Dodaj do ulubionych

A może inaczej-aborcja ratuje życie....matki

21.11.14, 17:54
Witam

A ja chciałabym podejść do tematu z nieco innej strony, większego zrozumienia dla kobiety i jej decyzji , zrozumienia faktu że kobieta może po prostu nie chcieć mieć dzieci , brzydzić się dzieci i postrzegać fak, ciąży , porodu i macierzyństwa jako cos tak strasznego, ze wolalaby popelnic samobojstwo niz przez to przechodzic.
TO JA.
Mam 33 lata i od maleńkości wiedziałam , że nie chce dzieci. Brzydziło i nadal brzydzi mnie wszystko zwiazane z ciążą, porodem,noworodkami itp. Współżycie rozpoczelam późno TYLKO ze strachu przed ciąża. Wiele lat z podwojnymi zabezpieczeniami.Wszystkich partnerów zawsze informowałam ,ze dzieci nie chce. Jeżeli partner po jakims czasie chcial potomka, wolałam odejsc niż zawracac mu glowe , bo wiem ,że dziecka nigdy nie urodze. Moja niecheć do dzieci jest tak wielka ,że nie wzielam bierzmowania głównie po to ( juz w wieku 15 lat mialam takie przekonania )by nigdy nie byc chrzestna i nie byc narazona na prosby ze strony rodziny, niezreczne sytuacje odmowy itp. I mowie o tym szczerze.
Niestety, pare lat temu okazalo sie ze nie moge brac pigulek ani zadnych srodkow z hormonami. Pozostaly prezerwatywy i kalendarzyki .W razie problemu bralam pare razy pigulke po ale ostatnie konsekwencje takiej dawki hormonow byly tak straszne , ze powaznie myslalam ze sie wykoncze. Jednak bralabym nadal ta tabletke w razie koniecznosci,gdyby nie pomylka. Zreszta zdecydowalam sie juz na zabieg podciecia jajowodów na Slowacji i chcialam sie tam wybrac po Nowym Roku by raz na zawsze miec spokoj. Niestey zawiodla mnie rutyna. Mam swoje lata, partner po 50tce, zle policzylam dni, nie zastosowalismy prezerwatywy.Przestałam byc tak czujna jak zawsze. Dopiero po tyg dotarlo do mnie ze pomylilam sie o tydz, na tabletke po juz bylo za pozno.I niestety-jeden jedyny raz i pyk .Ciaza. Oczywiscie termin zabiegu juz mam umowiony i zdania nie zmienie,bo gdyby przymuszono mnie do bycia w ciazy od razu ze soba koncze.
Pomijając fakt warunkow bytowych , bo takich tez nie mam dobrych ,chcialam po prostu powiedziec że są takie kobiety, nawet hmmmm dojrzale, dla ktorych ciąża , porod i dziecko jest jak wyrok smierci bo po prostu tego nie chca. Pewnie to jakis defekt emocjonalny ale niestety dla mnie ciaza to katastrofa a male dziecko to przepraszam za wyrazenie ale ,,obcy", ,,pasozyt " ktory gniezdzi sie w moim ciele i od tej pory nie ma juz mnie a jest tylko ,,to " i jego potrzeby. I zanim zostane oskarzona o psychopatyzm badz nieczulice powiem , ze mam przyjaciól od dziecka , znajomych , niewielka ale rodzine i kocham tych ludzi, jestem wrazliwa na ich cierpienie , pomagam jak trzeba.Kocham zwierzeta , pomagam im tez,generalnie wiele kocham jedynie do dzieci czuje cos zupelnie przeciwnego. Są też kobiety bez instynktu macierzyńskiego i nie zawsze pojawia on sie z wiekiem.A raczej jego brak nasila.
Edytor zaawansowany
  • ola.olenka30 21.11.14, 20:20
    Hej.no skoro masz takie podejscie od wielu lat...ja mialam podobne mysli ale z jednej strony chcialam miec dziecko ale nie wyobrazalam sobie byc samotnie wychowujaca matka, gdzyz sama sie wychowalam bez ojca , matka pijaczka i wyrastalam w totalnej biedzie gdzie cale dziecinstwo chodzilam glodna i musialam do sasiadow chodzic prosic sie o jedzenie..bo matka byla pijana lub nie miala pieniedzy na jedzenie.i taki mam iraz psychiczny po takim dziecinstwie , ze sie boje teraz wszystkiego.i balam sie donosic ciaze ze wpadne w depresje i bede chciala sobie odebrac zycie...poprostu nie mialam psychicznie sily na ciaze i wychowanie dziecka.jestem ostatnio bardzo slaba psychicznie i ledwo z sama soba daje sobie rade...a co dopiero ciaza i sama za granica bez nikogo i zarabiam tu bardzo malo .ale mam straszne wyrzuty sumienia i caly czas mysle o tym co sie stalo ze usunelam i mysle a moze bym dala rade a moze a moze....a jakby to wygladalo..jakby wygladalo moje dziecko ktore bylo owocem mojej milosci do męża sad sad sad a od meza nie mialam wsparcia.powiedzial rob jak uwazasz...ze on teraz nie moze do mnie przyjechac...a ja sie juz strasznie czulam fizycznie i psychicznie..jestem zalamana nie umiem od roku podejmowac decyzji na nic sie zdecydowac mam lęki a ciaze usunelam tydzien temu sad masakra...teraz sie boje ze do konca zycia bede za to pokutowac i cierpiec...
  • mmk9 22.11.14, 13:35
    Czemu taki tytuł? Dlaczego właściwie nie napisałaś "życie kobiety"? Albo wręcz "nosicielki pasożyta"?
    A ten "kalendarzyk" to w jakiejś mocno pożółkłej książce znalazłaś.
  • rozowa81 22.11.14, 14:17
    Napisałam matki odnosząc sie do tego co przeczytałam na wielu forach.Zdaje sobie sprawe ze matka stałam sie , jednak nigdy nie chcialam i nie chce nia byc.A co do kalendarzyka to przyznalam sie ze pomylilam dni, zle spojrzalam na date ostatniej miesiaczki i pomylilam sie o tydzien co nigdy mi sie nie zdarzylo.Chcialam po prostu pokazac , ze istnieja tez takie kobiety jak ja, ktore uczynilyby najwieksza krzywde sobie jak i potomkowi rodzac go.o ile by do tego w ogole doszlo bo watpie czy psychicznie dalabym rade przetrwac ciaze
  • mmk9 23.11.14, 09:17
    rozowa81 napisała:

    >A c
    > o do kalendarzyka to przyznalam sie ze pomylilam dni, zle spojrzalam na date os
    > tatniej miesiaczki i pomylilam sie o tydzien co nigdy mi sie nie zdarzylo.

    Nie rozumiesz. Kalendarzyk to metoda zapobiegania ciąży z zamierzchłych czasów, kiedy nauka o płodności kobiety była w powijakach. Naturalne metody sterowania płodnością na czym innym polegają. Skoro nie masz moralnego problemu z pigułką "po" (wielokrotne jej stosowanie to "wspaniała" alternatywa dla kogoś, komu zdrowie nie pozwala na zwykłe pigułki anty), to są też inne sztuczne metody.
  • nati1011 23.11.14, 11:08
    mmk9 napisała:

    > rozowa81 napisała:
    >
    > >A c
    > > o do kalendarzyka to przyznalam sie ze pomylilam dni, zle spojrzalam na d
    > ate os
    > > tatniej miesiaczki i pomylilam sie o tydzien co nigdy mi sie nie zdarzylo
    > .
    >
    > Nie rozumiesz. Kalendarzyk to metoda zapobiegania ciąży z zamierzchłych czasów,
    > kiedy nauka o płodności kobiety była w powijakach. Naturalne metody sterowania
    > płodnością na czym innym polegają. Skoro nie masz moralnego problemu z pigułką
    > "po" (wielokrotne jej stosowanie to "wspaniała" alternatywa dla kogoś, komu zd


    Kalendarzyk nie może być nawet nazywany metodą zapobiegania ciąży - to tak jakby liczyć, że skoro autobus jeździ PRZEWAŻNIE naszą ulicą o 7,15, to o 7,10 mogę wejść na droge bez sprawdzenia, czy coś nie jedzie. Teoretycznie można, tylko potem nie można się dziwić, ze jednak nas przejechał.

    Co do pigułki "PO" to po prostu gwałt na własnym organizmie i najlepszy sposób na nabawienie się kłopotów zdrowotnych. W połączeniu z kalendarzykiem to PEWNY sposób na nieplanowaną ciążę.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • anka1812 22.11.14, 17:42
    A ja w to nie wierze co piszesz. Sądzę, że używasz tak ostrych słów, aby uspokoić swoje sumienie i sama siebie przekonać, że zabieg to jedyna słuszna sprawa.
    Nie wiem, czy jest sens odwodzić Cię od tego co zamierzasz zrobić, ale może poczytaj co się dzieje z kobietą po aborcji, Jak reaguje jej psychika, jak zmienia sie jej życie. Wydaje Ci się, że usuniesz i wszystko wróci to stanu [rzed zabiegiem, ale strasznie sie mylisz. Zycie będzie już zupełnie inne i pozbawione szczęścia, radości w wielki poczuciu winy. Piszę, bo przez to przechodzę, znam ten stan z własnego doświadczenia. Może pomyśl o adopcji ze wskazanie, Może przez 9 miesięcy zmienisz swoje nastwienie, a jeżeli nie oddasz dziecko i wtedy nigdy nie pomyślisz o sobie, jako o morderczyni.

    Zastanów sie raz jeszcze...
  • nati1011 22.11.14, 20:21
    zacznę od tego że gadasz głupoty i mijasz się z prawdą.

    Aborcja nic nie ratuje. Zawsze zabija i dziecko i matkę.

    Nie jesteś wróżką nie wiesz co by było - boisz się, wymyślasz niestworzone historie, ale to wcale nie znaczy że masz rację. Z twojego postu wynika, ze masz problem psychiczny i nie jest on związany tylko z ciążą czy dzieckiem. I trudno w twoim wypadku mówić o dojrzałości. już pisanie o ciąży jak o wyroku śmierci to naprawdę nie tylko przesada ale i kłamstwo.

    Dorosłość i dojrzałość to odpowiedzialność. A ty postępujesz głupio. Masz prawo nie chcieć mieć dzieci ale stosowanie w tym celu kalendarzyka (tego nie da sie nawet nazwać metodą zapobiegania ciąży, a jedynie ruską ruletką) i prezerwatyw nie jest dojrzałe tylko głupie

    Po co piszesz na tym forum? Oczekujesz zrozumienia? Tu go nie znajdziesz. bo my tu ani nie namawiamy ani nie wspieramy kobiet w robieniu sobie krzywdy.



    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • rozowa81 23.11.14, 13:45
    Tak jak wspomnialam, nie moge na stale przyjmowac niczego z hormonami tak wiec tabletki ,zastrzyki,implant czy plastry odpadaja.Probowalam krązkow, tez nie dalo rady, a spirali ginekolog nie chcial mi zalozyc argumentujac-Pani nie rodzila.Stąd kalendarzyk i prezerwatywy.I moja decyzja o podcieciu jajowodów.
    A czemu pisze tutaj? Bo chcialam przedstawic inny punkt widzenia, sadze ze istnieja tez kobiety takie jak ja.Zdaje sobie sprawe ze jest to jakis defekt psychiczny w mojej kobiecosci, niemniej jednak taka jestem.
  • nati1011 23.11.14, 19:24
    Na tym forum uświadamiamy kobietom, ze aborcja jest ZAWSZE ZŁA.

    Twoje argumenty są nieprawdziwe i niczego w tym twierdzeniu nie zmieniają. Jeżeli nie zechcesz się nad tym zastanowić, to ten wątek na tym forum jest nie na miejscu.

    A co do twoich działań - nie rozmawiamy teraz o metodzie zapobiegania ciąży. Ty już jesteś w ciaży. I czy ci się to podoba czy nie rośnie w tobie dziecko.

    A ty zamierzasz je zabić. Uważasz że to jest ok? Że masz prawo pozbawić życia swoje dziecko, bo wydaje ci się że nie cierpisz dzieci? Tak świadomie napisałam, ze ci się wydaje. Bo tego nie da się stwierdzić na mając urodzonego własnego dziecka. Jeżeli sądzisz że uczucia macierzyńskie rodza się od momentu pozytywnego testu, to twoja wiedza o tym jest na takim samym poziomie jak wiedza o antykoncepcji.

    Teraz jeszcze mozesz coś zrobić. Jak zabijesz to dziecko, to już nic nie bezie takie samo




    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • rozowa81 23.11.14, 19:51
    Jezeli nie ,,zabije " ,jak sie wyrazilas, tego dziecka , to ono zabije mnie. Nie zniose ciazy, wielkiego brzucha ,zniszczenia ciala i odczucia posiadania obcego w srodku. Zle sie stalo ze do takiej sytuacji doszlo, zawsze bardzo pilnowalam ,coz zwiodla mnie rutyna i jakies glupie przekonanie ze juz za stara jestem na ciaze.Niemniej jednak skoro tak sie stalo musze ratowac siebie. Ja , jako czlowiek juz zyje , istnieje i uksztaltowalam sie .I swoje zycie musze postawic na pierwszym miejscu.I o tym chcialam tu glosno powiedziec-oczywiscie ze aborcja nie jest niczym dobrym,ale czasami jest mniejszym zlem.Ja znam siebie i wiem ze albo oszalalabym albo poplelnila samobojstwo bedac w ciazy bo juz widze co dzieje sie ze mna teraz i jak bardzo chce by juz bylo po.Nie sadze abym byla jedyna w takim przekonaniu na calym swiecie wiec dlatego chcialam taki punkt widzenia przedstawic.Ciaza to nie tylko dziecko.Matka tez nadal istnieje i tez jest jest zyjaca istota
  • rozowa81 23.11.14, 20:00
    Nie wiem jak edytowac dlatego dopisuje w drugim poscie.Sadze ze przekonywanie sie czy rzeczywiscie dzieci nie cierpie czy nie przez eksperyment rodzenia wlasnego dziecka jest skrajna nieodpowiedzialnoscia.Potem sa takie historie jak Mama Madzi lub dziecko utopione w stawie gdzies tam, bo tez wmawiali-urodzisz , instynkt Ci sie pojawi.I jakos coz nie pojawil sie a dzieciak konczyl bardzo zle , a zanim tak skonczyl pewnie przechodzil gehenne.Ludzie z takim stosunkiem jak ja dzieci miec nie powinni.Wiem to i szczerze o tym mowie.Wiedze o antykoncepcji mam, jak mowie zwiodla rutyna, glupia pewnosc ze skoro tyle lat nic i wiek.Kazdy krzyczy ze po 30tce nie tak hop siup a tu jednak.I gdybym nie spojrzala zle na kalendarz tableteczka po zalatwila by sprawe badz szklanka wody zamiast jako ze nigdy nie swiadomie nie narazilabym sie na ryzyko ciazy.
  • nati1011 23.11.14, 22:39
    to wszystko co masz nam do powiedzenia?

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • rozowa81 24.11.14, 08:47
    Po co ten jad?Wszystko powiedzialam juz w pierwszym poscie. Napisalam go wlasnie po to by zwrocic uwage na fakt mniejszego zła gdzie jest jedna ofiara, i to nie do konca tego swiadoma jeszcze.I aby zauwazyc waznosc kobiety w tym wszystkim.Bo przeciez zachodzac w ciaze nie staje sie TYLKO ciażą.Jest nadal osobnym organizmem i chyba na nia tez patrzec trzeba.Aborcja jest prawnie dozwolona jezeli ciaza zagraza zyciu kobiety.Tak samo powinny zostac uwzgledniane zagrozenia psychiczne.
  • tanzania1 24.11.14, 09:08
    Kalendarzyk to metoda przedwojenna... Jeśli chcesz (no teraz już po fakcie, ale na przyszłość) w naturalny sposób zapobiegać ciąży bez użycia pigułek to poczytaj sobie o naprotechnologii.
    To, że nie chcesz być matką można zrozumieć.. Jeśli tak bardzo tego nie chcesz i nie znosisz dzieci, to lepiej faktycznie, żebys nie była matką..
    Ale abrocja to zabicie dziecka- musisz sobie to jasno powiedzieć i przyjąć do wiadomości, nie oszukiwać sie, że dla własnego dobra i dobrego samopoczucia przerwiesz ciąże i będzie po kłopocie... Nie przerywasz ciąży, tylko zabijasz... Planujesz zabić niewinne dziecko. Ono już jest i ma prawo do życia! To nie jest jakiś zarodek tylko nowy człowiek, konkretna osoba! Nie zabiłabyś nikogo ze swojej rodziny, a myślisz o zabiciu tego maleńkiego dziecka.. Nie rób tego, bo do końca życia będziesz cierpieć.
    Przetrwaj ciążę nie czyniąc krzywdy dziecku i pozwalając mu na dobry rozwój, a potem oddaj dziecko do adopcji.
  • rozowa81 24.11.14, 10:13
    Własnie o to chodzi. Nie przetrwam ciązy. Juz mam powazne mysli samobojcze patrzac na minimalne zmiany w moim ciele, nie jem od kilku dni czujac ze robie sie coraz grubsza a tego nie zniose.Nie moge nawet kęsa przelknać bo wydaje mi sie od razu mnie to pogrubi i zdeformuje.O tym tu caly czas pisze.W tym momencie to albo ja albo zadne z nas...taka jestem i jak sadze sa tez inne kobiety , pewnie niewiele ale sa-myslace i czujace tak jak ja.
  • tanzania1 24.11.14, 10:37
    Pewnie są takie przypadki, ale sądzę, że nieliczne.. Nie znam się na tym, nie wiem co to jest... Jest to w każdym razie nienaturalne, wbrew przyrodzie, żeby matka nie mogła znieść myśli, że nosi w sobie potomstwo i chciała je unicestwić... To chyba jakieś zaburzenie psychiczne.. Nie obraź się, ale wydaje mi się, że sama sobie z tego zdajesz sprawę... Moze pójdź do jakiegoś psychologa/ psychiatry, żeby to wyjaśnił, albo wprowadził jakąś terapię, abyś mogła wytrzymać ciążę... Bo aborcja nie jest żadnym rozwiązaniem. Mimo Twojej niechęci do dziecka nie sądzę, abyś mogła potem spokojnie żyć z myślą, że zabiłaś dziecko. Poczytaj sobie tutaj różne wątki- kobiety niesamowicie cierpią po aborcji, nie mogą sobie poradzić z życiem i z myślą, że zabiły...
  • rozowa81 24.11.14, 10:53
    Od kilku lat jestem w terapii z powodu zespolu nerwicowego.O ciazy i mojej niecheci do dzieci tez wielokrotnie rozmawialismy i moja terapeutka sama wprost powiedziala mi ze z moim podejsciem nie powinnam nawet dopuścić ciązy bo moja psychika, przynajmniej w takiej konstrukcji jak jest teraz tego nie zniesie .To i tak odbrze ze na sama wiadomosc nie skonczylam z soba natychmiast, a mialam od razu taka mysl.Dlatego tez mowie,ze zdaje sobie sprawe ze to defekt na mojej kobiecosci i oficjalnie przyznaje sie do tego.Tak mialam od zawsze .Male dziecko trzymalam moze na rekach dwa razy i tez czulam sie jakbym trzymala rozpalone zelazo.A teraz czuje sie jakbym miala to zelazo w srodku.Powtorze to co mowilam-skoro aborcja jest dozwolona kiedy ciaza zagraza z fizycznych przyczyn matce, powinno to byc rowniez ze wzgledów psychicznych.I dlatego tu napisalam.Aby przekazac ze niektore kobiety poprostu nie moga, nie sa w stanie, nie dadza rady.i ze tu wazy sie ich zycie rowniez.
  • tanzania1 24.11.14, 12:03
    Kurcze, straszne.. Porozmawiaj z terapeutką.. Może jakoś pomoże CI przejść przez tę ciążę.. Najważniejsze dla Twojej psychiki jest to, że nie będziesz musiała tego dziecka oglądać, nie będziesz musiała nosić, przewijać, karmić.. Po prostu oddasz w szpitalu.. Może ta wizja Cię odblokuje...?.. Żebyś tylko przeszła ciążę...
  • rozowa81 24.11.14, 13:02
    Nie.Sama wizja brzucha i znieksztalcenia ciala jest straszna.I tego nie zniose .
  • tanzania1 24.11.14, 13:29
    To nie mam pojęcia jak można pomóc albo co można Ci doradzić, powiedzieć... Aborcja jest zła i tyle... I nikt tutaj nie będzie Cię do niej namawiał, delikatnie mówiąc...Współczuję, że tak się męczysz, ale aborcję odradzam... To dziecko też ma prawo żyć. Ono się na ten świat nie pchało...
  • ponure_doswiadczenie 24.11.14, 16:00
    Witaj rozowa 81. Przeczytałam wszystkie twoje posty i zastanawiam się jak na Ciebie wpłynie aborcja. Powiem ci, że ja osobiście również nie przejawiałam nigdy wielkiego instynktu macierzyńskiego. Ale decyzja o aborcji zawsze się w jakiś sposób odbija na kobiecie. Być może nie każda ma ostre reakcje. Ale nigdy nie masz pewności jak zareaguje twoja psychika. A po tym co piszesz widać, że już teraz próbujesz się samousprawiedliwić, przekonać, że to będzie mniejsze zło. Być może naokoło siebie znajdziesz ludzi, którzy Cię w twoim przekonaniu utwierdzą, z pewnością znajdziesz też takich psychologów. Ale my tutaj,które mamy to doświadczenie za sobą nie uwierzymy, że usunięcie ciąży będzie mniejszym złem. To racjonalizacja, która ma na celu usprawiedliwienie zła.
    A nawet jeśli na jakiś czas zbudujesz wokół siebie mur w postaci przeświadczenia ,,to była dobra decyzja, mniejsze zło'' itp, to zawsze jest ryzyko, że ten mur kiedyś runie i zacznie się wielki ból...

    Wiem, że o tym nie pisałaś. Ale raz na jakiś czas można poczytać o jakiejś celebrytce,która chce dla kobiet wolnego wyboru..Powiem ci, że po tym co przeżyłam nie wierzę w to, że kobiety które usunęły ciążę na prawdę nie mają z tym żadnego problemu. Często jest tak, że uciekamy przed swoimi prawdziwymi uczuciami. Takie osoby mogą nawet promować, czy walczyć o prawo do aborcji ochraniając w ten sposób swoją psychikę przed załamaniem i utwierdzając się za każdym razem w tym, że dobrze robią. A co na prawdę czują tego nie wiesz..

    Na twoim miejscu zastanowiłabym się nad tym co przyczyniło się, że ciąża tak cię brzydzi? Skąd taki stosunek negatywny? Jak byłaś traktowana TY? Czy się z Tobą liczono w rodzinie, uwzględniano twoje potrzeby? Jak twoje relacje z mamą, tatą? Może to nad którymś z takich problemów psychologicznych należałoby popracować?
    Jeśli masz jakieś problemy natury psychicznej, typu skłonność do depresji, czy nerwicy, to aborcja może te problemy powiększyć.
    Pamiętaj, że każdy z nas przychodzi na świat w wyniku ciąży. Nie da się inaczej. Wiem, że można nie lubieć być w ciąży, nie chcieć itd itp. ale aborcja nie jest rozwiązaniem.
    Sama zdecydujesz. Ale proszę Cię. Postaraj się zmienić podejście do ciąży, do całej tej fizyczności.Zobacz w tym człowieka, jednego z nas...Zachęcam Cię do tego. Każdy z nas w końcu był kiedyś zarodkiem, potem płodem, potem niemowlęciem, a teraz człowiekiem...Nie da się ukryć, że przecież wszyscy tak powstajemy. Życzę ci zmiany perspektywy. To by była dla Ciebie wspaniała lekcja życia..
  • rozowa81 25.11.14, 11:50
    Nie potrafie myslec inaczej mimo ze temat mojego podejscia do ciazy i dzieci poruszalam na terapii.Mam tak od zawsze , nawet jako dziecko nie znosilam mniejszych ode mnie.Mimo to kocham zwierzeta , male, duze pomagam im ile moge, Pracowalam kilka lat z osobami starszymi i mimo ze potrafia dopiec mam do nich wspolczucie i czulosc.Do dzieci niestety nie. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze calkowity brak warunkow bo nawet gdybym sprobowala przejsc ciaze na uspokajaczachi z pomoca terapeuty to nie przetrwam finasnowo.Mam prace ale bez umowy, zdecydowalam sie swiadomie na taka bo moge zarobic wiecej niz 1400 zl jak do tej pory w pracach na ,,bialo" Niemniej jednak jest to praca gdzie liczy sie fizycznosc , wyglad jak i dobra kondycja bo musze sporo nosic przenosic itp.Ciaza spowoduje ze mi podziekuja wiec nie bedzie za co zyc.Na partnera liczyc nie moge bo sam coz....nie ma hmmmm jak to nazwac stalych zarobkow, zreszta nie zyjemy ze soba jakos wyjatkowo blisko a raczej bardziej w wolnym ukladzie.Zabieg to jedyne wyjscie.Licze jednak ze moze nie bedzie nie bedzie potrzebny bo chyba organizm pod wplywem stresu reaguje samoistnie i zaczyna mi sie wlasnie krwawienie.Tak wiec najwyrazniej sytuacja rozwiazuje sie sama
  • ponure_doswiadczenie 25.11.14, 20:12
    Wiesz, ja Cię nie będę przekonywać, bo Ty i tak będziesz przekonywać nas, że to nie ma sensu, bo po prostu nie chcesz. kobieta, która chce zachować ciążę zawsze będzie szukała rozwiązań. Znajdzie pracę na czas ciąży na umowę o pracę, aby mieć świadczenia. Ojcu dziecka zapowie, że będzie płacił alimenty. Złoży wniosek o mieszkanie socjalne do urzędu miasta, aby było taniej, pójdzie do Mopsu zapyta o zasiłki. A jak kobieta nie chce albo za bardzo się boi, to będzie szukać wymówek.
    Jeśli sprawa się sama rozwiązuje...cóż..to chyba lepiej dla Ciebie. Wiesz już, że absolutnie nie chcesz być w ciąży, to zabezpieczaj się na przyszłość, aby już więcej nie musieć przezywać podobnych dylematów..Poza tym życzę wszystkiego dobrego.
  • rozowa81 25.11.14, 21:07
    Mam nadzieje ze sama sie rozwiaze bo cos sie dzialo przez wiekszosc dnia i niestety znowu nic.Tak oczywiscie.Zamierzam podwiazac jajniki na Slowacji aby wiecej nie miec takiego klopotu.Jezeli okaze sie ze zabieg nie bedzie potrzebny to finanase natychmiast przeznacze na zabieg podwiazania.Jezeli jednak tak to jak tylko zbiore wystarczajaca kwote uwolnie sie od tego wiecznego strachu.Co do tego co napisalas wczesniej zgadzam sie w 100% są opcje, niemniej jednak nie wszystko jest mozliwe do zrealizowania.Praca na umowe-kto przyjmie ciezarna?Mnie juz od 28 roku zycia miedzy wierszami pytano o moje plany macierzynskie-mimo ,ze jest to niedozwolone.Alimenty od partnera sa niemozliwe.To czlowiek z zerowych dochodem i zerowym stanem posiadania jak dla hmmm panstwa.Nic nie jest na niego i w zyciu grosza nie zarobil powiedzmy leagalnie wiec nawet renty dziecko nie mialoby po nim gdyby umarl.A mieszkanie-teoretycznie swoje mam, na papierze, co uniemozliwia mi staranie sie o socjal.Wiem bo juz chcialam nie raz miec swoj typowy kąt.W praktyce mieszkanie jest malutkie a i sa w nim inni lokatorzy ktorzy sa tam zameldowani na stale wiec nawet dla mnie jest malo miejsca jak bywam rodzinnym domu miedzy wyjazdami do pracy.Plus oczywiscie najwazniejsze jest to ,ze nie chce , nie moge , nie potrafie.Zdaje sobie sprawe ze to nie do konca normalne pod tym wzgledem.Ale kto z nas jest dzis calkiem normalny.Dziekuje za mile slowa Ponure_doswiadczenie i chociaz odrobine zrozumienia.Wiem ze kiedys moj defekt unieszczesliwi pewnie mnie , bo na starosc nie bede miala wielkiej rodziny.Uwazam ze jednak to bardziej fair zebym to byla tylko ja niz dwoje ludzi.Pozdrawiam
  • ponure_doswiadczenie 27.11.14, 02:45
    Rozchorowałam się na amen. Nie mogę spać..no i przypomniałam sobie o Tobie. Wiesz,ja uważam, że jesteś trochę pokaleczona emocjonalnie. I to nie dlatego,że nie lubisz dzieci,nie chcesz ich mieć tylko chodzi o to co piszesz, jak to argumentujesz. Zafiksowałaś się na tej aborcji bo tak, bo twierdzisz, że masz jedyne i niepowtarzalne powody, aby to zrobić. Jesteś nietypową kobietą, bo dzieci nie lubisz, ciąży nie lubisz, bo nie chcesz, bo partner ma 50 lat, bo musisz pracować. A jak się Tobie podsunie rozwiązania to z góry jesteś na nie. Chcesz to zrobić i już tylko potrzebujesz aby ktoś także Tobie przyklasnął, przyznał ci rację. Ale ja nie będę ci kłamać.
    Kobiety mają na prawdę różne etapy w życiu i często jest tak,że te które nie cierpią ciąży i cudzych dzieci, gdy już przejdą trudy ciąży i porodu potrafi im się zmienić o 180 stopni. Nagle zaczynają szaleć za maleństwem. Ba nawet co niektóre chcą karmić piersią mimo,że wcześniej nie były o tym przekonane. Znam takie przypadki. Nie twierdzę, że każda kobieta musi być matką, dlatego nigdy nie bawię się w głupie namawianie niepewnych chęci macierzyństwa kobiet aby sobie w ciążę zaszły. Ale Ty już jesteś w ciąży i zawsze będziesz o tym pamiętała. Masz już 30 parę lat, tak? Lata będą płynąć. Za rok, za dwa..te problemy,które masz obecnie będą już dla Ciebie nieistotne, a może być przy Tobie ktoś.kto będzie Cię kochał bezinteresownie, za nic, tylko za to,że jesteś jego mamą. To na prawdę niesamowity rodzaj miłości. Jest mi bardzo przykro, że okaleczone emocjonalnie kobiety z tego rezygnują w imię ,,aborcji'' i potem cierpią z powodu straty. Bo to zawsze jest strata. Nawet gdy ciąża jest nieplanowa, gdy się jej nie chce ze wszystkich sił, to można potem odczuć ogrom straty. Tracisz możliwość poznania tu na ziemi ( nie wiem co jest po ziemi,czy jakieś życie pozagrobowe, czy może zmartwychwstanie, czy może ziemia to nasz jedyna szansa) cząstki Ciebie - twojego dziecka. Uwierz mi, gdy człowiek dojrzeje i w końcu zrozumie co tak na prawdę stało się podczas tego zachwalanego ,,zabiegu'' może się załamać. Zaczyna patrzeć inaczej na wszystko,na siebie,na swoje życie. traci do siebie zaufanie.
    Napisałaś, że lubisz zwierzęta. Żadnego z nich pewnie być nie skrzywdziła,jak byś znalazła zmarźniętego kotka czy pieska to byś pewnie pomogła. W Tobie jest nowe życie, które przewyższa swoim potencjałem zwierzęta, wystarczy mu nie przeszkadzać,nie niszczyć. Namawiam Cię do urodzenia ponieważ jestem głęboko przekonana, że aborcja niszczy kobietę,niszczy psychikę, duszę. Macierzyństwo natomiast rozwija, pomaga wzrastać. Uczy wspaniałych cech i jest kwintesencją kobiecości...
    Jeśli byś chciała się zatrudnić na umowę o pracę, a jesteś w ciąży, to nie musisz o tym informować pracodawcy. To jest twój stan biologiczny i nie musisz nikogo o tym informować. Oni też nie mogą pytać. Pierwszy trymestr nigdy nie jest w 100 % pewny, zdarzają się poronienia, dlatego nie ma co klepać wszędzie o ciąży.
    Proszę Cię zastanów się. Nie myśl tylko o najblizszej przyszłości.Myśl o całym życiu.Nie unieszczęśliwiaj siebie. To jest decyzja bez odwrotu. Po co ma ci ciążyć na sumieniu, gdzieś tam w podświadomości. Po co masz sobie wyrzucać,że mogłaś w życiu spróbować macierzyństwa, ale wolałaś iść w egoizm?
    Wybacz mi moje nadmierne pewnie moralizatorstwo, ale jako osoba,która wiele przeszła i wiele też widziałam smutku i cierpienia i łez po aborcji, uważam, że jestem zobligowana do tego, aby uświadamiać kobiety, że mogą inaczej. Że źle myślą, że mogą lepiej wybrać.
    Ja byłam osobą potwornie zranioną przez mamę, przez tatę,macochę. Ich niedojrzałość i złe traktowanie zraziły mnie do założenia rodziny. Też nie lubiłam dzieci. Wolałam kotki, pieski,imprezy,kino..byleby jak najdalej od tematu rodzina, dziecko. Gdy zaszłam w ciążę,byłam bardzo zaskoczona i zagubiona w swoich odczuciach. Nigdy nie byłam przekonana do aborcji, ale byłam tak zła na ciążę, że marzyłam o poronieniu. Tylko,że czas mijał i zaczęłam się obawiać, że nie nadejdzie. A wtedy wszystko się zmieni. A ja to w zasadzie dzieci nie lubię i z tym partnerem też nie chcę być. I pracy nie miałam. I na studia chciałam pójść,no i mieszkania nie miałam.I Chcę się zejść z poprzednim partnerem...A tu ciąża..Ludzie mówili różne rzeczy. Jedni zniechęcali do macierzyństwa mówiąc o trudach życia, drudzy zachęcali. Ostatecznie swoimi argumentami, że skrzywdzę dziecko jesli dopuszczę do jego urodzenia przekonałam swoją wówczas jeszcze przyjaciółkę. Ludzie powtarzali,że wybieram mniejsze zło. Utwierdziłam się w przekonaniu, że może i nie zawsze aborcja jest złym rozwiązaniem....Czytałam artykuły osób popierających aborcję. Na prawdę uwierzyłam,że dobrze robię...Pojechałam. Po zabiegu nadal powtarzałam sobie, że dobrze zrobiłam. Przez parę miesięcy było jako tako. Ale jakimś cudem coraz częściej myślałam, że tak trochę smutno, że wtedy tak się stało...Postanowiłam zajść w ciążę i wtedy to już zaczęły się jazdy na dobre. Coraz częściej myślałam o tamtym. Zaczęłam bardzo ale to bardzo żałować. Tylko, że ci którzy wtedy mnie utwierdzili zaczęli unikać tematu i zostałam sama z wielkim bólem...głupimi myślami.
    Jestem przekonana, że aborcję częściej wybierają poranione dusze,a nie pewne siebie kobiety. Tylko, że aborcją można się dodatkowo zranić,a nawet zabić. Dlatego odradzam ci. Proszę posłuchaj mnie. Jeśli się zdecydujesz na urodzenie dziewczyny tutaj na pewno pokierują Ciebie radami co dalej, pomogą zorganizować wyprawkę. Spróbuj wyjrzeć poza swoją perspektywę.
    Mam nadzieję, że choć trochę Ciebie skłoniłam do refleksji nad życiem, sobą...że jeszcze raz to przemyślisz...Każdy ma wolną wolę, ale na prawdę nie wszystko jest warte próbowania. Aborcja na pewno nie. Ja kiedyś nie bardzo chciałam usłyszeć, że dzieci, to może być skarb, radość...byłam skupiona na swoich życiowych planach, a później przepłaciłam to smutkiem,. dlatego tak bardzo chcę uchronić inne kobiety przed tą drogą, choć nie do końca wiem jak pisać,by nie wchodzić za bardzo buciorami w cudzą duszę, by za bardzo nie narzucać...
    Pozdrawiam Cię serdecznie, napisz co myślisz.
  • rozowa81 27.11.14, 09:18
    Ponure_doświadczenie ja wiem ze masz racje w tym co piszesz, zdaje sobie z tego sprawe.Tak , pewnie jestem poraniona emocjonalnie a raczej w 100% jestem.Wychowywala mnie tylko matka ktora nigdy nie byla uczuciowa, zawsze liczyla sie dla niej praca ,choc kariery nigdy nie robila.Ale wolala pracowac niz byc ze mna.Nigdy nie bylam chwalona, zawsze krytyka i wrecz przepowiadano mi ze ja sie nie nadaja do zycia z nikim ,ze kazdy odemnie gdzie pieprz rosnie.Natomiast czy to mialo wplyw na moje odczucia juz w dziecinstwie, kiedy moje kolezanki bawily sie w dom i lalki byly ich dziecmi a ja juz wtedy mowilam ze dzieci nie chce??Nie wiem.Potem tez bywalo roznie , w koncu pojawil sie zespol nerwicowo-depresyjny, jest terapia i praca nad soba.Czy to cos daje, na wielu polach pewnie tak , na tym nie.Poki co jest tak ze mam ekstremalnie niska samoocene, obsesje hmm na punkcie figury i poczucie ze musze byc idealna by byc szczesliwa.W sumie obsesje na punkcie wygladu zawsze mialam.A ciaza to tycie.Ja od tygodnia prawie nic nie jem bo widze w swoich oczach ze puchne.Jednak abstrahujac od moich jazd tak ja mowilam naprawde nie mam warunkow.Nie bede w stanie zapewnic dziecku zycia nawet na niskim poziomie.Na partnera nie mam co liczyc.Mowiac wprost , to byly kryminalista po latach odsiadki, ktory nie pracuje i do pracy nie pojdzie -i mowi to glosno i dobitnie.Od czasu zreszta jak wie o ciazy zaledwie ponad tydzien , robi mi tak potworne jazdy, obraza , wyzywa mnie ze to sie w glowie nie miesci.Szczerze mowiac to patrzac na niego nie wyobrazam sobie po prostu bym mogla patrzec na to dziecko i widziec w nim jego geny.Mysle o tym wszystkim , wiem ze to jest zycie, przykro mi ze tego zycia nikt nie chce ale ja nie umiem go chciec.Gdybym jakims cudem przetrwala ciaze pewnie bym to zycie znienawidzila i mialo by tak samo spaprane dziecinstwo jak ja i wyroslo by na takiego sfiksowanego czlowieka jak ja.a i jeszcze jedno-ja bylam dzieckiem samotnej matki i uwazam ze to najgorsze co moze spotkac czlowieka i nikomu tego nie zycze.Nikomu
  • ew90 27.11.14, 09:47
    Hej. Ja mialam podobnie jak ty przez wiele lat. Mam 24 lata i mialam aborcje ponad miesiac temu. Usunelam ciaze poniewaz z partner z ktorym bylam zle mnie traktowal ale to nie wazne. Tak samo jak ty uwazalam ze dziecko to jest wirus z ktorego juz niedlugo sie uwolnie. Tez nigdy nie chcialam byc w ciazy i miec dzieci matka chrzestna tez nie jestem dla nikogo. Kazdy mowi ze instynk maciezynski ujawnia sie jak jestesmy w ciazy ale to nie prawda. Mi ujawnil sie dopiero kilka dni po aborcji kiedy juz bylo za pozno. Takze prosze przemysl swoja decyzje poniewaz aborcja zmieni cale twoje zycie wiem ze ciezko jest w to uwierzyc bo ja tak samo myslalam jak ty. ale uwierz mi tak jest bedziesz napewno zalowalam swojej decyzji tak jak ja zaluje i bede zalowac do konca zycia. Przemysl to.
  • ponure_doswiadczenie 27.11.14, 10:39
    Wiesz różowa 81 po tym co pisałaś, od razu wiedziałam, że na pewno coś było u Ciebie w rodzinie mocno nie tak. Myślę, że to jak miałaś w domu mogło mieć wpływ na to, że nie interesowały Cię zabawy w dom, w dzieci...Takie dzieci nieszczęśliwe często szybko chcą być dorosłe. Uciec z domu, a póxniej wchodzą w związki, w których nie muszą się zbytnio angażować, być zbyt blisko...Znam to...To czego ci brakuje to wiary, że może być dobrze, że może ci się ułozyć mimo, że teraz jest ciężko. Jeśli facet robi ci jazdy to świadczy to o nim. Nie powinnaś w ogóle na niego patrzeć. Wszelkie groźby i szykanowanie aby kobieta usunęła ciążę jest karalne! Nie wolno kobiety do tego zmuszać. Wiedz o tym.
    Jakiś rok temu moja bliska koleżanka poinformowała mnie, że jest w ciąży. Pogratulowałam jej, a ona na to, że już podjęła decyzję - usunie, bo to jeszcze kilka komórek itd. Facet ją namawiał, podchodził. Mówił, że z jej depresją dziecko jest zbytdużym ryzykiem, że dla jej zdrowia trzeba. Mimo, że odradzałam jej i powiedziałam po co jej facet to robi, to ona zrobiła tą aborcję. Z tym,że parę miesięcy później już nie mówiła o tym jako o kilku komórkach tylko o dziecku. Była w żałobie i widać było że cierpiała. Facet chciał tylko swojej wygody, w ogóle nie myślał o niej. Twój tak samo postepuje. Nie daj się temu zwieść. Ona też była z ciężkiego domu...ale aborcją sobie pogorszyła sprawę...
    Wiem, co czujesz. Ja przeżywałam podobny wachlarz emocji, w tym miałam poważne obawy, czy powinnam zostać matką. Też bałam się utraty swojego poczucia zadowolenia z siebie,które jak się okazało także opierało się tylko na moim ładnym wyglądzie zewnętrznym, na podobaniu się mężczyznom. Ale uwierz Kochana, to jest bardzo zła droga. Nawet jeśli ci się wydaje, że będziesz nienawidzić to dziecko,że mu nie zapewnisz bytu, że nie możesz z nim być bo jesteś popaprana, czy co tam o sobie myślisz.
    Ja widzę dwa lepsze wyjścia dla ciebie i bobasa. Pierwsze rodzisz dziecko, idziesz na terapię, możesz poszukać wpsarcia w domu samotnej matki, idziesz do pracy na umowę o pracę i starasz się dać sobie szansę jako mamie, zostajesz mamą dla malucha. Albo drugie wyjście, idziesz do pracy na umowę o pracę,rodzisz dziecko, oddajesz do adopcji ze wskazaniem. Możesz wybrać rodziców najbardziej odpowiednich dla twojego dziecka, takich z prawdziwego zdarzenia, takich jakich pewnie sama chciałabyś mieć w przeszłości. To są moje propozycje. Proszę uwierz mi, że ta aborcja to rozwiazanie na chwilę, na parę dni ulga, może parę miesięcy. A droga do powrotu do zdrowia psychicznego dla Ciebie jeszcze bardziej trudna..
    Ja myślę, że Ty jesteś bardzo wartosciową osobą, a te braki emocjonalne można załagodzić z pomocą odpowiedniego specjalisty, dzięki pracy nad sobą.
    A i bycie dzieckiem samotnej mamy...rozumiem,że Cię zawiodło i nie chciałabyś takiego zycia zgotować swojemu dziecku. Ale Ty na prawdę nie musisz być obojętną mamą tak jak twoja mama. Możesz być inna. Tylko Ty musisz w siebie uwierzyć. Jeśli masz ochotę to mogę do Ciebie zadzwonić, możemy pogadać. Ja nie będę na Ciebie naciskać. I tak to ty jesteś ostatecznie władna. Ale myślę, że każdy zasługuje, aby w takiej chwili nie być samemu.
  • strachliwa0 27.11.14, 12:02
    Ja też stoję przed tą decyzją, nie moge miec teraz dziecka. Najgorszy moment. Do tego mialam tyle planow... Nie wiem co robic sad
  • ew90 27.11.14, 13:36
    Strachliwa0 najgorszy moment bedzie dopiero po aborcji wiem co mowie bo sama ja przeszlam ponad miesiac temu i uwierz mi nie ma nic gorszego!
  • ponure_doswiadczenie 27.11.14, 15:03
    Strachliwa 0, do każdego momentu można się przyczepić. To nie momenty są złe. To my mamy złe podejście i chcemy, aby wszystko w życiu było poukładane, w ,,odpowiednich momentach''. Nikt nam nigdy nie zagwarantuje, że dany moment na 100 % będzie tym najwłaściwszym. Z czym masz kłopot? Może można ci jakoś pomóc. Napisz coś więcej, najlepiej w nowym wątku...
  • strachliwa0 27.11.14, 16:20
    Ja jestem juz po jednej aborcji z tą różnicą ze przy poprzedniej zostalam do niej zmuszona. Przez własną matkę. W wakacje moj chlopak na chwile wyjechał. Ktos powie ze to glupie ale juz po paru dniach od zblizenia ja wiedzialam, podświadomie czulam ze rodzi sie we mnie nowe zycie. On mowil mi ze dostane okres, ale wiedzialam ze on nie nadejdzie i ze jestem w ciazy. Poszlam do lekarza i po paru sekjndah badania uslyszalam bicie serca mojego maleństwa, poplakalam sie ze szczęścia. Nie mialam zadnych obaw, pomimo ze bylo sto razy gorzej niz teraz, najwazniejsze bylo dla mnie to ze nosze owoc milosci do mojego mezczyzny. Ale ta utopia nie trwala zbyt dlugo, wrocilam do domu i moja matka juz wiedziała. Po paru wyzwiskach zaczela wydzwaniac po klinikach za granicą, do Holandii, Czech, w koncu powiedziala ze najszybciej bedzie na Slowacji. Pare dni pozniej siłą zapakowala mnie do taksowki i wsadzila pieniadze w kopercie do torebki. Na miejscu to byla tylko tylko kwestia sekund-wywiad, usg, wenflon i narkoza. Pamietam tylko duzy fotel ginekologiczny i dużą metalową miskę którą lekarka mi podlozyla pod krocze... obudzilam sie w zakrwawionym lozku z podpaską miedzy nogami, czulam sie jak wrak bo mialam nadzieje ze nigdy sie nie obudze. Kolejne dni to byla chyba faza wyparcia, nadal gladzilam sie po brzuchu,bylam pewna ze jestem w ciazy i ze to byl tylko sen. Potem to do mnie dotarlo.. Nienawidze mojej matki, gdy miesiac pozniej wyprowadzalam sie do chlopaka chcialam podpalic jej mieszkanie, wpadlam na pomysl zeby udusic ją poduszką ale to nie zwroci mi mojego dziecka.
  • ew90 27.11.14, 18:21
    Strachliwa0
    To straszne co piszesz ja mialam podobnie bo rodzice poparli moja decyzje ktora sama podjelam i calkowicie wzielam za nia odpowiedzialnosc. Jak juz jestes po aborcji to wiesz jakie sa tego skutki tylko ze ta pierwsza to byla twojej mamy decyzja. A ta bedzie tylko twoja decyzja! Pamietaj ze to ty bedziesz ponosic za nia konsekwencje a one sa duzo gorsze poniewaz to ty wydajesz wyrok na twoje dziecko a nie twoja mama wiec napewno bedzie Ci gorzej. A tak szczerze to naprawde chcesz przechodzic przez koszmar aborcji jeszcze raz?
  • strachliwa0 27.11.14, 20:09
    Nie ale tez nie chce rodzic dziecka niechcianego. Bo ja nie chce tego dziecka. To nieodpowiedzialne i dziecinne ale zaszlam w ciążę bo myslalam ze drugie dziecko zastąpi mi to pierwsze. Ale tak nie jest, tęsknie za tamtym i nie mam zadnych uczuc do tego nowego. Wiem ze jestem wyrodną matką ale ja nie potrafie pokochac tego dziecka i nic na to nie poradze, chcialam urodzic to pierwsze i koniec kropka. Nie wydaje mi się tez żebym kiedykolwiek zachciala miec dzieci.
  • rozowa81 27.11.14, 22:09
    strachliwa0 jak to nie chcianego.Ty chcialas miec dzieci skoro chcialas poprzednie.A moze to dziecko teraz to duszyczka tego pierwszego, moze powrocilo do Ciebie w drugiej ciązy. Ile razy jeszcze wracac bedzie musialo, moze juz mu sie kiedys nie zechce.Skoro chcesz byc Matka to wlasnie sie nia stalas przeciez.Nie demonizuj sytuacji bo przeciez wlasnie sie spelnia Twoje marzenie
  • ew90 28.11.14, 01:21
    Zadne dziecko tobie czy mnie nie zastopi tego pierwszego ktorego pozbawilysmy zycia. Teraz dostalas druga szanse oczywiscie nie z tym samym dzieckiem bo to nie jest mozliwe ale ja dostalas i wykorzystaj bo zabicie kolejnego dziecka ci nie pomoze a jeszcze bardziej pograzy!
  • rozowa81 27.11.14, 15:18
    ponure_doświadczenie bardzo ci dziekuje za te slowa. Jestem w szoku ze tak dokladnie udalo ci sie w paru slowach trafic z opisem hmmm tego co mnie gnebi.Ja sama sobie wydaje sie taka pogmatwana i popaprana i beznadziejna ze szok.Przyjelam ze skoro nigdy dzieci miec nie bede to z racji tego partnerzy moga nie chciec ze mna byc.Bo wiem ze to defekt.Dlatego szukalam tez takich ktorzy dzieci juz mieli, badz tez nie chcieli co czasem im sie zmienialo a wtedy odchodzilam.Albo takich ktorzy sa hmmm z patologii by nie wypominali mi tego jak i innych moich defektów.Moj partner nawet nie to czy namawia czy nie namawia>Dla niego nie ma dyskusji, jego juz nie ma jak powiedzial a ja jestem głupim lbem i debilem.On juz na poczatku jak rozmawialismy o ciazy i aborcji, jak najbardziej przytaknal bo jak powiedzial on pieniedzy nie ma, do pracy nie pojdzie bo nie jest takim nieudacznikiem by robic na jakiegos frajera.Alimentów nie bedzie placil bo nie ma nic i nic nie jest na niego.Sam mieszka w sumie w norze , jednym pokoju katem przy rodzinie ktora bardzo chce sie go pozbyc z racji jego kryminalnej przeszlosci i podejscia do zycia. Wiec tu nie ma co liczyc na zadna pomoc.Z tej strony zostalam sama nawet bez zyczliwego slowa.I to tez jest fakt ze czuje ze czesc tego co mam w sobie jest zla i ze trzeba to zniszczyc.Takie potworne geny. By nigdy juz o tym osobniku nie przypominac sobie bo to jak po raz kolejny wczoraj mnie potraktowal o nic, na dodatek w moje urodziny to sie w glowie nie miesci.Jak mnie zwyzywal ,naobrazal , rzucil mi w twarz te wszystkie rzeczy ktore w chwilach slabosci mu powierzylam.i z satyskacja powiedzial ze on juz od dawna chcial zerwac wiezi i nareszcie to robi .i oczywiscie to co mnie boli, ze jestem stara , paskudna i nikt mnie nie chce.Mam juz serio wszystkiego dosc. Chcialabym zasnac i nigdy sie nie obudzic.Coraz bardziej sklaniam sie ku tej opcji.I dziekuje za chec pomocy.Rozmawiam o tym z przyjaciolka a w sumie z dwoma, wsparcie werbalne wiec jakies mam.Kazda znajac moje podejscie i sytuacje potwierdza jednak ze to naprawde mniejsze zlo.
  • ew90 27.11.14, 15:47
    Dwa zla nieuczynia dobra!!!! Kochana ja cie doskonale rozumiem wiem co czujesz. Teraz myslisz tak jak ja ze to najlepsze rozwiazanie ale zobaczysz po aborcji bedziesz myslala tak: nie dosc ze jestem stara brzydka nikt mnie nie chce to jeszcze jestem morderczynia!! Tak ja myslalam po aborcji i moze i ty tak bedziesz myslala to straszne!! Uwierz mi ty potrzebujesz pomocy jak nie chcesz tego dziecka to oddaj ale prosze nie zabilaj go bo ono nie jest niczemu winne. Ono nie musi placic za bledy ojca. Moje niestety zaplacilo czego bardzo zaluje i chcialabym cofnac czas. Mam nadzieje ze nie znajdziesz sie w mojej sytuacji!!
  • ponure_doswiadczenie 27.11.14, 16:23
    różowa 81, moja przyjaciółka też przytaknęła mi kiedyś i powiedziała mi,że to mniejsze zło, co było dla mnie zielonym swiatłem dla tego łatwiejszego rozwiązania. Szkoda, że związałaś się z takim facetem. Ale trudno,jego możesz odstawić. Ale nie wierz przyjaciółkom. to nie jest mniejsze zło. Tym nie naprawisz swojego życia. Maluch nie jest winien niczego. A Ty też nie jesteś zbitkiem jakiś złych genów tylko poranioną duszą, to samo pewnie partner. więc nie oceniaj tego dziecka przez jego pryzmat. Nie słuchaj tych przyjaciółek./ Myślisz że one będą cię pocieszać jak wpadniesz w chroniczną depresję i każdy dzień stanie się koszmarem? NIE. One wtedy znikną. Bedzie im niewygodnie patrzeć na twój ból. Moja dawna przyjaciółka teraz mnie kompletnie nie rozumie. Już nie jest moją przyjaciółką....Nasze drogi się rozeszły. chciałabym by było jak dawniej, ale nie miała wtedy dla mnie czasu, nie była przy mnie...To boli..

    Kochana nie rób tego, Zaufaj nam. Chcemy twojego dobra. Jak chcesz możemy ci pomóc opracować plan działania co zrobić, jak działać jeśli sama nie wiesz jak to ogarnąć. Nie rań siebie aborcją. Nie niszcz tego małego życia. Dostrzeż inne wyjścia i nie gadaj już z tymi przyjaciółkami. Już nie jedne takie był;y co poppierały apotem znikały jak kobieta w rozpacz popadała...Nie rób tego.
  • rozowa81 27.11.14, 21:59
    ponure_doswiadczenie obie te dziewczyny sa po aborcji a jedna z nich zrobila to dwa razy.Jedna ma dwojke dzieci, usunela 3i4 w sumie bo to byly blizniaki, mieszka w Anglii , zmieniala prace nie mogla sobie pozwolic na kolejne dziecko.Bylo jej przykro , miala wyrzuty sumienia ale nie przezyla tego traumatycznie .Wiem bo uczestniczylam w tym od poczatku i wtedy ja wrecz namawialam ja by nie usuwala .Znam ja od dziecka wiem ze jest matka dobra ale ona sama powiedziala, nie ten czas, nie dostane pracy jak zdecyduje sie je urodzic, zreszte nie chce juz pieluch.w Anglii podchodza do tego nieco inaczej wiec zrobila to bez klopotu.Druga usuwala dwa razy mimo ze za kazdym razem byla w zwiazku i partnerzy chcieli dzieci.Teraz aktualnie w wieku 37 lat jest w ciazy po raz 3ci.Znam je od dziecka przezylysmy wiele razem i wiem ze akurat one nie odejda.Non stop mysle o tym wszystkim , wdzieczna jestem niesamowicie za te slowa otuchy, sama tez juz nie wiem co sie dzieje bo kolejny dzien i znow od godziny krwawienie plus solidne klucie podbrzusza.Chyba jednak stres robi swoje.Modle sie zeby sie samo rozwiazalo jednak bo nawet nie spodziewalam sie po sobie takich dylematów moralnych.Niemniej jednak raz jeszcze dziekuje
  • ponure_doswiadczenie 28.11.14, 12:26
    Widzisz, Kochana. Nigdy nie wiadomo jak zareaguje nasza psychika. Koleżanki mają za sobą takie doświadczenia i jakoś dały radę. Cieszę się w sumie, że nie wszystkie kobiety cierpią potem na depresję i zaburzenie pourazowe. Rozumiem, że życie na prawdę nie jest łatwe i nie zawsze mamy siłę być super bohaterscy i brać na klatę wszystkiego co nam zsyła. Tylko, że Ty nie wiesz jak twoja psychika zareaguje.
    Ja myślałam, że jestem twarda, ale to doświadczenie mnie złamało, zniszczyło...wpędziło w depresję i nerwicę. Dlatego odradzam. Nawet gdyby nie zadziałało na mnie aż tak destrukcyjnie to i tak bym odradzała bo taka decyzja dotyka kwestii egzystencjalnych, skłania do wielu pytań, wpływa na wyobraźnię...można po tym zwariować.
    Dziś myślę, że ,,życie jest pierwsze'', jest największą wartością, z którą się nie dyskutuje. Zazdroszczę ludziom,którzy taką postawę mają od zawsze i swoim życiem to poświadczają. Mają w życiu o wiele mniej bólu,komplikacji...
    Trzymaj się i życzę wszystkiego dobrego,abyś ułożyła siebie, swoje życie i abyś nie musiała niczego żałować.
  • rozowa81 28.11.14, 23:46
    Jednak los jest laskawy.Wyniki drugiej bety jak i usg plus krwawienia i bole przyniosly dla mnie wiesc radosna.Lekarz powiedzial ze wg niego ciaza jest obumarla bo na usg nie ma zmian,ja tez tych zmian na usg nie zauwazyalm, w sumie to samo bylo co poltorej tyg temu czyli nic, zadnych zarodkow serc bijacych itp.Oczywiscie z tego co powiedzial na tym etapie nie jest to 100 procent pewne ale skoro ja nie chce to nie czekamy , nie podtrzymujemy, nie bierzemy lekow, tylko w pon mam zglosic sie na oddzial szpitalny i czyszczonko.Los wiedzial co czynic .Sadze ze stres i moja glodowka tez pomogla sytuacji .Poltorej tygodnia 4 kg mniej .Dziekuje sile wyzesz ze tak sie stalo.Jak tylko zagoje sie po czyszczeniu podwiazuje jajowody na Slowacji i bede zyla bez strachu w spokoju z wlasnym sumieniem




























  • rozowa81 30.11.14, 18:11
    Ale wiecie co-to dalo mi chyba jednak lekcje zycia.Dalej nie czuje absolutnie zadnego pociagu do dzieci i na swoje wlasne nie zdecydowalabym sie raczej nigdy.Jestem przekonana o slusznosci decyzji o podwiazaniu bo to bedzie chyba najlepsze jak dla mnie.Niemniej jednak okazalo sie mam jakies dylematy moralne.Mimo odczucia obcego w ciele, głodówki spowodowanej obsesyjna mysla o tyciu byly we mnie wyrzuty ze zabije ,,zycie".I smutek ,ze nikt tego zycia nie chce.Tak jak naprawde mnie nikt nie chce, jaka jestem.Czlowieka w tym za bardzo nie widzialam jeszcze, klamac nie bede , nazywalam to zycie dzieckiem biorac pod uwage to co Wy pisalyscie.niemniej jednak bylo to w moim pojeciu ZYCIE. I gdyby nie okazalo sie jak wyszlo chyba jednak przezylabym to ciezej niz sie spodziewalam .Az dziwne ale mam niewielkie mysli ze w sumie obumarcie nie jest na tym etapie pewne na 100% i gdyby nie moja chce zabiegu lekarz kazalby czekac , cos tam brac-mimo ze jak rzekl jego doswiadczenie mowi ze nic z tego nie bedzie.Ale taki sa procedury.Skoro ja nie chce to przyjmujemy obumarcie za pewnik i czyscimy i tak pozostanie w mej glowie jak i na papierze.Wierze mu ze sie nie mylia jednak mam mysli ze to jednak bylo ZYCIE.Co te hormony robia z czlowiekiem.
  • lidek0 02.12.14, 20:40
    A mnie się wydaje, że to co spotkało Cię w dzieciństwie musiało być w sumie fajne. Gdyby było inaczej nie kopiowałabyś swojego dzieciństwa będąc dorosła, tylko robiła wszystko, żeby było inaczej.
    Żal mi Twojego dziecka i Twojej infantylności, zamiast wskakiwać chłopu do łóżka powinnaś wylać na głowę kubeł zimnej wody i nie zwalaj wszystkiego na hormony bo to Ty ponosisz odpowiedzialność za wszystko.
    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • rozowa81 03.12.14, 09:16
    lidek0 czytaj ze zrozumieniem.Napisalam o hormonach poniewaz BYLO MI ZAL ze sytuacja potoczyla sie jak potoczyla.A nie spodziewalam sie ze pojawia sie jakies ludzkie odczucia co do ciazy.Przeczytalas 2 zdania i wypowiadasz sie o wszystkim.Nikomu do lozka nie wskakiwalam , bylismy w nim razem.A co do mojego dziecinstwa to nie wiesz a gadasz.I ja nic nie kopiuje, nie mam dziecka ktore olewam i wychowuje na nieszczesliwa istote.A tak poza tym jestem juz po czyszczeniu.Za 2 tyg wyniki badania histo.Faceta pozegnalam , przez ten czas fundowal mi takie pieklo ze jak do tej pory byly to najtrudniejsze 2 tygodnie mojego zycia.A jak uslyszal o obumarciu i wiedzial ze czyszczenie to od razu z tonu spuscil, sadzil chyba ze po wrocimy do dawnych realacji i on bedzie mogl sie wygodnie do nie przyklejac jak kiedys.Coz chyba spedze zycie samotnie ....
  • ponure_doswiadczenie 07.12.14, 12:03
    Życzę ci różowa 81, abyś ułożyła sobie życie tak, aby być szczęśliwą. Nie ma sensu marnować czasu na związki, które nas dołują. Zachęcam Cię do inwestycji w siebie, poświęcenia sobie czasu. Wierzę, że jak człowiek się sam ze sobą ułoży to wszystko inne samo się układa..
  • rozowa81 07.12.14, 14:07
    Dziekuje ponure_doswiadczenie.Chociaz juz w to zwatpilam ze mi sie uda.Staram sie tyle czasu jakos siebie naprawiac a i tak popelniam coraz gorsze i ciezsze w skutkach bledy.I los jak zwykle mnie karze niewspolmiernie do ,,przewinienia".Teraz pojawily sie jeszcze jakies komplikacje po lyzeczkowaniu.3 dni bylo ok a od piatku bol , krwawienie okropne, znow lekarz, antybiotyk.Eh.... w kazdym razie dziekuje za dobre slowa.Tobie rowniez wszystkiego najlepszego
  • lidek0 07.12.14, 16:37
    " ja nie chce to nie czekamy , nie podtrzymujemy, nie bierzemy lekow, tylko w pon mam zglosic sie na oddzial szpitalny i czyszczonko" i najłatwiej obwinić wszystkich dookoła, ja mam czyste ręce i sumienie, ale kopiujesz zachowania swojej matki mając taki stosunek do być może dziecka, któremu /jak Twoja matka/ nie chciałaś dać szansy.
    "Nikomu do łóżka nie wskakiwałam , byliśmy w nim razem" no napisz, że zaciągnął Cię tam siła, jaki był wiedziałaś i uciekłaś od odpowiedzialności. Wygodniej było myśleć o zabiciu niż dać szansę żyć.
    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • rozowa81 08.12.14, 21:49
    Kobieto lekarz powiedzial ze wg niego ciaza jest obumarla i raczej , z doswiadczenia on wie ze tak pozostanie.Sa jednak procedury czasowe , ktore z racji mojego podejscia i stanu psychicznego zostaly w tym momencie zaniechane.Zabieg mialam w szpitalu, legalnie i na fundusz wiec raczej o niczym innym niz zwykle czyszczenie mowic nie mozna .Tym bardziej ze badala mnie jeszcze jedna ginekolog.Nikogo nie obwiniam co Ty bredzisz.Przyjmuje ze ciaza obumarla , co pewnie w duzym stopniu bylo spowodowane mega stresem ktory w zwiazku z nia przezylam , nerwami, glodówka.Za to winic sie nie bede bo ciaza i dziecko to nie byly nigdy moje marzenia-a raczej koszmary.Stalo sie, los sam zadecydowal, niemniej jednak jak napisalam BYLO MI ZAL ze tak to wszystko przebiegalo, mialam jakies odczucia smutku co do tego zycia, ze bylo takie niechciane.I sama mnie to zdziwilo.Niemniej jednak nie kazda z nas musi byc natural born matka i nie dla kazdej posiadanie dziecka musi byc celem zycia, czy tak ciezko to zrozumiec.A tak sumienie mam czyste.Ty z tego co widze ciaze tez stracilas-masz sumienie nieczyste w takim razie??????To ze ja nie chcialam to insza inszosc.Swoim niechceniem jednak nie uczynilam obumarcia.Stres swoja droga ale na stresy wplywu nie ma.Wiele kobiet nie chce dziecka a nie roni wiec i ja sila perswazij tego nie zrobilam. .Stracilam ciaze tak ja Ty , najwyrazniej Bog czy jakas tam sila wyzsza uznal ze tak bedzie dla wszystkich , w tym tego zycia , lepiej.
    A wskakiwanie do lozka kojarzy mi sie raczej z czyms na sile w kierunku mezczyzny.On biedny nie chce a baba wlazi na sile .Nie, nikt nikogo nie wciagal.On mnie nie wciagal, ja nie wciagalam jego.Bylismy tam razem I wybacz, ale nie sypialam z nim w celach rozmnazania.I bardzo dbalam o to by sie nie rozmnozyc.raz mi nie wyszlo.Byc moze Tobie Lidek0 sex kojarzy sie juz tylko z prokreacja ale ja akurat robie to dla czystej przyjemnosci.A on akurat mimo tego jaki jest w zyciu dawal mi tej przyjemnosci w lozku duzoI to , plus umilenie mi czasu wolnego abym nie czula sie samotna,,najbardziej mnie w sumiew nim interesowalo .Moze to trudno CI pojac ALE TAK TEZ BYWA smile
  • toomas1986 09.12.14, 10:09
    większość metod antykoncepcji również ma działanie wczesnoporonne (w przypadku jeśli dojdzie jednak do poczęcia - nie pozwala się zagnieździć dziecku w macicy)
  • rozowa81 09.12.14, 12:45
    toomas1986 i co w zwiazku z tym? Co to ma do mojej historii i do tej dyskusji?
  • rozowa81 29.12.14, 16:45
    Do Tych co tak mnie biczowali i do zyczliwych mi tutaj dusz-odebralam wyniki histopato-podejrzenie zasniadu.Ciąza wiec byla tak czy inaczej nie do uratowania.Los zrobil swoje.
  • septymania 04.01.15, 19:56
    Czytam to forum i czytam. Mam kilka spostrzeżeń:
    rozowa81- jesteśmy chyba siostrami. Mimo, że jestem znacznie młodsza mam tak samo. Czuję wstręt do dzieci, nigdy nawet nie chciałam się bawić lalkami-noworodkami. Od zawsze tak jest. Przez pewien czas byłam zmuszana do seksu- nie pytajcie dlaczego, nie pytajcie czemu się nie postawiłam. To zbyt trudne. Kiedy orkes zaczął mi się spóźniać odchodziłam od zmysłów. Wpisałam w google aborcja i stałam się w tej kwestii obeznana. po 3 tygodniach spóźnienia dostałam okres. Zaczęłam się podnosić, znalazłam innego faceta... Mimo to, zrezygnowałam od połowy grudnia z współżycia- każdego miesiąca sprawdzałam strony o aborcji, teraz również. Czuję się, jakbym miała ich już kilka mimo, że nie miałam żadnej. A jak to jest się czuć? Nie mam żadnych myśli w stylu "może jakbym zaszła to jednak urodzę?". Nie. Czuję tylko złość wobec naszego społeczeństwa i oceniania, oceniania, oceniania... Zadzwoniłam raz do kliniki w Holandii. To inny świat. Rozmawiałam z kobietą po angielsku, która zapytała, z jakiego jestem kraju. Sądziła, że dzwonię z UK ze względu na mój akcent. Gdy padło słowo "Poland" stała się jeszcze bardziej opiekuńcza. "Nic się nie martw, nie jesteś sama"- mówiła. Jeżeli chcesz o tym porozmawiać, wymienić poglądami, doświadczeniami pisz na maila: septymania@o2.pl , każdy, kto chce o tym porozmawiać bez oceniania i krytyki.
    A co do mężczyzn... Czasami mam wrażenie że nie powinni w ogóle się wypowiadać na ten temat. Nie wiedzą nic o tym, tak jak i kobieta o kopnięciu w jądra. Buziaki,
    Sep.
  • septymania 04.01.15, 19:58
    aha, a kobietom które żałują polecam wpisać na YouTube Faith Aloud- nawet jeśli jest się niewierzącym. Wsparcie od tych mądrych ludzi może Wam naprawdę pomóc.
  • rozowa81 07.01.15, 11:32
    Septymania u mnie jednak jezeli doczytalas nie bylo aborcji.Okazalo sie ze z ciaza bylo cos nie tak , podejrzewaja zasniad , musze badac poziom bety, wiec mialam normalne lyzeczkowanie.Niemniej jednak sadze ze zrobilabym zabieg gdyby okazalo sie inaczej.Pojawily sie u mnie jakies moralne opory, z tym ze nie widzialam obrazu dziecka itp a bardziej zycia.Niesprecyzowanego zycia .A ja za zyciem np zwierzat czy roslin jestem bardzo.Smutno mi nawet jak wycinaja drzewa bo one sa zywe. Dzieci nadal nie lubie i nie wyobrazam sobie miec swojego ,zreszta do tego trzeba miec partnera bo samotne macierzynstwo z wyboru w moim pojeciu jest zle.Najbardziej dla dzieciaka. Poki co tez nie wspolzyje bo nie mam z kim wink ale jezeli bede jeszcze z kims to najpierw dokonam podwiazania jajowodów by nie byc wiecej na takie niebezpieczenstwo jak ciaza narazona.A co do tego jak jest w Polsce to jest strasznie co tu kryc.Chociaz moj lekarz jest akurat bardzo wporzadku i o zabiegu jak i wszystkim z nim zwiazanym rozmawial calkowicie po ludzku, bez niepotrzebnego rozdmuchiwania i absolutnie bez pietnowania
  • mmk9 06.01.15, 20:31
    septymania napisał(a):

    > Zadzwoniłam raz do kliniki w Holandii. To inny świat. Rozmawiała
    > m z kobietą po angielsku, która zapytała, z jakiego jestem kraju. Sądziła, że d
    > zwonię z UK ze względu na mój akcent. Gdy padło słowo "Poland" stała się jeszcz
    > e bardziej opiekuńcza. "Nic się nie martw, nie jesteś sama"- mówiła.

    Tak samo mili i opiekuńczy są goście, udzielający pożyczki na 300% rocznie.
  • faun1512 10.01.15, 20:25
    septymania napisał(a):

    > A co do mężczyzn... Czasami mam wrażenie że nie powinni w ogóle się wypowiadać
    > na ten temat. Nie wiedzą nic o tym, tak jak i kobieta o kopnięciu w jądra.
    Myślę, że tego typu wypowiedź może stanowić dla wielu mężczyzn wręcz idealną wymówkę do całkowitego zdystansowania się od nieplanowanej ciąży partnerki. Czyli: ja nie mam o tym pojęcia, więc moja kochana bujaj się z tym sama i rób sobie, co chcesz. Jednym słowem pozwala zrobić to, o czym marzy prawie każdy facet w sytuacji kryzysowej, która go porzerasta. Uciec do swojej bezpiecznej jaskini i przeczekać najgorszesmile.

    Ocena czynu i ocena osoby to dwie różne sprawy. Żeby wiedzieć, ze aborcja jest złem, nie trzeba jej przeżyć. Wytarczy poczytać relacje kobiet z tego forum. Gdyby to było „nic strasznego”, to nie miały by za sobą prób samobójczych, nie wydawały by grubej kasy na długotrwałą terapię i nie wpadały w głęboką depresję. Do myślenia daje choćby to, że w większości nie są to mimozy, tylko „twarde sztuki”, które przy różnych innych okazjach nieźle dostawały od życia w kość, a mimo to „nie pękały”...
    Podobnie, jak nie trzeba chyba przeżyć kopnięcia w jądra, by nie mieć żadnych wątpliwości, iż raczej nie jest to miłe przeżycie. Pomijam już tak drobny szczegół, że odnośnie życia swego dziecka (nieważne, na jakim etepie rozwoju) prawo decyzji powinno przysługiwać obu rodzicom, co uważam za coś najbardziej oczywistego. A jeśli jakieś prawo stanowi inaczej, to jest ono złe i tyle. Podobnie jak złym było prawo sankcjonujące niewolnictwo, mimo że przez wiele lat liczne społeczeństwa uważały je za coś oczywistego, a do tego przypuszczam, że nawet dziś miało by wielu zwolenników wink.
    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.