Dodaj do ulubionych

Niechciana 3 ciąża

09.10.15, 12:43
Jestem mamą 2 dzieci. Mam 2 córki w wieku 5 i 2 lat. Kilka dni temy dowiedziałam się, że jestem w trzeciej zupełnie nieplanowanej i niechcianej ciąży. Zabezpieczamy się z mężem ale coś nie zadziałało. Jestem zrozpaczona i nie wiem co robić.
Mam milion myśli na minutę.
Już z 2 dzieci jest mi bardzo ciężko bo mąż ciągle w pracy a ze strony rodziny nie mam żadnej pomocy. Więc od rana do nocy, każdego dnia jestem sama z dziećmi. Do tego dochodzi jeszcze opieka nad moją babcią, ktora ma prawdopodobnie początki alzheimerasad ona ma tylko mnie i mojego męża, musimy się nią zaopiekować a choroba postępuje niestety. A że mąż ciągle w pracy to na mnie spada wszystko.
Odlicza£am już dni gdy młodsza córa pójdzie w końcu do przedszkola a ja wrócę do pracy. Wyjdę do ludzi. Duszę się już w domu i czuję jak w więzieniu. Kazdy dzień taki sam. Wszystko podporządkowane dzieciom.
A teraz perspektywa kolejnego dziecka i kolejnych miesięcy spędzonych w domu mnie przeraża.
Nie chcę tej ciąży sad czuję że moje życie się spiep...yło sad
Nawet mam myśli by usunąć ciążę.
Tragają mną tak sprzeczne emocje, że sama sobie się dziwie. Gdy już myśle, że pogodziłam się z tym, że będzie kolejne dziecko to po chwili znow myślę: nie, nie mogę urodzić tego dziecka.
Jestem załamana, zrozpaczona bo wiem, że będę z tym wszystkim sama. Mąż szczęśliwy zatrzaśnie za sobą drzwi i pójdzie do pracy a ja zostanę w domu w swoim małym piekiełku.
Nie ogarniam tego, kupiłam już nawet tabletki. Czekają tylko na moment w którym się zdecyduje na ten krok sad
Edytor zaawansowany
  • zagubiona54321 09.10.15, 12:53
    Najbardziej "wykończy£a" mnie psychicznie druga córka. Jest tak żywa, nieokiełznana, na miejscu nie wysiedzi, ciągle tylko broi. Boje sie wyjsc zrobic siku do toalety bo nie wiem co zastane po minucie w domu.
    I ciagle powtarzam, że jakby ta młodsza córa była miom pierwszym dzieckiem to na drugie w życiu bym sie nie zdecydowała.
    A teraz na dokładkę jeszcze ta 3 ciąża. To już jest ponad moje siły fizyczne i psycziczne
  • zoslo82 09.10.15, 18:14
    Moje corki mialy 3 lata a druga 7 miesiecy jak zaszlam w trzecia ciaze. Bylam w szoku. Zaszlam w ciaze, kiedy w ogole nie powinnam, niby po dniach plodnych.... pewnie jeszcze nie bylo wszystko uregulowane po poprzedniej ciazy.
    Tez bylismy sami, zero pomocy, mieszkamy w innym kraju. Ja nie myslalam o aborcji, raczej bylam przerazona jak sobie dam rade. Moje dzieci tez nie naleza do spokojnych, dobrze spiacych itp.. Bylam zmeczoa, ale powoli dochodzilam do siebie....a tu nagle niespodzianka..,,
    Najmlodsza ma teraz 3 lata, jest super slodka. Jest naszym skarbem, slonkeczkiem i radosicia.Jakby moglo jej nie byc??? Najgorszy czas minal, teraz wszystkie 3 bawia sie razem, zajmuja sie soba , chodza sapc o tej samej porze, sa wszystkie w szkole/przedszkolu..
    To nie trwa wiecznie...ten trudny czas.

    NIe rob tego.. nigdy nie bedziesz zalowac ze masz trzecie dziecko, ale bedziesz zalowac jesli je usuniesz.



  • panizalewska 09.10.15, 18:55
    Hej Zagubiona. Jestem w podobnej sytuacji, tylko bez chorej samotnej babci. Też jestem w 3. wielce niechcianej ciąży, też warunki finansowe i emocjonalno-psychiczne u mnie bardzo podobne. Też kupiłam tabletki, na szczęście nie dojechały / niewysłane.

    Mogę sobie tylko wyobrazić, jak jest Ci ciężko. Ale bardzo wiele historii kobiet tutaj pokazuje, że wszystkie cholernie żałują, że usunęły ciążę, że zdecydowały się na zabicie swojego dziecka. Nawet babeczka, która ledwo przeżyła pierwsze miesiące (wątek gdzieś obok). Była jedna dziewczyna, która świrowała w ciąży, ale bardzo dzielnie dotrwała do końca, oddała dziecko do adopcji. I choć to też ciężka decyzja - dużo lepsza, niż zabicie dziecka. Tak to przynajmniej MA SZANSĘ.

    Co do babci - przepraszam, że to piszę, ale nie możesz mieć pewności, że babcia dożyje Twojego porodu. Oczywiście może żyć i 10 i 20 lat w stanie różnym i pogarszającym się. Czy tam gdzie mieszkasz, masz szansę na pomoc, typu opieka hospicyjna, czy choćby hospicjum domowe? Że ktoś przychodzi i zajmuje się chorą osobą przez x czasu?

    Co do męża - ja wiem, że oni po prostu NIE WIEDZĄ jak to jest z rozwrzeszczanymi dziećmi cały dzień na okrągło i że termin "odpoczywam w pracy" to 300% prawdy. Czy mąż się angażuje w opiekę dzieci i babci po pracy? Czy zastępuje Cię w weekendy, żebyś mogła odpocząć? Wyjść i pogadać z kimś dorosłym?

    Czego byś nie postanowiła, to już teraz trzeba znaleźć rozwiązanie, żebyś się nie zajechała. Przedszkole - super, ja się popłakałam z radości, jak moja starsza się dostała z listy odwoławczej. W domu roczniak, któremu na drugie Armagedon a na trzecie Apokalipsa tongue_out Nic tylko przywiązać do kaloryfera i czekać do osiemnastki tongue_out Także rozumiem BARDZO! Kiedy to przedszkole? Już chodzi? A dla młodszego - chociaż raz w tygodniu żłobek / opiekunka na 4 godziny ciurkiem? Czy to by bardzo nadszarpnęło Wasz budżet?

    Czy masz tą rodzinę w pobliżu i ona NIE CHCE pomóc, czy nie prosisz o pomoc, czy są daleko? Jak to jest z tą rodziną? Nie ma opcji, mają się włączyć. Babcia jak mniemam ma jeszcze inne wnuki i pociotki? Czy to taka siostra babci, która nie miała żadnych dzieci i nikt jej nie cierpi? (Mam tą drugą opcję w rodzinie, nie pytaj) Jeżeli to ta pierwsza opcja, to obowiązkiem rodziny jest pomagać w jej opiece. Można nawet wystąpić o ustalenie tego sądownie. Jak nie osobiście, to niech robią zrzutę na pielęgniarkę, która Cię odciąży. Niech przynoszą Wam obiady na kilka dni w tygodniu dla całej rodziny. Cokolwiek, żebyś TY nie musiała być za wszystko odpowiedzialna ZAWSZE.

    Cipowiem jeszcze, że mi się wszelkie żale o tę ciążę skończyły magicznie po 3ch miesiącach, które fizycznie znosiłam zupełnie nieźle (żadnych bełtów, tylko mdłości), ale psychicznie - pewnie przez hormony - koszmarnie. A teraz jest ok. Nadal nie wiem, czy nie będę chciała oddać do adopcji, na samą myśl o porodzie dostaję gęsiej skórki. Ale z każdym dniem do przodu.

    Trzymaj się mocno i napisz co i jak postanowiliście, jak się ułożyło
  • zagubiona54321 09.10.15, 19:29
    Mąż pracuje od 9 do 22, swiatki, piątki i niedziele. żadko ma wolne- taki zawód uncertain wszystko jest na mojej głowie, całe dnie spędzam z dziećmi. Starsza od września poszła do szkoły więc w domu jest trochę znośniej. Ale jak odbieram ją ze szkoły i przychodzimy do domu to zaczyna się armagedon. Tak razem z mlodszą szaleją że mam ochotę wyskoczyć przez okno albo trzasnąć drzwiami i uciec gdzie oczy poniosą. Najgorzej jest w weekendy.
    Młodsza pojdzie do przedszkola za rok we wrześniu. Oczywiście jeżeli się dostanie. Bo starsza sie przez kolejne 2 lata pod rzad nie dostała.
    Jestem przerażona jak dam rade z 3 dzieci. Psychika mi już siada teraz a co bedzie potem? Nawet nie chcę myśleć.
    Dziecko jezeli się urodzi to będzie początek czerwca wiec całe wakacje będę z 3 dzieci sama. Mąż w sezonie ma najwięcej pracy sad
    Co do rodziny to moj ojciec jest cholerykiem, nieprzyjazdnym dla otoczenia i popija równo.
    Mama moja nie żyje od 22 lat więc nie mam żadnego wsparcia sad z bratem kontakty ciężkie, rozumy wszystkie pozjadal. Dla niego tylko imprezy.
    Rodzina męża daleko.
    Więc nie mam naprawdę kogo o pomoc prosić sad
    Co do chorej babci. Jest na razie na tyle swiadoma i jeszcze jakoś sobie radzi że nawet mowy nie ma bym ja gdziekolwiek oddala. Wozimy jej obiady, dzielimy leki itp. Babcia jest sama. To ona mnie wychowała po śmierci mamy- jej jedynej córki. Mamy tylko siebie bo cała jej rodzina jest 500km od niej.
    Na razie sobie jakos radzilismy. Jest cieżko ale teraz to już jestem kompletnie załamana sad
    Mieszkamy w domu jednorodzinnym z ojcem alkoholikiem, którego hobby jest robienie awantur i uprzykrzanie nam życia sad więc to też mnie dołuje. Chcę z tąd uciekać. Rozglądamy się za jakimś mieszkaniem bo tak nie da się żyć sad
    Jestem totalnie załamana. Ta 3 ciąża to jak kara sad
  • panizalewska 09.10.15, 19:43
    No to ustalenie sądowne opieki nad babcią z bratem na początek polecam. Ojca i mieszkania z nim szczerze współczuję, cholernie trudna sytuacja. Rozumiem Twoją załamkę. Do ojca wezwać policję? Kurcze, z mieszkaniem nie pomogę niestety. Czy jest szansa, że kwalifikujecie się na jakąś zapomogę, dodatek pielęgnacyjny, cokolwiek? Czy jesteście za bogaci, jak większość osób w tym dziwnym kraju? Jakaś opieka społeczna w pobliżu? Jakiś program dla rodzin w trudnej sytuacji? No nie wiem, kombinuj z urzędami, zawsze przy miłej pani coś się wynajdzie, albo kogoś do pomocy. Są też wolontariusze z różnych fundacji do pomocy rodzinie, trzeba tylko poszukać. Sąsiedzi? Dzieciate mamy / rodziny w okolicach?

    Z trzecim dzieckiem jest już się rodziną wielodzietną, co jest dość dobrym kryterium do przedszkola dla całego rodzeństwa.
  • zagubiona54321 09.10.15, 20:08
    Nawet nie chce tykac sprawy mojego brata i jego opieki nad babcią. On nie umie dobrze pokierować swoim życiem a co dopiero zadbac o kogos starszego, kto go wychowaluncertain do babci nie odzywal sie 10 lat. Nie interesuje go co sie z nią dzieje, zrobił jej wiele przykrości sad do mnie tez odzywa sie raz na rok, dwa.
    Byłam w sprawie babci w opiece spol to wyliczyli mi taką kwotę za godzinę pracy opuekunki że przeżegnałam się nogą. Za przyniesienie obiadu zażądali 14.90 zł dla opiekunki i 15-18 zł za obiad z knajpy... No śmiech na sali. Kogo na to stać.
    Nasza sytuacja materialna nie jest tragiczna. Nawet powiedzia£abym że jest w miarę ok. Więc na żadne zasiłku się nie łapiemy.
    Bardziej właśnie boję się o siebie, o swoje zdrowie psychiczne. Już teraz w domu czuję się jak w więzieniu, jak w klatce. Mąż mówi, że jak zdecyduje się urodzić to będzie mi pomagał. Ale jak on to sobie wyobraża? Pracując od 9 do 22? Czasem nawet od 6.30? Mając 1 góra 2 dni q tyg wolne? Weekendy kiedy to potrzebuję największego wsparcia to on jest w pracy? No jak ma mi pomóc? Tylko chyba myślami. Aż mnie złość ogarnia jak słyszę o jego chęci pomocy.
    Duszę się w domu, mam dni że jestem tak psychicznie wykończona że wszystkich pozabijała by mieć choć chwilę spokoju.
    Nie mogę się przemóc do tego 3 dziecka. Zabezpieczałam się, uważałam bo nie chciałam być w ciąży już więcej. W końcu chciałam zacząć żyć sad a znów mi tą możliwość zabrano
  • sabina211 09.10.15, 20:09
    Wierzę, że tak teraz czujesz i przytulam. Ale wiem, że to, co trudne minie. Sama mam czworo dzieci, (najmłodsze ma 14 m-cy), mieszkamy ponad 200 km od rodziny (mojej, męża jeszcze dalej), najstarszy syn ma problemy rozwojowe (Zespół Aspergera), wynajmujemy mieszkanie, finansowo jest bardzo średnio, ale te wszystkie utrudnienia i niedogodności składają się po prostu na codzienne życie, które tak naprawdę nikogo nie rozpieszcza...Nie planowałam czwartego dziecka, ale wiem, ile dobrego jego narodziny dały naszej rodzinie i dziś nie wyobrażam sobie, żeby synka z nami nie było.
    Najprawdopodobniej i u Was wszystko się poukłada. A co do miejsca w przedszkolu to paradoksalnie jako rodzina z trójką dzieci będziecie mieć pierszeństwo w przyjęciu córki. I pewnie tak powoli będzie się rozwiązywał problem za problemem, oczywiście nie wszystkie, ale też nie będzie tak, żeby większość Twoich dzisiejszych lęków się ziściła.
    Życzę Ci spokoju. Nie będzie źle.
  • zagubiona54321 09.10.15, 20:24
    Dziękuję dziewczyny
    Co do dostania sie do przedszkola tej młodszej to zanim dziecko się urodzi to będzie już po rekrutacji sad więc będziemy startować jako rodzina z 2 dzieci. Ostatnio było 4 dzieci na jedno miejsce. Dramat.
    Targają mną bardzo sprzeczne uczucia. Rano jak się obudzę to myślę że może warto ale przychodzi wieczór, po dniu spędzonym z moją rozwrzeszczaną, wiecznie wariującą dwójką i moja myśl jest tylko jedna- nie mogę urodzić...
    Już były takie 2 dni że pogodziłam się niby z tym że jestem w ciąży a na 3 dzień byłam kupić tabletki sad
  • panizalewska 10.10.15, 08:17
    Zagubiona ja ciągle Cię tulę. Wiem jaka to schiza, też to miałam kiss

    Niestety z babcią innej drogi niż sądowa nie ma. Brat może łożyć i przelewać Ci pieniądze na konto, nie musisz go nawet widzieć na oczy. Ale niestety trzeba przełknąć tę żabę i ruszyć do sądu. Mam taką durną ciotkę, która co i rusz albo chce mnie sądzić, albo straszy wyrywaniem roślinek z mojego ogródka, bo jej się coś nie podoba. Paranoja i prawdziwa psychopatia. Także z tej strony też wiem, że jest ciężko i się nie śpi po nocach ze stresu.

    U nas z przedszkolem było tak, że normalnie przyjmują ze 30 dzieci do dwóch grup. W tym roku był zalew wniosków (miasteczko pod Stolycą, 1 przedszkole w dwóch filiach) i pani burmistrz rzuciła dodatkowe 80 miejsc, przesunięcia starszaków do budynku szkoły i generalnie większa kombinatoryka. A moja i tak się nie dostała. Ryczałam, że rodzę kolejnych podatników, kibluję i świruję w domu już 3 lata, a tu KOLEJNY rok, albo w ogóle jeszcze ze 3 lata, o zgrozo, do obowiązku szkolnego. Myślałam, że wydrapię paznokciami wszystkie tynki w mieszkaniu z wkurwu. No zgroza generalnie, tylko się własną pięścią zabić. A tymczasem pani dyrektor zadzwoniła do mnie na dzień przed rokiem szkolnym i zaprosiła córę do przedszkola smile Się poryczałam ze szczęścia, z ulgi po prostu. Jak lubię swoje dzieci - też mam ich serdecznie dosyć od dłuższego czasu, serio.

    Także i z przedszkolem może być różnie. Ja powiedziałam, że zaraz będziemy rodziną wielodzietną. Może pomogło, może nie, kto wie?
  • emilia4321 12.10.15, 16:36
    Mam już dzieci dorosłe, pewnie wkrótce same założą rodziny. Kiedy trójka moich dzieci miała po kilka lat, zostawił mnie mąż, a ja zostałam sama z trójką maluchów, byłam beż pracy, bez srodków do zycia, problemy mieszkaniowe, do tego opiekowałam się mamą chorą na raka. gdy przyszła zima nikt się nie zlitował z rodziny czy sąsiadów by kupić mi chleb, tylko musiałam zostawic wszystko i iść po zaspach parę kilometrów. Nie nazwę tego piekłem, było mi po prostu, bardzo bardzo ciężko. dziś jestem bardzo szczęśliwą kobietą, bo przetrwałam to wszystko, zaopiekowałam się mamą w jej ostatnich latach ile tylko mogłam, wychowałam dzieci, dziś studiują na najlepszych uczelniach w kraju. A ja nadal sama jestem, tak postanowiłam, ale to nieważne. Teraz dobrze mi się żyje, ale wiesz który okres zycia najmilej wspominam? Właśnie ten - kiedy moje dzieci były maluchami. Było mi okropnie ciężko, ale wypełniłam swój matczyny obowiązek, żadnego nie zabiłam , zaopiekowałam się moimi maluchami, dałam im wiele milości, a one mi nieskończenie wiele.
  • sabina211 10.10.15, 08:46
    Wiesz, jestem pewna, że i pożyć (to znaczy zająć się swoim rozwojem) jeszcze zdążysz. Tak naprawdę nie jesteś/nie jesteście w jakiejś tragicznej sytuacji, kwestia mieszkania z ojcem jest tu chyba najtrudniejsza. Na pewno też jest Ci trudniej z własnym macierzyństwem, bo sama dorastałaś bez matki.
    Wyrzuć te tabletki. Powiedz mężowi, jakiej pomocy potrzebujesz i będziesz potrzebować (jego lub płatnej). Poczytaj jeszcze raz wpisy panizalewskiej, łącznie z ostatnim, bardziej optymistycznym, bo Wasza sytuacja jest tak naprawdę bardzo podobna. I pomyśl, czy za 5, 10, 15 lat wolisz wspominać, że byłaś bardzo zmęczona, czy że unicestwiłaś własne dziecko? Twoja troska o Babcię, szacunek, z jakim o Niej piszesz świadczy, że jesteś wrażliwym i dobrym człowiekiem. Więc tym bardziej aborcja niczego nie rozwiąże. To nie jest powrót do czasu sprzed ciąży.
    A co do przedszkola to tu, gdzie mieszkam rodzina spodziewająca się 3 dziecka jest już traktowana jak wielodzietna, o ile dziecko ma się urodzić do września. Po prostu we wrześniu donosi się akt urodzenia nowego domownika. Sama urodziłam 3 dziecko w czerwcu i moje starsze dostały się w taki właśnie sposób (miały wtedy 4 i 5 lat.)
  • zagubiona54321 10.10.15, 10:07
    Ale tak sobie myślę czy nie lepiej być spełnioną, mamą 2 dzieci, która da im wesołe i szczęśliwe dzieciństwo niż wiecznie sfrustrowaną, złą i wykończoną matką 3.

    Dziś powiedziałam mężowi rano, że od 3-4 dni przestały boleć mnie piersi, nie mam mdłości ani brzuch mnie nie ciągnie... Że może sprawa się sama rozwiązała, natura sama zadecydowała ( jestem po 3 poronieniach więc wiem co takie ustanie objawów może oznaczać). Ale nie mnięła godzina a piersi zaczęły mnie pobolewać. Tak jakby to dziecko chciało powiedzieć : jestem tu nadal, nie skreślajcie mnie...

    A moze już sama schizuję sad siedzę i tylko myślę co dalej robić. W nocy też się budzę i tylko myślę o rozwiązaniu.
  • panizalewska 10.10.15, 10:14
    Schizujesz, schizujesz. Ale nie dziwota. Pisz tutaj, cokolwiek się stanie, jesteśmy.
  • zagubiona54321 10.10.15, 23:52
    Jeszcze nic nie zdecydowałam sad mam ciągły mętlik w głowie.
    Ale umówiłam się do ginekologa w piątek 16.10.
    Może podczas usg mnie coś jeszcze ruszy...
  • panizalewska 11.10.15, 13:03
    Ok, to trzymam kciuki za Twój nastrój smile
    Mi się poprawiło dopiero w 4 miesiącu, więc teges. Zobaczysz, zobaczymy.
  • zagubiona54321 12.10.15, 17:09
    Dziękuję Wam dziewczyny z całwgo serca za słowa otuchy i wsparcia.
    Dobrze, że trafiłam na to forum.
    Nie wiem jak to będzie, jak wszystko się ułoży ale urodzę to dziecko.
    Pewnie będzie ciężko ale muszę jakoś dać radę.
    Jak patrzę w oczy moich córeczek to nie mogłabym znieść myśli, że zabiłam swoje własne dziecko. Że mogłoby być teraz z nami.
    Na razie nie umiem się cieszyć z tej ciąży, wszyscy zauważyli, że chodzę przybita, ale będzie co będzie
  • panizalewska 12.10.15, 19:30
    Piękna, ogromny buziol i przytulas od ciotek forumowych smile
    Będzie jak będzie, podobnie jak i u mnie wink Przez te 3/4 roku jeszcze trochę się może zmienić, wiesz?
    Mnie wszyscy dobijali gratulacjami przez te pierwsze 3 miesiące. Myślałam Qrwa nie ma czego i zagryźć chciałam. Teraz mi przeszło, jak skończyły się mdłości.
    Trzymaj się, jesteśmy tu dalej smile
  • port_isa 15.10.15, 18:03
    Przytulam Cię serdecznie, Ciebie i Twoje maleństwo!!!!
  • sabina211 12.10.15, 19:31
    Gratuluję. Tylko i aż tyle. Prawdę mówiąc kamień spadł mi z serca. Gdybyś czegoś potrzebowała (zwłaszcza dla chłopca) to pisz do mnie. Na pewno pomożemy.
  • zagubiona54321 13.10.15, 07:45
    smile
    Sabina 211 jak tylko się dowiem co tam w brzuchu siedzi to sie odezwę wink Dzięki
    Jestem przerazona, zobaczymy jak to bedzie
  • sabina211 13.10.15, 17:23
    Trzymam kciuki i czekam na wiadomość. Nie zapomnę o obietnicy.
  • nati1011 13.10.15, 21:37
    dobra decyzja - na pewno jej nie pożałujesz.

    Cieszę się, że poszłaś dobrą drogą. Reszta się ułoży - zobaczysz.

    Co do twoich problemów - zgłoś przy rekrutacji, ze masz 3 dzieci. Przecież w brzuchu to też dziecko. MUSZĄ je uwzględnić.

    Dziewczyny dobrze radzą z bratem - poproś go o wsparcie finansowe - jak nie zechce dobrowolnie to pozostaje ci sąd - i na pewno wygrasz. A te pieniądze (mniejsze obciążenie finansowe babcia) przydadzą się tobie - choćby na parę godzin opieki nad dzieckiem

    Skąd jesteś - miasto, okolica? Może warto popytać np. w parafii, czy ktoś nie zechciałby ci pomóc w ramach np. wolontariatu przy dzieciach - być choć trochę odpoczęła i zrobiła coś dla siebie. W wielu miejscowościach już jest to możliwe.

    Dobrze będzie - zobaczysz. smile
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • zagubiona54321 13.10.15, 23:10
    Jestem z Gdyni. Nawet nie wiedziałam, że przy parafiach w niektórych miastach działają wolontariaty.
    Przy rekrutacji w przedszkolu chyba trzeba podac pesel dzieci.
    U nas do przedszkola jest dużo chętnych dzieci. Mogą sobie zatem pomyśleć że skoro kobita urodzi i będzie siedzieć w domu z maluchem to i ze starszą może wink ech, oby tylko sie dostała bo inaczej z porodówki od razu wywiozą mnie do pierdolkowa wink
    No ale wpiszę, żem w ciąży jakby co i dziecko urodzi się w maju

    Wczoraj byliśmy też oglądać 2 mieszkania. Chcemy się wynieść od ojca. Bo nie da się tak żyć a w obecnej sytuacji nie wyobrażam sobie dłużej mieszkać z nim pod jednym dachem.
    W przyszłym tyg jeszcze mamy 2 do oglądania i mam nadzieję, że na coś się zdecydujemy.
    Trzeba działać szybko bo czas niestety nagli wink
  • nati1011 13.10.15, 23:13
    zapytaj w pobliskiej parafii o grupy duszpasterskie, centrum pomocy rodzinie, civitas chrystiana itp. Powiedz jaką masz sytuację - i że bardzo by ci się przydała pomoc choć na parę godzin w tygodniu.

    w Gdyni niestety nie znam nikogo. Ale może dziewczyny jeszcze pomogą smile
    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • nadulinowo 13.10.15, 23:51
    O, Gdynia, to tak jak ja. smile Witam serdecznie!
    W Gdyni fajne są kluby mam - nie wiem, czy znasz. Już teraz są w prawie każdej dzielnicy, spotykają się raz w tygodniu. Można się odstresować z innymi mamami i zobaczyć, ze matczyne życie po prostu jest ciężkie, ale że koniec końców dajemy radę.
    Ja teraz też w trzeciej ciąży jestem i właśnie się dowiaduję, że możliwość w miarę lekkiego ogarniania życia kończy się na 1 dziecku, ewentualnie na 2. Później już człowiek nie ogarnia. I tzreba się z tym pogodzić. Ja próbuję się godzić. A idzie mi powoli, bo zawsze wszystko miałam ułożone i zrobione tak jak chciałam. A teraz nie mam.
    Ale wracając do meritum: napiszcie mi, proszę, co jest potrzebne. Nie jestem w stanie czytać uważnie wątku (bo nie ogarniam życia), tylko rzuciłam okiem i tak musi zostać. Pomoc w opiece nad babcią? Jakaś pomoc dla Ciebie? Może wybierzesz się już teraz na spotkania jakiegoś klubu mam i poznasz inne mamuśki?
    Wypunktujcie mi, proszę, bardzo proszę, a ja się rozejrzę i popytam. Coś się zaradzi.
  • grubbasowa 15.10.15, 11:48
    nadulinowo wielo-matki twierdzą, że 3ka jest najgorsza jeżeli chodzi o ogarnianie, a od 4ki jest super.
    Może to głupio zabrzmi, ale we mnie 3 dziecko coś zmieniło i jestem gotowa na 4te. Przecież gorzej już nie będzie smile
  • grubbasowa 15.10.15, 11:46
    hej!
    nie mogę napisać do Ciebie pw (może nie wiem jak to się robi?)
    jesteś z dużego miasta -TO DOBRZE.
    A wiesz dlaczego? Bo koło Ciebie jest mnóstwo kobiet w podobnej sytuacji.
    Jesteś wierząca? Zasadniczo polecam jakąś wspólnotę (niekoniecznie religijną) - ale w takich neonach, domowym kościele itp znajdujesz po prostu przyjaciół.
    Mi teraz - przy okazji 3 porodu najbardziej pomogły inne matki. Znajoma wielo-matka jutro zabiera moją starszą dwójkę na CAŁY dzień, abym mogła się w spokoju wychorować (yes! yes! YEEEESSSS!), w ubiegłą sobotę wysłałam do innej koleżanki 2kę na kilka h.
    Zauważyłam, że właśnie matki 3+ są bardziej skłonne "pozyczać" na kilka h moje dzieci - sama tak robię.
    Znajdź sobie KOGOŚ - kluby mam, na fb są grupy "matki z poszczególnych dzielnic". To pomaga.
    My teraz we wtorki chodzimy na świetlicowe zajęcia przy Kościele. Nic szczególnego, ale WYCHODZIMY. W środy czasem inna świetlica.
    Jeszcze są MDKi - w Trójmieście moja koleżanka korzysta z wersji 3h dziennie i jest zadowolona.
    Poza tym można uderzyć do znajomych przedszkolanek i dziecko 2,5 letnie wepchać do przedszkola od lutego (u nas jest taka opcja)
    No i czasem potrzebne są takie tabletki dodające szczęścia
  • nadulinowo 16.10.15, 00:04
    O, właśnie, gdyby się młodsze nie dostało do przedszkola, to w Gdyni jest super mdk i mają tam każdego dnia zajęcia dla dzieci, 3-4 godz. Chyba za nikłe pieniądze lub za free. Zawsze to jakaś opcja.

    Grubbasowa, dzisiaj rozmawiałam z mamą 8-ki dzieci i mówiła, że przy trójce najbardziej się relaksowała. wink
  • panizalewska 16.10.15, 08:20
    Ja pitolę. Nie, to jednak nie dla mnie tongue_out
    Moja ciocia ma 7. Już wszystkie odchowane. Jedno trochę niepełnosprawne. Ale zasadniczo dopóki towarzystwo małe było to cień kobiety był i szaleństwo w oczach. A pomoc Kościoła, z darów bardzo dużo dostawali, więc tragicznie pod względem fizyczno-materialnym nie było. Ale logistyka i wrzask.
  • zagubiona54321 16.10.15, 22:38
    Witam ponownie.
    Dziekuję dziewczyny za słowa otuchy, wsparcia i chęci pomocy.
    Dziś byłam u lekarza i okazało się, że ciąża obumarłasad serduszko nie bije a to 10 tydzień więc powinno. I zarodek za mały. Lekarz nie pozostawił mi złudzeń... Za tydzień mam przyjść do kontroli chyba że wcześniej wystąpi krwawiennie i samoistnie poronie sad
    Jest mi smutno i przykro. Pierw nie chciałam tego dziecka a jak już się pogodziłam i postanowiłam, że urodzę to okazało się że los sam zdecydował sad
    Traz tak sobie myślę, że dziękuję iż mam 2 zdrowe córy bo z 6 ciąż w których byłam tylko te 2 zakończyły się pomyślnie.
    Teraz będą mnie męczyły wyrzuty sumienia, że nie chciałam tego dziecka i teraz go nie ma.
  • bma567 17.10.15, 11:33
    Kochana jest mi bardzo przykro i smutno, może rozmowa , wypłakanie się tutaj na forum pomoże. Ściskam mocno
  • bma567 17.10.15, 08:49
    Witaj kochana,
    Wiem, że czasami jest Ci ciężko i masz rozne myśli, ale uwierz aborcja nie rozwiąże tego, spowoduje w Twoim życiu kolejne chwile załamania. Proszę Cię nie podejmuj decyzji, o aborcji sama jestem po I całe życie będę żałować. Jeśli chcesz porozmawiać odpisz proszę to możemy się skontaktować, ale proszę mnie nie podejmuj decyzji o aborcji, podjęta, pochopnie decyzja może zaważyć na całym życiu.
  • panizalewska 17.10.15, 09:40
    Bma, umówmy się, że tutaj, akurat na tym forum, jest bardzo ważna kolejność wątków i czytanie ze zrozumieniem. Patrz wyżej.
  • panizalewska 17.10.15, 09:43
    Ojej, tulę kiss
    A może owulację miałaś trochę później? I zarodek mniejszy i nie słychać? Jest jeszcze szansa, za tydzień. Nie umiem znaleźć słów, żeby Cię pocieszyć. Natura i takie tam.
    Także a) jeszcze jest nadzieja, aa) w razie czego to przecież nie Twoja wina. Po aborcji to ja rozumiem wyrzuty sumienia, ale nie w takiej sytuacji, dziewczyno no weź, b) masz dla kogo żyć i tego życia się trzymaj smile
  • zagubiona54321 17.10.15, 16:38
    Wątpię żeby się udało. Jestem po 3 poronieniach i już wiem o co chodzi. Znam moj organizm. Jyz mi wcześniej dawało do myślenia że ustały mi objawy ciążowe (nawet pisałam tu o tym).
    Zarodek jest duuuuuzo mniejszy.wyglada tak na 4-5 tydz a nie na 10. Więc nie sądzę, że owulacja przesunęła sie prawie o miesiąc sad
    Może to nie było wyczekiwane dziecko ale teraz mi smutno, że tak to się skończy sad
  • panizalewska 17.10.15, 21:40
    TUUUUULĘ
  • sabina211 17.10.15, 23:09
    I ja też...Małe to może pocieszenie w obecnej sytuacji, ale naprawdę pokazałaś klasę. Może ostatnie przeżycia i wątpliwości zmobilizują Cię/Was do szybszego rozwiązania sprawy mieszkania i brata? Bo wszystko dzieje się po coś, przynajmniej ja w to wierzę.
  • zagubiona54321 22.10.15, 12:56
    Jurto idę na wizytę do ginekologa na kontrolę. Jestem ciekawa co mi powie i co zadecyduje.
    Do tej pory nie dostałam żadnego krwawienia, żadnych bóli.
    Więc po zrobieniu usg i stwierdzeniu w 100% że ciąża obumarła pewnie da mi skierowanie na zabieg do szpitala albo przepisze tabletki ( tylko nie wiem czy ginekolog może przepisac).
    Ech... Życie jest przewrotne sad
  • zagubiona54321 30.10.15, 09:43
    Hej. To znowu ja. Niestety poroniłam sad tzn. jestem w trakcie...
    Źle mi teraz z tym, że na samym początku myślałam o aborcji sad
    Pozdrawiam
  • panizalewska 30.10.15, 10:08
    Tulę Cię mocno. Jeżeli możesz to daj sobie czas na przeżycie tego, opłakanie straty, jak możesz delegować obowiązki, żebyś się odciążyła, to byłoby dobrze. Przechodzisz dalej zawirowania hormonalne, które nie ułatwiają.
    Tulę kiss
  • sabina211 30.10.15, 12:27
    Tak bardzo mi przykro.Nie obwiniaj się za tamte myśli, zwłaszcza że przecież decyzja była inna. Daj sobie czas na przeżycie straty. Przytulam.
  • karolina-netporadnia 14.10.16, 22:26
    Telefon Zaufania (58) 6 915 915 i Netporadnia www.netporadnia.pl dla osób, które rozważają aborcję oraz tych, które już jej dokonały.
    Godziny kontaktu: codziennie od 18.00 do 23.00

    Oferujemy bezpieczną przestrzeń rozmowy dla osób, które myślą o aborcji. Jesteśmy po to, by towarzyszyć i wspierać w poszukiwaniu rozwiązań.

    Osoby, które się z nami skontaktują, uzyskają wiedzę z zakresu:
    medycyny,
    farmakologii,
    procedur wsparcia instytucjonalnego,
    psychologii
    prawa,
    A także wsparcie emocjonalne.

    Swoje działania kierujemy do kobiet, mężczyzn, personelu medycznego oraz wszystkich osób, które doświadczają skutków aborcji.

    Porady w Netporadni są bezpłatne. Koszt rozmowy w Telefonie Zaufania w zależności od operatora, wg stawek na telefon stacjonarny.

    Gwarantujemy pełną dyskrecję

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.