06.02.13, 18:54
Nie wiem, po co tutaj pisze, ale chyba po to, żeby to z siebie wyrzucić, bo nikt inny o tym nie wie (tj. w sensie w moim codziennym otoczeniu). Pojutrze jestem umówiona na zabieg. Boję się trochę komplikacji, i że coś może się stać, chociaż niby wszystko jest sprawdzone, i wszystko jest (powinno być) w porządku.
Tak krótko, bo w sumie co więcej napisać?
Chociaż wirtualnie to z siebie wyrzuciłam.
Edytor zaawansowany
  • pesto92 06.02.13, 23:09
    Boje się, że nie dam rady z dzieckiem, i że (i chociaż może to zabrzmi szczeniacko) pokrzyżuje ono zupełnie moje plany. Po prostu nie jestem gotowa na to wszystko.
    To już prawie 8 tydzień, a im wcześniej wybiorę się na zabieg, tym lepiej.
  • ela696 07.02.13, 02:22
    Dasz radę, z dzieckiem nie jest tak źle. wink Na pewno momentami trudniej, ale czy w życiu mamy iść zawsze na łatwiznę i tchórzyć? Jeśli urodzisz na 100 % nie będziesz żałowała, będziesz mieć kogoś kto Cię bezwarunkowo pokocha. Twoje życie nabierze sensu.
    Masz dziewięć miesięcy żeby się przygotować na bycie mamą. To długo i z każdym miesiącem będziesz bardziej spokojna. Teraz buszują hormony, daj sobie i dziecku szanse. Ono jest warte by żyć, by mieć kochającą mamę.
    Plany pewnie trochę pokrzyżuje ale wszystko się jakoś poukłada. Jeżeli masz w kimś oparcie, jakieś zabezpieczenie finansowe to już naprawdę bardzo dużo.
    Nie idź na ten cholerny zabieg. Będziemy Cię tu wspierać maksymalnie.
  • 44ab 09.02.13, 21:20
    Czy wiesz, że w 8 tyg. zycia dziecko ma już ok 3 cm i wyglądem przypomina miniaturowego czlowieczka? Ma już rysy twarzy, wszystkie narządy są ukształtowane, rytmicznie bije mu serduszko, ma też rozwinięty uklad nerwowy, a więc zmysł bólu także. Ten "zabieg" to zabójstwo dziecka, ktore pragnie Twojej milości i kiedyś będzie Cię bardzo kochać. Umiałabyś żyć ze świadomością, że pozbawiłaś życia swoje dziecko? Wszystkie kłopoty, problemy są przejściowe,potwierdzi to każda z nas, ktora choc przez moment sie kiedyś zawahała. A otoczeniem się nie przejmuj, gadaniem, plotkami. Pomyślalabyś kiedyś - zabiłam dziecko, by ten czy tamten mnie nie obgadał, chyba nie są tego warci, prawda? Trzymaj się, wierzę w Ciebie i że podejmiesz mądrą decyzję.
  • ew.a23 07.02.13, 10:34
    Witam. Ja też 20 lat temu miałam zabieg. Wszystko miało odbyc się bez komplikacji, raz dwa i po problemie. Miał mi spaść kamień z serca. Ale po jakimś czasie okazało się, że aborcją nie pozbyłam się problemu, wrecz odwrotnie, zaczęły się takie problemy z którymi od 20 lat nie jestem sobie w stanie poradzić.Depresja, żal, smutek, tęsknota za Dzieckiem, którego się pozbyłam nie pozwala normalnie funkcjonować i żyć. Ty już jesteś Mamą i nawet aborcją tego nie zmienisz.Pojęcia nie masz, jak to jest być Mamą nieżyjącego Dziecka, do którego śmierci sami się przyczyniliśmy.Będzisz miała do końca życia żal do siebie, ze tak po prostu powoliłaś zabić swoje Dziecko .Błagam, zastanów się jeszcze. Jeszcze masz czas.Masz szansę uratować Dziecko i siebie. Przemyśl tosmile
    Pozdrawiam
  • pesto92 07.02.13, 13:34
    Idę na ten, jak to ktoś napisał, cholerny zabieg. Zdania już nie zmienię. I napisałam tutaj, bo jak wspomniałam, chciałam się wygadać, wyrzucić to z siebie chociaż w taki sposób. Boję się troche jutra, to wiadomo, ale staram się o tym nie myśleć.
  • pesto92 07.02.13, 20:35
    Wiesz, nie uważam, że ten dzieciak wtargnął do mojego życia jak intruz, bo coś takiego jak niepokalane poczęcie nie istnieje, więc w pewnym sensie sama jestem temu winna.
    Ale w tym roku kończę szkołę. Później chciałam iść do pracy, bo chce mieć wreszcie swoje własne pieniądze, a nie być na utrzymaniu. A jednak urodzenie dziecka to byłaby przeszkoda, przynajmniej na początku. Dla kogoś to może durne gadanie, zaraz pewnie ktoś napisze, że kila miesięcy mnie nie zbawi, ale ja wiem, co pisze, wiem, czego chce i co muszę. Może dla kogoś kilka miesięcy nicnierobienia (w senie bez pracy) to krótko, ale nie dla mnie.
    Pieniądze na zabieg mam, fizycznie pewnie będzie dobrze, bo zabiegu nie wykona byle kto, w byle jakich warunkach - wręcz przeciwnie. Ale obawy zawsze są, to proste, jednak to jakaś ingerencja w organizm.
    Przeczytałam Twój list/wiersz. Już kilka lat temu natknęłam się na wiersze/listy/piosenki/prośby nienarodzonych dzieci, i chociaż zabrzmi to może dziwnie (?), to spójrzmy prawdzie w oczy: to tylko wymysły ludzi dorosłych. Żaden abortowany zarodek/płód by czegoś takie nie wymyślił. Co ja w ogóle pisze: przecież to oczywiste, i chyba nie muszę tego nikomu tłumaczyć.
  • pesto92 07.02.13, 20:54
    I tu się mylisz, cholernie szybko oceniasz. Nie drwię z Twoich uczuć, tylko drwię z takich listów/wierszy, bo wiem, że to tylko listy i wiersze, napisane przez ludzi dorosłych w.... niewiadomym celu.
    Ale skoro uważasz, że to niepotrzebna dyskusja, to Twój wybór.
  • ew.a23 07.02.13, 21:29
    To już jutro...Strasznie mi żal Tego Dzieciątka i Ciebie.Wiem, że teraz tego nie zrozumiesz, ale bardzo bym chciała, zebyś nie musiała przechodzić przez to co my.Spróbuj dać sobie i Dziecku szansę.Zastanów się, naprawdę tego chcesz?Odpowiedz sobie szczerze, ale naprawde szczerze w sercu.Jak się wsłuchasz w głos serca, mozesz być zaskoczona.Bo tak naprawde żadna Matka nie chce śmierci swojego Dziecka, tylko znajduje tysiąc powodów, zeby utwierdzić się w przekonaniu, że tak bedzie lepiej.Ale to jest kłamstwo.
    Wierzę, że jeszcze to przemyślisz.smile
    Pozdrawiam serdecznie
  • twoj_aniol_stroz 07.02.13, 22:02
    Chwila! Ten list napisała mama do dziecka - do swojego nienarodzonego dziecka, którego kiedyś nie chciała, a teraz oddałaby wszystko by mieć je przy sobie. W jakim celu Muszelka ten list napisała? Bo tak czuje! Tak trudno to zrozumieć, że ta kobieta przeszła aborcję i teraz nie może sobie z tym poradzić? I miała prawo odebrać Twoje słowa tak jak odebrała... To jej uczucia, jej ból, jej cierpienie... Fakt, że kobiety po aborcji czują podobnie, by nie powiedzieć identycznie też o czymś świadczy. Nie zliczę ile czytałam historii kobiet po zabiegu, ile bólu i cierpienia było w tych opowieściach... Ty wybór jeszcze masz, one nie. Ten list to nie jest wymysł jakiegoś grafomana - to realny ból kobiety, która choć w taki sposób chce porozmawiać ze swoim dzieckiem...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • nati1011 07.02.13, 22:13
    Pesto - przed - aborcja zawsze jawi się jako to lepsze wyjście. Kobiecie się wydaje, ze nie ma innego rozwiązania. Że tak bezie najlepiej dla niej i ... dziecka. Wiem jak to funkcjonuje. Problem w tym, ze ty nie wiesz co bedzie PO.

    NIe cofniesz się do czasu sprzed ciązy. To dziecko już jest. I nie zniknie. Możesz je urodzić. Możesz je zabić. ALe ono nie zniknie. Jeżlei je urodzisz, to jeszcze wiele może sie zdarzyć. Wiele może się zmienić. Jeżeli jednak raz otworzysz drzwi z napisem aborcja, to już nigdy nie uda ci sie cofnać czasu. Jeżlei kiedyś pożałujes ztej decyzji nic nie zwórci ci dziecka. A wierz mi, wiele spotkałam kobiet, które były w 200 % pewne, ze to jedyne wyjśćie i że tego chcą, a po paru dniach dosłonie wracały zrozpaczone.

    Nie pisże tego by cię odwieść od twojej deczyji. ALe chciałabym, byś ją jeszcze raz przemyślała. I może dała sobie jescze trochę czasu. Bo powrotu naprawde nie bedzie. Wiele razy to mówiłam: nie martwię się o dziecko. Ono - paradoksalnie - i tak wyjdzie na tym najlepiej (jeśli mozna to tak określić).. Ale ty z tym zostaniesz Ibędziesz musiała żyć. A to nie jest takie proste jak dzisiaj ci się wydaje. Martwię się o ciebie. Bo wiem jak moze się to skończyć.

    Daj sobie jeszcze trochę czasu. Z aborcją zawsze zdążysz.

    A może mogłoby się coś zdarzyć, co sprawi, że zmienisz zdanie?


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • pesto92 07.02.13, 22:27
    Jasne, z aborcją moge czekac do 10, 12 czy 13 tygodnia, i zawsze zdążę. Ale nie oszukujmy się - im dalej, tym gorzej.
    Powtarzam po raz kolejny - nie chciałam urazić muszelki, ani jej nie lekceważę. Jeżeli tak odebrała to, co napisałam - to przepraszam.
    Co miałoby się wydarzyć, żebym zmieniła zdanie? Sama nie wiem.
    U mnie jeszcze plusem (a może minusem) jest to, że nikt o ciąży nie wie, więc automatycznie nikt nie wie, że w ogóle idę na zabieg aborcji. Dobrze to ukrywam. Nikt chyba się nawet nie domyśla. Ojciec dziecka o ciąży nie wie, rozstaliśmy się zanim się o ciąży dowiedziałam, i nie ma mowy, żeby wiedział o niej. Zresztą nie ma nawet mowy o wspólnym życiu, zważywszy na to, ze jego zachowanie wiele pozostawiało do życzenia.
    Powtarzam jeszcze raz: ja sama boję się jutra. Ale to chyba nic dziwnego.
  • nati1011 07.02.13, 22:39
    NIe Pesto to nic dziwnego, zę sie boisz. Ale dziś boisz się jutra, a ja staram się spojrzeć też na kolejne dni. I uwierz mi, że potem bardzo cieżko jest patrzeć bezradnie na czyjąś rozpacz. Dziś jeszcze możemy ci pomóc. Poźniej będziemy mogły ci tylko towarzyszyć. To zawsze jest trudne. Gdy potem się słyszy: jaka ja byłam głupia... przeciez to wszystko dałoby się jakoś ułożyć.

    NIe bierz tego do siebie. Al e ja tez jestem bezradna. Boli mnie, że potem nie mozemy już nic zrobić.

    Skad jesteś? Może chciałabyć choć pogadac w realu?


    Dziecko naprawdę nie musi oznaczać katastrofy życiowej. Nawet jeżeli zostajesz bez jego ojca. NIe koniecznie jednak musisz być sama.

    Tak czysto technicznie to po aborcji też nie powinnaś być sama. To naprawdę nie jest nieinawzyjny zabieg.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • pesto92 07.02.13, 22:44
    Po zabiegu mam mieć zapewnioną opiekę wykwalifikowaną, medyczną.
  • pesto92 07.02.13, 23:14
    Szkoda, Nati, że usunęłaś wątek dot. muszelki, bo chciałam jej jeszcze kilka słów napisać. Ja rozumiem, pewnie nie chciałas kłótni, ale denerwują mnie chore aluzje, że niby myśle tylko o sobie (a muszelka najwyraźniej tak uważa).
    Tak samo jak nie rozumiem, czemu muszelka wszystko i wszystkich z góry ocenia. I obraża się jak dziecko.
    Przykre.
  • nati1011 08.02.13, 07:54
    Pesto, ona się na mnie obraziła, nie na ciebie.
    Tak, nie chciałam kłótni. Napisałam do niej, ona to przeczytała - wystarczy.

    Ale troszkę staram się zrozumieć. Ona jest juz po tej drugiej stronie drzwi. I za wszelką cene chciała cię ostrzec byś TY przez nie nie przechodziła. Może zrobiła to nieudolnie, ale na pewno wierzy, że najlepiej jak umiała.

    Pesto - i ja cie prosze. Dla Twojego własnego dobra - daj sobie szansę. Żeby porzejśc przez aborcję bez wiekszego szwanku (mam na myśłi kobietę) trzeba naprawdę być twardym (nie mam na myśłi nic złego). ALe ta twardość bardzo rzadko leży w naturze kobiety. Naprawdę nie chciałabym, byś zrobiła sobie krzywdę.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • ew.a23 08.02.13, 12:15
    Ja to rozumię, nieplanowana ciąża, niechciane Dziecko, ale dlaczego zaraz skazywać Je na śmierć? Może jeszcze nie jest za późno? Może właśnie powinnas z kimś o ciąży porozmawiać?Przecież z Ojcem Dziecka nikt nie karze Ci sie wiązać, jeśli tego nie chcesz.Zawsze można Dziecko oddać do adopcji, w najgorszym wypadku.Ten lęk przed zabiegiem jest uzasadniony, w swoim sercu wiesz, że zginie Twoje Dzieckosad, choc teraz może nie dopuszczasz do siebie takich myśli. Proszę, zastanów się jeszcze
  • wiesia140 08.02.13, 01:02
    Dziewczyno daj sobie jeszcze trochę czasu, bo później już tego nie cofniesz , tu już były dziewczyny ,które miały plany i co po wszystkim przyszła taka rozpacz, że nawet najlepsza praca ich nie cieszyła.
    Są inne rozwiązania niż aborcja.
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • pesto92 08.02.13, 18:09
    Może głupio zrobiłam, ale narazie odpuściłam sobie zabieg. Nie poszłam do kliniki dzisiaj, ale całą noc się gryzłam, co robić. Cholernie ciężka decyzja. Czemu zrezygnowałam? W sumie sama nie wiem. Mam już mętlik w głowie, i pewnie dlatego. Ale nadal biorę aborcje pod uwagę. Poczekam jeszcze parę dni, i zobaczę, co dalej.
    Chociaż raczej wybiorę jednak, mimo wszystko, aborcję. Nie dam rady teraz z dzieckiem. Nie chodzi już nawet o finanse, ale jest kilka innych spraw, o których tutaj nie chce pisać. Dla kogoś, kto siedzi po drugiej stronie monitora, to pewnie głupie gadanie, i zaraz pewnie przeczytam, że dziecko da mi miłość, że o wszystkich troskach zapomnę, ale tak pięknie nie jest, i nawet dziecko tego na lepsze nie zmieni. Łatwo się mówi, ale życie nie jest takie proste, nie oszukujmy się.
    Pomyślę przez weekend i zdecyduje. Wtedy już ostatecznie.
  • ew.a23 08.02.13, 18:36
    Nie zrobiłas głupio, wręcz przeciwnie bardzo mądrze.Najważniejsze to dać sobie czas. Nikt nie powiedział,że zycie będzie proste i tu nikt nikogo nie oszukuje.Największym oszustwem dla kobiety jest aborcja.Wydaje się, że rozwiąże nasze problemy.Ale to nie prawda, wierz mi. Zawsze mozna Dziecko oddać do adopcji, to chyba lepsze niż skazać Go na śmierć.
    Myslałm dzis o Tobie i Twoim Dziecku cały dzień, czy pójdziesz..., czy się tu odezwiesz. Ja nadal w Ciebie wierzę. Wierze, że podejmiesz dobrą decyzję dla Was Obu.
    Pozdrawiam
  • wiesia140 08.02.13, 18:41
    Napisz jakie sprawy są tak ważne , że chcesz zabić dziecko, może da się coś poradzić, żebyś nie musiała tego robić.
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • nati1011 08.02.13, 19:53
    Pesto cieszę się, że dałaś sobie troche czasu..
    Nikt normalny nie napisze ci, że dziecko t sama radość zabawa. Nie, dziecko to trud, poświęcenie, troska, wydatki.... i oczywiście masę radości i miłości. Nic co naprawdę piene i warościowe nie przychodzi łatwo. Dziecko tez nie.

    Myślę, ze to wiesz. Wiem też że jest ci ciężko. Zwłaszcza, że zostałaś sama. Pytanie, czy nie ma obok ciebie kogoś bliskiego, kto mógłby ci pomóc? Matka, siostra, przyjaciółka... a moze koleżanka z pracy, która "przypadkiem" działa w organizacji charytatywnej? Pomyśl. Na pewno jest ktoś ci życzliwy. Prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie. Pytałam skąd jesteś, bo może mogę zaproponowć ci konkretną osobę, która przynajmniej spróbuje ci jakoś pomóc. Może warto by było spróbować, choćby po to byś miała pewność, że zanim zdecydujesz o losie swojego dziecka i przede wszystkim swoim - to sprawdziłaś wszystkie opcje.

    Stare powiedzenie mówi, ze z każdej sytuacji są conajmniej 2 wyjścia, z których jedno jest lepsze od drugiego. Ja wierzę, że z każdej sytuacji jest przynajmniej 1 dobre wyjście. Nie oznacza to wyjścia najłatwiejszego - przynajmniej na pierwszy rzut oka. Dobre wyjście to takie, o którym nawet po latach powiesz: dobrze zrobiłam.

    Moje doświadczenie mówi, że o aborcji kobiety nie móią, ze to było dobre wyjście. Niemal wszystkie po fakcie stwierdzają, ze nie wybrały najlepiej, że było lepsze wyjście. Bo aborcja tylko pozornie jest tym łatwiejszym wyjściem. Dziś nie wiesz jak sobie z nią poradzisz. Tego nigdy się nie wie "przed". A "po" jest za późno.

    Wiem, że się boisz. WIem, że są takie sytuacje, które - zwłaszcza samotnej kobiecie - moga wydawać się nie do przezycia. Ale też wiem, że czasem życie bywa zaskakujące. Ciaża trwa wiele miesięcy. Czy naprawdę sytuacja nie moze ułożyć się pozytywnie? Chiałabym byś przemyślała jeszcze jedną opcję: czy może byłabyś w stanie donosić to dziecko. A potem oddać z miłości? Tylko pomyśl. Miałabyś szansę na poukłądanie sobie tej sytuacji. Jeżeli jednak dojdziesz do wniosku,, że nie dasz rady, że nic się nie poprawiło, to zawsze będziesz mogła przekazać dziecko pod opiekę kochającej rodzinie. Jest też możliwość przekazania dziecka do rodziny zastępczej. Biologiczna matka nie traci wtedy praw do dziecka. Moze - a nawet jest to wskazane - spotykać się z dzieckiem, a gdy jej sytuacja się poprawia może zabrać do siebie dziecka. WIem, że to też niełatwa deczyja. Ale pozostawia ci wszystkie drzwi otwarte - no prawie wszystkie. I jest dowodem dojrzałości i odpowiedzialności. Wyrazem najwyższej miłości. Może to tez byłoby wyjście dla Ciebie.

    NIewiele o tobie wiem, więc moje rady są trochę intuicyjne. Może nietrafione. NIe zmusimy cię do urodzenia, ale naprawdę zalezy nam na tobie. Może zaryzykujesz rozmowę?
    Pamiętaj, że jesteś teraz pod wpływem hormonów. One nie tylko zmieniają twoje ciało, ale i prsychikę. NIe pomagają. Nasilają lęki i obawy. To normalny objaw. Po aborcji twoje hormony wrócą do normy. I - być moze - spojrzysz na problem inaczej. Dlatego tak wazne jest byś nie kierowała się swoimi uczuciami czy strachem w tej chwili, ale byś - w miarę możliwości - rozważyła fakty: co ci uniemożliwia donoszenie ciaży, a co ewentualnie daje szansę na jej utrzymanie.






    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • pesto92 08.02.13, 20:25
    Napisałam wyżej: to są ciężkie sprawy, o których na forum i w ogóle w wirtualnym miejscu pisać nie chce. Nie o wszystkim powinno się pisać/mówić - proste. Zwłaszcza, jak się kogoś nie zna.
    Wiesz co, Nati? Teraz żałuję, że zrezygnowałam. Taka jest najszczersza prawda. Bo w sumie nad czym tu się zastanawiać? Nie ma nad czym. Tylko niepotrzebnie ,,zawaliłam'' sobie termin. Jakkolwiek to nie brzmi.
  • mamaanieli 08.02.13, 20:47

    dziewczyno, dałaś sobie szansę na normalne życie! najtrudniejsze zycie z dzieckiem, jest dużo prostsze niż życie po zabiciu własnego dziecka. to prosta zasada: człowiek po zabiciu człowieka cierpi. a matka po zabiciu własnego dziecka? nie da się z tym normalnie życ.


    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • nati1011 08.02.13, 20:55
    NIe mówię, zebyś pisała, ale przemyślała.

    NIe żałuj terminu. Tu naprawdę pościech jest złym doradcą. Mam nadzieję ze podejmiesz najlepszą dla siebie decyzję.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • pesto92 08.02.13, 20:57
    Wiesia pisała, żebym ew. napisała o jakie problemy chodzi.
  • nati1011 08.02.13, 21:03
    nie zauwazyłam.

    Ale czasem ktoś neutralny, niezaangażowany w problem, potrafi pokazać dotąd trudne do zauważenia rozwiązanie. Dlatego proponowałam ci rozmowę w realu. Ale to oczywiście twoja decyzja.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • pesto92 08.02.13, 21:40
    Jestem z Sosnowca.
    A wiesz, dlaczego chce tej aborcji jak najszybciej dokonać? Bo nie chce, żeby ktokolwiek zauważył/domyslał się, że mogę być w ciąży.
    ,,Tatuś'' dziecka - to jak już pisałam - temat zamknięty. I o ciąży dowiedzieć się nie może. To człowiek który się okazał po prostu skończonym kretynem.
  • ew.a23 08.02.13, 22:00
    A ja mieszkam pod Tychami, to niedalekosmile Gdybyłaś miała ochotę pogadać, gdzies na terenie neutralnym to chętnie się z Tobą spotkam na kawie. Jestem do dyspozycji w ten weekend, dostosuję się do Ciebie. Jeżeli tylko zechcesz.
    ew.a23@gazeta.pl
  • wiesia140 09.02.13, 07:49
    Jestem z Knurowa jeśli chcesz się spotkać , pogadać,to jakoś da się to zorganizować , jeśli chcesz możesz też napisać na priv wiesia140@gazeta.pl
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • pesto92 09.02.13, 12:47
    W ogóle dzięki Wam za odzew, ludzie.
    W nocy czytałam raz jeszcze te wszystkie Wasze komentarze.
    Ale decyzji nie zmienię.
  • 3aleale 10.02.13, 01:41
    nie usuwaj nie rujnuj sobie zycia.... daj sobie szanse bycia mama, przyniesie ci to mase szczescia, jakkolwiek teraz wyglada twoja sytuacja uwierz ze po aborcji bedzie gorzej milion razy.... jakkolwiek teraz zle to wszystko wyglada - to minie, metlik w glowie gonitwy mysli stany depresyjne, ja tak mialam na poczatku ale wiem teraz ze gdybym dala sobie czas, to wszystko by minelo i dzis bylabym szczesliwym czlowiekiem, nie rujnuj sobie zycia, my juz to przeszlysmy, a czulysmy to samo co ty, uwierz nam ze ten wybor jest najgorszy z mozliwych, my juz to przezylysmy
  • nati1011 10.02.13, 09:41
    Pesto,

    chciałam ci wysłąć nr telefonu na maila, ale twoja skrzynka nie działa. Proszę odezwij się do mnie na maila:

    nati1011@gazeta.pl.

    Moja zaufana koleżanka wraca dziś wieczorem. MoZe ci pomóc.

    odezwij sie prosze.
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • pesto92 10.02.13, 11:06
    Nie, Nati.
    Skrzynka nie działa, bo jej nie uaktywniałam, i nie uaktywnię.
    Nie chce z nikim rozmawiać.
    Decyzje podjęłam, i teraz wiem już na pewno, na 100 % że nie biorę nawet innej opcji pod uwagę. Teraz tylko żałuję, że musze kolejne dni na zabieg czekać, kiedy mogłabym go miec już z głowy. No ale trudno.
    I to by było na tyle.
    Pozdrawiam.
  • nati1011 10.02.13, 11:16
    NIe musisz rozmawiać.

    ALe może warto mieć ten telefon, gdybyś jednak poczuła chęć porozmawiania.

    NIe mogę zamieścic telefonu publicznie, dlatego prosiłam o adres mailowy. Obiecuję, że podam ci tylko numer. NIe napisze do ciebie żadnego wiecej maila.

    A ty skorzystasz lub nie.
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • pesto92 10.02.13, 19:57
    Z reguły nie chce mieć żadnego kontaktu z osobami, których nie znam. Zwłaszcza że piszesz o jakiejś swojej koleżance, która cholera wie, w jaki niby sposób może mi pomóc, tak samo jak nie mam pewności, kim nawet ty tak naprawde jesteś. Więc nie.
    Poza tym, wyżej napisałam, jaką decyzję podjęłam.
  • nati1011 10.02.13, 20:07
    Oczywiście, że nie masz pewności kim jestem. Ja też nie wiem kim ty jesteś.
    Ale chcemy ci pomóc. To twoja decyzja czy nam zaufasz. Ale czasem warto zaryzykować. Co tak naprawdę ryzykujesz? Chwilę rozmowy? Przecież przez telefon - możesz ukryć nr skąd dzwonisz - nikt ci krzywdy nie zrobi.

    Poprosiłam koleżankę z Twojej okolicy, bo ja nie jestem w stanie sie z tobą spotkać, ani ewentualnie zapewnić pomocy w pobliżu twojego miejsca zamieszkania - jestem ze szczecina. A nie chciałam byś musiała - jeżeli zdecydowałabyś się skorzystać z naszej pomocy - kontakotwac się z kilkoma osobami. Chciałam, by ktos zaopiekował się tobą od początku do końca. Myślałam, z etak bedzie dla ciebie prościej. ALe jeśli chcesz pogadać, to oczywiście podam ci tez mój telefon.

    Nie wszyscy ludzie są źli. Niektórzy naprawdę chcą - bezinteresownie - pomagąć innym w potrzebie. Często spłacamy tym dług, bo kiedyś ktoś pomógł nam. Może i ty kiedyś komuś pomożesz.

    Propozycja nadal aktualna. Mój mail masz.



    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • pesto92 10.02.13, 20:57
    Hmm, nie wiem, czy sie wyrażam niejasno, ale nie, nie chce z nikim rozmawiać. Ani w meilu, ani przez telefon.
  • 44ab 10.02.13, 20:13
    My Ciebie też nie znamy, ale zależy nam na Twoim dziecku, by żyło. Zależy nam na Tobie, bo czeka Cię rozpacz, smutek, nijakość życia, poczytaj sobie na internecie ile taka decyzja kosztuje kobiet, będziesz chciała zobaczyć je chociaż we śnie jak słynna niemiecka pisarka Karin Struck ("Widzę moje dziecko we śnie). Czemu chcesz tak siebie ukarać? chcesz być nieszczęśliwa? bo aborcja nie rozwiąże Twoich problemów, wręcz przeciwnie, pogrąży Cię. Nie poddawaj się proszę, nie da się tak życia prostować, ułatwiać, to się obróci przeciwko Tobie. Podejmij to wyzwanie, bądź dzielna, wytrwaj, a kiedyś sama będziesz odwodzić matki od aborcji. Jesteś już matką, matką dziecka, ktore z każdym dniem cudownie się rozwija. Jeśli usuniesz będziesz matką nieżyjącego dziecka. Zapewniam Cię, kobiety, ktore dowiadują się o swojej nieplanowanej ciąży uważają, że ich sytuacja jest najgorsza na swiecie, że to największy dramat, nie jesteś wyjątkiem, ale nie poddawaj się tak szybko, przemyśl swoją decyzję, bo to decyzja czy dziecko ma żyć czy nie. Weż też pod uwagę, że wiele kobiet po aborcji doznaje powiklań medycznych, m.in. możesz już nie mieć dzieci. Wytrwaj, proszę.
  • pesto92 10.02.13, 20:55
    Powtórzę raz jeszcze, dużymi literami: NIE. Nie urodzę dziecka. I wytrwam przy tej decyzji. Zabieg, który miałam zaplanowany na piątek odwołałam, bo chciałam mieć trochę namysłu, czasu do przeanalizowania raz jeszcze wszystkich za i przeciw. I decyzje podjęłam.
    Ale dziękowałam wszystkim za odpowiedzi i dziękuję raz jeszcze.
    Odezwę sie po zabiegu.
  • nati1011 10.02.13, 21:24
    To Twoja decyzja Pesto. Życzę ci wszystkiego DObrego. Przede wszystkim tego, byś potrafiła z tym żyć.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • 44ab 10.02.13, 21:39
    Droga Pesto, "zabiegiem" możemy nazwać wizytę u dentysty czy usunięcie wyrostka robaczkowego, a nie pozbawienie życia dziecko. Ty tu decydujesz, liczę, że tego nie zrobisz, ale jeśli się ,niestety, zdecydujesz, to odezwij się tu po tym "zabiegu".
  • pesto92 10.02.13, 21:48
    No dziękuję.
  • pesto92 10.02.13, 21:57
    Wiem, że usuwają (taka obsesja), ale nie martw się, przeczytałam wszystkie.
  • nati1011 10.02.13, 22:02
    usuwane są posty chamskie i namawiające do aborcji - jest to zgodne z zasadami tego forum. Posty elipsy łapały się na obie kategorie.

    Miejsc gdzie cię będą namawiac do aborcji jest w sieci wiele. Bez trudu je znajdziesz. Tu mamy inne zadanie. Które rady okażą się dla ciebie dobre przekanasz się za jakoś czas.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • pesto92 10.02.13, 22:07
    Cóż, nie potrzebuje miejsc, które mnie będą namawiały do aborcji.
  • pesto92 10.02.13, 22:13
    Jeszcze jedno: widzę, Nati, że nie rozumiesz, że niektórzy naprawdę nie mogę urodzić dziecka. I na to się składa wiele czynników. Wspomniałam o nich kilka dni wcześniej w swoich postach.
    I nie, oddanie do adopcji tez nie wchodzi w grę.
  • ela696 10.02.13, 22:35
    Cel nie uświęca środków, nie ma też konfliktu wartości. Cóż jest większą wartością od życia?
    Twoje dziecko, rośnie, rozwija się, jutro będzie większe niż dzisiaj. Daj mu szansę i uratuj siebie.
  • pesto92 10.02.13, 22:38
    Chciałabym, ale już trochę za późno
  • nati1011 10.02.13, 22:42
    Pesto, zajmuję się tym problemem już długo. Sama mam za sobą ciażę, która omal mnie nie zabiła. Wiem, że czasem podjęcie decyzji o urodzeniu jest trudne. Ale uwierz mi, że nie ma takiej sytuacji, że dziecka nie można urodzić. Urodzić zawsze można. Czasami faktycznie nie mozna wychować- ale to naprawdę sporadyczne przypadki.

    Czasem kobiecie wydaje się, że będzie lepiej jak nie urodzi. ALe to nie oznacza, że sie nie myli.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • pesto92 10.02.13, 22:49
    Urodze to dziecko i co? Co mi to da?
    Jeszcze się łudze, że samoistnie poronię, ale nadzieja matką głupich.
  • pesto92 10.02.13, 22:50
    Żałuję, bardzo żałuję, że w ogóle dopuściłam do tego, żeby ta ciąża się pojawiła.
  • nati1011 10.02.13, 23:16
    Ale tego też nie da sie cofnąć.
    WIele kobiet tego doświadczyło. I paradoksalnie często te kobiety po latach twierdziły, ze te "trudne" dzieci "nie w porę" były dla nich najwiekszą radością. Wiem, ze dziś zabrzmi to dla ciebie jak truizm. ALe naprawdę to co najcenniejsz zawsze wymaga trudu.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • nati1011 10.02.13, 23:01
    Długo można by pisać co daje dziecko. Ale prawda jest taka, że aby się tego dowiedzieć musisz zaryzykowac i to zrobić.
    Każda matka będzie ci opowiadać jak wspaniale jest mieć dziecko, ale ty bedziesz patrzeć na nią jak na chorą psychicznie. Cudze dzieci nas drażnią, irytują, płaczą i ciągle coś chcą.... Nawet kobiety w chcianej i planowanej ciąży często na myśl o dziecku zastanawiają się, czy to co zrobiły było rozsądne.

    Ta perspektywa zmienia sięjednak po porodzie. Nagle to ty zaczynasz mówić o swoim dziecku jak o 8 cudzie świata. Zmieniasz swoje nastawienie i korygujesz plany na przyszłość. Ono staje się częscią twojego życia i już nic nie jest takie samo. Okazuje się, że jest w tobie siła o którą się nie podejrzewałaś. Potrafisz rzeczy, które wydawały się poza twoim zasięgiem. A wieczorem patrzac na śpiącego malucha zastanawiasz się jak mogłaś żyć bez niego.

    NIe doświadczysz radości z posiadania dziecka, jeżlei go nie urodzisz. Nie uznasz za swoje. Tragiczne w Twojej historii jest jednak to, że nie możesz go też wymazać ze swojego życia. Ono już jest. W niespodziewanym momencie. Pewnie nie tak to sobie wyobrażałaś i wydaje ci się, że nie jesteś na niego gotowa, ale ono jest. Nie sprawisz, że zniknie. Możesz przerwać jego życie, ale ono już zawsze będzie. I to jest nawiększa trudność przy aborcji.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • ela696 10.02.13, 22:56
    Pesto dlaczego nie chcesz oddać dziecka do adopcji? Czy nie lepsza to decyzja od aborcji? Będziesz spokojniejsza, z czystym sumieniem, dziecko będzie żyło. A może w czasie tych paru miesięcy pokochasz je i zatrzymasz. Nie bój się tego. To tylko kilka miesięcy w całym twoim życiu.
    Czytałaś może posty na forum kobiet, które żałują aborcji? One wszystkie dowodzą o tym, że 1000 razy łatwiej urodzić niż przejść piekło aborcji.
  • pesto92 10.02.13, 22:58
    Napisze za kilka dni.
    Pozdrawiam.
  • nati1011 10.02.13, 22:34
    Pesto, jest nam żal, że nie udalo nam się odwieść ciebie od zamiaru. Żal, bo jesteśmy przekonane, że to zła decyzja. Starałyśmy się cię przekonać - nie udało się. Szkoda.

    Ale na tym forum było wiele kobiet, które zmieniły zdanie i urodziły dziecko. Żadna z nich tego nie żałowała, czego niestety nie można powiedzieć o tych co wybrały aborcję. Z tej drugiej grupy mniej więcej połowa nigdy juz nie wróciła, ale druga połowa wracała czasem po paru dniach z ogromnym bólem w sercu. Więc nawet statystycznie rzecz ujmując ryzyko jest dośc duże.

    WIem, jak dramatyczne bywają sytuacje kobiet w ciąży, która przychodzi z zaskoczenia. Wiem, że bywa bardzo bezradna, pełna obaw i czarnych wizji. Wiem, ze czasem wydaje się, że nie ma innego wyjącia. Hormony tez nie potrawiają sytuacji. A często rozwiązanie problemu jest możliwe. Wystarczy, że ktoś tą pomoc zaoferuje. I to staramy się robić. W mojej okolicy jestem w stanie zparoponowac pomoc i materialną i psychologiczną i dobrego lekarza i dach nad głową. A czasem i więcej.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • wiesia140 11.02.13, 00:12
    Pesto , proszę cię przemyśl jeszcze tą decyzję, ja wiem , że są różne pogmatwane sytuacje, ale samemu trudno jest dostrzec właściwe wyjście , najgorzej jest wtedy być samemu i odciąć się od ludzi.
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • pesto92 12.02.13, 17:18
    Udało mi się wczoraj (pon) załatwić termin zabiegu na jutro (śr).
    Więc decyzja tym razem nie do odwołania.
    I jeszcze raz bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedzi, opinie.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • 44ab 12.02.13, 22:00
    Droga Pesto, jutro o tej godzinie będziesz inną osobą - z grzechem śmiertelnym po pozbawieniu życia swojego dziecka nienarodzonego,ogarną Cię wyrzuty sumienia, jesli nie jutro to za 5 czy 10 lat. Odbierzesz życie swojemu dziecku - czy rozumiesz te słowa? Ale to już Twoja decyzja ....

    Udało mi się wczoraj (pon) załatwić termin zabiegu na jutro (śr).
    Więc decyzja tym razem nie do odwołania.
    I jeszcze raz bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedzi, opinie.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • faun1512 12.02.13, 23:21
    Odezwij się za jakiś czas by napisać co u Ciebie. Przede wszystkim zaś wróć, jeśli będzie Ci źle - na pewno otrzymasz wsparcie i nikt Cię nie potępi.
  • mama.rozy 13.02.13, 10:07
    tak sobie myślałam w nocy-a miałam okazję nie spac prawie całą-że to tego małego człowieczka ostatnia noc w życiu.a on jeszcze nic o tym nie wie...
    smutne to
    że wszystko dzieje się obok niego
    Ty będziesz miała świetną opiekę medyczną,jemu zostanie zimna miska

    --
    www.kresy.pl/
  • nati1011 13.02.13, 22:06
    Myślałam dzieś często o Tobie.

    Dziś jest środa popielcowa. Dla wielu specyficzny dzień. Mam nadzieję, że nawet jeżeli to zrobiłaś, będziesz potrafiła z popiołów wrócić do życia. Bo kazdy z nas jest stworzony do życia.

    Wiesz, że nie pochwalam aborcji. Jest złem. Ale to nie oznacza, że kobietę, która sie jej dopuściła należy potępić. Nie chcemy niczyjej zguby.

    Szczerze ci życzę wszystkiego Dobrego.



    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • pesto92 15.02.13, 22:00
    Dzięki, Nati smile
  • esyaa 16.02.13, 11:58
    Pesto jednak się zdecydowałaś? Jak się czujesz? Wszystko ok?
  • chealsyka27 20.02.13, 00:02
    napisz, ze tego nie zrobilas...
  • pesto92 20.02.13, 10:43
    Esyaa, tak, zdecydowałam się na zabieg. Czuje się bardzo dobrze, miałam zapewnioną dobra opiekę, więc nie było żadnych komplikacji, ani niczego w tym stylu. To w sumie jest najważniejsze - żeby mieć sprawdzonego lekarza, który wie, co robi.
  • oby.sie.udalo 20.02.13, 12:16
    A ja tak bardzo chciałabym mieć dziecko. Gdzie ten sprawiedliwy Bóg...?
    Pochrzanione to wszystko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka