Dodaj do ulubionych

Proszę o pomoc

02.12.11, 16:57
Witam. Nie jest łatwo otworzyć się w takim temacie wobec obcych ludzi, ale nie mam z kim o tym rozmawiać i potrzebuję pilnej pomocy.
Jestem w ciąży, bardzo wczesnej. To dziecko nie jest poczęte z miłości. Powstało z wielkiego zła, przemocy, gwałtu. Czuję obrzydzenie, nie mogę urodzić dziecka, które ma w sobie część tego potwora, mimo że ma też część mnie. Myślę o tym i żyję tym od tygodnia. Podjęłam decyzję i chcę usunąć ciążę. Proszę, nie piszcie, że będzie dobrze, że mogę oddać dziecko do adopcji lub zatrzymać i jakie piękne jest jego wychowywanie. Ja to wiem, byłam gotowa na dziecko, na macierzyństwo i dlatego tak bardzo boli mnie to. Ale to, co noszę w sobie nie jest moim dzieckiem. Jestem w pełni świadoma konsekwencji aborcji, przeczytałam wiele wpisów na tym forum i wierzę, że tak może być. Jestem na to gotowa. Nie mam odwagi urodzić potwora i nie zrobię tego.
Proszę o pomoc. Nie stać mnie na aborcję w gabinecie ginekologicznym, chcę przeprowadzić ją sama, farmakologicznie. Mam do tego prawo, nikt mnie nie zmusi do urodzenia dziecka tak poczętego. Gdzie się zgłosić po środki poronne? Jak one się nazywają? Przepisuje je lekarz? Błagam, napiszcie. Jestem z tym sama. Liczę na odpowiedź.
Edytor zaawansowany
  • twoj_aniol_stroz 02.12.11, 17:54
    Współczuję Ci, naprawdę bardzo współczuję, bo zostałaś potwornie skrzywdzona. Nie napiszę Ci, że pokochasz to dziecko, że będzie dobrze, bo nie wezmę za to odpowiedzialności. Mogę napisać jedynie, że bez sensu jest dokładanie sobie kolejnych cierpień do tego, które teraz czujesz. Bo prawda jest taka, że po aborcji bardzo wiele kobiet cierpi, ma potężne poczucie winy. Czytałaś historie dziewczyn tu na forum. Piszesz, że jesteś gotowa to znieść. Nie wiesz jak będziesz się czuła, bo żadna z nas tego nie wie, póki nie przeżyje. To dziecko nie jest potworem. Ono jest dzieckiem, które Ciebie nie skrzywdziło. Potworem jest ten facet, który Cię zgwałcił i to on jest winien tego co teraz czujesz. Mam nadzieję, że byłaś z tym na policji i że ten człowiek zostanie za to ukarany. Bo to on musi ponieść karę za to co zrobił, a nie dziecko i Ty. Bo prawda jest taka, że dokonując aborcji ukarzesz siebie najbardziej.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • madzia1708 02.12.11, 18:55
    ale tu nie otrzymasz informacji na temat,ktory Cię ineteresuje, to nie jest ideą tego Forum, wręcz przeciwnie. Proszę, przeczytaj wstęp do naszego Forum
  • iktoto 02.12.11, 22:05
    przykro mi, że Cię to spotkało.
    potworem jest ten, kto to zrobił a nie dziecko poczęte w wyniku gwałtu. Ono nie jest potworem, jest ofiarą tak jak i Ty.

    Monika
  • lina_ewe 02.12.11, 23:13
    Zastanow sie ... nie mozesz karac (i to smiercia) dziecka za winy jego ojca.
    Przeciez, to wlasnie ono jest Twoim najblizszym przyjacielem w tym cierpieniu. Oboje zostaliscie skrzywdzeni przez tego samego czlowieka ....

    Opowiadala mi pewna kobieta o tym, ze bil ja maz ... i ze dzieci stawaly w jej obronie. To byly tez jego dzieci, ale zgola niepodobne w zachowaniu do niego.
    Bo dziedziczymy cechy fizjonomii, charakteru, itp., nie sklonnosc do zla. Ludzie o tym samym temperamencie i charakterze moga wyrosnac zarowo na wielkich zbrodniarzy, jak i wielkich swietych.
  • niemoge_niechce 02.12.11, 23:41
    Naprawdę wiecie, jak to jest być w ciąży z gwałcicielem? Jaki to ból psychiczny, fizyczny, moralny? Jak będzie bolało każde spojrzenie na to dziecko?
    Poradźcie mi w takim razie, jak wychowywać dziecko, które budzi we mnie nienawiść, co robić, żeby nie wyżywać się na nim? Co myśleć, gdy zobaczę w nim jego ojca? Co robić, jeżeli będzie podobny do niego?
    Nigdy nie usunęłabym życia powstałego w kochającym się związku, nawet nieplanowanego, niechcianego w danej chwili. Ale usunę ciążę bolesną, niechcianą i przymuszoną. Inaczej nie przeżyje żadne z nas.
    To bardzo trudna decyzja, ale już ją podjęłam. Jeżeli to forum nie jest dla mnie, to gdzie szukać informacji?
  • lina_ewe 02.12.11, 23:58
    To dlaczego nie oddasz do adopcji? Ktos go bedzie kochal i wychowywal spokojnie i z miloscia.
    Zrob to dla niego, zrob to dla siebie ...

    Nie wiem, jak to jest byc w ciazy powstalej z gwaltu, ale wyobrazam sobie bol, poczucie ogromnej krzywdy, osamotnienia ... i nienawisci.
    ... tylko jesli zabijesz to - niewinne przeciez - dziecko, to nie bedzie Ci latwiej.
    W ten sposob zrobisz krzywde nie gwalcicielowi, ale samej sobie.
  • iktoto 03.12.11, 19:11
    dlaczego zakładasz, że po porodzie poczujesz nienawiść. to niezmiennie dziecko, to ofiara gwałtu, nie gwałciciel. nie myśl o dziecku jak o gwałcicielu, ale jak o ofierze tamtego człowieka.
    nie wiem jak jest być w ciąży z gwałcicielem, nie wiem jaki to ból, ale wiem, jaki to ból aborcja, to inny ból.
  • bibina 03.12.11, 11:57
    Bardzo Ci wspolczuje. Nie moge powiedziec, ze wiem jak sie czujesz. Wiem tylko jak mozna sie czuc, kiedy sie traci dziecko. Moje umarlo w 11-12 tygodniu ciazy w moim brzuchu. Farmakologicznie wywolywane poronienie bylo przezyciem bardzo przykrym, rowniez od fizycznej strony - duze krwawienie. To nie byla aborcja, ale czuje wspolnote z dziewczynami, ktore tu pisza, bo smierc dziecka to smierc dziecka i juz.

    Nie chce byc 'ciotka dobra rada'. Ale mysle sobie tak, ze lepiej nie robic czegos co bedzie nie do odwrocenia. Aborcja jest absolutnie nieodwracalna, decyzja o urodzeniu jest, bo wyjsc jest wtedy kilka - wychowac, dac do adpocji. Zrob to, kochana, dla siebie, egoistycznie, zeby sie nie meczyc z nieczystym sumieniem.

    Zaraz poprosze znajome karmelitanki o modlitwe za Ciebie.
  • niemoge_niechce 04.12.11, 23:54
    A co ma zrobić mój narzeczony? Wychować dziecko swojego wroga? Nie uzyskałam od niego żadnej odpowiedzi, ciężko to przeżywa. Marzyliśmy o swoich dzieciach, a teraz nasze marzenia nie mają znaczenia. Proszę, może doradzicie, jak ma istnieć tak utworzona rodzina? Facet ma się cieszyć cudzym, przywołującym gniew dzieckiem? Facet pełen męskich zasad, honoru i ambicji? Ma uszanować, że urodzę nie jego dziecko, o którym tyle rozmawialiśmy, tyle planowaliśmy? Mam dokończyć historię rozpoczętą przez ułoma?
    Nie macie pojęcia, jak to jest. Dokonałyście aborcji, będąc w całkiem innych sytuacjach. Nie podjęłabym takiej decyzji, gdyby to była wpadka w związku, wpadka z kolegą. Ale ktoś zmusił mnie do stworzenia dziecka, które nie powinno było powstać, ktoś zadecydował za mnie, a ja mam nadstawić drugi policzek i przecierpieć, uszanować to? Tak, wiem jakie to katolickie, ale nie jestem pewna, czy podołam.
  • summerspring 05.12.11, 09:27
    Proszę przemyśl wizytę u psychiatry lub psychologa.

    Przeżyłaś straszną sytuację. Współczuję tragedii.
    Ja kiedyś, po przeżyciu koszmaru (to nie był gwałt) borykałam się ze skutkami stresu pourazowego, efektem była totalna wrogość i niechęć do dziecka. Bardzo tego żałuję, ale w takich krytycznych sytuacjach człowiek nie ma siły się przeciwstawić tym uczuciom. Mniej więcej wiem co czujesz i bardzo cię proszę-rozważ wizytę.

    To dziecko już jest, ono jest również ofiarą - tak jak ty.

    Usuniesz-ryzykujesz syndrom poaborcyjny który odezwie się przy twoich kolejnych dzieciach (o ile będziesz mogła je mieć jeszcze, bo nie zawsze po aborcji można zajść w ciążę lub donosić)
    Urodzisz-przeżyta trauma może się na nim odbijać-sama piszesz że nienawidzisz go. Wiem jaka jest siła takiej nienawiści, w ogóle ciężko nad tym zapanować.

    Z punktu widzenia tego co przeżyłam, zupełnie cię rozumiem. Tu potrzebna jest pomoc specjalisty i to nie jest nic wstydliwego. trzeba ratować psychikę dla dobra siebie i swojej rodziny.

    Nie zabijaj małego człowieczka, który jest również częścią ciebie a został razem z tobą skrzywdzony przez tego faceta. TO NIE JEGO WINA, ON JEST BEZBRONNY, SAM NA ŚWIAT SIĘ TEŻ NIE PROSIŁ. Nie krzywdź go śmiercią. Jeśli urodzisz i zrzekniesz się praw maluszek trafi szybko do kochającej rodziny-będzie miał szansę na udane życie.
    Jeśli go nie pokochasz, to nie będziesz go musiała nawet oglądać.
    I nie będziesz miała wyrzutów sumienia że zabiłaś część siebie, ale dałaś szansę na normalne życie.

    Rozumiem, że możesz nie mieć siły i nie wyobrażać sobie jak go wychowywać.

    Nie odbieraj mu życia i kochających rodziców.


    Jak ma istnieć twoja rodzina? Czasu nie cofniesz, to zdarzenie (gwałt) już na zawsze zostanie w twojej pamięci. Aborcja jest dołożeniem sobie kolejnych cierpień. Ukaraniem ofiary zamiast napastnika. Cisza i spokój "po" będą tylko pozorne. Po aborcji wiele związków się rozpada.

    Pozostaje wam przejść przez tą sytuację z godnością. Aborcja nie wymaże gwałtu, świat nie będzie wyglądał jakby gwałtu nie było.

    Nie chcecie, nie wychowujcie. Nie musicie go oglądać. Syndromu poaborcyjnego ci nie życzę, to jest piekło które uderza w całą rodzinę, inne dzieci w rodzinie też.

    Co zrobisz, jak wyrzuty sumienia odezwą się po latach, nic już nie będziesz mogła zrobić po aborcji, tylko jeszcze bardziej cierpieć.

    "Facet pełen męskich zasad, honoru i ambicji? Ma uszanować, że urodzę nie jego dziecko, o którym tyle rozmawialiśmy, tyle planowaliśmy? Mam dokończyć historię rozpoczętą przez ułoma? "
    Tak, tak postąpić powinien facet pełen męskich zasad, honoru i ambicji. Obronić słabszego. Przepraszam za 'prosto z mostu" ale co powinien facet zrobić? Nalegać na usunięcie, uciec, żeby z inną marzyć o idealnej rodzinie? Słyszałaś o piosenkarzu Sealu i jego żonie heidi klum? Tak mi się nasunęło. Heidi była w ciąży z pierwszym dzieckiem, ówczesny facet ją w trakcie ciąży rzucił a ten Seal był przy porodzie i uznał dziecko za swoje!
    To jest właśnie prawdziwy facet.




    Wychowywanie dziecka z gwałtu-wielkie wyzwanie. Nikt tego od ciebie nie wymaga. Wydaje mi się jednak, że oddanie dziecka do adopcji bezpośrednio po urodzeniu to o wiele lepsza opcja niż aborcja.
    jeśli kiedyś najdzie cię wyrzut sumienia że swoje dziecko oddałaś do adopcji, pojawi się tęsknota, to przynajmniej poczujesz dumę, że dałaś życie i szansę na szczęście temu dziecku. A po aborcji-rozdzierająca niemoc, wszystko na nic.

    Moja matka była takim oddanym do adopcji dzieckiem. Wpadką młodej dziewczyny. Po wielu wielu latach ta starsza już kobieta odnalazła moją matkę (kiedy adopcyjni rodzice już umarli) ze łzami w oczach. Taki ból, ale jednak radość, że żyje, ma się dobrze, pracuje na stanowisku. Dostała szansę na życie, a adopcyjni rodzice kochali i dobrze wychowali.

    Jestem przeciwna aborcji bo to zadanie bólu niewinnej istocie. Metody aborcji-koszmar.
    Na takie coś nikt nie zasługuje, nawet dziecko poczęte w wyniku gwałtu.
  • mama.rozy 05.12.11, 09:50
    cały czas się zastanawiałam,co Ci napisac.bo zwykłe słowa wydają się w takich przypadkach gołe...
    to,co przeżywasz,na pewno jest straszne.zamiast swojego wymarzonego,masz jakby kukułcze jajo,niechciane i podrzucone ze złamaniem wszystkich moralnych zasad.bardzo Ci współczuję.
    możesz nam w przybliżeniu napisac,z jakiego województwa jesteś?pomożemy znaleźc dobrego psychologa,który pomoże Ci stanąc na nogi.chociaż to w tej chwili wydaje się zupełnie niemożliwe...
    szukałam czegoś sensownego dla Ciebie,ale mało jest rzeczy konkretnych.
    ale poczytaj to
    www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=21
    powodzenia.trzymaj się.
    --
    www.kresy.pl/
  • twoj_aniol_stroz 05.12.11, 09:32
    Zaraz! Czym innym jest wychowywać i kochać dziecko poczęte w wyniku gwałtu, a zupełnie czym innym pozwolić mu żyć, ale oddać do adopcji. Uważam, że absolutnie nie musisz kochać tego dziecka, nie musisz go wychowywać, ale możesz pozwolić mu żyć i być kochanym przez zupełnie inną rodzinę. Twój narzeczony może i powinien otoczyć Ciebie opieką, troską, bo zostałaś skrzywdzona i tak postępuje człowiek, który kocha. Ale ten sam człowiek wcale nie musi kochać i wychowywać dziecka, które zostało poczete w wyniku tej krzywdy. On musi oddzielić te dwie kwestie: z jednej strony jest troska o Ciebie, o Twoje zdrowie, samopoczucie, a z drugiej są uczucia do tego dziecka. Nikt mu nie każe tego dziecka kochać a już tym bardziej wychowywać. Dlatego uważam, że bardzo dobrym rozwiązaniem jest urodzenie dziecka i oddanie do adopcji. Aborcja wyłącznie doda Ci cierpienia i bólu i uważam, że już wystarczająco zostałaś skrzywdzona, po co Ci kolejna trauma?
    To jest stereotyp, że kobieta będąc w ciąży czuje miłość do dziecka a facet czule głaszcze ją po brzuchu i robi maślane oczęta. Nawet przy chcianym i wyczekanym dziecku tak nie jest, więc nie musisz się obwiniać o brak miłości do dziecka, o oschłość narzeczonego. To jest zrozumiałe i jak najbardziej logiczne, tym bardziej, że dziecko zostało poczęte wbrew woli Twojej i narzeczonego. Ale wyjściem z tej sytuacji paradoksalnie nie jest zabicie tego dziecka, bo to jest pogłębienie tego bólu i cierpienia, które już przechodzicie. Wyjściem, które dla Wam obojgu spokój jest oddanie dziecka kochającej rodzinie, która się nim zaopiekuje i wychowa je na dobrego człowieka. I wcale tu nie chodzi o nadstawianie drugiego policzka, czy katolickość wychowania itd. To kwestia troski o Ciebie i Twoje dalsze życie. Rodząc to dziecko zachowujesz naturalny cykl, który daje Ci naturalną szansę na zdrowie. Ciąża to czas potężnych przemian hormonalnych w ciele kobiety,które kończą się z chwilą zakończenia połogu, czyli jakieś 6 tygodni po porodzie. Aborcja jest gwałtownym przerwaniem tego procesu w czasie jego trwania i powoduje wiele nieprzewidywalnych skutków zdrowotnych, które często owocują np nawykowymi poronieniami lub problemami z zajściem w kolejną ciążę. Pomyśl nad tym, że teraz planujecie swoje ukochane wyczekane dziecko. Jak będziecie się czuli jeśli okaże się, że nie możecie go mieć, bo ten zwyrodnialec Cię zgwałcił i usunęłaś ciążę by nie urodzić jego dziecka? To będzie ból i cierpienie do końca życia, kolejny powód do nienawiści do tego potwora. Czas wówczas nie będzie w stanie uleczyć tej rany, bo każda nieudana próba zajścia w ciążę będzie przypominała to wydarzenie.
    Zrozum, że każda z nas, które tu do Ciebie piszemy bardzo Ci współczuje, dla każdej z nas Twoje rozterki są normalne i żadna nie uważa, że jesteś winna mając te rozterki i walcząc sama ze sobą. Musisz jednak pamiętać, że spora grupa dziewczyn tutaj ma za sobą aborcje z różnych powodów (czasem to był kaprys - rzadko, najczęściej był to szantaż i przymuszenie ze strony rodziny lub faceta, czasem lęk przed przyszłością) i wiedząc co same przechodzą, próbują Ciebie przed tym uchronić. Dlatego proponują urodzenie dziecka i oddanie do adopcji. One wiedzą jaki to jest potworny ból, jakie cierpienie i chcą Ci tego oszczędzić. Spróbuj tak popatrzeć na te wypowiedzi.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • iktoto 05.12.11, 15:20

    naprawdę czujesz wściekłość na to dziecko? czy wyłącznie na tamtego gościa? to Twoja pierwsza ciąża?
  • summerspring 05.12.11, 13:59
    Dziecko jest niewinne, jest ofiarą jak i matka.

    prawo prawo prawo bla bla bla, to zbiór przepisów stworzonych przez ludzi i nie idealny

    ponad (złym) prawem jest moralność i tego się trzeba trzymać
    niewinnego nie można zabijać
    --
  • summerspring 05.12.11, 20:18
    Nikt tak nie napisał. Nie przekręcaj.
    Nie musi wychowywać tego dziecka. Wystarczy że pozwoli mu się urodzić, bo to lepsze niż aborcja.

    "I nie uważam, że swoją męskość pokazałby, wychowując tak poczęte dziecko - jak
    > napisała jedna z dziewczyn."


  • gemmi18 06.12.11, 07:39
    "Facet pełen męskich zasad, honoru i ambicji? Ma uszanować, że urodzę nie jego dziecko, o którym tyle rozmawialiśmy, tyle planowaliśmy? Mam dokończyć historię rozpoczętą przez ułoma? "
    Tak, tak postąpić powinien facet pełen męskich zasad, honoru i ambicji. Obronić słabszego. Przepraszam za 'prosto z mostu" ale co powinien facet zrobić? Nalegać na usunięcie, uciec, żeby z inną marzyć o idealnej rodzinie? Słyszałaś o piosenkarzu Sealu i jego żonie heidi klum? Tak mi się nasunęło. Heidi była w ciąży z pierwszym dzieckiem, ówczesny facet ją w trakcie ciąży rzucił a ten Seal był przy porodzie i uznał dziecko za swoje!
    To jest właśnie prawdziwy facet.

    Owszem, uważam, że zacytowany tekst właśnie to znaczy.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/9f7jk6nlkptm61kp.png[/img][/url] bbcode
  • gemmi18 06.12.11, 07:41
    Ale i tak zgadzam się z tym, co piszesz. Dać szansę dziecku na życie z kimś, kto nie będzie obciążony taką historią i wychowa dziecko w wielkiej miłości.
    Ta decyzja jest podwójnie trudna, życzę autorce siły i odwagi.
    Pozdrawiam.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/ojxeroeq2x35sy5y.png[/img][/url]
  • summerspring 06.12.11, 08:57
    Wypowiedź rzeczywiście trochę zakręciłam- jednak nie miałam absolutnie na myśli żeby kogoś zmuszać do wychowywania dziecka po takim zajściu. Nie chodziło mi o to żeby wychowywał dziecko z gwałtu i tym samym potwierdził swoją męskość.
    Chodziło żeby obronił słabszego, czyli nie wymuszał aborcji, jak to wielu panów potrafi.

    A przykładem chciałam podkreślić w jakim kierunku powinna iść męska pomoc.
    Niestety częściej się słyszy że panowie zawodzą.

    "Nie chcecie, nie wychowujcie. Nie musicie go oglądać"


    Autorce życzę dużo siły i odwagi w podjęciu decyzji.
    Daj szansę maluszkowi...





    -
  • aguar 06.12.11, 09:53
    Przepraszam jeśli uraziłam Cię tym pytaniem, ale czy Ty jesteś naprawdę na 100% pewna, że to jest dziecko tamtego a nie narzeczonego? Tak czy inaczej, bardzo Ci współczuję i życzę dużo siły!
  • niemoge_niechce 06.12.11, 10:57
    Jestem pewna, ponieważ ta sytuacja zdarzyła się podczas 2-miesięcznego wyjazdu narzeczonego, wrócił od razu, gdy zadzwoniłam do niego. A od tego czasu nie doszło między nami do zbliżenia.
  • niemoge_niechce 06.12.11, 11:02
    Dziękuję za wszystkie Wasze przemyślenia, ciepłe słowa i doping.
    Kupiłam już to, o co pytałam.
    Wyjaśnię tylko kwestię narzeczonego - nie namawia mnie na usunięcie ciąży i nie odciąga od tego pomysłu, wysłuchuje mnie i jest ze mną, będzie zawsze.
    Mam nadzieję, że nie będę musiała wracać tutaj z prośbą o wsparcie. To dla mnie najcięższe zdarzenie w życiu i chciałabym nareszcie poczuć ulgę.
  • cowell4 06.12.11, 11:16
    Życzę Ci powiedzenia, nie wolno sobie wmawiać syndromu poaborcyjnego. Nie myśl o tym syndromie, bo go w końcu będziesz miała.
    Ja sama się w końcu zdecyduje na ten zabieg.
  • lina_ewe 06.12.11, 11:19
    Pomysl, prosze, nie zabijaj.
    Zacznijcie wasze wspolne zycie od tego heroicznego czynu wychowania dziecka, tak nieszczesliwie poczetego.
    Popatrz na to dziecko inaczej, jak na mala bezbronna istotke, skrzywdzona i samotna. Istotke, ktorej Ty jestes matka ... i nie zabijaj.
    Ten dzidzius ma juz 2 miesiace, on tez chce zyc, tez chce sie cieszyc pierwszym sniegiem i prezentami, ktore co roku przyniesie mu Sw. Mikolaj. Nie odmawiaj mu tego ...
  • niemoge_niechce 06.12.11, 11:35
    To jest nieskończony 4. tydzień, ale to nieistotne. Niestety nie potrafię dostrzec w tym dziecku własnego. Chcę mieć swoje dzieci ze swoim narzeczonym, w swoim czasie i pod wpływem swojej decyzji. W tak ważnej sprawie nikt nie może decydować za mnie. Usuwam nie tylko ciążę, ale również swoje nieszczęście, ból i obrzydzenie, paraliżuje mnie świadomość, że mam w sobie część tego gnoja.
  • lina_ewe 06.12.11, 11:52
    tak, zle zrozumialam poprzedni wpis o dwoch miesiacach, ale to rzeczywiscie bez znaczenia czy 4 tygodnie, czy 44, czy 4 lata ...

    Ty twierdzisz, ze nikt nie moze za Ciebie podjac tej decyzji - swieta prawda
    ... jednak z drugiej strony - temu malenstwu odbiera sie prawo decyzji - a wierz mi ono na prawde chce zyc ...

    Skoro Twoj narzeczony wie o wszystkim, to tym latwiej bedzie donosic i oddac do adopcji, wtedy i Twoja decyzja, by uwolnic sie od Tego dziecka bedzie uszanowana i oszczedzone zycie tego dziecka ... i latwiejsza przyszlosc dla Was wszystkich ...
  • niemoge_niechce 06.12.11, 12:02
    To mnie odebrano prawo decydowania, a wszystko inne jest tego konsekwencją. Ja też chcę żyć, a z tym, co czuję, nie potrafię.

    Która z Was wie, jak to jest nosić dziecko gwałciciela? A która jest pewna w 100%, że teraz - po aborcji, którą kiedyś dokonałyście - nie usunęłaby dziecka z gwałtu?

    Ja czuję, że robię dobrze dla siebie i mojej przyszłej rodziny. W razie czego wrócę tu, przyznam Wam rację i będę żałować razem z Wami - to mogę Wam obiecać.
    Jeszcze raz dziękuję, bądźcie ze mną i z tym dzieckiem jutro myślami.
  • cowell4 06.12.11, 12:04
    Ja jestem z Tobą myślami. I życzę Ci wszystkiego najlepszego.
    Rozumiem Cię, nosić w sobie dziecko gwałciciela to najgorsza rzecz na świecie.
    Zobaczysz, będzie dobrze.
    Ja sama stoję przez decyzja o aborcji.
  • madzia1708 06.12.11, 12:10
    Ona pisze pod dwoma nickami, nie wiem czy to jest wiarygodny czlowiek....
    przeczytaj cały wątek i wpis cherry cola powyżej, a póżniej idź do watku cherry cola
    ludzie są dziwni jednak
  • niemoge_niechce 06.12.11, 12:14
    Przepraszam, ale czy to na pewno o mnie?
  • madzia1708 06.12.11, 12:38
  • lilia-wodna 06.12.11, 14:11
    Jutro jest rocznica śmierci mojego taty.... Nie mogę "trzymać kciuków" za Twoją decyzję sad
    Zastanów się jeszcze, porozmawiaj z narzeczonym... Jeśli on tego nie chce? Jak on popatrzy na przyszłą żonę, która zabija bezbronne dziecko?

    Wiem, że jesteś w niewiarygodnie trudnej sytuacji. Ale jak pisały poprzedniczki - dziecko nie jest winne. Pomyśl o nim jako o ofierze - a nie winnym Twojego stanu. Jest małe, bezbronne, niechciane. Nie wiem, czy jesteś wierząca - niedługo Święta - św. Józef też przyjął nie "swoje" dziecko, pokochał je... Nie było miejsca dla ciebie ..... Może jednak pozwolisz temu maleństwu na dobre zamieszkać u Ciebie - a po porodzie zawsze możesz oddać do adopcji, jeśli uznasz, że nie podołasz wychowaniu.
    Porozmawiaj z psychologiem, samej będzie Ci trudno. Pozdrawiam Ciebie i Twojego Narzeczonego.
  • niemoge_niechce 06.12.11, 16:28
    Nie chcę trzymania kciuków.
    On patrzy na mnie, jak na przyszłą żoną, która doświadczyła wielkiego bólu, upokorzenia, której zabrano coś, co miało być tylko dla niego. Powiedział, że nie wie, co powinniśmy zrobić, długo rozmawiamy o tym, co ja czuję i co będzie potem. Dał mi szansę wykorzystać znajomość siebie, swoją intuicję i pokierować się tym, co ja czuję. Bez względu na to, co wybiorę, będzie ze mną na dobre i na złe.
    A ja już wybrałam, dziękuję za ciepłe słowa.
    To nie ejst tak, że nic nie robię sobie z Waszych doświadczeń, słów, porad. Bardzo wiele mi uświadomiły. Zmierzę się z tym
  • bibina 07.12.11, 00:23
    Cos mi chodzi po glowie, ze mimo podjetej juz przez Ciebie decyzji o pozbyciu sie dziecka z gwaltu, zagladasz na to forum, a przynajmniej Cie kusi by to zrobic. Mam racje czy raczej kiepski ze mnie psycholog-amator?
    'Slysze' w tonie Twoich wypowiedzi, ze juz nosisz w sobie nadzieje na ulge, jaka ze soba przyniesie wziecie tabletki/tabletek. Pstryk - po problemie. Ale skad wiesz, czy za zakretem nie czeka - tak, ulga pewnie bedzie, ale moze w bardzo nieprzyjemnym towarzystwie innych emocji? Tylko wtedy JUZ NIE BEDZIE ODWROTU. Teraz jest.
    To co stracone poprzez gwalt, juz jest nie do odzyskania. Ale przed Toba cala reszta Twojego zycia i masz wciaz szanse zyskac wiecej (choc w inny sposob) niz stracilas. Mozesz wygrac zycie, piekne zycie. A skutkiem ubocznym bedzie to, ze Twoje dziecko wygra zycie.
  • niemoge_niechce 06.12.11, 12:16
    Dziękuję za wsparcie. Przeczytałam Twój wpis i również życzę wytrwałości w tak trudnej chwili, bez względu na to, jaką decyzję podejmiesz.
  • lina_ewe 06.12.11, 12:38
    Nie, ja nigdy nie dokonalam aborcji.
    Za bardzo kocham zycie, a dzieci w szczegolnosci.
    I na prawde nie uwazam, ze dzieci, ktorych ojcowie sa zli i brutalni, sa gorsze niz te ktore maja kochajcych tatusiow.
    Sa moze tylko bardziej nieszczesliwe, wiec nalezy im sie wiecej milosci, a nie wyrok smierci.

    Nie sadze tez, ze kobieta, ktora zostala skrzywdzona przez gwalt powinna dalej siebie krzywdzic zabijajac wlasne dziecko.
  • mamaanieli 06.12.11, 14:36
    dziecko potworem? chyba sama w to nie wierzysz. jesteś ofiarą gwałtu - to potworne. zgwałcił cię potwór. lecz jeśli usuniesz - sama sobie zadasz kolejny gwałt. i to z własnej woli. na świecie zyje wiele dzieci z gwałtu. są wychowywane przez matki - lub nie. nie ma obowiązku wychowywania dziecka z gwałtu. ale mają prawo do zycia, bo to nie one zawiniły.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • bellagnos 06.12.11, 23:10
    Zobacz to : www.oaza.pl/cdz/obrona-zycia/512-rebecca-kiessling

  • lilia-wodna 06.12.11, 23:32
    Przypomniał mi się film -Rob Roy. Tam też bohaterka została zgwałcona, dziecko zostało poczęte. Jej mąż to dziecko przyjął jako swoje.

    "Znamy siebie na tyle, na ile nas sprawdzono". Twój narzeczony - do końca też nie możecie być pewni jak zareaguje, gdy jednak usuniesz to dziecko. Ono jest bezbronne, niewinne. Wiem, że wspomnienia, przeżycia - masz pełne prawo obawiać się jak przyjęłabyś to dziecko. Jednak ono jest w połowie Twoje, zastanów się.

    Zbrodniarz odebrał Wam to, co miało być tylko Wasze - ale aborcja czasu nie cofnie.
    Nie patrz na dziecko jak na "winne", zastanów się, czy nie możesz go przyjąć i pokochać?
    Właśnie dlatego, że zostało powołane na ten świat nie tak, jak powinny być powoływane dzieci.
    Dzieci adopcyjne też nie pochodzą biologicznie od adoptujących je rodziców. A są pokochane.

    Wiem, że to heroizm, bardzo trudne, ale po prostu wiem też, że aborcja czasu nie cofnie. Jesteś w tej o tyle dobrej sytuacji, że masz kochającego i akceptującego Cię, wspierającego narzeczonego. Może razem dacie radę?

  • niemoge_niechce 08.12.11, 13:17
    Jeszcze raz dziękuję za wsparcie i zainteresowanie moim problemem.
    Chciałam napisać, że fizycznie wszystko poszło dobrze - bez nadmiernego krwawienia, bez wielkiego bólu.
    Czuję się wolna i czysta, myśli krążą mi po głowie, ale zawsze kończą się na wniosku, że dobrze zrobiłam, że odzyskałam siebie, że mogę zacząć żyć na nowo - z kolejnym, ciężkim doświadczeniem, które zaakceptowałam. To dziecko nie leży w ściekach, postanowiłam choć tyle zrobić dla niego, to wszystko, co byłam w stanie mu dać.
    Jest mi lepiej, jest dobrze. Nie mam pewności, że zawsze będę tak czuła, ale mam nadzieję, że tak.
    I chciałam Wam napisać, że mimo iż aborcja była i jest dla mnie złą drogą, to zaczęłam odróżniać sytuacje, w których znajduje się kobieta wykonująca ten czyn. Są sytuacje, kiedy aborcję można w pewnym stopniu zrozumieć. I są kobiety, które unikną syndromu poaborcyjnego - właśnie ze względu na tę sytuację i może też dlatego, że każda z nas jest inna. I ma do tego prawo.
    Pozdrawiam.
  • 0oo.oo0 08.12.11, 13:42
    Przeczytałam właśnie Twoją historie, bardzo Ci współczuję, że nie było to dziecko, które mogłaś pokochać i będę trzymała kciuki, żeby teraz wszystko Ci się ułożyło. I nasunęła mi się taka myśl, że szkoda, że dużo wcześniej nie pomyslałaś o takiej możiwości, że mogłaś zajść w ciążę, żeby łyknąć od razu tą pigułkę na 72 godz. Bo wtedy nie ma pewności, czy w ogole może być z tego dziecko, wiec na pewno w ogole sie o tym nie myśli, że się je zabija i jest dużo łatwiej.
  • nomya 08.12.11, 14:37
    Tak, miałaś do tego prawo i ja Cię całkowicie rozumiem. Powiem więcej, zrobiłabym to samo co Ty. Każdemu tutaj łatwo jest radzić jak nie doświadczył takiej sytuacji. Z mojego punktu widzenia postąpiłaś słusznie, bo zgodnie z sumieniem. Trzymaj się.
  • lina_ewe 08.12.11, 23:11
    coz, a ja wciaz uwazam, ze temu dziecku nalezalo sie zycie, jak kazdemu czlowekowi ...

    i bardzo, bardzo zle sie stalo ... szkoda ... ogromnie mi szkoda tego malenstwa ...
  • nowako-wa 09.12.11, 09:52
    niemoge_niechce napisała:
    I są kobiety, które unikną syndromu poaborcyjnego....

    Na to gwarancji nie masz , bo syndrom lubi dać o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie, np. kiedy będziesz w planowanej ciąży z ukochanym człowiekiem....

    Życzę Ci szczęścia , ale postaraj sie zawsze myśleć ciepło o tym dziecku i nie odrzucaj go jako matka w myślach tylko za to w jakich warunkach się poczęło...
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • kari12345 08.12.11, 22:06
    Hmm.. niewiem czy wiesz ale jesli chcesz usunac te ciaza farmagologicznie to mam rozumiec ze przez zazywanie lekow tak ?. Zdajesz sobie sprawe ze usowanie takiej ciazy jest niebezpieczne dla ciebie i prawdopodobnie przyszlych twoich dzieci. Nie powiem ci ze wiem co czujesz albo co przechodzisz bo to zrozumiec moze tylko inna kobieta ktora doznala takiej krzywdy ale jako 21 letni facet czuje obrzydzenie do twojego ze tak powiem oprawcy. Skoro chcesz planujesz usowanie ciazy w ten sposob wpisz w google co i jak moze ci pomoc. Sa na to oczywiscie sposoby ale na tym forum wole ich nie ujawniac. Bardzo ci wspolczuje i nikt nie moze ciebie osadzac pamietaj.
  • niemoge_niechce 15.12.11, 13:45
    Piszę, żeby poinformować, że ze mną wszystko dobrze. Nadszedł czas refleksji nad tym, co się stało - począwszy od gwałtu, kończąc na aborcji. I myśląc o tym czuję się wolna, jakby spadł ze mnie wielki ciężar, jakbym odzyskała własną duszę, siebie.
    Teraz wiem, że przypadki aborcji można dzielić. Wiem, że aborcja dziecka z gwałtu w moim przypadku była jedynym rozwiązaniem, którego konsekwencje są pozytywne, jeżeli chodzi o moją osobę. Tak, żal mi tego nowego życia, tego dziecka, że nie mogło powstać w normalnych warunkach, że nie oczekiwali go wspaniali rodzice. Ale w tej sytuacji poszkodowaną byłam przede wszystkim ja - zmuszona, postawiona przed faktem dokonanym, napiętnowana.
    Chcę jeszcze dodać, że niestety, decydując się na aborcję, kupujesz kota w worku. Bo myślisz, że wszystko będzie dobrze, że to prawidłowa decyzja, ale jednocześnie masz świadomość, że może być całkiem inaczej. Niewiadoma, którą poznasz dopiero po zabiegu. Też nie miałam pewności, jak ze mną bedzie. Ale poczułam ulgę, że podjęłam taką decyzję, ratując tym siebie.
    Pozdrawiam.
  • nowako-wa 15.12.11, 16:08
    Ulgę poczułaś teraz, nie masz gwarancji że do smierci będziesz tak czuła...
    Ja też kiedyś czułam ulgę i bardzo długo nic...a potem zaczął się koszmar...
    Życzę Ci aby ułożyło się Twoje życie- zaglądaj tu czasem smile
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • bibina 15.12.11, 17:27
    Czujesz to, co czujesz. Masz prawo czuc ulge. Ale uczucia niekoniecznie wskazuja czy sie dobrze zrobilo czy zle. Dopiero refleksja nad nimi.

    Ja czuje zlosc, ze jednak pozwolilas to dziecko zabic. Zal mi go, ze zginelo w miejscu teoretycznie najbezpieczniejszym na swiecie. Takie malenstwo, Boze.

    Nie osadzam Cie. Zycze najlepszego zycia.
  • iktoto 15.12.11, 17:34
    chyba większość kobiet po aborcji odczuwa ulgę. ja też czułam ulgę, że mogę wrocić do stanu przed ciążą. zazwyczaj refleksje pojawiają się jakiś czas poźniej. u mnie refleksja przyszła po wielu latach, uderzyła z dużą siłą. jak Twoje życie potoczy się? nie wiadomo
    Życzę Ci siły
    Monika
  • nati1011 15.12.11, 20:30
    proponuję skończyć dyskusję.

    tak - potrafie zrozumieć autorkę wątku. Co nie znaczy poprzeć czy przyznanać, że zrobiła dobrze. Mam nadzieję, ze dojdzie do rónowagi, Szczerze jej tego życze. Na pewno nie da sie tej sytuacji porównać do małolaty której zachciało się pobawić w dorosła a teraz płącze nad rozlanym mlekiem.

    i prosze oszczedżcie juz dizewczynie dołowania i moralizatorstwa, Stało się. Niech teraz wraca do równowagi.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • madzia1708 16.12.11, 09:35
    dobrze, ze tu jesteś, że jakimś (?) wink CUDEM się tu znalazłaś smile
    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • madzia1708 16.12.11, 09:31
    nie byłyśmy w takiej sytuacji i obyśmy nigdy w życiu nie były... i nie powinno się pisać rzeczy typu: to, ze teraz nie masz wyrzutów, to nie znaczy, ze nie bedziesz miała

    w tym przypadku lepiej, ze ta kobieta nie miała jednak wyrzutów sumienia, żeby udało Jej się zapomnieć o tym, co Ją spotkało, bo to chyba najgorsze co może się przydarzyć kobiecie...

    Trzymaj się Niemogę smile

    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • niemoge_niechce 13.01.12, 08:52
    Witam. Jestem tutaj, ponieważ aborcja nie wymazała z pamięci tego, co mnie spotkało i temat w mojej głowie jest nadal aktualny. Chcę jednak napisać, że rozpoczęło się dla mnie nowe życie, zaczynam doceniać prozaiczne sprawy dnia codziennego i cieszyć się, że nie jest źle. Zapalam światełko dziecku, które abortowałam i proszę o wybaczenie. Sama sobie wybaczyłam, że doprowadziłam czymś nieświadomie do takiej sytuacji, bo wierzę, że czyny, które są złem lub mają podłoża zła, odbijają się później na nas ze zdwojoną siłą. Coś w rodzaju kary. Nie rozstrzygnęłam jeszcze za co spotkała mnie taka ciężka kara, ale mam nadzieję, ze keidyś to zrozumiem.
    Póki co czuję wielką ulgę, czuję się czysta, nowonarodzona i z szansą na dalsze, świadome życie.
  • iktoto 13.01.12, 19:57
    jak to kara? aborcja nie jest karą, to wybór kobiety mniej lub bardziej świadomy.
  • dzika.rozalka 13.01.12, 21:34
    mnie się zdaje, że chodzi o gwałt.
  • niemoge_niechce 13.01.12, 23:51
    Miałam na myśli przyczynę aborcji, nie samą aborcję. Chodziło mi o gwałt.
    Nie wypowiedziałam tego słowa odkąd usunęłam dziecko, więc napisanie go i wypowiedzenie w myślach jest dla mnie nie lada przeżyciem.
  • iktoto 16.01.12, 20:11
    jak się czujesz? dajesz radę psychicznie?
  • bibina 13.01.12, 16:39
    h2so4_pl napisała:

    > Moim zdaniem dziecko powinno byc kochane i wychowywać się w kochającej rodzinie
    > . To są priorytety.

    Nie chce Autorce tego watku wmawiac zadnego zespolu poaborcyjnego. Zycze jej jak najlepiej.

    Ale h2so4_pl, Twoje slowa to dopiero prezentacja czarno-bialego, sztywnego myslenia: 'dziecko powinno byc kochane i wychowywac sie w kochajacej rodzinie'. A jak przypadkiem nie jest, to co? Ma sie nie rodzic, tak? A skad wiesz, czy nie znajdzie sie ktos, kto mu da te milosc? Moze rodzina naturalna nauczy sie kochac? Jesli nie rodzina naturalna, ale adpocyjna, zastepcza? To sa odcienie szarosci, to jest nieprzewidywalnosc zycia, czasem cudowna, czasem tragiczna - ale zawsze z nadzieja. To jest zycie. Aborcja natomiast nie jest zyciem, tylko jego zaprzeczeniem.
  • mala_gorzka 16.01.12, 15:13
    przyszło mi na myśl, że taki fakt ojcostwa prędzej czy później wyjdzie na jaw. dla kształtowania tożsamości dziecka informacja kim byli rodzice jest b. ważna.

    a wszytskim obrończyniom niewinnych dzieciątek radzę odrobinę empatii. nie wiem jak któraś z Was poczuła się, gdyby dowiedziała się, że została poczęta w wyniku gwałtu. w końcu nie tylko po matce dziedziczy się geny.



    pozdrawiam autorkę wątku.
  • mama.rozy 16.01.12, 16:52
    wiesz,tak obiektywnie patrząc,niewiele z nas miało szczęście urodzic się w dobrych rodzinach.sa tu dzieci alkoholików,z przemocy domowej.ale jakoś nie pokusiłabym się o opinię,że one wolałyby nie życ,bo miały takich,a nie innych rodziców.
    i to chyba tyle w kwestii wyboru rodziny,w jakiej na ten świat przychodzimy
    --
    www.kresy.pl/
  • nati1011 14.03.12, 15:18

    Witamy CLIVE -- twój post został właśnie zgłoszony do prokuratury - miłego dnia smile



    miłość to wybór i wierność wyborowi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka