Dodaj do ulubionych

Ja chcę dziecka, on nie. Co robić?

10.03.15, 20:16
Mam 19 lat. 1,5 tygodnia temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Ciąże potwierdziłam u ginekologa, więc jest to wiadomość pewna. Jeżeli chodzi o mnie – nawet się cieszę. Owszem, mam przed sobą bardzo dużo poważnych spraw – raz, że mam zaplanowany ślub na maj, dwa – chciałam później iść na studia, które wymagają ode mnie sporo poświęcenia, ale jakoś przy dobrej organizacji pewnie bym to pogodziła, ewentualnie na studia poszłabym rok, dwa lata później, żeby na początku pobyć z dzieckiem. Ale to tylko moje zdanie w tej kwestii, a jest jeszcze mój przyszły mąż, i tu zaczynają się schody. On nie chce tego dziecka. Nawet nie chce o tym słyszeć. Dla niego, jak teraz zdecyduje się na zachowanie ciąży, to zrobię największą głupotę w życiu. No i właśnie on od razu, jak tylko usłyszał o ciąży, zaproponował mi aborcję. Mówi mi, że to z troski o mnie, bo się o mnie martwi, bo chce, żebyśmy w spokoju zaczęli wspólne życie, żebym ja mogła na spokojne realizować swoje plany dot studiów. On jest starszy ode mnie o kilka lat, już pracuje, nawet chce mi dać pieniądze na aborcję. Nie ukrywam, że mnie zabolała jego reakcja. No ok., może nie planowaliśmy dziecka, ale jednak ta ciąża już jest. Tak, to wczesny etap, no ale jednak. Jestem w bardzo trudnej sytuacji. Kocham go, ale tutaj nie zgadzam się z tym, co on mi proponuje. A on? Już wyszukuje mi dobrych lekarzy, którzy zgodziliby się na taki zabieg, a nawet tabletek wczesnoporonnych, i pyta, który rodzaj zabiegu mi bardziej odpowiada.
Nie wiem co mam robić. Jestem rozdarta, z każdym dniem coraz bardziej. Bo z jednej strony ciesze się nawet z tej ciąży, mogłabym urodzić dziecko, a z drugiej kocham swojego narzeczonego, a widzę, jaki on ma do tej ciąży stosunek, i... sama już nie wiem. Co robić w takiej sytuacji? Nie chce sobie rozwalić związku, tym bardziej, że to nie jest jakieś tam zauroczenie czy coś, tylko poważne uczucie. Próbowałam z nim rozmawiać – ale to nic nie daje. On już decyzję podjął, i w zasadzie nie bierze pod uwagę innej opcji, jak np takiej, że jednak urodzę dziecko i będziemy je wychowywać. Boje się aborcji, ale już zaczynam się powoli uginać. Która aborcja jest ew bezpieczniejsza? Ta u lekarza czy ta ,,podomowemu’’, po zażyciu jakichś środków na poronienie?
Proszę, nie oceniajcie mnie z góry. Nie chce tego robić, ale w mojej sytuacji sama nie wiem, co lepsze, a co gorsze.
Edytor zaawansowany
  • creepy_sober 10.03.15, 21:26
    Gdybyś usunęła ciążę, to rozpad waszego związku przesunęłabyś tylko w czasie, bo w niedługim okresie po zabiciu dziecka, dotarłoby do Ciebie, że nie łączy Was już miłość, a nienawiść i nieszczęście. Myślę, że zorientowałabyś się nawet przed ślubem, nie mówiąc już o tym, że psychicznie byłabyś w fatalnej formie, więc ślub pewnie nie odbyłby się. Fatalny start w dorosłe życie, który zaważy na całej przyszłości, będziesz już do końca nieszczęśliwa.
    Gdybyś urodziła dziecko, to przede wszystkim zyskałabyś niepowtarzalną miłość, bezwarunkową i nieskończoną. Dodatkowym plusem byłoby pozbycie się z Twojego życia wroga, człowieka, który chce Cię unieszczęśliwić. Każda mama wie, ile pozytywnych emocji i doświadczeń przynosi macierzyństwo. Bilans jest oczywisty. Dalej masz wątpliwości?
  • nati1011 11.03.15, 00:26
    Masz rację. Dziecko już JEST. NIe da się go "cofnąć".

    Można go tylko zabić.

    Piszesz, że ty chcesz tego dziecka, a narzeczony nie. Pytanie tylko, co zyskasz jak go posłuchasz? Czy na pewno chcesz być z człowiekiem, który próbuje zmusić cię do zabicia własnego dziecka? Przemyśl to. Czy będzie potrafiła spędzić z nim życie, jeżeli u początku waszej wspólnej drogi będą leżeć zwłoki waszego dziecka?

    Wiem, że to brutalne pytania, ale też wiem, że wielu facetów tak reaguje. Wydaje im się, że to łątwy sposób na uniknięcie odpowiedzialności za dziecko, za siebie, za swoją kobietę.... Reagują strachem, ale czy na pewno tego chcą? Znam setki historii, gdy dziecko jednak się rodzi, a tatuś po pierszym szoku świata poza malcem nie widzi. Znam też wiele historii, gdy facet - mimo iż sam zmusił do zabicia dziecka- potem obwinia o to żonę i ją porzuca. Ale nie znam historii, które po zabiciu dziecka skończyły się szczęśliwym związkiem. Tak, było tez parę przypadków, że dziewczyna została sama z dzieckiem. Ale nigdy tego nie żałowała.

    NIe rób nic pochopnie. Daj wam trochę czasu. Z chłopakiem niech porozmawia ktoś dobry - ktoś, kto stanowi dla niego autorytet. Dziecko zawsze jeszcze zabić zdążysz. Ale jak to zrobisz czasu się już nie da cofnać.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • estera19lat 11.03.15, 12:34
    Pewnie, na aborcję mam jeszcze czas. Teoretycznie. Bo w praktyce to narzeczony na mnie naciska coraz bardziej każdego dnia. Rozmawiałam z nim o tym wiele razy, ale tutaj nie mam w sumie nic do powiedzenia. Boje się, że jak zachowam ciąże, to już koniec z nami, a tutaj, w zasadzie za dwa miesiące, miałam wyjść za niego. Co wtedy? Co z naszymi rodzinami? Zarazem boje się, co się będzie działo (ze mną) po aborcji, bo tego naprawdę nie chce. No i błędne koło, i wiem, że i utrzymanie ciąży, jak i aborcja, będą miały bardzo przykre konsekwencje. W zasadzie co nie wybiorę, to i tak będzie źle. Mniej lub bardziej, ale źle.
  • sabina211 11.03.15, 19:00
    No to opowiem Ci coś z życia mojej rodziny. Siostra mojego męża niedługo po 20 urodzinach zaszła w ciążę. Nieplanowaną. Ojciec dziecka nakazał aborcję i dał na nią pieniądze, ona posłusznie się umówiła z lekarzem, ale w ostatniej chwili (dzień przed) musiała wyjechać do rodziców (jakaś ważna sprawa losowa) i "wygadała" wszystko przed swoją mamą. Po czym obie stwierdziły, że dziecko się urodzi. Tatuś dziecka miał potem sprawę karną za groźby karalne, bo jak dowiedział się, że aborcji nie będzie to wpadł w jakiś amok i straszył ją śmiercią. Urodził się zdrowy syn. Tatuś nie chciał go widzieć, ojcostwo było uznane sądownie. Po 4 latach tata poprosił o zdjęcia dziecka i nawiązał z nimi kontakt, a kiedy syn miał 9 lat (8 lat temu) jego rodzice wzięli ślub. W międzyczasie okazało się, że szwagierka więcej dzieci mieć nie może i gdyby usunęła nie miałaby ich wcale (o czym wcześniej nie wiedziała). Tak więc rób głupot i wybierz życie dziecka.. Wszystko inne może się jeszcze 5 razy poukładać, a czasu po zabiciu nie cofniesz. Jak chcesz przyrzekać (jeśli bierzesz ślub kościelny), że przyjmiecie i wychowacie potomstwo będąc świeżo po aborcji????Brrr...Ja też przez 3 lata (w tym całą ciążę) byłam samotną matką, a dziś mam męża i 4 dzieci. Gdybym zabiła pierwsze nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem. Życzę Ci dobrych decyzji.
  • calimeczka 11.03.15, 13:00
    Widzisz że chcesz tego dziecka.
    Ja myślę że Ty wiesz co masz zrobić, tylko bardzo boisz się że Twój Narzeczony zostawi Cię, odwoła ślub i co wtedy, skoro Go Kochasz, skoro macie wspólne plany, skoro rodzina i znajomi już planują zabawę na weselu.
    Ale pomyśl, że ta długo oczekiwana chwila - ślub, wspólnie realizowane plany, wspólne życie nie będą dla Ciebie ŻADNĄ radością, tylko smutną formalnością, podczas której będziesz sobie cichutko powtarzała "dam radę, dam radę dla Narzeczonego, dla Rodziny, bo co kto powie... "
    A Ty będziesz myślała o tylko tym, że zabiłaś Wasze dziecko....
    Czy u podstaw ślubowania Waszej Miłości ma stanąć śmierć Waszego Dziecka?
    Pomyśl...
    Proszę Cię, miej odwagę aby nie ulec Narzeczonemu.
    Twoja Odwaga, lub jej brak, zaważą na Twoim życiu i szczęściu Twojej Rodziny.
  • estera19lat 11.03.15, 17:02
    Oczywiście, gdyby to tylko ode mnie zależało, to na pewno zdecydowałabym się na urodzenie dziecka. Mogłabym liczyć także na wsparcie ze strony swoich rodziców.
    Ale tutaj się sprawa komplikuje, bo ciąża nie jest tylko moja, no i ja, i narzeczony mamy zupełnie odmienne zdania. I tak, boję się, że decydując się na urodzenie, ,,rozwalę'' nasz związek. Bo, nie wiem, ale odnoszę takie wrażenie, że on jest zdolny do tego, żeby mnie zostawić, jak jednak wybiorę ciąże. I co potem? Jak to wszystko poukładać?
    Dlatego też rozważam aborcję, choć z bólem serca, a nie z ulgą, jaką ma narzeczony.
  • creepy_sober 11.03.15, 20:55
    I Ty chcesz takiego frajera za męża?
  • estera19lat 11.03.15, 21:49
    Kocham go, i dlatego to wszystko nie jest takie proste. Słowa też nie oddają tego wszystkiego, co się dzieje i co przeżywam. Jest mi przykro i zabolało mnie to, że tak od razu, jak gdyby nigdy nic, zaproponował mi aborcję. A to, że teraz jeszcze bardziej naciska na zabieg, też mnie dołuje. W skrócie: dla niego w jego (naszym) życiu nie ma teraz miejsca na dziecko. Później - tak, ale za kilka lat, teraz - nie ma mowy.
    I dlatego powtórzę pytanie z postu pierwszego: która aborcja jest, o ile tak mogę napisać, bezpieczniejsza dla organizmu kobiety? Która ma więcej skutków ubocznych (fizycznych, bo psychiczne to mam świadomosć), a która mniej? W gabinecie lekarskim, czy ta po zażyciu tych całych wczesnoporonnych piguł?
  • creepy_sober 11.03.15, 22:31
    Jeżeli zdobycie tej informacji było Twoim głównym celem, to pomyliłaś miejsce, zajrzyj na fora dla nastolatek, tam znajdziesz różne, rozmaite sposoby... chociaż wydawało mi się, że stać Cię na więcej. Naprawdę potrafisz stanąć przed lustrem, spojrzeć wgłąb siebie i powiedzieć, że jesteś bezdusznym mordercą?
    Każda forma zabicia dziecka jest zagrożeniem życia lub zdrowia dla kobiety. Prawdopodobieństwo zgonu jest bardzo duże.
    Gdy spojrzysz na tę sytuację za kilka lat, zobaczysz, jak mało jeszcze wiedziałaś.
    Szkoda, że życie wyślizguje Ci się z rąk. Stracisz wszystko. Przede wszystkim swoje dziecko, które kocha Cię już teraz i siebie - nie będziesz po tym nic o sobie wiedziała, będziesz pustym opakowaniem, niezdolnym do miłości. I to na własne życzenie. Jesteś dorosła? Pokaż, na co Cię stać, nie bądź tchórzem i przeciętniakiem. Koniecznie chcesz się przekonać, jaka kara Cię za to spotka?
  • estera19lat 12.03.15, 14:35
    Creepy, nie interesują mnie jakieś głupie fora dla nastolatek, gdzie jedynym ,,problemem'' takich dziewczyn jest to, że je chłopak rzucił, ew rozmowy o tym, że jeden ciuch za duży, drugi za mały, i co one robić mają.
    Wiesz, takie fora nie są dla mnie.
    I nie oceniaj, prosiłam o to. Dla mnie to wszystko nie jest piękne i łatwe, przeciwnie. Tyle że życie to nie film, i nie zawsze jest pięknie i różowo, jak w amerykańskich filmikach.
  • nati1011 11.03.15, 23:42
    nie ma bezpiecznej aborcji.

    Każde poronienie - szczególnie to sztuczne jest niebezpieczne. W każdej literaturze pojawia się też wzmianka, ze szczególnie niebezpieczne jest przerwanie pierwszej ciąży. Ryzyko śmierci może nie jest duże ale jest.

    Półtora roku temu poroniłam. Byłam pod opieką lekarza. W nocy po poronieniu dostałam krwotoku - w środku nocy mąż zawiózł mnie do szpitala. Lekarz stwierdził, że brakowało pół godziny do wykrwawienia. To się zdarza. Tak samo jak zapalenie macicy, jej przebicie, inne uszkodzenia w jamie brzusznej..... Niepłodność. Procentowo ryzyko jest niewielkie, ale jest..... Jest jeszcze ryzyko psychiczne. Aborcja wszystko zmienia. NIe beziesz już tą samą osobą. A twój narzeczony też nie będzie tym samym chłopakiem co pół roku temu.

    Rozumiem twój strach, ale nie potrafię zrozumieć, że jesteś gotowa zabić dziecko by zatrzymać faceta. Naprawdę wierzysz, że będzie dobrym mężem? Że będziesz mogła na niego liczyć? W zdrowiu i chorobie? W dostatku i biedzie? Najpierw na to pytanie musisz sobie odpowiedzieć.

    Czy związek za który trzeba zapłacić życiem własnego dziecka - którego przecież chcesz - jest tego wart?

    Przemyśl to proszę. I proszę cię jeszcze o jedno. Porozmawiaj z rodzicami. To także ich potomek - wnuczek lub wnuczka. Jesteś ich dzieckiem - kiedyś i tak się dowiedzą prawdy - pomyśl jak bardzo będą cierpieć, ze nie przyszłaś z tym problemem do nich.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • estera19lat 12.03.15, 14:40
    Wierzę (mam nadzieję), że będzie dobrym mężem. Dogadujemy się w innych kwestiach. Kochamy. On mnie szanuje, ja jego. Znamy się od kilku lat, bo w sumie zaczęliśmy się spotykać, jak ja miałam 15 lat. Fakt, tutaj jest dość duży zgrzyt, bo każdy chce czego innego. To był, i nadal jest, dla mnie szok. Tym bardziej, że nie chodzi tutaj o kupno auta, czy o wybór sukni/garnituru, tylko o ciąże, o dziecko, które, czy tego chce czy nie, jest też jego.
    Co mam powiedzieć rodzicom? Nie chce psuć teraz atmosfery, nie chce, żeby się jakaś awantura rozpętała. Jak mama usłyszy, że on proponuje mi aborcję i namawia mnie do tego, to tak różowo nie będzie. Nie chce tego teraz, zamieszanie mi nie jest potrzebne.
  • nati1011 11.03.15, 23:46
    małżeństwo - związek dwojga ludzi - powinien zakładać dobro tej drugiej osoby. Czy twój narzeczony robi to dla twojego dobra, czy z własnego egoizmu? Czy to na pewno miłość? Może to ostrzeżenie dla ciebie, że jednak wasz związek nie jest taki idealny jak ci się wydaje. Może to jeszcze nie czas na decyzje o małżeństwie.

    Pomyśl, co byś doradziła przyjaciółce albo siostrze, gdyby przyszła do ciebie z takim problemem?


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • estera19lat 12.03.15, 14:41
    On mówi, że to z troski o mnie, I w ogóle o nas, i naszą przyszłość. Chce, żebyśmy się dobrze ustawili, żebym ja mogła na spokojnie skończyć studia.
  • nadulinowo 12.03.15, 00:13
    Dziewczyno, kobieto! Nie można budować małżeństwa na zabójstwie dziecka. Nic z tego małżeństwa nie będzie. Jeśli wydaje Ci się, że wybierając śmierć Waszego dziecka uratujesz Wasz związek, to niestety się mylisz. Poczytaj historie dziewczyn z tego forum, które mówią, że mężczyzna po aborcji zostawia kobietę. Tak jest najczęściej. Bo to jest zbrodnia i takie są jej konsekwencje.
    I po drugie: wiem, że do ślubu jest już blisko, więc wydaje Ci się, że wszystko już przyklepane. Ale jednak jeszcze nie, jeszcze nie powiedzieliście sobie tak, a zobacz, w tej fundamentalnej kwestii tak bardzo się różnicie. Nie mówię, że masz go zostawić, ale mówię, że to bardzo dobry pretekst, by porozmawiać o Waszych wartościach. Dla Ciebie życie ludzkie ma jakąś wartość, a dla niego nie. W czym jeszcze się różnicie? Warto się dowiedzieć tego przed ślubem, bo to mniej boli, niż po nim.
    I pomyśl jeszcze: co to za mężczyzna, który nie podejmuje odpowiedzialności za swoje czyny? Seks jest super, ale dziecko, owoc miłości, która Was łączy już nie? Zapytaj go o to. To Wasze dziecko. Owoc Waszej bliskości. Ono ma Twoje oczy, a jego nos (przysłowiowo). Ono jest bardzo Wasze, bardzo Was będzie kochać. A Wy?
    Piszesz, że on kiedyś będzie chciał dziecko. Kiedy? Po ilu aborcjach? A może potem też? Dziecko nie jest fanaberią. To człowiek maleńki. On czeka na Waszą opiekę, a nie na śmierć.
    To wspaniale, że kochasz. Ale miłość musi mieć oparcie we wspólnie wyznawanych wartościach. Z pewnością jest mnóstwo rzeczy, w których on jest wspaniały. Spróbujcie razem być również wspaniałymi rodzicami. Tej decyzji nie pożałujesz.

    A która aborcja jest lepsza? Pytasz czy lepiej umrzeć przez powieszenie czy też poprzez strzał w tył głowy? A może raczej czy lepiej przez uduszenie czy przez rozszarpywanie ciała? Zastanów się nad tym pytaniem.

    To jest dobry moment, by się nad wszystkim zastanowić: nad życiem, nad związkiem, nad....
    Powodzenia!
  • calimeczka 12.03.15, 10:38
    Twój Narzeczony jest dla Ciebie ważniejszy niż wszyscy.
    Jego opinia ważniejsza niż Twoja, niż opinia Twoich rodziców, ważniejsza niż życie Waszego Dziecka...
    Tak bardzo Go Kochasz.... Czy On Kocha Ciebie równie mocno? Nie chce przyjąć Owocu Waszej Miłości.
    Mówi że Wasza przyszłość jest ważniejsza... A w tej przyszłości Wy jako małżeństwo.
    Bez tego maleństwa, które rośnie w Tobie.
    Pomyśl... Czy dasz radę z tym żyć? Zapomnieć? Śmiać się i planować wspólne Święta, wspólne wakacje, wspólnie borykać się z przeróżnymi problemami, które niesie życie. Czy będziesz potrafiła oprzeć się na Mężczyźnie który przyczyni się do śmierci Waszego Dziecka? Twojego Dziecka?

    Dlaczego nie masz odwagi przeciwstawić mu się?
    Dlaczego to Jego zdanie jest ważniejsze?
  • estera19lat 12.03.15, 14:48
    nadulinowo napisał(a):
    > I pomyśl jeszcze: co to za mężczyzna, który nie podejmuje odpowiedzialności za
    > swoje czyny? Seks jest super, ale dziecko, owoc miłości, która Was łączy już ni
    > e? Zapytaj go o to. To Wasze dziecko. Owoc Waszej bliskości. Ono ma Twoje oczy,
    > a jego nos (przysłowiowo). Ono jest bardzo Wasze, bardzo Was będzie kochać. A
    > Wy?
    Jak już pisałam, ale powtórzę: ja chciałabym tego dziecka. Cieszyłabym się, gdyby się urodziło. Mogłabym liczyć na pomoc np. mamy, gdyby taka była konieczność.
    Ale co zrobić, skoro on jest zdecydowanie na nie, i żadne argumenty do niego nie trafiają?
  • nati1011 12.03.15, 16:15
    > Ale co zrobić, skoro on jest zdecydowanie na nie, i żadne argumenty do niego ni
    > e trafiają?

    jak to co? Urodzić.

    A chłopak albo okaże się facetem i zaopiekuje się wami, albo naprawdę nie warto za niego wychodzić.

    Boisz się awantury, a nie boisz się zabić własnego dziecka. Dziewczyno oprzytomnij. Masz 19 lat, chcesz założyć rodzinę, chwilami brzmisz jak 15-tolatka. to że rodzicom będzie przykro to najmniejszy problem. Mam córkę w twoim wieku - rok młodszą. Gdyby nie przyszła do mnie z tym problemem to uznałabym się za najgorsza matkę na świecie i całe wychowanie uznałabym za bezsensowne.

    powiedz mamie. to najlepsze co możesz zrobić. Wysłuchaj jej zdania i rady.
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • estera19lat 12.03.15, 20:27
    Zrozum, to nie jest dla mnie łatwa rozmowa. Nie idę z nią rozmawiać o pogodzie czy gotowaniu.
    Tym bardziej, że na samym początku mama była przeciwna mojemu związkowi z nim, nie mogła się do niego przekonać, i sporo czasu upłynęło, zanim zaufała mu. I boję się, że teraz zacznie się szum, i powtórka z ,,rozrywki''. Nie mam sił na to, możesz mi wierzyć. Chce za niego wyjść, chce z nim żyć. Chyba normalne, jak się ludzie kochają.
    I co matka miałaby mi tutaj doradzić?
    Jestem dorosła, i chyba sama powinnam podejmować decyzję, a nie konsultować wczesniej wszystkiego z matką.
  • nati1011 12.03.15, 21:23
    rozumiem. Ale tak naprawdę jesteś nadal bardzo młoda. Brak ci jeszcze czegoś co zdobywa się dopiero z wiekiem - doświadczenia. Zamknij na chwilę oczy i wyobraź sobie siebie za 20 lat. I swoją córkę w twojej sytuacji. Chciałabyś, by została z tym sama? Czy wolałabyś, by przyszła choć po radę.
    Wiem , że się boisz, i wiem, ze to nie będzie łatwa rozmowa, ale teraz jesteś w ogromnych emocjach. Nie tylko z powodu ślubu, pewnego zawodu ze strony narzeczonego, ale jeszcze doszły hormony ciążowe. To zła kombinacja do podejmowania decyzji, które wpłyną na całe twoje życie. Nie masz już powrotu do sytuacji sprzed ciaży, ale uwierz, że rozwiązanie, które wydają ci się teraz łatwiejsze i lepsze, takie nie jest. Za drzwiami z napisem aborcja nie czeka długie i szczęśiiwe życie. Tam jest ból o istnieniu którego dziś nie masz pojęcia. I mam ogromną nadzieję, ze się nie dowiesz.

    Na forum było już wiele dziewczyn, które wydawały się bardzo twarde. Były pewne, ze sobie poradzą. Wracały po paru dniach nawet kompletnie złamane. Były gotowe oddać wszystko by tylko cofnąć czas. Ale to już było niemożliwe. Ty masz jeszcze szansę. Skorzystaj z niej.

    Nie powinnaś być z tym sama. Jeżeli nie chcesz rozmawiać z rodzicami może porozmawiasz z psychologiem albo doradcą? Skąd jesteś? Naprawdę chcemy ci pomóc. Jesteś u progu życia, chciałabym, by za parę lat to życie było pełne radości a nie cierpienia.

    Ciąża przed ślubem to nie koniec świata. NIe ty pierwsza i nie ty ostatnia. I reakcja chłopaka tez jest w miarę typowa. I naprawdę większość z nich po paru tygodniach godzi się z rolą ojca i kocha swoje dzieci nad życie. Chyba, że jest coś jeszcze, czego się obawiasz. Ale wtedy tym bardziej powinnaś z kimś o tym porozmawiać.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • estera19lat 12.03.15, 22:16
    To moja mama się czegoś obawiała. I to ona na początku nie potrafiła mu zaufać.
    > Zamknij na chwilę oczy i wyobraź sobie siebie za 20 lat. I swoją córkę w twojej sytuacji. Chciałabyś, by zosta
    > ła z tym sama? Czy wolałabyś, by przyszła choć po radę.
    Każdy odpowie, że to oczywiste, że wolałby, żeby mu się dziecko wygadało i poradziło. Taki ludzki odruch. Tylko że ja nie chcę o tym rozmawiać z mamą. Może byłoby mi lżej na duszy, ale to wszystko. Nie, po prostu nie
  • creepy_sober 13.03.15, 23:19
    Dorosły nie znaczy dojrzały. Dorosłość w zasadzie nic nie znaczy, dojrzałość wybrałaby życie.
  • calimeczka 12.03.15, 10:42
    Czy Ty jesteś wierząca?
    Ślub ma być kościelny czy cywilny?
  • estera19lat 12.03.15, 14:45
    Wierząca. Kościelny.
  • ciaraklara 12.03.15, 17:16
    Nie opisałaś tu całej tej historii ponieważ chcesz się dowiedzieć która metoda zabójstwa twojego dziecka jest lepsza podswiadomie szukasz pomocy. Sama powiedziałaś że chcesz urodzić ta decyzja jest tylko Twoja! To Ty nosisz to dziecko pod swoim sercem. Pod Twoim sercem bije serce Twojego dziecka. Jeżeli on chce zabić to dziecko to uwierz mi nie bedzie dobrym mężem. Jeżeli zna Twoje zdanie a namawia Cie do jego zmiany to patrzy na to wszystko przez pryzmat swojego egoizmu. Ty go kochasz bardzo mocno, i chcesz dla niego zabić wasze dziecko. Gdyby on cię kochał walczył by o Ciebie i robił wszystko abys nie odeszła. Pomyśl jak wiele Ty chcesz zrobic dla niego a co on robi dla Ciebie. Jeżeli urodzisz to dziecko , ,nawet jeżeli do slubu nie dojdzie bedziesz miala dziecko które będzie Cię kochać miłością szczerą i bezinteresowna. Ono juz Cię kocha a Ty chcesz je zabić. Pomyśl jak wiele radości dostarczy Ci jak pierwszy raz powie "mama" jak pierwszy raz odprowadzisz je do szkoły. Nie rób tego pomyśl o sobie. Nie chcesz odwoływać ślubu a jak będziesz się na nim czuła? Bedziesz patrzeć na dzieci znajomych, rodziny i będziesz myślała tylko o tym że twoje maleństwo też kiedys tak by wyglądało. Jesteś jeszcze młoda całe życie przed Tobą. Całe życie z zabójstwem na sumieniu. Żadne uczucie nie daje pozwolenia na zabójstwo a już na pewno nie prawdziwa miłość.
  • marna_klucha 12.03.15, 21:23
    Nie mogę zrozumieć, jak facet, który będzie slubowal miłość każe Ci usunąć dziecko, cząstkę Ciebie samej... Nie mogę zrozumieć, jak za chwilę staniesz w białej sukience, która jest oznaką niewinności przed Bogiem i będziesz składać przysięgę, a dwa miesiące wcześniej zabijesz dziecko. Z grzechu aborcji nie łatwo się wyspowiadac, nie przed każdym księdzem. Matką i tak już jesteś. Żywego czy martwego dziecka. Współczuję Ci tego wesela, jeżeli się go pozbędziesz. Jeżeli to wszystko o czym piszesz nie jest sciemą to zastanów się dobrze. Zastanów się, jak ma wyglądać Twoje życie. Jeżeli dokonasz wyboru Twojego przyszłego męża, to wszystko łącznie z tym ślubem wygląda tu na jakąś komicznie smutną farsę.
  • estera19lat 12.03.15, 22:10
    Ja tego też nie potrafię zrozumieć.
    Bo niby on to tłumaczy tym, że chce, żebyśmy się dobrze ustawili, nacieszyli sobą, żebym ja spokojnie mogła się wykształcić, martwi się o mnie - ale tak, też nie potrafię pojąć, że można aż tak bardzo nie chcieć dziecka. Tym bardziej, że nie jesteśmy parą gimnazjalnych nastolatków, nie jesteśmy ludźmi, którzy się znają ledwo 2 miesiące - planujemy wspólne przyszłe życie, ślub, znamy się od kilku dobrych lat. Więc dla tego to mnie tak boli.
    Po co miałabym coś takiego wymyślać? Tak o, dla hecy? Nie, to nie ten wiek, nie mam już 16 lat. Chociaż, szczerze, wolałabym, żeby to był tylko taki głupi żart.
  • calimeczka 13.03.15, 08:10
    "....Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy? ..."
  • ciaraklara 13.03.15, 11:29
    Naprawdę widzisz szansę na wasz szczęśliwy związek po tym wszystkim? Jak wszystko co rusz bedzie przypominac ci o waszym zabitym dziecku? Tak jak było tu już napisane matką już jesteś, wiec użyj swojego matczynego instynktu i obron swoje dziecko, ktoś chce je skrzywdzić -jego wlasny ojciec. Stan w jego obronie nie pozwól go skrzywdzić.
  • estera19lat 13.03.15, 17:47
    Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi. Czytam je codziennie, nawet po kilka razy w ciągu dnia, i niektóre rady dają mi do myślenia. Nie chce rozwijać, o co chodzi i czego dotyczy, ale dziękuję, że ktoś odpisał w moim wątku.
    Pozdrawiam.
  • nati1011 13.03.15, 21:32
    Estera - przemyśl to na spokojnie. A potem jeszcze raz.

    Tu pośpiech nie jest dobrym doradcą. Decydujesz o życiu i śmierci - nie tylko swojego dziecka.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • eva29 13.03.15, 22:32
    Estera to że teraz to zrobisz wyda Ci się że zrobiłaś dobrze bo twój ukochany facet tak kazał, a skąd wiesz że ukochany facet nie odejdzie za x czasu bo.... coś tam ( skoro teraz już nie chce dzie dziecka i każe je usunąć jak przedmiot) to DAJĘ ci gwarancję że wróci do Ciebie Twoje sumienie. Dziecko to najlepsze i najpiękniejszy "ktoś" co może nas spotkać życiu. Ja też kiedyś rozważałam usunięcie ale 3 ciąży bardzo nie planowanej a teraz nie wyobrażam sobie patrząc na niego że wogule mogłam coś takiego pomyśleć. TO JEST DZIECKO, TWOJE DZIECKO.
  • estera19lat 13.03.15, 23:46
    Nati, Eva - ja już postanowiłam, że nie usuwam ciąży. Tak więc o aborcji nie ma mowy.
    A moje przemyślenia dotyczą czegoś zupełnie innego.
    Ale co do ciąży - urodzę dziecko (czy to się podoba narzeczonemu/rodzinie czy nie), i normalnie będe je wychowywać.
  • creepy_sober 14.03.15, 00:49
    To dopiero zaskoczenie! Gratuluję odwagi i miłości, którą w sobie masz.
  • nati1011 14.03.15, 08:50
    Usunęłam Twój kolejny post- i to jest ostatnie ostrzeżenie.

    Jeżeli jeszcze raz kogokolwiek potraktujesz w ten sposób - dostaniesz nieodwołalnego bana.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • nati1011 14.03.15, 08:48
    Estera dobrze, ze posłuchałaś swojego serca. To dobra decyzja.

    Ale nie koniec twojego problemu. Wiem, że najbliższe dni nie będą łatwe. Propozycja pomocy jest nadal aktualna. Jeżeli będziesz potrzebować wsparcia. Pisz. Mamy zaufane osoby w bardzo wielu zakątkach Polski. Są w stanie pomóc. Czy to w formie wsparcia psychicznego - także fachowego, czy materialnego.

    Dzielna z ciebie dziewczyna. Właśnie zdałaś najważniejszy egzamin dojrzałości. Dasz radę. Może nie zawsze będzie łatwo, ale na pewno będzie warto.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • sabina211 14.03.15, 11:25
    Brawo, Esterko...Nawet nie wiesz jak i dla mnie ważna i budująca jest Twoja decyzja. Jeśli chcesz pogadać to napisz do mnie. Mam niemowlaka (chłopca) i wielu znajomych z małymi dziećmi, więc mogę pomóc przy wyprawce(jeśli będzie taka potrzeba) i służyć doświadczeniem mamy 4 dzieci. Będzie dobrze, choć pewnie nie jutro, czy pojutrze. Ale będzie. Ściskam Cię gorąco
  • calimeczka 15.03.15, 12:57
    Bardzo się cieszę. To naprawdę słuszna decyzja. Na pewno dasz radę.
  • estera19lat 15.03.15, 20:44
    Dziękuję za Wasze słowa. Nie jest łatwo, żeby nie powiedzieć, że jest tragicznie. I czarno to wszystko widzę.
    Najgorsze jest to, ze przed matką też coraz gorzej mi ukryć, co się dzieje, i że jest bardzo nie w porządku.
  • nati1011 15.03.15, 21:24
    porozmawiaj z mamą, albo z jakaś ciotką, może z babcią. Z kimś starszym ale godnym zaufania. Nie powinnaś być teraz sama.

    Oferta wsparcia aktualna. Trzymaj się dzielna dziewczyno.
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • calimeczka 16.03.15, 08:38
    Pisz do nas kiedy chcesz się wyżalić. Zawsze Cię wysłuchamy. smile
    Na pewno nie jest Ci teraz łatwo, do tego całego stresu dochodzą wahania hormonalne, i przesilenie wiosenne.
    Jestem pewna że dasz radę, najtrudniej było podjąć decyzję pod taką presją, ale podjęłaś słuszną decyzję, a wyjdziesz z tego jeszcze silniejsza.
    Trzymaj się i piszvdo nas.
  • sabina211 16.03.15, 13:42
    Moje wsparcie też aktualne. Czy NAPRAWDĘ musisz ukrywać przed mamą, co się dzieje? Jeśli tak to rzeczywiście ważne, by był przy Tobie (w kontakcie z Tobą) ktoś zaufany i sensowny. Jak chcesz, to pisz.
  • estera19lat 16.03.15, 14:48
    Może i nie muszę, ale nie chcę, żeby ona, czy ktokolwiek z rodziny dowiedział się, co się dzieje. Chociaż czuję, ze w końcu wszystko wyjdzie na wierzch, bo matka widocznie czyta w moich myślach, a przynajmniej sprawia takie wrażenie. A teraz moje/nasze życie to jeden wielki burdel. Narzeczony i tak dalej naciska, nawet jeszcze bardziej, do tego potrafi rzucać takimi epitetami, że serce boli.
    Kocham go, chcę dobrze dla niego i siebie, a on zachowuje się ostatnimi czas tak, jakbyśmy byli prawie obcymi ludźmi. I w takiej atmosferze mam brać ślub? Ba, mam z radością i uśmiechem na twarzy witać gości, wszystko szykować na błysk? Jakoś ciężko mi to sobie wyobrazić. Zresztą, to tylko słowa, które nawet w połowie nie oddają tego, co czuję i co się dzieje teraz.
    Prędzej psychika mi siądzie.
    Przepraszam, nie chce was zanudzać swoimi problemami i dalej dręczyć, ale potrzebuję czasami cokolwiek z siebie wyrzucić. Chociażby wirtualnie, bo w realu to niemożliwe.
  • estera19lat 16.03.15, 14:59
    A to jest dopiero początek. Minęło ledwo kilka dni. Więc nie chce widzieć, co się będzie działo za kilka tygodni czy miesięcy.
  • calimeczka 16.03.15, 16:41
    Pisz do nas, jeżeli tylko to Ci pomaga.
    Ja rozumiem Cię że nie mówisz rodzicom- ja także o takich problemach nie powiedziałabym (z różnych przyczyn, brak akceptacji dla mojego już męża miał na to spory wpływ). Ale dobrze byłoby żebyś z kimś porozmawiała - może koleżanka, siostra?
    Póki co nie myśl o tym, co będzie za kilka miesięcy. Teraz myśl o tym, żeby nie dać się zmanipulować.
    Kiedy Narzeczony zaakceptuje Twoją decyzję i przedzie nad tym do porządku dziennego, będzie czas na myślenie o tym co dalej i jak to wszystko poukładać. Wierz mi, ciąża nie bez powodu trwa 9 miesięcy - to właśnie czas na to,żeby po pierwszym szoku wszystko poukładać, zwłaszcza w głowie wink Teraz nie planuj i nie zamartwiaj się za bardzo.
    Trzymaj się.
  • nati1011 16.03.15, 22:59
    Możesz nas zanudzać. Pisz, jeżeli ci to pomaga.

    Przykro mi, że chłopak nadal nie potrafi okazać ci swojej miłości. Szczególnie w takim momencie.
    Mam nadzieję, ze oprzytomnieje.
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • kikiriki30 18.03.15, 20:34
    Uwierz w siebie jesteś silna dlatego zostałaś POWOŁANA do tego aby zostać matką nie każda kobieta może tego doświadczyć są kobiety które nie mogą mieć dzieci, doceń ten SKARB który otrzymałaś który może żyć dla ciebie i być ci wdzięczny za to właśnie życie. Nie ma sytuacji bez wyjścia aborcja to straszna rzecz dlatego uwierz że dasz radę a uśmiech dziecka wszystko wynagrodzi. Pamiętaj że zawsze są też ludzie dobrej woli którzy naprawdę chcą ci pomóc. Masz wybór albo uśmiech dziecka i dobre życie albo złe życie z wyrzutami po zabiciu dziecka. Ja wybrałabym uśmiech dziecka który wszystko wynagradza jestes młoda kiedyś to docenisz
  • mmk9 20.03.15, 11:32
    Nie zostawaj z tym sama. Jestem pewna, że najgorsze, co usłyszysz od mamy, to:"a nie mówiłam". to może być przykre, ale nie powiesz mi, ze gorsze od tego, co serwuje Ci ojciec Twojego dziecka. Matka to JEST najbliższa osoba i tak ją traktuj, nie możesz mieć aż takiego pecha, żeby i Ona Cie nie wsparła
  • nati1011 22.03.15, 13:52
    wszystko w porządku?


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • estera19lat 22.03.15, 19:05
    Nie jest dobrze. Jest źle, ale muszę to jakoś ciągnąć. Stres mnie wykończy, boję się o ciąże, bo mam plamienia, dziwne bóle w podbrzuszu. Miałam już wygadać się matce, ale nie mam odwagi.
  • mamaroksanki84 22.03.15, 21:00
    A byłaś u lekarza? Ja tez plamiłam ale po 3 miesiącu minęło, może warto iść zobaczyć co się dzieje z maluszkiem, uwierz nam ze warto walczyć bo tak wspaniałej miłości jak do dziecka nie doswiadczysz nigdy. Wierze ze twój przyszły mąż tez zmieni zdanie jak maleństwo się urodzi a być może i wczesniej. Musisz komuś powiedziec, twoja mama na pewno cie wesprze bez wzgledu na wszystko. Juz wkrótce sama zobaczysz ze rodzice czasami marudzą, krzyczą i uprzykszaja życie tylko dlatego ze chcą jak najlepiej dla swoich dzieci, a mają większe doświadczenie życiowe. Ja tez bardzo bym chciała żeby moja córka nie popełniła moich błędów ale pewnie jak będę prosić i tłumaczyć nie zrozumie mnie. Trzymaj mocno kciuki trzymaj się
    --
  • estera19lat 22.03.15, 22:47
    Tylko raz byłam u lekarza, wtedy dla samego potwierdzenia, czy ciąża aby na pewno jest
    A jak ma być w porządku z ciążą? Stres, nerwowa atmosfera - to rozwala wszystko. Nie tylko ja tego już nie wytrzymuje, ale i ma to wpływ na ciąże. Na dłuższa mete nie da się żyć w ciągłych awanturach i pretensjach.
    Mama pewnie by mnie wsparła, ale ja nie mam zamiaru zawracać jej głowy moimi problemami.
    Czasami mam ochotę to wyrzucić z siebie, ale szybko przychodzi opamiętanie. Matka tam może coś czuje, ale jakoś udaje mi się ją spławić
    Widocznie ja sama ani na matkę, ani na żonę się nie nadaje
  • nati1011 22.03.15, 23:56
    Estera, no przestań. Co się nie nadajesz. Nie ma egzaminów ani licencji na bycie czy żona czy matką. Każda z nas ma takie momenty, że wydaje jej się, że wszystko roni nie tak. Ale to minie. Wiem, ze usłyszałaś wiele gorzkich słów, ale przecież wiesz, ze nie warto wierzyć w złe słowa wypowiedziane w gniewie.

    Martwi mnie, że ciągle jesteś z tym sama. I tak nie unikniesz rozmowy z rodzicami. Bez wzgledu na to co teraz zrobisz i tak się niedługo wszystko się wyda. A przecież tak bardzo teraz potrzebujesz kogoś bliskiego, kto będzie przy tobie.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • estera19lat 23.03.15, 08:02
    Tylko, jak widać, w tak młodym wieku lepiej nie wchodzić/nie planować w związek małżeński. Lepiej poczekać, bo później z tego różne dramaty wychodzą. W moim przypadku już za późno na zmiany, ale to już inny problem
    Co do ciąży - sama z siebie jej nie usunę, prędzej wszystko się naturalnie skończy. I może tak będzie dla dziecka lepiej.
    Teraz doszłam do wniosku,że co ma być, to będzie. Już nie staram się nikogo na siłę przekonywać, że może nie będzie tak źle. Każdy wie swoje. Cóż, życie to bardzo rzadko bajeczka z happy endem, gdzie dziecko scala i przybliża do siebie ludzi.
    I chyba w mojej sprawie niczego nie trzeba dodawać.
  • taksimax 24.03.15, 11:38
    Kochana będę pisać w skrócie. Mam 34 lata i 3 dzieci , a właściwie wierze ze 4. Wychowywałam sie w rodzinie katolickiej. Moja mama usunęła 4 ciąże ( z tego co pamietam jak mi ze 20 lat temu mówiła ) . W 8 klasie oglądaliśmy film jak przebiega aborcja . Od tego czasu wszystkich potępiałem i do diabła wysyłałam kto na cos takiego sie odważył .
    Pare lat temu ( trudno w to uwierzyć ale nie mogę sobie przypomnieć kiedy to było. tak bardzo chciałam to wyrzucic z mojej pamięci , ze wkoncu mi sie udało ) zostałam w ciąży . W tym czasie miałam juz 3 dzieci i zaczynałam wkoncu cos dla siebie robić . Dzieci juz były w szkole a ja znalazłam prace . Zalamalam sie , nie wierzyłam i doszłam do wniosku, ze nie dam rady . Dodam, ze mój maz zawsze był ze mną i nigdy nie zapomnę tych słów " kochanie obojętnie co zdecydujesz będę z tobą "". . Niestety tak bardzo byłam zajęta moim życiem i moja przyszłością ze nie było miejsca dla mojego maluszka. Mieszkam w państwie gdzie aborcja jest legalna i nie było z tym problemu . Musiałam czekać na mój termin i to był koszmar . Bałam sie , ze moja fasolka będzie juz tak duża i moze serce jej zabije . Zabieg był kurtki choć przed oczami widzę codziennie siebie jak leżę tam i płacze . W głębi serca nie chciałam tego ale zrobiłam . Ze 2 tygodnie po nie mogłam dojść do sobie . Postanowiłam wyrzucić to z pamięci i żyć dalej dla moich dzieci . Kilka miesięcy temu gdy zaczęłam wątpić w Boga otrzymałam w rękę ksiazke " byłem w niebie " . Cos wspaniałego i znów zaczęłam wierzyć ale w taki sposób ( jak fajnie ja tez będę w niebie i napewno Bog da mi kręcone włosy o których zawsze marzyłam ) . Byłam szczęśliwa i postanowiłam dalej czytać tego rodzaju książki . Oddam moje życie Bogu . I w tym momecie Bog pokazał mi moje całe życie . Kochana to jest cos nie do opisania . Pokazał to wszYstko co było . Zalamalam sie bo pierwszy obraz to aborcja . Do tej pory nie mogę żyć normalnie . Nie rozumie dlaczego Bog dał mi taki dar i pokazał mi to . Moim powołaniem jest mowić o tym i chronić inne kobiety przed tak strasznym grzechem . Uwierz mi ja będę pokutować do ostatnich moich dni / nosze krzyż i nigdy nie dowiem sie czy będzie mi to wybaczone .
    Mamy zawsze wybór a twoja fasolka czeka na ciebie . Bog ma dla ciebie nowy plan i dał ci tak wspaniały prezent . Błagam nie rób tego bo nie wybaczysz sobie tego do końca twoich dni
  • estera19lat 07.04.15, 11:36
    Byłam u ginekologa, z dzieckiem wszystko w porządku. Teraz mieszkam z rodzicami, matka się w końcu o wszystkim dowiedziała, i można powiedzieć, że wiele się zmieniło. Co będzie dalej? Nie wiem. Zobaczę. Jakby co, to po urodzeniu dzieciaka mogę liczyć na pomoc rodziców, za co jestem im wdzięczna. Może jakoś uda mi się zacząć wszystko od nowa.
    Pozdrawiam.
  • nati1011 07.04.15, 13:20
    dziękuję, że się odezwałaś. Martwiłam się co u Was.

    Mam ogromną nadzieję, że uda ci się to poukładać. I wierzę, że podjęcie tak trudnej decyzji musi też zaowocować dobrem w twoim życiu.

    Pamiętaj, że jesteśmy. Jakbyś czegoś potrzebowała, albo tylko się wygadać.....

    wszystkiego dobrego
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • sabina211 07.04.15, 15:48
    Esterko, jesteś dzielna i naprawdę dorosła...Jesteś i będziesz SUPER młodą mamą. I masz fajnych rodziców (na pewno, jeśli chodzi o kwestie zasadnicze). A tata dziecka będzie mężem albo niedoszłym mężem, ale nie to jest teraz najważniejsze...Jeśli chcesz to napisz do mnie, bo sama pierwszą ciążę przeżyłam podobnie (choć byłam od Ciebie starsza). Będzie dobrze. Naprawdę.Ściskam.
  • calimeczka 08.04.15, 14:06
    Estera, cieszę się że się odezwałaś, często myślę o Tobie i Twoim Maleństwie.
    Jestem pewna, że dasz sobie radę ze wszystkim, a wiele spraw czas poukłada.
    I przekonasz się, że największa Twoja Miłość to ta, która właśnie rośnie i radośnie fika nóżkami w Twoim brzuchu. Pisz tutaj czasem co u Ciebie.
    Pozdrawiam
  • estera19lat 15.04.15, 11:57
    Zdecydowałam, że po porodzie zostawię dziecko w szpitalu. Jest sporo osób, które chętnie przygarną takie maleńkie dziecko, a ono znajdzie może normalna, pełną rodzinę.
    Rodzice nie sa zachwyceni, ale mam nadzieję í wierzę w to,że w końcu zaakceptują moją decyzje. Wiem, moge liczyć na ich wsparcie, ale ja chce, żeby to dziecko miało i matkę i ojca, a nie tylko matke. I lepiej zajma sie nim obcy ludzie.
    Wam chciałam jeszcze raz podziękować za te wszystkie dobre słowa. Niektóre wypowiedzi otworzyły mi oczy na kilka spraw.
    Piszę tutaj po raz ostatni, i mam nadzieję, że już nigdy nie bede musiała tutaj wracać.
    Trzymajcie się.
  • sabina211 15.04.15, 14:26
    Jeszcze raz b. się cieszę, że dałaś dziecku życie. I nie oceniam tego, co w tym momencie planujesz. Na pewno lepsza dla dziecka jest normalna adopcja niż próby ukrycia porodu czy nawet okno życia, ale gdybym tak jak planujesz zrobiła (a -przyznaję, przej-ściowo, miałam takie myśli w 1, samotnej ciąży) to dziś....Nawet nie wiem, jak to delikatnie napisać, ale bardzo bym żałowała, a młodsze dzieci byłyby żywym wyrzutem sumienia. Poczytaj o adopcji, o przywiązaniu, o potrzebie tożsamości. Co powiesz dziecku, jeśli za 20 lat Cię odnajdzie? Ojciec jest ważny, ale możliwość potwierdzenia tożsamości nawet ze strony 1 rodzica jest lepsze niż jej brak. A co jeśli tatusiowi się odwidzi i zechce utrzymywać kontakt z dzieckiem? Nie jestem przeciw adopcji, sama mam dziecko adoptowane i dlatego wiem, jakie problemy (mimo więzi, miłości itd) rodzi ten fakt....Ale wiem, że w przypadku mojej córki alternatywą była matka z ciągami alkoholowymi...Przemyśl to, poczytaj, podejmij decyzję. Ściskam Cię serdecznie.
    PS. A może Twoi Rodzice mogą adoptować albo stworzyć rodzinę zastępczą dla wnuka? Zawsze dziecko zostanie w rodzinie, a Ty możesz nawet jechać na drugi koniec świata...
  • nati1011 15.04.15, 19:33
    Mam nadzieję, że poukładasz sobie życie.

    Co do decyzji co z dzieckiem.... masz na to jeszcze wiele miesięcy. Także 6 tygodni po porodzie. Wiele się przez ten czas może wydarzyć.

    Daj sobie czas na tą decyzję. Tu tez nie należy się zbytnio spieszyć.

    Jeżeli zdecydujesz się oddać z miłości - to też masz do tego prawo. To trudna ale bardzo szlachetna decyzja. Nie pozwól sobie wmówić nic innego. Jesteś dzielna. Zdałaś chyba najtrudniejszy egzamin dojrzałości. Wiem, ze sobie poradzisz. Gdybyś jednak potrzebowała wsparcia, informacji albo zwyczajnie się wygadać. to pisz. Jesteśmy. Także na priv.

    nati1011@gazeta.pl



    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.