Dodaj do ulubionych

Co robić?

07.04.11, 21:44
Piszę na tym forum, ponieważ już sama nie wiem, co mam robić. Mam 17 lat, i jak się ostatnio okazało, jestem w ciąży. Najpierw spóźniająca się miesiączka, potem test, a na upewnienie wizyta u ginekologa. Ginekolog potwierdził wynik testu. Ja natomiast nie wiem, co mam robić. Jeszcze nikomu o tym nie powiedziałam, mam dużo obaw. Matka w tym wieku? Jestem młoda, i przeraża mnie sama myśl. Jak jest dziecko wszystko się zmienia, życie już na pewno nie wygląda tak samo, dochodzi wiele obowiązków, w tym wychowywanie małego dziecka, co na pewno łatwe nie jest. Obawiam się reakcji otoczenia. Myślałam o aborcji, ale z drugiej strony szkoda mi trochę tego dziecka. Co robić?
Edytor zaawansowany
  • bellagnos 07.04.11, 22:04
    Ja powiem Ci teraz z perspektywy starszej koleżanki ( mam 29 lat) dziewczyny, które urodziły dziecko wcześniej skończyły szkoły, studia i właśnie pracodawca chętniej przyjął do pracy wiedząc, że nie planuje dziecka bo już ma i to odchowane chodzące np do przedszkola smile Zmieni się wszystko ale nie powiedziane, że na gorsze po prostu będzie inaczej.
    Zresztą nikt z nas nie wie czy w jednej chwili nie zmieni się jego życie w wypadku losowym, czy chorobie.
    Pewnie będzie na początku ciężko powiedzieć rodzicom ale jeśli się boisz poradź się psychologa czy kogoś kto da Ci wsparcie, Ty masz dobre serce ale się boisz,a strach jest złym doradcą.
    Dziecko jest wielkim szczęściem ale nie musisz go wychować, masz prawo do adopcji np ze wskazaniem tu polecam Ci pewne forum poczytaj i spójrz na cierpienie par, które czekają
    www.adopcjazewskazaniem.pl/forum/viewforum.php?f=5
    Cytaty z forum
    "Jesteśmy tu już trochę zalogowani, a jednak nadal szczęście się do nas nie uśmiechnęło w poszukiwaniu maleństwa, które byłoby dla nas całym światem. Z całego serca pokochamy, zadbamy o wychowanie i opiekę, ofiarujemy radość i szczęście. Jesteśmy małżeństwem od 4 lat i szukamy maleńkiego skarbu, któremu damy szczęście, miłość i ciepły dom a które wypełni nasze życie bez reszty. Daj nam szansę Czekamy Kasia i Sławek."


    "Droga przyszła mamo. Jeśli z różnych przyczyn nie możesz zostawić przy sobie swojego maleństwa a szukasz prawdziwej rodziny to świetnie trafiłaś.Czekamy na ten dzień i marzymy o nim od przeszło 13 lat. Ja mam 45 lat a mój ukochany mąż 41 i długą drogę przeszliśmy zanim okazało się,że nie będziemy mogli zostać Nigdy rodzicami biologicznymi.Żeby nie opisywać po raz kolejny tego samego przeczytaj temat Te same marzenia od 13 lat. Mam nadzieję, że wiek nas nie zdyskwalifikuje. Bardzo proszę o kontakt. Pozdrawiam "
  • mamaanieli 08.04.11, 08:02
    uspokoj sie i nie histeryzuj. mam nadzieje ze w realu masz kogos madrego, doroslego, z kim mozesz spokojnie porozmawiac. moje kolezanki co urodzily w Twoim wieku, NIGDy nie żalowaly. chociaz wiadomo, latwo nie bylo. tyle tylko, ze jak ja urodzilam pod koniec studiow i zaraz po studiach, tez latwo nie mialam. czyli idealnego czasu na pierwsze dziecko - nie ma.

    do kolezanki bellagnos: poniewaz adopcja ze wskazaniem to proceder czesto na granicy prawa, wywolujacy wiele kontrowersji i bardzo patogenny (prosze poczytac sobie w internecie) prosze wiecej nie namawiac dziewczat do niego. oddac do adopcji najlepiej poprzez zaufane i sprawdzone osrodki adopcyjne. chetnie sluze adresami.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • incognito.x 08.04.11, 10:11

    Słuchaj, 17 lat to faktycznie dużo nie jest, ale i młodsze rodzą - znałam 16-latkę, która została mamą, za to w wieku lat 18 miała już podchowane dziecko, które podrzucała dziadkom i używała młodoścismile Tak naprawdę, żaden czas na dziecko nie jest "dobry" - bo zawsze zmienia życie o 180 stopni, czy się ma lat 17, czy 30.
    Masz z kim o tym porozmawiać? Ktoś może Ci pomóc?
  • mojaada 08.04.11, 11:15
    Ja miałam 17 lat jak zaszłam a 18 skończyłam jak urodziłam, Nie usuwaj, aborcja jest okropna i nie pozwala później normalnie żyć! A nawet może doprowadzić do tego że nie bedziesz mogla miec w przyszlosci dzieci, a tak to bedziesz się cieszyła tą małą istotką kiedy się urodzi. Ona już cie kocha i Ty pokochaj ją. Bóg się nie myli komu dać dzidziusia.
  • abor.cja 08.04.11, 13:30
    Witaj. Bez wątpienia dziecko zmienia wszystko, całe Twoje życie bedzie wywrócone do góry nogami, ale są to zmiany cudowne. Nie jest tak, że dziecko to tylko nieprzespane noce, płacz i pieluchy to także co dla mnie było najważniejsze ten pierwszy moiment po porodzie gdy dadzą Ci maleństwo, wtedy czujesz wszechogarniającą miłość i radość, późniejsze uśmiechy dzieciątka, pierwsze słowa i kroki, to jest niesamowite. Nie martw sie DASZ RADĘ. Uwierz mi, wiem co mówię, byłam rok starsza gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. A teraz mam 7letnią córcię, mój największy skarb, jestem dumna , że ją urodziłam. Mam też synka 4 letniego. Uważam się za dobrą matkę, a to nie wiek czyni lecz doświadczenie. Bałam się strasznie, rodzice krzyczeli- matura, studia, co dalej? A ja nie wiedziałam co będzie dalej, ale chciałam to maleństwo urodzić. A rodzice krzyczą bo się martwią, o Ciebie. Ale uwierz, napewno gdy maleństwo przyjdzie na świat to pomogą .

    A co do aborcji, nie rób tego. Ja jestem właśnie bo aborcji farmakologicznej i żałuję, nie wiem czy drugi raz bym zrobiła. Ból i pustka, żal do siebie, że stchórzyłam, posłuchałam innych. Tylko ja mam już dwoje dzieci. A po aborcji są różne powikłania, przede wszystkim możesz mieć problemy z zajściem w ciążę lub donoszeniem jej. Powodzeniasmile
  • veneziam.p 08.04.11, 20:36
    Jeszcze nikomu o tym nie powiedziałam. Ani rodzice, ani chłopak niczego się nie domyślają. Boję się reakcji chłopaka, raczej nie jest odpowiedzialnym człowiekiem, często ,,umywa ręce''. Wątpie, aby teraz miał doznać nagłego olśnienia. Co do rodziców - moga być niezadowoleni, w końcu jeszcze chodzę do szkoły, o dziecku w ogóle nawet teraz nie myslałam. Jeżeli miała byc ciąży, to później, jak będe starsza, ale nie teraz. Ja sama nie jestem zadowolona. Wiem, że muszę im o tym powiedzieć, i zrobię to. Jeszcze jedna sprawa - szkoła. Nie wiem, jak nauczyciele i koledzy zareagują. Mam teraz dużo obaw, natłok myśli. Nie potrafię się teraz cieszyć z tego dziecka, dlatego gdzieś świta myśl, aby dokonac aborcji. Z drugiej strony troche się boję konsekwencji zabiegu, szkoda mi tego dziecka. Cały czas myślę, co ono czuje, czy w ogóle coś odczuwa. Wiem, że to głupie, ale takie myśli teraz mnie ,,prześladuja'', chodze rozkojarzona.
  • mama.rozy 08.04.11, 20:52
    rozkojarzenie to normalny objawsmile
    stałaś się bardzo szybko dorosłą kobietą,nosisz w sobie nowego człowieka...czy ono coś czuje?czuje.bicie Twojego serca...Twoje ciepło,Twoją bliskośc.jesteś dla niego w tej chwili wszystkim,całym światem.a to zarazem piękne i przerażające...
    czy chłopak jest pełnoletni?czy możesz pójśc po poradę do pedagoga szkolnego?amoze chciałabyś namiary na psychologa-żeby sobie z tym poradzic.czeka Cię pierwszy trudny krok-powiedzenie rodzicom.pomożemy,ile damy radę.możesz pisac na pocztę gazetową.
    nie bój się,jesteśmy z Wami.jakby nie było,jesteś w dwupakuwink
    szkoła-w mojej klasie w liceum (w 2.lub 3.klasie),koleżanka urodziła syna.pomimo wszystko chodziła normalnie do szkoły(tylko była zwolniona z wf-u).
    dasz radę,uwierz.
  • incognito.x 08.04.11, 21:18

    Masz najnormalniejsze w świecie objawy - burza uczuć, rozkojarzenie, niepewność. Ale to tylko uczucia, a jest też w Tobie i to najważniejsze - szkoda Ci dziecka i myślisz o nim. Tak, ono czuje i pewnie już zaczyna wyglądać "jak człowiek"smile Rodzice zachwyceni pewnie nie będą, ale możesz liczyć na ich pomoc? Na chłopaka się nie oglądaj, oni późno dojrzewająsmile
  • veneziam.p 08.04.11, 22:26
    Na rodziców na pewno będę mogła liczyć, i co do tego jestem spokojna. Jednak takie rozmowy raczej do łatwych nie należą, i stąd moje lęki, obawy. Co do chłopaka - tak, jest pełnoletni, ale za wiele od niego nie oczekuję. Mnie pomogą rodzice, nie będę zawracała mu tym głowy, bo pewnie i tak nie będzie zaintersowany. Jemu tez o wszystkim powiem, ale już prawie na pewno wiem, jaka będzie jego reakcja. Szkoła - wf i tak w mojej szkole nie ma, więc z tym nie ma problemu. Ale chodzi mi o sam fakt, boję się ewentualnych docinek otoczenia.
    W jakimś jednak sensie to dziecko jest we mnie, jest moje, czyli to w zasadzie ja decyduje, co będzie, a co nie.
  • bellagnos 08.04.11, 22:59
    Ja też jestem w ciąży i burza hormonów, ja odczuwam np podwójne zdenerwowanie czy wzruszenie niż normalnie bym czuła.
    Jak byłam u lekarza potwierdzić ciąże to już serduszko biło ( był to 4 lub 5 tydzień) i pamiętam że takie to wzruszające było że ktoś się we mnie zalogował nawet nie wiem kiedy smile Powodzenia i odwagi.
  • mama.rozy 09.04.11, 14:06
    no to może pomyslimy o scenariuszu pozytywnych rozwiązań?wink
    jak myślisz-czy pedagog szkolny może Ci pomóc?może znajdziemy kogos wspólnie,kto pomógłby Ci teraz ustalic,co i jak,po kolei.dasz rade sama powiedziec rodzicom?ze szkołą można zrobic tak,ze teraz nic nie powiesz(chyba nie będzie nic widac?),a potem pójdziesz z rodzicami do dyrekcji i ustalicie indywidualny tok nauczania?jak myslisz,kiedy możesz rodzic?
    jak będziesz potrzebowała,to pisz na priva,pomyślimy.
    co do chłopaka-jeszcze może byc różnie,ale lepiej,ze masz/będziesz miała wsparcie w rodzicach.
    pisz,nie jesteś sama
  • veneziam.p 09.04.11, 17:23
    Rodziców poinformuję o wszystkim sama, po weekendzie zamierzam im przekazać informacje o ciąży. Chłopakowi tak samo. i chyba jemu bardziej obawiam się o tym powiedzieć, niż im. Boje się jego reakcji. I tyle. Ze szkolnym pedagogiem nie chcę rozmawiać, nie mam zaufania do tych ludzu, i nic na to nie poradzę. Już po przekazaniu wiadomości o ciąży wybiorę się z rodzicami porozmawiac z wychowawczynią. Tego też się boję. Chyba już wszystkiego sie boje, od kliku dni chodze zdenerowowana, ale robią dobrą minę do złej gry. Kwestie tego, aby się przyznac, więc im szybciej to zrobie, tym lepiej dla mnie. Przeraża mnie myśl co będzie, jak tej ciązy nie usunę. Owszem, rodzice mi pomoga, ale jednak. Dziecko to nie zabawka, trzeba sie nim zajmować, opiekować. To dużo odpowiedzialność. Sama nie wiem, naprawdę.
    Mimo wszystko cieszę się, tu trafiłam smile.
  • twoj_aniol_stroz 09.04.11, 19:47
    Zaraz, piszesz, że się boisz powiedzieć chłopakowi, boisz się jego reakcji... A jaka ona może być? Zaciśnie zęby, warknie coś głupiego, co jeszcze może zrobić? Najważniejsze jest uspokoić nerwy na tyle by spojrzeć na sytuację realnie. Co on może zrobić? Przecież Cię nie pobije... No chyba, że jest do tego zdolny, to wówczas trzeba mieć na podorędziu kogoś silnego coby z panem zrobił porządek. Pamiętaj o jednym: cokolwiek on powie, nie oznacza to prawdy o Tobie, to jego słowa w stresie, w nerwach i często po to by dokopać. Skoro chce dokopać, to trzeba się odsunąć żeby nie dostać smile a już na pewno nie brać na serio tego co mówi.
    Podobnie z wychowawczynią. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia będziesz mamą w szkole. Poradzisz sobie świetnie, błyskawicznie nauczysz się organizować tak czas by z wszystkim się wyrobić i ani się obejrzysz będziesz miała odchowane dziecię.
    Z własnego doświadczenia wiem, że czas uwiązania z dzieckiem jest krótki, a potem znów jest czas większego luzu smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mama.rozy 09.04.11, 21:13
    dziecko to nie zabawka-właśnie
    dlatego nie można go po prostu wyrzucic na śmietnik,bo przyszło nie w porę...to mały człowiek,któremu bije serce.jakby stał obok Ciebie,to przeciez byś go nie palnęła z całej siły,żeby zabic?ono różni się od tego na zewnątrz tylko tym,że jest w środku,w Tobie.i jest tam zdane na naszą-ludzi łaskę.
    chłopakiem się nie przejmuj
    dobrze,że przyszłaśsmile
    --
    tnij.org/khsx
  • iktoto 10.04.11, 14:04
    to jest pewne, że dziecko przewraca świat do góry nogami, ale niekoniecznie to "do góry nogami" jest gorsze.
    jesteś młoda, to fakt. otoczeniem nie przejmuj się, jeśli ktoś Cię wytknie palcem to bądź wtedy dumna, ze nie dokonałaś aborcji, ze poradziłaś sobie i dizecko żyje. to jest większa wartość. otoczenie zawsze znajdzie sobie ofiarę, nie Ciebie to kogoś innego, olej ich, to ich problem. ważne abyś żyła w zgodzie ze swoim sumieniem!
    to dobrze, że masz wsparcie w rodzicach, odważ się i powiedz Im, powiedz Im szczerze, co czujesz. uważam, że partnerowi też powinnaś powiedzieć, to jest Ojciec dziecka. obojętnie jakim jest mężczyzną, to ma prawo wiedzieć.
    dziecko czuje dość wcześnie, ma układ nerwowy więc odbiera bodźce, nawet jeśli ktoś mówi że to tylko zlepek komórek to należy je uszanować.

    ja jestem po aborcji i nie będę Cię do niej namawiać bo to jedno wielkie szambo, z którego ciężko wyjść

    pozdrawiam i trzymam kciuki
    monika
  • veneziam.p 10.04.11, 18:27
    Ja sama muszę to wszystko jeszcze raz przeanalizować. Jeszcze raz pomyślę, co ze szkołą, co z przyszłością, co z chłopakiem, co w ogóle z dzieckiem. Rodzice jeszcze o tym nie wiedza, planuje im to powiedziec po niedzieli. Targają mną emocję, ale całą sytuacje chce przemyśleć tak na ,,chłodno''.
    Potem podejmę odpowiednią decyzję.
  • nowako-wa 10.04.11, 20:50
    I pamiętaj ,że masz przed soba 9 miesięcy, być moze cudownych wink na oswojenie się z sytuacją, zaplanowanie, dostosowanie...instynkt macierzyński zrobi swoje- narazie rządzą Tobą hormony i panika,że to co znasz i co planowałas musi ulec zmianie- każdy prawie boi się zmian...
    Przyszła synowa własnie podchodzi do matury, dwa miesiące temu urodziła, niewyobrażała sobie bycia matką a dzis świetnie sobie radzi wink i widzę ,że bardzo kocha....
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • veneziam.p 10.04.11, 21:02
    Nie pozbyłam się tej myśli o aborcji do końca, cały czas ją rozważam.
    Porozmawiam o tym wszystkim z rodzicami i wtedy zdecyduje, co zrobić.
    Nie jestem gotowa na to dziecko. Ono nie mało być teraz.
  • mama.rozy 10.04.11, 21:31
    ale jest...
    aborcją nie da się cofnąc czasu,a niekiedy jest wręcz przeciwnie-to,co miało byc tylko chwilką,która nic nie znaczy,rozciąga się w czasie,jakby nie miało końca.poczytaj,co piszą dziewczyny,które sa po.jak ciężko jest potem patrzec na dzieci.jak cięzko jest patrzec na siebie...
    poczytaj,przemyśl
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • nowako-wa 10.04.11, 22:02
    przede wszystkim się nie śpiesz....bo to nieodwracalna decyzja
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • lilia-wodna 11.04.11, 09:35
    Po pierwsze czujesz strach - to normalne w ciąży,a zwłaszcza w takiej nie planowanej, która jest kompletnym zaskoczeniem.
    Z tym, że nawet kobiety, które starały się, czasem długo, o dziecko - często te pierwsze tygodnie przeżywają w roztrząsaniu "jak sobie poradzą," "czy to dobrze, że są w ciąży", etc. Zamiast się cieszyć, dręczą się (a to po prostu efekt burzy hormonalnej). Potem to z reguły mija - jednak ta burza przypada w czasie, kiedy wg prawa jest "czas" na aborcję. A kiedy jest "po" - nagle dostrzegają, że jednak wyolbrzymiały problem, że dałyby radę.

    Mężczyźni także często reagują nie tak, jakbyśmy oczekiwały - to dla nich też stres, nagłe zaskoczenie. Też muszą to w sobie przetrawić, przemyśleć.. W końcu nie budzą się co rano z myślą, że jak partnerka będzie w ciąży, to obdarzą ją pocałunkiem i zatańczą taniec radości.

    Kuzyn mojego męża został ojcem, kiedy miał 16 lat. Dostali z dziewczyną wielkie wsparcie od rodziców, skończyli szkołę, kiedy córeczka miała 2 latka - oni po 18 - wzięli ślub. Rok temu przyszło na świat ich drugie, jak najbardziej planowane dziecko. Wiem, że jeśli piszesz, że nie spodziewasz się ze strony chłopaka, pewnie masz rację. Musisz się uodpornić na ew. docinki - i zacząć być dumną, że będziesz mamą. Za rok będziesz pełnoletnia - czy to aż taki skandal?

    Kto głupi, niech docina, jednak wydaje mi się, że dziewczyny nawet mogą zacząć Ci podświadomie zazdrościć - bo Ty już jesteś na tej niesamowitej, tajemniczej drodze, która prowadzi do dania nowego życia.
    Ja jestem w 7 miesiącu ciąży, mam 33 lata - dziecko planowane. Mamy kłopoty finansowe - mąż powiedział, że dobrze, że to dziecko już jest, bo w obecnej sytuacji nie zdecydowałby się na nie. Posłuchaj intuicji i dziewczyn, które są po aborcji.
  • bellagnos 11.04.11, 10:09
    Potwierdzam wypowiedź lili strach jest nawet jak planowane, u mnie nie ma problemów nawet finansowych ( choć nie jesteśmy bogaci) ale strach jest ( jestem w 5 miesiącu) nawet takie głupie najmniejsze rzeczy jak przewijanie czy będę umiała??? Strach przeplata się z radością.

    Ja wierzę w przeznaczenie ..to że trafiłaś tu na to forum nie jest przypadkiem.
  • iktoto 11.04.11, 22:04
    nie jesteś gotowa na dziecko? nawet trzydziestolatki nie są na nie gotowe i wciąż niespełnione karierowo, finansowo itp
  • veneziam.p 11.04.11, 22:25
    Rozmawiałam dzisiaj na ten temat i rodzicami, i z chłopakiem. Dzień był dość emocjonalny i padnięta jestem. Rodzice zadowoleni nie byli, mają duzo obaw, zresztą im się nie dziwię, bo ja mam takie same. Zadali mi kilka pytań, co ja o tym sądze, w ogóle co i jak. Powiedzieli, że szkołe muszę skończyć. Ten tydzień mam wolny i usprawiedliwiony, w przyszłym idę z nimi na rozmowę z wychowawcą. Długo z nimi rozmawiałam, także o ew. aborcji, na którą oni nie za bardzo chcą wyrazić zgodę. A ja nadal się zastanawiam nad tym. Z chłopakiem, tak jak się spodziewałam, poszło znacznie gorzej, i skutecznie podniósł mi ciśnienie dzisiaj. Usłyszałam od niego słowa, które raczej nie są do powtórzenia na forum uncertain. Dle niego dziecka nie ma, to moja sprawa, mam z tym zrobić co chcę. Więcej nie chcę pisac na ten temat, bo to tylko iwyłącznie nasz problem, ale przyjemne to nie bylo. Rodzice nie są zadowoleni z sytuacji, i raczej jeszcze dułgo nie będą, dla nich to był szok, ale deklarują, ze na pewno pomogą. I, jak pisałam wyżej, na aborcję nie chca się za bardzo zgodzić. Ja już sama nie wiem, co robić. Jestem spokojniejsza o tyle, że mam pewność, że mogę na nich liczyć, i to jest piękne. Ale nie uśmiecha mi się miec dziecko w tym wieku, zresztą, nie oszukujmy się, młodym. I tu już nawet nie chodzi o szkołę, ale w ogóle i moje życie, o to, że dojdzie dużo nowych obowiązków. Tak, nie będę z nimi sama, ale jednak. I myślę o usunięciu, a z drugiej strony myślę, co i jak z dzieckiem. I nie potrafię podjąc jeszcze odpowiedniej decyzji. Musze jeszcze pomyśleć, potrzebuje trochę czasu na to.
    Dziękuję za wszystkie komentarze smile.
  • twoj_aniol_stroz 12.04.11, 10:18
    Rodzice nie są zadowoleni... No cóż, trwają w szoku, ale im przejdzie wink spokojnie, jak tylko się oswoją z myślą, że nowy człowiek sobie rośnie (a nastąpi to szybciej niż myślisz), to zobaczysz jak oszaleją na punkcie wnuka. Wiem z doświadczenia bycia rodzicem i dzieckiem smile Fioł to mało powiedziane. Kiedy przyszła na świat moja starsza córka i odwiedziłam moją mamę to okazało się, że jedyne miejsce gdzie można moją mamę znaleźć to wózek córki, gdzie spała. Moja mama godzinami stała i wpatrywała się w malucha... smile U Ciebie też tak będzie, dziadkowie mają takie spaczenie genetyczne wink
    Chłopak się wściekł i powiedział, że to Twój problem... Hm, no nie do końca podzielam jego optymistyczny sposób wyłażenia z problemu... On bardzo chce byś usunęła ciążę, bo dla niego to genialnie prosty sposób na uniknięcie odpowiedzialności i dalsze życie w beztrosce. Ma głęboko gdzieś Ciebie, Twoje uczucia... Liczy się tylko jego święty spokój. Typowy sposób myślenia niedojrzałego człowieka, ale to nie jest powód byś sobie szykowała traumę na kilka najbliższych lat...
    Boisz się nowych obowiązków, problemów, braku wolności. Powiem tak, nie taki diabeł straszny jak go malują smile Popatrz na sprawę w ten sposób: dziecię urodzi się jak będziesz miała 18 lat, czas największego uwiązania do dziecka to około dwa lata, a i to niekoniecznie oznacza kompletny brak czasu na rozrywkę. Czyli tak naprawdę w wieku 20 lat będziesz miała już odchowanego berbecia i całe życie przed sobą smile
    Aborcja niestety nie jest komputerowym przyciskiem "cofnij", który powoduje, że Twoje życie wraca do czasu sprzed ciąży i jest możliwość życia jak dawniej. Z doświadczenia bardzo wielu dziewczyn po zabiegu wynika, że wszystkie plany, radości, całe szczęście z życia wzięło w łeb po aborcji. Początkowa ulga, że już jest po problemie niestety trwa krótko, a potem są dwa wyjścia: albo dostrzegamy, że nas boli i przychodzi trudny czas przepracowania tego co się stało, albo czując, że coś jest nie tak na siłę uciekamy od odpowiedzialności i wówczas jest jeszcze trudniej... Po co Ci to doświadczenie?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • iktoto 12.04.11, 21:37
    pamiętaj, że cokolwiek zrobisz, czy dokonasz aborcji czy je urodzisz, to dziecko już z Tobą zostanie! ono nie zniknie z Twojego życia
  • 0oo.oo0 11.04.11, 22:31
    Jeszcze nie minął tydzień odkąd też napisałam na tym forum, ze nie wiem co zrobić. Chciałam usunąć to dziecko, a teraz? Czuję, ze podjęłam najlepsza decyzję, ze wszystko sie ułoży i mam tyle życzliwych osob wokoł siebie. Chłopak już obmysla plany wózkowe, ja się zaczełam dobrze odżywiac, rodzice mi chcą pomóc jak tylko się da. I czuję, ze będzie dobrze, czuję sie radosna, szczęśliwa. Nie wiem, jak zareaguja znajomi, najpierw chce zobaczyć na usg, czy wszystko dobrze, ale mam ich w nosie i mogą mi tylko zazdrościć. Skończe te studia, bede miała dzidziusia, z czasem przyjdzie i ślub i tylko zagram wszystkim na nosie i pokażę, ze się da.
    W takiej sytuacji jest tylko jedna właściwa decyzja i jak sie już przełamiesz i ją podejmiesz, to poczujesz taką radość jak ja, bo własnie dlatego trafilyśmy obie na to forum, ze potrzebujemy kogoś kto nam powie, ze będzie dobrze i się ułoży.
  • incognito.x 12.04.11, 09:23

    Dobrze to napisałaś droga 0 smile Dokładnie tak: ułoży się i dacie radę. A pomoc rodziców to wielka sprawa. Bardzo dobrze, że nie chcą się zgodzić na aborcję - już ich lubię smile
  • veneziam.p 12.04.11, 11:26
    No cóż, nie czuje miłośc do dziecka takiego człowieka, jakim jest były chłopak. Jak można nazwać człowieka, który od wszystkiego, nie tylko od tej sytuacji, umywa ręce?
    Nie czuję w ogóle radośc z tego powodu.
    Mam obok rodziców, ale to nie obudziło mojego instyktu macierzyńskiego. I nikt mi nie wmówi, że każda kobieta go ma, bo sa kobiety, które nie mają dzieci i to był ich świadomy wybór (i sa z tego powodu zadowolone).
    Po prostu nie chcę tego dziecka.
  • veneziam.p 12.04.11, 12:00
    Po wczorajszych rozmowach wpadłam w jeszcze większy obłęd, jeszcze mam więcej wątpliwosci, niż przed przyznaniem się do wszystkiego.
    Rodzice chcą iśc ze mną na USG, a ja zwyczajnie nie mam na to ochoty.
  • 0oo.oo0 12.04.11, 12:22
    Może własnie jak zobaczysz na usg, ze jest w Tobie ktoś jeszcze to coś poczujesz. Ja dzisiaj mam zamiar iść się zapisać na wizytę i już sie nie mogę doczekać.
    I ja tak sobie wczesniej myslałam, o moich innych znajomych, które już wcześniej miały dzieci, albo dopiero co urodziły. I czułam sie tchórzem w porównaniu do nich, kiedy myslałam o aborcji. Czułam sie gorsza, ze one dały rade, ze moze nawet tego nie rozwazały, a ja prawie to zrobiłam. Bo własnie dzisiaj byłam zapisana i nie siedziałabym teraz radosna, tylko przerazona tym co zrobiłam.
    Skoro rodzice biorą Cię na usg, tzn, ze Ci pomogą i dasz rade skonczyc szkole. Więc w końcu sie ułoży. To czy teraz bedzie dziecko, kiedyś slub, dom i studia, czy tak jak wiekszosc planuje najpierw ślub, duzy dom, potem dzieci, tak naprawde nie ma znaczenie, bilans pod koniec zycia bedzie ten sam. A my bedziemy silniejsze.
  • incognito.x 12.04.11, 14:31

    Venezia, to co czujesz jest najzupełniej normalne. Być może nie poczujesz miłości do dziecka aż ono się nie urodzi, a czasem nawet trochę później. To jest wszystko w normie. Natomiast matki, które permamentnie nie kochają swoich dzieci zdarzają się statystycznie baaardzo rzadko.
    A chłopak... cóż nie Ty pierwsza i nie ostatnia trafiłaś na dupka, ale ciesz się - gorzej by było, gdybyś się o tym przekonała po ślubie.
    Na dziecko w ogóle nie patrz przez jego pryzmat - co ono winne, że ojciec idiota?
  • bellagnos 12.04.11, 15:52
    Gratuluje mądrych i odpowiedzialnych rodziców smile Nie jedna mogłaby Ci pozazdrościć.
  • ada.ula.mela.03 12.04.11, 17:11
    No właśnie-ja też zazdroszczę takich rodziców.W moim przypadku nie miałam tyla szczęścia,pisałam już na forum aborcja obiektywnie na które zresztą przypadkiem trafiłam jestem w szoku jak wiele aborcji się popełnia pisałam tam o moim ''przypadku'' po raz pierwszy tak publicznie ale jeśli mój przykład miałby odwieść choćby 1 dziewczynę od aborcji to wykrzyczała bym to nawet na ambonie w kościele.
    Otóż niespełna 10 lat temu padłam ofiarą gwałtu zbiorowego i okazało się że jestem w ciąży byłam nieco starsza od Ciebie miałam pracę i studiowałam zaocznie a o założeniu rodziny nie myślałam ,nie lubiłam dzieci zresztą jak pilnowałam czasem dzieci siostry to one zawsze powtarzały ''ciocia M.... nie powinna mieć nigdy dzieci,nie lubimy jej''.A tu spadło jak grom...mama stwierdziła żeby usunąć bo to przecież tylko grudka krwi,koleżanka zebrała już pieniądze na zabieg.A ja odmówiłam nie wiem nawet dlaczego co mna kierowało skąd miałam tyle siły i odwagi???Postanowiłam urodzić i najpierw zastanawiałam się czy nie oddać dziecka dziecka do adopcji.Urodziłam piękną zdrową córkę-ukochaną wnuczkę mojej mamy dla której całą ciąże była tylko 'grudką'krwi.We mnie też coś pękło znalazła się miłość do dziecka która wciąż trwa.Poznałam dzięki tej kruszynie wspaniałego człowieka(długa historia więc nie będę opisywać) i jak córka kończyła 9miesięcy braliśmy ślub.Mój mąż wiedział na co się decyduje adoptował to dziecko i bezgranicznie kocha.Mam jeszcze dwie córki i jestem szczęśliwa.Co z tego że nie skończyłam studiów ale mam dla kogo żyć,mam z kim się śmiać i płakać.Gdzieś kiedyś przeczytałam że jak rodzisz dziecko to już nigdy nie będziesz sama i choćby nie wiem co to miłość cię nie opuści.
    ''Nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia bo gdy Bóg drzwi zamyka to otwiera okno''-pisał ks Twardowski i uwierz że będzie dobrze jeśli nie kochasz tego dziecka to możesz być pewna że ono kocha Ciebie-swoją mamę.Życzę dużo odwagi i niech dobro zwycięży.
    A tak na marginesie rok temu moja siostrzenica mając 17lat urodziła córeczkę uczy się w technikum mature ma dopiero za rok i jest mamą, nie jest jej łatwo ale mówi że jest szczęśliwa.Szkoła-nauczyciele koleżanki bardzo jej pomagali i nadal jej kibicują a Kingusia wczoraj skończyła roczek.
  • veneziam.p 12.04.11, 19:16
    Na USG już byłam, bo chciałam, aby ginekolog potwierdził wynik testu. Mam świadomość, że coś tam jest we mnie.
    Niby to dziecko nie jest winne, ale geny przechodzą z pokolenia na pokolenie.
    Dzisiaj tez przesadziłam, wypiłam kawę z adwokatem.
    I od wczoraj jakoś inaczej do tego podchodzę. Chyba wolałabym, aby rodzice wyrazili zgodę na aborcję. Nadal zachwytu nie okazują, ale cały czas słyszę o pomocy. I ja to doceniam, naprawdę. Chłopak udaje, że nie zna.
    Cóż..
  • 0oo.oo0 12.04.11, 19:44
    a adopcja? jest tyle par, ktore staraja sie o dzieci. poczytaj nawet na tym forum, jak kobiety robia co miesiac testy, jak wydaja duze pieniadze na leki, zyja nadzieja, ze sie uda. Maja mężów, domy, prace, ułożone życie i nie sa szczesliwe, bo chca najbardziej dziecka i pewnie chetnie by nam wszystko oddały, zeby sie tylko z nami zamienic.
  • veneziam.p 12.04.11, 19:51
    Te kobiety nie mają prawa biczować nas za to, że nie mają dzieci, a my mamy, ale ich nie chcemy (mówię o sobie): to nie jest nasza wina.
  • ada.ula.mela.03 12.04.11, 20:11
    Chłopak udaje że Cię nie zna więc Ty też go nie znaj ale nie bądź tchórzem tak jak on.Pokaż że jesteś odważna że nie uciekasz od odpowiedzialności.
    Moja koleżanka a nawet dwie z klasy jak jeszcze chodziłam do szkoły średniej rodziły.Tą jedną właśnie chłopak zostawił tak jak Ciebie.Urodziła córeczkę i on ją błagał by mu pozwoliła wrócić by mu wybaczyła.Dziecko zmienia wszystko-bo to miłość bezgraniczna.Są razem mają drugą córkę i wszystko jakoś się poukładało.
    Nie myśl tylko o tym jak to będzie ciężko pomyśl jak wracasz ze szkoły i biegnie do Ciebie uśmiechnięta twarzyczka i woła MAMA.Jak opowiadasz jej bajki jak wreszcie powie dziękuję że jesteś mamusiu.
    Czego się boisz?Że nie pójdziesz na dyskotekę,że będziesz gruba,że co ludzie powiedzą?Dziewczyno na dyskotekę zawsze możesz pójść nawet z brzuszkiem ja chodziłam,gruba-to tylko czasowo,a ludzie od tego są by gadać.
    Piszesz o genach-a skąd masz pewność jakie geny będzie miało dziecko może np.twojej mamy?Może będzie się uśmiechało jak ty?
    Moja córka jest w ogóle do mnie nie podobna ale charakter ma po mojej mamie ale czy to jest jej wina?
    To dziecko na pewno nie jest niczemu winne a Ty nie masz się czego wstydzić.Nauczysz się wszystkiego-zobaczysz i jeśli zdecydujesz się urodzić to wszystko się ułoży uwierz. poczytaj jakie traumy przeżywają kobiety po aborcji-też tego chcesz?
  • natucha11 12.04.11, 21:16
    A czy wiesz na czym polega aborcja? W skrócie wygląda to tak, że ciałko dziecka jest rozrywane na 1000 kawałków. Myślisz, że dziecko nie czuje bólu? Że nie krzyczałoby gdyby mogło?
    Jeżeli rzeczywiście czujesz, że nie podołasz nowej roli lepiej oddaj dziecko do adopcji. Przynajmniej tyle możesz zrobić dla tego dziecka- zachować je przy życiu i oddać ludziom, którzy otoczą je miłością. To niezbywalne prawo wszystkich dzieci, które nie są winne błędów rodziców.
    Przy okazji, mam koleżankę, która będąc w maturalnej klasie zaszła w ciążę. Urodziła dziecko, zdała maturę i niedawno skończyła medycynę. Znam także takie osoby, którym nic specjalnego na przeszkodzie nie stało a i tak nic w życiu nie osiągnęli. Wszystko to kwestia chęci i motywacji.
  • veneziam.p 12.04.11, 21:43
    Oddanie dziecka odpada - badziej zagryzłoby mnie sumienie, gdyby oddała dziecko, niż gdybym je usunęła. Dziecko to nie zabawka, potrzebuje miłości, a nigdy nie wiadomo, do kogo trafi. Pewnie myślałabym, co się teraz z nim dzieje itp.
    Kolejne USG nie ma sensu - byłam na nim całkiem niedawno i z dzieckiem wszystko było w porzadku.
    Każdy teraz pisze/mówi, żw to tylko hormony, ale ja raczej mam coś, nie wyrażę się zbyt ładnie, z głową. Tak, to brzmi durno, możecie sobie zrobić ubaw, ale ja już naprawdę wariuję od tego wszystkiego. Przeraża mnie nawet taka głupota, że już teraz jestem odpowiedzialna w pewnym sensie za to dziecko. Z drugiej strony nie czuje do niego nic, nie chcę go. Bardziej szkodzę temu dziecku, niż pomagam.
    Dziękuję, że rodzice sa obok mnie, ale ja coraz bardziej popadam w obłęd.
    Czas pokaże.
  • natucha11 12.04.11, 22:16
    Spokojnie, spróbuj się wyciszyć, odprężyć, zrób coś tylko dla siebie. Ciąża to taki czas kiedy możesz sobie pozwolić na rozpieszczanie siebie. Bądź dla siebie dobra i wyrozumiała. Uczucia do dziecka nie pojawią się nagle i na żądanie, one przyjdą z czasem po kolejnych usg kiedy usłyszysz jak bije serduszko, zobaczysz jak szybko rośnie, zaczniesz wyobrażać sobie jak będzie wyglądać kiedy się urodzi.. A na razie zainteresuj się tylko jego rozwojem, co tam się z nim dzieje na tym etapie, są różne strony internetowe na ten temat, osobiście polecam Ci portal mamazone.pl gdzie możesz obejrzeć na filmie co się teraz dzieje z Twoim dzieckiem. Który to tydzień?
  • veneziam.p 12.04.11, 22:25
    8 tydzień.
  • natucha11 12.04.11, 22:28
    www.mamazone.pl/kalendarz-ciazy/pierwszy-trymestr/tydzien-8.aspx
  • natucha11 12.04.11, 22:54
    Przypominasz mi bardzo mnie samą kiedy byłam w Twoim wieku... Nie zaszłam co prawda w ciążę ale każdy spóźniający się okres to była koszmarna udręka, lęk przed ciążą i wszystkim co z nią związane. Myślałam wtedy, że no cóż, nie byłoby innego wyjścia w razie czego jak nie aborcja.. Nie miałam nic przeciwko niej i na dłuższą metę nie chciało mi się zastanawiać, czy zarodek jest tylko zbiorem komórek czy już człowiekiem. A to jest bardzo istotne bo przecież ludzi nie można bezkarnie zabijać, obojętnie na jakim etapie rozwoju by nie byli. Z czasem moje poglądy na ten temat stopniowo się zmieniały; dzisiaj sama jestem w 23 tygodniu ciąży i od kiedy się o niej dowiedziałam, (też w 8 tygodniu) ten "zbiór komórek" ta maleńka fasolka, z jakiej wyrosła moja dziewczynka od początku miała dla mnie olbrzymią wartość.
    Daj sobie szansę na to żeby w Twojej "fasolce" też zobaczyć człowieka, swoje dziecko. Za mniej 10 tygodni poczujesz jego ruchy, będzie ono reagowało na Twój nastrój. Wszystko czego potrzebuje Twoje dziecko to tylko Ty i aż Ty.
  • mama.rozy 13.04.11, 13:22
    przede wszystkim,jak tylko możesz,wyłącz myśleniesmile
    wszystko wokół Ciebie krzyczy o dziecku,za dużo masz myśli w głowie i wariujesz?nie chcesz go znan i gdybyś mogła cofnąc czas,to zrobiłabyś wszystko,żeby go nie było?
    zdziwisz się,ale częśc kobiet tak ma.czasem są to kobiety,które latami starały się o dziecko.i są w większym szoku,niż Ty.
    daj sobie czas,daj sobie ciszę.troche tracisz młodośc,wolnośc.nic już nie będzie takie same.
    ale wiesz,jakie jest życie po aborcji?poczytaj,co piszą dziewczyny po
    weszłaś w dorosłośc trochę szybciej niż inni,ale nie jesteś ani pierwsza,ani ostatnia.
    do porodu masz jeszcze mnóstwo czasu,dasz radę.
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • majkowamama 14.04.11, 12:24
    Wiesz aborcja to decyzja nieodwracalna. Może zacznij od rozmowy z Rodzicami, chłopakiem. Może pomyśl o oddaniu do adopcji - jest wiele par które marzą o dziecku. Wiem że to trudne, ale pomyśl.
    --
  • immer.sonne 13.04.11, 14:10
    Nie przejmuj się złymi opiniami na swój temat,ja bym chyba całkiem osiwiała bo moja ciąża była tematem plotek w całej rodzinie.Zajmij się teraz sobą.Uporządkuj sprawy związane ze szkołą.Jest stowarzyszenie,które pomaga młodym mamom.Jeśli będziesz chciała porozmawiać to napisz do mnie.Pozdrawiam Cię serdecznie
  • veneziam.p 13.04.11, 15:56
    Chyba jednak wolałabym usunąć.
  • koral-inka 13.04.11, 18:08
    Wiesz moja koleżanka usunęła dziecko jak miała 16 lat, teraz ma 32 i ciągle żałuje.
    Życia tez nie może sobie ułożyc.
    Miała duże kłopoty z zajściem w ciąże jak już zaszła to musiała ją przeleżec. W małżeństwie jej się nie ułożyło, wzięła rozwód i jest teraz jest samotną matką....
    Nie jest zbyt zadowolona ze swojego życiasad(

    Dziecko nie jest winne..
  • lilia-wodna 14.04.11, 13:52
    Przede wszystkim gratuluję Ci mądrych i kochających rodziców. Z pewnością nie byłoby Ci łatwiej, gdybyś i od nich usłyszała niemiłe słowa, gdyby się od Ciebie odwrócili.

    To jest może to "otwarte okno", skoro Twój chłopak to "zamknięte drzwi".

    Nie próbuj też "na siłę" kochać tego dziecka - tj. to nie jest jak w reklamach, że dowiadujesz się o dziecku i odtąd fruwasz ze szczęścia ponad chmurami.
    Ja też w wieku 16-18 lat oświadczyłam rodzicom i chłopakowi, że nie będę nigdy miała dzieci, bo się do tego nie nadaję. Taki bunt. Kiedy zaraz po 18-tce trafiłam do szpitala, akurat na oddział dziecięcy i byłam w sali, gdzie stało puste łóżeczko - ogarnęła mnie taka tęsknota za dzieckiem, instynkt się obudził....
    Teraz oczekuję drugiego dziecka wink

    Nie zastanawiaj się tak bardzo nad tymi genami - w 1/2 to dziecko jest z Ciebie, skąd możesz wiedzieć, w jakim stopniu i co po kim odziedziczy? Nie jestem fanatyczką religijną, ale tak mi przyszło do głowy, że Matka Boska też nie planowała macierzyństwa, też było "nie w porę", też pewnie słyszała niemiłe komentarze... Z resztą nie trzeba sięgać aż tak wysoko - ludzie, którzy adoptują dzieci, też nie wiedzą, na jakie geny trafią.... A w całości nie są "ich".

    Dbaj o siebie, daj sobie czas, nie wmawiaj sobie, że nie nadajesz się na matkę bo nie kochasz tego dziecka. Jak pisały dziewczyny - miłość przyjdzie z czasem. Poczytaj jak będziesz miała ochotę o rozwoju dziecka, to fascynujące, że możemy uczestniczyć w cudzie dawania życia, jak się ten człowieczek rozwija.

    Spróbuj może porozmawiać z sensownym psychologiem, by Ci pomógł zaakceptować sytuację.
    A chłopak - skoro szczeniak - trudno. Może kiedyś dojrzeje i zrozumie (nie koniecznie do związku z Tobą, ale dla samego siebie).

    Pozdrawiam.

  • mama.rozy 14.04.11, 15:10
    no widzisz,w życiu,na pewnym etapie,człowiek nie może powiedziec -"chciałabym".dorosłaś szybciej,niz powinnaś,niż rówieśnicy.tego,że jesteś matką,nic nie zmieni.będziesz nią zawsze.i tylko od Ciebie zależy,czy będziesz matką żywego dziecka czy martwego.taka brutalna prawda,ale taki jest świat dorosłych.w pewnym momencie przestaje się rozmawiac o pluszowych misiach.
    dorosłośc to odpowiedzialnośc za to,co się robi.ponoszenie konsekwencji swoich czynów.
    pomyśl,czy chcesz sobie przekreślic życie.nie jesteś na to za młoda?
  • veneziam.p 14.04.11, 15:58
    Każdy pisze, że powinnam brac odpowiedzialność za swoje czyny, że weszłam za szybko w dorosłość, to niech teraz ponoszę konsekwencję - wszystko sprowadza się do mnie.
    To ja sobie SAMA to dziecko zrobiłam, że to tylko JA mam ponosić odpowiedzialność? Jak zwykle wszystko zwala sie na dziewczynę/kobietę uncertain. Chory świat.
    Ciężko pokochać dziecko.
  • 0oo.oo0 14.04.11, 16:12
    Bo to jest tylko i wyłacznie Twoja decyzja. Rodzice, czy chłopak mogą powiedzieć co chcą, ale czy pójdziesz i usuniesz dziecko, to już tylko Ty musisz zadecydować. A jeśli tego nie zrobisz, to własnie Ty bedziesz mamą do końca życia, Twoi rodzice to tylko, a moze aż dziadkowie, chłopak, czy będzie ojcem, czy nie, to nie wiadomo,ale na pewno Ty bedziesz mamą dla kogoś.
    I przecież z tego co pisałaś, to nie jestes sama, masz rodziców, moze znajda sie koleżanki, które czasem wezmą dziecko na spacer, zebyś mogła odetchnąć, poszukaj innych pozytywnie nastawionych ludzi.
  • veneziam.p 14.04.11, 16:25
    Tak, ja. I już zdecydowałam.
  • incognito.x 14.04.11, 16:44

    > tylko JA mam ponosić odpowiedzialność? Jak zwykle wszystko zwala sie na >dziewczynę/kobietę . Chory świat.

    No brawo. I w ramach uzdrawiania tego świata postanowiłaś odpowiedzialnością "podzielić się" ze swoim dzieckiem. Rozumiem, że będzie Ci dużo lżej.
  • veneziam.p 14.04.11, 17:05
    To trudna decyzja, ale chyba jedyna słuszna. Na to nie potrzebuję niczyjej zgody.
  • mama.rozy 14.04.11, 17:45
    nie uczyli Cię w szkole,kto chodzi w ciąży?jakos tak mi wychodzi,że chyba nie znam żadnego faceta,który urodziłby dziecko.serio.
    seks to nie zabawka,czemuś służy.jedyną skuteczną metodą,żeby nie doszło do poczęcia,jest brak seksu.po prostu.dlatego jest NIE DLA DZIECI.
    nikt Ci tego dziecka nie zrobił na siłę,a oskarżanie teraz wszystkich,że są przeciwko Tobie jest typowo dziecięcym zachowaniem.
    naprawdę myślisz,że to mały problem,który można tak zwyczajnie porzucic,jakbyś odkładała książkę.no to witamy w realnym życiu-tu tak się nie dzieje.aborcja boli.
    --
    tnij.org/khsx
  • 0oo.oo0 14.04.11, 18:01
    I chyba nie tak łątwo to też załatwić, no chyba ze chcesz w Polsce iść gdzieś do kowala do piwnicy, który wyrwie Ci dziecko tak, ze potem o innych mozesz zapomnieć. Masz na zbyciu koło 3 tysięcy, zeby to zrobić w klinice normalnej? No i wtedy niestety sama nie pójdziesz, z niepełnoletnimi muszą iść rodzice.
  • veneziam.p 14.04.11, 18:26
    Zarówno facet, jak i kobieta są odpowiedzialni za dziecko. Gdyby nie facet, kobieta nie byłaby w ciązy - proste.
    Jak facet umywa ręcę od odpowiedzialności, to jest dobrze, jak robi to kobieta - od razu zło i jest potępiana przez pół Polski.
    Nie, na pewno nie pójdę do ,,rzeźnika''.
    Zreszta, to wcale nie jest takie łatwe, podejmowac taką decyzję.
  • veneziam.p 14.04.11, 18:31
    Ja tego dziecka nie kocham, po prostu nie kocham i nie chcę. I nie myślę o nim jako o człowieku, tylko jako o problemie sad. Bo może to przykre, ale tak własnie jest.
    Nie wiem tylko, jak mam o to poprosic rodziców, bo oni się nie zgadzają na takie coś uncertain.
  • mama.rozy 14.04.11, 19:06
    to pomyśl,dlaczego się nie zgadzają
    w końcu dla nich to będzie większy problem,niż dla Ciebie.jeśli urodzisz,to pewnie na nich spadnie opieka,pielęgnacja i wychowanie dziecka.a pewnie liczyli,że jeszcze dobrych kilka lat nie zostaną dziadkami.a popatrz,oni lepiej bronią tego malucha,który sobie siedzi i rożnie,niż Ty.
    dlaczego tak skupiasz się na tym,że nic do niego nie czujesz?tylko w tv życie jest piękne i kolorowe,i wszystko jest we właściwym czasie.
    nikt Ci nie każe układac dla niego piosenek czy montowac łóżeczka.wystarczy,że go nie zabijesz.a potem trefi w dobre ręce dziadków.
    a swoją drogą-masz wspaniałych rodziców.dobrze jest miec kogoś takiego,przy kim wiesz,że możesz ich zawieśc,zniszczyc jego marzenia i ułożone życie,a on mimo wszystko pomoże.
    wiesz,jak to się nazywa?
    rozmawiałaś z mamą,jak to było,kiedy była z Tobą w ciąży?jak się czuła?jak to przeżywała?kiedy poczuła,ze staje się matką?czasem po takiej rozmowie troche się w życiu układa...
  • veneziam.p 14.04.11, 19:16
    Nie wiem dlaczego się na tym skupiam. Bo może tak jest?
    Z tego co słyszałam/czytałam, większość kobiet ogarnia wzruszenie (?), jak widza na monitprze USG bijące serce dziecka. Ja też je widziałam, ale nic nie czułam. Ot, poszłam na potwierdzenie ciąży, ale nic mnie nie ruszyło. Chyba że sam fakt, że w ogóle w niej jestem.
    Już sie gubię w tym wszystkim.
  • mama.rozy 14.04.11, 18:39
    my Ci próbujemy powiedziec,że potem wcale łatwiej nie będzie.
    serio myślisz,że facet ponosi takie same konsekwencje?wiesz,dlaczego częśc kobiet bierze facetów do porodu?żeby zobaczyli,że to nie takie proste.nie sztuka jest zrobic dziecko(że tak pojadę przyziemnym językiem).dlatego seks jest fajny,bo ma sprawiac przyjemnośc.ale trzeba się liczyc,że ktoś z tego będzie.podstawowa biologia.
    jakbyś kupiła 15kg lodów(bo je lubisz) i je pochłonęłą,a potem wymiotowała,to nie pódziesz zaskarżyc tego,kto je sprzedał.co więcej,na opakowaniu nawet nie ma informacji,ze zjedzenie takiej ilości szkodzi.
    niektóre rzeczy bierze się na rozum,na spokojnie.
    piszesz,ze gdyby nie facet,dziecka by nie było.ok.ale facet długo,długo nie czuje,że jest ojcem.nikt Ci nie mówił,ze faceta trzeba sobie wychowac?włśnie na takiego,który będzie godny miec z Tobą dziecko.który będzie w stanie zaopiekowac się Tobą i życiem,które nosisz.
    nikt Cię nie potępia,nie po to tu jesteśmy.chcemy tylko,żebys sobie uświadomiła,że jesteś matką.
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • veneziam.p 14.04.11, 19:13
    Hitle miał na sumieniu miliony ludzi, a jakoś nie dręczyły go jego (sumienia) wyrzuty.
  • veneziam.p 14.04.11, 19:16
  • 0oo.oo0 14.04.11, 19:39
    też byłam na usg wczoraj, zobaczyłam tylko rozpłaszczone kołko w drugim kólku i lekarz twierdził, ze jest serduszko. Nawet zdjecia mi nie dał tym razem, bo i tak na nim nic nie widac. Usg mi nic nie dało, nie poczułam wiekszej radości po nim, bo to co tam jest, nie przypomina jeszcze mocno dziecka, ale sama swiadomosc, ze bedzie, ze mogę już do niego mówić, ze czuję, ze tam jest, że przez niego wymiotuje, ze wpływa na moje życie. Że teraz tylko siedze i rozmyslam jak pogodzic dziecko ze studiami, co zrobie z 3miesiecznym brzdacem jak mi sie zaczna zajęcia. I nie wiem, mam problem, ale jestem szczesliwa, bo sie ułozy, bo mam rodziców, brata, (chłopaka akurat też, ale zagranica, wiec tylko finansowo pomoze).
    I dokładnie tydzien temu zapisałam sie na aborcje, miałam termin już, klinike i wszystko. I po przeczytaniu forum stwierdziłam, ze dam rade, ze powiem innym i pomogą mi. I teraz czuję wstyd, ze o tym myslałam,ze bede patrzyła na dziecko i przemknie mi, ze chciałam je zabić, ze będzie mi z tym okropnie. Ale czuję sie szczesliwa, bo podjęłam decyzje i emocje opadły i poczułam spokoj. Mam w koncu 8 miesiecy na ułożenie wszystkiego.
  • incognito.x 14.04.11, 20:02

    > Jak facet umywa ręcę od odpowiedzialności, to jest dobrze, jak robi to kobieta
    > - od razu zło i jest potępiana przez pół Polski.

    nie, no weź mnie nie rozśmieszaj. tu nie chodzi o żadne potępianie, bo tu w ogóle nie chodzi o opinię na temat kogokolwiek. tu chodzi o życie, albo o śmierć, a Ty tu z jakimiś plotami "co pół Polski" powie wyskakujesz.
    Co to ma w ogóle do rzeczy? Dziecko jest, na świat się nie prosiło i nie jest niczemu winne. Istotne jest, jakie Ty zajmiesz stanowisko wobec Twojego dziecka, a nie co robi pół Polski, kto jest odpowiedzialny i czy to chory kraj, czy nie.
  • nowako-wa 14.04.11, 21:26
    Skad wiesz ,ze Hitlera nie dręczyły wyrzuty sumienia? A może właśnie dlatego pod koniec życia msiał być na konskich dawkach amfetaminy?
    I skąd jego siła , władza i zdolnosc porwania za sobą tłumów?
    A może Bóg istnieje a wraz z Nim orszaki zbuntowanych aniołów?
    Hitler korzystał z okultystów, czarnych mszy itd, zdobył grot Leonginusa, którym zabito Jezusa żeby zamanifestować zwycięstwo zła...
    Piszę to , bio tego argumentu nikt Ci jeszcze nie przedstawił- a jeśli istnieje świat ducxhowy i przez aborcję otworzysz się na siły zła? Aborcja to zamknięcie na miłość- to śmierć duchowa- trzeba wiele cierpienia żeby z tego wyjść...kobiety które nie cierpią to tak jakby były w letargu- myślisz że można potem budować normalnie szczęscie? Owszem - można skończyc studia, wyjsć bogato za maż, zwiedzić świat, miec wyskoi status społeczny....ale nie można mieć pokoju duszy, być wolnym człowiekiem...
    Obyś się nie musiała przekonać...
    I piszesz ,że dziecka nie kochasz? Ty się dopiero uczysz miłości- bo mylisz ją z zauroczeniem, które przemija- a miłość jest na dobre i na złe - to WYBÓR I WIERNOŚĆ WYBOROWI- gdyby to było uczucie nie można byłoby jej ślubować, bo uczucia bywają chwiejne- miłość to akt woli, odpowiedzialnośći...Prawdziwa miłosć zawsze rodzi się w cierpieniu...
    A wyobraz sobie ,że Twoi rodzice myślą jak Ty- przychodzisz do Nich z ciążą a Oni mówią ,że są za młodzi na dziadków,że chcą jeszcze użyć z życia, pobawić się, dorobić kasy...itd i mówią Ci ze nie pomogą , a Ty odwrotnie ,że bardzo chcesz tego dziecka? Co byś o Nich pomyślała? A Oni tak się zachowali , bo kochają, bo są odpowiedzialni- masz super przykład...
    Wiem,że to dla Ciebie trudne i bardzo dobrze ,że tu trafiłaś , bo potrzebujesz prawdziwych argumentów a nie poklepania po ramieniu , załatwienia sprawy i...jakoś to będzie

    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • veneziam.p 14.04.11, 22:00
    Tego nikt nie wie.
    Jeżeli jednak się na to zdecyduje, to uważam, że to mnie nie przekreśla. To, że kobieta dokonuje aborcji nie znaczy od razu, że jest zła. Po prostu nie każda kobieta dojrzała do posiadania dziecka. Ja na pewno nie. I przyznaje się do tego.
  • ela696 14.04.11, 23:14
    A do seksu dojrzałaś?
  • lilia-wodna 15.04.11, 09:15
    Ja to widzę tak: rzeczywiście jesteś trochę niedojrzała i takie Twoje prawo siedemnastolatki. Nie traktuj tego jako zarzutu lub wymądrzania się starszej babki.
    Jak pisałam,mam 33 lata, ale zachowałam pamięć o sobie z lat, kiedy miałam 17-18 lat. Niby byłam mądra, dobrze się uczyłam, jednak w tzw. życiowych sprawach byłam właśnie niedojrzała, miałam infantylne poglądy i takie dziecięce podejście do świata. Jak się pokłóciłam o głupotę z chłopakiem - obrażałam się, robiłam sceny rodem z seriali brazylijskich.

    Wtedy wydawało mi się, że to takie dojrzałe reakcje, teraz widzę, że dziecinne. Ten chłopak jest teraz moim mężem.
    Też wówczas byłam pewna, że to okropne, że to kobieta ponosi większą odpowiedzialność za ciążę, ona 9 miesięcy nosi dziecko, znosi różne niedogodności, potem rodzi, karmi, etc.
    Wtedy toczyła się dyskusja o aborcji. Nie zastanawiałam się, czy 7-8 tygodniowy zarodek to dziecko, czułam, że decydowanie o tym mnie przerasta. Miałam nadzieję, że nie będę musiała w praktyce o tym decydować. Buntowałam się tylko, że to kobieta "musi", a facet nie, że świat zabiera kobiecie jej brzuch, jak mówią zwolenniczki aborcji. Nikt tu nie broni Twojego chłopaka, nie daje mu prawa do uciekania przed odpowiedzialnością - ale nie o nim jest główny wątek dyskusji.

    Odkąd poczułam potrzebę zostania matką, zaczęłam czytać o rozwoju dziecka, potem zobaczyłam 12-tygodniowego człowieka na usg - dotarło do mnie, że to rzeczywiście jest człowiek. Odrzucając wszelkie ultrakatolickie hasła na ten temat - - uświadomiłam sobie, że to jest człowiek. Miał rączki, nóżki, machał nimi... Mimo niedogodności ciążowych czuję się rzeczywiście wybrana, że mogę poprzez siebie dać życie nowemu człowiekowi. Jak patrzę co rano na mojego synka, jak się śmieje, przytula do mnie i mówi że jestem kochana - przypominam sobie, jak widziałam go na usg jako najpierw kropkę, potem taką kijankę, potem małego człowieczka. On już wówczas był "zaprogramowany" na takiego ślicznego, wesołego chłopaczka, jakim jest.

    Ja myślę, że dziewczynom tu piszącym nie chodzi tylko o Twoje dziecko, by zostało, ale i o Ciebie. Boję się, że jeśli dokonasz aborcji, nawet po kilku latach, jak już poczujesz, jak ja - ten instynkt macierzyński - będziesz bardzo cierpieć.

    Teraz chowasz głowę w piasek i opowiadasz, że nie kochasz tego dziecka i to twoja decyzja.
    Ja powiem tyle - w wieku 17 lat reszta życia wydawała mi się taka odległa - gdzie studia, ślub, dzieci, praca? Większa część życia ginęła w mrokach dziecięcej niepamięci. Teraz widzę, że to śmiga jak z bicza strzelił. I z perspektywy czasu swoje ówczesne zachowania mogę własnie ocenić jako niedojrzałe. Wiem, że Ty też dojrzejesz, zaczniesz inaczej patrzeć na życie - oby było wówczas na świecie Twoje dziecko.

  • veneziam.p 15.04.11, 09:21
    Nikt mi nie będzie mówił, co ja mam robić. To moje życie i moja sprawa. Dziecko jest we mnie, więc to ja za nie decyduje. To nie jest czas na dziecko i koniec. Jeszcze raz będę rozmawiała na ten temat z rodzicami. Nie pozwolę zniszczyć sobie zycia.
  • nordynka1 15.04.11, 10:24
    > Nie pozwolę zniszczyć sobie życia.

    nie pozwól, za wszelką cenę nie pozwól

    poczytaj u innych jak wygląda ich życie po aborcji i na litość boską nie pozwól go sobie zniszczyć
  • veneziam.p 15.04.11, 09:23
    Po co dziecku niedojrzała matka?
    Zrobię przysługę jemu i światu, i je usunę.
  • incognito.x 15.04.11, 10:25

    Dobra, venezia, przecież wiadomo, że zrobisz, jak uważasz. My tu tylko staramy się przestrzec Cię przed większym cierpieniem. Wiele było takich, które mimo ostrzeżeń zrobiły po swojemu, a potem wracały tu z płaczem. Ale to jest Twoje życie i Twoja decyzja.
    Powiedz mi jeszcze tylko jedno: czy zajrzałaś sobie do linków w nagłówku tego forum? Jeśli nie, zrób to proszę. Zobacz, jaką przysługę chcesz wyświadczyć swojemu dziecku i wtedy sobie ostatecznie zdecyduj.
  • lilia-wodna 15.04.11, 09:28
    I jeszcze jedno: w Twoim wieku wcale nie czułam zachwytu nad dziećmi. Nie przepadałam za nimi, to był inny świat. Nie zaglądałam mamom do wózków, etc. nawet jeszcze parę lat temu opowieści koleżanek o dzieciach wydawały mi się abstrakcyjne.
    Kiedy byłam w ciąży i mówiłam do dziecka w brzuchu - mimo że go widziałam na usg, jednak trudno tak całkiem się identyfikować z rozmazanym obrazem czarno-białego ludzika.

    Kiedy synek się urodził - taki bezbronny ale i taki konkretny (konkretny kolor oczu, włosów, konkretny głos, konkretne tylko jego miny), byłam pełna zachwytu, że on jest ze mnie. I czuję się tu wybrana, bo żaden facet tego nie przeżyje (czy chce czy nie chce, może być "tylko" ojcem).
    Ja się obawiam, że zamkniesz się na wszelkie argumenty, nawet tych starszych od Ciebie kobiet, które są po aborcji - ale potem powoli (może jak znów będziesz oczekiwać dziecka) - dojdzie do Ciebie, że to też był konkretny człowiek, ten, który teraz jest. A Ty odrzuciłaś pomoc rodziców, chociaż przecież dałoby się z tą pomocą wszystko ułożyć. Po co Ci to?
  • 0oo.oo0 15.04.11, 10:28
    To czemu nie zrobisz tak, zeby urodzić i oddać dziecko rodzicom? Niech oni sie z nim męczą, niech oni je wychowują, możesz je traktować jak siostra, spojrzeć na nie, nawet karmić piersią nie musisz, są specjalne mleczka. I dasz mu wtedy szanse, a moze z czasem i Ty go pokochasz.
    Wczoraj dzwoniła do mnie mama i nadal rozmawiamy jak to bedzie z opieka nad dzieckiem, ze ja go jej nie zostawie, a ona mi opowiedziała o swojej koleżance, że była dorosła, pracowała, koło 30. Rodziła dziecko, oddawałą mamie i odbierała jak dziecko miało 6 lat. I tak zrobiła z dwójką. Moze to sposob też dla Ciebie.
  • veneziam.p 15.04.11, 15:37
    Już zdecydowałam. Teraz tylko najtrudniejsze - rozmowa z rodzicami.
  • mama.rozy 15.04.11, 15:41
    tak bardzo przejmujesz się tym,że dziecko potrzebuje odpowiedzialnej matki,że łatwiej je zabic?bo tego to juz zupełnie nie rozumiem
    jakby każda kobieta,która myśli,że nie jest dobrą matką po prostu wrzuciła je do wc,to fajny byłby ten świat
    no i jakby nie patrzec,do Hitlera Ci daleko
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • veneziam.p 15.04.11, 15:48
    To nie jest zabójstwo. Zabić można człowieka. Nie 8-tygodniowy płód.
    Trudno zrozumieć niechęć do dziecka?
  • incognito.x 15.04.11, 16:30

    > To nie jest zabójstwo. Zabić można człowieka. Nie 8-tygodniowy płód.

    Ty nigdy nie byłaś 8-tygodniowym płodem? Znasz w ogóle kogoś, kto kiedyś nie był zygotą?
    Jeśli nie, to to działa też w drugą stronę: ten 8-tygodniowy płód jest takim samym człowiekiem, jak Ty.
    Przynajmniej nie mydl sobie oczu. Przynajmniej miej odwagę przed samą sobą powiedzieć prawdę: zamierzasz zabić człowieka.

  • iktoto 15.04.11, 17:49
    veneziam, ja jestem po aborcji. nie masz pojęcia, jak to jest, to tylko Twoja teoria. Teraz to zlepek komórek, też tak to sobie tłumaczyłam. Potem wchodzi się na kolejny etap życia, kiedy przestaje się patrzeć na płód jak na zlepek, ten płód zaczynasz widzieć jako dziecko, nawet wiesz doskonale czy to był chłopiec czy dziewczynka. Świadomość zmienia się z wiekiem i w pewnym momencie przestaje się postrzegać aborcję jako uratowanie Twojego życia ale postrzegasz jako coś co ci zniszczyło twoje życie. nie mam tu na myśli konkretnie Ciebie, piszę ogólnie, piszę głownie o sobie na przestrzeni wielu lat. z początku też odczułam ulgę, wolność, przerażała mnie świadomość powrotu do rodziców. teraz postrzegam to inaczej. aborcja to ucieczka, ale tylko chwilowa.
    każdy kiedyś będzie musiał spojrzeć na prawdę o sobie. obojętnie jak nazwiesz płód, czy dzieckiem czy zlepkiem, jest to nowe życie, za które jesteście odpowiedzialni

    powodzenia
    monika
    wierzę, że jesteś niedojrzała na dziecko, jesteś młoda.
  • nowako-wa 15.04.11, 20:12
    veneziam.p napisała:
    To, że
    > kobieta dokonuje aborcji nie znaczy od razu, że jest zła.

    To aborcja jest zła- nie kobieta- ale kobieta jako decydująca sie na nią bierze na siebie skutki tego zła.......
    --

    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • sx-4 15.04.11, 22:06
    Bo trzeba. Bo już długo po ślubie. Bo wszyscy mieli. Bo nie zdążę. Mieliśmy pracę, mieszkanie i samochód.
    Z premedytacją zaszłam w ciążę. Czytałam książki i poradniki. Długo (choć bez emocji, metodycznie) przygotowywałam się, żeby być matką.
    Urodziłam........i nic. Nic nie poczułam. Kompletnie nic. Żadnego cudu. Żadnej miłości od pierwszego wejrzenia. Nic sad Poczułam się oszukana. Jak to????
    Jestem kobietą, urodziłam a nie kocham? Co za draństwo, oszustwo!! Na dodatek mój bobas nie wyglądał jak z reklamy. Był chudy, czerwony, pomarszczony i brzydki. Reklamy pampersa kłamią! Przez pierwsze trzy miesiące jak automat przewijałam, karmiłam, myłam, spacerowałam. Kiedyś po jedzeniu dziecko zakrztusiło się.
    Myślałam, że oszaleję z rozpaczy. Wypadłam z malcem na dwór, niemal zaciągnęłam sąsiada do samochodu i nie czekając na karetkę pognaliśmy do szpitala.
    To były najgorsze chwile w moim życiu. Modliłam się i błagałam Boga, żeby wszystko było dobrze (jestem niewierząca). Coś strasznego sad To były najdłuższe godziny w moim życiu. Tak się bałam czy dziecko będzie zdrowe? Czy nie odniesie szkody na zdrowiu?
    Było dobrze. smile Teraz moje najstarsze ma 8 lat (zdecydowałam się na kolejne - ja nie znosząca dzieci - szok). A ja go dalej .................. nie kocham. uncertain
    Dbam o niego, karmię, piorę, sprzątam, pomagam mu, wygłupiamy się razem, chodzimy na wycieczki i na basen, ale do licha nie kocham go. Lubię, ale nie kocham. I chyba przestałam czekać na tą wielką miłość (czyżby nie każdemu ona była dana?).
    Wiem jedno. Zabiję każdego kto skrzywdzi moje dziecko.
    Jestem fatalną matką sad , ale lepszą być nie umiem. sad
    veneziam.p nikt nie jest doskonały. Np. ja jestem wyjątkowo okropna. Mimo to moje dziecko mnie kocha. Jest moim (małym) przyjacielem. Jest świetnym, bystrym i ślicznym młodym człowiekiem. smile
    Kiedyś rozważałam różne rozwiązania. Pomimo planowej ciąży przeraziłam się. Poza tym ja naprawdę nieznosiłam dzieci (wtedy bachorów). Nie umiałam sobie wyobrazić jak to będzie.
    Cieszę się, że dawno, dawno temu nie stchórzyłam. Cieszę się, że w tym moim nudnym, poukładanym życiu jest ktoś kto robi "artystyczny nieład". Kto akceptuje mnie bezwarunkowo. Kto kocha. Dla kogo warto żyć smile smile Błagam, zastanów się jeszcze smile
    Skoro już teraz się wahasz, późniejsze wyrzuty sumienia mogą nie dać Ci żyć.
    Pozdrawiam i trzymaj się smile
  • iktoto 16.04.11, 20:38
    sx-4. Ty nie kochasz? pisząc że zabijesz każdego kto skrzywdzi Twoje dziecko dajesz świadectwo milości smile
    pozdrawiam
    monika
  • lilia-wodna 18.04.11, 13:57
    Pewnie napiszę banał - ale z nasiona klonu - nie powstanie dąb lecz klon, z nasiona brzozy - tylko brzoza. Czy to są zatem tylko jakieś tam nasiona - czy nasiona klonu, nasiona brzozy?

    Tak samo płód - to nie po prostu "płód", lecz płód - człowieka, zarodek - człowieka.
  • veneziam.p 20.04.11, 09:19
    Przez kilka dni nie pisałam, bo w zasadzie nie miałam czasu, cały cas w ruchu. Powiedziałam, że chcę dokonac aborcji. Jednak rodzice sie uparli i powiedzieli, że o tym nie ma mowy, temat zamknięty. Po raz kolejny już znowu z nimi rozmawiałam. Cały czas zapewniają mnie, że nie zostawią mnie samej, że pomogą mi przy dziecku, tak abym mogła się swobodnie uczyć, że będą się nim zajmowali, jeżeli gdzies będę chciała wyjść. Oddanie dziecka do adopcji także, dla nich, nie wchodzi w grę. Co do aborcji - jak wyżej. Dla nich ten temat nie istnieje, muszę ponieśc konsekwencję. W poniedziałek byłam u wychowawczyni. Zarówno ona, jak i dyrektorka nie sa zadowolone, ale powiedziały, że przygotują dla mnie odpowiedni rozkład zajęc, abym miała dobre warunki. W mojej szkole nie ma w-f, więc z tym nie ma problemu.
    Już teraz wiem, że nie pokocham tego dziecka. I żałuję, że nie udało mi się przekonać rodziców do aborcji. Tak, nie jestem zadowolona z tego powodu. Wiem, że to dziecko istnieje, ale zrobiłabym wszystko, aby cofnąć czas
  • iktoto 20.04.11, 10:18
    nie wiesz co będziesz czuć po porodzie. odczucia wciąż się zmieniają.
    jeśli Go nie pokochasz to Rodzice się Nim zajmą, przecież obiecali.
    Teraz jest Ci ciężko, ale mam nadzieję, ze jakiś czas( za kilka lat? miesiecy?) Twoje podejście do dziecka zmieni się.
    Też wolałabym wychować dziecko mojego dziecka niz pozwolić mu na aborcję, nawet gdyby miało mi wcale nie pomóc przy maleństwie. Twoi rodzice inaczej patrzą na dziecko, mają dziecko, mają Ciebie i to jest Ich wnuczek czy wnuczka i nie dziwię się, ze nie chcą pozwolić na aborcję.
    Ja jestem po aborcji i ja nie powiedziałam rodzicom o ciąży, dokonałam aborcji, ale Oni również ponoszą odpowiedzialność za aborcję, bo dali mi w dzieciństwie to co mi dali czyli totalny brak bezpieczeństwa i nie byłam w stanie poprosić Ich o pomoc, wolałam uciec, byle dalej. Miło jest poczytać, że rodzice walczą o wnuczka, to bardzo dużo mieć takich rodziców.

    Ja też chętnie cofnęłabym czas i nie dokonała aborcji, moje dziecko miałoby 14 lat i byłoby wsparciem dla młodszego rodzeństwa.

    Z perspektywy czasu wydarzenia nabierają zupełnie innego blasku

    monika
  • mama.rozy 20.04.11, 10:19
    i pewnie to uczucie będzie Ci towarzyszyc,co jakis czas wracac.
    po prostu je zostaw,nie podsycaj tego
    może potem się zmieni,a jak nie,to masz rodziców-może zrobiłabyś ich rodziną zastępczą?jest dużo przepisów,które mogę Ci ułatwic życie
  • bellagnos 20.04.11, 10:22
    Wierzę, że wszystko ułoży się dobrze a dziadkowie całym sercem będą kochać wnuka.
    Nie wiem czy mam rację może się mylę ..możliwe, że masz do swojego dziecka żal o to że zabrało Ci chłopaka i tak to narasta, możliwe, że cieszyłabyś się ciążą, gdyby twój chłopak chciał dziecko.
    Cały świat Ci sprzyja by to dziecko żyło. Emocje i uczucia teraz są takie ale one są jak motyl ulotne i mogą się zmienić. Powodzenia, trzymaj się .
  • veneziam.p 20.04.11, 10:34
    Nie, nie, nie cieszyłabym się z ciąży, bo wiek 17 LAT, to nie jest czas na dziecko! Halo, ludzie, obudźcie się, jak nastolatka może się cieszyć z bachora? W jakim wy świecie żyjecie?!
    Już wolę ze sobą skończyć, niż zyć obok kogoś, kogo nie chce.
  • veneziam.p 20.04.11, 10:38
    I proszę w stosunku do dziecka nie używać słów, typu: maleństwo, dzidzia, dzieciaczek, bobasek, dzidziuś
    Moi drodzy, świat idze do przodu, słownictwo również.
    Nie zdrabniajmy jak małe dzieci.
    Wystarczą nam słowa: niemowlę, noworodek, dziecko.
  • incognito.x 20.04.11, 11:04

    Masz super rodziców, jesteś prawdziwą szczęściarą.
  • immer.sonne 20.04.11, 11:14
    "jak nastolatka może się cieszyć z bachora? "
    Może,ja się cieszyłam.Rodzice proponowali mi aborcję.W dniu w którym umówili mnie na zabieg uciekłam z domu do mojego obecnego męża a wtedy jeszcze chłopaka.Masz mądrych rodziców.
  • veneziam.p 20.04.11, 11:30
    Mam szczęście, ale byłabym jeszcze bardziej szczęśliwa, gdybym COKOLWIEK do tego dziecka czuła sad
  • veneziam.p 20.04.11, 11:34
    Wczoraj widziałam kobiete z niemowlęciem, na oko mogło miec może 3 miesiące, ale po prostu nie mogę znieść takich widoków.
  • immer.sonne 20.04.11, 11:56
    A kiedy dziecko dorośnie będziesz się o nie bała tak jak ja boję się o tę moją 18 letnią gadzinę.Nie zawsze akceptowałam jej wybory,bałagan w pokoju przyprawia mnie o ból głowy,denerwuje nieodpowiedzialność i olewanie szkoły po to aby pod koniec roku przepisywac zeszyty i uczyc się"na wariata".
  • veneziam.p 20.04.11, 12:07
    Teraz takie pytanie, zupełnie z innej beczki, ale dość ważne: jaki wpływ na płód mają ecstasy?

  • natucha11 20.04.11, 21:03
    No nie zadręczaj się, ecstazy są wskazane dla nienarodzonych dzieciątek 3 razy dziennie po jednej tabletce wink Także śmiało łykaj!
    Jeżeli stan Twojego umysłu nie ulegnie poprawie to współczuję Twojemu dziecku, całe szczęście, że będzie miało przynajmniej normalnych dziadków.
    Obudź się dziewczyno, halo! Twoje dzieciństwo i okres beztroski właśnie dobiegły końca. Ale tylko i wyłącznie na Twoje własne życzenie. Czy wcześniej nie wiedziałaś skąd się biorą dzieci? Gdybyś była chociaż odrobinę mądrzejsza to może przynajmniej miałabyś teraz przy sobie partnera, który coś do Ciebie czuje (a to w kwestii zapatrywania się na ciążę może zmienić bardzo wiele) a nie kogoś kto Cię tylko przeleciał i teraz ma Ciebie i wasze dziecko w 4literach. Ty sama do tego doprowadziłaś więc to Ty ponosisz odpowiedzialność - proste. Im wcześniej się z tym pogodzisz zamiast rzucać się jak nieopierzona smarkula tym będzie lepiej dla Ciebie samej. Taka jest brutalna prawda.
  • veneziam.p 21.04.11, 05:50
    Ja też mu współczuję, dlatego cały czas podtrzymuję decyzję o aborcji.
  • natucha11 21.04.11, 08:27
    W Twojej sytuacji maniakalne myślenie o aborcji chyba mija się z celem skoro jedyni potencjalni fundatorzy odmówili współpracy.. Więc co Ci da uporczywe rozmyślanie na ten temat? W ten sposób sama sobie napędzasz destrukcyjną spiralę uczuć. Stoisz w miejscu zamiast przygotować się psychicznie na to co nastąpi. Nie musisz od razu kochać dziecka, na początek po prostu pogódź się z tym, że ono już jest; da Ci to pewną ulgę i pozwoli jakoś bardziej konstruktywnie spojrzeć w przyszłość, uwzględniając rzeczywistą sytuację a nie wyimaginowane "co by było gdyby..". I nie obwiniaj całego świata o to, że będziesz miała "bachora" bo to nie Duch Św Cię natknął tylko Ty sama sobie stworzyłaś taką sytuację.
  • bellagnos 29.04.11, 15:50
    Mnie przeraża to, że matka zabija własne dziecko gdzie powinno ono być bezpieczne w jej łonie, że można podnieść na bijące serduszko rękę by je zgładzić i nie czuć żadnych wyrzutów sumienia.
    Mało tego tłumaczysz się tylko i wyłącznie wygodą swojego życia nawet nie chciałaś ponieść konsekwencji swoich czynów tych 8 miesięcy. by oddać dziecko w kochające ręce innych rodziców, nawet na tyle nie było Cię stać.
    Piszesz że nasz kraj jest zacofany, nie na szczęście nie jest, tylko ty jesteś skoro spałaś z chłopakiem nie wiedząc, że z tego może być dziecko a masz 17 lat!

    Mi przychodzi na myśl tylko jedno że musisz mieć jakieś zaburzenia osobowości bo inaczej nie da się tego tłumaczyć.

    Mało tego znalazł się na tym forum doradca niosący śmierć, poklepujący po ramieniu, ciekawe czy dalej będzie przy tobie jak pojawią się konsekwencje zabicia dziecka...
  • twoj_aniol_stroz 20.04.11, 12:18
    Zaraz, zaraz, nie tak galopem smile W ciąży jesteś kilka tygodni i to raczej normalne, że nic nie czujesz do dziecka. Jak masz coś czuć jak namacalnie to na razie nic się nie zmieniło? Tak naprawdę pierwsze ruchy dziecka poczujesz około piatego miesiąca ciąży i wtedy powoli zacznie docierać, że ten człowiek jednak jest, że się rusza... Pamiętam głupie uczucie z obu ciąż jak około czwartego miesiąca mijały mdłości i w zasadzie miałam wrażenie, że w ciąży nie jestem, czułam się świetnie i wręcz łapałam się na myśli, że może to jednak nie ciąża, może mi się zdawało wink Pamiętam też taki dziwny pośpiech i uczucie konieczności działania natychmiast, bo potem będzie za późno. Miało to miejsce jak córka przyszła na świat. Taki lęk przed popełnieniem błędu, bo będzie nieodwracalny, bo będzie koszmarem dla dziecka na całe życie. A dotyczyło to głupot typu natychmiastowa reakcja na płacz dziecka, jakiś durny tekst teściowej do córki w wieku 1 miesiąca... Trochę trwało zanim dotarło do mnie, że jednak mam trochę czasu na bycie z dzieckiem i okazanie mu miłości wink Że to niekoniecznie jest tydzień, czy miesiąc, ale raczej kilkanaście lat i da radę tę miłość i bezpieczeństwo dać dziecku przez ten czas smile
    U Ciebie też tak będzie, Ty naprawdę nie musisz dziecka kochać tu,teraz i natychmiast tylko dlatego, że zobaczyłaś dwie kreski na teście ciążowym smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mama.rozy 21.04.11, 14:14
    a dlaczego nie chcesz się zrzec dziecka na rodziców?miałabyś problem z głowy i tylko mogłabyś się śmiac z matek z wózkami
    --
    www.kresy.pl/
  • nowako-wa 21.04.11, 14:18
    No i z kim Ty rozmawiasz w realu oprócz rodziców?
    Bo czuję że jesteś z tym sama- a dotychczasowe balangujące towarzystwo raczej wsparcia Ci ie da- jest wiosna i "normalny" nastolatek myśli jak się zabawić i przehulać wakacje...
    Im szybciej pogodzisz sie z sytuacją tym Twoje rozterki szybciej miną . Koniecznie pomyśl z kim możesz pogadać w realu, wypłakać się , wyżalić , żeby Cię zrozumiał- bo chyba przeżywasz chwilowy dramat utraty wolności i beztroski...
    Z miłością do dziecka daj sobie narazie spokój- narazie to sama ze sobą musisz się uporac- na uczucia do dziecka przyjdzie pora...
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • veneziam.p 26.04.11, 17:58
    Już po...
  • mama.rozy 26.04.11, 20:07
    +

    --
    www.boniowka.pl/
  • incognito.x 26.04.11, 21:30
  • natucha11 26.04.11, 22:53
    Już po.. czym? W święta dają promocję na skrobanki?
  • veneziam.p 26.04.11, 22:59
    Nie.
  • veneziam.p 26.04.11, 23:05
    I to chyba najgorsza, a na pewno najtrudniejsza decyzja.
  • natucha11 26.04.11, 23:23
    Na głupotę nie ma lekarstwa. Jakoś Ci nie współczuję. Znowu sama siebie karzesz.
  • veneziam.p 26.04.11, 23:26
    Teraz raczej czuje ulgę. I tyle w tym temacie.
  • natucha11 27.04.11, 08:34
    To smutne. Nie wiem jak można zrobić coś takiego własnemu dzieckusad Dla własnej wygody i komfortu. Nie potrafię tego ogarnąć - przecież to morderstwo.
    Oby Twoja ulga nie wyczerpała się w którymś momencie życia.
  • iktoto 27.04.11, 12:56
    szkoda
  • badanieciaza 27.04.11, 14:05
    Prowadzę badania dotyczące konsekwencji psychologicznych niechcianej ciąży. Jeżeli jesteś w niechcianej ciąży i zechcesz wziąć udział w badaniu zapraszam do kontaktu:
    badanie.ciaza@interia.pl
  • mama.rozy 27.04.11, 17:17
    szkoda tylko,że to zadowolenie jest tak bardzo jednostronne...
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • veneziam.p 27.04.11, 18:40
    Obawiam się tylko reakcji w szkole. Teraz do niej w ogóle nie chodzę, wróce dopiero na początku maja, więc do tego czasu coś na pewno wymyślę.
    Jednostronne?
  • mama.rozy 27.04.11, 20:04
    dziecko chyba nie odczuwa takiej ulgi?
    no i chyba nie myślisz,że teraz Ci powiemy,jak masz z tego wybrnąc?
    a my chyba nie mamy o czym rozmawiac,zrobiłaś,co chciałaś,na tym forum akurat tym się nie pochwalisz
    nam szkoda dziecka,jak zawsze
    --
    www.kresy.pl/
  • nowako-wa 27.04.11, 20:37
    Jestes młoda,patrzysz krótkowzrocznie- bardziej przeraża Cię powrót do szkoły niż Twoja decyzja....
    Za jakiś czas wszystko wróci do normy, znajomi, rodzina zapomną....tylko czy Ty dasz radę budować swoją przyszłość, bawić się śmiać ?
    Czas pokaże...
    Gdybyś kiedyś jednak zaczęła żałować - pamiętaj ,że jest takie forum....
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • iktoto 28.04.11, 16:00
    możesz spotkać totalnie różne reakcje.
    a co czują Twoi Rodzice? zgodzili sie na aborcję? za Ich przyzwoleniem to zrobiłaś?
  • natucha11 27.04.11, 22:27
    Widzę, że wątek został usunięty ale ja c ciałabym się do niego odnieść:

    Autor: jszko222 27.04.11, 20:12
    cyt. Skąd Ty możesz wiedzieć, co czuje jej dziecko? Powiedziało Ci?
    Czy płód w ogóle coś mysli, czuje?

    Co za absurdy, czy autor/ka ma jakiekolwiek pojęcie o rozwoju prenatalnym człowieka? Bo zrozumiałabym te pytania jedynie w kontekście doinformowania się.
    Analogicznie można by było zapytać skąd wiadomo czy noworodek coś myśli lub czuje - czyżby któryś powiedział o tym jszko222 ?
    Płód jest człowiekiem w takiej a nie innej fazie rozwoju, usunięcie go jest niczym innym jak morderstwem. Zamordowanie człowieka bez wyrzutów sumienia jest możliwe tylko wtedy gdy obniży się rangę tego czynu jak i również wartość nowo powstałego życia - to nic innego jak samoznieczulanie moralne. Nie wszyscy ludzie jednak mają tyle siły żeby trwać przy tym przez całe życie.. życzyłabym powodzenia w tej kwestii ale zanadto uwiera mnie głupota i niedojrzałość dziecka, które zrobiło sobie bachora bo się nagle poczuło dorosłe. jedyny wniosek jaki wyciągnie z tej dorosłej przygody to jak unikać konsekwencji własnej nieodpowiedzialności za wszelką cenę. gratuluję
  • jszko222 27.04.11, 23:05
    Jest zasadnicza różnica. Noworodek przypomina człowieka, płodowi/zarodkowi do człowieka daleko. To tak, jakby powiedzieć, ze larwa to motyl.
    Nie sądze, aby nastolatka uprawiała seks z myślą, żeby sobie zrobić dziecko. Zresztą, gdyby je chciała, to by się nie zdecydowała na aborcję. Jeżeli to jest jej decyzja, ona tego chciała, nie chciała tego dziecka, to w tym przypadku popieram jej decyzję.
  • avoid.0 28.04.11, 00:16
    veneziam.p, chyba najlepiej będzie jak powiesz wychowawczyni i dyrektorce, że poroniłaś. To się zdarza kobietom w różnym wieku, więc nie powinny być zdziwione, ponadto jest to tak delikatny temat, że raczej nie będą go dodatkowo drążyć. Podejrzeń o aborcję też nie musisz się bać, bo kto powiadamia szkołę o ciąży kiedy ma zamiar usuwać ?
  • ela696 28.04.11, 01:16
    Powiedz prawdę w szkole. Nie wstydziłaś się to zrobić to nie wstydź się o tym mówić.
    Jesteś mega tchórzem i tyle.

  • avoid.0 28.04.11, 01:51
    Nikomu nie jest potrzebna taka ostentacja, zresztą co to kogo obchodzi jak to się stało ? Skutek jest taki sam - ciąży nie ma, niepotrzebny jest więc indywidualny tok nauczania. I tylko o tym należy powiadomić.
  • mama.rozy 28.04.11, 17:24
    to niech nie gmatwa,ze poroniła,bo jeszcze będą jej współczuc.a ktos zaprowadzi do grupy wsparcia.bo tak się robi po utracie najbliższej osoby,a chyba nic nie jest bliższe matce,niz jej dziecko...

    --
    www.kresy.pl/
  • jszko222 28.04.11, 18:10
    Ja ją nawet rozumiem. Gdybym ja tak bardzo nie kochała dziecka, też wolałabym je usunąć.
    Ja tez uważam, że w szkole powinna powiedzieć, że poroniła.
  • veneziam.p 28.04.11, 21:04
    Powiem o poronieniu, też uważam, że to jest najlepsze wytłumaczenie. Do szkoły idę dopiero po niedzieli, a wolę powiedzieć o wszystkim osobiście, niż telefonicznie.
    Myślę, że to nie jest sprawą szkoły, jak to naprawde było.
  • mama.rozy 28.04.11, 21:35
    wiesz co,znam trochę dziewczyn,które poroniły
    ich ból jest taki wielki,że wolałyby za to dziecko umrzec,byleby ono żyło.nie mówiąc juz o tych,które urodziły martwe.
    nie porównuj się z nimi,uszanuj chociaż tyle
    --
    www.uroczysko.net.pl/
  • veneziam.p 28.04.11, 22:15
    Odnoszę wrażenie, że współczujesz mojemu dziecku.
    Szkoła nie musi znać prawdy.
  • mama.rozy 29.04.11, 09:19
    ejże współczuc?czego?takiej smierci?
    dziecko drogie,Ty chyba naprawdę nie masz pojęcia,co zrobiłaś
    zabiłaś człowieka
    czytałaś o czym jest to forum?
    czego tu jeszcze szukasz?
    jak masz jakis problem,związany z tematyką forum,to go przedstaw
    ale,może odnoszę mylne wrażenie,problemu się pozbyłaś
    to moze idź na forum,gdzie teraz dostaniesz brawa i kwiaty,w ramach zdobycia uznania przez wolne kobiety.tu Cię nikt nie trzyma,nasze poglądy znasz.
    szkoła nie musi znac prawdy-jakiej?naprawdę będziesz w stanie znieśc te współczujące miny?zyczenia,żeby następnym razem sie udało?że poronienie nie oznacza,że nie możesz juz miec dzieci?
    bo to słyszą kobiety po poronieniu,dostają ogrom współczucia i wsparcia
    bedziesz aż taką hipokrytką?

    --
    tnij.org/khsx
  • natucha11 29.04.11, 11:28
    Dobro jest dobrem a zło jest złem - nie ma nic pomiędzy. Jeżeli uważasz, że aborcja była najlepszym wyjściem (czyli chyba była dobra dla Ciebie, taki powinien być logiczny tok rozumowania) to dlaczego wstydzisz się o tym powiedzieć w szkole i wolisz skłamać? Spirala hipokryzji już się uruchomiła widzęsmile
  • natucha11 29.04.11, 11:40
    Jeszcze odpowiedz dla kogoś popierającego styl życia naszej nastolatki: jeżeli nie zauważyłaś to rozmawiamy tutaj o ludziach, nie o owadach. Chyba, że dla Ciebie to żadna różnica, co zresztą można po wypowiedzi wywnioskować.
  • mama.rozy 29.04.11, 16:32
    niepojęte jest to,że ta dyskusja jeszcze trwa
    po co?
    veneziam,nas naprawde nie interesuje,jak się wytłumaczysz,co powiesz.sugestie,że ktoś może Ci współczuc,są po prostu realne.
    jak oczekujesz oklasków,idź na inne forum.


    --
    www.kresy.pl/
  • jszko222 30.04.11, 21:59
    Nie, dla mnie owad i dziecko to nie to samo.
    Sama jestem w ciąży, więc wiem, o czym mówię.
  • veneziam.p 06.05.11, 20:42
    Czy można żałować decyzji o aborcji, skoro tak bardzo się jej chciało?
  • iktoto 07.05.11, 20:27
    można i to bardzo
  • silence69 07.05.11, 21:07
    Jeśli usunęłaś ciążę, a nie czujesz jeszcze żalu z tego powodu i wyrzutów sumienia, wiedz ze to przyjdzie... w najmniej oczekiwanym momencie...za dzień, miesiąc, rok, wróci...ze zdwojoną siłą. pewnego dnia staniesz przed lustrem, spojrzysz sobie w twarz i znienawidzisz siebie za to co zrobiłaś.
    Ja w pierwszą ciążę zaszłam kiedy miałam 16 lat... pamiętam jak dziś ten strach, strach przed tym jak sobie poradzę, przecież dopiero zaczynałam żyć, miałam przed sobą cały świat, a tu nagle...ciążą. Gdyby nie rodzice, nie dałabym rady, do dnia porodu nie wiedziałam jak zareaguje na widok dziecka, czy będę potrafiła się nim zajmować, kochać je...ale gry tylko pierwszy raz ją zobaczyłam(bo była to córeczka) swiata poza nią nie widziałam... i uwierz mi że wszystkie moje obawy co do tego czy dam sobie rade zostały rozwiane.Skończyłam szkołę, studia.
    jednak w marcu ubiegłego roku popełniłam największy bład mojego życia... usunęłam ciąże. Nie potrafie sobie tego wybaczyć do dziś, nienawidze siebie za to.... i nie ma dnia bym o tym nie myślała.poradziłam sobie z ciążą gdy byłam 16 latka, a mając 24 lata, wspaniałego wtedy jeszcze przyszłego mężą, mieszkanie, pracę , zwyczajnie mówiąc warunki do tego by wychować drugie dziecko - ja je zabiłam.
    Ty swoje dziecko też zabiłaś. I gwarantuję ci że nie zapomnisz o tym. nigdy.
  • nowako-wa 08.05.11, 14:08
    Pomimo iż usunęłaś ...bedziesz dalej w "ciąży" będziesz odliczać do porodu i zastanawiać sie ...co by było gdyby...
    I dotychczasowe uciechy życia...mogą stracić dotychczasowy smak....
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • veneziam.p 08.05.11, 19:19
    Łapię się czasem na tym, że niedługo miałabym kolejne USG, i zobaczyłabym, czy dziecko nadal się dobrze rozwija.
    Z drugiej strony czuję, że to słuszna (?) decyzja.
    Sama nie wiem, tak to jest niezwykle trudno określić.
  • iktoto 08.05.11, 22:59
    nie szukaj niczego na siłę, czas pokaże.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka