Dodaj do ulubionych

Zabieg coraz bliżej, a ja nie wiem, co robić dalej

04.07.12, 16:20
Jestem już kilka lat po ślubie, ale jakiś czas temu, bez wdawania się w szczegóły, bo to teraz nieistotne, wdałam się w romans ze znajomym. Wstyd mi teraz, ale już za późno, żeby to cofnąć. Problem polega na tym, że okazało się, że jestem w ciaży. Sęk w tym, że w ciąży jestem ze znajomym, i tego jestem pewna. Nie mam co do tego wątpliwości. Jestem już nawet umówiona na zabieg (mam go mieć w piątek). Ale teraz, im bliżej zabiegu, coraz bardziej nachodza mnie rózne wątpliwości. Z jednej strony nie chce tego dziecka, a z drugiej strony coraz bardziej o nim myśle. Ale sprawa nie jest taka prosta. Przede wszystkim dlatego, że maż nie ma o niczym pojęcia, a czas leci, i prędzej czy później ciąża zacznie być widoczna. Najgorsze świństwo z mojej strony to to, że to nasz wspólny kolega. Wiem, że maż nigdy nie wybaczyłby mi zdrady. Znam go za dobrze z tej strony. A ja mam coraz większy mętlik w głowie. Jest mi w ogóle coraz ciężej to wszystko ukrywać, do tego dochodzi jeszcze ciąża. I teraz jestem w martwym punkcie, nie mam pojęcia, co dalej robić. Najgorsze i najcięższe, to powiedzenie o wszystkim mężowi (nawet sobie tego nie potrafię wyobrazić), ale na teraz co z ciążą? Czy w mojej sytuacji zabieg nie byłby najlepszym rozwiązaniem? Piatek już pojutrze, a ja jestem w coraz większej niepewności.
Edytor zaawansowany
  • twoj_aniol_stroz 04.07.12, 17:18
    Zabieg tylko pozornie jest szybkim i łatwym sposobem na zniknięcie problemu. Bo tak naprawdę to dziecko jest tylko rezultatem wcześniejszych decyzji. To niestety tak jest, że jedno zło pociąga za sobą następne i kolejne, i jeszcze kolejne... Za każdym razem wydaje się, że to już koniec, że już nic złego więcej się nie wydarzy a potem okazuje się, że znów jest coś , kolejne zło. Zdrada jest złem, ona pociąga za sobą kłamstwo - kolejne zło, potem ciąża i szybki sposób na zlikwidowanie problemu, czyli aborcja - następne zło i co dalej? Masz nadzieję, że to już koniec, że już gorzej być nie może,że teraz wszystko wróci do normy. Niestety zło napędza sie dalej i to nie jest koniec. Jedyny sposób na przerwanie tej spirali to powrót do prawdy - choćby najbardziej bolesnej, ale jednak prawdy i poniesienie konsekwencji wcześniejszych złych wyborów. Każdy człowiek staje wobec wyborów setki i tysiące razy, w zasadzie codziennie i musi wybrać dobro lub zło. Często dobro jest trudne, a zło w lukrowanej polewie i pokusa wybrania zła jest bardzo silna. Często bardzo ciężko jest nie ulec złu, wybrać to trudne dobro. Niestety takie jest życie. Wybór zła zawsze okazuje się być ścieżką na manowce, zawsze okazuje się, że to zło jest początkiem czegoś gorszego.
    Wiem, że teraz aborcja jawi Ci się właśnie jako takie łatwe rozwiązanie problemu - to lukrowane dobro. Na zasadzie, że najważniejsze żeby mąż się nie dowiedział, a ja jakoś sobie poradzę. Po pierwsze wcale nie jest pewne, że się nie dowie, a po drugie nigdy nie znamy człowieka do końca. Wcale nie jest powiedziane, że nie wybaczy. Ale nawet jeśli nie wybaczy to będzie to konsekwencja zdrady, która poniesiesz natomiast nie będziesz musiała dźwigać jeszcze dodatkowo konsekwencji tego zła jakim jest aborcja. Nie wiesz co przyniesie Ci życie. Warto jednak przerwać tę spiralę zła,która już sie nakręciła i nie brnąć w kolejne zło.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • twoj_aniol_stroz 04.07.12, 17:21
    Miało być tak:
    > Wiem, że teraz aborcja jawi Ci się właśnie jako takie łatwe rozwiązanie problem
    > u - to lukrowane zło.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • 1.dulka_1 04.07.12, 20:53
    Wiem, że aborcja nie wymaże zdrady, i to nie o to chodzi w tym przypadku. Tylko jaki sens ma rodzenie dziecka w mojej sytuacji? Co to dziecko mi da, skoro moje życie już w pewnym sensie i tak jest zniszczone? Po jego urodzeniu raczej nic się nie naprawi. Z jednej strony wiem, że nie mogę dalej żyć w kłamstwie, bo samej mi coraz gorzej, czasami mam ochotę powiedziec o wszystkim, aby sie od tego uwolnić i nie dusić tego w sobie, z drugiej strony powtrzymują mnie przed tym wszelkie możliwe lęki. Jak to się dalej potoczy, co się stanie. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić reakcji męża, jak się dowie o tym, co zrobiłam ja z naszym wspólnym, jakby nie było, znajomym. To najgorszy kanał z możliwych. Teraz jeszcze ciąża, która nie ułatwia niczego. Tym bardziej że mam pewność, że dziecko kochanka. Znam męża, i co do tej kwestii mam absolutną pewność - nie wybaczy mi, zwłaszcza w takiej sytuacji. I takie błędne koło, z którego chyba nie ma jedynego słusznego wyjścia. A ja jestem na dobrą sprawę teraz sama z tym mętlikiem. Tylko ja wiem o ciaży i o planowanym zabiegu. I jeszcze świaodmośc, że tan zabieg już w ten piątek. A mnie nachodzą najróżniejsze myśli.
  • ebano704 04.07.12, 21:06
    Proszę zastanow się dobrze co robisz pamiętaj czasu się nie da cofnąć, uwierz mi ja kiedys bylam w podobnej sytuacji i wybrałam zabieg, wydawalo mi się ze to będzie najlepsza sytuacja ale to tylko tak nam się wydaje, bardzo tego zaluje niestety nie da się cofnąć czasu, a wszystko był oddala… Tak jak napisal twój aniol stroz zlo pociąga kolejne zlo, i będziesz coraz glebiej w nie brnęła, tłumacząc sobie iż tak jest najlepiej, uwierz mi nie jest tak kiedys dopadna Ciebie wyrzuty sumienia i nie będziesz umiala sobie z tym poradzic. U mnie wybucho to po kilkunastu latach, mialam bardzo trudny okres, ostatnio bylam na terapio-rekolekcjach, które pomogly mi wyjsc z depresji proaborcyjnej. Nie pchaj się w to, bo nie warto, zbyt duzo bolu. Wiem ze, będzie Tobie bardzo trudno powiedziec mezowi ze go zdradzałaś z z waszym znajomym a konsekwencja jest ciaza, odwaz się i powiedz mu prawde zobaczysz ze poczujesz pierwsza ulge Proszę nie zabijaj maleństwa które zyje w Tobie. To poczucie będzie z Toba zawsze. A co na to ojciec dziecka, tak bez problemu zgadza się na zabieg. Ta tej terapii na której bylam ogaldalismy filmy, gdzie wypowiadaly się osoby które dokonaly aborcji i ojcowie dzieci, oni tez nie mogą o tym zapomniec, nie dodawaj sobie i jemu kolejnego cierpienia, bo wczesniej czy pozniej ono będzie. Na tej terapii był czas moment gdy musieliśmy powołać do zycia dzieci które zginęły w czasie aborcji lub poronienienia. Wiesz jakie to było trudne, teraz jeszcze gdy to pisze mam lzy w oczach, proszę oszczędź sobie tego jeszcze masz taka mzoliwosc. Posłuchaj mnie, ja to zrobiłam i bardzo tego zaluje. Nie wiem jeszcze jakich argumentow mogę uzyc by odciągnąć Ciebie od tej decyzji poki nie jest zbyt pozno.
    Jeśli jestes osoba wierzaca , proszę modl się Bog Ciebie nie opuści i znajdzie się rozwiązanie. Jak daleko jest w ciazy? Czy wiesz ze w serduszko dziecka bije już w 21 dniu ciazy. Wejdz sobie na wyszukiwarke wpisz ciaza i poczytaj sobie o każdym tygodniu. Naprawde chcesz zabic taka mala bezbronna istotke, która kiedys będzie Ciebie kochala i będzie Twoja poniecha na starsze lata teraz widaje się Tobie ze nie dasz rady ale to tak nie jest zawsze spotkasz dobrych ludzi ktorzy Tobie pomaga i nie ma sytuacji z ktorej nie ma wyjscia pamietaj o tym. Boisz się reakcji meza, piszesz ze znasz go dobrze ze nie wybaczy Tobie zdrady, a Ty wybaczysz sobie to za pozbawisz zycia swoje dziecko, teraz wydaje się ze to nie problem, ale dopadna Ciebie wyrzuty sumienia, i to bardzo boli uwierz, pisze bo sama przez to przeszlam i dopiero drugi tydzień jak odzyskam spokoj.
    Jeśli nie chcesz tego dziecka możesz go urodzic i oddac do adopcji jest wiele rodzicow który marza o takim maleństwie. Możesz wyjechac, na ten okres, urodzic i oddac ale nie zabijaj. Masz jeszcze czas aby nie było zbyt pozno, Ja bym oddala wszystko bym mogla tulic moje maleństwo. Podjęłam tak decyzje, bo wydawalo mi się jedyna i slyszna, nie rozmawiam z wieloma osobami o tym, co się, stalo, taka bylam zawsze trzymalam wszystko w sobie, gdybym mówiła, wiem ze moje koleżanki wybily by mi to z glowy i teraz miałabym 17-latka który bylby najwieksza moja radością. Proszę zastanow się raz jeszcze i nie zabijaj. Na tym forum znajdziesz wiele bratnich dusz które Tobie pomoga. Ja niestety mieszkam poza krajem. Bede wspierala Ciebie modlitwa, aby podjęła wlasciwa decyzja i ciszyla się wpierw ta ciaza a potem maleństwem. Jeśli chesz możesz do mnie pisac daj znac

  • twoj_aniol_stroz 05.07.12, 08:15
    Zadajesz pytanie co to dziecko Ci da skoro Twoje życie i tak jest zniszczone,nic się nie naprawi. Hm, tego nie możesz wiedzieć. Nie wiesz tak naprawdę co będzie za rok 5 lat, 10 lat itd. Zniszczyłaś swoje małżeństwo zdradą - zgadza się. Teraz chcesz dołożyć jeszcze aborcję bo wydaje Ci się,że to najlepsze rozwiązanie. Były tu już dziesiątki kobiet, które uważały,że jedynym rozwiązaniem jest aborcja - te które zmieniły zdanie przychodziły dziękować za maleństwo, za to, że mogą tulić malucha, a wszystko się poukładało. Te które usunęły wracały często z płaczem, bo nie umieją się pozbierać po aborcji.
    Nie znamy naszej przyszłości,nie wiemy jak potoczy się scenariusz, ale za wszelką cenę chcemy być panami naszego życia, chcemy decydować o wszystkim. Tylko ból polega na tym, że to tak jakby pozwolić ślepemu na dowolny wybór ubrań a potem się dziwić, że wygląda idiotycznie i pstrokato w tym co założył. On nie widzi kolorów i fasonu ubrania, więc logicznym jest, że nie umie wybrać tego co będzie wyglądało na nim dobrze. Z nami jest podobnie. Nie znamy przyszłości,nie wiemy co dla nas jest dobre, który wybór jest właściwy, więc dobrze jest oprzeć się na kimś kto to wie. Ebano wie jak wygląda życie po zabiegu, wie czym jest samotność, bo kiedyś źle dokonała wyboru. Warto posłuchać takiego kogoś i nie pakować się w to samo.
    Już Ci wyżej napisałam, że nawet dokonując aborcji nie masz pewności, że mąż nie dowie się o zdradzie. Czyli znajdziesz się w sytuacji,która jest możliwa teraz z tą różnicą, że nie będzie dziecka a mąż będzie dodatkowo wściekły, bo dowiedział się od kogoś z boku. Paradoksalnie dziecko teraz jest szansą na zmianę, na przerwanie tego kręgu. Jest mobilizacją do zmiany życia, a od nikogo nie dostaniesz tak bezwarunkowej, czystej i pełnej zaufania miłości jak od dziecka. Ty dokonując aborcji chcesz pozbawić się tej miłości nie mając za grosz pewności, czy małżeństwo się utrzyma.
    Tu masz takie dwie szale wagi:
    Na jednej jest Twoje małżeństwo, które się chwieje bo zdecydowałaś się na zdradę i wcale nie jest pewne, czy utrzyma się mimo aborcji,bo ta zdrada tak czy siak może wyjść na jaw.
    Na drugiej szali jest życie dziecka,które juz teraz kocha Cię bezgranicznie, wie, że jesteś, że jest bezpieczne. Ono da Ci miłość.
    Wybierając aborcję pozbawiasz się tej miłości, którą możesz otrzymać, a dodatkowo wcale nie jest powiedziane, że utrzymasz małżeństwo i na jak długo to będzie. Wybierając dziecko ryzykujesz małżeństwo, ale otrzymujesz pewnik, czyli miłość dziecięcą.
    Trochę juz po tym świecie chodzę i powtórzę: zło zawsze pociąga za sobą jeszcze większe zło i jedynym sposobem na wyrwanie się z tego jest prawda i powrót do czystej gry fairplay.
    Ogromna mądrość jest w słowach: tylko prawda cię wyzwoli. Te słowa są uniwersalnym sposobem na życie.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • 1.dulka_1 05.07.12, 11:47
    Znajomy nic nie wie o ciąży, nikomu o tym nie mówiłam. Po prostu chciałam to załatwić sama, bez informowania. Wiem, że to nie w porządku, ale nie potrafię inaczej. Nie wiem jak on zareaguje, W ogóle ostatnio unikamy kontaktów ze sobą. Co do powiedzenia mężowi - wiem, że tak byłoby najlepiej, że pewnie po tym by mi ulżyło, ale nie jestem w stanie o tym powiedzieć, Nie wiem nawet jak zacząć.
    Co do aborcji to coraz bardziej sie waham, chociaż wiem, że jak nie usunę, to zdrada prędzej czy później tym bardziej wyjdzie na jaw. I od kilku dni o niczym innym nie myślę.
  • twoj_aniol_stroz 05.07.12, 16:37
    Ok, to teraz może zastanówmy się nad powodami tego wahania odnośnie aborcji. Bo cały czas wałkujemy temat od strony dokonania aborcji.A co powoduje, że się wahasz?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • nik.men 05.07.12, 18:13
    wiem, że ci trudno ale myślę, że nie powinnaś decydować się na ten zabieg. ja to zrobiłam jakiś czas temu, ale byłam na 90% pewna, że chcę... i przez 4 dni po leżałam i płakałam... nic nie byłam w stanie zrobić. totalny dół i depresja na maxa... i sobie myślałam " o co chodzi?! przecież ja nie chciałam tej ciąży.... taka pewna byłam". a Ty widzę, nawet chcesz to dziecko.... zobaczysz, że poczucie winy Cię ogarnie jeśli zdecydujesz się na aborcję... ponieważ masz wątpliwości i w głębi duszy kochasz tego maluszka, więc jeśli abortujesz, to poczucie winy będzie Cię powoli zabijać... Ja jakoś daję sobie radę, raz lepiej, raz gorzej... jeszcze wszystko świeże u mnie... ale na pewno nie dokonałabym aborcji przy pierwszej ciąży i jeśli miałabym jakiekolwiek wątpliwości.... ja nie namawiam Cię do niczego, ale widać, że Ty chcesz tę ciążę zatrzymać...
    ja staram się widzieć plusy tego, że w ciąży nie jestem... bo nic innego nie zrobię... nie cofnę czasu... ale jak sobie pomyślę, że już byłabym prawie na półmetku i miałabym ciążę z głowy za klika miesięcy, to kłuje mnie w serce... boli.... tęsknię za tym dzieckiem... mam obraz usg przed oczami... ale co mam zrobić? nic... trzeba żyć dalej...
    ale wierz mi, że to nie jest takie hop siup.... aborcja to nie usunięcie guza czy wyrzucenie starych butów...
    tak, jest wiele kobiet, które usuwają i je to nie rusza, żyją dalej jak gdyby nigdy nic... ale nie w sytuacji, gdy ma się wątpliwości i tak naprawdę chce się to dziecko... dlatego nawet dla TWOJEGO PSYCHICZNEGO ZDROWIA = NIE IDŹ NA TEN ZABIEG.

  • 1.dulka_1 06.07.12, 18:00
    Nie poszłam na zabieg. Wiem, że to głupie, bo teraz już tym bardziej niczego nie ukryje, ale nie poszłam. Nie dałabym rady. Chociaż nadal waham się.
  • mamaanieli 06.07.12, 19:56
    wahaj się, wahajsmile za kilka miesięcy będziesz mamą smile i przestaniesz sie wahać. ciepło pozdrawiam.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • 1.dulka_1 06.07.12, 20:59
    I zrobiłam największe świństwo mężowi. Zdrada ze wspólnym znajomym to najgorsze co może być. I wiem, że to dziecko niczego nie zmieni, a raczej pogorszy. Ciąży wieki nie da się ukrywać. Mąż prędzej czy później się dowie, i wiem, po prostu wiem, bo go bardzo dobrze znam, skończy się nasze małżeństwo. Już nie wspominając o kontakcie ze znajomym. Więc robię cholerne świństwo, i nic więcej.
    Tak, wiem, zdrada tak też byc może wyszłaby na jaw. I wiem, że jak wyjdzie, to pewnie poczuję pewną ulgę.
    Ale wiem też, że gdyby nie dziecko, być może potoczyłoby się to inaczej. A tak to sama się wystawiam.
  • bellagnos 06.07.12, 21:51
    Bardzo Ci współczuje, postąpiłaś bardzo źle i czasu nie cofniesz. Zastanawia mnie tylko dlaczego do tego doszło , czy wasze małżeństwo Cie nudziło?
    Następne pytanie to takie czy da się żyć z tak ogromną tajemnicą zdrady, ile można wytrzymać? (Nie piszę tu o ludziach bez sumienia którzy notorycznie zdradzają) . Zastanawiam się co ja bym zrobiła..pewnie szukałabym nowego domu przeprosiła męża i gdzieś w głębi serca liczyła, że kiedyś wybaczy. Czeka cie trudny czas, mąż pewnie będzie krzyczał bezsilności u upokorzenia. Myślę ze dla dziecka spokoju lepiej nie mieszkać razem ale to moje zdanie. Jesteś w ciąży więc przeżywasz emocje podwójnie, byle co wtedy denerwuje i doprowadza do szału. Teraz tu chodzi o nowe życie, to dziecko jest również kawałkiem Ciebie, to twoje pierwsze dziecko szkoda by było martwe.
    Zaczynasz nowe życie, bardzo Ci kibicuje i całego serca życzę jak najlepiej. Moim zdaniem nie masz wyjścia jak tylko powiedzieć mężowi. Oczywiście możesz poczekać aż do momentu kiedy ciąża nie będzie widoczna ale prawda należy się każdemu.
    Wydaje mi się ze tu na forum jest podobny wątek z tego co pamiętam dziecko już się urodziło i mąż pomału akceptuje, że nie jego, pewności nie mam czy to tu.
  • ebano704 06.07.12, 22:48
    Postapilas bardzo madrze choc czeka Ciebie bardzo trudny okres, tak bardzo chciałabym Tobie pomoc ale niestety nie potrafie. Będę wspierala Ciebie modlitwa, zobaczysz wszystko się ulozy. Czy masz jakas alternatywe by się gdzies wyprowadzic, aby przetrwac ten okres do porodu, powiedz o tym ojcu dziecka może będziecie mogli zamieszkac razem???? Lub będzie chcial Tobie w jakis sposób pomoc, nie znasz jego reakcji, może będzie się cieszyl.
    Skoro zdradzalas meza to znaczy iż wasze małżeństwo nie było mocne, może to nie tylko Twoja wina ze zamotałaś się w to wszystko. Powiedz mezowi, nie czekaj az sam zauważy, może nie będzie az tak ciezko jak myslisz. Tak bardzo się ciesze ze nie zrobiłeś tego okropnego kroku uratowalas to zycie które jest w Tobie (mysle ze nie zmienisz zdania). Może zadaje zbyt duzo pytan ale jaka masz sytuacje finasowa, Gdy po rozmowie z mezem nie będziesz mogą mieszkac w domu, mysle iż tu na tym forum znajdziesz osoby które Tobie pomoga Ja jak wczesniej pisalam nie mieszkam w kraju i na forum jestem zaledwie od 3 tygodni ale znalazłam bratnie dusze które pomogly mi przetrwac trudny okres do terapii.
    Pomysl bedzisz miała maleństwo, które będzie Twoja wielka radością, i da Tobie kiedys tyle pociechy iż zapomnisz o tych wszystkich trudnych momentach które masz i które jeszcze nadejda. A może wszystko potoczy się dobrze, proszę porozmawiaj z mezem im szybciej tym lepiej. Jestem dobrej mysli,
    Pomysl a moze ta ciaza to droga by przrwac to ciagle zaklamanie, jak dlugo byc w to brnela?? Czy gdyby nie ciaza mialam bys odwage to przerwac lub powiedziec prawde mezowi?
  • 1.dulka_1 07.07.12, 08:35
    Z drugiej strony ciesze się, że będe miała to dziecko. Chyba to tez spowodowało to, że nie zdecydowałam się na zabieg. Stąd też tak się wahałam od samego poczatku. Bo niby dziecko ze związku, którego powinno nie być, a z drugiej strony jednak dziecko, jakby nie było. Decyzji już nie zmienię. Urodzić urodzę, i będę wychowywać (oddać nie umiałabym). Czemu doszło do zdrady? Na dobra sprawę z mężem nie dogadywaliśy się już od jakiegoś czasu. Wiem, że to nie jest wytłumaczenie, ale znajomy dał mi swego rodzaju bliskość. Stąd doszło do takiej sytuacji.
    Chociaż i tak czuję się podle, bo jakby nie było, to świństwo i nic więcej.
    Wiem, że o zdradze musze powiedzieć sama, ale to chyba najgorsza jak dotąd rozmowa, która będe musiała przeprowadzić.
  • twoj_aniol_stroz 07.07.12, 08:54
    Z całego serca gratuluję odwagi smile Tak,masz rację, że ta rozmowa będzie bardzo trudna. Niestety gdy dochodzi do zdrady bardzo często jest ona wynikiem jakiś braków w małżeństwie i wówczas zamiast męczyć się nad zmianami człowiek wybiera drogę łatwiejszą czyli poszukanie tego co niedomaga w małżeństwie na zewnątrz. No cóż, Ty już wiesz, że nie tędy droga.
    Nie wiem jak potoczy się Twoje małżeństwo, jak będzie wygladała przyszłość. Jedno jest pewne: ojciec dziecka ma obowiązek alimentacyjny wobec niego i te pieniądze należą się dziecku bez dyskusji. Druga rzecz bardzo ważna: jeśli nie chcesz tu na forum to możesz pisać na priv: twoj_aniol_stroz@gazeta.pl - jaka jest Twoja sytuacja finansowa, mieszkaniowa i rodzinna. Masz teraz ponad pół roku na zorganizowanie życia tak byś czuła się bezpiecznie zarówno materialnie jak i psychicznie. Napisz tu lub na priv to się zastanowimy wspólnie co dalej smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • calimeczka 09.07.12, 22:25
    Przede wszystkim bardzo Ci gratuluję odwagi.
    I trzymam kciuki za spokojną rozmowę.
  • 1.dulka_1 17.07.12, 18:24
    Spokojna nie była, i na taką nie liczyłam. Obecnie mieszkam u znajomego, z którym zaszłam w ciąże. Nie ma nawet mowy o powrocie do męża. Rzumiem wściekłość i wszystko inne, ale nie będę tolerowała wyzwisk i słów, w styl, że mam ,,wypier..... z domu do kochasia, który zrobił mi bachora''. Dojdzie do rozwodu.
    Jakoś sobie poradzę sama, później wynajmnę mieszkanie, na szczeście pracuję i zarabiam całkiem nieźle, więc to nie bardzo ratuje. Znajomy o ciąży rzecz jasna wie, powiedział, że jak będę chciała, to mi pomoże w każdy możliwy sposób.
    U lekarza okazało się, że to już prawie 11 tydzień.
    Nie wie, jak to się dalej potoczy, ale z drugiej strony ciesze się, że to wszystko wyszlo na jaw teraz.
  • calimeczka 17.07.12, 18:55
    Trzymam mocno kciuki żeby wszystko poukładało się jak najlepiej. Widzę że jesteś silną babką, wiec na pewno dasz radę.
    Powodzenia smile
  • twoj_aniol_stroz 17.07.12, 20:09
    Gratuluję odwagi i przede wszystkim prawdy. Wierzę, że jest to początek innego życia smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • krusz-yna860 18.08.12, 07:33
    witam Was wszystkie
    wpadłam aby podzielić się z Wami dalszymi wydarzeniami związanymi z decyzją utrzymania ciąży. Rodzice już wiedzą. Mama, brat zareagowali dobrze, tata tak jak przypuszczałam gorzej ale... nie było tak źle jak sobie wyobrażałam. Jest więc światełko w tunelu i szansa , że z czasem będzie nie tylko akceptował moją decyzję ale też się z niej cieszył.
    Problemy natomiast są z mężem... chce by córka była pod jego opieką. Mówi, że jeśli zgodzę suę na to to złozymy wspólnie pozew o rozwód bez orzeczenia o winie, rozejdziemy się bez kłótni a ja córkę będę mogła widywać kiedy chcę ...niestety moje przemyślenia na ten temat nie pozwalają mi raczej "oddać" mojej córy do niego więc obawiam się , że informacja ta rozpęta wojnę między nami. W poniedziałek idę do prawnika, czas zakończyć to małżeństwo.
    Co do nowego partnera wychodzą małe nieporozumienia ale... zdaję sobię sprawę z tego że jesteśmy na etapie "docierani się" i długa droga przed nami smile
    po wizycie u lekarza wszystko się unormowało i powoli mogę zająć się maleństwem w brzuchu, badania itd...szpital nas ominął smile
    pozdrawiam i słonecznego weekendu życzę
  • lidka1988 18.08.12, 20:08
    Super, że odważyłaś się powiedzieć rodzicom. Jedno z trudniejszych zadań za Tobą. Co do męża to może zobaczy, że się nie ugniesz i sam odpuści rozwód z orzekaniem o winie. Zresztą jeśli cały czas nie miał pieniędzy to myślisz, że będzie go stać na dobrego prawnika? Lepiej, żeby odbyło się bez tych przepychanek w sądzie, bo to nic miłego. Chociaż uważam, że Twój mąż i tak jest na straconej pozycji. Tak czy inaczej nie denerwuj się teraz niczym, żeby maluch rósł zdrowosmile I życzę udanego "docierania" się z partneremsmile
  • krusz-yna860 23.08.12, 08:00
    witam Was
    byłam wczoraj u prawnika... mówi, ze pozew trzeba napisać z najwyższej i najkorzystniejszej dla mnie pozycji czyli z orzeczeniem winy męża. będę z nim rozmawiać i jeżeli nie dojdziemy do porozumienia w sprawie córki tak też zrobię,
    reszta się unormowała smile jestem zadowolona i szczęśliwa. jeszcze tylko informacja w pracy i wśród znajomych bo z mojej strony nikt nie wie i wszystko będzie na dobrej drodze smile
  • twoj_aniol_stroz 23.08.12, 09:32
    Mądrze prawi prawnik smile Tak faktycznie należy rozpoczynać wszelkie negocjacje. Co do męża to szanse na opiekę nad córką ma żadne, więc tu możesz spać spokojnie smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • krusz-yna86 01.08.12, 12:39
    bardzo cieszę się że znalazłam ten wątek..i to tak aktualny...ja termin aborcji mam na 13 sierpnia i też nie podjełam ostatecznej decyzji. Każda chwila przynosi inne myśli. ale widzę że na tym forum są dobre dusze które ...i mnie trochę przekonały do zrezygnowania z aborcji i do tego dulka_1 która przeszła podną historię jaką ja przechodzę teraz. Może opowiem od początku... to nie moje pierwsze dziecko, mam 1,5 roczną córkę. jestem rok po ślubie. Niestety od początku z mężem się nie układało. Nasze życie było pasmem nieszczęść ale brakowało mi siły by to przerwać. Ciągle myślałam, że się ułoży. On ciągle obecywał poprawę. Ja w to wierzyłam , powoli odsuwała się ode mnie moja rodzina, znajomi też zaczeli patrzeć na ten związek z niedowierzaniem. Nasza ciąza była wpadką i pewnie stąd ślub i to wszystko. Kiedy kryzys osiągnął apogeum zaczełam szukać...tak jak dulka_1 "bratniej duszy" i ...nawiązałam w sumie przez przypadek kontakt ze znajomym, który też ...tkwil w nieudanym małżenństwie z tym że...on już podjął decyzję o rozwodzie, wszystko prawie miał za sobą. Jest ode mnie dużo starszy. Wspólne problemy , dużo rozmów sprawiło że w marcu zdradziłam męża... później ze znajomym utrzymywaliśmy kontakt smsowy, telefoniczny, bo myślałam ciągle że może wszystko jakoś się ułoży...nie chciałam by moje pierwsze dziecko było wychowywane przez innego mężczyznę. ale niestety...nadszedł dzień gdy mój mąż trafił do aresztu.... nie będe opowiadać z jakiej przyczyny. byl to koniec maja. i wtedy samotność sprawiła , że...jednorazowa przygoda ze znajomym przerodziła się w codzienne spotkania...miesiączka zaczeła mi się spóźniać i pare dni temu zrobiliśmy test ciążowy. wynik pozytywny...znajomy ma termin rozwodu na połowę sierpnia, ja nadal jestem w małżeństwie. Nie wiem co mam robić...jest to historia jak z filmu...nie wiem jak dopuściłam do drugiej ciąży. Jestem załamana bo żaden wybór nie jest dobrym wyborem. Usunięcie ciąży wiąże sie przede wszystkim z obciążeniem psychicznym , z mężem tak czy inaczej prawdopodobnie już nie będę bo psychicznie mnie zrujnował....znajomy bardzo chce tego dziecka, na chwilę obecną przynajmniej... cieszy się ale powiedzial że ostateczną decyzję pozostawia mnie... jeżeli zdecyduję się urodzić...prawdpodobnie zostanę bez rodziny bo rodzice nie zaakceptują tego , że...drugi raz zaszłam w ciążę nieplanowaną. Zostanę tylko z ojcem drugiego dziecka...
    co mam zrobić??
    usunąć, ułożyć sprawy małżeńskie, złożyć pozew o rozwod by wszystko odbylo się powoli czy....zaryzykować, stracić rodzinę, może znajomych, zostać z ojcem drugiego dziecka z nadzieją że...ten związek przyniesie coś lepszego niż moje małżeństwo...
    pomóżcie...czekam na każdą radę...
  • mojaada 12.09.12, 08:30
    Gratuluje ci odwagi i dobrej decyzji . Na pewno wszystko sie ulozy smile
  • basia885 17.09.15, 10:18
    teraz przeczytałam to wszytsko , dobrze ,ze zdecydowałaś się urodzić wink
  • krykass 26.09.12, 09:12
    Witam forumowiczkę wink Słuchaj czy mogłabyś się ze mną skontaktować ? najlepiej na razie na gg 8501108..
  • bma567 11.07.15, 15:15
    Witaj,
    Proszę Cię nie rób tego, aborcja jest najgorszym rozwiązaniem, sama jestem po i bardzo tego żałuję, jeśli chcesz pogadać napisz, to podam maila
  • basia885 17.09.15, 10:12
    ja powiem tak : osoby dorosłe , a zachowują się jak dzieci . Moje pytanie autorko wątku dlaczego zdradzilas swojego męża? poza tym skąd tyle aborcji jeżeli przeciez mamy taki dostęp do tylu środków antykoncepcyjnych , . Niestety ale za swoje błędy będziesz musiała zapłacić sama sad a dziecko nie jest niczemu winne
  • karolina-netporadnia 14.10.16, 22:14
    Telefon Zaufania (58) 6 915 915 i Netporadnia www.netporadnia.pl dla osób, które rozważają aborcję oraz tych, które już jej dokonały.
    Godziny kontaktu: codziennie od 18.00 do 23.00

    Oferujemy bezpieczną przestrzeń rozmowy dla osób, które myślą o aborcji. Jesteśmy po to, by towarzyszyć i wspierać w poszukiwaniu rozwiązań.

    Osoby, które się z nami skontaktują, uzyskają wiedzę z zakresu:
    medycyny,
    farmakologii,
    procedur wsparcia instytucjonalnego,
    psychologii
    prawa,
    A także wsparcie emocjonalne.

    Swoje działania kierujemy do kobiet, mężczyzn, personelu medycznego oraz wszystkich osób, które doświadczają skutków aborcji.

    Porady w Netporadni są bezpłatne. Koszt rozmowy w Telefonie Zaufania w zależności od operatora, wg stawek na telefon stacjonarny.

    Gwarantujemy pełną dyskrecję

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.