Dodaj do ulubionych

Aborcja dziecka kochanka żony

20.10.15, 23:42
Pokrótce opiszę trudny temat. Mamy dwójkę niemal dorosłych dzieci. Byliśmy wieloletnim małżeństwem z wieloma problemami. Żona szukała ucieczki ze związku, wdała się w 2 kilkuletnie relacje, jednak nie potrafiła odejść. Zrobiłem to ja, rozwodząc się pomimo mojej miłości do niej. Żona zerwała relację z ostatnim mężczyzną, nie spotykała się z nim przez rok. Po rozwodzie zaczęliśmy ponownie spotykać się z żoną, chcieliśmy mimo wszystko podjąć próbę powrotu do siebie, aż zamieszkaliśmy razem. Jednak ostatni mężczyzna rozstał się w międzyczasie ze swoją partnerką i moja eks oświadczyła, że musi "spróbować" ponieważ on jest sam a to wszystko zmienia. Skutkiem tej próby, kiedy mieszkaliśmy razem całą rodziną, jest ciąża z byłym kochankiem. Eks po próbie nie chce już nigdy mieć do czynienia z byłym kochankiem, określając go skończonym idiotą. Chciałaby urodzić dziecko pod warunkiem, że nigdy nie dowiedziałoby się, kto jest jego biologicznym ojcem. Nie zgadzam się na to i nie dam rady żyć w takim zakłamaniu - dziecko powinno mieć świadomość, kto jest ojcem biologicznym a ojciec musi mieć możliwość kontaktu ze swoim dzieckiem. Dodatkowo obawiam się, że emocje eks mogą za jakiś czas opaść i może podjąć próbę powrotu do kochanks już z dzieckiem. Tymczasem eks panicznie boi się jakiejkolwiek obecności tego kochanka w jej życiu i przy mojej postawie wybrała aborcję. Ja pozostawiam jej wolność wyboru, mówię, że nie mam prawa decydować o czymkolwiek, bo nie jestem ojcem, zapewniam o swoim uczuciu, o tym, że zaakceptuję każdy jej wybór. Ona jednak obstaje za aborcją.
Edytor zaawansowany
  • wiara21 21.10.15, 00:52
    Dla pełnej jasności sytuacji dodam, że były kochanek nie ma pojęcia o ciąży, a eks twierdzi kategorycznie, że ten "idiota" nie nadaje się ani na ojca ani na partnera. Ich rozstanie było podobno tak burzliwe i żenująco nieprzyjemne, że eks nie chce już nigdy o nim słyszeć a tym bardziej widywać, nawet sporadycznie, jako ojca dziecka. Stąd też jej decyzja o aborcji, jeśli biologiczny ojciec miałby kiedykolwiek dowiedzieć się o swoim, dziecku, o co nietrudno, bo mieszkamy w stosunkowo małej miejscowości.
  • owiecka85 21.10.15, 01:26
    Prawdziwa miłość wytrzyma wszystko. Musisz bardzo kochać swoją byłą żonę, skoro jesteś gotów przyjąć to dziecko. Ona pewnie boi się reakcji otoczenia, ale umówmy się każdemu z nas wiele świństw uszło na sucho, bo nikt się o tym nie dowiedział. Wszyscy popełniamy błędy, ale prawdziwie żyje ten, kto potrafi się przyznać do swojej słabości, podnieść z kolan i żyć dalej z podniesioną głową. Urodzenie tego dziecka jest w pewnym sensie bohaterstwem, a wierzę, że każdy z nas może i powinien być bohaterem. Twoją kobietę też na to stać, zwłaszcza, że ma wsparcie z twojej strony. Dzięki zwykłej ludzkiej miłości dokonujemy rzeczy niemożliwych. Przyjmijcie to dziecko. Na pewno nigdy nie pożałujecie.
  • wiara21 21.10.15, 10:08
    Bardzo kocham moją żonę i pragnę jej szczęścia. Szanuję jej wolne wybory i decyzje, nie chcę na nie wpływać. Zdaję sobie sprawę z tego, że urodzenie dziecka będzie oznaczało automatyczne odnowienie kontaktów z ojcem dziecka - człowiekiem, który był w naszym życiu jeszcze półtora miesiąca temu, było od lat, w dużej mierze z jego przyczyny doszło do naszego rozwodu, a w naszym domu na jego tle dochodziło do koszmarnych sytuacji, których mimowolnymi świadkami były nasze dzieci. To człowiek znienawidzony i przeze mnie i przez dzieci, jednak mam przeświadczenie, że gdy dowie się o swoim dziecku to zrobi wszystko, aby odzyskać swoją kobietę i założyć z nią rodzinę. Boję się bardzo, że to dziecko oznacza koniec naszej rodziny a początek innej.
  • wiara21 21.10.15, 10:16
    Boję się traumy naszych dzieci, gdy dowiedzą się, że mama będzie miała dziecko ze znienawidzonym człowiekiem, dziecko poczęte wtedy, gdy wszyscy razem mieszkaliśmy w domu, a ja manifestowałem swoją miłość i oddanie wobec ich mamy. Boję się, jak przeżyją taki fałsz i zakłamanie. Boję się kontaktów z ojcem dziecka, który jest dla mnie skończoną kanalią i któremu dosłownie chciałbym ukręcić łeb za wieloletnie krzywdy i cierpienia moich dzieci, które tak dobrze znają jego imię i nazwisko. A przecież on jako ojciec biologiczny musi mieć prawo widywania swojego dziecka, inaczej być nie może. O ile w międzyczasie nie namówi mojej eks na wspólne życie. To wszystko koszmarnie trudne, skomplikowane, przeżywam wewnętrzne katusze...
  • owiecka85 22.10.15, 01:30
    Bardzo ci współczuję. Wasza sytuacja jest naprawdę skomplikowana. Każdy węzeł jednak da się rozplątać, wymaga to po prostu dużo więcej czasu, cierpliwości i zręczności. Piszesz, że boisz się, że gdy ojciec dziecka dowie się o ciąży, będzie chciał odzyskać swoją kobietę. A przecież jest to twoja kobieta. Nie w sensie posiadania, ale w rozumieniu, że ty ją wybrałeś by o nią się troszczyć. Nie martw się na zapas o reakcję swoich dzieci, jak pisałeś są prawie dorosłe i na pewno rozumieją więcej niż po sobie pokazują Nie martw się o fałsz i zakłamanie, bo sytuacja w której się znalazłeś jest właśnie zakończeniem tego fałszu, zderzeniem z rzeczywistością. Nie wiadomo jak wyglądałyby następne lata waszej rodziny, gdyby ta ciąża się nie wydarzyła. Nie wiadomo czy ów mężczyzna nie pojawiałby się nadal w waszym życiu. Z drugiej strony nie wiadomo czy byłby zainteresowany losami swojego dziecka. To moment krytyczny dla waszej rodziny, stąd pojawia się tak wiele czarnych myśli dotyczących przyszłości. Ale ona wcale nie musi być czarna. To od was zależy jaka będzie. Owszem, nie będzie łatwo. Owszem, będzie to rodzina nietypowa (a może bardziej "oficjalnie nietypowa", bo któż z nas wie co się tak naprawdę dzieje w domach sąsiadów). Ale jeśli to przetrwacie, to będzie to rodzina ze stali. No i jest jeszcze druga opcja - rozcięcie węzła, czyli aborcja. Powiecie dzieciom, że ich mama usunęła ciążę? Jeśli nie, to będziecie dalej tkwić w fałszu. A jak się kiedyś wyda? Jak matka nie wytrzyma ciężaru poczucia winy? Jak wygada się dzieciom? Jak wpadnie w depresję i zniszczy sobie życie? Osobiście tego bałabym się bardziej, niż jakiegoś kłopotliwego człowieka, którego można okiełznać, albo jakoś się dogadać. Z wyrzutami sumienia tak łatwo dogadać się nie da. Na tym forum jest wiele wypowiedzi kobiet, które dokonały aborcji. Powody są różne, są łatwiejsze i trudniejsze sytuacje od waszej, ale jednym głosem krzyczą NIE WARTO! Wiem, że trudno myśleć pozytywnie w waszym położeniu, ale może spróbujcie podejść do tematu z innej strony, żeby mieć obiektywny obraz sytuacji. Zamiast czarnych przepowiedni o tym co się na was zwali, co inni pomyślą, i co możecie stracić, usiądźcie razem i zastanówcie się co już macie. Z tego co piszesz, macie dzieci i mieszkacie razem. Bez wątpienia macie również miłość. A to bardzo wiele. Powinno wystarczyć.
  • nati1011 22.10.15, 10:28
    Aborcja to żadne rozwiązanie. Za błędy dorosłych zapłacić ma dziecko?

    Nie rozumiem twojej "szlachetności" wobec kochanka żony - on nie ma praw do tego dziecka. To jest twoja żona. Jesteście razem. Tworzycie rodzinę. Dla wszystkich byłoby lepiej gdyby żona urodziła to dziecko, a ty uznałbyś je za swoje. Ojciec to nie ten, co spłodził, ale ten co wychowuje i kocha. Jeżeli jesteś w stanie to to będzie najlepsze wyjście.

    Jeżeli nie - to rozważcie urodzenie dziecka i oddanie go do adopcji. Ale wtedy dzieci raczej będą musiały się dowiedzieć.

    Rozważ koszty każdego rozwiązania. Czasem trzeba się poświecić dla większego dobra.


    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • wiara21 23.10.15, 10:34
    Sytuacja w naszym związku jest niestety bardziej złożona, rozwód nastąpił nie bez przyczyny. Moja eks od kilkunastu lat pozostawała w nieformalnych pozamałżeńskich związkach z innymi mężczyznami, z którymi planowała założenie rodziny i dziecko, jednak do tego nie dochodziło. W tym okresie, do dnia dzisiejszego, nie usłyszałem od niej, że mnie kocha. Wręcz przeciwnie, z ust jej i jej mężczyzn słyszałem słowa o ich miłości, ich zaangażowaniu. O mnie eks mówiła, że mnie nie kocha, że nasze relacje są trudne. Przy mojej deklaracji o gotowości do wychowywania dziecka cudzego mężczyzny moja eks nie zmieniła niczego w zakresie opisywanej przez nią więzi łączącej ją ze mną. Tamtego mężczyzny jednak po prostu od kilku tygodni nienawidzi, nie wyobraża sobie, żeby mógł on kiedykolwiek zbliżyć się do niej na krok, a przecież ojciec biologiczny i jego dziecko muszą mieć możliwość kontaktu, inne podejście byłoby nieludzkie. Dodam, że moja eks miewała jednak już momenty kilkukrotnego zrywania z tym mężczyzną, kiedy deklarowała, że to już koniec, że są tylko kłótnie i pretensje, po paru miesiącach stwierdzała jednak, że nie wyobraża sobie swojego życia bez niego. Mówiła mi wtedy wprost o swoim zaangażowaniu wobec niego i braku zaangażowania do mnie. Dlatego mam podstawy obawiać się, że teraz, gdy jest łączące ich na całe życie dziecko, tylko kwestią czasu byłoby odejście eks do niego. Eks w tym momencie nawet jednym słowem nie chce słyszeć o tamtym mężczyźnie i z tego powodu nie chce dziecka. Ponieważ mieszkamy blisko Niemiec, mówi o wyjeździe do kliniki niemieckiej, żeby tam usunąć ciążę.
  • emilia4321 23.10.15, 20:10
    Skomplikowane to wasze życie, zagmatwane, ale w tym wszystkim najważniejsze jest jedno - ŻYCIE dziecka, które się poczęło. Ono powinno się urodzić, niezależnie od tego jak bardzo skomplikuje życie wam, dorosłym. Ma prawo żyć. Z tego co piszesz Twoja żona mocno miesza w waszym małżeństwie, jednak Ty ją kochasz mimo wszystko i pewnie ona na swój sposób też Cię kocha, skoro nie potrafi odejść od Ciebie na dobre. Może to dziecko scementuje Wasz związek, na pewno kiedyś Tobie byłoby wdzięczne , że je przyjąłeś, pokochałoby Cię jak ojca. Nie wyprzedzaj faktów, nie przewiduj, że będzie źle. Nikt tego nie wie. "Zaakceptowanie każdego wyboru" żony to w pewnym sensie także zgoda na to, by żona dokonała aborcji. Mam nadzieję, że tego nie chcesz i przekonasz żonę, by dała szansę dziecku, by pozwoliła mu się urodzić. Niech ma w Tobie oparcie, ale pod warunkiem, że urodzi. Patrz optymistycznie w przyszłość, nie szukaj problemów, nawet, gdyby żona kiedyś postanowiła byc z tym drugim, to Ty będziesz miał to wspaniałe uczucie, ze przyczyniłeś sie do ocalenia dziecka. Wierzę jednak, że Wam się ułoży, a Wasze starsze dzieci pokochają malucha i nie będzie to dla nich żadną traumą.
  • wiara21 24.10.15, 19:29
    Prawdą jest, że najbardziej zgodnym z moim sumieniem rozwiązaniem, jest urodzenie dziecka przez moją eks, ale z poinformowaniem o tym fakcie ojca dziecka. W przypadku, gdyby jednak moja eks jakimś cudem nie wychowywałaby z nim razem dziecka, ojca trzeba byłoby pozwać przecież o alimenty. Ojciec bezwzględnie musi mieć prawo widywania swojego dziecka. Tak czy inaczej, dziecko oznacza dla mnie pewność na 99%, że eks kiedyś z nim w końcu odejdzie do biologicznego... Przez ostatnie lat słyszałem setki razy słowa o nienawiści do mnie, o braku uczucia do mnie, widywałem eks z kochankami na żywo, na filmach, w sms-ach, rozmowach na facebooku, rozmawiałem z żonami kochanków, byłem całkowicie wobec tych zachowań bezsilny, to było coś potwornego... Po jednej skończonej relacji pojawiała się kolejna, a my żyliśmy nonstop w atmosferze kłamstw i zdrad. Teraz z kolei eks domaga się zakłamania z mojej strony, permamentnego kłamstwa wobec dziecka u jego ojca, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że ja kłamstwem się brzydzę i nie potrafię w nim przetrwać paru godzin, cóż dopiero całego życia. Szantażuje mnie tym, że jeśli na takie kłamstwo się nie zgodzę, ciąża zostanie usunięta. Jakakolwiek próba mojej sugestii co do powiadomienia ojca dziecka doprowadza eks do szału...
  • bulzemba 24.10.15, 19:08
    Piszesz bardzo chaotycznie o swoim stanie cywilnym. To w końcu w obecnej chwili jesteś w cywilnym małżeństwie z panią w ciąży czy nie?

    Z tego co piszesz to dla samego dziecka najlepiej by było gdyby pani wychowywała je... samotnie.
  • wiara21 24.10.15, 19:37
    W pierwszej wypowiedzi opisałem swój stan cywilny - jesteśmy po rozwodzie, po wielu latach zdrad chciałem uwolnić się od chorego schematu życia. Po jakimś czasie zamieszkaliśmy jednak ponownie razem, ale ponownie stare schematy funkcjonowania naszego związku powróciły, pomimo że nie jesteśmy już małżeństwem. Mamy jednak wciąż dorosłe w zasadzie dzieci, syna i córkę, studiujące w innym mieście - nasze miasteczko jest małe, nie ma tu żadnych uczelni. Chciałem zacząć wszystko od nowa, ale nastąpiła powtórka tego, co było...
  • bulzemba 24.10.15, 20:22
    Życzysz temu dziecku życia? To okłam kobietę. Naściemniaj jej, że zgadzasz się by z tobą wychowywałam bękarta w kłamstwie. Poczekaj do momentu ciąży w którym żaden lekarz skrobanki nie zrobi i dzwoń do kochanka.

    Ex widzi w tobie frajera z którym dało się wychować starsze dzieci, przyprawiając przy okazji ci rogi takie, że się w przedpokoju nie mieściłeś i teraz chce cię ubrać w wychowanie kolejnego. Masz chociażby cień nadziei że będzie ci wierna, że nie będzie ci urządzać jazd?
  • owiecka85 25.10.15, 02:19
    Zawsze należy mieć nadzieję. Tak jak pisała emilia, kto wie, być może tak ekstremalna sytuacja, w której się znaleźliście, sprowadzi wasz związek na właściwą drogę. Może to właśnie jest ten punkt zwrotny, który pomoże się twojej eks poukładać. Jesteś człowiekiem z zasadami, to dobrze. Sumienie podpowiada ci, żeby przyjąć to dziecko, ale pod pewnym warunkiem. Ale twoja kobieta jest teraz w ogromnym stresie, hormony jej szaleją i ogarnia ją pewnie strach przed ponownym kontaktem z byłym kochankiem. Spróbuj może odłożyć na bok swoje zasady, by stworzyć temu dziecku jakiekolwiek warunki do urodzenia się. Życie tego dziecka jest w wielkim niebezpieczeństwie i nie ma teraz znaczenia czy urodzi się w prawdzie czy w kłamstwie. Na przekonanie eks do wyjawienia prawdy jest jeszcze czas, teraz jest zbyt przerażona. I nie martw się co ludzie pomyślą, czy będą zadawać pytania widząc jej ciążę. To nie jest ich sprawa, a wy nie macie obowiązku się z niczego tłumaczyć. Ktoś kiedyś powiedział: "nie martw się co ludzie o tobie pomyślą, bo nie robią tego zbyt często". Nie znam sytuacji, ale uważam, że twoja eks i tak wykazała się już odwagą, biorąc pod rozwagę urodzenie dziecka. Podtrzymuj ją przy tym pomyśle, bo prawdę można wyjawić w każdej chwili, a krwi z rąk zmyć się nie da. I nie musisz zakładać z góry, że jak się sprawa wyda, to kobieta odejdzie to ojca biologicznego. Z tobą wychowała już dzieci, więc prawdopodobnie uzna, że tamten się nie nadaje. Zobaczysz, że wszystko się zmieni, kiedy dziecko się urodzi. Natura sprawi, że zamiast egoistycznie szukać przygód, będzie szukać najlepszego środowiska dla swojego dziecka. Popełniła już błędy i jakieś nauki z nich wyciągnęła, trzeba dać jej szansę. Niektórym wystarczy raz się sparzyć, inni uczą się trochę wolniej. A nawet jeśli by się miały spełnić twoje czarne przepowiednie, to pozostaw to jej sumieniu. Ty słuchaj swojego. A nie głosów ludzi o ciasnych sercach jak powyższy komentujący. To dziecko nie jest bękartem tylko człowiekiem, w dodatku człowiekiem z czystą kartą, który nie zrobił nic by zasłużyć sobie na pogardę. Ty nie jesteś frajerem, tylko bohaterem, bo jako jeden z niewielu potrafisz przeskoczyć egoizm i konformizm i stanąć z podniesioną przyłbicą do walki. Wreszcie twoja eks w nic nie chce cię wrobić. Pogubiła się i poniosła tego konsekwencje. Może to dziecko jej życie uratuje i wasz związek również. Nie dopuszczaj do siebie myśli, że to będzie katastrofa. Strach jest złym doradcą, oszuka cię i upokorzy. Kibicuję wam z całego serca.
  • bulzemba 25.10.15, 12:25
    dziecko jest niezapisaną kartą. Natomiast mamusia już nie. Rodzina z autorem wątku jest dla niej bezpieczną przystanią. Tylko że potwornie nudną. Na tyle bezpieczną że uznaje pana na materiał na ojca (wychowawcę) dzieci ale na tyle nieciekawą że już nie raz mając ciepły domek z panem szukała przygód gdzie indziej.

    Drogi autorze wątku rozgranicz sobie dwie rzeczy: dziecko i jego matkę. Dziecko ma prawo do życia a teksty "będę cię wspierał niezależnie co postanowisz" to cicha akceptacja aborcji. Ale zdecydowanie odradzam pakowanie się w związek z jego matką. Niezależnie czy urodzi to dziecko czy nie prędzej czy później pójdziesz w odstawkę. Bo za to ona cię ma. Za bezpieczną przystań.
  • owiecka85 29.10.15, 00:03
    Wiara 21 co tam u was?
  • wiara21 30.10.15, 23:18
    U nas powiem krótko: "nic ciekawego"... Konsekwencje określonych postaw, decyzji, kilkunastoletniego życia w ciągu błędów, wypaczeń, oderwania od kierowania się miłością, uważnością na siebie i innych, braku dbałości o rodzinę, zaskutkowały bardzo poważnymi konsekwencjami... Wierzę, że nad wszystkim, również w tych złych momentach, czuwa Bóg, pochylający się nad wszystkimi z miłością, znający przyczyny naszych zachowań, kochający nas bez względu na wszystko... To, czego pragnę teraz, to życia w zgodzie z Bogiem, kierowania się w życiu miłością, zrozumienia i wybaczenia sobie i innym popełnionych błędów, by wreszcie zacząć przeżywać każdy kolejny dzień już w inny sposób, odnajdując teraz - co dla niektórych zabrzmi paradoksalnie - radość życia... Życzę wszystkim radości, miłości, zdrowia i wiary w to, że warto i całkowicie realne jest kreowanie szczęścia własnego i najbliższych nie krzywdząc nikogo.
  • maja-34l 07.11.15, 23:27
    Aborcja absolutnie nie jest żadnym rozwiązaniem. Skoro żona żąda byś przysposobił dziecko zrób to. Dziecko nie jest niczemu winne. Pójdź do zakonników, najlepiej do franciszkanów i zamów msze za żone i za to dziecko, porozmawiaj z nimi, oni zapewnią wam modlitwę i wsparcie duchowe.Żonie potrezbna jest spowiedź i modlitwa uwolnienia. Zaprowadź ją na msze o uzdrowienie. Poszukaj na necie gdzie w waszym mieście lub najbliżej są takie msze.Msza taka uwalnia od wszelkich złych duchów, skłonności, uzależnień.Żona jest zniewolona przez złe duchy, któe nie dają jej spokoju. Walcz o nią bo jest twoją żoną, módl sioę za nią i za to dziecko. Zasanów się. Czy nie chcesz mieć znowu pełnej rodziny, żony? Macie 2 dzieci, więc w czym problem gd pojawi się trzecie dzieciątko. Tylko ty będziesz wiedział, że jest tego kochanka. Żona doceni twoją pomoc. Módl się do św Józefa, by wstawił się za tobą i wyjednał ci łaskę prawdziwego opiekuna rodziny. Z pomocą Bożą wszystko jest możliwe. Módl się i zaufaj Bogu. Jeśli przysposobisz to dziecko ono ci się kiedyś odwdzięczy, a ty będziesz miał ogromną zasługę w niebie, że nie odrzuciłęś tego dziecka. Weź to co nawyprawiałą żona na swoją klate, Bóg i św Józef ci pomogą. Modlitwa czyni cuda. A żona koniecznie na msze o uzdrowienie. Niewiadomo co jeszcze nawyprawiałą. Możeciążą na niej obciążenia pokoleniowe, bo coś te złe duchy nie chcą jej zostawić w spokoju, módl się o nią, zamów msze. Złe duchy krążą wokół niej. Teraz szatan kusi ją aborcją, podpowiada jej, ze to najlepsze rozwiązanie. Nie pozwól na to. Aborcja niesie za sobą skutki przekleństw i napaści zlych duchów dla całej rodziny a także dla waszych dzieci. Modlitwa, różaniec, msza, spowiedź, rozmowa z zakonnikami. Tutaj potrzeba wam konkretnej pomocy. Walcz o swoją rodzinę, o spokój, miłość w rodzinie, o szczęście waszych dzieci. Nie pozwól by zabito braciszka lub siostrzyczke twoich dzieci.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.