Dodaj do ulubionych

matka zmusza mnie do aborcji

14.07.13, 01:10
Nie przypuszczałam nigdy, że będę szukać pomocy na forum, ale nie mam z kim o tym pogadać. Jestem w 7 tyg. ciąży. Mam 19 lat i w październiku miałam zacząć studia. Mój chłopak powiedział, że mam usunać i że on tego dziecka nie uzna. Moja mama doradza mi to samo. Kupiła mi tabletki wczesnoporonne i chce zebym je połknęła, mówi, że zmarnuję sobie życie, że panna z dzieckiem, studiów nie skończę, pracy nie znajdę, świata nie zobaczę itp. Ja kocham to dziecko odkąd się dowiedziałam, że się pojawi i chcę je urodzić, ale strasznie się boję, że zostanę sama i że nie dam sobie z tym wszystkim rady. Co mam robić??
Edytor zaawansowany
  • nadulinowo 14.07.13, 01:59
    Hej, hej Jesienna!

    Bardzo Ci gratuluję! Moje dziecko, tak samo jak Twoje ma teraz 7 tygodni! smile Naprawdę się uśmiecham do tej myśli (czyli jarzę się jak głupia do monitora), że poznałam w sieci dziewczynę, która ma w sobie dziecko tak samo maleńkie. To nie może być przypadek. smile
    To dobrze, że się cieszysz, to daje Twojemu dziecku mnóstwo spokoju. A że je kochasz, to NAJWSPANIALSZA wiadomość pod słońcem.

    A teraz wracając do trudów:
    1. Chłopak może sobie dziecka nie uznawać. Testy DNA i będziesz miała alimenty. Chłopak jest bardzo pomocny w wychowywaniu dziecka, ale nie jest niezbędny. Jego opinię więc miej w głębokim poważaniu. Wystawił w ten sposób sam o sobie najlepsze świadectwo, że jest chłopięciem, a nie poważnym mężczyzną.

    2. Matka. Sprawa trudniejsza. Czy dotąd miała duży wpływ na Twoje decyzje? Czy kierowałaś się jej radami przy ich podejmowaniu?
    W każdym bądź razie matka kłamie. Życie sobie zmarnujesz, gdy zabijesz dziecko, które - jak piszesz - zdążyłaś pokochać. Mam koleżankę ze szkoły średniej, która była w podobnej sytuacji. Teraz ma lat 31, dużego syna, skończoną medycynę i prowadzi własną praktykę lekarską. Z pewnym wysiłkiem, ale skończyła medycynę - nie ma co, naprawdę wielkie studia. Mam też wiele koleżanek, które zaszły na studiach w ciążę i te studia pokończyły. Dziecko to nie jest koniec świata. Trzeba się trochę przeorganizować i da się radę. Ja np. w tej ciąży (moja druga ciąża, mam już jedno dziecko) zakładam własną firmę, którą zamierzam prowadzić również po urodzeniu. Myślisz, że studiowanie jest trudniejsze? wink

    Znalezienie pracy obecnie jest po prostu trudne i nie ma nic wspólnego z tym, czy się ma dziecko czy też nie. Sama długo szukałam (dwa lata) to sama dobrze wiem.

    I zobaczenie świata: mam znajomych, którzy mają dzieci. Zostawiają je rodzicom i sobie podróżują po całym świecie. Mam też znajomych, którzy nie mają dzieci. Mieszkają w Krakowie i nigdy jeszcze nie byli nawet nad polskim morzem. Raz udało się nam ich wyciągnąć na dwa dni do słowackiego raju. Tak więc oglądanie świata nie jest zależne od tego czy się dziecko ma czy też się go nie ma. Zależy jedynie od chęci i możliwości finansowych.

    Nasze dzieci przyjdą na świat w marcu. Moje pewnie w połowie, bo przy pierwszej ciąży rodziłam ponad tydzień po terminie, więc pewnie schemat się powtórzy. smile Jak coś, to pisz. A może chcesz, byśmy razem sobie towarzyszyły w tych ciążach? Wszystko będzie się właściwie działo równolegle. smile Jakby coś to pisz na adres 82jaga małpa gmail.com
  • twoj_aniol_stroz 14.07.13, 09:38
    O! Ależ ten chłopak naiwny! Czasy gdy facet mógł powiedzieć, że dziecko nie jego minęły bezpowrotnie z chwilą wynalezienia testów DNA smile Kolega może sobie dowolnie długo twierdzić, że nie uznaje dziecka jednak sąd nakaże zrobienie badań celem ustalenia ojcostwa i jeśli pan się nie stawi dobrowolnie to zostanie aresztowany i doprowadzony na badania z aresztu. Osobiście taką akcję widziałam, tzn nie widziałam samego aresztowania i przymuszenia do badań, ale wspierałam mamę, która tych badań się domagała. I bardzo to było skuteczne działanie, pan dowiedział się, że jest szczęśliwym tatusiem bliźniąt podobnych do niego kubek w kubek big_grin Tu akurat możesz spokojnie panu wyjaśnić jak procedura wygląda i poprosić by dla własnego dobra nie hojraczył tylko zaczął być odpowiedzialnym człowiekiem smile
    Co do mamy. Hm, no tu prawo też stoi po Twojej stronie, bo za przymuszanie do aborcji grozi kara pozbawienia wolności do lat bodaj trzech. I nie ma racji, że nie będziesz jeździć, bawić się, pracować i studiować. No może przez pierwszy rok niekoniecznie, choć znam dziewczyny z niemowlakiem przy piersi spokojnie studiujące. Akurat jak skończysz studia to dziecię będzie miało około 5 lat, więc dawno będzie przedszkolakiem a Ty będziesz pracować bez problemu. A co do wyjazdów. Pomiędzy 30 lat a 50 człowiek jest najbardziej aktywny wyjazdowo z racji zarabiania pieniędzy i dobrego zdrowia. Tylko, że mając 30 lat ma się maleńkie dzieci, więc raczej siedzi się na tyłku w domu (no chyba, że się jest świrem jak ja i jedzie z półrocznym dzieckiem pod namiot wink ), więc normalni ludzie tracą wówczas najlepsze lata do podróżowania. Tobie przypominam, że w wieku 30 lat będziesz szczęśliwą mamą 11 letniego dziecka, więc w żaden sposób ów potomek nie będzie Ci przeszkadzał w podróżowaniu, mało tego będzie doskonałym pretekstem do wyjazdów typowo zabawowych do Disneylandów i innych Legolandów big_grin
    Co zrobić z mamą? Przede wszystkim poprosić o te tabletki a potem schować je głęboko w szafie, a najlepiej wyrzucić. Tak na wszelki wypadek jakby mamie przyszło do głowy nafaszerować Ci jedzenie tymi tabletkami w razie Twojego zdecydowanego oporu. A potem spokojnie porozmawiać zebrawszy uprzednio argumenty, którymi tu dziewczyny z pewnością sypną. I w trakcie rozmowy musisz pamiętać, że mama będzie mówiła przez pryzmat złych własnych doświadczeń, więc nie ma co się na nią wściekać, ale rozmawiać spokojnie twardo obstawając przy swojej decyzji smile
    Pisz tu, wywalaj swoje wątpliwości, bo walczysz o dwa życia: swoje i dziecka.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • emilia4321 14.07.13, 15:05
    Przykro to mówić, ale masz beznadziejną matkę. To się w głowie nie mieści, że próbuje popchnąć córkę do zabicia wlasnego dziiecka. Nie słuchaj jej, bo próbuje cię sklonic do zła. Twój chlopak też nic nie jest wart. Zrobisz tak jak oni chcą, a potem będziesz cierpieć całe zycie? Radości nie dadzą ci pieniądze, skończone studia czy zwiedzanie świata, bo o tym dziecku nie uda Ci się zapomnieć. Myślę, że jesteś mądrą i dzielną dziewczyną skoro nie ulegasz radom swoich "bliskich" i szukasz pomocy, dobrej rady. Mnóstwo dziewczyn jednoczesnie studiuje i wychowuje swoje dzieci, są na to rózne fundusze stypoendialne, dasz radę. Zwykle bywa tak, ze jak się już urodzi dziecko to zmieni to nastawienie niezyczliwych Ci teraz osób, a rodzina ci pomoże. Bądź dzielna, uwierz, że pogodzisz studia i wychowasz córeczkę lub synka, bo Twoje dziecko jest już w drodze, potrzebuje tylko od ciebie bezpieczeństwa i milości. Jesteś już mamą, już zawsze będziesz mamą, kochajacej cie córeczki lub synka, bo, wierzę głęboko, że nie posłuchasz złych rad matki i chlopaka , i nie zostaniesz mamą zabitego przez ciebie dziecka. Ciąża rzadko pojawia się w odpowiednim momencie, wielu kobietom wydaje się, że to koniec swiata, ale tak nie jest. Za te kilka miesięcy spojrzysz na zycie inaczej,na świecie będzie juz ktoś, kto będzie cię bezgranicznie kochał.
  • immer.sonne 14.07.13, 20:12
    Miałam 19 lat jak urodziłam córkę, w grudniu skończy 21 lat.Napisz jesli mogę w czyms pomóc.
  • axelina 15.07.13, 20:05
    Jestem w 7 tyg ciąży nieplanowanej , od października mam iść na 4 rok studiów i mam wyjazd za granicę gdyż dostałam stypendium. Utrzymują mnie rodzice. W ciążę zaszłam z chłopakiem , który już ma jedno dziecko, jest piłkarzem podpisał kontrakt i ma gdzieś to , że jestem w ciąży. O ciąży dowiedziałam się po tym jak zerwaliśmy naszą relację. Jedyne co ma mi do powiedzenia to to, że nie chce tego dziecka i jeśli chce być matką dziecka, które nie ma taty to mój wybór. Mam konkretny problem gdyż ojciec wczoraj wyrzucił mnie z domu, matka powiedziała , że mi nie pomoże mi przy dziecku i będę musiała radzić sobie sama i jej to nie interesuje ,ale nie będzie swojej córki oglądać z brzuchem, że nie o tym dla mnie marzyła. Powiedziała, że mam robić co chcę , ale mam wiedzieć, że mi nie pomogą i koniec. Moi przyjaciele oferują mi pomoc, ale sprawa wygląda tak, że każdy ma swoje życie dziś prosiłam by mnie ktoś odwiedził okazało się, ze wszyscy są w pracy sad, zajęci itd. Nie mam sił opisywać całej tej historii gdyż jest ona bardziej tragiczna niż napisałam... Także autorko postu nie jesteś sama sad
  • jesienna86 16.07.13, 01:21
    axelina i co zamierzasz zrobić? Ja czasami myślę, że można by, że łatwiej byłoby jej posłuchać, usunąć i tyle. ale nie umiem. podobno w 5 tyg. ciąży dziecko już ma serce. przeraża mnie, że miałabym je skrzywdzić a ono nawet nie wiedziałoby dlaczego. jesli nic sie nie zmieni, czeka mnie samotne wychowywanie dziecka, bez wsparcia rodziny i faceta. ok, gościa zmuszę do alimentów, ale co ze mną? czasem myślę, że to nie fair, że takie decyzje zawsze spadają na matkę. innymi jest łatwo mowić usuń, ale to twój brzuch i to Ty musisz się nafaszerować tabsami albo zapisać na zabieg.
  • nadulinowo 16.07.13, 02:24
    Powiem Wam tak: kobiety od zawsze same wychowywały dzieci. Mężczyźni albo byli na wojnach, albo na wojnach ginęli. To jest bardzo współczesny model, że ona i on wspólnie wychowują dziecko. I wiecie co? Kobiety świetnie dawały sobie radę i z pracą wokół domu, i z wychowaniem dziecka, a nawet dzieci. Były dzielne. Może nie zawsze było im lekko, ale były dzielne. I często znajdywały współczucie w ludziach i potrzebną pomoc. Osobiście znam dziewczyny, które już z dzieckiem na ręku znajdowały sobie odpowiednich facetów, a nawet mężów na wiele lat (póki żyją to nie mogę rzec, że na całe życie).

    W 5 tygodniu bije serce. Jak nie byłyście u ginekologa, to warto pójść i posłuchać.

    Macie cholernie trudne sytuacje, bo trafiłyście na złych facetów i nie najmądrzejszych rodziców. O rodzicach warto wiedzieć to, że jak im emocje opadają, czasami dopiero po narodzinach dziecka, to przyjmują wnuczę z olbrzymią miłością. Rodzice są często po prostu nie gotowi na bycie dziadkami. Moi np. wciąż nie są. Mają prawie 60 lat, wnuki (z w pełni legalnych związków), a wciąż nie dorośli, nie akceptują, nie potrafią sobie tego ułożyć. Tak bywa. Jakoś to pokolenie nie potrafi dorosnąć do dziadkowania.

    Nie zapominajcie, że możecie liczyć na dom samotnej matki. Jest wiele świetnych miejsc, w których naprawdę Wam pomogą w wielu aspektach układania sobie życia w ciąży i po urodzeniu dziecka.

    Naprawdę wszystko da się ułożyć i najczęściej się układa. Nie należy rozmyślać zbytnio na przód, ale stawiać sobie pytania o następny krok, co powinnam zrobić, o co teraz mam się zatroszczyć. Nie jest się w stanie przewidzieć tego, co się wydarzy za miesiąc czy za rok. Są za to sprawy do załatwienia tu i teraz.

    I na zakończenie małe sprostowanie: dziecka się nie usuwa. Dziecko się po prostu zabija: przydusza, zabiera dopływ pokarmu lub po prostu rozrywa na kawałki albo też wypala się jego ciało solą. Po prostu się zabija powodując przy tym ból i cierpienie. A potem jest już tylko gorzej, bo życie ze świadomością zabicia własnego dziecka nie jest normalnym życiem.
  • axelina 16.07.13, 09:15
    Jesienna nie wiem co poradzić sad , moja sytuacja jest wręcz fatalna sad, rozmawiałam wczoraj z mamą , wszystko wyglądałoby inaczej gdyby ten koleś nie był takim ch*** wtedy i rodzina by się ode mnie nie odwróciła, ale trzymanie panny z brzuchem , a potem panny z dzieckiem przerasta możliwości moich religijnych domowników i mam powiedziane wprost , że mam się z domu wyprowadzać. Nie pomogą mi z dzieckiem, ani z dokończeniem studiów, ani finansowo. Skoro jestem już dorosła powinnam radzić sobie sama. Do tego moje studia leżą, a o stypendium jakie od września miałam realizować mogę zapomnieć i nigdzie na zagraniczne studia nie pojadę sad jestem tak totalnie załamana postawą tego chłopaka, mojej rodziny i marzeniami , które wreszcie udało mi się zrealizować ,a teraz one rozpływają się w mgnieniu oka sad nie wiem ... Wczoraj jak rozmawiałam z moją mamą myślę, że jestem w stanie ją zrozumieć, ale kto zrozumie mnie? Widziałam maleństwo jest śliczne, jestem obecnie w 6 tyg ciąży. Chciałabym je zachować , ale nie wiem czy dam sobie radę , czy przeżyję stratę moich marzeń, czy sama wychowam to dziecko? Co mu zaoferuję bez skończonych studiów, bez środków finansowych, bez dziadków , wujków , cioć i tatusia?? Czy nie będę mu wypominać, jak matka mojej koleżanki , że zmarnowało mi życie , mam nadzieję, że nie sad nie wiem sad Jesienna chyba musimy pogadać na priv bo jakby nie było obie jesteśmy w podobnej sytuacji i chyba będzie nam raźniej
  • nadulinowo 16.07.13, 10:06
    Twoi rodzice są katolikami? To powiedz im, że papież Franciszek nakazywał opiekować się o przyjmować panny w ciąży i panny z dzieckiem właśnie po to, by nie zabijały swoich dzieci! Powiedz im to. Koniecznie. Powiedz im, że ich decyzja może prowadzić do aborcji, za którą będą współodpowiedzialni, gdyż nie przyjęli poczętego życia. Niech zapytają pierwsze z brzegu kapłana.

    Axelina, nie myśl o tym, co będzie za kilka lat. Naprawdę życie się zmienia i przynosi niespodziewane zwroty akcji. Nikt nie powiedział, że nie skończysz studiów, że dziecko nie będzie miało dziadków, ani nawet taty. Wszystko to może się jeszcze wydarzyć. Teraz jest po prostu duża nerwówka, padają słowa, która mogą nie mieć zastosowania w przyszłości. W tym momencie jesteś sama, bo zostawił Cię chłopaki rodzina twierdzi, że Cię porzuca. Ale czy porzuca na pewno? Weszłaś w jakiś dialog z matką - tak wnoszę po Twoim poście. Trzymaj się tego dialogu, przekazuj kolejne argumenty (w argumentach Ci pomogę, jak mi opowiesz, jaka jest Twoja mama). Daj sobie i dziecku czas.
    I co jest gorsze? Wypominanie dziecku, że przez niego życie nie ułożyło się tak, jak powinno czy zabicie go? Pomyśl! Nie dasz mu szansy zobaczyć słońca, nie dasz mu szansy pokochać Ciebie, nie dasz mu szansy na własne plany i marzenia. Jednym ruchem ręki je przekreślisz. Rozumiesz to? Ty nie dasz mu szansy i nigdy o tym nie zapomnisz. Nawet, jak Ci się będą kolejne marzenia spełniać, to o tym nie zapomnisz. Będziesz naprawdę nieszczęśliwa. Poszukaj na forum, co piszą dziewczyny, które usunęły ciążę. Ile lat leczą się, przechodzą terapię.

    I dziewczyny! Nie uciekajcie stąd! Pozwólcie nam dołożyć do Waszego punktu widzenia nasz punkt widzenia. Do Waszych emocji dramatów trochę ciepła kobiet, które też swoje w życiu przeszły. Proszę.
  • axelina 16.07.13, 10:17
    moja mama... hm... myślę, że kocha mnie na swój sposób... ale jest to osoba zimna... nigdy mnie nie pochwaliła pomimo licznych osiągnięć, za to potrafiła ukarać , upomnieć za cokolwiek... nigdy nie rzuca słów na wiatr, dlatego nie łudzę się , że zobaczy dziecko i nagle się w nim zakocha, wiem , że rodzice wyrzucą mnie z domu i wiem, że nie zniosą hańby jaką na nich sprowadziłam, bo są szanowaną rodziną, mnie nie interesuje opinia innych ludzi, moją rodzinę bardzo, wiem, że i nie pomogą, nie mam zamiaru łudzić się, że będzie inaczej, jeśli chcę zachować to dziecko muszę szukać wsparcia gdzie indziej i wiedzieć na co się piszę, niestety taką mam rodzinę od zawsze tego rodzaju kwestie były u nas rozwiązywane tak, a nie inaczej, dom w jakim wychowywała się moja mama to rodzina szlachecka z herbem itd. pomimo, że tamta kultura w praktyce umarła w duszy tych ludzi ona nadal żyje , także na wsparcie ze strony rodziny mojej mamy też nie mam co liczyć, z rodziną ojca nie utrzymujemy kontaktu z resztą z ich strony to już w ogóle mogę o pomocy pomarzyć, dziewczyny jeśli chcecie mi pomóc to nie mówcie mi , że będzie dobrze, ale pomóżcie mi znaleźć takie rozwiązanie gdzie nie będę potrzebować pomocy rodziny i mojego chłopaka, który dziecka nie chce , uzna jeśli DNA wykaże jego ojcostwo i na tym tatusiowanie się skończy...
  • misterni 20.08.13, 13:37
    To nie jest tak, że rodzice i chłopak mogą się odwrócić od Ciebie - Jeśli postanowisz studiować, oni muszą na Ciebie łożyć. Wyrzucić z domu też Cię nie mogą.
    Chłopak, cóż - istnieją testy DNA i od obowiązku alimentacyjnego się nie wymiga.
    Bardzo Ci współczuje, mam córkę rok starszą od Ciebie, nie wyobrażam sobie odwrócić się od niej w takiej sytuacji. sad
  • emilia4321 16.07.13, 07:43
    Dziewczyny, nieplanowana ciąża to nie koniec swiata. Nie jesteście jedyne w tej sytuacji, na pewno w tej chwili wiele dziewczyn w kraju jest w takiej sytuacji i ma podobne problemy rodzinne, finansowe, zawodowe itd. Jesteście młode, całe zycie przed wami, spotkacie na pewno wartościowych , wspaniałych facetów, dobrych przyjaciół, a zycie zaoferuje Wam wiele wspaniałych chwil. Podejmijcie ten zyciowy sprawdzian, nie wahajcie się czy urodzic dziecko. Za parę miesięcy czekałaby Was rozpacz po stracie dziecka i zmarnowane życie lub satysfakcja, ze jednak sobie poradziłyście, choć inni Was zawiedli, nie poddałyście się, choć wszystko było przeciwko Wam i pozwoliłyscie żyć swojemu dziecku. To ogromna radość, a swiadomość pokonania tych problemów doda Wam sił.
  • axelina 16.07.13, 16:29
    Dziękuję, szukam teraz pomocy sama nie dam rady sad
  • nadulinowo 16.07.13, 17:54
    Axelina, najpierw więc spróbuj zrobić listę pomocy, jakiej potrzebujesz. Konkretnie. Kasa, praca, pomoc w studiach, mieszkanie, wspólne wizyty u ginekologa - wszystko, czego w związku z postawą Twojej rodziny i Twojego chłopaka nie masz i nie jesteś sobie w stanie tego zapewnić. Wypisz wszystko, czego potrzebujesz. I z tą listą uderz do Twoich przyjaciół. Konkretnie im powiedz. Bo takie hasła, jak: "pomożemy ci, oczywiście, na pewno" bez podania konkretów często kończą się brakiem pomocy wówczas, gdy będziesz jej potrzebować. Niech się twoi przyjaciele rozejrzą w swoich możliwościach i zadeklarują. Możesz im wysłać maila, zrobić zebranie - jak tam chcesz. Dowiedz się, co możesz uzyskać dla siebie w swoim naturalnym środowisku, a co będziesz musiała uzyskać poza nim. Mam nadzieję, że Twoi przyjaciele staną na wysokości zadania, ale różnie może być.
    Jak napiszesz, skąd pochodzisz, to rozejrzę się (mam nadzieję, że dziewczyny, zwłaszcza jeśli będą to Wasze okolice), co można dla Ciebie uzyskać w tamtym miejscu instytucjonalnie.
    I tu też pisz, czego potrzebujesz. Konkretami. Jak się podzielisz listą to będzie fajnie, łatwiej będzie znaleźć coś dla konkretnego dla Ciebie, a nie tylko opowiastki i inne inności.
  • axelina 16.07.13, 18:08
    Ok, właśnie wracam od psychologa hm przynajmniej porozmawiałam jak wrócę do domu to zrobię listę i wrzucę tu, jestem z krakowa .
  • nadulinowo 16.07.13, 18:17
    Super, że z Krakowa! Mieszkałam tam przez 10 lat, mam trochę różnorodnych znajomości, trochę pracowałam w branży pomagającej ludziom, więc będę pewnie mogła dla Ciebie różne rzeczy uruchomić. Albo pomóc Ci znaleźć. Czekam zatem na listę!
  • axelina 17.07.13, 00:17
    Pomocy nigdy za wiele, powiem Wam , że dziś zwątpiłam uświadamiając sobie ile mam do zrobienia sama sad no nic, na chwilę obecną wymyśliłam tyle , nie wiem co jeszcze potrzebuje matka z dzieckiem więc możecie dopisywać, będę wdzięczna

    - dach nad głową dla mnie i dzidzi póki nie będę w stanie czegoś wynająć
    - zorganizowanie możliwych funduszy, dofinansowań- ja nie mam do tego głowy, nigdy brak pieniądza mnie nie dotknął nie wiem jak się odnaleźć w tych wszystkich kwestiach socjalnych i pomoc w ogarnięciu papierków byśmy z dzidzią mieli za co egzystować bez pomocy mojej rodziny, ja pod kloszem chowana nie mam pojęcia o poszukiwaniu zaświadczeń nie wiem co gdzie jak ani nic, muszę mieć za co egzystować na początku
    - później będę szukać jakieś pracy, ale gdyby ktoś z Was miał wtyczki, że gdzieś ktoś potrzebny to będę wdzięczna za info, ale to jak już małe będę mogła odstawić i jakoś ułożyć się na uczelni
    Jak już będę miała za co jeść i gdzie spać z maleństwem bo to najważniejsze
    - jakaś zastępcza opieka na czas kiedy będę na zajęciach , gdyż muszę dokończyć studia w terminie, potem będę starała się oddać małe do żłobka
    - trzeba będzie mnie nauczyć jak zajmować się dzieckiem – powinna pokazać mi mama  no ale cóż
    - motywowanie mnie, wspieranie duchowe i psychiczne, chodzenie do ginekologa ze mną – wszystko co powinna dać mi mama a nie chce 
    - rady gdzie tanie pieluchy, jedzonko i te sprawy
    - przygarnę wszelkie ciuszki , śpioszki, wózeczki , buciki , zabawki wszystko

    Przedstawię tę listę tez bliskim znajomym tak naprawdę nigdy pomocy za dużo, a im więcej tym lepiej i będzie im lżej, bo los mnie nie oszczędził sad

    Zaczynam wątpić czy będę mieć kiedyś faceta, ślub, planowane dzieci, szczęśliwą rodzinę... dziś nawet miałam mocne myśli zwątpienia i myśli , że może ta aborcja będzie lepsza... ale potem jak o tym pomyślałam brzuch mnie rozbolał i postanowiłam walczyć dalej .

    co gorsza czas mnie nagli mam już wszystko odnośnie tej aborcji ustalone i opłacone sad boję się, ze jeśli nie będę mieć jako takiej sytuacji opanowanej to ze strachu przed nieznanym się na nią zdecyduję sad
  • nadulinowo 17.07.13, 00:57
    Super, dzielna dziewczyna!

    Popytaj z tą listą znajomych. Podziel jeszcze rzeczy do zrobienia na te teraz, przed porodem i po urodzeniu dziecka. Najważniejsze są rzeczy na teraz. Pomyślę nad twoją listą i jutro napiszę więcej. Daj też znać, w czym deklarują pomoc przyjaciele.
    Generalnie wszystkich rzeczy odnośnie dziecka można się nauczyć bez mamy. Mi mama tylko przeszkadzała, bo miała inne pojęcie o opiece nad noworodkiem niż ja sobie wyrobiła czytając książki i chodząc do szkoły rodzenia. Ale to rzecz na później, też w swoim czasie podrzucę Ci trochę wartościowych lektur. smile

    Co studiujesz? Na której uczelni?

    Sprawa faceta i małżeństwa i kolejnych planowanych dzieci jest cały czas otwarta. Nie masz 45 lat i nie przechodzisz klimakterium. wink

    Na kiedy się umówiłaś? Chcę wiedzieć, jak dużo mamy czasu. To jest tak, że im bliżej tego terminu tym będzie trudniej. Będziesz mieć mnóstwo wątpliwości i będziesz znajdywać masę argumentów za. Pisz o tych argumentach tutaj. Napisz do kiedy. Łącznie z godziną. Potem będzie raczej z górki. Albo trafisz na forum "blizna" dla mam, które zabiły własne dzieci, albo pozwolisz sobie i dziecku realnie pomóc.
  • nadulinowo 17.07.13, 01:39
    Ach, a po pierwsze potrzebujesz fajnego ginekologa w ramach NFZ. Masz? Mogę Ci polecić panią dr Masior. Bezpłatnie przyjmuje w tutaj:
    www.kovmed.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=51&Itemid=55
    Prowadziła moją ciążę oraz ciąże 2 moich koleżanek, w tym jedną bardzo trudną. Powiedz, ze jesteś w ciąży to wyznaczą wizytę szybciej. W środku jest USG, więc przy każdej wizycie możesz sobie pooglądać dzidzię. Jak się coś dzieje, to można przyjść i ona przyjmuje poza terminem wizyty. A na zakończenie daje Ci nr tel i możesz jej wysłać zdjęcie urodzonego maluszka, a ona do Ciebie zadzwoni i zapyta jak poród, jak się masz, jak się ma dziecko. To wszystko buduje fają atmosferę, a do tego pani jest bardzo kompetentna. smile
  • axelina 17.07.13, 08:10
    Dzięki. Hmm dziś straciłam siłę sad, rano obudziłam się z myślami , że gdybym nie poznała tego chłopaka w sumie znałam go nie tak długo to bym nie miała żadnych problemow, rozmyślałam nad moim wcześniejszym bezproblemowym życiem za , którym tak tęsknię sad , analizuję co z tą antykoncepcją poszło nie tak i dlaczego ja ? sad
  • axelina 17.07.13, 08:28
    sad jest mi tak smutno sad nie chciałam być w ciąży , po to się zabezpieczałam , żeby jej nie było... moi znajomi żyją normalnie, a ja się zastanawiam co robić ... mam depresję i nic nie jemsad... już nigdy nie będę żyć normalnie, do tego moi rodzice są na mnie wściekli sad, a chłopak ma gdzieś, że jestem w ciąży, bawi się świetnie, już ma zastępstwo na moje miejsce sad , nie dam rady sad
  • nordynka1 17.07.13, 09:36
    hej
    dobrze, że tu wpadłam
    Axelina, dasz radę, nie jesteś sama
    nie jestem wprawdzie z Krakowa, ale o Tobie pamiętam i od tej chwili oferuję Ci modlitwę za Ciebie i dziecko, za Twoją sytuację, żebyś spotkała właściwe osoby i żebyś nie wątpiła, że podjęcie wszystkich trudów jakie się przed Tobą piętrzą jest tego warte po stokroć
    poza tym jeśli będę mogła w czymkolwiek materialnie pomóc to też to oferuję - na razie nie widzę w czym ale jak się pojawi to jak najbardziej, finansowo niestety nie mogę, ale służę np poradami co do dzieci - mam ich trójkę,
    jesteś matką i tego faktu nie zmieni aborcja - jedynie dziecko ukatrupi i zmieni Twoje życie nieodwracalnie i obecne problemy to będzie pikuś w porównaniu do problemów jakie zabieg ze sobą przynosi w pakiecie (na tym forum jest pełno opowieści takich matek....)
    nie jesteś sama, nie chcą pomóc ci co powinni, ale są na ich miejsce inni - bierz co dają, nie patrz na to, że nie dają ci opieki i pomocy ci co powinni, nie dają to chrzanić ich, Twoja rola to skupić się na tym byś - byście z Maluchem - mieli jak najlepsze w Waszej sytuacji warunki
    do ciąży i narodzin dziecka
    jeśli chcesz pisz na mój mail gazetowy nordynka1@gazeta.pl
  • axelina 17.07.13, 09:42
    Podrzucisz mi kilka takich historii? Chciałabym się zapoznać . W obecnej chwili nienawidzę taty dziecka i w ogóle mam dość. Chcę żeby było jak dawniej , chcę moje studia, chcę swój wyjazd zagraniczny , chcę tak jak było... Boże jak ja żałuję, że go spotkałam na swojej drodze... Dlaczego... Tyle włożyłam wysiłku we wszystko i teraz stracę to w 9 miesięcy , mało tego moje życie stanie na głowie i będę w tym sama sad... nie dam rady sad
  • nordynka1 17.07.13, 10:09
    o a choćby ta:

    forum.gazeta.pl/forum/w,20823,124015291,,zycie_po_aborcji.html?v=2
    albo Muszelka...biedna, jak czytam jej posty to nie mogę powstrzymać łez..Boże że kobiety dają się nabrać i wmówić sobie że to będzie lepsze! g...o prawda!
    forum.gazeta.pl/forum/w,20823,138558149,138558149,chcialabym_cofnac_czas_.html
  • nordynka1 17.07.13, 10:28
    przeczytaj jeszcze to:

    forum.gazeta.pl/forum/w,20823,139298669,139349248,Re_aborcja_za_kilka_dni_.html
    tez Muszelkowe...
  • nadulinowo 17.07.13, 11:10
    Kochana Axelino! Masz prawo do smutku ,złości. Masz pełne prawo czuć się zraniona. Nie tak planowałaś swoją przyszłość, najbliżsi odrzucili życie, które się w Tobie poczęło i Ciebie wraz z nim. Przyszedł czas na to, by zrewidować swoje plany i zacząć budować życie z dzieckiem. Jest to trudne, ale możliwe do zrobienia.

    Co to znaczy normalne życie? Jak widzisz swoje normalne życie?

    Bo z dzieckiem człowiek może i nie żyje normalnie, ale naprawdę żyje pięknie. Jest w tym wiele radości, prawdziwiej radości, a nie takiej imprezowo-alkoholowej. Spróbuj, to zobaczysz.

    Chłopaka olewamy, zwrócimy się do niego po alimenty i szukamy innych dobrych ludzi na drodze, również dobrych i fajnych mężczyzn, bo i takich nie brakuje.
    Wydaje Ci się teraz, że jeśli zabijesz dziecko, to wrócisz do punktu wyjścia. Nie wrócisz do punktu wyjścia. Nigdy. Bo już na zawsze będziesz matką dziecka i to matką dziecka, która zdecydowała się je zabić.

    I wróćmy do konkretów: tabletki czy zabieg? I na kiedy? Co planujesz?
    I jeszcze: czy masz dobrego ginekologa do prowadzenia ciąży?

    Reszta konkretów później.
  • axelina 17.07.13, 11:32
    Mam umówiony zabieg i wykupione tabletki do wyboru do koloru na przyszły tydzień jest zabieg nie wiem jaki dzień nie chcę patrzeć na tę kartkę. Nie piję alkoholu , także życie imprezowo- alkoholowe mnie nie dotyczy. Na imprezy wychodzę spotykam się ze znajomymi lubię się poruszać traktuję to jako fitness. Taniec jako przyjemna forma dbania o siebie i relaksu , a że na imprezie są ludzie podoba mi się jak reagują na to jak tańczę, mam talent :p pomimo swoich średnich gabarytów.

    Normalne życie to dla mnie- moje studia dokończenie ich w terminie bez żadnych komplikacji, moje studia na stypendium zagranicznym nie po to tyle pracy w to włożyłam , żeby dziś powiedzieć im do widzenia. Jestem na 4 roku to moja ostatnia szansa na coś takiego. Chciałam chłopaka , który by mnie kochał i wspierał zwłaszcza gdy będę z nim w ciąży. chcę mieć planowane i kochane dzieci , budzić się rano z radością, że jestem w ciąży a nie z utrapieniem i żalem. Chcę by moi rodzice byli zadowoleni ze mnie , a nie chodzili tak jak widzę ich teraz. Chcę by się cieszyli na potomka ,a nie płakali. Jak wspominałam nie jestem filigranowa, na to by wyglądać tak jak teraz włożyłam sporo wysiłku i to nadal nie to co miało być mam to stracić w przeciągu 9 miesięcy i potem od nowa to samo? Umre! Chcę zrobić doktorat , dokończyć pierwszy kierunek tzn mieć z niego mgr, a nie tylko licencjat, moje obecne studia są jednolite magisterskie. Marzyłam nawet o karierze za granicą. Nie chcę być na językach ludzi. Chcę podróżować , poznawać ludzi, znajomych, nie planowałam dzieci przed 29 rokiem życia do tej pory miałam nadzieję zrobić to co dla mnie ważne bez poślizgów , a potem mogłabym oddać się macierzyństwu ze spokojnym sumieniem , że osiągnęłam to co chciałam , byłam kim chciałam , widziałam co chciałam, a teraz dalsza droga przede mną... i byłabym dobrą mamą , która kocha swoje dzieci i nawet by już przy mnie tego faceta nie musiało być, choć byłabym prze szczęśliwa będąc mężatką w wieku 29 lat, tzn. wtedy biorąc ślub, dałabym radę być mamą bez wyrzutów sumienia o zmarnowanym życiu i planach... Rodzice nie wywaliliby mnie z domu, nie musiałabym myśleć o domach samotnej matki, ani jakiś pieniądzach nie wiadomo skąd, zapewne pomogli by mi z bobasami na tyle na ile byliby w stanie... w tym momencie straciłam to wszystko... nie jestem w stanie się z tym pogodzić sad jestem załamana i o ile wcześniej miałam depresję to teraz nie wiem co mam ... najlepiej iść i się utopić...
  • nordynka1 17.07.13, 09:51
    jesienna

    Tobie chcę napisać to samo co Axelinie - nie jesteś sama, nie słuchaj tego co Ci podpowiada wyobraźnia - to są rzeczy niewiadome i nie ma co się nad nimi zatrzymywać choćby sekundę - to co jest i jest realne to fakt, że jesteś mamą - jesteś i będziesz nią już na zawsze i śmierć dziecka tego nie zmieni, może jedynie zmienić Twoje życie w koszmar przy którym obecne kłopoty to nic - dowodów na to jest na tym forum aż nadto
    modlę się za Ciebie, za Was, o właściwie osoby na Waszej drodze, o dobrego lekarza dobrą opiekę dobre słowa, pocieszenie, otuchę i wsparcie -wszelkie jakiego potrzebujesz - właściwie potrzebujecie - Ty i Maluch
    mama jest kiepską mama jeśli córce doradza to co doradza..smutno ale trudno, za nią też będę się modlić o miłość do własnego dziecka i do wnuka
    studia nie zając ,ani podróże - jeśli jest dziecko - a jest - to resztę na razie trzeba odłożyć w czasie - tylko tyle - odłożyć w czasie, a nie rezygnować, skupić się na tym czego potrzebujecie teraz aby dziecko się mogło spokojnie urodzić, to nieprawda że ciąża przekreśla studia pracę i w ogóle resztę życia - 90% że tego "dzieła" dokonuje aborcja, bo po niej mamy żyją w takiej depresji, ze absolutnie nic nie ma znaczenia ani studia ani praca ni świat ani podróże ani nic nic nic,
    jeśli chcesz pisz, z rzeczy "przyziemnych" mogę zaoferować porady mamowo-dzieciowe, mam trójkę dzieci trzy ciąże trzy noworodki - chyba już coś w iem na ten temat smile, mało pieniędzy więc różne sztuczki finansowe tez nie są mi obce - gdzie co tanio kupić czy zdobyć
    masz ochotę pisz - nordynka1@gazeta.pl
    i nie wiem skąd jesteś - może akurat z Trójmiasta jak ja? wtedy mogłabym pomóc jakoś konkretniej smile
  • nati1011 17.07.13, 11:57
    dziewczyny już napisąły w sumie wszystko. Ja wiec krótko

    Ciąża to nie koniec świata. Da się z dzieckiem nie tylko żyć, ale i pracować czy studiować. Ja po pierwszym dziecku wróciłam na uczelnie gdy mała miała 2 tygodnie, przy drugim dziecku rozpoczęłam magisterkę jak miało 1,5 roku - rok opóźnienia ze względu na mój stan zdrowia.

    Rodzice ani chłopak nie mają prawa zmuszać was do aborcji - aborcja w Polsce jest zakazana to raz, a namawianie do niej to przestępstwo. Jeżeli sytacja w rodzinie się nie poprawi to możecie uzyskać pomoc z zewnątrz. Miejsce w domu samotnej matki, wyprawkę, wsparcie np. na pieluchy itp. itd.

    W Szczecinie działa ogólnopolska fundacja Bractwo Małych Stópek -

    dlazycia.info/index.php?option=com_content&view=article&id=497/
    pomaga kobietom w ciaży w trudnej sytuacji. Za pośrednictwem fundacji można też w bezpieczny sposób oddać dziecko do adopcji - mając pewność, że dziecko znajdzie się w kochającej rodzinie. To ostateczne rozwiązanie i najczęściej udaje się kobiecie tak pomóc, z e sama wychowuje swoje dziecko. Bardzo często tez po początkowej niechęci rodzicie i chłopak w tym wychowaniu jednak uczestniczą.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • axelina 17.07.13, 12:24
    adopcja = nie! nigdy nie oddam dziecka do adopcji, nie będę 9 miesięcy poświęcać swojego ciała, swoich studiów , stypendium zagranicznego, zdrowia , które mam kruche, by potem oddać komuś swoje dziecko! a potem martwić się, czy ma coś jeść, czy mu ciepło, czy nikt mu nie dokucza, a może mnie nienawidzi? a może chce mnie odnaleźć, chciałbym go szukać ,obawiać się każdego dzwonka do drzwi bo może to ono? co chce mi powiedzieć? co jeśli zapyta czemu je oddałam? co odpowiedzieć? troska o swoje dziecko do końca życia, nie zobaczę go nie przytulę, nie ochronię... na to chcesz mnie nati skazać? na wieczne cierpienie aż do śmierci? wybacz za dużo znam i widziałam takich historii , nie będę tworzyć kolejnej , ADOPCJA-NIE, i proszę Was nie wspominajcie mi więcej o adopcji , wiem , że to straszne co mówię, ale adopcja dla mnie jest gorsza niż aborcja... mam poświęcić wszystko i oddać dziecko ... = stracić już dosłownie wszystko ... nie dzięki!

    nati może dla Ciebie nie ma końca świata dla mnie dziś rano jak sobie uświadomiłam swoją sytuację, która jednak do mnie nie docierała długo, doszłam do wniosku , że to jednak koniec świata jest

    o mojej rodzinie zapomnij , zapomnijcie wszyscy, nie pomogą mi i nie będę się łudzić, że zdanie zmienią bo go nie zmienią, przyniosłam hańbę rodzinie , dobrze, że to nie jakiś kraj arabski bo by mnie już na świecie nie było, ale z rodziny zostałam wyrzucona i nie przyjmą mnie z powrotem z dzieckiem, takie są zasady w mojej rodzinie i koniec

    to moja rodzina nie mam zamiaru podawać ich na policję , w gruncie rzeczy wiem , że chcą dla mnie dobrze, miałam perspektywy teraz nie mam nic, dziecko w brzuchu , którego nie miało tam być, którego nie chciałam, nie po to stosowałam antykoncepcję by się ono tam znajdowało ...

    chciałabym wrócić 2 tyg po porodzie na uczelnię - ale kto zajmie się moim bobasem gdy jestem sama?

    fajnie się prawi morały gdy się nie jest w tej sytuacji, ja kiedyś też prawiłam ... jeśli chcesz mi pomóc to realnie , a nie farmazonami

    wybacz moje słowa ale po prostu mam depresję i Twój post mnie dobił
  • nati1011 17.07.13, 13:14
    słuchaj - przez internet ci nie pomogę - tu mogę napisać słowa pocieszenia, ale co ci to da? Wskazałam ci konkretna fundację, gdzie możesz dostać konkretną - także materialną pomoc. Zgłoś się - napisz na podany adres. Jestem członkiem tej fundacji i wiem co konkretnie jesteśmy w stanie zrobić.

    O adopcji pisałam na marginesie - w ciaży bywa trudno. Dobrze jest też mieć taką opcję w zapasie, która choć trudna i bolesna dla matki nadal jest lepsza niż aborcja.

    W swojej sytuacji nie jesteś szczególnie odosobniona, wiele kobiet zawiodło się na ojcu swojego dziecka i na najbliższej rodzinie. Ja zajmuję się tym od ponad 10-ciu lat - znam takich historii wiele i wiem tez, że jeżeli dziewczyna chce urodzić dziecko, to można jej pomóc i wyprostować jej sytuację. Wbrew pozorom łatwiej jest pomóc materialne. Pomoc do dziecka też da się zorganizować.

    Wiesz co jest najtrudniejsze? Pomoc dziewczynom PO aborcji. Gdy już nie da się cofnąć czasu, gdy przychodzi świadomość: ZABIŁAM SWOJE DZIECKO - i ból, którego nikt nie potrafi ukoić. Piszesz, ze aborcja jest dla ciebie lepsza niż adopcja - daruj, ale nie wiesz o czym mówisz. Nie doświadczyłaś ani jednego ani drugiego. NIe musisz oddawać dziecka. Nawet jeżeli podejmiesz taką decyzję, to masz najpierw 6 tygodni, a potem zazwyczaj jeszcze kilka na cofnięcie tej decyzji.
    Jeżlei jednak dokonasz aborcji, to tego nie da się już nigdy cofnąć. Choćbyś wypłakała potem morze łez.

    Powiem brutalnie - ja nie ratuję nienarodzonych dzieci. Pewnie, ze jest mi ich szkoda i żal. Ale one i tak wychodzą na tym najlepiej. Trafiają do lepszego świata i już nie cierpią.
    Mi zależy na ratowaniu kobiet, przed decyzją, która rujnuje ich życie. Zależy mi na Tobie - chcę, byś za parę lat była szczęśliwą kobietą i matką. Bo matką jesteś już dziś. Tego tez nie da się cofnąć. Aborcja nie przywraca stanu sprzed ciaży. Dziecko już jest w tobie. Jedyny wybór jaki masz, to albo być matką dziecka żyjącego, albo zabić własne dziecko.

    Tak już zupełnie na marginesie. Pisałaś, że twoi rodzice są wierzący - jak chcesz to może z nimi porozmawiać osoba duchowna i przekonać jak bardzo się mylą.


    Wiem, ze nie czujesz się dobrze - początek ciąży to trudny czas nawet bez problemów jak twoje. Ale to naprawdę minie. I jeżeli będziesz chciała, to da się to poukładać. Tylko się nie poddawaj. Dasz radę. WIerzę w ciebie smile


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • axelina 17.07.13, 14:37
    osoba duchowna mojej rodzinie raczej nie pomoże... oni są wierzący, co nie znaczy w tym wypadku miłosierni i wybaczający

    dziś mam totalnego doła... wczoraj spotkałam się ze znajomą i byłam obecna ciałem jedynie, z psychologiem rozmawiałam, ale też niewiele mi ta rozmowa dała...

    szukam informacji też o ludziach, którzy po aborcji szybko doszli do siebie , chciałabym znać 2 strony medalu...

    powiem Ci natki jeśli taki stan jaki mam będzie utrzymywał się 9 miesięcy to będę mieć syndrom ale poporodowy ...

    ktoś mnie pytał co i gdzie studiuję odpowiem psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie - także mam pewną widzę co się ze mną dzieje itd. wczoraj Pani psycholog też nic nowego mi nie powiedziała ... generalnie bombowo ...
  • axelina 17.07.13, 14:47
    z polskim nawet stoję na bakier , gubię literki, wybaczcie, ale jestem totalnie wściekła na wszystko
  • axelina 17.07.13, 17:50
    Jesienna odezwij się, co się dzieje u Ciebie? Żyjesz?
  • jesienna86 17.07.13, 18:10
    Żyję! Odcięłam się na parę dni, by wszystko przemyśleć. Doszłam do wniosku, że wbrew wszelkiej logice matką być chcę. Zawsze chciałam, tylko nieco później wink Trudno, odchowam malucha i będę podróżować razem z nim, jak pojdzie do przedszkola ja wrócę na studia, chyba, że dam radę wcześniej. Jakoś to będzie. Liczę na alimenty i Ty axelina tez powinnaś o nich pamiętać jak zdecydujesz się urodzić! Podobno jak sie facet wypiera a badania dna potwierdzą, że jest ojcem sądy są zdecydowanie hojniejsze w przyznawaniu matce kasy. Matkę albo urobię albo zignoruję i poczekam az zmądrzeje. Wzięłam od niej te tabsy i spusciłam w kiblu. Jak u Ciebie?
  • axelina 17.07.13, 18:31
    Cieszę się kochana, że taką decyzję podjęłaś i jesteś z niej zadowolona, powiedz mi jedynie ile masz lat, może mnie to podbuduje smile.

    no u mnie masakra, szukam pomocy wszędzie gdzie się da , bo na moją familię liczyć nie mogę, dziś próbowałam porozmawiać z mamą tak jak radziła Pani psycholog, niestety pomimo sumiennego wypełnienia zaleceń starsza się nie złamała, teraz dziewczyny z forum coś kombinują, że jakoś to ogarnąć i mi pomóc no i ja też myślę co robić bo mega ciężko jest, wszystkie plany zawalone, rodzina wku******, nic im nie przechodzi tylko się pogarsza...

    no to teraz musisz mnie jakoś wspierać, ciekawi mnie czy będziesz mieć chłopca ,czy dziewczynkę , a i może się poznamy bo nasze dziecka (o ile ja się na moje zdecyduje) to w tym samym czasie się urodzą big_grin co sądzisz? w sumie to tak czy siak chciałabym Cię poznać bo w podobnej sytuacji jesteśmy/może będziemy/lub byłyśmy
  • nadulinowo 17.07.13, 18:36
    BRAWO, BRAWO, BARWO!!!! Super, bardzo się cieszę! Jak będziesz potrzebować jakieś pomocy, to pisz!
  • nati1011 17.07.13, 14:49
    Ale przecież wiesz, że teraz nad tobą władze mają hormony - naprawdę nie jesteś do końca sobą. I to minie za kilka tygodni.

    Wiem jak bardzo ci trudno - naprawdę. Sama w ciąży zaliczałam totalne odloty i mało z okna nie wyskoczyłam (i nie jest to metafora). Chciałam usnąć i obudzić się jak już ten koszmar się skończy. I wiele kobiet ma tak samo. Ale za parę tygodni twój organizm przyzwyczai się do wysokiej dawki hormonów i wróci też jasność myślenia, a i samopoczucie powinno się poprawić.

    Studiujesz psychologię więc wiesz, że czasem człowiek po prostu nie jest sobą smile ALe tez powinnaś wiedzieć, że decyzje - z gatunku tych nieodwracalnych - podejmowane w takim stanie mogą być bardzo złe.

    Axelina spotkałam wiele kobiet, które były w 200% zdecydowane usunąć. NIe miały żadnych rozterek. Nie chciały tego dziecka (nawet nie to, ze ktoś je zmuszał) a dosłownie parę godzin po aborcji nie potrafiły sobie tego wybaczyć. I u wielu stan ten trwał latami.

    Nie szukaj informacji, że ktoś nie żałuje. Nawet jeżeli taką osobę znajdziesz to nie ma żadnej gwarancji, ze ty nie pożałujesz. Jesteś wrażliwa - takie osoby nie potrafią być zimne i wyrachowane - a tego trzeba, by decyzji o abrocji nie żałować.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • nadulinowo 17.07.13, 18:34
    Axelina, zaczynam organizować Ci pomoc, może pod wieczór będę znać więcej szczegółów. Wszystko da się zrobić, nie zostaniesz sama.

    Też studiowałam psychologię na UJ, więc z mojej perspektywy dokończenie tych konkretnych studiów z dzieckiem na ręku to żaden kłopot. A i sam czas pobytu na uczelni nie jest wielki. Więc i z opieką nad dzieckiem dasz radę. I z doktoratem i dzieckiem dasz radę. Ja zaczęła, nie skończyłam, bo musiałam więcej pracować, bo się nam źródła dochodów kończyły. Teraz nie żałuję. Kariera na uczelni nie byłaby dla mnie, wolę robić to, co robię teraz. I też chciałam mieszkać i pracować za granicą. Bardzo. Ale ciągle się nie udawało wyjechać (bo z dzieckiem nie było to takie proste, a co!). A teraz cieszę się, ze tak się stało. To, co mnie spotkało w Polsce jest o wiele lepsze niż to, co mogłabym mieć gdzieś na zachodzie. Czasem tylko żałuję, że nie mieszkam w anglojęzycznym kraju, bo trochę mieszkałam i mi to odpowiadało.

    Szukaj info o takich ludziach, co po aborcji mają się dobrze. Wytłumaczę Ci to fizjologicznie. Twój organizm wie, że jesteś w ciąży. Gdy usuniesz dziecko, to Twój organizm będzie wiedział, że już nie jest w ciąży. I rozpocznie żałobę.
    Mojej koleżance zabrali dziecko na 2 godziny po porodzie (jakieś względy medyczne). I ona wiedziała rozumem, że tak jest, ale organizm nie czuł dziecka i rozpoczął żałobę. Potem miała duży kłopot z nawiązaniem kontaktu z własnym dzieckiem, bo jej ciało uznało, że skoro dziecka nie ma, to dziecko nie żyje.
    I to nie jest odosobniona historia.
    Twój organizm też tak zareaguje.

    Wielu psychologów twierdzi, że syndrom poaborcyjny nie istnieje. Wielu ten syndrom uznaje, ale w sieci jest oczywiście o nich ciszej albo pisze się o nich, że to szaleńcy. Może uda Ci się pożyczyć literaturę na ten temat, to będziesz wiedzieć, co dokładnie Cię czeka.

    Jeśli chodzi o zrzucanie tuszy po dziecku - moja cała tusza poszła w mleko. Nie wykonałam jedno ćwiczenia fizycznego i po roku ważyłam 4 kg mniej niż przed ciążą. Różnie bywa z tą po-ciążową otyłością.

    Z tego, co opisujesz, to straciłaś:
    - marzenie o tym, że najpierw wyjdziesz za mąż a po tym urodzisz dziecko
    - marzenie o wyjeździe na zagraniczne stypendium
    - marzenie o tym, że rodzice ucieszą się na wnuka
    - marzenie o tum, by Twoje życie wyglądało dokładnie tak i tylko tak, jak Ty sobie to zaplanowałaś

    Reszta jest ciągle otwarta.
    I weź pod uwagę, że nigdy nie ma dobrego czasu na dziecko. Nawet, gdy się jest mężatką. Ja właśnie zaczęłam się przeprowadzać i zakładać firmę. I jestem w ciąży. I myślę, ze to super, bo daje mi to energii do dania firmie rozpędu przed pojawieniem się dziecka. A przecież (i to wiem) i w ciąży może być różnie, i z firmą, a razem to już jakieś duże ryzyko. Wszystko zależy od nastawienia.
  • kannama 24.07.13, 10:50
    jeśli namawiają cię do aborcji to wierzący na pewno nie są...ewentualnie są praktykujący...
  • smutna2206 17.07.13, 18:31
    Axelina twarda bądź! Przeczytałam Twój post i przypomniało mi się dokładnie to, co czułam półtora roku temu. Mam 27 lat, w styczniu zeszłego roku znajdowałam się w sytuacji, którą można określić ch**jowa. Od jakiegoś czasy byłam zakochana w facecie, który miał już dwoje dzieci. Byliśmy razem, było cudownie. Bardzo mu zależało, ale któregoś razu, całkiem przypadkiem, zaczęliśmy rozmawiać o dzieciach. I tak do słowa do słowa, okazało się, że on już wiecej dzieci mieć nie chce, że rodziny drugiej nie założy, choć wcześniej mówił co innego i że chce żebym mu obiecała, że żadnego dziecka nigdy nie będę chciała mieć. Ja tego obiecać nie mogłam, bo dziecko mieć chciałam, choć nie wtedy. Planowałam ciąże gdzieś koło 30 roku życia. Rozstaliśmy się, co ja osobiście przeżyłam dość mocno. Jako, że facetom podobam się, zaraz zaczął się przy mnie kolejny kręcić. Był kumplem mojego eks, miał 40 na karku i do tego skitraną gdzieś na Śląsku żonę. Ogólnie był miły i fajnie się na jego ramieniu wypłakiwało żale. Super koleś, ale żadnej chemii. No nic w ogóle. Lubiłam go, ale nie kochałam i raczej nie było szans, że się zakocham, czego przed nim ie ukrywałam. Ale nie odpuszczał. Raz, jeden jedyny raz poszłam z nim do łóżka. Po prostu się zapędziłam. Byliśmy na imprezie, potem pojechaliśmy jeszcze pogadać przy winie i ... wiadomo. Następnego dnia powiedziałam mu, że nic z tego, że ma odejść, zniknać, bo ja z nim być nie chce. I zniknął! W końcu. Jak ja się wtedy cieszyłam... A za pare tygodni dowiedziałam się, że jestem z nim w ciąży. Ten jeden razu wystarczył. W głowie mi huczało, bo z jednej strony się cieszyłam a z drugiej nie. Miałam fajna pracę, ale w niej kluczem do sukcesu była dyspozycyjność. Pracowałam od rana do nocy, dużo wyjeżdzałam, po Polsce, za granicę. Uwielbiałam swoją niezależnośc, swoich przyjaciół, nocne marudzenie nad kuflem piwa. Uwielbiałam wolność. Poza tym nie miałam faceta, ten, który był ojcem całkiem mi nie pasował. Wiedziałam, ze nie będę z nim i że będę całe życie nieszczęśliwa jeśli urodzę. Nieszczęśłiwa w sensie, że nie będę mieć partnera, którego kocham. Poza wszystkim koleś, który był ojcem zasadniczo stwierdził, że wobec tego jak go potraktowałam ma to wszystko (tj swoje dziecko) w dupie i ciążę mam usunąć. Powiedziałam mu "fuck off" ale zamówiłam tabletki z WoW, bo policzyłam, że to jeszcze nie 9 tydzień i że aborcja farmakologiczna może się udać. Przyszły po paru dniach. Przez tydzień co wieczór zamykałam się z nimi w kiblu i próbowałam je połknąć, ale nie miałam odwagi. Raz, że tego dziecka chciałam, dwa, że wiedziałam jak wygląda aborcja i bardzo się jej bałam. Mając zatem świadomość tego, że podejmuję decyzję dość ryzykowną, postanowiłam urodzić. Po 9 miesiacach lęków, stresów i ogólnie pojętej paniki, w październiku 2012 r. przyszła na świat moja kochana córeczka i jakimś sposobem wszelkie moje problemy znikły. Z sentymentem wspominam swoje wcześniejsze życie, ale nie tęsknię za nim. Od września wracam do pracy z mocnym postanowieniem, że nie będę tyrać od rana do nocy. Jak mała podrośnie będę z nią zwiedzać świat, bo podróże uwielbiam. Facet się jako ojciec ogarnął i dzieckiem zajmuje się przednio. Ja doszłam do formy i myślę, że w tej chwili jestem absolutnie szczęśliwa, choć a) nie byłam jeszcze w Paryżu, b) nie kocham ojca mojego dziecka i c) mam zero na koncie.

    Co do aborcji - duzo czytałam o tym i jestem głęboko przekonana, że powinny się na nią decydować jedynie i wyłącznie te kobiety, które są absolutnie i stuprocentowo pewne, że żałować nie będą. Te, które wątpliwości maja po zabiegu całkiem się załamują.

    Axelina! Silna jesteś, bo jesteś kobietą. Pisz jak w czymś mogę Ci pomóc. Podam Ci namiary na priv, możemy się nawet spotkać.
  • axelina 17.07.13, 18:39
    Chętnie się spotkam smutna bo mi tego potrzeba, zazdroszczę Ci, że chłop się ogarnął i jako tata się spisuje ja na swojego lovelasa liczyć nie mogę , na alimenty hmm.. też ciężko ... strasznie jestem załamana bo to gromy z jasnego nieba się na mnie posypały , najbardziej martwię się o studia sad
  • nadulinowo 17.07.13, 18:46
    Alimenty należą Ci się z urzędu! Nie ma innej opcji.
  • nadulinowo 17.07.13, 20:07
    Axelina, idź do Domu Samotnej Matki na ul. Przybyszewskiego 39, tel. 12 637 85 42. Powiedz, że idziesz na 4 rok studiów i jesteś z forum gazety wyborczej (to jest Twój znak rozpoznawczy, ponieważ nie wiem, jak się nazywasz. Rozmawiałam z dyrektorką tego domu). Porozmawiają z Tobą i powiedzą Ci, jaką pomoc mogą Ci zaoferować, a Ty zobaczysz, jaką pomoc będziesz chciała od nich przyjąć. Możesz iść już jutro. Warto. Nic nie stracisz, a zobaczysz, jakie będziesz miała opcje po tym spotkaniu. Daj koniecznie znak, jak poszło, co realnie Ci zaproponowały, jak Ci to odpowiada.
  • axelina 17.07.13, 20:45
    Dzięki nadulinowo, też tam już wczoraj dzwoniłam , dyrektorka bardzo miła, podobno remont łazienek mają, powiedziałam , że póki co nie będę robić problemu przekoczuję u znajomych, ale skoro fatygowałaś się mnie umówić to chętnie się przejdę ,ale nie jutro bo o 12:00 mam psychologa - 2 godziny , potem spotkanie z moją przyjaciółką, a o 16:30 z Ulą z naszego forum, muszę też gdzieś wpakować spotkanie z ojcem mojego dziecka, bo mamy pogadać, on pewnie będzie mnie namawiał na aborcje , a ja mu powiem , żeby szykował portfel bo zgłosimy się z maleństwem (jeśli będzie) na pewno i żeby sobie nie myślał bo to w dużej mierze jego ręka przyczyniła się do tego wszystkiego ehhh .
  • nadulinowo 17.07.13, 21:01
    Super! Idź zatem pojutrze.
    A jak chcesz ojcu dziecka utrzeć nos (a wnoszę, że bardzo chcesz), to nie daj mu ani przez chwilę poczuć, że rozważasz aborcję. Idź na chojraka i pewniaka, zagraj, że wiesz, czego chcesz i że rodzisz dziecko. Że już jesteś pewna na 100%, a on zapłaci za swoje czyny. Chyba zresztą wiesz, jak to zrobić. I daj znać, jak poszło. smile
  • axelina 17.07.13, 21:12
    ok nadulinowo , dam mu popalić big_grin
  • smutna2206 17.07.13, 23:05
    Super axelina! Trzymam kciuki wink napisz do mnie na maila smutna2206@gazeta.pl i podaj jakieś namiary na siebie. Ja co prawda mieszkam w Wawie, ale przecież to pociągiem ze 2 godzinki tylko wink
  • nordynka1 19.07.13, 08:19
    dziewczyny
    gratulacje! Jesienna, Axelina - jestem z Wami i Waszymi Maluchami całym sercem i ciesze się mocno! Jesienna gratulacje za odwagę stawienia czoła mamie! i wywalenie tego świństwa!

    coś Wam pokażę...przed obejrzeniem proszę wygodnie usiąść smile :

    www.youtube.com/watch?v=6gahk7n-DvM
  • axelina 19.07.13, 09:26
    Hejo, wróciłam , nocowałam u koleżanki . Rozmawiałam z nim, rozmowa nic nie wniosła, z jego strony pomocy brak.

    u rodziców jakby poprawa, ale mama liczy , że ja się z tym kolesiem dogadam i się zejdziemy, ale to nie możliwe z wielu powodów

    z panią psycholog widzę się jutro, chce mi ona przywrócić emocje , których się wyzbyłam na rzecz racjonalnego myślenia... hm

    dalej nie wiem co robić, wciąż nie mogę pogodzić się z tym, ze jestem w ciąży, w kółko powtarzam sobie ... ,,przecież się zabezpieczałam" to jest straszne...
  • nadulinowo 19.07.13, 13:44
    Hejo!
    No to będzie płacił alimenty. A jak jest z tym drugim dzieciakiem? Utrzymuje z nim kontakt? Zależy mu?

    Rodzicom dajemy czas. Naprawdę czasem się odmienia, nawet, gdy się ma pewność, że się nie zmieni. Może się nie zmieni, ale na razie o tym nie myślimy, tylko układamy sprawy wedle danych, które posiadamy.

    Emocje na rzecz ratio utraciłaś. Hmmm... smile

    Niestety antykoncepcja nigdy nie jest 100%. Zawsze jest ryzyko.
    Z ciążą masz czas się godzić. Przy mojej pierwszej ciąży, która była niespodzianką, bo z wszelkich danych wynikało, ze nie powinnam zajść w ciążę i powinnam być dawno, dawno po owulacji, godziłam się przez parę miesięcy. Bo inaczej sobie zaplanowałam najbliższy rok, miałam wiele do zrobienia. A teraz mam superancką 3-letnią córeczkę, bez której nie wyobrażam sobie tego czasu, który upłynął od jej narodzin. Tamto doświadczenie nauczyło mnie otwartości na życie i przyjmowania każdej ciąży z radością. Jest seks, może być dziecko, a dziecko jest darem, które przynosi ze sobą wiele nowego i wiele dobrego. To lekcja z mojego życia.
  • axelina 19.07.13, 14:31
    z córką nie ma kontaktów , wiem, że zły jest bo miał ciężką sytuację finansową jakiś czas i siadł na niego komornik, a że i tak nic nie miał to ma problemy i zły jest na myśl , że ja mu przysporzę kolejne

    z synem kontakt ma, w końcu ożenił się z panną, z którą jak mniemam też wpadł , ślub brali w 4 miesiącu ciąży

    co on mi może dać? prócz dobrych genów to niewiele, bo przystojny jest i nie głupi , eh wiem , że będzie się wściekał , że go po sądach ciągam i w ogóle ...

    moi rodzice ... mama powiedziała, że mogą mi dać tyle ile mogą, ale , że to przekracza ich możliwości emocjonalne, dlatego nie będą w stanie pomóc tyle ile by chcieli i w ogóle... no ja ich rozumiem... cud , że tata do mnie przemówił w ogóle

    tak z tymi emocjami moja psycholog chce je obudzić, żeby kiedyś nie wybuchły ze zdwojoną siłą, nakreśliła skrypt mój i mojej rodziny i będziemy się z niego wyzwalać ... hm... w sumie o tym wiedziała, ale jak mi to ktoś uświadomił to mi łatwiej przyszło o tym myśleć i próbować to pokonać , no nic zobaczymy

    dalej jestem zagubiona, cieszę się nadulinowo, że u Ciebie się ułożyło i kochasz dzidzię, ale ja? ja nie wiem ... boję się bycia samotną mamą, bez wykształcenia , bez świetlanej przyszłości i ograniczonymi możliwościami znalezienia partnera ...

    nie wiem muszę to przemyśleć wszystko na chłodno , potem włączyć emocje , może też od strony czysto emocjonalnej

    bo nie wiem ...






  • nati1011 19.07.13, 15:01
    Axelina - daj sobie trochę czasu. Spadło na ciebie bardzo dużo w krótkim czasie - musisz trchę ochłonąć. Tego nie da się zrobić w 3 dni smile

    będzie dobrze


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • nadulinowo 19.07.13, 15:06
    Ach, to ona ma już dwójkę dzieci. Niezły koleś.

    Dobre geny, to inwestycja w dziecko. Więc możesz być mu wdzięczna. smile A do tego jest zdrowy, ma dobre predyspozycje fizyczne. Dzieciakowi się przyda.

    To, co mówi mama i to że się tata odezwała to dobry sygnał. Dajemy im tym bardziej czas. Może i oni Cię wspomogą.
    Idziesz do tego DSM? Pójdź, dowiedz się, co Ci oferują. Będzie Ci lepiej z taką wiedzą.

    Kobieto, ale wykształcenie to jeszcze zdobędziesz! Naprawdę wiele moich koleżanek kończyło studia z dzieckiem na ręku. I to TE konkretne studia, a nie jakieś inne. Ciąża nie oznacza, że nie będziesz miała takiego wykształcenia, jakie chcesz mieć. Pamiętam, jak pisałaś, co tracisz w związku z ciążą i tak naprawdę tracisz tylko KOLEJNOŚĆ zaplanowanych przez Ciebie wydarzeń. Nie stało się jeszcze nic definitywnego. Masz szansę i na dokończenie studiów, i na napisanie doktoratu (jedna z moim koleżanek pisała z dzieckiem na ręku i się pięknie obroniła). I masz szansę na znalezienie męża. Jasne, będzie to odrobinę trudniejsze z dzieckiem. Ale z drugiej strony, czasy są teraz takie, że to za wiele nie przeszkadza. Kolega mojego męża zakochał się w mężatce z małym dzieckiem. I gdy ta tylko się rozwiodła to wziął ją pod swój dach. Nie czekając na nic, nie przejmując się niczym. Bo się zakochał. Nie uważam takiego postępowania za mądre i odpowiedzialne, ale chce Ci przez to pokazać, że dziecko nie zabiera Ci szansy na męża i na kolejne małżeńskie już dzieci. Będzie to troszkę bardziej skomplikowane, ale wciąż możliwe.

    A z kochaniem dziecka to jest różnie u różnych ludzi. Ja się zakochałam od razu po porodzie. Tak zadziałały hormony. Gdy położyli mi ją na brzuszku, to stwierdziłam, że nigdy nie widziałam piękniejszej istoty. Jedna z najpiękniejszych chwil w życiu. a teraz ta istota płacze, bo chce grać w memory wg swoich zasad, a nie wg tych, które są powszechnie znane. A oczywiście te jej zasady mają zwiększać jej szanse na wygraną. wink

    Ja bym się chyba odniosła nie do emocji czy rozumu, ale do systemu wartości. Pomyśl, co dla Ciebie w życiu jest najważniejsze i o co chodzi w Twoim życiu. Masz jasno określone plany na najbliższe kilka lat. To super. Ale o co chodzi w ostatecznym rozrachunku. Jak już będziesz mieć 70-80 lat życia za sobą, to jak ocenisz swoje życie, na podstawie jakich wartości, jakich stwierdzeń opiszesz, że było w takich a takich momentach dobre, a w innych złe. Że coś było dobrą, a coś złą decyzją. I spróbuj swoją obecną sytuację rozważyć z takiego punktu widzenia, z lotu ptaka, wyobrażeniem patrząc na całe życie, a nie tylko na jego mały fragment.

    I jeszcze na koniec informacja techniczna: czasami po aborcji nie można mieć już dzieci.
  • nikka31 19.07.13, 16:00
    Odnośnie rodziców napiszę historię znajomych moich rodziców: małopolska wieś, bardzo dobrze usytuowani ludzie (mają 2 sklepy) praktykujący katolicy, 3 córki w tym dwie na studiach (w Krakowie) i nagle wiadomość ze najstarsza jest w ciąży. I rozpacz - będą dziadkami bękarta. Takiego wstydu nie zniosą i nie pozwalają córce na powrót do domu. Dziewczyna ląduje w domu samotnej matki. Po prawie roku zabierają ją z dzieckiem - wnuczką - powrotem do domu. Dzidzia ma wtedy 4 m-ce. Obecnie wnuczka ma ok. 3 lata a dziadkowie świata poza nią nie widzą. Dziewczyny, odnośnie stanowiska swoich rodziców weźcie pod uwagę pewien ostacyzm z jakim spotkają się wśród znajomych, gdy wyjdzie na światło dzienne, że wyrzucili córki w ciąży z domu. Dla zdecydowanej większości ludzi jest to zachowanie bardzo naganne - wiem jak reagowali moi rodzice i inne postronne osoby na wiadomość, że córka X wylądowała w domu samotnej matki bo rodzice się od dziecka odwrócili i nie chcą pomóc w takiej sytuacji - naprawdę dawali odczuć jej rodzicom, że nie rozumieją tej decyzji. Jeśli są to takie osoby jakie myślę (liczące się z opinią publiczną) to po jakimś czasie zacznie im to doskwierać. I choćby ze względu na swoją "dobrą opinię" w środowisku mogą zmienić zdanie. Oczywiście nie muszą jej zmienić, ale nie brałabym ich aktualnych oświadczeń za ostateczne....
  • mojaada 19.07.13, 22:30
    Axelina nie ma co sie zastanawiac , trzeba o to malenstwo zawalczyc.Wiem ze ciezko, ja 1 corke urodzilam, 2 dziecko usunelam bo mialam faceta kata, 3 kazal mi usunac i powiedzialam ze chocbym sama miala bycz dwojka dzieci to nie usune, poronilam. Odeszlam od niego, mam teraz meza, bardzo dobrego, z nieba mi chyba spadl wink 4 ciaze poronilam, myslalam ze juz nie bede mogla byc w ciazy przez to co zrobilam. Udalo sie mam teraz 3 miesieczna coreczke i jestem przeszczesliwa, ale ciaza byla na lekach, wielu obwawach, placzu, lezeniu w szpitalu...
    Jezeli usuniesz to czy bedziesz miala kiedys dzieci? Zastanowilas sie nad tym? Jak usuniesz bedziesz myslec jakie byloby twoje malenstwo, ile mialo by teraz lat, ze bawilo by sie ze swoim rodzenstwem, a tak to pustka pozostaje. Matka, facet, znajomi , wszyscy ktorzy niby dobrze doradzali zeby usunac odsuwaja sie od ciebie, udawaja ze nic sie nie stalo, a ty placzesz po nocach, zostajesz ze smiercia swojego dziecka samiutka! I najgorsze jest to ze ty sie do tego przyczynilas, ze zamiast chronic to zycie malutkie w sobie to pozwolilas je skrzywdzic obcemu facetowi wykonujacemu zabieg lu zabijajac je tabletkami. Ono ma tam cieplutko, dobrze i czuje sie bezpiecznie, nie zabieraj mu zycia, nie niszcz siebie i swojego zycia, nie rob ze swojego łona cmentarzyska wlasnych dzieci. Ja cierpie do tej pory niemilosiernie, tyle lat minelo, miala by juz 7 lat...crying
  • axelina 19.07.13, 22:43
    hejo , dzięki , że napisałaś, zawsze dobrze przeczytać kolejne słowa wsparcia i nową historię , to zawsze daje szerszy ogląd sytuacji

    no mój koleś dziś w ogóle wyparł się tego dziecka powiedział, że mam sobie radzić sama , on i nie pomoże w ogóle, i on trzeciego dziecka z trzecią kobietą nie chce i w ogóle ma to gdzieś sad

    nie powiem zasmuciło mnie to

    wiem , że maleństwo jest ciepło i dobrze i bezpiecznie i chciałoby tak pozostać... ale ja jestem przerażona tym co czeka mnie po jego narodzinach ... zawsze współczułam koleżankom , że zostały w domach z dziećmi w pieluchach miałam poczucie , że ich życie się skończyło... a i tak miały o niebo lepiej bo facetów przy boku i familie które zajmowały się bobasami , albo choć jedno , czy drugie

    ja nie mam ani tego , ani tego, do tego ani grosza przy duszy, nie mam się gdzie podziać, u znajomych z niemowlakiem nie zostanę... w domu samotnej matki kto się moim maleństwem zajmie jak nie ja? i kiedy pójdę na zajęcia? na praktyki, które mam obowiązkowe? do pracy? bo za coś musimy żyć... 300-500 zł alimentów, 68 rodzinnego, może jakieś 300 zł socjalu przeczytałam , że jeden rok będę mogła brać do ukończenia 26 roku życia, albo i nie , bo to moje drugie studia więc nie bardzo wg. nowej ustawy... także waw... odliczmy ten socjal ... nie wiem ... nie widzę tego za nic ... postaram się napisać do jakiejś fundacji , ale nie mam nadziei na pomoc... strasznie mi ciężko i naprawdę , nie wiem , czy dam radę sad

  • nadulinowo 19.07.13, 23:22
    Axelino droga!

    Strasznie Cię Internetowo polubiłam i zaangażowałam się w Twoją historię. Musze Ci więc powiedzieć, że popełniasz dwa błędy w swoim rozumowaniu:

    1. Bycie w domu z dzieckiem w pieluszce jest pewnym ograniczeniem. Pamiętam, jak się dziwiłam, że u nas dzień się kończył o 8 wieczorem (a jestem nocnym markiem). Mała kąpana, karmiona i szłam z nią spać, bo przecież trzeba było jeszcze wstać w nocy. Ale to nie jest sprawa warta współczucia. Te nocne pobudki, to karmienie, to budowanie prawdziwej relacji od samego początku, gdzie to TY masz decydujący wpływ na jakość tej relacji jest naprawdę świetnym doświadczeniem. Nic innego w świecie tego nie daje, nie może dać. Dziś córka (lat 3) mówi do mnie z czułością głaszcząc mnie po brzuchu: "Mamusiu, a tatuś mi wyjaśnił, że gdy głaszczę Cię po brzuchu, to tak jakbym głaskała moje dwie siostrzyczki" (jej się marzą dwie siostrzyczki na raz). Podaj cytat, który to pobije. Nie znajdziesz, bo nikt inny Ci tak nie powie.

    2. Nie wolno się martwić o to, co będzie po porodzie. ile kasy będziesz potrzebować i skąd ją weźmiesz. Troszcz się tylko o to, co jest Ci potrzebne na teraz! Powinnaś się zacząć rozglądać za ciuchami ciążowymi - to jest Twoja realna potrzeba. U nas jest naprawdę krucho z kasą i tez sobie czasem myślę: "Przecież będziemy potrzebować (i tu długa lista rzeczy, których nie mamy), a ile to kasy kosztuje!". I zawsze się wówczas stopuję, bo na razie potrzebuję kasy właśnie na ciuchy ciążowe, gdyż te w zeszłej ciąży miałam pożyczone od krakowskich koleżanek, a w łodzi takich koleżanek teraz nie mam. I to tyle. Bo pieniądze na potrzeby dziecka ZAWSZE się znajdują. To jest moje doświadczenie i doświadczenie wielu, wielu rodzin. Naprawdę nie wiesz, co będzie za rok. Po prostu nie wiesz.
    Zobacz, co masz TERAZ do zrobienia i czy jesteś sobie to TERAZ w stanie zorganizować. Jak się zachowali Twoi przyjaciele? Co mogą Ci zaoferować? W czym Ci pomogą?

    I na zakończenie pytanie: czym się chcesz zająć jako psycholog? Jaką działką?

  • mojaada 19.07.13, 23:48
    Mam bluzki ciazowe i staniki do karmienia, w zaleznosci jakiego rozmiaru jestes? Czy rodzice faktycznie cie zostawia bez dachu nad glowa z malenstwem?
  • smutna2206 20.07.13, 16:12
    Axelina, ja tez mogę pomoc! Moja mala ma 9 m-cy, mam kupe ciuchow po niej od rozmiaru 56 do 74 wlasciwie i nadal dochodza nowe, z ktorych wyrosla smile sa body, pajacyki, kaftaniki, kombinezony, sukieneczki (jeśli trafi Ci się corcia). Wiekszosc jest unisex, więc przyda się niezaleznie od plci malucha. Oddam Ci to, jeśli tylko chcesz. Możemy się umowic, ze będę Ci na biezaco oddawac to, co bedzie potrzebne. Mam tez wozek, gondole i spacerowke. Uzywany, ale w stanie dobrym. Tez do oddania smile jak bedzie trzeba przywieziemy Ci to nawet do krakowa. Pare kiecek ciazowych tez się znajdzie.

    Co do faceta to raczej w nosie miej, ze on się nie poczuwa. W dzisiejszych czasach nie musi się poczuwac, sa badania dna, prawnicy i komornik, ktory wejdzie mu na konto jeśli nie bedzie placil alimentow. Zobaczysz, ze ojca dla dziecka jeszcze znajdziesz i to sto razy lepszego. A jak już się bobas urodzi to swiatopoglad (recze za tosmile tez Ci się zmieni smile sterczenie w domu z pieluchami, smoczkami, papkami itp bynajmniej nie bedzie dla Ciebie dolujace smile berbec usmiechnie się, przytuli do Ciebie i wszystko przestanie istniec. Wiem, bo sama się tego ugrzezniecia w pieluchach cholernie balam.

    Trzymajcie się cieplo!
  • axelina 20.07.13, 22:44
    hej dziewczyny,

    dzięki za miłe słowo, zapewne będę to wszystko od Was zbierać, jeśli rzeczywiście okaże mi się to potrzebne , bo nadal się waham

    tak rodzice nie chcą bym z nimi mieszkała w domu, rozumiem ich, wiem w jakim żyją środowisku, jakim otoczeniu, nie byłoby to miłe ani dla nich ani dla mnie, ani dla dziecka. rozumiem gdy mama mówi, że ja kiedyś wyjadę, a ona tam zostanie, wiem, że nie chce mieć nieprzyjemności, no niestety , takie mamy otoczenie

    nie będę też mogła mieszkać ze znajomymi z dzieckiem wynajmując mieszkanie/pokój bo nie da rady, żaden młody człowiek (22-26 lat)nie zniesie krzyku noworodka za ścianą, takie rzeczy dla rodziny są ciężkie do wytrzymania co dopiero dla znajomych

    zatem będę coś musiała kombinować, na wynajem całego mieszkania mnie na bank nie będzie stać... także nie wiem , gdzie wyląduję

    chłopak tragedia... tu nie ma się co wypowiadać w ogóle...

    co do światopoglądu ... no mój się nie zmieni i wiem, że będę bardzo cierpieć, wiem realnie czego mi potrzeba, czego chcę, do czego dążę... wiem, że opóźnienie w tych względach i dodatkowe trudności jakie mnie czekają bardzo mnie zasmucą , ale jeśli zdecyduję się na dziecko to nie będzie dało się inaczej, rozmawiałam z Panią z mojego dziekanatu, może nawet moje studia wydłużą się o 4 lata jeśli wezmę rok dziekanki i praktyki zrobię osobno bo one zajmują mnóstwo czasu, a nie da się ich ,,odrąbać" tylko trzeba konkretnie pracować z drugim człowiekiem i niestety czas na to musi być... do tego moje obecne życie odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży... cud, że nadal żyję ... po reakcji tego chłopaka, moich rodziców... po tym jak widzę, jak żyją moi znajomi... wakacje oni z nich korzystają , a ja? moje życie się skończyło i takie mam właśnie poczucie ... mam zmarnowane życie... teraz gdy tyle miało się wydarzyć , tyle planów na ten rok , ja jestem w ciąży... nasz sylwester we Francji poszedł dla menie w zapomnienie ... z wielkim bębnem nie będę się bawić w bikini w Saint Tropez, moje stypendium zagraniczne sad tego do końca życia nie odżałuję ... 3 lata ciężkiej pracy ... na marne sad , teraz moi znajomi planuję wypad wrześniowy , wyjazdy rowerowe , wędrówkowe ... gdzie baba w ciąży przejdzie 20 km na nogach w górach dziennie? albo przejedzie 50 km na rowerze? a potem 2 lata w pieluchach ... serio dziewczyny mam poczucie , że moje życie właśnie się skończyło ... patrzę dziś na moich znajomych , oni patrzą na mnie czasami komuś się wyrwie,, a ty ?" a ja patrzę na niego przeszklonymi od łez oczami ... i znajomy milknie bo wie o co chodzi... ciąża = udupiona na n czasu...

    rozmawiałam z moją psycholog ona jest w trakcie drogi, którą ja chciałam podjąć, rozmawiałyśmy dziś o tym jakie czekają mnie trudności , co mam do zrobienia i jak to obecnie wygląda... wiecie dziewczyny nie interesuje mnie gadanie w stylu ,,ułoży się, będzie dobrze, bla bla" ja jestem osobą, która mocno stąpa po ziemi, ma plan a,b ,c , ja nie myślę chwilą, żeby było teraz , rodzice nauczyli mnie myśleć też o jutrze i uważam, że to dobra cecha, której nie chcę zmieniać... myślę o teraz, ale i o jutro, do tej pory nie przytrafił mi się żaden błąd, to moja pierwsza życiowa wpadka (cholerna antykoncepcja, do końca życia tego nie zniosę, a z bogiem sobie na ten temat jeszcze podyskutuję ... ), zawsze realnie patrze na rzeczywistość nie koloryzuje, ani nie dodaję szarości, chcę wiedzieć jak jest, też jak pytam moje znajome mamy o życie , najpierw opowiadają mi z uśmiechem i w ogóle bla bla, gdy wchodzę na trudne tematy nie chcą za bardzo mówić , ale ja chcę wiedzieć i dopytuję o to co mnie interesuje, ja nie jestem typem człowieka, który godzi się z tym co jest, byle było... zwłaszcza teraz, gdy nie jestem gotowa na to , czy tamto, wolę wiedzieć co mnie czeka...

    chyba po mamie mam też to, że ma być dobrze! a ja mam dodatkowo dobrze, albo wcale...

    psycholog chce mnie delikatnie oswoić i w ogóle z tematem , żebym nie sfiksowała, widzi ci jest dla mnie ważne i widzi jakim problemem dla mnie obecnie jest ta ciąża, jestem jej wdzięczna za to, że stara się być w mojej skórze i płacze czasami razem ze mną, znaczy teraz już nie , ale na 1 spotkaniu jej się zdarzyło...

    kto wie... póki co dążymy do wydobycia moich emocji i do myślenia o mnie i tym co dobre dla mnie , nie dla moich rodziców, czy nawet tego dziecka, kobieta dobrze rozbroiła moją psychikę, schematy itd. i widzi, że do tej pory moje życie oczywiście skupione było na mnie, ale w dużej mierze na tym by inni byli ze mnie zadowoleni... by robić coś dla innych, taka samarytanka... teraz czas dla mnie... na mnie i na moje decyzje itd.

  • mamawojtuska79 21.07.13, 01:21
    Tak z ciekawości zapytam - W jakim środowisku żyją twoi rodzice skoro mają mieć nieprzyjemności z twojej ciąży, bo obecnie nawet w zapyziałych wioskach ludzie wykazują dużą tolerancję dla tzw. "nieślubnych dzieci". Piszesz ze twoje dotychczasowe życie było skupione na tobie i na spełnianiu oczekiwań innych, nazwałaś siebie 'samarytanką" a ja czytając twoje posty widzę "egoistkę" myślącą o tym że ważniejszy jest rajd rowerowy, sylwester we Francji czy też bieganie w bikini po plaży w Saint Tropez od życia twojego dziecka. Wydaje mi się że nigdy nie doświadczyłaś większych problemów, nie masz ukształtowanej piramidy wartości, podejmujesz działania i nie liczysz się z konsekwencjami tych działań. Przykładem jest to ze podjełaś współżycie seksualne nie licząc się z tym że możesz zajść w ciążę, o wyborze partnera nawet nie wspomnę, bo ładny wygląd to nie wszystko (za to dwójka dzieci z dwiema różnymi kobietami i brak odpowiedzialności już o czymś świadczy). Jeżeli nie chcesz wychowywać tego dziecka to zawsze możesz oddać je do adopcji, zawsze możesz dać mu szansę na życie w normalnej rodzinie. To jest lepsze rozwiązanie niż aborcja. Myślisz ze po zabiegu będziesz mogła się w pełni cieszyć wycieczkami rowerowymi, studiami, sylwestrem i plażą na lazurowym wybrzeżu. Jestem pewna że nie. Wiesz ja mam dwójkę dzieci, które były chciane i wyczekane, podczas pierwszej ciąży bałam się jak sobie poradzę z opieką nad dzieckiem, jak dziecko zmieni moje życie, zastanawiałam się co z pracą itd. Planowałam ze jak dziecko będzie miało 3 lata to pójdzie do przedszkola, ja wrócę jak najszybciej do pracy, bo jedna pensja ledwo starcza do pierwszego. Rzeczywistość dość szybko sprowadziła mnie na ziemię, urodziłam wcześniaka i to 4 miesiące przed terminem porodu, bite 6 miesięcy w szpitalu, rokowania i diagnozy dosłownie wbijały nas w fotele, obecnie mój synek jest dzieckiem niepełnosprawnym, nie wiem kiedy wrócę do pracy, żyjemy z jednej pensji męża, mój urlop wychowawczy jest bezpłatny i dajemy radę, choć lekko nie jest. Moje doświadczenia życiowe z ostatnich 4 lat nauczyły mnie że najważniejszą wartością jest życie i zdrowie, nie ma nic cenniejszego.

    Życzę ci podjęcia dobrej decyzji, bądź samarytanką dla swojego dziecka i pozwól mu żyć. Jeżeli twoi rodzice nie chcą cię przyjąć z dzieckiem to niech pomogą ci finansowo.



    --
    1.10.2009 r. Wojtuś 24tc 790 gr. mojmalyrycerzwojtus.blogspot.com/
    16.09.2010 r. Wiktorek 32 tc 1780 gr.
  • nadulinowo 21.07.13, 02:26
    1. Twój system wartości. Opowiedz o nim. Bo na razie mówisz tylko o emocjach, a nie o wartościach, na których chcesz opierać i opierasz swoje życie.

    2. Znajomi. Z Twoich postów czytam, że Twoi znajomi mają w poważaniu Twoją ciążę i nie chcą zmieniać swoich planów, by zrobić coś razem z Tobą, ale realizują własne plany. Że nikt nie będzie chciał z Tobą mieszkać, bo Twoje dziecko będzie straszną przeszkodą (w czym by miało przeszkadzać?). I że właściwie to jesteście jak oddzielne planety, spiknęliście się tylko, bo każdemu z Was jest fajniej jechać razem do Paryża, ale poza tym to nie macie ze sobą nic wspólnego. Czy tak właśnie jest?

    3. Ciąża nie jest błędem. Jest konsekwencją seksu. Więc jeśli już to seks był błędem. (To w ramach nazywania rzeczy po imieniu).

    4. W jakiego Boga wierzysz?

    5. Na jakie trudne pytania nie chcą Ci odpowiedzieć znajome mamy? Zapytaj tutaj! Chętnie odpowiem (pewnie inne dziewczyny też).

    6. Opowiedz choć słowo więcej o byciu samarytanką. Bo, niestety muszę się bardzo zgodzić z tym, co napisała mamawojtuska79, do tej pory piszesz tak, jak piszą ludzie w wybujałym ego, totalnie skupieni na sobie i swoich potrzebach.

    Pytam po kolei, może nieco brutalnie, ale jeśli chcesz uzyskać realną pomoc, tzn. realnie odnieść się do sytuacji, w której jesteś, to szczerze opowiedz, jak jest.

    Świetnie, że czas na Ciebie i na Twoje decyzje. Mam nadzieję, że wiesz dokładnie, jakie konsekwencje przyniesie Ci aborcja, którą rozważasz jako ratunek dla swoich obecnych trudów.
    pieknasprawa.wordpress.com/co-dla-matki/
    www.npr.prolife.org.pl/zespol_postaborcyjny.htm
    I szczerze mówiąc, gdy ja, czy inne dziewczyny do Ciebie piszemy, to chodzi tylko o Ciebie (bo wnioskuję, że wnosisz, iż to pani psycholog tylko walczy o Ciebie, a my o potrzeby Twojego dziecka). Jeśli zdecydujesz się zabić swoje dziecko, to ono trafi do nieba. Po prostu. I zasili krąg dzieci, które są szczęśliwe, choć nie miały szansy się narodzić. Ono będzie szczęśliwe. Ono będzie szczęśliwsze ode mnie, bo z pewnością znajdzie się w upragnionym przeze mnie miejscu. Ale to właśnie TY będziesz bardzo, ale to bardzo nieszczęśliwa. I dlatego do Ciebie piszę. By Ci dać znać, że sama możesz się przed tym nieszczęściem ochronić albo do niego sama doprowadzić.
  • axelina 21.07.13, 09:44
    masz racje nadulinowo sex był błędem, a teraz mam kare i muszę swoje odpokutować

    wybór partnera? hm też szału nie ma...

    skupiam się na teraz i na przyszłości, nie na życiu moim wcześniej

    samarytanka tak dlaczego? hm może powiem Wam coś cytat mojej znajomej ,,ona to powinna przytułek otworzyć" a tak w szczegółach; przyjmowałam do mieszkania gdy ktoś nie miał gdzie się podziać, pożyczałam kase i nie czekałam na zwrot często gęsto domyślałam się, że i tak się nie doczekam, przyjmowałam na obiady itd., byłam przy kimś gdy ten tego potrzebował, latałam po sądach i prawnikach , adwokatach, uruchamiałam różne znajomości by móc odzyskiwać dzieci, prawa do nich i inne kwestie , pomagałam pisać podania i różne rzeczy, organizowałam pomoc dla pck, hospicjum św. Łazarza, wielka orkiestra świątecznej pomocy , mam pisać dalej????

    mój egoizm tak ujawnia się teraz bardzo , tęskniłam za nim, wyszedł bo moimi wszystko i, że tego nie widzicie czuję się pokrzywdzona , mimo wszystko liczyłam na pomoc rodziny i niestety

    kiedyś wierzyłam w chrześcijańskiego boga, z którym dobrze nam się współpracowało , powiedzmy, że nigdy mnie nie zawiódł ...do teraz

    mój system wartości został wywrócony do góry nogami, kiedyś to była miłość, rodzina, honor, zdrowie, ludzie pomoc im i praca z nimi , sukces i rozwój, kariera, pieniądze - tak było do czasu kiedy mi się wiodło , teraz nie wiem

    uciekam z powrotem mam ostrą depresję, podobno tzn. wg. literatury i Psni psycholog jeśli ten stan będzie utrzymywał się dłużej to zrobi się groźnie
  • nati1011 21.07.13, 10:42

    Axelina - postaram się napisac tak, by cię nie urazić -bo nie to jest moim celem.

    Uwierzyłaś w bajkę, która się nazywa "samowystarczalność". Wierzyłaś, lub nadal wierzysz, że jeżeli będziesz wystarczająco ciężko pracować, będziesz fair wobec świata to należy ci się nagroda. I ze tylko ludzie słabi, nieudacznicy znajdują się w sytuacji bez wyjścia....

    Nagle świat ci się zawalił, a ty nie rozumiesz dlaczego. Szukasz jakiegoś powodu, błędu który zrobiłaś... pytasz i dręczysz się pytaniem co zrobiłaś nie tak.

    To wszystko fałsz i błąd założeniowy - i wiem to z własnego doświadczenia. NIe jesteś w stanie "wypracować" sobie szczęścia. W każdej chwili może cię dotknąć katastrofa - choroba, wypadek, utrata pracy..... Jedna mała bakteria i potrafi zabić, czasem w ciągu paru dni. Jeden błąd za kierownicą i giniesz. Ktoś kogo nie znasz podejmuje decyzje i zostajesz bez środków do życia .... Tak wygląda realne życie. Możesz sobie planować, układać, wykupywać kolejne polisy ubezpieczeniowe... to wszystko na nic. Tak naprawdę nikt z nas nie wie czy dożyje jutra.

    Przechodzisz właśnie pierwszy kryzys dorosłości. Miało być fajnie a jest do d... Nie chcę cię dołować, ale jeszcze nie raz cie to spotka. Musisz się po prostu przewartościować i przeorganizować. I nikt tego za ciebie nie zrobi. Musisz sobie uświadomić, ze tak naprawdę to jesteś bezbronna i zawsze może nastąpić ten moment, ze będziesz potrzebować pomocy.
    Ale pamiętaj, że każda katastrofa oprócz bólu, strachu i niepewności daje tez nowe szanse. Coś co dziś nie mieści ci się w głowie, może za parę miesięcy stanowić sens twojego życia.

    Nie będę ty opisywać wszystkich swoich życiowych katastrof, opisze ci ostatnią.

    Rok temu mój maż złamał nogę. Tuż przed urlopem. Ja już wtedy byłam na skraju wytrzymałości, a tu zamiast odpocząć - do czego miałam ogromne prawo - musiałam zająć się całym domem i jeszcze pielęgnować męża który przez wiele tygodni nie był w stanie pójść do toalety. Do tego koszty (za leczenie i rehabilitację musieliśmy zapłacić), utrata dochodów, mąż wyjący z bólu i wściekający się na całe otoczenie..... długo by pisać. Długo by tez pisać o tym co dobrego z tego w efekcie wynikło. Napisze o 2 rzeczach - po pierwsze mąż po wielomiesięcznej rehabilitacji zaczął regularnie ćwiczyć - co w jego przypadku było bardzo ważne (był o krok od zawału). Po drugie - i najważniejsze - podczas leczenia towarzyszył mu nasz młodszy syn (razem chodzili do lekarza i na rehabilitacje). Dzieki temu - całkiem przypadkowo - lekarz opiekujący się mężem zwrócił uwagę na pewną anomalię u syna, której nie widzieli wcześniej inni lekarze. Udało się wykryć i zdiagnozować chorobę, która nieleczona w ciągu paru lat doprowadziłaby go do inwalidztwa. Leczenie zaczęliśmy już w ostatniej dosłownie chwili.

    Wiem, że dziś ta ciaża to dla ciebie katastrofa. Wszystkie to wiemy. I wiemy tez, że to nie bezie tak, ze za 2-3 miesiące nagle będzie fajnie przyjemnie i łatwo. NIe, będzie ci ciężko, trudno i jeszcze wiele łez pewnie wylejesz. Ale nic co wartościowe nie przychodzi bez wysiłku. Zapewniam cię, że efekt twojego trudu będzie tego warty. I otworzą się przed tobą nowe perspektywy, wcale nie gorsze niż te, które utraciłaś.



    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • marna_klucha 21.07.13, 13:42
    Droga Axelino,nie chce Cie obrazic, ale cholernie sie nad soba uzalasz. Po pierwsze przestan myslec o sobie, jak o malej pokrzywdzonej dziewczynce.Jestes dorosla kobieta i prawdziwe zycie dopiero przed Toba, a w nim najgorsze to smierc i choroba - nie dziecko, nie brak pieniedzy, nie brak faceta... Otrzasnij sie i postaw prawdziwemu zyciu czolo. Studia na pewno skonczysz, zdobycie tytulu magistra to nic trudnego w tych czasach. Dziecko juz jest. Matka bedziesz juz zawsze niezaleznie, jaka podejmiesz decyzje.
    Chrzescijanski Bog Cie zawiodl? Bo antykoncepcja byla trefna czy rodzina sie odwrocila? Zycze Ci,zebys jednak w koncu dorosla.
  • axelina 21.07.13, 14:13
    dzięki nati , współczuję Tobie i mężowi ...

    marna klucha ... idź na moje studia, porozmawiamy po pierwszym roku jak to jest łatwo zdobyć na nich magistra... studiuję na Uniwersytecie Jagiellońskim, by dostać się na mój kierunek trzeba mieć 90% minimum z 3 przedmiotów na poziomie rozszerzonym, gdy ja startowałam było 35os na 1 miejsce, odpadło po drodze około połowy ... więc nie żartuj w ten sposób, bo mi nie pomagasz , a delikatnie powiedziawszy wk*** i sprawiasz , że najchętniej jutro pojechałabym na ten zabieg i miała spokój z tą dyskusją i komentarzami w tym stylu, która w żaden sposób mi w tym momencie nie pomaga, a tylko uświadamia, że nie chcę tego dziecka urodzić za nic w świecie, nie mam zamiaru mieć ,,jakiegoś tam magistra zdobytego w tych czasach" bo nie takie mam aspiracje... mam konkretny cel , a nie jakiegoś tam magistra, którym mogę się podetrzeć ...

    dobra nie ma sensu się wypowiadać
  • smutna2206 21.07.13, 14:18
    Axelina a powiedz w takim razie co Cie powstrzymuje przed aborcja?
  • axelina 21.07.13, 14:29
    smutna to dobre pytanie ... nie wiem... nie znam na nie odpowiedzi... szkoda mi go , to moja dzidzia i wiem, że będę za nią tęsknić i płakać jeśli się jej pozbędę... mimo , że mim przeszkadza bardzo to jest mi bliska... uczucia ... mówią zostawić to dziecko...

    rozum mówi usunąć
  • smutna2206 21.07.13, 15:35
    Ok, a powiedz na ile procent jestes pewna, ze po zabiegu nie rozpadniesz się calkiem na drobne kawalki? Na pewno czytalas posty dziewczyn na forum, ktore rozumu posluchaly. Jaka nasz gwarancje, ze po usunieciu ciazy bedziesz szczesliwa jadac do st tropez? Bedziesz w stanie zyc tak beztrosko jak dotad?
  • axelina 21.07.13, 17:39
    Nikt nie wie co będzie. Przyczepiłyście się do sylwestra, akurat sylwester to małe ma dla mnie znaczenie z niego dziś mogę zrezygnować. Chodzi mi o coś innego. O to, że moje ułożone w miarę życie muszę zamienić na tułaczke , dom samotnej matki, problemy na uczelni, które są nieuniknione , problemy finansowe i inne do tego jestem z tym sama. I teraz jestem skazana na łaskę i nie łaskę obcych , którzy pomogą lub nie... Tak trudno zrozumieć że ciężko mi się z tym pogodzić i sobie poradzić?
  • nadulinowo 21.07.13, 21:07
    Ja wiem, że to wszystko jest strasznie trudne. Mnie samej życie nie rozpieszczało i nadal nie rozpieszcza. Mam za sobą epizod depresyjny (ponad 10 lat temu), więc też dokładnie wiem, co to znaczy i jaką się wówczas ma radość i chęć do życia. Tyle, że nauczyłam się żyć i cieszyć się tym, co mam. To jest tylko doczesność, coś totalnie przejściowego, a każde doświadczenie jest po to, bym miała się czegoś nauczyć.
    Rozumiem jednak, że Ty tak nie myślisz i nie czujesz. Bo większość osób tak nie myśli i nie czuje, jak ja.

    Pytanie jednak, na które ja nie potrafię i nie umiem znaleźć odpowiedzi brzmi: jak to się stało, że Tobie oraz wielu innym kobietom wmówiono, że zabicie własnego dziecka jest rozwiązaniem trudnej sytuacji? Bo tego nie rozumiem totalnie. Był czas na studiach, gdy wcale nie było mi blisko do Boga i Kościoła, nie chodziłam, nie interesowało mnie to. Wierzyłam w Boga, ale raczej takiego, co go sobie sama wymyśliłam, aniżeli w takiego, jakim On się ludziom objawił. Nauka, dobroczynność, pomoc innym, ale też imprezy. Ale nawet wówczas nie przyszło mi do głowy, że zabicie dziecka w łonie matki jest rozwiązaniem jakiegokolwiek problemu. Nawet wówczas, patrząc na świat humanistycznie a nie religijnie, postrzegałam to jako zbrodnię. Po prostu. Zwyczajną zbrodnię.
    Więc nie łapię tego momentu, w którym inne kobiety tego nie widzą. Jeszcze gdy nie wiedzą (a tak np. jest w USA), że ciąża to dziecko, a nie jakaś tkanka ciążowa, to rozumiem. Ale gdy wiedzą, ze noszą w sobie dziecko... Ja nie rozumiem. Po prostu nie rozumiem.
  • nadulinowo 21.07.13, 14:56
    Dzięki bardzo, że napisałaś. Mąż powiedział mi wczoraj, że za ostro do Ciebie napisałam, ale to było z takiej bezsilności. Miałam dobre intencje, ale też nie wiedziałam, jak Ci napisać, to co chciałam, byś wiedziała. Więc jeśli za ostro - to przepraszam. wiem, ze teraz jesteś w krytycznym punkcie i masz wyjątkowo dużą wrażliwość.

    I chcę byś wiedziała, że dużo o Tobie się u mnie myśli, uruchomiłam też ludzi, by za Ciebie i za Twoją rodzinę się modlili. Sama też rozmawiam z Bogiem, by wskazał drogę, jak Tobie najlepiej pomóc. Bo wiele jest do zrobienia i to nie tylko materialnie. Sama o tym dobrze wiesz.

    Jesteś w bardzo trudnej sytuacji, ale z tej sytuacji można znaleźć wyjście. Inne niż to, które Cię jeszcze bardziej skrzywdzi.

    Mnóstwo serdeczności dla Ciebie! Z daleka ściskam Cię mocno!
    A powiedz mi, co lubisz najbardziej jeść?
  • axelina 22.07.13, 12:28
    nadulinowo dzięki za dobre słowo, eh, też czuję się totalnie bezsilna, leżę w łóżku i rozmyślam , nic nie jem, jedynie piję i tyle, wczoraj poszłam się ogarnąć do lustra bo wyglądałam jak 7 nieszczęść, jak wreszcie zobaczyłam swoją starą twarz to się zdziwiłam tym odbiciem , patrzy na mnie ktoś inny, moja twarz zupełnie do mnie teraz nie pasuje... eh ... depresje mam nadal już ponad 2 tygodnie mnie trzyma.. podobno to nie dobrze, do 2 tyg to w miare, ale powyżej źle, no ale nic... może jakoś będzie...

    a jeść najbardziej lubię ... hmmm ... nie wiem ... ostatnio nic smile, ale wcześniej to chyba pierś z kurczaka dobrze przyrządzoną i surówki big_grin , wydaje mi się , ze to mi smakowało najbardziej

    dzięki mojada Tobie też, hmmm no jakoś to będzie, szukam w sobie starej mocy, kobiety silnej, pewnej siebie, która siała postrach i szacunek wszem i wobec, ale gdzieś sobie poszła...

    adopcji ... nie przeżyje ... to już wiem ... oddać dzidzie po 9 miesiącach... 9 tak ważnych miesiącach ... tak czy siak zawalić wszystko i oddać maleństwo... a potem zastanawiać się czy mu ciepło, czy jest mu dobrze, czy go kochają, czy mu nikt nie dokucza, a może kiedyś będzie chciało mnie spotkać, poznać, co jak zapyta ,,mamo czemu mnie oddałaś?", a co jak mnie znienawidzi? nie ... to nie na moje siły ... odpada ... serce połamało by mi się na kawałki i nigdy bym się nie pozbierała
  • smutna2206 22.07.13, 13:04
    Sylwester to przykład. Dużo mówisz o tym, że chciałabyś dalej życ tak jak znajomi, tak beztrosko. Stąd akurat o Sylwestrze napisałam. Ale ok, przepraszam. Nie odpowiedziałaś nadal na jakie są według Ciebie szanse, że o tym dziecku będziesz potrafila zapomnieć? Jakie są szanse na to, że nie znienawidzisz właśnie tego swojego uporządkowanego życia? Że będziesz potrafiła osiągnąć wszystkie swoje cele i ani razu nie pożałować tego, co zrobiłaś? O tym też warto pomyślec. Axelina, ja naprawdę wiem, co przeżywasz. Półtora roku temu byłam w takiej samej sytuacji, przez kilkanaście dni co wieczór zamykałam się w kiblu z tabletkami z wow i wmawiałam sobie, że powinnam je połknąć, bo tak będzie lepiej dla dziecka. Co z tego, że miałam skończone studia kiedy nie mialam stabilnej pracy? W każdej chwili mogli mnie zwolnić, a tatuś malucha się wypiął. Na dodatek uwielbiałam swoje życie, to że robię co chcę, że spontanicznie podejmują decyzję o wakacjach, że mogę jechać w trasę na 4 m-ce i nie myśleć o niczym tylko się bawić, że chodzę spać wtedy kiedy chcę i ogólnie żyję pełnią życia. Nie dałam rady, bo po tych kilku tygodniach dotarło do mnie, że to dziecko już jest i że nawet jeśli ciążę usunę to niewiele mi pomoże, bo całe życie będę pamiętać o tym, że ono było i że je zniszczyłam, bo akurat w tym momencie ciąża była mi nie na rękę. Po prostu uznałam, że nawet jeśli zrobię aborcję to i tak nie będzie tak jak kiedyś. Ale o dziwo, po 9 m-cach sposród których większość czasu spędzałam na myśleniu zmieniłam się na tyle, że odkąd mała się urodziła ani przez jedną chwilę nie pomyślałam, że żałuję, że już nie jestem sama. Jasne, czasem brak mi tej beztroski z jaką żyłam wcześniej, ale to raczej takie sentymentalne wspomnienia "jakie to były stare, dobre czasy".

    Zastanów się czy po prostu aborcja naprawdę sprawi, że będziesz szczęśliwa, że nie pogorszysz sytuacji.

    Jestem z Tobą cokolwiek zdecydujesz.
  • nadulinowo 23.07.13, 13:34
    Tak bym chciała dla Ciebie zrobić coś fizycznego. Stad pytanie o jedzenie. Bo ja jestem dobra w wypiekach, które przeganiają przynajmniej część smutków. wink
    Tylko organizacyjnie to wszystko jest teraz strasznie trudne. Za tydzień w poniedziałek się przeprowadzamy do innego miasta. Więc nie znajdę chwili ani na wypad do Krakowa, ani nawet by przyjąć Cię w Łodzi. Do tego senność ciążowa, która sprawia, że muszę odbywać południową drzemkę. wink

    I chociaż wciąż nie wiem, jak to ugryźć, to piszę o tym, byś wiedziała, że nie jesteś tak zupełnie sama.

    Jak się czujesz? Jak się dziś masz? Jak sobie myślisz?
  • lina_ewe 20.07.13, 22:49
    Axelina
    nie do konca rozumiem dlaczego na raz musisz rezygnowac z wszystkiego : stypendium, przerywac studia i nie wiadomo co. Ciaza jest najzupelniej naturalnym stanem, w ktorym od czasu do czasu znajduja sie kobiety. Czy w warunkach stypendium jest napisane, ze nie mozna byc w ciazy? Przeciez ciaza sie dopiero zaczyna i jak dobrze pojdzie bedziesz jeszcze ladnych pare miesiecy mogla pracowac i uczyc sie na pelnych obrotach. O ile pamietam skonczylas 4 rok, czyli pierwszy semest 5 zaliczysz w ciazy, a pozniej bedziesz pisac prace - to trudniej troche przy dziecku, ale da sie ... Ja bronilam doktorat, jak moja corka miala 6 tygodni.
    Jezdzilam po calym swiecie z wielkim brzuchem i nikt jakos sie nie dziwil. Teraz tez jestem na duzej konferencji i wczoraj referat wyglaszla kobieta w zaawansowanej ciazy.
    Tak, wiec rozwaz dobrze, czy nie da sie tego wszystkiego razem pociagnac.
    Oczywiscie dziecko jest najwazniejsze ... i mysle, ze jesli nie bedziesz mogla sobie poradzic ze studiami i dzieckiem, to trzeba bedzie zorganizowac pomoc. Jestes z Krakowa, czy mieszkasz w akademiku?
    Pozdrawiam.
  • axelina 20.07.13, 23:02
    Lina-ewa przeczytaj w jakiej jestem sytuacji , a zrozumiesz dlaczego muszę z tego wszystkiego zrezygnować.

    Nie mogę wyjechać na rok na stypendium będąc w ciąży.

    idę na 4 rok, czyli 2 lata przede mną

    no pomoc będę organizować... jakąś... na chłopaka i rodzinę liczyć nie mogę jak pisałam wyżej, fajnie jeśli z kimś są jacyś bliscy i ma mu kto pomów... owszem moje znajome wróciły po 2 tygodniach na uczelnie, ale jednej synkiem zajmowała się mama i siostra, drugiej teściowa i mama, niestety ja zostałam sama... moi wszyscy znajomi pracują, studiują , ogólnie teraz nie mamy dla siebie za wiele czasu, a co dopiero pilnowanie noworodka, gdy będę na zajęciach, plus praca bo będę musiała jakoś na nas zarobić...

    wybacz, ale nie mam kolorowo

  • mojaada 22.07.13, 09:23
    Mysle ze dziewczyny wystarczajaco ci napisaly i sie postaraly o to zebys podjela sluszna decyzje, zauwazylam ze jak kobieta sie uprze to i tak usunie a pozniej przechodzi pieklo na wlasne zyczenie, gdybym ja miala takie osobki ktory by mnie wsparly, jedno dobre slowo by uratowalo moje dziecko, jedno dobre slowo chociaz lekarza ktory by porozmawial zebym nie usuwala, jedno slowo matki nie rob tego dziecko i nie zrobilabym...mialam depresje, nerwice bylam katowana przez meza i z nikad dobrego slowa, dasz rade, walcz, to juz jest dziecko. Jak zaszlam kolejny raz w ciaze uwierz mialam z nim jeszcze gorsza sytuacje, kazal mi znowu dokonac aborcji, ale powiedzialam ze urodze, ze chocby mial sie swiat walic, mialabym isc do domu samotnej matki itp to dziecka nie usune. Grozil mi ze mnie zostawi, ze on kolejnego dzieciaka wychowywac nie bedzie itd itd I tak nie usunelam, mialam go w powazaniu tym razem, lecz niestety poronilam, skutki aborcji wychodza z czasem....A drania zostawilam jak tylko doszlam do siebie.
    Wybieraj kobieto czy jestes jak nie jedna z matek i zabija swoje dziecko ktore wyladuje na smietniku - bo zabic noworodka i wyrzucic na smietnik to dla mnie to samo co aborcja, czy walczysz o zycie swojego dziecka i oczekuje od ciebie milosci i bezpieczenstwa.Ewentualnie mozesz urodzic i oddac , duzo rodzicow czeka na takie maluszki.
  • mojaada 22.07.13, 09:29
    Gdybym miala o jeden pokoj wiecej i mieszkala blizej przygarnelabym cie do siebie, ale mamy dwa pokoje i dwojke dzieci wiec ciezko by bylo. Poza tym mieszkam tez daleko, gdybys byla blizej poszukala bym jakiegos miejsca dla ciebie.
  • mojaada 22.07.13, 09:30
    Mozesz tez wyjechac na okres ciazy i zrobic adopcje za wskazaniem, to o wiele lepsze niz zabijanie.
  • lina_ewe 22.07.13, 22:00
    nie, nie masz kolorowo ... ale tez nie jakos beznadziejnie ...

    Checsz sie zalozyc, ze jak Ty sie nie zlamiesz i uprzesz sie przy Dziecku, to Twoja mama sie zlamie i przyjdzie Ci z pomoca?
    W koncu (jak rozumiem) ma tylko Ciebie i Twojego brata. W tej sytuacji nie za bardzo moze sobie pozwolic na strate corki ...
  • mojaada 19.07.13, 22:38
    Jesienna 86 co u ciebie? Mam nadzieje ze wszystko u ciebie w porzadku?
  • smutna2206 22.07.13, 23:51
    Jak się czujesz? Co u Ciebie?
  • calimeczka 23.07.13, 00:13
    jesienna86 gratuluję odwagi przyznam,że Cię podziwiam.

    Axelina...
    U mnie w zapyziałej wsi w małopolsce był taki przypadek, że młodzi sobie wpadli... wprawdzie byli już parą, ale dopiero dostali się na studia - obydwoje, w innym mieście. Rodzice dziewczyny jak o tym usłyszeli, wyrzucili chłopaka który przyszedł z kwiatami z domu. Jego rodzice też nie byli entuzjastycznie nastawieni. Żadnej z rodzin się niestety nie przelewało. Mało tego, okazało się, że w drodze są bliźniaczki.
    Wbrew rodzinie pobrali się, podjęli studia, zamieszkali w akademiku, gdyż na nic innego nie mieli po prostu kasy. W akademiku mieszkali z dzieciakami. Obydwoje studia skończyli, dzieciaki wychowali, a dodam, ze to były czasy kilkanaście lat wstecz- gdy pomoc nie była na takim poziomie jak obecnie. Wymagania tez zresztą nie...
    Chłopak miał b. ciężkie studia, pomimo to w późniejszym czasie został "wyłapany" przez firmę jako jeden z najzdolniejszych na uczelni - w owej firmie zaproponowano mu wysokie stanowisko.
    Obecnie dobrze im się powodzi, nie wrócili oczywiście do zapyziałej wsi, choć w okresie wakacyjnym przyjeżdżają do rodzin.
    Wszystko można trzeba tylko chcieć.
    Axelina, wiem że zaraz zwrócisz uwagę, że Ty jesteś sama, nie możesz liczyć na ojca dziecka. I jestem pewna że doskonale sobie poradzisz.
    Zmiana planów nie oznacza, że życie będzie gorsze. To że nie jest po Twojej myśli, nie powinno powodować w Tobie poczucia, że się zawiodłaś na Bogu.
    Życie często jest zupełnie inne od naszych planów. Wcale nie oznacza że gorsze.
    Przemyśl to.
  • axelina 23.07.13, 21:32
    rozmawiałam dziś najpierw z mamą potem z tatą

    mama moja nie dość, że pracuje to jeszcze chora, ma chore nerki i ręce , brak czucia czasami, niedługo może mieć dializy... z góry powiedziała, ze na nią liczyć nie mogę, do tego jej poglądy.. nie ma szans, nie pomoże mi finansowo, ani wychowawczo , ani w opiece

    tato... chciałby pomóc... widzę, że chciałby dobrze , ale też nie jest w stanie... tato ciężko pracuje, ma swoje lata , jest w kropce

    ojciec dziecka wypiął się totalnie , nie odp mi nawet na pytanie o grupę krwi

    znajomi... martwią się o mnie, dzwonią piszą, deklarują pomoc, ale w momencie prób ustalenia , kto i kiedy i w czym mi pomoże, nie mają zbytnio czasu... ja ich rozumiem... wiem, że pracują, studiują, rozwijają się, realizują kariery, podróżują itd. wiem jak trudno jest dla nich obecnie znaleźć czas dla mnie kiedy ja potrzebuję go nie tylko w weekend , czy co jakiś czas , ale non stop, a będę potrzebować więcej, może to też wina środowiska w jakim się otaczam generalnie pracoholików i ludzi, którzy naprawdę nie mają czasu, doceniam , że znajome zwalniają się z pracy by ze mną porozmawiać, ale jak często mogą to robić? Inna wróciła wcześniej z wakacji... to miłe... ale niestety wiem, ze to tyle i nie mogę oczekiwać od nich cudów

    wiem też, że w domu nie mogę zostać, dzwoniłam dziś do mnie na wydział, Pani powiedziała, że hmm za blisko Krakowa mieszkam by dostać akademik, do tego rejestracja w usosie już była dla studentów, którzy już studiują, no ale dała mi namiary gdzie mogę się kierować i pytać, ale powiedziała, że hmm może być różnie, bo dochód mojej rodziny może być za wysoki na osobę, a muszę liczyć rodzinę bo to oni mnie ubezpieczają, jako student jestem podpięta pod tatę, jeśli się odepnę to tak i owszem mogę, ale kto mnie wtedy ubezpieczy itd.? Powiedziała, że istnieje pewna mała trudność, ze nieco było by lepiej gdybym miała małżonka , ale w takiej sytuacji muszę zasięgać głębszych konsultacji ...

    finansowo też leżę, rodzice mogą mi ewentualnie dać tyle ile do tej pory ... czyli na mnie i dziecko 100 zł na tydzień nie wystarczy , bo tyle dostawałam i tyle było dla mnie ok ... plus opłata pokoju i rachunków , a ostatnio po znajomości , też było dość tanio jak na Kraków, w syt w jakiej jestem ... sad masakra

    dziewczyny jestem sama, bez kasy i bez rodziny, a na bank bez mamy, bo o ile tata jakoś przełknął moją ciążę, matka nadal nie sad
  • m26mm 23.07.13, 22:36
    Moze po prostu przerwij nauke i idz do pracy jak urodzisz, wiem ze ciezko ale jak chcesz ratowac zycie dziecka to powinnas tak postapic. Najwazniejsze obys miala dach nad glowa u rodzicow i kieszonkowe, rzeczy dla malucha uzbierasz od ludzi, ja trace na mala okolo 200 zl na miesiac to nie az tak duzo, szukam na internecie czy ktos ma cos do oddania. Kupuje za grosze ciuchy w lumpeksie jak cos mi braknie.
    Zycie malego czlowieczka jest w twoich rekach, zamiast na aborcje wydaj na wyprawke. Dostaniesz tez becikowe 1000 zl plus kolejny 1000 zl jezel zalapiesz sie na rodzinne...
    Moim zdaniem powinnas zawalczyc, wiem z moze latwo nie bedzie, ale pomysl, komu teraz sie zyje lekko????

    [url=http://lilypie.com][img]http://lmtf.lilypie.com/SLTyp2.png[/img][/url]
    [url=http://lilypie.com][img]http://lbyf.lilypie.com/mELwp2.png[/img][/url]
    Aniołki 10tc 12.2006*, 12tc 01.2012*
  • bellagnos 23.07.13, 22:51
    Szukam dla Ciebie wsparcia, niestety nie mieszkam w twoich okolicach ale znalazłam coś co może Ci trochę pomóc, na dole jest do wydruku podanie.www.pro-life.pl/?a=pages&id=225
    Spróbuj też napisać prośbę na forum pomocne e mamy , udzielą Ci rad po co i gdzie się zgłosić o pomoc materialną ( tylko uwaga zadają mnóstwo pytań i czasem są niemiłe ) forum.gazeta.pl/forum/f,615,Pomocne_emamy.html . Jeśli się zdecydujesz urodzić będę się starała jakoś ci pomóc w znajdowaniu rzeczy, jest mnóstwo osób które chętnie oddają wyprawi i potem kolejne ciuszki jeśli mają pewność że faktycznie osobie potrzebującej.
  • axelina 23.07.13, 23:10
    w tym funduszu już nie mają pieniędzy by mnie wesprzeć , mogą dać mi jednorazową pomoc finansową , dzwoniłam tam i nie tylko ja

    dachu u rodziców nie mam jak pisałam wcześniej

    rozmawiałam z mamą, jest nieugięta ... jeśli nie znajdzie się szybko jakaś pomoc to nie będę mieć po prostu wyjścia... nie chcę czekać na to co los przyniesie , bo muszę się wyprowadzać już, odmówiłam wyjazdu na Słowację , mieliśmy być tam na 8 rano , więc muszę się wynieść albo zastanowić nad tabletkami z WOW sad

    po mnie sad
  • m26mm 23.07.13, 23:29
    Wrecz az sie wierzyc nie chce ze rodzice cie wyganiaja z domu bo zaszlas w ciazem czy w ogole cie nie chca widziec?
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lmtf.lilypie.com/SLTyp2.png[/img][/url]
    [url=http://lilypie.com][img]http://lbyf.lilypie.com/mELwp2.png[/img][/url]
    Aniołki 10tc 12.2006*, 12tc 01.2012*
  • mucha911 23.07.13, 23:32
    To przyjmij do wiadomości, że są różni rodzice.
    Jedni się ucieszą, jak im córka wiadomość o ciąży przekaże, a jeszcze inni kopną w du...
    Niestety.
    Pora wyjść wreszcie ze swojego wyidealizowanego świata.
  • nadulinowo 24.07.13, 14:49
    Axelina, na dom samotnej matki nie będziesz skazana zawsze. Traktujesz to jako najgorsze miejsce, do którego możesz trafić, jak więzienie. A niekoniecznie tak jest. Ten dom, do którego dzwoniłam czeka na Ciebie. Powinno być dobrze. Sama słyszałaś dyrektorkę. Brzmi super. Idź do nich. To będzie przejściowe. Od rodziców wyprowadź się natychmiast. Nie słuchaj tego, co gadają, bo mówią rzeczy nieprawdziwe i wstrętne.
    Idź najpierw do tego DSM-u. Zobacz, co Ci zaoferują. A może na czas wakacji pojedź do którejś z dziewczyn, która Ci oferuje dach na głową. Odetchniesz. Odpoczniesz. Powoli sobie wszystko ułożysz. Nie na szybko. Nie ma co się spieszyć.
    Nie myśl o rezygnacji ze studiów. Dasz sobie z nim i radę. Będziesz świetnym psychologiem, gdy wszystko to, przez co przechodzisz sobie na spokojnie ułożysz. A ułożysz. Jesteś silną i mądrą dziewczyną w trudnej sytuacji.
  • labeg 24.07.13, 09:02
    > mama moja nie dość, że pracuje to jeszcze chora, ma chore nerki i ręce , brak c
    > zucia czasami, niedługo może mieć dializy... z góry powiedziała, ze na nią licz
    > yć nie mogę, do tego jej poglądy.. nie ma szans, nie pomoże mi finansowo, ani w
    > ychowawczo , ani w opiece

    Skoro tak jest to pewnie tez nie mogłabyś na nią liczyć nawet jeśli miałabyś dziecko z jak najbardziej legalnego, na dodatek religijnie uświęconego związku. Skreśl więc te możliwości pomocy, bo wygląda na to, że nigdy tej pomocy nie mogło być i nie rozwódź się już nad tym. Brak pomocy finansowej wydaje się najgorszy. No i ten nakaz wyprowadzki sad(( Sama mam córkę, co prawda dopiero 5 mies., ale nie wyobrażam sobie zrobić jej takiego numeru. Uświadom może matce, że ciąża nie jest widoczna tak od razu, masz czas do ok. 20 tyg. Pamiętaj, że są dziewczyny i kobiety, które całą ciąże potrafiły ukryć pod ubraniami tak, że nikt sie nie zorientował. Jeśli już pogodziłaś się z koniecznością wyprowadzki, uważasz, że faktycznie musisz poproś o trochę czasu - dachu nad głową nie znajduje się z dnia na dzień. Poza tym wydaje mi się, że dopóki matka cię nie wymelduje masz prawo u niej mieszkać. Chyba, że psychicznie jest to dla ciebie zbyt ciężkie.
  • axelina 23.07.13, 23:18
    nie mam sił dziewczyny głowa mi pęka sad załamałam się sad
  • mucha911 23.07.13, 23:22
    Jakiej przede wszystkim na teraz pomocy potrzebujesz?
  • axelina 23.07.13, 23:26
    hej mucha smile , to teraz widzimy się pod moim wątkiem smile, eh chyba domu, moi rodzice nie chcą mnie z dzieckiem sad, nie pomogą mi też ani w opiece , ani w wychowaniu, generalnie jestem totalnie na lodzie , nie wiem , czy czytałaś moją historię sad , a ty jak tam? jak się trzymasz ?
  • mucha911 23.07.13, 23:37
    Właśnie czytam powoli wszystkie Twoje i innych wypowiedzi.
    Widze, że jesteś w jeszcze gorszej sytuacji ode mnie. Najgorsze, że na rodziców nie możesz liczyć.
    Ale im bardziej zagłębiam się w lekturę Twojego wątku, tym bardziej dochodzę do wniosku, że co poniektórzy piszący tutaj chyba nie bardzo wiedzą, co piszą.
    Jak czytam, że dziecko powinnas urodzić, bo studia zawsze możesz skończyć, tudzież pewnie po urodzeniu wszystko się ułoży, to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera.
    Niektórych wypowiedzi nie warto czytać, i nie warto się nimi przejmować.

    A jak stoisz z pieniędzmi?
  • m26mm 23.07.13, 23:43
    Mucha nie mam wydealizowanego swiata, widze ze jakas wzburzona jestes bo tez masz ciezka sytuacje.
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lmtf.lilypie.com/SLTyp2.png[/img][/url]
    [url=http://lilypie.com][img]http://lbyf.lilypie.com/mELwp2.png[/img][/url]
    Aniołki 10tc 12.2006*, 12tc 01.2012*
  • mucha911 23.07.13, 23:46
    Być może jestem wzburzona.
    Axelina jest w jeszcze gorszej sytuacji ode mnie. I czytając, jakie problemy ma ta dziewczyna dziwię się, że są ludzie, którzy potrafią jej wprost napisać, że wszystko będzie dobrze, i że powinna urodzić, bo nie ma nic ważniejszego od życia dziecka i inne bla, bla, bla.
    Ciężko się nie zdenerwować, jak się takie głupoty czyta.
  • anna_9999 25.07.13, 11:57
    Witaj Axelina, czytałam właśnie Twoją historię. Co z Tobą?
    Chcę napisać o mojej teściowej. Dwukrotnie dokonała aborcji, dowiedziałam się o tym kilka lat temu. Wiem, że nie miała wsparcia męża, a jej siostra namawiała ją na to, sama pięciokrotnie przerwała ciążę. Poza tym nie miała bliskich osób , z tego, co wiem, był początek lat 80-tycvh, więc też nie było takich możliwości wsparcia, jak teraz i inna swiadomość. Nie tłumaczę jej, tylko myślę, że pod tym względem (możliwości pomocy i świadomości) kiedyś było gorzej.
    Jeśli miałabym opisać moją teściową dziś- najlepiej chyba pasuje słowo-MARTWA. Oczywiście żyje, ale jest jakby wewnętrznie martwa, od kiedy ją znam (ok. 10 lat), jest w ciągłej depresji, mój mąż, który jest jej najmłodszym dzieckiem, urodzonym po tych 2 aborcjach, mówi, że od kiedy pamięta, taka była. Smutek, poczucie beznadziei, poczucie winy, nawet nie potrafi się naprawdę uśmiechnąć, śmiać, parę razy widziałam przez te lata, jak się śmieje, można to policzyć na palcach jednej ręki. Któraś z dziewczyn przysłała artykuł "Syndrom poaborcyjny" Marii Ramony Gonzales. Odnajduję w nim moją teściową, również w tym, że kiedy niecałe 2 lata temu powiedziałam jej, że jestem w ciąży, przyjęła to dość chłodno, najchłodniej z całej rodziny i miałam wrażenie, że jak najszybciej chce skończyć rozmowę. Miałam o to trochę żal, ale też taką intuicję, że to być może wskutek tych aborcji. Po prostu przebywając z nią, mam wrażenie, że ona już od dawna nie żyje, jest tak negatywnie nastawiona do wszystkiego, tak nieszczęśliwa, że szczerze mówiąc, nie lubię z nią przebywać, ciężko mi wtedy bardzo, może dlatego, że czuję jakiś straszny ciężar i smutek w niej. A, i ciągłe migreny, 2-3 razy w tygodniu nie jest w stanie funkcjonować, jestem prawie pewna, że to wskutek tłumionych , nieprzeżytych emocji na pewno z teraz, a może i z poprzednich lat.
    Z innej beczki, też potwierdzam, że pieniądze na dziecko się znajdują. Mam synka, rocznego, (to w kontakcie z nim widziałam moją teściową roześmianą), z kasą jest u nas raczej krucho, ale jak czegoś potrzeba, to zawsze znajduje się jakieś rozwiązanie, przez ten rok prawie nie kupowałam dziecku ubranek, dostajemy ubrania, zabawki, dostaliśmy łóżeczko i wiele innych rzeczy, kupujemy dziecku głównie pieluchy i jedzenie.
    Trzymaj się, Axelina, daj znać, co u Ciebiesmile
  • m26mm 23.07.13, 23:41
    Pozostaje ci na ta chwile dom samotnej matki, chyba ze znajdziesz dobra dusze, przyjaciolke, przyjaciela ktora ci pomoze. Mieszkam w Bielawie niedaleko wrocka nie mam jak ci pomoc, no chyba ze tu przyjedziesz???
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lmtf.lilypie.com/SLTyp2.png[/img][/url]
    [url=http://lilypie.com][img]http://lbyf.lilypie.com/mELwp2.png[/img][/url]
    Aniołki 10tc 12.2006*, 12tc 01.2012*
  • axelina 23.07.13, 23:46
    no mucha mam gorzej, tam są moje posty , które pisałam w mega depresji gdzie wmawiałam sobie , że aborcja będzie lepsza i pisałam o swoich marzeniach i planach, które przepadły to wyglądam tam na egoistke no i pewnie troche wtedy tak było moja psycholog motywowała mnie do walki za siebie...

    eh... powiem Ci gadałam dziś z moimi rodzicami ... tragedia ...

    m26... hm... dom samotnej matki ... sad ... wiem , słyszałam... żadna tragedia... ale czy ja chcę tak żyć z moim dzieckiem? w domu samotnej matki , na zasiłku, bez ojca dziecka, bez mojej rodziny? mam zapowiedziane, że do rodzinnej miejscowości nie mam po co przyjeżdżać z bękartem, mama nie chce mnie widzieć...

    sad
  • mucha911 23.07.13, 23:48
    Nie, nie jesteś egoistką. Myślisz rozsądnie.
    To, że ktoś wmawia Ci egoizm pewnie sam ma z nim problem.
  • axelina 23.07.13, 23:54
    no wiesz... hmm... ja już od 2 tygodni walczę z sobą i nie mogę ... dziś nie pojechałam na zabieg mama powiedziała, że mam się wynosić, albo przemyśleć tabletki wczesnoporonne, bo mam jeszcze na nie kilka dni... walizki mam już wyciągnięte ... sad nie wiem ... sytuacja jest do bani , a ja nie wiem już , czy chcę to dziecko, czy nie... do tego moja mama obarcza mnie za tragedię rodziny i , ze tata mówi , że ,,już nigdy nie będzie taki sam" w kółko powtarza mi , że zniszczyłam ich, zniszczyłam dom, nie o tym marzyła dla swojej córki itd. generalnie ryje mi psychikę, jak tak to ma wyglądać 9 miesięcy i potem x lat ... to ja dziękuję
  • m26mm 23.07.13, 23:54
    W domu samotnej matki wiecznie siedziec nie bedziesz, moze rodzice przejrza na oczy, mozemy miec kontakt, jak bedziesz chciala z dzieckiem przyjechac to przygarne cie do siebie na jakis czas, dopoki nie znajdziesz mieszkania i pracy, tez mieszkalam sama z corka i dawalam rade Pozniej poznalam meza i urodzilam kolejna coreczke.
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lmtf.lilypie.com/SLTyp2.png[/img][/url]
    [url=http://lilypie.com][img]http://lbyf.lilypie.com/mELwp2.png[/img][/url]
    Aniołki 8tc 05.2005* 10tc 12.2006*, 12tc 01.2012*
  • m26mm 23.07.13, 23:56
    Pierwsza ciaze mialam super, druga tez ale usunelam. crying Po aborcji pozniej poranialam i w tej ciazy lezec musialam na lekach. Skad wiesz czy bedziesz mogla miec w przyszlosci dzieci jezeli usuniesz?
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lmtf.lilypie.com/SLTyp2.png[/img][/url]
    [url=http://lilypie.com][img]http://lbyf.lilypie.com/mELwp2.png[/img][/url]
    Aniołki 8tc 05.2005* 10tc 12.2006*, 12tc 01.2012*
  • lina_ewe 24.07.13, 00:35
    Sluchajcie dziewczyny moze bysmy ufundowaly Fundusz pomocy Axelinie tzn. kto moze zadeklarowalby jakas kwote (moze byc niewielka, bo ziarnko do ziarnka), ktora co miesiac przelewalby na wskazane konto - powiedzmy do czasu, az Axelina skonczy studia lub zrezygnuje z naszej pomocy, bo np. rodzice jej zaczna pomagac.
    Co Wy na to ?
    Ja deklaruje 200 zl.
    (Mam tez znajomych w Krakowie tzn. na wypadek, gdyby trzeba potwiertdzic prawdziwosc tego watku.)


  • nadulinowo 24.07.13, 17:25
    Na ten moment mogę zadeklarować 20 zł miesięcznie. Kwota ta zapewne wzrośnie do czasu urodzenia dziecka, gdyż przewiduję, że poprawi się nasza sytuacja finansowa.
  • axelina 24.07.13, 07:30
    mm26 w jaki sposób usunęłaś ? Przykro mi , powiem Ci rzeczywiście myślę, nad zwianiem ... szkoda mi jedynie studiów sad, bardzo są dla mnie ważne , nie wiem , czy zdobędę się na taką odwagę... powiedz mi jak to się stało, że na początku zostałaś sama z córką?

    hm dzięki za pomysł funduszu lina_ewe , bardzo szczytny, nie wiem co powiedzieć, to bardzo miłe

  • m26mm 24.07.13, 08:59
    U lekarza, tabletkami bym sie bala, jedna babka to widziala swoje dziecko malutenkie jak poronila w ubikacji i nie moze do tej pory sie pozbierac, a poza tym po tabletkach mozna sie wykrwawic, mozna wyladowac w szpitalu.
    Tez moge sie dokladac dla axeliny.
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lmtf.lilypie.com/SLTyp2.png[/img][/url]
    [url=http://lilypie.com][img]http://lbyf.lilypie.com/mELwp2.png[/img][/url]
    Aniołki 8tc 05.2005* 10tc 12.2006*, 12tc 01.2012*
  • m26mm 24.07.13, 09:10
    Odeszlam od drania i zostam sama z corka tyle ze moglam liczyc na chwilowy dach nad glowa u rodzicow, dostalam mieszkanie do remontu, prace i sie zylo, nie bylo cudownie ale dawalam rade.Pozniej poznalam meza, rok temu bralam slub i zamieszkalismy u mnie.
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lmtf.lilypie.com/SLTyp2.png[/img][/url]
    [url=http://lilypie.com][img]http://lbyf.lilypie.com/mELwp2.png[/img][/url]
    Aniołki 8tc 05.2005* 10tc 12.2006*, 12tc 01.2012*
  • m26mm 24.07.13, 09:14
    Gdybys poszla do opieki o pomoc w znalezienia opieki np w domu samotnej matki i nie powiedziala nic rodzicom, nagle odeszla bez slowa, to mysle ze zaczeli by cie szukac i przemysleli by sprawe, chyba nie chcieli by stracic corki, no chyba ze sie myle? Aczkolwiek pisalas ze ojciec by ulegl wiec jak znikla bys na jakis czas moze by zmienili zdanie. Tak to jest...najpierw ludzie zostaja z czyms sami i ochodza od rodzin bez slowa, a pozniej wielkie poszukiwanie takiej osoby ehhh uncertain
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lmtf.lilypie.com/SLTyp2.png[/img][/url]
    [url=http://lilypie.com][img]http://lbyf.lilypie.com/mELwp2.png[/img][/url]
    Aniołki 8tc 05.2005* 10tc 12.2006*, 12tc 01.2012*
  • ciezarna1231 24.07.13, 10:33
    Axelina, podaj maila
  • axelina 24.07.13, 11:10
    Hmm ciezarna a mogę ja do Ciebie napisać na jakiegoś ?
  • axelina 24.07.13, 10:41
    Dziś tata też odwala szopkę chyba wpływ mamy , przypominają mi że to niebawem 8 tyg minie itd. Jadę do krk zobaczyć się z ulą z forum , może coś wymyślimy. Nie wiem dziewczyny czy jestem na tyle silna, czuję się jak w jakiejś arabii albo nie wiem gdzie.
  • ciezarna1231 24.07.13, 11:32
    Napisz do mnie na ciezarna1231@gazeta.pl
  • axelina 24.07.13, 23:19
    Pisałam do e mam i one rozważają, czy aby w mojej sytuacji ta aborcja to nie było takie głupie rozwiązanie, oczywiście są osoby, które są przeciwne, ale jednak hmmmmmmmmmmmmmm dziewczyny w wielu kwestiach wydają się mieć sporo racji , zalinkuję Wam mój wątek , chętnie przeczytam co sądzicie... czasu nie mam wiele, dziś nie pojechałam na zabieg , teraz moi rodzice mają ciśnienie na tabletki wczesnoporonne ... mam gdzieś jeden dzień... sad forum.gazeta.pl/forum/w,615,145878967,145904393,Re_pomocy_bo_moze_bede_musiala_dokonac_aborcji_.html
  • nadulinowo 25.07.13, 00:31
    Rzuciłam okiem na ten wątek - zwykła przepychanka między zwolennikami a przeciwnikami aborcji. W kółko te same argumenty. Nic nowego. I racji w tym tyle, co zwykle - że nie wiesz, jaka Cię czeka przyszłość (bo nie wiesz, bez względu na to, co wybierzesz i zresztą nigdy nie wiedziałaś. To, że się plany realizują nie oznacza tego, że wiemy, co się wydarzy następnego dnia). Że nikt Ci nie pomoże po porodzie, że tylko do porodu będziesz miała pomoc i tak dalej. Zresztą sama zobacz, jak wygląda ton tej rozmowy. Przerzucanie się łącznie z wulgaryzmami.

    Zawsze znajdziesz zwolenników i przeciwników aborcji (zabijania dzieci). Tu znajdujesz dziewczyny, które uważają, że lepiej jest dziecko zachować, tam znalazłaś te, które uważają, że można zabijać.

    Wiesz, zrobisz jak zechcesz. Ani Cię nie zmuszę do zachowania dziecka, ani chyba Cię nie przekonam.

    Calimeczka napisała Ci plan, który można spróbować zrealizować. Przy pomyślnych wiatrach to jest do zrobienia. A Ty lubisz wyzwania, więc może warto?

    Napisałaś kiedyś, że ustaliłyście z panią psycholog, że robiłaś do tej pory rzeczy po to, by zadowolić innych. Dzielnie nie zadowoliłaś rodziców aborcją w Słowacji (GRATULACJE!), ale wciąż myślisz o tym, by dać im to, czego od Ciebie żądają. Czy aby na pewno tego chcesz?
    Ja też zawsze dawałam moim rodzicom wszystko. Nie sprzeciwiałam się ich woli. Raz się porządnie sprzeciwiłam (a raczej to mój narzeczony zrobił w moim imieniu) i dobrze na tym wychodzę do tej pory.

    I jeszcze jedno: napisałaś już sama, że żal będzie Ci tego dziecka.
    Pisałaś często, że nie mogłabyś oddać do adopcji, bo ciągle byś o nim myślała i bałabyś się tego, tego, jak mu jest. Myślę, że z Twoim nastawieniem, podobnie będzie, gdy zabijesz dzieciaka. Będziesz myślała najpierw o tym, który to moment ciąży, a potem będziesz liczyć wiek. Chcesz tego dla siebie?

    Załączam moc serdeczności dla Ciebie!


  • calimeczka 24.07.13, 23:23
    Axelina, strasznie się zaangażowałaś już w tę ciążę. Jestem przekonana, że obecnie usunięcie ciąży doprowadzi Cię do b. złego stanu psychicznego, z czego myślę że zdajesz sobie sprawę.
    Jesteś osobą twardo stąpającą po ziemi i realnie oceniającą rzeczywistość.
    Ponieważ nie uznajesz wyjścia z obecnej sytuacji pt: oddanie dziecka do adopcji, najlepiej dla Ciebie będzie jeśli weźmiesz się w garść, i postarasz się usamodzielnić jak najszybciej.
    Moja rada dla Ciebie: Wyprowadź się z domu, najlepiej do Krakowa, gdzie studiujesz i póki co przynajmniej - masz znajomych na których możesz liczyć i pokój, w którym mieszkasz. Akurat nie jest drugi koniec świata od domu rodzinnego, ale wystarczająco daleko, żeby nie słuchać wyrzutów matki.
    Rozumiem że rodzina jest dla Ciebie ważna, bardzo Cie za to podziwiam, szczerze. Ale prawdę mówiąc - życie jest takie, że prędzej czy później trzeba zacząć liczyć na siebie. Ty będziesz musiała zacząć liczyć na siebie wcześniej - będzie Ci ciężko i będą chwile złe. Ale będą też dobre. Im wcześniej to zrozumiesz i pójdziesz własną drogą - tym lepiej dla Ciebie. Tym silniejsza będziesz kiedyś.
    Druga ważna sprawa: zacznij szukać pracy. Już teraz. W Krakowie. Przed Tobą jeszcze jest wystarczająco dużo czasu, żeby znaleźć JAKĄKOLWIEK pracę na te kilka miesięcy. Powtarzam - jakąkolwiek. Nawet sprzedawca w sklepie, barmanka czy inna. Wiem że nie jest to szczyt Twoich ambicji i aspiracji, ale jeśli nie chcesz rozpoczynać nowej drogi w Domu Samotnej Matki - nie widzę innej opcji. Byłoby idealnie gdyby była to umowa o pracę na więcej niż 1 miesiąc - wtedy musi zostać ona wydłużona co najmniej do dnia porodu - takie mamy prawo w Polsce. Potem z automatu przechodzisz na zasiłek macierzyński z ZUS, możesz go otrzymywać przez 1 rok w wysokości 80% płacy wg. umowy o pracę. Jeśli to Ci się uda - masz 1,5 roku własnych środków, jakiekolwiek by one nie były - to je masz. Oprócz tego jesteś na własnym ubezpieczeniu, nie na rodziców. To oznacza, że jesteś samodzielna. Oprócz tego na pewno dostaniesz jakiekolwiek alimenty na dziecko (badania DNA to standard dzisiaj), świadczenia rodzinne też Ci się należeć będą. Po tym czasie możesz zarejestrować się w Urzędzie Pracy, gdzie należeć Ci się będzie świadczenie - tzw. bezrobotne - obecnie przez bodajże pół roku, choć to się zmienia w zależności od sytuacji na rynku i środków urzędów pracy. I wynosi już sporo mniej niż z umowy o pracę, ale zawsze to coś.
    Jeśli nie uda Ci się znaleźć pracy z umową - znajdź jakąkolwiek pracę. Nawet umowę-zlecenie, na czarno, no jakąkolwiek jednym słowem. Kasę odkładaj, nie wydawaj na głupoty, bo bez wielu rzeczy możesz się obejść. Trzeba się tylko przewartościować. Wiem coś o tym - da się zrezygnować z wielu wydatków. Jednocześnie szukaj pracy z umową o pracę.
    Ze studiów nie rezygnuj. Wiem że masz ciężkie, ale wiem też że ciężkie studia podejmują Ci, którzy mają mądrze w głowie. Daj sobie czas na decyzję. Może uda Ci się pociągnąć pracę (bo np.będzie na zmiany) łącznie z zajęciami. Przynajmniej do czasu urodzenia się Dziecka. Nie musisz chodzić na wszystkie wykłady. Uczyć się będziesz musiała w wolnych chwilach - będzie ich sporo mniej niż dotychczas, ale wierz mi - za to motywacja większa. Dasz radę, wierzę w to głęboko.

    Do - powiedzmy 8 miesiąca ciąży możesz mieszkać w tym 1 pokoju ze znajomymi, koleżankami itp. Argument że płaczący niemowlak przeszkadza innym jest tutaj raczej nieaktualny. A Tobie myślę że ten 1-en pokój wystarczy - czyli zostało Ci jakieś 1/2 roku mieszkania na które pisałaś że Cię stać. Równocześnie możesz szukać jakiejś kawalerki, bądź przez internet poszukać kogoś, kto jest w podobnej do Twojej sytuacji - samotnej matki szukającej współlokatorki, rodziny z dzieckiem/dziećmi, która ma pokój do wynajęcia bo dodatkowy dochód by im się przydał, a Tobie płacz cudzego dziecka za ścianą nie będzie przeszkadzał, jako że nie raz usłyszysz płacz własnego. Możliwości jest troszkę. Więc szukaj, szukaj, szukaj!
    W najlepszym przypadku rodzina widząc że sobie radzisz i pod wpływem opadnięcia emocji jednak Ci pomoże. W innym przypadku - pomogą Ci dotychczasowi bądź nowi znajomi, i spokojnie pociągniesz cały rok. W najgorszym przypadku - zaliczysz ile dasz radę w ciąży i postarasz się o dziekankę. Wiem wiem, nie jest to po Twojej myśli, ale trudno. są sprawy które udaje się zorganizować, i takie, na które nie mamy wpływu.
    Jak Dziecko się urodzi, złożysz podanie do żłobka, najlepiej Państwowego, żebyś dostała jakąś pomoc materialną typu dofinansowanie do żłobka. W Państwowych też powinnaś mieć pierwszeństwo z tego tytułu, że będziesz matką samotnie wychowującą. A wtedy spokojnie możesz zaliczać zajęcia, praktyki itd.

    Szkoda tego stypendium zagranicznego - ale no cóż. Nie zawsze wszystko się udaje. Przepadłyby również gdyby spotkała Cię inna sytuacja losowa np. wypadek, albo choroba. Niestety. Takie jest życie. Nie zawsze plany się udają. Proza życia. Może z kolei spotka Cię coś ważnego tutaj. Albo nie spotka Cie coś złego tam. Tam u góry wiedzą co się dzieje dlaczego. My o tym nie wiemy, ale planuje to Ktoś o wiele wiele mądrzejszy od nas...
    To jest według mojej oceny REALNY plan dla Ciebie.
    Nie twierdzę że założenia są łatwe i możliwe do znalezienia w ciągu tygodnia, ale wierz mi, Matka Natura nie bez powodu tak to ułożyła, że ciąża trwa 9 miesięcy.... Wykorzystaj te miesiące! Nie zmarnuj ich na użalanie się nad sobą.
    Jesteś dziewczyną twardo stąpającą po ziemi, więc weź się w garść i zamiast użalać się nad sobą - zacznij działać
    Nie będę Ci wmawiała że Dziecko nie zmieni Twojego życia i że w czekają Cię same cudowne chwile. Czekaja Cię różne sytuacje, których nie da się przewidzieć. Może być ciężko, może być Dzieciak płaczliwy, z kolkami itp. Możesz mieć Dzieciaka, który śpi całymi dniami i budzi się na jedzenie i krótką zabawę. Nie ma reguły. Tego nie da się przewidzieć i nikt Ci nie może obiecać. Jeśli Ci ktoś obieca że będzie tylko cudownie kolorowo i w ogóle super - nie wierz. Ale dasz sobie radę jeśli tylko będziesz chciała.
    Trzymam kciuki.

    PS. Jestem matką. Matki potrafią zdobyć się na wiele. Jeśli tylko chcą.
    Jeśli będziesz potrzebowała realnej pomocy - nic nie obiecuję, bo ludzkie losy są zmienne i jutro może mnie nie być, ale zapewniam Cię że dołożę wszelkich starań, aby Ci pomóc. Tak realnie.



  • axelina 24.07.13, 23:39
    Dzięki calimeczka, no 2 lata studiów idę teraz na 4 rok ... hm... no myślę... liczę, że rodzice dołożyliby mi na ten jeden pokój na choć jeden semestr ... ja już nie wiem na ile mogę w ogóle na nich liczyć bo są jak chorągiewki czasami... ale w cuda nie wierzę powoli uświadamiam sobie, że przez całe życie w rzeczach dla mnie ważnych , a nie zgodnych z filozofią rodziny nigdy nie mogłam na nich liczyć tylko musiałam dać jakoś radę sama... ale tu ... boję się, że nie dam rady.. , że poświęcę wszystko urodzę i załamię ręce... z umową o prace może być ciężko... hmmm, chyba , że się gdzieś wcisnę ... cudem... właśnie szukam pracy od kilku dni żeby coś odłożyć , ale nie wiem na ile mi się to uda... muszę się jeszcze przygotować do jednego egzaminu... no nic... padam idę lulu , papa
  • nadulinowo 25.07.13, 01:54
    Axelina, w sprawie pracy spróbuj napisać do tej firmy:
    kangur.edu.pl/
    na adres: sekretariat@kangur.edu.pl
    Prześlij im swoje CV. W treści maila zaś koniecznie napisz:
    do Witolda Ligęzy, Joanny Ligęzy i Weroniki Piotrowskiej
    Opisz im swoją sytuację i że szukasz pracy. Że masz nadzieję, że może teraz kogoś poszukują, że możesz wykonywać wszelkie powierzone Ci obowiązki łącznie ze sprzątaniem (tam sprzątanie nie jest ciężkie). Napisz im o swoich atutach, mocnych stronach. Koniecznie napisz im, że ośmielasz się pisać, bo dostałaś od znajomej taką informację, że właścicielami firmy są dobrzy ludzie, którzy gdy mogą, to pomagają innym w potrzebie.

    Nie obiecuję, że otrzymasz pozytywną odpowiedź i że Ci pomogą. Ale faktem jest, że to dobrzy ludzie i może akurat się zdarzyć, że kogoś szukają i może akurat przypadniesz im do gustu. Koniecznie napisz to wszystko, co Ci napisałam, byś napisała - oczywiście swoimi słowami. Mogą od razu nie odpowiedzieć, bo są wakacje i mogą być poza firmą. Być może odpowiedź przypłynie po 15 sierpnia.

    Popytam też krakowskich znajomych o inne wakaty. W Krakowie pracę najlepiej dostaje się po znajomości, a nie z ogłoszenia. Będę dawać na bieżąco znać.
  • mojaada 25.07.13, 08:32
    Wydaje mi sie ze ty juz walczysz o to dziecko! Nie poszlas na zabieg! A to oznacza ze juz je kochasz, juz sie przywiazalas, wiem ze moze byc ci ciezko ale z czasem dziecko wynagrodzi twoj trud i wielki wysilek. Postawilas sie rodzicom to bardzo duzy plus, juz tyle wytrzymalas wiec wytrzymaj do konca i nie bierz tych tabletek ,sa przede wszystkim niebezpieczne dla ciebie i twojego zdrowia. Rodzice wariuja, wpadli w jakis amok, szal usuniecia, wparli sobie ze innego wyjscia nie ma i koniec, ochlona po wszystkim, musisz to przetrwac. Jezeli wyrzucaja cie z domu to najlepiej zebys odeszla na jakis czas, najlepiej bez slowa,zeby nie widzieli , moze to nimi potrzasnie ze traca corke i przyszla wnuczke/wnuka. Widze ze sa tu osoby z twoich miejscowosci , mam nadzieje ze ci pomoga Z daleka ciezko sie pomaga.
  • marna_klucha 25.07.13, 09:48
    Axelino,to co wczesniej pisalam i co Cie rozloscilo, nie pisalam zlosliwie (to,ze bez problemu zrobisz magistra). Ze studentami psychologii mam do czynienia codziennie i stad ta moja niby pewnosc. Ale nie o tym chcialam pisac. Realnie: w razie czego mam wozek (calkiem niezly), lozeczko, drobne akcesoria. Jestem w stanie zorganizowac cala wyprawde odziezowa dla dzidziusia. Mieszkanie- zalozmy,ze mam pomysl. Tak na wszelki wypadek,gdyby faktycznie okazalo sie,ze nie masz,gdzie mieszkac. Praca w Krakowie- tu trzeba uruchomic caly szereg znajomosci. Niestety z ulicy nigdzie tu nie przyjmuja. Jak z Twoim angielskim, znajomoscia komputera, moze znasz jakis inny jezyk? Napisz koniecznie. Myslalas juz o magisterce? Przepraszam,ze pytam,ale jestem ciekawa czy masz jakies sprecyzowane zainteresowania zwiazane z kierunkiem Twoich studiow.
    Tak szczerze to mysle,ze Twoi rodzice w koncu zmiekna. Na poczatku zawsze w takich sytuacjach jest ciezko, bo przeciez nie tak to wszystko sie mialo potoczyc. Pozniej okazuje sie,ze "wlasne dzieci rodzi sie z bolem,ale wnuki to czysty zysk". Wiem,ze sie boisz i latwo mi teraz pisac,ze wszystko sie ulozy. Wiem dobrze co to znaczy sie bac. Jedno na pewno moge Ci zagwarantowac, ze w doroslym samodzielnym zyciu czlowiek czesto sie boi i czesto musi pokonywac jakies przeszkody. O prace, o dom, dzieci,kogos bliskiego. Czasem sobie mysle, ze im jestem starsza tym wiecej mam problemow,a jeszcze za mlodu wyobrazalam sobie, ze skoncze studia, zrobie kariere,pozniej bede miala dom i rodzine i zycie bedzie sie toczylo. Teraz wiem,ze niestety zawsze pojawia sie jakis kopniak w najmniej oczekiwanym momencie, a ja musze wstac i isc dalej. A co jak pojawia sie dziecko? Jedno wiem i jednego jestem pewna. To najbardziej niechciane moze stac sie najwiekszym Twoim szczesciem. Wiem cos o tym. Wiem rowniez,ze w pewnym momencie trzeba przestac traktowac rodzicow jako wytyczna swojego zycia. Szczegolnie matke, ktora o dziwo potrafi calkiem niezle namieszac w psychice swojego dziecka, co pozniej odbija sie gonitwami na psychoterapie.
  • mojaada 25.07.13, 10:14
    Z tego co pisala to nie ma dachu nad glowa i tego sie chyba najbardziej obawia, zreszta nie dziwie sie jej, dosc ze sama nie ma gdzie sie podziac to jeszcze pozniej dzidzius ehhh...
  • 5mamusia35 25.07.13, 11:37
    Pozwolę się wtrącić i tu, gdyż interesuje mnie los tej dziewczyny.Ja również uważam że rodzice w końcu zmiękną, i teraz posłuchaj mnie, jeśli masz meldunek u rodziców, to nie mają PRAWA Cię wyrzucić z domu, tym bardziej w takim stanie, bądź uparta i nie daj się stamtąd wyrzucić, masz prawko tam mieszkać, jeśli faktycznie się uczysz i masz 19 lat, możesz chcieć od rodziców alimenty na siebie, i bez dyskusji, postaw się i powiedz jakie masz prawa, masz też prawo urodzić to dziecko, bo to Twoje dziecko i Twoja decyzja, widzę że chcesz je mieć i tego się trzymaj, bo kiedyś byś tego żałowała.Musisz być silna i walczyć dla siebie i dla dzidziusia, a zobaczysz że się ułoży, tylko więcej wiary w siebie, musisz być stanowcza, a jeśli faktycznie będzie tak że nie będziesz miała gdzie mieszkać to wierzę w to że inni dobrzy ludzie Ci pomogą wyjść z tej sytuacji cało, na mnie również możesz liczyć.Jestem sama matką, byłam już w różnych sytuacjach życiowych, czasem wydawało się że już się nie da nic zrobić a jednak, wystarczy bardzo chcieć.Też byłam w sytuacji że rozważałam usunięcie ciąży, bo sobie nie poradzę, ale jednak tego nie zrobiłam, i dziś dziękuję Bogu za siłę jaką wtedy miałam,przetrwałam, i dziś cieszę się ślicznym synkiem, to dzieci nadają sens życiu, szkoda akurat że może tak się stało, ale zobaczysz jak urodzisz będziesz najszcześliwaszą mamą na świecie.Jak coś pisz, tez doradzę, podpowiem i pomogę.
  • mojaada 25.07.13, 17:30
    Mamusia masz sporo racji z tym meldunkiem.
  • axelina 25.07.13, 23:20
    Hej dziewczyny, u mnie masakra... moja mama odstawiła dziś szopkę, pojechała do jakiegoś ginekologa, aby ten zaopiekował się mną podczas aborcji farmakologicznej , na którą naciskała, żeby było jutro, ten skierował ją do innego ginekologa (bo ta aborcja farmakologiczna to jej nie ufa) po to by ustalić mi kolejną skrobankę i tym razem nie , ze Słowacja legalnie badania tylko u jakiegoś chłopa , na stole... po prostu nie wierzę, ze matka moja rodzona jest w stanie oddać mnie w łapy jakiegoś ch*** żeby ten we mnie gmerał jakimiś nożami i wyrywał ze mnie dziecko ... bez fachowej opieki itd. no bez przesady nie pozwolę nikomu ingerować w moje ciało bez mojego pozwolenia i chęci. Nie! Jestem w kontakcie z Ulą z forum ... powiedziałam bratu chciałam by mnie ocalił , ale ten stanął po stronie rodziców, boi się, że przez moją ciążę on nie skończy studiów itd. że kasy nie będziemy mieli, zwłąazcza , że jestem panna z dzieckiem i chłop ma wszystko w d***, Choć trochę rozmawiamy (wiem ,ze z nim kontakt będę mieć) i on stara mi się powiedzieć to co, niektóre emamy i ja to rozumiem i widzę, że młody mimo wszystko chce dla mnie jako tako... ale to co odwalili moi rodzice ... tata też ... powiedziałam, że dobrze nie chce od nich domu ani jedzenia pójdę do domu samotnej matki, ale chciałabym skończyć studia i , aby mi w tym pomogli. Mama, że dobrze, a ojciec, że nie... że nie ma obietnic... powiem Wam zabolało mnie to bardzo ... wie, że uderza w mój najczulszy punkt ... studia ... mama też wie jakie to dla mnie ważne i chce mi pomóc... ale jeśli ojciec powie nie, ja się go prosić nie będę... mam ich nie odwiedzać z dzieckiem... dobrze, nie ma problemu ... taka ich wola... ojciec traktuje mnie jak zwierze ... pokazuje i palcem gdzie mam siedzieć , stać i czy mogę mówić... na coś takiego też sobie nie pozwolę... matka jakby trochę chce rozmawiać... przykro jej... ale ja też nie pozwolę się tratować jak zwierze jak ich sukę, gdzie pan nie chce szczeniąt to daje suczce coś na poronienie bądź topi jej szczenięta , czy coś... jestem człowiekiem i nie pozwolę się tak traktować... dziewczyny ja nie wiem... już koniec ... nie ma opcji... oni mi nie pomogą i nawet nie chcę od nich tej pomocy... pomożecie mi?
  • mucha911 25.07.13, 23:26
    Skur.......
    Jaka pomoc
    Pieniadze?
  • mucha911 25.07.13, 23:30
    A, i absolutnie nie pozwól, żeby jakiś konował ingerował, bo to jest największe niebezpieczeństwo. Jak już – dobry, sprawdzony ginekolog. Nic poza tym.
    Swoją drogą jestem ciekawa namiarów na tego ,,rzeźnika’’, którego matki Ci załatwiła – mój ojciec mógłby go przycisnać
  • nadulinowo 25.07.13, 23:40
    Axelina, da się zorganizować pomoc we wszystkim. Tyle osób już zgłaszało różne formy, że masz nawet czego wybierać i przebierać. Co teraz chcesz zrobić i czego potrzebujesz w tym momencie?
    Ja bym się wyprowadziła od rodziców na dobry początek. Bo masz rację, traktują Cię nieludzko. Trzaśnij im drzwiami przed nosem. Wyjdź i nie chciej od nich niczego. Napisz do dziewczyny, która oferowała, że może Cię teraz przenocować przez wakacje poza Krakowem. I na spokojnie będziemy załatwiać resztę.
  • axelina 25.07.13, 23:57
    oko poszukam tego wpisu, ktoś oferował się, że może mnie na chwilę przygarnąć, ale jutro jedziemy prawdopodobnie z Ulą do domu samotnej matki, może mnie wezmą

    no moja starsza jakiegoś ginekologa znalazła polecony przez jej ginekolog... ale ja dziękuję , nie wierzę, że w tym kraju można bezpiecznie przeprowadzić coś takiego ... do tego cena jaką zaśpiewał to ja mam 3 wypady na słowację, ale moja starsza bierze co jest ... diabłu by mnie oddała byle się pozbyć problemu ... ja nie wiem , że też ona byłaby w stanie pozwolić na to żeby ktoś we mnie czymś grzebał? nie ma opcji... nie w tym kraju !!! nikt we mnie nic wkładał nie będzie... chyba , że ten ,,lekarz"chciałby się potem ze mną spotkać... a zaręczam Wam... nie chciałby ... moja mama mnie zabija ojciec też

    jak chodzi o pomoc to przyjmę każdą, każdy ciuszek, cukierek mi się przyda i żadnego nie zmarnuję, zbieram wszystko, już dobre słowo , które tu piszecie mi pomaga, dziś dzwoniła do mnie ciezarna - dzięki wielkie , ula dzwoni cały czas , także czuję się nieco lepiej ... wkurzam się, że obcy mi pomagają a rodzina się mnie wypiera... mój młody jako tako ... widzę, że najbardziej ogarnięty z nich wszystkich , ale wiem, że jeszcze będzie kopał z moim maleństwem w piłkę ... z nim będę mieć kontakt, co do rodziców nie wiem ...

    pokłóciłam się z przyjaciółką , która rodzicom moim wychlapała za dużo ... ja wiem, że jej nie mówiłam, żeby nie mówiła, ale bez przesady.. dlaczego oni lepiej wiedzą co dla mnie dobre niż ja?
  • nadulinowo 26.07.13, 00:20
    Moja matka powiedziała mi kiedyś, po tym, jak mój mąż wygarnął im, że źle nas traktują (bo źle nas traktowali), gdy ja karmiłam dziecko, że jeszcze pożałuję, że zawsze staję po stronie męża, bo ona wie, jak wygląda życie i wie, co dla mnie jest lepsze. Efekt jest taki, że nie widziałam ich już 3 lata (obraziwszy się na męża nie przyjechali na chrzest dziecka). I dopiero teraz po tych trzech latach mąż zaczął z nimi wymieniać listy. Może się za jakiś czas spotkamy, wszystko zależy od tego, czy im serce zmiękło.
    Tak więc tak to bywa z rodzicami.
    Z drugiej zaś strony moja bardzo dobra koleżka, gdy wyszła za maż stwierdził, że lepiej będzie spełniać wszystko to, czego mamusia oczekuje ( w ramach różnych możliwości, też baaardzo toksyczny dom). I teraz jest w takiej sytuacji, że jest 10 lat po ślubie, nie ma dzieci (bo nie chce mieć), mama jej umarła 3 miesiące temu, a umierała na raka przez 9 miesięcy i małżeństwo mojej koleżanki wisi na włosku. A ona z mężem kochali się bardzo, miłością taką jaką rzadko można zobaczyć.
    Konkluzja jest taka, że od rodziców dobrze jest się w pewnych sytuacjach odciąć. Dać w ten sposób sobie i im czas na przemyślenie różnych rzeczy. Może to być kilka miesięcy lub nawet lat.
    Daj znać, jak z tym domem samotnej matki. Spróbuję pomóc w znalezieniu pracy. Poza tym kontaktem, który Ci podrzuciłam postaram się znaleźć jeszcze coś.
    Ach, i jak będziesz miała swój nowy adres (choćby tymczasowy), to bardzo poproszę. Coś Ci podeślę.
    Mocno Cię ściskam internetowo!
  • marna_klucha 26.07.13, 09:54
    Kochana Axelino!!!!!
    Jezeli chcesz sie odciac, natychmiast teraz to juz czekaja na Ciebie na Przybyszewskiego w DSM. Podobno jest tak kilka dziewczyn w podobnej sytuacji, wiec nie bedziesz zupelnie sama. Z tego co zrozumialam na poczatku pomoga Ci wyciszyc sie i uspokoic, odnalezc siebie. Pozniej, o ile bedziesz chciala tam jeszcze zostac, pomoga w dalszych trudach zycia. Nie boj sie!!!!!!! Podobno wiele przypadkow pobytu w DSM konczy sie powrotami do domu, bo jednak okazuje sie,ze w tej ostatecznosci rodzina zmienia zdanie i swoje nastawienie do kobiet bedacych w ciazy, a wiele niezrozumialych konfliktow zostaje szczesliwie rozwiazana. Jestem pewna,ze Twoi rodzice zmienia swoj stosunek widzac,ze ich corka jest silna, wie co chce i juz dawno przestala byc mala dziewczynka. Tylko na to potrzeba troche czasu,zeby mogli sie oswoic. Podaje telefon do DSM 126378542, jezeli chcesz to zadzwon nawet teraz na stacjonarny, jestes juz tam znana i wyczekiwana. Jezeli wolisz to przez maila podaj Ci prywatny numer do nich,gdybys na przyklad wolala kontaktowac sie smsami...Rowniez jezeli masz tylko ochote przez maila mozemy sie skontaktowac i cos razem wymyslic dodatkowo. Jestem z Krakowa. Jestem gotowa Ci pomoc calym sercem. Nie martw sie o wozek,lozeczko,ubranka i rzeczy potrzebne dla maluszka. Jezeli bedzie Fundusz Axeliny z checia sie doloze. Pisz koniecznie co potrzeba, jak pomoc w nastepnych krokach...I uszy do gory!
  • marna_klucha 26.07.13, 09:57
    tylko dopisac,ze to DSM na Przybyszewskiego. Gdyby byly jakies problemy to pisz!!!
  • axelina 26.07.13, 10:25
    Dziękuję Wam.

    Ja myślę.

    Do DSM Przybyszewskiego pójdę, ale w momencie 100% pewności, że niech się dzieje wola nieba, ciąża zostaje i mam gdzieś rodziców. W tym momencie tak nie mam, a nie chcę zawieść Ciebie marna_klucha i ludzi, którzy mi tam pomogą, że poszłam i zmieniłam zdanie np i biorę tabletki... też tam jak pójdę to zostanę i to będzie ostateczny krok. Wybaczcie moje wahania ale strasznie mi ciężko , brakuje mi wsparcia rodziny , a boję się oddać w ręce ludzi, których mało znam i wtedy będę skazana na ich dobrą wolę i na siebie sad.

    Odnośnie DSM dajcie mi proszę jeszcze trochę czasu , muszę do tego dorosnąć.
  • syska241 26.07.13, 10:33
    ja obiecuję wysłać wyprawkę dla dziecka, ubranka itd., w miarę możliwości będę pomagać na bieżąco również finansowo.
  • ciezarna1231 26.07.13, 10:52
    Axelina, ja też całym sercem jestem z Tobą i oferuję pomoc w kompletowaniu wyprawki.
    Myślę też, że uda nam się zorganizować i pomóc finansowo itd.
    Ja nie raz już przekonałam się o tym, że czasem bardziej niż na rodzinę można liczyć na obcych i to nic złego.
    Zobacz ile ludzi o Ciebie walczysmile
  • lina_ewe 26.07.13, 10:50
    Nie mysl za dlugo ...
    Na prawde pomozemy finansowo, tak bys mogla spokojnie skonczyc studia i miala na zlobek lub opiekunke.
    Jestem sklonna podniesc deklarowana poprzednio kwote po urodzeniu dziecka, jesli sytuacja dalej bedzie tak ciezka.

    Zawsze bardzo jest mi zal dzieci, jak matki decyduja sie je zabic, ale Twojego byloby mi zal stokrotnie, bo patrzac na Ciebie widze, ze dziecko tez nie bedzie tuzinkowe. Ono naprawde jest warte tego calego wysilku, ktory podejmujesz by go ocalic.

    Mysle, ze nie tylko dasz sobie rade w DSM, ale jeszcze i innym dziewczynom tam pomozesz, bo masz w sobie ogromna sile chrakteru. Zeszta moze to byc ciekawe doswiadczenie z psychologicznego punktu widzenia - przygotowanie do przyszlego zawodu.
    A po studiach znajdziesz prace - niekoniecznie w Krakowie, bo nic Cie tam juz nie bedzie trzymac - i staniesz na wlasne nogi ... dziecko pojdzie do przedszkola ...


  • axelina 26.07.13, 11:02
    dzięki dziewczyny , noo mnie też żal , a teraz będzie mi żal i maleństwa i siebie

    tak sobie pomyślałam, że jak usunę to z moimi starszymi będę mieć kontakt do skończenia studiów, a potem znikam i tyle mnie widzieli ...

    postaram się nie myśleć za długo
  • lina_ewe 26.07.13, 11:12
    mysle, ze cena jaka zamierzasz zaplacic za kontakt z rodzina jest horrendalnie wysoka ...

    nie rob tego, prosze ...
    zostaniesz zupelnie sama ... i to ze swiadomoscia, ze zabilas wlasne , wspaniale dziecko ...

    mysle, ze o ile w przypadku, gdy uprzesz sie przy utrzymaniu dziecka jest szansa, ze z czasem ureguluja sie Twoje kontakty z rodzina, o tyle w przypadku aborcji takiej szansy nie ma,
    bol poaborcyjny i ostre poczucie winy spropagujesz na nich, ich obciazysz wina za to co sie stalo i znienawidzisz na zawsze ...
  • emilia4321 26.07.13, 11:48
    Aż się wierzyć nie chce, że są takie matkisad Axelina, nie chcę Ci słodzić, ale jesteś mądrą i naprawdę wyjątkową dziewczyną. Wahasz się, bo znalazłaś się w trudnej sytuacji i jest Ci ciężko. Samej Ci ciężko, ale próbujesz zrozumieć inną dziewczynę w trudnej sytuacji i wspierasz ja dobrą radą. Twoje dziecko też będzie mądre i wyjątkowe - po mamie. Daj mu szansę.
  • marna_klucha 26.07.13, 11:07
    Axelina, nie boj sie. Nie boj sie niczego. Wiem,ze jestes caly czas w rozterce,ze bez przerwy nachodza Cie rozne mysli,ze czasem jest lepiej a czasem masz ochote wyc z bolu. To niestety troche trwa i niemozliwoscia jest,zebys z minuty na minute byla w tak pozytywnym stanie,ze bedziesz wiedziala co chcesz. Relacje z rodzina rowniez od razu sie nie poprawia. Oni musza sie oswoic,wytlumaczyc sobie pewne rzeczy. Pewnie,ze byloby milej,gdyby od razu byli w stanie Cie wspierac. Wiesz,wyobrazalam sobie co by bylo,gdybym ja byla w sytuacji Twojej mamy. Pewnie na poczatku bym sie wsciekla,a pozniej pomoglabym corce jak moge. Do tego trzeba dojrzec. A do DSM mozesz tylko zadzwonic,zeby sobie pogadac i popytac sie,jak wyglada tam zycie.Jest naprawde lepiej niz w niejednym domu. Mysle,ze Twoja mama bedzie Cie chciala zatrzymac,nawet jezeli spedzilabys tam kilka dni, bedzie chciala zebys wrocila. To prawda, ze dziecko przewraca swiat do gory nogami, ale wbrew pozorom nie prowadzi do konca swiata, tylko do innego nowego swiata, gdzie dominuje zazwyczaj milosc i radosc z posiadania dziecka. Napisze Ci jeszcze tylko,ze Twoje dziecko jest jednym z najbardziej chcianych dzieci- kazdy z kim rozmawiam o Tobie, mowi: powiedz jej, ze z checia wezme to dziecko. Ja tez z dzika radoscia bym je zabrala,choc mam juz swoje. Wiem,wiem,ze nie chcesz je oddac do adopcji. Po prostu wszyscy marzymy o Twoim dziecku.
  • smutna2206 26.07.13, 13:40
    Axelina, pamiętaj, jak tylko podejmiesz decyzję daj koniecznie znać. Jeśli zdecyujesz się urodzić dostarczę Ci albo wyślę całą wyprawkę dla malucha, wóżek, butelki, smoczki itp. Połowa to nowe, nie używane rzeczy. Tym się możesz nie przejmować wink

    Oceń realnie co będzie dla CIebie i dla malucha najlepsze. Wiem, że to trudne, ale rodzinę odsuń chwilowo na dalszy plan. Liczysz się Ty, Twoje życie i dobro dziecka. Jeśli chciałabyś pogadać, pisz śmiało na priv - smutna2206@gazeta.pl
  • calimeczka 26.07.13, 14:10
    Axelina, podziwiam Cię za odwagę i za to, że potrafisz walczyć.
    Rodzina niestety wpadła w jakiś amok, i chyba szał spowodowany tym, że się przeciwstawiłaś. Pewno to pierwszy tak poważny i odważny sprzeciw z Twojej strony, dlatego rodzice dodatkowo jeszcze agresywnie reagują, nakręcają się. Niestety znam to z autopsji. (u mnie nie chodziło o dziecko, ale było też ciężko)
    Nie jestem w stanie zaoferować Ci dachu nad głową, czego ogromnie żałuję, ale ze wszystkich sił postaram się Ci pomóc. Wyprawkę obiecała niejedna już Dziewczyna, więc myślę że z tym będzie dobrze. Natomiast tak więc w miarę Twoich potrzeb postaram się - nie tylko teraz, ale też po urodzeniu dziecka, na ile będę mogła Cie wspomóc.
    Małopolska- skąd jesteś dokładniej?
  • 5mamusia35 26.07.13, 18:51
    Ja też wyrażałam chęć podania ręki axelin, ale hmmm, masz mało czasu, powinnaś pójść do ginekologa do 10 tego tygodnia ciąży i założyć książeczke ciążową by otrzymać wyprawkę która Ci się będzie należeć, po urodzeniu dziecka będzie potrzebne zaświadczenie od gina. I jeśli faktycznie jesteś w takiej sytuacji ja osobiście chciałabym zobaczyć tą książeczkę że faktycznie jesteś w ciąży zanim to ja miałabym Ci pomóc.Napisałam na ememach, jak możesz udowodnić że faktycznie jesteś w takiej sytuacji? Mi się coś tu nie podoba, Dlaczego chcesz myśleć, Ty już nie masz czasu, na tabletki wczesnoporonne trochę chyba za póżno, a jeśli je weżmiesz, może poronisz a może nie, trafisz do szpitala i jak będzie dociekliwy ginekolog to będziesz miała kłopoty zdajesz sobie z tego sprawę? Moim zdaniem nie ma nad czym myśleć.Chyba że nie piszesz całej prawdy. Dziewczyny zastanówcie się i poczytajcie to co jest pisane na emamach w axelin sprawie.Ja byłam za nią ale teraz mam duże wątpliwości, wyraziłam chęć pomocy, podałam maila by się odezwała na priv i cisza, a mogę dużo doradzić i pomóc.hmmmm, poczekajmy co postanowi i jak nam udowodni swoją sytuację.Każdy tak mogłby napisać.
  • zuzann-a 26.07.13, 19:42
    Podobno spotkała się ostatnio z jakąś dziewczyną z forum, może tamta dziewczyna mogłaby to potwierdzić?
  • axelina 27.07.13, 01:18
    Mogę udowodnić, szkoda że mi nie wierzysz, smutne

    Wybacz że nie zgłosiłam się do Ciebie na priv, nie czytam już wątku na emamach... Dziewczyny odpoczywam i też nie mam zamiaru się przepychać z kimś naprawdę nie mam sił , dziś praktycznie się poddałam i przestało mnie interesować co się stanie.

    Dziewczyny nie zniechęcajcie mnie do pisania tu bo serio źle się poczułam czytając takie słowa.
  • 5mamusia35 27.07.13, 03:02
    Doprawdy nie czytasz już swego wątku na emamach?
    a ta odpowiedz z wczoraj 26.07 to czyja?

    Autor: axelina 26.07.13, 08:39

    Dodaj do ulubionych Skasujcie
    Odpowiedz

    niestety nie ma trolla, moim marzeniem jest by to okazał się jakiś marny żart... ale tak jest naprawdę ... wybaczcie , że nie piszę, ale nie mam sił ... naprawdę ... wczoraj dzwonila do mnie ciezarna i mam kontakt, a nawet spotkałam się z ulą z forum, dziewczyny bardzo mi pomagają ... dziś myślimy iść do domu samotnej matki i pogadać... ale ja już nie mam siły... wczoraj miałam awanturę w domu ... nie chcę szkodzić mojej rodzinie, nie doniosę na nich, wtedy to już nigdy mi nie pomogą... i całkiem stracę rodzinę ... mama wierzy, że chce dla mnie dobrze ... trochę więcej napisałam w moim tamtym wątku, od którego się zaczęło ... nie wiem serio ... już trochę myślę się poddać i zjem te tabsy, bo na stół nie idę choćby nie wiem co
    -...........dalej.

    Autor: axelina 26.07.13, 08:45

    Dodaj do ulubionych Skasujcie
    Odpowiedz cytując Odpowiedz

    wybaczcie , że nie piszę, ale naprawdę... nie mam sił ... już nie chce mi się tego wylewać wszystkiego ... to mnie przerasta... ktoś napisał , że to jak powieść w kawałkach ... hmm nooo... w sumie ... pasowało by na jakiś horror, no nic ... kończę ... muszę dziś coś ogarnąć... bo znów mnie łapie depresja, nie wiem ... wybaczcie jeszcze raz , że nie rozpisuję się ... ale... nie dam rady ... sad

    ....-dalej.....

    Re: idz na policje

    Autor: axelina 26.07.13, 09:42

    Dodaj do ulubionych Skasujcie
    Odpowiedz cytując Odpowiedz

    wiesz oteczka dzięki za pomoc... po prostuuu brak mi słów wiesz nie chcesz mi pomóc , masz chęć donosić nie czytaj, nie mam zamiaru Cię do niczego przekonywać... uważasz mnie za trolla nie ma problemu, wali mnie to, po prostu nie czytaj i nie pisz tu , nie mam chęci się denerwować bo już i tak mam dość, chyba, że po prostu chcesz żebym sobie poszła załatwiać swoje problemy sama i tyle... napisz wprost , nikt Ci tu nie pomoże, spadaj mała, wali mnie to , przynajmniej twój koment na coś się przyda

    To Twoje wypowiedzi zaledwie z wczoraj.
    pytam więc, gdzie teraz jesteś bo tak jak wyraźnie piszesz zostałaś wyrzucona z domu, gdzie teraz przebywasz? i cóż to za Ula? z forum? podaj jej nick forumowy, może ona potwierdzi coś, no i właśnie, jak nam udowodnisz że wszystko to prawda?
    My chcemy pomóc jak na razie radą, za mało?
    A gdybym zaproponowała że prześlę Ci kasę to wtedy otrzymała bym maila na priv z danymi?. Sorki, dla mnie nie jesteś wiarygodna, i OBYM się myliła, bo chyba już zdajesz sobie sprawę, że wszystko co zostało tu napisane przez Ciebie brzydko pachnie, dla Twojej rodziny, a jeśli wymyślasz to i Tobie? Pomyśl .Bo ja teraz chcę tylko dowodu, i uwierz, jeśli faktycznie napisałaś prawdę tu w każdym zdaniu to pomogę, ale muszę mieć jasny dowód że jesteś prawdziwa.Nie przekonuje mnie rozmowa ciężarnej z Tobą. Chcę poznać Twoją decyzję, co zamierzasz. Tylko nie mów że jesteś załamana, i brak sił, to Ty tu weszłaś i to Ty wołasz o pomoc i to Ty muszisz nas przekonać że faktycznie jest Ci ona potrzebna, to moje zdanie.
  • oteczka 27.07.13, 09:48
    Przecież to małoletnia trollica co się nudzi na wakacjach i oby kiedyś naprawdę takich problemów nie miała ,bo widać w głowie sieczka zamiast mózgu.
  • axelina 27.07.13, 09:56
    oteczka będziesz mnie mieć na sumieniu, a kiedyś okaże się, czy byłam trolem , czy nie i przekonasz się, mam nadzieję, że świetnie się bawisz pociskając mi , nie ma to jak dobić leżącego, gratulacje

    wczoraj rano napisałam na emamamch ,ale już nie czytam tamtego wątku i nie chcę, ale może to pomoże podjąć mi decyzję

    siedzę właśnie z koleżanką i zastanawiamy się brać tabletki , czy nie brać...

  • zuzann-a 27.07.13, 10:04
    A nie czytasz bo? może dlatego, że dziewczyny mają coraz więcej wątpliwości? Zaraz pewnie się obrazisz i powiesz, że tu też nie będziesz zaglądać, a wystarczy przecież, że udowodnisz swoją sytuację i utniesz tym samym wszelkie spekulacje, proste?
  • aurinko 27.07.13, 11:03
    Axelino, jeśli Twoja sytuacja jest dokładnie taka jak tu opisujesz i potwierdzisz ją, jestem w stanie pomóc Ci długofalowo.
    --
    pomoz-amelce.pl
  • axelina 27.07.13, 10:09
    sorry, że się do Ciebie nie odezwałam , nie czytam wątku na emamamch od wczoraj gdyż zamiast pomocy otrzymałam tam baty, a te w ostatnich czasach mam w domu i nie tylko i pod dostatkiem,

    dziękuję za oferowaną pomoc i kontakt, ale nie doczytałam tego, jak wspomniałam widząc co pisali ludzie na emamamch przestałam tam czytać z grubsza posty

    nie mam zamiaru podejmować też decyzji na podstawie słów ludzi z forum, ale chciałam usłyszeć opinie ludzi z zewnątrz by ocenić , czy jestem w błędzie , czy się mylę i szerzej spojrzeć na całokształt

    pisałam, że nie pójdę nigdzie donosić na moich rodziców, wiem, że chcą dla mnie dobrze, chcieliby mnie ratować, nie odezwałam się do Ciebie, bo już nie mam siły z nikim o tym gadać, serio mam dość

    teraz jestem na mieszkaniu koleżanki,

    wczoraj ojciec dziecka wykończył mnie psychicznie , okazał się kimś gorszym niż się spodziewałam i nie wiem , czy chcę by cokolwiek mnie z nim jeszcze łączyło

    Idę myśleć bo do końca 9 tygodnia zostało mi kilka dni
  • oteczka 27.07.13, 10:16
    axelina napisał(a):

    > oteczka będziesz mnie mieć na sumieniu, a kiedyś okaże się, czy byłam trolem ,
    > czy nie i przekonasz się, mam nadzieję, że świetnie się bawisz pociskając mi ,
    > nie ma to jak dobić leżącego, gratulacje
    >
    > wczoraj rano napisałam na emamamch ,ale już nie czytam tamtego wątku i nie chcę
    > , ale może to pomoże podjąć mi decyzję

    Ciekawe jak się okaże ,dziewczyny proszą cię o potwierdzenie sytuacji a ty dalej banialuki wypisujesz ,a co będę mieć na tym sumieniu? że urodziłaś ? czy że połknęłaś tabletki? usłyszałaś dużo dobrych rad na pewno przydadzą ci się jak będziesz naprawdę w kłopocie .














  • 5mamusia35 27.07.13, 11:51
    axelin, byłaś w tym domu samotnej matki gdzie wybierałaś się z koleżanką? Pytam bo mam ochotę tam zadzwonić czy byłaś?
    piszę teraz serio, jeśli jednak zażyjesz te tabletki, ja osobiście zgłaszam ten fakt na policję, a tu są dowody napisane przez Ciebie że masz taki zamiar, wyjdzie też do czego zmuszają Cię rodzice.
    I tu nikt Cię nie atakuje, rodzą się wątpliwości, a Tobie to widzę nie na rękę. Chciałabym byś mi podała numer telefonu do Twojej matki, może ja z nią porozmawiam, może to coś da?
    Pisałam już też, że i ja byłam kiedyś w podobnej sytuacji, i że cieszę się że wtedy miałam siły na tyle że nie popełniłam tak strasznego błędu. a Ty piszesz że tak siedzisz sobie z koleżanką i myślisz wziąć tabsy czy nie? Czy to szantaż w stosunku do nas?????? Ja tak to odbieram.
    Napisałam też , że nie ma pewności czy po tych tabletkach poronisz, i że i tak trafisz do szpitala, i co zrobisz jak się wyda? A jeśli nie poronisz i urodzisz CHORE DZECKO co wtedy zrobisz, Ty i Twoja rodzinka? i dlaczego ciągle myślisz tylko o najgorszym? Dlaczego nie myślisz np. tak: A może faktycznie dam radę, jestem młoda, na pewno nie będę sama, faktycznie trzeba umówić się do ginekologa by póżniej skorzystać z BECIKOWEGO, bo to nie mała sumka na jakiś początek się przyda, możesz sądzić rodziców o alimenty na siebie, a przynajmniej ich uświadomić że tak zdarzyć się może, hmmm może to coś da i zmiękną, póżniej skarżyć ojca dziecka o alimenty , a jeśli nie chcesz możesz podać ojciec nieznany i dostaniesz rodzinne oraz zasiłek dla samotnej matki, napisze do opieki społecznej, też dostaniesz pomoc, no chyba że rodzice zmiękną i będziesz jednak u nich a wtedy liczy się dochód wspólnego gospodarstwa domowego, a nie wiem jakie dochody są Twoich rodziców.Nie zostaniesz z niczym, studia możesz zacząć, albo wziąć się za to w przyszłym roku , nic nie tracisz jedynie rok. I powiedz co jeszcze widzisz nie tak? Skoro jak piszesz zależy Ci na dziecku, i nie chcesz usunąć nie chcesz oddać, jeśli piszesz prawdę dużo osób może pomóc, a Ty nadal piszesz wręcz głupoty, w dodatku piszesz że matka chcę dla Ciebie dobrze, to su..a nie matka, jakie dobrze ??? a Ty jeszcze nie chcesz dla nich zle, i Ty chcesz ich chronić przed policją itd.? Oni chcą wyrządzić Ci krzywdę pojmujesz???????
    Ale jak już wcześniej pisałam, chcę dowodów, bo coraz bardziej Ci nie wierze, grasz nam na emocjach, i obyś nie ściemniała.
    w razie gdybyś jednak zdecydowała się na kontakt ze mną, czy zechciałabyś podać mi numer tel do matki podam jeszcze raz mojego maila amsnomj@interia.pl
  • syska241 27.07.13, 09:53
    Dziewczyny,dajcie spokój z jadowitymi komentarzami, dziewczyna się miota przez nadmiar problemów, pewnie niejedna z nas miała by taki problem przy szantażu emocjonalnym, jaki fundują jej najblizsi . Axelina ,daj znać co u Ciebie i jaką decyzję w końcu podjęłaś. Powodzenia.Sytuacja jest na pewno bardzo złożona i niełatwo podjąć wlasciwa decyzje,jednak mocno kibicuje,żebys pozwoliła temu dziecku żyćwink
  • marna_klucha 27.07.13, 10:37
    Tu w sieci wszyscy jestesmy anonimowi i rozni ludzie sie zdazaja. Moze jestem naiwna,ale podchodze powaznie do kazdego watku i jezeli jego autor bedzie tego potrzebowal to jestem gotowa mu pomoc, w slowie czy czynie. Kazdy nastepny kto tu trafi moze przeczytac komentarze, zastanowic sie, byc moze cos sie przyda. Wiele osob,ktore tu jest i udziela sie, same cos przezyly i mozna sie wiele od nich nauczyc. Jezeli historia nie jest prawdziwa to nalezy sie tylko cieszyc, ze zadnemu dziecku nic nie grozi a kazda kolejna matka nie musi tego przezywac. No coz, energii wklada sie w to wszystko bardzo duzo, ale mysle, ze nic tu nie idzie na marne.
    Axelina, co u Ciebie?
  • mojaada 27.07.13, 11:16
    Axelino masz prawo byc wykonczona psychicznie, my swoje, rodzice swoje. Czujesz sie zagubiona w ty wszystkim. Ale przed czym rodzice chca cie chronic? Przed malenkim bezbronnym dzieckiem??? Przeciez ty juz jestes matka i ty powinnas chronic swoje dziecko.
    Pan Jezus powiedział: “Kto skrzywdzi jednego z tych najmniejszych ten mnie skrzywdził”, mówił to mając na myśli właśnie dzieci. Zawierz Bogu. Rodzice to tylko ludzie, nie zawsze wiedza co dla ciebie najlepsze, piszesz ze mama chce dla ciebie dobrze. W jaki sposob? Ze zostaniesz morderczynia wlasnego dziecka na poczet studiow. Do czego ci te studia po smierci beda potrzebne???Czym sie Bogu pochwalisz, a wiesz Panie Boze studia dobrze skonczylam, prace dobra znalazlam, zamiast uratowalam zycie mojego dziecka, walczylam o nie mimo ze wszyscy byli przeciwni. Ludzie za bardzo zyja sprawami doczesnymi, wygodami, pieniedzmi kariera, zapominaja o rodzinie, milosci, pomocy i trosce. Dlatego tez swiat schodzi na psy, bo zapominamy o dobroci nawet dla wlasnych dzieci. Nie mozna sobie wmawiac to jeszcze nie dziecko, to dziecko juz dawno bylo zaplanowane przez Boga i jego zycie tez juz jest zaplanowane. Bog przeciez mowi Znalem cie zanim sie poczeles w lonie matki. Bog mial kazdego czlowieka zaplanowanego, to nie pzypadek ze podarowal to zycie tobie do wychowania.
    A dziewczynom sie nie dziw. Skoro maja pomoc nawet finansowo, ja z checia pare groszy tez dozuce, to musi byc pewnosc, ze jestes prawdziwa, szczera i potrzebujesz tego wsparcia.
  • mojaada 27.07.13, 11:26
    Dodatkowy plus, duzy plus ze duzo osob chce ci z tego forum pomoc, materialnie, finansowo, szukaja ci dachu nad glowa, pracy...skorzystaj. A tabletki wyrzuc, bo jak je nawet wezmiesz nie wiadomo jak sie to dla ciebie tez skonczy. Nie wiesz dokladnie jak zadzialaja.Ja sie dziwie twojej matce ze dosc ze chce zabic wlasnego wnuka, to jeszcze naraza twoje zycie i zdrowie dla wlasnego widzi misie. A jak dostaniesz krwotoku i sie wykrwawisz, a jak nie bedziesz mogla miec pozniej dzieci...Moze kiedys, a nawet na pewno bo jestes mlodziutka, kogos poznasz zakochasz sie i bedziesz szczesliwa az tu nagle sie okaze ze jestes bezplodna? Albo ciaz nie bedziesz donosila i male dzieciaczki bedziesz rodzic i chowac jedno za drugim, znam takie przypadki bo siedze na forach o poronieniu. Kobieta juz dwojke pochowala w wieku powyzej 20 tygodnia ciazy. Sama poronilam po aborcji 2 dzieci. Blagalam Boga zeby mi poblogoslawil,modlilam sie i plakalam o zdrowe dziecko.bDostalam malenstwo, ma teraz 3 miesiace, ale po drodze od aborcji wieleee wycierpialam.
  • axelina 27.07.13, 11:32
    jeżeli zdecyduję się na dziecko i będę prosić o pomoc w wychowaniu go czy odnośnie łóżeczek itd. to prostym jest , że najpierw zainteresowane osoby będę chciała poznać tak jak ulę , czy ciężarna , z którą rozmawiałam i też chciałąbym byście poznały moja dzidzie, która będzie do Was mówić ,,ciocia", i tym samym pokazać i udowodnić swoją sytuację

    u ginekologa już byłam 2 razy, kolejna wizyta przełożona bo w piątek się źle czułam

    marna_klucha czuję się jako tako , choć dziś nie najlepiej, dalej myślę mam czas na te tabletki z WoW do kolejnego piątku , ale moja przyjaciółka naciska bym dziś się zdecydowała bo nie dobrze decydować w ostatniej chwili , siedzimy na mieszkaniu koleżanki , jest ok, przynajmniej nikt z rodziny nie wywiera na mnie presji, ani nic

    a rodzina przed czym chce mnie chronić? myślę, że przed zrujnowaną karierą i życiem , uważają , że bez dziecka będzie mi łatwiej o lepszy start, założenie pełnej rodziny, ze nikt nie będzie gadać ,,matka samotna z dzieckiem ", albo ,,puściła się i chłop ją zostawił", wiem, że oni nie chcą dla mnie źle

    no nic wracam do rozmyślania

  • mojaada 27.07.13, 11:47
    Mam 27 lat, corke 9 lat wlasnie byla u Komunii, meza poznalam 2 lata temu, rok temu bralismy slub koscielny, jest w moim wieku, teraz mamy 3 miesieczna corke. Bylam 5 razy w ciazy, 1 zdrowa ciaza z poprzednim partnerem katem , pozniej aborcja na zdrowej ciazy, po aborcji poronienie. Odeszlam od niego Z mezem poronienie przed samym slubem, dopiero 5 ciaza na lekach, lezeniu i modlitwie- zdrowa corcia. Z dzieckiem tez mozna ulozyc sobie zycie. Nie te czasy co kiedys ze gadali "Panna z dzieckiem" teraz jest duzo samotnych matek
  • mojaada 27.07.13, 11:53
    aborcja ci zniszczy zycie a nie dziecko, moglas sie ich zapytac, czy ty im zycie tez zniszczylas kiedy sie urodzilas????
  • 5mamusia35 27.07.13, 11:56
    Ja pier...e nie mogę, BYŁAŚ U GINEKOLOGA I ON POTWIERDZIŁ CIĄŻE i Ty zastanawiasz się nad aborcją jakąkolwiek? Dziewczyno! to już jest zarejestrowane że jesteś w ciąży i jak teraz cos zrobisz to nie będzie dobrze UWIERZ!!!!!
  • aurinko 27.07.13, 12:14
    Moim zdaniem czas najwyższy zareagować poważnie na tę sytuację, Twoi rodzice popełnili przestępstwo.
    Byłaś u ginekologa to masz założoną kartę ciąży, lekarz wyliczył datę porodu, zlecił badania, założył kartę pacjentki.
    I nie pisz, proszę, że na emamach nie dostałaś żadnej pomocy, bo to nieprawda. Porady i wsparcie też są pomocą, a realną materialną pomoc odrzucasz w momencie, gdy kilka osób poprosiło Cię o udokumentowanie swojej sytuacji.
    Piszesz, że masz teraz spokój i nikt na Ciebie nie naciska. Owszem, naciska. Sama stwierdziłaś, że koleżanka Ci mówi abyś decyzję podjęła "już" a nie na ostatnią chwilę. To też jest presja. Wiesz, jak można odebrać słowa że masz tabletki i myślisz czy je łyknąć czy nie? Jak szantażyk emocjonalny w stosunku do forumowiczek. Wy się tutaj podenerwujcie, a ja sobie będę odrywać płatki kwiatka "wezmę-nie wezmę". No tak, masz jeszcze kilka dni, więc przez kilka dni forumki się pomartwią a potem zobaczymy. Sorry ale tak to wygląda z boku.
    Chodziłaś do psychologa i co z tym psychologiem dalej?
    Co z domem samotnej matki, czy chociaż tam byłaś, rozmawiałaś, dzwoniłaś?
    Dlaczego wszystko negujesz? Rozmowa księdza z rodziną - nie, pani psycholog nic nowego nie powiedziała, na alimenty raczej nie liczysz bo...chłopak się wyparł i kazał radzić sobie samej? akurat on ma tu najmniej do powiedzenia. Ile on ma dzieci? Raz piszesz, że ma jedno dziecko, innym razem że syna i córkę? To jak to w końcu jest?

    --
    pomoz-amelce.pl
  • axelina 27.07.13, 14:24
    aurinko jak mam udokumentować w necie? z tym nie ma problemu

    Od dziś będę w Domu samotnej matki na Przybyszewskiego, to tyle na razie w kwestii rozwoju spraw, mam nadzieję, że te z Was , które mogą mnie odwiedzą, będę mega wdzięczna.
  • nadulinowo 27.07.13, 14:34
    Napisz mi, proszę na prv, na jakie imię i nazwisko mogę do Ciebie pisać na przybyszewskiego, a coś Ci wkrótce podeślę. smile 82jaga małpa gmail.com
  • mojaada 27.07.13, 14:38
    To prawda... mnie u Muchy zaczelo to draznic niemlosiernie, usune nie usune, a zobacze, a poszlam do rodzicow, dali mi wolna reke, mama mowi zebym lepiej usunela, po co mam ciagnac przeszlosc za soba, a na koniec Dzieciak ma juz pare dni a do meza wrocilam, nie potrzebowalam duzo czasu...nie bede sie brzydko wyrazac co do tej osoby, zostawie dla siebie.

    Ty Axelino zaczynasz robic podobnie, tyle osob wyciaga do ciebie reke , do rodzicow powiedzialas ze nie usuniesz i pojdziesz nawet do DSM, teraz piszesz ze sie zastanowisz, motasz sie niepotrzebnie.Na dodatek dziewczyny ktore chca pomoc przezywaja to i czekaja na kazdy twoj kolejny wpis, przypominaja sobie swoje aborcje zeby ratowac twoje dziecko i twoje zycie. Myslisz ze to takie mega przyjemne, przypominac sobie i opisywac doswiadczenia i cierpienie jakie przeszly????
  • nadulinowo 27.07.13, 14:30
    Dwie rzeczy:

    1. Po pierwsze kobiety pracujące w telefonie zaufania mają wytyczne, by traktować poważnie, każde zgłoszenie. By nie oceniać, czy to wygłup czy też nie, lecz reagować ZAWSZE, jakby to była poważna sprawa. I tutaj też tak powinno być. Zawsze zakładać, że sprawa jest poważna.

    2. Gdy dochodzimy do momentu udzielania konkretnej pomocy, w tym finansowej i materialnej oczywistym jest, że Axelina musi się uwiarygodnić choćby przez spotkanie z którąś z nas. Wówczas będzie wiadomo, że to nie wygłup, nie wyłudzanie kasy i rzeczy, ale rzetelna pomoc trafiająca tam, gdzie powinna trafić.

    I do tego nie potrzeba szczególnych emocji, tylko spokojnie i rzetelnie.

    Ty, Axelino, wiesz już wszystko, co powinnaś wiedzieć. Wiesz, jakie są konsekwencje zabicia dziecka, wiesz też, że jest tu wiele kobiet, które Ci realnie pomogą, jeśli zdecydujesz się dziecko zatrzymać.
    Rozumiem, że fajnie jest siedzieć z kumpelą z tabletkami w ręku i się zastanawiać. Fajna impreza. Ale zdaje się, że decyzję już podjęłaś. Wszystkie czekamy tylko na sygnał, by udzielić Ci konkretnej pomocy. Bo sorry, ale Twoja kumpela żadnej pomocy Ci nie udziela, tylko dobrze się z Tobą bawi.
  • mojaada 27.07.13, 14:44
    Czekam tez na potwierdzenie od dziewczyn czy jestes w DSM, pozniej ewentualny nr rachunku bankowego w kwesti pomocy finansowej, duzo nie pomoge sama mam 2 dzieci i maz tylko pracuje, ale drobna kwote raz na miesiac wplace.
  • axelina 27.07.13, 14:49
    mojaada będę tam od około 18-19, szykuję się póki co.
  • axelina 27.07.13, 14:46
    jak pisałam wcześniej od dziś jestem na ul. Przybyszewskiego.

    Przepraszam , że naraziłam Was na emocje, wiem. Ja nadal płaczę. No, ale nic. Ułoży się.
  • mojaada 27.07.13, 15:09
    Wyplacz wszystkie swoje emocje a na pewno bedzie ci lzej i spojrzysz moze tez trzezwiejszym okiem na sytuacje. Zdazyc zrobic ulubione studia, rodzice mysle ze ochlona i zmadrzeja, a dziecko doda ci sil do walki i zycia.
  • mojaada 27.07.13, 15:12
    rodzice wiedza ze sie szykujesz do DSM?
  • 5mamusia35 27.07.13, 15:39
    Czy to ten adres DSM?
    Kraków
    ul. Przybyszewskiego 39
    Jeśli tak, to zadzwonię dziś wieczorem czy axelin tam dotarła i czy faktem jest iż jest w ciąży , powiem o tym forum, że są chętni do pomocy jej jeśli to tylko prawda.Jeśli potwierdzą ja również pomogę.
    Mam nadzieję że to nie jest tak że się przestraszyła i na odczepnego tak napisałą.
    I zaś zapytam , bo axelin wspomniała że spotka się z ULĄ jakąś z forum, kim jest ta Ula? może niech się wypowie, skoro widziała się z axelin. Nie wiem tez o kogo pytać w ty dsm, czy ktoś wie jak axelin ma na imię przynajmniej?
  • axelina 27.07.13, 15:54
    mamusia będę tam około 18-19 , wieczorem w każdym bądź razie,

    osoby, które znają moje imię i nazwisko proszone są o nie pisanie jego tutaj, mamusia daj mi email, napiszę do Ciebie
  • 5mamusia35 27.07.13, 15:56
    amsnomj@interia.pl podaje go już 3 raz.
  • axelina 27.07.13, 15:45
    wyrzucili mnie z domu, konkretnie tata

    przyjęłam to na klatę , wiedzą, że się wynoszę , nie mówię im gdzie, powiedziałam, że powiem gdy uznam to za stosowne , że będę bezpieczna i mają się nie martwić, widzę, że mama trochę przeżywa, ale spoko, póki nie mam brzuszka będę ich odwiedzać głównie moją babcię, która ma prawie setkę na karku, bo jestem jej oczkiem w głowie.

    Potem jak będzie widać już brzusio to nie będę się narażać, po prostu zaszyję się w DSM.

    cały czas zastanawiam się , czy dobrą decyzję podjęłam , życie przelatuje mi przed oczami

    dobra nie rozpisuje się wracam do zbierania wszystkiego, będę potem pisać
  • aurinko 27.07.13, 16:17
    Podaj mi na aurinko@gazeta.pl jakiś kontakt do Ciebie. Na rodziców w tej chwili się nie oglądaj, zajmij się przede wszystkim sobą.
    --
    pomoz-amelce.pl
  • marna_klucha 27.07.13, 16:35
    Axelina,bardzo dobrze,ze wyprowadzasz sie z domu. Mysle,ze bedzie to kilka dni a pozniej rodzice zmiekna. Jezeli mialabys ochote to przyjade do Ciebie, bede Cie wspierala. Zawsze.
  • axelina 27.07.13, 16:40
    dzięki marna_klucha, koniecznie musisz mnie odwiedzić.
  • marna_klucha 27.07.13, 16:41
    Gdybys chciala porozmawiac to pisz na gazetowy. W razie czego moge do Ciebie oddzwaniac bez limitow.
  • mojaada 27.07.13, 17:06
    Sama dzisiaj laze jak na szpilkach, martwie sie o ciebie, wiem ze jest ci b. ciezko, musisz byc silna, przetrwac to. Kobieta w ciazy jest bardziej poddatna na emocje i potrzebuje wiecej wsparcia.Pamietaj ze ci pomozemy, czy jestesmy daleko czy blisko, kazda na swoj sposob pomoze.
  • axelina 27.07.13, 21:29
    Dotarłam, piszę z telefonu wybaczcie jeśli będą błędy. klucha nie wiem czy mam do Ciebie numer , trochę pogubiona jestem w tych kontaktach smile, dzięki dziewczyny póki co jest ok rozpakowuje się.
  • marna_klucha 27.07.13, 22:16
    wiem,ze dotarlas. Jestes wielka!!!! Cholernie Cie podziwiam i mysle sobie, ze bedzie kiedys z Ciebie prawdziwy dobry psycholog. Nawet nie wiesz jak sie ciesze!!!! Na razie wycisz sie, musisz sie troche oswoic z nowa sytuacja. Zamierzam sie z Toba zobaczyc, ale to powoli. Wszystko teraz bedzie sie toczylo wolniej, troche inaczej. Na pewno co niektorzy beda zszokowani (rodzina), mysle nawet,ze ciezko im bedzie uwierzyc. Najwazniejsze, ze jestes w bezpiecznym spokojnym miejscu. Mam mase pomyslow, mam rowniez nadzieje, ze dziewczyny z forum rowniez pomoga. A teraz Axelino odpoczywaj, nie zatruwaj sobie glowy przyszloscia i spij dzis spokojnie.
    Co do telefonu to na pewno go nie masz. Moge wyslac numer na poczte, lub po prostu zadzwonie jutro i poprosze,zeby Ci go podali. Jak bedziesz miala moj numer to pusc mi tylko sygnal,zrzuce Cie i oddzwonie.
  • axelina 27.07.13, 22:29
    Ok marna_klucha smile
  • anka7961 27.07.13, 22:43
    Cieszę się, że podjęłaś taka dcyzję. Trzymam za Ciebie kciuki.
    --
    [IMG]http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/h/hvzf1cxmj.png[/IMG][IMG]http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/x/xfbcg789s.png[/IMG]
  • mojaada 27.07.13, 22:58
    Jestem szczesliwa ze dalas rade, zaluje ze nie jestem blisko i nie moge cie spotkac odwiedzic, poznac, chyba zrobie sobie na przyszle wakacje wycieczke w wasze strony wink Jestes niesamowicie odwazna osoba , wiem ze musialo to cie kosztowac wiele lez i strachu. Mialas zaplanowana przyszlosc a zmienilas wszystko dla kogos kto jest pod twoim serduszkiem, zobaczysz kiedy ujrzysz malenstwo oszalejesz z milosci i to bedzie twoja nagroda. Wspanialszej mamy to dziecko chyba nie moglo miec.!!! Ciesze sie niezmiernie ze jestes silniejsza ode mnie, ze nie popelnilas tego samego ogromnego bledu co ja, zobaczysz wszystko sie ulozy, twoja obecna sytuacja jest przejsciowa i jeszcze spelnisz swoje marzenia Na pewno Bog ci wynagrodzi twoje poswiecenie, on widzi co sie dzieje, jest przy tobie bardzo blisko, w twoim cierpieniu , na krzyzu, bo Bog zawsze najblizej jest tych cierpiacych, przesladowanych. I choc czasami sie wydaje ze gorzej byc nie moglo to on jest wtedy najblizej i pomaga.Trzymaj sie cieplo i odzywaj tutaj , bede zagladac wink Powiedz jakiej pomocy potrzebujesz a postaram tez sie pomoc. Odpoczywaj wink Buziaki
  • emilia4321 28.07.13, 11:11
    Axelina, właśnie przeczytałam, że podjęłaś już tę wspaniałą decyzję, naprawdę, ogromnie się cieszę. Będę z Tobą kontaktować się na priv, jesli będę mogła ci w czyms pomóc.
  • axelina 28.07.13, 11:24
    Każdą pomoc przyjmę emilia. Jeszcze raz dziewczyny dzięki za troskę.
  • batman7-74 30.07.13, 18:45
    Witaj nie rób tego!!! wiesz ilu facetów marzy o rodzinie dziecku?też jestem z Krakowa niestety nie mam własnego mieszkania ale bardzo chciałbym kobietę i dziecko gdyż jestem wolnym facetem.
  • marna_klucha 29.07.13, 09:45
    Moze sledzicie watek na Pomocnych Emamach.... Axelina jest w DSM. Nadal trzeba ja wspierac chocby duchowo. Na chwile obecna zawiozlam jej jakies kosmetyczne pierdolki, twierdzi,ze kasy na razie nie potrzebuje (naprawde mysle,ze sie wstydzi),ale ustalilysmy,ze jakby cos przyszlo na konto, czy w postaci ciuszkow ciazowych to bedzie sobie skladac, a kase odkladac na przyszlosc. Gdybyscie byly zainteresowane to prosze napiszcie Wasze adresy mailowe, dane Axeliny z numerem konta wysle na poczte. Pozdrawiam goraco.
  • syska241 29.07.13, 16:28
    Bardzo prosze o nr konta axeliny na gazetowego syska241@gazeta.pl
  • 5mamusia35 29.07.13, 16:36
    Mam pytanie, czy są tu osoby które nadal chcą pomóc axelinie?
    Wszystko się potwierdziło, i wszystko jest prawdą, tak jak pisała kluseczka axelina jest w DSM, jak na razie właśnie marna_klucha zaniosła jej najpotrzebniejsze rzeczy typu szampon, odzywka, pasta do zębów witaminy i inne drobiazgi, owoce , nie wiem czy cos pominęłam, aaa i parę groszy bo wiadomo jak to jest bez pieniędzy.Myślę że możemy się dorzucić by miała dziewczyna na przetrwanie i potrzebne rzeczy o których wstydzi się mówić axelin. Ja poszperam w szafie za ubraniami dla niej bo nosi mój rozmiar i jest mojego wzrostu, na pewno cos znajdę, myślę że i cos ciążowego tez będzie.
  • sabina211 29.07.13, 16:55
    Wątek czytam od początku, ale mieszkam daleko od Warszawy i zaoferowałam już roczną pomoc innej potrzebującej dziewczynie z tego forum, a na więcej tego typu niepustych deklaracji mnie po prostu nie stać. Ale proszę o nr konta Axeliny, bo raz czy dwa będę mogła jej coś dosłać. Powiedzmy raz niedługo i raz po urodzeniu dziecka. Mogę tyle i tylko tyle.
  • sabina211 29.07.13, 16:56
    Daleko od Krakowa, oczywiście, przepraszam.
  • marna_klucha 29.07.13, 20:29
    Sabina dzieki. Numer konta wyslalam jak cos. Gdybys miala niepotrzebne ciuszki jakies ciazowe lub Twoi znajomi, prosze daj nam znac!!!!
  • syska241 29.07.13, 20:47
    Deklaruję przesyłać różne sumy pieniędzy, raz większe, innym razem mniejsze, w miarę możliwości finansowych, raz w miesiącu na pewno coś wyślę. Zacznę od pierwszego sierpnia, bo wtedy dostaję wypłatęwink. Ciuszki niemowlęce na pewno też wyślę, ale do porodu jeszcze jest trochę czasu więc na razie poprzestanę na wysłaniu jakiś pieniążków na bieżące potrzeby.
  • sabina211 29.07.13, 21:08
    Potwierdzam otrzymanie nr konta. Pomogę w miarę możliwości, te dwa razy na pewno.
  • marna_klucha 29.07.13, 21:47
    Dziewczyny,bardzo dziekuje. Sysko- masz racje. Ciuszki i inne rzeczy bedziemy zbierac duuzo pozniej. Ja juz zapowiedzialam wozek i lozeczko. Jak cos bedziemy sie informowac co, jak i kiedy. W sumie to teraz wazne jest,zeby Axelina nabrala wiary, ze moze byc dobrze, zeby pojechala sobie na stypendium, urodzila i skonczyla studia. Wszystko sie da zrobic.
  • calimeczka 29.07.13, 21:48
    W tej chwili finansowo nie za bardzo, ale myślę że za jakieś 2 miesiące będę w stanie cokolwiek Axelinę wspomóc, później będę się starała, nie mogę nic obiecać.
    Tak więc poproszę o przesłanie nr konta.
    Co do wyprawki - będę w stanie coś zadeklarować bliżej jej terminu porodu - rzeczy dla Malucha w miarę aktualnych potrzeb, ponieważ już wkrótce będą wykorzystane dla mojej Dzidzi.
    Ale te kilka miesięcy robi różnicę, więc proszę Dziewczyny, gdyby coś-dajcie znać, postaram się na ile dam radę.
    Uważam że nie ma też sensu wysyłania jej 3-ch wózeczków i żadnego łóżeczka, itp. więc proszę, Dziewczyny które jesteście bliżej i już się z Axeliną osobiście znacie, monitorujcie sprawę. Jak coś to czekam na mailu gazetowym.
    Pozdrawiam
  • ta.paula 29.07.13, 23:38
    Mimo, że na forum się nie udzielam, czytam regularnie smile Poproszę o dane konta, być może uda mi się coś zorganizować. Poza tym, Axelina, jeśli potrzebowałabyś czegoś dla dziecka, pisz! Albo jakoś wspólnie się zgadamy dziewczyny, bo ja mam na pewno jakies ciuszki/zabawki/akcesoria dla dzieci 0-2,5 r.ż.
  • marna_klucha 30.07.13, 09:41
    Juz napisalam i wyslalam maila. Bardzo sie ciesze, ze masz taka mala rozmiarowke 0-2,5r.z. Szczegolnie ten rozmiar 0 mnie rozradowal! Jak cos to jestesmy w kontakcie!!!!
  • 5mamusia35 30.07.13, 12:51
    Ja cały czas myślałam że autorką tego wątku jest axelina crying
    teraz dopiero doczytałam się...
    Axelinie trzeba pomóc ale jesiennej też, wszyscy skupiliśmy się na axelinie.
    Właśnie co u Ciebie jesienna, jakiej Ty pomocy oczekujesz?
  • jesienna86 10.09.13, 13:50
    Axelina chyba bardziej tej pomocy potrzebowała.

    Cóż, jakoś sobie radzę. Maleństwo zdrowe, póki co tak przynajmniej wynika z badań. Wyprowadziłam się od mamy i czekam aż zmądrzeje. Na ojca dziecka nie ma co liczyć, więc skupiam się na zbieraniu rachunków i paragonów, żeby później mieć podkładkę w sądzie. Radziłam się koleżanki prawniczki i ponoć jesli chodzi o wysokość alimentów to nawet lepiej, że się mną i maluchem nie interesuje. Mieszkam sama, wynajęłam mały pokoik. Czuje się dobrze, więc pracuję, oszczędzam, odkładam. Pewnie, że się boję. Kto by się nie bał? Boję się, że stracę coś z życia, że nie zrobię takiej kariery jaką chciałam zrobić, nie zobaczę świata. Ale cieszę się też bardzo, że będzie w końcu ktoś, dla kogo będę najważniejsza na świecie.
  • nadulinowo 12.09.13, 14:46
    Jesienna jesteś bardzo dzielną, mądrą i dojrzałą kobietą. Niewiele teraz takich jest.
    Gdybyś czegoś dla dziecka potrzebowała, to daj na forum znać.
    Serdecznie pozdrawiam!
  • axelina 29.07.13, 23:40
    Hej dziewczyny, dzięki za wszystko. Póki co jest mi ok nic nie potrzebuje prócz wsparcia psychicznego że będziecie za tych 7 miesięcy kiedy będzie poród i potem. Bo boję się że 10 marca dostanę malca na ręce i nie będę mieć nic więcej , żadnych możliwości i pomocy sad tego się boję najbardziej i to mnie przerażasad. Boję się, że sobie nie poradzę. Dziś wyszłam z moją koleżanką nad wodę było fajnie. Jutro będę gadać z psycholog tu bo dopiero do mnie doszło w jakiej jestem sytuacji i nie umiem sobie z tym poradzićsad
  • syska241 29.07.13, 23:46
    axelina podaj swojego maila gazetowego,bo nie moge sie z Toba skontaktowacsmile
  • axelina 29.07.13, 23:49
    Nie mam maila gazetowego , podaj swojego to sie odezwę
  • syska241 29.07.13, 23:55
    syska241@gazeta.pl lub syska24@poczta.fm
    do usłyszeniasmile
  • marna_klucha 30.07.13, 07:20
    Bedziemy tu na forum. I zawsze Cie bedziemy wspierac dobrym slowem. Bedziesz pewnie zadawac pytania czy to normalne,ze moje dziecko ma czkawke? Lub opowiadac, ze wlasnie zobaczylas pierwszy usmiech, taki specjalnie dla Ciebie. I o tym, ze patrzy na Ciebie ufnie wielkimi oczami i patrzac chwycilo Cie wlasnie za palca. Ale to jeszcze baaardzo daleko. I mam nadzieje, ze to wszystko co teraz przezywalas bedzie juz tylko przykrym wspomnieniem.
  • calimeczka 30.07.13, 07:22
    Axelina, dasz sobie doskonale radę.
    Jesteś silna, a to że martwisz się już teraz świadczy o Twojej dojrzałości.
    Ale nie zamartwiaj się na zapas - Twoje samopoczucie jest najważniejsze.
  • mojaada 30.07.13, 09:08
    Dasz rade! Nie ty pierwsza sie boisz, a juz tyle przeszlas ze na pewno bedziesz swietna mama, zawsze mozesz napisac tutaj czego ci brakuje a my postaramy sie wspomoc.
  • smutna2206 09.09.13, 14:38
    Mam sporą ilość, zalegają mi. Jeśli tylko mogą Ci się przydać, napisz. Mam też ciuchy ciążowe, jeśli chcesz. Bardzo chcę Ci pomóc, bo wiem, co przeżywasz. Dawaj znać!
  • inercia 30.07.13, 17:18
    Axelina, jestem z Krk, może będę mogła jakoś pomóc. Na pewno mam na zbyciu przewijak smile Napisz jak będziesz miała ochotę. inercia@gazeta.pl
  • marna_klucha 30.07.13, 17:49
    ja do Ciebie napisze w wolnej chwili. W tym momencie wychodze z pracy i jade do Axeliny. Strasznie sie ciesze,ze jestes z Krakowa!!!!
  • inercia 30.07.13, 18:17
    Tak więc będę czekać smile
  • bma567 19.08.13, 20:17
    Witaj kochana, tak bardzo się cieszę, że urodzisz ślicznego dzidziusia

    Proszę daj znać jakbyś chciała porozmawiać ,wspólnie zawsze jest raźniej

    Daj znać to zostawię Ci maila
  • mojaada 30.07.13, 09:18
    Co do pomocy to widze ze duzo dziewczyn oferuje ubranka, wozki itp wiec ja tego wysylac nie bede gdyz wspomagam takimi rzeczami tez inna mame z okolic, ktora wychowuje miesieczna coreczke. Jest w podobnej sytuacji co Axelina, tyle ze ma mieszkanie dopoki jej matki nie ma , nie wiem dokladnie jakie tam sa relacje miedzy nimi ale z tego co mowila matka jej nie pomaga. Ona nie ma pracy, facet ja olal- jak na razie dorowolnie cos placi ale to jest zawsze do czasu i mowilam jej zeby sprawe zakladala, troche sasiadka jej pomaga i osoby takie jak ja.
    Dziewczyna ma 19 lat i powiem wam ze podziwiam ja bardzo! Ty tez Axelino dasz rade, macierzynstwo nie jest takie straszne jak sie wyydajesmile Ja dostalam twoj numer konta i bede tez raz na miesiac cos wplacac , chcialabym pomoc wiecej ale jak mowilam tylko maz pracuje i mamy 2 dzieci. Mysle ze jak kazdy po troche wplaci to sie uzbiera.
  • aurinko 31.07.13, 00:15
    Ja jestem z Kluchą w kontakcie, przesłałam zestaw kosmetyków dla kobiet w ciąży, później jak będzie trzeba mogę wysłać parę nowych ciuszków dla maluszka (takich na pierwsze tygodnie); w razie potrzeby jakby była np. jakaś zrzutka na coś większego czy cokolwiek to można do mnie pisać na gazetowy, chętnie wspomogę Axelinę.
    --
    pomoz-amelce.pl
  • axelina 31.07.13, 00:52
    Dzięki Wam bardzo za miłe słowo i pomoc, odezwę się więcej jutro, pisałam trochę na tym moim wątku, który założyłam na emamach.

    Dziś i od 3 dni miałam parszywy humor, ale teraz lepiej, klucha mnie odwiedziła z kolegą i naprawili mnie smile

    Lecę bo jutro jedzenie tzn śniadanie o 8 big_grin

    Pozdrawiam
  • zuzann-a 30.07.13, 10:24
    A może tak by się zainteresować co u jesiennej86, która ten wątek przecież założyła. Jesienna86 napisz co u Ciebie.
  • mojaada 30.07.13, 17:05
    Pytalam sie wczesniej co u nej ale cisza, nie odezwala sie
  • calimeczka 30.07.13, 21:33
    Hej Dziewczyny, czekam na nr rachunku i pozostałe dane do przelewu.
    Teraz nie pomogę finansowo, ale za jakiś czas na pewno.
    Pozdrawiam
  • lina_ewe 31.07.13, 23:58
    Dokladnie.
    Axelina - jak tam u Ciebie?
    Masz teraz z czego zyc?
    tzn. kiedy nalezaloby startowac z pomoca finansowa:
    teraz? na poczatku roku akademickiego? od marca?
    potrzebny bylby numer konta do przelewow - rozumiem, ze masz konto i mozesz jego wspolrzedne - no nie koniecznie od razu na forum ;o) - udostepnic ...
    Ciesze sie ze jestes w DSM.
  • axelina 01.08.13, 22:49
    hej lina_ewe, póki co mam się jako tako , łapę doły, czasami zastanawiam się, czy dobrą decyzję podjęłam , jak to będzie , czy dam radę, z kim zostawię dziecko, jak będę na studia chodziła. także mam deprechy itd. ale mnie z nich wyciągają siostra Martyna, marna_klucha , znajomi i nasze forumki , pisałam z resztą na moim wątku na emamach

    Dzięki za troskę

    Pozdrawiam
  • mola_84 19.08.13, 08:07
    Axelina jesli bedziesz potrzebowac pomocy, chetnie jakis grosz ci przeleje. Moj meil to mola84@interia.pl czytam watek od poczatku i cie podziwiam. Mam poltorarocznego synka i jesli bedziesz potrzebowac jakies rzeczy to chetnie ci wysle. Tymczasem przesylam ci duzo sil. Rodzicami sie nie martw, zapewne zmienią zdanie jak sie dziecko pojawi na swiecie. Trzymaj sie, dzielna z ciebie dziewczyna. Jakby co to pisz na meila.
    --
  • marta222163 19.08.13, 11:07
    Witaj.
    Chcę Ci tylko tyle napisać że ja też miałam 19 lat jak zaszłam w pierwszą ciążę, mój partner nie był tym którego chciałabym mieć. Po pewnym czasie rozeszłam się z nim,pił za dużo alkoholu,mój syn ma dziś 6 lat i nie wyobrażam sobie bez niego życia. Najważniejsze w tym wszystkim że moja mama miała inne zdanie na ten temat,jest kochającą babcią i wiem że nigdy by na to nie pozwoliła żebym narażała swoje zdrowie i dziecko. Obecnie też studiuję, życie się nie skończyło. Też usunełam ciąże gdy rozstałam się z ojcem dziecka,poznałam nowego faceta,znaliśmy się 3 miesiące a ja byłam już w ciąży. Zdecydowaliśmy że usunę,obawiałam się że zostane sama, nie znałam go na tyle!!! To było takie szybkie i dziś obydwoje żałujemy tej decyzji bo jesteśmy do dnia dzisiejszego i bardzo się kochamy!!! Zastanów się czy warto!! Ja po aborcji zmieniłam się całkowicie,miewam stany depresyjne, mam problemy zdrowotne! Są takie kobiety które czują ulgę a takie które żałują całe życie!!
  • bma567 19.08.13, 20:13
    Witajcie,

    Dziewczyny dziecko to najpiękniejsza rzecz na świecie ,a aborcji nie da się cofnąć. Z każdej trudnej sytuacji znajdzie się jakieś wyjście.

    Dajcie znać jak będziecie chciały porozmawiać, może wspólnie coś wymyślimy, to dam Wam maila

    Pozdrawiam serdecznie
  • ania.warszawa8 30.08.13, 23:55
    Witam...
    Gdy tylko przeczytałam twoją smutną wiadomość, postanowiłam natychmiast się zalogować aby z tobą porozmawiać . i jedno mogę ci doradzić - zawsze słuchaj swej intuici- ona ci podpowie co masz robić, nie twoja mama czy koleżanka, a tym bardziej twój chłopak.
    Jak najbardziej rozmawiaj z nimi. Po każdej rozmowie przeprowadzonymi z nimi pójdź na długi spacer, dotleń się, odpocznij, znajdź idealne dla siebie miejsce-np. w parku, nad wodą( ja bardzo lubię spędzać czas nad wodą, wtedy dopoczywam), postaraj się wyłączyć choć na chwilę z rzeczywistości. Zamyśl się, odleć choć na chwilę i zadaj sobie pytanie - czego pragniesz. Wiem że jest to trudne, jesteś mlodą dziewczyną. Ja mam 32 lata i jestem samotną mamą z dwójką dzeci. Najmłodszy synek skończył niedawno roczek. Na początku było ciężko, ale sama bez niczyjej pomocy opiekowałam się zarówno pierwszym jak i drugim synkiem. Opieka nad dziećmi wcale nie jest łatwą sprawą, ale to one dają nam siłę do życia. Ich pierwsze gesty uśmiechy osładzają nam życie.
    Ale gdy dzieci dorosną to \one będą się nami opiekować, i jeżeli my nie wyżądzimy im krzywdy nie opuszczą nas nigdy.
    Kocham swoje dzieci nad życie. i wiem że gdyby ich zabrakło moje życie było by puste.
    pozdrowienia
    ania z warszawy
  • ania.warszawa8 31.08.13, 00:13
    Napisz proszę jak się czujesz.
    Nawet jeśli usunełaś ciąże, to nie obwiniaj siebie. Żyłaś w świecie ludzi którzy tobie narzucali swoje zdanie, a to nie jest dobra metoda, ani tym bardziej POMOC. pozdrawiam ania z warszawy
  • bellagnos 31.08.13, 17:48
    Napisz co słychać u Ciebie, ja mam do wysłania bluzkę i spodnie ciążowe, mam też dostać trochę ciuszków dla dziewczynki.
  • batman7-74 17.09.13, 18:51
    Wiesz ja też chcę tego dziecka niestety nie mam swojego a jestem już 39letnim facetem. Skąd jesteś?
  • sabina211 30.10.13, 08:32
    Myślę często o Tobie. Jak rozwój sytuacji, jak się czujesz? Udało mi się w końcu przelać na Twoje konto obiecaną sumę. Pozdrawiam.
  • vir.katarzyna 21.11.13, 22:58
    Jesteś piękna, masz niesamowite wnętrze i Bóg to widzi! Dlatego nie poddawaj się bo Bóg Cie kocha, kocha Ciebie i Twoje dziecko!!! Bądź twarda i walcz!!! chodzi o życie Twoje, ślicznego maleństwa!!! Jeżeli martwisz się, że sobie nie poradzisz, zaufaj Jezusowi, On się Wami opiekuje i przychyli Ci Nieba!!!! WALCZ KOBIETO, WALCZ!!!! TWOJE DZIECKO PRAGNIE WTULIĆ SIĘ W TWOJE RAMIONA!!! NIE POZWÓL GO ZAMORDOWAĆ!!! PAMIĘTAJ TO TWOJE ŻYCIE, TWOJE DZIECKO!!! Urodziłam dwójeczkę dzieci na studiach, jedno po drugim, to był wspaniały czas. Miałam mnóstwo oparcia, w wykładowcach, ludziach z grupy. Ukończyłam studia z wynikiem bdb!!! Jestem szczęśliwą Mamą, dzieci to moje największe szczęscie, chcę ich więcej!!!! MODLĘ SIĘ ZA CIEBIE!!!! DASZ RADĘ, JESTEŚ W S P A N I A Ł A!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • jaga2014 25.07.14, 19:22
    Dlaczego ten wątek urwał się w pewnym momencie? Co stało się z axeliną i jej dzieckiem? Rozważam pomoc takim osobom, ale ciężko pomagać gdy brak dopowiedzenia historii do końca.
    Pozdrawiam wszystkie mamy.
  • mauarich 26.07.14, 10:43
    Axelina urodzila, skoro sie nie odzywa to pewnie wszystko ok.
  • mojaada 20.08.14, 17:48
    Niestety Axelina poddala sie i przestala walczyc o zycie dziecka, usunela.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.