Dodaj do ulubionych

nie wiem, co zrobić...

31.12.12, 11:18
Od czego zacząć... Mam 18 lat, zaszłam w ciążę. Teraz bd ok. 4 tygodnia. Nie umiem uwierzyć w to, co się stało, w tę ironię losu. Z chłopakiem byłam od 8 m-cy. On chciał seksu- ja nie. Ale ja nie potrafiłam odmówić, mimo tego że każdy stosunek sprawiał mi okropny ból, który czułam jeszcze trochę czasu po... Potem zazwyczaj się kłóciliśmy, ja kilka razy zerwałam, ale on obiecywał, że się zmieni, że udowodni, że może być ze mną bez seksu, jednak za każdym razem było tak samo. I w końcu postanowiłam, muszę to skończyć, nie mogę już mu wierzyć, dawać mln tych ostatnich szans. Zerwałam, definitywnie, ostatecznie. Nie odzywałam się do niego ponad 2 tygodnie, byłam przekonana, że teraz bd tylko lepiej. Odpocznę od bycia w "związku", a potem może poszukam jakiegoś odp. faceta... Tak myślałam, że bd, jednak okres się nie pojawił, ja testy zrobiłam- i jestem w ciąży... Wiem, że to też moja wina, ale ja po prostu nie potrafiłam tego skończyć, wcześniej miałam myśli samobójcze, myślałam, że on pomoże mi z tego wyjść, nie chciałam być sama. Teraz staję przed decyzją: zrobić aborcję czy nie? Powiedziałam o ciąży mojemu byłemu- powiedział, że mnie nie zostawi, że chce tego dziecka, że mnie kocha i chce ze mną być, przeprosił mnie za wszystko. Tylko czy mogę mu wierzyć? On ma 18 lat, jeśli jego rodzice się dowiedzą, wyrzucą go z domu, już mu to powiedzieli... Ja rodzicom też nie powiem. Nie wyobrażam sobie tego. Jestem w stanie się poświęcić dla dziecka i być z nim i wychować dziecko. Ale jak? Ja nie pracuję, on musiałby zacząć pracować właściwie od zaraz, a przecież chodzimy do liceum, w maju matura. Nawet jeśli zarobi trochę tej kasy, nie mamy, gdzie mieszkać, nie mamy nic. Trzeba by było zacząć wszystko od nowa. Ale nie mamy pieniędzy, dlatego myślę o tej aborcji... Chociaż nie mam serca usuwać tego małego "Zgredziolka" (tak go nazywam, boli mnie brzuch, więc pewnie się trochę rozpycha- tak wiem, wiem jest jeszcze za malutki, żebym go czuła.. smile) Ale aborcja wydaje się rozsądnym rozwiązaniem, bo nie zapewnię mu dobrego życia, po prostu nie dam rady. Czytałam o aborcji w Austrii- ok. 500 Euro, zabieg chirurgiczny trwa kilka minut, nie ma praktycznie żadnych komplikacji, okres wraca po 2 tyg. i znowu można zajść w ciążę. No i tam aborcja jest legalna. Nie wiem, co zrobić...
Edytor zaawansowany
  • cedrowapani 31.12.12, 12:00
    Moja Mama też miała 18 lat kiedy zaszła w ciążę, nie usunęła.
    Teraz to się wydaje, mądrym i dobrym rozwiązaniem, choć wcale takim nie jest. Nie będę pisać o tym, że za kilka lat będziesz żałować, że całe życie będziesz pamiętać o tym dziecku, bo to oczywiste, że będziesz. Nie napiszę też, że trzeba było myśleć wcześniej, bo to wiesz już sama.
    To jest Twoje dziecko i Ty już jesteś matką. Jeśli zdecydujesz się urodzić, to pociągnie to za sobą konsekwencje, które nie będą łatwe. Sama o wielu z nich piszesz. Aborcja więcej skomplikuje, niż ułatwi. Dziecko, które w sobie nosisz, to nie pryszcz, który można wycisnąć.
    Co do rodziców, to i tak się dowiedzą i lepiej żebyś Ty im to powiedziała. Spróbuj może jakoś delikatnie najpier powiedzieć Mamie. Kobieta kobietę zawsze lepiej zrozumie.
  • wiesia140 01.01.13, 09:04
    Ty już jesteś mamą , czasu nie cofniesz. Porozmawiaj z rodzicami.
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • mmk9 01.01.13, 09:16
    No, trudno Cię namawiać do kontynuowania związku z niekochanym facetem, który praktycznie zmuszał Cię do współzycia... Nawet mohery uważają, że nawet w imię rzekomego dobra dziecka związek bez więzi nie ma sensu.
    Po drugie: umiałabyś załatwić aborcję za granicą, a nie potrafiłaś skorzystać z pomocy ginekologa, gdy : >" każdy st
    > osunek sprawiał mi okropny ból, który czułam jeszcze trochę czasu po...


    > on obiecywał, że się zmien
    > i, że udowodni, że może być ze mną bez seksu,

    Myślisz, że tak się da?

    >On ma 18 lat, jeśli jego rodzice się dowiedzą, wyrzucą go z domu, ju
    > ż mu to powiedzieli...

    Tak, tak, ulice są pełne mlodzieży wyrzuconej z domu z powodu ciąży...Ci polscy katole...


    A to co? reklama?

    >Czytałam o aborcji w Austrii- ok. 500 Euro, zabieg chirurgic
    > zny trwa kilka minut, nie ma praktycznie żadnych komplikacji, okres wraca po 2
    > tyg. i znowu można zajść w ciążę. No i tam aborcja jest legalna.

    Czyżbyś była tą panią, która tu maniacko trolluje od czasu do czasu? Dobre dusze biorą to na serio, proszą, tłumaczą, przekonują. Ilez mozna?
  • lila57 01.01.13, 13:16
    Nie, nie jestem żadną panią, która "trolluje". Jak czytałam informacje o aborcji, natrafiłam na stronę o aborcji w Austrii. Jaka reklama? Mam reklamować aborcję?/ Tam aborcję traktują jak normalny zabieg, dlatego zastanawiam się, czy tego tam nie wykonać. W Polsce tego nie wykonam./ Tak, to prawda, nie chciałam iść do ginekologa, seks sprawiał mi ból, ale był to seks, którego nie chciałam, do którego się zmuszałam i może dlatego sprawiał mi ból. Wybierałam się do gina, ale jakoś nie umiałam tam dotrzeć. Teraz umówiłam się na wizytę, mam za tydzień. Nie powiem, jak mi głupio. Pierwsza wizyta u gina i to w ciąży. Ale umówiłam się do niego od razu, jak się dowiedziałam o ciąży. Chociaż tyle... Piszę na tym forum, by się poradzić, znaleźć pomoc "mentalną", czy zdecydować się na aborcję za granicą, czy zdecydować się na nią w ogóle. Tak, potrafiłabym załatwić. Nie jestem na tyle głupią istotą, na jaką może wyglądam. Wpadałam i teraz wszyscy bd mnie wyśmiewać i wytkać palcami. Jeśli tak, to proszę sobie podarować takie wypowiedzi, bo i tak jest mi cholernie ciężko, wiem, co zrobiłam... Myślę, jakby to wszystko poukładać, ale nie widzę tej przyszłości, myślę o aborcji, bo nie widzę innego wyjścia.
  • wiesia140 01.01.13, 18:39
    spokojnie zacznij od rozmowy z rodzicami
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • mmk9 02.01.13, 10:12
    lila57 napisał(a):

    > Nie, nie jestem żadną panią, która "trolluje".

    No, mam nadzieję, ale one istnieją

    >Wpadałam i teraz wszysc
    > y bd mnie wyśmiewać i wytkać palcami.

    Nawet jeśli, to tylko przez chwilę. Rozejrzyj się, nie Ty jedna. Znam sporo przypadków, kiedy 16-latki i starsze, ale niesamodzielne dziewczyny z pomocą rodziców poradziły sobie i są szczęśliwymi mamami, czasem żonami. Matki panien były dalekie od zachwytu, wiadomo, ale rodzice przeważnie kochają swoje dzieci i pomagają. Jak już wygłoszą te wszystkie kazania o naiwności. Nie rób wiecej dla świętego spokoju tego, czego nie chcesz, bo aborcja Ci tego świętego spokoju tez nie da. Głowa do góry, nie Ty jedna będziesz młodo chodzić na wywiadówki. Jeśli rodzice są trudni, może jakaś ciotka jako pośrednik? A chłopak, skoro nie wypiera się dziecka , może w przyszłości pomoże chociaż czynem? Dopóki nie ma pieniędzy, bo nie musicie, a może nie powinniście być razem, ale obowiązek alimentacyjny jest.

  • calimeczka 03.01.13, 00:34
    Sama wiesz, że już jesteś mamą, i w twoich wypowiedziach przejawia się chęć urodzenia tego dziecka. To dopiero początek, bardzo wczesna ciąża, nie decyduj się na zabieg. Chłopak pomoże, czy Wam się wspólne życie ułoży czy też nie, możesz liczyć że będzie ojcem dla dziecka, i w miarę możliwości wspomoże Cię także finansowo.
    Po prostu potwierdź ciążę u ginekologa - i powiedz rodzicom. To jest najtrudniejsze. A z resztą sobie poradzisz. Nie jesteś już dzieckiem. Maturę zdasz będąc w ciąży - nie Ty pierwsza nie ostatnia. Dziecko nie przekreśla życia, tylko w to uwierz.
    Trzymam kciuki, powodzenia.
  • lila57 03.01.13, 17:36
    To nie jest takie proste. Wychowuje mnie mama, moi rodzice są po rozwodzie.
    Pieniędzy wystarcza na styk. Dzięki stypendium za wyniki w nauce mogę chodzić na siłownię czy na basen (jestem maniakiem sportowym- chociaż może tym się pochwalę- nic mi więcej nie zostaje- jezdzę sobie na rowerku w lato po 100 km smile, kiedyś chodziłam na basen 6 razy w tyg.- ale musiłam zrezygnować przez chorobę przewlekłą zatoksad i w ogole maniaczę, gram to w kosza, to w siatę, to spacerki, to wypady w góry, kooocham sport! ale ostatnio zdrowie mi nie dopisuje, a teraz ciąża to już totalnie odpada).
    Maturę zdam, z tym problemu nie bd. Dzisiaj to żadna sztuka zdać maturę, liczą się wysokie procenty. A ja miałam plany... Iść w moje najdłuższe wakacje do roboty, zarobić na studia, potem znaleźć stałą pracę tam, gdzie się bd uczyć i pójść na... medycynę albo weterynarię. Wiem, chcę na medycnę iść, a zaszłam w niechcianą ciążę... Ale w końcu jestem tylko małym człowieczkiem popełniającym błędy. Tyle tylko, że ten błąd bd mnie kosztował sporo...
    Chciałabym poznać zdanie kobiet, które dokonały aborcji. Jak sobie z tym radziły i przed i po, czy zabieg był bolesny, czy żałują, czy ze zdrowiem (okres itp.) wszystko ok, bo naprawdę się waham sad
  • calimeczka 03.01.13, 18:57
    Wierz mi lub nie, nikomu nie jest łatwo. Każdy ma jakieś problemy. Ale nawet z dzieckiem dałabyś radę studiować. Nie będę Ci wmawiała, że popracujesz w wakacje będąc w zaawansowanej ciąży, ale dowiedz się, czy nie będzie Ci przysługiwało socjalne, rodzinne, zasiłek za samotne wychowywanie dziecka itd.
    Naprawdę pomyśl o tym teraz, ponieważ później czasu nie cofniesz. Nie da się.
    Pozdrawiam.
  • twoj_aniol_stroz 04.01.13, 08:24
    Poczytaj historie kobiet tutaj, jest ich bardzo dużo, ale w sumie podobne do siebie. Schemat jest taki: w ciązy byłam jak w amoku, nic do mnie nie docierało, byle tylko pozbyć się problemu, ale po zabiegu, z czasem docierało, że dopiero po zabiegu zaczął się koszmar. To nie jest tak, że syndrom dopada natychmiast po zabiegu. Czasem mija rok, czasem 5 lat, 17, czasem więcej, ale nigdy nie wiesz czy się pojawi i kiedy... Potrzebny Ci ten problem jak dziura w moście. Oczywiście, że masz plany, marzenia, ale dziecko ich nie przekreśla, najwyżej odrobinę oddala. Tu już było bardzo wiele kobiet, które właśnie dla swoich planów dokonywały aborcji a potem okazywało się, że te plany wcale nie są takie fajne, że przestały cieszyć, nie są już takie ekscytujące.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • wiesia140 04.01.13, 14:58
    poczytaj sobie posty silence 69 przed i po....
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • wiesia140 04.01.13, 18:01

    1. Prawo do indywidualnej organizacji studiów mają studenci:
    1) będący członkami sportowej kadry narodowej, rezerwy kadry narodowej lub kadry uniwersjadowej, bez względu na ich przynależność klubową,
    2) samodzielnie, osobiście wychowujący dzieci,
    3) inwalidzi,
    4) inni na podstawie decyzji dziekana, co nie powinno wpłynąć na przedłużenie studiów.
    2. Zgodę na indywidualną organizację studiów wydaje dziekan na wniosek zainteresowanego studenta.
    3. Indywidualna Organizacja studiów nie powinna wpłynąć na przedłużenie czasu całych studiów określonych programem nauczania.
    4. W przypadkach, o których mowa w ust. 1 dziekan ma prawo wyznaczyć studentowi indywidualną organizację studiów, egzaminów i praktyk poza harmonogramem i sesją przewidzianymi dla grupy studenckiej, uwzględniając możliwości jednostek prowadzących zajęcia dydaktyczne. Może to skutkować nie zaliczeniem roku w wyznaczonym terminie , nie może spowodować nie zaliczenia całych studiów w określonym programem nauczania terminie.
    5. Studenci wyróżniający się szczególnie dobrymi wynikami w nauce i ukierunkowanymi
    zainteresowaniami naukowymi mogą odbywać studia według Indywidualnego Toku Studiów (ITS).
    Zasady rekrutacji oraz odbywania ITS zawarte są w odrębnych przepisach ( patrz Regulamin Studiów
    Indywidualnych) www.umed.pl/pl/index1.php?dir=studia&mn=regulamin
    masz wybór:
    albo poczekasz,albo znajdziesz taki kierunek i uczelnie , która ci to umożliwi , nawet jeśli to dopiero będzie drugi rok , pierwszy jakoś przemęczysz

    od ojca dziecka masz prawo oczekiwać alimentów,nawet jeśli jest młodociany ma obowiązek jeśli jest to niemożliwe to wg art. 132 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego sąd może zasądzić od jego rodziców
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • bekart58 14.01.13, 11:46
    www.npr.prolife.org.pl/zespol_postaborcyjny.htm .To co się będzie z tobą działo po aborcji jest już opisane.LInk podałem.Zawsze możesz oddać do adopcji lub okna zycia dziecko przynajmniej nie będziesz miała piętna zabójcy.Bo aborcja wydaje się zyskiem a zmienia się w udręke dla większości kobiet.Bo są socjopatki ale one są w mniejszości.
  • qwsd 04.01.13, 18:20
    Jak w filmie napisze Ci kilka scenariuszy
    1. Dokonujesz aborcji i jest ok. Z ojcem dziecka już nic CIe nie łączy, zdajesz maturę i nawet dostajesz sie na studia. Świetna sprawa - wymarzona medycyna. Czujesz ulgę, i wiesz ze dobrze zrobilas, w wakacje dużo pracujesz i wcale nie myślisz, ze właśnie byś rodziła- fuj! Potem studia i dalej idzie Ci dość dobrze, tylko jakoś tak nie układa Ci sie z chłopakami. Sama nie wiesz, czy to ta blokada w seksie, ze znów bedzie bolało, albo ze znowu stanie sie coś czego nie planowałas. Potem sie zakochujesz i chcesz zacząć od czystej kartki, więc będziesz szczera i opowiesz ze zabilas, ze ważniejsze były studia, matka, co ludzie powiedzą. To bedzie go gniotlo, bo cholera, co trzeba mieć w głowie, żeby zabić... Nie ułoży sie Wam, a potem nie dostaniesz sie na wymarzona specjalizacje, bo przecież nie masz żadnych znajomosci, po prostu bieda z jedzą.. Matka bedzie Ci wspominała studia i to, ze teraz tak marnie Ci sie wiedzie, ze tyle lat nauki, tyle pieniędzy w Ciebie wpakowala. Ojciec gdzieś po drodze rozłożyć kontakty i poczujesz sie cholernie sama, samotna, bez nikogo. Nie będziesz sypiac w nocy, zaczniesz zdawać sobie sprawę co zrobilas i co wybrałas w zamian. Depresja i tak cię ńie ominie- już wiesz czym ona pachnie- tylko teraz bedzie 100 razy gorzej

    2) zostaniesz w ciąży . Czy wytykają cię palcami? - jasne, przecież tak dobrze sie zapowiadalas, nawet na medyczne miałas pójść. Zapewniam Cię ze po tygodniu już sie przyzwyczaja. Koleżanki zaczną kombinować jak Ci pomoc, bo z chłopakiem i tak nie wyszło. Bedzie przy tobie i dziecku, ale epoczekasz na kogoś, kto pokocha was oboje. Matka i ojciec po pierwszym szoku pomogą, choć bedzie dość dziwnie, aż dziecko sie pojawi i zupełnie stracą dla niego głowę.
    Kurde, nie bedzie lekko, i nawet nie zauważysz, ze medycyna to wcale nie to co chcesz robić w życiu, znajdziesz inne zainteresowania które dadzą ci mnóstwo satysfakcji. Będziesz miała przy sobie kogoś dla którego bedzie sens odkrywać zupełnie ńowe drogi i bedziesz miała czyste sumienie.
    Nie wejdziesz w żaden związek z ohydna tajemnica, a wręcz przeciwnie. Po takim zahartowaniu będziesz miała dystans do wielu spraw, a przede wszystkim dobrze poukładane priorytety.

    Nie zabijaj!!! Spróbuj uwierzyć ze przed Tobą jest szansa, choć jeszcże jej nie dostrzegasz.
    Pamiętaj, ze twoje życie to perspektywa przynajmniej 60 lat - to masa czasu . Jeśli zabijesz spędzisz je na przerazajacych wyrzutach sumienia i szukaniu rozgrzeszenia u Boga, u ludzi i w sobie. I nigdy nie zaznasz spokoju.
    Uratuje siebie i swoje dziecko. Nie zabijaj!
  • lila57 04.01.13, 22:04
    Gdzie mogę przeczytać te posty Silence 69?
    Właśnie tego się boję, tych wyrzutów sumienia, tego że nie da mi to żyć, że wszystko się posypie. Na pomoc mamy nie mam, co liczyć. Wiem, co mówię. Jestem słaba, kilka (kilkanaście albo więcej razy) miałam myśli samobójcze i to jeszcze długo, długo przed ciążą. Straciłam na własne życzenie moją pierwszą miłość, faceta, w którym byłam szaleńczo zakochana, a on we mnie... I to zawaliłam... Potem problemy ze zdrowiem- ciągle wizyty u lekarzy- leki- starciłam chęć do życia, z matką ciągłe kłótnie- czepia się o wszystko, czepia- drze się po mnie- o to że na stole w pokoju zostawiłam książki, o to że zrobiłam sobie pizzę na kolację itp. I powiedziała, że mam iść w końcu do pracy. Taaaa i ja mam jej teraz powiedzieć o ciąży??? Zastanawiam się, czy lepiej nie bd, jak odejdę z tego świata. Dziecku nic nie mogę dać, nie mogę liczyć też na pomoc najbliższych. Może urodzę, oddam to dziecko i wtedy odejdę, bo nie wytrzymam z myślą, że ktoś inny je ma, wychowuje, a ja nie mogę nic zrobić...
  • twoj_aniol_stroz 05.01.13, 10:23
    Tu masz początek historii:
    forum.gazeta.pl/forum/w,20823,106615307,106615307,pojutrze_dokonam_aborcji_farmakologicznej_.html
    A tu ciąg dalszy:
    forum.gazeta.pl/forum/w,20823,108694814,108694814,widzialam_bijace_serduszko_a_mimo_to_zabilam_.html
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • wiesia140 05.01.13, 13:18
    Rozmawiałaś z kimś ze starszych na temat tych myśli samobójczych?
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • lila57 05.01.13, 15:09
    Nie rozmawiałam, bo z kim? Wiedział o nich tylko mój były chłopak, nikt więcej. Miałam silne chwile załamania, zaczęło się gdzieś tak w wieku 10 lat. Kiedy rodzice się rozwiedli, a mama wpadła w depresje. Nie umiałam sobie poradzić. Mama "obrażała" tatę i tą, do której odszedł. Ja wtedy nie rozumiałam jeszcze wszystkiego. Kochałam przecież tatę i nie chciałam pozwolić, żeby tak o nim mówiła. A potem to zaczęły się kłótnie o wszystko i tak już zostało do dzisiaj. Nigdy nie miałam z nią dobrego kontaktu, nic jej nigdy nie mówiłam, a ona się za bardzo mną nie interesowała. Olewała moje zdrowie, czego skutki bd miała do końca życia...Do lekarzy musiałam zawsze chodzić sama, nawet, jak miałam 14 lat (jeden lekarz nie chciał mnie przyjąć bez rodzica). Zlekceważyła moje objawy- jak już poszłam do lekarza- oczywiście sama- to zamiast kilku dni leczenia, skończyło się na kilku miesiącach brania antybiotyków (odporność mam teraz masakryczną- jestem chora średnio co 2 miesiace albo i czesciej) i na operacji zatok. Bóle głowy mam do tej pory, a lekarze już nic więcej nie potrafią mi pomóc. W zasadzie z mojego maniactwa sportowego wiele nie pozostało, bo po prostu nie mam już siły na takie wyczyny. Dokucza mi ciągła senność i zmęczenie, nawet jeśli nic nie robię, a lekarze nie wiedzą dlaczego. Życie straciło sens... A ta ciąża to już w ogóle mnie dobiła.
    Idę we wtorek do ginekologa. Trochę się boję, nawet bardzo. Bd to moja pierwsza wizyta, nie wiem, czego się mogę spodziewać, a w dodatku jestem w ciąży. Boję się, że lekarka mnie skrytkuje, boję się też tych wszystkich "urządzonek", bo jeśli seks sprawiał ból, to "one" też mogą. No ale nie mam wyboru, muszę iść sad
  • lina_ewe 05.01.13, 23:12
    Czesc Lila
    smutno czytac Twoja historie, ale sama musisz to zauwazyc jak jedno zlo pociaga za soba nastepne. Twoi rodzice sie rozeszli - to bylo zlo, ktore pociagnelo za soba nastepne w postaci depresji Twojej mamy, Twojego zalamania i wszystkich konsekwencji tego.
    Aborcja bedzie zlem jeszcze wiekszym i pociagnie jeszcze wieksza lawine zla. Zrozum - Ty ze swoja delikatna psychika nie wytrzymasz swiadomosci, ze zabilas wlasne dziecko ...
    Popatrzmy na to troche inaczej, z tego co piszesz widze obraz mlodej dziewczyny, ktora miala bardzo trudne dziecinstwo, pozbawiono ja milosci najblizszych, dlatego tej milosci tak desperacko szuka nawet za cene "seksu na sile", ale jednoczesnie dziewczyne inteligentna, zdolna, ktora ma marzenia i aspiracje, ktora mierzy bardzo wysoko, bo studia medyczne sa uznawane za najtrudniejsze, tak jesli chodzi o mozliwosc dostania sie, jak i studiowania.
    Ta ciaza jest Twoja szansa na udane zycia, jesli sobie z tym poradzisz wygrasz zycie - wierz mi. Obecnie mlode pokolenie - wychuchane i wydmuchane - kiepsko radzi sobie z wyzwaniami zyciowymi. Wiem bo mam duzo do czynienia ze studentami, to jakby inna era, era tych,ktorzy mysla, ze im sie wszystko nalezy gotowe na talerzu, wszystko za darmo, bez jakiegokolwiek wysilku. Ty - poniewaz dostalas niezle baty od zycia - masz szanse na lepsze wyniki, Ty poniewaz umiesz walczyc i nie oczekujesz, ze wszystko bedzie bezproblemowo i lekko - masz szanse wygrac!
    Jesli bede jakos mogla pomoc - wiedz, ze chetnie Ci pomoge.

    Zas co do bolesnego seksu - jesli jestes bardzo spieta, robisz to "na sile", wszystkie miesnie masz naprezone, sucha pochwe i seks jest bolesny. U ginekologa, jesli bedzie Cie badal np. USG dopochwowe, albo badanie reka - staraj sie rozluznic miesnie, staraj sie myslec o czyms przyjemnym o lace pelnej kwiatow i motyli, zeby sie troche zrelaksowac, to nie bedzie Cie bolalo.
    Zreszta lekarz zwykle widzi, ze jestes spieta i stara sie byc bardzo delikatnym. Mowie z wlasnego doswiadczenia, bo tez mialam te problemy.

    Wierze w Ciebie, ze poradzisz sobie z dzieckiem i pod wiatr!
    Byc moze trzeba bedzie pojsc na studia rok pozniej, ale to nie jest katastrofa ...

  • wiesia140 06.01.13, 00:39
    Jesteś poraniona ,twoje zranienia sięgają czasów dzieciństwa, to wymaga uzdrowienia, potrzebujesz pomocy psychologicznej. Macie w szkole pedagoga? Porozmawiaj z pedagogiem o ciąży , swojej sytuacji domowej, zapytaj się może zna jakiegoś psychologa, albo idź do poradni psychologiczno-pedagogicznej. Zawalcz o siebie i nie poddawaj się. Aborcja cię zabije.
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • lila57 06.01.13, 15:07
    Ale jak mam sobie poradzić, jeśli nie mogę liczyć na żadną pomoc (mój były chłopak, który zapewniał, że mnie kocha, że znajdzie pracę itp. chce, zebym zrobila aborcję... traktuje mnie jak śmiecia... ale co najgorsze powiedział, że praw się do niego nie zrzeknie, jeśli nie usunę, a ja bym chciała, żeby zniknął z mojego życia)? Jak wychować dziecko, skoro nie mam ani grosza? Miałam dopiero wszystko zacząć...
    Myślę o samobójstwie coraz poważniej, jakby nie patrzeć, rozwiąże to moje wszystkie problemy. Tylko muszę zebrać w sobie siły na to.
  • wiesia140 06.01.13, 16:30
    Lepiej zbierz siły na to , żeby żyć, jeszcze możesz doświadczyć dobrych rzeczy , twoja sytuacja nie jest bez wyjścia, porozmawiaj z psychologiem ,pedagogiem , to żaden wstyd prosić o pomoc, mimo wszystko matkę też powinnaś powiadomić , zezłości się podąsa jakiś czas, ale w końcu przyjmie do wiadomości ,że będzie babcią . Są alimenty ,opieka społeczna.
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • twoj_aniol_stroz 06.01.13, 19:35
    No może jednak wystarczy utrudniania sobie życia, co? wink Na Twoim miejscu powędrowałabym do psychologa przede wszystkim, bo to czego teraz potrzebujesz to mądrego słowa w realu.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • bekart58 14.01.13, 12:53
    Przecież jak naprawdę nie będziesz miała możliwości wyhowywac dziecka to możesz je oddać do adopcji.Wiem to trudne ale lepsze to niż aborcja która jest dobrowolnym samobujstwem ducha po którym nic nie jest lepiej jak to się może wydawać.A oddając do adopcji dziecko ma szanse trafić do kochającej rodziny a ty nie będziesz musiała żyć z piętnem zabójcy.Bo takie ma wiele kobiet po aborcji nie wskustek nawet otoczanie bo ono często nie wie że ktoś dokonał aborcji a raczej samooskarżania się.
  • 44ab 21.01.13, 15:21
    Ma, mam nadzieję, że już sie nie wahasz czy urodzisz dziecko. Podjęłaś najlepszą decyzję, że chcesz je urodzić. To wspaniale. życie wystawiło Cię na próbę, ale dałaś radę. Czeka Cię pewnie troche trudności, ale dasz radę, jesteś silna. Pamiętaj, że wiele instytucji może udzielic ci materialnej pomocy, są Domy Samotnej Matki, OPS, zajrzyj na stronę Polskiego Stowarzyszenia Obronców Życia. Jesteśmy też my, na forum,, ktorzy śledzimy Twoją historię, radź się , pytaj - jak masz jakis problem. Powodzenia!
  • 44ab 07.01.13, 16:23
    Nie rób tego, bo będziesz zawsze żałować. poczytaj sobie w internecie ile kobiet żałuje swojej decyzji, tego nie da się odwrócić. Poza tym jest to grzech smiertelny. Na pewno jakoś Ci sie uloży, myslę, że początki będą trudne, jak wielu przypadkach, gdy dochodzi do niechcianej ciąży, ale potem będziesz szczęśliwa i Bogu podziękujesz, że tego nie zrobiłaś. Myślę, że masz dobre serce tylko jesteś mocno skołowana tym wszystkim. Już pokochałaś swoje dziecko nazywałąc go zdrobniale"zgredziołkiem". to Twoje własne dziecko. Jest maleńkie, ale jest już kompletnym człowiekiem, ktory będzie się rozwijać. Potrzebuje tylko bezpieczeństwa i Twojej milości. Pamiętaj, że są domy Samotnej Matki, z ktorych możesz bezpłatnie korzystać, są też Okna Życia, gdzie możesz zostawić malucha, jesli nie zechcesz go zatrzymac przy sobie. Jestem jednak przekonana, że po początkowym buncie rodzice zaakceptują fakt, że jesteś w ciąży i Ci pomogą. Nie niszcz swojego zycia i nie zabijaj dziecka.
  • hope164 08.01.13, 12:00
    Nie będę Cię umoralniać, gdyż jesteś dorosła i powinnas sama podjąć decyzję. Ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji jak ty. Chciałabym Cię tylko bardzo prosić abyś dobrze przemyślała swoją decyzję i nie przechodziła przez to przez co ja przechodzę każdego dnia.
    Ja zaszłam w ciążę w wieku 23 lat. Wiadomość o niej była dla mnie największym szczęściem - trudno opisać to słowami. Trzy tygodnie później trafiłam do szpitala. Okazało się że ciążę trzeba usunąć gdyż zagraża mojemu życiu. Przed zabiegiem lekarz zabrał mnie na USG i pokazał mi malutkie jajeczko z tętniącym serduszkiem, po czym podsunął dokumenty dotyczące zgody na zabieg do podpisania. Do dzisiaj, a mam w tej chwili 30 lat pamiętam o tej maleńskiej istotce i nie mogę sobie wybaczyć tego że zgodziłam się na jej usunięcie - przecież cuda się zdarzają i może była jakaś szansa na uratowanie tej ciąży. Teraz mam 8 miesięcznego synka i za każdym razem jak na niego patrzę myślę o pierwszej ciąży. Że ta pierwsza dzidzia mogłaby być tu z nami. Codziennie przeżywam horror. Nie da się o tym nie myśleć, nie pamiętać, a już na pewno nigdy sobie nie będę mogła wybaczyć że nie zaryzykowałam.

    Kochana dziecko wywraca życie do góry nogami - ale usunięcie ciąży zamienia życie w horror.


  • mgh0612 11.01.13, 21:31
    I jak wizyta u lekarza?

    Sama urodziłam dziecko w wieku 18 lat. Strasznie się bałam powiedzieć rodzicom. Mama całą ciążę robiła mi wyrzuty. Dopiero kiedy mały pojawił się na świecie, zaczęła się zachowywać normalnie. Uwielbia swojego wnuczka i mogę liczyć na jej pomoc. Duże wsparcie otrzymałam od taty.
    Czy robić aborcję? Zdecydowanie nie! Jest wiele miejsc, gdzie możesz otrzymać pomoc. Bez względu na swoją wiarę, skontaktuj się z jakimś księdzem lub zakonnikiem. Ale nie pierwszym lepszym. To musi być człowiek zaangażowany. Mnóstwo ludzi, nawet tacy, którzy Cię nie znają, bardzo by chcieli, abyś urodziła i są gotowi Ci pomagać.
    Studia nie zając - nie uciekną. Ja nie przerwałam toku edukacji, ale ja nie jestem sama, tylko w związku z ojcem dziecka.

    Dzidziuś to najsłodsze stworzenie na świecie. Są momenty trudne, to jasne. Zawsze będą. Ale tych chwil radości jest naprawdę nieskończenie wiele. Nie ma piękniejszej rzeczy niż uśmiech Twojego dziecka. Warto żyć dla niego. A i Ty już nigdy nie będziesz sama.
    Nie jesteś głupia, dasz radę smile Głowa do góry! Tylko nie bój się prosić o pomoc! Jeśli chcesz, napisz, jak można się z Tobą skontaktować bardziej prywatnie, a wtedy sama chętnie Ci coś podsunę smile
  • lila57 11.01.13, 22:44
    Lekarka potwierdziła ciążę- 6 tydzień. Następna wizyta za 2 tyg. Bałam się co do tego badania... Bardzo mnie bolało. Mówiłam to w trakcie badania to ginekolog- "No ale przecież były stosunki". Nie była delikatna. Bolało mnie to okropnie. Wsadzała mi to na siłę. Najpierw na kozetce, a potem USG. Masakra... Bolało mnie jeszcze jakies 2h po badaniu. Powiedziałam jej, jak mi wypisywała badania, zwolnienie z wf-u itp, ze nadal czuję tam ból. Ona odpowiedziała, że nie powinnam, bo anatomicznie jestem dobrze zbudowana, infekcji tez zadnych nie było, że to z przyczyn psychicznych, ze "bronie sie przed badaniem". Prawda, bałam się, byłam spięta, ale sie ze mna nie patyczkowala, zero delikatnosci. Jak sobie przypomne ten ból, jakis 10 razy mocniejszy niz przy tych okropnych stosunkach. I jak mam tam isc znowu?
  • lina_ewe 11.01.13, 23:32
    spokojnie, spokojnie ...
    co prawda wizyty co dwa tygodnie w poczatkowej ciazy, to troche czesto ... u mnie chyba byly co 4 tygodnie, albo jeszcze rzadziej ...
    nie daloby sie zmienic lekarki? jestes z duzej, czy malej miejscowosci? A moze powiedz po prostu skad jestes, to moze ktoras z nas moglaby sie z Toba spotkac, pogadac, poradzic itp.
    Wracajac do badania, to niebawem przestanie Ci lekarka robic USG oddolne, a bedzie tylko robic przez skore brzucha, bo z dolu nic nie bedzie mogla zobaczyc.
    W pierwszej ciazy, tez bylam spanikowana przed kazda wizyta u lekarza, pozniej bylo lepiej.
    Trzeba sie nauczyc relaksowac. Dziewczynom bardziej nerwowym i spietym trudniej, to wypracowac, ale sie da...

    No, ale fajnie, ze wszystko w porzadku z medycznego punktu widzenia z Toba i Dzidziusiem ...
    Dobrze bedzie :o)

    Wiesz tak sobie mysle, ze Twojej Mamie to tez nie bylo latwo w zyciu, pewno jest nerwowa, no bo swoje przeszla, ale tak na prawde ma tylko Ciebie i pewno jak jej powiesz to sie wscieknie, ale potem jak ochlonie, to pewno inaczej na to spojrzy.
    Nie znam jej, ale moze latwiej byloby Ci napisac jej wszystko w liscie, zeby na spokojnie poczytala i przemyslala ... napisz, jak Ci smutno, jaka czujesz sie teraz bezradna. Postaraj sie psychologicznie do tego podejsc. Stare porzekadlo mowi, ze najlepsza przyjaciolka corki jest matka ... i cos w tym jest ...

    Musisz kogos dopuscic do tego Twojego sekretu.
  • mgh0612 11.01.13, 23:48
    Ja też miło badań nie wspominam, ale są do przeżycia. Dużo zależy od lekarza, atmosfery. Najbardziej bolesne badania miałam w momencie przyjścia do szpitala na poród. Lekarka była oschła, nieprzyjemna... i strasznie bolało! Aż się zwijałam. Ale żyję, synek też i oboje mamy się dobrze!
    Dobrym pomysłem jest zmiana lekarza.

    Może załóż jakieś nowe konto mailowe, fikcyjne, tak na teraz i podaj nam tutaj - będziesz mogła od nas otrzymać bardziej bezpośrednia wsparcie.

    A co do mamy... Pomyśl sobie, że to jej wnuk czy wnuczka. Babcie też mają jakieś prawa do swoich wnuków.
    Ciągle się boję, ze kiedyś w przyszłości dziewczyna mojego syna zajdzie z nim w ciążę, a potem nic nam nie mówiąc, zdecyduje się na aborcję. Że zabije mojego wnuka! Nie mogę tego spokojnie przeżyć...
  • katarzyna19855 15.01.13, 13:55
    mam nadzieje, że nie pisze za późno... Pamietaj że ból aborcji pozostaje do końca życia to nie jest tak że po roku dwóch pieciu latach zapomnisz NIE zawsze będziesz pamietac że nie pozwoliłaś żyć Twojemu dziecku to największy skarb jaki mogłaś dostać od BOGa szanuj to i dziękuj wiem że jest Ci ciężko ale jeżeli podejmiesz albo podjełąś decyzję o urodzeniu dziecka wtedy to Ty wygrasz z Bogiem wszystko się ułoży wiem o tym... Poproś BOga o pomoc On Cię nie opuści a dziecko to skarb... Nie pozwól aby zło wkradło się do Twojego serca... ja to przeszłam i wiem jaki to ból każdego dnia żałuje to co zrobiłam.. mam nadzieje że Ty tego nie zrobisz i nie podzielisz mojego bólu...
  • mamaanieli 15.01.13, 20:01

    postaraj sie znaleźć w okolicy normalnego, ludzkiego ginekologa. inna sprawa, ze rzeczywiscie - gdy ty sie spinasz i stresujesz, ból sie powiększa. więc teraz postaraj sie nie myslec o kolejnym badaniu. a potem dasz rade smile i zycze ci delikatniejszego lekarza.

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • mamaanieli 15.01.13, 20:02
    a dlaczego w po badaniu w 6 tyg. masz znów miec wizyte za dwa tygodnie? to dość dziwne. bardzo szybko. w fizjologicznej ciązy wystarczy robic badania co miesiąc.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • lila57 15.01.13, 23:43
    Nie wiem. Skąd mam wiedzieć? Mam 22 stycznia. Równo 2 tygodnie...
  • mgh0612 15.01.13, 23:58
    A dostałaś zdjęcie usg? Pamiętam, jak pokazywałam wszystkim mówiąc, że ta mała kropeczka (do końca nie byłam pewna, czy ta biała, czy ta czarna) to nasz dzidziuś smile
    Najlepsze były foty koło 5-6 miesiąca, bo już był wyraźny kształt, a jeszcze nie był za duży. Bo potem głowa na jednym zdjęciu, noga na drugim, nos na trzecim tongue_out i też nic nie widać wink

    Porzuciłaś już pomysł aborcji?
  • mamaanieli 16.01.13, 09:44
    to jest prywatny lekarz, czy państwowy? bo jak prywatny, to obawiam się ze wyciąga kasę. jeśli ciąza przebiega fizjologicznie, to nie ma sensu biegać na badania co dwa tygodnie. no chyba ze jest podstawa - np. poronienie zagrażające itd.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • lila57 25.01.13, 15:26
    Właśnie myślę o aborcji coraz bardziej. W zasadzie już podjęłam decyzję...
  • mgh0612 25.01.13, 17:42
    Szkoda sad sad sad
    A gdybyś znalazła rodzinę dla swojego maleństwa? Adopcja dedykowana? Co Ty na to?
  • lidka1988 25.01.13, 23:24
    Dobrze się zastanów nad tym co chcesz zrobić. Ja usunęłam ciąże ponad rok temu i bardzo tego żałuję. Moja przyjaciółka urodziła kilka dni temu. Zazdroszczę jej, nawet nie wiesz jak bardzo. Nie widziałam jeszcze jej maleństwa, ale słyszałam płacz przez telefon i to wystarczyło, żebym całkowicie się rozsypała....Aborcja nie jest momentem, chwilą, to taka rana która nigdy do końca się nie zagoi. A najgorsze jest to, że czasami dopiero po latach otwiera się i jątrzy.
  • sabina211 26.01.13, 20:15
    Jeśli Twoje rozterki mają źródło materialne, to w przypadku urodzenia dziecka zobowiązuję się publicznie do przekazywania Ci 200 złotych miesięcznie (na pieluchy starczy) przez pierwszy rok życia dziecka. Tylko i aż tyle, bo tyle mogę zaoferować na 100%. Pozdrawiam. Jeśli jesteś zainteresowana, odezwij się na pocztę gazetową.
    PS. Ja też byłam sama, kiedy urodziłam pierwsze dziecko i też całą wyprawkę dostałam, więc wszystko wiem i wiem, że WARTO pomagać. Mój syn 12.02. kończy 12 lat...Dziś ma dwie młodsze siostry, tatę (niebiologicznego, adopcyjnego, ale jedynego i kochającego/kochanego). To naprawdę jest możliwe. Nie rób głupstw, pomogę. Inni też deklarują pomoc.
  • lila57 11.02.13, 19:59
    Piszę po dość dlugiej przerwie. Zdecydowałam się na aborcję. Pojechałam z chłopakiem, mieliślimy transport na Słowację z Cieszyna. Ogólnie wszystko było załatwione. Dojechaliśmy tam do tej kliniki. Od razu podpisałam zgodę i ... się rozpłakałam. Poprosiłam o 30 min. na zastanowienie i zrezygnowalam. Wrocilam z powrotem do Polski. Caly czas mysle, czy dobrze zrobilam. Strasznie sie boję, że nie dam rady, mam dopiero 18 lat. Nie mam pojecia jak sie zająć dzieckiem, nie wiem, czy podołam. A czy ta pomoc materialna dalej aktualna? Głupio mi tak prosić, ale bardzo by się przydala. Szczegolnie jakis wozek itp. Proszę o odp.
  • nati1011 11.02.13, 20:11
    Witaj Lilly. Ciesze się, ze podjęłaś taką decyzję.

    Pomoc jest nadal aktualna. Napisz skąd jesteś. Możesz na priva: nati1011@gazeta.pl

    Mam do dyzpozycji wózek, ubranka, ale jak trzeba to zorganizuję wyprawkę, a i dziewczyny na pewno dorzucą coś od siebie.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • esyaa 11.02.13, 20:51
    Mogłabyś napisać do mnie? esyaa@gazeta.pl
    Też myślę o aborcji, nie chcę się na nią zdecydować, ale jestem przerażona. Napisz proszę smile
  • lidka1988 11.02.13, 21:51
    Też pamiętam ten moment jak ja się rozpłakałam w klinice. Tyle tylko, że wtedy już podali mi jakieś tabletki i czekałam na zabieg... Ty postąpiłaś bardzo mądrze. Ze swojej strony mogę obiecać, że też dorzucę się do wyprawki.

    Trzymam za Ciebie kciuki. Będzie dobrzesmile
  • lidka1988 11.02.13, 21:52
    Odezwij się też do mnie na lidka1988@gazeta.pl.
  • ela696 11.02.13, 23:04
    Dobrze zrobiłaś kochana. Trzymaj się dzielnie. Wyprawkę Ci tu skompletujemy. Jeszcze na o czas, póki co myśl pozytywnie, dbaj o siebie i pisz tu do nas.
    Nie ma chyba kobiety, która by się nie stresowała w pierwszej ciąży, która by w stu procentach umiała zajmować się noworodkiem. Dlatego bądź wyrozumiała dla siebie, masz prawo nie umieć, nie wiedzieć. Wiele rzeczy będziesz robić instynktownie i na pewno dasz radę. Masz całych 9 miesięcy by się przygotować.
    Ważne, że podjęłaś kluczową, dojrzałą decyzje swojego życia. Słuszną decyzję. Nie oglądaj się już w tył.
  • twoj_aniol_stroz 12.02.13, 09:40
    Ależ się cieszę z tej decyzji smile
    Co Ty się teraz martwisz zajmowaniem noworodkiem? Teraz masz się zająć sobą, troszczyć sie o siebie. Z czasem powoli wszystko będzie się układało. Wyprawką się nie martw, jak widzisz dziewczyny juz przebierają nogami do kompletowania, więc spokojnie czekaj. Już tu była kilka razy akcja zbierania wyprawki i się powiodły, więc o to możesz być spokojna. Może napisz skąd jesteś (mniej więcej), my tu mamy dzieci i noworodkami się zajmowałyśmy. Myślę, że ta, która będzie miała najbliżej może podskoczyć i pomóc, pokazać jak malucha przewijać, jak kąpać, jak karmić... Położne tez tego uczą, więc tym się nie przejmuj. A pytać o wątpliwości możesz zawsze i dostaniesz na pewno sporo podpowiedzi jak sobie radzić smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • sabina211 14.02.13, 23:28
    Moja propozycja pomocy po urodzeniu dziecka jak najbardziej aktualna.
  • nati1011 12.02.13, 12:07
    Odezwijcie sie do mnie na maila.

    Mam już konkretną pomoc dla Was.


    nati1011@gazeta.pl


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • mamaanieli 12.02.13, 20:24
    spoko. wyprawki dostaniecie. dajcie znac skad jestescie bo warto dowiedziec sie na co mozecie liczyc w instytucjach pomocowych.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • lila57 12.02.13, 22:52
    Teraz dopiero przeczytałam wszystkie posty. Bardzo dziękuję, odezwę się jutro do wszystkich po kolei. Jestem z woj. śląskiego, okolice Katowic.
    Ja cały czas się zastanawiam, czy dobrze zrobiłam. Teraz mam wrażenie, że tego dziecka nie pokocham, że będzie dla mnie ciężarem, czuję się jak jakiś potwór, bo myślę o nim jako czymś złym, boję się, że tak już zostanie, ale po rezygnacji z aborcji cały czas nachodzą mnie takie mysli. Po prostu tak jakbym go w ogóle nie chciala i nie umiem nic na to poradzic... Jest mi z tym naprawdę ciezko.
  • faun1512 12.02.13, 23:29
    Spokojnie, daj sobie czas; nie Ty pierwsza i nie ostatnia tak to odczuwasz. Wogóle nie myśl o tym że nic nie czujesz do tego dziecka. Uczucia do dziecka przyjdą we właściwym momencie - cierpliwoścismile. Może gdy poczujesz pierwsze ruchy, może gdy je po raz pierwszy przytulisz, może gdy zobaczysz pierwszy uśmiech maleństwa, a może gdy pierwszy raz powie "mama". Ten moment przyjdzie na pewno - to nieuniknionesmile. Trzeba tylko poczekać.
  • lidka1988 12.02.13, 23:41
    Pokochasz to dziecko na pewno. Jak się urodzi to zrozumiesz, jaki ogromny błąd chciałaś popełnić. Poza tym mi Ci tu pomożemy. Zresztą sama widzisz jaki jest odzewsmile

    A teraz czekam jak się odezwiesz na privasmile
  • lila57 13.02.13, 23:35
    Mam nadzieję, że się to zmieni, bo na razie do dziecka nic nie czuję, kompletna pustka sad Nawet mnie widok z USG nie wzrusza, jakaś maskara sad
    A tak co do USG, mam pytanie. Ktoś się mnie już pytał, czy dostałam zdjęcie USG dziecka, no ale właśnie nie dostałam, a co gorsza spytałam się, czy mogłabym je dostać, to mi ginekolog powiedziała, ze "nie wydają". Może tak być? sad Jestem strasznie zła. Bo miałam juz wymyslony plan, żeby pokazać tacie to zdjecie, zebym nie musiala nic mowic. Moze to glupie, ale strasznie się boję. A z 2 strony, to pamiatka na całe życie sad Mam mnóstwo wizyt u tej babki. Jak pierwsza wizyta była w 6 tygodniu, tak teraz bd 12 tydzień i juz 4 wizyta. I w ogole mialam jakies zakazenie, dostalam 3 globulki, ktore nic nie pomogly, po 3 tyg. mialam wizytę, powiedzialam jej, ze nadal mam dolegliwosci, to powiedziala, ze mam kupic sobie Tantum Rosa i tyle sad A najgorsze jest, ze to cale pieczenie, swiad, bol pojawily sie po 1 wizycie, ktora byla dla mnie koszmarem. Jak juz wczesniej pisalam, straszny bol, wcisnela mi ten wziernik na sile, a potem jeszcze USG dopochwowe... I od tej pory ten dziwny bol nie znika (taki przeszywajacy, raz na jakis czas), pieczenie itp, tez.
  • mgh0612 14.02.13, 01:20
    Spróbuj zmienić lekarza. Zdecydowanie! Zawsze warto pójść do kilku i dopiero wtedy wybrać najlepszego. To w końcu poważna sprawa, kto będzie prowadził Twoją ciążę. Dużo od tego zależy.
  • agullkaa 14.02.13, 09:50
    lila jestem z okolic. Mam mnóstwo rzeczy dla małych dzieci, głównie dla dziewczynki, bo po synku powydawałam większość, wanienkę, zabawki dla maluszka, wózek pożyczyłam, ale gdybyś była chętna zapytam co z nim. Gdybyś potrzebowała tych rzeczy daj znać.
    Co do strachu ja miałam obie ciążę planowane i też bardzo się bałam jak dam radę wink nie martw się dasz smile
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/mhsvj44j2tqgatze.png[/img][/url]

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/ijpbh371uyi1aagg.png[/img][/url]
  • asia_i_p 14.02.13, 21:52
    Lila, nie każda matka czuje od razu.
    Ja nawet nie czułam tej fali miłości, która miała przyjść zaraz po urodzeniu, mimo że ciąża była planowana i wywalczona. Stopniowo uczyłam się kochać córkę. Nie daj się wpędzić w paranoję, że masz ginąć z miłości już teraz, nie mierz temperatury swoich uczuć co chwileczkę, bo się wpędzisz w depresję. Daj temu czas.
    Płucz tym Tantum Rosa i szukaj następnego ginekologa, bo z tą panią się nie dogadasz, nie pasujecie do siebie i już, a to w relacji z lekarzem, zwłaszcza z ginekologiem, ważne.

    Przełam lęk i pogadaj z tatą, będziesz to miała za sobą, po co się tak męczyć? Może nie być tak źle. Pamiętam opowiadanie mojej babci, jak moja ciocia przyjeżdżała ze studiów na weekendy co tydzień chudsza i słabsza i w końcu z płaczem przyszła powiedzieć matce, że jest w ciąży. Babcia, która miała przed oczyma wizję raka, a przynajmniej gruźlicy, wykrzyknęła spontanicznie "Dzięki Bogu!".

    Będzie dobrze. Tacie się może nie spodobać, ale dorastając robimy coraz więcej rzeczy, które się nie podobają rodzicom.

    Tak między nami mówiąc, zdjęcie powinni ci wydać , wszystkie wyniki badań należą do pacjenta i przychodnia nie może ich ot tak zatrzymać - ale nie wiem, czy masz się siłę kłócić.
    --
    Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

    Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
  • 44ab 13.02.13, 21:55
    Nie obwiniaj się, że jeszcze nie myślisz dość cieplo o swoim dziecku, to się na pewno z czasem pojawi. Jednego możesz być pewna, że Twoje dziecko będzie Cię kiedyś bardzo kochać, będziesz dla niego najważniejsza, ono będzie Cię kochać bezwarunkowo, gdy bedziesz radosna i gdy będzie Ci żle. Dziecko to największy skarb.
  • lidka1988 21.02.13, 11:52
    Sprawdź pocztęsmile
  • lila57 28.05.13, 09:21
    Dawno już tutaj nie byłam... Nadal jest mi ciężko, nie wiem, co robić. Myślę o adopcji, o oddaniu dziecka. Mój chłopak się ode mnie odwrócił. Przestał pisać, odzywać się do mnie, miał iść do pracy... A ja bez niego sobie nie poradzę. I nie mówcie, że da mi alimenty i wszystko bd okej, bo nie bd. Ja nie pracuję, moja mama mnie utrzymuje i pieniędzy ledwo starcza na nas 2. O dziecku nie ma mowy. Do pracy iść nie mogę, bo kto się zajmie dzieckiem?
    To już 6 miesiąc, mam dość tej ciąży, te masakryczne rozstępy na ciele- tak mnie oszpeciły, że nie mogę na siebie patrzeć, a to dopiero 6 miesiąc... Do końca życia w takich rozstepach... sad Chciałabym urodzić już, mieć to wszystko za sobą. Boję się kolejnej serii blizn, mam dopiero 18 lat, a jak ja już wygladam...
    Nie czuję się w ogóle gotowa na macierzyństwo, nie widze siebie w tej roli. Nigdy nie lubiłam dzieci. Po prostu denerwowały mnie. Pewnie jestem wyjątkiem, ale ja żaluje, ze tej aborcji nie zrobiłam. Nic do tego dziecka nie czuję, żadnej więzi, nie chcę go wychowywać na siłę, zreszta nawet nie mam jak...
  • mgh0612 28.05.13, 13:59
    Kochana, rozstępami się nie martw. Prawie każda kobieta jakieś ma. Nastolatki też mają (a to biust za szybko urósł, a to przytyła, a tu szybko schudła, a to za szybko urosła..)! Natomiast z czasem rozstępy stają się prawie niewidoczne. Na początku wyglądają przerażająco. A z czasem widać je coraz mniej, i mniej... i można nawet dojść do wniosku, że jest tak, jakby ich nie było. Chyba każdy je strasznie przeżywa, ale naprawdę to nie koniec świata. Z czasem jest lepiej.

    Co do dziecka i perspektyw... cóż! To kwestia indywidualna. Ja swojego dziecka bym nigdy nie oddała. Ale ja to ja. Znam osoby, które zostały adoptowane, znam rodziców, którzy wychowują adoptowane dzieci. Gdyby ktoś mi nie powiedział, do głowy by mi nie przyszło, że nie są biologicznymi rodzicami, że nie są spokrewnieni. Przemyśl to jeszcze, podowiaduj się. Żebyś potem tej decyzji nie żałowała! Będziesz miała całe życie na rozmyślanie o tym. Ale jeśli chcesz oddać dziecko, oddaj je. Całe. Pozwól mu ułożyć sobie życie w rodzinie, która je pokocha. Najgorsze, co można zrobić, to z jednej strony dziecko oddać, a z drugiej nie zrzec się praw rodzicielskich. Albo się nim zajmiesz, albo pozwól mu odejść i być szczęśliwym w jakiejś innej normalnej rodzinie.
    Trudna decyzja przed Tobą!

    I nie żałuj aborcji. Poroniłam w piątym miesiącu ciąży. Ten mały robaczek... ile bym dała, żeby żył! Nie żałuj aborcji. Wielu ludzi marzy o tym, by adoptować dzidziusia. Jeśli nie chcesz być jeszcze mamą, ok. To właśnie adopcja jest tym słusznym rozwiązaniem, nie aborcja.
  • esyaa 30.05.13, 17:20
    Wiesz jak Ci zazdroszcze, ze nadal jestes w ciazy... crying
  • lila57 02.06.13, 11:42
    Jest mi strasznie ciężko, ale mam nadzieję, że to się wszystko ułoży. Najbardziej czego mi teraz brakuje to wsparcia mojego chłopaka, ale go nie ma. Ma kompletnie gdzieś to, co się ze mną dzieje. Wiem, że gdyby przy mnie był, byłoby mi o wiele łatwiej sad Ale kiedy widzę jego obojętność, oschłość jest mi strasznie źle. Potrafi do mnie nawet nie pisać kilka dni, a własciwie to on sam w ogole sie nie odzywa... O spotkanie muszę się dosłownie prosić, a i tak nie zawsze znajdzie czas (choc nic nie robi- nie pracuje, siedzi tylko w domu...).
    Chciałam się zapytać o pomoc, którą niektóre osoby chciały mi udzielić. Czy nadal to aktualne? Mówię tu głownie o wyprawce- o wózku, łozeczku, jakichs ubrankach itp, ktos nawet pieluchy oferowal, bo mu zostaly. Wszystko się przyda.
  • sabina211 02.06.13, 13:39
    A może to tylko biologiczny tata Twojego dziecka? Może jego prawdziwym ojcem będzie ktoś inny? Sama lat temu 12,5 podejmowałam identyczną decyzję, która teraz czeka Ciebie.(Byłam nieco starsza, ale bez wsparcia rodziców byłoby mi bardzo ciężko.) Ojca bio wykluczyłam z naszego życia i absolutnie ani przez chwilę tego nie żałowałam. Syn wie o swojej sytuacji, ale do dziś nie zgłasza potrzeby poznania ojca bio. Jego tatą (także prawnie) jest mój mąż, którego poznałam, gdy mały miał 3 lata.
    Co do mojej oferty pomocy (200zł miesięcznie przez pierwszy rok po urodzeniu dziecka) to ją potwierdzam i podtrzymuję.
    Trzymam kciuki za Ciebie, Maleństwo i Twoją Mamę. I za chłopaka też, żeby nie ocknął się za późno, o ile w ogóle macie być razem....
  • tirina 03.06.13, 13:38
    hej!! mam kilka miesc gdzie moglabym popytac o ubranka.mam tez wozek spacerowke.wiem ze na poczatek to nie taki wozek bedzie Ci potrzebny ale jak dzieciatko bedzie mialo powyzej 6 miesiecy to sie moze przydac.Wozek jest zgrabny i zadbany z przyjemnoscia Ci go podaruje.
  • gosiapp83 14.06.13, 18:53
    Witaj, odezwij się do mnie, może będę mogła Ci jakoś pomóc. Na pewno wszystko się ułoży, Ulżyło mi, kiedy przeczytałam, że tego nie zrobiłaś. Rozumiem Twoje obawy, też zawsze denerwowały mnie dzieci, a będąc w ciąży nie do końca czułam tą więź, o której się tyle mówi.
    Po porodzie wszystko się zmieniło na lepsze. jestem szaleńczo zakochana w swoich dzieciach i chcę więcejsmile I co z tego, że mam kilka rozstępów. moje życie się ułożyło lepiej niż mogłam to sobie wyobrazić i wierzę, że w Twoim przypadku też tak będzie!!smile
  • bma567 14.06.13, 19:35
    Kochana, a skąd jesteś, wszystko się ułoży, daj znać to możemy porozmawiać.
  • mlody.lew1990 15.06.13, 18:11
    Hej, słuchaj wózek, ciuszki i inne rzeczy mamy, chętnie wyślę Ci te rzeczy tylko byś musiała pokryć koszta przesyłki. Myślę, że to dobra oferta bo przydadzą Ci się i Twojemu maleństwu te rzeczy chyba, że jesteś ze Szczecina. Napisz do mnie swój numer na adrian.perec@gmail.com - pogadamy smile. Najgorszy jest strach- nie lękaj się niczego- rodziców, odpowiedzialności, tego, że nie dasz rady. Będzie dobrze.
    PS. wysyłam Ci filmik, który pokazuje jak wygląda dziecko w 6 tygodniu- zobacz jak mu bije serce:
    www.youtube.com/watch?v=05qYG4pIkxc&feature=player_detailpage#t=46s
    I jeszcze raz mówię- nie bój się smile
  • nati1011 16.06.13, 21:45
    Adrian - ja pokryję koszty przesyłki - dziewczyna jest ze śląska - w razie potrzeby zawieziemy smile

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • tirina 03.06.13, 13:32
    a jak ajk czytam ze ktos wybil sobie z glowy ta cala aborcje to pojawia mi sie wielki usmiech na twarzy i jestem pelna podziwu naprawde.Urodzic mimo wszystko,chodzby nie wiem co.Chcialabym wrocic sie do tamtego najokropniejszego dnia w moim zyciu i podjac taka sama decyzje,ale nie moge.Ciesze sie jednak ze ktos trafia tu zanim zrobi jakies glupstwo i wtedy widzi wszystko w jasniejszych barwachsmile
    Dzieki Wam dziewczynysmile
  • mama.rozy 14.06.13, 20:22
    jakbyś mogła napisac,skąd jesteś,wrzucam prośbę o wyprawkę na zaprzyjaxnione forum i byłoby łatwiej coś zorganizowac,znając regionwink
    możesz na pocztęsmile
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • lina_ewe 14.06.13, 21:38
    Czesc,

    rozumiem, ze jestes ze Slaska.
    Potrzebowalabym wiedziec dokladnie, to koniec lipca podrzucilabym Ci wozek (taki 2 w jednym, gleboki i spacerowka, w dobryn stanie, kola z powietrzem - dobrze sie go prowadzi).
    Ubranka poslalm juz innej dziewczynie z forum, zostalo mi tylko pare najsliczniejszych sukieneczek. Daj znac, kogo sie spodziewasz. Jak dziewczynki, to tez Ci podrzuce.
    Moj gazetowy nie dziala (Twoj tez, bo jakis czas temu sprawdzalam), ale umowilam sie (juz dawno temu) z Nati, ze mozesz do niej na gazetowego, a ona ma kontakt do mnie.

    Pozdrawiam i odezwij sie, prosze!
  • nati1011 14.06.13, 23:27
    Lily - nie było mnie trochę, bo walczę ze swoim chorym dzieckiem.

    ALe mam dla ciebie konkretną pomoc. Napisalam do ciebie na miała, który kiedyś podałaś, Odezwij się czy nadal aktualny.


    Dziewczyny - jakby co piszcie na maila, ja chwilowo jestem trzoszkę wyautowana z forum. Mogę coś przeoczyć.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • roskosze 26.06.13, 17:22
    witam mam dosc nietypowa propozycje, poszukuje kobiety która własnie jest w 9 lub zaczyna 10tydzien ciazy i jest skłonna sprzedac zdjecia usg, proponuje 400zł za 4 fotki, propozycja jest kontrowersyjna ale jak najbardziej powazna proze pisac na adres roskosze@wp.pl
  • zajacowna 29.06.13, 13:12
    Lillia jesli myslisz o adopcji, napisz na mojego maila e.z@poczta.onet.pl
    --
    z pozdrowieniami E.
  • lila57 30.06.13, 14:37
    Myślę o adopcji, ale już tylko w razie takiej konieczności, kiedy po prostu nie dam sobie rady, kiedy nie będę sobie w stanie poradzić z dzieckiem. Ale chcę spróbować, dać sobie szansę, żeby nie żałować, że chociaż nie spróbowałam. Na decyzję mam 6 tygodni i chcę je wykorzystać. Jak na razie zbieram rzeczy. Mam już trochę ubranek, kołyskę. Będę robiła remoncik w swoim pokoju, malowanie sufitu itp. Muszę go przemeblować, bo nie będę miała miejsca nawet na kołyskę.
    Będę wdzięczna za każdą podarowaną mi rzecz. Jakby komuś zostały jakieś pieluchy nawet, to ja z chęcią przygarnę xD Bo podejrzewam, że tego idzie jak "woda", a tanie to to nie jest.
  • bellagnos 30.06.13, 22:11
    Witaj
    Będzie też łatwiej cokolwiek szukać jak będziemy znali płeć dziecka. Co do pieluch, może warto się zastanowić nad wielorazowymi, albo pół na pól . Moja koleżanka zakładała dziecku tylko takie, są one dość drogie bo gotowe uszyte i różnej jakości ale często na allegro można kupić używane za połowę ceny, albo samemu uszyć jeśli kogoś masz, w necie jest trochę wykrojów i z flaneli można uszyć. Tu są opisane rodzaje na początek potrzeba takich 12.
    swiatpieluch.pl/ekologiczne-pieluszki-wielorazowe-c-1.html
  • lila57 01.07.13, 20:51
    Tyle że ja nie chcę znać płci dziecka. Tak sobie postanowiłam i nie chcę zmieniać zdania. Ubranek mam już dosyć dużo. I dla chłopca i dla dziewczynki, a wiele z nich jest po prostu uniwersalnych.
  • bellagnos 01.07.13, 21:57
    Lilo ja dopiero teraz zauważyłam, że Tobie już niewiele zostało do porodu, nie wiem dlaczego jakoś pomyliło mi się ze twój post jest pisany niedawno . Kiedy dokładnie masz termin? Czy oprócz ubranek kołyski masz coś jeszcze? Widzę ze masz obiecany wózek... Będę się starała jak najszybciej coś dla was znaleźć.
  • lina_ewe 19.07.13, 23:23
    czesc
    pieluch bawelnianych mam ile chcesz, bo ja tylko takich uzywalam do 3 miesiaca (zdecydowanie zdrowsze dla dziecka), zreszta pozniej tez dawalam pampersa tylko na noc i na wycieczki, bo zal mi bylo dzieci, zeby caly czas trzymac je w tych papierowo-plastikowych pieluchach. Jakkolwiek, to nie forum, zeby dyskutowac o przewagach pieluch bawelnianych nad jednorazowymi.
    Mowie tylko, ze bawelnianych ile chcesz, zostaly mi tez ze dwie duze paczki pampersow (tych wiekszych tj. 4), bo moja coreczka przestala wlasnie uzywac pieluch.
    Tak jak pisalam mam wozek i pewno troche innych rzeczy sie znajdzie - tylko daj mi znac gdzie to dostarczyc. Moj maz bedzie za tydzien jechal do Polski (do Bielska), wiec chetnie Ci podrzuci. Pozniej to bedzie juz bardzo trudno cos podwiezc.
    Nic za to nie chce. Tylko powiedz, gdzie to dostarczyc.
    Pozdrawiam.
  • gemmi18 07.07.13, 00:17
    Mam ubranka i wiele innych rzeczy, mogłabym również pomagać Ci później. Nie mam cierpliwości czytać wszystkich wpisów, napisz, skąd jesteś? Jak miałam 17 lat, zaszłam w ciążę. Prezentem na moje 18. urodziny była córeczka, którą mogłam cieszyć się tylko 2 dni... Ironia losu, zapłata za co? Za moją odwagę, za to, że przez myśl nie przeszła mi aborcja? Że nie bałam się chodzić do najlepszego liceum z brzuchem, że od początku pragnęłam być mamą. Doceniaj to, że będziesz miała dziecko. To jest dar, o którym będziesz przekonywac się każdego kolejnego dnia.
    Teraz mam dwoje dzieci. Nie jest łatwo, ale chcę Ci pomóc.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/9f7jk6nlkptm61kp.png[/img][/url] bbcode

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka