Dodaj do ulubionych

aborcja w 15tc.

08.12.14, 07:49
Chcialam napisać jak to było u nas.. Jestem juz po przerwaniu ciąży, z decyzją czekaliśmy ponad 2tyg, dopóki nie poznamy szczegółowych wyników badań. Ciąża była planowana, pierwsza zakończyła się tragicznie w 33tc, właściwie bez konkretnej przyczyny..przestałam czuć ruchy dziecka. Odcekalismy kilka miesięcy, w 2cyklu znów się udało. Ogromna radość i wielki strach, wizyty co tydzień, szczegółowa opieka lekarska. W 12tc diagnoza: brak wyksztalconego mózgu (pusta główka) i kilka dni później (po punkcji w lozysko) triploidia. Zero prognoz dla dziecka, lekarze oczywiście nie namawiali ale postawili sprawę jasno, dziecko nie ma szans. Jeśli przeżyje do porodu to za chwile umrze..szok, trauma,morze łez. Zdecydowaliśmy się na zabieg. Dawidek jest w naszych sercach, kochamy go bardzo, ale prędzej czy później musiałby dołączyć do braciszka...niełatwo mi o tym pisać. Staram się wierzyć że była to dobra decyzja. Dla mnie im wcześniej się to stało tym lepiej. Nie potrafiłabym się dalej cieszyć ciąża, wiedząc jak ona się za chwile skończy.. W styczniu Czekają nas badania genetyczne. Dodam jeszcze, że jakiekolwiek zmiany Genetyczne u dziecka typu z.downa nie sklonilyby nas do takiej decyzji. Wiedzieliśmy natomiast ze dziecko nie ma mozgu..Przeczytałam wiele artykułów, opracowań...Przed podjęciem decyzji. Ufam, że zrobiliśmy dobrze.
Edytor zaawansowany
  • nati1011 08.12.14, 20:11
    współczuję straty dwójki dzieci.

    Nie ośmielę się ocenić twojej decyzji. Z jednej strony lepiej byłoby, by sprawa zakończyła się naturalnie. Lepiej przede wszystkim też dla ciebie. Nie miałabyś teraz tych wątpliwości i rozterek. Z drugiej trudno przewidzieć, jak zniosłabyś dalsza ciążę.

    Kobiety w twojej sytuacji zachęca się do kontaktu z hospicjum preinatlanym - to specjalne hospicjum obejmujące opieką rodziny, które czekają na narodziny śmiertelnie chorego dziecka. Warto wiedzieć, ze są i najpierw spróbować z nimi przejść tą trudną drogę.

    Czasu nie cofniesz. Ale twoja obecność tutaj jest sygnałem, że nie do końca była to decyzja, którą chciałaś podjąć. Decyzja, która zostawiła bolesny ślad. Powinnaś skontaktować się z grupą wsparcia w swoim mieście lub z psychologiem, bo taki dramat - dwóch tragicznie zakończonych ciąży - może mieć wpływ na kolejne ciąże.

    I pisz. Może to też ci pomoże. Postaramy się pomóc. Gdybyś zechciała napisać z jakich okolic jesteś to postaramy się tez podpowiedzeć wsparcie bardziej realne smile

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • brightee 09.12.14, 16:40
    Chce wierzyć, że to była dobra decyzja. A targaja mną skrajne emocje. Dziś płaczę od rana, wczoraj było ok-rozmawialan sobie z moimi dziećmi, byłam spokojna. Dziś chciałabym być z nimi, po prostu odejść stąd..wiem ze pewnie jutro znów będzie inaczej...ciężko mi się pogodzić ze stratą, boje się kolejnej ewentualnej ciąży...
    No i dzięki za odpowiedź. Mieszkam w Niemczech, proponowano mi konsultacje z psychologiem, grupami wsparcia..
    No i liczę na lepsze jutro.
  • nati1011 09.12.14, 19:19
    czasu już nie cofniesz. Nie ma teraz sensu zastanawiać się co by było gdyby. Nie ma też sensu byś umierała ze swoimi dziećmi. Masz jedno życie. I na pewno masz jeszcze jakieś zadanie do spełnienia tu na ziemi, zanim spotkasz się ze swoimi dziećmi.

    Po stracie dziecka ciężko jest zawsze. To musi potrwać i wybolec do końca. Normalne, że boli, że tęsknisz, ze płaczesz... Nie uciekaj od tego. Daj sobie czas.

    I życzę ci serdecznie, byś doczekała się dziecka w ramionach.



    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • brightee 10.12.14, 12:04
    Dzięki.
    Jest chwila, że myślę dokładnie tak jak piszesz, patrzę pozytywnie..a za chwilę sięgam dna. Daje sobie trochę czasu, na szczęście nikt nie omija tematu (rodzina) i mogę się trochę wygadac, choćby na skype.
    Dziś miałam sen, wszyscy mnie oskarżali o najgorsze, namawiali mojego męża by mnie zostawil, bo ze mną nie ma przyszlosci, nie dam mu dziecka. Czuje się winna tego, co się stało.. Ale gdzieś tam pali się we mnie plomyk nadziei, że doczekamy się malenstwa w naszych ramionach.
  • ella_nl 15.12.14, 20:05
    Doskonale Cię rozumiem.
    Jesteś bardzo dzielna.
    Nie obwiniaj się. Podjęłaś decyzję, która dla Ciebie była najlepsza.
    Wierzę, że jeszcze zostaniesz mamą.
    Pozdrawiam.
  • bibina 19.01.15, 15:50
    To bardzo smutne, że Twoje dziecko było chore i że umarło. Szkoda, że nie mogłaś spełnić roli jego Mamy aż do momentu, w którym umarło naturalnie. Jest mi bardzo smutno i czuję złość, bo moje dziecko też miało triploidię, tyle że samo umarło między 12 a 15 tygodniem ciąży. Nie uważam, że takim istotom należy się śmierć poprzez aborcję.
    Ale to tylko część prawdy o tym, co się stało, o Twojej decyzji. Wiem, jak okropnie można się czuć z tym, że się nosi tak bardzo chore dziecko. Na poczatku nie wierzyłam, że moje już nie żyje, chciałam następnego USG, ale kilkanaście godzin pożyłam ze świadomością, że może być nieuleczalnie, beznajdziejnie chore. Chciałąm, żeby ten koszmar się skończył, każdy sposób na to był dobry. Myślę jednak, że byłoby o wiele gorzej, gdybym sama przyłożyła rękę do śmierci dziecka. Ty niestety zadecydowałaś, żeby dziecko zabito, ale to nie znaczy, że jesteś warta potępienia! Na pewno nie! Jest dla Ciebie zycie i radość. Myślę tylko, że warto potraktować swoje uczucia (smutek, złość, poczucie winy) jako realne i zająć się nimi z serdecznością, spokojem, ale i ze stanowczością. One chcą coś Tobie powiedzieć, one nie muszą Cię zniszczyć. Dobrze, zebyś znalazła sobie mądrego towarzysza podróży wgłąb swoich uczuć: przyjaciela, terapeutę, duchownego. Nie wiem czy to ma dla Ciebie znaczenie, ale się za Ciebie zaraz pomodlę. W końcu nasze dzieci miały podobną wade rozwojową, coś nas łączy.
  • brightee 28.01.15, 19:42
    Bibina, dziękuję za dobre slowo. Jesli kogos potrzebuje to napewno nie duchownego, niestety odwrocilam sie od Kosciola..mam ogromny zal w sobie, jak Bog nas doswiadcza. Wiem, ze jest, ale nie umiem pojac czemu tak sie dzieje..czemu pozwala na zlo.. To pewnie temat rzeka, nie chce sie wywodzic na ten temat. Powiedz prosze, czy masz zdrowe dzieci? SkieRowali cie na badania genetyczne? My mielismy wczoraj, plus trombofilia u mnie. Wyniki za 5tyg.
  • brightee 28.01.15, 19:43
    Plus badania na trombofilie -tak mialo byc.
  • nadulinowo 01.02.15, 02:20
    Też miałam w sobie żal. A raczej to nie był żal, a po prostu błędny obraz Boga. Obraz ten powstał we mnie w Wigilię Bożego Narodzenia, gdy miałam 14 lat, a moja mama w momencie kolacji wigilijnej wyrzuciła tatę z domu. Pobiegłam za nim, scałowałam jego łzy, a potem siedziałam w łazience i ryczałam mówiąc Bogu, że z pewnością się nie narodził. I tej właśnie nocy powstał we mnie wizerunek Boga okrutnego. Ten wizerunek sprawił, że odwróciłam się od Kościoła - tak jak Ty. I zawsze wiedziałam, że On jest, ale nie chciałam mieć z Nim nic wspólnego, bo byłam pewna, że jest okrutny. On jednak mnie nie zostawił i ścigał mnie ze Swoją Miłością. I w końcu mnie znalazł po kilku latach. W konfesjonale i komunii uleczył te wszystkie rany, zmienił ten wizerunek Boga okrutnego na prawdziwy - Boga, który strasznie kocha. Tak bardzo kocha, że Swojego Syna powiesił dla nas na krzyżu, bo tak chciał pokonać zło. Zło jest. Zło się dzieje i nas dotyka, bo my ludzie mamy wolną wolę. Zło najczęściej dzieje się ludzkimi rękami - tak jak to jest choćby w trakcie aborcji. Człowiek zabija dziecko w łonie matki. Zło straszne sprowadzane na świat przez człowieka. Dotykają nas również złe rzeczy, które nie dzieją się ręką ludzką, bo ziemia to jest miejsce, w którym my, jako ludzie, mamy się sprawdzić. Dostajemy czas, dostajemy różne wydarzenia, by poprzez nie dowiedzieć się, jak bardzo Bóg nas kocha i wybrać: czy chcemy Jego Miłość, czy ją odrzucamy. Po śmierci tylko jeszcze raz potwierdzimy ten wybór i dostaniemy wedle tego, co wybierzemy. Trudno jest uwierzyć i wierzyć, gdy dzieją się rzeczy ponad naszą miarę - tak jak u mnie w domu, czy tak jak z Twoimi maleńkimi, chorymi dziećmi. Strasznie to ciężkie, czasem właśnie prawie nie do udźwignięcia. Moja bliska przyjaciółka miała córeczkę bardzo chorą - taka się urodziła, umarła niedawno po 3 latach trudnego życia, ale też życia pełnego wielu radosnych chwil. I ona, moja przyjaciółka, od momentu narodzin aż do teraz zmaga się z wieloma różnymi trudnościami. Z wiarą też jej jest trudno, ale właśnie pod bardzo mądra opieką osoby duchowej przekuwa ten ból na dobre rzeczy. Ona z wykształcenia jest psychologiem i wraz z hospicjum, które opiekowało się jej córeczką, tworzy teraz hospicjum prenatalne, bo takiego oddziału jeszcze tam nie było. Z takich wielkich, olbrzymich, okraszonych mnóstwem łez i bezsilności trudów rodzi się wspaniałe dzieło, które pomoże wielu kobietom udźwignąć trud chorego dziecka. Gdyby nie ten jej trud, pewnie by nie powstało. Tak to zło może przekuwać się na dobro.
  • bibina 28.02.15, 00:20
    Przepraszam, że tak późno odpowiadam, kiedyś częściej zaglądałam na to forum.
    Pozostałą dwójkę dzieci mamy zdrową. To synowie: jeden urodziny przed, drugi po poronieniu, a właściwie po dwóch poronieniach. To drugie było bardzo wczesne. Nie skierowali nas na badania genetyczne, bo doszli do wniosku, że w naszym przypadku to była 'loteria'.
    Nie chcę się wymądrzać na temat Boga. Mi troche pomagało myslenie, że On jest w tym bólu po naszej stronie, z name. Że Jego też boli nasz ból, smuci nasz smutek. A nie działa teraz od razu dlatego, że kiedyś ten świat przez grzech został zepsuty razem z naturą, ze zdrowiem... Jednak Bóg wziął na siebie swoją część odpowiedzialności za ten bałagan i przyszedł tu w Jezusie na pewną śmierć, żebyśmy nie byli sami nawet w tym, co najgorsze, nawet we własnym grzechu. Wierzę, że nawet jeśli nie tu, na ziemi, kiedyś dla nas urządzi świat taki, jakim miał być, piękny, dobry. Wierzę, że tak będzie, ale wiadomo - trudno czekać wśród tych cierpień i niepewności. Tak sobie to w głowie poukładałam mniej więcej.
    Życzę Ci jak najlepiej.
  • karolina-netporadnia 14.10.16, 22:33
    Myślę że lepiej jest dla rodziców,których dzieci są obciążone genetycznie, aby one się urodziły i miały godną śmierć, jak również pogrzeb.Aby rodzice mieli czas się z nimi pożegnać i przeżyć żałobę.To przecież istoty ludzkie,potrzebujące bliskości.Czy nie lepiej by było aby dziecko umierało w ramionach swej matki? Ból można uśmierzyć lekiem,ale najlepszym lekiem na ból jest MIŁOŚĆ. Pozdrawiam!
    www.netporadnia.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.