Dodaj do ulubionych

Trudna, prywatna sprawa a aborcja

10.12.11, 12:53
Pewnie macie już dość wątków dotyczących aborcji, a z tego, co widze to ostatnio wysyp takich tematów, ale ja tez potrzebuje rady, pomocy (?). Sama nie wiem, czego. Sprawa jest dość skomplikowana i dla mnie krępująca (chociaż to za delikatne słowo). Zacznę może od tego, że od 7 lat jestem mężatką. Z mężem żyło się nam raczej dobrze, raczej normalnie się dogadywaliśmy, nie było między nami dużych konfliktów.
Wdałam się w w związek na boku, ale może nie będę się rozpisywała o prywacie, bo mnie teraz samej jest ciężko. Sęk w tym, że jestem z tym facetem w ciąży. Ciąża potwierdzona, mam 100 % pewność. Wiem też, że to dziecko na pewno nie jest męża. Po prostu to wiem. Inaczej nie może być. To dziecko z tej wątpliwej ,,przygody''. Jak się zapewne domyślacie, nie mogę urodzić tego dziecka. Maż nawet nie może się dowiedzieć o ciąży, bo wtedy wyszedłby na jaw związek z tamtym facetem, który zresztą został przeze mnie zakończony, jeszcze zanim się dowiedziałam o ciąży. To już prawie 7 tydzień, więc czas leci. Wiem, że tutaj nie możecie dawać rad na temat dokonania aborcji. Po prostu chyba przyszłam się wyżalić. Może w ogóle nie powinnam tutaj pisać, ale mnie samej jest cholernie ciężko. Zwłaszcza w takiej chwili. Po prostu jestem z tym sama. Nikt nie wie o takiej sytuacji i o tym co się działo, i nie może to wyjść na jaw.
Edytor zaawansowany
  • mamaanieli 10.12.11, 13:57
    kiedyś tu pisała dziewczyna, ktora "musiala" usunąć dziecko innego faceta. usunęła. małżeńtstwo się mimo to, niestety rozbiło. nie myśl, ze gdy usuniesz, wszystko w twoim malzenstwie sie naprawi. raczej przeciwnie.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • mag-40 10.12.11, 14:43
    Cześć wiem że to trudna decyzja teraz wydaje się tobie że jesteś w potrzasku ale usunięcie ciąży nie przyniesie Tobie ulgi wręcz przeciwnie wiem co mówię sama niedawno poddałam się aborcji i bardzo trudno mi się z tym żyje. Czuje się jakbym była zamknięta w jakimś kokonie nic dookoła mnie nie interesuje. Postaraj się porozmawiać z przyjaciółmi może z kimś zaufanym z rodziny na pewno znajdziecie wspólne rozwiązanie .Aborcja to nie jest wyjście z sytuacji o niej nigdy nie będziesz umiała zapomnieć i cieszyć się życiem. To że pozbędziesz się dziecka nie oznacza przecież ze twój mąż nie dowie się kiedyś o twoim romansie i też nie odejdzie. Nie rób tego.
    Pozdrawiam i ściskam
  • lilia-wodna 10.12.11, 14:44
    Nie dokładaj do jednego błędu jeszcze drugiego, o wiele straszniejszego. Zabić niewinne, prawdopodobnie całkiem zdrowe dziecko tylko dlatego, by ukryć skok w bok?

    A co, jak będą komplikacje przy zabiegu - mąż i tak się dowie, i to również o Twojej decyzji o aborcji. Wiem, że sytuacja jest trudna, strasznie przykro przyznać się do skoku w bok - ale, kurczę, człowiek musi mieć odwagę cywilną brać odpowiedzialność za swoje czyny, liczyć się z konsekwencjami. Może mąż Cię zostawi - ale ja wolałabym znać prawdę, niż być oszukiwaną przez małżonka. A Ty zamierzasz usunąć dziecko, by udawać przed mężem wierną żonę.

    1) skok w bok,
    2) oszustwo,
    3) aborcja

    Może wystarczy tylko ten błąd z pkt 1? Trzymaj się, przemyśl sprawę. Od prawdy się z reguły nie umiera - ona wyzwala. Pozdrawiam Cię ciepło smile

  • bellagnos 10.12.11, 14:39
    Rzeczywiście trudno radzić, ale tu teraz chodzi o życie małego człowieka. Jeśli usuniesz będziesz nosić podwójnie ciężką tajemnice, czy to wytrzymasz??

    Gdybym była na twoim miejscu będąc w takiej sytuacji ( czyli światopogląd, wrażliwość, mąż, brak dzieci) powiedziałbym prawdę , ryzykujesz swoje małżeństwo ale za późno już na "nawrócenie" bez konsekwencji , masz dziecko. Pisała tu też jedna kobieta która ma rodzinę i urodzone dziecko prawdopodobnie z innym w takiej sytuacji bym milczała dla dobra dzieci, ale z tego co rozumiem nie macie dzieci..
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usamg7ywh7g8jx7.png[/img][/url]
  • tikitaki00_55 10.12.11, 15:41
    Ja sama mam świadomość, że oszukiwanie nie jest w porządku, cała ta sytuacja mnie przerasta, ale chyba na razie nie mam odwagi by się przyznać do zdrady. Prawda jest taka, że to była chwilowa przygoda, zauroczenie. Nic poważnego. W zasadzie sam seks. Wiem, że to świństwo, ale brakuje mi swego rodzaju siły, żeby się do tego przyznać. Nie wiem jak mąż zareaguje, nie wiem, jak się to dalej potoczy. To nie jest sytuacja z którą się przechodzi na spokojnie do porządku dziennego. Boję się, że to wyjdzie na jaw, ale z drugiej strony czasami chciałabym, aby się o wszystkim dowiedział. Jestem rozdarta, i tyle. Ja o tym teraz nie potrafie powiedzieć.
    Nawet nie myślałam o czystym zabiegu, chociaż ciąża usuwana u lekarza jest bezpieczniejsza, finansowo też mogłabym sobie pozwolić na przerwanie ciąży u ginekologa, ale nie chce. Chce unikać chodzenia po tego rodzaju klinikach, szukać na lewo gabinetów, gdzie się tego dokona.
    Myślałam o tabletkach, nawet wiem,jak je zdobyć.
    Ale boję się tego. To wszystko mnie przerasta, nie tylko zdrada, ale i sam zabieg. Boję się, że po nim coś będzie nie tak, że coś się stanie. Z drugiej strony wiem, że czas leci. Dużo się tego nałożyło. Z tamtym facetem nie mam kontaktu, i więcej nie chce go odnawiać. Zdecydowałam, że tak byłoby najlepiej.
  • mama.rozy 10.12.11, 16:00
    a jaką widzisz dla was,jako związku,przyszłośc?jest,jak jest.ale czy to wystarczy?
    bardzo często tu przerabiamy "problem" dziecka,a tak naprawdę problemy są zupełnie gdzie indziej...pewnie o tym wiesz,zdrada nie bierze się z zachcianek ciążowych...
    pomyśl,co chcesz dalej.czy po aborcji będziesz dbała o rozwój związku,pogłębienie małżeństwa?czy ta tajemnica,jeśli się da ja zachowac,będzie okazją dla odrodzenia waszego związku?
    bo na jednej szali stawiasz człowieka,małego,bo małego,ale człowieka,a co na drugiej?bo aborcji nie da się tak po prostu zamieśc pod dywan...
    strach i wstyd w takiej sytuacji jest spodziewaną reakcją.ale czy chowanie głowy w piasek to super rozwiązanie?
    --
    www.uroczysko.net.pl/
  • nienienie_85 10.12.11, 16:59
    jesteś w dość nieciekawej dla siebie sytuacji masz męża z którym Ci się nie układa (stąd zdrada), masz byłego kochanka z którym zakończyłaś związek a teraz jeszcze masz do tego dziecko, które tak jakby ukazuje nagą prawdę o tym jak się układa Twój związek z mężem. Ale musisz sobie odpowiedzieć na jedno pytanie, czego chcesz? Skoro zdradziłaś męża znaczy, że nie jest Ci z nim dobrze. Kochasz go? a on kocha Ciebie? Co czujesz do swojego kochanka? to zapewne też nie jest miłość skoro się z nim rozstałaś. Dziecko natomiast na 10000000000000% będzie Cię kochało. I już nigdy, przenigdy nie będziesz sama. Jeżeli przerwiesz ciążę w tej sytuacji i tylko dlatego, żeby mąż się nie dowiedział będziesz obarczała samą siebie za kłamstwa, zdradę i teraz za aborcję, nie wiem czy skoro jesteś z tym sama dasz sobie radę. Mówisz, że stać Cię na zabieg, więc finansowo nie miałabyś problemu z wychowaniem dziecka. Przemyśl to, bo potem będzie za późno. I to nie jest czcze gadanie, typu Bóg Ci nie wybaczy itp itd. To jest po prostu ciężkie, od mojej aborcji minęło pół roku a ja z dnia na dzień jestem gorszym wrakiem człowieka. Mam dla Ciebie jedną radę, przemyśl to, ale nie raz czy 2 tylko z 200 razy. Bo czasu już nigdy nie cofniesz.
  • panna_z_nikad 10.12.11, 16:04
    Co sie stalo to sie stalo. Dziecko nie jest niczemu winne. Jest Twoje. Facet zawsze moze od Ciebie odejsc-maz, kochanek,kolega...Dziecko jest na zawsze Twoje. Moze wywolam sprzeciw kobiet na tym forum, ale nie mow nic, przemilcz sprawe, to dziecko bedzie Twoje i Twojego meza. Po prostu. W koncu piszesz, ze zyjesz z mezem normalnie.. Nie zabijaj tego dziecka, Twoj romans to juz jest blad, zabicie malenstwa to nastepny. Przerwij to bledne kolo.
  • nati1011 10.12.11, 16:23
    może po kolei.

    czy masz 100% pewność, ze dziecko nie MOŻE być męża? NIe chodzi mi o przeczucie, ale o pewność. Bo często jest tak, ze kobieta twierdzi, ze ona wie, ze to nie meza i tp. A tu naprawdę PRZECZUCIE nic nie oznacza.

    czy aborcja cokolwiek naprawi? czy sprawi, zę zdrada zniknie? czy może chodzi jedynie o ukrycie śladów zdrady?

    zdrada nie bierze się znikąd. jakieś problemy musieliście mieć. pytanie teraz co dalej.

    jeżlei istnieje możliwość by to było dziecko twojego męża, to je po prostu uródź. Jeżeli na pewno nie może być meża - to też je uródź. Powstaje tylko pytanie jak to powiedzieć meżowi i co dalej z Waszym małżeństwem.
    tak czy inaczej aborcja waszych problemów nie rozwiaze, a doda jedynie nowe


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • tikitaki00_55 10.12.11, 16:31
    Mam pewność. O tyle mam pewność, że o moim seksie z mężem już od kilku miesięcy nie ma mowy. Po prostu zanik współżycia. Ale nie chcę w to wnikać dalej.
    Wiadome, że to nie wymaże zdrady. Że nie zapomnę o zdradzie. O czymś takim nie można zapomnieć. Nie ukrywam że chce to zrobić po to, żeby się mąż nie dowiedział. Nie chce rodzić dziecka tego faceta. Etap z nim chce zamknąć raz na zawsze.
    Nie wiem, jak o tym powiedzieć, i nie wiem, co będzie dalej. Po prostu nie wiem. To nie jest sprawa o której się tak łatwo mówi. Wiem, że przyznać się byłoby najłatwiej, ale na razie łatwo się tylko pisze. Gorzej to zrobić, bo do tego mi brakuje odwagi.
    Mam świadomość, że sama się w to wplątałam.
  • iktoto 10.12.11, 19:04
    napisz o sobie coś więcej: macie dzieci? jakim jesteście małżeństwem? ile masz lat? kochacie się czy tylko żyjecie koło siebie z przyzwyczajenia?

    Monika
  • madzia1708 10.12.11, 19:20

    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • tikitaki00_55 10.12.11, 19:20
    Nie, nie mamy dzieci. Nigdy ich nie planowaliśmy. To był nasz świadomy wybór. Tak jakoś wyszło. Za mąż wyszłam bardzo wcześnie (może to było błędem, sama nie wiem teraz), miała wtedy 19 lat, teraz mam 26 lat. On twierdzi, że mnie kocha. Nie mogę narzekać na ogólne życie z nim, dba o mnie, jeżeli chodzi o takie rozmowy, to rozmawiamy ze sobą normalnie, zawsze wyjeżdżamy razem. Ale czy ja go kocham? Sama nie wiem. W pewnym sensie na pewno - stąd mam teraz wyrzuty związane ze zdradą. A z drugiej strony... Nie wiem, jak to określić. Fizycznie między nami nic nie ma. Boję się, że to juz faktycznie przyzwyczajenie.
  • madzia1708 10.12.11, 19:24
    czy Ty chcesz tego dziecka?
    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • tikitaki00_55 10.12.11, 19:35
    Może bym chciała. Może.
    Ale nie mogę urodzić dziecka tego faceta. Nie mogę. Jak urodzę, to wtedy zdrada wyjdzie na jaw. Może lepiej byłoby gdyby wyszła, ale nie chce w taki sposób. Chce zamknąć etap tamtego związku raz na zawsze. To był zwykły seks, bez żadnych wielkich uczuć. To dziecko nie pomoże mi zamknąć tego etapu. W pewnym sensie będzie przypominać o tamtym facecie. Zaczną się inne problemy, a mam ich już naprawde dość mimo że zdaje sobie sprawę, że to moja wina.
  • madzia1708 10.12.11, 19:48
    sory, za takie słowa, ale to jedyne wyjście, skoro nie chcesz się Mu przyznać do zdrady. Twoja wina, to i sama dźwigaj ciężar tej zdrady.
    Nie zabijaj, to dziecko niczemu nie jest winne.
    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • tikitaki00_55 10.12.11, 19:54
    Może się chce przyznać, tylko że to nie jest takie łatwe. Zdradziłyście? Wiecie jakie to uczucie wiedząc, że się zdradziło i żyć z czyms takim? Czasami mam ochotę wykrzyczeć, że go zdradziłam, że się spotykałam z tamtym facetem, a z drugiej strony się boję. Boję się, jak się to wszystko dalej potoczy. Zdrada to nie jest łatwa rzecz, ona nie jest łatwa dla mnie (a przecież to ja zdradzałam), a co dopiero dla kogoś, kto był zdradzany (mój mąż).
    Nie wiem, jak mam to powiedzieć, jak w ogóle zacząć rozmowę o czymś takim.
    Wiem, że dziecko nie jest niczemu winne, ale urodzenie go nie zamknie do końca etapu związku z tym facetem.
  • iktoto 10.12.11, 23:04
    możesz nie mówić mężowi kompletnie nic, tylko co to za małżeństwo, które zostanie podzielone nie tylko zdradą, ale i aborcją? jeśli chce się utrzymać związek, to należy wyjaśniać na bieżąco trudne sprawy. można też brnąć dalej, można dołączyć aborcję, ale jak zamierzasz utrzymać poprawną relację z tyloma tajemnicami? będziesz mogła tak po prostu z Nim flirtować, rozmawiać, żartować, żyć, dzielić się, iść w kolejne lata? przecież jeśli partnerzy mają tajemnice, które ich męczą, to to odsuwa ich od siebie. możesz nic nie mówić, tylko do czego do zmierza? chyba do coraz większej iluzji? lubisz iluzję?
    skoro zdradziłaś męża to jakiś problem w związku prawdopodobnie istnieje i warto się nad nim zastanowić już teraz, o ile chcecie naprawiać. jeśli pojawia sie zdrada, to do tego pewnie dopuścili obydwoje partnerzy, to raczej nie jest wyłączna wina zdradzającej osoby.
    jestem po aborcji i nie wyobrażam sobie, aby była ona moją prywatną tajemnicą, o której mój mąż nic nie wie. to zbyt duża tajemnica. za bardzo odbiła się na mojej psychice, abym nie nie podzieliła się nią, emocjami, myślami, dołami, żalami.... można nie podzielić się informacją o zakupie torebki ale nie o czymś takim.
    małżonkowie mogą pogrążać się coraz bardziej w swoich światach, tajemnicach, zdradach, ale co będzie za kilka lat? kim będą dla siebie? znajomymi?

    26 lat to dobry wiek na dziecko

    trzymaj się
    Monika
  • madzia1708 11.12.11, 09:30
    na sumieniu
    to co teraz usuniesz? bo co? myslisz, że tak będzie lepiej? to wiedz, że nie będzie.
    Kochaj się z mężem, powiesz ze jesteś w ciąży i wszystko, może kiedyś dorośniesz do powiedzenia Mu całej prawdy, póki co to Ty powinnaś się z tym borykać, zdradziłaś, to żyj z tym
    obciązeniem, nie dodkładaj sobie zmartwień, bo jak usuniesz, to będzie jeszcze gorzej, zobaczysz....
    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • tikitaki00_55 11.12.11, 09:32
    Jestem tylko człowiekiem. A człowiek ma prawo popełniać błędy.
    I je naprawiać.
  • tikitaki00_55 11.12.11, 09:33
    Dla Ciebie to pewnie takie proste powiedzieć o zdradzie, no tak, przecież to takie nic.
    No cóż, wcale to takie proste nie jest.
  • madzia1708 11.12.11, 09:42
    i jestem pewna, ze gdybym Go zdradzila, to bym o tym nie powiedziala. Jestem pewna, że by mi nie wybaczyl, bo ja na pewno bym Jemu nie wybaczyla zdrady, no ale my to nie Wy.
    Jeżeli masz chciaż cień nadziei, że mąż Ci wybaczy, to powiedz, jeżeli wiesz, że raczej nie, to nie mów i zabierz to ze sobą do grobu.
    wiem o tym, że każdy popełnia błedy i ważne zeby ich nie powtarzać, ale wiem też, że jednego błądu nie można naprawiać drugim bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Przeciez dobrze wiesz, że aborcja to nie jest dobro, więc o jakim naprawianiu mówis? jeszcze gorzej się pogrążysz
    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • aguar 10.12.11, 20:05
    Tak samo myślę. Zainicjuj seks z mężem jak najszybciej. Dzięki temu będziesz miała jeszcze taką dodatkową opcję, żeby wmówić mu to dziecko, a czy z niej skorzystasz to inna sprawa.
  • tikitaki00_55 10.12.11, 20:13
    Nawet gdyby doszło do czegoś takiego, chociaż to dalsze brnięcie w kłamstwa, które mnie samej ciążą, to mąż nie chciał dzieci. Oboje tak planowaliśmy. Ewentualnie po 30.
    Po drugie... Wiem, że to jest dziwne, bo raz myślę tak, raz tak, ale czasami mam ochotę mu o wszystkim powiedzieć. To by mi ulżyło, pozbyłabym się tych wiecznych wahań, wyrzutów. A z drugiej strony jak to zrobić. To nie jest rozmowa o samotnym wyjeździe. To rozmowa o zdradzie, a to juz sprawa innego kalibru, która zapewne nie przejdzie bez echa.
  • nati1011 10.12.11, 20:27
    zdrada nie jest czymś dorym. Ale paradoksalnie moze wam pomóc odbudować małżeństwo. Ta zdrada już miała miejce - i tego nie cofniesz. Z mezem też nie układa się najlepiej - sorry, ale kilka miesiecy bez współżycia z mężem raczej wskazuje na kryzys. Zresztą kto wie, czy i on nie zdradził cie w międzyczasie. Chyba najwyższy czas zadać sobie pytanie co dalej?
    najpierw co z mężem? Chcesz z nim być? Odbudowac to małżeństwo? chyba jednak tak. to na pewno nie jest łatwe, ale moze faktycznie poromawiaj z nim. Powiedz co się wydarzyło. i poproś o pomoc. On ma prawo wiedziec. i tak tego nie ukryjesz. a przynajmniej bedziesz wiedzieć na czym stoisz.

    masz też inną możliwość - mozesz urodzić i oddać dziecko. To naprawdę lepsze niż jego zabicie.

    spójrz na to z innej strony - teraz wiele osób decyduje się np na in vitro. Rodzą dziecko, które nie jest ich biologicznym dzieckiem, a kochają je nad wszystko. czy naprawdę urodzenie tego dziecka to taka katastrofa?

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • 0oo.oo0 10.12.11, 20:41
    Jeśli chciałabyś usłyszeć kawałek mojej historii, nie o aborcji, tylko właśnie o zdradzie i związku potem to napisz do mnie na maila olcia333@interia.pl bo masz nieaktywną pocztę gazetową i ja nie mogę do Ciebie napisać.
  • lina_ewe 10.12.11, 23:25
    Nie wiesz, jak mezowi to powiedziec, to napisz.
    Zaryzykuj. Napisz wszystko w liscie, ze sprawa juz skonczona z tamtym facetem, ze przykro Ci i ze jestes w ciazy ... Daj mu czas na przemyslenie sprawy ...
    Nie wiem ... zniknij na caly dzien ... tylko napisz mu jasno, ze znikasz, bo Ci wstyd i boisz sie ... i ze wciaz Ci na nim (tzn. mezu) zalezy ...

    A jak to stwierdzil, pewien maz 'dziecko kocha sie pozniej jak wlasne'

  • patrycja855 12.01.12, 22:24
    zapewniam tak czy inaczej problemy się zaczną
  • bibina 10.12.11, 23:57
    Wspolczuje Ci mocno, musisz byc teraz bardzo w srodku zamieszana, przerazona. W Twojej sytuacji czulabym sie pewnie bardzo podobnie.
    Jestes czlowiekiem, czlowiek popelnia bledy. Ma prawo je popelniac.

    Ktos madry powiedzial mi z 10 lat temu i ciagle to pamietam: od kilku TAK i kilku NIE bedzie zalezec to jak potoczy sie Twoje zycie.

    Mysle tez sobie, ze moje dziecko, moja Gabrysia, byla starsza od Twojego dziecka ze cztery tygodnie, zanim ja stracilismy - zmarla z powodu powaznego defektu chromosomalnego.

    Mam jeszcze jedno dziecko, dwulatek. Dzieci naprawde sa darem, nawet jesli sie wydaja strasznym ciezarem. Ja bylam bardzo zamknieta na dzieci z powodu mojego trudnego dziecinstwa (alkohol w domu). Narodzenie dziecka, mimo ze bardzo chcianego, przezylam prawie jak koniec swiata, bo koniec wolnosci, swojego czasu, bo maluch chce mojej uwagi, sil, zdrowia. Ale minelo troche czasu - i widzisz: mysle o nim jak o cudownym darze.

    Bardzo bym chciala Ci pomoc. Na razie zapewniam o pamieci, i o modlitwie, jesli pozwolisz.



  • mama.rozy 11.12.11, 08:47
    tak sobie wczoraj myślałam,co ja bym zrobiła.
    bo w małżeństwie różnie bywa i tylko ktoś,kto tego nie doświadcza,może uważac,że to same wzloty.a emocje szybko gasną,wchodzi rutyna i codziennośc.niektórym to nie wystarcza i tęsknią za tamtym spojrzeniem i dotykiem,co na początku.
    znalazłam kilka rozwiązań.po prostu powiedziałabym-wyszedł mi pozytywny test ciążowy.reszty pewnie sam się doszuka.wtedy musisz byc przygotowana,czy mu powiedziec jak i z kim i gdzie.wtedy albo terapia razem,ratowanie małżeństwa.dla mnie to dziecko to jakby projekt uboczny,to,mimo pozorów,nie najważniejszy temat(sama mam troje,czwarte w drodze.z mężem.).ale zobacz-co by było,gdyby nie to dziecko.czy zdrada przeszłaby tak sobie,bez poczucia winy?czy wtedy też byś się zastanawiała,co z waszym związkiem?bo ten maluch już dokonał jakiejś rewolucji-zaczęłaś myślec.a myślenie boli,szczególnie o swoich błędach.
    dziecko zawsze możesz oddac,akurat na takie jest duży popyt.
    możesz chcesz iśc do jakiegoś doradcy rodzinnego?mamy kilku zaufanych,po różnych zakątkach.bo na razie stoisz jedną nogą w g....nie wkładaj tam drugiej.
    --
    www.boniowka.pl/
  • tikitaki00_55 11.12.11, 09:16
    Bez poczucia winy nie przeszłaby. Zerwałam z tamtym facetem, bo męczyło mnie coraz bardziej takie oszukiwanie, potajemne spotkania. Z tym nie było problemu, bo nie łączyły nas żadne wielkie uczucia. Teraz dowiaduje się, że jestem z nim w ciąży.
    Czy chce ratować małżeństwo? Chce. Przynajmniej chce spróbować. Co z tego wyjdzie? Nie wiem. Ale na razie nie chce żadnego rozwodu. Tylko żeby cokolwiek naprawić, najpierw musiałaby się przyznać do spotkań z tamtym. I tutaj się zaczyna problem.
    Czy kochałam tamtego faceta (bo ktoś się wczoraj pytał)? Nie. I on nie kochał mnie.
    Dzień w dzień teraz myślę tylko o jednym. Jak to powiedzieć.
    Powiedzieć o teście, że po prostu wyszedł pozytywny wynik i to wszystko? Może. Napisać list? Może.
    Tylko czy to nie jest trochę pójście na łatwiznę?
    On mi mówi, że mnie kocha. Ja teraz tego nie potrafię powiedzieć.
    Oddać dziecko, jeżeli w ogóle doszłoby do porodu? Nie sądze, żebym potrafiła. Potem zapewne zastanawiałabym się, czy rodzina adopcyjna dobrze je traktuje, czy niczego mu nie brakuje. Taki chyba normalny odruch. Nie wiem, czy po oddaniu dziecka gdziekolwiek mogłabym spokojnie żyć.
    Dla mnie chyba usunąć jest łatwiej. Łatwiej o tyle, że tego dziecka jeszcze nie ma (jest fizycznie, ale nie widzę go, nie mogę dotknąć. Jest gdzie tam we mnie, ale to wszystko). Jeszcze nie jest się do niego przywiązanym. Mniejsze zło. Dla mnie.
    Nie wyobrażam sobie nosić dziecko faceta, z którym już nie chce mieć nic wspólnego. I z którym po części doprowadziłam do takiej, a nie innej sytuacji z mężem.
  • mama.rozy 11.12.11, 09:20
    no dobrze,ale to dziecko i tak przy Tobie zostanie.nawet,jeśli po syndromie poaborcyjnym zostanie Ci tylko pamięc o nim.nie wolałabyś pamiętac o żywym?i ewentualnie martwic się,czy ma dobrych rodziców?
    jak sobie złamiesz palec,to nie zaczynasz od amputacji,prawda?raczej wsadzasz go w gips,żeby wyleczyc.
    pomyśl-aborcja pozwoli Ci spojrzec na męża i mu powiedziec,że go kochasz?
    --
    www.uroczysko.net.pl/
  • tikitaki00_55 11.12.11, 09:29
    Co ma do kochania męża usunięcie dziecka, które na dodatek nie jest jego?
    Chce wymazać każdy błąd tamtego ,,związku''. Przyznanie się do zdrady jest najważniejszym krokiem, na który będę się w końcu musiała zdobyć, bo dalej nie da się tak żyć.
    Jeżeli w wymazaniu pomoże też usunięcia dziecka obcego faceta, to wolę to zrobić.
  • madzia1708 11.12.11, 09:35
    to tego się nie da wymazać, a dziecko da Ci tylko miłość i szczęście, to wiem na pewno bo sama mam dzieci. Jesteś w idealnym wieku na urodzenie pierwszego dziecka.
    O zdradzie nie zapomnisz nigdy, jak usuniesz to też o tym nie zapomnisz. Nie sądzę, że to może WYMAZAĆ Ci romans z pamięci.
    W końcu pomyśl o kimś innym, a nie o sobie,nie zachowuj się jak egoistka.
    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • tikitaki00_55 11.12.11, 09:38
    To dziecko jest, zaraz po tamtym facecie, moim największym błędem.
    Chce się przyznać do takiej przelotnej ,,przygody''. I mieć ew. dzieci z mężem. O ile on ich będzie w ogóle chciał, bo na razie nie chce.
  • milecarz_ply 17.12.11, 17:36
    tikitaki00_55 napisała:

    Chce się przyznać do takiej przelotnej ,,przygody''. I mieć ew. dzieci z mężem.
    > O ile on ich będzie w ogóle chciał, bo na razie nie chce.

    Nie. Jezlei usuniesz ciąże-nie przynzwaaj sie do zdrady!!!! Nie orb tego. Nie przyznawaj sei do zdrady!!!!!!
  • tikitaki00_55 11.12.11, 09:38
    A Ty mi przestań prawic morały, bo ideałów nie ma.
  • tikitaki00_55 11.12.11, 09:45
    Dla mnie po prostu aborcja to mniejsze zło.
    Oddać nie potrafiłabym.
    Za bardzo myślałabym o tym, co się dzieje z dzieckiem. Mimo, że to dziecko z największego błędu.
  • madzia1708 11.12.11, 10:02
    chyba sie zagalopowalaś trochę. Dziecko jest wynikiem błędu pod tytułem zdrada, a nie jest kolejnym błędem, kolejnym będzie aborcja. Dużo już zepsułaś w swoim życiu. Nie zabijaj dziecka. Zobaczysz, ze ono da Ci siłę do wszystkiego, posłuchaj nas. Nie myślisz teraz racjonalnie. Chcialabyś, żeby to się nie stalo, ale się stało i musisz z tym żyć. Nie znam Twojego męża, być może Ci wybaczy. Wiem na pewno, że jak usuniesz, to nie będziesz mogła z nim nadal żyć i jak piszesz moze kiedyś mieć dzieci.
    Zastanow się jeszcze.
    Aborcja nigdy nie jest mniejszym złem.Nigdy.
    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • nati1011 11.12.11, 10:12
    > Dla mnie po prostu aborcja to mniejsze zło.
    > Oddać nie potrafiłabym.
    > Za bardzo myślałabym o tym, co się dzieje z dzieckiem. Mimo, że to dziecko z na
    > jwiększego błędu.

    poczekaj - ty masz jakieś absurdalne założenia.

    nie zawsze można wychować swoje dziecko. życie się różnie układa. załóżmy, ze masz już to swoje upragnione dziecko z mężem

    dziecko może zaginąć - czy wtedy bedziesz pragnąć by zginęło, czy liczyć, ze ktoś je znalazł i opiekuje się nim?
    ty mozesz zachorować lub mieć wypadek - możesz nie móc opiekowac się swoim dzieckiem. Czy wtedy chciałabyś by zginęło czy trafiło do rodziny zastępczej?
    może się zdarzyć - co bardziej realne - że małżeństwo się rozpada, a prawo do wychowania dziecka otrzymuje ojciec
    możesz kiedyś jechać 20 km za szybko i spowodować wypadek za który trafisz do wiezienia...

    takie "może" można długo mnożyć. i do nieczego to nie prowadzi. poza jedną konkluzją - we wszystkich tych sytuacjach jest jakaś szansa na dobrą przyszłość.
    Nawet dziecko oddane do adopcji moze cię po latach odnaleźć. a jeśli nie, to masz szansę wiedzieć, ze jest mu dobrze.

    stało się: dałaś mu życie. Teraz nie jest to już twoja moc decydować za nie. jakim prawem oceniasz co bedzie dla niego lepsze? masz za sobą jeden błąd. NIe popełniaj następnego - gorszego. To i tak nie wymarze zdrady. moze faktycznie lepiej by maż uznał to dziecko za swoje? a może powinnaś ponieść odpowiedzialność za swoje czyny zamiast karać niewinne dziecko?

    naprawdę nie stać cię na przezwycieżenie swojego egoizmu (który jest w każdym z nas). Wiem, ze to nie jest proste ani łatwe rozwiązanie. ale w takiej sytuacji chowanie głowy w pisaek i zamiatanie problemu pod dywan moze tylko prowadzić do katastrofy.
    Wasza jedyna szansa to zmierzyć się z problemem i rozwiazac go konstruktywnie.
    mam nadzieję, zę to wam się uda.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • tikitaki00_55 11.12.11, 10:17
    To i tak dopiero 7 tydzień.
  • bellagnos 11.12.11, 10:28
    w 7 tg bije malutkie serduszko
    Tydzień 7
    Ma teraz wielkość małego orzeszka, ale rośnie w ogromnym tempie - aż milimetr dziennie! Serce, wątroba, nerki i trzustka znajdują się już na swoim miejscu. Uformowały się też malutkie powieki. Kształtują się ręce wraz z dłońmi, pojawiają się zawiązki nóg, tworzy się twarz, uszy, drogi oddechowe, gruczoły płciowe. Przez pępowinę maluszek otrzymuje od mamy tlen i składniki odżywcze.
    Cewa nerwowa zamknęła się i rozpoczyna się rozwój mózgu. Zaczynają wyodrębniać się: przodomózgowie, śródmózgowie i tyłomózgowie. Zaczynają rozwijać się rączki i nóżki. Tworzą się zalążki podstawowych części - ramię, przedramię, dłoń, udo, podudzie i stopa. Rączki i nóżki przekręcają się do odpowiedniego ustawienia. Wytwarza się czubek noska oraz zaczynają się pojawiać zalążki powiek.Obecnie zarodek ma długość 16 - 20 mm.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usamg7ywh7g8jx7.png[/img][/url]
  • madzia1708 11.12.11, 10:29
    uwierz, ze to nie jest NIC. dostałam leki na wywolanie PORODU - absurdalnie, ale tak to się nazywa. Dziecko było obumarle, nie miałam żadnych objawow ze coś jest nie tak,miałam wtedy 23 lata. Poszlam szczęsliwa juz na 2 wizytę, niestety dziecko nie żylo... pewnie z mojej winy,bo uważalam, że jak zaszlam w ciążę, to jestem w pelni zdrowa, sprzątalam, przestawiałam meble, przenosiłam telewizor.... już nie istotne, boli mnie to do dzisiaj, ale żyję, choć nieraz placzę myśląc sobie, że szkoda, ze nie mam tego maluszka...
    nie o tym chcialam.
    dostalam te leki o 18stej, o 24 zaczęły sie bóle, poszlam do łazienki i wyciągnełam z siebie kupę błon płodowych, później wyparłam maluszka, tak maluszka,może nie był to idealny człowiek, bo malutki jak figurka z gliny, ale na pewno nie bylo to NIC. Nie wiedzialam,co zrobić, stałam tam nad sedesem i wyłam myśląc sobie, za co mnie to spotyka.... zwinelam to wszystko w papier toaletowy i zaniosalam do lekarza dyżurnego, rozwinął,popatrzyl, wsadzil do sloika i zakręcił. mnie połozyli na samolot i wyskrobali resztki wielką ostrą łyżką.
    KOSZMAR
    Twoje dziecko jest żywe, nie zrób Mu tego, siebie też możesz jeszcze uratować.
    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • nati1011 11.12.11, 10:30

    tikitaki00_55 napisała:

    > To i tak dopiero 7 tydzień.

    nie rozumiem. uważasz, ze masz w brzuchu krokodyla? czy jednak maleńkiego człowieka. sądzisz, ze jak jest wystarczjaco mały to można go wymazać? Nie łudź sie.

    dziecko przeniesie się do lepszego świata, ale ty tu zostaniesz. i naprawdę zapłącisz cenę o wiele wyższą niż za zdradę. chcemy ci pomóc. nie zdołować.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • tikitaki00_55 11.12.11, 11:26
    To oczywiste, że nie mam w brzuchu krokodyla ani żaby. Wiem, że to mały początek człowieka.
    Ale czyje to dziecko? Dziecko faceta, z którym zakończyłam to, co w ogóle nie powinno mieć miejsca. Nie chce dalej brnąć w takie kłamstwa. Przecież mnie z nim nic nie łączyło. I nawet nie chce, żeby cokolwiek było wspólne. A jest to dziecko. I to takie błędne koło.
    Wiem, ze się nie da wszystkiego zaplanować od A do Z.
    Tak samo jak nikt nie jest w stanie przewidzieć, kto będzie miał syndrom poaborcyjny, a kto nie.
    Równie dobrze ja mogę tego w ogóle nie żałować.
    Teraz sama nie wiem.
  • madzia1708 11.12.11, 11:31
    tylko ciekawe po jaki grzyb, szukaly czegoś o aborcji w internecie,skoro rzekomo to była najlepsza decyzja w ich życiu? nieważne zresztą
    Lepiej postawić na życie, a nie na śmierć - chyba to zawsze jest lepsze, tak myślę
    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • nati1011 11.12.11, 11:36
    ale to dziecki jest już odrębnym człowiekiem. jaki ono miało wpływ za to kto jest jego rodzicem? to TY wybrałaś mu ojca. a teraz chcesz je za to zabić?

    a gdybyś to ty była na jego miejscu? Chciałabyś, zginąć? wolałabyś nigdy nie żyć? tylko dlatego, ze twój ojciec był przypadkowym facetem?


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • martusia81 11.12.11, 11:30
    Wiesz, ze za rok o tej porze Twoje niemowle bedzie mialo okolo 4 czy 5 miesiecy czyli tylko troszke starszy niz moj syn. Leze z kim teraz karmuac piersia i WIEM, ze nigdy nie bedziesz zalowala , ze urodzilas , ale mozesz sie nie pozbierac po aborcji. Nie odbieraj sobie zycia bez wyrzutow sumienia. Masz 26 lat z tego co pamietam, to dopiero poczatek. Dlaczego chcesz wkraczac w swiat z takim wielkim przezyciemcrying

    Wiesz mysle, ze nue ma tu co gdybac, przekonywac sie. Teraz najwazniejsza jest rozmowa z mezem, a potem samo sie potoczy. Dzis po prostu pisadz go na kanapie i powiedz mu to w koncu i dopiero wtedy podejmij/ cie decyzje.
    Naprawde myslisz , ze bedzie jak bylo jesli w tajemnicy usuniesz ciaze?nie bedzie. Uwierz , ze bedzie o wiele latwiej zaczac od nowa z dzieckiem.
    W ogole rozwazasz rozstaniez mezem? Boisz sie reakcji rodziny?
    Czego tak naprawde sie boisz, jesli zdecydujesz sie na bycie mama zywego dziecka? Piszd zywego , bo mama bedziesz juz zawsze,

  • tikitaki00_55 11.12.11, 11:34
    Ja chyba nie potrafię urodzić dziecka obcego faceta.
  • madzia1708 11.12.11, 11:38
    może i obcego Faceta, ale przecież przede wszystkim to jest też Twoje dziecko.Nie wypieraj tego, bo taka jest prawda. Jesteś mamą tego malucha, a Maluch jest częścią Ciebie, weź to pod uwagę.
    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • mama.rozy 11.12.11, 12:11
    urodzic a wychowac to dwie różne rzeczy
    ciąża mija szybko.o porodzie-możesz załatwic cesarkę w znieczuleniu ogólnym-zapomnisz jeszcze szybciej.po porodzie masz 6 tyg.do zdecydowania,czy oddajesz.w tym czasie nie musisz go widziec,dotykac.nikt cię do tego nie zmusi.nawet nie będziesz musiała go zobaczyc po porodzie.wrócisz do domu i spróbujesz zacząc życ od nowa.masz szansę.
    aborcja zabiera ci jedno,najwazniejsze.odwracalnośc decyzji.tego nie cofniesz.juz raz myślałaś,że się uda bez konsekwencji.a się okazała,że życie zrobiło kawał.chichot losu.skąd wiesz,że teraz robisz dobrze?
    oczywiście,możesz nie miec żadnego syndromu.ale czy na śmierci jednego człowieka i kłamstwie,które do tego doprowadziło,zbudujesz szczęśliwe życie?radosne,pełne miłości i otwartości na nowe dziecko?
    możesz miec wpływ na to,kto będzie wychowywał Twoje dziecko.sa takie możliwości w naszym prawie.poszukasz,znajdziesz.będziesz mogła wybierac wśród ofert jak w sklepie.zdrowe dziecko ma takie wzięcie,że aż się zdziwisz...
    tylko cały czas pozostaje pytanie-co z waszym małżeństwem?jak dalej?
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • toniewazne 11.12.11, 12:23
    Nie ma takiej opcji, by autorka wątku oddała dziecko do adopcji, wszystkie o tym doskonale wiemy. Jeśli zdecyduje się nie abortować tego dziecka, to pokocha je całym sercem i nie będzie wyobrażała sobie życia bez niego. Nie bądźmy naiwne, że stanie się inaczej. W końcu w jakim celu kobiety nie chcą brać pod uwagę adopcji, a biorą pod uwagę aborcję? Bo się boją, że pokochają to dziecko, a to z kolei kłóci się z ich wizją wygodnego życia uncertain Taka jest prawda.
  • nati1011 11.12.11, 11:42

    tikitaki00_55 napisała:

    > Ja chyba nie potrafię urodzić dziecka obcego faceta.

    no taki obcy to nie był, skoro zasżłas z nim w ciaże uncertain

    naważyłąs piwa i teraz musisz je wypić. I będziesz musiała to zrobić. Aborcja tego nie załatwi. Moze tylko pogorszyć i tak trudna sytuację.

    naprawdę uważasz, ze po zdradzie i zabiciu niewinnego dziecka wszystko bedzie jak kiedyś? Czasu nie uda ci się cofnąć. Zdrada już zawsze bezie w twoim życiorysie. teraz mozesz jedynie albo naprawić swój błąd - ponosząc jego konsekwencje, lub brnać dalej i popełniać kolejne.

    znam małżeństwa w sytuacji jak twojej. aborcja nie uratowała żadnego. te które zdecydowały sie na urodzenie dziecka w ogromnej wieszości przetrwały. Mniej więcej połowa wychowuje dziecko, pozostali oddali malucha do adopcji.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • tikitaki00_55 11.12.11, 11:55
    Ale jednak obcy. Bo co nas łączyła poza seksem? Nic.
    Mój błąd i tyle. Chce go naprawić.
    Czy ja chciałabym być na miejscu tego dziecka?
    Nie.
  • nati1011 11.12.11, 12:03
    ale los twojego dziecka jest teraz w twoich rękach. Możesz je ocalić lub zabić.
    źle się czujesz ze zdradą- ale to można naprawić, wybaczyć, uzyskac wybaczenie....

    jak zabijesz, to już bedzie nie do naprawienia. I do końca życia będziesz chciała uzyskać wybaczenie od swojego dziecka, ono jednak nie bezie w stanie ci tego wybaczenia udzielić - bo go tu nie bedzie.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • mamaanieli 11.12.11, 16:52
    z badań i statystyk wynika ze co 10 te dziecko jest poczęte ze zdrady. i co? miałoby tych wszystkich ludzi na ziemi nie być? czym oni są gorsi od tych "legalnie" poczetych? niby dlaczego nie chciałabys byc na miejscu tego dziecka? wiesz jak potoczy sie jego zycie? moze bedzie najszczesliwszym czlowiekiem pod sloncem? tylko wiesz, trzeba dac mu szanse. a nie tchórzyc.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • toniewazne 11.12.11, 11:57
    Jestem niemal w identycznej sytuacji, lecz kilka miesięcy później, bo prawie na finiszu ciąży. Różnica jest taka, że ja nie mam pewności czy dziecko jest kochanka czy męża, bo z mężem też współżyłam, więc wydaje mi się, że jednak moja sytuacja jest trudniejsza, bo Ty masz niejako wytłumaczenie swojego romansu/przygody- brak seksu w małżeństwie, natomiast ja nie mam absolutnie żadnego wytłumaczenia na romans trwający ponad pół roku. Odbiło mi i tyle, bo męża mam dobrego. Doskonale rozumiem Twoje odczucia, u mnie też jest to pierwsze dziecko. Kiedy zrobiłam test ciążowy, to w pierwszym momencie w popłochu przyszła mi taka myśl do głowy, by pozbyć się po kryjomu ciąży tylko po to, by romans nie wyszedł na jaw. Nie mogłabym tego zrobić. No nie mogłabym. Nie myśląc za wiele natychmiast przyznałam się mężowi do wszystkiego, bo nie potrafiłabym żyć z myślą, że być może dziecko nie jest jego, a jest takie niestety spore prawdopodobieństwo. Nie było łatwo, mąż się wściekł, całkowicie odseparował od tej ciąży, snuł plany rozstania zaraz po porodzie jak tylko okaże się, że nie jest ojcem. Za nami dużo ciężkich, szczerych rozmów, o awanturach nie wspomnę.
    Wiesz co się potem stało? Mój mąż oswoił się z sytuacją, o dziwo dość szybko, zaczął mnie wspierać- chodzi ze mną do lekarza, na badania, kupuje witaminy. Chyba mi wybaczył. Piszę chyba, bo już nie ma rozmów o rozstaniu, tylko o ewentualnych alimentach od pana kochasia. Dziecko będę wychowywała z mężem, tak przynajmniej sądzę biorąc pod uwagę zachowanie męża. Z kochankiem nie mam żadnego kontaktu, można powiedzieć uciekł jak tylko dowiedział się o ciąży. Jak przyszło co do czego, to okazało się, że to na męża mogę tylko liczyć.
    Na dzień dzisiejszy, jeśli chodzi o moje odczucia do dziecka, którego się spodziewam- jest mi to całkowicie obojętne kto jest jego ojcem, ja je kocham całym sercem i absolutnie nie wiążę go z odczuciami (negatywnymi) do byłego kochasia. To dziecko jest z całą pewnością moje, a czy ojcem jest mąż czy kochaś nie ma znaczenia.
    Wiesz, nie siedzę w Twojej głowie, ale mając takie małżeństwo jakie masz, bez bliskości i seksu nie miałabym większych oporów przyznać się mężowi do wszystkiego. Ja nie piszę, że jesteś bez winy, bo tak nie jest, ale Twój mąż jest współwinny temu, co zrobiłaś. Nie zabijaj tego dzieciątka, nic nie jest ważniejsze od ludzkiego życia. Nie bądź tchórzem, przyjmij odpowiedzialność za to co się stało. Piszę Ci to ja, która poszła taką drogą i nie żałuje.
  • tikitaki00_55 11.12.11, 12:10
    I muszę zdecydować, co dalej z tym dzieckiem.
  • tikitaki00_55 11.12.11, 12:16
    Mam odpowiednie tabletki..
    Ale jak na razie czytam to wszystko, to nie potrafię ich zażyć.
    Odezwę się za kilka godzin.
  • toniewazne 11.12.11, 12:19
    Weź proszę pod uwagę mój post, to jest prawdziwa historia, zmieniłam nick, bo sprawa jest wstydliwa i nie mam się czym chwalić. Jeśli chcesz porozmawiać na priv, napisz do mnie na gazetową. Nie zrujnuj sobie doszczętnie życia, bo to się stanie jeśli usuniesz ciążę. Małżeństwa i tak nie masz dobrego.
  • iktoto 11.12.11, 14:59
    to nie jest tak, że kiedy przerwiesz ciążę to już jest po problemie, dziecko poszło w jedną stronę Ty w drugą. pomimo przerwania ciąży jesteś związana z tym dzieckiem. dziecko aby było w pełni szczęśliwe potrzebuje serca matki
  • mamaanieli 11.12.11, 16:49
    a masz pewność że nie nosisz teraz w sobie największego szczęścia na świecie? że to dziecko za jakiś czas nie będzie dla ciebie największym skarbem? facet to facet. jest lub go nie ma. nie jeden to drugi. a dziecko - to dla kobiety najlepsze co może dać jej natura. pomyśl o tym. zabicie własnego dziecka to droga raczej w przepaść...
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • berberiska 11.12.11, 16:58
    Wypieprz te tabletki do sedesu, a nie wlasne dziecko...


    Ps wybacz za ton, ale nie potrafie inaczej.
  • tikitaki00_55 11.12.11, 17:08
    Nie wpi******** tych tabletek do sedesu, ale na razie nie jestem w stanie ich zażyć.
    Nie potrafię po prostu.
    I nie chodzi tylko o to, że mnie się coś może stać, ale i o sam fakt tego dziecka.
  • toniewazne 11.12.11, 17:30
    Jak zobaczyłam dwie kreski na teście, poszłam do męża i od razu mu wszystko powiedziałam, najpierw, że jestem w ciąży, a zaraz potem, że niestety nie wiem czy to akurat on jest ojcem. Nie miałam jak widzisz czasu na rozmyślania, zrobiłam to od razu pod wpływem emocji i może dobrze, że tak się stało, bo nie było możliwości kombinować z jakąś aborcją. Zdobądź się na odwagę i powiedz mężowi o ciąży, reszty się domyśli, bo nie sypiacie ze sobą.
  • nati1011 11.12.11, 17:50
    daj sobie jeszcze trochę czasu. ochłoń, postaraj się uciszyć emocje. usunąć zawsze zdążysz, ale powrotu już nie bedzie,

    może powinnaś pogadać z kimś w realu. Może ktoś bliski? a może raczej obcy np psycholog? skad jesteś? może kogoś polecimy.

    dobry terapeuta pomoze ci poukładać też relacje rodzinne, bo to tk czy inaczej musisz naprawić.
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • madzia1708 11.12.11, 19:45
    widać, ze nie chcesz....
    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • 0oo.oo0 11.12.11, 20:04
    I pamiętaj, że to nie jest dziecko "tylko" tego faceta, bo jest też Twoje. Jest w 50% Tobą. A skoro teraz się wahasz, to potem sobie pewnie nie poradzisz z tym, co zrobiłaś.
    Teraz zycie zależy tylko od Ciebie.
  • tikitaki00_55 11.12.11, 21:38
    Pewnie sobie nie poradzę, skoro czytając te różne komentarze i opowieści innych kobiet, zbiera mi się na płacz..
    Pisałam o tym, że to trochę może pójście na łatwiznę z mojej strony, ale wzięłam radę jednaj z Was: postanowiłam napisac list. Wytłumaczyć w liście.
    Może lepiej byłoby osobiście, ale na razie wolę w liście.
    Spodziewam się różnych reakcji. Ale chce to wyrzucić z siebie.
  • iktoto 11.12.11, 21:50
    trzymam kciuki za Was.
  • martusia81 11.12.11, 21:42
    Bardzo dobra decyzja.
  • tikitaki00_55 11.12.11, 22:03
    Ale to i tak są nerwy. Stres. Wiadome, nie znam reakcji. Ja sama nie wiem, jakbym na coś takiego zareagowała.
    Zwłaszcza, że jeszcze jest to dziecko..
  • nati1011 11.12.11, 22:08
    List ma 2 zalety - możesz spokojniej zebrać myśli - mówić na żywo jedst o wiele trudniej. A i mąż będzie mógł najpierw go przetrawić zanim coś powie.

    od rozmowy i tak nie uciekniecie, ale list to świetny poczatek.

    będę o Was pamietać - oby było dobrze.



    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • martusia81 11.12.11, 22:09
    Fakt jest to cholernie trudne crying ale jaka Ci przyniesie ulge jak sie dowie. Pewnie beda krzyki,
  • martusia81 11.12.11, 22:10
    placz, ale bedzie mozliwosc rozmowy. Badz dzielna!
  • tikitaki00_55 11.12.11, 22:26
    Dziękuję Wam wszystkim za komentarze
  • bellagnos 11.12.11, 22:47
    Weź jeszcze pod uwagę dwie rzeczy
    jesteś nerwowa bo tak wpływa ciąża więc podwójnie przeżywasz hormony wypij sobie np melisę.
    Po drugie pisz w liście też o tym co było dobre.

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usamg7ywh7g8jx7.png[/img][/url]
  • mama.rozy 12.12.11, 09:13
    mały krok,ale może dużo dac
    jesteśmy cały czas z Tobą.pamiętaj,że możemy Ci pomóc,jakby sytuacja była krytyczna i potrzebowałabyś miejsca na przeczekanie.masz przy sobie cały sztab babek,które mają za sobą niejedno i drugiej kobiecie na pewno pomogą.
    uściski.daj znac.
    --
    www.boniowka.pl/
  • iktoto 12.12.11, 11:34
    nawet jeśli facet będzie krzyczał to powinien być świadomy, że skoro doszło do zdrady to obydwoje do tego doprowadziliście, nie tylko Ty. zawsze obydwoje małżonkowie są odpowiedzialni za małżeństwo
  • tikitaki00_55 12.12.11, 16:52
    Może ten list, które zresztą pisałam przez cała noc był krokiem do przodu, ale ja w domu miałam piekło.
  • martusia81 12.12.11, 17:08
    Z dusza na ramieniu odczytuje kazdy Twoj wpis. Jesli chcesz, napisz wiecej o jego reakcji.
  • tikitaki00_55 12.12.11, 17:10
    Teraz go nie ma w domu.
    Raczej nie ma sie czym chwalić.
  • mama.rozy 12.12.11, 17:35
    możliwośc,że padnie przed Tobą na kolana była niewielka
    duży błąd,duży gniew
    mam nadzieję,że jego dojrzałośc będzie większa niż wściekłośc
    --
    www.boniowka.pl/
  • nati1011 12.12.11, 17:38
    daj mu trochę czasu. niech ochłonie i przemysli.

    sproboj przeczekac. mam nadzieje ze bedzie dobrze.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • tikitaki00_55 12.12.11, 17:44
    Wszystko dobrze po słowach: najpierw usuniesz bachora tego gn*** ?
    I po szarpaniu mnie?
  • 0oo.oo0 12.12.11, 17:53
    przynajmniej masz już kwestie powiedzenia o tym z głowy, a to jedno zmartwienie mniej, poczekaj niech ochłonie i zobaczysz jaka będzie dalej sytuacja.
  • nati1011 12.12.11, 17:54
    w gniewie czasem mówi się rzeczy, któych potem sie załuje. Nie pocieszy cię to, ale pomyśl jak ty byś zareagowała na zdradę meża? tu potrzeba czasu. a potem spróbujcie sobie wszystko wyjaśnić. przecież wiesz, ze ta zdrada też nie wizieła sie z wszej wielkiej miłości. Coś już szwankowało.
    może naprawdę warto skorzystać z pomocy terapeuty?



    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • tikitaki00_55 12.12.11, 18:04
    Wolałabym nie korzystać z pomocy mediatora rodzinnego. Ani psychologa.
    Nie chce prac brudów, i nie interesuje mnie, że to osoba która z boku, na trzeźwo na to spojrzy.
    Teraz się rozstrzygnie, co dalej z tym wszystkim. Wolałabym nie brać tych tabletek na pozbycie, ale to też się rozwiąże.
    Nie wiem, jak ja bym zareagowała. Nie uprawiam gdybania. Teraz powiem, że zareagowałabym tak, a w rzeczywistości zareagowałabym inaczej.
  • iktoto 12.12.11, 18:02
    w trudnych momentach wychodzi z nas to co w sobie nosimy.
    stanęłaś przed mężem w prawdzie. gdybyś jej nie powiedziala to by gniotło Cię od środka.

    czy można budować małżeństwo na kłamstwie?
  • tikitaki00_55 12.12.11, 18:05
    Nie.
    I pewnie zacznie się naprawianie właśnie od usunięcia dziecka tamtego.
    Może i nie chcę ich (tabletek) brać, ale czasem nie ma wyboru.
  • nati1011 12.12.11, 18:15
    wybór jest zawsze. I z każdej sytuacji jest przynajmniiej jedno prawidłowe wyjście. Nie mówię, ze najłatwiejsze. Ale w długiej perspektywie najwłaściwsze.

    macie sobie z meżem wiele do wyjaśnienia.
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • toniewazne 12.12.11, 18:39
    Nie usuwaj, przecież właśnie dlatego przyznałaś się mężowi do wszystkiego, by nie usuwać tej małej istotki, która jest w Tobie sad Zrobiłaś tak odważny krok tylko po to, by teraz łudząc się że małżeństwo będzie szczęśliwe zabić swoje dziecko??? To nie naprawi Waszych relacji! Dla mojego męża moje dziecko też było długo bachorem pomimo tego, że nie wiemy jeszcze kto jest jego ojcem, a więc jest możliwość, iż mąż. Gdzieś do piątego miesiąca przy każdej kłótni mąż nazywał to dzieciątko bachorem, a mi kazał spier..... do kochanka uncertain Zniosłam to, a dzisiaj już nie ma takich przykrych tekstów. Życzę Ci siły kiss Będzie Ci teraz bardzo potrzebna
  • tikitaki00_55 12.12.11, 19:05
    Ja tez nie chce usuwać tego dziecka. Od samego początku nie chciałam. Napisałam, że muszę, bo z drugiej strony nie wyobrażam sobie, żeby mąż wychowywał dziecko kochanka. Taka prawda.
    Zarazem ja tego dziecka do adopcji nie oddam. Nie potrafiłabym.
    Jak mnie na razie nazywa dzi*** i szm***, do tego jakieś rękoczyny uncertain. Nie, nie oczekiwałam oklasków, ale gdzieś chyba jest granica.
    Tak, teraz go nie ma, i nie mam pojęcia gdzie jest i kiedy wróci.
  • martusia81 12.12.11, 19:14
    Daj mu czas i niestety z pokora musisz zniesc te wyzwiska. Kiedys przeprosi.
  • toniewazne 12.12.11, 19:17
    Ja wręcz przeciwnie, od samego początku miałam nadzieję, że jednak mąż mnie nie opuści i będziemy mimo wszystko razem wychowywali to dziecko. Na razie wygląda na to, że tak będzie. Jak sobie przypomnę tamto zachowanie mojego męża z tym dzisiejszym, to niebo a ziemia, ale u mnie rękoczynów nie było, "tylko" bardzo przykre wyzwiska. A powiedz mi, czy mąż nie przyjmuje żadnych argumentów, że między Wami wygasł seks?
    Wiesz, ja aborcji w ogóle nie brałam pod uwagę i mój mąż też mnie do tego nie nakłaniał, gdyby postawił mi ultimatum, wolałabym się z nim rozstać niż pozbawić życia niczego niewinnego dziecka. Nawet nie wiesz jak ja rozumiem Twoje położenie sad Ciężkie chwile Was czekają, ale musisz być silna.
  • katus118 12.12.11, 19:29
    I ma z pokora znosić rękoczyny, tak?
    Bo pan i władca, który chyba zresztą zapomniał o seksie z żoną, akurat w taki sposób musi okazywać swoje rozżalenie?
    Na tabletki lepiej uważaj, bo potrafią stworzyc zagrożenie również dla kobiety.
  • toniewazne 12.12.11, 19:42
    No właśnie, bez przesady. Żadna kobieta nie musi z pokorą znosić rękoczynów! Nic nie tłumaczy faceta podnoszącego łap na żonę! Są granice i mąż je przekracza uncertain W identycznej sytuacji u mnie szarpania nie było! Czyli jednak da się bez przemocy! Mi się wydaje, że ten facet po prostu pokazał prawdziwą twarz. Nie dość, że nie miał ochoty na seks z żoną, to jeszcze wielce teraz zraniony i wyładowuje na niej agresję a zaraz będzie szantażował, że jak nie usunie ciąży, to ją opuści uncertain
  • tikitaki00_55 12.12.11, 19:51
    Tabletek to i tak nie wiem ile zażyć, żeby się to dziecko jak najmniej ,,męczyło'' uncertain.
    Stać mnie na zabieg u lekarza, ale nie wiem, czy to nie jest gorsze.
  • bellagnos 12.12.11, 19:59
    Nawet jeśli zażyjesz nie zmniejszysz gniewu męża. Możesz zrobić próbę i mu powiedzieć, że to zrobiłaś, i tak się nic nie zmieni bo on cierpi, potrzebuje czasu.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usamg7ywh7g8jx7.png[/img][/url]
  • bellagnos 12.12.11, 19:57
    tikitaki00_55 bądź silna, popełniłaś błąd ale nie wiesz czy twój mąż też nie popełnił, facet bez seksu tyle czasu..to dziwne.. Jeśli będzie podnosił na ciebie rękę niestety będziesz musiała odejść nie tylko ze względu na siebie ale i dziecko. Jestem z Tobą myślami, będę się też modlić (mam nadzieje ze nie masz nic przeciw)
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usamg7ywh7g8jx7.png[/img][/url]
  • tikitaki00_55 12.12.11, 20:03
    Nie chciałabym nikogo urazić, ale nie chcę modlitwy.
    Tzn. nie za mnie, ew. za to dziecko.
  • nowako-wa 12.12.11, 20:12
    A dlaczego nie chcesz za siebie modlitwy ?
    Mi się wydaje że właśnie teraz najbardziej potrzebujesz "ochrony"...
    Jeśli choć trochę wierzysz ,że siły demoniczne istnieją to one mają na celu zniszczyć wszystko- Twoje małżeństw, nienarodzone, a Ciebie poranić jak się da...
    Czyjaś modlitwa powoduje że dostajemy siłę do zniesienia tego co nas czeka....Twój mąż musi dostać czas na przemyślenia, musi się zastanowić czy mu na Tobie zalezy, czy chce o Ciebie walczyć , może nawet dobra jest czasowa seperacja o ile możecie sobie na to pozwolić...
    Ale nie usuwaj w tej nagonce- jak emocje opadną zastanów się na trzezwo...
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • tikitaki00_55 12.12.11, 20:14
    Gdybym jednak miała usunać to wolałabym za nie, niż za siebie..
  • niutaki0_02 12.12.11, 20:24
    Ja żyję z przemocowcem, ale nie usunę dziecka. Inna niby sytuacja bo to dziecko jest jego, ale on też go nie chce.
    Przemyśl to.
    Szkoda by było tego dziecka. I Ciebie.
  • tikitaki00_55 12.12.11, 20:30
    Pocieszam się tym, że to na szczęście, jakby co, dopiero 7 tydzień.
  • iktoto 12.12.11, 21:18
    powiedz, co to za różnica, który to tydzień ciąży? ta istotka już odczuwa.

    nie rób nic w emocjach. poczekaj kilka dni aż mężowi emocje opadną.
    emocje bywają złym doradcą
  • martusia81 12.12.11, 21:30
    Pisalam o pokorze hesli chodzino wyzwiska a nie rekiczyny... Dokladnie a co sie z nim dzialo przez ost miesiace....?uncertain wiesz nie rob nic teraz. Naprawde nic nie naprawisz. Widac ze jestes wrazliwa i myslaca, wiec TEN czym moze Cie kompletnie zniszczyccrying a masz kohos bliskiego zeby Cie teraz wsparl? Nie poddawaj sie .... Uwierz ze tydzien ciazy nie ma znaczenia.
  • nati1011 12.12.11, 21:37
    tikitaki00_55 napisała:

    > Gdybym jednak miała usunać to wolałabym za nie, niż za siebie..

    paradoksalnie, to ty bardziej tej modlitwy i pomocy potrzebujesz. gdyby doszło do aborcji, to ty zapłacisz najwyższą cenę. i przed tym chcemy cię uchronić.



    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • tikitaki00_55 12.12.11, 22:09
    Wolałabym urodzić to dziecko i móc je normalnie wychowywać.
    Wiem, że to dziecko kochanka, ale z drugiej strony, to chyba bez znaczenia. No, może niekoniecznie.
    Chciałabym to zrobić (tj. wychowywać je), ale myślę sobie, czy w ogóle coś z tego będzie?
    Mąż mi napisał tylko tyle w esemesie, że dzisiaj na noc nie wraca i że ma nadzieję, że usunę bachora.
  • bellagnos 12.12.11, 22:20
    dziecko można zabić nie usunąć, odp mu ze oddasz do adopcji, trzymaj się i nie załamuj, odpowiadam ci jako 29 letnia matka 3 miesięcznej córki, nie wiesz czy będziesz mogła mieć z mężem dzieci a to już jest, jesteś jego/jej domem, całym światem niech miłość zwycięży.
  • tikitaki00_55 12.12.11, 22:22
    Wolę usunąć (chociaż wiem, że to brzmi jak paradoks) niż oddać do adopcji.
    Jeżeli dziecko się urodzi, to ja je chcę wychowywać. Nie dałabym na wychowanie do innych ludzi. Po prostu nie dałabym.
  • nikt.ciekawy 12.12.11, 22:21
    Autorka wątku,jej mąz, jej byly kochanek i jej dziecko.cztery osoby.w tym tylko jedna z nich jest calkowicie bez winy-jej dziecko,a tak sie sklada ze tylko ono czeka na wyrok smierci.to jest bardzo niesprawiedliwe.
    Ja jestem po aborcji..przeczytaj moj wątek i przemysl sprawe.
  • tikitaki00_55 12.12.11, 22:25
    Jeżeli jednak nie wiem, doszłoby do aborcji, to już tutaj po prostu więcej nie napiszę.
  • tikitaki00_55 12.12.11, 22:35
    To mogę Wam obiecać.
  • nati1011 12.12.11, 22:46
    tu nie chodzi o nas. Tu chodzi o ciebie.

    nie działaj w emocjach. dziecku naprawde obojętne czy zabijesz go jutro czy za 2 tygodnie.

    pozwól mężowi ochłonąc. Ale pamietaj, ze pewnych granic nie wolno przekraczać. nie mozesz pozwolić ani na przemoc ani na wyzwiska. masz okazję zobaczy swojego meża bez pewnej maski. i sprawdzić na ile cie kocha. musisz odróżnić jego miłość od jego zranionej dumy.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • iktoto 13.12.11, 13:22
    głupie jest to co napiałaś. nawet jeśli dokonasz aborcji to pisz tutaj. gdzie chcesz się schować?
  • bellagnos 12.12.11, 22:39
    ja nie napisałam żebyś oddała, myślę ze z czasem mąż może zmięknąć i je zaakceptuje stad taka rada by mu tak powiedzieć...tak na przeczekanie ..
    co do adopcji to nie wiem czy wiesz ale tacy rodzice są długo przygotowywani do rodzicielstwa i czekają latami na dziecko. Możesz wybrać rodziców wpisz w wyszukiwarkę "adopcja ze wskazaniem", pomimo tego ze o tym piszę, to wiem, że Ty już kochasz swoje dziecko i chcesz je mieć, więc nie zabijaj że strachu , ja nawet myślę ze kochasz bardziej niż męża. Ty zabijesz a mąż i tak może sobie nie poradzić i odejdzie więc pewności nie masz ze przetrwa twój związek, zresztą już dziewczyny pisały na ten temat. Najlepszym wyjściem jest czekanie tak jak napisała jedna forumka w podobnej sytuacji.
  • bellagnos 12.12.11, 22:41
    Z jakiego jesteś miasta?? może chciałabyś spotkać się na żywo?? Może któraś z dziewczyn jest z tej samej miejscowości.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usamg7ywh7g8jx7.png[/img][/url]
  • ela696 12.12.11, 22:49
    Czy myślisz, że jak usuniesz na żądanie męża to wasze relacje ulegną poprawie?
    Najpierw odpowiedz sobie na pytanie czy po aborcji będziecie razem, czy się kochacie?
    Nie warto poświęcać niewinnego dziecka tylko po to by mąż miał satysfakcję.
  • lina_ewe 12.12.11, 22:51
    tikitaki00_55 napisała:

    > Jeżeli jednak nie wiem, doszłoby do aborcji, to już tutaj po prostu więcej nie
    > napiszę.

    Dlatego, bardzo prosze, pisz tutaj caly czas ...
    wiem, ze pracujesz, ale Swieta blisko, wiec moze moglabys gdzies (do rodziny?) wyjechac na jakis czas, niech maz ma spokojny czas na przemyslenie i Ty tez,
    troche sie boje, ze on w tej furii z uporem domagac sie bedzie usuniecia, az Cie zlamie ... a jakby mial czas na spokojne przemyslenie sprawy, to zobaczylby to inaczej.
    Wierz mi, jak usuniesz to jemu nie pomozesz, a siebie pograzysz,
    paradoksalnie, ale wlasnie to dziecko jest Wasza szansa w tej niewesolej sytuacji ...
    wierze w Ciebie i ten Maluch tez ... nie zawiedz go (on tylko Ciebie ma)
  • tikitaki00_55 12.12.11, 23:05
    Ja nie chce usuwać tego dziecka. Chciałabym je normalnie wychowywać. Wolałabym może dziecko z mężem, ale wyszło jak wyszło. Teraz to bez znaczenia, czyje.
    Ale nie wiem, jak będzie..
  • berberiska 12.12.11, 23:29
    Tego sie trzymaj.
  • martusia81 12.12.11, 23:39
    Wiesz wypij melise, goraca czekolade....zrob cos co Cie w minimalny sposob zrelaksuje. Jestes sama w domu. Nie rob glupot. Wypocznij. Naprawde to nie jest sytuacja bez wyjscia. Tak ja Ty potesebujesz tego czasu z nami. Tak on rowniez. Mysle o Was.
  • nati1011 13.12.11, 06:55
    zaden facet nie jest tego wart, by dla niego zabijać swoje dziecko.

    facet, który się tegodomaga robi to z egoizmu a nie z miłości.
    małżeństwo i rodzina wymaga odpowiedzialności - za siebie i za bliskich. bez tego nie da sie. i obojętne czy dziecko jest męża czy nie.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • mamaanieli 13.12.11, 08:57
    normalnie bedzie! urodzisz i bedziesz super mamą super dziecka. innej opcji nawet nie rozwazaj! dlaczego masz zabic? bo dziecko ma nie tego tatę? to glupie!
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • mama.rozy 13.12.11, 09:47
    widzisz,facet to facet.on musi dojrzec.nawet planowane dziecko to w małżeństwie przewrót i czasem dla spokojnego związku zaczynają się jazdy.
    dla twojego męża najważniejsze jest teraz zaznaczenie swojego terytorium,czyli dla niego-nie ma dziecka,nie ma zdrady.ale potem i tak bedzie drążyc.zdrada najbardziej uderza w ego faceta,burzy jego poczucie posiadania.sama zdrada byłaby dla niego porażką.a jeszcze to,że jakiś facet zdołał począc,kiedy on mógł a mu się nie chciało,to cios w serce.tak w skrócie myślą faceci.
    dla niego to jeszcze nie dziecko,to tylko problem.dlatego to kobieta szybciej nawiazuje więź z dzieckiem-pomagają jej hormony.ono już jest Twoje,chociaż narazie jako kinderniespodzianka...
    nie pozwól się poniżac,zdołowac.musisz byc pewna siebie i swoich racji.tylko to może mu dac coś do myślenia.jak wcześniej u Was było?rozmawialiście?robiliście coś wspólnie?czy tylko jedna osoba decydowała a druga to przyjmowała?w kryzysie wszystko się nasila,pęcznieje.
    jeśli potrzebujesz miejsca na przeczekanie,dysponujemy takim,spokojnie.
    tylko znajdź w sobie tę siłę.my jesteśmy z Tobą.
    --
    www.uroczysko.net.pl/
  • nowako-wa 13.12.11, 13:45
    Popracuj wyobraznią:
    usuniesz i co dalej?
    Jak będzie wyglądało Twoje małżeństwo?
    Będziesz umiała udawać,że nic się nie stało?
    A mąż ?
    Co was łączy ?
    To dziecko już jest i tak naprawdę to nie ma znaczenia czy ma 7 tygodni czy 7 miesięcy, po prostu łatwiej jest zabić to co nie widać i nie czuć...ale to cały czas ten sam człowiek...
    Jeśli zabijesz będziesz musiała z tym żyć...

    Czy po aborcji będziesz miała odwagę kiedyś starać się o dziecko ?
    Miłosć i tęskonota za martwym dzieckiem potrafi przysłonić cały sens życia- wiem co piszę , bo to przeszłam...
    To forum- to nie licytacja kto ma racje- to ostatnia deska ratunku dla wielu matek, które w porę się opamiętały...
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • tikitaki00_55 13.12.11, 16:36
    Nie wiem, jak będzie wyglądało nasze małżeństwo.
    O ile w ogóle można o nas powiedzieć jak o małżeństwie.
    Jak mężuś pokazuje teraz swoją drugą twarz..
    Na razie raczej ciężko będzie mi się uspokoić.
  • gemmi18 13.12.11, 18:20
    Śmiać mi się chce, przeczytałam sporo wpisów i odnoszę wrażenie, że niektóre z forumek zrobią wszystko, żebyś nie usunęła tej ciąży, łącznie z wmówieniem Ci, że nie zrobiłaś nic złego, że główną winę ponosi Twój mąż.
    Oczywiście - jeżeli dochodzi do zdrady, to zazwyczaj wina leży po obu stronach. Zazwyczaj, bo znam przypadek małżeństwa, w którym było cudownie, ale koleżanka zwyczajnie lubi seks i mąż jej nie wystarczył, pomógł jej alkohol i obce miejsce. U Ciebie tak zapewne nie było, bo nie ma między Wami seksu (ujawniłaś już tyle szczegółów, że mogłabyś napisać, z jakiej przyczyny, bo to dosyć istotne dla całej sprawy).
    Jednak to Ty zrobiłaś pierwszy krok-skok-w-bok, a nie on. Ty go zdradziłaś, a nie on Ciebie (choć tak, tak forumki, on ją na pewno zdradza od dłuższego czasu! Bo przecież to niemożliwie, żeby facet był lojalny, a kobieta nie, czyż nie?...). Ty zaszłaś w ciążę, a nie on zrobił dziecko innej. Ty powiedziałaś A, to miej do cholery odwagę powiedzieć B! Wydaj na świat własne dziecko, nie rań kolejnej osoby. Dziecko to nie koniec świata, to dopiero początek, szczególnie w takiej sytuacji, w jakiej Ty jesteś - nijakie małżeństwo, zero fascynacji, to co Ty w życiu masz? A właśnie masz okazję na szaleństwo, wykorzystaj to, a na pewno nie będziesz żałować.
    Co do reakcji męża, to chyba nie spodziewałaś się, że powie 'Kochanie, gdzie popełniłem błąd? Gdzie zawiniłem, że poszłaś do innego? Obiecuję poprawę i dobre wychowanie waszego dziecka'. Więc nazwał Cię po imieniu, dość wulgarnie i w nerwach, ale powiedział dosadną prawdę. Rękoczyny to dla mnie pokaz własnej słabości, więc tego nie poprę.
    Weź się w garść i konsekwentnie odpowiadaj za swoje czyny.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/ojxeroeq2x35sy5y.png[/img][/url]
  • tikitaki00_55 13.12.11, 18:31
    Na dobrą sprawę to nikt mi nie będzie mówił, co mam robić/nie robić.
    Jak będę chciała, to przecież usunę ciążę.
  • mama.rozy 13.12.11, 19:20
    chociaż szkoda
    może dlatego stac nas na wyrozumiałośc,bo same nie jesteśmy święte?rany każdy umie zadac.ponieśc konsekwencje-tylko niektórzy.za to osądzic kogoś z boku-wielu.
    nie osądzamy,bo życie i tak samo pokaże,gdzie było dobro,a gdzie zło.my nie jesteśmy od tego.możemy jedynie pokazac,między innymi przez to forum,jakie mogą byc konsekwencje tego,czy innego działania.a że niektóre przekonały się o tym boleśnie,świadczą niektóre wpisy.
    ale żadna z nas nie rzuci kamieniem.za dużo łez było na tym forum.
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • gemmi18 13.12.11, 20:45
    Nikt Ci kobieto nie mówi, co masz robić, a czego nie. Zgłosiłaś się tu po rady, po ocenę sytuacji z boku, to ją dostałaś. Nie każda będzie Cię głaskać i pocieszać, bo wkopałaś się porządnie, ale najważniejsze teraz jest to, żeby nie pogrążać się w tym dalej, ale wyjść z tego, wzbogacając się o kolejne doświadczenia i najlepiej jeszcze z jakąś korzyścią - w Twoim wypadku z radosnym, wynagradzającym wszystko dzieckiem.
    > Jak będę chciała, to przecież usunę ciążę.
    Oczywiście, tylko w takim razie po co tu jesteś i czytasz te wszystkie odpowiedzi, rady, zdania? Gdybyś była przekonana i wiedziała pewnie, czego chcesz, to nie potrzebowałabyś obiektywnych opinii.

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/ojxeroeq2x35sy5y.png[/img][/url]
  • tikitaki00_55 13.12.11, 16:38
    Nie potrzebuję miejsca na przeczekanie, mieszkanie jest moją własnością, więc w zasadzie mąż ma najmniej do gadania.
  • mama.rozy 13.12.11, 18:18
    no i dobrze.chociaż szkoda,że takie rzeczy wychodzą w takich głupich momentach...
    potrzebujesz czegoś teraz?
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • mamaanieli 13.12.11, 18:47
    wiesz co, jasne ze zrobisz co zechcesz. my ci mozemy tylko z dobrego serca i doswiadczenia - doradzac. natomiast tak sobie mysle, ze to dziecko moze byc dla ciebie wielką szansą, zeby na wlasnych warunkach zaczac od nowa. z dzieckiem.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • tikitaki00_55 13.12.11, 19:52
    Ciekawe, czy forumki namawiałyby mnie na urodzenie dziecka, gdyby jego tatuś okazał się np. mordercą..
  • nomya 13.12.11, 20:06
    Sorry, ale co Ty za bzdury wypisujesz? Jaki ma związek tatuś morderca z dzieckiem? Weź mnie nie rozśmieszaj
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png[/img][/url]
  • tikitaki00_55 13.12.11, 20:09
    Bo dziecko ma też geny rodziców..
    Zapomniałaś?
  • tikitaki00_55 13.12.11, 20:09
  • tikitaki00_55 13.12.11, 20:10
    Właśnie, dziecko ma również geny rodziców..
    Urodziłabyś dziecko mordercy?
  • nomya 13.12.11, 20:13
    Nikt mordercą się nie rodzi, tylko się nim staje, nie wiesz o tym?
    A czy ja bym urodziła? A skąd ja mogę to wiedzieć?
    Teoretyzować to sobie możemy, tylko po co?
    Zdaje się, że Ty masz realny problem i nie jest to dziecko mordercy, a człowieka, który w pewnym momencie był Ci bliski, czyż nie tak?
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png[/img][/url]
  • tikitaki00_55 13.12.11, 20:19
    A czy to jest istotne?
    Nie był mi bliski. Bycie z kimś dla czystego seksu to nie jest uczucie. O bliskości nawet nie ma mowy. Gdyby był mi bliski, prawdopodobnie olałabym męża i byłabym właśnie z nim. Może stworzyłabym szczęśliwszy związek, nie wiem..
    Mąż pokazał swoją drugą twarz, bez tej sztucznej maski..
    Nawet nie wiem teraz, gdzie jest. Nie interesuje się tym, co się tutaj dzieje.
    Dla niego nadal najważniejsze jest, aby pozbyć się dziecka.
  • nati1011 13.12.11, 20:31

    > Dla niego nadal najważniejsze jest, aby pozbyć się dziecka

    żebyś chociaż napisała, ze najważniejsze jest wasze małżeństow czy ty...

    dlaczego twój mąż chce byś usuneła ciażę? Czy potem ci wybaczy? czy bedziecie dalej razem? czy zaczniecie od nowa?

    a może masz sie pzobyć dziecka, a on i tak cie .... zlekceważy?

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • nowako-wa 13.12.11, 20:30
    Przy okazji dochodzi brutalna prawda na temat seksu,że nie można go traktować jak zachciankę i chwilową przyjemność- jak dziś świat go przedstawia- Z SEKSU RODZĄ SIĘ DZIECI-gdyby ta prawda była szanowana ludzie nie chodzili by z byle kim do łóżka...
    Dziś masz musztardę po obiedzie...
    Morderca to człowiek z poplątanym życiem, nikt normalny, z moralnym kręgosłupem nie morduje, ale nawet morderca urodził się jako niewinne dziecko- może zabrakło mu mądrych rodziców....

    Mi się wydaje ,że to dziecko zmusiło cię do refleksji nad swoim życiem...
    Jeśli wybierzesz aborcję- to będzie oznaczało rezygnację z życia opartego na WARTOŚCIACH....
    Tak czy inaczej to naprawdę przełomowa decyzja Cię czeka...
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • nati1011 13.12.11, 20:22
    mordercą mozę też zostać dziecko urodzone w super rodzinie. natomiast nie słyszałam by dziedziczyło się skónności do morderstwa. nie wymyślaj problemu.
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • bellagnos 13.12.11, 20:45
    Takim sposobem trzebaby już pozamykać dzieci morderców.
  • iktoto 13.12.11, 20:51
    jestem dzieckiem alkoholika, który molestował seksualnie mnie. ja nie piję, nie molestuję dzieci, nie odziedziczyłam tego po Nim, mój brat też nie molestuje dzieci.......
  • tikitaki00_55 13.12.11, 20:53
    Nawet jeżeli usunę, to HALO, proszę się obudzić - to nie znaczy, że nie mam żadnych wartości.
    Wiesz, ja seks przede wszystkim uprawiałam dla przyjemności, a nie z myślą o zrobieniu sobie dziecka.
    Prawda jest taka, że wychowanie dziecka to jedna z najtrudniejszych rzeczy.
    Pomijam już fakt, że dochodzą ogromne koszty, jeżeli się chce, żeby dziecko miało godne, wygodne życie.
    Łatwo się ocenia ludzi, właśnie.
    Jak się nie jest w pewnej sytuacji, to lepiej nie doradzać.
  • tikitaki00_55 13.12.11, 20:54
    Czy te tabletki sa aż tak bardzo szkodliwe dla kobiety? Tj. mniej bezpieczne od aborcji u lekarza?
  • nomya 13.12.11, 21:01
    Pewnie nie, ale powikłań wykluczyć nie można. Zawsze ponosi się konsekwencje swoich czynów.
  • aguar 13.12.11, 21:32
    Moim zdaniem bez sensu przyznawałaś się do wszystkiego, skoro i tak chcesz usunąć.
  • iktoto 14.12.11, 09:39
    piszesz o godności, tak, Ono powinno godnie się urodzić a nie "godnie" umrzeć zanim się urodziło.
  • gemmi18 14.12.11, 10:55
    Owszem, możesz umrzeć z silnego wykrwawienia i takich przypadków jest więcej niż 1/1000.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/ojxeroeq2x35sy5y.png[/img][/url]
  • bibina 14.12.11, 15:34
    Bralam tabletki, zeby urodzic martwe dziecko ok. 15 tygodnia ciazy (zmarlo ok. 11/12 tygodnia). Prawie 48 godzin po wzieciu tabletek zaczelam bardzo krwawic, bol jak przy porodzie, i tak musialam potem miec lyzeczkowanie, bo krwi bylo duzo. Pielegniarki przed operacja mowily chyba w swoim zargonie, ze krwi 'cale wiadro'.
    Wybacz szczegoly, ale tak to moze wygladac. Nie sielanka.
    No a potem mozna albo nie mozna zobaczyc cialo dziecka. Zobaczylam. To bylo ludzkie cialko, choc malutkie.
  • nowako-wa 13.12.11, 21:32
    tikitaki00_55 napisała:

    > Nawet jeżeli usunę, to HALO, proszę się obudzić - to nie znaczy, że nie mam żad
    > nych wartości.

    Jeśli więc masz wartości...będziesz cierpieć crying


    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • tikitaki00_55 13.12.11, 22:08
    Nie wiem, czy chce usunąć.
    Zastanawiam się.
    Jestem bardziej na nie, niż na tak.
  • lina_ewe 14.12.11, 00:06
    Oj, ostro tu dzis na tym forum. Dyskusja graniczaca z pyskowka...
    ... ze autorka swieta nie jest ... a kto jest ?

    Tikitaki widze, ze masz wlasne zdanie i umiesz go bronic - to dobrze, moze Ci to byc bardzo potrzebne, zeby wybronic Malenstwo :o)

  • lilia-wodna 14.12.11, 01:12
    Bardzo Cię podziwiam - nie byłam na forum od paru dni, teraz czytam, że powiedziałaś mężowi prawdę. Jesteś odważną kobietą.

    Skoro mąż tak zareagował - jak piszą dziewczyny - przekracza granice - zastanów się, czy warto dla ratowania (?) związku poświęcać dziecko?

    Mąż może Cię rzucić i w rok po tym wydarzeniu....
  • mamaanieli 14.12.11, 09:18
    dziecko nie potrzebuje "wygodnego życia" tylko kochającej matki, która wychowa je na mądrego człowieka! weź się otrząśnij i zacznij przewartościowywać swoje życie. może właśnie po to jesteś w tej ciazy, zeby dać sobie szansę i nieco dojrzeć!
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • tikitaki00_55 14.12.11, 18:19
    Urodzę to dziecko.
    Boję się, że coś mi się stanie podczas aborcji, a mojego małżeństwa i tak raczej już nic nie uratuje.
    Najwyżej będę żałowała później, ale mam nadzieję, że nie.
  • gosia-de-gr-pl 14.12.11, 18:35
    Zycze Ci wszystkiego najlepszego i gratuluje Ci odwagi. Taka postawa nie tylko mi imponuje, ale przede wszystkim strasznie zawstydza wobec mojej wlasnej slabosci. Wszystkiego dobrego Tobie i maluszkowi.
  • 0oo.oo0 14.12.11, 18:43
    gratuluje i trzymam kciukismile
  • nati1011 14.12.11, 18:43
    decydując sie na urodzenie zostawisz sobie wiele otwrtych drzwi. nie wiemy co będzie z Waszym małżeństwem - to test dojrzałości dla was obojga. może pierwszy sprawdzian, ze małżeństwo to nie zawsze sielanowa randka, ale proza życia, konieczność wykroczenia poza własny egoizm i nauka wybaczania. czy jestescie w stanie odbudować swój związek? czas pokarze. Na pewno nie jest to łatwe. postaraj sie pamiętać, ze jest to bardzo trudne dla twojego meża. musi pogodzić się nie tylko z twoją zdradą, ale i z owocem tej zdrady. NIe zwalnia go to z zachowania pewnego poziomu, ale też zmusza do refleksji nad łaczacym was uczuciem.

    Tylko pamiętaj - kryzysy zdarzaja sie w każdym małżeństwie. I można je pokonać. Jeżelii bedzie ci zależeć na mężu i stać cie bezie na troche pokory masz szansę na ocalenie małzeństwa. A jeśli uda się wam pokonać ten kryzys, to już nic was nie złamie. Wieloletnie szczęśliwe zwiazki to nie sa związki idealnych ludzi, to związki ludzi dojrzałych rozumiejących, ze o małzonka trzeba sie starać i walczyć przez całe życie.

    życze wam wszystkiego dobrego i mam szczerą nadzieję, ze uda wam się dogadać.

    jeżlei będziesz chciała rady jak powalczyć o trudne małżeństwo zapraszam na priwa.
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • sabina211 14.12.11, 18:52
    Gratuluję dojrzałej decyzji. Będzie dobrze, może nie od razu, ale będzie. Też mam dziecko będące owocem błędu, choć nie zdrady małżeńskiej. Popełniać błędy jest rzeczą ludzką, tkwić w nich już nie, karać za nie niewinnych i bezbronnych tym bardziej.
    Mój syn ma już prawie 11 lat, właśnie ćwiczę z nim odmianę przez przypadki przed jutrzejszą kartkówką. Swego biologicznego ojca nigdy nie widział, co nie znaczy, że jest to dla niego trudne. Przynajmniej na razie nie jest. Jego tatą jest mój mąż, który go adoptował. Ma 2 młodsze siostry. Jesteśmy fajną rodzinką. Cieszę się, że życie potoczyło się tak, a nie inaczej, ale nawet gdybym pozostała samotną mamą jedynaka nigdy nie żałowałabym, że zdecydowałam się dziecko urodzić.
    Popełniłaś błąd, to prawda, ale choć trudno kibicować zdradzie, to najprawdopodobniej za rok o tej porze, o ile wszystko pójdzie dobrze, będziesz myślała, że to była szczęśliwa wina. I tego Ci życzę.
  • panna_z_nikad 14.12.11, 18:53
    jestes dzielna dojrzala kobieta. Cokolwiek zrobiles w przeszlosci, choc uwazam, ze ta zdrada to wina nie tylko Twoja, ale rowniez Twojego meza, to niewazne. Dla mnie jestes bohaterka!! Trzymam kciuki za Ciebie i za dziecko. A malzenstwo skad wiesz, ze nic nie uratuje...Wszystko sie moze zdarzyc, moze jeszcze sie pogodzicie, na to trzeba troche czasu. Zycze Ci wielu wielu sil i pogody ducha.
  • toniewazne 14.12.11, 19:25
    Również gratuluję podjęcia dojrzałej decyzji, wierz mi, że nie będziesz jej żałowała. Życzę Ci, by wszystko się poukładało tak jak u mnie, choć wiem, że na obecnym etapie jesteś w takiej rozpaczy, że nie widzisz na to szans. Być może Twój mąż jak ochłonie nie będzie wcale chciał odejść, choć wobec rękoczynów nie wiem czy tak jednak nie byłoby najlepiej...
  • madzia1708 15.12.11, 08:09
    i cieszę się bardzo, że tak zdecydowałaś
    pozdrawiam
    M
    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • martusia81 14.12.11, 19:50
    smile))))))) to teraz czekamy na relacje z serduszkowego usg. Jestesmy z Ciebie bardzo dumne. Uratowalas nie tylko dziecko ale sama SIEBIE!!! Jak kiedys wrocisz do tego watku juz po porodzie, jestem pewna , ze bedziesz plakala ze szczescia.
  • mama.rozy 14.12.11, 20:08
    cieszę się.chociaż wiele jeszcze przed Tobą i na pewno nie raz będziesz wątpic.zawsze masz nas tutaj,przywrócimy Cię/Was szybko do pionuwink
    jak będziesz chciała pogadac,czy po prostu się wyżalic,pisz.możesz nawet na priva do którejkolwiek z nas.a jak się będziesz chciała spotkac,też się ktoś znajdzie.
    znajdź dobrego gina i głowa do góry.dasz radę.
    --
    www.kresy.pl/
  • tikitaki00_55 14.12.11, 20:52
    Kurcze, trochę za duże słowa, nie uważam się za bohaterkę.
    Ale to miłe z Waszej strony, zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń.
    Dziękuję Wam za te wszystkie komentarze.
    Mąż zapowiedział, że tego dziecka nie zaakceptuje. Teraz jednak staram się nie myślec o tym, co będzie za kilka miesięcy, tylko skupić się na obecnym czasie.
    Ulżyło mi o tyle, że wyrzuciłam to z siebie.
  • mamaanieli 14.12.11, 20:56
    i bardzo dobra postawa. spokoj, spokoj i spokoj. i czekaj. coś mi mówi, ze wrócisz tu za 9 miesiecy bardzo szczesliwa. pa
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • iktoto 14.12.11, 21:51
    zawsze warto stawać w prawdzie, jednak bywa to trudne.
    życzę Ci siły
    pisz tutaj, jak będzie Ci ciężko i nie tylko wtedy smile

    Monika
  • lilia-wodna 14.12.11, 20:53
    Gratuluję decyzjismile

    Pozdrawiam serdecznie smile Trzymaj się i rzeczywiście - jeśli potrzebowałabyś wsparcia - pisz!
  • lina_ewe 14.12.11, 23:38
    Tak 3maj Tikitaki !
    I pisz, choc od czasu do czasu, bo bede sie martwic, ze cos sie znowu gmatwa...
    Maluch tez sie pewno ucieszl :o)
  • lidka1988 15.12.11, 17:41
    Jak nie byłam w takiej sytuacji jak Ty, ale czegoś tu nie rozumiem. Zdradzasz męża, nie kochasz się z nim, nie ma żadnej bliskości. Co wskazuje na to, że najzwyczajniej na świecie już coś się wypaliło, umarło. A teraz nagle jesteś w stanie dla niego zabić własne dziecko? Czy myślisz, że naprawdę warto? Zastanów się co Ty tak naprawdę do niego czujesz i czy jesteś z nim szczęśliwa, bo wszystko wskazuje na to, że nie. A co będzie jak to zrobisz, a za jakiś czas i tak się rozstaniecie????? A to nie wróci już życia temu Aniołkowi...
  • lidka1988 15.12.11, 17:47
    Oj, przepraszam nie przeczytałam tej informacji, że jednak zdecydowałaś się urodzić. Gratulujesmile Dobrze robisz. Trzymaj się.
  • tikitaki00_55 15.12.11, 19:39
    No, urodzę.
    Może chociaż to dziecko da mi jakąkolwiek radość.
  • iktoto 16.12.11, 08:57
    super, rodząc w tym wieku dziecko ma się inną, szerszą świadomość. bardziej doceniamy, nie traktujemy go wyłącznie w kategorii balastu. jeśli nie odczuwasz narazie radości, milości to nie probuj odczuwać tego na siłę, daj sobie czas. takie rozbudzanie miłości bywa dlugotrwalym procesem. staraj się nie patrzeć na dziecko przez pryzmat tamtego faceta. patrz na Niego jak na nowe życie

    jak mąż? pokazał się?
    Monika
  • madzia1708 16.12.11, 09:25
    przecież to będzie Twoja córcia lub synek smile

    A jak z mężem?

    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • blu4 16.12.11, 13:22
    Myslalam o Tobie ostatnio..Przypomnialo mi sie jakie dylematy mialam ponad rok temusad
    Zwiazek z facetem i po 3 miesiacach ciaza..W kraju gdzie mieszkam usuniecie jest baardzo proste.Tak proste ze az mnie przeraza..Gdzies tam mi przeleciala aborcja przez glowe...
    Dzis kiedy karmie swojego synka a on patrzy na mnie z ufnoscia w moje oczy..Taki bezbronny taki kochany to az czuje niemal fizyczny bol gdzies tam w srodku ze mogloby go nie byc..
    Moj zwiazek z ojcem dziecka nie jest rozowy..Ja z dziecmi w moim domu a On z doskoku w swoim..Nie kazdy moze miec swojego ksiecia..My sie troszke staramy 'docierac' jak wyjdzie czas pokaze...
    Za rok bedziesz miala swoje malenstwo przy sobie. Zycze Ci tej radosci tej bliskosci ktora chyba sie tak ceni gdy pojawienie sie tego dzieciatka rozwala Ci zycie na tysiac kawalkow.
  • tikitaki00_55 16.12.11, 17:05
    Na razie nie jest dobrze sad
    Powiedział, że jak chce wychowywać bachora kochanka, to nie ma o czym mówić.
  • mama.rozy 16.12.11, 18:14
    to nie mów.nie poruszaj tematu,nie inicjuj rozmowy.a na jego zaczepki miej jedną,stanowczą odpowiedź.masz całą ciążę na to.
    --
    www.uroczysko.net.pl/
  • iktoto 16.12.11, 19:03
    w takim razie weź to wszystko na przeczekanie. nie daj ponieść sie emocjom, poczekaj, może w ciszy spróbuj wsluchać sie w swoje serce, co jest dla Ciebie najważniejsze. teraz mąż mówi w ten sposob, jakei będzie Jego stanowisko za pol roku? rok? nie wiadomo.
    na czym Ci zależy?
  • tikitaki00_55 16.12.11, 20:00
    On chce rozwodu.
    Na czym mnie należy? Nie wiem. Na razie po prostu nie wiem. Chyba nawet nie myślę o tym. Myślę tylko cały czas, czy dobrze robię, decydując się na urodzenie tego dziecka.
  • tikitaki00_55 16.12.11, 20:28
    Najgorsze jest to, że ja się nadal waham. Ja nie chce rozwodu, ale z drugiej strony jak tak miałoby być lepiej, to nawet mogę się na niego zgodzić. Cały czas mam te tabletki. Na razie ich nie chce wyrzucać.
    Teraz to nie dzieje się dobrze, i zapewne się to nie zmieni w najbliższym czasie.
  • mamaanieli 16.12.11, 20:33
    ogromna ilość związków - rozpada się po aborcji. obojętnie - czyje jest dziecko itd. myślisz ze gdy usuniesz - uratujesz małżeństwo? mało prawdopodobne. zło rodzi zło i tyle.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • tikitaki00_55 16.12.11, 20:41
    Przed rodziną w ogóle się nie otworzyłam na razie. Nie wyobrażam sobie reakcji, jeszcze jak wyjdzie na jaw, że to dziecko z doskoku. Nie męża.
    Powiedziałam o tym na razie tylko najbliższej przyjaciółce, na której jak do tej pory się nie zawiodłam. Stwierdziła że chora jestem, że poprzez urodzenie dzieciaka chce sobie rozwalić małżeństwo z takim facetem, jak mąż uncertain. Dla niej oczywiste jest, że powinnam usunąć.
    Nawet mi powiedziała, żebym poszła do stomatologa i poprosiła o znieczulenie przed zabiegiem (niedługo będę miała leczenie), ale żebym nie przyznawała się dentyście do ciąży, to się to, jak sama powiedziała: ,,samo rozwiąże'' (jest asystentką stomatologa, więc raczej wie, o czym mówi).
    Jak tak zareagowała znajoma, to co dopiero reszta? Nie wiem. Boję się nawet myśleć.
    Wiem, że to moja wina, ale na razie naprawdę mogę liczyć sama na siebie.
  • mamaanieli 16.12.11, 20:47
    nie obraź się, ale jakby mi tak doradziła przyjaciółka, to by nią przestała być. koszmar po prostu. cóż - ja ci więcej truć nie zamierzam. po prostu zbyt dlugo jestem na tym forum, żeby nie znać możliwych scenariuszy. życzę ci po prostu, zebys przejrzała na oczy i zobaczyła co jest w życiu najwazniejsze. jest taka zasada: rób w życiu to, czego sie naprawdę boisz. i to jest świeta prawda. jeśli robi się inaczej - na skróty, niestety się to na nas mści. pzdr.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • tikitaki00_55 16.12.11, 20:57
    Mnie nie jest teraz łatwo, po prostu.
    Takie rady jak przyjaciółki nie poprawiają mi humoru.
    Pewnie się wszystko w najbliższych kilku dniach rozwiąże.
  • iktoto 16.12.11, 21:09
    dlaczego interesuje Cię reakcja otoczenia? ile osób, tyle osądów mojej, Twojej osoby i nas wszystkich. czego chcesz Ty? wsłuchaj się w siebie na spokojnie, bez podszeptów
  • toniewazne 16.12.11, 21:25
    Przyjaciółka się myli. W mojej ocenie to małżeństwo było sukcesywnie rozwalane jeszcze przed Twoją zdradą. Zdrada jest na to dowodem, a ciąża "tylko" skutkiem ubocznym i pozbycie się jej nie załatwi sprawy ani nie uczyni tego małżeństwa z powrotem szczęśliwym. Wręcz przeciwnie, podejrzewam, że wtedy już nie będziesz w stanie mężowi wybaczyć tego, że Cię niejako zmusił swoją postawą do tego kroku. A to, czy on Ci jest w stanie wybaczyć, czas pokaże i tutaj ciąża nie zmieni niczego.
  • iktoto 16.12.11, 21:07
    czy jeśli usuniesz ciążę, to mąż nie będzie chciał rozwodu?
  • tikitaki00_55 16.12.11, 21:10
    I tak chce rozwodu. Tym bardziej, jak zamierzam brać tego bachora pod dach (jego słowa).
    Powiedział, że nie będzie łożył na utrzymanie cudzego dzieciara.
    Teraz to się tylko takich słów i wyzwisk nasłuchuję. Już nie wspomnę o tym, co leci w moją stronę.
    Nie chce usuwać dziecka. Po prostu powoli zaczynam przyzwyczajać się do faktu, że to też moje dziecko. Powoli akceptuje ciąże, chociaż żałuje, że to ciąża z kochankiem.
    Ale boje się, że nie poradzę sobie, jak zostanę z dzieckiem sama.
  • toniewazne 16.12.11, 21:18
    Przez wszystkie te etapy przechodziłam, a dziecko do piątego miesiąca było nazywane przez mojego męża bachorem. Na szczęście mój mąż nie był na tyle podły, by rozgadywać w rodzinie (moim rodzicom np.), że ciąża, w której jestem może nie jest jego sprawką. Nikt o tym nie wie oprócz nas.
  • mamaanieli 16.12.11, 21:20
    a ty bedziesz jedyną samotną matką na świecie? poza tym - jestem pewna ze prędzej czy później samotna przestaniesz być. i poradzisz sobie. zobaczysz, ze pomogą ci też ludzie których nawet o to nie podejrzewasz. A teraz nie pozwalaj się poniżać przez męża. nie musi akceptować dziecka (nawet na razie byłoby to dziwne) ale nie ma prawa poniżać ciebie. jeśli atmosfera jest koszmarna - niech się wyprowadzi. pisałaś, ze to twoje mieszkanie. w tobie jest TWOJE dziecko. dbaj o nie, i o siebie. to czas wyłącznie dla was. a mężowi postaw warunki: akcpetować sytuacji nie musi. ale nie wolno mu się wyżywac.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • martusia81 16.12.11, 22:29
    Ale to przyjaciolka.... Rece opadaja. To nie ona nosilaby w sobie ciezar, a juz o jej podpowiedziach to nie wspomne. Jak mozna miec czelnosc proponowac takie rzeczy.
    crying
    Staraj sie nie stresowac, to zle wplywa na maluszka. Mezowi daj czas. Niestety nie sadze, ze Wasze makzenstwo by przetrwalo. W przypadku aborcji , Ty poniesiesznajwieksza strate i bol.
    Nie mysl az tak do przodu. Ze samotna matka, opinie otoczenia. Skup sie na sobie i dbaj o Was.
  • tikitaki00_55 16.12.11, 22:49
    Musiałabym go wyrzucić z domu. On powiedział, że się nie wyprowadzi. Fakt faktem, mieszkanie jest moją własnością, ale ja teraz nie mam siły walczyć z nim jeszcze o to. Teraz i tak więcej go w nim nie ma, niż jest. Staram się do niego nie odzywać, bo zawsze kończy się to awanturą i dogadywaniem z jego strony. Zresztą dogaduje mi przy najmniejszej okazji, a nie mam ochoty na dalsze wyzwiska.
    Mnie rada przyjaciółki też zabolała, zwłaszcza że mówiła o tym swobodnie. Dla niej to dziecko nie ma prawa bytu i tyle. To i tak lżejsze słowo w porównaniu z tym, co użyła. Myślałam, że na nią będę mogła liczyć, bo na razie naprawdę była człowiekiem zaufanym. Nie wiem. Zobaczę na jej dalsze reakcje, ale ta mnie zabolała.
    To nie jest tak, że myślę o opiniach otoczenia. I tak ich zapewne na mój temat dużo krąży, i dużo krążyc będzie. Ludzie już tacy są, że wszystkich komentuje. Więc mam tego świadomość i staram się na to uodpornić. Po prostu się boję, że nie dam rady z dzieckiem. Pracuje, owszem. Mam pracę w laboratorium. Po części to też moja własność. Ogólne nie jest źle. Ale mam gdzies w środku. Że po prostu z dzieckiem sobie nie poradzę. Że nie będę potrafiła pokochać, nawet jak się urodzi. Że zawsze będzie mi jednak przypominało kochanka. Taka do końca nie zamknięta sprawa.
    Wiem, że się takimi kategoriami nie powinno rozmyślać, ale mam takie myśli.
  • nati1011 16.12.11, 23:07
    bez wzgledu na to co zrobisz i tak nie zapomnisz. nie da sie całej tej historii wymazac z pamieci. Ale naprawdę matka kocha dziecko nawet jeżeli jego ojciec okazał się potworem. Wielu mężów odbiega od ideału. Wielu pije, wielu bije.... setki, tysiące kobiet rodzi dzieci z takich - mocno nieidelanych - związków. Może są wyjatki, ale nie spotkałam kobiety, która patrzyłąby na swoje - urodzone - dziecko przez pryzmat jego ojca. Dziecko jest owocem zblizenia rodziców, ale tez zupełnie odrębną osobą. zobaczysz, za parę miesiecy nie beziesz mogła uwieżyć, zę martwiłaś się czy zdołasz to dziecko pokochać.

    minęło dopiero kilka dni. gniew jest wielki, ale czasem świadczy on o sile miłości. gdyby twój maż przeszedł nad tą nowina do porządku dziennego to dopiero świadczyłoby o totalnej obojętności. nie wiem czy jest ci w stanie wybaczyć, ale na pewno potrzebuje czasu.

    pomoc w razie potrzeby też się znajdzie - wystarczy ze powiesz.
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • tikitaki00_55 16.12.11, 23:12
    Ja nie chce usuwać.
    Ale targają mną różne uczucia.
  • martusia81 16.12.11, 23:25
    A kochanek wie, ze jestes w ciazy?

    Dasz sobie rade. Teraz Cie wszystko przerasta, hormony i uwierz ze moze byc gorzej. Ja dwie ciaze planowane, wyczekane itp przeryczalam. A szczegolnie ok 22 tc. W pracy w kibly ryczalam z bezsilnosci. Totalne zalamanie.... A nie mialam powodow! Wsparcie z kazdej strony.
    Ty masz trudna systucje wiec tym bardziej nie daj sie emocjom. Mysl realnie na ile mozliwe.
    Plunujesz wizyte u ginekologa? Ktory to tydzien 7?
  • bellagnos 16.12.11, 23:19
    Może tak być, że nie pokochasz choć nie sadzę, ja widzę co z człowiekiem robią hormony zmieniają postrzeganie świata, mi najtrudniej było na początku ciąży i po porodzie jakiś miesiąc później się wyciszało, piłam melisę i jakoś dawałam radę ze stresem,tym ze nie potrafiłam się cieszyć dzieckiem choć było upragnione oczekiwane.

    Daj sobie miesiąc dwa po porodzie jeśli uznasz ze nie kochasz znajdziesz mu rodziców. Bardzo tobie współczuje bo jesteś osamotniona w tak trudnym czasie, niestety wynika to z twojego błędu , postaraj się myśleć, że ono jest niewinne w tym całym chaosie. Może warto zmienić otoczenie wyjść od ludzi, którzy są za życiem. Z drugiej strony dla większości ludzi początek ciąży to nie człowiek ( chyba ze oczekują dziecka i starają się ), dlatego myślę, że im większa ciąża tym lepsze będzie podejście innych.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usamg7ywh7g8jx7.png[/img][/url]
  • bellagnos 16.12.11, 23:25
    Jeszcze odnośnie słów Nati to prawda im bardziej czułam dziecko w sobie tym większa więź i przyjaźń między mną a nią się rodziła , ona była i szczególnie po porodzie tylko moja taka bardzo bliska bo mieszkała we mnie, spałyśmy razem, już pod koniec ciąży tak mocno ciałko czułam że obracając się na bok przenosiłam brzuch z jej ciałem.
    Oczywiście możesz czuć inaczej ..

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usamg7ywh7g8jx7.png[/img][/url]
  • tikitaki00_55 16.12.11, 23:35
    Kochanek nie wie o ciąży i nie chce, żeby się dowiedział. Dla mnie to już jest etap zamknięty.
    Dla niego również.
    Na razie nie planuje wizyty u gina.
  • mamaanieli 17.12.11, 08:26
    A właśnie zapanuj! I nie chodzi tylko o dziecko ale ciebie. Musisz o siebie dbać.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • iktoto 17.12.11, 11:05
    przecież to naturalne, że targają Toba rożne emocje. jesteś w trudnej sytuacji, ale nie beznadziejnej. dobrze, że przyjęłaś stanowisko i chcesz tego dziecka.
    nie bój się. zrozumiałe, że boisz się. to pierwsze dziecko, więc nie wiesz jak to jest, urodzić, zobaczyć, przytulić. to wszystko teoria. wszystko zmienia się, kiedy rodzisz dziecko, kiedy dotkniesz. dużo może się zmienić, kiedy poczujesz ruchy. także poczekaj.
    głowa do góry
  • iktoto 17.12.11, 11:05
    który to tydzień ciąży?
  • 0oo.oo0 17.12.11, 11:44
    Ale może właśnie wizyta u ginekologa by Ci pomogła, zobaczyłabyc pęcherzyk , który jest Twój i może dostałabyś siły, żeby zniesc to wszystko.
  • tikitaki00_55 17.12.11, 11:48
    Na razie nie chce i nie mam ochoty iść. Po prostu.
  • tikitaki00_55 17.12.11, 11:54
    Na początku, najważniejsze, muszę załatwić zabieg stomatologiczny.
  • mamaanieli 17.12.11, 13:16
    chyba zdrowe zęby nie wykluczają dobrze prowadzonej ciąży? nie rozumiem opozycji.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • tikitaki00_55 17.12.11, 13:22
    Ja byłam już wcześniej u ginekologa. Następnej wizyty nie planuję.
  • tikitaki00_55 17.12.11, 13:30
    A nie chcę się tłumaczyć, dlaczego.
    Bo to i tak nie ma najmniejszego znaczenia.
    W dobie obecnych kłopotów ciąża jest chyba najmniej ważna.
  • toniewazne 17.12.11, 16:24
    Zostawiasz sobie furtkę na przyjęcie tabl poronnych? Chodzi o to, by ciąża nie była nigdzie "zarejestrowana"? Jeśli tak jest, to przykre. Myślałam, że zmieniłaś decyzję, a okazuje się, że nie. Wnioskuję to po Twojej postawie- decyzja o nie wybraniu się do ginekologa jest decyzją działającą na szkodę tego dzieciątka.
  • tikitaki00_55 17.12.11, 17:27
    Tak, na razie zostawiam sobie furtkę.
    Nie jestem przekonana co do tego dziecka, i nic na to nie poradzę.
    Fakt, że to dziecko kochanka działa na niekorzyść.
  • milecarz_ply 17.12.11, 18:02
    Moim zdaniem twoja mąż zaakceptuje to dziecko. Teraz się rzuca, ale jeżeli jest starszy, dziecka nie miał, to przez najbliższe tyg./miesiące zacznie się tą ciąża cieszyć. Bedzie dogryzał, może do końca, ale tak naprawdę to dziecko "juz stanęło" miedzy wami. Malo tego, to mąż będzie musiał udowadniać, jeżeli się zaprze, ze dziecko nie jest jego. Jest to dziecko małżeńskie, wobec czego prawnie on jest jego ojcem.
    Nie usuniesz swojej ciąży, bo się z niej już cieszysz. I bardziej zależy ci na tej ciąży niż na utrzymaniu małżeństwa, w którym nawet nie było seksuuncertain DLA Ciebie to dziecko, to nadzieja na zmianę. Musisz to czuć. Jeżeli usunęłabyś ciążę, odebrałabyś sobie szanse na inne życie.
    Kochanek to nie był doskok, to była potrzeba.
    Z czasem, jeżeli z mężem nie dojdziecie do porozumienia, możesz powiadomić kochanka, o tym ze został ojcem.
    Teraz pewnie czujesz się winna i przed kochankiem i przed mężem, ale twoje kłopoty i ten "problem" nie wzięły się znikąd. Wzięły się z sytuacji, którą stworzyli-na równi z tobą: mąż i kochanek. Dlatego teraz jesteś w ciąży z kochankiem, a nie z lwasnym mężem.
    Malo tego, chcesz zostać matka, choćby to dziecko było żula. Bo wiesz dobrze, ze ta umowa pt. "nie będzie dzieci w waszym małżeństwie" to, umowa twojego męża z 19 latką, a nie kobietą..
    Rękoczynów męża nie będzie-bo jesteś dla niego "w ciąży". On jest tez zadowolony z ciąży, ale wścieka się, że nie jest jego, ale to chyba, po części własnej winy, prawda..?
  • bellagnos 17.12.11, 19:39
    milecarz_ply napisała:

    On jest tez zadowolon
    > y z ciąży, ale wścieka się, że nie jest jego, ale to chyba, po części własnej
    > winy, prawda..?


    Chyba za daleko idąc wnioski, bez przesady, który facet byłby zadowolony z On jest tez zadowolony z ciąży, ale wścieka się, że nie jest jego, ale to chyba, po części własnej winy, prawda..? jego żona jest w ciąży z innym???
    Pozostaje tylko nadzieja ze emocje opadną i zwycięży Miłość ( nawet jeśli wcześniej dojdzie do rozwodu )jeśli jeszcze jakieś iskry się tlą między tym małżeństwem.
  • bellagnos 17.12.11, 19:40
    Przepraszam wcisnął mi się cytat w moją wypowiedź , tak to jest jak się nie czyta całości po napisaniu sad
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usamg7ywh7g8jx7.png[/img][/url]
  • tikitaki00_55 17.12.11, 21:01
    Mąż zaakceptuje to dziecko? Nigdy w życiu.
    Zwłaszcza, że już teraz nie tylko mnie, ale i to dziecko wyzywa od najgorszych.
    Do rozwodu i tak prędzej czy później dojdzie, u nas nie ma czego ratować, a dla męża po tym co zrobiłam, to już tym bardziej. Nawet nie ma co próbować.
    Ciężko, żeby w sumie on zaakceptował to dziecko, skoro ja go do końca nie akceptuję.
  • iktoto 17.12.11, 22:00
    mąż też ponosi odpowiedzialność za tę zdradę, nie tylko Ty!!!!
    my kobiety mamy wpisane w swoje głowy, serca macierzyństwo więc może podświadomie chciałaś tego dziecka, bo masz tyle lat ile masz i naturalnym jest posiadanie dziecka? nie wiem, czy Ty nie chciałaś dziecka bo mąż nie chciał, więc zgodziłaś się na nieposiadanie potomka, czy było odwrotnie, Ty nie chciałaś, więc mąż na to przystał.
    skoro nie ma szans na uratowanie małżeństwa, to jaki ma sens aborcja? kochanka nie chcesz. pozostaje dziecko. jeśli Je usuniesz, pozostanie pustka. chcesz takiej pustki?
    na akceptację dziecka poczekaj, ona przyjdzie, poki co jesteś skołowana. w takim skołowaniu trudno o akceptację ciąży, o radość i miłość. daj sobie czas a mąż niech się wścieka, aż Mu przejdzie.

    Monika
  • lina_ewe 17.12.11, 23:32
    Prawde mowiac tez mysle, ze wczesniej, czy pozniej maz zaakceptuje sytuacje.
    Teraz musi sie powsciekac - jego prawo, ale jesli mysli logicznie, to dojdzie do niego, ze przyznanie sie do wszystkiego nie bylo dla Ciebie latwe, przeciez moglas to pograc na wiele innych sposobow (co najmniej pare rozwiazan bylo rozwazanych na poczatku tego watka). Powinnien to docenic, ze co prawda byla zdrada, ale teraz chcesz grac fair.
    Tylko on potrzebuje czasu ... rany na zranionej dumie dlugo sie goja. Musisz byc cierpliwa.

    Jestes odwazna Tikitaki, duza czesc trudnego zadania juz wykonalas, wiec spokojnie dotrwaj do konca. Zobaczysz, ze bedzie dobrze.

    I prosze dbaj i o siebie, i o Maluszka. Nie pozwol ani sobie, ani jemu zrobic krzywdy...
  • lidka1988 18.12.11, 14:30
    Tikitaki z tego co czytam to widzę, że w Tobie teraz jest ogromna złość, rozżalenie, a zarazem przerażenie i smutek. Z jednej strony mówisz urodzę, a później denerwują Cię wpisy dziewczyn, które się z tej decyzji cieszą i gratulują. Później piszesz nie pójdę do lekarza, bo nie. Nie chce i co wam do tego. Mam taką propozycję, żebyś napisała co dokładnie czujesz i to wszystko. Wszystko razem z tym, że czasem masz ochotę nas udusić, że Cię pouczamy, że niektóre z nas to zrobiły a Tobie mówią jak masz żyć, jaka decyzja jest najlepsza. Nie trzymaj tego w sobie. Opowiedz o swoich obawach, o tym co czujesz. W tej chwili jesteś jak małe zranione zwierzę, które warczy, a z drugiej strony chciałoby otrzymać pomoc.

    Zastanów się jeszcze nad tym, że może nareszcie czas zmienić swoje życie. Skończyć ten związek całkowicie, znów być prawdziwie szczęśliwą...

    Na koniec chciałabym żebyś posłuchała co mówi, pewna kobieta, która przeżyła aborcję. I proszę wysłuchaj jej do końca.
    Część I www.youtube.com/watch?v=NpOFcqrqBa0
    Część II www.youtube.com/watch?v=1qa8EwCU38w&feature=related
  • mamaanieli 18.12.11, 15:46
    wiesz co, nie musisz się zadręczać ze dziecka nie akceptujesz do końca. nawet planowane dzieci często, chocby pod wływem hormonów, zaakceptowaćsmile tak to już jest. trzeba czasem urodzic, zeby sie zakochac. ja takie cos przechodzilam, to wiem smile
    co do meza: jescze raz ci napisze - on nie ma prawa ciebie ponizac! i zrob wsyzstko, zeby tego nie robil.
    ps. i wcale tez nie bylabym pewna co bedzie dalej. macie wiele czasu jeszcze do urodzenia dziecka. a dziecko - kazde - obce czy cudze, wiele zmienia. daj sobie i mezowi czas. niczego nie zakladaj z góry, bo zycie bywa zaskakujące.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • mamaanieli 18.12.11, 15:56
    i jeszcze jedno: zastanów się, jak będzie wyglądac twoje zycie bez dziecka. czy problemy znikną i będziesz zyla dlugo i szczesliwie? mąz sie zmieni i pokochacie sie od nowa? i w ogole cudnie bedzie? przeciez to nie ma kompletnie sensu: zdecydowac sie na aborcje tylko dlatego, ze dziecko jest kochanka. według mnie nie zaczynasz myslec kategoriami łatwizny i próbujesz uciec od problemów. tylko tyle, ze aborcja co najwyzej - zaostrzy te problemy. niestety
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • tikitaki00_55 18.12.11, 16:21
    Ja już podjęłam decyzję.
  • lidka1988 18.12.11, 16:45
    Nie podjęłaś chyba decyzji o aborcji? Słuchałaś słów tej kobiety, co przeżyła aborcję?
    "Jeśli aborcja jest wyłącznie prawem kobiety to gdzie były moje?!?! Nie było tam radykalnej feministki krzyczącej o tym jak pogwałcono moje prawa w tamtym dniu. W rzeczywistości zabijano mnie w imię prawa kobiet!" Jej ustami krzyczy to każde abortowane dziecko!

    Tikitaki nikt nie jest w stanie Cię zatrzymać, ale posłuchaj kobiet, które to przeżyły, posłuchaj mnie...Błagam nie rób tego...Nie jesteś sama, jeśli chcesz porozmawiać to napisz do mnie na pocztę lidka1988@gazeta.pl
  • berberiska 18.12.11, 17:19
    Dziewczyno, nie zniszcz sobie zycia.
  • mamaanieli 18.12.11, 17:52
    dajmy już jej spokój. to jej sumienie, i jej dziecko. niestety - na odległość możemy pisać i pisać. a decyzję podjęła matka.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • lidka1988 18.12.11, 19:00
    Jeśli Tikitaki tu nadal zagląda to wcale nie jest taka pewna swojej decyzji. Zresztą wydaje mi się że każda kobieta mimo wszystko zawsze waha się do końca. Ja stałam dwie godziny przed kliniką zanim weszłam i właśnie wtedy potrzebowałam, żeby ktoś mi powiedział nie rób tego! I powinniśmy pisać tutaj, póki ona to czyta. Może któryś z postów ją przekona. Poza tym nikt jej nie nęka, nie nachodzi i nie dzwoni. Wchodzi tu dobrowolnie, a to znak, że potrzebuje pomocy i choć to tylko pisanie to mam nadzieję, że wreszcie coś ją przekona.
  • tikitaki00_55 18.12.11, 20:57
    Wzięłam tabletki już dwie godziny temu. Na razie nic, zero krwawienia. Pewnie się pojawi, ale nie wiem, kiedy.
    Nawet jak moderacja chce, to może usunąć ten cały wątek.
  • nati1011 18.12.11, 21:13
    nie usunę wątku. NIe ty pierwsza dałaś sie nabrać na "cudowne rowiązanie problemów".

    Obiecaj tylko jedno - jak ta aborcja sprawi że znów będzie pięknie i wspaniale to napisz - może w końcu bedziesz pierwsza, której aborcja wyjdzie na dobre.

    NIe chciałaś modlitwy - ale ja sie za ciebie szczerze pomodlę (po raz kolejny zresztą) oby pozbycie sie dziecka nie oznaczało utraty tez siebie.

    Pokój z Tobą.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • bibina 19.12.11, 01:15
    Boze, plakac sie chce.
    Co by bylo, gdyby nie milosierdzie... Teraz tym bardziej ono jest dla Ciebie, Autorko watku.
  • syska241 18.12.11, 21:53
    Tyle mądrych słów, a jednak nie pomogło...Tak mocno trzymałam kciuki, zebys jednak urodzila i dala szansę samej sobie sad. Nie napiszę nic pozytywnego, dla mnie to morderstwo...
  • milecarz_ply 18.12.11, 22:30
    szkoda, ze ludzie uważają, ze bycie w ciąży to najgorsze co może się zdarzyć...
    wielka przegrana!

    na wieki wiekow!
    bo na całe doczesne życie matki.

    Nieschodząca blizna.
  • lidka1988 18.12.11, 22:50
    A ja się pomodlę za to nienarodzone dzieciątko...Bóg się nim zaopiekuje.
  • berberiska 18.12.11, 22:50
    : (((((( brak slow. Znowu diabel wygral....
    Wspolczuje decyzji, no coz i tak juz zupelnie zycie zniszczylas....
    Masz tylko 26 lat, naprawde zglupialas. Nie zrozumialas nic z tego co tu bylo pisane. Na bol jeszcze przyjdzie czas.....
    Zeby dla faaceta/ z powodu faceta zabic wlasne dziecko....
  • bellagnos 18.12.11, 22:57
    tak
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usamg7ywh7g8jx7.png[/img][/url]
  • toniewazne 19.12.11, 05:12
    Modlić się za Ciebie nie będę, bo jestem niewierząca, mam swoje sumienie, wartości w życiu i Bóg mi nie jest do tego potrzebny. Ty też wiesz co jest dobre, a co złe. Każdy z nas ma mniej lub bardziej wyszkolone sumienie.
    Nie wiem co Tobą pokierowało, że dałaś się tak mężowi omotać i usunęłaś tą ciążę, ale jedno wiem na pewno. W tej sytuacji popełniłaś ogromny błąd przyznając mu się do zdrady. Wybacz, jesteś głupia. Wasze małżeństwo teraz zniszczy nie tylko zdrada, ale i aborcja. Jeśli to od początku miało się tak skończyć jak się skończyło, to straszną lekkomyślnością było przyznawanie się do skoku w bok, bo i tak masz pozamiatane, aborcja nie sprawi, że Wasz związek będzie z powrotem szczęśliwy, o ile taki kiedykolwiek był.
    Opisałam Ci swoją historię, bo u mnie identyczna skończyła się pozytywnie. Czas, miłość i chęć obojga do bycia razem zrobiły swoje. U Ciebie nie musiało tak się stać, ale z pewnością wybrałaś najbardziej dramatyczny scenariusz jaki można było wybrać. Ty sobie tego nigdy nie wybaczysz, choć tutaj będą Ci pisali, że dzieciątko wybaczyło i takie tam inne kojące słowa, które będą tylko słowami. Wiem, że gdybym zrobiła to, co Ty, NIC nie przyniosłoby mi ulgi.
    Opowiedziałam o Twojej historii swojemu mężowi i tak jak podejrzewałam, ma takie same zdanie w tym temacie jak ja- bez sensu, że się przyznałaś skoro tak czy inaczej usunęłaś sad
    Może w tym momencie nie powinnam tego pisać, ale muszę. Jak czuję kopniaczki mojego maleństwa, nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być z powodu mojej słabości, strachu czy zwykłego tchórzostwa.
    Ciekawa jestem jak skończy się Twoja historia, mam nadzieję, że nam kiedyś o tym napiszesz. Wątek z pewnością nie zostanie skasowany, bo nie ma ku temu żadnego powodu. Skasowanie go nie wymaże, oj nie, tego, co zrobiłaś, a może ktoś inny w podobnej sytuacji postąpi inaczej po przeczytaniu go. Może ktoś wyciągnie z niego lekcję dla siebie. Ty powiedziałaś "A", lecz nie nie powiedziałaś "B" i to jest w tym najgorsze.
    Życzę Ci poukładania życia.
  • mama.rozy 19.12.11, 07:11
    tyle możemy zrobic
    --
    www.kresy.pl/
  • tikitaki00_55 19.12.11, 07:57
    Mimo wzięcia kilku tabletek, i oprócz delikatnego krwawienia, nie wylazło to coś ze mnie, i to mnie niepokoi.
    Idę później do ginekologa, aby zobaczyć, co się dzieję.
  • toniewazne 19.12.11, 08:04
    "To coś"???? Mam nadzieję, że ginekologowi powiesz prawdę dlaczego krwawisz... Nie dość, że zmieniłaś zdanie, to jeszcze tak lekceważąco wypowiadasz się o swoim dziecku sad Co się z Tobą stało???
  • mama.rozy 19.12.11, 08:14
    przecież lekarz się zorientuje
    szkoda tylko,że teraz do niego biegniesz.przedtem nie chciało ci się ruszyc.
    i naprawdę,może ogranicz swoją relację z toku aborcji.mnie to nie rusza,niejedną śmierc widziałam.ale sa tu dziewczyny,które naprawdę mogą to źle przezyc.uszanuj chociaż to.
    --
    www.boniowka.pl/
  • niutaki0_02 19.12.11, 08:20
    Jej raczej o to chodzi, żeby to lekarz zauważył.
    Zresztą, czy to takie istotne?
    Po prostu szkoda w dużej mierze tego dziecka i tyle.
  • toniewazne 19.12.11, 08:21
    Przecież wiadomo dlaczego wcześniej nie chciało jej się ruszyć do lekarza- miała w planie wziąć te tabletki. Jeśli przyjęła je dopochwowo, to lekarz będzie widział ich ślady w pochwie i przy szyjce. Zresztą ja po tym tekście "to coś nie wylazło" zaczynam wątpić w prawdziwość tej historii, bo nie chce mi się wierzyć, by ktoś mógł sobie aż tak wmówić -pomimo decyzji o aborcji- że jego dziecko niewinne w żadnym stopniu całej sytuacji jest NICZYM. Nawet nie kimś, tylko niczym, śmieciem dosłownie. Jakie to jest przykre sad No żal sad
  • nati1011 19.12.11, 08:26
    Mama.róży - no co ty? Przecież taka relacja na kilka dni przed Bozym Narodzeniem to wręcz rewelacja.

    Ludzie, wy naprawdę nie boicie się, że za to wszystko bedzie kiedyś trzeba odpowiedzieć?
    oczywiście można sobie wmawiać, że ten świat nie ma więszego sensu, że Boga nie ma itp. ALe przecież nie macie pewności, że śmierć kończy wszystko? A co jeśli tam jednka Ktoś będzie na was czekał?

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • nati1011 19.12.11, 08:18
    Bo twoje dziecko jest przeznaczone do życia - nie do śmierci.

    trucizna, którą łyknęłaś nie zadziałała. Będziesz musiała sie bardziej postarać. uncertain

    a może jednak oprzytomniejesz?

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • niutaki0_02 19.12.11, 08:21
    Obawiam się, że to dziecko i tak już jest uszkodzone. Nie sądzę, że uda się uratować.
  • tikitaki00_55 19.12.11, 08:23
    Nie musicie wierzyć w moją autentyczność. Nie potrzebuję ani waszej wiary, ani waszej modlitwy.
    I nieważne, co planowałam, a co nie, i tak to jest bez znaczenia.
  • toniewazne 19.12.11, 08:27
    Powielasz słowa Face92... Ja Ci napisałam wyżej, modlić się nie zamierzam, a konsekwencje poniesiesz Ty, już je ponosisz.
  • nati1011 19.12.11, 08:32

    tikitaki00_55 napisała:

    > Nie musicie wierzyć w moją autentyczność. Nie potrzebuję ani waszej wiary, ani
    > waszej modlitwy.
    > I nieważne, co planowałam, a co nie, i tak to jest bez znaczenia.

    Opcje są dwie: albo potrzebujesz modlitwy - jeżeli to wszystko prawda, albo psychiatry jeśli to wymyśłiłaś.

    Z założnia ufam osobom zwracajacym się o pomoc na tym forum, ale faktycznie aż się wierzyć nie chce, ze mozna być tak bezdusznym i naiwnym zarazem. chciałąbym by był to tylko wytwór twojej chorej wyobraźni.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • nati1011 19.12.11, 08:28
    lek sptosowany powszechnie w Polsce do pokatnej aborcji wywouje skurcze. Nie musi to oznaczać uszkodzneia.
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • toniewazne 19.12.11, 08:25
    Odezwała się przecież do niej face92, która w swoim wątku zamilkła, ot "wsparcie" otrzymała od drugiej takiej samej egocentryczki jaką jest sama... Ode mnie wsparcia na priv nie chciała, bo przecież widzi, że nakłaniałabym ją do urodzenia tego dzieciątka sad Mam nadzieję, że będzie pamiętała o mojej historii, identycznej jak jej, ale zakończonej szczęśliwie dla wszystkich.
  • tikitaki00_55 19.12.11, 08:30
    Skąd wiesz, że ta cała Twoja face usunęła ciąże?
    To tylko nastolatka, a nastolatki często nie myślą logicznie i układają zdania tak, że można je dwuznacznie zrozumieć.
  • tikitaki00_55 19.12.11, 08:33
    A jeżeli to dziecko jest we mnie nadal, to trudno.
  • tikitaki00_55 19.12.11, 08:37
    Oto, co znalazłam na temat waszego forum na innym forum gazety:
    ,,Daj spokój, to forum pro-life, coś takiego (i równie wiarygodne) jak Fronda.
    Jakiekolwiek inne wypowiedzi (nawet kulturalne i bez opluwania danej strony) niż "aborcja to zło/trauma" są kasowane i to na bieżąco.
    I nie trzeba zbyt długo czekać aby właściciel owego forum Cię na nim zablokował.
    Ja mam blokadę, napisz ze dwa posty w stylu "aborcja nie zawsze jest dramatem, czasem to lepsze wyjście, jak możecie kobiety wyzywać od morderczyń" i gwarantuję Ci, że zaraz właściciel zablokuje Ci możliwość pisania na tym forum ''
  • toniewazne 19.12.11, 08:41
    I czemu to ma dowodzić? Szukałaś dodatkowych bodźców, by usunąć ciążę i nie mieć z tego tytułu wyrzutów sumienia? Oczywiście, że to forum jest pro-life.
    Ale konsekwencje poniesiesz na pewno, choć wiem, że teraz nieustannie wtłaczasz sobie do głowy, że zrobiłaś dobrze i nic nikomu do tego.
  • tikitaki00_55 19.12.11, 08:42
    Na razie to i tak to dziecko jest we mnie, więc o czym Ty w ogóle do mnie piszesz?
  • toniewazne 19.12.11, 08:46
    Może jest, a może jest ale już nie żyje. Przyjęłaś tabletki poronne, zatem ciążę zakończyłaś. Nie masz racji, jest o czym mówić. Plan wykonałaś, ale czy się powiódł? Lekarz Ci to powie.
  • madzia1708 19.12.11, 09:39
    ja już do Ciebie nie napiszę
    w ogóle po ostatnich tygodniach mam dość, tyle tu się złego wydarzyło sad
    --
    Moje K2:
    Kacper i Krzyś smile
  • martusia81 19.12.11, 08:44
    W domu, na wlasna reke? Ze sie nie balas, tak ryzykowac. Czy w Was kobietach nie ma bojazni Bozej?
    Dziewczyno dopiero co pisalas, ze " moze to dziecko da Ci szczescie", a teraz piszesz tak odmienniecrying
    Czy dziecko moglo zostac uszkodzone, ale nadal zyje?
    Jak mozna czekac na smierc wlasnego dziecka?
    Jestem jakas naiwna jeszcze pomimo 30 lat, dwojki dzieci. Nie wiedzialam , ze h
    Jest az tak zlecrying brak slow na to wszystko. Za duzo pytan a malo odpowiedzi.
  • mama.rozy 19.12.11, 09:22
    gdyby nie chodziło o życie drugiego człowieka,to byłabyś po prostu śmieszna.wchodzisz na forum,gdzie nikt nie ukrywa,po co jest.w przeciwieństwie do tych fajniejszych,gdzie cię pogłaszczą przed i kopną w tyłek,jak będziesz miała problemy.zobaczysz.z kim mamy byc związne?na forum piszą różne osoby,które,dla uspokojenia swojego sumienia wrzucasz do jednego worka.ma ci byc łatwiej?niejedna nas już tu opluła.nie będziesz pierwsza.ostatnie też na pewno nie.
    idą Święta i aktywnośc naszych przeciwniczek zawsze w tym okresie wzrasta.stąd tyle przyjaznych porad dostajesz.to,że w większości mają one bana tutaj,wynika z łamania przez nie regulaminu forum.jakbyś na karmieniu piersią wychwalała nowe butelki,wklejała linki do stron,gdzie można je kupic,też by to skasowali.myśl trochę,boli,ale czasem tez coś daje.

    --
    www.kresy.pl/
  • mama.rozy 19.12.11, 09:24
    powiesz męzowi,że już po i co?wróci do domu z kwiatami?teraz zacznie się temat zdrady,uwierz.na śmierci jeszcze nikt nic dobrego nie zbudował.
    --
    www.kresy.pl/
  • martusia81 19.12.11, 10:21
    "na śmierci jeszcze nikt nic dobrego nie zbudował" Amen
  • lidka1988 19.12.11, 10:23
    Czytam to wszystko i oczom własnym nie wierzę...Nie wierzę już w prawdziwość tej historii, bo człowiek nie może chyba być aż tak zły...I mam wrażenie, że Tikitaki bawi cała ta sytuacja i nasze oburzenie.

    A co do tematu forum to jest ono pro-life, bo są tu dziewczyny, które przeżyły aborcję i wiedzą jakim ona jest złem. I na jednej z najpopularniejszych stron zachęcających do aborcji piszą, że praktycznie żadną kobietę nie dotykają skutki psychiczne. To ciekawe skąd nas się tutaj tyle wzięło??????!!!!!!!!!!! To dopiero zakłamanie!!!!!!!!
  • dzika.rozalka 19.12.11, 12:32
    Wydaje mi się, że szukałaś miejsca, gdzie otrzymasz zrozumienie i wsparcie niezależnie od decyzji jaką podejmiesz w sprawie aborcji. Teraz jesteś rozczarowana, bo się okazało, że to nie jest takie miejsce.
  • aguar 19.12.11, 12:52
    że jeśli i tak miałaś usuwać dla ratowania małżeństwa, to bez sensu było to przyznawanie się do zdrady. Oj, zabrakło Ci mądrości życiowej...Niektóre dziewczyny usilnie namawiały Cię do przyznania, ale wg mnie to miało sens tylko jako pierwszy krok do uratowania dziecka. A potem to już z nim (mężem) albo bez niego, zależnie od sytuacji. Smutne to wszystko. Inna sprawa, że może jeszcze nie wszystko stracone, nie wiadomo jakie tabletki łyknęłaś i ile. Prawdopodobne, że one właśnie tylko powodują skurcze, a nie uszkadzają płodu. Jak się trafia do szpitala we wczesnej ciąży z krwawieniem to czasem się udaje uratować ciążę...
  • bellagnos 19.12.11, 12:54
    Czym innym jest zrozumienie a czym innych chwalenie czynu, dziewczyny jak najbardziej rozumieją bo w większości dokonały tego samego.
    Ja się tylko boje teraz o jej zdrowie .
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usamg7ywh7g8jx7.png[/img][/url]
  • nowako-wa 19.12.11, 13:23
    Tak wogóle bardzo smutna jest Twoja historia , bo zaplątałaś sie życiowo i teraz musisz stanąć w prawdzie...
    małżeństwo w rozsypce
    kochasia nie ma
    dziecko jeśli przeżyło ( to bardzo możliwe) będzie dalej czekało na Twoją decyzję...
    a jeśli obumiera- to dobijające że dzieje się to w brzuchu matki- osoby która powinna obdarować miłością bezwarunkowa sad

    A to wszystko w atmosferze nadchodzących świąt.....
    I smutne ,że nie potrafisz odróżnić prawdziwych przyjaciół od fałszywych- fajniej się słucha ludzi którzy mówią to co chcemy usłyszeć sad

    Jak dla mnie to dziecko bardzo chce żyć....
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c5e975d4bd.png[/img][/url]
  • iktoto 19.12.11, 13:37
    tak, chcemy ratować tutaj życie dziecka, ale nawet jeśli Twoje dziecko zginie a Ty o tym napiszesz np do mnie, to spróbuję Ci jakoś pomóc podnieść się. nie zamierzam dodatkowo Cię kopnąć, Tobie już wystarczy kopniaków.

    trzymam kciuki
    Monika
  • milecarz_ply 20.12.11, 00:24
    nowako-wa napisała:
    > a jeśli obumiera- to dobijające że dzieje się to w brzuchu matki- osoby która p
    > owinna obdarować miłością bezwarunkowa sad

    jeszcze za wcześnie, by poczuła sie matką.
    Nieldugo zrozumie, że jest matką tylko bez dziecka...
  • marieclaire12 19.12.11, 19:10
    Nie bylo mnie kilka dni.... Nie sadzilam ze tak to sie skonczy sad
    Tikitaki jak sie czujesz?
  • mamaanieli 19.12.11, 21:08
    (*)
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • lina_ewe 19.12.11, 21:45
    Czesc Tikitaki

    rok temu spedzilam troche czasu w szpitalu na prowokacji porodu.
    Tam wlasnie kobietom podaja takie tabletki aborcyjne na wywolanie skurczow.
    U niektorych to nie dziala.
    Wazniejsze, te tabletki sa bezpieczne dla dziecka.
    Jesli wlasnie takie lyknelas, to masz niesamowte szczescie, ze nie zadzialaly.
    Dostalas druga szanse ... niewielu kobietom sie to trafia.
    Tylko - NA LITOSC BOZA - NIE ZMARNUJ JEJ !!!
    Nie mozesz chyba z taka premedytacja dobic wlasnego dziecka.

    Stare prawo mowi, ze jesli ktos przezyje kare smierci, to bezwzglednie nalezy mu sie zycie. Pamietaj ! Prosze ...



  • toniewazne 11.01.12, 16:20
    Witam smile
    Spieszę się Wam donieść, że z początkiem stycznia urodziłam piękną, zdrową córkę podobną jak dwie krople wody do swojego ojca- czyli jednak kochanka smile
    Niestety mąż biologicznym ojcem nie jest, ale to nie ma żadnego znaczenia. Oszalał na punkcie córeczki i zakochał się od pierwszego wejrzenia smile
    A eks kochanek? Cóż, jak tylko dojdę do siebie i stanę na nogi, to wystąpię w imieniu córeczki do tatusia o przyjęcie na klatę swoich 50% odpowiedzialności. Nie ma, że boli.
    tikitaki00_55 co u Was? Mąż zachwycony, że pozbyłaś się problemu? Żyjecie sobie długo i szczęśliwie?
  • nati1011 11.01.12, 16:42
    Jak dobrze usłyszeć takie nowiny - serdeczne gratulacje.

    Ciesze sie, zę mąż zaakceptował dziecko. Przemyślcie jeszcze sprawę ojcostwa. Z urzedu jest przypisane mezowi - może warto tak zostawić? Jak pozwiesz kochanka, wpisujac go jako ojca, to juz zawsze bedzie miał prawo do dziecka. W sytuacji, gdy zostajesz z mężem i on bedzie to dziecko wychowaywał może to rodzić pewne problemy. NIe powiem ci co zrobić, ale zanim zrobisz cokolwiek dobrze to przemyśl.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • bellagnos 11.01.12, 17:04
    Też tak pomyślałam...
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usamg7ywh7g8jx7.png[/img][/url]
  • panna_z_nikad 11.01.12, 18:19
    Moje gratulacje!!! Ciesze sie ogromnie!!!!! Jestes naprawde dzielna kobieta. I zycze Wam wszystkim duzo milosci i zdrowka dla Malutkiej!!!
  • mamaanieli 11.01.12, 23:30
    Skontaktujcie się z prawnikiem. Jeśli kochanek będzie płacił na dziecko i będzie w sensie prawnym jego ojcem, bardzo skomplikujecie sobie życie. Wszelkie decyzje typu leczenie poważne lub wyjazd zagraniczny- tylko za jego zgoda. Dodatkowo będzie miał prawo widywac się z dzieckiem bo to zapewne zasadzi sad. Dzieciak będzie miał rozdwojenie jaźni. No i dalsza rodzina się dowie. Po co? Jest możliwość teoretyczna pozbawienia kochanka praw rodzicielskich przy zachowaniu obowiązku alimentacyjnego. Ale to trudna sprawa... Pogadajcie z prawnikiem: może jest możliwość jakiegoś innego rozwiązania.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • mama.rozy 12.01.12, 09:31
    gratulacjesmile
    a jak dojdziesz do siebie ,pomyślisz
    a jakby co tam nie grało z czymkolwiek,pisz.
    --
    www.boniowka.pl/
  • sabina211 12.01.12, 09:57

    GRATULUJĘ CÓRECZKI. Moim zdaniem, to Twój mąż powinien podjąć ostateczną decyzję, czy chce być prawnie ojcem, czy nie. Myślę, że myślenie o tym, co się stanie, kiedy małżeństwo się rozpadnie jest teraz zupełnie na wyrost, skoro przetrwaliście aż taki kryzys, a mąż cieszy się z dziecka. Za to mieszanie Wam w życiu przez człowieka, który przypomina o tym, co bolesne, może rzeczywiście małżeństwu się nie przysłużyć. Poza tym niewykluczone, że kochanek będzie chciał dziecko widywać (nie teraz to za 5,10 lat), przedstawić w swojej rodzinie itd. Do styczności z dzieckiem ma prawo nawet przy odebranej władzy rodzicielskiej. A Twoi teściowie dziecko odrzucą....Jak wtedy będzie się czuł Twój mąż? Dla mnie argumentów za niezaprzeczaniem ojcostwa, kiedy postanowiliście być dalej rodziną jest dużo więcej niż ewentualnych korzyści. Dziecko wcale nie musi żyć w kłamstwie. Można przecież powiedzieć, że tata ją adoptował i rozszerzać tę wiedzę w miarę dorastania aż sama zdecyduje, czy chce poznać swoje biologiczne korzenie.
    Dlatego ja decyzję pozostawiłabym mężowi, a gdyby on chciał mieć córkę (nie-pasierbicę) zostawiłabym sprawę. Pieniądze są istotne, ale są kwestie ważniejsze.
    Pozdrawiam.
  • mamaanieli 12.01.12, 10:46

    na ojcostwo! moje dzieci byly podobne do ufoludków w pierwszych dniach po porodzie smile a z pewnością kontaktów trzeciego stopnia nie miałam ;P

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • aguar 12.01.12, 10:25
    Serdecznie gratuluję córeczki. Niech rośnie duża i zdrowa! Zgadzam się z dziewczynami, że może lepiej dla dziecka i dla całej Waszej rodziny byłoby gdybyś "odpuściła" kochankowi, oczywiście jeśli Twój mąż by się na to zgodził. Bo właśnie Twój mąż może akceptować sytuację, ale problemy mogą być z jego rodziną...Ja tak to widzę, że Ty czujesz, że wcześniej "nabroiłaś" i teraz byś chciała być taka na 100% uczciwa do wszystkich, ale mimo wszytko wydaje mi się, że to nie jest dobra droga.
    A tak w ogóle to z tym podobieństwem kilkudniowego noworodka to bywa różnie i złudnie (no chyba, że jeden z panów jest innej rasy).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka