Dodaj do ulubionych

Co z ciążą..

19.10.11, 14:06
W listopadzie kończe 19 lat. Uczęszczam do III klasy liceum dla Dorosłych, w tym roku przygotowuję się do matury, potem chce iść na studia. Takie przynajmniej miałam plany. Niedawno okazało się, że jestem w ciąży. I tutaj tkwi duży problem. Po pierwsze - uczę się i przygotowuję do matury. Po drugie (i to jest szczególny powód moich obaw) - nie mam pojęcia, jak powiedzieć o wszystkim chłapakowi, rodzicom, znajomym, nauczycielom. Po trzecie - sama nie jestem gotowa na dziecko (to dodatkowe obowiązki i przeszkoda, chociażby w spokojnej nauce, bo jeżeli udałoby mi się dostać na wymarzone studia, to nauka jest na nich intensywna, i nie można sobie jej odpuszczać) i sama dziecka w najbliższych kilku latach nie chciałam. O ciaży dowiedziałam się już półtora tygodnia temu z testu, u ginekologa jeszcze nie byłam. Nikt nie wie o tej ciąży, bo po prostu boję się reakcji otoczenia. Nie wiem jak mam przekazać taką wiadomość. Myślałam o aborcji. Naprawdę nie jestem gotowa na to dziecko.
Edytor zaawansowany
  • faun1512 19.10.11, 18:13
    Po pierwsze: nie rób niczego pochopnie; to decyzja która zaważy na całym Twoim dalszym życiu (oby nie negatywnie)
    Po drugie: decyzja o aborcji to nie wybór mieć czy nie mieć dziecko, bo ono już jest i będzie Ci towarzyszyć do końca życia; od Ciebie tylko zależy czy chcesz je mieć przy sobie żywe czy martwe. Mimo że ta prawda (że www.benc.pl/grupy/forum/151/watek/602316/strona/0/studentka_w_ciazy/dziecko już jest) teraz do Ciebie nie dociera, w końcu dotrze (oby nie za późno)… Możesz je usunąć ze swego ciała, ale nie ze swego umysłu.
    Po trzecie: aborcja to nie koniec problemów, tylko dopiero początek. Poczytaj na tym forum historie dziewczyn, które to zrobiły… Wszystkie chciały by cofnąć czas i zgodnie przyznają, że była to najgorsza decyzja w ich życiu, mimo że kiedyś wydawało się to najlepszym rozwiązaniem. A teraz przechodzą piekło za życia…. Jeśli coś przydarzyło się komuś innemu, równie dobrze może przydarzyć się Tobie; po co Ci tak bolesne doświadczenia?
    Po czwarte: ciąża w wieku 19 lat to na pewno nie jest coś, o czym każda kobieta marzy. Na pewno będzie ciężko, ale to nie koniec świata. Wiem, że słaba to pociecha ale zdarzają się młodsze matki i po urodzeniu dziecka życie się dla nich nie skończyło (a po aborcji dla wielu niestety tak). Nawet na tym forum są kobiety, które urodziły będąc jeszcze młodszymi od Ciebie – możesz popytać (myślę, że same się odezwą). A tu masz masz linki do wielu takich przykładów:
    www.benc.pl/grupy/forum/151/watek/871547/strona/0/mam_17_lat_i_test_wyszedl_ciaza/
    www.benc.pl/grupy/forum/151/watek/194993/strona/0/szukam_mlodych_mam/
    www.benc.pl/grupy/forum/55/watek/54507/strona/0/wpadka_w_liceum/
    www.benc.pl/grupy/forum/151/watek/602316/strona/0/studentka_w_ciazy/
    www.benc.pl/grupy/forum/151/watek/57118/strona/0/mlode_mamy/
    Poczytaj – choćby tylko w ramach oderwania się na chwilę od czarnych myśli…. Macierzyństwo w wieku 19 lat to nie jest już taki ewenement jak 30-40 lat temu…. Skoro inne sobie poradziły, to czemu Ty nie dasz rady? W czym jesteś gorsza??? A zycie zgotuje Ci jeszcze niejedną niespodziankę i b edziesz musiała sobie radzić w każdej sytuacji

    Porozmawiaj z rodzicami. Na pewno nie będą zachwyceni, że niespodzianie zostaną dziadkami, ale o ile znam życie, to jak już się oswoją z tą myślą, zwariują na punkcie wnuka (czy wnuczki). I na pewno pomogą.
    Powodzenia
  • mamaanieli 19.10.11, 20:34
    jasne ze mialas inne plany i nie myslalas teraz o dziecku. tylko ono jest. i nie ty pierwsza zaszlas w ciaze w wieku 19 lat. uspokoj sie. ochlon. idź do kogos doroslego, do kogo masz zaufanie. powiedz rodzicom. w szoku beda chwile a potem ci pomogą. zawsze pomagają = jestes ich dzieckiem. urodzisz, z ich pomocą skonczysz szkołe. przekonaszs sie ze dziecko to nie koniec swiata tylko poczatek. glowa do gory.pa--
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • face92 19.10.11, 20:39
    mamaanieli napisała:

    > jasne ze mialas inne plany i nie myslalas teraz o dziecku.
    Nadal mam inne, niż dziecko
    > Nie ty pierwsza zaszlas w ciaze w wieku 19 lat.
    Nie przekonuje mnie ten argument do urodzenia dziecka

    >uspokoj sie. ochlon.
    Zawsze łatwo się pisze
  • nati1011 19.10.11, 20:53

    > >uspokoj sie. ochlon.
    > Zawsze łatwo się pisze

    smile
    Mamaanieli ma 4 dzieci i naprawdę nie jest staruszką smile
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • face92 19.10.11, 20:57
    Nie rozumiecie, że naprawdę nie mogę urodzić? I że nie każda młoda dziewczyna chce siedzieć w pieluchach?
  • nati1011 19.10.11, 22:43

    face92 napisała:

    > Nie rozumiecie, że naprawdę nie mogę urodzić? I że nie każda młoda dziewczyna c
    > hce siedzieć w pieluchach?

    Jeżlei chcesz nam powiedzieć, że jedynym rozwiązaniem jest aborcja to się mylisz. Możesz urodzić, co najwyżej nie chcesz.

    Tak między nami mówiąc, to 19 lat to świetny wiek na macieżyństwo. Biologicznie wręcz idealny. Dużo lepszy niż modna obecnie 40-tka.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • face92 19.10.11, 20:36
    Jednak są takie, co nie żałują. A wręcz przeciwnie - czują ulgę. Znam taką osobiście. To już dorosła osoba, kilkanaście lat temu dokonała aborcji. I nie żałuje. Mówi, że dzięki temu skończyła wymarzone studia, i w ogóle jest szcześliwa. Dla mnie studia ważniejsze są niż to dziecko. Mam się wiązać z dzieckiem w tym wieku? Jak pogodzić reszte obowiązków z wychowywaniem dziecka, które, notabene, łatwe nie jest? Otoczenie też może róznie zareagować. Szkoła z tych, które nie tolerują młodych matek, zwłaszcza w klasie maturalnej. Łatwo się pisze znad klawiatury, jak się nie jest w takiej sytuacji. I na dodatek, jak jest się facetem (nie chcę nikogo urazić, oczywiście).
  • nati1011 19.10.11, 21:04
    Słuchaj, każda ciaża - nawet ta wyczekiwana i planowana - przewraca życie do góry nogami. Ale z tego bałaganu buduje się nową jakość - najczęściej lepszą niż przed rewolucją.
    Nie ty jedna zaszłaś w ciażę. Mało która ciaza jest bardzo planowana - z drugiej strony każdy moment moze mieć swoje wady.
    Szkoła, studia... są ważne, ale czy ważniejsze od dziecka? Można i urodzić i skończyć szkołę. Wystarczy chcieć.

    Twierdzisz, ze nie jesteś gotowa na dziecko. Ok, tylko, ze to pytanie należało postawić sobie wczesniej. Postanowiłaś być dorosła, to teraz trzeba ponosić konsekwencje. Na tym polega dorosłe życie. Czasu nie cofniesz. W ciaży już jesteś. Możesz ją przerwać, ale to już nie bedzie to samo.

    Czy po aborcji mozna być szczęśliwym? Może tak. To zależy od poziomu wrażliwosci, świadomości i wielu okoliczności. Pytanie, czy te osoby na pewno są szczęśliwe, czy tylko na siłe próbują sprawiać takie wrażenie?

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • face92 19.10.11, 21:14
    Nie mam pewności, jak zareaguje otoczenie. Rodzice - im nie wiem, jak mam przekazać taką wiadomość, zwłaszcze że są pewni, że zawsze stosowaliśmy antykoncepcję. Poza tym oni też chcą, abym miała dobre wykształcenie. Szkoła, jak pisałam wyżej - nie toleruje ciaży, zwłaszcza w ostatniej, maturalnej klasie. I pozostaje jeszcze chłopak.
    Czy ta osoba udaje, ze jest szczęsliwa? Nie sądze, bo naprawdę wszystko się układa tak, jak właśnie planowała.
  • nati1011 19.10.11, 22:48
    Znajdujesz milion wymówek. Skoro jest tak tragicznie to trzeba było pomyśleć wcześniej o konsekwencjach.

    Szkołą nie moze cię wyrzucić. Pierwszy raz zresztą słyszę, by w szkole dla dorosłych nie akceptowano ciąży.
    Otoczenie? A co cie ono obchodzi. Powiedz rodzicom, skoro akceptowali współżycie to muszą zaakceptować i skutki. Chłopak? Penie na początku palnie jakieś głupstwo, ale pamietaj, zę i on się do tego przyczynił. Chyba nie chcesz by całe konsekwencje spadły tylko na ciebie?

    Dziecko nie jest przeszkodą w zdobyciu wykształcenia. Na prawie, medycynie czy politechnice było zawsze wiele dziewczyn uczących się i wychowujących w akademiku maluchów. A to trudne stuia. I to w czasach, gdy nie było ani komputerów, ani internetu, ani nawet ksero - serio. W skrajnym przypadku mozesz zrobić sobie rok przerwy.
    To naprawdę nie jest problem.
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • mamaanieli 19.10.11, 22:58

    buntujesz sie jakos zabawnie przeciwko nam tutajsmile zupelnie niepotrzebnie, bo to nie my mamy 19 lat i nie jestesmy w ciazysmile
    my tylko my piszemy z doswiadczenia pracy z dziewczynami przed i po aborcji. a ty myslisz ze jestes jedyna. akurat podobnych problemow to osobiscie widzialam sto albo dwiescie. i jedno ci powiem: najbardziej plakaly te dziewczyny, ktore najpierw byly pewne ze aborcja jest najlepszym i jedynym wyjsciem. i tez nie pisaly o pieluchach, i tez sie buntowaly. Natomiast te ktore mimo początkowego buntu - urodzily - nawet w wieku 16 lat - radzily sobie dobrze. i nigdy nie zalowaly. Chociaz rzeczywiscie - male dziecko to nie jest bulka z maslem.
    Ty oczywiśćie zrobisz co zechcesz. Bo niestety dziecko się samo nie obroni (chociaż na swiat sie nie prosilo. a ty jestes za nie odpowiedzialna). Ale moim zdaniem - najpierw powinnaś sie uspokoic, bo histeria i wzburzenie nie są dobrymi doradcami. Na tym polega dorosłość, ze człowiek kieruje się rozumem a nie emocjami. I moim zdaniem powinnaś porozmawiać z bliskimi. I nie piszę tego z perspektywy madrzenia się, tylko z autentycznej chęci pomocy. Bo życzę ci wszystkiego najlepszego.

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • face92 19.10.11, 23:02
    Cóż, to specyficzna szkoła. Zwie się szkoła dla dorosłych, a przyjmują już tam osoby, które ukończyły 16 lat. Mniejsza o to. Tak, ta szkoła niechętnie patrzy na uczennice w ciąży. Oczywiście, że nie wyrzucają, ale nie są też pozytywnie nastawienie.
    O oddaniu dziecka do adopcji. ew. pozostawieniu w szpitalu nie ma mowy, bo przede wszystkim podejrzewam że rodzice by się nie zgodzili.
    Zresztą zacznijmy od tego, że nawet sie nie spodziewają, że przekaże im taką ,,radosną'' wiadomość. Nie na tym etapie życia.
    Ponosić konsekwencje? Już je ponosze. Ciąża to właśnie owa konsekwencja.
    Ale czy to ma mi niszczyć wszystko?
  • lilia-wodna 19.10.11, 22:55
    Według mnie nigdy nie ma dość "dobrego" czasu na ciążę. W liceum - bo za wcześnie, matura, plany studiów. Na studiach: bo studia, sesje, życie studenckie... Po studiach: bo pierwsza praca, co powie szef, małe zarobki....

    Ja nie byłam wielką "fanką" dzieci - dopóki nie urodziłam Synka. Teraz, w czerwcu, urodziłam Córeczkę. Dla mnie dzieci to cud, który mi się objawił. Twoje Dziecko już jest, ma określoną płeć, kolor oczu, włosów, cóż z tego, że to maleństwo, którego może jeszcze nie widać?
    Rok temu moje dziecko było mniej więcej na tym etapie, co Twoje. Teraz leży, figlarnie na mnie patrzy i woła "bu-bu-bu" robiąc bąble ze śliny. Brzmi to głupio? Może tak, dopóki sama się nie przekonasz, jaka to radość, gdy Twoje dziecko słodkim głosikiem zacznie Ciebie wołać i "bubać" radośnie.

    Znam przypadki młodych mam (16-latek)- odnalazły się w macierzyństwie, poradziły sobie ze studiami. Ty też dasz radę. Wiele kobiet, nawet planujących ciążę, na wieść o dziecku wpada w panikę. Czy sobie poradzi, co powie otoczenie, etc. To normalne i często wynika z burzy hormonalnej.Ty jesteś już pełnoletnia, więc wielkiego "skandalu" nie ma.

    Chłopak też może przeżyć szok i też ma do tego prawo. Daj Wam czas ochłonąć. A za rok możesz się już cieszyć 4-miesięcznym bobasem, śmiejącym się na głos, dla którego będziesz całym światem. I już jesteś. Pozdrawiam Cię serdecznie! smile
  • face92 19.10.11, 23:08
    Koleżanka, rok starsza, ma dziecko. Urodziło sie w lipcu. I nie widze u niej radości. A ma pomoc w postaci mamy i ojczyma - ale jej dziecko jest dzieckiem problemowym, mimo tak młodego wieku, dosłownie kilku miesięcy. Miała kontynuowac naukę - a zupełnie ją przerwała.
  • napieralska 20.10.11, 00:41
    face92 napisała:

    > Koleżanka, rok starsza, ma dziecko. Urodziło sie w lipcu. I nie widze u niej ra
    > dości. A ma pomoc w postaci mamy i ojczyma - ale jej dziecko jest dzieckiem pro
    > blemowym, mimo tak młodego wieku, dosłownie kilku miesięcy. Miała kontynuowac n
    > aukę - a zupełnie ją przerwała.

    przerwala nauke, bo jej sie priorytety zmeinily, a nie ldatego, ze nie mogla sie uczyć.
    Niestety po dziecku konczy sie swiat niewinnoscisad
  • face92 20.10.11, 00:47
    Chciała wrócić do nauki - czemu nie wróciła? Podobno dziecko nie jest przeszkodą w skończeniu szkoły.
    Jak widać, u niektórych jest.
    Tym bardziej utwierdza mnie to w przekonaniu, że aborcja nie jest zła.
  • nati1011 20.10.11, 07:13
    > Tym bardziej utwierdza mnie to w przekonaniu, że aborcja nie jest zła

    Kogo ty chcesz przekonać? Bo odnosze wrażenie, ze tylko siebie. I jakoś kiepsko ci to wychodzi. MOja córka, jak widzi, ze nie ma żadnych sensownych argumentów na poparcie swojego pomysłu to też zawsze siega po koleżankę: "ale mamo, X to mama pozwala!". I ty posługujesz się dokładnie tym samy argumentem. Tyle tylko, że moja córka ma lat 14,a ty - formalnie przynajmniej - jesteś dorosła. I jak taka 14 latka wydaje ci się, ze znasz odpowiedż na wszystko. Szkoła sie obrazi, rodzice bedą źli, nie zgodzą sie itp itd. A czy to pierwszy raz masz problem? W szkole zawsze byłaś wzorową uczennicą? Z rodzicami nigdy się nie pokłóciłaś? Rodzice nie musza sie zgodzić na adopcję (jeżeli już o tym mowa). Decyzję podejmuje matka - wydawało mi się, ze pisałać iż masz lat 19. To chyba wiesz, ze jestś pełnoletnia i nie podlegasz władzy rodziców?

    Bo jakaś tam znajoma nie żałuje... i co z tego. O czym to świadczy? Bo ja nie chcę, bo szkoła, bo pieluchy.... Dziewczyno przestan zachowywac się jak przedszkolak. Ciąża w gimnazjum to oczywiście za wcześnie, ale 19 lat, to nie jest wiek nieodpowiedni do posiadania dzieci. Wręcz przeciwnie.



    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • faun1512 19.10.11, 23:19
    face92 napisała:

    > Jednak są takie, co nie żałują. A wręcz przeciwnie - czują ulgę.

    Niewątpliwie, a najlepiej się to udaje kłamczuchom. Zwłaszcza znanym z TV orędowniczkom prawa do aborcji które w świetle kamer mówią o "prawie wyboru", a potem w tajemnicy przed światem wydając zarobioną w TV kasę idą do terapeutki i wypłakują się jej w rękaw, wyjąc z rozpaczy. Tylko przy tym nie ma już kamer i fleszy... Nie bardzo chce mi się wierzyć, aby kobieta o wrażliwości trochę tylko większej od nosorożca poradziła sobie z aborcją tak jak z wyrwaniem zęba...
    > Dla mnie studia ważniejsze są niż to dziecko. Mam się wiązać z dzieckiem w tym
    > wieku?
    Teraz, a jak będzie potem? Odszukaj i poczytaj wątki silence na tym forum - co pisała przed a co po.... Skąd masz gwarancję, że z Tobą nie będzie tak samo? Jesteś tylko człowiekiem, omylnym jak każdy...

    >Jak pogodzić reszte obowiązków z wychowywaniem dziecka, które, notabene,
    > łatwe nie jest? Otoczenie też może róznie zareagować. Szkoła z tych, które nie
    > tolerują młodych matek, zwłaszcza w klasie maturalnej. Łatwo się pisze znad kl
    > awiatury, jak się nie jest w takiej sytuacji. I na dodatek, jak jest się facete
    > m (nie chcę nikogo urazić, oczywiście).

    Jest jeszcze coś, czego nie bierzesz pod uwagę; to doświadczenie życiowe którego Ci brakuje i które obecnie lekceważysz (to normalne). Wydaje Ci się, że skoro ciąża jest problemem, to jej usunięcie zlikwiduje problem – guzik prawda. Nawet jeśli po Tobie to „spłynie” (w co nie bardzo wierzę), zawsze w kogoś uderzy (Twoich rodziców, ojca dziecka, Twoje przyszłe dzieci itd.), a to zakłoci relacje rodzinne i rykoszetem uderzy też w Ciebie – nie uciekniesz przed tym.

    Mój kumpel został ojcem krótko przed maturą w czasach dla Ciebie prehistorycznych (wtedy była to sensacja na całą kamienicę). Poza przewróceniem całego życia do góry nogami dochodziły tragiczne warunki lokalowe (po urodzeniu dziecka mieszkali w 7 osób w 2 małych pokojach z jego rodziną, bo u niej warunki były jeszcze gorsze). Mimo że aborcja w Polsce była wtedy legalna, nie brali pod uwagę takiej opcji. Niezależnie od wszystkiego jest coś takiego jak poczucie odpowiedzialności za swoje czyny, które dziś bardzo staniało. Aborcja to nic innego jak zabijanie dla wygody (zamykanie oczu nic tu nie pomoże). Prędzej czy później to do Ciebie dotrze i sama musisz ocenić, czy będziesz potrafiła z tym żyć.
  • face92 19.10.11, 23:42
    Prehistoria to najdłuższy okres, od początku pojawienia sie pierwszych ,,ludzi'', aż do powstania jakiegokolwiek systemu pisma, więc raczej aż tak dawno ten twój kumpel ojcem nie został, prawda?
    To po pierwsze.
    Po drugie - kobieta, o której ja pisze, w ogóle nie jset znana, świat o niej nie słyszał. Za to my ją dobrze znamy. I równie spokojnej, zrównoważonej kobiety nie znam. A jest wykształcona, nie może narzekać na życie codzienne.
    Ja juz ponosze konsekwencje. Jestem w ciąży. Ale wiek 19 lat to nie jest czas na dziecko.
    Po prostu inaczej nie może być.
  • twoj_aniol_stroz 20.10.11, 09:34
    Koleżanka jest szczęśliwa teraz, ale nie wiesz co będzie za jakiś czas. To nie jest tak, że każda kobieta 5 minut po wyjściu z gabinetu wpada w bezdenną rozpacz. Oczywiście, że są kobiety, które twierdzą, że są szczęśliwe, poukładane, na zewnątrz rewelacja wręcz, tylko zazdrościć. Tak. Rzecz w tym, że nigdy nie wiesz co będzie za 5 lat, 10, na starość. Bo my tego nie wiemy (i bardzo dobrze).
    Piszesz, że 19 lat to zdecydowanie za wcześnie na dziecko. Mam kumpla, który właśnie w wieku 19 lat został tatą. Teraz ma 42 lata i pełnię sił na szaleństwa. Kiedy my musimy w jakiś sposób "upchnąć" komuś dzieciaki żeby pojechać na zlot motocyklistów, on ma dorosłą córkę i problem z głowy. On nie kombinuje, tylko wsiada na motocykl i jedzie pod wskazany adres, jego głowa nie boli o to, czy ktoś z córką zostanie. No my mamy troche więcej zachodu, ale też da się to wszystko ogarnąć i zorganizować tak, żebyśmy mogli poszaleć smile
    Szkołe jak najbardziej da się skończyć z dzieckiem, studiować też można. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia. Koleżanka przerwała naukę - taki był jej wybór na tę chwilę, nie jest wcale powiedziane, że nie pójdzie do szkoły za rok, dwa lata czy jeszcze dalej. Przecież nie jest napisane, że na studia trzeba iść mając 19 czy 20 lat, prawda? A czy wiek 24 lata jest gorszy na rozpoczęcie studiów? Wcale nie jest gorszy, taki sam dobry jak każdy inny.
    Teraz pojawiła Ci się panika i wściekłośc, bo wszystko co było zaplanowane od a do z jest do wywalenia. No zgoda, że przyjemne to nie jest, a przy tym czujesz się jak na cienkiej linie nad przepaścią i w zasadzie to cholera wie co robić. Moja prababcia mawiała, że w takich chwilach ważne są dwie rzeczy: powiedzieć komuś mądremu o problemie (i to w jak najprostszych słowach, prosto z mostu) i potem razem wziąć kartkę i napisać czego się boję konkretnie. Potem chwilę odczekać, najlepiej pójść na spacer, wziąć kilka głebokich oddechów i obok każdego lęku napisać jak go można rozwiązać. Tylko pamiętaj, żebyś pisała jak rozwiązać ten konkretny lęk, a nie cały problem. Podzielenie problemu na mniejsze problemiki ułatwia znalezienie rozwiązania.
    Pamiętaj o jednej ważnej rzeczy: smutek dzielony z kimś jest połową smutku, a radość dzielona z drugim człowiekiem jest podwójną radością smile Co to w praktyce oznacza? Ważne jest, żeby powiedzieć o problemie komuś komu ufasz, bo wówczas nie jesteś z tym sama. Teraz przytłacza Cię konieczność podjęcia decyzji, miotasz się sama ze sobą, a dodatkowo tajemnica powoduje, że czujesz się bardzo osamotniona. Nie pozwól na to by ta samotność i ciężar podejmowania decyzji były tym, co popchnie Cię do zrobienia czegoś co będzie nieodwracalne i jednocześnie jeszcze trudniejsze do dźwigania. Zobacz, teraz jest Ci bardzo ciężko w tej samotności i tajemnicy. Jeśli zdecydujesz się na aborcję to nadal będziesz tkwiła w tej tajemnicy i osamotnieniu, a dodatkowo będziesz walczyła z ewentualnymi skutkami aborcji i jeszcze trudniej będzie powiedzieć bliskim co Cię trapi.
    A może powiesz nam z jakiego jesteś województwa? Może chciałabyś się z kimś z nas spotkać i pogadać? My tak ogólnie to całkiem wesołe i spokojne ludzie jesteśmy wink
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • napieralska 20.10.11, 00:39
    przeciez ty szkole srednią ledwo skonczysz!


    face92 napisała:

    > W listopadzie kończe 19 lat. Uczęszczam do III klasy liceum dla Dorosłych,
  • face92 20.10.11, 00:45
    Po szkole dla dorosłych również można dostać się na określone studia. Wiele moich koleżanek w przyszłym roku chce isc na studia.
    Zresztą, co to ma do rzeczy? To ma mnie przekonać do urodzenia dziecka? Uważasz, że ,,ledwo'' skończe szkołę? I tu sie mylisz, bo w liceum dla dorosłych również można miec dobre oceny.
  • napieralska 20.10.11, 01:05
    Te sowje marne studia mozesz robic jakkolwiek. Ciaza ci nawet dopomoze, bo jest iwkeszy power i mobilziacja.. (jezeli bedzie ci na studiach zalezec, bo ciaza zmeinia priorytety..)
    Rob jak uwazasz, ale powiedz prznyjmniej ordzicom i chlopakowi, bo bedziesz miala niedosyt po wszystkim, ze nie powiedizals..a moglas.
  • napieralska 20.10.11, 01:05
    teraz kazdy chce isc na studia!
  • face92 20.10.11, 09:50
    Oczywiście, że nie pierwszy raz mam problem. Wcześniej też je miałam, ale nie takiej dużej rangi. Wcześniejsze problemy nie były, teraz mogę tak śmiało powiedzieć, prawdziwymi problemami.
    Fakt, zawaliliśmy sprawę my sami. Wcześniej zawsze stosowaliśmy jakąkolwiek metode antykoncepcji, teraz odpuściliśmy sobie. I zdaje sobie sprawę, że to nieodpowiedzialne, ale wydawało mi się, że mam cykl dokładnie obliczony, i że wybraliśmy dobre dni. Jak widać - nie.
    Teraz to już za późno na płakanie nad rozlanym mlekiem.
    Pewnie, że to nie jest tak, ze aborcja jest łatwa. Jest na pewno trudna, nawet bardzo, tylko że nie każda kobieta musi cierpieć potem. Ale pomijając teraz ten temat.
    Jeżeli się zdecyduje na urodzenie dziecka, to kto mi pomoże w jego wychowywaniu? Mama z racji zawodu pracuje często na trzy zmiany, długo jej nie ma w domu. Pewnie, że jak już będzie, to mi na pewno pomoże. Ale co wcześniej? I tutaj właśnie może być problem z pogodzeniem tego z nauką. Nie wiem, opiekunka?
    Gorszy problem jest z ojcem, i tutaj naprawdę wiem, co mówie. Znam jego reakcje na takie sytuacje, które wnoszą aż tak duże zamieszanie w życie. I o ile mamie prędzej powiem o ciaży, o tyle z nim jest duży problem.
    Chłopak jest, mam przynajmniej taka nadzieję, raczej odpowiedzialny i zrównoważony. Jest miły, spokojny, ogólnie dobrze dogaduje się z innymi ludźmi, także ze swoimi rodzicami ma dobry kontakt. Ale jak może zareagować? Nie wiem, a gdybać nie lubie.
    Powiedzenie o ciąży jest w zasadzie najtrudniejsze.
  • evelka89 20.10.11, 11:17
    Dzieci wszystko zmieniaja, cale podejscie do zycia.
    Sama byłam w podobnej sytuacji. Bardzo chcialam isc na studia (co prawda zaocznie) bo pracowalam. Ale zaszlam w ciąże... to byl dla mnie ogromny szok. Na dodatek zaszlam w ciaże z chlopakiem z którym nie bylam dlugo bo zaledwie 2 miesiace uncertain
    Chcialam usunac ... prawie do samego konca ciazy nie chcialam dziecka.
    W koncu urodzilam ślicznego, zdrowego i silnego synka. Kocham go najbardziej na świecie. I wiem że dzieki niemu stalam sie lepszym czlowiekiem, calkiem inaczej patrze na swiat. Jestem pelna radosci i checi do zycia.
    A na studia planuje isc w przyszlym roku.

    Nie musisz rezygnowac z marzen mozesz je jedynie troche przesunac w czasie. wink
  • faun1512 20.10.11, 12:14
    Mam wrażenie, że już Ci trochę opadły emocje i zaczynasz myśleć rozsądniesmile. Jeśli mi wolno coś radzić, to najpierw porozmawiaj z Mamą. Chyba masz z Nią niezły kontakt, skoro wiedziała o współżyciu i to akceptowała. Dlatego powinno pójść łatwiej (choć na pewno nie wpadnie w zachwyt i być może coś przykrego powie – musisz się z tym liczyć i tę niemiła reakcję Mamy przeczekać). Wiem że się boisz, ale potraktuj to jak wizytę u dentysty, której nie ma co odwlekać bo potem będzie tylko gorzej. Jak już będziesz mieć za sobą te rozmowę, zobaczysz jaką poczujesz ulgę. Poza tym jak Mamie przejdzie pierwszy szok, na pewno udzieli pomocy. Już nie będziesz sama z tym problemem – będziesz mieć wsparcie, a to szalenie ważne.

    Z chłopakiem trochę gorzej, proponuję mu powiedzieć jak już Mama trochę ochłonie. Mając wspierającą osobę będzie Ci łatwiej stawić czoła kolejnej trudnej rozmowie. Nie wiem w jakim jest wieku (równolatek czy nie), ale skoro jak piszesz dał się poznać jako człowiek spokojny, opanowany i odpowiedziałny, to może nie będzie tragicznie. Dobra rada: podczas rozmowy ani słowem nie wspominaj o aborcji, jako jednej z możliwości. Nawet gdybyś się jeszcze wahała i brała pod uwagę tę ewentualność, on nie powinien o tym wiedzieć. Wtedy jak oswoi się z myślą że nieodwołalnie zostanie tatusiem, jest szansa że zacznie myśleć konstruktywnie i wyszukiwać sensownych rozwiązań (umysł faceta jest nastawiony na rozwiązywanie problemów – więc będzie miał okazję się popisać). Tobie też to pomoże i jest szansa, że wizja życia z dzieckiem nie będzie Cię już tak przerażać. Natomiast jak mu wspomnisz o aborcji, istnieje ryzyko że zamiast pogłówkować nad ułożeniem życia z dzieckiem, uczepi się tego niczym pijany płota, jako szybkiego i definitywnego rozwiązania problemów. A gdyby po aborcji któremukolwiek z Was się „odmieniło” i zaczęło by żałować tego co się stało (nie wykluczysz tego), zaczniecie się wzajemnie obarczać winą, a to jest piekło.

    Najgorzej z Twoim Ojcem; głupio mi to radzić, ale moim zdaniem im później się dowie, tym lepiej. (Mimo że to nieładnie zatajać prawdę, to taka wspólna tajemnica może być też czynnikiem cementującym Twoją więź z Mamąwink.
    Niestety, faceci na takie „rewelacje” często reagują niezwykle gwałtownie. Ojciec mojego kumpla na wieść o ciąży wpadł w szał i pogonił syna z domu. Nie chciał go znać, a przeszło mu dopiero po urodzeniu się małej. A jak zobaczył w jak beznadziejnych warunkach młodzi mieszkają, zabrał ich do siebie. Mimo że w dwóch pokojach z kuchnią mieszkał z żoną i dwoma młodszymi synami. Działo to się 40 lat temu; tamta „mała” to dziś w pełni dojrzała kobieta. Jeśli dla Ciebie to nie prehistoria i co nieco wiesz o tamtych czasach, to tylko pogratulować.

    Mam nadzieję, że nie będziesz się dąsać, że „stary, do tego facet i się wymądrza” czy coś w tym stylu. Niezależnie od wszystkiego mam doświadczenie życiowe, którym się mogę z Tobą podzielić – od Ciebie zależy czy z tego skorzystasz, czy „olejesz”.
    W odróżnieniu od Ciebie przeżyłem już szereg takich sytuacji, że gdyby mi je ktoś wcześniej przepowiedział, popukałbym się w czoło, uznając za kompletnie nierealne. Kiedyś też byłem gotów się zarzekać że czegoś nigdy nie zrobię, że coś mi się nigdy nie przydarzy. Ale życie nauczyło mnie pokory i dziś jestem znacznie ostrożniejszy przy wypowiedziach na temat przyszłości. Tylko na tyle znamy siebie, na ile nas sprawdzono…

    Dziś syndrom poaborcyjny wydaje Ci się czystą abstrakcją – nie Tobie pierwszej. Przed Tobą przewinęło się na tym forum mnóstwo dziewczyn, piszących to samo co Ty. Czyli że to nie czas na dziecko, bo chłopak, bo studia, bo praca… I też były na 100 procent pewne swojej decyzji, że aborcja to najlepsze wyjście, a przynajmniej „mniejsze zło”. Że syndrom ich nie dotknie, bo są silne i już z różnymi „dołami” w życiu potrafiły sobie poradzić. A potem w przerażający sposób się wszystko odmieniało, życie traciło sens i wcześniejsze priorytety okazywały nieważne… Rozstawały się z chłopakiem, zawalały studia, traciły pracę… I to „optymalne” rozwiązanie okazywało się największym błędem w życiu, tylko czasu nie dało się już cofnąć… Chyba nie chcesz być kolejną…
    3maj się i pomyśl o jak najszybszej rozmowie z mamąsmile. Będziemy trzymać kciuki by poszło dobrzesmile
  • nowako-wa 20.10.11, 12:45
    Ja jeszcze dodam od siebie,że synowa miała podobną sytuację- w klasie maturalnej wpadła, prowadziła lekkie życie, syn bardzo nieodpowiedzialny- ech, długo by pisać...
    Zdała maturę , bawi dzis 8 miesiecznego synka, na studia sie nie dostała - ale ze swojej winy, nie dziecka- zamierza na drugi rok, bo wymarzyła sobie trudne i co najważniejsze poszedł w odstawkę alkohol, imprezowanie, uczy się prowadzić dom, gotować, syn pracuje dobrze zarabia i budują rodzinę smile
    Gdyby nie została przymuszona przez dziecko do zmiany stylu życia dzis byłaby pewnie dalej w tym pustym, beznadziejnym światku a tak ciężko, bo ciężko , bo trzeba było zrezygnować i poświęcić się ale widzi owoce...
    Jej ojciec był totalnie przeciw , matka odwróciła się plecami ale jak przyszło co do czego pomogli jej żeby zdała maturę, dzis mieszkają u siebie...
    Nie wiesz jak zareagujesz po aborcji- to może być straszne- nagle te głupie wymówki mogą być jak gwozdzie do trumny...
    Powinni wiedzieć moim zdaniem najbliżsi, żebyś wyczerpała wszystkie możliwosci , bo aborcja to nie wyrwanie zęba...
    Priorytety w życiu się zmieniają - mam dwóch dorosłych synów i 1,5 roczna córeczkę smile a zarzekałam się ,że nigdy więcej pieluch- znamy sie na tyle na ile nas sprawdzono- dzieci dają zakopauera pomimo wszystkich trudów- i radość i szczęście i sens życia...
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • face92 20.10.11, 14:38
    Mam nadzieję, Faun, że Cię wczoraj nie obraziłam, bo naprawde nie miałam niczego złego na myśli. Jak to się mówi - byłam trochę rozhisteryzowana, i w nerwach to pisałam.
    Oczywiście, że tamte czasy to nie jest dla mnie prehistoria, a osób po 40 czy po 50 nie uznaję za starych ludzi. Do takiej grupy młodych ludzi nie należe, to na pewno.
    Mamie chyba będę miała najlepszą okazje powiedzieć o wszystkim jutro, bo właśnie jutro mamy wspólny wyjazd, tzn. jedziemy tylko we dwie na zakupy i podobne sprawy, więc myśle, że to dobry czas. Chociaż nie ukrywam - obawiam się, i to bardzo. Z drugiej strony jednego jestem pewna - będę mogła liczyć na nią, ponieważ już nie raz się jej radziłam, i już kilkakrotnie przekonałam się, ze mogę na nią zawsze liczyć. I tutaj na pewno jest mi o wiele łatwiej.
    Z ojcem problem jest większy, jak pisałam, bo raczej nie wyobraża sobie małego dziecka w domu. Do tego dochodzi jeszcze to, ze lubi mieć wszystko dokładnie zaplanowane, i raczej nie lubi tego typu wiadomości. Pisząc wprost - trudny człowiek.
    Chłopak starszy ode mnie o dwa lata, w tym roku skończył 21 lat. Znam go już od kilku lat, i jak na razie nie było żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Chwilowo, krótkotrwałe nieporozumienia dotyczyły mało istotnych rzeczy. Wśród znajomych ludzi też ma opinię spokojnej, kulturalnej osoby. Raczej nie ma problemu z nawiązywaniem kontaktu z ludźmi, szkołę średnią ukończył bez problemu, zresztą nadal się uczy.
    Jeszcze raz chciałam przeprosić za wczorajsze, nerwowe odpowiedzi. I dziekuję za miłe rady, mimo tych niektórych histerycznych wypowiedzi.
  • 0oo.oo0 20.10.11, 14:47
    Co prawda jestem od Ciebie starsza jakieś dwa lata, maturę miałam za sobą, zaczęłam studia i też dowiedziałam się, ze jestem w ciaży. Na 2 roku to też troche kiepsko i nie takie miałam plany. Ale wszystko sie jakoś ułożyło, teraz już prawie 9 miesiac, ja z brzuszkiem pomykam na uczelnie, dużo wykładowców poszło mi na rękę. Za miesiąc urodzę mojego dzidzisia i mam zamiar normalnie bez żadnej dziekanki kontynuować studia. Nie jest to łatwe, uczę się teraz jak głupia, żeby w miesiąc jak najwięcej zaliczyć, zamiast leżeć jak inne kobiety w ciązy, jestem od rana do wieczora na nogach i czasami już mam dość, ale robie to już nie tylko dla siebie, ale też dla dziecka. Też mam problem z tym, co będzie później z dzieckiem. Ja pójdę na zajecia, moi rodzice 150 km dalej, chłopak 500 km dalej, mieszkam z bratem, który też studiuje, wiec ile będzie mogł pomoże. Poszukam jakiejś opiekunki i będę się dwoić i troić dla mojego malucha. To co się wydaje takie czarne teraz, nie będzie takie poźniej, jak już podejmiesz właściwą decyzję. To że jesteś w ciąży teraz, to chyba nie znaczy, ze urodzisz przed maturą. Masz do niej jeszcze kilka miesięcy, a z dużym brzuchem też mozną się uczyć i wcale nie wychodzi to gorzej.
  • nati1011 20.10.11, 17:45
    Nie musisz przepraszać, myśmy już tu niejedno widzieli smile

    I naprawdę rozumiemy i twój strach i histerię i panikę.

    Chodzi włąsnie o to, ze ten zamęt, który teraz odczuwasz jest fatalnym doradcą. Porozmawiaj z mamą. Wiesz matki to taki szczególny gatunek, który genetycznie ma zakodowane wyciaganie swoich - a czasem i cudzych - dzieci z tarapatów.
    A chłopak też dobrze rokuje. Spokojnie. Zobaczysz, będzie dobrze smile

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • faun1512 20.10.11, 18:36
    > Mam nadzieję, Faun, że Cię wczoraj nie obraziłam, bo naprawde nie miałam niczeg
    > o złego na myśli. Jak to się mówi - byłam trochę rozhisteryzowana, i w nerwach
    > to pisałam.

    Jasne, że się nie obraziłem, a jeśli coś napisałem pohopnie, to też przepraszam. Nerwowymi wypowiedziami się nie przejmuj, po mojemu wszystko mieściło się normie. Sam wiem po sobie, że dobre rady mogą nieźle wkurzyć, mimo że radzący mają jak najlepsze intencje.
    Najważniejsze że najgorszy okres emocjonalnego rozhybotania masz za sobą, więc będziesz mogła bardziej na chłodno ocenić sytuację. A wg mnie nie jest ona tak tragiczna, jak Ci się początkowo wydawało (pamiętaj:nigdy nie jest tak źle by być gorzej nie mogło).

    Przede wszystkim z pewnością będziesz mieć wsparcie w Mamie; nawet jeśli początkowo się wkurzy, to samej Cię z tym pasztetem nie zostawi – to raczej pewne. Skoro z chłopakiem wytrzymaliście wspólnie kilka lat , to chyba coś Was łączy (czyli to raczej coś poważnego, a nie chwilowe zauroczenie). Skoro decyzja o współżyciu była wspólna (chyba nie zmusiłaś Go do tego grożąc nożem czy pistoletem), to oznacza to wspólną odpowiedzialność. Mając 21 lat chyba wie, iż to nie bocian dzieci przynosi oraz że jedyny w 100 procentach skuteczny środek antykoncepcyjny to szklanka zimnej wody…. Zamiast....
    Jeśli wcześniej nie świrował, to jest nadzieja że zachowa się odpowiedzialnie i też Cię nie zostawi. Nawet gdyby początkowo nie chciał słyszeć o dziecku, to się nie przejmuj. Jak do niego dotrze że nie ma wyjścia, to przestanie się wściekać, a zacznie myśleć. I może wymyśli coś sensownego – facetom też to się zdarza smile. Mimo że złośliwi mawiają że właśnie dziecko to jedyna rzecz zrobiona przez faceta, która ma ręce i nogi…smile

    Zabrzmi trywialnie, ale dziewczyny mające kompletnych palantów za partnerów, bądź zaszły w ciążę z kimś przypadkowym a do tego „porąbanych” rodziców (lub wcale) - w związku z czym nie mogą liczyć na żadne wsparcie poza np. domem samotnej matki - mają znacznie gorzej. Te całkiem częste przypadki - pomyśl o tym.

    Macierzyństwo wcale nie wyklucza studiów i nie oznacza konieczności rezygnacji z wcześniejszych marzeń – być może trzeba je będzie tylko nieco skorygować i przesunąć w czasie. Gdy ja studiowałem (na dziennych) w mojej grupie też była mężatka z małym dzieckiem i studia skończyła w terminie. Moja mama ostatnie egzaminy zdawała ze mną w brzuchu i poszły Jej bardzo dobrze. A zaszła w ciążę jak najbardziej planowo; należąc do pokolenia którego młodość przypadła na lata wojny i okupacji miała ukradzione kilka lat życia. Więc zupełnie świadomie zdecydowała się na przyśpieszoną metodę „dwa w jednym”, czyli jednocześnie studia i dziecko.

    Jest takie powiedzenie: jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to opowiedz Mu o swoich planach…Plany życiowe mają to do siebie, że rzadko udaje się je zrealizować od początku do końca, bo życie jest zbyt nieprzewidywalne…. Ale na tym też polega jego urok – gdyby wszystko było wiadome i wiedzielibyśmy dokładnie co nas czeka – straciło by sens...

    Głowa do góry – nie kombinuj na zapas i nie myśl o tym co będzie za jakiś tam czas (zapewne i tak będzie inaczej, niż Ci się teraz zdaje), tylko skoncentruj się na najbliższej przyszłości. Najpierw – rozmowa z Mamą. Potem – z chłopakiem. A potem się zobaczy smile.
  • kwiatek0609 20.10.11, 17:04
    Dziewczyno przeczytaj sobie wypowiedz tej kobiety : forum.gazeta.pl/forum/w,20823,129277376,129382609,Re_Zalowac_kilka_miesiecy_po_.html i zastanów się czy na pewno chcesz tej aborcji. Ja w ciąży zdałam maturę, ponadto egzamin zawodowy ponieważ chodziłam do technikum, a córkę urodziłam na pierwszym roku studiów w połowie pierwszej mojej sesji! Nie było w tym nic strasznego, wręcz przeciwnie nauczyciele gratulowali mi zdrowej córeczki. Nie zastanawiałaś się nad tym jak chcesz zdobyć super wykształcenie cały czas myśląc o tym co zrobiłaś ze swoim dzieckiem? Dziecko to nic strasznego, można w ciąży zdać maturę i z małym dzieckiem skończyć studia. Moja córeczka ma już prawie dwa latka, a ja już jestem na 5 (przed ostatnim) semestrze studiów. A co ciekawego, kiedyś na jednym z egzaminów byłam świadkiem tego ze młoda dziewczyna przyszła na egzamin z dwiema córeczkami (ok.3 i 4 latka) które siedziały z profesorem i coś tam sobie z nim malowały na kartkach, a mama pisała egzamin smile Wyglądało to komicznie,ale to dowód na to ze można dać sobie rade. Zastanów się zanim zrobisz coś czego będziesz żałować do końca życia.
  • face92 20.10.11, 19:32
    Jutro będę chciała o wszystkim powiedzieć, bo sama mam świadomość, że im szybciej tym lepiej.
    Dziękuję za wszystkie dodające mi otuchy komentarze smile
  • iktoto 20.10.11, 20:33
    witaj
    najważniejsze to porozmawiaj z mamą, to bardzo dużo-mama, której można ufać i mieć w niej wsparcie, aż Ci zazdroszczę.
    wiele moich koleżanek wychowywało dzieci i studiowało, teraz są zadowolone, bo mają odchowane pociechy, pomagali rodzice, koleżanki studiujące.....
    nie wierzę w to, że aborcja przechodzi bez echa, Ty już jesteś związana z dzieckiem, czy go chcesz czy nie, to więź już istnieje.
    jestem po aborcji wiele lat, z początku wydawało mi się, że to nic takiego, był zabieg, potem wróciło normalne codzinne życie czyli studiowanie. prawda zaczęła docierać do mnie wiele lat później, moich problemów nie łączyłam z aborcją. było dla mnie szokiem kiedy lekarz powiedział mi, że moje problemy zdrowotne mogą mieć związek z syndromem poaborcyjnym. nie wiedziałam, że takowy istnieje. dla niego było logicznym, że go mam. wtedy zaczęło się, masakra. dochodzenie do prawdy, żal, chęć odzyskania dziecka, swiadomość zniszczenia życia były straszne.
    nie jedna twardzielka łamała się na tym forum. przed zabiegiem twarda, silna, po zabiegu leżała jak dętka bez życia.
    jesteś młoda i zrozumiałe, że wolałabyś pobawić się, zaszaleć, postudiować bez pieluch ale to życie już istnieje. nie da się tak po prostu go przerwać niezauważenie bez skutków dla matki, one wychodzą nieraz po wielu latach.
    można takie doświadczenie zepchnąć w niepamięć, wiele kobiet tak robi, ale ono stamtąd sączy się powoli, nie da się tego odciąć. kiedyś każdy musi spojrzeć na prawdę o sobie.
    ja nie miałam matki, na którą mogłabym liczyć, życie potoczyłoby się napewno inaczej gdybym miała w niej wsparcie.
    mam nadzieję, że moja córka zawsze będzie mi ufać i kiedy ewentualnie spotka Ją nieplanowana ciąża to będzie miała do mnie zaufanie i powie mi o tym. gdyby cichaczem przerwała ciążę, byłby to dla mnie cios w serce, porażka macierzyństwa!!!

    monika
  • madzia1708 21.10.11, 09:29
    Rodzice pogodzą się z tą wiadomością, w końcu kochają Cię i pokochają też Twoje dziecko smile
    A Ty wydajesz się poukładaną kobietą, jestem przekonana, że urodzisz i wychowasz swojego syna/córkę pewnie z pomocą rodziców, ale oni właśnie od tego są
    A Ty zdasz maturę i pójdziesz na studia, tak jak zaplanowałaś smile Termin będziesz miała na lipiec, więc w maju spokojnie zdasz mature, dostaniesz się na studia, w lipcu urodzisz i po 3 miesiącach będziesz gotowa na studia smile wszystko można pogodzić
    Skoro dziecko już jest, to jest i koniec, nie ma co zastanawiać się nad idiotycznymi wyjściami. Aborcja to nie jest wyjście, na pewno nie w Waszym przypadku

    Trzymam kciuki
    Napisz jak po rozmowie z mamą

    pozdrawiam
    --
    kAcPeRkIsĄoK ;O) kRzYsZtOfKiTeŻ ;O)
    Moje osobiste K2:
    1. Kacper 17.08.2003
    2. Krzysztof Jakub 10.08.2009
  • napieralska 20.10.11, 21:07
    kwiatek0609 napisała:
    młoda dziewczyna przyszła na egzamin z dwiema córeczkami (ok.3 i 4 latka) które siedziały z profesorem i coś tam sobie z nim malowały na kartkach, a mama pisała egzamin smile

  • lilia-wodna 21.10.11, 00:02
    Będzie dobrze, cieszę się, że emocje opadają.
    Trzymaj się - a ja trzymam kciuki za Twoje rozmowy smile
  • face92 21.10.11, 15:51
    Jest gorzej, niz myślałam uncertain sad.
    I nie, nie pocieszajcie mnie, że wszyscy są w szkoku, ze im przyjdzie, że zaakceptują fakt. Bo nie byliście przy tych rozmowach, nie słyszeliście odpowiedzi. Ja wiem lepiej, co słyszałam, widziałam reakcje, znam zdanie na ten temat. Wiem jedno - dla ciąży nie będzie to miało dobrego zakończenia.
  • twoj_aniol_stroz 21.10.11, 16:32
    Spokojnie. Napisz co usłyszałaś i będziemy myśleć co dalej.
    Pamiętam jak powiedziałam mojemu tacie (wydawał się sensowniejszy niż moja mama), że chcę wyjść za mąż na 4 roku studiów. Byłam pewna, że się ucieszy, a on stanął jak wryty i stwierdził: "oszalałaś? nie pleć bzdur!" No i wyszłam za mąż na 4 roku studiów i oni musieli się z tym pogodzić.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • face92 21.10.11, 16:35
    Nie chce powtarzać tych słów. Już wiedza wszyscy. Włącznie z chłopakiem.
    Jedno mogę powtórzyć - nie chcą tego dziecka w domu. I padła jeszcze wzmianka o aborcji, bo im szybciej, tym lepiej.
  • napieralska 21.10.11, 21:01
    face92 napisała:

    > Nie chce powtarzać tych słów. Już wiedza wszyscy. Włącznie z chłopakiem.
    > Jedno mogę powtórzyć - nie chcą tego dziecka w domu. I padła jeszcze wzmianka o
    > aborcji, bo im szybciej, tym lepiej.

    w takim razie nie masz na co czekaćsad
  • aguar 21.10.11, 16:32
    No, biedna jestes, wspolczuje szczerze. Nie bede Ci sie tu madrzyc, bo sama mama zostalam pozno i nie mam pojecia jak to jest zostac mama w tak mlodym wieku. Trzymaj sie, mam nadzieje, ze bedziesz jeszcze szczesliwa.
  • kwiatek0609 21.10.11, 16:50
    Nie rezygnuj tak łatwo, to ze rodzina w chwili obecnej nie chce dziecka w domu to jeszcze nie nic strasznego. Ja swoja córkę wychowywałam sama z mężem (pracującym,) ponieważ moi rodzice nie mieszkają w Polsce, i zdałam ta maturę którą się tak martwisz i normalnie studiuje. Zawsze znajdzie się ktoś kto Ci pomorze przy dziecku, koleżanka, kuzynka, jakaś dalsza ciotka. Moi rodzice a szczególnie mama nie byli tez zadowoleni ze zostaną dziadkami, a teraz świata nie widza poza swoja wnuczka. Uwierz mi to wszystko się zmieni gdy tylko pojawi się dziecko. A taki szkrabek to mnóstwo radości smile
  • mamaanieli 21.10.11, 19:14

    a niech wrzeszcza i sie wsciekaja. uwierz mi - przejdzie im. wszystkim przechodzi. ty jestes dorosla! nie masz 15 lat. wez odpowiedzialnosc za siebie i dziecko. i badz madrzejsza od histerykow. za 9 miesiecy oszaleja na punkcie wnuka. tak jest ZAWSZE>
    pzdr-
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • face92 21.10.11, 19:24
    Histerycy każący usunąć ciąże - nie sądze, żeby sie przekonali do dziecka za dziewięć miesięcy, skoro go teraz nie chcą.
    Za bardzo wszystkich przeceniłam, niestety.
    Co mam zrobić, wyprowadzić się? Nie sądze, bo nie pracuje, i na razie jestem na utrzymaniu rodziców, i jeszcze długo będę, co mnie jest narazie, przyznaję, na rękę.
    Co z tego, ze jestem dorosła? Nie mieszkam sama, a dopóki mieszkam z nimi to robie to, co oni chcą.
    Mówią, że teraz naważniejsze jest wykształcenie, a nie dziecko, że na dziecko przyjdzie czas.
    Do tej pory spokojny i kulturalny chłopak przestał taki być.
  • vocativa 21.10.11, 19:44
    Bardzo mi przykro,że zawiodłaś się na pierwszej reakcji najbliższychsad Wiem,że łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale może daj im trochę czasu. Oni na pewno są w szoku. Trzymaj się i pisz nam o tym jak się czujesz!
  • mamaanieli 21.10.11, 19:57

    Mozesz mi nie wierzyc ale w taki sposob reaguje spora wiekszosc i rodzicow, i niedojrzalych chlopakow. Tylko zazwyczaj po jakims czasie sie opamietują. miejmy nadzieje ze u Ciebie to nastąpi jak najszybciej.
    to ze teraz wrzeszczą i histeryzują nie oznazca, ze mogą cie na sile zaciagnac na skrobanke! powiedz im spokojnie (na ile to mozliwe) ze po pierwsze - nawet najlepsza antykoncepcja zawodzi, i teraz zawiodla. po drugie - ze dziecko to nie koniec swiata tylko poczatek.smile i ze nie jestes pierwsza dziewczyną która zostanie dosc wczesnie matką.
    przed Tobą nerwowy czas i trudny. ale to nie jest powod zeby na zyczenie swojej wlasnej matki zabijac swoje dziecko! a jesli będą cie straszyc wyrzuceniem z domu? nie mają tego prawa zrobic! dawaj znac. cos wymyslimy. na swiecie sa ludzie i organizacje, ktore pomagają w takich sytuacjach. na razie - musisz czekac. 3 maj sie. za jakis czas bedzie lepiej.

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • iktoto 21.10.11, 20:18
    okazali się mniej dorośli od Ciebie sad
  • napieralska 21.10.11, 21:04
    dziewczyna w wieku 19 lat jest juz w szkole dla dorosłych, to kim mogą byc jej rodzice i chłopak?
  • iktoto 22.10.11, 19:56
    dorośli może i są, ale niekoniecznie dojrzali, to miałam na myśli
  • nati1011 21.10.11, 21:06
    Niektóym ludziom wydaje się, ze jak dziecko jest bardzo malutkie to go nie ma... Zapewniam cie, ze jak urodzisz, to nikt nie bezie chciał pamietać o tej hosterii.

    Daj im trochę czasu - ty na początku też nie byłaś zachwycona. Miejmy nadzieję, ze im przejdzie. A jeżeli nie? No cóż, jesteś dorosła. Może czas zrobić z tego użytek. Posłuszeństwo rodzicom ma pewne granice. Najważniejsza jest twoja decyja. Bo to ty poniesiesz jej konsekwencje - zdrowotne, psychiczne, emocjonalne...

    W skrajnym przypadku masz jeszcze inne wyjście - urodzić i oddać z miłości. To rozwiazanie ma 2 zalety: nie zabijasz swojego dziecka i macie - wszyscy - jeszcze 8 miesiecy, by sobie to wszystko poukładać. Ciąża nie nadarmo trwa 9 miesiecy.

    Czy naprawdę jesteś w stanie zabić swoje dziecko? Pytam o Twoją decyzję - nie rodziców.

    Nie rób nic pochopnie. Zawsze jeszcze zdążysz zabić. ALe czasu potem nie cofniesz.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • madzia1708 21.10.11, 21:07
    reszta jest mało ważna, a jak Chłopak przestał być miły w obliczu odpowiedzialności, to dobrze, że dowiedziałaś się o tym teraz, a nie za 10 lat...


    --
    kAcPeRkIsĄoK ;O) kRzYsZtOfKiTeŻ ;O)
    Moje osobiste K2:
    1. Kacper 17.08.2003
    2. Krzysztof Jakub 10.08.2009
  • nomya 21.10.11, 22:34
    Również uważam, że to doskonały test dla chłopaka i on go niestety nie przeszedł skoro proponuje aborcję jako jedyne wyjście z obecnej sytuacji. Szkoda mi Ciebie jeśli zdecydujesz się pod wpływem innych na zabicie tego życia, które jest w Tobie. Ja na ciążę czekałam niemal 10 lat i zaszłam nieoczekiwanie kiedy już właściwie wmówiłam sobie, że dziecka mieć nie chcę. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym ot tak po prostu usunąć swoje dziecko, bo mi z nim życiowo nie po drodze uncertain Wierz mi, że żaden moment w obecnych czasach nie jest dobry na posiadanie dziecka. Nie sądzę też, byś kiedyś mogła spojrzeć na siebie w lustro bez obrzydzenia jeśli się okaże, że po aborcji nie możesz już zajść w ciążę- a i to się może zdarzyć.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png[/img][/url]
  • face92 21.10.11, 22:48
    Ja ciąży nie usunę.
    Chłopak, osoba, która znałam (tak mi się przynajmniej wydawało) tyle lat, która sprawiała wrażenie odpowiedzialnej i poważnej mnie zawiodła, i to bardzo boli. Pewnei, że lepiej teraz, niż za kilka lat, ale uczucie żalu jest, i pewnie długo pozostanie.
    Licze na to, ze bliskim, a przede wszystkim mamie przejdzie. Jak narazie naprawde sie na niej nie zawiodłam w żadnej sytuacji, i powoli wierzę w to (chociaż na samym początku napisałam, że w to wątpie), wierzę, że w końcu zaakceptuje sytuację. Ogólnie mogę na nich liczyć, po prostu nie potrafia zaakceptowac ciąży i nie chcą dziecka. Uważają, że sobie zmarnuje życie i że przeszkodzi mi ono tj. dziecko w spokojnej nauce.
    Cóż, mam nadzieję, ze zdanie zmienią. Ja wiem jedno - ja tej ciązy nie usunę.
  • vocativa 21.10.11, 22:55
    Face92, to wspaniale,że podjęłaś taką decyzję!smile
    Skoro mówisz,że na mamie się nigdy nie zawiodłaś to jestem pewna,że jak ochłonie to Ci pomoże.
    Rozumiem,że jest Ci bardzo ciężko z powodu chłopaka i że to bolisadMoże jak przejdzie mu pierwszy atak paniki i zacznie jasno myśleć to zachowa się tak jak trzeba,ale rozumiem,że w tym momencie jest Ci przykro i jesteś zawiedzionasad
    Trzymaj się i pisz jak tam u Ciebie!
  • nati1011 22.10.11, 08:20
    Skoro ty jesteś pewna, to i rodzice z czasem sie przełamią. Ich pierwsza reakcja nie była najlepsza, ale pozwól im to sobie poukladać. To też dla nich szok. Ostateczne zerwanie pępowiny - nagle dociera do nich, że ich dziecko jest dorosłe i samo bedzie miało dziecko. Zobaczysz, jak maluch się pojawi, to będą go rozpuszczać do granic mozliwości. Paradoksalnie dziadkowie tracą głowy dla wnuków o wiele bardziej niż rodzice smile

    Chłopak tez może oprzytomnieje i przeprosi. To niestety bardzo powszechna reakcja. Jakby panowie nie wiedzieli skąd się biorą dzieci. NIe próbuję go usprawiedliwiać, ale lepiej dla wszystkich by było, gdyby ostatecznie stanął na wysokości zadania.

    Pisz, gdybyś czegoś potrzebowała.
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • 0oo.oo0 22.10.11, 13:08
    To zapisz się do lekarza, zrób usg. Zobaczysz, że oprócz dwóch kresek masz w brzuchu życie. Już od 6 tygodnia widać serduszko, a najlepsze usg jest w 12 tyg-widać całe dziecko, rączki, nóżki, twarz. Późniejsze nie są już takie wyraźne, bo dziecko robi się za duże. Ale to z 12 tyg nadal mam na pulpicie.
    Zobaczysz, że będzie dobrze. Moi rodzice słowem nie wspomnieli, że nie chcą wnuka, ale pierwszy tydzień też był ciężki. Mama płakała, że zmarnowałam życie, że 2 rok studiów i jak sobie poradzę. Ale 4 semestr zaliczyłam ślicznie, a teraz mam jeszcze miesiac na 5 semestr, żeby zaliczyć. Wystarczy troche samozaparcia i wiary w siebie. Może to moje ciążowe hormony,ale ja wierzę, że wszystko mi się uda.
  • twoj_aniol_stroz 22.10.11, 13:38
    Jestem pełna podziwu dla Ciebie smile
    Chłopak - no cóż, panowie tak mają, że czasem reagują histerycznie i widzą problem tam gdzie go nie ma. Jego reakcja jest typowym działaniem strusia - czym prędzej problem zlikwidować i nie ważne jakimi metodami byle szybko było z głowy. Oczywiście, że rewelacją byłoby gdyby on po męsku stanął obok Ciebie, otoczył silnym ramieniem i powiedział, że zrobi wszystko byś była bezpieczna, bo teraz nosisz jego dziecko. Takiej postawy trzeba się nauczyć i on właśnie ma doskonałą okazję do ćwiczeń i choć na początku nie wychodzi, to z czasem jest szansa się nauczyć. Mam nadzieję, że jak ochłonie to zauważy, że jest mężczyzną, a nie jakimś gołowąsem i zacznie zachowywać się jak na prawdziwego faceta przystało. Mój mąż na wieść o pierwszym dziecku stwierdził :"to straszne" - pamiętam jak było mi przykro, jak bardzo płakałam, że nie akceptuje dziecka, że jestem nim załamana itd. Wtedy nie umiałam mówić o tym co czuję, dziś wiem, że wtedy należało powiedzieć wprost: boli mnie twoja reakcja, bo uważałam, że jesteś dojrzałym człowiekiem, który kochając mnie, stanie w mojej obronie i otoczy opieką, ponieważ noszę twoje dziecko.
    Pamiętaj, że w nas masz wsparcie i pomoc. Najwazniejsze, żebyś pisała i mówiła o swoich lękach, obawach. Zawsze wespół zespół coś wymyślimy, bo co dwie głowy to nie jedna. A tu masz dużo głów do dyspozycji smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • immer.sonne 22.10.11, 17:42
    Face,tez miałam 19lat jak urodziłam córkę.Zapewniam Cię,ze rodzac dziecko podejmiesz najlepszą decyzję.Jesli masz ochote na rozmowę to zapraszam smileJa to przezyłam.Moja córka jest w Twoim wieku,w grudniu skończy 19lat .Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie-Aśka
  • mamaanieli 22.10.11, 20:58
    mama ci omoze. zobaczysz. daj jej czas, a sama zacznij od siebie dbaćsmile o siebie i dzieckosmile pozdrawiam cieplo. jesli ci czegos trzeba - pisz. ps. skad jestes?


    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • lilia-wodna 22.10.11, 22:40
    Ja też jestem pełna podziwu wobec Twojej decyzji. Wiem, że nie jest łatwo trwać przy swoim wobec "nagonki" otoczenia.
    Myślę, że chłopak jest może niedojrzały, ale rzeczywiście tak jest, że wiadomość o ciąży zawsze jest szokiem. To w filmach i reklamach Ona pokazuje Mu małe buciki, a On obejmuje ją opiekuńczym ramieniem i daje całusa.
    Mój mąż - mimo że staralismy się o dziecko, na wiadomość o ciąży też był w lekkiej panice - jak sobie poradzimy, co to będzie, etc.

    Nie bronię Twojego chłopaka, po prostu spokojnie daj mu czas ochłonąć. Zobaczysz, jak dalej będzie się zachowywał.
    Teraz spokojnie, dbaj o siebie, jesteś najważniejsza!
  • bellagnos 22.10.11, 23:57
    Witaj
    Do tej pory nie wypowiadałam się ale śledziłam Twój wątek. Jest już późno, właśnie położyłam moją 2 miesięczną dzidzie i mam chwilkę by napisać. Bądź teraz silna dla siebie i tej małej kropeczki . Jeszcze w grudniu ja miałam taką kropeczkę i byłam w panice czy sobie poradzę i powiem Ci że jakoś daje radę, nie jest tak źle .
    Po usłyszeniu pewnej historii dziewczyny, która miała śmierć kliniczną po popełnieniu samobójstwa , będąc tam po drugiej stronie zobaczyła dwójkę płaczących dzieci, które do niej przemówiły z żalem dlaczego to zrobiła , dlaczego nie pozwoliła im się urodzić. wierzę że mamy już zaplanowane dzieci, od nas zależy kiedy i czy pozwolimy im przyjść na świat.
    Powiem Ci ze trochę zazdroszczę Ci masz 19 lat i jak będziesz w moim wieku twoje dziecko będzie miało 10 lat, idealnie, będzie miało młodą mamę. Poza tym dziecko bardzo porządkuje codzienność, teraz wykorzystuje efektywnie każdą chwilę ale też mam chęci i energię by się uczyć ( rozpoczęłam naukę gry na fortepianie)
    Jeśli będziesz miała pytania co do ciąży, odczuć, i wszystkiego co związane z porodem, dzieckiem to służę, pisz. Teraz dbaj o siebie, idź do lekarza, bierz witaminy i może coś na uspokojenie ( ja piłam melisę) bo hormony i poza trudną sytuacją szaleją. One szaleją niezależnie od sytuacji, ja miałam spokój a płakałam jak dziecko, wszystko wytrącało mnie z równowagi, dlatego bierz poprawkę na siebie, w takich chwilach staraj się stanąć obok siebie i być wyrozumiała.
    Pamiętaj choćby cały świat był przeciw małemu życiu prawo moralne i polskie jest za nim i za Tobą, więc trzymaj się. Ja również wierzę że się rodzina pogodzi a jeśli nie to będziemy kombinować pomoc dla ciebie. Pozdrawiam.
  • agus2616 23.10.11, 01:04
    Witaj,nie chce Ci udzielac porad czy powinnas urodzic czy niie,to tylko i wylacznie TWOJA decyzja,ale ciesze sie,ze jednak chcesz urodzic.Powiem Ci,ze moja mama tez byla w szoku jak jej pow o ciazy,mimo,ze maialam26 lat.Za chwile jej jednak przeszlo-teraz moja trzylatka jest najukochansza wnuczkasmile.Facet mnie zostawil w 7miesiacu,przestraszyl sie calej odpowiedzialnosci i poprostu sobie poszedl...za miesiac jednak wrocil...Jestesmy razem do tej pory.A aborcja to wcale nie jest taki zwykly zabieg.Ja 2 iesiace temu przezylam cos podobnego,poronilam.Wcale nie wiedzialm o ciazy i dlatego myslalam,ze to latwo przejde,ale wcale tak nie jest.Przy wszystkich udaje,ze jest wszystko dobrze,ale czasami nachodza mnie mysli jakby wygladalo moje dziecko,jakiej byloby plci itd.Wykonac zabieg jest latwo,ale co dalej....Dobrze,ze chcesz urodzic.Wiesz,nie dalej jak wczoraj trafilam tu na film,ktory wg mnie powinna obejrzac kazda,ktora mysli o aborcj,ja nie dalam rady go calego obejrzec.www.abortioninstruments.com/.Trzymaj sie nie jestes wbrew wszystkiemu sama!!!!!
  • face92 23.10.11, 12:47
    Dziekuję Wam bardzo za te wszystkie miłe, budujące odpowiedzi smile
    Wczoraj wieczorem rozmawiałam z mamą, już na spokojnie, sama przeprosiła mnie za ich pierwszą reakcję, i przyznała, że to z nerwów, nie spodziewała się takiej wiadomości. Porozmawiałyśmy same, już w normalnym tonie, i jest mi o wiele lżej. Jutro zadzwonimy do lekarze i umówie się na wizyte.
    Dzisiaj spotkała mnie kolejna, tez miła, niespodzianka: powiedziałam o ciąży swojej babci, i ona była zachwycona tą wiadomością smile. Już nawet poweidziała, że jak nie bede miała czasu, a rodzice będą w pracy, to ona pomoże mi przy dziecku.
    Chlopak: no cóż, na razie nie odzywa się do mnie, nie odebrał tez telefonu, jak do niego zadzwoniłam. Jest to przykre, ale czas pokaże, jaki jest. Narazie staram się o tym nie myślec.
    I tak się ciesze na te dwie rozmowy, bo już jest spokojniej.
    I Wam też jeszcze raz dziekuję smile
  • mama.rozy 23.10.11, 18:02
    face,jesteś dorosłą i odpowiedzialną kobietąsmiledziecko dobrze wybrałowink
    chłopaka olej,za przeproszeniem,nie dzwoń i nie pisz do niego.
    a babci kup od całego forum bukiet kwiatów,jakie lubi!mamę uściskaj.będzie dobrze,trzymaj się dzielnie.
    --
    www.boniowka.pl/
  • mamaanieli 23.10.11, 19:24
    i pisz co z Wami. pozdrowienia dla fajowej i mądrej Babci. ona wie, co w zyciu najwazniejsze smile
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • iktoto 23.10.11, 20:45
    cieszę się z reakcji Twojej rodziny, trzymajcie sie razem, trzy kobiety razem muszą dać sobie radę smile
  • madzia1708 24.10.11, 12:06

    --
    kAcPeRkIsĄoK ;O) kRzYsZtOfKiTeŻ ;O)
    Moje osobiste K2:
    1. Kacper 17.08.2003
    2. Krzysztof Jakub 10.08.2009
  • face92 25.10.11, 09:27
    Naiwna nie jestem, i na to już nie liczę.
  • face92 25.10.11, 09:31
    Było miło przez jeden dzień, wczoraj sytuacja zatoczyła koło, ale w innym miejscu: w szkole. Koleżanki zareagowały na to jednakową odpowiedzią: ,,Na co Ci dziecko w tym wieku?'' , ,,Chcesz iść na studia, a zrobiłaś sobie bachora?'' I podobne odpowiedzi w tym stylu. W domu sytuacja jest o niebo lepsza, bo mamie pierwsze emocje już opadły, ojciec co prawda w ogóle się nie odzywa, ale może w końcu z czasem się to zmieni i w jego przypadku. Ale czuje, że jeszcze dużo przykrości mnie czeka, w szkole choćby nawet.
    Wczoraj dzwoniłam też do lekarza, za kilka dni mam wizyte.
  • nati1011 25.10.11, 09:55
    Face - nie wiem jaką szkołę kończysz, ale w wieku 19-tu lat koleżanki powinny wiedzieć, ze współżycie z chłopakiem moze prowadzić do ciaży. I jest to jak najbardziej naturalna konsekwencja. A dorosły człowiek bierze odpowiedzialność za swoje czyny a nie chowa głowę w piasek. Inna sprawa, że 19 lat to naprawdę - biologicznie - idealny wiek na ciazę. To tylko nasze społeczeńśtwo z 19-tnastolatków robi coraz bardziej dzieci, którymi już przecież nie są.
    Ja w wieku 18 lat wyprowadziłąm się z domu, wyjechałąm za granicę (nie było to takie oczywiste jak dziś) i sama zarobiłam na studia i mieszkanie.

    NIe martw sie - koleżankom tez przejdzie. Zostaną przy tobie te mądre. Innymi nie warto się przejmować. Dzielna jesteś.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • face92 25.10.11, 09:59
    Z tego co wiem, to sa odpowiedzialne dziewczyny, które stosuja antykoncepcje, a nie uprawiają seks bez zabezpieczenia, jak mnie się to zdarzyło, niestety.
    One same planują ciąże dopiero po studiach.
    Ja akurat nie zrobiłam NIC, co by zasługiwało na słowa podziwu czy uznania.
  • twoj_aniol_stroz 25.10.11, 11:14
    Powiem tak: już tu ktoś mądry napisał, że 100% zabezpieczenia to daje szklanka wody zamiast smile
    Każde współżycie nawet z kilkoma zabezpieczeniami może zawieść, więc jeśli koleżanki są naprawdę odpowiedzialne to po prostu powinny nie współżyć, jeśli nie biorą pod uwagę, że mogą być w ciąży. Tyle.
    Piszesz, że nie zrobiłaś nic by zasługiwać na słowa podziwu. No niezupełnie. Oczywiście, że współżycie bez zabezpieczenia w chwili gdy nie planujemy dziecka rozsądne nie jest, ale Ty dzielnie bierzesz odpowiedzialność za to co zrobiłaś, a to jest dojrzała postawa, która jest godna podziwu. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że otoczenie jakoś owej postawy nie wykazuje. Dobrze, że mama się zreflektowała i teraz masz w niej wsparcie, tata póki co milczy, ale lepsze to niż awantury smile z czasem się odetka smile Chłopak póki co nadal funkcjonuje jak dziecko, koleżanki też. Reakcja babci wynagradzająca wszystko smile Lubię Twoją babcię wink
    Często otoczenie reaguje dziwnie na ciążę, zwłaszcza jak jest się pierwszą w grupie, która spodziewa się dziecka. Ja w pracy często słyszałam, że na co mi bachor jak kariera przede mną. To dość częste zjawisko. Pamiętaj, że koleżanki będą chodziły w ciąży jak Ty będziesz miała już odchowanego bąka i będziesz miała więcej czasu dla siebie smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mamaanieli 25.10.11, 09:56
    masz durne koleżanki i tyle. ich problem. wiadomo, ze dziecko w wieku 20 lat to nie marzenie. ale przy odrobinie silnej woli, checi, da sie i studia skonczyc, i dziecko dobrze wychowac. ja bym skreslila je z listy znajomych. po co te komentarze? nie umieją pomóc, niech sie nie odzwyają. Masz i tak szczescie, bo najwazniejsza w tym wszystkim jest rodzina. jesli oni cie bedą wspierac - nic innego nie ma znaczenia. dbaj o siebie i pilnie się ucz wink niedlugo mozesz mieć trudniej wink)) (szczegolnie gdy maluch będzie miał kolkę). ale musze ci powiedziec z wlasnego doswiadczenia: konczylam renomowane studia mając juz malutkie dziecko (nie byla to wpadka ale i tak bywalo ciezko). A teraz mam fajne wyrośnięte dzieci, do tego jestem młoda i wszystko przede mną. pracuje, realizuję swoje pasje. a moje kolezanki? tzw. stare pierworódki. jest im o wiele ciężej. psychicznie i fizycznie ciążę znoszą koszmarnie. a potem jeszcze koszmarniej okres noworodkowy itd. i co zabawne - mają wrażenie, ze swiat im się zamknąłsmile a ja ze swoimi dzieciakami, po górach śmigamsmile)
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • karolah2 25.10.11, 11:09
    Ja też wcześnie zaszłam w ciążę i nawet na chiwilę nie pomyślałam o aborcji.Co ty zrobisz Twoja sprawa.Nie pytaj nikogo,bo to tylko i wyłącznie Twoja decyzja i żadne komentarze ci nie pomogą w dokonaniu decyzji.
  • mama.rozy 25.10.11, 14:08
    po pierwsze-decyzja juz chyba podjęta i nie ma sensu ponawiac tego tematu
    po drugie-ciężko koleżankom dorosnąc tak szybko,jak Tobie.Tobie pomagają hormony,nimi kieruje błoga i złudna świadomośc,że ich to nie dotyczywinkjak pisała anioł-Ty juz przynajmniej wiesz,co spotkałaś.a one są jeszcze przed.oby potrafiły tak dorosnąc jak Ty.
    może chciałabyś porozmawiac w szkole o indywidualnym toku?żeby sobie zaliczyc niektóre przedmioty wcześniej i miec spokój?
    pozdrowienia

    --
    tnij.org/khsx
  • lestrange_e 25.10.11, 18:40
    Ja Cię za to, dziewczyno, podziwiam. Mało która przyszła studentka chce bawić małe dziecko. Owszem, zdarzają się dziewczyny na studiach w ciąży, ale osobiście dla mnie lepiej po studiach zdecydować się na dziecko. Ale każdego sprawa.
    Z drugiej strony pigułka antykoncepcyjna + prezerwatywa to w zasadzie najlepsza, i prawie stuprocentowa ochrona przed niechcianą ciąża.
    Seks bez zabezpieczenia nie świadczy o dojrzałości, niestety.
  • mamaanieli 25.10.11, 19:00

    coz. kazdy moze popelniac bledy. w tym przypadku o jej dojrzalosci swiadczy to, ze chce przyjac dziecko. i za to szacun.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • lestrange_e 25.10.11, 19:46
    Ale wychowywanie dziecka to nie zabawa. Łatwo o błędy wychowawcze. Wiem, o czym pisze. A tutaj młoda dziewczyna już za kilka miesięcy będzie musiała zajmować się dzieckiem. Rodzice w pracy, ona na studiach. Na niektórych studiach jest dużo nauki, jak ja studiowałam, to zazwyczaj zajęcia były od rana do wieczora, często mieliśmy ciężkie egzaminy, jak nie anatomia to fizjologia, jak nie fizjologia to farmakologia. Pewnie, dużo zalezy od tego, jaki kierunek wybierze się na studiach, ale nauki i tak jest dużo.
    Jak ta dziewczyna opieke nad dzieckiem pogodzi z nauką? Kto będzie bawił dziecko? Babcia? Opiekunka?
  • chwila_prawdy 25.10.11, 20:07
    Wybacz, ale sugerujesz jej aborcję???
  • syska241 25.10.11, 20:46
    lastrange pisze,jakie to wady wyniknąć mogą z wczesnego macierzyństwa. Sama zdobyłas wykształcenie,dobrą pracę,ale pomimo tego wszystkiego nie umiałaś porządnie własnego syna wychować,wiec może nie doradzaj...
  • lestrange_e 25.10.11, 20:56
    Dlatego ta dziewczyna zrobi i tak to, co uważa za słuszne.
  • aguar 25.10.11, 21:17
    U mnie na studiach dziennych było kilka dziewczyn, które miały dzieci i dawały radę, oczywiście rodziny im pomagały. I powiem Ci, że ja im nawet trochę zazdrościłam (instynkt macierzyński już się odzywał) i je podziwiałam. Zawsze mi się wydawała fajna mała różnica wieku między rodzicami a dziećmi. Teraz z perspektywy czasu widzę, że one musiały mieć mało czasu dla tych dzieci i to musiało być trudne. I też jako osobie dwa razy starszej od Ciebie, Face92, nie wydaje mi się, żeby rozpoczęcie studiów np. rok później było czymś strasznym, ale rozumiem, że Tobie się może tak wydawać. Tak sobie też myślę, że Twoja Babcia jest pewnie mniej więcej w wieku moich rodziców, a oni sobie świetnie dają radę z moim dwulatkiem, więc na pewno będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie i trzymaj się dzielnie
  • mama.rozy 25.10.11, 21:19
    tym bardziej,że zupełnie odbiega od tematu.rodzina ją akceptuje i pomoże,to,że u innych jest inaczej,nie znaczy,że tu tak będzie.i to,że ktoś uważa,że na studiach by sobie z dzieckiem nie poradził,to zdecydowanie jego zdanie.
    tylko-dużo zależy od otoczenia.akurat face ma niesamowite wsparcie.a dzieci chowane pod kloszem,dla których rodzice sa w stanie przełknąc różne zachowania,raczej na uporządkowanych nie wyrastają.dziecko przede wszystkim potrzebuje kochającej rodziny,a face mu to z pewnością zapewni.
    --
    tnij.org/khsx
  • nati1011 25.10.11, 21:53
    Mam sporo empatii do ciebie w twoim wątku, ale w tym mnie wyjatkowo irytujesz. Kto ci dał prawo do takich ocen? Teraz nagle taka mądra jesteś? Ty skońćzyłaś stydia, zrobiłaś karierę i co? Tak się wszystko idelanie poukładało? Zamilcz więc kobieto i skup się na swojej rodzinie, bo tam masz problem. A twoje rady dla Face są wyjątkowo aroganckie.

    > Seks bez zabezpieczenia nie świadczy o dojrzałości, niestety.
    to dopiero teoria. Bo mnie na biologii uczyli, zę sex to głównie służy płodzeniu dzieci. To dopiero wiek XX wypaczył całą płciowość człowieka i zrobił z dziecka jakąś koszmarna chorobę i klęskę żywiołową przed która trzeba kobietę chronić! Coż za absurd. Ludzie kochają się i są ze sobą właśnie po to by owocem ich miłości było dziecko. Jeżeli jest inaczej, to naprawdę trzeba taki zwiazek poważnie przemyśleć.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • 0oo.oo0 25.10.11, 22:44
    Ja tam jestem dumną studentką w ciąży i dobrze mi z tym. Co prawda nie na 1 roku, tylko 3, ale i tak do inżyniera jeszcze 3 semestry. I dziecko będzie miało nianie jakaś przez moje kilka godzin na uczelni, a poza tym energiczną, młodą i gotową na wszystko mamuśkę smile I nie uważam, że będzie przez to gorsze, bo mama, która ma czas wyjsc i spotać się z innymi ludźmi, którzy nie będą tylko o pieluchach i kaszkach rozmawiać, jest na pewno szczęśliwsza i mniej zdziczała:p
    Dopiero za pół roku mogę Ci napisać, czy da się studiować i mieć w domu noworodka, a że Ty będziesz akurat maturę pisała, to Ci się może taka wiedza przyda. A dodam, że mój kierunek do łatwych nie należy, szczególnie, ze to politechnika.
  • mamaanieli 25.10.11, 23:12

    19 - letnia matka i z tego powodu wady u dziecka? co za antymerytoryczna i antymedyczna bzdura!


    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • lilia-wodna 26.10.11, 00:59
    Face, koleżanki wygłaszają takie opinie - nie "działa" u nich instynkt macierzyński, który u Ciebie chyba pomału zaczyna się odzywać.
    Kieruj się tym, co czujesz, intuicją. Uważam, że koleżanki nie powinny Cię oceniać, któż dał im takie prawo?? Po prostu powiedziałaś im o fakcie, że jesteś w ciąży, nie musisz się tłumaczyć, czy się zabezpieczałaś, czy nie.

    Będą jeszcze Ci zazdrościć, może nie tak wprost. Gdyż Ty już teraz wkraczasz w ten niesamowity świat przekazywania nowego życia, poznasz, jak to jest poczuć pierwsze ruchy malucha, etc. To budzi ciekawość, a u bardziej wrażliwych budzi instynkty macierzyńskie.

    Wg mnie dobrze, że nie masz złudzeń co do chłopaka - nie dzwoń do niego, po co się denerwować? Jak się zreflektuje, sam Ciebie znajdzie. Szkoda jednak robić sobie nadzieje i żyć w nieustannym oczekiwaniu "na", to frustruje i wyniszcza.

    Trzymaj się dzielnie i pisz smile

  • face92 26.10.11, 15:18
    No niestety, u mnie też tak to różowo nie wygląda.
    Słysze cały czas jakieś nieprzyjemne komentarze, złosliwe dogadywanie, że pewnie chce sobie zrobić ulgę przed maturą, bo będę brała wszystkich na litośc, że w ciąży jestem uncertain.
    Chłopak cóż, sam z siebie napisał mi dzisiaj, żebym nie liczyła na to, że on przyzna się do dziecka, i żebym nie liczyła na pomoc z jego strony.
    Jest troche lepiej w domu, ale inne rzeczy się walą.
    W piątek mam wizyte u lekarza, to też napisze, jak już będzie po.
  • nati1011 26.10.11, 15:27
    no testów maturalnych to się na litość nie da wziąć. A ustne? zawsze były lightowe smile
    chłopak - no cóż. dałaś mu całą siebie. nie potrafił tego docenić.
    co do pomocy z jego strony - skoro jest ojcem ma tez obowiązki. Przynajmniej finansowe. Czy mu sie to podoba czy nie.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • twoj_aniol_stroz 26.10.11, 16:53
    Przyznawać się nie musi, od tego jest badanie genetyczne i sąd by orzec, że tatuś jest i ma obowiązki wobec dziecka. To może być też jego gra obliczona na to by Cię złamać i pozbyć się problemu. Tyle, że to już jego problem a nie Twój i teraz nie ma sensu nad tym rozmyślać.
    Koleżanki olej jakoś nigdy nie widziałam żeby na testy egzaminacyjne miał jakiekolwiek wpływ stan piszącego ten test. A co do ustnych. Zawsze są to egzaminy jakoś subiektywne i zawsze uczniowie kombinowali co zrobić by łatwiej je zdać. Czy ciąża w tym pomoże czy zaszkodzi to naprawdę jest loteria, więc niech koleżanki nie chrzanią głupot. Ja pamiętam ze studiów taką historię, kiedy dwóch kumpli poszło na egzamin do wykładowcy, który lubił sobie wypić. Podali indeksy, wystawili trzy flaszki i poprosili o pokwitowanie odbioru trzech smile Na co wykładowca albo znudzony, albo zirytowany zabrał ze stołu dwie flaszki i stwierdzając, że kwituje odbiór dwóch wlepił każdemu banię w indeks. To były zamierzchłe czasy gdy 2 oznaczało niedostateczny big_grin Tak więc z tym braniem na litość to bywa różnie i niech koleżanki lepiej zajmą się nauką przed maturą a nie wbijaniem szpilek po to by poprawić sobie nastrój.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • face92 26.10.11, 18:38
    Tak czytam te niektóre wypowiedzi tutaj, i zdaje sobie sprawe, że dużo osób ma tutaj wiele racji. No właśnie, kto się zajmie dzieckiem? Rodzice odpadają, bo oboje pracują, pomogą, ale jak będą mieli czas wolny, a czasami nie ma ich cały dzień w domu, lub po prostu pewne rzeczy związane z pracą tez muszą załatwiać w domu. Babcia? Nie chce zawracać głowy cały czas starszej osobie. Wiec chyba ew. pozostaje opiekunka.
    W ogóle to tylko kropla w morzu innych obaw. Gorzej, jak sie nie bede umiała ja zajmowac dzieckiem.
  • mamaanieli 26.10.11, 19:01

    nie zamartwiaj sie na zapas. bo to nie ma sensu. jak przyjdzie problem, to z pomoca ludzi i wlasnego rozumu - rozwiazesz go.
    druga sprawa: nie znam matki, ktora nie potrafilaby sie zajac dzieckiem. jedna z moich kolezanek urodzila w wieku 16 lat. wszystkie zastanawialysmy sie jak sobie poradzi... bo taka szalona. dzis jej syna ma kilkanascie lat i fajny facet z niego.
    i kolejna rzecz - tak na szybko. nie musisz od razu po urodzeniu leciec na studia! rok w domu z dzieckiem to nie wiecznosc. a jesli chcesz od pazdziernika przyszlego roku studiowac, to przeciez oprocz opiekunki (drogo) jest opcja zlobek. albo zlobek domowy (jedna mama opiekuje sie kilkorgiem dzieci). poza tym mozesz np. studiowac wieczorowo. opcji jest setka. a ty teraz o tym nie mysl bo jeszzcze czas. ucz sie zebys jak najlepiej zdala mature itd.
    a jesli chodzi o tatusia szanownego: on moze sie nie odzywac, boczyc i cuda robic. ale w przypadku sprawy o alimenty bedzie musial placic i tyle. co prawda to wymaga procesu ale zwykle sad rodzinny bardzo szybko zalatwia sprawe - na jednej rozprawie.
    moze nie byc z tobą ale to jest ojciec dziecka, wiec musi uczesniczyc w jego utrzymaniu i tyle. pozdrawiam.


    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • twoj_aniol_stroz 27.10.11, 08:52
    No to znów zacytuję moją prababcię wink (to bardzo mądra kobieta była): problem należy rozwiązywać wtedy gdy się pojawia, nigdy nie wymyślać "co będzie jeśli", bo bardzo często nic takiego nie ma miejsca i wówczas martwiliśmy się wiele tygodni niepotrzebnie.
    Poza tym masz nas i zawsze możesz przyjść i wspólnie przemyślimy temat. Sporo z nas ma już dzieci i jakoś ogarnęłyśmy dom, dzieci, studia, pracę i co tam jeszcze trzeba było, więc mamy swoje patenty na organizację wink Tak jak napisała Mamaanieli: teraz się ucz, dbaj o siebie i nie dręcz się. To wszystko powoli będzie się układać. Skąd wiesz co się stanie za 9 miesięcy i jak potoczą się wszystkie sprawy. Mówisz, że nie chcesz starszej osobie zostawiać na głowie niemowlaka. Rzecz w tym, że bardzo duża grupa starszych ludzi czuje się niepotrzebna i zepchnięta na boczny tor, a taka opieka nad dzieckiem może właśnie pomóc poczuć się potrzebnym.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • gosiula81.4 26.10.11, 21:19
    ja miałam 18 lat jak zaszłam w ciąże i też miałam plany, pracę ale gdy zobaczyłam 2 kreski na teście to nawet się nie zastanawiałam co dalej wybrałam macierzyństwo i dziecko,dzisiaj ma 11 lat druga córcia ma prawie 5 latek a teraz będe mamą po raz 3 i nie żałuję moje dziecko jest już we mnie 10 tygodni pozdrawiam wszystkie dziewczyny i życzę odwagi w podejmowaniu decyzji....
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fvfxmjsrl5oee.png[/img][/url]
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usadf9hndkjs07z.png[/img][/url]
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usauay3xie06k6h.png[/img][/url]
  • naftalka5 26.10.11, 21:27
    Fac92, śledzę Twój watek od kilku dni.
    Po pierwsze jestem pod wrażeniem Twojej decyzji i dojrzałości w związku z tym. To, ze się sprzeciwiłaś i postanowiłaś urodzić oznacza, że już wygrałaś.
    Chłopakiem się nie przejmuj. Wystarczy zrobić testy i nie będzie miał wyjścia, wywalczysz alimenty.Nie unoś się ambicją, że nie potrzebujesz. To nie dla Ciebie, a dla dziecka. (w razie czego może wystarczy na opiekunkę)
    Nie napisałaś skąd jesteś. Jeśli z małopolski to oferuję wsparcie we własnej osobie i pomoc w jakikolwiek sposób.
    --
    [URL=http://alterna-tickers.com][IMG]http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/3/3487a2hqo.png[/IMG][/URL]
  • avila34 26.10.11, 23:55
    Face,
    bardzo gratuluje Tobie decyzji, jestem pierwszy raz na tym forum, to pierwszy watek ktory czytam. Jetsem z rodziny dotknietej aborcja, mam conajmniej dwoje rodzenstwa w niebie, na jednej aborcji bylam z mama jako nastolatka. Obecnie szykuej sie na terapie, bo te rodzinne doswiadcznia bardzo mnie pokaleczyly. Boli bardzo. I jak czytam ten watek, wasze odpowiedzi dziewczyny, ktore robicie taka robote, dajecie wpsarcie i Twoja Face decyzja podjeta w trudnych warunkach, ze wsparciem wirtualnym, w mlodym wieku, etc to jestem wzruszona i wraca mi wiara w ludzkoscsmile))). Powodzenia, zycze ci zebs codziennie cieszyla sie z tej decyzji i tzrymam kciuki za dobre slowa na tym forum i bede czytacsmile
  • mama.rozy 27.10.11, 09:41
    face
    to,że myślisz o dalszym ciągu,czyli juz po porodzie,to bardzo dobrze.Bo świat nie kończy się na ciąży i porodzie,potem jest droga,raz pod górkę,raz z górki.Ale-nie jesteś pierwszą kobietą,która rodzi pierwsze dziecko.Wejdź sobie na różne fora-ja osobiście polecam te
    forum.gazeta.pl/forum/f,548,Dobry_porod.html
    forum.gazeta.pl/forum/f,570,Karmienie_piersia.html(żeby chociaz coś wiedziec)
    to sa tylko dwa,ale na gazecie i innych portalach jest ich mnóstwo.dasz radę-po części dlatego,że jesteś kobietą,a to juz dużowinkpo drugie-masz przy sobie pomocne dłonie i serca-rodzinę i nas,oczywiście.jeśli dasz znac-możesz do kogoś na pocztę-skąd jesteś,może się okaże,że mieszkasz blisko kogoś życzliwego.tak to działa.
    oprócz tego polecam szkołę rodzenia-może masz w pobliżu?daje jakieś podstawowe pojęcia co do ciąży,porodu,pielęgnacji noworodka.
    i pisz z nami-zawsze jesteśmy tu dla Ciebie-Waswink
    --
    www.boniowka.pl/
  • face92 27.10.11, 13:11
    Szkoła rodzenia to jest na pewno, nawet prowadzona przez tego ginekologa, do którego jutro idę na wizytę. Jest blisko mojego miejsca zamieszkania, więc jakby co, to z tym nie ma problemu. Za zgoda lekarza od 12 tyg można chodzić.
  • aguar 27.10.11, 15:49
    Świetny pomysł z tą szkołą rodzenia. Bo to nie tylko o tę wiedzę chodzi, ale poznasz nowe koleżanki, które na pewno nie będą Ci dokuczałysmile Czasem nawet przyjaźnie na lata się zawiązują, bo będziecie miały dzieci w podobnym wieku.
  • bellagnos 27.10.11, 16:07
    Ja polecam filmy ( na youtubie są wink) i książki pana Pawła Zawitkowskiego, dużo mi pomogły , "Co nieco o rozwoju dziecka"
  • mama.rozy 27.10.11, 16:12
    o proszę,już mamy trochę mniej ciężaru gatunkowegowink
    powodzenia,dużo dobrego przed Tobąsmile
    --
    tnij.org/khsx
  • 0oo.oo0 27.10.11, 16:49
    Możesz sobie też patrzeć na takie strony jak mamazone.pl i fajne filmiki w kalendarzu ciaży są. U mnie to cotygodniowy standardsmile
    A tak sobie myslałam o Twoim chłopaku jeszcze, że trzeba mu na pewno dużo więcej czasu. Moze sie okazać w ostateczności i tak dupkiem, ale może też dojrzeje. U mojego to dopiero teraz w 9 miesiacu zauważyłam objawy tego, że poczuł, że będzie ojcem. A przez całą ciąże mnie martwił, że tak nic nie mówi, nie cieszy się, taki obojętny był. A teraz to się chyba bardziej rozczula ode mnie nad moim brzuchemsmile
  • madzia1708 28.10.11, 14:05
    widziałaś ludzika?
    --
    kAcPeRkIsĄoK ;O) kRzYsZtOfKiTeŻ ;O)
    Moje osobiste K2:
    1. Kacper 17.08.2003
    2. Krzysztof Jakub 10.08.2009
  • face92 31.10.11, 09:51
    Tak, byłam na wizycie i wszystko widziałam.
    Ale chyba jednak nie dam rady wychować tego dziecka. Niestety, przerasta mnie to wszystko. Za dużo się dzieje wokół mnie, dojda nowe obowiązki, nie moge sobie jeszcze na dodatek pozwolić teraz na płacz dziecka, zajmowanie się nim. Bardzo mi ciężko, ale nie mogę inaczej. Niestety.
  • face92 31.10.11, 09:56
    I chciałabym, aby nikt nie krytykował mojej decyzji.
    Bo mnie też jest ciężko podejmować taką decyzję.
  • 0oo.oo0 31.10.11, 11:32
    Tylko po wszystkim zamiast szczęścia i ulgi poczujesz dużo większy ból, stratę i wyrzuty do końca życia. I nikt nie będzie Cię musiał krytykować, bo sama dla siebie staniesz się największym krytykiem. Ja nie musiałam tego przechodzić i jestem za to bardzo wdzięczna dziewczynom z forum, że w odpowiednim momencie napisały odpowiednie słowa.
    Pamiętaj tylko, żeby nie robić nic na szybko. W Tobie jest teraz taka burza hormonów, że nie jesteś prawie w stanie myśleć logicznie. I to że jednego dnia płaszecz, a drugiego się śmiejesz jest logiczne. Poczytaj histrorie innych kobiet z tego forum, nie widziałam, żeby jakakolwiek nie żałowała aborcji.
  • madzia1708 31.10.11, 12:22

    --
    kAcPeRkIsĄoK ;O) kRzYsZtOfKiTeŻ ;O)
    Moje osobiste K2:
    1. Kacper 17.08.2003
    2. Krzysztof Jakub 10.08.2009
  • face92 31.10.11, 13:49
  • wymiatacz112 03.11.11, 22:57
    Zawsze jest wybór. Tylko niektóre są cięższe do podjęcia. Piszesz, że przerasta Cię presja otoczenia, ale to TWOJA, tylko i wyłącznie Twoja decyzja. To Twoje dziecko jest tam w środku.
  • madzia1708 31.10.11, 11:39

    --
    kAcPeRkIsĄoK ;O) kRzYsZtOfKiTeŻ ;O)
    Moje osobiste K2:
    1. Kacper 17.08.2003
    2. Krzysztof Jakub 10.08.2009
  • face92 31.10.11, 13:50
  • 0oo.oo0 31.10.11, 14:42
    A będziesz kiedyś w stanie powiedzieć o tym Twojemu przyszłemu mężowi, następnym dzieciom? Wiesz, że już nigdy nie będziesz miała swojego pierworodnego dziecka. To, które urodzisz za kilka lat,będzie już następnym, nie będzie pierwszym. Jesteś w stanie żyć, zwracając uwagę na wszystkie kobiety w ciąży, albo z dziećmi, które będziesz teraz widziała wszędzie? I co zrobisz za 7 miesiecy, kiedy będzie data Twojego porodu i nie będziesz miała kogo urodzić. Że będziesz się zastanawiała do końca życia, czy to była córeczka, czy synek. Jak mocno bolał ją lub jego ten zabieg. Jesteś za młoda, zeby brać taki ciężar na siebie na całe życie. Dziecko nie jest takim ciężarem, ono jest motywacja, siłą, radością. Mam usg robione w 11 tygodniu i widać na nim dziecko. Nie jakiś tam zarodek, nie kuleczkę z serduszkiem, tylko główkę, ręce i nogi. Specjalnie dla Ciebie je tutaj wrzucę: fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2921972,2,1,11-tydzien.html
    Nie zapominaj w tym wszystkim, że nosisz w sobie człowieka, potencjał na nową osobę, taką małą wersję Ciebie.
  • mamaanieli 31.10.11, 15:12
    ja cie nie zamierzam krytykowac. tylko mi przykro, ze mimo tego ze juz kochasz to dziecko - nie chcesz o nie walczyc. ze bedzie plakac po nocach? no i co z tego...
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • face92 31.10.11, 16:15
    Mnie naprawdę nie jest łatwo. Ryczę, za przeproszenie, już od dwóch dni. Widziałam na USG bijące serce dziecka. I cholernie mnie boli taka decyzja, i fakt, ze chyba nie mam innego wyjścia. Już sam fakt, że ktoś się we mnie rozwija i niczego nie świadome czeka na śmierć, mnie boli.
    Z drugiej strony te pytania otoczenia: ,,No jak, usunęłaś już?''. I niektórzy bliscy tez nie rozumieją tego, jak moge teraz chcieć dziecka, i jak w ogóle mogłam doprowadzić do ciąży.
  • chwila_prawdy 31.10.11, 17:38
    Mogę się założyć, że robisz to za cenę bycia ze swoim chłopakiem, a to najgorsza motywacja z możliwych biorąc pod uwagę fakt jak on się wobec tej sytuacji zachował. Po aborcji go znienawidzisz za to, choć winna będziesz Ty sama, bo to Ty stchórzyłaś. Jesteś matką, a Twoje dziecko powinno mieć przy Tobie poczucie bezpieczeństwa.
    Tymczasem czeka je śmierć.
  • 0oo.oo0 31.10.11, 17:38
    To może nie warto mieć takich znajomych i poszukać nowych? Skoro oni i tak już wiedza, to po wszystkim, będziesz "tą dziewczyną, która dokonała aborcji". A za pół roku, któraś z koleżanek też zajdzie w ciążę i będziesz tylko patrzyła z zazdrością i żalem, że ona ma dziecko, a Ciebie pozbawiła Twojego głupim gadaniem, a Ty na to pozwoliłaś. Co takiego strasznego może być w posiadaniu dziecka? Że potrzeba pieniedzy, pewnie że tak. Ale można zawsze dostać od kogoś ubranka, wózek, kupić je w lumpeksach. Siedząc ze swoim dzieckiem w domu możesz zatrudnić się do opieki nad jeszcze czyimś dzieckiem i stąd mieć pieniądze na pieluchy. Alimenty od chłopaka, może coś z opieki społecznej się uda dostać. Maturę sobie zdasz teraz bez problemu, a studia zobaczysz, czy zaczniesz teraz też, czy za rok. Patrzac z perspektywy życia potem na to, taki rok nic nie zmienia. Może teraz dziecko jest ciężarem dla Twoich bliskich, dla rodziców. Oni nie widzą dziecka, tylko problem. Ale myślisz, że będa w stanie oprzeć się malutkim różowym paluszkom, które będą się do nich wyciagać po tym jak już urodzisz? A może właśnie dziecko zaprowadzi jakieś zmiany w Waszym życiu.
    Skoro sama czujesz, że jest to zla decyzja, to nie możesz ulegac presji środowiska i zabijać siebie.
  • bellagnos 31.10.11, 18:11
    Face Ty napisałaś te zatrważające słowa, czeka na śmierć, nie zasłużyło na życie, bo co jest jego /jej winą?? Jesteś teraz dla niego całym światem i jedyną nadzieją.

    Wiem ze z perspektywy czasu to co teraz wydaje się mega trudne staje się małą trudnością ( trudne egzaminy strach przed profesorem, i inne) .
    Poza tym pozbycie się dziecka wcale nie oznacza że wszystko inne się ułoży przykład znam kobietę,która zostawił męża, który zachorował bo nie tak wyobrażała sobie życie, z niepełnosprawnym i związała się z nowym, który po jakimś czasie zachorował dokładnie na tę samą chorobę.
    Człowiek szczęśliwy to ten, który dba o wszystkie sfery życia- duchową, psychiczną i fizyczną , każda ma wpływ na pozostałe. Czynienie dobra sprawia, że dobro wraca ( doświadczam tego teraz) a zabicie drugiego człowieka dla kariery nie jest dobrem, jakby się czuła gdybyś dowiedziała się, że twoja matka planuje cię pozbawić życia, lub źle ci życzy..?

    Możesz oddać do adopcji masz możliwość nawet poznać przyszłych rodziców.
    Nie daj sobie wmówić, że jesteś w złej sytuacji, bo nie jesteś, piszę ci jako starsza koleżanka (29 lat) i jeśli sypnie Ci się życie to właśnie z perspektywy czasu zobaczysz że byłaś zamroczona emocjami i opiniami innych a swojego serca nie posłuchałaś..i stanie ci przed oczami babcia i inne możliwości, których teraz nie chcesz widzieć lub nawet nie wiesz o nich.

    Pamiętaj "najważniejsze jest niewidoczne dla oczu , dobrze widzi się tylko sercem"
  • nati1011 31.10.11, 17:43
    Face - nie rób tego.

    Aborcja nigdy nie jest dobrym rozwiazaniem, ale robiona pod przymusem otoczenia, to najgorsza rzecz jaką mozesz zrobić.

    Wiem, ze sie boisz. To normalne. Ale to nie otoczenie będzie żyć z traumą aborcji, tylko ty. Walcz o siebie. Walcz o swoje dziecko. Masz w sobie siłę. Mama i Babcia też zmieniły nastawienie? Nie ma nikogo kto wziąłby was w obronę? Jeżlei potrzebujesz, to załatwimy dom samotnej matki. Tam w spokoju urodzisz i zdecydujesz co dalej.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • nati1011 31.10.11, 17:51
    Nigdy już nie będziesz w chwili przed ciazą.

    Jeżlei zabijesz swoje dziecko, to nikt i nic ci go nie zwróci. Nawet jeżeli wypłaczesz ocean łez.

    A moze warto zaryzykować 7-8 miesiecy swojego zycia? Tylko tyle potrzeba, by urodzić. Tylko ta decyzja pozostawia ci mozliwość wyboru. Będziesz mogła zatrzymać dziecko, bedziesz mogła oddać je kochajacej rodzinie, albo bedziesz mogła poprosić o opiekę rodzine zastępczą, która zaopiekuje sie towim dizeckiem do czasu aż bedziesz w stanie je sama wychować. Będziesz miała wybór. I świadomość, że twoje dziecko żyje.

    to tylko pół roku. Góra 8 miesiecy. czy to taka duża cena, za życie? Życie własnego dziecka?

    i możesz uciec od tego swojego toksycznego otoczenia. Moze da ci to mozliwość staniecia na nogi?


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • dzagha 31.10.11, 20:28
    nie słuchaj ludzi dookoła, a będziesz szczęśliwa wraz ze swoim dzieckiem. smile Zobaczysz życie będzie się układać, będziesz jeszcze dziękować, że nie usunęłaś Naprawdę!!! Uwierz@!@! Zobaczysz!!! Jak Ty zostałaś urodzona, jak poznawałaś świat od małego, pytałaś o każdą rzecz, tak teraz Twoje Dziecko będzie pytać Ciebie> Będzie dobrze nie poddawaj się!@ Jesteś silna i będziesz ze swoim Maleństwem szczęśliwa.smile <>< Pozdrawiam
  • aglo11 31.10.11, 20:44
    Żeby sumienie było czyste, słuchaj głosu bijącego serduszka i nie zabijaj Twego maleństwa, a przyszłe na świat nowe życie kiedyś Ci się odwdzięczy, drugiej takiej szansy możesz już nie dostać.
  • skrzyniapocztowa 31.10.11, 20:47
    Nie poddawaj się, nie zabijaj swojego dziecka!
  • animea 31.10.11, 21:20
    !) "I niektórzy bliscy tez nie rozumieją tego, jak moge teraz chcieć dziecka"

    To nie tak, że Ty dziecka chcesz, TO ONO CIEBIE CHCE! Ono bardzo chce żyć! Ono będzie Ciebie kochało; ono czeka z utęsknieniem, kiedy będzie mogło zobaczyć, usłysześ, poczuć Tę, dzięki której zaistniało. Ono bedzie Twoim Bliskim - bardziej, niż inni "bliscy"; pokocha Cię NAD ŻYCIE, a Ty je pokochasz. Jestem przekonana w 90 procentach, że także pozostali członkowie waszej rodziny, pokochają je, jak tylko je ujrzą! A nawet jeśli nie - czy tego warte jest życie Niewinnego; życie TWOJEGO... życie Twojego dziecka, które w TOBIE wzięło swój początek? Ono ma tylko Ciebie...!

    !) "Z drugiej strony te pytania otoczenia: ,,No jak, usunęłaś już?" "

    Nie mam słów! Wredni ludzie! Nie poświęcaj niewinnego życia dla spełnienia czyichś chorych oczekwań!! Nie poświęcaj SWOJEGO życia! Bo życie z aborcją na sumieniu jest jak życie umarłego...

    !) "Już sam fakt, że ktoś się we mnie rozwija i niczego nie świadome czeka na śmierć, mnie boli."

    Ono czeka na Ciebiesmile nie na śmierćsad
  • gunia-natura 31.10.11, 22:47
    Nie przeczytałam wszystkiego, nie wiem, co w odpowiedzi piszą ci wszyscy ludzie przede mną, ale to, że tu piszesz i w taki sposób, to dowódd na to, że nie chcesz tego, co chcesz zrobić... Chcesz się męczyć z czarnymi, cięzkimi myślami całe życie? Może w przyszłości urodzić inne dziecko i zastanawiać się, patrząc na nie, jakie byłoby to i w czym ono zawiniło, że zostało brutalnie zmasakrowane?
  • filozofification 01.11.11, 08:31
    Niezależnie od warunków każde stworzenie ma prawo do życia i funkcjonowania w społeczeństwie. Choroba czy brak zdolności finansowych nie jest dostatecznym argumentem przeciwko życiu wink

    Jeśli nie zabijamy nie pełnosprawnych bo chcemy aby mogli żyć to mamy zabijać dzieci chore/niepełnosprawne/w biednych/wielodzietnych rodzinach ? Otwórzmy życiu nasze serca na ościerz wink
  • pomocnaa 01.11.11, 08:50
    Możesz liczyć na moją codzienną modlitwę za Ciebie i dzieciątko smile przez 9 miesięcy smilesmile Życzę mądrości, siły i odpowiedzialności za Siebie a przede wszystkim za tą bezbronną istotkę w Twoim brzuchu...i wszystkiego dobrego...
    Urodź Kochana..smile
  • pomocnaa 01.11.11, 09:17
    Chciałam dodać jeszcze, ze Ci , którzy Cię pytają ,,No jak, usunęłaś już?', nie troszczą sie o Ciebie, i dziecko, a namawiają do złego. Potem...zostawią Cię z ogromnymi wyrzutami sumienia. Czasu nie cofniesz.
    Powierz Maryi, Twoje dziecko i siebie, Ona najlepiej Ci pomoże, bo sama jest Matką... Pozdrawiam ciepło smile
  • pomocnaa 01.11.11, 10:42
    Modlitwa matki do Anioła Stróża poczętego dziecka

    Pozdrawiam Cię, Aniele Stróżu dzieciątka, które zostało poczęte w mym łonie. Uwielbiam Boga, którego Ty oglądasz twarzą w twarz. Ja matka dziecka, które ma się narodzić, proszę Cię, udzielaj mi potrzebnych natchnień, abym czyniła wszystko, co jest potrzebne, by szczęśliwie urodzić zdrowe dziecko. Amen.
  • pomocnaa 01.11.11, 10:46
    Modlitwa matki oczekującej potomstwa
    Boże nasz Ojcze, racz obdarzyć moje dziecko najpiękniejszymi
    darami natury i łaski, aby tu na ziemi przyczyniło się
    do Twojej chwały, a dla nas było źródłem pociechy.
    Matko Najświętrza, Ty zaznałaś radości macieżyństwa,
    naucz mnie takiego postępowania, abym dziecku swemu nie
    wyrządziła żadnej krzywdy. Uproś mi cnotę cierpliwości
    i odwagi, abym wszystkie trudy chętnie znosiła dla dobra
    własnego i mojego dziecka. MAtko Pięknej Milości, módl
    się za nami.

    Amen.
  • ewcia480 01.11.11, 11:08
    Jeśli usuniesz ciężę to do końca życia będzie cię to prześladować!
    To jest mały bezbronny człowiek który chce żyć. Zobaczysz jak urodzisz sama się przekonasz że to jest twój najlepszy wybór. Gdy powie pierwsze mama, postawi pierwsze kroki to jest najpiękniejsze przeżycie w życiu matki. Nie pozbawiaj się radości bycia mamą.
    Tak wiele kobiet nie może mieć dzieci ty masz to szczęście będziesz mamą nie niszcz tego. Sama się przekonasz że rodząc dziecko podejmiesz właściwą decyzją.
  • maidzia 01.11.11, 11:37
    Bądź silna, nie zabijaj dziecka! Jeżeli Twoim bliskim zależy na Tobie-zrozumieją w końcu. Nieświadomie robia ci krzywdę, bo skoro już teraz odczuwasz wyrzuty to potem będzie już tylko gorzej. Co się stało to się nie odstanie ale nie można dalej brnąć w błoto wyrzutów. Znajdzie się wiele osób które staną za Tobą murem. Trzymaj się, pomodlę się za Ciebie.
  • magpoc13 01.11.11, 17:53
    Jeszcze nie zabiłaś swojego dziecka, więc nie jest za późno. Nie rób tego! Mam dwoje dzieci i wiem, jaki to CUD. Jeśli nie będziesz w stanie wychowywać dziecka, to zawsze możesz oddać dziecko do adopcji. Wiele małżeństw marzy o dziecku! Nie popełniaj tak ogromnego błędu, jakim jest ABORCJA. To nie jest niewinny zabieg, to jest MORDERSTWO. Zastanów się nad tym, a ja zapewniam Cię o modlitwie
  • izamat0 01.11.11, 20:39
    Witaj! Jestem nauczycielem, który 6 lat temu był wychowawcą gimnazjalistki. Zaszła w ciążę w klasie II gimnazjum. Długo ciążę ukrywała. Rodina przeżyła szok. Byłam pierwszą osobą, która o tym z nią porozmawiała. Dziś opiekuję się jej córeczką na świetlicy - jako nauczyciel uzupełniam tam etat. To śliczna dziewczynka - blondyna - ogromny pieszczoch i płaczek - boi się zostać sama. Często trzymam ją na kolanach i pocieszam - jest pięciolatkiem w zerówce. Mama niezwykle szybko musiała dorosnąć. Jestem z niej dumna, że zdecydowała się urodzić i wychować to maleństwo. Sama oprócz dwójki biologicznych dzieci mam adoptowaną córeczkę - też blondynę. kocham ją nad życie i codziennie dziękuje Bogu, że jej mama zdecydowała się ją urodzić. Masz tyle alternatyw, żeby nie odbierać maleństwu szans na życie i tyle czasu, żeby się zastanowić czy chcesz je wychowywać. Piszesz, że nie cała rodzina jest przeciwko - jak obserwuję po swoim podwórku - Twoje maleństwo będzie pewnie pupilkiem wszystkich. Głowa do góry, będzie dobrze. Jesteś mama czy tego sobie życzysz czy nie. Ten mały człowieczek liczy na Ciebie. Nic w naszym życiu nie dzieje się bez sensu...
  • e.r.1 01.11.11, 22:26
    Aborcja, a więc zabicie, to nie jest wyjście. Będziesz cudowną mamą, na pewno sobie poradzisz z wszystkim. Wyobraź sobie, że kobieta ma tak dużo w sobie siły i samozaparcia, że ja sama sobie nie zdawałam sprawy po urodzeniu dziecka. Po porodzie miałam depresję poporodową, dziecko było bardzo wymagające (ciągle nie spało), mąż pracował w delegacjach, więc sama musiałam radzić- poradziłam. TY też poradzisz i naprawdę cudowną mamą. KOCHAJ to MALEŃSTWO, bo ono już Cię KOCHA i czuje...
  • pomocnaa 01.11.11, 10:59
    Rozwój prenatalny dziecka – najważniejsze momenty:

    1 dzień - w chwili poczęcia określone zostają wszystkie genetyczne cechy dziecka, takie jak płeć, kolor skóry i oczu, rysy twarzy itd., zaczyna się tworzyć zawiązek układu nerwowego
    21 dzień – zaczyna bić serce dziecka
    41 dzień - pierwsze odruchy
    2 tydzień - płód ma wielkość ziarenka maku
    5 tydzień – kształtuje się szkielet i mięśnie
    6 tydzień – mózg zaczyna wysyłać fale elektromagnetyczne, dziecko jest wielkości fasolki
    7 tydzień – widać oczy, nos, uszy i wargi, płód ma 2 centymetry
    8 tydzień – dziecko wielkością przypomina śliwkę węgierkę
    10 tydzień – od tej chwili rozwój polega jedynie na doskonaleniu już istniejących narządów
    13 tydzień – dziecko ma 9 centymetrów
    16 tydzień – pojawiają się linie papilarne, waga dziecka to 20 dkg a wzrost – 16 centymetrów
    26 tydzień – od tego momentu wcześniak ma szansę przeżycia

    Już w 7 tygodniu życia dziecka, reaguje ono całym ciałem na dotyk skóry w okolicach warg, natomiast w tygodniu 9 odczuwa ono ból reagując na niego jak człowiek dorosły – stara się odsunąć od jego źródła, gwałtownie porusza rękami i nogami, na jego twarzy pojawia się grymas. W okresie prenatalnym, wszystkie zmysły dziecka są już aktywne:

    słuch – słysząc głośny dźwięk dziecko się porusza
    smak – dziecko rozróżnia smak wód płodowych
    wzrok – na nagłe oświetlenie, dziecko reaguje zmianą akcji
    węch – dziecko ma zdolność odróżniania zapachów przyjemnych od nieprzyjemnych


    W 8 tygodniu dziecko , będzie odczuwało ból. Podobno dzieci zabijane w łonie matki bronią się , nie chcą umierać...
  • mader1 31.10.11, 18:30
    Napisałaś, że nie masz wyboru. Rzeczywiście - ono już jest, więc je... urodzisz, obronisz. Przynajmniej przez rok ludzie - ze szkoły, sąsiedzi, a nawet ktoś w domu Samotnej Matki, będzie Ci pomagał bardziej niż kiedykolwiek doświadczyłaś w życiu. Ci sami nauczyciele, którzy wydzierają się o byle co, naprzeciwko takiej odwagi, stają z rozdziawionymi ustami i są w stanie pomóc... Poznasz prawdziwych przyjaciół - nie takich, którzy kochają Cię, jak u Ciebie dobrze i nie sprawiasz kłopotów, ale takich, którzy są w stanie coś dla Ciebie zrobić... Znam wiele historii. Uwierz mi, to co masz osiągnąć, osiągniesz i z dzieckiem. Dzięki niemu, poznając prawdziwe serce ludzi wokół, odczepisz się od tych, których na tobie nie zależy. Jesteś świetna, więc pójdziesz przez życie. Jeżeli dla niego teraz przezwyciężysz strach, nie będziesz się już bardzo bała nigdy. Te osoby, które mówią, że przez to, że urodziły dziecko, nic nie osiągnęły, nie osiągnęłyby nic i tak. Tylko szukają usprawiedliwień dla swojej bylejakośći. Rozejrzyj się wokół, kto, po kilku latach rozmawia o tym, kiedy dziecko się urodziło, czy jest nieslubne, czy po rozwodzie, czy ślub był przed, czy po.
    Mogłaś popełnić błąd, masz prawo teraz cieszyć się ciążą, nie płakać. Zapytaj tych, którzy każą ci usunąć, czy są bez winy czy zawsze byli idealni. Uszy do góry. Już nie płacz, bo ci ludzie wokół ciebie to hieny jakieś, otrzyj łzy, zawalcz, a będziesz silniejsza całe życie. Wiem, o czym piszę smile

    --
    Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
    Tam ciągle giną chrześcijanie!
  • face92 31.10.11, 19:49
    Do Domu Samotnej Matki nie pójdę - nie róbcie z mojej rodziny potworówm, mam gdzie mieszkać, z domu nikt mnie nie wyrzuca. Nie, nie robię tego dla chłopaka - dla mnie to już zamknięty etap, swoim zachowaniem po przekazaniu mu informacji pokazał mi, że nie jest mnie wart. A wiązanie się z niedojrzałym emocjonalnie dorosłym człowiekiem, nigdy nie przynosi nic dobrego. Powodem nie są też finanse - oboje rodzice pracują, więc na tym stopniu problemów by nie było. Powody sa inne. Narazie sie spotykam z ostrą reakcja potepienia, z niektórych stron ze złosliwym dogadywaniem. Do tego wyraźne insynuację, żebym ciąże usunęła, i pytania typu, czy już sie pozbyłam problemu. Niestety, musze postapić wbrew sobie, tak a nie inaczej. To cholernie trudne, ale inaczej nie dam rady. Nie dam rady z dzieckiem, czuje, że już mnie to zaczyna przerastać. Już, a przecież dziecko sie jeszcze nie urodziło. Co będzie po porodzie? Rok przerwy w nauce? Odpada. Żłobek? Równiez. Opiekunka? Prędzej, ale teraz ciężko znaleźć zaufaną, godną osobę. Babci nie dam pod opieke dziecka, bo sama ma kłopoty z sercem. Rodzice i tak przez większośc czasu sa w pracy. Czuje, że nie podołam.
    I tak Wam dziękuję za te wszystkie komentarze, i rady.
  • nati1011 31.10.11, 20:00
    Powody sa
    > inne. Narazie sie spotykam z ostrą reakcja potepienia, z niektórych stron ze z
    > łosliwym dogadywaniem. Do tego wyraźne insynuację, żebym ciąże usunęła, i pytan
    > ia typu, czy już sie pozbyłam problemu. Niestety, musze postapić wbrew sobie, t
    > ak a nie inaczej.

    czy ty wogóle rozumiesz co piszesz? Chcesz dziecka, rodzina to nie problem, a chcesz je zabić, bo ktoś jest złośliwy???? A co cię obchodzi otoczenie? W dodatku tak głupie - tak głupie, bo nikt nie ma prawa zaszczuwać kobiety w ciaży.

    Nikt cię nie zmusi do urodzenia dziecka, ale naprawdę nie mogę patrzeć jak robisz sobie ogromną krzywde. Sobie. Zginie kolejne Dziecko, ale ty z tym bedziesz żyć. I niestety, za kilka tygodni nie będziemy w stanie ci pomóc. Były tu już dziesiatki takich dziewczyn jak ty - poczytaj sobie ich historie. Ty jeszcze masz szanse ocalić siebie.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • face92 31.10.11, 20:15
    Moge chcieć, ale ,,chcenie'' nie zawsze równa sie - dam rade z dzieckiem. Na studiach dużo nauki, dużo obowiązków, kto wtedy weźmie pod opiekę dziecko? Nawet jak ja wróce z uczelni - w domu tez sie trzeba uczyć, jak wyjde z uczelni to przecież nie jest koniec nauki. A przy dziecku również jest mase obowiązków. Ludzie, nie oszukujmy się. To nie jest bułka z masłem. To nie jest pstryknięcie palcami, i ot, dziecko już wychowane. Nauka, dziecko. To jedne z najtrudniejszych obowiązków. Jak ktoś ma namiary na zaufane opiekunki - nie ma problemu.
  • nowako-wa 31.10.11, 20:39
    Wiesz najgorsze ,że próbujesz sobie dorabiać ideologię do zabicia....masz prawo nie przyjać tego życia , bo czekały by Cię wyzwania, trudniejsze, ambitniejsze życie, a ty najzwyczajniej w swiecie nie chcesz zrezygnować z wygody i łatwizny.....z tego co oferuje świat, ale
    uwierz ,że w samotności , przed snem ta prawda będzie Cię dobijać- chyba to chcemy Ci uzmysłowić....
    Czy wogóle zastanawiasz sie jak Twoje sumienie poradzi sobie z aborcją?
    Czytałas albo wyobrazasz sobie co może czuć kobieta PO ?
    Jak myslisz , obecne towarzystwo z którego zdaniem tak sie liczysz pomoże Ci przez to przejść?

    Kolejny raz mi też ręce opadają jak trudno ustrzec kobietę przed traumą aborcji i jak Ona jest ślepa na argumenty sad
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • face92 31.10.11, 20:46
    Czytałam wątki żałujących. I wiem, że to może dopaść też mnie. Ale jaka jest pewność, że tak na pewno będzie? Zaraz pewnie Wy mnie zapytacie: a skąd wiesz, że trauma Cie ominie?
    I tak sie możemy pytać nawzajem. Nigdy nie wiadomo, jak będzie. Może być super, a może być źle. Zawsze jest jakieś ryzyko.
    A u mnie może być gorzej - tym bardziej, ze czuję swego rodzaju miłość do potencjalnego człowieka. Ale też nie jestem pewna, jak będzie.
    Ciężko mi było podjąć taką decyzję.
  • 0oo.oo0 31.10.11, 20:49
    Opiekunka, teraz? w 8 tyg? Ja rodzę za miesiąc i nie mam pojęcia, kto zajmie się moim dzieckiem. Znajdę kogoś, jak już ono będzie przy mnie.
    Skąd wiesz, jak ciężkie są studia? Jeszcze ich nie zaczęłaś. A ja owszem. I wcale nie są tak ciężkie. Po prostu kolejny etap uczenia. I mówię to z perspektywy studiów dziennych, na państwowej renomowanej uczelni i ambitnym kierunku i to ze średnią powyzej 4,5. A jeśli masz zamiar iść nie na coś technicznego, tylko humanistyczne, typu zarządzanie, pedagogika, czy języki, to już w ogóle nie ma o czym mówić. Bo tam nawet na zajęcia z dziećmi słyszałam, że chodzą. A Uniwersytet Wrocławski otworzył właśnie specjalne miejsce, gdzie można zostawić dziecko przez zajęcia. Szkoda, ze u mnie tak nie pomyślelisad Na medycynie dziewczyny też rodzą w czasie studiów, bo wiedzą, że potem nie będzie kiedy. Więc nie wiem, w jakich studiach Ci dziecko tak mocno przeszkodzi.
    A usprawiedliwianie się, że zabiję człowieka niewiennego, bo otoczenie jest dla mnie niemiłe, to trochę kiepski argument. Nawet siebie nim nie przekonasz.
  • face92 31.10.11, 21:05
    Ja myslę o przyszłości, a nie tylko o tym, co sie teraz dzieje. Przyszłość tez nalezy planowac, i wolę zawczasu pomysleć, kto sie zajmie ew. dzieckiem.
    Jakby co, to ja będę miała wyrzuty sumienia. Co wtedy? Tego akurat nie wiem. Czas pokaże, chociaż niekoniecznie.
  • face92 31.10.11, 21:30
    Mam nadzieję, że to sie inaczej potoczy.
    I mam nadzieję, że to dziecko nie będzie cierpiało.
    Dziekuję Wam za komentarze.
  • face92 31.10.11, 21:36
    Mam nadzieję, że to dziecko nie będzie cierpiało przy zabiegu.
    Wierzę w to, że zarodek nie czuje bólu.
    Mnie boli podejmowanie takiej decyzji. I wolałabym nie być ,,kopana'' przez osoby na tym forum.
  • luciss 03.11.11, 17:56
    Zarodek? Nie daj sobie wmówić jakichś bezdusznych terminów. To jest CZŁOWIEK, to jest TWOJE DZIECKO. Jesteś jego MATKĄ. Nie rób z siebie MORDERCY.
  • mader1 31.10.11, 21:48
    Czytam tak... czytam i... to nie ty ryzykujesz w gruncie rzeczy. Bo ty to chociaż będziesz wiedziała, po czym masz traumę. Ty" ryzykujesz" nim - dzieckiem. Mam wrażenie, że dośc mało wiesz o studiach, o nauce, demonizujesz je. Tak samo trudno, albo jeszcze trudniej jest, gdy się pracuje. Trzeba zostawić dość małe dziecko, wyjśc na 8 godzin do pracy, w takich godzinach, jak tego chce pracodawca.Do tego dojazdy. Same studia - nawet te "dobre", nie gwarantują świetnej pracy wink Tzn. ci, którzy tę pracę będą mieli świetną, często już w wieku 19 lat też "coś robią", nawet ucząc się w szkołach dziennych. Nawet będąc w ciąży... Studia to studia, nie należy ich ani demonizować, ani przeceniać. One są środkiem - do tego, żeby sobie, swojej rodzinie, SWOIM DZIECIOM zapewnić lepsze życie. Nie są celem samym w sobie - żeby trzeba było sobie pod nie życie układać: zabijać dzieci, rozwodzić się, nie pracować. To jest tylko etap życia. Część z Twoich koleżanek, bo taka jest statystyka, za jakiś czas, odkładając wszystko BO STUDIA ( na których normalni ludzie po prostu prowadzą normalne życie), będzie się za 10 lat spotykała w kawiarniach dla samotnych, na portalach randkowych, szukała ojca dla dziecka dość rozpaczliwie... Nie planowałaś takiej zabawy - chwali Ci się, bo powinnaś się uczyć i pracować przynajmniej w części na siebie. Stało się i może to jest Twoja szansa. Do tej pory wszystko w twoim życiu działo się "trochę gorzej" niż u innych. Różne rzeczy zrobiłaś głupio. Może od godnego, pięknego, jak każda mama w ciąży, noszenia ciąży, od radosnego jej przejscia, trzeba zacząć żyć 'normalnie". Od tej wpadki, zacząć zyć pełnowartościowo? Jak inni? Może ta ciąża jest dla ciebie szansą? Studia to jeszcze pieśń przyszłości... Zacznij po prostu być dobra i tyle.
    A jeżeli chodzi o pomoc, to trzeba trochę pokory i spokoju, podziękować dobrym ludziom, nie rzucać się i przyjąć pomoc. Trochę ty ustawisz sobie zajęcia, trochę babcia, trochę mama, trochę tato, trochę nawzajem z koleżanką... No normalne życie smile)) Jeżeli to nie spada na jedną osobę, jest do wytrzymania.
    A skąd przyszło Cie do głowy, że lepiej je zabić, niż oddać do złobka, na przemian z ramionami prababci? wink
    Życzę Ci jak najlepiej.
    Żeby Ci się wreszcie zaczęło układać normalnie. Tzn. żeby nauka była nauką, studia studiami, a nie demonem, któremu trzeba oddać ofiarę z człowieka, żeby je skończyć wink)), praca pracą, a dziecko dzieckiem wink))
    --
    Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
    Tam ciągle giną chrześcijanie!
  • mader1 31.10.11, 21:54
    A. No irozumiem, że jesteś wściekła. Ale nie ty jedna, nie ty ostatnia. Koleżankom powiedz, że chłopak wydał Ci się dobrym materiałem na ojca, a teraz tylu jest niepłodnych, że wolałas to już załatwić od razu. Pomysl: studiując masz po tydzień na święta, wszystkie wolne dni, dodatkowe dni rektorskie, ferie, czas na sesję, kiedy mozna uczyć się w domu, przy kompie, trzy miesiace wakacji. A w pracy... spójrz na mamę wink
    --
    Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
    Tam ciągle giną chrześcijanie!
  • lilia-wodna 31.10.11, 21:36
    Face,
    Wydaje mi się, że działają Tobą emocje, spotęgowane jeszcze przez hormony.
    Musisz stanąć w obronie Twojego Dziecka. Cóż z tego, że otoczenie dogaduje? Teraz masz czarno na białym, kto jest przyjacielem, kto szuka sensacji, kto paple bez przemyślenia, do czego tak naprawdę namawia.

    U mnie w liceum na wyjeździe był taki moment, że wszyscy pili alkohol (urodziny kolegi) i tylko 2 osoby powiedziały NIE, wiedząc, że dużo mogą stracić w oczach otoczenia. W tym ja. Namawiali nas, my mówiłyśmy NIE. I co - zyskałyśmy w oczach kolegów, szacunek za odwagę cywilną.

    Ty też zyskasz, jeśli zaczniesz nie usprawiedliwiać się przed innymi, nie tłumaczyć - tylko powiesz jasno: jestem w ciąży, to moje dziecko i je urodzę. Koniec tematu. A kto chce dalej gadać - to jego sprawa.

    Oczywiście nie jestem Duchem świętym, ale jesteś osobą wrażliwą, myślącą i czującą - wydaje mi się, że syndrom poaborcyjny jest niemal pewny (czego Ci nie życzę).

    Jestem mamą 2 dzieci. Z podziwem patrzyłam na mamy mające 2 dzieci, kiedy ja miałam tylko (aż) synka, wydawały mi się cudotwórczyniami, że ogarniają to usypianie, karmienie, spacery, etc. Kiedy - 4,5 miesiąca temu urodziłam córkę, po prostu naturalnie weszłam w opiekę nad dwójką. To się dzieje samo, czas się jakoś rozciąga czy co? wink

    Z perspektywy 19 lat czas wydaje się bardzo długi, studia też. Wydaje się, że "odpuszczenie" np. roku to wieczność. Mając te 34 lata (jak ja) - widzę, jak to wszystko szybko mija, rok koło roku... Rok w tą czy w tą naprawdę nie ma znaczenia dla nauki. Nauka jest ważna, ale...
    Najważniejsze są dzieci - zobaczysz, zaraz po porodzie Twoje dziecko będzie się uspokajać na dźwięk właśnie Twojego głosu, przy Tobie będzie się czuć bezpiecznie. Jesteś w stanie Błogosławionym (jak bardzo infantylnie by to nie brzmiało). Szanuj ten stan i siebie.

    Posłuchaj tych , którzy Ci dobrze życzą (Babci), a nie tego, że ktoś pyta, czy już usunęłaś.
    Planowanie jak będzie po porodzie ma sens tylko po części - wtedy włączą się instynkty, i zobaczysz, że wszystko się ułoży.

    Gdybyś zrobiła aborcję - gdy ustąpią hormony ciążowe, powodujące, że się teraz boisz czy podołasz, włączy się myślenie i dojdziesz do wniosku, że jednak dałabyś radę. Ale będzie za późno. Wiesz, tak jak piszą dziewczyny - masz 9 miesięcy na decyzję, jeśli po porodzie dojdziesz do wniosku, że jest za ciężko - jest adopcja i kochające pary z utęsknieniem czekające na dziecko. Pewnie to też trudna decyzja, ale to taka hipokryzja - zniszczyć małego człowieka, bo go jeszcze nie widać na zewnątrz, a bać się oddania już narodzonego. Lepiej zabić?? Wiesz, że nie.

    Moja córeczka i mój synek to największe szczęście jakie mnie w życiu spotkało. Nadali sens wszystkiemu - mojej pracy, nauce, mojemu istnieniu. Face, uspokój się, weź głęboki oddech i nie zmieniaj zdania w te i we w te. Podjęłaś dobrą decyzję i dla Ciebie i dla Twojego Dziecka. Przed Tobą 9 miesięcy, kiedy jesteś łącznikiem między ziemią a niebem, ja to tak czułam. Nadal patrzę na moje dzieci jak na kosmitów, którzy przyszli do mnie nie wiadomo skąd, zaszczyciły mnie swoją obecnością, dwa cuda.

    Pozdrawiam Cię i pisz, słuchaj nas, a nie paplających bez sensu smile
  • face92 31.10.11, 21:40
    Rok leci szybko. Nie róbcie ze mnie typowej małolaty, dla której rok to wieczność. Czas szybko płynie i czasami łapie się na tym, że nawet nie wiadomo kiedy, a znowu będę o rok starsza. Ale roku po prostu odpuszczać nie chcę. Chce już jednym ciągiem skończyc edukację.
  • lilia-wodna 31.10.11, 21:53
    Ja nie mówię, że masz odpuścić rok, tylko, że w razie czego, gdyby okazało się to konieczne - dramatu nie będzie.
    Opatrzność ma dla nas różne plany, nie zawsze zgodne z naszymi. Planujesz wakacje - a tu dopada cię choroba i nici z tego. Etc. Nie uważam Cię za małolatę, przeciwnie - Twoja decyzja, że chcesz urodzić, wzbudziła we mnie prawdziwy podziw, dałaś dowód dojrzałości.

    Rozumiem, że pod wpływem otoczenia można stracić grunt pod nogami, zachwiać się w swojej decyzji - ale dlatego jest to forum. By doświadczenie kobiet - matek, i tych, które urodziły i tych, które przestraszyły się ciąży - pomogło podjąć właściwą decyzję kobietom w takiej sytuacji jak Ty.

    Jeśli tyle kobiet pisze o wielkim cierpieniu po aborcji i tyle samo o wielkim szczęściu bycia matką - nie pomijaj tych opinii przy podejmowaniu decyzji. Ja wiem, znam ten mechanizm - ktoś mówi Ci "uważaj, bo się oparzysz", a człowiek w stresie nie słyszy tych rad, cisną się mu do głowy tysiące wymówek, przekrzykuje w swojej głowie wszelkie argumenty i sam siebie usiłuje przekonać, że np. studia są ważniejsze niż dziecko. NIE SĄ.
  • 0oo.oo0 31.10.11, 22:08
    A po co Ci studia? Żeby mieć pracę? A po co praca? Żeby mieć pieniądze i dać szansę na fajne życie swojej rodzinie. To myślisz, że jak usuniesz dziecko, które już jest, to cofniesz się na sam początek tej drogi. I bez problemu skończysz studia, znajdziesz pracę, faceta, będą dzieci i tak, jakby nic się nie stało. Przecież cały sens ludzkiego życia, to mieć dzieci, przekazać swoje geny... Może i dzieci pojawiają się czasem, nie w tym momencie co trzeba, ale kiedy jest dobry moment? Całe studia-5 lat to zły moment, potem co najmniej 2 lata pracy... Będziesz już bliska trzydziestki, jak znajdziesz w międzyczasie odpowiedniego faceta to ok, a jeśli nie, to szukanie i mija 30-stka i czas goni. I możesz nie mieć wiecej szansy na dziecko. No ale wszystko zgodnie z planem i ładnie skończone studia. I na starość wyciagniesz sobie ten swój papierek magistra i będziesz się cieszyła, że miałaś takie cudowne życie i skończyłaś studia, a to że dla nich zabiłaś dziecko nie będzie się liczyć. W końcu papierek bedzie miał magiczną moc uzdrawiania.
  • face92 31.10.11, 22:17
    Oczywiście, bo wy myślicie, że dla mnie ten zabieg to nic takiego, łatwa rzecz.
    I tutaj się mylicie.
  • tayniakszczecin 31.10.11, 22:37
    Po Twoich wypowiedziach widać, że nie jest Ci łatwo. Nadal jest w Tobie nierozstrzygnięta walka o Życie.
    Co do przyszłości, nie wiem, jak jest z Twoją wiarą, ale posłucha tego:
    Moja przyjaciółka opowiadała mi, że jej rodzice mieszkali z małym dzieckiem w wynajętym mieszkaniu. Po pewnym czasie przyszło na świat drugie dziecko, jednak cała rodzina została wyrzucona z mieszkania, gdyż zalegali z opłatą. Noc spędzili na ulicy. W końcu znaleźli jakieś mieszkanie. Później jedno z rodziców straciło pracę. Nigdy nie było łatwe. Teraz starsze córki są zamężne, młodsze chodzą do szkół, całej rodzinie się powodzi. Dlaczego? Przyjaciółka powiedziała mi, że jej rodzina nigdy nie zwątpiła w Boga i ufała w jego opiekę. Pan najbardziej doświadcza tych, których kocha, by później oddać im w dobru krotności zła, którego doświadczyli.
    Nie poddawaj się. Czytam komentarze i widzę, że wszyscy wierzą w Ciebie i życie Twojego dziecka. Kiedyś zainspirował mnie cytat z Księgi Jeremiasza "Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię..."

    Pozdrawiam i obiecuję modlitwę,
    Rycerz Życia smile
  • madzia1708 31.10.11, 22:23
    skoro wpływ osób mało inteligentnych, BA! kretynów ma dla Ciebie znaczenie, to Twoja sprawa.
    Zrób, co uważasz za słuszne, chociaż Ty wiesz, że aborcja nie jest słuszna decyzją.
    Rób jak uważasz, ale pamiętaj, zapamiętaj, że NIGDY tego nie cofniesz, nawet jak Twoje pseudo koleżanki będą już rozwinięte na Twoim poziomie


    --
    kAcPeRkIsĄoK ;O) kRzYsZtOfKiTeŻ ;O)
    Moje osobiste K2:
    1. Kacper 17.08.2003
    2. Krzysztof Jakub 10.08.2009
  • face92 31.10.11, 22:30
    Nie jest słuszną decyzją, i wiem, że jak do niej dojdzie, to prawie na pewno szybko zaczne żałować.
    Ale boję się, że inaczej nie dam rady.
  • face92 31.10.11, 22:34
    Po co tu niby tyle siedze? Bo nadal czytam te wszystkie forumowe wpisy. Nadal rozmyślam, co i jak.
  • vocativa 31.10.11, 23:24
    face92 napisała:

    > Po co tu niby tyle siedze? Bo nadal czytam te wszystkie forumowe wpisy. Nadal r
    > ozmyślam, co i jak.

    Face92 domyślam się,że Cię to wszystko przytłacza,ale spróbuj przypomnieć sobie jak czułaś się kiedy spotykały Cię różne przeciwności a jak jest teraz kiedy patrzysz na nie z perspektywy czasu.Nim rozwiąże się konkretne problemy, jak patrzy się na nie całościowo to zawsze wygląda przytłaczająco i przerażająco.
    Wydaje mi się,że tak jak dziewczyny pisały warto rozpisać na kartce, jakie masz konkretnie obawy, czy jakie problemy wiążą się z pojawieniem się w Twoim życiu dziecka i zastanowić się jak poszczególne można rozwiązać. I pewnie na część znajdziesz rozwiązanie od razu, a część "jakoś" się rozwiąże później np. po urodzeniu dziecka. Ale nie bój się tego jakoś, bo prawda jest taka,że życie jest nieprzewidywalne i wiele rozwiązań samo przychodzi w momencie kiedy są potrzebne. Życie zawsze toczy się dalej. I ja wiem, że to co mówię to banały,ale taka jest prawdawink
    I powiem Ci,że zupełnie nie przejmuj się nieżyczliwymi, głupimi komentarzami. Ludzie mają to do siebie,że gadają różne bzdury bez zastanowienia. Chyba każdemu z nas zdarzyło się głupio skomentować jakieś sytuacje ludzi z otoczenia. Twojemu otoczeniu na pewno minie.
    I zgadam się z tym co napisała, któraś dziewczyna wyżej. Nie daj się wmanewrować w taką sytuację,że przytłoczona ludzkim gadaniem posłuchasz głupich komentarzy, one minął za 2, 3 miesiące a Ty pozostaniesz ze swoim wyborem do końca życia sama.
    Ściskam Cię bardzo mocno!!!Pamiętaj że otacza Cię wielu życzliwych ludzi: Twoja babcia, Twoja mama. Nigdy nie będzie tak,że nie będziesz się miała na kim oprzeć!A oprócz tego popatrz jak liczna rzesza forumowiczek Wam kibicuje!!!Na pewno każda z nich na miarę swoich możliwości chętnie pomoże Tobie i Twojemu dziecku, tak jak już pomogły tu wcześniej wielu dziewczynom!smile
    Trzymaj się!!smile
  • gunia-natura 31.10.11, 23:50
    Face, Twoje koleżanki są naprawdę... na poziomie ojca dziecka uncertain A to nie komplement. I wiesz co? Połowa z nich, jak nie większość, gdyby się znalazła w Twojej sytuacji, na pewno nie zdecydowałaby sie na aborcję. Wyobraż sobie taką sytuację, że zabiłaś to dziecko, a za miesiąc "kumpela", która teraz Ci podgaduje o "bahorach" i "Problemach" zalicza wpadkę i postanawia urodzić dziecko. No a za kilka miesięcy cieszy się macierzyństwem. Nie wiem, czy można by zaliczyć większego zonka... uncertain Dla głupich koleżanek chcesz życie marnować? Kobieto! Zapomnij!
    Ja zaszłam w ciążę w wieku 23 lat, byłam na czwartym roku studiów. Moja Mama zgotowała mi piekło na ziemi, miałam dowód na to, co kochająca rodzicielka może powiedzieć do własnej dorosłej córki... Nie chciałabym wrócić do tych miesięcy za nic w świecie... Ty masz świetnych rodziców! A uwierz, że najostrzejsza docinka psiapsiółki nie boli tak bardzo, jak to, co jest w stanie powiedzieć Ci najukochańsza mama...
    Też nie wiedziałam, co ze mną będzie... Mieszkałam w akademiku, półroczna córa gryzła moje zapiski pod biurkiem, kiedy pisałam magisterkę na piątym roku smile Studiów nie przerwałam, z marszu poszłam na doktorat. Teraz dojeżdżam na uniwerek 70km, ale studiuję nieprzerwanie 9 rok, w wakacje po pierwszym roku studiów doktoranckich urodziłam drugie dziecko, a 10 miesięcy temu (przerwa po sesji zimowej na trzecim roku doktoranckich) trzecie. Takie maleństwo dwutygodniowe zostawiałam, żeby dojechać te swoje 70km w środku zimy i siedzieć pół dnia na wykładach. Teraz też pracuję. Studiuję, pracuję, zajmuję się domem i trójką dzieci jednocześnie. Fakt, mój mąż okazał się być dojrzałym, odpowiedzialnym facetem, ale też był "tylko" studentem, kiedy dowiedział się, że zostanie ojcem. Nigdy nie mieliśmy materialnego wsparcia ze strony rodziny, poza jakimiś rzeczami dla dzieci typu śpioszki, ubranko do chrztu czy termos do butelki, bo nikogo od nas nie było stać na nic więcej. Ciebie na pewno wesprą rodzice, skoro już teraz to robią.
    I gdyby ktoś mi powiedział pięć lat temu, że tak będzie wyglądało moje życie, to bym go wyśmiała i postukała się w głowę. Po prostu to nowe życie to też nowe perspektywy, najlepsza szkoła świata
  • jedynyusmieszek 31.10.11, 22:35
    Zaszłam w ciąże na drugim roku studiów. Jeśli chciałam urodzić zdrowe dziecko musiałam zrobić sobie rok przerwy (ze względu na szkodliwe substancje chemiczne) i bez zastanowienia podjęłam taka decyzje. Po roku wróciłam na uczelnie i obroniłam pracę licencjacką. Nie było łatwo gdyż były to studia dzienne. postanowiłam dalej kontynuować studia ale tym razem w trybie zaocznym. W tym roku mój synek kończy dwa latka. Wiadomo, że są trudne chwile, ale uwierz że warto to wszystko znosić żeby zobaczyć uśmiech na jego twarzy, lub kiedy przerywa zabawę po to by przyjść się do Ciebie przytulić. Nie jest mi łatwo bo jak wiele osob mnie nazywa „samotna mama”. Ja nie czuje się samotna bo mam mojego szkraba, a wokół nas zawsze znajdzie się ktoś kto nam pomoże(rodzice, babcie, koleżanki a nawet sąsiedzi). Możesz myśleć ze nie dasz rady? A skad wiesz co będzie za 7 miesiecy? Może za ten czas wszystko się ułoży i będziesz mogla swoje życie poswiecic dla maluszka. Jeżeli jednak stwierdzisz ze nie dasz rady to istnieje możliwość oddania dziecka do adopcji, nawet ze wskazaniem rodziny zastępczej (która nawet możesz szukac przez najbliższe miesiące). 3maj się kiss
  • lilia-wodna 31.10.11, 23:03
    Masz prawo się bać - weź jednak pod uwagę, że niemal każda kobieta w ciąży przeżywa taki strach. Czy ma lat 19, 29 czy 39. Co z liceum, co ze studiami, co z pracą, czy nie za wcześnie, czy nie za późno, etc.
    Chyba mało kto ma tak, że ma kochającego bogatego męża, piękny dom, super pracę i wyrozumiałego szefa, który na wieść o ciąży kupuje wyprawkę. Zawsze się z czymś borykamy.
    Potencjalne problemy widziane z daleka wydają się wielkie niczym cienie. Kiedy są blisko - bierze się byka za rogi i się działa. I się daje radę.

    Ja w Ciebie wierzę. Bardziej niż pogodzenia studiów z dzieckiem bałabym się momentu, w którym idę na ten "zabieg" i czasu "po". Tego odliczania, patrzenia na kobiety w ciąży i zastanawiania się, jaka ja bym była. Czasu, kiedy miałby przypaść poród mojego dziecka.
    Skąd to wiem? Bo rok staraliśmy się z mężem o drugie dziecko i tak jakoś działa psychika kobiety. Kiedy staraliśmy się o dziecko wszędzie otaczały i osaczały mnie kobiety w ciąży. Co chwilę dowiadywałam się, że ktoś będzie miał 2 lub 3 dziecko. Odliczałam różnicę wieku, jaka będzie między moimi dziećmi....

    Może wejdź na forum dla rówieśników - tam kobiety na tym samym etapie ciąży dzielą się swoimi radościami, obawami. Znajdziesz tam wspólne tematy, których nie masz w swoim otoczeniu.
  • face92 31.10.11, 23:31
    Właśnie pójścia na zabieg i samego zabiegu się boję najbardziej - nie chodzi mi jednak o mnie, bo o siebie sie nie boje, chodzi mi o dziecko.
    Sama tego w logiczny sposób nie potrafię wytłumaczyć. Chce tego dziecka, ale z drugiej strony boję się, że obowiązki związane z jego pojawianiem się mnie przerosną, i nie dam rady się nim dobrze zająć. Nie chce należeć do grona kobiet, które poniosły wychowawczą porażkę.
    Boje się. Po prostu.
  • olga082 31.10.11, 23:49
    Proszę Cię, nie poddawaj się, walcz o to dziecko... Może ono będzie najlepszym, co do tej pory przydarzyło Ci się w życiu? Pozwól mu żyć, Kochana. Pozwól mu żyć. Szukaj pomocy, wiele jest na pewno wokół Ciebie osób, które zechcą Ci pomóc. Może nie doczytałam, nie wiem skąd jesteś, ale jeśli jesteś ze Śląska to może i ja mogłabym. A nawet jeśli wszystko zawiedzie, to lepiej oddać to dzieciątko do adopcji niż nie pozwolić mu na życie. A i dla Ciebie życie będzie piękniejsze bez ogromnego bólu, jaki Ci może towarzyszyć, gdybyś jednak pozbawiła je najcenniejszego, co możesz mu dać (a jest to właśnie życie!)... Proszę Cię, miej siłę, by walczyć o to dziecko, dla bezwarunkowej miłości, jaką ono będzie Cię darzyć, jaką Ty będziesz je kochać. Pozwól mu żyć, proszę, pozwól mu żyć...Na pewno jest Ci teraz bardzo ciężko, wiem... Ale tak bardzo Cię proszę, pozwól mu żyć... Aborcja nie jest rozwiązaniem... A Ty, Kochana, nosisz w sobie Życie, małe bijące serduszko... Pozwól mu żyć... Tyle prawdy w słowach "nie zabijaj"... Jestem z Tobą i Twoim dzieckiem całym sercem. Nie bój się i walcz o to maleństwo.
  • twoj_aniol_stroz 31.10.11, 23:50
    O! I tu powoli mamy jeden z lęków, który paraliżuje, a który można przedyskutować smile Napisałaś, że boisz się ponieść porażkę wychowawczą. Idź za tą myślą dalej. Dlaczego taka myśl się pojawiła? Co powoduje, że to jest jedna z podstawowych obaw?
    Każdy rodzic popełnia błędy przy wychowywaniu dzieci, to jest normalne. Rzecz w tym by sobie dać prawo do tych błędów, a dzieciom dać prawo do wygłoszenia skargi na ów błąd i usłyszenia przepraszam. Ja też nie jestem idealnym rodzicem, też popełniam błędy, mój mąż też (ja twierdzę, że on większe wink ) i jak widzimy, że coś jest nie tak to informujemy się nawzajem: bo będziesz fundował/a psychoterapię wink To taki wentyl bezpieczeństwa w naszym małżeństwie, informacja, że któreś przegina. Ale jak najbardziej mamy świadomość, że być może kiedyś któreś z naszych dzieci będzie owej psychoterapii potrzebowało właśnie przez nasze błędy. I co? I oczywiście ją zafundujemy, bo to my nabroiliśmy. Takie jest życie.
    Face, jest Ci bardzo ciężko, to widać. Myślę, że nie ma tu ani jednej dziewczyny, która pomyślałaby przez chwilę, że lekko podchodzisz do pomysłu aborcji. Przeczytaj posty Mader jeszcze raz. To jest bardzo mądra kobieta, matka dzieciom już całkiem dużym, więc jej doświadczenie i perspektywa są naprawdę warte rozważenia.
    I jeszcze jedno pytanie: dlaczego piszesz, że o siebie się nie boisz? O Ciebie też powinno Ci chodzić. Tu też możesz powędrować sobie w myślach i zastanowić się co powoduje, że spychasz troskę o siebie na dalszy plan.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • gunia-natura 31.10.11, 23:59
    Face, Ty sobie sama odpowiedz, gdzie Twoja mama, babcia i prabacia itd. robiły kurs rodzicielstwa?? Czy sto lat temu ktoś słyszał o pedagogice?? Z wiekiem to też nie przychodzi, kiedyś matki miały naście lat na porzadku dziennym i co? Dzieci tych rodziców to nasi rodzice, którzy też nas wychowali na ludzi wink
    W wychowaniu najważniejsza jest miłość i empatia.

    Jeszcze co mi się nasunęło: Twoi rodzice pogodziliby się teraz z myślą, że zabiłaś im wnuka, bo pindy o ptasich móżdżkach Cię zaszczuły?
  • mader1 31.10.11, 23:57
    E tam smile Już dobrze, będziesz fajną mamą. Wreszcie coś ci się uda smile Nie spieprzysz, tylko daj sobie szansę smile
    --
    Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
    Tam ciągle giną chrześcijanie!
  • gunia-natura 01.11.11, 00:04
    Face, no to ja Ci dowalę: dziecko od 5 tygodnia odczuwa ból. To już udowodnione naukowo. Jak jest wcześniej? Mniemam, że też, ale mniej świadomie. Jaki sposób aborcji bys nie wybrała, to zawsze Twoje dziecko będzie skazane albo na zmiażdżenie i rozwałkowanie na miałką papkę(łyżeczkowanie), rozerwanie na strzepy (metoda próżniowa) albo na śmierć głodową (metoda farmakologiczna). Następnie wyrzucone do śmietnika jak zbędny odpad. Tak się nie traktuje człowieka, tym bardziej własnego dziecka...
  • 0oo.oo0 01.11.11, 00:33
    Ja myślę, że wystarczy dziecko kochać i wtedy nie może być mowy o żadnej porażce. I co byś nie robiła, to jak otacza się dziecko miłoscią, to ono musi być szcześliwe i nie potrzebuje sterty zabawek, tylko przytulenia mamy i jej uśmiechu. Wyobraź sobie, że następny Dzień Matki może być też Twoim dniem, będziesz już wtedy z dużym brzuszkiem, po maturze czekała na wyniki. Wiesz jak ciąża mobilizuje do nauki? Jak chcesz wszystko zrobić zanim pojawi się dziecko? Ja się teraz uczę od rana do wieczora, bo mam jeszcze tylko miesiać na skończenie tego semestru i nie mogę zawalić. A moje maleństwo jakby mnie rozumiało, siedzi grzecznie w brzuszku, nie sprawia problemów, nie musze leżeć, tylko mam siłę chodzić na wykłady. I powiem Ci, że powoli znajomi zaczynają mi zazdrościć, że ja poszłam już dalej niż oni. I że ich problemy nie mogą się porównywać do moich i urosłam w ich oczach. No i oczywiście ciąża pomogła mi przefiltrować tych znajomych wartościowych, od tych, którym naprawdę na mnie nie zależało.
  • mamaanieli 01.11.11, 10:57

    normalne ze sie boisz. wszyscy ludzie boja sie zmian. ale to nie powod, zeby zabijac. nie daj sie zwariowac. idealnych matek nie ma. i ty tez nie bedziesz matką idealną. ale JUŻ jesteś matką, więc to co możesz zrobić to się starać być jak najlepszą matką. to ze sie zastanawiasz, analizujesz, dobrze o tobie swiadczy - ze juz kochasz to dziecko. i tak trzymaj. a durnych ludzi nie sluchaj. bo to ani oni nie beda twojego dziecka wychowywac, ani (jesli zabijesz) zyc z taką straszną swiadomoscią i wspomnieniami cale zycie. lepiej wstawac po nocy do ukochanego dziecka, ktore akurat ma kolke niz zyc w przeswiadczeniu, ze nie moze sie spac, bo sie pamieta o wlasnym dziecku, ktore nie zyje. wez sie w garsc! dasz rade


    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • dzialyn 01.11.11, 00:37
    Życie Dziecka jest najważniejsze
  • wiesia140 01.11.11, 08:46
    Wszystko już chyba zostało napisane, ja ci powiem tylko , nie poddawaj się zwątpieniu , już jesteś kochającą mamą. Kochasz to najważniejsze reszta z czasem się ułoży. Rodzina pomoże , a to dużo , bardzo dużo, poradzisz sobie.
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • pomocnaa 01.11.11, 10:40
    Modlitwa matek oczekujących dziecka

    Panie Jezu, proszę Cię z miłością za to powierzone mi życie, które noszę w łonie. Z pokorą dziękuję, że wybrałeś mnie jako narzędzie Twojej miłości. W tym pięknym oczekiwaniu pomóż mi żyć w nieustannym zawierzeniu się Twojej świętej woli. Daj serce matki: czyste, mocne i hojne. Ofiaruję Ci wszystkie obawy o przyszłość: lęki, niepewności, oczekiwania względem dziecka, którego jeszcze nie znam. Spraw, aby narodziło się zdrowe, oddal od niego wszelkie zło fizyczne i wszelkie niebezpieczeństwa duszy. Ty, Maryjo, która poznałaś niezliczone radości świętego macierzyństwa, daj mi serce zdolne do przekazania wiary żywej i gorącej. Uświęć moje oczekiwanie, błogosław moją cichą nadzieję, spraw, by owoc mego łona, wzrastał w łasce i świętości. Przez Chrystusa, Twego Boskiego Syna. Amen.
  • face92 01.11.11, 15:48
    Zacznijmy może od jednego: wiem, że tutaj jest dużo osób wierzących, ale akurat ja nie wierze w boga. Mam nadzieję, że nie zostane z tego powodu na forum skrytykowana, wolałabym raczej, aby zostało to uszanowane.
    Przeczytałam dzisiaj jeszcze raz wszystkie wypowiedzi forumowiczów. Wiem, że to nie jest słuszna decyzja i wiem, że prawie na pewno będe żałowała, jeżeli bym sie jednak na to zdecydowała. I mam tego świadomość. Z drugiej strony narazie nie potrafie w ogóle umówić się na zabieg. Boje się, że nie dam rady iśc na niego. Na koleżanki staram sie nie zwracac takiej uwagi, ale problem tez istnieje w mojej rodzinie. Ojciec mi powiedział dzisiaj: ,,Lepiej byłoby dla ciebie, gdybyś usunęła''. Mam nadzieję, że on w koncu to zaakceptuje. Między innymi dlatego, ze raczej na ten zabieg sie nie odważe. Chyba nie dam rady pozbyc sie ciąży.
  • hermenegilda_zenia 01.11.11, 17:37
    Jeżeli nie chcesz dziecka, to go nie zabijaj ale je uródź i oddaj do adpcji. W Polsce jest coś takiego jak adopcja ze wskazaniem, będąc w ciąży możesz sama wyszukać dobrą rodzinę, do której trafi twoje dziecko.Aborcja nie jest w tej sytuacji jedynym rozwiązaniem, ale na pewno jest najgorszym i dla dziecka i dla ciebie. Poza tym na twoim miejscu wybrałabym się do dobrego psychologa albo psychoterapeuty, bo rozmowa z nim pomogłaby Ci nazwać emocje. Z twoich wpisów widać, że się miotasz i jesteś bardzo labilna emocjonalnie, raz decyzja na tak, za chwilę całkowita zmiana o 180 stopni. Szkoda dziecka, pomyśl o adopcji. Ciąża mija bardzo szybko.
  • vocativa 01.11.11, 17:42
    Myślę Face92, że bardzo słusznie,że się na to nie zdecydujeszsmileA co do Twojego taty, to myślę,że po pewnym czasie pokocha Twoje dziecko. Pewnie będzie od czasu mówił,że byłoby dużo prościej gdybyś nie była w ciąży. Z tym,że wydaje mi się,że jego błąd polega na tym,że on myśli życzeniowo i chciałby,żeby cofnąć czas i żebyś w ogóle w te ciąże nie zaszła. Natomiast myślę,że nie do końca zdaje sobie sprawę,że tym co mówi w tej chwili namawia Cię,żebyś zabiła swoje dziecko, a jego wnuka.

    Postaraj się puszczać mimo uszu uwagi Twojego taty, a oprzyj się teraz na mamie i babcismile
    Będzie dobrze!Pisz nam co u Ciebie bo pewnie potrzebujesz się wygadać!
    Trzymaj się!smile
  • aguar 01.11.11, 17:44
    No to może ja się teraz odezwę, bo też do religijnych nie należę, ale jakoś tak intuicyjnie Ci kibicuję cały czas, żebyś tej ciąży nie usuwała. Ja, chociaż nie rozważałam aborcji, to też byłam w ciąży, nieplanowanej, pozamałżeńskiej, takiej, którą nie wszyscy akceptowali, o której trudno było powiedzieć. Do teraz bolą mnie słowa mojej mamy, że chciałaby się cieszyć, ale jakoś nie może i że się mnie wstydzi. Ale teraz lubi moje dziecko z wzajemnością (mnie może mniej), kupuje mu prezenty, czasem się nim zajmuje...Wiem, że miałam łatwiej, bo byłam już stara (he, he), ale Ty z kolei masz ten "power", jaki daje młodość i chyba zdrowie ( ja niestety mam z tym trochę problemów).
    I jeszcze tak pozareligijnie sobie myślę, że być może nie żałowałabyś aborcji, ale STATYSTYCZNIE jest bardziej PRAWDOPODOBNE że byłoby odwrotnie zwłaszcza biorąc pod uwagę jak wrażliwą osobą jesteś.
    Cieszę się, że znów się skłaniasz ku swojej dzidzi, macierzyństwo jest super!
  • mamaanieli 01.11.11, 19:10

    dziewczyny, akurat wiara czy jej brak nie ma tu wiele wspolnego. ja wiem ze srodowiska zwiazane z kosciolem czasem dzialaja tak, ze sie wydaje ze obrona zycia to tylko ich dziedzina wink tymczasem obrona zycia poczetego to jest po prostu konsekwencja rozwoju nauki i zakonczenia barbarzynstwa ktore miajło miejsce np. przed odkryciem usg. nowy czlowiek jest genetycznie calkowicie uformowany w momencie polaczenia jajeczka z plemnikiem. a potem tylko rośnie. ma 28 dni i bije mu serce. teraz mamy super: możemy śledzić rozwoj czlowieka od poczatku. i dlatego gdy kobieta decyduje sie na tzw. zabieg, czyli po prostu zabicie małego człowieka, potem cierpi. niezaleznie od pogladow i religijnosci. oczywiscie - kazda inaczej, mocniej, mniej itd. czasem zaprzecza. ale cierpi kazda. bo naturalne jest , ze jesli matka utraci dziecko - to ją boli do końca zycia. a jeszcze bardziej i naturalne, i tragiczne, ze jesli zabije dziecko - trudno jej odnaleźć spokoj do konca zycia. i slusznie sie za to wini.
    face! ojcem sie nie przejmuj. on NIE MUSI akceptowac teraz twojego dziecka. a ty MUSISZ brac zycie za bary i sie nie poddawac. nawet jesli usuniesz, to co - dlatego zeby tacie bylo milo? zeby byl z ciebie dumny? zeby przestal zrzedzic?
    napisz mi skad jestes (mozesz na priw) postaram ci jakos pomoc w realu. pzdr.
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • iktoto 01.11.11, 18:55
    mam jednak nadzieję, że nie usuniesz ciąży, skoro już teraz masz takie opory i nie chcesz tego zrobić.
    jestem wierząca, ale szanuję Twoje poglądy w kwestii wiary.
    ojciec radzi swojemu dziecku, aby córka usunęła ciążę, masakra!!! nie dziw się więc, że forumowicze krytykują Twoją rodzinę. dość dużo czasu zeszło mi na uznanie patologii w swojej rodzinie.
    usiądź sobie na spokojnie, pomyśl w ciszy, wyjedź na dłuższą chwilę i pomyśl, czego chcesz, na co masz siłę.
  • olga082 01.11.11, 19:05
    Pozwól żyć temu dziecku. To naprawdę może byc najpiękniejsza sprawa w Twoim życiu. A w razie czego naprawdę, zawsze wychowywać może je inna rodzina, jeśli Ty nie dasz rady. Ale będzie żyło i to jest najważniejsze. Będzie dobrze!
  • bellagnos 01.11.11, 20:15
    Face a co rozumiesz pod pojęciem porażka, chodzi mi o to czego się boisz dokładnie , że nie będziesz umiała przewinąć?? Napisz.
    Ja przed urodzeniem nigdy nie trzymałam niemowlaka na rękach, nie wiedziałam jak wygląda pieluszka, co do czego itd i też miałam stracha.
  • madzia1708 01.11.11, 20:36
    na jakiś cmentarz szukać opuszczonego grobu jakiegoś dziecka, żeby mieć gdzie opłakiwać swoje

    co do opieki, pielęgnacji itp noworodka, z później niemowlęcia, to nie ma w tym nic a nic skomplikowanego, naprawdę smile, dziecko się bierze normalnie, kąpie normalnie, Ono się nie połamie, gadanie o wielkim podtrzymywaniu głowki, to też lipa, to jest normalbny czlowiek, tyle, ze mniejszy smile

    oj Face, obyś nie zrobiła tego błędu.... życzę Ci tego z całego serca
    --
    kAcPeRkIsĄoK ;O) kRzYsZtOfKiTeŻ ;O)
    Moje osobiste K2:
    1. Kacper 17.08.2003
    2. Krzysztof Jakub 10.08.2009
  • oluun 02.11.11, 06:37
    Wiem, że może byc Ci ciężko wychowywać to dziecko. Jeśli zdecydujesz się na to, że na pewno go nie chcesz to po porodzie możesz zostawić je w szpitalu. Nie zabijaj go od razu, daj mu szansę na życie smile Jestem pewna, że Twoje otoczenie zaakceptuje taką decyzję a Ty nie będziesz miała na sumieniu morderstwa swojego własnego dziecka.
  • yksyks 02.11.11, 08:52
    A co ma do tego wiara? Niektórzy mówią "Mój brzuch, moja sprawa". I słusznie, bo to Ty (jeśli zdecydujesz się na zabicie własnego dziecka) będziesz na 99% miała problemy zdrowotne. Nie od razu oczywiście, ale nawet po kilkudziesięciu latach. Ciąża już jest, pewne zmiany w Twoim organizmie już wystąpiły. Takie banalne, że czegoś nie chcesz zjeść, a na co innego masz wielką ochotę - to najlepszy dowód na to, że coś się dzieje. Co wiesz o hormonach? Zdajesz sobie sprawę, że w Twoim ciele następuje teraz rewolucja hormonalna? Jeśli nie chcesz mieć naprawdę problemów, to ta rewolucja musi się skończyć, tak jak to przewidziała natura. Przerwanie tego procesu, to z punktu widzenia Twojego organizmu szok, który odbije się np. nowotworem w czasie menopauzy. Rak piersi albo macicy brzmi niefajnie, a czy wiadomo skąd się bierze? Ciekawa jest zbieżność częstości występowania takich przypadków z dostępnością aborcji 20-30 lat wcześniej. Weź to pod uwagę podejmując decyzję.
  • ania.ruda 01.11.11, 20:46
    Kochana napisze tylko jedno: jesli napisałac na tym forum to nie jestes pewna czy aborcja jest jedynym wyjsciem. Bo napewno nie jest.
    Ja zaszłam w ciąże mając niecałe 23 lata, fakt ze slub był planowany 2 miesiace pozniej ale:
    czekał mnie ostatni rok studiów (poród planowany na marzec obrona w czerwcu)
    ojca nie mam, mama pracowała, tescie nie pomoga itp. maz miał prace ale bardzo niepewną ( no i fakt na miesiac przed porodem okazało sie ze nie ma pracy).
    Myslalam ze padne, nauka, pisanie pracy, wszystko zwalilo mi sie na głowe. Do tego brak kasy, a teraz okazało sie ze zycie nie jest takie złe i ze jak trzeba człowiek naprawde swietnie sobie rady daje choc teraz sama niedowierzam ze tyle zrobiłam, no i ostatecznie i rodzinka miała czas by troszke pomoc. Uwierz ze jestes silniejsza niz myslisz i wiem ze teraz zabrzmi to moze niezbyt miło, ale nie badz egoistką, ten mały ludzik naprawde juz czuje, badz odpowiedzialną osoba i pozwól aby twoje dziecko przewróciło twoj swiat do góry nogami i dało Ci taka miłosc ze sama sie zdziwisz. Ono juz Cie kocha. Dasz rade, kto jak nie Ty!!!!!!
    Dodam ze teraz zaluje ze nie wpadłam ciut wczesniej bo miałabym juz duże dziecko smile
  • ania.ruda 01.11.11, 20:51
    Aha i co do opieki ja mam lewa reke niesprawną (lewostronne MDP) i uwierz opieka nad dzieckiem to nic skomplikowanego, ja w zasadzie jedna reka pielegnowałam córcie no i chyba dobrze skoro i drugiemu nic złego nie zrobiłam smile
  • ewcia480 01.11.11, 21:29
    Wiem że to dla ciebie trudna sytuacja ale aborcja to najgorsza z możliwych rozwiązań.
    Pierwszym komu powinnaś powiedzieć o cięży to rodzice i chłopak oni mają prawo wiedzieć.
    Na pewno ci pomogą wierze że sobie poradzisz. Po porodzie jak będziesz się musiała uczyć to rodzice mogą się zająć dzieckiem. W szkole na pewno nauczyciele i koledzy zrobię wszystko aby ci pomóc w nauce ale musisz im o tym powiedzieć. Nauczyciele bardzo pomagają dziewczynom w cięży i młodym matkom wiem to z doświadczenia , w mojej klasie było 2 dziewczyny w ciąży i 4młode matki. Zostały otoczone opieką przez grono pedagogiczne i kolegów z klasy. Z tobą na pewno będzie tak samo. Jak urodzisz i nadal będziesz uważała że nie chcesz zajmować się dzieckiem to możesz je oddać do adopcji. Jest tak dużo małżeństw które nie mogą nieć dzieci i chcą zaadoptować niemowlę. Wieże jednak że jak zobaczysz dziecko i przytulisz do siebie to je pokochasz i będziesz dobrą mamą.
  • lilia-wodna 01.11.11, 22:40
    Tak, dzisiejsza wiedza o rozwoju człowieka to coś, co musimy przyjąć, a nie chować głowy w piasek. Kiedy pokazałam film z usg z 12 tygodnia mojego synka, mama i babcia były zachwycone i w szoku, że to jest już po prostu mały człowiek. Synek machał rączkami, nóżkami, ruszał ustami...
    Twój Tata może nie mieć takiej wiedzy, nie uświadamiać sobie do czego namawia (również co do konsekwencji w Twojej osobowości). Dziś, kiedy przytulałam moją córeczkę, tak spokojnie wtuloną w moje ramię, taką małą, bezbronną, a tak bezpieczną przy mnie, myślałam o Twoim dziecku. Daj mu szansę.
    Ja też nie potrafiłam przewijać, nic nie wiedziałam na temat opieki nad dziećmi. NIC.
    W pierwszej ciąży, właśnie koło 12 tygodnia zdawałam naprawdę trudny egzamin, do którego przygotowywałam się 4 lata. Gdybym musiała stanąć przed wyborem: egzamin czy ciąża (np. ze względów zdrowotnych) - dla mnie wybór byłby jasny.
    Tak dziś myślałam, jaki to fałsz, że wmawia się kobietom w ciąży, że mają "wybór". Przecież w nich jest człowiek, rozwija się człowiek. Czy mam prawo zastrzelić babcię, bo muszę się nią opiekować (a nikt mnie tego nie uczył) i zawalam naukę? Czy mam prawo zabić ojca, bo jest mi z nim ciasno w mieszkaniu? Dlaczego mogę (?) zabić dziecko? Które nic nie może zrobić, nie krzyknie (nikt nie usłyszy), nie ucieknie?
    Im bardziej o tym myślę, ogarnia mnie trwoga. To jakiś koszmar.

    Jestem wierząca, ale dopóki nie urodziłam synka, wstrzymywałam się od opinii co do aborcji. Mówiłam, że nie wiem tak naprawdę komu wierzyć (chrześcijanom twierdzącym, że w brzuchu matki jest ukształtowany człowiek), czy zwolennikom aborcji. Odkąd poznałam cud przytulenia swojego dziecka (SWOJEGO - inne tak na mnie nie działały) - poczytałam o rozwoju dziecka, o tym jak dokonuje się aborcji - dla mnie nie ma wyboru, a z pewnością nie ze względu na to, że ciąża przyszła "nie w porę".
  • annaelena 02.11.11, 00:55
    Nie rób tego! Ja pół roku temu też bezwzględnie chciałam pozbyć się bardzo niechcianej ciąży - przejechałam 2 tys km, żeby zrobić to legalnie i bezpiecznie. Byłam w klinice aborcyjnej w Holandii, widziałam mnóstwo kobiet z całego świata, ba - nawet całe rodziny z małymi dziećmi - dla mnie to był szok - patrzyłam na te matki z brzuszkami mniejszymi lub większymi, niektóre z całkiem już dużymi - które przyjechały tam wykonać egzekucje na swoich bezbronnych dzieciach. Oczyma wyobraźni widziałam te porozrywane małe ciałka. I chociaż ja też pojechałam tam również w tym samym celu, to ostatecznie będąc już na ostatnim etapie, czyli leżąc na fotelu - zrezygnowałam. Dziś cieszę się moją małą dziewczynką, jej pierwszymi uśmiechami które rozwalają serducho na maksa, cudownymi oczkami które wpatrują się we mnie z taką ufnością. Jest piękna, taka niewinna... Tamto zdarzenie sprzed pół roku chciałabym wyrzucić z pamięci, niestety nie da się... Czasami wraca do mnie w koszmarnych snach. Nie wiem jakbym sobie poradziła gdybym dopięła swego pierwotnego zamiaru. Pewnie byłabym już psychicznym wrakiem. Dziś patrzę na moją kruszynkę i wstyd mi przed sama sobą, wręcz mam wyrzuty sumienia, za to co chciałam jej zrobić. I chociaż moje życie przewróciło się do góry nogami, chociaż plany runęły jak wieża z klocków, chociaż musiałam znieść mnóstwo nieprzyjemnych sytuacji, chociaż zrezygnowałam dla niej z nowej miłości, z moich pasji, z życia jak w bajce które mogłam mieć na wyciągnięcie ręki - dziś jest dla mnie całym światem, całą radością i sensem życia.
  • marieclaire12 02.11.11, 15:38
    zmrozilo mnie...sad

    "Byłam w klinice aborcyjnej w Holandii, widziałam mnóstwo kobiet z całego świata, ba - nawet całe rodziny z małymi dziećmi - dla mnie to był szok - patrzyłam na te matki z brzuszkami mniejszymi lub większymi, niektóre z całkiem już dużymi - które przyjechały tam wykonać egzekucje na swoich bezbronnych dzieciach"..

    Face92... pokochasz je... sama mam dwoje dzieci i naprawde strasznie Cie prosze, nie pozbierasz sie jak dokonasz najgorszego.
  • face92 02.11.11, 16:25
    Ciężka decyzja..
    Dochodzę do wniosku, że takie decyzje najlepiej podejmować samemu, nie opierając się na opiniach innych.
  • sabina211 02.11.11, 19:06
    Nie wiem, jak żyje się z nisko funkcjonującym dzieckiem autystycznym, ale mogę sobie wyobrazić, jakie to ciężkie doświadczenie. Natomiast sama mam syna ze zdiagnozowanym ZA i choć bywają trudne momenty, a dziecko różni się od rówieśników pod względem funkcjonowania społecznego, to takie zaburzenie, wymienione jako powód dopuszczający aborcję, nigdy nie byłoby dla mnie powodem ją uzasadniającym. Bo w porównywalnym stopniu trudno żyje się np. z padaczką, cukrzycą, poważnym niedosłuchem. I co, te dzieci też nie powinny żyć? Idąc tym tropem dojdziemy do absurdu.
    Ale to tak na marginesie...A teraz do autorki wątku.
    Siostra mojego męża zaszła w ciążę w wieku 21 lat, uczyła się wtedy 200 km od rodzinnego domu, chłopak - ze strachu przed swoim ojcem - zażądał aborcji. Koleżanki zachowywały się dokładnie tak, jak Twoje, albo i gorzej. Ostatecznie zabieg został umówiony, ale kilka dni przed nim szwagierka musiała pilnie wyjechać do rodziny. Tam nieponaglana przez nikogo podjęła decyzję o urodzeniu dziecka. Sytuację komplikowała jeszcze odbywająca się właśnie wtedy rozprawa rozwodowa moich teściów i ciężka depresja teściowej przygniecionej rozwodem. Nie była to idealna chwila na przekazanie rodzicom wieści o nowym członku rodziny. Dziewczyna jednak wróciła do domu, wytrwała, urodziła synka. Też była przerażona, też nie miała pojęcia o wychowywaniu dzieci, też była sponiewierana przez ojca dziecka i dotychczasowe towarzystwo. Teściowa zaakceptowała wnuka, ale z racji swojego stanu nie mogła służyć pomocą, przynajmniej na początku. Ojcostwo było ustalane sądownie. Studia przerwane. Brak towarzystwa.
    Ale...Po 4 latach (krótko po śmierci swojego ojca) ojciec małego poprosił o zdjęcia syna, a potem zaczął go odwiedzać, a jeszcze póżniej udało mu się odbudować związek z siostrą męża. Dziś są małżeństwem, ślub brali, gdy ich syn miał 9 lat. Szwagierka w innym mieście zaczęła ponownie studia (inny kierunek) i skończyła je z wyróżnieniem. Dziś ma własną firmę konserwatorską, jest niezależna finansowo i jak mówi zadowolona z małżeństwa. Syn niedługo kończy 14 lat. Ponadto po urodzeniu dziecka zaczęła mieć coraz poważniejsze problemy hormonalne i wg lekarzy gdyby nie ta wczesna, niechciana ciąża prawdopodobnie dzieci nie miałaby w ogóle. Z koleżankami odnowiła kontakt. I co? Okazuje się, że dwie najzagorzalsze zwolenniczki aborcji sprzed kilkunastu lat do tej pory dzieci nie mają, choć teraz już bardzo chcą, od kilku lat się starają i mają warunki. Obie zazdroszczą szwagierce syna, a ona pyta je wprost, czy wtedy też jej zazdrościły?
    Czy było jej łatwo? NIE, czasem było nawet bardzo trudno. Ale do tej pory twierdzi, że ten przymusowy wyjazd kilka dni przed zaplanowaną aborcją, to był szczęśliwy traf i że nie wybaczyłaby sobie, gdyby aborcja doszła do skutku. A tak ma dorastającego syna, męża (nie wiem jak, ale umiała mu wybaczyć), skończone studia (kilka lat później), dobrą pracę i wewnętrzny spokój. Tęskni za drugim dzieckiem, ale wie, że może już nie być jej dane.
    Więc chyba warto nie zamykać się na życie już istniejące. Ta historia i moja historia (też byłam samotną matką) i wiele, wiele innych dowodzą, że dobre wybory powodują, że reszta się układa. Może nie od razu i jak po maśle, ale bilans wychodzi na plus.
    Przepraszam, że tak długo, ale miałam potrzebę napisać to wszystko. Męża siostra zgodziła się na przywołanie jej doświadczeń.

  • face92 02.11.11, 19:15
    Nie chce napisać wprost, ale chyba muszę: po co przywołujecie swoje lub cudze życie, decyzje? To ma mi niby pomóc w podjęciu decyzji? W sumie pomaga... Ale raczej skutek odwrotny do zamierzonego. Próbujecie odwieść od tej decyzji, a coraz bardziej utwierdzacie, że aborcja jednak zła nie jest.
  • sabina211 02.11.11, 19:36
    Zrobiłam to dlatego, że sama założyłaś ten wątek prosząc o refleksje, rozmowę. Sama podzieliłaś się swoimi obawami, lękami. Bardziej wiarygodnie niż gołosłownie zapewniać, że będzie dobrze, chyba napisać przykłady sytuacji, które były tak samo trudne, albo i trudniejsze od Twojej, a jednak nie skończyły się porażką, ani końcem rozwoju, samorealizacji pomimo, a może dzięki, urodzeniu dziecka.
    Decyzję i tak podejmiesz sama.
  • mamaanieli 02.11.11, 19:38
    jasne ze aborcja zła nie jest. jest cudna. na tyle fajowa, ze kobiety po aborcji dostają depresji, miewają próby samobójcze, leczą się psychiatrycznie, mają gigantyczne problemy ze zdrowiem fizycznym i zachodzeniem w ciążę. ja już ci więcej nie napiszę, bo chyba nie czytasz ze zrozumieniem. robiłam co mogłam - zeby ci pomóc. a teraz - rzeczywiście - rób co uważasz. obys tu tylko nie wróciła z placzem za czas jakis. pozdrawiam.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • tylko_prawda_wyzwala 02.11.11, 20:04
    Zabicie dziecka przez matkę - istoty najmniejszej, bezbronnej i niewinnej, która już kocha i chce być kochana - to największa zbrodnia jaką można popełnić. Kto jak nie matka powinna być jego pierwszą i największą obrończynią przed złem tego świata, a nie być jego katem.... Łono matki ma być najbezpieczniejszym miejscem na ziemi dla nienarodzonego dziecka, a nie jego trumną...
  • summerspring 03.11.11, 09:26
    Zgadzam się, aborcja to największa zbrodnia jaką można popełnić. Matka powinna dziecko kochać i chronić a nie skazywać na straszną śmierć w bólu.
    Jeśli aborcja we wczesnej fazie ciąży jest wielkim złem, to jak określić tą w późniejszych miesiącach...? Boże... Jak matka z widocznym już brzuchem może udać się do kliniki aborcyjnej...?

    Nie rozumiem tego crying Nie chcę żeby dzieci tak ginęły, czuję się taka strasznie bezsilna - ludzie ludziom zgotowali ten los crying

    Kiedy dowiedziałam się że ciąże usuwa się też w późnych miesiącach przeżyłam szok. Aborcja w początkowym okresie jest również zła ale nigdy bym nie sądziła że można pójść jeszcze dalej. Jednak można. Boję się takich ludzi i takich społeczeństw, gdzie matka może zabić własne dziecko i z takiego prawa korzysta. Wystarczy że uchwalą "prawo" i każdego zbędnego będzie można usunąć. I tych dzieci tak mi szkoda. Mam nadzieję że są u Boga w niebie i są kochane.

    Krok po kroku granica przesuwa się coraz bardziej. Najpierw jest legalizacja we wczesnej fazie a potem co za różnica czy w drugim czy np. piątym czy dziewiątym miesiącu -przecież to "tylko płód" crying
    Przepraszam za wywód ale takie wieści mnie roztrząsają.
    TO JEST STRASZNE. Świat jest piękny tylko ludzie źli.
  • pomocnaa 02.11.11, 19:39
    Piękne świadectwo. Chciałabym dodać, że podobno Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego pomaga parom starającym się o dziecko. Są przykłady. Proszę przekazać szwagierce. Pozdrawiam serdecznie.
  • face92 02.11.11, 19:47
    Czytam ze zrozumieniem. Aż za dobrze...
    Ale chyba wy nie.
  • face92 02.11.11, 20:02
    Ale przykre jest to, że wiele osób z tego forum nie rozumie pewnych decyzji..
    Ja sama wolałabym cofnąć czas, i nie zajść w ciążę, żeby nie musiec podejmować takich decyzji.
    Ale niestety, z własnej głupoty wyszło jak wyszło.
    Czasami chyba nie można inaczej
  • tylko_prawda_wyzwala 02.11.11, 20:07
    Przed prawdą nie uciekniesz nigdy. O dojrzałości nie świadczy posiadanie dowodu osobistego, ale odpowiedzialność i ponoszenie konsekwencji własnych czynów.
  • face92 02.11.11, 20:13
    Może warto czasami się głębiej zastanowić, pomyśleć, bo nie każdy może urodzić dziecko, wyobraź to sobie. I takie słowa to nie jest miła rzecz. Piszesz jak typowy katolicki przeciwnik aborcji, nie patrząc na uczucia osoby, która stoi przed taka decyzją.
  • twoj_aniol_stroz 02.11.11, 20:54
    Właśnie dlatego, że rozumiemy uczucia kobiet przed decyzją o aborcji i po aborcji chce nam się Ci tu wyjaśniać, pokazywać inne rozwiązania... Nie zliczę już ile dzieciaków "biega po tym forum" właśnie dlatego, że ich mamy miały odwagę napisać o swoich uczuciach, o lękach i problemach a potem miały odwagę ponieść konsekwencje swoich czynów i urodzić dziecko. Żadna nie wróciła tu z płaczem, że nie daje rady, że jest nieszczęśliwa. Była też masa przypadków, gdy niestety nie wystarczyło odwagi lub gdy kobieta była mądrzejsza i uważała, że sobie poradzi. Tu niestety bardzo duża grupa wracała albo na to forum, albo na zamkniete forum dla kobiet wyłacznie po aborcji po to by płakać razem, by szukać pomocy. I każda z nich, absolutnie każda mówiła, że była głupia, że nie chciała nas słuchać, że tamte powody którymi kierowała się wybierając aborcję były nieziemsko durne wobec tego bólu i cierpienia, które teraz przeżywa.
    Napiszę Ci jeszcze słowa, które moja koleżanka prosiła by Ci przekazać: "powiedz jej, że jak chce sobie rozwalić, spierniczyć życie, jeśli chce widzieć wszystko wyłącznie w szaro-czarnych kolorach to niech idzie na zabieg." Ta dziewczyna ma za sobą dwie aborcje i choć były dawno temu to nadal nie umie się po nich podnieść, nadal każde wzięcie na ręce niemowlaka powoduje łzy. Kiedy rozmawiamy o tych aborcjach zawsze, za każdym razem mówi, że pewnie do końca zycia sobie tego nie wybaczy. Na co Ci takie przeżycia?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • face92 02.11.11, 21:00
    Czasami chyba trzeba sobie ,,spierniczyć'' życie
    uncertain
  • twoj_aniol_stroz 02.11.11, 21:08
    Nie trzeba i doskonale o tym wiesz smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • madzia1708 02.11.11, 21:02
    ale dość często w życiu trzeba posłuchać serca, a nie rozumu wink
    --
    kAcPeRkIsĄoK ;O) kRzYsZtOfKiTeŻ ;O)
    Moje osobiste K2:
    1. Kacper 17.08.2003
    2. Krzysztof Jakub 10.08.2009
  • face92 02.11.11, 21:05
    Nadal niczego nie rozumiecie...
    Chyba więc rzeczywiście dyskusja nie ma sensu.
  • aguar 02.11.11, 21:57
    No ja trochę nie rozumiem - w dni nieparzyste chcesz urodzić, w parzyste usunąć. Widać, że się nieludzko męczysz. Ale co się dzisiaj stało? Ktoś Ci coś powiedział? Ojciec postawił Ci jakieś ultimatum? Nie ze wścibstwa pytam tylko żeby zrozumieć.
  • madzia1708 03.11.11, 09:05
    tu nie ma nic do rozumienia, przecież Ty nie chcesz usunąć dziecka, to o czym gadka
    nie ma co Ci tłumaczyć rzeczy oczywistych, przecież Ty to wszystko wiesz
    Twoje życie się już zmieniło, stoisz na rozdrożu, nie pierwszy i nie ostatni raz w swoim życiu. Nie daj się nikomu, słuchaj siebie. Wiem, że dobrze zdecydujesz.
    --
    kAcPeRkIsĄoK ;O) kRzYsZtOfKiTeŻ ;O)
    Moje osobiste K2:
    1. Kacper 17.08.2003
    2. Krzysztof Jakub 10.08.2009
  • nati1011 03.11.11, 09:17

    Jeżeli czekasz, ze ktoś powie: zrób to, bedzie dobrze - to się nie doczekasz. Aborcja nigdy nie kończy sie dobrze. Może być co najwyżej mniej lub bardziej tragiczna.

    A towje obawy i rzekome powody dla których jak twierdzisz musisz zabić swoje dziecko są wyssane z palca. Jak tylko ktoś pokazuje ci rozwianie, ty wynajdujesz kolejny - coraz bardziej absurdalny problem. Sądzisz że jesteś taka mocna i dorosła? Wisz ile takich przed tobą juz tu było? NIe chcesz nauczyć sie na błędach innych - trudno. Skrzań życie sobie, i swojej przyszłej rodzinie - oby się nie okazało, że to było jedyne dziecko, które miałaś szansę urodzić. Tak - to wcale nie takie oczywiste, ze jezcze kiedykolwiek bedziesz w ciąży.

    Twoje życie - rób z nim co chcesz. Tylko nie mów potem, że nie wiedziałaś, że nikt cię nie ostrzegł.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • tylko_prawda_wyzwala 03.11.11, 09:39
    Jestem katoliczką i nie wstydzę się tego. Moim obowiązkiem jest bronić życia. Ty wyboru już dokonałaś: JESTEŚ MATKĄ - żywego czy martwego dziecka - to już twoja decyzja. Chcemy cię odwieść od najgorszej rzeczy jaką możesz zrobić - jeśli to do ciebie nie dociera to obejrzyj film albo zdjęcia zmasakrowanego dziecka w wyniku tzw. aborcji. Nie słuchaj zabójców, to są źli doradcy.
    Za każdym wyborem idą konsekwencje. Celem współżycia jest najpierw powołanie nowego życia, a nie przyjemność. Pewnie wcześniej tak o tym nie myślałaś, ale tak jest.
    Twoje życie jest tyle samo warte co życie twojego dziecka. Wybór ma się zawsze.
    I pamiętaj: nie wolno zabijać człowieka!
  • mamaanieli 02.11.11, 21:35
    no wlasnie na tym pic polega: czasu nie cofniesz. aborcją tym bardziej czasu nie cofniesz.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • face92 02.11.11, 21:58
    Trochę za późno na takie rozważania.
  • faun1512 03.11.11, 11:47
    Długo tu nie pisałem, co nie znaczy że nie zaglądałem sporadycznie, by dowiedzieć się jaką podjęłaś ostateczną decyzję. Jeszcze niedawno była na „tak”, więc chciałem wyrazić Ci najwyższy podziw i uznanie za dojrzałość, jakiej mogła by Ci pozazdrościć niejedna dorosła kobieta. Zwłaszcza zaimponowała mi Twoja determinacja, z jaką pisałaś jeszcze jakiś tydzień temu: „ja ciąży nie usunę”! Niestety, wtedy na wypowiedź nie starczyło czasu, a teraz ponownie przyszedł dla Ciebie okres załamania i decyzja jest na „nie” (mam nadzieję że jeszcze tego nie zrobiłaś i że to co chcę Ci przekazać nie jest musztardą po obiedzie)

    Po pierwsze: swoimi rozterkami dziel się z Mamą i Babcią, zamiast działać na własną rękę – w okresie „burzy hormonów” łatwo podjąć pohopną decyzję, której potem do końca życia będziesz żałować. Skoro masz to szczęście, że są przy Tobie osoby chętne udzielić Ci wsparcia, wykorzystaj to!!! Niejedna dziewczyna która w tym trudnym momencie była sama jak palec na pewno zazdrości Ci tej sansy – nie zmarnuj jej!

    Po drugie: ciąża w wieku 19 lat to nie jakaś patologia (jeszcze niedawno uważano odwrotnie i dwudziestoparoletnią dziewczynę „singielkę” postrzegano jako starą pannę). To że społeczna mentalność uległa zmianie, nie znaczy że te zmiany poszły w dobrym kierunku. Skoro teraz to nie odp;owiedni czas na dziecko, to kiedy będzie? Tuż przed menopauzą czy klimakterium?? Nie odkryję Ameryki gdy napiszę że pod względem biologicznym najlepszy czas dla kobiety na 1-sze dziecko to 22-23 lata – im bliżej 30-tki tym większe ryzyko. Medycyna poszła bardzo do przodu i dzięki temu matkami zostają dziś kobiety, które wcześniej nie miały by na to cienia szansy. To sprawia że zapominamy o biologicznych uwarunkowaniach, ale te przecież się nie zmieniły. I wszystko ma swoją cenę – dziś co druga ciąża jest zagrożona, oddziały patologii ciąży, które wcześniej świeciły pustkami coraz bardziej się zapełniają… Mam wątpliwości, czy to że dziś mało kto zawiera związek małżeński przed 30-tką a z dzieckiem czeka do ostatniej chwili oznacza rzeczywiście zmiany na lepsze.

    W moich „purytańskich” czasach większość dzieci rodziło się z „wpadek” - nie było to może nagminne, ale zdarzało się wcale nie tak rzadko. Zwłaszcza na studiach – nieplanowana ciąża przyśpieszła decyzję o zawarciu małżeństwa, robiła trochę zamiesznia w życiu, ale wszystko się układało. Nikt z tego nie robił tragedii czy jakiegoś niespotykanego zdarzenia. Ludzie podchodzili do tego na zasadzie „widocznie tak miało być” i tyle. A warunki do wychowania dzieci były bez porównania gorsze niż obecne, przede wszystkim z uwagi na brak samodzielnego lokum (najczęściej były to nierealne marzenia, bo na mieszkanie czekało się 20-30 lat). O brakach w zaopatrzeniu nawet nie wspomnę – zdobycie wyprawaki dla niemowląt był to wyczyn, niczym lot na Księżyc.
    A czy wpadka przed maturą tak bardzo różni się od „wpadki” zaraz po rozpoczęciu studiów? Innego mojego kumpla to spotkało; wychowując dziecko oboje skończyli studia w terminie, a nie były najłatwiejsze, gdyż studiowali prawo. A na ostatnim roku studiów czy przed „magisterką” studentki z zaokrąglonym brzuszkiem, czy czymś małym, wrzeszczącym nie były taką rzadkością
    Dla mnie takie chłodne „planowanie” jest czymś nienaturalnym, czyli że najpierw studia, praca, kariera, wygodne mieszkanie, samochód itp. itd. A dziecko zostawia się na szarym końcu. Gdy wreszcie przychodzi na to czas, okazuje się że nic z tego, gdyż za długo się zwlekało… I wtedy dla wielu kobiet zaczyna się tragedia, porównywalna chyba tylko z syndromem poaborcyjnym… Uświadamiają sobie jak ważne jest dla nich macirzyństwo, dopiero gdy już nie mają na nie szans… I wtedy wszystko to, na czym kobiecie wcześniej tak bardzo zależało, nagle staje się nieważne – zupełnie bez znaczenia… Czyli całe dotychczasowe życie wydaje się jej bez sensu…

    Po trzecie: nie przejmuj się opinią otoczenia; to nie koleżanki będą się borykać z Twoim poczuciem winy i rozpaczą (jeśli ich posłuchasz) tylko Ty. Wtedy zostawią Cię samą, bo apatyczna, ze zbolałą miną bedziesz psuć im nastrój i nie pasować do odlotowych imprez…
    Im ta dezaprobata przejdzie, gdy zobaczą Cię z maleństwem na ręku smile. Ale nie widzę dla Ciebie szans na obronienie się przed syndromem (jeśli to zrobisz). Przecież już byłaś po właściwej stronie – byłaś zdecydowana to dziecko urodzić! Jeśli się z tego wycofasz pod wpływem obecnego załamania, to potem będziesz obsesyjnie wracać do tego momentu zmiany decyzji, rozpamiętywać i analizować bez końca – nie da Ci to spokoju!
    Teraz jesteś przytłoczona obecną sytuacją i nie widzisz jej dobrych stron (a zawsze jakieś można znaleźć). Wiesz jak to fajnie będąc jeszcze młodą mieć odchowane, prawie dorosłe dziecko?? Które jest dla Ciebie podporą, z którym możesz poważnie porozmawiać, poradzić się czy zwierzyć?
    A wiesz jaka to frajda iść na imprezę z córką w wieku „podlotkowym”, a nikt z tam obecnych nie bierze Cię za jej mamę, tylko za starszą siostrę czy koleżankę? smile. (Jeśli jest to wyrośniety syn, to z kolei biorą Was za parę) smile. A wyjaśnienia że to Twoja latorośl zbywają stwierdzeniem „nie wciskaj mi kitu” smile.

    Po czwarte: to nieprawda, że osoby powstrzymujące Cię przed aborcją nie rozumieją Cię – one (w odróżnieniu od Ciebie) po prostu wiedzą co jest po drugiej stronie… Fakt, że za wszelką cenę starają się Cię powstrzymać. A Ty nie próbowała byś w taki sam sposób powstrzymać kogoś, co chce skoczyć z wysokiego dachu bo uważa że nic mu się nie stanie? No bo przecież wiele osób taki upadek przeżyło – nie każdy musi się zabić…
    Dla Ciebie Twój przypadek jest szczególny; dla uczestników forum jeden z wielu… Widzą w Tobie kolejną dziewczynę, która decyduje się na aborcję będąc święcie przekonana że to najlepsze wyjście, po to by wkrótce wrócić tu z płaczem i rozpaczą… To już się stało smutną regułą tego forum - poczytaj parę wątków - co te same osoby pisały "przed", a co "po"…
    I to nie ma znaczenia że nie znają Cię „od środka” – Ty się dokładnie też nie znasz… Dlatego tak walczą o Ciebie…
    Jakąkolwiek decyzje nie podejmiesz nikt Cię za nią tu nie potępi, tylko wesprze… Wiedz o tym..
    Ciepło pozdrawiam i życzę Ci powrotu tej siły i determinacji jaka zaledwie tydzień temu wzbudziła we mni taki podziw… Szkoda by było byś zrobiła sobie krzywde…


  • tylko_prawda_wyzwala 03.11.11, 16:45
    Dziewczyno, słuchaj ludzi tobie życzliwych. Nikt z nas chyba nie chce, żebyś zrobiła sobie krzywdę i żyła odtąd już zawsze z głęboką, nie dającą się zagoić raną "Mleko się rozlało", ale nie jesteś sama - masz mamę i babcię. Dramatyzujesz, buntujesz się, bo inaczej chciałaś - najpierw studia itd., choć z drugiej strony pewnie wiesz skąd się biorą dzieci i rozpoczynając współżycie jako ucząca się, niesamodzielna nastolatka trzeba najpierw wziąć pod uwagę możliwość zostania rodzicem, zapytać się siebie, czy jest się na to gotowym... A teraz za swoje czyny chcesz ukarać dziecko, jakby ono było czemuś winne..
    Wiem, że nie głaszczę cie po główce, przepraszam, ale mimo to jestem z tobą i wciąż mam nadzieję, że podejmiesz właściwą decyzję. Jak my wszyscy tu zresztą...
    Trzymaj się, będzie dobrze.
  • faun1512 03.11.11, 17:37
    Dopiero teraz poczytałem dokładniej wypowiedzi w tym wątku (choć nie wszystkie) i mam parę pytań. Już byłaś zdecydowana że urodzisz to dziecko, ale zmieniłaś zdanie – nie bardzo rozumiem, dlaczego? Piszesz dość ogólnikowo, że przeciwni temu są znajomi, bliscy – ale kto konkretnie? Przecież nawet najbliższa rodzina to nie monolit; na pewno inne zdanie w tym temacie ma Babcia, inne Mama a inne Ojciec. Gdybyś napisała dokładniej co które z nich mówi, łatwiej było by coś doradzić.
    Znajomych i koleżanki należy olać ; nie oni będą ponosić konsekwencje Twoich decyzji, więc nie powinni się wtrącać. Tu chodzi nie o dobór sukienki na Sylwestra, tylko o decyzję która zmieni całe Twoje dotychczasowe życie (niezależnie od tego co zdecydujesz, już nic nie będzie takie jak przedtem). Czy Ci „doradcy” wezmą potem odpowiedzialność za złamanie Ci życia????
    Dojrzałość to między innymi umiejętność samodzielnego rozeznania sytuacji, co oznacza że człowiek sam z siebie wie co dobre a co złe i jak ma postąpić, więc nie kieruje się opinią innych. Natomiast dorosłość na pewno nie polega na robieniu rzeczy zakazanych dla dzieci, a potem uciekaniu od odpowiedzialności za własne czyny…

    Poza tym dziwi mnie że ludzie tak łatwo ignorują podstawowy fakt, że w naszym kraju aborcja jest nielegalna. Mi też nie podoba się wiele obowiązujących przepisów bo uważam je za kretyńskie i nonsensowne, ale to nie zwalnia mnie z obowiązku ich przestrzegania! Ani tym bardziej nie upoważnia do namawiania innych, by je łamali! Zdumiewa mnie ta łatwość, z jaką ktoś Ci mówi „usuń” albo „czy już usunęłaś”; to tak jakby komuś cierpiącemu na brak pieniędzy doradzać „ukradnij” a potem pytać: „co frajerko, jeszcze nie ukradłaś??”

    Nie wiem czy u wszystkich kobiet występuje syndrom poaborcyjny, ale Tobie go gwarantuję (jeśli się zdecydujesz na aborcję) i to w wyjątkowo ostrej postaci. Skoro kobiety nie mające żadnych wątpliwości czy robią coś złego, dla których płód był tylko zlepkiem niechcianych komórek dostały w końcu tak ostrego kopa, że przez resztę życia nie mogą się pozbierać, to co będzie z Tobą??? Strach pomyśleć sad
    Ty już masz wyrzuty sumienia, już teraż zastanawiasz się czy to dziecko będzie coś czuło, czy będzie cierpiało. Nie wiem, tak samo jak nie wiem czy czuje coś mucha, gdy ją przekłuć szpilką – na wszelki wypadek tego nie robię… Chociaż reakcje lękowe można zauważyć nawet u ćmy czy muchy….

    Argumenty jakie teraz wysuwasz, wkrótce wydadzą Ci się bez sensu. Co to znaczy, że teraz to nie czas na dziecko; a kiedy będzie właściwy? Jak po skończonych studiach pójdziesz do pracy? Każdy kto ma to już za sobą potwierdzi Ci że w porównaniu z pracą studia to okres wyjątkowej laby i luzu; gdy zacznie się pracować stale wspmina się czasy studenckie z rozrzewnieniem. Zwłaszcza na początku, gdy jako nowy pracownik człowiek musi się wykazać, by wyrobić sobie pozycję wśród przełożonych i kolegów jest to nie praca, tylko harówa. Dzisiaj 8-godzinny dzień pracy (może poza urzędami państwowymi) to tylko teeoria; siedzi się dopóki nie zrobi się całej roboty, a nawet jak się ją wyrobi, to się siedzi dopóki nie wyjdą koledzy i szef . A potem człowiek jest jak dętka i poza bezmyślnym gapieniem się w telewizor na nic nie ma ochoty, a już na pewno nie na zmianę pieluch, uciszanie płaczu niemowlaka itp. Na studiach jeszcze możesz liczyć na zrozumienie (to niewielkie „poświęcenie” ze strony profesora, że np. w czasie „okienka” między zajęciami przeegzaminuje Cię ustnie). A w pracy nikt się nad Tobą nie będzie litował; dziś liczy się robota a nie człowiek. Przełożony który z litości by Ci „odpuścił” i w czymś poszedł na rękę, sam może za to dostać po głowie od swojego szefa – nikt nie będzie się narażał…

    Prosty wniosek, że jedyny właściwy moment na urodzenie dziecka, to czas przejścia na emeryturę smile.

    Studia dają możliwości jakich już nigdy potem mieć nie będziesz. Przede wszystkim duuużo wolnego czasu (już ktoś o tym pisał). Poza tym można ustalić sobie indywidualny tok studiów. A nawet jak Ci się nie uda, to zawsze możesz sobie załatwić z egzaminatorem indywidualny termin na zdawanie; skoro mnie się to udawało mimo że nie byłem w ciąży ani młodą matką, czemu ma się nie udać Tobie? Od siebie dodam że egzaminator przy takim indywidualnym egzaminie jest zazwyczaj w lepszym nastroju (przeegzaminowanie kupy osób jedna po drugiej jest męczące i stresujące) i łatwiej zdać smile. Najważniejsze przebrnąć przez pierwszy rok – potem możesz w razie trudności wziąć urlop dziekański i w najgorszym razie ukończenie studiów przesuwasz o rok. A nawet na pierwszym roku w razie powinięcia się nogi możesz liczyć na urlop zdrowotny; jako samotnej matce będzie Ci go łatwiej uzyskać. Na pewno pomogą też koleżanki; te ze studiów to nie będą takie siksy jak obecne - przynajmniej nie wszystkie. Spotkasz też osoby jakoś doświadczone – które dostały się na studia dopiero za którymś tam razem, powtarzają rok itp.. Jedna pożyczy Ci dobre notatki z wykładu, który opuścisz, inna idąc na spacer z własnym dzieckiem zabierze też Twoje itp. itd… Dlaczego u licha widzisz same negatywy, a żadnych pozytywów???

    To, że się boisz jest naturalne. Jak i to że w tym stanie strachu wyobraźnia podsuwa Ci obrazy jak będzie wyglądało Twoje życie z dzieckiem, a jak bez niego (ten drugi wydaje Ci się mniej przerażający). Szkopuł w tym, że oba są fałszywe. Jeśli zdecydujesz się na dziecko, okaże się że to czego najbardziej się bałaś nie jest takie straszne, zaś prawdziwym problemem będzie to, czego wcześniej zupełnie nie wzięłaś pod uwagę… Ale wszystko da się jakoś rozwiązać – chyba znasz powiedzenie, że strach ma wielkie oczy.
    Natomiast jeśli pozbędziesz się tego dziecka, zdarzy się coś, co przekreśli Cię całkowicie – stracisz sens życia…. Nie wiem czy wiesz co to oznacza – po prostu staniesz się trupem za życia… Któraś z dziewczyn pytała : po co Ci studia, po co Ci praca? No właśnie, wszystko na tym świecie jest po coś, nie studiujemy i nie pracujemy ot, tak sobie tylko w określonym celu. A skoro tego celu nie ma, to po cholerę cały ten trud???
    Uważam, że pomogła by Ci rozmowa z dziewczynami które były w identycznej jak Ty sytuacji (często dużo gorszej) ale dały radę (choćby na „bencu” czy podobnym forum). Przecież takich przypadków jak Twój jest na pęczki – przyjmij to wreszcie do wiadomości
    Nie bój się pisać o tym, że rozważasz usunięcie ciąży – nie zlinczują Cię za to. W końcu wiele kobiet które szczęśliwie urodziły wcześniej brało taką opcję pod uwagę…


  • bk110 02.11.11, 15:14
    babkadoorzechow sory
    ale to co piszesz nie ma sensu
    Jeśli wie, że nie podoła wychowaniu może dziecko oddać do adopcji. Nie musi zabijać. Da mu szansę na życie.
    A co do autyzmu... wiem coś o tym bo i moją rodzinę to dotknęło. A to czy bym wiedziała w ciąży że moje dziecko urodzi sie takie czy inne nie zmieniło by mojej decyzji. Zawsze bym urodziła. Dała mu szanse na życie. A aborcja zabiera wszystko.
    --
    haftbk.blogspot.com
    kuchniabk.blogspot.com
    swiatbk.blogspot.pl
    dragonwomen.blox.pl/html
  • mamaanieli 02.11.11, 16:10
    niom. neoeugenika szerzy sie jak trzeba. powrot trzeciej rzeszy...
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • agus2616 02.11.11, 22:37
    tak naprawde to ja sie zastanawiam,co Ty wlasciwie chcialas tu uslyszec??ze masz przyzwolenie na "rozerwanie na strzepy" wlasnego dziecka?ze powinnas to zrobic,bo jednak ojciec czy kolezanki maja racje??ja nie rozumiem Ciebie-jakie masz prawo,zeby odbierac zycie komus,komu zreszta sama je dalas! Zabijac kogos-bo studia sa wazniejsze,bo nie bedziesz umiala go wychowac??Dla mnie to sa tylko wymowki. Napisze Ci tylko jedno-chcilabym byc na Twoim miejscu,bo sama niedawno przeszlam taka "aborcje"-poronilam!!!!!i nawet nie wiesz jak bardzoooo bym chciala cofnac czas!!!! ale to Twoje zycie i Twoja sprawa.
  • 1kontonagazecie 03.11.11, 07:44
    Face92 zarejestrowałam się tutaj, by Ci opowiedzieć w jakiej sama jestem obecnie sytuacji. Jestem w drugim trymestrze ciąży, nieplanowanej i niechcianej, bo choć jestem mężatką, to nie wiem kto jest ojcem tego dziecka- mąż czy kochanek. Wplątałam się w bezsensowny romans. Nie będę w szczegółach opisywać Ci co i jak, jednak mój mąż wie o romansie (powiedziałam mu natychmiast po ujrzeniu 2 kresek na teście) i zdaje sobie sprawę z tego, że szansę na to, iż jest ojcem ma 50%. Na początku było ciężko, a i teraz łatwo nie jest. Kochanek się na mnie totalnie wypiął po informacji o ciąży, natomiast mąż nie daje mi wielkich nadziei na to, że ze mną będzie jeśli po urodzeniu dziecka okaże się, iż dziecko nie jest jego. Tak więc muszę liczyć się z tym, że niebawem zostanę samotną matką.
    Sama widzisz, że sytuację mam naprawdę niewesołą. Na początku przeszła mi przez myśl aborcja, jednak znam siebie i wiem, że nigdy bym sobie tego nie wybaczyła. To dziecko, które jest we mnie nie jest niczemu winne. Nie jest winne temu, że zachowałam się nieodpowiedzialnie, dlatego gotowa jestem przyjąć wszelkie konsekwencje swojego postępowania na klatę, łącznie z samotnym rodzicielstwem, wstydem w rodzinie itp.
    Trudno, nikt doskonały nie jest, a czasu nie cofnę. To dziecko już kocham i nie wyobrażam sobie, by mogło go nie być, bo ja tak zdecydowałam.
    Pomyśl o tym czy faktycznie masz sytuację bez wyjścia. Ludzie w życiu mają różne dramaty, ale aborcja niestety nie spowoduje, że czas się cofnie. Przytulam Cię i życzę podjęcia właściwej decyzji jakakolwiek by ona nie była.
  • iktoto 03.11.11, 11:23
    face, ile osób tyle historii, tyle różnych podpowiedzi dla Ciebie. nie miej nam za złe, że piszemy tak a nie inaczej. trudno jest radzić, trudno jest postawić się w Twojej sytuacji.
    Ty musisz wszystko rozważyć w swoim sercu!!!!!!!!! To Ty podejmujesz decyzję, nie Twój ojciec, facet, mama, koleżanki czy my.
    nie daj sie zmanipulować tylko po to aby komuś było wygodniej!!!!
    To dotyczy Twojej osoby i Twojego dziecka i Ty decydujesz o Waszym życiu, nikt inny, dlatego usiądź na spokojnie, wsłuchaj się w to co Ci w duszy gra!!! co pod sercem!!
    to nie jest ważne, co inni powiedzą, ważne jest to co Ty czujesz.
    warto wysłuchać co inni mają do powiedzenia, bo można usłyszeć coś mądrego, dzięki czemu poznajemy siebie, ksztaltujemy swoje zdanie, jednak ostateczne zdanie należy do Ciebie.
    trzymam kciuki
    Monika
  • wiesia140 03.11.11, 17:43
    Idź w stronę aborcji , nie warto , stamtąd jest bardzo ciężko wrócić, nie słuchaj złych podszeptów środowiska , posłuchaj tych dobrych, tu we wątku też padło mnóstwo mądrych słów, każdy ci życzy dobrze.
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • mama.rozy 03.11.11, 20:58
    spierniczyc sobie życie
    fajnie
    to wsadź nogę pod samochód,ale tak,żeby się nie zrosła.to sobie spierniczysz życie.
    aborcja jest morderstwem,zabijesz swoje dziecko.
    mało wiesz,a bardzo udajesz dorosłą.myślisz,że spotkała Cię największa tragedia w życiu?bo dziecko ma matkę,która go nie chce?posłuchaj samej siebie.
    jak chcesz się umartwiac to wymyśl coś innego.
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • face92 03.11.11, 21:14
    Pisząc o spierniczeniu życia miałam na myśli dokonanie aborcji (że to ona zniszczy życie), a nie urodzenie dziecka.
    Może warto czytać ze zrozumieniem. A jak masz mi wysuwać takie wnioski, które na dodatek prawdą nie są, to lepiej nic nie pisz.
  • tylko_prawda_wyzwala 04.11.11, 09:24
    Wybór ma się zawsze: nie zabijesz swojego dziecka = nie spierniczysz sobie życia!
  • lilia-wodna 03.11.11, 21:13
    1) dziecko już jest, rozwija się, czuje, bije mu serce, ma określoną płeć (choć może jeszcze nie widoczną), ma określony kolor oczu, włosów, etc.,
    2) ono nie zamieszkało znienacka w Twoim brzuchu, nie wkradło się tam jak spałaś - czy można je karać za to, że zostało powołane na świat?
    3) tak jak pisali przedmówcy - jesteś wrażliwa i tak naprawdę nie chcesz aborcji (w głębi serca, do której ostatnio nie chcesz sięgnąć),
    4) grozi Ci, zwłaszcza jako osobie wrażliwej - syndrom postaborcyjny,
    5) zatykasz uszy na racjonalne argumenty i wykrzykujesz swoje obawy, wyolbrzymiasz je. Nie pozwól, by przesłoniły Ci to, co ważne.

    Ja wiem, że sobie poradzisz z wychowaniem.
    A aborcja dlatego, że ciąża "pokrzyżowała" plany?
    A cóż są warte nasze plany? Ja planowałam po ślubie, że już z moim mężem i rodzicami będziemy wakacje spędzać na Mazurach. Liczyłam, że mój Tata stanie się ojcem dla mojego męża, którego on nie miał w zasadzie. Rok i 2 miesiące po ślubie mój tata już nie żył, cały rok zmagaliśmy się z guzem mózgu.

    Wg mnie trzeba przyjąć, co niesie życie - a ono dla Ciebie właśnie teraz niesie ŻYCIE.
    I już, koniec dylematów. Jestem w ciąży = urodzę za 9 miesięcy.

    Moja koleżanka, mama 5 letniego chłopca, odkładała decyzję o 2 dziecku. Bo praca,male zarobki, remont domu, wakacje...
    Teraz z mężem "wzięli się do roboty" i są w szoku, bo kolejny cykl mija, i nic...
    Trzeba planować, ale też być otwartym na niespodzianki, które niesie życie. Podjąć wyzwanie. Nie lękajcie się - tak powtarza moja babcia i to dodaje dużo siły.
    Skoncentruj się na pozytywnym planowaniu, a nie na wyszukiwaniu argumentów za aborcją.

    Face, wiem, że to Twoja decyzja, boję się tylko, że przyjęłaś postawę "na złość mamie odmrożę sobie uszy". Znam ten moment w myśleniu, kiedy wszyscy przekonywali mnie do czegoś, a im bardziej mnie przekonywali, tym bardziej zatykałam uszy i mówiłam swoje jak mantrę. To nie prowadzi do niczego dobrego.

    Pamiętaj: "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powiedział Mały Książę". A Niewidoczne dla Twoich oczu, lecz wyczuwalne sercem, jest w Tobie. Pozdrawiam Cię i trzymam kciuki. Odpocznij, idź na spacer. Przemyśl.
  • ela696 03.11.11, 22:23
    Face!
    Nie okradaj się z miłości, tej wiernej, spontanicznej, prawdziwej jaką daje dziecko. Zobaczysz będziesz kochać i będziesz kochana. Miłości nigdy za wiele.
    Nie przejmuj się tak strasznie szkołą bo i tak ją skończysz.To jest ważne. A jeżeli rok posiedzisz w domu z dzieckiem, nie będzie to czas zmarnowany. Gwarantuje. Ważne by dążyć do osiągnięcia celu, spełnić marzenia. Czas szybko leci. Czy pamiętasz jak byłaś mała, jak chodziłaś do podstawówki? Czy nie zleciało to jak jeden dzień? Daj sobie szanse, nie marnuj życia bo za krótkie ono jest. Wszystko się ułoży.
    Czy możesz wyobrazić sobie Ziemie z kosmosu? Kim my jesteśmy, dokąd tak nerwowo zmierzamy? Czym to wszystko jest w obliczu nieskończoności?
  • mama.rozy 04.11.11, 08:57
    wiesz po czym poznaje się dorosłego człowieka?po braniu odpowiedzialności za to,co robi.nikt Ci nie kazał bawic się w dorosłośc.
    konsekwencje poniesiesz,niezależnie od tego,co zrobisz.
    są tacy ludzie,którzy czują się dobrze tylko wtedy,kiedy jest im źle.paradoksalnie.i wydaje się,że Ty nie chcesz dobrego rozwiązania.że każesz siebie za swoją nieodpowiedzialnośc.błędna droga,może kiedyś to zrozumiesz.szkoda tylko,że nie zdajesz sobie sprawy,że aborcji nie cofniesz.dziecko nie odrośnie,nie wróci fizycznie,nawet jak będziesz bardzo chciała.

    --
    www.kresy.pl/
  • face92 04.11.11, 11:04
    Nie wiem, czy niektórzy nie umieją czytać czy chcą mi za wszelką cene dokopać.
    Może zacznijmy od tego, że o pewnych sprawach nie powinno się pisać na forum publicznym.
    Po drugie: JA chce, powtarzam JA CHCE, urodzić to dziecko. NIE obchodzą mnie opinie koleżanek, ani faceta, bo to nie o nich chodzi. I JA chce zrobić tak, żeby to dziecko się urodziło.
  • ela696 04.11.11, 11:43
    I tego się trzymaj kochana. Nie daj się zdołować i skrzywdzić.
  • iktoto 04.11.11, 13:59
    face, piszesz, że chcesz urodzić to dziecko. więc przyjmij stanowisko, że je urodzisz i twardo trzymaj się tej opcji, nie daj sie zwodzić tym, którzy chcą inaczej niż Ty.
    skoro jesteś pewna tego, to nie zastanawiaj się więcej nad aborcją tylko pilnuj Ciebie i dziecka, aby nikt Was nie rozdzielił !!!!
  • face92 04.11.11, 21:53
    JA naprawdę nie chce tego zabiegu.
    Za kilka dni na pewno napiszę.
  • mamaanieli 04.11.11, 22:49
    to dobrze. bo jeśli nie chcesz naprawdę, to do zabiegu nie dojdzie. pozdrawiam.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • iktoto 05.11.11, 20:54
    jesli nie chcesz zabiegu to go nie wykonuj, bądź sobie wierna. nie daj się zwieść innym. jesli już teraz nie chcesz, to co będzie potem?
    trzymam kciuki za Was
    Monika
  • gratul 08.11.11, 23:50
    Nie martw się tyle, czas szybko leci, na razie jest to coś nowego dla Ciebie. Wszystko się ułoży. Ja też mam dzieci.Nie wyobrażam sobie bez nich życia. Wszystko Ci się poukłada, a dziecko da Ci tyle miłości i radości że Ci to wszystko wynagrodzi smile Jest takie staropolskie przysłowie : jak Pan Bóg daje dziecko, to i na dziecko smile
  • tylko_prawda_wyzwala 05.11.11, 16:39
    I to wystarczy. I bądź konsekwentna. Nawet nie wiesz ile osób jest całym sercem za wami: tobą i twoim dzieckiem, żeby wasza miłość się rozwijała.
    Ja jestem w 18 tygodniu ciąży, nie pierwszy raz, i od kilku dni czuję ruchy dziecka - to jest coś niesamowitego i nie da się opowiedzieć słowami bez emocjismile.
    Trzymaj się dziewczyno, wszyscy jesteśmy z tobą.
  • iktoto 06.11.11, 22:14
    kiedy ja poczułam poraz pierwszy ruchy pierwszego dziecka to myślałam, że motyl musnął mnie w brzuch od środka wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka