Jeżeli chcesz popełnić aborcję i czytasz ten wpis to znaczy, że masz tego nie robić. Ja zrobiłam to ponad rok temu. Miałam męża i skończone studia. Nigdy bym nie przypuszczała, że jestem do tego zdolna. Brak wsparcia rodziny oraz strach przed ciążą i porodem pchneły mnie do tego okrutnego czynu. Mialam klapki na oczach i dążyłam uparcie do zrealizowania obranego celu. Po dwóch dniach od straty dziecka popadłam w rozpacz. Po pewnym czasie zapragnęłam zajść w ciążę - nie udało się. Może dobrze bo boję się, że w razie większych trudności mogłabym zrobić to samo. Jest mi bardzo ciężko z tym co zrobiłam i z tym, że nie mam odwagi zdecydować się na ciążę. Jednego jestem teraz pewna - nie wolno tego robić (oczywiście nie mam na myśli skrajnych przypadków zagrożenia życia, gwałtu itp. choć znam przypadek dziewczyny, która urodziła dziecko z gwałtu - chylę czoła). Ciężko z tym później żyć; bardzo ciężko. Gdyby ktoś był w podobnej sytuacji i się wahał to mogę podzielić się własnymi doświadczeniami, postaram się wesprzeć. Pozdrawiam wszystkich czytających
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.