Dodaj do ulubionych

Ciąża, trudna sytuacja a ja nie wiem, co robić

19.07.13, 22:24
Jestem w ciąży. Ciąża, niestety, jest pewna, potwierdzona u ginekologa. Pisze niestety, bo w mojej sytuacji nie sprawia mi prawie żadnej radości. Mam 22 lata. W wieku 19 lat wyszłam za mąż, i to był mój najwiekszy bład. Dopiero teraz to do mnie dochodzi. Raz, że mąż to nieodpowiedzialny człowiek - wiedziałam o tym przed ślubem, ale głupia i naiwna liczyłam, że trochę spoważnieje. Dwa - jest strasznie porywczy i jeżeli robię cos nie po jego myśli, to daje mi to boleśnie odczuć.
Jest mi głupio i wstyd, ale to ukrywam. Mieszkamy na swoim, niby rodzice mieszkają blisko, ale unikam ich, jak mogę. Nie chce ich martwić, a wiem, że wszystko bardzo przezywaliby. Zrezygnowałam ze szkoły policealnej, i teraz bardzo tego żałuję. Pracy i tak nie mam (szukałam gdzie tylko się dało, i nawet jeżeli coś złapałam, to za niewielkie pieniądze i wyłącznie dorywczo). Więc siedzę w domu. Pracuje tylko maż.
I teraz jeszcze do tego dochodzi ciąża. Ja wiem, pewnie napiszecie, że głupia jestem, skoro z takim mężem zachodzę w ciąże, ale ja sama mam świadomość tego, że to beznadzieja.
Nie ciesze się z tej ciąży. Jak u lekarza potwierdziłam wynik testu ciążowego to na początku się ucieszyłam, ale szybko mi ta radość minęła. Nie mogę mieć teraz dziecka. Raz, że jestem bez pracy. Dwa, chciałam spróbować wrócić do szkoły policealnej. Po trzecie, i to chyba jest największa przeszkoda (na ironię): mąż. Nie chce, żeby dziecku też zafundował piekło, przykre dzieciństwo, a znam jego podejście do dzieci: on bachorów nie będzie bawił, i nie ma czasu na takir głupoty (jego słowa w rozmowie ze mną).
Swoim rodzicom nawet nie wspominałam o tym, że w ciąży jestem. Wiem, że to złe, ale nie mogę urodzić tego dziecka. Nie mogę. I ryczeć mi się chce, bo z drugiej strony gdzieś tam już wyobrażam sobie takiego malucha, może to byłaby jednak radość, jak już by przyszedł na świat, ale z drugiej strony cała moja sytuacja domowa to uniemozliwia. I tu się wali wszystko.
Edytor zaawansowany
  • mojaada 19.07.13, 22:43
    Mialam meza kata 1 dziecko juz bylo, 2 usunelam , cierpie strasznie do tej pory, zalozylam nowa rodzine, przeszlam 2 poronienia, nie moglam donoisic ciaz po aborcji, urodzilam cudem kolejna dziewczynke. Nie usuwaj, szukasz teraz wiele powodow zeby usunac, kiedy usuniesz znajdziesz o wiele wiecej powodow dla ktorych moglas to malenstwo urodzic. Ono da ci milosc i sile ktorej maz nie potrafi ci dac, da ci chec do zycia a nawet sile zeby od tego kata odejsc.
  • mojaada 19.07.13, 22:44
    Bedziesz miala kogo kochac, widzisz jaki jest maz, daj milosc temu dziecku a ono da tobie i bedziecie razem szczesliwi.
  • bellagnos 19.07.13, 22:43
    Zrobiłaś już jeden błąd, nie rób kolejnego, tu chodzi o twoje i dziecka życie. Powiedz prawdę rodzicom, masz szanse przerwać to cierpienie. Do liceum wracaj nawet w ciąży. Jeśli masz z mężem ślub kościelny to prawdopodobnie jest nieważny, jeśli facet nie chce mieć dzieci.
  • nadulinowo 19.07.13, 23:27
    Jeśli dobrze czytam, to zanim mąż zdąży ewentualnie uderzyć dziecko, to Ty chcesz - chroniąc je przed tym - zabić? Wiesz co, to brzmi po prostu nielogicznie.
    Zauważ, że ucieszyłaś się z tej ciąży. Był taki moment .To znaczy, ze urodziły się w Tobie uczucia macierzyńskie. A w związku z tym będziesz niezwykle cierpieć, gdy zabijesz to dziecko. Będziesz cierpieć bardziej niż wówczas, gdy mąż Tobą poniewiera. I już do końca życia będziesz sobie wyobrażać, ile dobra mogło przyjść na świat wraz z urodzeniem Twojego dziecka. Męża można zostawić. Szkołę policealną można skończyć i w ciąży, i z dzieckiem na ręku. Ale odebranego życia nigdy nie przywrócisz, a siebie skażesz na dozgonne cierpienie. Tak będzie.
    Może właśnie wraz z tą ciążą przyszedł czas, by zakończyć tyraństwo Twoje męża nad Tobą i otworzyć się na świat i poszukać w nim pomocy?
    Czy rodzice Ci pomogą?
  • mojaada 19.07.13, 23:43
    Nadulinowo jaka wielka szkoda ze ja nie spotkalam na swej drodze takiej osoby jak ty, tez chcialam dziecka, tez pragnelam urodzic ale wbilam sobie do glupiego łba ze po co drugie dziecko ma patrzec na to co ojciec wyprawia, ze bije, poniewiera mnie, ze nawet juz w ciazy mnie szarpie , wkrecilam sobie ze tak bdzie lepiej dla mnie i dziecka, przed zabiegiem chcialam uciec ale tak sie go balam, tego ze bedzie sie darl na mnie, ze znowu pobije...Teraz draniowi bym noz w plecy predzej wbila i jego zabila niz to malenstwo w moim lonie, zwiazalabym dziada jak przychodzi podchmielony i wpierdzielila czyms tak porzadnie ze by mnie popamietal na cale zycie a pozniej bym odeszla i urodzila to malenstwo. Teraz kiedy jestem silna psychicznie, czuje sie bezpiecznie przy mezu to mysle ineczej, ale wtedy bylam przerazona, szukalam wsparcia i nawet u wlasnej matki nie dostalam crying Teraz bardzo ubolewam Wiem jak sie czuje autorka watku, ale tak jak mowisz nie mozna karac smiercia dziecka za to ze ojciec jest nie taki jak powinien itd.
  • nadulinowo 19.07.13, 23:56
    To jest tak, jak piszesz. Bycie w toksycznym związku, małżeństwie zmienia spojrzenie kobiety na rzeczywistość. Najczęściej kobieta jest słaba, bezbronna, łatwą nią manipulować. Tak jak piszesz Ty - zrobi wszystko, by tylko nie usłyszeć darcia, by tylko kolejny raz nie oberwać. To jest straszne. To jest okropnie ciężkie. I jest we mnie mnóstwo współczucia i dla autorki wątku i dla Ciebie sprzed lat. I dla wszystkich dziewczyn, które tak właśnie mają. Że zamiast dobrego, troskliwego męża, który jest siłą i oporem mają w domu po prostu kata. Który za swoje porażki i niepowodzenia życiowe wyżywa się na tej kobiecie, której obiecał, że będzie opiekunem i ostoją.
    Cudownie, ze tu jesteś Mojaado, i że dajesz świadectwo swojego życia, świadectwo tego, że aborcja to po prostu zabicie własnego dziecka we własnym łonie. I że nie da się uniknąć konsekwencji takiego czynu i takiej decyzji. Mnóstwo serdeczności i ciepła dla Ciebie!
  • emilia4321 20.07.13, 01:33
    Czy Ty jesteś skazana na tego człowieka? Nie jestem zwolenniczka rozbijania małżeństw, ale to, że ukrywasz, że on Cię bije to bardzo duzy błąd. Godzisz się na to, dlaczego? Ty milczysz, a on bezkarnie gnębi Cię. Gdybys powiedziała o tym rodzinie, nie czułby się tak bezkarny, ktos by z nim porozmawiał, upomniał go. Są też odpowiednie instytucje. Jeśli będziesz milczeć i ukrywać, że Cie bije, będziesz całe zycie udręczona. Lepiej przyznać się publicznie, ze coś złego dzieje się w rodzinie i mieć wsparcie bliskich, i żyć lepiej, niż ukrywać prawdę i skazywać się na cierpienie. A juz fakt, że Twój mąż nie chce tego dziecka i tak się wyraża swiadczy, że nic nie jest wart. Więc chcesz go posłuchać i zrobic tak jak on chce? wyświadczyć mu przysługę? Musisz bronić tego co jest dla Ciebie ważne, a nie poddawać się biernie. To Twoje zycie, od Ciebie zalezy jak je przezyjesz. Myślisz o aborcji - przeraża mnie. Chcesz ukarać dziecko i skazać go na śmierć za to , że ojciec jest niedobry? Dziewczyno, to dziecko odmieni Twoje zycie, Ty będziesz silniejsza, może Twój mąż zrozumie swoje błędy i Wam się uloży. Pomyśl o skutkach aborcji: o grzechu śmiertelnym, o tym, że możesz już nie mieć dzieci, że będziesz mieć całe życie wyrzuty sumienia i o najważniejszym - że chcesz zabić najbliższą Ci osobę, Twoje dziecko, ktore kiedyś będzie Cię bardzo kochać, a Twoje życie nabierze sensu.
  • mojaada 20.07.13, 09:32
    Popieram, musisz walczyc teraz nie tylko o siebie i swoje zycie , ale takze o zycie tego malenstwa.
  • mucha911 20.07.13, 09:35
    Wiem, że do szkoły policealnej mogę wrócić w każdej chwili, i zależy mi na tym. Chcę się chociaż trochę wyrwać z tego domu,później znaleźć jakąś pracę.
    Czemu ukrywam, że mnie bije? Bo się wstydzę. To na pewno. I, tak jak pisałam wczoraj, - nie chcę martwić rodziców. I tak nie wiem, czy oni czegoś się powoli nie domyślają, bo nie widuje się z nimi prawie w ogóle, ale na razie nie pytają o nic. Jest mi głupio, że nie potrafię sobie sama poradzić.
    Pewnie, że w pierwszym momencie ucieszyłam się z ciąży. I chyba po raz pierwszy od długiego czasu zaczęłam myśleć pozytywnie.
    Ale szybko ochłonęłam. Szybko przestałam się cieszyć. Dlatego napisałam, że ciąża niestety pewna, potwierdzona.
    Jak ja mam to wszystko poukładać? Raz, że mąż o dziecku nawet nie chce słyszeć. Już wie o ciaży, od razu mu powiedziałam. To wiesz, co oprócz tych słów napisanych wczoraj usłyszałam? Że on dzieciara utrzymywać nie będzie, w życiu nie da mi żadnych pieniędzy na badania, i nie da mi spokoju, jeżeli zdecyduje się na urodzenie. I zrobi wszystko, żeby mi się odechciało tego dziecka uncertain. Tak, takie słowa usłyszałam od swojego ,,kochającego'' męża.
    Rodzice pewnie by mi pomogli. Mama pewnie by się ucieszyła, jakbym jej przekazała wiadomość o ciąży. Ale, jak to wyjdzie na jaw, to i wyjdą całe moje prywatne, małżeńskie brudy sad. Bo czegoś takiego nie byłaby wtedy w stanie ukryć.
    A tego nie chce. Nie ogarniam tego po prostu.
  • bellagnos 20.07.13, 09:54
    Jeśli nie zrobisz z tym porządku to rodzice stracą dwie osoby, a wiesz jak ich zaboli to że tak długo ukrywałaś przed nimi co się dzieje? Czy zasłużyli na brak zaufania? Rozglądnij się za jakimiś poradami psychologa, bo tego bardzo potrzebujesz by się wyzwolić. Ty jesteś cenna i ważną osobą twoje życie się dopiero zaczęło nie zmarnuj go. Na pewno znajdziesz pomoc gdy o nią poprosisz.
    Może jest w twojej miejscowości instytucja pomagająca ofiarom przemocy ta jak u mnie? baba.org.pl/ kobiety dostają dofinansowanie na wynajęcie mieszkania po odejściu od przemocowca. To nie twoja wina ze mąż taki jest, nic nie sprawiedliwa przemocy.
  • twoj_aniol_stroz 20.07.13, 10:08
    Pierwsze pi podstawowe pytanie brzmi: dlaczego uważasz, że powinnaś sobie poradzić sama?
    To jest nieprawda! Jak nogę złamiesz, to tez będziesz sama nastawiać? Jak napadną Cię bandyci w środku miasta to widząc ich przewagę liczebną i siłową też ulegniesz i pozwolisz się zlać, bo nie wezwiesz pomocy? Człowiek jest stworzeniem stadnym i jako takie ma wbudowane mechanizmy zwracania się o pomoc w sytuacji gdy sam jest w tej konkretnej sprawie za słaby. Można być słabym fizycznie, można być słabym w gotowaniu, budowaniu domów, prowadzeniu samochodów, wychowywaniu dzieci, sprzątaniu domu itd Mądrość człowieka polega na tym, że umie najpierw określić w czym jest słaby a następnie poprosić o pomoc kogoś silnego w tej dziedzinie.
    Natomiast w sytuacji gdy masz męża damskiego boksera to wręcz musisz iść po pomoc. Kobieta z natury jest słabsza fizycznie i nie ma szans z facetem dlatego tym bardziej zupełnie bez sensu jest Twoje ukrywanie faktu, że mąż Cię bije. To nie jest Twój wstyd, to nie jest Twoja wina. To on ma się wstydzić i to jest jego hańba, że podnosi rękę na żonę!
    Najlepiej byłoby gdybyś nagrała wszystkie jego groźby, szantaże, bo to co on robi jest przestępstwem. Jemu za to grozi co najmniej 3 lata odsiadki, a przy zawziętym prokuratorze to jeszcze więcej. Napisz może z jakiej częsci Polski jesteś, bo istnieją ośrodki interwencji kryzysowej, gdzie znajdziesz pomoc. Są też poradnie prawne dla kobiet. Ty nie jesteś skazana na tego drania!
    Ale przede wszystkim idź do rodziców, powiedz co się dzieje. Oni na pewno się domyślają i powiem Ci jako matka: jeśli dziecku dzieje się krzywda, nawet dorosłemu dziecku, to matka to intuicyjnie wyczuwa i cierpi, bo nic nie może zrobić. Ale jak przyjdziesz do nich po pomoc to znajdziesz w nich wsparcie psychiczne by z draniem walczyć, by się nie poddawać terrorowi.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mucha911 20.07.13, 10:37
    Teraz w tym momencie to chodzi głównie o ciąże. Nie o mnie. I to tutaj jest podstawowym problemem.
  • nadulinowo 20.07.13, 11:20
    Sorry, ale ciąża nie jest podstawowym problemem. Ciąża jest tylko jak reflektor, w świetle którego widzisz cały brud swojego życia z tym człowiekiem. Chcesz wyłączyć reflektor i wydaje Ci się, że wówczas brud zniknie? Nie, nie zniknie. A do tego dojdzie jeszcze bagno zabicia własnego dziecka. Będziesz w nim pływać aż do śmierci - w odróżnieniu od brudu małżeństwa, którego jesteś się w stanie pozbyć tu i teraz. Prawie natychmiast.
    Podstawowym problemem jest to, że jesteś w związku małżeńskim z TYRANEM, od którego musisz się jak najszybciej uwolnić. Natychmiast idź do rodziców!
  • twoj_aniol_stroz 20.07.13, 11:51
    A guzik wink Tu nadal, cały czas chodzi o Ciebie. Wbrew pozorom, to wszystkie tutaj robimy co możemy, by Ciebie ratować. Przy okazji dziecko, to fakt, ale nadal chodzi o Ciebie.
    Ta ciąża jest szansą na walkę o dziecko i o Ciebie, bo przecież gdyby nie fakt, że spodziewasz się dziecka, to nadal cicho tkwiłabyś z oprawcą godząc się na wyzwiska i bicie. A dzięki temu, że spodziewasz się dziecka to przynajmniej nam tutaj powiedziałaś o tym co Cię dręczy, usłyszałaś wiele ciepłych słów, ale przede wszystkim dowiedziałaś się, że to nie
    Twoja wina, że masz takiego męża, że nie musisz się wstydzić, że on Cię bije i wreszcie, że wcale nie musisz tego znosić.
    Walcz, jeśli nie chcesz walczyć o siebie to walcz o dziecko, bo ono będzie Cię kochało miłością bezgraniczną i ufną. Dla niego warto wykaraskać się z tego związku.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mojaada 20.07.13, 11:01
    Po pierwsze otrzasnij sie! Zabijesz dziecko dla drania? Bedziesz cierpiala tak jak ja, dziecko nic nie jest winne a ty sie jeszcze zastanawiasz?
    Nie ma nad czym.
    Wiem co czujesz bo jak zdecydowalam sie urodzic to tez mnie gnebil az w koncu usunelam, jak mu sie dasz popelnisz ogromny blad ktory ja popelnilam, nawet nie wiesz jak bardzo chcialaby byc na twoim miejscu! Zeby podjac sluszna decyzje a dziada zostawic, niech siedzi sam. Po co ty z nim siedzisz? Uzaleznilas sie od niego psychicznie, daj sobie z dziadem spokoj, odejdz do rodzicow , idz i powiedz co sie dzieje! Spojrz trzezwo na rzeczywistosc bo teraz jestes pod jego presja!
    Usuniesz to bedziesz cierpiec bo chcesz tego dziecka, on bedzie nadal mial cie daleko gdzies, jak sie go posluchasz tym bardziej bedzie mial nad toba przewage psychiczna, popadniesz w depresje poaborcyjna a on jeszcze cie dobije i psychika juz calkiem zjechana na cale zycie plus maz kat u boku!!! Na cholere ci to!
    Bog daje ci szanse wyrwac sie z tego wszystkiego a ty chcesz odrzucic najpiekniejszy dar i pomoc.
    Pojdziesz do rodzicow, powiesz co sie dzieje, z tego co piszesz mozesz liczyc o ich pomoc, nie wstydz sie, to nie twoja wina ze on taki dran! Wygadaj sie rodzicom, powiedz ze nie jestes szczesliwa w malzenstwie, ze cie bije, poniewiera, ze wstydzilas sie powiedziec a teraz okazalo sie ze jestes w ciazy i nie masz zadnego wsparcia, ze liczysz na ich pomoc, a najlepiej jakby cie przygarneli do siebie bo boisz sie ze zrobi ci krzywde i dziecku, ze juz ci zapowiedzial ze nie da ci zyc. Ratuj siebie i to dziecko, ja ciebie wrecz prosze. Tak malo musisz zrobic a tak wiele mozesz uratowac, zycie wlasnego dziecka. Popatrz na tych rodzicow ktorzy dzieci nie moga miec, na tych ktorzy po szpitalach walcza o zycie swoich dzieci, oddali by wszystko doslownie wszystko, a ty dla zycia wlasnego dziecka musisz JEDYNIE isc do rodzicow i poprosic o pomoc!!! Czy to az tak wiele dla ciebie!? Co bys zrobila gdyby sie okazalo ze potrzebujesz nerki aby zyc, tez bys nikogo nie poprosila o pomoc?To jest juz dziecko, uswiadom to sobie. Zabilabys takiego malego niemowlaczka? Dla mnie kobieta ktora usuwa to tak samo jakby urodzila i wyrzucila na smietnik, bo tam trafi twoje dziecko, na smietnik. Jak bedziesz z tym zyla? Jak ja? Wiecznie zaplakana jak tylko o aborcji uslysze uncertain

  • mojaada 20.07.13, 11:07
    Po przeczytaniu twojego postu nie moglam zasnac ani sie uspokoic, myslalam o moich dzieciach w niebie i plakalam, a moj maz tylko siedzial i mnie pocieszal.Po aborcji poranialam ciaze i mam teraz 3 aniolki w niebie. Mam cudownego meza i jak od dziada odejdziesz zawsze mozesz sobie zycie na nowo ulozyc, a jak macie koscielny to nie sadze aby byl wazny.
  • mucha911 20.07.13, 13:18
    Widocznie ja za słaba i za durna jestem. I nie jest to użalanie się nad soba, ale stwierdzenie faktu. Nie da sie ukryć, że tak w realu nie potrafię się przed nikim otworzyć. Nawet przed najbliższymi.
    Nawet pisząc wczoraj ten pierwszy post cały czas głupio się czułam, że wywlekam takie coś (mimo, że to tylko forum internetowe, gdzie nawet nikt mnie nie zna).
    Mam w tajemnicy przed mężem odłożonych trochę pieniędzy. Zabieg też mam umówiony (chociaż na to to pewnie on by mi kasę dał uncertain ). I nawet ginekolog pytała mi się, czy jestem pewna, czy na pewno tego chce. Nie wiem, po raz pierwszy spotkałam się z taką nadgorliwością u lekarza, ale jakoś udało mi się uciąć te pytania pani doktor.
    Kiedyś tez byłam pewna, że ja nigdy aborcji nie dokonam, jak tak można, a teraz sama zdecydowałam się na coś takiego, i już wiem, że nie można nikogo oceniać.
    Bardzo się cieszę, że udało Ci się stworzyć wreszcie normalną rodzinę. Przykro mi, że przedtem tyle musiałas wycierpieć.
    Trzymaj się.
  • nadulinowo 20.07.13, 13:45
    Nie, nie jesteś słaba i durna. jesteś uwikłana w toksyczny związek. I popatrz, co się dzieje. Mówisz, że jesteś w toksycznym związku. Dziewczyny, kobiety doświadczane w różny sposób przez życie mówią Ci wprost: idź do rodziców i zostaw drania. Zachowaj dziecko. To jest Twoja szansa.
    A Ty idziesz ZABIĆ dziecko!!! I nie chodzi o ocenianie Ciebie, ale o konsekwencje, które TY poniesiesz. Wiesz, co Cię czeka PO aborcji?
    - być może poronienia
    - być może niepłodność
    - wyrzuty sumienia do końca życia
    - depresja
    - być może stany lękowe
    - trudność z wybaczeniem sobie tego czynu
    - przepłakane dnie i noce
    - TOTALNA samotność - bo jeśli nie chcesz teraz prosić o pomoc, to po zabiciu dziecka wcale nie będzie łatwiej
    To Cię czeka na pewno. I tego nie unikniesz. Tego właśnie dla siebie chcesz? Chcesz się w ten sposób ukarać dodatkowo za to, że masz męża tyrana? Dziewczyno! Ty jesteś stworzoną do bycia SZCZĘŚLIWĄ!!! Ty zasługujesz na szczęście, na wiele szczęścia. Zabicie dziecka Ci tego nie da. Idź do rodziców. Proszę. Błagam, zaklinam Cię na wszystkie świętości, na wszystko, w co wierzysz. Posłuchaj nas. Chcesz sobie zrobić olbrzymią krzywdę?

    Na kiedy masz umówiony zabieg? Ile mamy czasu?
  • mucha911 20.07.13, 13:58
    W przyszłym tygodniu, i to dopiero pod koniec. A czas leci. Już teraz to prawie 10 tydzień.

    Przez ten tydzień zwariuję do reszty. Na dodatek fizycznie czuję się źle, a to mi uniemozliwia sprawne, normalne funkcjonowanie.
  • twoj_aniol_stroz 20.07.13, 14:23
    Mucha!!! Jak rany!!! Weź dwa głębokie wdechy i wydechy a potem zacznij widzieć problem tam gdzie on jest. Twoim problemem nie jest ciąża. Twoim problemem jest facet tyran, który się nad Tobą znęca! Zobacz wreszcie absurdalność całej sytuacji: z jednej strony jest tyran, facet, który Cię bije, wrzeszczy na Ciebie, wydziela pieniądze, wyzywa i poniża, z drugiej strony jest Twoje szczęście, wolność, miłość dziecka, kochający rodzice. Po środku stoisz Ty i za wszelką cenę, na siłe i z uporem godnym podziwu pchasz się do tego faceta zamiast zwiewać w podskokach w przeciwnym kierunku. I jeszcze chcesz zapłacić za zabieg ze swoich zaskórniaków!!! No przecież to jest totalnie bez sensu!!! Dziewczyno OPANUJ SIĘ!!!
    Dobra, spokojnie... Jaki jest Twój tata? Jak wyglądało Twoje dzieciństwo? Koleżanki, znajomi, szkoła? Masz w otoczeniu jakiegoś furiata poza swoim mężem? Jak się poznaliście? Jakim byłaś dzieckiem, młodą kobietą?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mucha911 20.07.13, 15:37
    Moje dzieciństwo wyglądało normalnie. Było spokojne. Nie było żadnej przemocy ani innych złych wzorców, jeżeli o to pytasz. Jaki jest mój tata? W porządku. Pewnie, że cieplejsze, bardziej przyjacielskie relacje zawsze miałam z mamą, ale to w dużej mierze dlatego, że mama częściej była w domu. Jedynie skrzywienie u mojego ojca to to, że był/jest policjantem i potem, po niektórych interwencjach długo nie potrafił się otrząsnąć, i miał zwyczaj opowiadania o wszystkim w szczegółach (ale to dość skomplikowane, i chyba i tak nikt go do końca nie rozumiał. Ogólnie - nie ma o czym mówić).
    Jak się poznaliśmy z mężem ? Banalnie, i typowo: w szkole. Uczęszczaliśmy do tego samego liceum, i w końcu jakoś natrafiliśmy na siebie.
    Wspomniałam wczoraj, i jest to prawdą, że: od samego początku wiedziałam, że miał czasami głupie pomysły, wymigiwał się od różnych rzeczy (stąd pisałam o nieodpowiedzialności), i od samego początku był, niestety, porywczy. Łatwo się wyprowadzał z równowagi, ogólnie typ przywódcy, któremu wszyscy powinni być posłuszni, włącznie ze znajomymi (tak, tak).
    Ale ja oczywiście wierzyłam, że się opamięta, że pewnie to z racji głupiego wieku tak się zachowuje, a z czasem spoważnieje (z czasem, przede wszystkim teraz, przekonałam się, że to już taki typ, i raczej nic go nie zmieni).
    Fakt, wcześniej nie brał się do rzucania się na mnie z łapami, to dopiero ,,przyszło’’ już po ślubie.
    Podsumowując nie mam żadnego innego furiata w otoczeniu, dzieciństwo miałam normalne, i w życiu nie wzięłabym po uwagę, że skończę u boku takiego faceta.

    To dziecko to nie jest wynik jakiejś wielkiej miłości, a wręcz przeciwnie.
    Co mam rodzicom powiedzieć? ,,Mąż mnie tłucze, straszy, kasę wydziela, a ja w ciąży jestem, ratujcie?’’ Chyba nie tak to powinno wyglądać
  • twoj_aniol_stroz 20.07.13, 21:59
    Kurczę, szukam przyczyny tkwienia przy tyranie, bo jednak człowiek ma wbudowane instynkty samozachowawcze i jeśli coś mu zagraża (a damski bokser jest zagrożeniem) to po prostu wieje i jest to jak najbardziej normalna reakcja. No nic. Jedno jest pewne, że nie możesz dalej być przy tym człowieku, bo prędzej czy później zrobi Ci krzywdę po prostu.
    Ale tu jest doskonała jedna rzecz: Twój tata jest policjantem a to oznacza, że wie jakie są procedury w takiej sytuacji, bo widział już niejedno. A to dla Ciebie ogromna szansa, bo on będzie wiedział co dalej robić. Ja bym poszła do rodziców, usiadła przy stole i powiedziała wprost: "mam problem, spory problem, bo jestem w ciąży, a X zmusza mnie do aborcji, twierdzi, że bachora nie będzie utrzymywał, skacze do mnie z łapami, grozi mi, że mi życie zatruje jak nie usunę i ja się go boję" Może najpierw powiedz mamie, bo sama mówisz, że masz z nią dobry kontakt, a potem tacie powiecie już we dwie. Masz prawo bać się tego drania, masz pełne prawo szukać pomocy. Nie po to policja wymyśliła niebieską kartę by sobie życie utrudnić, ale po to by chronić kobiety przed takimi gierojami jak Twój mąż.
    A teraz mi jeszcze przyszło do głowy: a może Ty tkwisz przy nim, bo przecież trzeba konsekwentnie brnąć we własne wybory? Może to jest tak, że ktoś Cię ostrzegał przed nim, ale Ty uważałaś, że sobie poradzisz i teraz honorowo nie chcesz się z tego wycofać? Przepraszam, że tak dociskam, ale chcę za wszelką cenę Ci pomóc zrozumieć, że naprawdę bez sensu jest tkwienie z tym człowiekiem. Jestem wolontariuszem w domu samotnej matki i kobiet ze związków przemocowych widziałam już setki. I właśnie dotarcie do przyczyny tkwienia w takim związku realnie zwiększa szanse na uwolnienie kobiety, w sensie wolności psychicznej.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mucha911 21.07.13, 16:03
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > A teraz mi jeszcze przyszło do głowy: a może Ty tkwisz przy nim, bo przecież tr
    > zeba konsekwentnie brnąć we własne wybory? Może to jest tak, że ktoś Cię ostrze
    > gał przed nim, ale Ty uważałaś, że sobie poradzisz i teraz honorowo nie chcesz
    > się z tego wycofać?

    Coś w tym jest sad.
    Przede wszystkim jest mi głupio że byłam tak naiwna, i jak niektóre inne kobiety/dziewczyny głupio uwierzyłam, że pewnie się zmieni, jak dorośnie.
    A tu du.... uncertain
    I tutaj mam pewną blokadę.
  • twoj_aniol_stroz 21.07.13, 21:03
    No to weźże się odblokuj przyjmując do wiadomości, że każdy, absolutnie kazdy człowiek robi w życiu rózne głupoty. Jak ktoś twierdzi, że nigdy nic durnego nie zrobił to znaczy, że po prostu za wszelką cenę chce uchodzić za nieskazitelnego wink Wyluzuj Dziewczyno. No faktycznie nieco naiwnie myślałaś, że facet się zmieni, że dojrzeje, ale... to jest normalne, że mając dwadzieścia kilka lat człowiek tak działa. Powiem Ci co ja robię w chwilach, gdy uświadamiam sobie, że zrobiłam piramidalną głupotę (a zapewniam Cię, że niejedną mam na koncie). Otóż staję przed lustrem i mówię wprost: no cóż moja miła, trzeba przyznać, że totalną głupota było ... (tu wstawiam aktualną głupotę), bądź uprzejma wyciągnąć twórcze wnioski na przyszłość. Na tym polega dorosłość Mucho Kochana, że człowiek dostrzega swoje błędy i minimalizuje straty oraz uczy się by w przyszłości nie popełnić na nowo tego samego błędu.
    No to teraz powiem tak: o ile związanie się z tym facetem było nierozsądne, choć umiem to zrozumieć, bo o mały włos nie zrobiłabym czegoś podobnego 20 lat temu, o tyle napisanie tu do nas było już bardzo rozsądnym pomysłem, bo dojrzały człowiek szuka pomocy u innych ludzi, poszukuje wiedzy i stara się znaleźć kilka rozwiązań by wyjść z impasu po to by wybrać najlepsze z nich smile
    No to teraz w ramach minimalizowania strat szczerze proponuję byś drania kopnęła solidnie w zad. Nie jest to łatwe, dlatego będziesz potrzebowała wsparcia i proponuję wizytę w rodzinnym domu. Uwierz mi, że da się z tego wybrnąć ratując nie tylko siebie, ale także dziecko. Któraś tu bardzo mądrze napisała: dla faceta drania chcesz zabić dziecko? ?I jeszcze za własne pieniądze zaoszczędzone w tajemnicy przed tyranem. No to stań z boku i zobacz jak to wygląda. Spróbuj spojrzeć na tę historię z boku, tak jakby to Twoja koleżanka przyszła do Ciebie i opowiadała, że mąż ją bije, że znęca się nad nią, a ona jest w ciąży i on chce by ona tę ciążę usunęła i ona wpadła na pomysł, że z własnych zaskórniaków zapłaci za zabieg. Co byś jej poradziła?

    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • lina_ewe 21.07.13, 22:17
    Posluchaj Kochna
    jakis czas temu mielismy tutaj dziewczyne, ktora byla w zwiazku z czlowiekiem, ktory stosowal wobec niej przemoc. Ona z jakichs powodow to znosila pocieszajac sie, ze on sie zmieni - co jej wielokrotnie obiecywal i bedzie lepiej. Tak bylo do czasu, az zaszla w ciaze.
    Wtedy zrozumiala, ze teraz juz nie chodzi tylko o nia, teraz ma kogos o kogo musi walczyc, kogo musi chronic - i uciekla ... miala znacznie trudniejsza sytuacje niz Ty, bo nie miala za bardzo dokad uciekac, ale pierwsze do przyjaciol, potem do rodziny...
    Musisz zrobic to samo, nie mozesz pozwolic zeby stala sie krzywda tej osobie o ktora teraz musisz dbac...
    Idz do rodzicow, powiedz im wszystko, albo napisz na kartce, jak nie wierzysz, ze bedziesz w stanie tego z siebie wydusic...
    Przeciez nie chodzi o Ciebie tylko o Twoje Dziecko ! Pewno, ze rodzice sie zmartwia, ale mysle ze najbardziej z tego powodu, ze o maly wlos a zabilabys wlasne dziecko, byle im oszczedzic zmartwienia .... Zrob to poki nie jest za pozno.
  • bma567 22.07.13, 09:24
    Witaj kochana,

    Proszę posłuchaj nas wszystkich, aborcja to jest coś okropnego i niejedna jej żałuje, ale nie może cofnąć czasu. To maleństwo nic nie zawiniło, Twoi rodzice na pewno pomogą. Nawet sobie nie wyobrażasz ile radości taki maluch może sprawić.

    Jak będziesz chciała pogadać to daj znać.
    Trzymam za Was kciuki.
  • nadulinowo 22.07.13, 17:54
    Słuchaj, kto z nas nie popełnia błędów! Każdy. Mniejsze lub większe. Wybór małżonka należy akurat do błędów większych, ale z pewnością usunięcie dziecka dla tego męża będzie błędem jeszcze większym! Największym! Zabijając dziecko w pewien sposób potwierdzisz, że jednak dobrze wybrałaś męża, bo on ma prawo być panem wszystkich Twoich decyzji.

    Jeśli jest Ci trudno powiedzieć rodzicom w 4 oczy, to napisz do nich. Wręcz im list i odejdź. I poczekaj aż przyjdą. Bo przyjdą.

    Nie twórz piramidy błędów.

    Mogłaś być naiwna. Ale teraz już czas przestać nią być. Zresztą, tak jak opowiadasz, wiele spraw jednak wyszło po ślubie. Przed ślubem Cię nie bił.
  • mucha911 22.07.13, 18:01
    Czas pokaże, co dalej.
  • mucha911 22.07.13, 18:23
    I tak, wiem, że to ciąg dalszy popełniania błędów, ale jeszcze musi dużo wody w rzekach upłynąć, zanim komukolwiek o tym powiem.
  • nadulinowo 22.07.13, 18:57
    Widzisz, ale gdyby to tylko woda miała płynąć... Popłynie krew: Twoja i Twojego dziecka. Wartkim strumieniem. A później wylejesz morze łez... Może myślisz, że jesteś już przyzwyczajona, bo z pewnością nie jeden raz płakałaś. Ale tym razem będą to zupełnie inne łzy...
  • mucha911 22.07.13, 19:39
    Może to zabrzmi egoistycznie, ale w tym przypadku wybieram siebie (chociaż z wielkim bólem, wierz mi).
    Wybieram swoje bezpieczeństwo.
    Pewnie, że mój ojciec mógłby go ,,załatwić'', ale nie chcę wojen domowych.
    Chociaz przykro mi jest bardzo.
  • lina_ewe 22.07.13, 21:43
    tzn. jak zabijesz Dziecko, to znikna wszystkie nieporozumienia i klopoty? Nie bedzie zadnej wojny, maz bedzie Cie kochal i szanowal?
    Nic bardziej blednego. Twoj maz jest typem czlowieka, ktory gdy mu ustapisz, zaraz pojdzie naprzod i zazada wiecej. Takich ludzi moze powstrzymac tylko opor i zdecydowany sprzeciw.
    Im bardziej mu ustapisz, tym bardziej bedzie Toba gardzil i pomiatal.

    Kobieto ! serce mi sie kroi, gdy widze jak na wlasne zyczenie przegrywasz zycie ...
    sprobuj przeobrazic sie z muchy w orla i zawalczyc o siebie i swoje dziecko ...


  • twoj_aniol_stroz 23.07.13, 06:53
    Absolutnie nie wybierasz siebie! Decyzją o aborcji potwierdzasz jedynie ciąg dalszy bycia naiwną, popełniasz kolejny błąd. O wiele gorszy bład, bo przedyskutowany z kobietami mającymi doświadczenie czym jest aborcja. Biorąc ślub z furiatem nie mogłaś wiedzieć, że tak się Twoje życie ułoży, ale teraz wiesz co będzie po aborcji, bo Ci tu sporo kobiet to powiedziało. A mimo tej wiedzy brniesz dalej. W imię czego? W imię wyłącznie chwilowego świętego spokoju, żeby pan i władca mógł dalej bezkarnie Ciebie lać i poniżać. To już nie jest naiwność, to czysta premedytacja w imię wygody.
    Masz rodziców, którzy moga pomóc, nie jesteś sama z tym problemem, a mimo to za wszelką cenę chcesz spaprać sobie życie. Do traumy spowodowanej przemocą w związku chcesz dołożyć jeszcze traumę zabicia dziecka. I to dla kogo? Dla faceta, który Cię nie szanuje, bije i poniża. Czy Ty widzisz absurdalność tej sytuacji?
    Decyzja o aborcji nie jest wyborem siebie. Tu wbrew pozorom nie tyle chodzi o zycie tego dziecka (choć o to też), ale o Ciebie, o to co się z Tobą stanie. Mam na koncie wiele rozmów z kobietami po aborcji i zapewniam Cię, że za żadne pieniądze świata nie chciałabym przechodzić nawet ułamka tego co one czują - to jest tak potworny ból, nie dający się niczym uciszyć, przychodzący nawet we śnie. Koniecznie musisz coś takiego zaliczyć?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • oliwkowa75 23.07.13, 14:52
    > Może to zabrzmi egoistycznie, ale w tym przypadku wybieram siebie <

    Hm, no nie wiem czy wybierasz siebie uncertain Jak rozumiem od męża nie odejdziesz, więc co to zmieni? W domu nadal będziesz miała piekło. Jeśli chcesz ratować siebie, to powiedz rodzicom jak jest, rozwiedź się z mężem, już niezależnie od tego co zrobisz z ciążą.
    Marnować sobie życie, bo jest ci głupio powiedzieć rodzicom co wyprawia twój mąż? Przed tobą całe życie, zostaw tego gościa, wyprowadź się do rodziców, idź do tej szkoły i zacznij wszystko od nowa. To on się powinien wstydzić, a nie ty. Ogarnij się dziewczyno!
  • axelina 22.07.13, 18:31
    strasznie Ci współczuję mucha... hm sama mam złą sytuację i też w ciąży jestem i też nad aborcją myślę... ale wiesz... masz rodziców, jest szansa, ze oni Ci pomogą, wiesz nie wiem, czy jestem dobrą osobą , by Ci radzić skoro sama sobie nie mogę poradzić, ale uważam, że tkwienie w takim związku przyniesie Ci tylko jeszcze więcej udręki. Wiem, że dużo zainwestowałaś w ten związek może nawet w duchu masz nadzieję, że sytuacja Twoja z mężem się poprawi, może nawet w Waszym małżeństwie były jakieś miłe chwile, ale wierz mi tkwienie w tym małżeństwie nie sprawi , ze mąż się otrząśnie i zrozumie swe błędy , ręczę Ci , że się nic nie zmieni, a Ty będziesz długo cierpieć, do końca życia. Wiem jak trudno jest wyzwolić Ci się z sytuacji w jakiej się znalazłaś i wiem ile wymagać od Ciebie będzie jakakolwiek reakcja, ale jeśli się nie zbierzesz w sobie zaręczam Ci , ze będzie gorzej, bo mąż Twój się nie zmieni na lepsze, a jedynie może zmienić się na gorsze.
  • nati1011 20.07.13, 14:22
    piszesz: nie chce martwić rodziców....

    Mam córkę nieiwiele młodsza od ciebie. I tak sobie myślę, że serce by mi pękło, gdyby ona była w sytuacji podobnej do ciebie i nie przyszła do nas po pomoc.
    To że dziecko jest dorosłe, nie oznacza, że rodzicie się o niego nie martwią. Przeciwnie, czasem martwią się nawet bardziej, bo już nie jest pod ich (pewną) opieką tylko z obcym człowiekiem, który nie wiadomo jak je traktuje. Rodzice nie są naiwni. Pewnie widzą, ze coś jest nie tak, ale szanują twoją dorosłość i czekają na pozwolenie by ci pomóc. Pewnie nie domyślają się całego dramatu, ale martwią się o ciebie na pewno.

    Sądzisz że po aborcji będą się martwić mniej? Sądzisz że to coś zmieni na lepsze w twojej sytuacji? Wręcz przeciwnie. Dasz mężowi sygnał, ze uległaś mu już całkowicie. Będzie cię dręczył o stokroć bardziej. Tak to działa.

    Uciekaj dziewczyno. Ratuj się. Tak SIĘ. Przede wszystkim siebie. Idź najpierw do rodziców. Porozmawiaj z nimi. Dziś jesteś zaszczuta przez męża. Nie robisz tego co chcesz, ani tym bardziej tego co jest dla ciebie dobre. Robisz co każe ci mąż.

    Skad jesteś? może polecimy co kogoś do pomocy na miejscu.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • bellagnos 20.07.13, 15:56
    www.facebook.com/photo.php?fbid=192825400878263&set=a.110353779125426.17276.107898582704279&type=1&theaterurl]
  • 2mama76 23.07.13, 17:51
    Sliczne zdjęcie maleństwa. Jestem w ciąży (1,5 miesiąca do porodu) i wiele zdjęć nienarodzonych dzieci znalazłam w internecie ale to jest wyjątkowe. Dziecko to wielki dar i szczęście, cud natury.
  • emilia4321 20.07.13, 19:57
    Zastanawiasz się co powiedzieć rodzicom? powiedz im po prostu: zostaniecie babcią i dziadkiem, jestem w ciąży. Jaka będzie ich reakcja? Ja myslę, że będą bardzo szczęśliwi, zwykle dziadkowie bardzo się cieszą, że będą mieli wnuka. Sprawisz im radość. Po Twoich wpisach sądzę, że Twoi rodzice to ludzie taktowni, starają się trzymać z daleka Twojej rodziny, nie są wścibscy, ale być może podejrzewają, że w twoim małżeństwie nie jest zbyt różowo i boli ich serce, zwłaszcza, że Ty milczysz, unikasz ich. Postępują taktownie, nie wtrącając się. Możesz dać radość swoim rodzicom, urodzić im wnuka, podobno babcie i dziadkowie bardziej kochają wnuki niz swoje dzieci. Gdy powiesz im tę nowinę, to wiadomość o dziecku będzie najważniejsza w waszej rodzinie, i najpiękniejsza. Skoro tak to przeżywasz, że musiałabyś im wyjawić, że masz męża tyrana, może na razie tego nie mów, najważniejsze - powiedz, że będą mieli wnuka. Na resztę przyjdzie czas, sama ocenisz kiedy będzie właściwy moment, by im powiedzieć jakim wrednym człowiekiem jest Twój mąż. Czy zdajesz sobie sprawę, że jeśli zabijesz to dziecko, cierpieć będziesz przez całe zycie nie tylko Ty, ale Twoja mama i tato też? Albo się dowiedzą o aborcji, albo widząc Twoje nieszczęście będą cierpieć wraz z Tobą. Nie rób im tego. Mogą być szczęśliwymi dziadkami albo resztę życia skończyć w ogromnym przygnębieniu. Jeśli usuniesz - nie podniesiesz się z tego życiowego brudu. Boję się o Ciebie z jeszcze jednego powodu - Twój mąż nie chce dziecka, chce aborcji, tylko wy dwoje o tym wiecie. Uważaj, że by Cię nie pobił, byś nie poroniła, albo żeby Cię nie nafaszerował jakimi srodkami poronnymi.Dla Twojego i dziecka bezpieczeństwa powinnaś wyprowadzić się od męża, ale najważniejsze - nie ukrywaj dłużej przed rodzicami, że jesteś w ciąży. Sprawisz im ogromną radość.
  • wiesia140 20.07.13, 21:26
    zrob tak jak ci dziewczyny radza, aborcja sobie nie pomozesz, ty masz swiadomosc tego czym jest aborcja , to nie jest tylko jego dziecko, nie ma prawa cie bic, ponizac , bron swojej godnosci i swojego dziecka, napisz skad jestes.... poszukamy ci instytucji pomocowych dla matek z dzieckiem, z pamieci wiem , ze MOPS i PCPR pomagaja, rodzice zycie znaja i widza wiecej , niz myslisz, wystarczy, ze na was popatrza, ale czekaja, az sie zwrocisz do nich po pomoc
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • mojaada 22.07.13, 09:05
    MY ci dobrze radzimy bo trzrezwo widzimy twoja sytuacje i wiele z nas wie jak ciezko ci bedzie zyc po aborcji tym bardziej ze masz wsparcie, swoj honor i dume schowaj do kieszeni, ratuj dziecko i idz do rodzicow. Problem to facet a nie malenstwo ktore da ci ogromne szczescie, zreszta powiedz mi, czy jak zobaczylabys takie niemowle i maz powiedzialby ci zebys je zabila to zrobilabys to?
    Bo uwierz ze wlasnie chcesz to zrobic z wlasnym dzickiem, tylko nie jestes tego swiadoma.
  • mojaada 22.07.13, 23:37
    Mucha jesteś głupia, ślepa, egoistyczna i nie masz sumienia. Bo głupotę popełniłaś wiążąc się z tym człowiekiem, a teraz chcesz popełniać jeszcze większą. Po co tu wchodzisz, po co tu piszesz??? W tytule napisałaś Nie wiem co robić, trudna sytuacja, a kiedy dziewczyny Ci piszą co masz zrobić, jak wszystko wygląda po aborcji, jak powinnaś zrobić żeby było dobrze dla ciebie i dziecka, że nie warto zabijać dziecka dla drania który cie gnębi to ty co robisz?
    Piszesz same bzdury, już się tego czytać nie chce.

    "Może to zabrzmi egoistycznie, ale w tym przypadku wybieram siebie (chociaż z wielkim bólem, wierz mi). Wybieram swoje bezpieczeństwo.
    Pewnie, że mój ojciec mógłby go ,,załatwić'', ale nie chcę wojen domowych.
    Chociaz przykro mi jest bardzo."

    Czyli ze co??? Bo nie rozumiem? Wolisz posluchac sie meza zeby poczuc sie bezpiecznie i zabic dziecko, niz ojcu powiedziec ktory to bezpieczenstwo moze ci przeciez dac. Tlumaczysz sie jakims glupim gadaniem ze nie chcesz klotni w rodzinie. Tumacza ci dziewczyny ze im bardziej bedziesz robila to co on chce to tym bardziej bedziesz dla niego jak szmata. Caly czas cie łga wiec i tak masz klootnie itd na co dzien, wiec dla ciebie to rzadna nowosc. TY PO PROSTU WOLISZ SWOJEGO MEZA TYRANA, WOLISZ SWOJ EGOIZM I DUME NIZ DZIECKO! Bo wydaje mi sie ze rodzice ostrzegali cie przed nim lub cos sie wydarzylo co cie hamuje zeby do tych rodzicow isc. A moze troche pokory by sie przydalo zeby to malenstwo uratowac?

    "To dziecko to nie jest wynik jakiejś wielkiej miłości, a wręcz przeciwnie.
    Co mam rodzicom powiedzieć? ,,Mąż mnie tłucze, straszy, kasę wydziela, a ja w ciąży jestem, ratujcie?’’ Chyba nie tak to powinno wyglądać"

    Jak to nie wielka milosc to po cholere z nim siedzisz? Tak wlasnie masz rodzicom powiedziec, a jak sobie inaczej wyobrazalas? I nie rozumiem stwierdzenia ze to nie tak powinno wygladac! To zabijesz dziecko bo to nie tak jak sobie wyobazalas tak? Bo wyobrazalas sobie super faceta u boku jako meza ktory w ciazy by cie na rekach nosil i wtedy bys w skowronkach do rodzicow przyleciala obwiesc przecudowna wiadomosc? Wtedy dziecko bylo by ok tak? A tak to trzeba je zabic bo nie jest tak jak myslalas?

    Ja nie lubie nikogo obrazac, nie lubie komus mowic co ma robic, ale tu chodzi o twoje zycie i dziecka, albo sie otrzasniesz i zaczniesz myslec, albo mozesz sie pozegnac z normalnym zyciem. Napisalas mi:

    Bardzo się cieszę, że udało Ci się stworzyć wreszcie normalną rodzinę. Przykro mi, że przedtem tyle musiałas wycierpieć.

    Dlatego dobrze ci radze, zostaw go, idz do rodzicow, otworz sie przed najblizszymi i ratuj swoje dziecko, a byc moze poznasz kogos w przyszlosci jak ja i bedziesz bardzo bardzo szczesliwa i wspomnisz moje slowa. A jak wejdziesz po porodzie na to forum to sama zobaczysz jakie glupoty pisalas. Wiecej tu nie napisze bo nie mam cierpliwosci, jestem pelna podziwu co do innych dziewczyn ze tyle potrafia tak dlugo , cierpliwie tlumaczyc. Wkladaja tu swoj czas, gdzie moglo by to ich nic nie obchodzic, mogly by nie przestrzegac innych kobiet. Wkladaja tu przede wszystkim to co najcenniejsze milosc do drugiego czlowieka. Chociaz im sie nie udalo uratowac wasnych dzieci to probuja ratowac inne malenstwa, probuja ratowac zycie i psychike matki. Bo wiele tu bylo kobiet, ktore sie zarzekaly ze nie beda zalowac, ze to tylko zlepek komorek, ze nie maja pracy, domu, maz niedobry, brak kasy, za male mieszkanie, za duzo dzieci....a pozniej wracaly z placzem, bo mialy dziewczyny racje, jak ona by chciala cofnac czas, jak bardzo to boli, jak siebie nienawidza, wystarczy poczytac kilka wpisow.
    No coz zycze ci dobrego rozwiazania, pociechy z malenstwa, oby dobrze sie chowalo. Za okolo 6 tygodni jak dzidzia sie dobrze ulozy to lekarz ci juz powie czy chlopczyk czy dziewczynka. Pa
  • mama.rozy 23.07.13, 08:52
    czytam i się zastanawiam,jak to jest
    dlaczego wolisz faceta,który ma Cię głęboko gdzieś,dla którego jesteś nikim,dla niego jesteś w stanie zabic,a nie dasz sobie szansy
    dlaczego wolisz się tak dac ponizyc(chyba nie ma większego bólu dla matki,niż życ ze świadomością,że się z własnej woli zabiło swoje dziecko)-a to,co on -pan mąż stosuje to czysta manipulacja Tobą.i dlaczego tak sama siebie ponizasz,dając się tak traktowac.ten pan,który jest Twoim mężem,jest kawałem chama,którego na roboty wysłac i pilnowac,żeby dobrze pracował.i tyle.boli?a zaboli bardziej,kiedy zobaczysz,co dla tego faceta byłaś w stanie zrobic
    wiesz,jak
    czują kobiety w związkach przemocowych?on powiedział.on mi kazał.on mi nie kazał.mszę go zapytac.nie mogę go nie zapytac,bo(no,bo co?przecież Cię nie przywiązał,wstań i wyjdź).
    mam bliską koleżankę,która w takim związku była przez kilak lat.udało jej się odejśc,ma kochających i wspierających rodziców.dziecko ma 7 lat i nadal załatwia się na nocnik,bo matka nie umie podjąc decyzji,żeby było inaczej.on decydował o wszystkim.czy ona może wyjśc gdzieś czy nie.potem już przestała go pytac,bo nagle się okazało,że ona już niema dokąd pójśc,jakoś znajomych zabrakło.
    już kilka lat nie są razem,a ona przy każdej decyzji się zastanawia,co on powie,jak ona coś zrobi.ale chodzi na terapię,ma tam ludzi,którzy nie mówią-taki fajny facet,zadba,zarobi,czego chcesz więcej.bo bicia nikt ni widzi.nawet bita kobieta.banalne,ale prawdziwe.
    obudź się,zanim będzie za późno.
    --
    www.kresy.pl/
  • mama.rozy 23.07.13, 09:11
    i ja rozumiem,że przy ojcu policjancie miałaś wzorowe dzieciństwo
    ale cholernie trudne
    pracowałam w hospicjum i powiem Ci,że żony policjantów czasem po ich śmierci płakały.z radości.bojąc się tego,że się cieszą.
    moze tak jest u Ciebie,może nie
    ale pozwól sobie na "błąd"i nie zabij dziecka
    nie jesteś perfekcyjna,jesteś normalna
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • emilia4321 23.07.13, 09:54
    Jeśli zechcesz popełnić tę największą głupotę i największe morderstwo , bo na niewinnym, bezbronnym nienarodzonym dziecku - siłą Cię nie powstrzymamy, próbujemy Cię tylko przekonać, abyś trzeźwo spojrzała na zycie, przestrzec przed złem, ochronić życie dziecka... Więcej tu, na forum nic więcej zrobić nie możemy, przeczytałaś wiele świadectw, osobistych zwierzeń, rad. Decyzja należy już do ciebie, choć bardzo liczymy i modlimy się, żebyś postąpiła właściwie. Tylko jeśli zdecydujesz się na zabicie swojego dziecka - to napiszę Ci co Cię czeka w życiu - i nie jest to moja fantazja, tylko jest to naukowo udowodnione, nazywa się syndrom poaborcyjny, skutkiem fizycznym (bezpośrednim mogą być krwotoki, infekcje) a w przyszłości istnieje ryzyko bezpłodności, poronień. A teraz jak się będziesz czuć, to są dane opracowane przez naukowców i dostępne na stronie pro-life.pl lub blog dr. A. Zięby:
    Według badań opub­likowanych w 1985, przez dr Speck­hardt na Uni­w­er­syte­cie Min­nesota spośród kobiet, które przeszły aborcję:

    100% — doświad­czało smutku, poczu­cia utraty;

    92% — przeży­wało poczu­cie winy;

    85% — było zaskoc­zonych inten­sy­wnoś­cią smut­nych przeżyć postaborcyjnych;

    81% — odczuwało obniżone poczu­cie włas­nej wartości;

    81% — miało świado­mość doz­na­nia krzywdy;

    81% — wciąż myśli o abor­towanym dziecku;

    73% — cier­pi­ało na depresję;

    73% — czuje się nieswojo w obec­ności niemowląt i małych dzieci;

    73% — odczuwa niemożność roz­maw­ia­nia o przeżytej aborcji;

    69% — przeżywa niechęć do współży­cia seksualnego;

    65% — miało ten­dencje samobójcze;

    61% — zaczęło naduży­wać alkoholu;

    31% — pode­j­mowało próby samobójcze;

    23% — przeży­wało skra­jnie ciężkie poczu­cie winy.

    Bada­nia przeprowad­zone w 1985 roku obe­j­mowały grupę 100 kobiet po doko­na­niu zabiegu prz­ery­wa­nia ciąży w pry­wat­nej klin­ice Mount Sinai School of Med­i­cine. Spośród badanych 46% przyz­nało, że abor­cja stała się przy­czyną najwięk­szego kryzysu w ich życiu, 48% stwierdz­iło, że relacje z ojcem zabitego dziecka zmieniły się znacząco na nieko­rzyść lub wprost zała­mały się, a u 33% kobiet wys­tąpiły po zabiegu prz­ery­wa­nia ciąży zaburzenia sek­su­alne 52% odczuwa smutek, poczu­cie pustki, roz­drażnie­nie, całkow­ity brak radości z życia[2].
    Oto twoje życie po aborcji. A jakoś wydaje mi się, że relacje z Twoim mężem znacznie ulegną pogorszeniu, w końcu i tak się rozstaniecie, bo nie wybaczysz mu, że nie bronił tego dziecka przed śmiercią, Twoje życie będzie udręką. Nie umiesz walczyć o siebie i najbliższą Ci osobę - Twoje Dziecko. Już zawsze będziesz mamą - teraz - rozwijającego się w Tobie dziecka, liczącego na bezpieczeństwo i milość, jesli zdecydujesz się na aborcję, też będziesz już zawsze mamą, ale zabitego przez ciebie dziecka. Myślisz, ze poradzisz sobie z tą swiadomością?
  • mucha911 23.07.13, 17:44
    Powiedziałam dzisiaj o wszystkim rodzicom. Może bym tego nie zrobiła, ale miniona noc utwierdziła mnie w przekonaniu, że jednak Wy macie rację. Nie było miłe mówić o tym wszystkim, ale jak już zaczęłam, to wszystko z siebie wyrzuciłam, Dosłownie. I o ciąży, i o planowanej aborcji, o biciu, o wydzielaniu kasy.
    A teraz już niech się dzieje, co chce.
  • mama.rozy 23.07.13, 17:46
    ściskam
    trzymaj się
    i dawaj znac
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • axelina 23.07.13, 17:52
    Dobrze zrobiłaś. Jak zareagowali rodzice ? Myślę że będzie lepiej, gratuluję siły odwagi i dobrej decyzji , teraz musisz być twardą .
  • mucha911 23.07.13, 18:00
    Co do męża - to chyba nie muszę mówić.
    Co do ciąży - mam sama zdecydować, oni mnie do niczego nie namawiają, co nie wybiorę, i tak będzie dobrze, mam się tylko dobrze zastanowić, czy na pewno chcę rodzić to dziecko.
  • axelina 23.07.13, 18:05
    Rodzice tak powiedzieli ? Ja na ich miejscu poszłabym stłuc chłopa , ale pomogą Ci jakoś? Powiem Ci z nim nic dobrego Cię już nie spotka , mam nadzieję że się mylę , ale z obserwacji jakich dokonałam to tak to wygląda.
  • mucha911 23.07.13, 18:11
    Tak powiedzieli.
    W jego zmianę ja już nie wierzę. Tyle razy już mi pokazał, że jest czubkiem, że już wiem, że nic z tego. To taki typ.
    Co do dziecka cały czas się waham. Zabieg mam na czwartek.
  • mama.rozy 23.07.13, 18:16
    daj gościowi bilet na drzewo
    a dziecku pozwól życ
    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • mucha911 23.07.13, 18:27
    Mój ojciec poszedł do niego.
    Ja teraz muszę odpocząć. Już mam teraz dość tego wszystkiego.
    Później zdecyduje ws ciąży.
  • nadulinowo 23.07.13, 19:29
    DZIELNA DZIEWCZYNA!!! Super, bardzo się cieszę i bardzo Ci gratuluję!

    Odpocznij sobie. Jedną sprawę dzielnie załatwiłaś. Teraz pozostała Ci jeszcze tylko jedna. Myślę (może się mylę, powiedz!), że rodzice tak powiedzieli o ciąży, bo przy tym ogromie trudów zostawiają Tobie wolność i decyzję. Ale przecież nie będą mieli nic przeciwko wnukowi/wnuczce. smile Daj dziecku żyć, będziesz kiedyś z tego wyboru bardzo zadowolona.

    Tak, jak sama napisałaś - raz miałyśmy rację (co do męża). Co do dziecka też mamy rację. Posłuchaj nas i teraz. Znamy się na tych sprawach. smile
  • mucha911 23.07.13, 22:01
    Bardziej chcą mi dać wolną rękę - żebym ja sama podjęła decyzję ws ciąży (o ile coś w ogóle z tego będzie).
    Trudno im się pogodzić z tym wszystkim.
  • emilia4321 23.07.13, 23:03
    Powiedziałaś rodzicom i bardzo dobrze. Zrzuciłaś z siebie już nieco ten ciężar, jesteś dzielną dziewczyną. Myślę, że czujesz się choć odrobinę lepiej, prawda?. To dobry krok w twoją przyszłość: uwolnisz się od tyrana, urodzisz dziecko (bardzo na to liczę), będziesz spokojna. To bardzo ważne. A na szczęście przyjdzie czas, na pewno spotkasz kogoś wartościowego kto pokocha Ciebie i Twoje dziecko.
  • mucha911 23.07.13, 23:23
    Psychicznie na pewno. Jest mi w pewnym sensie lżej.
    Natomiast fizycznie już gorzej - krwawienia.
  • axelina 23.07.13, 23:36
    krwawisz? to bardzo nie dobrze, ej nie stresuj się i połóż , musisz iść do lekarza
  • mucha911 23.07.13, 23:40
    Być może krwawię po tym, co mi kochany mąż wczoraj w nocy zafundował.
    Teraz jestem u rodziców, i tutaj mam wreszcie spokój.
    Chociaż wiadomo - ciężko się opanować.
    Ja się dam temu naturalnie rozwiązać. Nie będę utrzymywała na siłę ciąży.
  • m26mm 23.07.13, 23:51
    Moze kiedys docenisz zycie ludzkie, kiedy bedziesz chciala a nie bedziesz mogla.
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lmtf.lilypie.com/SLTyp2.png[/img][/url]
    [url=http://lilypie.com][img]http://lbyf.lilypie.com/mELwp2.png[/img][/url]
    Aniołki 8tc 05.2005* 10tc 12.2006*, 12tc 01.2012*
  • mucha911 23.07.13, 23:57
    Jeżeli pojawiło się krwawienie, to raczej niczego dobrego to nie zwiastuje.
    Ale nie zamierzam z tego powodu zalewać się rzewnymi łzami.
  • axelina 24.07.13, 00:00
    m26 zajmij się sobą w tym momencie i takie teksty wsadź do kieszeni

    mucha nie rób jaj musisz uważać na siebie a tego męża... jak ja go dopadnę, to jego los będzie marny , osobiście nabiję mu rozumu do głowy, damski bokser co za d*** w ogóle... daj mi znać na priv skąd jesteś, jak chcesz spiszemy się, no nie mogę, jak słysze takie rzeczy kobietę w ciąży uderzyć? nie masz się nad czym zastanawiać tylko posłać typa w diabły , pewnie gdzieś tli Ci się myśl , że to jego dziecko i pewnie stąd masz takie skrajne reakcje i emocje do co małego, może też myślisz, że nie chcesz by Cię coś z nim łączyło , czy coś może tak być ... ale nie dzidzi wina , że ma ojca de***... sorry, że się tak o twym mężu wyrażam, ale no nie mogę inaczej, eh, powiem Ci gdybym miała inną sytuację to mimo, że ojciec mojego to też sk*** to bym jednak dziecko zostawiła na 100% ale w obecnej sytuacji sad jestem na ostrzu noża sad
  • mucha911 24.07.13, 00:11
    Tu głównie tkwi przyczyna.
    Z jednej strony szkoda mi też ciąży, z drugiej czuję niechęć.
    Stąd tez pytanie moich rodziców, czy na pewno chcę urodzić to dziecko (w domyśle: czy na pewno chcę urodzić JEGO dziecko, czy jednak lepiej nie, i zupełnie wymazać wszystko, co ma z nim związek),
    Natomiast co do niego - on potrafiłby uderzyć w każdej sytuacji, ciąża, choroba czy cokolwiek innego nie robia na nim wrażenia. Taki typ, taki człowiek, którego nie zmieni się już.
    Cholernie przykro mi jest z tego powodu, ale prawdzie trzeba spojrzeć w oczy.
  • mucha911 24.07.13, 00:15
    Pójdę do lekarza, nie wiem, co na to powie, ale chyba nie będę podtrzymywała ciąży sad

    Napisze do Ciebie jutro na priv.
    I postaram się znaleźć jakąś realną pomoc dla Ciebie.
  • ewa21n 24.07.13, 07:47
    witaj
    jesteś młoda wszystko przed Tobą , rodzice pomogą a dziecko pokochasz jak nikogo na świecie
    co z tego że ojciec d**** to jest także Twoja dzidzia
    Odchowasz trochę dziecko,skończysz szkołę o której pisałaś
    przemyśl jeszcze wszystko strach nie jest dobrym doradcą
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/68a7ec7b61.png[/img][/url]
  • twoj_aniol_stroz 24.07.13, 08:08
    Mucho Kochana! Czytam Twoją historię, jak to się toczy i powiem Ci tak: z całego serca gratuluję odwagi i pójścia do rodziców! To naprawdę wymagało od Ciebie hartu ducha i gratuluję, że Ci się udało. Smutno mi, że pojawiło się krwawienie i to jak sama piszesz "dzięki" mężowi. Z pewnością nie od głaskania po głowie i dlatego bardzo Ci współczuję doświadczeń...
    Ale tak sobie czytając Twoje wypowiedzi na początku i teraz widzę, że jakaś bariera została przełamana, że teraz już piszesz inaczej, jest w tym jakaś siła do przeciwstawienia się draniowi. I to mnie bardzo cieszy, bo to jest szansa, że się od niego uwolnisz. Szczerze polecam Ci wizytę u psychologa, bo to co przeżyłaś jest koszmarem, który na długo pozostanie w Twoich emocjach, pamięci. To jest trauma, którą warto z kimś mądrym przegadać, wypłakać...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mucha911 24.07.13, 21:36
    Chociaż czuję, że dopiero teraz się zacznie cyrk.
    Na razie jestem u rodziców, ale siłą rzeczy do tamtego domu wrócić muszę. Chociażby nawet po swoje rzeczy, a chcę to zrobić osobiście, a nie przez kogoś. A to tylko mały ułamek tego, co zrobić trzeba.
    Z drugiej strony to wszystko teraz toczy się tak szybko, że mnie samej ciężko w to uwierzyć.
    Powiedziałam o wszystkim rodzicom - niby dobrze, ale zarazem źle.
    Rodzice są wściekli, wypytują, czemu tak późno o wszystkim powiedziałam.
    Rozmawiałam dzisiaj z mamą w cztery oczy - powiedziała mi wprost, że głupio zrobiłam, decydując się na dziecko z nim (chociaż w zasadzie to nie było planowane), i że chyba lepiej będzie, jak wymażę stopniowo wszystko, co ma z nim związek, włącznie z dzieckiem (bo tak będzie lepiej dla mnie).
    Pewnie, mam tutaj na pewno większy spokój, nie muszę się bać. Ale gdzieś tam przelatuje mi przez głowę, że może mogłam jeszcze o niczym nie mówić.

    Jutro mam zabieg.
    I kurczę w tej sprawie nic, a nic się nie zmieniło.. uncertain
  • mama.rozy 24.07.13, 21:40
    tylko że tego się nie da wymazac
    dziecko będzie,już zawsze,a Ty już zawsze bedziesz matką
    tylko zależy od Ciebie,czy żywego,czy martwego dziecka...
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • mucha911 24.07.13, 22:24
    Niby tak.
    Ale z drugiej strony zastanawiam się, czy moja mama nie ma jednak racji..
  • nadulinowo 24.07.13, 23:15
    Widzisz, tylko to jest tak, jak napisała Ci mamaróży - to dziecko zawsze już będzie, i zawsze już będzie Wasze. Bez względu na to, czy je zabijesz, czy pozwolisz mu żyć.

    Dobrze rozumiem jak to jest, gdy człowiek chce się pozbyć wszelkich powiązań. I Ty pewnie tak chcesz, i z tego, co piszesz, Twoja mama też tego chce. I dobrze. Gościa trzeba sprowadzić do parteru, na którym się znajduje, bo każdy damski bokser jest zerem.

    Ale to dziecko jest w połowie także Twoim dzieckiem. Ono może być nawet fizycznie i psychicznie w większości podobne do Ciebie, a nie do niego. Ono jest Twoje. Ono, Twoje ono, jest dla Ciebie szansą na doznanie bezwarunkowej miłości. Ono Cię będzie kochało jak nikogo innego i jak nikt inny Cię jeszcze nie kochał. A taka miłość leczy, taka miłość daje siłę do zbierania się, do organizowania życia na nowo. Tego też doświadczyłam, więc też o tym Ci piszę.

    Myślę sobie też, że zabijając dziecko zrobisz to, czego mąż od Ciebie chciał. On chciał się go pozbyć. Nie zrób mu tej przyjemności. Zrób dobrze sobie, zrób źle jemu i zachowaj je.

    Jestem z Tobą całym sercem!
  • mama.rozy 25.07.13, 08:55
    much,miałas paskudne zycie,ale jesteś na dobrej drodze,żeby z tego wyjśc
    a to dziecko co ma?Ciebie.twój brzuch,który jest dla niego jedynym schronieniem
    zobacz,jak ty się czujesz jak Cię ten idiota bije.boli,prawda?
    to sobie teraz wyobraź,że nie siedzisz w łóżku,fotelu,cokolwiek miałaś bezpieczne,a on wali z ukrycia,zza pleców.wyrywa Ci wszystkie palce,kończyny po kolei.
    jakbyś się spodziewała,to byś uciekła
    ono nie może
    po prostu nagle dostanie w łeb
    bo jego,tylko z tego powodu
    to tak,jakbyś w restauracji zabiła wszystkich,bo kiedyś tam zjedliście kolację.wiem,dziecko zostanie na całe życie.ale to będzie życie,nie śmierc
    --
    www.kresy.pl/
  • twoj_aniol_stroz 25.07.13, 09:29
    To może rozważ jeszcze opcję oddania dziecka do adopcji. To pomysł by odciąć się od wszystkiego co ma związek z tyranem, ale jednocześnie takie rozwiązanie uchroni Ciebie przed bólem po aborcji.
    A na argumenty mamy, że trzeba było powiedzieć wcześniej jest jedna odpowiedź: czasu nie cofnę, więc Twoje wyrzuty, że trzeba było i tak niewiele zmienią, więc proszę cię nie dodawaj mi jeszcze cierpień z tego powodu.
    Ona to mówi, bo nie może poradzić sobie z Twoją krzywdą, ale takie słowa ranią Ciebie i warto byś jej to powiedziała. Określenia "trzeba było" "powinnaś była", "należało" nie budują porozumienia, ale wręcz przeciwnie. Na przeszłość nie masz wpływu, więc nie ma sensu tego wałkować. Zamiast puszczać parę w gwizdek rozpamiętując i mając pretensje o to co nie zostało zrobione, dużo konstruktywniej jest skupić się na rozwiązaniu problemu.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • lina_ewe 24.07.13, 00:16
    OK. moze bez paniki, trzeba isc do gina i on bedzie wiedzial co jest przyczyna krwawienia.
    8-10 tydzien to jest czas "zagniezdzania sie" dziecka w macicy i moga wystapic niewielkie krwawienia. Duzo wypoczywac i bedzie dobrze.

    Odeszlas od meza tyrana, wiec poczuj sie wolna takze psychicznie. On Ci kazal usunac Dziecko, teraz juz jestes wolna i Ty i Dziecko. Mozecie oboje zyc. Wszystkiego dobrego!
  • mama.rozy 24.07.13, 08:32
    mucha,wiesz,tu są czasem takie historie(nie wiem,czy czytałaś jakieś watki)
    dziewczyna jest w głupim związku/rodziców,cokolwiek,zachodzi w ciążę,nie chce jej i trafia tu
    najczęściej odchodzi-najczęściej- od tego i w pewnym momencie-ja zrzucam na stres-traci dziecko
    i myśli o tym na początku-teraz już będzie wszystko dobrze,tak miało byc,teraz zaczynam nowe życie
    a potem,jak już się otrząśnie,stanie na nogi,zaczyna płakac za tym jedynym człowiekiem na ziemi,który kochał ją bezwarunkowo
    mimo tego,że ciążę straciła nie ze swojej winy,wszystko wraca-przypomina sobie,jak nie chciała,jak nie dbała,jak było jej to obojętne
    uważaj na siebie
    jesteś silna,dasz radę
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • mucha911 24.07.13, 21:22
    Dziękuję Wam bardzo za miłe słowa.
  • calimeczka 24.07.13, 21:54
    Mucha... Podjęłaś mądrą decyzję o tym, żeby powiedzieć rodzicom o wszystkim.
    Z tego co wyczytałam z Twoich postów widzę, że będziesz miała w nich wsparcie niezależnie od wszystkiego.
    Zgadzam się z Twoją mamą, że głupio zajść w ciążę z takim facetem. Ale to już się stało. Jesteś w ciąży.
    Znacznie gorzej będzie usunąć ciążę... Dla wrażliwej kobiety będzie to prawdziwa trauma.
    Przeszłaś bardzo dużo, niestety dużo jeszcze przed Tobą.
    Nie dokładaj sobie dodatkowych cierpień psychicznych.
    Trzymaj się.
  • axelina 24.07.13, 23:27
    mucha jesteś? cały dzień byłam w mieście , spotkałam się z Ulą z forum jak psiałam, miła bardzo

    myślę o Tobie ... hm... mam nadzieję, że usunięcie dzidzi Ci nie pogorszy stanu, co do chłopa ... no powiem Ci ... a już mówiłam... a ... skoro lubi mocne argumenty ... to je powymieniamy, koniecznie musimy się spisać na priv, ja dziś totalnie bez czasu stąd się nie udzielałam

    mam nadzieję, że rodzina Twoja Ci pomoże , musisz mieć wsparcie, ja teraz przekonuję się jakie jest ono ważne... niestety

    mucha trzymam kciuki ... słuchaj ja nie wiem ... odnośnie tego zabiegu weź to jeszcze przemyśl bo możesz dzidzie wychować na dobrego człowieka i z całego tego nieszczęścia wynieść jeszcze jakieś korzyści ... a chłop Twój... weź daj donos na policje... niech się nim zajmą odpowiednio nie baw się kochana w jakieś łaskawości z tym typem to nie ma po co wymieniać grzeczności , uważam, że powinien słono zapłacić za swoje czyny.
  • mojaada 25.07.13, 09:40
    Wiesz wspolczuje ci i temu dziecku. Kochana zastanow sie jeszcze raz, mama nie ma racji, ze usuwajac dziecko usuniesz cala przeszlosc i bedzie ok. Nie bedzie ok, zawsze bedziesz o tym pamietac i nie raz bedzie ci sie snic ze nadal z nim jestes, ze bije, ja mam nerwice do tej pory po swoim agencie uncertain A mimo wszystko 1 jego corke urodzilam i zaluje ze drugiego dziecka tez nie urodzilam Mialam zal do matki ze mnie nie wsparla, ehhh...JaK URODZISZ to predzej o bolu zapomnisz , wpadniesz w wir opieki nad dzieckiem, bedziesz ukladac sobie zycie na nowo,bedziesz miala na kogo zrzucic ta cala milosc, troske. A jak usuniesz to pozostaniesz samiutka z wielka pustka w srodku. Co bedziesz robic? Zajmiesz sie soba, swoim wyksztalcenie, kariera i bedziesz wypierac swoje sumienie, ale ono i tak bedzie wracac. Nie usuwaj, bedziesz szczesliwsza.
  • mojaada 25.07.13, 09:48
    Czuje ze czeka cie z dzieckiem o wiele lepsze zycie, a jak malenstwo sie urodzi to rodzice wrecz sie zakochaja w maluchu , zobaczysz i to dziecko bedzie najwieksza radoscia w domu.
  • emilia4321 25.07.13, 10:29
    Mucha, wiesz co to jest aborcja? To zabicie w okrutny sposób dziecka. To co nosisz w sobie to nie jest zlepek komórek, bezkształtna masa czy jakas tam tkanka. To jest dziecko, od chwili poczęcia powstaje człowiek. Kiedy komórka jajowa i plemnik połączyły się został ukształtowany cały organizm, jest on jeszcze w stadium rozwoju, ale już w tamtej chwili - poczęcia - ukształtowały się cechy Twojego dziecka - płeć, kolor oczu, włosów, podobieństwo do ciebie itd. Nawet jesli dziecko mierzy kilka milimetrów czy centymetrów to z tego maleństwa powstaje człowiek, a nie jakiś organ. Tak jak z żołędzi dębu wyrośnie dąb, zapłodniona klacz urodzi źrebaka, tak kobieta urodzi dziecko. Ten człowiek już żyje w Tobie, czy dasz mu szansę?
  • mucha911 25.07.13, 17:35
    Nie poszłam na zabieg,
    Mama jakoś to przełknęła, chociaż dała mi do zrozumienia, że źle robię.
    Ojciec już to lepiej zniósł, ale też zadowolenia nie okazuje (i tutaj się nie dziwię).
    Ja sama coraz bardziej zniechęcona jestem.
    I z jednej strony rozumiem rodziców, że są ciąża załamani, ale z drugiej chyba innej reakcji oczekiwałam. Sama nie wiem.
  • twoj_aniol_stroz 25.07.13, 18:25
    HURA!!!! Gratuluję odwagi!
    A co do rodziców. Daj im trochę czasu. Sporo na nich spadło w ciągu ostatniego tygodnia.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • lina_ewe 25.07.13, 18:29
    Kochanie, dzielna jestes!
    Bedziesz miala wspaniale dziecko.
    Moja bliska znajoma urodzila dwojke dzieci w malzenstwie gdzie maz byl przemocowcem.
    Potem odeszla od niegi i dzieci wychowala sama.
    Teraz juz sa duze, po studiach. Dobrzy ludzie ...
    Jesli mialabym sie doszukiwac zwiazku z ich ojcem, to tylko w tym, ze syn tej znajomej skonczyl resocjalizacje i teraz naprawde z poswieceniem zajmuje sie "regenerowaniem" tych z marginesu.
    Moze w ten sposob chce zapobiec tragediom, ktora kiedys dawno byla udzialem jego rodziny...

    Zycze wszystkiego co najlepsze !

  • nadulinowo 25.07.13, 19:09
    Ze wzruszenia mam łzy w oczach.

    Bardzo Ci gratuluję mądrej decyzji - i jednej, i drugiej.

    Twoje życie nabierze teraz właściwego kierunku.

    Wiele osób modliło się w Twojej intencji i w intencji Twojej rodziny - by się Tobie dobrze poukładało. Mówię to bez względu na to, czy wierzysz w Boga, czy też nie. Bo jeśli wierzysz i jeśli w pewnym momencie poczujesz się szczęśliwa - a jestem przekonana, że tak będzie - to chcę, byś wiedziała Komu możesz podziękować. smile

    Moc serdeczności dla Ciebie!

    I jeśli tylko będziesz chciała, to pisz tutaj dalej. To w końcu początek ciąży i jeśli nadal w czymś możemy pomóc - dawaj znać!
  • mama.rozy 25.07.13, 20:10
    ściskam mocno,naprawdę dasz radę,pomyśl-ten maluch jeszcze się nie narodził,a już przemeblował ci życie.na dobre i ku dobremu,uwierz
    co do rodziców-tu działa taka zasada-oni nie czują tego dziecko,ono nie w nich rośnie.dla nich aborcja to koniec problemów-Twoich.ale tak naprawdę,to tylko dla nich skończyłby się "problem".nieraz już tu bywało,że do momentu aborcji z dziewczynami były,paradoksalnie,całe rodziny.trzymały za rękę,wspierały.a po-dla nich już był to zamknięty temat.i kiedy dziewczyny po aborcji potrzebowały tego samego -czyli bycia przy nich,słuchania,co mówią i jak płaczą-wszyscy się odsuwali.nagle robiło się pusto.
    rodzice muszą to przetrawic,daj też im czas-w końcu będą po raz pierwszy dziadkamismile
    a Tobie gratuluję,pisz tu zawsze,kiedy będziesz potrzebowac ,albo po prostu pogadac
    macierzyństwo to fajna droga,trudna i czasem przyprawiająca o gęsią skórkę(mam czworo dzieci),ale jesteś silna.trzymaj sięsmile
    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • 2mama76 25.07.13, 20:12
    Ciesze się z Twojej decyzji, trzymaj się! Ja dzisiaj bylam na usg, zostało mi 1,5 miesiąca do porodu. Dziecko to duza odpowiedzialność ale tez duza radość.
  • emilia4321 25.07.13, 22:26
    Gratulujęsmile Jesteś dzielną dziewczyną i masz dobre serce. Powodzenia! Już w porządku z tym krwawieniem? Nie masz jakich dolegliwości?
  • mucha911 25.07.13, 22:40
    Dalej nie czuję się za dobrze. Od początku źle się czułam. I nie zmieniło się to.
    Ale do lekarza na razie nie idę.
  • axelina 25.07.13, 22:54
    hej mucha, hej dziewczyny , eh mucha ciężka decyzja ... rozumiem Cię, ale chyba dobrze zrobiłaś smile, myślę, że musisz iść do lekarza.
  • mucha911 25.07.13, 22:57
    Pisząc szczerze, axelina, liczę na to, że się to rozwiąże samoistnie.
    Dlatego gina jak ognia unikam.
  • mojaada 25.07.13, 22:58
    Axelina dobrze radzi, idz do lekarza. Skoro juz tak daleko zaszlas to walcz dalej i idz skonsultuj. Zreszta ciaza to wielkie zmiany, hormony tez robia swoje, kobieta tym bardziej potrzebuje poczucia bezpieczenstwa i wsparcia. Trzymam za was kciuki. Za Axeline i Ciebie wink
  • mucha911 25.07.13, 23:18
    Nie, I nie ma się z tego cieszyć. Ani nie ma z czego być dumnym. Ja nie walczę o ciąże. Postanowione
  • twoj_aniol_stroz 26.07.13, 00:54
    Jest bardzo wiele powodów by się cieszyć i być dumnym. Możesz cieszyć się z tego, że śpisz spokojnie, nie bojąc się rękoczynów ze strony męża, a dumna to możesz być, bo to naprawdę nie było łatwe by odejść od tyrana, bo odnalazłaś w sobie siłę by powiedzieć rodzicom prawdę. My wiemy też, że nie idąc na zabieg uchroniłaś siebie przed koszmarem życia po aborcji, to także powód do radości - ogromnej radości.
    Teraz jest w Tobie złość, niepewność co dalej, ale to minie. To trochę jak z silnym urazem: początkowo rana nie boli,bo człowiek jest w szoku, ale z czasem zaczynasz czuć ból. Ty jesteś bardzo mocno poraniona przez męża,nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie i ta złość to właśnie jest reakcja na ból jaki sprawia trauma po pobycie u niego. Dodatkowo wcale nie ułatwia Ci życia świadomość, że jeszcze nie raz przyjdzie Ci się zmierzyć z nim. Dlatego proponowałam Ci psychologa, bo naprawdę ktoś powinien zająć się profesjonalnie rozbrojeniem tej bomby jaką jest poraniona psychika, wspomnienia, gorycz po tym co przeżyłaś.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mucha911 26.07.13, 01:03
    Ty naprawdę myślisz, że tylko o niego chodzi? Nie.
    Moja mama miała rację ws. zabiegu.
    Ja się uparłam (głupio), nie wiem czemu.
    Teraz rodzice śpią, ale rano poinformuję ich, że umawiam się ponownie na zabieg.
    Bo wiem, że mama chce dobrze dla mnie.
    Teraz już niczego nie odwołam. Przysięgłam to sobie.
    Możecie mnie nazywać gówniarą, nieodpowiedzialną itp.
    Mnie to obojętne.
  • mama.rozy 26.07.13, 07:45
    czekałam,kiedy tak napiszesz
    mam chce dobrze,tak?zawsze miała rację i kiedy ich słuchałaś,to życie było proste i łatwe,prawda?nie musiałaś popełniac błedów,bo wszystko było pod kontrolą.zadnych pytań,wątpliwości.to skąd wziął się ten facet w Twoim życiu?
    myślenie boli,ale od tego się nie ucieknie,takie zycie
    żadna z nas Cię kamieniem nie uderzy,sama to zrobisz-jak zrozumiesz,że dobro to tylko życie.śmierc na tym forum jeszcze nikomu nie przyniosła niczego dobrego.
    i-paradoksalnie-dziecko będzie cierpiec chwilę,na szczęście aborcja jest krótka,bolesna,ale krótka.Ty z tym zostaniesz już na zawsze.
    pomyśl,dlaczego chcesz byc grzeczną i miłą dziewczynką,która,co prawda,zawiodła rodziców,bo nie ten facet,ale już resztę szybko ułagodzi i posprząta,żeby było cacy.pomyśl.

    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • mucha911 26.07.13, 07:59
    Nie lubię domorosłych psychologów. To raz.
    Moje zycie i moje decyzje to moja sprawa. Moja ciąża, moja sprawa. Nie Twoja. I nikomu na forum nic do tego. To dwa.
    Będę chciała wrócić do męża - to wrócę. To trzy.
    I wrócę. To cztery.
  • axelina 26.07.13, 08:03
    rozumiem Twoje uczucia mucha, wiem co chodzi Ci po myśli i chyba znam przyczyny, czemu tak reagujesz. Rozumiem mamę pewnie bierze pod uwagę ze się możesz rozwieść i dziecko po 1. rozwód utrudni , po 2. nigdy nie uwolni Cię od męża bo oboje jesteście rodzicami , no i też mama pewnie martwi się, że może ono skłonić Ciebie do powrotu do niego, czy coś, itd, itd. hmm nic Ci nie mogę radzić odnośnie decyzji , sama wiesz w jakiej znajduję się sytuacji ...
  • mucha911 26.07.13, 08:06
    U mnie postanowione - aborcja. Nic innego.
    Dzieciak dalej się teraz we mnie rozwija, ale to jego ostatnie dni.
    Natomiast cd męża - pisze prawdę, Powyższa odpowiedź nie była ironią.
  • mama.rozy 26.07.13, 08:21
    wróc wróc,widocznie za mało bił
    smutne,chociaż typowe,jakbyś była chociaż trochę mniej zaślepiona,poczytałabyś o syndromie kobiety bitej,albo sztokholmskim
    w końcu tylko trochę bił,prawda?nie tak,żeby do szpitala.no a jak raz mu się rączka omsknie i silniej przywali,pewnie zasłużyłaś...
    wbij sobie do głowy nr na policję,kiedyś moszesz nie miecz czasu poszukac
    i znajdź miejsce,gdzie będziesz mogła uciec,bo rodzice mogą już nie otworzyc
    jesteś dorosła,sama wybierasz,tylko następnym razem możesz nie miec szansy

    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • axelina 26.07.13, 09:04
    mucha słuchaj jak baba babie co też jest w chu**** sytuacji ... nie rób głupot... wiesz nie chcesz dziecka, dobra , możesz nie chcieć, nawet na swój sposób masz mój podziw , bo też bym chciała nie chcieć nawet mega bardzo i wszystkie moje problemy by się rozwiązały ja zadowolona, rodzina zadowolona, chłopak zadowolony, wielu znajomych ucieszonych bo wróciła ich stara kumpela bez brzucha... i by było , także tu no ja Ci nic nie powiem więcej ponadto co powiedziałam

    ale co do męża?? MUCHA!! no! weź się w garść! ja wiem ofiara przywiązuje się do oprawcy bo się z nim utożsamia itd. on taki silny ma na nią wpływ, jej życie jej los, jawi się jako potęga, trzeba się utożsamić żeby poczuć się pewniej silniej jak w domu (to tak w uproszczeniu mega syndrom sztokholmski co Ci go wymieniały dziewczyny) podobnie syndrom kobiety bitej, ale po co ta teoria? mówmy o życiu ... słuchaj mucha ja wiem mąż, partner, żyjecie razem już kilka lat, przyzwyczajenie, wspólny dom , rodzina, co powiedzą ludzie, jak się rozejdziecie itd. hm... ale on cię leje i co? usuniesz ciążę, a ten myślisz, że się opamięta? no może max 1 miesiąc, ale jak Ci odpłaci za ten miesiąc nie bicia to możesz mieć problemy ze wstaniem , znam przypadek kobiety ... opowiem Ci... była wielka miłość, podróże dookoła świata, no cuda, wzięli ślub, zamieszkali w cudownym domu, mąż znany człowieka, kasa się przelewała ja wiem 1 dzień po ślubie pierwszy raz ją uderzył niby za nic... mówił 2 jajka na miękko 1 na twardo , wszystkie były w jego mniemaniu na miękko ... to dla posłuszeństwa żonie trzeba przyłożyć ... i tak od tego dnia regularna tresura to perfumy złe, źle się ubrała na wyjście, obiad nie smaczny, sex zmienił się wręcz w gwałt, bo ona nie chciała, a ten rozbuchany nie ma że ona nie chce, że coś tam bo ... żona... jak żona to ma dać, zaszła w ciążę, ale że mąż tłukł i raz tak stłukł, że poroniła co bardzo źle przeszła psychicznie... tak żyli dalej... aż pewnego dnia tak ją pobił po 7 latach małżeństwa, że ledwo przeżyła, postanowiła, że to koniec, ucieka. Zwiała najpierw na wioskę do matki, a ten koleś za nią, potem do jakiś znajomych, koleś za nią, potem gdzieś tam ten za nią... nie wiem jak to się dalej toczyło, ale wiem, że tak uciekała długo z tego co wiem niedawno zakończyła się rozprawa uniewinniająca dla tej kobiety bo jej mąż znalazł ją gdzieś tam i chciał wręcz zabić , a ta w samoobronie go popchnęła i uderzył głową w jakiś kant, czy coś tam... mucha... wiesz ja mam nadzieję, że nie skończy się u Ciebie jak tu... ale no... pchasz się w kłopoty , dalsze bycie i prześladowanie chcesz tego?
  • twoj_aniol_stroz 26.07.13, 08:16
    Nie miała racji, czego dowodem są przeżycia kobiet przychodzących na to forum. Syndrom to wredne doświadczenie, bo łapie w najmniej oczekiwanym momencie.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mucha911 26.07.13, 08:22
    Mój ojciec to policjant, więc wiesz....
    Numer na pamięć znam.
  • mucha911 26.07.13, 08:30
    To oczywiście do mamy róży było
  • mama.rozy 26.07.13, 08:35
    przyjedzie?czy poczeka,ja większośc?tatusiowie najczęściej nie przyjeżdżają.kumple tatusia też nie.taki lajf.
    a ponieważ i tak mnie nie lubisz,to jeszcze coś dorzucę(z mojego podwórka-jestem pielęgniarką,nie psychologiemwink)
    mieliśmy kiedyś taką p.Anię,z nowotworem piersi,zjedzone prawie całe,za późno zobaczyła
    młoda babka,przed 40tką,podobno z bólu nie wstawała długo i z tego miała rany na plecach(nie odleżyny,zwykłe rany)
    miła,wygadana,jak ją nie bolało,opowiadała świetne dowcipy
    cały czas się zastanawiałyśmy,dlaczego tak późno,dlaczego wcześniej nic nie zrobiła
    dopóki nie przyszedł pan mąż
    kobieta leżała w łóżku,ale jej mina,oczy mówiły wszystko,nie musiała mówic
    on tylko posiedział,kupił jakiś soczek i poszedł,odwiedzał ją co jakiś czas
    a kobieta od tej pierwszej wizyty zapadła się w sobie,ucichła.kiedyś przy zmianie opatrunku,skóra z tej rany odpadła,pokazał się goły kręgosłup.kości.to to ą tak bolało,ale bała się powiedziec.on ją bił tak,że odpadały jej części mięśni-potem to przykrywała skóra,zarastało.proces nowotworowy pogorszył gojenie się ran,dlatego wszystko się wydało.ale nic nie mogliśmy zrobic,ona nie chciała.
    to tak w skrócie,pewnie i tak Cię nie wzruszy
    to tylko tak ku pamięci,że nie jesteś sama,nie Ty jedna obrywasz i nie -niestety-ostatnia
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • mucha911 26.07.13, 08:48
    Masz rację. Nie wzruszyło mnie to.
    Już się uodporniłam na takie łzawe historyjki.
    Ja też mogłaby sporo opowiedziec, ale po co? Kogo to obchodzi? Co mi to da? Nic.
    A litości i współczucia nie chce.
    Czy ojciec tudzież jego koledzy przyjadą? Nie wiem. Chcesz, dam ci numer i zapytasz się.

    Tak, bił za mało. Tak, tęsknię za tym. Tak, może jak mi rozwali łeb, to się otrząsnę.
  • mucha911 26.07.13, 09:00
    Wiesz, z czego najbardziej chce mi się śmiać? Z mojej mamy. Płacze, bo myślała, że uratuje córeczkę przed złym mężem, a tu dupa.
    Tak, ja potrafię byc milutka tylko do czasu.
    I mój dzieciaczek tez się o tym przekona niedługo.

    P.S. Tak, tak, wiem, ja do końca życie z tym zostanę, dopadnie mnie syndrom, i nie będę mogła sobie tego wybaczy. Tak, wiem.
  • axelina 26.07.13, 09:14
    aj mucha mucha... jakaś mega agresja Ci się włączyło, tylko , że powinnaś ją skierować na liczę szybko (ex) męża , a nie dookoła Ciebie, on bije on jest zły, a teraz za to , że Cię tłucze dostanie nagrodę żona wraca... znaczy, że jej to pasuje ... a to będzie tłukł dalej

    ojciec Twój to powinien wziąć 2 kolegów 3 pałki i kilka innych zabawek i zrobić tresurę mężu żeby ten popamiętał , a nie
  • mucha911 26.07.13, 09:39
    Bo już nie daje rady z tym wszystkim.
  • wiesia140 26.07.13, 10:17
    Zgłoś przemoc , niech oberwie za swoje, na nim się wyładuj , tam skieruj agresje.
    --
    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
  • mama.rozy 26.07.13, 10:25
    to krzycz tu,my tez niejedno wysłuchałyśmy
    nie musisz siebie krzywdzic
    niczego- nam-nie musisz udowadniac,jesteś,pójdziesz,będzie następna
    to,że z Tobą rozmawiamy,swiadczy tylko o tym,że szanujemy Ciebie-Ciebie konktetnie-jako człowieka
    po prostu zasługujesz
    a że krzyczysz?krzycz.ile tylko możesz.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • axelina 26.07.13, 10:32
    wiem mucha mam tak samo sad też nie daję rady... normalnie zmienia mi się jak w kalejdoskopie ... aaaaaaaaa... poczekaj parę dni, odpocznij...

    hmm mnie by się też przydało odpocząć ...

    masz 10 tydzień? to Twoja dzidzia starsza od mojej 2 tygodnie ja mam dziś 8 big_grin

  • emilia4321 26.07.13, 10:42
    Mucha, przykro mi, że czujesz się gorzej, takie wahania nastroju w ciąży są częste. Nie obraź się, ale odnoszę wrażenie, że chcesz wszystkim zrobić na złość. Matce - żeby wrócić do męża, ojcu - to samo, nam z forum pokazać, że jednak zdecydowałaś się usunąć. Tylko swojemu mężowi oprawcy chcesz dogodzić, jesteś mu wierna do końca. Zastanów się dobrze czy nie powinnaś własnie nas posłuchać, te głosy z forum proponują Ci inne życie niż dotychczas, bo Twój związek małżeński był chory, Twoi rodzice postępują bardzo źle namawiając cię do aborcji, chcą Cię skrzywdzić. Nie miałas do tej pory oparcia w swojej rodzinie ani miłości. My proponujemy Ci inne życie, uczciwe, szczęśliwe, oparte na miłości. Wybór należy do Ciebie oczywiście, do niczego Cię nie przymusimy, nie znamy Cię i nie poznamy. Wybierz mądrze.
  • nadulinowo 26.07.13, 11:55
    To jest tak: Twoje życie, robisz z nim, co chcesz.

    Masz szansę na to, by było ono wreszcie spokojne, by za jakiś czas się ładnie i elegancko ułożyło. Masz szansę. Jesteś na bardzo dobrej drodze. Wykorzystasz tę szansę albo ją spalisz. I nadal będziesz żyć w szambie, w którym żyłaś do tej pory.

    Wiesz, jakie są konsekwencje powrotu do męża.
    Wiesz, jakie są konsekwencje zabicia dziecka (choć się z nich śmiejesz).

    Jesteś chorobliwie uwiązana do męża. To dziewczyny Ci już elegancko przedstawiły.

    Masz szansę. Twoja decyzja. Twoje życie.
    Dziecko pójdzie wprost do nieba.
    A Ty powrócisz do swojego mini-piekiełka na ziemi.

    Załączam moc serdeczności dla Ciebie. Bądź dzielna. Mimo wszystko.
  • mojaada 26.07.13, 14:17
    Nic dodac , nic ujac...
  • 2mama76 24.07.13, 23:57
    Gdy rano wstaniesz przeczytaj raz jeszcze słowa przestrogi od kobiet, które niejedno w zyciu przeszly i nie zabijaj swojego dziecka... Rodzice na pewno Tobie pomoga, to Twój facet zasluzyl sobie przeciez na to, żeby go usunąć z zycia a nie bezbronne dziecko. Może teraz jeszcze nie jesteś do końca tego swiadoma, ale zabicie dziecka przez matke to okrutna zbrodnia, która będzie Cie przesladowac do końca zycia, jeśli masz w sobie choć trochę wrazliwosci. Ja za 1,5 miesiąca zostane po raz drugi matka, pierwsze dziecko urodziłam w Twoim wieku. Zapewniam Cie, ze nikogo w zyciu nie pokochasz tak, jak możesz pokochać własne dzieci i nikt tak jak dziecko nie odmieni Ciebie samej.
  • mojaada 26.07.13, 11:28
    Bozę...mucha co w tej twojej glowie siedzi? Albo ktos sobie tu jaja robi z nas, albo powinnas isc sie leczyc do psychologa czy psychiatry.
  • mojaada 26.07.13, 11:42
    Jak mozna mowic o swoim dziecku, Dzieciak ma pare dni a do meza i tak wroce. A tekst:

    Wiesz, z czego najbardziej chce mi się śmiać? Z mojej mamy. Płacze, bo myślała, że uratuje córeczkę przed złym mężem, a tu dupa.
    Tak, ja potrafię byc milutka tylko do czasu.
    I mój dzieciaczek tez się o tym przekona niedługo.

    Po prostu chyba sie z swoim mezem dopasowalas. Zal mi twojej matki, zal mi twego dziecka, ciebie mi juz zal nie jest.
  • calimeczka 26.07.13, 14:32
    Mucha...
    Nikt za Ciebie życia nie przeżyje. Masz wybór. Nam nie zrobisz na złość.
    Nie dajesz rady?? Sytuacja Cię przerasta? Znaczy że czas wydorośleć. Przestać bawić się w osobę dorosłą - tylko naprawdę wydorośleć.
    Jakąkolwiek decyzję podejmiesz - Ty poniesiesz konsekwencje.
    Powodzenia.
  • mucha911 26.07.13, 14:51
    Decyzje podjełam. Tym razem ostateczną i nie do odwołania. W obydwóch sprawach.
    Za wszystkie słowa dzięki.
    Pa
  • emilia4321 26.07.13, 15:07
    A można wiedzieć jakie to decyzje?
  • mucha911 26.07.13, 15:24
    Takie, jakie przedstawiłam powyżej.
    Teraz już nawet nie liczę na pomoc rodziców. Zdązyłam się już pokłócić z matką.
    Powiedziałam trochę za dużo. Przesadziłam, i mam tego świadomość. Ale nie cofnę czasu.
    Wrócić do meża już wróciłam. Nie potrzebowałam na to za dużo czasu.
  • mojaada 26.07.13, 15:26
    Szkoda bylo naszego czasu. Wydaje mi sie dziewczyny ze albo to byl niezly zart albo kobieta ma nierowno pod sufitem.
  • nadulinowo 26.07.13, 16:04
    Jest uzależniona od męża. Tak bywa. Jest uzależniona od bycia bitą i poniewieraną. Też tak bywa.

    Mam nadzieję, mucha, że kiedyś jeszcze dotrą do Ciebie nasze słowa. Zawsze masz szansę odejść od męża i wybrać spokojne życie. Zawsze masz na to szansę. To była jednak z tych możliwości, szkoda, że jej nie wykorzystałaś do końca.
    Szkoda, że w podzięce za to, że mąż Ciebie katuje, postanowiłaś zakatować Wasze dziecko. A sobie dołożyć kolejne męczarnie.
    Trzymaj się i jakby coś, to pisz.
  • mucha911 26.07.13, 16:15
    Chciałabyś, aby to był żart, prawda?
    No niestety, moja droga, muszę cię rozczarować. Nie takie rzeczy się dzieją na świecie. Pora to sobie uświadomić.
  • mucha911 26.07.13, 16:15
  • emilia4321 26.07.13, 15:35
    Ok, skoro wróciłaś do męża to nie możecie po prostu wychować tego dziecka? Jesteście w związku małżeńskim więc posiadanie dziecka to rzecz bardzo naturalna. I co dalej, godzisz się żeby mąż Cię bił czy zamierzasz się przeciwstawić? Będziesz szukać pomocy w jakiejś instytucji czy po prostu pozwolisz się mu bić?
  • mucha911 26.07.13, 16:16
    Nie wiem, co zamierzam ws przemocy. To mi jest obojętne, jakkolwiek to nie brzmi.
    Natomiast dziecka to on sam nie chce. Tutaj to nawet nie ma o czym dyskutować.
  • mama.rozy 26.07.13, 16:25
    mucha
    mam nadzieję,że przeżyjesz
    chociaż to pewnie też Ci obojętne
    my tu,niestety,już nic Ci nie poradzimy
    ale nie straciłyśmy czasu
    zaczęłaś myślec i to Cię przestraszyło.tak bywa.
    pamiętaj,że w razie czego,jak będziesz potrzebowac pomocy,możesz napisac.nawet w ukryciu się pomożemy
    ja cię tylko o jedno proszę-miej gdzieś schowane pieniądze,żeby móc uciec jak będziesz chciała.wiem,że to trudne,ale zrób to dla siebie.czasem warto przeżyc.
    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • mojaada 26.07.13, 17:19
    MUCHA to zrob co masz zrobic , wyskrob sie o ile jestes w ciazy - bo ja w to nie wierze i daj ludziom tutaj spokoj. Siedz z mezem katem, niech cie napierdziela, zreszta po twoim niewyparzonym pysku widze ze lepsza od niego nie jestes, napieprzajcie sie obydwoje i powodzenia.

    Dziewucha robi sobie z was niezly ubaw, a wy nadal jej nagadujecie o dziecku. Zgrywala milusia biedna pokrzywdzona, pozniej zaczela gadac jak jakas potuczona.
    Wezcie dziewczyny otworzcie oczy, kto normalny nawet w dolku pisze takie rzeczy:


    Wiesz, z czego najbardziej chce mi się śmiać? Z mojej mamy. Płacze, bo myślała, że uratuje córeczkę przed złym mężem, a tu dupa.
    Tak, ja potrafię byc milutka tylko do czasu.
    I mój dzieciaczek tez się o tym przekona niedługo.

    P.S. Tak, tak, wiem, ja do końca życie z tym zostanę, dopadnie mnie syndrom, i nie będę mogła sobie tego wybaczy. Tak, wiem."

    TO JUZ JEST CHORE! I tak jak mowie albo sie zabawia waszym kosztem, albo jest psychiczna i powinna sie leczyc! Bo jakby chciala naprawde usunac to by poszla i tyle, jakby chciala pomocy to by ja przyjela chociazby od swoich rodzicow, a ona sobie drwi z matki, ojca , z dziecka! i z was!

  • axelina 26.07.13, 17:31
    Mucha!!! robisz wielki błąd!!!
  • mama.rozy 26.07.13, 17:35
    mojaada-nawet gdyby,czy coś nam ubyło?jeśli to troll i się świetnie bawi-co nam z tego?tym lepiej,bo nie zginie niewinne dziecko a realna kobieta nie dostanie realnych batów
    był problem,próbowałyśmy go rozwiązac-nam nie wyszło
    ale może ktoś przeczyta,coś w nim ruszy
    więc spokojnie
    --
    panilyzeczka.manifo.com/blog-pani-lyzeczki
  • mas.ad 26.07.13, 17:52
    Pierwszy raz weszlam na to forum. Akurat trafilam na watek Pani "muchy". I troche mi to trollem smierdzi, który podkręca towarzystwo a gdy napięcie opada to znowu wyjeżdza z tekstami.
  • mama.rozy 26.07.13, 17:55
    nie pierwsza,nie ostatnia,spokojnie,przyzwyczaiłyśmy się
    i naprawdę-to byłaby komfortowa sytuacja
    --
    www.zakatek21.pl/portal/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka