Dodaj do ulubionych

Nie wiem, co mam teraz zrobić

05.06.12, 21:12
Zacznę od razu: nie wiem, co robić. Mam dwadzieścia lat, po wakacjach miałam iść na studia, a teraz okazało się, że w ciąży jestem. Mylić się nie mylę, bo ciąża została potwierdzona na USG. Chciałam trochę inny scenariusz: najpierw zdobyć wykształcenie, znaleźć pracę, żeby mieć wolność finansową. Dopiero potem ciąża, jak już będą miała co temu dziecku zapewnić. Jeszcze mieszkam z rodzicami, którzy o ciąży nie wiedzą. Na dobrą sprawę: wiem o niej tylko ja. I nie wiem, co robić. Dziecka nie chce rodzić w obecnej sytuacji. To już jest 8 tydzień i wiem, że czas coraz bardziej idzie do przodu, a nie cofa się. A ja nie wiem, co dalej robić.
Edytor zaawansowany
  • ela696 05.06.12, 22:01
    Nie panikuj, nie załamuj się, spokojnie. Poczytaj trochę wpisów na forum a przekonasz się, że aborcja to nie jest dobry wybór. Nikt na forum do aborcji nie będzie cię namawiał i nikt nie powie, jak to po jest fajnie. Masz 20 lat, nie jesteś już mała i przy dobrej organizacji dasz radę. Naprawdę poradzisz sobie. Z dzieckiem można prawie wszystko robić, studiować też się da. Na pewno masz kogoś kto pomoże, rodzice, ojciec dziecka, dziadkowie, przyjaciółki. Najpierw jednak musisz z nimi porozmawiać, nie bądź z tym sama.
    Rozgoń te czarne myśli, jesteś już mamą tego małego ludzika i życzę Ci z całego serca aby tak pozostało.
    Tu na forum zawsze znajdziesz wsparcie i pomoc. Pisz, postaramy się dać Ci wsparcie i siłę.
  • ta.paula 06.06.12, 05:47
    Przysz.wet.92, ja sama jestem mamą-studentką i powiem Ci, że to najlepsze, co mogło mnie w życiu spotkać smile Nie muszę pracować 8-16, zajęcia można dopasować "pod siebie" na większości uczelni, przy okazji dowiesz się ile można zrobić w ciągu 24 h wink Teraz kończę studia, w zasadzie czeka mnie już tylko obrona. I nie jestem sama, na moim kierunku jest kilka młodych mam smile
    Nie jesteś w złej sytuacji - urodzisz kolo lutego, prawda? No, to będziesz po pierwszej sesji, którą sobie spokojnie zaliczysz. Drugi semestr będziesz już musiała się bardziej nagimnastykować, ale dla chcącego nic trudnego - choć tu przyda się pomoc najbliższych. Z doświadczenia wiem, że ciężko się uczyć jak dzidziuś skończy roczek - wcześniej to żaden problem. Będziesz już wtedy po pierwszym roku, jak nie dasz rady, zawsze możesz wziąć urlop dziekański na pół roku-rok smile
    I, mimo, że z większym poświęceniem, to jak skończysz studia i Twoi znajomi zaczną zakładać rodziny, Ty będziesz miała już "odchowane" dzieciątko w przedszkolu i zaczniesz zarabiać, spokojnie, kasa nie ucieknie smile
    Inną opcją jest po prostu zaczęcie studiów rok później. Teraz dużo osób albo zmienia kierunki, albo bierze dziekankę i wyjeżdża za granicę, więc rok w jedną czy w drugą stronę nie robi naprawdę różnicy.
    Powiedz teraz - czy możesz liczyć na wsparcie ojca dziecka? Swoich rodziców/rodziny? Czy na studia chcesz iść do innego miasta?
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem3j44j5r2cw3bm.png[/img][/url]
  • mamaanieli 06.06.12, 11:48
    spokojnie smile nie ty pierwsza, nie ostatnia smile urodzisz, będzie ci niby trudniej - bo nie będziesz latać po imprezach studenckich, tylko do dziecka. ale wszystko się ułoży, studia skończysz i bedziesz miec odchowane dziecko! a twoje koleżanki będą się zamartiwać, ze nie mogą sobie na nie pozwolić, bo szef, praca, itd. Znam z autopsji smile Rodzice się zszokują, pewnie wrzasną i coś powiedzą. A potem zaakceptują i będą kochać wnuka. Tak to wygląda od wieków. Dziecko to nie koniec świata. Jesteś kobietą, matką (!), studentką. Nie ograniczaj się smile)) Życie ci się niby skomplikowało. Ale tak właśnie wygląda. Miałaś inny plan, ok. Ale skąd wiesz, że dobry? smile
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • przysz.wet.92 06.06.12, 13:40
    Na studia chciałam jechać do Wrocławia, bo tam mam najbliżej uczelnię, gdzie jest wydział medycyny weterynaryjnej. Od mojego miasta to dość sporo.
    Nie chodzi o latanie na imprezy, bo po pierwsze na weterynarii jest więcej nauki niż zabawy, a po drugie takie imprezy to nie moja bajka.
    Chciałabym się w spokoju uczyć. Zacząć studia na spokojnie, a nie z brzuchem, a potem dzieckiem w domu. I jak napisałam w pierwszym poście - chciałabym liczyć przede wszystkim na siebie, zwłaszcza jeżeli chodzi o zapewnienie dziecku jak najlepszych w marę możliwości warunków, a o to na studiach raczej ciężko.
    Rodzicom nie powiedziałam, i mówić nie chce. Sami powiedzieli jakiś czas temu, że najpierw najlepiej zdobyć wykształcenie, a dopiero potem można myśleć o dziecku, bo dziecko to obowiązki na lata, i lepiej chociaż trochę ustabilizować życie.
    Wiem, że tutaj każdy mnie będzie namawiał do porodu, i w zasadzie nie wiem, czego innego oczekiwałam. Napisałam chyba tylko bardziej samego wyżalenia się.
  • ta.paula 06.06.12, 14:23
    Rodzice zawsze tak mówią, a potem i tak wychodzi inaczej wink Ale co z tym facetem? ;>
    Moi znajomi oboje są na medycynie, "wpadli" na początku pierwszego roku, teraz kończą studia a ich córeczka ma już 5 lat i jest przekochana. Fakt, rodzice ich utrzymują, bo mogą sobie na to pozwolić. Fakt, spokoju to oni w domu raczej nie mają - ale za to jak wesoło smile
    Niestety, jak poczytasz to forum to dowiesz się jakie są skutki aborcji...
  • przysz.wet.92 06.06.12, 14:39
    Facet też nie wie. Wiem tylko ja.
    I chyba ja bardziej gotowa jestem na aborcję, niż urodzenie dziecka.
    Bo wychowywanie to nie jest takie łatwe, jak się pisze. Pisać zawsze najprościej. A dziecko to obowiązki na długie lata. Nie tylko radość, ale przede wszystkim odpowiedzialność.
  • twoj_aniol_stroz 06.06.12, 19:59
    Na razie sobie gdybamy a może porozmawiajmy o faktach. A fakty są takie:
    1. dziecię już jest i tego się cofnąć nie da; aborcja to nie jest przycisk cofnij w kompie
    2. fakt niezaprzeczalny: dziecko wiąże się z odpowiedzialnością i obowiązkami
    3. to nie jest tak, że przy dziecku już nic więcej nie ma - da się wszystko tak zorganizować by na wszystko znalazł się czas - wiem, bo dzieci mam jak znakomita większość tutaj - niektóre "hardcory" tu mają 4 sztuki + pracę + stado zwierząt różnych i męża na stanie i świetnie dają radę big_grin
    4. piszesz, że wolisz aborcję, bo wychowanie wcale nie jest łatwe; a wiesz, że poradzisz sobie ze sobą jeśli dopadnie Cię syndrom?
    5. dziecko jest nie tylko Twoje, ale również faceta, więc elementarna uczciwość nakazywałaby poinformowanie go o ciąży.
    Z doświadczenia tutaj forumowego (a jest go kilka lat) wiem, że bardzo często jest tak, że przychodzi tu dziewczyna, która ma setki planów, pięknych marzeń, dziesiątki pomysłów na życie i generalnie ona zawojuje świat cały tylko jest w ciąży a owa ciąża jej bardzo przeszkadza w realizacji swojej wizji. Tłumaczymy, wyjaśniamy, wałkujemy temat z każdej strony. No i bywa różnie: czasem udaje nam się przekonać do urodzenia dziecka i potem przychodzi taka kobieta i cieszy się razem z nami. I to jest wersja najpiękniejsza. Ale bywa tak, że nie damy rady przekonać do zmiany decyzji odnośnie aborcji. I wiesz co jest najsmutniejsze? Że spora grupa przychodzi z ogromnym bólem i płaczem, bo to tak bardzo boli, bo nie spodziewały się, że je syndrom dopadnie, bo te wszystkie plany, marzenia i pomysły przestały być takie kolorowe, piękne i warte wszelkich poświęceń. Już nie cieszą plany związane ze ślubem, studiami, karierą, imprezami, wakacjami itd. To w ogóle nie ma znaczenia wobec jednego zdania: "jest za późno by cofnąć czas"... Koniecznie musisz fundować sobie takie coś? Poczytaj historie dziewczyn tutaj, to naprawdę nie są wymysły rozhisteryzowanych panienek. To sa kobiety, które twierdziły, że są tak twarde, że świetnie sobie poradzą, a potem okazywało się, że przechodzą bardzo trudną próbę twardości charakteru... Zależy Ci na takim doświadczeniu?
    PS
    Proponuję byś spokojnie zaczęła studia, urodziła tego Malucha i skończyła studia a w chwilach wolnych my będziemy Ci podpowiadać jak radzić sobie praktycznie z Bąkiem, a Ty nam będziesz podpowiadać jak radzić sobie ze sporą trzódką zwierząt różnych wink
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • przysz.wet.92 06.06.12, 20:30
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > 4. piszesz, że wolisz aborcję, bo wychowanie wcale nie jest łatwe; a wiesz, że
    > poradzisz sobie ze sobą jeśli dopadnie Cię syndrom?
    >
    A skąd pewność, że mnie w ogóle dopadnie?
    Nie da się tego wykluczyć, ale pewności też nie ma, więc to argument nie jest.
  • twoj_aniol_stroz 06.06.12, 22:19
    Powiem tak: to jest bardzo podobne do chodzenia po kruchym lodzie. Może zdarzyć się tak, że lód się załamie i wpadniesz do lodowatej wody, co bardzo szybko może skończyć się w najlepszym razie zapaleniem płuc, a w najgorszym nawet śmiercią. Oczywiście może być tez tak, że będziesz mieć dużo szczęścia i uda Ci się przejść bezpiecznie. Tylko po co ryzykować jeśli możesz nadłożyć trochę drogi i pójść dookoła i bezpiecznie osiągnąć cel?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • bellagnos 06.06.12, 21:17
    Chcesz leczyć zwierzęta ale zabijesz swoje dziecko? Coś tu nie gra.
    Niesprawiedliwe jest to, że decyzje podejmujesz sama, to dziecko ma również ojca, chcesz zabić część swojego chłopaka. Działanie przeciw naturze wcześniej czy później mści się.

    Pewnie dziecko to odpowiedzialność ale nie dramatyzujmy rozwija się samo karmisz tulisz a ono rośnie, sama się nie mogę nadziwić że tak niewiele trzeba.Po za tym matki studentki mają dogodne warunki są specjalnie przystosowane pokoje w akademikach, stypendia dopłaty itd. Nic Cię nie usprawiedliwia po za tym, że masz burze hormonalną co może się wiązać z dołami i czarnowidztwem ale to jest normalne w ciąży.
  • busia9120 06.06.12, 21:24
    Witaj,
    Mam 21 lat i 7 miesięczną córeczkę Nadię. Kiedy zaszłam w ciążę nie miałam nawet 20. Obecnie nie studiuję, ale od września planuję zacząc szkołę. Cała ciążę miałam zagrożoną od 8 tygodnia właśnie wtedy pojawiło sie pierwsze krwawienie. Powiem Ci ze mała daje tyle szęcześcia, to jak zmienia się z dnia na dzień i ile juz potrafi wynagradza wszystko. Na naukę zawsze jest czas, a z ciążą różnie to bywa. Wierzę, że o trafnosci podjętej decyzji przkonasz się za 32 tygodnie.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/nqtkzbmhf1rfcjsz.png[/img][/url]
  • mamaanieli 06.06.12, 22:10

    Ty nie jestes gotowa na aborcję, tylko aborcja wydaje ci sie prosta, szybka i skuteczna. Czyli lek na cale zlo. otoz tak nie jest. nie czujesz sie tez gotowa na dziecko. to zrozumiale i normalne. ale to jest kwestia uporzadkowania kilku spraw, wziecia sie w garsc. z dzieckiem mozna wszystko jak sie chce. jestes silna, inteligentna. dasz rade.


    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • przysz.wet.92 07.06.12, 09:50
    Nie czuję się matką. Przynajmniej teraz się nie czuję. Dużo kobiet nie czuje się matkami, dopóki dziecko się nie urodzi. Ale nie o to tutaj chodzi.
    Chłopak się o ciąży nie może dowiedzieć. Uczciwość uczciwością, ale nie chcę się rozpisywać, dlaczego nie mogę o tym mu powiedzieć. Rodzice też się niczego nie domyślają do teraz.
    Koleżanka mi załatwiła jakieś tabletki, ale boję się ich wziąć, nawet nie wiem, skąd je ma, powiedziała tylko, że są skuteczne.
    Ja dalej nie wiem, co robić.
  • twoj_aniol_stroz 07.06.12, 11:26
    Wywal to świństwo do toalety i spuść wodę! Nie wiesz co to jest, nie masz bladego pojęcia jak zadziała. Przecież to jest jakaś chemia, która spowoduje w organizmie określone działania i to wcale niekoniecznie takie jakich oczekujesz. Skoro idziesz na weterynarię to doskonale znasz chemię i biologię i wiesz, że maleńka tabletka może mieć opłakane skutki, działania uboczne, które mogą zagrozić nawet życiu. Pomyśl tak: masz chorego ukochanego psa i ktoś przynosi Ci tabletki, które ponoć pomagają. Nie masz bladego pojęcia co to za tabletki, jak działają, jakie jest ich działanie uboczne. Dasz je temu psu? Bo ja bym nie dała. Mając choć odrobinę wiedzy z zakresu chemii i biologii człowiek wie, że nawet minimalna ilość pozornie bezpiecznej substancji w określonych warunkach może wywołać opłakane skutki.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • przysz.wet.92 07.06.12, 14:23
    Tych tabletek raczej nie wezmę, bo nawet nie znam ich działania, a boje się, że mogą mi zaszkodzić. Wcześniej myślałam, żeby je zażyć, ale za bardzo się boję.
    Wiem, że tutaj nie możecie mi pomóc, i nie napiszecie co i jak, ale ja naprawdę nie mogę urodzić teraz. I nie jest to moja fanaberia. Nie bez powodu nikt o ciąży nie wie, poza w sumie koleżanką właśnie. A wszystko leci coraz szybciej, i mam coraz mniej czasu na dalsze zastanawianie się.
  • ta.paula 07.06.12, 16:08
    Przysz.wet, jesteś teraz w szoku, bo w ogóle tego nie planowałaś, to zupełnie normalne, że się boisz co będzie. Jednak daj sobie jeszcze trochę czasu na przemyślenie. Nie działaj pochopnie. To nie jest sytuacja bez wyjścia, chociaż teraz może Ci się taka wydawać.
    Spróbuj odpowiedzieć sobie REALNIE na pytanie: co jest dla mnie gorsze - życie ze świadomością, że zabiłam moje dziecko czy chodzenie z brzuchem na zajęcia i uczenie się jak dziecko śpi obok?
    Polecam lekturę tego forum, poczytanie listów rodziców do nienarodzonych dzieci, mnie to osobiście "rozwala". Ja jestem tylko podczytywaczką, ale dziewczyny Ci tutaj dobrze radzą, one już nie jedną kobitkę ostrzegały, potem okazywało się, że miały rację smile
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem3j44j5r2cw3bm.png[/img][/url]
  • calimeczka 07.06.12, 16:46
    Przysz.wet, mam wrażenie że Twoja sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana niż piszesz. Choćby z tego względu że nie chcesz liczyć na pomoc kogokolwiek, a tylko na siebie.
    I choć nie znam Twojej sytuacji ani Ciebie - doskonale Cię rozumiem, bo ja też taka jestem - staram się zawsze sama ze wszystkim poradzić, być silna i maksymalnie niezależna. Zawsze tak było. I powiem szczerze - że nie jest to tak do końca dobra droga - ZAWSZE być silnym i niezależnym i samoradzącym sobie owszem, da się, ale bywają dni, że jest masakrycznie ciężko. Z własnego doświadczenia piszę.
    Co do dziecka - tak, dziecko to odpowiedzialność. Tak, dziecko to poświęcenie czasu i energii.
    Ale dziecko to równocześnie mnóstwo radości. Dziecko to taki mały ktoś, kto dodaje Ci energii. Dziecko nauczy Cie efektywnie wykorzystać czas.
    A przede wszystkim, Twoje dziecko siedzi już sobie w Twoim brzuchu i chce żyć. Nie odbieraj mu tej szansy.
    Dasz sobie radę w życiu - skoro chcesz studiować weterynarię jesteś na pewno mądrą i bardzo ambitną dziewczyną. Tym bardziej dasz sobie świetnie radę.
    Tylko nie decyduj pochopnie.
    Pozdrawiam ciepło.
  • mamaanieli 07.06.12, 20:38
    No właśnie próbuje ci napisac, ze nie musisz sie czuc matką! bo to jest uczucie, które przychodzi w róznym czasie do roznych kobiet! moje dzieci byly planowane, a do konca ciazy nigdy nie czulam sie matką! zresztą, co to wedlug ciebie oznacza? alleluja i euforyczne stany? ja akutat nie posiadałam smile nie poddawaj sie nastrojom, ktore teraz tobą miotają. bo mozesz sobie przerąbać całe życie jednym głupim ruchem.
    piszesz, ze nie wiesz czy syndrom by cię dopadł. jasne, ze nie wiesz. i lepiej nie ryzykuj.
    zresztą, o czym tu mowa: jesteś dorosłam, współżyłaś seksualnie. nawet jesli bylas "zabezpieczona", to chyba wiesz ze nie ma stuprocentowych zabezpieczen? I jesli ktos decyzuje sie na wspolzycie, powinien znac potencjalne konsekwencje.
    nawet jesli "nie czujesz sie matką", to w twoim brzuchu rosnie czlowiek. koniec tematu.

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • przysz.wet.92 07.06.12, 20:47
    Ja już niby podjęłam decyzję. Chyba nic i nikt nie jest mnie w stanie przekonać do urodzenia dziecka teraz. Przepraszam za zawracanie Wam głowy, ale bardziej pisałam tutaj, jak już wspomniałam, dla samego wyżalenia się, bo w ,,realu'' nikt nie wie, co się dzieje.
  • mamaanieli 07.06.12, 21:20

    zanim cokolwiek zrobisz - porozmawiaj z kimś w swiecie realnym! absolutnie nie powinnas byc teraz sama.

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • przysz.wet.92 07.06.12, 21:48
    Nie chce i chyba nie potrafię o tym nikomu powiedzieć. Po prostu nie potrafię.
    I m.in. (oprócz tego, że to jeszcze nie czas i pora) dlatego chcę usunąć ciąże.
  • mamaanieli 07.06.12, 22:57

    to idź do obcej osoby: jakiegos psychologa chociażby. nie wolno ci podejmowac tak dramatycznych i powaznych decyzji zupelnie sama. bo samotnosc w takiej chwili to najgorszy doradca! nie potrafisz spojrzec na swoją syutacje z dystansem. co ci szkodzi pogadac z kims zdystansowanym? decyzja i tak od ciebie zalezy...

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • lina_ewe 07.06.12, 23:04

    nie rozmiem ... zupelnie nie rozumiem ...
    wiesz ja kocham zwierzeta, bo zwierzeta sa tak bardzo podobne do malych dzieci
    tak bardzo bezbronne, tak bardzo ufne, ze az "glupiutkie" w swojej ufnosci i bezbronnosci

    kiedys mialam psa, byl bardzo chory i wezwalismy weterynarza, zeby go uspal ... pies wiedzial co go czeka, tak blagalnie patrzyl na nas, bo mimo choroby i cierpienia chcial zyc ...
    po nocach snilo mi sie to jego blagalne spojrzenie ...

    Twoje Dziecko tez chce zyc,jest kompletnie bezbronne i ufne, ma tylko Ciebie, nie mozesz pozwolic by Mu sie stala krzywda ... musisz go obronic ... ocalic ...


  • mmk9 08.06.12, 09:08
    przysz.wet.92 napisał(a):

    > Nie chce i chyba nie potrafię o tym nikomu powiedzieć. Po prostu nie potrafię.
    >

    Boisz sie rodziców? Bywa.Nie znam ich. Ale co z najbliższym chyba czlowiekiem, z ktorym współżyłaś i ktorego dziecko nosisz? Też sie go boisz? Czy chcesz zostać weterynarzem ze strachu przed ludźmi? Przepraszam, ale tak to wygląda.
  • przysz.wet.92 08.06.12, 11:15
    Chce zostać lekarzem weterynarii bo kocham zwierzęta, a mając świadomość, że ludzie traktują je jak przedmioty, wiem, że nic nie sprawi mi większej satysfakcji, jak pomaganie im.
    Po drugie zawsze interesowała mnie medycyna.
    Rodzicom nie chce mówić, i nie ma to nic wspólnego ze strachem. A z facetem to już inna sprawa, ale nie chce o tym rozpisywać na forum publicznym.
  • busia9120 08.06.12, 11:31
    "Traktują je jak przedmioty" Pomyśl w takim razie jak Ty potraktujesz SWOJE DZIECKO usuwając je, nie gorzej niż niektórzy zwierzęta???
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/nqtkzbmhf1rfcjsz.png[/img][/url]
  • busia9120 08.06.12, 11:27
    Myślę, że to błąd, ale nie jestem w stanie chyba Cię przekonaccrying Ja jak ognia bałam się powiedziec moim rodzicom. Bo co mam im powiedzie mamo, tato mam 19 lat i jestem w ciąży? Ale trzeba było, powiedziałam im dzień przed wizytą u gina, ale już wiedziałam no to stanęłam w drzwiach do ich pokoju wieczorem i mówię mamo chyba mnie zabijecie, ale jestem w ciąży. O dziwo nikt nie krzyczał, chociaż wiedziałam, że są niezadowoleni... Na drugi dzien przyniosłam im zdjęcie z USG był to 4 tydzień i 2 dzień. W 8 trafiłam do szpitala czekałam ponad 40 minut w poczekalni bo to nie problem lekarzy ze ja krwawie z izby przyjęc posłali mnie do poradni dla kobiet tam lekarka mnie zbadała powiedziała że nie wie skąd to krwawienie i że da skierowanie na usg ale na jutro bo (i tych słów nigdy nie zapomnę) "Bo jak dziecko nie żyje to i tak nic nie da że zrobimy dzisiaj". Poszłam na górę czekałam 1,5 godzin y na izbie w koncu ktoś się zlitował lekarka zabrała mnie na usg leżałam tam i bałam się spojrzec na ekran wtedy lekarka powiedziała ze dziecko ma się dobrze pierwszy raz usłyszałam bicie serca swojej córeczki było to tak bezcenne i tak wzruszające... Niestety nie mam na komputerze zdjęcia z tamtego usg. Pokażę Ci zdjęcie z 19 tygodnia to tylko 10 tygodni więcej niz teraz ma Twoje dziecko
    [img]http://fotoforum.gazeta.plfotoforum.gazeta.pl/photo/4/pb/hd/ka1m/q2TTj3BNTDgTskDYEB.jpg[/img] Widac wszystko nóżki oczka to jest prawdziwy cud, dlaczego nie potrafisz tego zrozumiec??crying Dziecko na prawdę nie przeszkadza w życiu, nawet tak młodej osoby jest jego cudownym dopełnieniem. Mam nadzieję, że jednak nie usuniesz tej ciaży i sama się o tym przekoanasz.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/nqtkzbmhf1rfcjsz.png[/img][/url]
  • busia9120 08.06.12, 11:29
    Myślę, że to błąd, ale nie jestem w stanie chyba Cię przekonaccrying Ja jak ognia bałam się powiedziec moim rodzicom. Bo co mam im powiedzie mamo, tato mam 19 lat i jestem w ciąży? Ale trzeba było, powiedziałam im dzień przed wizytą u gina, ale już wiedziałam no to stanęłam w drzwiach do ich pokoju wieczorem i mówię mamo chyba mnie zabijecie, ale jestem w ciąży. O dziwo nikt nie krzyczał, chociaż wiedziałam, że są niezadowoleni... Na drugi dzien przyniosłam im zdjęcie z USG był to 4 tydzień i 2 dzień. W 8 trafiłam do szpitala czekałam ponad 40 minut w poczekalni bo to nie problem lekarzy ze ja krwawie z izby przyjęc posłali mnie do poradni dla kobiet tam lekarka mnie zbadała powiedziała że nie wie skąd to krwawienie i że da skierowanie na usg ale na jutro bo (i tych słów nigdy nie zapomnę) "Bo jak dziecko nie żyje to i tak nic nie da że zrobimy dzisiaj". Poszłam na górę czekałam 1,5 godzin y na izbie w koncu ktoś się zlitował lekarka zabrała mnie na usg leżałam tam i bałam się spojrzec na ekran wtedy lekarka powiedziała ze dziecko ma się dobrze pierwszy raz usłyszałam bicie serca swojej córeczki było to tak bezcenne i tak wzruszające..Dziecko na prawdę nie przeszkadza w życiu, nawet tak młodej osoby jest jego cudownym dopełnieniem. Mam nadzieję, że jednak nie usuniesz tej ciaży i sama się o tym przekoanasz.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/nqtkzbmhf1rfcjsz.png[/img][/url]
  • mamaanieli 08.06.12, 13:54

    Słuchaj, droga przyszła weterynarko! Uwielbiam zwierzęta tak jak ty. Mam ich w domu spore stadko wink I doprowadza mnie do szału gdy ktoś traktuje je jak przedmioty. Ale sto razy obrzydliwsze, i nie do porównania jest zabicie włąsnego dziecka. Człowieka. tyle, żę małego. weż sie w końcu ogarnij! przestań panikować i przyjmij za siebie i swoje DZIECKO odpowiedzialność. ja do tego wątku nie wracam. jesli bedziesz potrzebowac pomocy - pisz. mozesz na mnie liczyc.


    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • przysz.wet.92 08.06.12, 15:44
    No nic, i tak dziękuję za wszystkie odpowiedzi tutaj.
  • calimeczka 08.06.12, 22:07
    No cóż, chyba podjęłaś decyzję.
    Strasznie mi szkoda tego małego życia.
    Szkoda mi że odejdzie zanim zobaczy świat.
    I Ciebie mi szkoda. Tak niewiele jeszcze wiesz.
  • ta.paula 08.06.12, 22:24
    Sam Twój pierwszy post, rozpoczynający się od słów "nie wiem co robić" świadczy o tym, że nie do końca chcesz zabić swoje dzieciątko... Nie rób tego, zobaczysz, wszystko się ułoży, jeśli tylko dasz sobie szansę na szczęście. Jeśli chcesz napisz na maila.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem3j44j5r2cw3bm.png[/img][/url]
  • przysz.wet.92 10.06.12, 16:18
    Przed tym to mnie chyba powstrzymuje tylko strach o mnie samą..
  • twoj_aniol_stroz 10.06.12, 19:10
    I choćby z tego powodu tego nie rób. Naprawdę tu chodzi głównie o Ciebie, bo to Ty będziesz się zmagać sama ze sobą bardzo długo o ile nie do końca życia. Wbrew pozorom walka z aborcją jest tak naprawdę walką o kobietę. Aborcja to fałszywa wolność, która w ostatecznym rachunku przynosi zniewolenie bólem i cierpieniem.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • przysz.wet.92 10.06.12, 19:17
    Mam się zmuszać do urodzenia dziecka? Tak, wiem - mogę oddać do adopcji. Wiem o tym. Tylko że ja nie chce, żeby ktokolwiek o tym wiedział.
    Zresztą wszędzie czytam, ze zabieg u lekarza najlepszy i najbezpieczniejszy. Tabletek lepiej unikać.
  • ela696 10.06.12, 19:43
    Ciąża w Twoim wieku to żaden wstyd, trochę odwagi, dobrej woli i dasz radę. Nie bądź z tym sama, niech ktoś bliski, zaufany Cię wysłucha i doradzi rozsądne rozwiązanie. Jeżeli możesz liczyć na mamę, pogadaj z nią jak najszybciej. ODWAGI!
  • twoj_aniol_stroz 10.06.12, 21:10
    Ech, za wszelką cenę chcesz się wpakować w problem... Po co Ci to? Sama piszesz, że chcesz pomagać zwierzętom, że boli Cię gdy ludzie źle je traktują... Ja Cię doskonale rozumiem, bo sama od zawsze mam zwierzęta i je uwielbiam smile Ale o ile bardziej warto troszczyć się o ludzi, a konkretnie o małe bezbronne dziecko, które może liczyć tylko na Ciebie, warto troszczyć się o siebie by nie organizować sobie bezsensownie traumy na bardzo długi czas?
    Właśnie dodałam nową dziewczynę do zamkniętego forum... wiele lat miała spokój i nagle ją dopadł syndrom, męczy się, cierpi i jedyne czego chce to by móc cofnąć czas... To nie jest ciekawe siedzieć na beczce z prochem i mieć świadomość, że każdego dnia może wybuchnąć i rozwalić psychikę w drobny mak.
    Pytasz czy masz zmuszać się do urodzenia dziecka. Tak właśnie, teraz wydaje Ci się niemożliwym to rozwiązanie, ale to naprawdę najlepsza opcja. Nie chcesz tu napisać o co chodzi, dlaczego nikomu nie chcesz powiedzieć. No to wybierz sobie którąś z nas i napisz na priv. Tu na 100% jest rozwiązanie problemu inne niż aborcja, tylko trzeba się spokojnie rozejrzeć. Aborcja to pójście na skróty. Byłaś kiedyś na Giewoncie? Tam z góry widać Zakopane i wydaje się, że najkrótsza droga wiedzie wprost do miasteczka. Natomiast szlak wiedzie za górę, dookoła. I wielu ludzi co roku wybiera tę drogę na skróty. I wiesz jaki jest efekt? W najlepszym wypadku ściąga ich helikopter, w najgorszym spadają w przepaść, bo ta droga tylko na początku jest łatwa, potem jest coraz trudniej, a na końcu nie da się już wrócić. Z aborcją jest podobnie.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • ebano704 10.06.12, 20:32
    prosze nie mysl o aborcji, porozmawiaj z rodzicami, ojcem dziecka, znajdziecie jakies rozwiazanie, zawsze mozesz poprosic o pomoc ksiedza, lub skonatktuj sie z najblizszym zakonem, domem samotnej matki, oni Tobie pomoga, wyciagna pomocna dlon. Masz 20 lat, studia moga rok poczekac, a moze bedziesz mogla wszystko pogodzic, nie poddawaj sie walcz o to malenstwo ktore jest w twoim ciele, nie zabijaj go, bo masz inne plany,
    ja tak zrobilam i bardzo tego zaluje,
    bede modlila sie w Twojej intencji abys znalazla na swojej drodze zyczliwych ludzi ktorzy pomoga Tobie podjac wlasciwa decyzje czyli mozliwosc urodzenia dziecka. Jesli nie bedziesz chciala tego dziecka, zawsze mozesz go oddac do adopcji ale nie zabijaj... pomysl Twoja mama tez mogla tak zrobic z Toba i co?......
  • mamaanieli 10.06.12, 21:09

    gdybyś trochę tej energii, którą masz i realizujesz na wymyślanie jak lepiej zabić, poświęciła na kombinację - jak sobie i dziecku pomóc, wyszłabyś w końcu na prostą. kompletne nieporozumienie.
    ps. tak powinnaś się "ZMUSIĆ" do urodzenia dziecka. twoje ciało i wybory kończą się na macicy. tam wewnątrz już nie jesteś ty, tylko drugi człowiek.

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • przysz.wet.92 10.06.12, 21:17
    Do nikogo nie napiszę, bo nie będę nikomu jeszcze w mailach zwracała głowy.Dostatecznie to robię tutaj. Czemu nie chcę powiedzieć, to w sumie napisałam - po prostu nie chce, żeby ktoś się dowiedział. Innej odpowiedzi nie ma.
    Żeby znaleźć ew pomoc dla siebie i dziecka, to musiałabym powiedzieć o ciąży - czyli błędne koło.
    I tyle w tym temacie.
  • twoj_aniol_stroz 10.06.12, 21:28
    Wiesz co? Gdyby było tak, że nie zgadzamy się na zawracanie głowy, to byśmy tu nie pisały, proste? No! Tyle w tej kwestii.
    A jeszcze jedna rzecz: nie zastanowiłaś się dlaczego tyle bab, które Cię nie znają i mają swoje rodziny, dzieci, mężów, minizoo do obsługi mimo to siedzi wieczorem w necie i próbuje wybić Ci z głowy tę aborcję? Ja Ci napiszę dlaczego. Bo już tak wiele razy widziałyśmy tu potężne cierpienie kobiet po aborcji, że zrobimy bardzo wiele by kolejna tego nie doświadczyła! Tu naprawdę chodzi o Ciebie i to co robimy jest dla Ciebie byś NIE CIERPIAŁA!!! I żeby była jasność: to jest nasz wybór, chcemy Ci pomóc i dlatego tu jesteśmy.
    Piszesz, że nie powiesz nikomu, bo nie chcesz. Rany! Ale jest jakiś powód tego "niechcenia" czy z czegoś to wynika? Jacy są Twoi rodzice? Jaki jest chłopak?
    Mogłabyś być moim dzieckiem i powiem Ci tak: gdyby moja córka (o 6lat młodsza od Ciebie) kiedyś mi nie powiedziała,że jest w ciąży i dokonała aborcji to uważałabym to za największą moją porażkę wychowawczą. Bo mama jest od tego, żeby przyjść ze wszystkim, niezależnie od sytuacji.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • przysz.wet.92 10.06.12, 21:43
    Myślę, że już należy ostatecznie zamknąć rozmowę na ten temat, bo to nie ma sensu, tylko niepotrzebnie to ciągniemy.
    Jeszcze raz dziękuję.
  • ela696 10.06.12, 21:44
    przysz.wet.92 napisał(a):

    > Żeby znaleźć ew pomoc dla siebie i dziecka, to musiałabym powiedzieć o ciąży -
    > czyli błędne koło.
    > I tyle w tym temacie.


    Dlaczego nie chcesz skorzystać z tej pomocy? Nie zamykaj się. Daj sobie szanse.
  • mamaanieli 10.06.12, 22:58

    jestes uparta. człowiek głupio uparty niestety zawsze cierpi. piszę do ciebie, bo mi na tobie zależy. mam wrazenie, ze bardziej mi zalezy na tobie, niz tobie na sobie samej. trudno.

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • przysz.wet.92 11.06.12, 12:04
    Drogie kobiety, całą noc jeszcze raz czytałam wszystkie Wasze wypowiedzi, włącznie ze swoimi, chyba z pięć razy, jak nie więcej. I coś mnie tknęło. Nie wiem, czy dobrze robię, może zwariowałam, ale postanowiłam powiedzieć rodzicom. Nie, jeszcze nie powiedziałam. Ale powiem na pewno. Jak się to dalej potoczy - nie wiem. Czas pokaże. Zobaczę, jaka będzie reakcja rodziców, co oni powiedzą. Niby planuje, jak dokonać aborcji, a nie potrafię się na nią zdecydować, coś mnie dalej powstrzymuje.
    Więc jeżeli po raz ostatni mogę prosić Was: trzymajcie kciuki za moją dzisiejszą rozmowę.
  • ela696 11.06.12, 13:20
    Trzymamy, możesz na nas liczyć. Pomodlę się o siłę dla Ciebie. Dobrą podjęłaś decyzję, trzymaj się jej. Bądź twarda i dzielna. Dasz radę kobieto!
  • mamaanieli 11.06.12, 14:25

    jasne. myślę o Tobie bardzo ciepło.

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • twoj_aniol_stroz 11.06.12, 15:42
    NARESZCIE!!!! smile
    Niezależnie od tego, czy jesteś wierząca, czy nie, poproś Ducha Św o pomoc smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • ebano704 11.06.12, 18:06
    Jestes slina dasz rade, ja niestety bylam slaba i glupia, teraz cierpie, nie znalazlam na swoje drodze tylu zyczliwych osob ktore, chcialy wybic mi to z glowy, pamietaj dziecko to najwiekszy skarb po latach przyznasz nam racje... Glowa do gory, wszystko sie ulozy
  • busia9120 11.06.12, 18:22
    Zuch dziewczyna!! Trzymam kciuki!
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/nqtkzbmhf1rfcjsz.png[/img][/url]
  • calimeczka 11.06.12, 20:35
    Trzymam kciuki smile
    Bardzo się cieszę że przemyślałaś wszystko i wyciągnęłaś wnioski.
    To najlepsza wiadomość jaką dzisiaj usłyszałam!
    Trzymaj się dzielnie i - daj znać co i jak.
    Niezależnie od tego co usłyszysz, pamiętaj że masz tutaj wsparcie. Więc pisz.
  • 0oo.oo0 11.06.12, 21:20
    Powiedzenie rodzicom, to najlepsza decyzja, jaką mogłaś podjąć. Ja mam 22 lata, wlaśnie kończę 6 semestr, a moja córcia ma już pół roku. I powiem Ci,że myślałam podobnie jak Ty.Ale teraz oddałabym życie za małą, a najgorsza rzecz na świecie, to myśl, że coś jej się może stać. I nawet to, że oblałam egzamin i musze isc na poprawke nie miało znaczenia, bo moja córcia tego dnia zaczeła raczkować. Wiec jak w ogole porównywać studia z takim cudem życia małego człowieczka. Jeszcze do końca inżyniera mieszkam we Wrocławiu, więc jeśli zdecydujesz się urodzic i bedziesz szukala tutaj lekarza, albo czegokolwiek, to napisz. Problemy same sie rozwiaza, jestmnostwo zyczliwych ludzi. A przeciez Tobie powinno najbardziej zalezec na Twoim dziecku. Skoro inni o nie walcza, to powinnas sama tez to zrobic.
  • przysz.wet.92 11.06.12, 21:32
    Powiedziałam rodzicom. Zadowoleni nie są, powiedzieli mi wprost, że jestem dorosła i to ja decyduje, co mam zrobić. O tyle mi lżej, że wyrzuciłam to z siebie, ale podjęcia decyzji nie ułatwiło mi ani trochę.
  • mamaanieli 11.06.12, 22:21
    spokojnie smile wszystko się ułoży, daj czas sobie, i im. zrobiłaś mądry krok w dobrym kierunku.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • madzia1708 12.06.12, 09:11
    to Ty już podjęłaś decyzję smile
    Nie będzie Ci lekko, ale dasz radę. Jak to sie mówi, nie Ty pierwsza i nie ostania wink Tragedią to by było, jakby Ci lekarz powiedział, ze masz nowotwór złośliwy i zostało Ci pół roku życia, a ciąża? to jest powód do radości smile
    Jak urodzisz maluszka, będziesz się wstydzić, że myslałaś o aborcji - jestem tego pewna. Wiedz, że takiej miłości, jaką możesz dostać od dziecka i jaką poczujesz do synka czy córki, nie znajdziesz nigdzie na świecie smile

    powodzenia smile
    --
    Moje K2:
    17.08.2003 - Kacperix
    10.08.2009 - Krzysztofffek
  • busia9120 11.06.12, 22:37
    To dla nich jeszcze szok. Uwierz mi, że oszaleją na punkcie maleństwa. Jak w 8 tyg zaczęłam krwawic to mama zdążyła się zwolnic z pracy i dojechac do szpitala w 10 minut, a jak mała musiała zostac w szpitalu jak miała 5 dni to mój tata płakał jak dziecko, mówił, ze zapłaciłby każdą cenę byle tylko mogła byc w domu. Powiedział wtedy ze to dobrze że tak wcześnie zaszłam w ciażę bo nie było by jego Nadulki, a w dniu porodu(rodzilam w nocy o 5:45 mała była na świecie) koczowali w szpitalu jeszcze nim nas wywieźli z porodówki;p
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/nqtkzbmhf1rfcjsz.png[/img][/url]
  • ta.paula 11.06.12, 23:23
    Daj rodzicom czas na zastanowienie się, przegadanie sprawy ze sobą smile W końcu się jakoś ustosunkują.
    Najważniejsze, że zrobiłaś KROK we właściwą stronę smile Ale się cieszę!
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem3j44j5r2cw3bm.png[/img][/url]
  • przysz.wet.92 12.06.12, 09:51
    Podjęłam krok w pewną stronę - to na pewno.
    Ale nie podjęłam ostatecznej decyzji, co zrobić z ciążą.
  • ta.paula 12.06.12, 12:42
    wiem. i czekam z niecierpliwością na dalsze wieści, w duchu mam nadzieję, że rodzice będą Cię wspierać w decyzji o urodzeniu. a przede wszystkim - Ty do niej dojrzejesz.
    Jak ja zaszłam w ciążę to nawet nie czułam się mamą, jasne, cieszyłam się, ale brakowało jakiś wzniosłych uczuć... Do czasu aż poczułam ruchy dziecka smile Wtedy zrozumiałam, że matka natura jest na tyle mądra, żeby dać kobiecie 9 miesięcy na pokochanie Maleństwa smile
    Nie bój się tego, że nic nie czujesz do swojego dziecka, to przyjdzie samo, z czasem.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem3j44j5r2cw3bm.png[/img][/url]
  • przysz.wet.92 12.06.12, 15:45
    Piszę tutaj już po raz ostatni. Jeszcze raz chcę Wam podziękować za cierpliwość do mnie. Dziękuję Wam też za to namawianie, aby o wszystkim powiedzieć rodzicom. To dla mnie bardzo dużo, bo czuję ulgę, że powiedziałam najbliższym. Ale moja decyzja jest nieodwracalna. Czekam na zabieg. Jest to mój świadomy, przemyślany wybór. Jestem w znacznie komfortowej sytuacji, bo rodzice mi pomogą, i szanują moją decyzję.
    Zabieg dokonam bezpiecznie, w klinice, a nie poprzez zażycie tabletek.
    Dziękuję i pozdrawiam.
  • madzia1708 12.06.12, 16:27
    świadome i przemyślane... a rodzice owszem, powinni Ci pomóc, ale w wychowaniu dziecka, a nie w popełnianiu błędów życiowych... szanują Twoją decyzję? hmmmm, dziwnie to brzmi, bo rodzice wydaje się są po to, żeby uczyć podejmować właściwe decyzje, uczyć odpowiedzialności za swoje czyny, a nie wspierać pomimo wszystko i jeszcze nazywać do poszanowaniem decyzji...

    Twoje życie, Twoja sprawa
    --
    Moje K2:
    17.08.2003 - Kacperix
    10.08.2009 - Krzysztofffek
  • ebano704 12.06.12, 16:40
    gdy przeczytalam ze powiedzials swoim rodzica rozplakalam sie ja bylam na tyel glupia ze nie mialam odwagi im tego powiedzec. Usunelam a teraz bym oddla wszytsko bym mogla cofnac czas. U mnie trwalo to dlugo prawie 18 lat ale teraz wybuchlo tak silnie iz nie potrafie sobie poradzic. Wszystkie ciebie tu wspieramy prosimy przemysl to, piszac palcze bo wiem ze juz nigdy nie przytule mojego dziecka, TY jeszcze masz szanse to zrobic, zastanow sie co robisz ono moze dac Tobie tyle radosci w zyciu, prosze nie rob tego nie zabijaj tej malej kruszynki pamietaj bedziesz zyla z ta swiadomoscia do konca zycia mislam przrwac bo lzy naplynely mi do oczu i nie moge pisac. Zabieg w konfortowej klinice nic nie zmieni nie zapamnisz o tym nigdy, posluchaj nas, ktore popelnily ten blad i teraz placa .... prosze przemysl to wszystko raz jeszcze i NIE ZABIJAJ NIEWINNEJ ISTOTKI prosze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • twoj_aniol_stroz 12.06.12, 17:42
    Przeczytaj to co pisze Ebano... Ona już nie ma wyboru i cierpi jak cholera... Myślisz, że dlaczego płacze czytając Twoją decyzję? Bo ona już wie co to znaczy ból po aborcji, Ty jeszcze możesz sobie go oszczędzić... I faktycznie: wybór należy do Ciebie, ale nie jest to wybór pt: mieć dziecko lub nie mieć, bo ono już jest. To jest wybór pomiędzy: mieć trochę więcej obowiązków, ale żyć z radością i lekkością lub nie mieć tych obowiązków i nie umieć się cieszyć z niczego.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • calimeczka 12.06.12, 22:30
    Dobrze że powiedziałaś rodzicom. I że nie musisz dźwigać wszystkiego sama. Wsparcie ze strony najbliższych bardzo Ci się przyda, zwłaszcza jeśli nie odwołasz zabiegu.
    Domyślam się że rodzice popierają pomysł zabójstwa wnuka?
    Strasznie przykro to słyszeć. To bardzo, bardzo smutna wiadomość.
    Chciałabym Cię prosić o to, byś jeszcze raz przemyślała decyzję - bo ona jest tylko Twoja. Tylko od Ciebie zależy co będzie dalej. Z Tobą. I z Twoim dzieckiem.

    Niezależnie od tego czy zmienisz zdanie, czy nie - daj znać co i jak. Zaglądam tu codziennie śledząc Twoje rozterki, ponieważ codziennie myślę o Tobie i zastanawiam się jak pokierujesz Swoim życiem i tym młodym życiem w Tobie.
    I będę się o Ciebie martwiła, jeśli zdecydujesz się na zabieg.

  • lilia-wodna 13.06.12, 09:05
    Dziecko już JEST. To przeszkoda w życiu? To wielki dar, cudowne przeżycie, kiedy komunikujesz się z takim maleństwem bez słów, od urodzenia... Chcesz być weterynarzem? To wymaga wrażliwości i właśnie takiej umiejętności porozumiewania się bez słów, empatii.
    A jeśli jutro dowiesz się o śmiertelnej chorobie Twojej bliskiej osoby, np. wymagającej całodobowej opieki, że swoje studia np. będziesz musiała opóźnić o rok. To co? Eutanazja, bo to też przeszkoda w planach życiowych?

    Zastanów się dziewczyno, bo nawet najlepsza klinika nie zapewni spokoju, kiedy po zabiegu obudzisz się z poczuciem śmiertelnej pustki. Może nie od razu, może za parę lat, jak świadomie zdecydujesz się na dziecko. Kiedy będziesz śledzić rozwój maleństwa w łonie matki i uświadomisz sobie, jak wygląda, jak rozwinięte jest 6, 7, 8-tygodniowe dziecko.

    Jest możliwość oddania dziecka do adopcji, a sobie też dania czasu na zastanowienie się, czy rzeczywiście nie chcesz tej małej, konkretnej osóbki.
    Nigdy nie miałaś dziecka, z daleka wszystko wygląda tak "strasznie" i nie do przejścia. Poczytaj wątki dziewczyn, które jednak zdecydowały się urodzić. Co pisały wcześniej, a co po narodzinach dziecka. Że dały radę, że jest ok.
  • ta.paula 13.06.12, 09:07
    Szczerz mówiąc, nie sądziłam, że rodzice mogą tak zareagować. Brak mi słów. Niemniej jednak mam cały czas nadzieję, że zmienisz zdanie...
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem3j44j5r2cw3bm.png[/img][/url]
  • lilia-wodna 13.06.12, 09:25
    Nasuwa mi się jeszcze jedno- rodzice są z pokolenia, kiedy aborcja to była normalność. Może nikt ich nie uświadomił, jak wygląda takie małe dziecko, jak wygląda aborcja, etc. Po prostu kiedyś to był sposób na usunięcie "problemu", przeszkody w życiu. Patrzą na to tak: "córka wpadła, trzeba jej pomóc wyjść z kłopotów". A to nie tak...
  • mamaanieli 13.06.12, 10:27

    reakcja na dziecko matki, a potem dziadków - obie dość zimne, chłodne. być może jak i relacje w rodzinie... szkoda. małe dziecko mogłoby wiele zmienić na lepsze.


    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • immer.sonne 13.06.12, 10:53
    20 lat temu byla taka sama.Wtedy dowiedzialam sie,ze mama dokonala tez aborcji.Po latach mysle,ze moja corka zmieniła moich rodziców.Bardzo ją kochali.Szkoda,ze nie mogli zobaczyc naszych kolejnych dzieci.
  • immer.sonne 13.06.12, 10:46
    bylam w Twoim wieku gdy urodziłam pierwsze dziecko-córkę.Od tygodnia moje kiedyś słodkie Maleństwo a dzisiaj duża Kobieta mieszka samodzielnie.Masz rodziców,którzy Ci pomogą.Da się pogodzic naukę z wychowaniem dziecka tylko trzeba chciec.
    Przy 3 dziecku-drugi jest syn- tez tu pisałam bo miałam wątpliwości.Urodziłam,mam śmiejącą się Małą Agunię i jest dobrze.
  • bellagnos 13.06.12, 21:27
    Polecam Ci ten film byłam na nim w kinie, tu zwiastun www.youtube.com/watch?v=9gkLt-Tjgz4

    chomikuj.pl/SCORP1ON/FILMY+O+ABORCJI/FORMAT+AVI/07+BELLA+%28FILM+KT*c3*93RY+OCALI*c5*81+WIELE+DZIECI+PRZED+ABORCJ*c4*84%29
  • przysz.wet.92 13.06.12, 21:52
    Calimeczko, piszę ze względu na Ciebie. Nie, zabiegu nie odwołam, to już postanowione. Mam już umówiony termin. Mogę liczyć na wsparcie rodziców, oni szanują moją decyzję, pomogą mi, za co jestem im bardzo wdzięczna.
    Wypraszam sobie, nie życzę żeby moich rodziców i mnie krytykował ktoś obcy, kto nas w ogóle nie zna, tym samym nie zna naszych relacji rodzinnych (a mamaanieli pisała coś o prawdopodobnie chłodnych stosunkach).
  • ebano704 13.06.12, 23:57
    Jak bardzo bedziesz kiedys tego zalowac i miec zal do wszytskich ze Ciebie nie powstrzymali, zrozumiesz moze szybko a moze dopiero po wielu latach, myslisz ze jestes kim wyjatkowym i Ciebie wyrzuty sumiania nie dopadna, nie szanuje Twojego wyboru bo jest glupi. Zrozumiesz to za pozno.... pozniej beda lzy koszmary nocne, bo myszlisz ze bedziesz silna i dasz rade..... Wczoraj odmowilam Koronke do Milosierdzia Bozego w Twojej intencji moze jeszcze sie opamietasz........... widze iz koniecznie chcesz uczyc sie na wlasnych bledach, powodzenia.... nie wiem co napisac bys zmnienila zdanie..... piszac placze.... tak starsznie boli Twoja upartosc
  • ela696 14.06.12, 00:01
    Wiesz, może kiedyś tak być, że będziesz obwiniać rodziców, że nie odwiedli Cię od aborcji, że nie pomogli wychować. Pewnie aborcja to dla nich też to "lepsze", wygodniejsze rozwiązanie, bo nikt się nie dowie, bo problem zniknie. Tymczasem cel nie uświęca środków.
    Tak mi żal Ciebie i tego dziecka skazanego już na śmierć. Ratuj Was póki jeszcze można. Ono już takie duże.
    pepowina.pl/od-zaplodnienia-do-narodzin/x4-plod-9tydzien.jpg
  • mamaanieli 14.06.12, 09:20
    słuchaj, nie chce cie urazic. ale znam podobnych historii tyle, ze ksiazka moglaby powstać. i NIGDY, gdy rodzice popierali "decyzje swiadomą" córki, w rodzinie nie działo się dobrze. może u ciebie jest inaczej. ale to wyjątek.
    w kazdym razie aborcja nie pomoże waszej rodzinie. niestety. zycze ci wszystkiego dobrego.


    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • przysz.wet.92 14.06.12, 09:48
    Ebano, to moja decyzja, moje życie, więc w czym problem? Jeżeli będę miała wyrzuty sumienia, to będę je miała ja, nie Ty, więc o co chodzi?
    Nie musisz nic pisać, bo do urodzenia dziecka nic mnie nie przekona.
    Wiem, jak ono wygląda, bo na USG byłam, wszystko dokładnie widziałam.
    Właśnie, mamoanieli, a wyjątki ZAWSZE się zdarzają.
  • lilia-wodna 14.06.12, 10:43
    Dziś moja córeczka skończyła roczek. Przed chwilą dała mi słodkiego gryzo-całusa, bawimy się, a ona piszczy, śmieje się i ucieka - taka zabawa. Na prawdę tak nie chcesz za rok?
    Karmiłam ją jak to pisałam i usnęła - teraz leży tu obok i śpi spokojnym snem dziecka, które wie, że dopóki mama jest obok - jest bezpieczne.

    Miałam kiedyś psa-suczkę, umierała ze starości, bardzo się męczyła -weterynarz wezwany na pogotowie zdecydował o uśpieniu. Odbyło się to w domu. Pozostało jej tylko kilka godzin, może kilkadziesiąt minut do śmierci. Mimo że wiem, że tak trzeba było, do dziś pamiętam ten ból, że godzimy się na uśpienie kogoś, kto nam ufa.

    Wiesz, jak wygląda aborcja? Bardziej humanitarne jest uśpienie psa. Niezależnie, czy jest to w super klinice, czy robione pokątnie byle gdzie. Twoje dziecko już jest, cóż z tego, że malutkie? Masz prawo decydować o jego życiu? W końcu ono się na świat nie prosiło.

    To może zabijajmy roczne, kilkumiesięczne dzieci - bo nam przeszkadzają w planach życiowych? czemu nie? Jaka to różnica, czy ma 9 tygodni czy 12 miesięcy? Że je widzimy? Że wtedy jest trudniej? Ale w końcu swoje dziecko też widziałaś? Cóż z tego, że nie wyraźnie? Ono ma już płeć, twarz... Ono czuje ból fizyczny i będzie go czuć w trakcie aborcji. Wiesz o tym?

    Co mają do tego wszystkiego Twoi rodzice? To jest Twoje dziecko i w ogóle nie musisz brać pod uwagę ich opinii. Jesteś pełnoletnia, to Ty poczęłaś to dziecko, nie oni.

    Mam film sprzed porodu - mój brzuch i ruszająca się w nim mała istotka. To uczucie, że ktoś tam jest, czuję go, on czuje mnie i ta ciekawość - jak wygląda? że za chwilę się spotkamy, zobaczymy... A potem moja córeczka wydająca pierwszy krzyk - położona na mojej piersi - uspokaja się i patrzy wielkimi ciemnymi oczami - po raz pierwszy na mnie! Nie zapomnę tej chwili do końca życia. Zabrana do ważenia natychmiast podnosi rwetes, a lekarze komentują, że to niesamowite, że tak każde dziecko reaguje na matkę.

    Kurczę, Ty nie idziesz wyrwać zęba - idziesz zabić małego człowieka. To przestępstwo, wiesz o tym? Nie ma względów medycznych do aborcji... To Twoja wygoda.

    Piszesz, że to Twoja decyzja i ew. Twoje wyrzuty sumienia. A czytałaś wątki o tym, jak dziewczyna po aborcji budzi się z poczuciem pustki, chce znów być w ciąży, odlicza termin do porodu, którego nie będzie, patrzy na mamy z brzuchami, małe dzieci - i nie ma ochoty ani na studia, ani na zabawę, na nic...? Dręczą się, że nigdy nie poznają płci dziecka, koloru oczów, włosów...

    Dziewczyny chcą Ci tego oszczędzić. Mówi się, że ciąża to stan błogosławiony i coś w tym jest. Kobiety po aborcji uświadamiają sobie, że były wyjątkowe w ciąży, bo nosiły w sobie nowego człowieka, były takim łącznikiem między "niebem" a ziemią i tylko dzięki nim i poprzez nie ten mały człowieczek mógł przyjść na świat. A one to brutalnie przerwały i nie ma powrotu. NIE MA POWROTU.

    Możesz oddać dziecko do adopcji. Przemyśl to.
    Jako przyszły weterynarz - czy uważasz, że usypianie małych zdrowych szczeniąt tylko dlatego, że urodziło się ich "za dużo", jest ok? Będziesz to robić? Skoro tak, to może aborcja to pierwszy krok do znieczulenia siebie przed planowanym zawodem.

    Dziewczyno, nie zamykaj się, już jesteś mamą, a dziecko to nie koniec świata, lecz początek. Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat...
  • mamaanieli 14.06.12, 10:53

    wiesz jak wyglada teraz twoje dziecko. a wiesz jak wyglada "zabieg"? krok po kroku? jeśli chcesz dokonać świadomego wyboru, powinnaś się dowiedzieć.

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • przysz.wet.92 14.06.12, 10:58
    Masz mnie za głupią? Wiem, jak wyglądają różne metody aborcji. No i co z tego? Myślisz, że nagle zmienię zdanie i uznam, że urodzenie dziecka to coś, co powinnam zrobić? No cóż, nie w moim przypadku.
    Tak, to moja wygoda. Wiem, że decyzję podejmuję sama. I sama podjęłam. Rodzice mi tylko pomagają. To dwie różne rzeczy.
  • lilia-wodna 14.06.12, 11:33
    Głupia nie jesteś, ale niedojrzała - tak. Dojrzałość to wzięcie odpowiedzialności za swoje czyny i ich konsekwencje. I za drugiego człowieka, w tym wypadku malutkiego. Jak możesz pisać "no i co z tego" - że tak a nie inaczej wygląda aborcja? W zasadzie to nie chodzi o to jak "wygląda", ale że dziecko czuje ból, cierpienie. To Cię nie rusza, czy aż tak się zamknęłaś, że nie chcesz tego przemyśleć?
    Oj, nie oddałabym zwierzęcia w Twoje ręce - bo też może napiszesz, że "co z tego", że go boli przy operacji lub zabiegu? Nie dasz znieczulenia, albo dasz za mało - bo w końcu to nie Ty cierpisz?
    Może przemyśl jeszcze, czy nadajesz się do wybranego zawodu?

    Wg mnie jesteś wrażliwą mądrą osobą, a teraz weszłaś w fazę buntu.
    Wydaje mi się, że samą siebie chcesz przekonać do swojej decyzji. Obserwowałam tu na tym forum taki schemat - najpierw dziewczyna pisze, że nie wie co robić, albo że chce zabiegu, potem wydaje się, że odstąpi od tego -a potem nagle zamyka się i pisze jak niedojrzały dzieciak "to moja decyzja", "i co z tego, że aborcja tak wygląda", "i tak zrobię co uważam" - jakby się przegadywał jakiś przedszkolak z drugim...

    20 lat to i dużo i mało, ale mamą możesz być świetną. Jak zaczniesz pracować, będziesz mieć już dziecko 5 letnie, po prostu super! Na dziecko nigdy nie ma dobrego czasu, wierz mi. Masz szansę, nie decyduj za Opatrzność, skoro tak postanowiła i teraz chce Ci dać dziecko.
    Masz mało lat i małą perspektywę i doświadczenie - posłuchaj doświadczonych mam z tego forum. Wejdź na forum dla rówieśników i zacznij się w końcu cieszyć, że jesteś w ciąży! smile

  • mama.rozy 14.06.12, 12:03
    ja napiszę krótko-po trupach do celu można spokojnie dojśc tylko w teorii.w praktyce zawsze gdzieś ten trup wyjdzie.
    jeśli teraz,będąc na początku dorosłego życia,jesteś w stanie z zimną krwią zabic drugiego człowieka,pomyśl,co będzie dalej.
    pustka.
    wesołe życie już się skończyło.
    i przyjmij to bez emocji.tak jak wszystko.
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • calimeczka 14.06.12, 22:46
    przysz.wet., dzięki że się odezwałaś smile
    Nie podoba mi się, do czego aktualnie zmierza dyskusja. Nie zamierzam Ci udowadniać, że dzieci żyjące w nędzy są szczęśliwe. Nie są. I nie wszystkie dzieci które miały możliwość się urodzić są szczęśliwe. Bo nie są. Totalną ignorancją jest twierdzić że urodzić dziecko = uszczęśliwić je i siebie. Urodzić to nie znaczy o nie dbać, i zapewnić to wszystko czego potrzebuje do szczęścia. Ale o tym wszyscy wiemy prawda? Przysz.wet., nie ma sensu się unosić i przekonywać wszystkich do pewnych oczywistych spraw.
    Myślę jednakże, że jeśli urodziłabyś to dziecko, pokochałabyś je i zrobiła tyle ile mogła, żeby je uszczęśliwić. I żeby mu zapewnić godne warunki do życia. I do tego zmierzały dziewczyny. Żeby Cię przekonać do tego dziecka. Do akceptacji że jesteś w ciąży i do urodzenia tego dziecka.
    Przede wszystkim chcę Ci napisać, że Cię nie potępiam. Ani Twoich rodziców. To Twoje życie i Twoja decyzja. Tyle że jej nie pochwalam. I uważam za bardzo złą decyzje życiową. Tyle że od Twojej decyzji zależy czyjeś życie. Życie Twojego dziecka.
    Nie wierzę że Cię to nie rusza. Widzę natomiast że bardzo zaparłaś się w swojej decyzji. Że już postanowiłaś.
    Nie mnie oceniać Twoje relacje rodzinne - i że masz wsparcie rodziców. To dobrze, bo jeśli faktycznie pójdziesz na zabieg, będziesz tego wsparcia potrzebowała.
    Nie usłyszysz tutaj od nikogo słów pochwały ani zrozumienia dla aborcji. Piszą tu dziewczyny, które wiedzą czym aborcja jest, niestety często z doświadczenia. I wszystkie które się tu wypowiadamy, chcemy Cie uchronić przed ta złą decyzją. Bo zabicie dziecka jest złem. Aczkolwiek żądna z nas życia za Ciebie nie przeżyje. I na siłę Cię nie przekona do zmiany decyzji. Tylko Ty możesz ją zmienić. I do końca będę miała nadzieję, że jednak się wycofasz.
    Jeśli jednak nie, daj znać mimo wszystko jak i co. Jak Twój stan zarówno psychiczny jak i fizyczny.
    Jakby co możesz do mnie pisać na maila. Odpiszę zawsze, ale późnym wieczorem.

    PS. Co by było, gdybyś miała potencjalną rodzinę chcącą adoptować i pokochać Twoje dziecko? Pomyśl o tym.
  • ta.paula 14.06.12, 14:23
    Widzę, że z poparciem rodziców jesteś bardzo pewna swojej decyzji. Szkoda, że rozterki, które miałaś na początku zostały rozwiane przez tak ważnych dla Ciebie ludzi. Racja, to Twoja decyzja i my jej nie możemy zmienić. Boli tym bardziej, że jesteś świadoma tego, że zabijesz. I masz to zaplanowane. I to nie dlatego, że Twoje dziecko jest chore, przymierasz głodem czy ciąża grozi Twoją śmiercią a masz dzieci do wychowania. Zabijasz z wygody.
    Powodzenia na studiach. Zapewne będzie to pasjonujący czas.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem3j44j5r2cw3bm.png[/img][/url]
  • ela696 14.06.12, 17:14
    A ojciec dziecka? Czy nie ma prawa choćby wiedzieć?
  • ebano704 14.06.12, 18:18
    Ona juz zadecydowala za wszystkich, nikt juz sie nie liczy ojciec nie jest Jej do nieczego teraz potrzebny jak pisze podjela swiadoma decyzje, swiadoma w Jej wydaniu, chetnie przelozylam bym ja przez kolano, niech by miala chociaz fizyczny bol, bo ten ktory kiedys sie pojawi bedzie trudnu do ukojenia. Zycze Jej by po tym co zrobi miala jeszcze kiedys mozliwosc byc matka, bo zycie sprawia nam rozne niespodzianki....
    Probuje juz tlumaczyc, jak bardzo to boli, ale nie chce sluchac uparta jak osiol.... coz sami jestesmy kowalem swego losu, sami dokonujemy wyboru.... pozniej bedzie tez samotny bol ktorego nie bedzie mogla wyciszyc .... czy bedzie pamietac o tym co Jej pisalysmy.... Bog tak bardzo nas kocha iz dal nam wolna wole, ale czasami zastanawiam sie dlaczego to robi...
  • przysz.wet.92 14.06.12, 19:55
    ,,Powodzenia na studiach. Zapewne będzie to pasjonujący czas.''
    Dziękuję. Z pewnością.

    Ebano, wiesz co? Nie chciałabym Cię urazić, ale prawda jest taka, że te piosenki/wiersze/listy rzekomych nienarodzonych dzieci to największe bzdury, jakie kiedykolwiek czytałam. W jednym z owych listów jest zdanie ,,oczy mi rozdusi''? Jak można rozdusić oczy?
    ,,Ja nie potrzebuję pieniędzy, mogę żyć w nędzy'' - chyba i tak najbardziej zakłamane, chore zdanie. A skoro dziecko tak może żyć w nędzy, to dlaczego głodujące, biedne dzieci cierpią? Według słów w tym wierszu powinny się cieszyć, bo żyją. Chyba jednak to życie w biedzie, nierzadko o głodzie, takie przyjemne nie jest.
    Po drugie, naprawdę uważasz, że embrion/płód myśli do tego stopnia, że potrafiłby wymyślić coś takiego? Myślałam, że jesteś ponadto.

    Zabieg mam w poniedziałek, i mam obawy, a jakże. Co prawda zapewniono mnie, że wszystko jest bezpieczne, będę miała profesjonalną opiekę, ale lęk zawsze jest.
  • twoj_aniol_stroz 14.06.12, 20:14
    Znam wiele dzieci bardzo ubogich, bezdomnych i one są radosne, bo dzieciakowi tak naprawdę wcale nie jest potrzebna droga zabawka, czy wypasione ciuchy. Jemu jest potrzebna mama, która przytuli, weźmie na kolana.
    I wiesz co Ci powiem? Ebano pisze z własnego doświadczenia, kogo jak kogo, ale jej warto posłuchać, bo dziś cierpi za błędy przeszłości...
    Powiem tak: uparłaś się jak koza, zaparłaś się zadnimi nogami i ani kroku do przodu. Trudno. Mam jednak nadzieję, że przez ten weekend stanie się cud i dotrze do Ciebie co chcesz zrobić i jak bardzo chcesz siebie skrzywdzić... Właśnie siebie przede wszystkim, teraz masz jeszcze możliwość zmienić zdanie i darować sobie tę traumę, ale po aborcji słowa "za późno by cofnąć czas" brzmią bardzo okrutnie. I wcale nie musi być tak, że to się stanie tuż po aborcji, może być tak jak z Ebano, że wszystko wybuchnie nagle po kilkunastu latach... Nie życze Ci tego, bo ciężko życzyć komukolwiek takiego cierpienia...
    Dziś opowiadałam o Tobie dziewczynie,która ma za sobą aborcję i skwitowała to jednym zdaniem: "następna durna, która uwierzyła, że da się cofnąć czas... napisz jej, że ja bym bardzo chciała stać teraz przed taką decyzją i móc wybrać jeszcze raz... miałabym dzięki takiemu wyborowi 8 letnią córeczkę..." - smutek w jej głosie i łzy w oczach mnie też bolą, bo widzę jak cierpi...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • przysz.wet.92 14.06.12, 20:29
    Rozumiem, że dzieci niedożywione, głodujące (takie tez istnieją) również są takie radosne, uśmiechnięte i szczęśliwe?
    Jeszcze jedno: sama miłością się dziecka nie wykarmi.
    A zdanie: ,,Bóg dał dzieci, da i na dzieci'' już dawno powinno odejść w niepamięć.
    Ja naprawdę nie należę do ludzi, którzy wierzą e to, że czas cofnąc można. Nie żyje w świecie fantazji, naprawdę.
    I pragnę tez przypomnieć, że NIE KAŻDA kobieta musi mieć syndrom. Może mieć, ale nie musi.
    Fakt, nie wie się, czy się go będzie miało, czy nie. Ale wy tego też nie wiecie. Więc nie ma sensu ,,wyjeżdżać'' z argumentami o syndromie.
    No i jak wspomniałam: to moje wybory życiowe, nie Wasze.
  • mamaanieli 14.06.12, 20:45
    u ciebie widze syndrom... wyparcia. objawia sie tak: wypieram wszystkie sensowne, realistyczne scenariusze. wypieram alternatywy, o ktorych wiem - ze istnieją. wypieram, bo sie uparlam. bo to moj wybor. owszem, twoj.
    ale jest mi straszne przykro, bo ja znam ten scenariusz, niestety. jesli usuniesz, prawdopodobnie dosc szybko tu wrocisz - zeby sie pochwalic że ciebie nic nie ruszy, jestes szczesliwa i zadowolona, że ci ulzylo. zrobisz to dlatego, ze obecnie uwazasz nas za potencjalnych wrogow, i robisz wszystko by pokazac nam, że sie mylimy. niestety - nie mylimy sie. i ty doskonale podświadomie to wiesz.
    a potem, na samym koncu - znikniesz... ja ci życzę powodzenia. będę się za Ciebie modlić. w poniedzialek. tym samym - kończę rozmowę z tobą bo zaczynasz histeryzować, niestety... a ja i takie histerie wirtualne znam.
    ps. a piosenka - wierszyk jest rzeczywiscie idiotyczna smile))
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • przysz.wet.92 14.06.12, 20:49
    Tak, tak, widź sobie, co chcesz wink.
    Przecież TY wiesz lepiej ODE MNIE - zapomniałam. Ludzie mnie nie przestaną zadziwiać, naprawdę.
    I modlitw nie potrzebuję - mam swój rozum, w boga nie wierzę.
  • przysz.wet.92 14.06.12, 20:51
    I jeszcze jedno: ale Ty chyba nie wiesz do teraz, że nie każda kobieta musi mieć owy syndrom.
    Bardzo zaściankowe myślenie jak na kogoś, kto się kilkakrotnie chwalił, że się rozwija zawodowo, i finansowo. I co za tym idzie - intelektualnie. Szkoda, że nie w tej jednej rzeczy.
  • twoj_aniol_stroz 14.06.12, 21:13
    Piszesz, że modlitwy nie potrzebujesz, w Boga nie wierzysz... Próbujesz zdyskredytować Mamęanieli... Popatrz jak bardzo chcesz udowodnić nam, że masz rację... Ciekawe czemu chcesz tak tego dowieść, ciekawe czemu tak bardzo wzrasta Ci poziom agresji wobec tych, którzy faktycznie chcą Ci pomóc? Masz nas za wrogów... no trudno, jakoś się pogodzimy z tą myślą wink
    Bóg daje dzieci i na dzieci- to jest bardzo aktualne powiedzenie, tylko jeśli dokonasz aborcji to się o tym nie przekonasz... Dlaczego zakładasz, że te bezdomne dzieci są głodne? Nie są smile To, że nie mają domu nie oznacza, że są głodne i zziębnięte... Zawsze jest tak, że w sytuacji pozornie bez wyjścia jest otwarte okno tylko trzeba się rozejrzeć. Oczywiście można z rozpaczy wyrżnąć łbem w ścianę, tylko, że to dość bolesne rozwiązanie. Ty ze swoją aborcją właśnie starasz się rozpędzić by łupnąć w ścianę... Koniecznie musisz mieć tego guza?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • przysz.wet.92 14.06.12, 21:27
    To dziecko też zapewne jest szczęśliwe, no i nie głoduje:
    i2.pinger.pl/pgr221/0287f504001ecbb94e4eea49/g%C5%82%C3%B3d+1.jpg
    Te również:
    pu.i.wp.pl/k,MTA0OTA3OTQsOTA0MDY=,f,glodne_dzieci.jpg
  • twoj_aniol_stroz 14.06.12, 21:39
    Myślisz, że Twoje dziecko czeka taki los? Nie, ono nawet nie będzie miało szansy spotkać na swojej drodze człowieka, który je nakarmi...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • lilia-wodna 14.06.12, 21:42
    Ale o czym my tu w ogóle rozmawiamy? Zamierzasz głodzić swoje dzieci? Chcesz aborcji z przyczyn ekonomicznych? ... Nie... Z pewnością głodne dzieci cierpią, jednak cierpią też te, co mają wszystko prócz miłości/uwagi rodziców.

    Nie masz prawa nikogo zabijać, pani doktor...
  • kamisa7 14.06.12, 21:59
    I odwiedź stronę" nasz bocian" i poczytaj jak dziewczyny walczą o dziecko. Wszystko by oddały. Ja z perspektywy czasu żałuję, że nie urodziłam dziecka na studiach. Może nie byłoby tylu problemów z zajściem w ciążę. Pokochaj to maleństwo.
  • 0oo.oo0 14.06.12, 23:27
    Nie rozumiem po co zmiana tematu na głodujące dzieci, Twojemu by to nie groziła, co zrozumiałam przez pomoc Twoich rodziców.
    Jak widzę, nie jesteśmy w stanie Cię przekonać i jak denerwująco to nie brzmi, to jest mi Ciebie szkoda... I to tylko ze względu na to, że nie poczujesz jak cudownie być matką i mieć dziecko już teraz, tylko odwleczesz to na kilka lat. I wtedy będziesz wracała wspomnieniami do tej decyzji, że mogłaś już wcześniej tego doświadczyć. Bo nie ma wspanialszego uczucia, niż widok uśmiechu na twarzy dziecka, kiedy wracam do domu. I mimo ze ma dopiero 6 miesięcy to ja jestem jej lekiem na każdy ból,smutek i niedogodność.
    I dobrze wiem i pamiętam w jakiej sytuacji byłam rok temu. I co wtedy myślałam. I moje problemy też wydawały mi się nie do przeskoczenia i też byłam już umówiona na zabieg. Ale wcale go nie chciałam, dlatego pisałam tutaj na forum i szukałam mnóstwa ludzi, którzy mi powiedzą, że będzie dobrze, że tak można i dam radę. I dlatego tutaj piszę, z wdzięczności za mój mały cud i z nadzieją, ze będę jedną więcej osobą, która Ci powie, ze dasz sobie radę i dołoży sie do podjęcia słusznej decyzji od Ciebie.
    A jedną z myśli, które nie dawały mi wtedy spokoju, ze to dziecko urodzone we właściwym czasie, po ślubie, studiach, za kilka lat, że ono nie będzie moim pierwszym dzieckiem, że już nigdy nie powiem szczerze, że to moje pierwsze dziecko, że nie będę mogła na nie spojrzeć, jak na jedynaka i że będę odliczała dni, miesiace i lata, ile miałaby jego siostra/brat. A na myśl, że mojej córci mogłoby nie być, gdyby ktoś mądry mi nie powiedział tych słów, które Ty słyszysz teraz, to chce mi się płakać i jest mi tak wstyd, że mam ochotę zapaść się pod ziemię, a potem dziękować całemu światu, że mnie od tego odwiódł. Nie da się kochać kogoś bardziej czystą miłością, bardziej bezinteresowną i piękną. A że piszą tutaj do Ciebie głównie matki, to zrozumiesz to, kiedy nią będziesz. I jeśli nie po zabiegu, to na pewno po urodzeniu dziecka nie będziesz się umiała pozbierać. Ale oczywiście Ci tego nie życzę. Naprawdę trzymam kciuki za Ciebie.
  • przysz.wet.92 15.06.12, 10:16
    Nie ma co Was dalej utrzymywać w tej błogiej nieświadomości wink.
    Ten wątek założyłam dla jaj, mój prawdziwy nick to katus118 (uniemożliwiliście mi pisanie pod tamtym nickiem), i dwadzieścia lat skończyłam już 16 lat temu, więc już sporo minęło.
    Wybaczcie, ale nie mogłam się powstrzymać.
    Łykacie wszystko, jak leci.
  • twoj_aniol_stroz 15.06.12, 11:00
    Musisz być bardzo nieszczęśliwym człowiekiem skoro taki sposób zabawy sprawia Ci frajdę... Serdecznie współczuję...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • marna_klucha 15.06.12, 11:20
    Ja tez Ci wspolczuje. Nie wiem czy jestes nieszczesliwa czy szczesliwa, ale fakt faktem musisz cholernie sie nudzic skoro tyle na forach wysiadujesz i czasu marnotrawisz. Normalnie zal czlowieka ogarnia, ale coz twoja sprawa. Baw sie dalej, jezeli faktycznie sprawia ci to szczescie. Nie zazdroszcze.
  • calimeczka 15.06.12, 22:25
    Bardzo to miło z Twojej strony.
    Więcej nie skomentuję.
  • madzia1708 15.06.12, 14:06

    --
    Moje K2:
    17.08.2003 - Kacperix
    10.08.2009 - Krzysztofffek
  • przysz.wet.92 15.06.12, 14:33
    Nie popisujesz się zbytnią inteligencją, Madziu. Kto by pomyślał, że tyle agresji w tych pro-lifowcach wink. Takie niby grzeczne, z ,,misją'' i nawracające, a jak ktoś im powie, że się dały zrobić w konia i są naiwne - to od razu atak wink. Wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd.
    Próbujesz udowodnić, że ja jestem głupia, ale większy, jak to określiłaś, debilizm bije od ciebie.
  • madzia1708 15.06.12, 15:03
    nie jestem żadnym prolifowcem
    a Ty jesteś głupią babą, skoro z poważnych rzeczy robisz sobie żarty i jeszcze śmiesz się do tego przyznawać - jak to nazwać jak nie debilizmem

    nudzisz się widać, ze takie pomysły przychodzą Ci do głowy, zajmij się czymś i pluj jadem


    --
    Moje K2:
    17.08.2003 - Kacperix
    10.08.2009 - Krzysztofffek
  • lilia-wodna 15.06.12, 17:09
    Wg mnie zaufanie, to podstawa tego forum. Nie czuję się oszukana, czuję ulgę, że dziewczyny planującej aborcję w poniedziałek nie ma.
    Jeśli ktoś się bawi naszym kosztem - trudno (może trochę szkoda czasu, który mogłam poświęcić na coś innego). Pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz. Ale właśnie wiara w innego człowieka jest podstawą i tego, że się tu próbuje komuś pomóc i tego, że się ufa w prawdziwość tego, co pisze.

    Tu nie chodzi o aureole, świętoszkowatość, wszyscy jesteśmy ludźmi i mogą ponieść emocje. Serio - dziwię się, że 36- latkę bawią takie zagrywy (mam prawie 35 lat). Dobrze się bawiłaś - no to na zdrowie! - widać i tak forum może pomóc poprawić komuś humor i dać emocje, których w realu mu brakuje...?

    Może dajmy już spokój temu trollowi, dla szacunku do nas samych.
  • marna_klucha 15.06.12, 11:21
    o rany. Tym bardziej wspolczuje.
  • mama.rozy 15.06.12, 11:27
    bym napisała ostrzej,ale mam nadzieję,że zadowolisz się tylko stwierdzeniem,żeś potwornie głupia.
    zabierasz nam czas,marnujesz nasze siły.
    weź zabawki i idź di innej piaskownicy.
    żałosna jesteś.
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • przysz.wet.92 15.06.12, 11:29
    Żałosne to jesteście co najwyżej wy, bo każdy tekst łykacie, bez najmniejszego zastanowienia.
  • mama.rozy 15.06.12, 11:47
    bo ty jesteś superbohaterką która rozwala fora?naprawdę do takich rzeczy nie potrzeba zbytniej inteligencji,zbyt mocno w siebie wierzysz,więcej pokory by ci się przydało.
    życie bywa brutalne,uwierz.
    a czasem lepiej byc naiwnym niż tak cynicznym i wypranym z uczuc.
    powodzenia w życiu.
    --
    www.kresy.pl/
  • marna_klucha 15.06.12, 11:57
    Kurna, a jestes pewna tych swoich 36 lat? Bo z tego co widze masz problem z dojrzaloscia. Fakt, ze zatkalo mnie, ze masz 36 lat i taka pustke w glowie. Ale na tym zdjeciu wygladasz jakbys byla grubo po czterdziestce???
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3058252,2,9,zuzia-015.html
  • panna_z_nikad 15.06.12, 12:00
    Ale pies wyglada dobrze.
  • przysz.wet.92 15.06.12, 12:10
    Oho, coś zabolało ,,drogich'' pro-lifowców, czyżby własna wasza naiwność? Widać, że próbujecie obrażać w każdy możliwy sposób. Czyżby aureolka uciskała? Świętoszki antyaborcyjne nagle takie niemiłe?
    Oj, oj, oj wink.
  • marna_klucha 15.06.12, 12:40
    Akurat nie jestem pro-life i aureolka kogo jak kogo, ale mnie to na pewno nie uciska. Ale nawet jesli dziewczyny z tego forum sa naiwne ( nie wiem czy naiwnoscia mozna nazwac ich chec pomocy, dobrej rady czy czegokolwiek innego), to akurat wole taka naiwnosc niz wrodzona glupote, ktora bede tepic jak tylko sie da. I tyle w temacie.
  • madzia1708 15.06.12, 14:08
    i prymityw do tego.... super mix - nie ma co big_grinbig_grinbig_grin

    --
    Moje K2:
    17.08.2003 - Kacperix
    10.08.2009 - Krzysztofffek
  • twoj_aniol_stroz 15.06.12, 12:24
    Na tym właśnie polega miłość do drugiego człowieka. Nie zastanawiam się, czy bawi się moim kosztem, nie myślę, czy kłamie, czy mówi prawdę. Chcę mu pomóc, bo wiem, że cierpi i może cierpieć jeszcze bardziej. I nie ma tu większego znaczenia Twoja zabawa - fakt wyjątkowo głupia. I powiem Ci, że nawet złości do Ciebie nie czuję, rozdrażnienia, nic z tych rzeczy. Raczej jest mi Cię żal, bo kiepskie to życie kiedy taka zabawa jest rozrywką dla dorosłej kobiety... I czuję ulgę, że ta wymyślona dziewczyna u progu dorosłego życia nie zrobiła sobie krzywdy, bo jej zwyczajnie nie ma...
    Ja nie mam czasu na poszukiwania, sprawdzanie człowieka, dociekanie czy mówi prawdę itd. Po co? Jeśli mówi prawdę to pomagam, a jeśli kłamie i urządza sobie głupią rozrywkę to przecież w ostatecznym rozrachunku sam wystawia sobie świadectwo.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mama.rozy 15.06.12, 11:29
    żebyś kiedyś w takiej sytuacji nie była
    wtedy poczujesz ten smak.
    --
    www.kresy.pl/
  • mama.rozy 15.06.12, 15:03
    po prostu nie warto
    dziewczyny,szanujmy siebie i to forum
    troll zniknie,jak tylko go zostawimy
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • madzia1708 16.06.12, 07:27

    --
    Moje K2:
    17.08.2003 - Kacperix
    10.08.2009 - Krzysztofffek
  • nati1011 16.06.12, 07:42
    Zastanawiam się na razie Madziu smile


    zajrzyj tu:

    forum.gazeta.pl/forum/w,567,136294479,,W_ciazy_chyba_jestem.html?v=2
    i tu:

    forum.gazeta.pl/forum/w,396,136652324,136652324,Tepota_na_forum_Aborcja_.html

    biedna kobieta. Pomyśl jak bardzo musi być nieszczęśliwa.



    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • mama.rozy 16.06.12, 09:45
    złożymy się na psychiatrę dla niej?wink
    w końcu znalezienie miejsca zamieszkania jest banalnie proste.można jej na jakieś święta machnąc jakimś skierowaniem...
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • daniella31 17.06.12, 12:22
    nie jest jej potrzebny psychiatra,lecz dużo modlitwy za jej biedną zagubioną duszę...poczytaj sobie te orędzia...

    dzieckonmp.files.wordpress.com/2012/06/ostrzezenia_2012.pdf
  • madzia1708 17.06.12, 17:32

    --
    Moje K2:
    17.08.2003 - Kacperix
    10.08.2009 - Krzysztofffek
  • ela696 17.06.12, 23:46
    Jestem zdziwiona, że babka w takim wieku bawi się na forum jak dziecko. Coś nie tak pod beretem.
  • 0oo.oo0 26.06.12, 23:19
    Może brakuje jej tego, że ktoś kiedyś jej nie pomógł i teraz cierpi, a nie umie inaczej okazać swojego cierpienia.
    Ale my możemy wyrazić jej teraz tylko swój smutek, bo pomoc taka, o jaką prosiła, nie jest jej potrzebna.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka