Dodaj do ulubionych

W ciąży z żonatym facetem, namawianie do aborcji

28.10.15, 17:19
Nie chce podawać swojego wieku, ale jestem dosć młoda, jednak nie to jest teraz najważniejsze. Mocno skomplikowało mi się życie. Nie chce opowiadać wszystkiego w szczegółach, bo nie o to chodzi, ale potrzebuję rad, wsparcia, czegokolwiek. Już od kilku miesięcy spotykam się z żonatym facetem. Spotykam się z nim dosc często, rzecz jasna nikt o tym nie wie - ani moja rodzina i znajomi, ani jego żona. Staramy się dobrze ukrywać, bo inaczej miałabym piekło. Wiem, że zachowuje się jak ostatnia zdzi.... , sypiając z żonatym facetem, ale czasu już nie cofnę. Jednak pojawił się duży problem: jestem w ciąży. Ciąża już pewna, bo zrobiłam parę testów, dodatkowo zostało potwierdzona u lekarza. Wiem, jakie są konsekwencje seksu, ale mówiąc szczerze ciąże od siebie odrzucałam. Zawsze się zabezpieczalismy, zawsze tylko prezerwatywa, i było ok. Niestety, ten raz się nie udało. Pomijając to: przeraża mnie to, że miałabym mieć dziecko. Ogólnie cieszyłabym się, ale w mojej sytuacji nie wygląda to dobrze. Przede wszystkim wyszłoby na jaw, z kim mam to dziecko, a wtedy dopiero zacznie się cyrk. Nie wiem, jak mam o tym powiedzieć bliskim, Jakby tego było mało, jest jeszcze żona tego faceta. On tez już o wszystkim wie, bo mu od razu powiedziałam. On kazał mi natychmiast usuwać ciażę, Dał pieniądze, kazał wybrać, co wolę, czy zabieg u ginekologa czy tabletki. Trochę mnie to zabolało. Tak, sama jestem przerażona ciążą, ale wolałabym chyba nie usuwać. Mam opory. Ktos powie, że to tylko bezrozumny zlep komórek, może i tak, no ale jednak to moje... dziecko. Nie wiem, co robić. Dla niego nie ma mowy o urodzeniu dziecka, bo jego żona absolutnie nie może się dowiedzieć. Dużo innych, niekoniecznie miłych rzeczy usłyszałam w swoim kierunku. Boje się aborcji. Nie wiem, czego się mam spodziewać. Czy to niebezpieczny zabieg, co potem, jak później z miesiączką itp. itd. Jestem skołowana. Sama nie wiem, po co tu napisałam, ale chyba potrzebuje rad. Co mam robić? Co mam robić w tej mojej, mocno skomplikowanej, sytuacji?
Edytor zaawansowany
  • rybkka24 28.10.15, 23:48
    danka to twoje dziecko jak napisalas I juz je kochasz.
    Jak je zabijesz to nie bedziesz sobie mogla spojrzec w twarz I dopiero zycie ci się skomplikuje.
    Faceta wygodnego,zaklamanego dupka kopnij w d...sex tak dziecko nie?to Kim dla niego bylas?
    Strach przed macierzynstwem jest naturalny ,kazda kobieta się obawia ale dasz rade to instynkt.
    Naprawde po usunieciu zycie ci się moze zawalic poczytaj to forum I o syndromie poaborcyjnym


  • danka23333 29.10.15, 08:37
    Sama nie wiem juz, co mam robic. Sa plusy i minusy, jak wszedzie. Jak zostawie dziecko, to wyjdzie na jaw, z kim je mam, i nawet sobie nie wyobrazam reakcji bliskich, jak sie dowiedza, ze to mezczyzna majacy zone. Jednak to i tak nic, z bliskimi jakos, mam nadzieje, by sie to ulozylo. Ale ten facet ma zone, jakby tego bylo malo - ma dziecko. Rodzina. Co bedzie, jak sie jego zona o wszystkim dowie? Fakt, w kazdej chwili moze sie dowiedziec. Ale tu nie chodzi ,,tylko" o to, ze jej maz ja zdradza, ale przede wszystkim o to, ze zrobil dzieciaka innej. To wszystko zmienia. Wiem, ze on sie nie chce rozwodzic z zona, tym bardziej, ze maja dziecko. Piszac wprost: ja po prostu bylam tylko do seksu.
    Dlatego sie waham, bo z jednaj strony nie chce usuwac, ciezko mi to sobie wyobrazic, a z drugiej - to wszystko nie wyglada za dobrze, a wlasciwie wszystko wyglada zle.
  • rybkka24 29.10.15, 12:39
    Danka nie żartuj że chcesz zabic wlasne dziecko bo co powie zona twojego kochanka😱usiadz I ochlon.
    Jest duzo plusow a Sama sytuacja obiektywnie nie wyglada zle.
    Twoja rodzina moze I bedzie w szoku ale pogodza się z tym I zaakceptuja,pomoga a ty bedziesz miala malego skarba.
    Jezeli nie chcesz tego zrobic to sluchaj siebie swojego wewnetrznego glosu bo potem bedziesz zalowac że go zbagatelizowalas
    I nie martw się o malzenstwo swojego kochanka.!!
    Mysl o dzidzi I sobie
    Plusy?
    +maly skarb
    +zgoda ze soba
    +czyste sumienie
    Minusow brak
    Facet I tak byl chwilowy do sexu.
    Przepraszam cię ale nie wyobrazam sobie zeby pozbyc się swojego dziecka zeby of kocjanka zona nie odeszla😯
  • rybkka24 29.10.15, 12:40
    Od kochanka.
  • danka23333 29.10.15, 15:30
    To już nawet nie chodzi o jego małżeństwo (chociaż w pewnym stopniu też, a w zasadzie o ich dziecko), ale też o mnie: jak urodzę, to zostanę z tym sama. O pomocy od niego mogę zapomnieć, co jest dla mnie wiadome. Ale też jak urodzę, to wszystko wyjdzie na jaw: z kim, jaki to był układ, a wtedy to odbije się również na mnie. To jest trudna sytuacja, i nie, nie przesadzam. Nie będzie się dało ukryć, czyje to dziecko. Siebie tez muszę ochronić, w miarę mozliwosci. Poza tym, jak tez napisałam niżej: on sam coraz bardziej na mnie naciska.
    I dlatego ja sama już głupieje z dnia na dzień: bo w sumie chciałabym urodzić, jest mi przykro, że aż tak bardzo żąda aborcji, a z drugiej strony, po ochłonięciu, wiem, że on w dużym stopniu też ma rację. To nie jest łatwa decyzja, i każda ma swoje plusy i minusy.
  • rybkka24 29.10.15, 20:07
    Bedziesz miala pomoc rodziny z tego co piszesz
    Wybacz ale twoje argumenty to zadne argumenty do zabicia dziecka.
    Bo facet się rzuca?grunt mu się Pali pod nogami to naciska dupek bez krzty odwagi.ciekawe czy swojego starszego dziecka tez by się tak pozbyl jakby my zawadzalo
    Czyli co?pozbedziemy się dzieciaka bo musimy się chronic?
    O ich dziecko chodzi a o twoje nie chodzi?
    Pozbedziesz się swojego dziecka zeby dziecku kochanka bylo lepiej?
    Nie planowalas tego ale się Stalo,to dziecko juz JEST.
    Jestescie rodzicami,macie dziecko
    Od ciebie zalezy czy bedzie zywe czy martwe
    Ale to ty bedziesz potem dzwigala ten ciezar cale zycie
    I Mozesz sobie nie radzic
  • marna_klucha 29.10.15, 09:27
    Nie chroń faceta kosztem swojego dziecka. W ogóle nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że można poświęcić życie dziecka w imię wygód jakiegoś gościa. Ty dla tego osobnika i tak nic nie znaczysz, ma żonę, której nie zamierza zostawić.. Jak sobie wyobrażasz dalsze swoje życie? Usuniesz ciążę, bo on jej nie chce i co powiesz kiedyś na to, jak spotkasz jego żonę z dzieckiem - zabiłas własne, co wtedy będziesz czuła? Owszem, życie się skomplikowalo, ale idzie nadal do przodu. Trzeba wziąć konsekwencje swoich czynów na barki i iść dalej. Możesz dziecko urodzić, możesz je oddać, możesz zostawić. A może okaże się, że będzie to Twój największy skarb w życiu? Znam dziewczynę, która była w podobnej sytuacji. Dziecko urodziła, wychowywała, rodzina jej pomagała. Kochanek i tak ją zostawił, żona mu wybaczyla.. Przynajmniej sprawiała takie wrażenie. A dziewczyna poznała innego chłopaka i dziś są małżeństwem z dwójką dzieci. I żyją normalnie. Na Twoim miejscu pozwolilabym przyjść dziecku na świat. Dlaczego ma płacić za błędy dorosłych?
  • danka23333 29.10.15, 15:19
    Niby masz rację, nas łączył jedynie seks, ot, taka jego odskocznia od żony. Ale też od początku powtarzał, że i tak się z nią nie rozwiedzie. Żeby nie było: nie robiłam sobie nadziei, dobrze wiedziałam, że z tego nic więcej nie będzie. Ja jestem od niego dużo młodsza.
    Ale co będzie, jak urodzę? Na jego pomoc na pewno nie będę mogła liczyć, co zresztą jest oczywiste.
    Dodatkowo on sam coraz bardziej na mnie naciska.
  • marna_klucha 29.10.15, 18:04
    Danka, zauważyłam, ze dosłownie traktujesz tego faceta jak jakiegoś boga. On naciska, on każe, on nie będzie pomagał. Rozumiem, że jest dużo starszy od Ciebie, ale nie oznacza to, że mądrzejszy. Rozumiem, że jesteś młoda, ale pełnoletnia, z tego co czytam wyglądasz na inteligentną wrażliwą osobę. Błagam, miej swój rozum i swoje zdanie. Nie pozwól sobie, żeby to on decydował za Ciebie. Kurczę, ta sytuacja to nie koniec świata. Rodzina na pewno pomoże, nie mogę sobie wyobrazić, że moja córka chce zlikwidować dziecko bo ma je z zonatym chlopem. Nie pozwolilabym. Nigdy w życiu. A jakbym wiedziała, że namawia moją córkę do aborcji to jeszcze aferę bym zrobiła, nawet byłabym w stanie donieść na policję. Danka, jesteś już mamą. Zlikwidujesz to dziecko i co? Chcesz być matką martwego dziecka? Niczego już nie zmienisz. To nie kochanek ma Cię w garści, to Ty teraz jesteś tą, która jest wyżej. Nie daj się jego naciskom, bądź mądra i dorosła. Nie pozwól mu decydować o Twoim życiu.
  • marna_klucha 29.10.15, 18:09
    Jedyne czego Ci teraz współczuję to uzależnienia od tego człowieka... Niby łączył Was tylko seks, niby nic więcej Cię z nim nie łączy. Ale Twoje życie uzależniasz od niego i jego decyzji. To straszne, że mu na to pozwalasz...
  • panizalewska 29.10.15, 20:07
    Danka, ja też widzę, że JUŻ kochasz to dziecko, ale chłopa się boisz i "co ludzie powiedzą". Ano powiedzą prawdę, że się puszczałaś z żonatym. Ja tego nie rozumiem, ale to był Twój wybór. Więc bądź dorosła i przełknij tę żabę, sama siebie nie okłamuj. To był też jego wybór oczywiście, że zdradza żonę, mając dziecko itp itd. I on też musi przełknąć tę żabę. Taka prawda i tyle. Nic niezwykłego, magicznego, tragicznego DLA WAS dwojga / trojga. Samo życie. Tragiczne to będzie co najwyżej dla ich wspólnego dziecka, bo tatuś okazał się głąbem i dziecko straci swojego kryształowego bohatera. Ale to się stało już za pierwszym razem, jak poszliście do łóżka, a nie za tym razem, jak zaszłaś w ciążę. Zdrada niewykryta dalej jest zdradą. Ot i tyle.

    A czemu się chłopa boisz, skoro to był "tylko seks"? W jakimś stopniu rozumiem, że nie powiedziałaś rodzinie, z kim się spotykasz. Jakieś poprzednie doświadczenia Twoje albo w Twojej najbliższej rodzinie każą Ci przypuszczać, że rodzina nie będzie Cię wspierać w macierzyństwie? Ale nie wpadaj w panikę. Mogą to lepiej przyjąć, niż myślisz. I to jest clue programu. Zbiór ludzi to środowisko NIEWIADOME i pełne niespodzianek, o nieskończonych możliwościach. Zwłaszcza, jak się pojawia w rodzinie małe i zupełnie bezbronne dziecko. Nie wiesz, co będzie za miesiąc, za 9 miesięcy. To będzie coś zupełnie innego, niż TERAZ.

    Cipowiem to z doświadczenia. Chciałam usunąć ciążę, z własnym kochanym i kochającym i wspierającym mężem, bo nie dam rady, bo pierdu pierdu itp itd. I co? Po 4 miesiącach JUŻ JEST ZUPEŁNIE INACZEJ. Może nie kocham dzieciaka na zabój (bo ja generalnie nie z tych co srają tęczą na widok dzieci) i dalej mam świadomość, że będzie ciężko z trójką, ALE jest inaczej po prostu. Zmieniło mi się myślenie na bardziej konstruktywne, próbuję zarabiać (bo siedzę z dziećmi w domu od skończenia studiów), stałam się bardziej aktywna, niż w jakiejkolwiek ciąży przedtem ever.

    Więc chcę Ci powiedzieć, że los płata niespodzianki, z każdej strony. I z życiowej tragedii można wyciągnąć całkiem spoko wnioski i ruszyć dupę i zrobić coś fajnego ze swoim życiem.
  • danka23333 29.10.15, 23:00
    Dobrze, napisze, jak jest naprawde. Ja go kocham. Wiem, ze on zawsze bedzie z zona, wiem, ze szans nie ma, zebysmy razem byli, ale stalo sie: po prostu go kocham. Dla mnie nasz seks to nie bylo bezmyslne, bezuczuciowe bzykanko, tak tylko po to, zeby sie wyladowac. Dla mnie to zawsze bylo cos
    wiecej, zawsze czekalam na te nasze spotkania. Tak, zachowywalam sie jak skonczona ku...a, bo sie spotykalam z facetem, ktory ma zone, ale teraz to juz za pozno. Nie chce mowic, jak sie poznalismy, ale ten czlowiek od poczatku byl dla mnie wazny. Tak, wiem, ze dla niego to seks i nic wiecej.
    Boli, nie ukrywam tego.
    Rodzina moze i by mi pomogla w pewnym stopniu przy dziecku, ale dla nich szokiem bedzie, ze sypialam z zonatym, i wcale mnie nie zdziwi, jak zostane obrzucona niezbyt milymi slowami. Nie wiem, co bedzie. Nie wiem jak zareaguja na ciaze z takiej znajomosci.
    Na niego nie moge liczyc, bo nie pomoze mi przy wychowywaniu dziecka - to nawet nie wchodzi w gre.
    On nie chce slyszec o tym dziecku, dla niego to dziecko nie ma prawa bytu, dlatego dzien w dzien pyta, jaka metode usuniecia wybieram.
    Okropnie sie z tym wszystkim czuje. Bo nie tylko moje zycie sie wali. Na wlasne zyczenie mam takie klopoty, ale zaczyna mnie to przerastac.
  • wrednarzeka 30.10.15, 07:15
    rodzina i znajomi mogą Cię obrzucić słowami adekwatnymi.

    A co do współautora ciąży. Istnieją badania genetyczne i pan łaski nie robi tylko się idzie do sądu i pokazuje paluszkiem: on jest tatusiem mojego dziecka. Jak badania wykażą pokrewieństwo pan musi płacić alimenty. Z tym, że pozostanie Ci do końca życia "wdzięczny i zobowiązany"... no i może otrzymać prawo do spotkań z dzieckiem (nie wiem jak zdzierżysz kontakty dziecka z facetam który chciał się go pozbyć).
    AAAAA! I jeszcze coś! Przymuszanie do aborcji w naszym kraju jest karalne.
  • panizalewska 30.10.15, 07:49
    Danka, to prawda, że masz bigos na własne życzenie. Nie wiem, czy wolisz bigos, niezły pasztet, czy nawarzone piwo, czy żabę wink Jak się do myślenia używa li tylko "serduszka", żeby ładnie to napisać tongue_out to tak często wychodzi. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia pewnie. Pytanie jest takie, czy TERAZ okażesz się dorosła i odpowiedzialna, czy spierdolisz przed życiem jak nastolatka. Nie jest wstydem, grzechem itp przyznawanie się do swoich błędów i PROSZENIE O POMOC. Do jest normalne dorosłe zachowanie. Spieprzyłam, ale chcę być odpowiedzialna, ale trochę nie dam rady sama, pomóżcie. Spieprzanie przed prawdą, przed faktem dokonanym - to jest gówniarskie zachowanie. To właśnie chce uczynić Wybranek Twojego Serduszka tfu tfu pies mu mordę lizał. SERIO??? Kochać takiego gościa? Oboje daliście ciała po równo, ale pan się wykręca i cześć. A to Ty będziesz musiała żyć z zabiciem swojego dziecka, które nosiłaś w brzuchu, a nie on. Serio kochałabyś takiego gościa?
    Ja niezależnie od wszystkiego polecam Ci jakąś terapię u psychologa, bo masz dziwne potrzeby do zaspokojenia, jeżeli chodzi o związki z ludźmi. Idziesz prościutko w kierunku autodestrukcji. Niezależnie, czy to dziecko się urodzi, czy nie - natenczas i tak TY osobiście masz przesrane. Więc ogarnij swój mózg, żeby nie rozkładać nóg przed jakimiś zjebami.
  • danka23333 30.10.15, 09:19
    Aha. No, no, niezly post. Jasne ze o wiele lepiej brac wszystko na klate, niz uciekac przed konsekwencjami swoich czynow, ale to nie zawsze jest latwe. Jestem glupia, gowniara czy co jeszcze?
  • panizalewska 30.10.15, 09:27
    Nie, nie jesteś głupia, tylko myślałaś nie tym narządem, co trzeba. KAŻDEMU się zdarza, w każdym wieku. Ja nie jestem ani stara ani młoda i też robię RÓŻNE dziwne rzeczy. A z lubością podejmowania konsekwencji też jest różnie wink
    Życie generalnie po główce nie głaszcze i nie klepie po plecach. Jasne, że to proste nie jest. Też przeżywałam tragedię z okazji pojawienia się Trzeciego. Bo na uj mi to dziecko. Już i tak jestem nieźle odmóżdżona byciem Matką Polką. A budżet leży i kwiczy bardziej, niż myślisz. I owszem, żałuję, że byliśmy z mężem głupi i się nie zabezpieczyliśmy, ale NIE żałuję usunięcia ciąży.

    Kochasz gościa, który każe zabić Wasze dziecko. Weź to przemyśl dziewczyno.
  • calimeczka 30.10.15, 09:35
    Danka...
    Twoje życie bardzo się skomplikowało. Skomplikowało się w momencie gdy pokochałaś żonatego faceta. Do tej pory udało Wam się ukryć to przed światem, ale niestety w swoim życiu już zamieszałaś.
    Powiem Ci tak: facet Cię rzuci tak czy siak niestety. Niezależnie od tego czy urodzisz czy usuniesz. Nie będzie tak jak kiedyś. Jeżeli urodzisz - będziesz miała dziecko które będziesz kochać ponad życie - będziesz kochać je bardziej niż swojego faceta, bardziej niż jesteś sobie w stanie to teraz wyobrazić. Niezależnie od tego będą ciężkie chwile niestety. Będą dni kiedy będziesz miała ochotę zostawić wszystko, także dziecko i wyjechać na drugi koniec świata. Ale będą też cudowne chwile - i wierz mi warto dla tych chwil przejść te trudne.
    Jeżeli usuniesz - zostaniesz sama ze swoją tajemnicą. Facet Cię zostawi prędzej raczej niż później, Ty też nie będziesz już na niego patrzeć jak dotychczas. Ciąża, a zwłaszcza aborcja zmienia wszystko. WSZYSTKO! Dzień Wszystkich Świętych to będzie dzień Twojego dziecka od teraz. I dzień Twoich wyrzutów sumienia.
    To Ty tutaj decydujesz. Decydujesz o życiu swoim i dziecka.
    Pamiętaj, że czasu nie cofniesz.
    Trzymam za Ciebie kciuki.
  • rybkka24 30.10.15, 12:05
    Jak ładnie tu dziewczyny pisza,że ja tak niepotrafie.he.he.
    Danka to nie ma juz znaczenia czy ty kochasz ojca swojego dziecka czy nie.pojdziesz w odstawke tak czy siak bo pan nie chce problemow z zakochana kobieta.
    A z takimi zawsze są predzej czy pozniej jakies problemy.pan ma rodzine I szukal "materac" dla urozmaicenia zycia.Ale materac my się popsul.
    Teraz Jak ktos juz napisal trzeba wziac na klate swoje wczesniejsze decyzje na tum polega doroslosc.dziecko juz jest .bedzie zywe albo martwe ale to ty bedziesz z tym zyla.nie my an nie tamten gosc.dobrze się zastanow.czasu się nie ciebie.troche odwagi😊
  • rybkka24 30.10.15, 12:06
    Cholerny slownik.czasu się nie cofnie.
  • panizalewska 30.10.15, 13:00
    Rybka, materac miszcz wink
  • marna_klucha 30.10.15, 13:55
    Danka, chciałam jeszcze napisać, że na Twoim miejscu pogadalabym z mamą, siostrą czy kimś bliskim, najlepiej z rodziny. Jasne, że na początku Twoja mama może się wkurzyc, to oczywiste. Burze jednak przechodzą i nastaje spokój. Nie jesteś głupia, dałaś się ponieść... Kto wie w ilu pozornie szczęśliwych spokojnych domach pojawia się ktoś dodatkowy na marginesie... Dziecko to naprawdę nie koniec świata. Dużo zmienia w życiu, ale daje tyle szczęścia... Zobaczysz, że kiedyś patrząc na nie, będziesz szczęśliwa i będziesz mówiła sobie przypominając chwile, kiedy chciałaś się go pozbyć, że mogłaś naprawdę być głupia.. Co do tego faceta nie daj się mu kierować, to Ty decydujesz, to Ty masz swój rozum i teraz ten gość ma słuchać Ciebie. Niech trzęsie gaciami, jest również odpowiedzialny za to dziecko. Powiedz mu, ze dziecko zostaje,bo to Twoje dziecko,które jest dowodem Twojej miłości do tego faceta. Koniec kropka.
  • danka23333 30.10.15, 19:59
    Ja nie chcę od niego pomocy. Ja chcę mieć po prostu swięty spokój. A nie będę go miała, jeżeli go poproszę o pomoc po urodzeniu dziecka. Nie będe miała tego cholernego spokoju, jak zostawię ciąże i urodzę dziecko. Bo wtedy wszystko wyjdzie na jaw, wszystko. Z kim, od kiedy, rozniesie się to na moją i jego rodzinę. Zacznie się małe piekiełko na ziemi. Nie, tego nie chcę. Chcę spokoju. Jakby to nie brzmiało, usuwając ciąże będę miała o wiele więcej spokoju, niż jak się zdecyduje na urodzenie. Popie.przone to jest, ale prawdziwe.
  • danka23333 30.10.15, 20:01
    Aha, i nie jest to dla mnie łatwa decyzja. Taka decyzja nigdy z latwoscią nie przychodzi, zwłaszcza jakby się chciało, żeby to inaczej wyglądało. Pewnie, chciałabym urodzić dziecko, móc je w spokoju, w pełnej rodzinie wychowywać, ale też wiem, że to jest poza zasięgiem. Usunięcie ciąży to czasami mniejsze zło.
  • anetta565 05.11.15, 06:58
    Jeszcze jedno Danka, co Cię obchodza opinie ludzi, rodziny, sąsiadów, znajomych: co oni na to powiedzą? Tak ważne dla Ciebie jest ich zdanie, ze moglabyś poświęcić życie własnego dziecka? Kiedy Ty nie mogłabyś poradzić sobie z własnym sumieniem, oni żyliby sobie spokojnie zajęci swoimi sprawami. To jest to Twoje jedno, jedyne zycie, nie przegraj go, żeby dogodzić innym ludziom, ktorzy i tak mają różne sprawki na sumieniu. Nikt nie jest nieskazitelny. Nie kieruj się tym : co ludzie powiedzą, bo oni i tak zawsze gadać będą cokolwiek zrobisz. Ja też to brałam pod uwagę, kiedy zaszłam w ciążę z tamtym facetem, aż huczało od plotek, ale powiedziałam sobie: to moje życie i żadna Hanka, Franka czy Zośka nie będą mieć wplywu na moje wybory i na moje zycie. Miałam ich zwyczajnie w d... Dziś mam czyste sumienie, a oni zapewne mają niejeden występek na sumienie, skrzętnie skrywany. Tak jak nie pozwoliłam Markowi, by wpłynął ma moją decyzję, tak tez nie pozwoliłam by ludzie mieli aż taki wplyw na moje życie, bym poświęcila życie własnego dziecka, by zadowolić rodzinę czy sąsiadów.
  • wrednarzeka 30.10.15, 22:05
    marna_klucha napisała:
    >bo to Twoje dziecko,które jest dowodem Twojej miłości do tego faceta. Koniec kropka.

    wybacz ale ciąża jest przede wszystkim dowodem uprawiania seksu. Nigdy nie zapominaj, że MIŁOŚĆ nie jest ani warunkiem koniecznym ani wystarczającym do zaistnienia dziecka.

    A sugerując coś innego obrażasz mnóstwo kobiet które nie miały komfortu bzykać się z facetem którego chociażby lubiły a mimo to zaszły w ciąże oraz te które kochają szalenie i nadal dzieci nie mają.
  • rybkka24 30.10.15, 23:14
    Miszcz powiadasz?
    Miszczostwem jest pozbycie się swojego dziecka dla swietego spokoju.
    A skad wiesz że bedzie lepiej?
    Moze rozpeta ci się piekielko ale w glowie I sumieniu?
    No nie wiem ,widze że tak się boisz co ludzie powiedza że wszystkie argumenty odrzucasz.
    Pewnie, od zycia wlasnego dziecka eazniejsze jest co ludzie powiedza Jak wszystko wyjdzie na jaw.
    Danka wez na chlodno przeczytaj co napisalam
    Od zycia mojego dziecka jest co ludzie powiedza
    Jak to brzmi?
  • rybkka24 30.10.15, 23:18
    Od zycia mojego dziecka ważniejsze jest co ludzie powiedzą.....
    Ty nie czujesz jeszcze tego Ale to jest realne ,żywe dziecko,mały człowiek.
    Ty chcesz unicestwić swoje realne dziecko.co mogę jeszcze napisać😕?hmmm
  • rybkka24 30.10.15, 23:21
    Ty nas przekonujesz że nie masz wyjścia
    My cię przekonujemy ze wyjście jest i to nawet kilka.
    Trochę odwagi.
  • danka23333 31.10.15, 00:19
    Tego dziecka nie chce jego wlasny ojciec, to dziecka bedzie mialo latke dziecka matki, ktora dawala de zonatemu facetowi. Rozbita rodzina. Super perspektywy, prawda? Zycie prawie jak w bajce.
    Staram sie myslec chlodno, probuje emocje wyciszyc. I dochodze do wniosku, ze po porodzie nie tylko js bede w gorszej syt., ale i to dziecko.
    Dalej uwazasz, ze powinnam urodzic?
  • panizalewska 31.10.15, 09:46
    Danka, łatkę to Ty już konkretnie sama wykreowałaś. Dla siebie, dziecko jest niewinne NI-CZE-MU. Właśnie rodzica w tym głowa, żeby dziecko wychować w poczuciu miłości i godności. O to dba w pierwszej kolejności rodzic. Dzieciom się tłumaczy, buduje w nich pewność siebie i wartość.
    Jeżeli dla Ciebie "co ludzie powiedzą" jest ważniejsze, niż życie człowieka, to ja Cię bardzo przepraszam, ale na terapię migusiem, boś na razie durna jak but.

    Można dziecko oddać do adopcji, można się przenieść do innego miasta, do innej dzielnicy, albo generalnie radzić sobie samemu. Albo prosić o pomoc kogo się da i przyjąć na klatę konsekwencje. Mleko już się wylało, dziecko jest.
  • danka23333 31.10.15, 12:10
    Panizalewska, ja sie caly czas waham. Do adopcji nie oddam, to juz wole usunac. Tak, tak.
    Czekam jeszcze te dwa dni, przez ten caly weekend jeszcze raz na chlodno wszystko przeanalizuje, wszystkie za i przeciw.
    O jakiej Ty mi niby terapii piszesz? Nie, nie jest dla mnie wazniejsze co ludzie powiedza, ale w tej chwili musze tez pomyslec o sobie. Egoistyczne to jest, proste, ale ja musze chronic rowniez siebie. Nalezy mi sie spokoj, a nie awantury, docinki i co tam jeszcze. Czlowiek musi w pierwszej kolejnosci myslec o sobie. Gdybysmy tworzyli normalna rodzine, mielibysmy normalny, zalegalizowany zwiazek, to aborcja nawet nie wchodzilaby w gre. Ale jest inaczej, i ja o tym dobrze wiem. Tak, wkurzylo mnie i zabolalo jego naciskanie na aborcje, ale chyba musze sie juz przestac obrazac, i spojrzec na to tak jak on.
    Nie, nie podjelam ostatecznej decyzji. Ale mam na to niewiele czasu, bo zawsze im szybciej tym lepiej.
    Dla wszystkich.
  • wrednarzeka 31.10.15, 21:19
    zdecyduj się o kogo chcesz zadbać i kogo chcesz uszczęśliwić bądź unieszczęśliwić?

    Wg faceta najprostszym rozwiązaniem jest aborcja.
    wtedy on nadal ma rodzinę i na dokładkę opcjonalnie ciebie na boku.

    A co do sytuacji dziecka. Kobieto! Jest XXI wiek! Teraz to się nazywa patchwork. Samotna matka jest w stanie wychować i wyżywić potomstwo. Poza tym pistoletu facetowi nie przykładałaś żeby poszedł z tobą do łóżka.
  • jula0886 03.11.15, 22:40
    Napisz do mnie na priv proszę
  • marna_klucha 31.10.15, 06:52
    Wybacz, ale autorka wątku napisała wyraźnie, że go kocha. Ta ciąża jest konsekwencją seksu, który dziewczyna uprawiala kierując się nie samą przyjemnością, ale przede wszystkim miłością do zonatego gościa. To on kierował się tylko i wyłącznie przyjemnością. I w jego przypadku można napisać, że dziecko jest wynikiem bzykania dla przyjemności. I mam nadzieję, że reszta kobiet nie obrazi się, bo po pierwsze pisałam do autorki wątku, a po drugie potrafi czytać ze zrozumieniem.
  • marna_klucha 31.10.15, 06:54
    Wkleilo się nie tu, gdzie trzeba.. Wczesna pora jest.
  • danka23333 31.10.15, 11:58
    Dokladnie. Dla mnie to nie bylo na zasadzie: idziemy sie bzyknac, zeby bylo nam dobrze. Tylko i wylacznie po to, bez wiekszych uczuc. Takie cos to mi sie kojarzy z przygodnym seksem w okresie wakacyjnym.
    I mowie tu o SOBIE, bo on to akurat mial odwrotnie.
  • panizalewska 31.10.15, 14:08
    No dobra, piękna. Czyli TEORETYCZNIE jeszcze (i na razie) wolisz opcję

    a) zabicia zupełnie niewinnego człowieka, który ma SZANSĘ na życie, na normalne życie, na danie Tobie i światu czegoś fajnego i wielkiego (pardon za patetyczność, ale tak po prostu jest)

    b) święty spokój na wsi i życie w obłudzie. Jak się nie wyda do końca Twojego życia - git, luz, mjut malina, jesteś w porządku i wszystko fajnie, jak się wyda (aborcja) to się wyda I TAK wszystko, co do niej doprowadziło

    c) pozorny święty spokój na zewnątrz, bo to co przeżywa kobieta po aborcji, w środku i w samotności, to już jej.

    Cipowiem Danka, że słabo to wygląda, z każdej strony patrząc. Poznałam niedawno babkę w moim wieku, też z dwójką dzieci. I jakoś przy naszej drugiej randce się okazało, że ja kupiłam tabletki, ale nie wzięłam, a ona kupiła tabletki, ale wzięła. Trzecie dziecko, własny mąż, rozkminy finansowe, podobnie jak u mnie. I opowieść o jej 3-letnim BÓLU jak jasna cholera, bo to finalnie ona SAMA dźwigała ciężar zabicia swojego dziecka. Finansowo oczywiście wszystko się ułożyło, przeprowadzka do fajnego segmentu z ogródkiem, obśliniony super pies, dzieci w placówkach, kobita rzuciła korpo i realizuje się inaczej. Miała by teraz trójkę dzieciaków. A nie ma. To dziecko zawsze gdzieś z nią jest, mimo spowiedzi.

    Problem (ten i wszelkie inne) magicznie nie znika wraz z tym dzieckiem, które się nie rodzi, uwierz w końcu. I nie ma znaczenia, że dla ciebie to była miłość, a dla pana ruchańsko na boku, i łalaboga jakie to smutne, niefajne i nie będzie pełnej rodziny. Jeszcze raz podkreślę - Twoje problemy NIE ZNIKNĄ po aborcji. A nie masz pojęcia, co się może wydarzyć i jak ułożyć następne 9 miesięcy, rok, 5 lat, naście lat. Tak się składa, że akurat TERAZ to właśnie masz dla kogo żyć i ten ktoś będzie żył dla Ciebie i możecie być dla siebie całym światem przez kolejne kilka-kilkanaście lat. Nie z jakimś fagasem, tylko z prawdziwą bezinteresowną miłością.
  • marna_klucha 31.10.15, 15:38
    Panizalewska ma rację... Nic lepszego nie da się tu napisać. A odnosząc się do wcześniejszych Twoich wypowiedzi, że aborcja to mniejsze zło, to niestety nie masz racji. Aborcja jest wielkim złem, pozbyciem się dziecka, cząstki siebie samej. Nieporownywalnym do tego co powiedzą ludzie, rodzina, kochanek, żona kochanka... Boisz się, że dziecko będzie miało przyczepioną łatkę, że pochodzi, nazwę to z nieprawego łoża - to Ty będziesz je wychowywać i to od Ciebie zależy czy będzie miało łatkę czy nie. Może być szczęśliwym, radosnym dzieckiem, może mieć normalnego ojca, którego pewnie spotkasz w przyszłości, rodzeństwo i szczęśliwą rodzinę. To zależy od Ciebie samej i od tego jak pokierujesz swoim życiem.
  • wrednarzeka 31.10.15, 21:32
    marna klucho powtarzany przez Ciebie farmazon jest krzywdzący. A to, że go powtarzasz jest niebezpieczne. Bo ten wątek dotyka innej ważnej sprawy. Takie dyskusje zapadają w ludzkie umysły i się sączą do podświadomości. I potem człowiek staje w obliczu innej tragedii bez cienia współczucia bo czemu ta głupia ryczy że jeszcze w ciążę nie zaszła? Przecież dzieci są owocem miłości! Nie mają dzieci? Więc niech nie udaje że kocha swojego faceta!
  • rybkka24 31.10.15, 22:15
    I to ze tego dziecka nie chce jego własny ojciec znaczy że nie ma prawa do życia i można się go pozbyc?
    I myślę że mama chcę to dziecko a to strasznie dużo i właściwie nawet wszystko dla dziecka.jego mama.
    Przepraszam danka Ale gdzie ty mieszkasz i o jakich latkach piszesz?
    Bo tam gdzie ja mieszkam to nie ma znaczenia.
    Znam dzieci z rodzin rozwiedzionych gdzie ojcowie się interesują dziećmi jak również rodziny gdzie po rozwodzie ojciec zapomniał ze ma dzieci.Znam dzieci z relacji nieformalnych,samotne matki itp.
    Ale te informacje nie mogą mieć wpływu na prawo tych dzieci do życia.
    A co zrobisz jak będziesz miała rodzinę,dzieci i ona się rozpadnie facet odejdzie?też się pozbedziesz dzieci dla świętego spokoju bo będą miały rozbita rodzinę a ty będziesz musiała myśleć o sobie?
    A ty właśnie JUŻ masz dziecko.
    I co to za pytanie?
    Dalej uważam że powinnaś urodzić swoje dziecko bo każde dziecko ma prawo do życia nieważne kto jest jego ojcem i z jakiego jest "loża".
    Musisz być z bardzo małej miejscowości bo ja nawet nie slyszalam tekstu o matce dającej zonatemu a znam różne konfiguracje.
    Z dyskusji wychodzi nam że chcesz pozbyć się własnego dziecka dla świętego spokoju ze względu ma zdanie innych i osobistej wygody
    Motywacja tragiczna dla zabicia
    3mam kciuki za życie twojego dziecka bo wszystko inne co cię tak obecnie przeraża kilka razy się pozmienia a życia nie wrócisz.pozdr.
  • danka23333 31.10.15, 22:56
    Tak, ta ,,mala miejscowosc" to Warszawa, wiec faktycznie ,,wioska zabita dechami"
    Moj wiek: 25 lat.
    Jeszcze cos chcesz wiedziec? Moze teraz mi napiszesz, ze zachowuje sie jak kobieta ze sredniowiecza?
    Tak, moje zycie i moj komfort jest dla mnie wazny. Najwazniejszy, przynajmniej teraz, w tej sytuacji. Powtorze: czlowiek w pierwszej kolejnosci powinien i musi myslec o sobie. Takie zycie.
    Nie, zycie tego dziecka nie jest mi obojetne. Przeciez ja w pierwszym odruchu nie chcialam aborcji. Dlatego caly czas sie waham, co.zrobic. Moi bliscy nie maja pojecia o ciazy. Jak zdecyduje sie urodzic: powiem rodzicom o wszystkim. Jak wybiore aborcje: to nikt z moich bliskich sie o tym nie dowie. Wtedy to bedzie sprawa naszej dwojki.
  • betka1984 31.10.15, 23:20
    Uwierz mi, jeśli to zrobisz to ZAWSZE bedziesz pamiętać, że było to dziecko i za jakiś czas powody dla których to zrobiłaś przestaną być tak ważne, staną się zupełnie nieistotne, a o dziecku nie zapomnisz, nigdy. Nie warto, serio. W ten sposób spokoju nie zaznasz. Ułoży się, a Wawa to duże miasto i znajdziecie tu miejsce dla siebie.
  • panizalewska 31.10.15, 23:27
    Nieee, to będzie sprawa TWOJA tylko i wyłącznie. Tłumaczymy jak krowie na rowie, że choć chłop Cię namawia, to chyba pistoletem też nie? On gładko rączki już umył od rzeczywistości. I to TY podejmujesz ostateczną decyzję idąc na zabieg czy jakkolwiek miałoby się to odbyć. I to TY się bujasz z konsekwencjami zabicia życia, które nosisz w sobie, i to TY zostaniesz z ziejącą pustką na wiele lat. Potencjalnie, so far.

    Kochana, wioska nie wioska, zaściankowe myślenie u Ciebie pokutuje. Miejmy nadzieję, że Twoja rodzina może i zmyje Ci głowę, ale pomoże. Bo od tego jest rodzina, wiesz? Własne dzieci się WYCHOWUJE i naturalny jest wkurw, jak zrobią coś głupiego. Ale na tym zabawa polega, że rodzina pomaga i nie wykręca się dupą, jak fagas, pardon, wybranek Twojego serca.
    Czujesz różnicę? Kumasz tę czaczę?

    Co z tego, że bliscy się nie dowiedzą. Może wyrzuty sumienia i smutek Cię zeżrą, co jak widać po tym forum, jest przypadkiem raczej powszednim po aborcji. A wtedy sama będziesz gadać mamie, siostrze, cioci, whatever, żeby tylko pozbyć się ciężaru.

    Ucz się dziołcha na CUDZYCH błędach, nie na własnych. Zwłaszcza śmiertelnych w skutkach. Ale mózg uruchom, a nie wzdychaj do gnoja jak nastolatka z tanich seriali, no pliz
  • danka23333 31.10.15, 23:45
    No, widzisz, kochana (swoja droga nie cierpie jak obcy ludzie tak do mnie mowia, ale jak chcesz, to masz): nawet w Wawie,Krakowie i Wroclawiu mozna myslec ,,rodem ze sredniowiecza" . W ogole przyhamuj troche ze swoimi wypowiedziami. Jak mnie za taka glupia, durna, naiwna uwazasz, to po co jeszcze piszesz w tym watku?
    ,,Dziolche", ,,chlopa" i ,,babe" to masz na wsi.
    Latwo sie pisze, prawda? Mnie nie jest latwo. Czy urodze, czy
    usune, to i tak moje zycie sie zmieni. Niekoniecznie na lepsze. Tu o mnie chodzi. I dlatego WSZYSTKO musze wziac pod uwage.
  • jula0886 03.11.15, 22:48
    Przykro mi ze tak do ciebie piszą pomimo że przyszlas tu po pomoc w jakimś sensie a ludzie czasami nie potrafią zrozumieć danej sytuacji dopóki sami jej nie przeżyją wiem ze jest Ci ciężko i nie chodzi tu wygole o tego faceta tylko o ciebie i o to jak ty znajdziesz się w tej sytuacji czy ty będziesz potrafiła przez to przejść a wiedz że będzie ciężko jeśli usuniesz ciążę prawdopodobnie nigdy sobie tego nie wybaczysz,napisz do mnie na priv proszę
  • wiara21 31.10.15, 23:50
    Danka, tak naprawdę decyzja jest wyłącznie Twoja. Moim zdaniem ten mężczyzna nie ma żadnego prawa pozwalać na życie dziecku swojej żony a odbierać życie dziecku kobiety pozostającej z nim w związku pozamałżeńskim. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak faktycznie ułożyłyby się relacje pomiędzy wami po urodzeniu dziecka, sądzę jednak, że jako dojrzały mężczyzna nie zostawiłby waszego dziecka bez jakiejkolwiek opieki. Nie bój się "piekła" związanego z plotkami i obgadywaniem - to szybko minie, zastąpią je sprawy związane z wychowywaniem dziecka. Dziecka, które będziesz kochała do końca swojego życia, bo partnerzy mogą się zmieniać a dziecko zostaje. Dziecku też zawsze będziesz mogła powiedzieć, że jego ojcem był mężczyzna, którego kochałaś - przecież to piękne, nieprawda? Pomyśl też o tym, że jeśli wybierzesz aborcję, poczucie winy, wyrzuty sumienia będą towarzyszyły ci już zawsze w twoim życiu, w miejsce matczynej miłości...
  • panizalewska 01.11.15, 11:44
    True.
    Niezależnie od języka i formy przekazu - próbujemy Ci powiedzieć kilka rzeczy.
    Jasne, że Twoje życie się zmieni. Jak zmienia się WSZYSTKIM po urodzeniu dziecka. I to jest zupełnie normalne. I nie masz zielonego pojęcia, JAK się zmieni. Bo nikt nie ma. Dziecko to wielka niewiadoma i już. A że się boisz niewiadomego - też normalne. Większość ludzi się boi.

    PS ja mówię i piszę o dziołchach, chłopach i babach do wszystkich, niezależnie od statusu prawnego, majątkowego, związkowego, miejsca zamieszkania, zameldowania i tego, jakie kto ma zdjęcia na fejsie. Taki stajl, nic nie poradzisz. Więc wyluzuj, bo choć temat dla Ciebie bardzo ważny, to forum publiczne. A wciąż piszę, bo mam nadzieję, że się w końcu ockniesz. O ludzkie życie tu walczymy dziewczyno. Dość niewinne niczemu.
    Idź lepiej pogadaj z rodziną.
  • wiara21 01.11.15, 21:59
    I jeszcze jedno: jestem przekonany, że wszystkie ogarniające Ciebie teraz wątpliwości, dylematy, zniknęłyby szybko po tym, jak poczułabyś wkrótce po urodzeniu dotyk i zapach swojego bezbronnego, ukochanego dziecka, czując do niego matczyną miłość, miłość z głębi swego serca. Wtedy już nie zwątpiłabyś na moment, czy podjęłaś słuszną decyzję. A obawy przed rodzinnym zamieszaniem, plotkami, obgadywaniem, niepewnością co do postawy ojca dziecka, myśli związane z aktualną rodziną ojca dziecka, okażą się tylko zbiorem płonnych strachów i lęków, w niczym nie uzasadniających rozważania decyzji o uśmierceniu Twojego dziecka. Bądź dzielna, a jestem pewien, że nigdy nie będziesz żałowała swojej decyzji.
  • wiara21 01.11.15, 22:18
    ... a kwestia spokoju, tak bardzo ważnego dla Ciebie teraz, jest w moim odczuciu jednoznaczna. Podjęcie decyzji o urodzeniu dziecka, a nie jego uśmierceniu, zapewni spokój Twojej duszy, sercu, sumieniu, na zawsze. Wiesz dobrze i czujesz to, że to jedyna, słuszna decyzja. Bo ulegając pokusie aborcji ulgę poczujesz może na kilka godzin, najwyżej jeden dzień. Poczucie winy, dręczące sumienie, obciążenie psychiczne spowodowane uśmierceniem swojego dziecka skutecznie zatrują jednak resztę Twojego życia, tego już nigdy się nie pozbędziesz. Może będziesz miała gromadkę dzieci, ale jak bumerang za 5 lat czy za 20 do Twojej pamięci i emocji będzie powracało uśmiercenie własnego dziecka - spokój będzie czymś, czego nigdy już nie doświadczysz...
  • rybkka24 01.11.15, 22:08
    Jak stolica to nie rozumiem obaw.Chyba że pochodzisz z małej miejscowosci.
    Ważniejsza wygoda niż życie dziecka?
    Ok.to twoje priorytety i twoje decyzje.
    Tylko co zrobisz że swoimi przyszłymi dziećmi jak coś ci nie wyjdzie i będą ci zawadzały?
    Chcę ci uświadomić że zabijasz dziecko,a nie pozbywasz się problemu.nie zarzucam ci że to dla ciebie prosta decyzja Ale bierzesz to pod uwagę.
    A to dziecko JUŻ JEST tylko ma pewnie parę cm.
    To jest strasznie niedojrzałe i tchorzliwe.znaczące jest to że tak naprawdę nie chcesz tego zrobić przez można domniemac że będziesz żałować.
    Ale ja osobiście nie będę ci współczuć tego ogromnego bólu i pustki które możesz poczuć.
    Dobranoc.
  • calimeczka 02.11.15, 09:54
    Chcesz mieć spokój jak mówisz...
    Życie jest takie niestety, że słuszna droga zazwyczaj nie jest łatwiejsza. I nie zapewnia spokoju.
    A wybranie drogi na skróty, jakim jest myślenie o sobie głownie w celu zapewnienia sobie spokoju, z biegiem czasu okazuje się tą trudniejszą drogą - i paradoksalnie nie zapewnia tego błogiego świętego spokoju. Niestety. Takie jest życie.
    Jesteś dorosła, więc myślę że z wieloma sytuacjami jesteś w stanie się zmierzyć - i dać sobie radę.
    Jak dla mnie Twoje wypowiedzi o naznaczeniu dziecka plotka/opinią/piętnem dziecka poczętemu na boku niestety są Twoją wymówką i usprawiedliwianiem. Po prostu szukasz argumentów za aborcją, a nie za życiem. Chociażby Twoje dziecko miało na czole wypisane : Z NIEPRAWEGO ŁOŻA!! to zasługuje na Twoją Miłość. A przynajmniej na życie.
  • panizalewska 02.11.15, 10:27
    Ja jeszcze dodam, a propos "trzeba myśleć przede wszystkim o sobie" itp.
    Danka, Ty już myślałaś o sobie, swoich wygodach i żeby było Ci miło. Bo to nie wysiłek iść do łóżka z żonatym facetem, bo Ci się podoba. Wysiłkiem jest nie iść do łóżka i odłożyć swoje uczucia na bok, w imię poszanowania wartości. Czy myślisz, że wszystkie zamężne kobiety na świecie nie zakochują się w innych facetach / żonatych? Owszem, sporo, ale nie wszystkie myślą tylko o sobie, tylko NAJPIERW myślą o swojej rodzinie, o jego rodzinie. Ale nie w kontekście "co ludzie powiedzą", tylko w kontekście prawdy i uczciwości względem innych osób.
    Jak już pomyślałaś o sobie, to jak widać TO NIE DZIAŁA, bo dzięki takiemu myśleniu wpakowałaś się w konkretny pasztet. Więc to może taki znak, żeby zmienić tok myślenia i zacząć myśleć o kimś innym? Dla kogoś innego? Bo dalsze myślenie "przede wszystkim o sobie" nie odejmie Ci problemów, uwierz. One będą inne, ale nie będzie ich ani na jotę mniej. A możesz pozbawić się naprawdę pięknej miłości swojego dziecka.
  • panizalewska 02.11.15, 10:33
    Przypomniała mi się historia rodzinna, siostra cioteczna mojego ojca. Generalnie fajna babka, tylko trochę miała odjazdów, na różnych polach. Jakoś tak "się złożyło", że zaszła w ciążę za pomocą niepokalanego poczęcia tongue_out czyli dziecię bez żadnego związku, przypadkiem, albo celowo, ale nie chciała się wiązać z ojcem dziecka (tak, wiem, że to inny przypadek). Dziecko urodziła, ochrzciła z niejakim trudem, ale na czas ojciec dziecka się znalazł. Nie wiem, czy dostaje od niego alimenty. Wiem tylko, że jej synek to SUPER GOŚĆ JEST! smile Spotkaliśmy się jakiś czas temu na pizzy. Kobieta znormalniała, synek super. Wie, że ma tatę, ale nie mieszkają ze sobą, spotyka się z nim. Historia generalnie pokręcona, niepełna rodzina, ta "przerażająca" łatka samotnej matki, albo takiej, co to dziecko chciała sama, bez "bagażu" jakim jest facet. No i co? TOTALNIE NIC. Dziecko nie ma żadnej łatki, nigdzie nie zauważyłam. Jest normalne, wesołe, fajne. Widać, że kocha swoją mamę, fajnie sobie spędzają razem czas. I tyle smile
  • rybkka24 02.11.15, 12:22
    Proszę cię panizalewska ten argument o "dziecku z nieprawego łoża"to sciema i usprawiedliwianie się,albo dziewczyna pochodzi z małej miejscowości o takim zasciankowym myśleniu stereotypami a z tym już nic nie poczniesz.
    Najpierw była gadka o facecie i zwalanie wszystko na niego,potem była gadka o ludzkim gadaniu i łatkach dla dziecka jak i to nie podziałało wyszło że dziewczyna jest tchorzliwa,chce świętego spokoju i najlepiej zamieść wszystko pod dywan kosztem życia dziecka Ale przecież trzeba myśleć o sobie...
    Ciekawe co zrobi z dziećmi, jak będą po ew.rozwodzie lub innych zawirowaniach życiowych?
    Nie pozbędzie się ich tak jawnie bo co ludzie powiedzą?
    Ech ludzie i współczesne kobiety zorientowane na myślenie przedewszystkim o sobie.
    Dzieciak zawadza to usuwasz i po krzyku.eh.
    Dorosłość i dojrzałość.
  • danka23333 02.11.15, 13:02
    Wydałas już ostateczny wryok? Czy może masz mi jeszcze cos ciekawego do napisania?
    Nie chodziło o ,,zwalanie'' winy na niego, tylko taka prawda, że jak tylko usłyszał, że jestem w ciąży, to wprost mi powiedział: musisz usunąć.
    Ale po uja ci się tłumaczę, jak ty i tak wiesz lepiej?

    Aha: zostawiam ciąże. Co ma być, to będzie. Rodzina jeszcze o niczym nie wie, ale w końcu będę im musiała powiedzieć. Nie, nie ciesze się ze swojej decyzji, ale poczytałam wszystkie wasze odpowiedzi chyba z pięćdziesiąt razy, i posłuchałam waszych rad, żeby lepiej zostawić. To zostawiam. Mam tylko nadzieję, że to mi nie spier....... życia już do reszty, i że urodzenie dzieciaka faktycznie da mi większy spokój, niż jego usunięcie. Czas pokaże.
  • danka23333 02.11.15, 13:08
  • danka23333 02.11.15, 13:11
    Aha, jedno jest pewne: moja decyzja spierdo..... życie mojemu kochankowi i jego rodzinie. Niestety.
  • marna_klucha 02.11.15, 14:19
    Danka, Twoj kochanek sam zniszczyl zycie swojej zony i dziecka. Zdradzil zone. Za cholere nie chcialabym zyc w takiej blogiej nieswiadomosci ze zdradzajacym na boku mezem...
  • wiara21 02.11.15, 15:31
    Danka gratuluję!!! Gratuluję słusznego wyboru, słusznej decyzji - bo taką jest każda chroniąca ludzkie życie, również nienarodzonego jeszcze dziecka. Ręczę, że tej decyzji po urodzeniu dziecka nie będziesz żałowała już nigdy, czując matczyną miłość do tego dziecka przez resztę lat swego życia, widząc jak dziecko rośnie, płacze, śmieje się, poznaje świat i kocha Ciebie - wątpliwości, jakie masz obecnie, staną się błahe, śmieszne. Nie żałuj teraz cudzej rodziny, bo życie w zakłamaniu nie ma nic wspólnego ze szczęściem i partnerskim związkiem. Być może ta sytuacja "przy okazji" zmieni i uzdrowi tamten związek, być może uzmysłowi on tamtej parze, że prócz dziecka niewiele ich łączy, któż to wie, scenariuszy jest wiele. Najważniejsze jest to, że Ty masz jeszcze w sobie, ale potem już przy sobie smile , małą kochaną istotę, swoje kochane dziecko. Jeszcze raz gratuluję i pozdrawiam serdecznie smile
  • rybkka24 02.11.15, 16:42
    No to bardzo się cieszę z twojej decyzji.😊
    Nic nie wiem lepiej Ale jak cię czytałam to jakbyś już podjęła decyzję o usunieciu więc byłam w pewnym sensie zrezygnowania.
    Ten facet teraz jest najmniej ważny.ważna jesteś TY i dzidzia,a życie sobie i swojej rodziny spier....ten facet osobiście, decydując się na skok w bok.
    Dziecko da dużo radości,a tobie czyste sumienie.
    Twoja decyzja pokazała że jesteś odważną babka
    A od pana należy się kasa ,łaski nie robi
    Czytam że zachwycona nie jesteś Ale będzie dobrze.
    myślę że to była najlepsza decyzja w tej ogólnie trudnej dla ciebie sytuacji.
    Napisz jeszcze jak się sprawy mają.
  • panizalewska 02.11.15, 21:45
    Ja też uskuteczniam owacje na stojąco, serio smile
    Brawo dla Ciebie za odwagę. Teraz jest dobry czas, żeby układać sobie różne rzeczy, po kolei, bez pośpiechu. Życie tamtej rodziny i tak już było zniszczone, mleko się wylało. Dziecko jest niczemu nie winne, proszę, nie myśl tak o tym.
    Kiedyś-tam będzie dobrze. Ja też czkam aż wyrodzę swoją trzecią poczwarę-niespodziankę i nieszczególnie się cieszę tongue_out
    Ale kiedyś... wszystko się poukłada, a dzieciaki przez większość czasu są fajne (tylko porządne blokady na szuflady kup, bo oszaleć można wink
  • jula0886 03.11.15, 22:55
    Ty nie możesz słuchać rad innych ludzi bo nikt za ciebie życia nie przeżyję to musi być twoja decyzja
  • danka23333 02.11.15, 21:40
    Nie jest dobrze. Rodzina o niczym jeszcze nie wie, jutro moze do matki zadzwonie, choc to nie rozmowa na telefon. Wie natomiast kochanek, sila rzeczy jemu musialam pierwszemu powiedziec. Zdecydowanie zachwycony nie byl, a jeszcze zostalam opiep..... z gory na dol, uslyszalam, ze jestem zidiociala, skoro decyduje sie na urodzenie bachora, i ze on sie tego po mnie nie spodziewal. I jak mu sie przeze mnie rodzina rozwali, to on mi tego nie daruje uncertain.
    Tak, wiem, emocje, ale on to mowil w taki sposob, ze po rozmowie z nim mialam dosc wszystkiego. Tak, bola takie slowa, i to jak cholera.
    Pieniedzy nie chce od niego zadnych, poza tym on by mi w zyciu ich nie dal. Zreszta, ja jego kasy nie potrzebuje. Ten temat nie istnieje.
    Wiem jedno po tej rozmowie: zostane sama z dzieciakiem. I w sumie jakos bardzo zaskoczona nie jestem. Nie wiem, co bedzie teraz. Co jak sie jego zona dowie? Nic nie wiem.
    Tak, macie racje, wpadlam w bagno, i predko, o ile w ogole, z niego nie wyjde. Teraz zaczna mi sie prawdziwe problemyy. Wlasnie po tej rozmowie z nim to zrozumialam.
  • danka23333 02.11.15, 21:49
    Najbardziej mnie przeraza to, co bedzie (moze byc) po urodzeniu dziecka; jak nie bede potrafila tego dzieciaka pokochac? Jak ogarne w pojedynke wychowywanie dziecka z praca (zreszta, mam konkretny zawod, ale praca trudna, ciezka i b. odpowiedzialna)? Tak, ja wiem, sa nianie itp., ale na dzien dzisiejszy jestem przerazona.
  • panizalewska 02.11.15, 21:59
    Wiem. Dlatego teraz rozmawiaj w realu z ludźmi, których będziesz mogła na luzie prosić o pomoc - z rodziną. Możesz odczekać dzień, dwa, aż się sama trochę uspokoisz i pozbierasz myśli. Pomoc Ci będzie dość prawdopodobnie potrzebna, zależy ile urlopu będziesz chciała i czy dadzą w pracy. Ale jeżeli część pracy będziesz mogła wykonywać zdalnie z domu, to ogromny plus. Przy dziecku przez cały okres karmienia piersią, jeżeli się na to zdecydujesz, jest opcja wykorzystania przerw w pracy na a) dowiezienie dziecka na karmienie przez nianię / babcię, b) na późniejsze wyjście do pracy / wcześniejsze wyjście do domu.
    A w ogóle wykazali, że cos takiego jak depresja poporodowa nie istnieje u ludzi plemiennych. Bo żyją w dużych ciasnych stadach i ZAWSZE jest jakaś pomoc. Więc teges. Trzymam kciuki za rozmowę z rodziną
  • danka23333 02.11.15, 22:08
    Jestem mechanikiem lotniczym (dopiero od roku) , wiec latwo to nie bedzie. To nie jest leciutka praca, zdecydowanie nie. Jeszcze w ciazy?
    Z rodzina tez roznie moze byc.
  • wrednarzeka 02.11.15, 22:09
    Zabujałaś się w kochanku a się zastanawiasz czy pokochasz własne dziecko?
  • panizalewska 02.11.15, 21:53
    No życie, Piękna. Nikt nie mówił, że będzie mjut malina jak zdecydujesz się urodzić tongue_out Dałabym Ci mojego kota do przytulania, puchaty skurczybyk i kocha się tulić.
    ALE to nie Ty będziesz miała obciążone sumienie czyjąś śmiercią i TO. SIĘ. LICZY. Ty JUŻ wychodzisz z bagna, tylko na razie brzegu nie widać. Ale spoko, pomału wyjdziesz.
    Panu się teraz dupa pali i bardzo dobrze. Nie jest wart uczucia, nawet tej biednej żony, co to w nieświadomości żyła tongue_out

    Zawsze jest policja, teraz stalking jest karalny, jakby co.

    P.S. Obejrzyj sobie "Klub pierwszych żon". Świetny film o takich panach, co to kryzysy wieku średniego wieku mieli. Chociaż się można pośmiać z fagasów. I zawsze wychodzi, że baby górą! smile
  • danka23333 02.11.15, 22:03
    To juz nawet nie bagno. To go.wno, i ja w tym go.wnie po uszy siedze.
    Nie powinnam byc na niego zla, bo ma racje, ale z drugiej strony w lozku bylo mu dobrze, i jakos wtedy nie obrzucal mnie epitetami. Ale to juz przeszlosc
  • panizalewska 02.11.15, 22:12
    Nooo, nic dodać, nic ująć.
    Tak, u mnie Trzecie jeszcze w brzuchu, do marca.
  • panizalewska 02.11.15, 22:13
    Co robi mechanik lotniczy? Zasuwasz normalnie z kluczem w dłoni? Kombinezon w smarze itp?
  • danka23333 02.11.15, 22:34
    To sie wiaze z diagnostyka wszystkich zespolow i podzespolow, jak jest cos nie tak z silnikami, to masz ich naprawe, jak cos szwankuje, slabe cisnienie w kolach, to je napelniasz azotem lub wymieniasz, diagnostyka podwozia, sa tez rozne maszyny ulatwiajace diagnostyke i naprawe, wiadome. W duzym skrocie: musisz zrobic przeglad samolotu, wzdluz i wszerz, zeby mozna byla wydac zgode na start samolotu. Jak cos sie zlego dzieje, to to naprawiasz. Zrobisz cos nie tak, to za pare minut masz pozar, siada hydraulika i.... chyba nie musze dalej pisac.
    To praca trudna i ciezka.
  • danka23333 02.11.15, 22:48
    Aha, dodam, bo to istotne: samolot to nie auto. W samolocie jest wszystko wieksze, jest wszystkiego wiecej, to i naprawa jest trudniejsza. Fakt, teraz jest taka technika, ze wszystko jest latwiejsze, ale sama technika nie pomoze. Tu jest potrzebny spryt, dokladnosc, spostrzegawczosc. Ludziom sie wydaje, ze to nic takiego, ale prawda jest inna. Zreszta, nam kilka przykladow z praktyk, kiedys o tym napisze.
    To jest moj wynarzony zawod, nauka byla trudna, a teraz co? Koniec? Prawda taka, ze tu sie trzeba caly czas rozwijac, bo jak masz pare lat przerwy, to wracasz do etapu nr I, czyli podajesz narzedzia, i patrzysz, jak kola wymieniaja, zanim cie do naprawy czy wymiany dopuszcza.
    A w mojej sytuacji..
  • panizalewska 03.11.15, 10:36
    Ale czad! Sama bym chciała smile
    No to musisz się jeszcze zorientować, jak długo możesz bezpiecznie dla dziecka pracować. Bo rozumiem, że to nie jest praca w cichości ducha w biurze. Ja np jestem po rzeźbie. Rzeźbiłam w kamieniu. Ostatnią rzeźbę zrobiłam na dyplom, ze 7 lat temu. A potem od razu ciąże, wiecznie małe dzieci i kolejne ciąże. A ja usycham z tęsknoty, jak szlifierkę widzę, nie mówiąc o sprężarce, do której takie fajne dłutka można sobie podłączyć tongue_out Więc wiem jak to jest. Ja się musiałam przerzucić na pracę w domu, w innym materiale (równie niebezpiecznym dla dzieci, ale pokój zamykany i nie muszę mieć hangaru do pracy) ale i tak cierpię katusze. Że nie mogę sobie ot tak wyjść do ogródka napierd@lać w kamień. Jeszcze ze 3 lata i będę wolna wink

    Obczaj w internetach w którym miesiącu ciąży dziecku się wykształca słuch. Potem faktycznie chyba przydałoby się zwolnienie albo jakaś forma mniej hałaśliwej pracy, która da Ci możliwość rozwoju w tzw międzyczasie.
  • jula0886 03.11.15, 23:02
    Bardzo odpowiedzialna praca
  • wiara21 02.11.15, 22:39
    Danka, nie możesz mieć jakichkolwiek skrupułów co do roszczenia o alimenty od biologicznego ojca dziecka. To bardzo ci pomoże, przy dziecku jest masa wydatków, wydatków przez lata, a Twoje dziecko zasługuje na to, by godnie żyło. Pozbawienie dziecka środków finansowych prawnie przysługujących mu od ojca byłoby nierozsądne i bardzo ograniczyłoby możliwości jego prawidłowego rozwoju i zaspakajania normalnych dla dziecka potrzeb. Zachowanie tego mężczyzny wskazuje na jego niedojrzałość i brak odpowiedzialności, ale gdyby było inaczej, nie zdradzałby swojej żony... Sądzę, że po pewnym czasie, gdy emocje opadną, szanowny pan zainteresuje się swoim kolejnym dzieckiem, ale o tym nie myśl teraz. Przed Tobą macierzyństwo, pojawi się dziecko, które z pewnością pokochasz, zadbaj najlepiej jak można w tych okolicznościach o jego rozwój. Trzymaj się, powodzenia, jesteśmy z Tobą! smile
  • danka23333 02.11.15, 22:50
    Dzieki, ale czarno swoje zycie widze uncertain
  • wiara21 02.11.15, 23:04
    Czarno? Pociesz się, że to... normalne w Twojej sytuacji, przed Tobą kupa problemów i sytuacje nieznane. Najważniejszą decyzję dla siebie już podjęłaś, dzięki niej ocalisz nie tylko swoje dziecko ale i swoje zdrowie psychiczne na resztę życia. W sytuacji, w której jesteś, staraj się wykorzystać wszystko, co w najmniejszym chociaż stopniu może ułatwić ci życie i wychowywanie dziecka. Pieniądze z pewnością do tego się zaliczają. Być może Twoje dziecko kiedyś będzie studiowało, np. do 23-go roku życia. Policz sobie miesięczną kwotę alimentów, nawet 800 zł, pomnożoną przez ilość miesięcy, tj. 276 miesięcy. W sumie jest to 220.800,00 zł - jest o co walczyć się i starać, zwłaszcza że będziesz robiła to nie dla siebie lecz dla WASZEGO wspólnego dziecka.
  • rybkka24 02.11.15, 23:52
    Co za palant.zidiocialy to jest przedewszystkim on.bachora to ma ze swoją żoną .Ale mnie zagotował.za groźby jest paragraf a kase będzie musiał płacić i g...no ma do gadania.A czego się po tobie spodziewał?
    Tylko dobrego bzykanka?uczuc/sumienia I innych elementow osobowosci to ty posiadac nie Mozesz...?
    Musisz się cieszyc że z tum panem nic dluzszego nie wyszlo bo on się nie nadaje do zwiazku.....
    Co do zycia w ogole.wierze że się pouklada I szybko wszystko nadrobisz.troche ci się pokomplikowalo ale się wyprostuje a nie bedziesz nosila w sobie ciezkiej tajemnicy I cierpienia.
    twoj kochanek to koszmarny typ czlowieka
  • marna_klucha 03.11.15, 00:01
    Mądrą podjęłaś decyzję. Myślę, że w życiu tak jest, że jak coś dobrego w końcu zrobimy, to kiedyś to dobro do nas wraca i mam nadzieję, że wszystko dobrze się u Ciebie ułoży. Dziecko to krew z Twojej krwi, facet to zawsze ktoś obcy - jest albo go nie ma. I nie wyobrażam sobie, żebyś tego dziecka nie mogła pokochać skoro takiego łajdaka potrafisz kochać. Cóż z tego, że to dziecko jest jego? Myślę że Ty już jesteś z tym dzieckiem związana i prawdopodobnie od początku juz byłaś.. Z rodziną musisz rozmawiać na spokojnie. Pewnie trochę będzie krzyków, gadania, ale to wszystko minie i kiedyś nie będzie miało znaczenia. Zresztą swoje lata już masz i jesteś dorosłą kobietą. A jak dziecko będzie na świecie to zobaczysz, że będziesz, że wstydem myślała, że mogłaś przyczynić się kiedyś do tego, że mogło go nie być obok Ciebie.
  • calimeczka 03.11.15, 09:33
    Cieszę się bardzo, bardzo, bardzo. smile
    Najważniejsze, że masz pracę. Nie będzie tak źle, myślę że nie stracisz tego co udało Ci się osiągnąć.
    Z rodziną różnie bywa, niezależnie od tego czy dziecko małżeńskie czy nie, wierz mi różnie bywa. Ale nie wierzę, że rodzice Ci nie pomogą.
    Nie rezygnuj POD ŻADNYM POZOREM z alimentów. Możesz zrezygnować z jego nazwiska dla dziecka i jeśli nie będzie chęci z jego strony - z kontaktów, ale z alimentów nie rezygnuj. Życie jest długie i różnie może być. Te alimenty to Twój zawór bezpieczeństwa.
    Jego słowami się nie przejmuj. To Ty postępujesz tutaj jak dorosła osoba.
    Póki co nie wybiegaj myślami dalej niż 2-3 miesiące. Na dalsze plany przyjdzie czas jeszcze.
    Trzymam kciuki za Was smile
    Jakby coś to pisz. Jesteśmy tutaj.
  • danka23333 03.11.15, 12:05
    Nie chce od niego pieniędzy. Jestem tego pewna. On ma swoją rodzinę, i niech się nimi zajmie.
    Jedna z Was nazwała jego dziecko (te, które ma z żoną)bachorem. Po co to słowo? Czy to tego dzieciaka wina, że jego ojciec jest taki, a nie inny?
    Rozwaliłam jego rodzinę, i przy okazji swoje życie. To jest pewne, a z takiego gowna się nie wychodzi. To się tam zawsze będzie za mną ciągnęło. A to moje dziecko zawsze będzie przypominać o tym, że zrobiłam największy bład w swoim życiu.
    Więc jak mam się cieszyć z ciąży?
  • danka23333 03.11.15, 12:13
    No nic, i tak dzięki za wasze odpowiedzi.
    Kiedys się może jeszcze odezwę.
    Trzymajcie się.
  • calimeczka 03.11.15, 13:04
    Póki co nie musisz się cieszyć. My się cieszymy z Twojej decyzji, że je urodzisz.
    Tu nie ma wzniosłych uczuć i patetycznych deklaracji.
    Co do alimentów- szanuję Twoją decyzję. I podziwiam.
    (Pewno postąpiłabym podobnie, chociaż wiem też już jak czasami ciężko jest dochrapać do kolejnej wypłaty).
    Ja nie chciałabym tutaj nikogo oceniać.
    Nikt z nas nie wie, jak by się zachował w różnych sytuacjach, w których po prostu nie był. Ja w każdym razie nie wiem. Dlatego daleka jestem od oceniania Ciebie/jego/żony itd.
    Ale zawsze można wybrać. Zawsze są przed nami różne drogi i nie wiadomo co jest za zakrętem.
    Pisz jakby coś.
    A jakbyś już nie miała ochoty pisać - trzymaj się i powodzenia smile
  • panizalewska 03.11.15, 13:14
    * rozwaliliśCIE jego rodzinę. Serio. Nie rób z pana niewiniątka. Tak samo dał dupy w przenośni i dosłownie. Widać, że podświadomie go dalej bronisz i OBWINIASZ WŁASNE DZIECKO! Sama teraz przyklejasz mu łatkę. Więc proszę Cię, przestań. Spróbuj od dzisiaj.

    Nie musisz się cieszyć z ciąży, przynajmniej na razie tongue_out Wystarczy przetrwać. Pierwsze 3 miesiące, potem kolejne, potem 9 miesiąc, który ma 6252408750 dni i po sprawie wink
  • rybkka24 03.11.15, 13:02
    Te pieniadze nie są dla CIEBIE są dla dziecka.
    To mu się od tego czlowieka nalezy.w takich sprawach honorem pt dam sobie rade nic od niego nie chce nie warto się unosic ani tym bardziej martwic się o pana.
    jezeli nie chcesz miec z ta kasa nic wspolnego zaloz osobne konto dla dziecka I niech tam wplywaja alimenty,a Jak dziecko bedzie dorosle dasz mu je.
    Jezeli chodzi o bahora,zadne dziecko nie nalezy tak nazywac,pan chyba tak okreslil swoje drugie dziecko a pierwsze Kim jest w takim razie?
    Danka razi mnie że ochraniasz I zalujesz czlowieka ktory potraktowal cię Jak pierwsza lepsza I chce się pozbyc waszego dziecka.
    W pracy musisz się dowiedziedz do kiedy Mozesz pracowac bez szkody dla dziecka,a w miedzyczasie moze jakies kursy/szkolenia zeby właśnie zbyt nie wypasc z obiegu,do ktorego zapewne mysle szybko wrocisz.teraz taka mala przerwa.wierze że sobie ze wszystkim poradzisz I trzymam kciuki😊
    A tego goscia prosze cię absolutnie nie sluchaj I nie dawaj się wpedzic w ppczucie wing.nie zrobilas tego z premedytacja,tak wyszlo.sciskam😜
  • rybkka24 03.11.15, 13:04
    Swoja droga b. fajna robota.moj maz ma ten sam zawod co ty ale pracuje w innej branzy.
  • wiara21 03.11.15, 15:38
    Danka, w tych okolicznościach rzeczywiście trudno cieszyć się okresem ciąży, sądzę, że pierwszą radość odczujesz dopiero po narodzinach Twojego dziecka. Twoja sytuacja jest nieco pogmatwana, jednak nie odosobniona - mnóstwo dzieci jest rodzonych przez samotne matki. Oczywiście, bezwzględnie łatwiej jest wychowywać dziecko we dwójkę, jeśli partner jest odpowiedzialny, ale są też tacy mężczyźni, którymi trzeba zajmować się jak dzieckiem pomimo narodzin swojego. Co do obowiązku alimentacyjnego ojca wobec swego dziecka, to w moim odczuciu nie ma wątpliwości, że dziecko nie powinno zostać poszkodowane poprzez odebranie mu możliwości korzystania z prawnie przysługującego obowiązku ojca. Dziecko łączy z ojcem identyczna więź biologiczna jak inne jego dziecko ze związku małżeńskiego. Tę kwestię będziesz miała czas przemyśleć wielokrotnie do narodzin dziecka, pamiętaj jednak proszę, że w tej kwestii priorytetem nie jesteś Ty czy ojciec dziecka, ale samo dziecko, możliwość wychowywania dziecka w podobnych warunkach jak jego rówieśnicy, zakupu ubrań, lekarstw, jedzenia, ale potem np. laptopa, telefonu, organizowania wyjazdów wakacyjnych, itp. Czy warto kosztem dobra Twojego dziecka chronić komfort finansowy jego ojca, który temu dziecku życzy śmierci? Piszesz, że będziesz już siedziała "w gównie, jakiego narobiłaś". Danka, błędy w życiu popełniają wszyscy bez wyjątku. Wychodzisz z tej sytuacji mimo wszystko zwycięsko, bo w najlepszy dla Ciebie i Twojego dziecka sposób. To bardzo bolesna lekcja od życia dla Ciebie, ojca dziecka i jego żony. Ważne, by tę lekcję przerobić w ten sposób, by w przyszłości nie krzywdzić innych i siebie, nie żyć w zdradzie i zakłamaniu. Ty nie zniszczyłaś tamtego związku, gdyby nie Twoja osoba, to jego kryzys obnażyłby się w inny sposób, może z udziałem innej kobiety. Jeżeli tam jest miłość i partnerstwo, to związek ten paradoksalnie może wyjść z tego mocniejszy. Jeżeli wszystko było fałszem, pozoranctwem, to tak naprawdę nie ma czego żałować. Trzymaj się Danka i przestań się obwiniać za wszystkie grzechy tego świata, zadbaj teraz o siebie i o dziecko.
  • danka23333 03.11.15, 19:30
    Mialam nie pisac, wiem, ale nie daje rady
    Chociaz wirtualnie moge z siebie to wszystko wyrzucic.
    Robie bardzo zle, zostawiajac ciaze. Zadzwonilam do mamy, i wprost, bez glupkch wstepow i owijania w bawelnie, powiedzialam, co sie dzieje. Wie o ciazy, wie z kim i jaki to byl uklad. Wie o tym, ze bralam/biore pod uwage aborcje. Jednym tchem to z siebie wyrzucilam, nie chcialam dalej czekac. Bo i po co z takim czyms czekac?
    Matka nie jest, i nie dziwie sie jej, zachwycona. Powiedziala, ze nie spodziewala sie po mnie, ze sie wdam w taki zwiazek, i czy zdaje sobie sprawe, ze w takim razie ciaza oznacza przerwe w pracy. Gadalysmy dlugo. Uslyszalam na koniec, ze dorosla jestem i to moja sprawa, co zrobie. Ona to zostawia mnie. Ma swoje zycie i swoje problemy. Nie krzyczala, nie obrazala, ale tak jak ja jej, ona tez mi powiedziala od razu, co i jak.
    Tak wiec zostalismy sami; ja i ta ,,gnida" (sorry za wyrazenie, ale inaczej nie potrafie) w brzuchu.
    Kur..., nikogo nie zamierzam prosic o pomoc. Prawda jest to, co mowia ludzie: mozesz liczyc, licz na siebie. Reszta ma swoje zycie, i nie bedzie ratowala dupy innym ludziom.
    Powtorze ponownie: tym bardziej kochanka o pomoc, czy to w postaci kasy czy jakiejkolwiek innej, nie zamierzam prosic.
    Chociaz resztki godnosci musze zachowac.
    Moze to byl moj blad, ze tak szybko o swojej decyzji powiedzialam kochankowi i matce, ale dzieki temu wiem, na czym stoje.
  • danka23333 03.11.15, 19:33
    Sorry, ze wam tak truje, ale w realu nie mam z kim o tym porozmawiac. Rodzenstwa brak, kolezanki w innym swiecie zyja.
  • panizalewska 03.11.15, 21:57
    Spoko, jesteśmy tutaj, to se popiszemy z Tobą kiss
    Wiesz, mama teraz musi przetrawić njusa. Ja też na jej miejscu nie byłabym zachwycona i pewnie rzuciłabym podobnym tekstem do córki, przyznaję się bez bicia. Moja mama też z tych nieszczególnie wspierających słowem, najczęściej pocieszanie w jej wydaniu kończy się moim stanem depresyjnym, rzygiem na pół mieszkania i niewychodzeniem spod kołdry przez 3 dni tongue_out Ale jak coś trzeba to zakasuje rękawy i jest w pół godziny na miejscu zwarta i gotowa do pomocy. Więc może to podobny typ? Jak Twoja macierz przetrawi emocje, to pogadaj z nią znowu. Jak już dotrwasz do pierwszego USG, to pokarz jej zdjęcia.

    Słuchaj, ja wiem, że godność ważna rzecz (np odkładam jedną ważną rozmowę telefoniczną już tydzień, przez swoją cholerną godność tongue_out) ale tu chodzi o to, czy będzie Ci w miarę ok z dzieckiem - finansowo i organizacyjnie, czy dość do dupy. Nie wiem ile zarabiasz w pracy i ile będziesz miała macierzyńskiego, ale wierz mi, KAŻDA pomoc przy małym dziecku się przyda. Każda złotówka i każda para rąk. Nie namawiam Cię do alimentów, chociaż byłoby to rozsądne.

    Pogadaj z koleżankami, może któraś ma starszą siostrę z dzieckiem? Jak już będziesz znała płeć to napisz tutaj, mam nieprzebrane pierdyliardy ubranek dla płci obojga. Moje dziecko będzie starsze od Twojego o jakieś 5 miesięcy, to spokojnie już z wielu rzeczy wyrośnie smile Może nawet łóżeczko będzie na zbyciu. Wózka i fotelika nie zapewnię, ale np moi znajomi mają cały park maszyn od swoich znajomych, to się ich zapytam, może odpalą.

    Generalnie da się, razem damy radę smile

  • danka23333 04.11.15, 01:52
    Jak tak dalej pojdzie, to ubranka czy lozeczko nie beda potrzebne. Kawal su.ki ze mnie, ale ja dla siebie samej jestem wazniejsza od plodu. Trzeba bedzie, to bez mrugniecia okiem usune. Juz mi sie zycie wali, i chociaz rozumiem matke, to gdzies tam w duchu liczylam na to, ze zareaguje inaczej. Moja mama jak chce komus pomoc, czego by to nie dotyczylo, to pomaga od razu, bez wchodzenia w szczegoly. Nie, to nie jest typ zrzedzacej jedzy, ktorej sie wiecznie nic nie podoba. Wiedzialam, ze moze byc roznie, ale
    tak juz jest, ze czlowiek ma nadzieje, ze bliscy pomoga.
  • calimeczka 04.11.15, 10:44
    Spokojnie, ochłoń trochę. I nie działaj pod wpływem emocji.
    Jeżeli się uprzesz, to dziecko jeszcze zdążysz usunąć. Natomiast jeżeli się pospieszysz, to czasu nie cofniesz i nie wróci do brzucha.
    Widzę że dla Ciebie finanse nie stanowią problemu. Nie myśl więc o tych alimentach, ubrankach wózkach i innych bzdurach.
    Pomyśl jak przetrwać dzisiejszy dzień. A jutro rano - jak przetrwać kolejny. A pojutrze - kolejny.
    Teraz hormony szaleją, a i brak oparcia daje Ci się we znaki.
    Może skup się na pracy póki co, a wieczór wybierz się do kina na jakiś genialny film, przy którym zapomnisz na chwilę o swojej sytuacji?
    Daj sobie czas.
    Pisz tutaj. Jesteśmy.
  • wiara21 04.11.15, 10:46
    Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Twoja matka została zaskoczona tą wiadomością, a towarzyszące okoliczności nie należą do wymarzonych. W żadnym wypadku na podstawie jej pierwszej reakcji nie przekreślaj możliwości pomocy z jej strony. Cóż, takie często są matki - ponarzekają, ochrzanią, pogderają, ale jednak pomagają. Danka, życzliwi ludzie istnieją na tym świecie i z pewnością spotkasz ich na swej drodze, proszę nie patrz na wszystko w tak czarnych okularach.
    Wciąż targają Tobą sprzeczne emocje. Twoje dziecko w tym czasie z dnia na dzień rośnie, nieświadome tego, jak kruche jest jego życie. Niestety, kobiety decydujące się na aborcję po tym fakcie nie są w stanie sobie już dłużej wmawiać, że to był tylko płód, świadomość faktycznego zabicia własnego dziecka wlecze się za nimi przez całe życie, odbijając się na ich psychice, przyszłych rodzinach. Poczucie winy, gorycz przegranej, nie mają nic wspólnego z trudnym, lecz tak innym, bo przepełnionym odwzajemnioną miłością, okresem macierzyństwa. Jest ciężko, wiemy o tym, lecz nie ponad miarę, nie aż tak, abyś musiała wydać wyrok skazujący na śmierć Twoje dziecko - przecież Ty sama tego nie chcesz. Jesteśmy z Tobą.
  • rybkka24 04.11.15, 13:35
    Wcale nie trujesz,fajnie że piszesz.
    Pamiętaj twoje dziecko jest,istnieje ma pare cm I to nie jego wina że się pojawilo.
    Przerasta cię to wszystko,matkanie pala radoscia I nie zapropnowala pomocnej dloni.coz nie jest zachwycona.musi to przetrawic.
    Jezeli pracujesz na okeciu to mieszkam niedaleko mozemy się spotkac w realu😉
    Danka to że tego dziecka nie znaczy że mozna się go pozbyc
    Czy pozbawilabys zycia swojej kilkuletnie dziecko?
    Wierze że jest ci ciezko.mogę posluchac w realu.
    A jakiej oczekujesz pomocy?
  • rybkka24 04.11.15, 13:37
    To że tego dziecka nie widac nie znaczy że mozna się go tak pozbyc.ono jest.
  • wrednarzeka 06.11.15, 12:00
    o! Panienka pokazuje pazurki! Mamusia nie przybiegła w podskokach to mamusia jest BEE?

    Ogarnij się dziewczyno! Swoim postępowaniem zawiodłaś matkę i kobieta ma prawo być na ciebie wkurzona. A ona ani cię nie zwymyślała, ani nie wyklęła z rodziny. Potraktowała cię na zimno. Bo jest niemile zaskoczona. Z resztą czy ty potrzebujesz pomocy w TEJ chwili? Dziecka ci trzeba TERAZ przypilnować?

    Jesteś rozpieszczoną pannicą i tyle. Jeśli matka cię wychowała tak, że jesteś przyzwyczajona do tego, że jak tupniesz to ona przylatuje ci nosek wytrzeć to się nie martw; ten typ nadopiekuńczej matki nie wytrzyma, złamie się i przyleci pomagać jaśnie rozwydrzonej panience.
  • anetta565 05.11.15, 06:31
    Kiedy czytam Twoją historię to przypominam sobie swoją własną 16 lat temu. Było bardzo podobnie, zakochałam się w chłopaku kiedy byłam na studiach na I roku. Marek bardzo mi imponował, lubiłam chodzić na koncerty, a on był jednym z organizatorów wielkich muzycznych imprez, poruszał sie swobodnie wśród ludzi, których znałam tylko z czasopism okładek. Kiedy zwrócił na mnie uwagę byłam ogromnie szczęśliwa, naprawdę oddałam mu serce i szczerze go kochałam. A on? Mówił, że tez mnie kocha, chyba mówił prawdę, ale jednak nie byłam tą z kim chciał spędzić życie(przekonałam się o tym później. Pojawiał się i znikał na parę tygodni, a ja i tak byłam mu wierna. Trwało to kilka lat, kończyłam już studia, chciałam mieć już faceta na poważnie, a nie tak od czasu do czasu. Z bólem , bo wciąż kochałam Marka, postanowiłam ulozyc sobie życie z kimś innym, a na niego już nie liczyć. . Któregoś dnia przyjechał, po kilku miesiącach nieobecności. i oznajmił mi, że jest po ślubie dwa miesiące i już się rozszedł z żoną, bo zrozumiał, że kocha tylko ,mnie i ze mną chce spędzić resztę życia. Czekałam na te słowa 5 lat, możesz sobie wyobrazić jaka byłam szczęśliwa, bo ja wciąż go bardzo kochałam. Dalej było cudownie, ale po kilku miesiącach dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Pobiegłam z radością do Marka, by mu to powiedzieć, wyobrażałam sobie jak się ucieszy, że nasz związek jest już scementowany, widziałam siebie w białej sukni, przy boku ukochanego męża. Wiesz jakie były jego pierwsze słowa? "Usuń, nie chcę tego dziecka, ciebie nie kocham, to był żart, wróciłem do żony, a ona też jest w ciąży". To był szok, czułam się oszukana, okrutnie zawiedziona. To było straszne, przez dwa tygodnie powtarzał: usuń, usuń, to tylko tkanka, jeszcze nie dziecko, nie dasz rady sama wychować, a ja ci nie pomogę, nawet nie spojrzę na to dziecko. nigdy.
    A ja w sercu czułam że to co nazywa tkanką, zlepkiem komórek to moje dziecko, którego życie zależy ode mnie. Byłam w beznadziejnej sytuacji rodzinnej, bez grosza przy duszy, jadąc do marka jechałam na gapę, bo nie miałam na bilet, u niego było mi niedobrze, ale nie zaproponował mi herbaty . Miałam problemy mieszkaniowe, po prostu wszystko zaczęło walić mi się na głowę, gorzej po prostu być nie mogło. I nie miałam siły walczyć o nic. Wiedziałam tylko jedno, nie zabiję własnego dziecka. Pokawiła mi się kiedyś myśl, kiedy tak Marek namawiał mnie do aborcji, że może faktycznie powinnam to zrobić? Ale spotkałam człowieka, obcego, ktory mnie odwiódł od tej mysli, powiedział, że to grzech śmiertelny, zabójstwo. Wstydzę się tej mysli do dziś. Powiedziałam sobie : urodzę moje dziecko, niech się dzieje co chce. Marek dotrzymał słowa, nie spojrzał na dziecko do dziś, ale placił alimenty, bo przecież to jego obowiązek. Moja miłość do niego szybko skończyła się, zrozumiałam jaki z niego dupek, przejrzałam na oczy. Namawiał mnie do aborcji dla własnej wygody, żeby nie mieć problemów, żeby mieć czyste konto w tym jego światku, ktory też przestał mi imponować. Zmierzyłam się z prawdziwym wyborem , postąpiłam słusznie mimo problemów, a on i jego znani przyjaciele w ten sposób pewnie rozwiązywali problemy. Miałam mu jeszcze pójść na rękę i zabić własne dziecko, żeby on się nie wstydził, że ma nieślubne dziecko> Co miałam jeszcze dla niego zrobić żeby był zadowolony? Kiedy podjęłam decyzję, że urodzę, znalazłam siły do działania, było mi czasem okropnie ciężko, ale pokonałam wszystko, a moja córka rosła, szczęśliwa, kochana przeze mnie. Dziś jest prawie dorosła, a ja jestem bardzo szczęśliwa, że pozwoliłam jej żyć, jej dzieciństwo to moje najmilsze lata, jestem spokojna, mam czyste sumienie, znalazłam też prawdziwego faceta, ktory mnie pokochał. To był moj najlepszy życiowy wybór. gdybym posłuchała Marka nie dałabym rady żyć z takim czynem na sumieniu, byłabym życiowym wrakiem.
  • anetta565 05.11.15, 07:01
    Jeszcze jedno Danka, co Cię obchodza opinie ludzi, rodziny, sąsiadów, znajomych: co oni na to powiedzą? Tak ważne dla Ciebie jest ich zdanie, ze moglabyś poświęcić życie własnego dziecka? Kiedy Ty nie mogłabyś poradzić sobie z własnym sumieniem, oni żyliby sobie spokojnie zajęci swoimi sprawami. To jest to Twoje jedno, jedyne zycie, nie przegraj go, żeby dogodzić innym ludziom, ktorzy i tak mają różne sprawki na sumieniu. Nikt nie jest nieskazitelny. Nie kieruj się tym : co ludzie powiedzą, bo oni i tak zawsze gadać będą cokolwiek zrobisz. Ja też to brałam pod uwagę, kiedy zaszłam w ciążę z tamtym facetem, aż huczało od plotek, ale powiedziałam sobie: to moje życie i żadna Hanka, Franka czy Zośka nie będą mieć wplywu na moje wybory i na moje zycie. Miałam ich zwyczajnie w d... Dziś mam czyste sumienie, a oni zapewne mają niejeden występek na sumienie, skrzętnie skrywany. Tak jak nie pozwoliłam Markowi, by wpłynął ma moją decyzję, tak tez nie pozwoliłam by ludzie mieli aż taki wplyw na moje życie, bym poświęcila życie własnego dziecka, by zadowolić rodzinę czy sąsiadów.
  • calimeczka 06.11.15, 08:27
    Danka, co tam u Ciebie? Wszystko w porządku?
  • rybkka24 06.11.15, 10:28
    Czy autorka się poddala?
    I stwierdzila że zabicie dziecka jej tylko pomoze....hmmm
  • panizalewska 06.11.15, 10:35
    Ja mam nadzieję, że jednak nie uncertain
  • danka23333 06.11.15, 16:57
    Nie usunelam, ale dalej biore to pod uwage. Czuje zlosc, najbardziej na siebie. Psychicznie jest mi bardzo zle.
    Mama sie nie odzywa, kochanek dalej pyta, czy na pewno chce urodzic. Wczoraj pisal, dzisiaj tez - to samo.
    I tyle sie u mnie dzieje - bez zmian.
    Bo i co sie przez dwa dni moglo zmienic? Nic
  • melani5 06.11.15, 21:08
    Zycze sily. Bo ja niestety jej nie mialam i mimo duzo latwiejszej sytuacji niz ty, usunelam ciaze. Depresja przyszla niespodziewanie pare miesiecy pozniej jako stany lekowe, glownie w nocy. Terapia nic nie dala dopiero urodzenie synka mnie wyleczylo. Wieze ze ci jest ciezko ale nie rob tego bledu co ja, wiem ze do konca zycia bedzie sie to za mna ciagnac. I to nie sa wyrzuty sumienia tylko jakas dziwna tesknota do tego dziecka. Mysle ze tez dlatego mam obsesje na punkcie mojego synka bo doslownie nie wypuszczam go z ramion a maly ma juz 9 m-cy. Usunelam 3 lata temu. Pozdrawiam
  • rybkka24 06.11.15, 21:39
    Ale dzidzia jeszcze jest😊
    Spytaj się czy kochankowi się plyta zaciela I Jak nie ma nic innego do powiedzenia to niech daruje juz sobie kontakt.
    Danka co by ci na teraz pomoglo?
    Trzymam kciuki za was.ciebie I dzidzie.
  • rybkka24 06.11.15, 21:40
    W ktorym jestes tygodniu?
  • danka23333 07.11.15, 16:04
    No jeszcze jest..
    Ja wiem, po co on do mnie pisze cały czas - chce i liczy na to, że się ugnę i dla swiętego spokoju usunę ciąże. I tu go rozumiem (mam tu na mysli jego rodzinę, a przede wszystkim to jego dziecko).
    Teraz to nikt mi w niczym nie może pomóc. Bo i w czym?
  • danka23333 07.11.15, 16:05
    Tydzień ósmy
  • wrednarzeka 07.11.15, 10:34
    Twój luby pisze ci otwartym tekstem na temat aborcji? Czy wy mieszkacie w Polsce? Bo wg naszego prawa nakłanianie do aborcji jest karalne.
  • danka23333 07.11.15, 16:07
    A czemu ma nie pisać otwartym tekstem? Tak, w polsce.
    Chyba nie myslisz, że polecę na policję z telefonem i zrozpaczonym głosem wyznam, że mnie kochanek do aborcji próbuje namówić?
  • wrednarzeka 07.11.15, 18:41
    a dlaczego nie? W PL nakłanianie do aborcji podchodzi pod paragraf kk.

    Może nie zrozpaczonym głosem tylko zimnym i rzeczowym.
  • rybkka24 07.11.15, 18:43
    A napisz czemu twoje dziecko ma byc mniej wazne od tamtego??
    Bo tamte slubne?I teraz drugie ma zginac zeby pierwszemu bylo lepiej?
    Nie tedy droga.
    Moze nie odbieraj od pana telefonow Jak ma jeden powtarzajacy temat?
    W czym mozna pomoc?moze dac się wygadac w realu albo w internecie?
  • danka23333 08.11.15, 01:05
    To jego dziecko juz jest na swiecie, jest malym czlowiekiem, ktorego mozna zobaczyc, przytulic itd. A nasze wspolne dziecko.. to teraz tylko maly zarodek, ktory dopiero sie tam we mnie rozwija. Nie widac go, nie czuc. Ogromna roznica.
    I jego dzieciak zasluguje na to, zeby sie wychowywac w pelnej, normalnej rodzinie. A teraz co? Rodzina ma sie rozpasc, bo tatus zaplodnil inna pania? To chore.
    Ja naprawde rozumiem tego czlowieka. Jego sms-y mnie nie dziwia, dobrze wiem, czemu on chce aborcji. Aha, i donosic na niego nie zamierzam.
  • panizalewska 08.11.15, 09:07
    Ta rodzina powinna się rozpaść, bo pan zaliczał skoki w bok. Ja bym swojego chłopa wywaliła z domu w samych skarpetkach i zmieniła zamki nie z powodu ciąży innej kobiety, tylko z powodu niedotrzymania obietnicy o uczciwości małżeńskiej, zakładającej wyłączność. Pan za przeproszeniem bardziej wyruchał żonę, niż Ciebie. Nie użalaj się tak nad nim, to kanalia jest.
  • maja-34l 07.11.15, 22:09
    Posłuchaj mnie. Co się stało to się nie odstanie. Absolutnie nie wolno ci usuwać tej ciąży. Dziecko to dar od Boga. Życie ludzkie jest święte. Kto dokonuje aborcji popada w karę eksomuniki, zdjąć ją mogą tylko wyznaczeni do tego księża. Aborcja jest grzechem śmiertelnym, to samobójstwo dla duszy. Ja sama usunełąm kiedyś ciążę, 8 lat temu. Wyspowiadałąm się, weszłąm na drogę pokuty, otrzymałam rozgrzeszenie. Do dzisiaj dręczą mnie wyrzuty sumienia, depresje, ciągle myślę o tym dziecku. Dokonując aborcji byłam w podobnym wieku jak ty, nie zdawałam sobie sprawy z konsekwencji. Pokuta za aborcje trwa prawie już do końca życia, trezba się naprawde nawrócić i bardzo mocno trwać przy Bogu, bo złe duchy wracają i dręczą wyrzutami sumienia. Szatan kusi twojego kochanka, ciebie ale nie daj się, trwaj przy Bogu bo tylko Bóg pragnie twojego dobra i zbawienia. Zastanów się czy warto ryzykować potępieniem wiecznym, odbierać życie maleństwu dla durnego pomysłu jakiegoś nieodpowiedzialnego faceta i dla wygody jego i jego żony. Wybieraj twoje kochane maleństwo (będzie prześliczne, przekochane, będzie mialo przepiękne oczka, uśmiech i da ci radość do końca życia) czy wygoda starego nieodpowiedzialnego pryka, który chciał się zabawić twoim kosztem a teraz bezwzględnie namawia cię do zabicia waszego maleństwa. Dziecko niczemu nie jest winne, ono będzie twoją radością do końca życia. Powiedz tylko rodzicom czyje jest dziecko i co kazał ci zrobić ten pan. Facet jest cwany i wygodny. Chce się zawczasu pozbyć problemu, dziecka które jest niewinne i tak bardzo kocha swoich rodziców jeszcze kiedy jest w brzuszku. Facet boi się alimentów. Nie pozwól by wygoda tego pana i jego sznownej małżonki zadecydowały o śmierci twojego dziecka. To ty jesteś matką, dziecko bardzo cię kocha i pokłada w tobie wszelkie nadzieje na szczęśliwe życie. Ty masz chronić swoje dzieciątko. Bóg cię bardzo kocha skoro pokierował cię na to forum. A wiesz? Wczoraj śniło mi się malenstwo które się na mnie wpatrywało. Zapytałam: Co śliczności malutkie? A gdy spojrzałam na nie z bliska jego oczka były podbite krwią i było smutne. Ono przyszło mi we śnie powiedzieć, że jest niechciane i abym się o nie modliła. Pomodliłam się. Wybierz Boga, życie i swoje dziecko. A faceta olej. Trudno stało się, nie ty pierwsza i nie jedyna jesteś w takiej sytuacji. Znam bardzo wiele kobiet, znajomych mopjej mamy, jej siótr ciotecznych które za młodu miały dziecko z żonatym facetem. Dzisiaj są szczęśliwymi babciami, bawią wnuki, a ich dzieci mają przybranych ojców, którzy je kochają jak swoje. I tobie też życie się ułoży. Jeśli jest dziecko to Bóg zawsze daje środki na jego wychowanie. Tym się wogóle nie przejmuj, wszystko się ułoży. Jak urodzisz rodzice oszaleją ze szczęścia. Z początku będzie trudno ale nie martw się. Bóg cię wynagrodzi hojnie jeśli wybierzesz życie swojego dziecka.
  • danka23333 08.11.15, 01:08
    Zamilcz. Jak czytam takie nawiedzone posty o Bogu, Jezusie, grzechu smiertelnym i spowiedzi, to mi sie noz w kieszeni otwiera i krew mnie zalewa.
  • panizalewska 08.11.15, 09:10
    Maja, to NIE JEST forum wyznaniowe. Ja rozumiem Twoje motywy, ale tak nie wolno, po prostu. Jakem wierząca i praktykująca katoliczka, też Ci mówię, że zaniechaj takich tekstów. Mnie samą w podobnej sytuacji tylko doprowadzały do szału.
  • marna_klucha 08.11.15, 10:18
    Danka, ogólnie mam wrażenie, że obwiniasz się o wszystko co się wydarzyło. Bierzesz całą winę na siebie. Po pierwsze i owszem, nie powinnaś wiązać się z żonatym chlopem, ale stało się. Zakochalas się i trudno. W każdym razie byłaś wolna i niezwiazana z nikim. Kochanek miał żonę i dziecko, coś komuś obiecywał i nagle wszystko stało się nieważne, bo nadarzyła się okazja więc dlaczego nie... Swoją drogą, taki chłop skoro raz zdradził to pewnie łatwo zdradzi następnym razem. Może żonę, może Ciebie... Jak mu się coś smakowitszego pojawi to od razu poleci. I dla dobra tej jego żony to lepiej, żeby z nim nie była. Może sobie kobieta jeszcze życie ułoży.
  • rybkka24 08.11.15, 11:36
    Tak, wasze dziecko to maly zarodek ktorego nie widac ale bije mu juz serduszko....
    I bedzie dzieckiem ktore zobaczysz I przytulisz I moze bedzie np.mialo twoje oczy.
    Nie umniejszaj jego istnienia tylko dlatego że jest w twoim brzuchu.
    A tamtemu dziecku tatus osobiscie rozwalil rodzine decydując się na zdradę.twoje dziecko tylko pokazało jaki jest fałszywy i obłudny.gość który myśli tylko o własnym f.....
    Jakby chciał dac swojemu pierwszemu dziecku szczęśliwa rodzinę to nie skakałby w bok tylko siedział przy żonie
    Zresztą to już się stało,dziecko JUŻ JEST kwestia tego tylko czy będzie żywe czy martwe.
    Jak będziesz miała w przyszłości dzieci a tego się pozbędziesz,zawsze będziesz musiała dodawać choćby w głowie+ jedno nieżyjące.To jest duże obciążenie.
    Bo facet nie będzie miał tak obciążonej psychiki jak matka.mam nadzieję że wreszcie definitywnie odrzucisz pomysł o aborcji.pozdr.
  • danka23333 08.11.15, 20:20
    Waham się bardzo. Bo on jest za tym swoim dzieckiem. Z tego, co mi wiadomo, z żoną też nie jest mu, wbrew pozorom, źle. Wiem jedno i to jest pewne: on sam z siebie jej nie zostawi, bo tego nie chce. Ogólnie to,, normalna'' rodzina, ja to tylko do seksu, żeby sobie życie urozmaicić. Tak więc z jego strony nie ma większych uczuć wobec mnie. Do tego teraz ciąża - i się zaczęły problemy. Bo on nie chce tego dziecka, nie chce, żeby się jego żona dowiedziała, bo wtedy może być rozwód. On własnie tego nie chce, i nie chce, żeby się jego dziecko wychowywało w rozbitej rodzinie. W pewnym sensie to rozumiem, bo też tak uważam. Już mnie od idiotek nie wyzywa, spuscił z tonu, ale dalej naciska. Mnie tez jest źle z tym wszystkim. Dziecko będę musiała wychowywać sama. Jasne, jakos sobie radzą samotne matki, ale to łatwe nie jest. Nie chce tez stracić tego co już (zawodowo) udało mi się osiągnąć. Mama dalej się nie odzywa, napisałam do niej, ale nie odpowiada. Nie naciskam,nie chce być natrętna.
    Ja sama teraz zdałam sobie sprawę, że zachowuję się jak zdzirka, która bzyka się z facetem mającym żonę i dziecko. Już sobie wyobrażam, co by pomyslała jego żona o mnie, gdyby się dowiedziała o wszystkim. Tak, tak, trochę już za późno na zmiany, wiem o tym..
    Więc dalej jest 50 na 50.
    To nie jest usprawiedliwianie się, ale nie ulega wątpliwosci, że jest ogromna różnica między bezrozumnym zarodkiem a kilkuletnim, w pełni ukształtowanym dzieckiem. Proste: kilkuletniego dziecka w życiu bym nie zabiła, ale usunięcie zarodka? To cos zupełnie innego, czego nawet nie można porównywać z zabójstwem człowieka.
    Przekichane to wszystko, ale im szybciej usunę, tym lepiej uncertain
  • betka1984 08.11.15, 21:00
    Beznadziejny ten Twój kochanek. Skoro tak kocha żonę to po co szuka szczęścia gdzie indziej. I szkoda mi tej żony, rak naprawdę dla jej dobra powinnaś zostawić ciążę. Nie ch się dowie jaki frajer z jej męża. A babcia na pewno wnuka pokocha. U mnie pierwsze mimo, ze wystarane po kilku latach akurat pojawiło się w trudnym momencie. Zmieniłam prace na wymarzoną, krótka umowa i ciąża. Bałam sie strasznie, mąż w delegacji praktycznie cały czas. Tylko czasem weekend wolny, zero babć. Byłam sama. Udało się utrzymać pracę, pogadalam otwarcie z kierownictwem. Pracowałam praktycznie całą ciążę i szybko wróciłam do pracy. Ty pewnie nie będziesz mogła tyle pracować, ale jesteś specjalistą z rzadkim zawodem (chyba rzadkim), dasz rade. Dziecko daje mnóstwo siły.
  • wiara21 08.11.15, 22:37
    Danka, piszesz, że "Twój" mężczyzna "tak w ogóle" żyje w normalnym związku i dobrze mu z żoną... Widzę, że robisz wszystko, szukasz najbardziej nielogicznych wytłumaczeń dla jego zachowania i chęci usprawiedliwienia go przed całym światem. Jest mu dobrze z żoną i z rodziną, dlatego oszukuje i zdradza żonę, naraża swoją rodzinę na jej niechybny koniec? Bo przecież do tego wcześniej czy później doprowadziłoby jego postępowanie, z Twoim udziałem lub innych kobiet, a może w innych okolicznościach. Ten człowiek bardzo łatwo rzuca słowa na wiatr, puste słowa - jego czyny świadczą niestety (niestety ponieważ to Twój ukochany mężczyzna) iż jest zwykłym zakłamanym, tchórzliwym intrygantem, który w imię obrony własnego tyłka (przepraszam za tez bezpardonowe określenia) bez nuty wahania skazuje na śmierć Twoje własne dziecko. Dziecko, które tak samo zasługuje na godne życie jak to, które ma ze swoją żoną. I proszę nie łudź się i nie okłamuj siebie Danka, że do szczęścia dziecka wystarczy dwoje rodziców obecnych przy jego wychowaniu, nawet jeśli żyją w zakłamaniu i zdradzie - a tak jest przecież w przypadku związku Twojego mężczyzny. To troska i miłość wychowującego dziecko rodzica ma pozytywny wpływ na jego rozwój, natomiast relacje rodziców oparte na braku uczucia, przyjaźni, szczerości, otwartości wpływają na dziecko destrukcyjnie.
    Szukasz usprawiedliwienia dla swojego mężczyzny ale i dla siebie - to naturalne zachowanie, całkowicie zrozumiałe. Problem z aborcją polega jednak na tym, że oznacza ona faktyczne uśmiercenie dziecka. Zarodek? Dlatego, że dziecko żyje jeszcze w łonie matki? W którym momencie znajdziemy usprawiedliwienie, z tytułu uśmiercenia dziecka w łonie matki? W jakim okresie ciąży? Można starać się wmówić, że dziecko żyjące w łonie matki nie jest dzieckiem, by decyzja o aborcji stała się łatwiejsza, jednak matka nie jest w stanie siebie oszukać na stałe i decyzja o aborcji już na zawsze znajduje miejsce w psychice kobiety, nie opuszczając już nigdy jej świadomości. Jak niszczycielska dla psychiki taka decyzja, nikogo nie trzeba uświadamiać na tym forum. Ty sama czujesz, że Twoje ciało się zmienia i nosisz w sobie już życie drugiej istoty, istoty bezbronnej, zależnej wyłącznie od Ciebie, dziecka, które niczym wobec nikogo nie zawiniło.
    Danka, to Twoje życie, nikt za Ciebie nie podejmie decyzji leżących w Twojej gestii, jestem jednak przekonany, że za jakiś czas - o ile zdecydujesz się dziecko urodzić - patrząc na nie z zażenowaniem będziesz myślała, jak blisko byłaś podjęcia decyzji o aborcji.
  • danka23333 09.11.15, 15:52
    Wiara - usprawiedliwiam go czy nie - jedno jest pewne: nie tylko on jest winny. Ja tez, wiedzac ze ma zone, moglam odmowic i nie rozkladac przed nim nog - nie zrobilam tego, a to zle o mnie swiadczy. Tak wiec....
  • rybkka24 08.11.15, 22:07
    Danka,ale Ja też w pewien sposób rozumiem tego faceta.nie chcę się rozwodzić,chce żeby jego dziecko wychowywalo się w pełnej rodzinie żeby było szczęśliwe itp.Ale zeby to osiągnąć to trzeba siedziedz na d....dbać o żonę i rodzinę,a nie znajdować sobie dziewczynę do bzykania na boku.proszę cię.on sam się prosił o problemy.przecież romans zawsze w jakiś sposób może się wydać,a to znajomy zobaczy,a to żona wywęszy ,i wpadki też wykluczyć się nie da.życie.
    Słyszałas powiedzenie że 100% środkiem antykoncepcyjnym jest szklanka zimnej wody zamiast😜
    Więc pan chcący zapewnić dziecku szczęśliwa rodzinę powinien trzymać f..w rozporku i skiupic się na rodzinie.
    A teraz za to ma zginąć mały czlowieczek,a co powiesz na bijące serce?to nadal tylko zlepek komórek?
    Mama się oswoi i porozmawiacie.
    Mnie jeszcze zastanawia jak na chlodno przyjmujesz fakt że facet spotykał się z tobą tylko na bzykanie bez żadnych uczuć.wiedziałas o tym od początku i taki był układ?pytam bo w jednym z twoich pierwszych wpisów byłaś niemile zaskoczona tak radykalną postawą faceta jakbyś się nie spodziewała.
    To co zawodowo udało ci się osiągnąć to jest twój kapitał i zawsze możesz iść dalej pomimo posiadania dziecka.choć będzie to wymagało na pewno więcej wysiłku na początku.
    Zarodek -tak sobie tłumacza wszystkie dziewczyny które chcą usunąć a potem czują żal i pustkę za utracobtm dzieckiem.
    Bo nagle zarodek który jest tylko zlepkuem komórek staje się dzieckiem.......pzdr
  • 2anusia15 09.11.15, 01:47
    Masz rację, że Twoje dziecko jest teraz "bezrozumnym zarodkiem" ale ono będzie rosło, niezależnie od Twej decyzji. Jeżeli je usuniesz, będzie rosło w Twojej świadomości. Za kilka miesięcy nadejdzie czas terminu porodu i pomyślisz wtedy -teraz by się urodziło. Potem będziesz dalej odliczać: teraz by miało rok, dwa, dwadzieścia lat. Będziesz patrzeć na inne dzieci i mysleć, że one też kiedyś były zarodkami a teraz sa takie duże, jak duże mogłoby być Twoje dziecko... Ciąza jest generalnie trudnym czasem dla wielu kobiet i wiele dzieci przychodzi na świat "nie w porę.". Tak się jednak dzieje, ze niewiele kobiet żałuje tego, że urodziło dziecko, a za to wiele żałuje decyzji o aborcji. Jesteś osamotniona ze swoimi problemami, brakuje Ci bratniej duszy. Może to dziecko będzie dla Ciebie kiedyś przyjacielem, sensem życia, kimś kto poda na starość szklankę herbaty... Posłuchaj i rozważ słowa kobiet, które tutaj piszą, szczególnie tych które kiedyś dokonały aborcji. Dlaczego żałują i cierpią? Dlaczego próbują odwieść Cię od decyzji, którą kiedyś same podjęły? Przemyśl to sobie dokładnie w ciszy i spokoju. Pozdrawiam i trzymaj się!
  • calimeczka 09.11.15, 09:15
    Zostawmy w spokoju tatusia, jego rodzinę. Jego układ w małżeństwie to tak naprawdę nie nasza sprawa. Wystarczy że nie będzie teraz przeszkadzał i męczył Danki psychicznie. Danka zaszła w nim w ciążę niechcący, w wyniku tzw."wpadki", ale jednak z miłości. I to jest najważniejsze. Iluż z nas robi lub robiło głupoty z miłości? To że Danka nie chce "rozwalać" jego małżeństwa, tudzież donosić na niego na policję (co niektórzy absurdalnie sugerowali) świadczy o jej dojrzałości. Bądź co bądź nie chodzi przecież o to, żeby zamienić Miłość na nienawiść.

    Danka, jeżeli zostawisz dziecko, będziesz mogła liczyć głównie na siebie. Tak, będzie Ci ciężko. Wiesz co? Mając wsparcie partnera oraz rodziny i przyjaciół także przeważnie trzeba liczyć tylko na siebie. Trzeba mieć pokłady siły. A nawet jak siły nie ma, trzeba umieć je znaleźć.
    Niestety, życie nie jest pokolorowane kredkami "Bambino". Ale wiesz co? Jak urodzisz, zachowasz szacunek dla samej siebie. Będziesz wiedziała, że wzięłaś odpowiedzialność za swoje czyny. Jestem pewna że sobie poradzisz. Z dzieckiem, z pracą i w ogóle z życiem.
    I najważniejsze, jak urodzisz, będziesz miała kogoś, kto będzie Cie bezgranicznie Kochał najbardziej na świecie. Taką, jaką jesteś. Nie będzie Cię oceniał ani zwracał uwagę czy pięknie wyglądasz i czy jesteś idealna. Będziesz wspaniała dla dziecka zawsze.
    Jak urodzisz, będziesz miała kogoś, kogo Ty będziesz bezgranicznie Kochać. Najbardziej na świecie - Twoje Dziecko. I to Dziecko będzie żyło.
    Jeżeli usuniesz - umrze kawałek Ciebie.

  • panizalewska 09.11.15, 12:25
    Nie Danka, wierz mi, że w przypadku aborcji - nie będzie lepiej. Na pewno nie dla Ciebie. Byłabyś z tym sama do końca świata. A chłop jest durny jak jasna cholera. Trzeba było myśleć przed skokiem w bok, jaką to ma fajną żonę. Mleko się wylało. Nie usprawiedliwiaj go, bo to już chore jest, serio. Dlatego pisałam o terapii. Serio, spotkanie z raz lub kilka razy z psychologiem by Ci dobrze zrobiło. Poczytaj sobie o osobowościach zależnych, o współuzależnieniu. Bo jakoś tak mi się wydaje, że na to chorujesz. Jako córka wieloletniego alkoholika i jego współuzależnionej żony - Cipowiadam, że wygląda to tak samo. To nie miłość, tylko choroba. A tymczasem masz w sobie zupełnie zdrowy okaz miłości, do kochania i do bycia kochanym, bezwarunkowo smile Ja tam bym się tego trzymała!
  • danka23333 09.11.15, 15:43
    Heh, psycholodzy to ....... nie napisze tego slowa, ktore mi sie cisnie na usta/klawiature, bo to by bylo bardzo wulgarne slowo.
    A co do aborcji - ja powaznie to rozwazam. Gdybym nie rozwazala, to by tego watku nie bylo. Patrze tutaj tez na siebie, i plusy znajduje. Minus jest jeden - nie bedzie dziecka. Ale czy to az taki minus? Grozi mi samotne rodzicielstwo, bez pomocy ojca/dziadkow dziecka, bede musiala zrobic przerwe w pracy, a co za tym idzie - troche wypadne z rytmu, w ogole dzwiganie tego wszystkiego w pojedynke. Dzieciak to mase obowiazkow, pracy. Nieprzespane noce i wszystkie atrakcje w postaci sracz... biegunek, katarkow - jakos malo zachecajaco to brzmi.
    Mam juz malo czasu na podjecie ostatecznej decyzji, a czas leci, dzieciak rosnie, i lepiej to wczesnie zrobic.
    Ale co bezpieczniejsze dla kobiety: aborcja farmakologiczna czy zabieg u lekarza (normalnego lekarza, w normalnych sterylnych warunkach)?
    Kur.., jestem bliska zwariowania z tego wszystkiego, ale jedno jest pewne: to najtrudniejsza decyzja w moim zyciu. Bo to nie jest blahostka, tylko powazna sprawa.
    Bylam pewna, ze jednak urodze, ze co ma byc to bedzie, ale teraz juz niczego pewna nie jestem.
  • rybkka24 09.11.15, 21:09
    Plus że dziecka nie będzie?no tak będziesz oficjalnie "bezdzietna" bo twoje dziecko będzie martwe i garstka osób będzie o tym wiedzieć.
    czasu nie cofniesz.matką jesteś.
    Czytam że wygoda własnego tyłka tak ci przesłania świat że chcesz jednak pozbawic to dziecko życia.
    Wielką naiwnością z twojej strony jest że tutaj po tylu próbach obrony twojego dziecka pytasz jaką aborcję wybrać.
    I tak śpiesz się,bo twoje dziecko będzie miało rączki i nóżki i już nie będzie zarodkiem tylko małym człowiekiem i nie będzie można sobie wmawiać że to nie dziecko tylko coś tam
    No chyba się z tym kochankiem jednak idealnie dobraliscie oboje na pokaz,a problemy zamiatamy pod dywan, ewentualne wyskrobiemy.powodzenia.
  • danka23333 09.11.15, 21:38
    rybkka24 napisała:

    > czasu nie cofniesz.matką jesteś.
    Co ty nie powiesz? Wiem o tym. Debilem nie jestem.
  • rybkka24 09.11.15, 22:48
    Skoro wiesz że dziecko już jest, wiesz że jesteś i będziesz matką,wiesz że bije mu serce a niedługo będzie przypominał "prawdziwego" człowieka to teraz decyzja należy do ciebie,
    napisane zostało b.dużo o ile nie wszystko.
    A zaśmiecać myśli doświadczeniami innych kobiet po aborcji nie musisz bo niedługo możesz zaśmiecic swoją głowę swoimi różnymi niecekawymi myślami które de facto mogą cię solidnie zaskoczyć i wybić z rytmu.
    Dziecko zostanie tak czy siak albo na świecie albo tylko w twojej głowie i sumieniu.zdecyduj.Tylko faktycznie możenie za długo się zastanawiaj bo potem to są dzieci
    w miniaturce........dobranoc.
  • panizalewska 09.11.15, 21:12
    Danka, ale nie czytałaś tego, co inne kobiety po aborcji napisały tu, na tym forum? Jasne, że to cholernie trudne dylematy i bitwy z myślami, ale że nie dostrzegasz "skutków ubocznych" emocjonalnych, mentalnych, moralnych - dla SIEBIE, to ja tego kompletnie nie rozumiem. Nie ogarniasz tego, że aborcja niszczy życie nie tylko temu dziecku, ale też Tobie?

    Tak, dzieci są trudne. Ale też bywają przyjemne. Zwłaszcza, jak już się wyprowadzą z domu wink Mam dwójkę 1,5 roku i 3-latkę. Strasznie bardzo nie chciałam mieć Trzeciego, ale się wydarzył. A wierz mi, pierwszy rok z życia moich dzieci wspominam jako jedno z najgorszych doświadczeń EVER.

    Naprawdę, piękna, dorośnij w końcu. Masz ku temu najlepszą okazję.
  • danka23333 09.11.15, 21:31
    panizalewska napisała:

    > Danka, ale nie czytałaś tego, co inne kobiety po aborcji napisały tu, na tym fo
    > rum? .
    Nie, wolę swojego umysłu nie karmić tymi tresciami.

    > A wierz mi, pierwszy rok z życia moich dzieci wsp
    > ominam jako jedno z najgorszych doświadczeń.

    To, rzecz jasna, próba zachęcenia mnie do pozostawienia ciąży? wink
  • panizalewska 10.11.15, 08:17
    big_grin Nie, to pokazanie, że w nieciekawej sytuacji dorośli ludzie biorą konsekwencje na klatę, MIMO tego, że są, że tak zawieśniaczę, scared as fuck. O tym ta bajka. Ja mam 100% pewność, że się będę męczyć jak cholera z Trzecim. A raczej z 66%. Enyłej mam duże szanse na alergie, srelgie, kolki itp. Ale wiedząc to nie usunęłam, tylko idę dalej, bo taka konsekwencja dobrego seksu nas spotkała wink
  • danka23333 10.11.15, 11:35
    Szczerze? Wspolczuje Ci, kobieto. Czytalam Twoj watek, i pisalas, ze masz ciezko z dwojka dzieci. Nie zazdroszcze. I podziwiam, ze jednak zdecydowalas sie na urodzenie trzeciego. Zycze Ci (Wam) duzo sil. Tak szczerze, z serca.

    Ja Ci powiem tak: jednego jestem teraz pewna - w przyszlosci juz w zyciu nie zaufam samej prezerwatywie, bo to gowienko, a nie konkretne zabezpieczenie. Bylam glupia i teraz mam to, co mam.

    Powtorze: dzieki za wasze wszystkie odpowiedzi. Nie wszystkie byly mile, ale jak to sie mowi: zycie. No i co najwazniejsze dla mnie: moglam sie wygadac, wirtualnie chociaz, a w mojej sytuacji to dla mnie bardzo duzo.
    Tak, juz wszystko zostalo napisane. Jeszcze raz dzieki.
    Pozdrawiam.
  • panizalewska 10.11.15, 13:52
    Trzymaj się smile
  • rybkka24 10.11.15, 14:03
    Nie wiem czy nie doczytałam ale jaka zapadła decyzja?
  • calimeczka 10.11.15, 14:53

    Mam nadzieję, że znajdziesz w sobie siłę, aby podjąć właściwą decyzję.
    Tak - aby urodzić.
    Jakąkolwiek jednak decyzję podejmiesz- odzywaj się nadal. Tak czy siak - potrzebujesz wsparcia - chociażby możliwości wygadania się.
    Jesteśmy tutaj.
  • danka23333 10.11.15, 16:57
    Wszystko od nowa w samotnosci przeanalizowalam. Na chlodno. Wszyscy na tym wyjda na plus. Dla mnie to bardzo trudna decyzja, ale usuwam. I... tyle.
  • rybkka24 10.11.15, 21:23
    No coz....szkoda
    +
  • panizalewska 10.11.15, 21:46
    Zaiste.
    Ja bym powiedziała, że błąd w myśleniu, bo tylko chłopu będzie dobrze. Żona i dziecko dalej w kłamstwie - niedobrze. Twoje dziecko - martwe - niedobrze. Ty - obciążona aborcją, SAMA z tym - niedobrze. Więc ja nie do końca kumam, że wszystkim będzie lepiej, ale trudno. Dużo już zostało napisane, straczy
  • rybkka24 10.11.15, 22:16
    No ciekawe jak psychika Danki to udzwignie..bo przemyslala na chlodno.
    Trzeba pamietac że dziewczyna robi to z wygody I tchorzostwa więc jakis specjalnych powodow do usprawiedliwiania nie bedzie....
    Jak się zdziwila że gumka zawiodla
    Tak się moze zdzowic swojej tesknocie.
    Np.mnie juz wtedy nie bedzie.inni moze pomoga.ehhh.
    Dobranoc.
  • marna_klucha 10.11.15, 23:07
    Życzę Ci żebyś kiedyś w końcu dorosła. Była silną samodzielną kobietą. Bez zonatego kochasia, bez uwiązania do mamy, odważną i potrafiącej podejmować decyzje. Szkoda tego dziecka, które samo na świat się nie prosiło. Szkoda mi też żony i dziecka Twojego kochanka, którzy mają według twojego planu żyć w kłamstwie i obłudzie przy boku zaklamanego męża i ojca. Obrzydliwe. Ale może kiedyś prawda wyjdzie na jaw i wszystko potoczy się jednak inaczej. Życie sprawia różne niespodzianki wbrew nawet na chłodno przemyślanym decyzjom.
  • danka23333 10.11.15, 23:18
    Wiem, że aborcja nie jest najlepszym rozwiązaniem moich kłopotów, wiem, że mogę tego żałować po... ale nie mam wyboru. I tak zrobię to dopiero za tydzień, nie teraz, nie jutro czy pojutrze.
    Staram się nie mysleć o tym wszystkim, żeby jakos dotrwać do zabiegu.
    A rodzina kochanka: co będzie, to będzie., To już teraz jego sprawa. On się sam tym musi zająć.
  • melani5 12.11.15, 10:15
    Mam wielka nadzieje ze jednak nie usuniesz. Ja bylam zwoleniczka aborcji puki sama nie usunelam. W 8 tyg plod jest juz spory i jesli wybierzesz aborcje farmakologiczna to tak jak ja bedziesz widziec swoje dziecko. Dla mnie to byl szok, bo sobie wlasnie wtedy uswiadomilam co zrobilam i ten obraz mam do dzisiaj przed oczami.Moze gdybym usunela hirurgicznie to bym inaczej teraz funkcjonowala i nie zaliczylabym depresji.
  • danka23333 12.11.15, 13:20
    Farmakologiczna odpada, pozostaje tylko chirurgiczne usuniecie
  • rybkka24 08.11.15, 22:18
    Dorosłość i dojrzałość wymagają ponoszenia konsekwencji swoich czynów i wyborów.
    Dlatego namawiam cię do bycia dorosłą.....dobranoc
  • wiara21 10.11.15, 22:56
    Szkoda, bez wątpienia. W tej sytuacji lepiej będzie tylko jednej osobie - ojcu Twojego dziecka, który w tej trudnej sytuacji zostawił Ciebie samą, każąc usunąć Twoje dziecko. Będzie lepiej temu, który okłamuje i zdradza swoją żonę, tym samym wykazując brak szacunku i uczucia dla rodziny. Czy jego rodzinie będzie lepiej, kontynuując życie w zakłamaniu, braku przyjaźni i lojalności? Czy będzie lepiej Twojemu jeszcze nienarodzonemu dziecku, gdy jego życie w Twoim łonie zostanie brutalnie przerwane? To pytanie okrutne... Czy wreszcie będzie lepiej Tobie, z poczuciem winy, obarczeniem siebie odpowiedzialnością za decyzję o usunięciu ze świata żywych Twojego dziecka? Być może masz tak skonstruowaną psychikę, że wszystko "spłynie po Tobie jak po kaczce" - tego Tobie Danka życzę przy wytrwaniu z decyzją o aborcji. Jeśli natomiast jest w Tobie trochę wrażliwości, jeśli czujesz już, że masz w sobie żywe dziecko, które jest jeszcze częścią Ciebie, a które po urodzeniu już do końca życia byłoby najbliższą kochaną istotą, to w takim wypadku byłoby mi bardzo żal Twojego dalszego życia, w którym uczucie spokoju byłoby już czymś nieosiągalnym - przez towarzyszące wspomnienie aborcji. Jestem z Tobą Danka, niezależnie od podjętej decyzji. Myślę co prawda, że aborcja zapewniłaby spokój na dzień, góra parę dni, a urodzenie dziecka dałoby spokój przez kilkadziesiąt lat po burzliwym okresie ciąży i narodzin, lecz to wyłącznie Twoje życie i Twoje wybory. Życzę Ci, żebyś podźwignęła się z tego jak najlepiej i jak najszybciej. Nie pozwól emocjom, pośpiechowi i naciskom podjąć decyzji za Ciebie - Ty, wyłącznie Ty będziesz za nią odpowiadała przez resztę życia przed sobą i... przed żyjącym jeszcze Twoim dzieckiem. Trzymaj się.
  • danka23333 10.11.15, 23:20
    Na pewno nie spłynie to po mnie jak ,,po kaczce'', ale już trudno.
    Dzięki.
  • wrednarzeka 11.11.15, 23:03
    wiara21 widywałam zdradzanych współmałżonków (mieli takie rogi, że się w drzwiach nie mieścili), którzy byli autentycznie zaskoczeni gdy sprawy się wydały bo niewierny (on lub ona) bywał przykładnym współmałżonkiem a małżeństwo było szczęśliwe i satysfakcjonujące. Tak to już bywa, że żona/ mąż dowiadują się ostatni.

    Piszesz, że dziecko przynosi spokój... pozwolę się nie zgodzić.
    Zajście w ciąże wprowadza w życie chaos. Niezależnie co z ciążą się stanie chaos pozostaje.
  • calimeczka 12.11.15, 08:39
    Nie wiem co mam napisać...
    Strasznie szkoda tego małego życia w Tobie.
  • panizalewska 12.11.15, 09:36
    A to już zależy od indywidualnego podejścia wink Komuś chaos, komuś innemu delikatne i stopniowe zmiany. Chaos to jest jak dwoje małych dzieci robi Ci remont mieszkania 5 razy dziennie wink Ale bez przesady, WSZYSTKO jest do przetrwania. No ale trzeba chcieć podjąć trud i nie myśleć tylko o sobie
  • rybkka24 12.11.15, 11:08
    Danka TY nie masz wyboru??
    Zarty sobie z nas robisz??
    Masz I to nawet kilka opcji.
    Nie rob z siebie ofiary.
    Wybierasz aborcje bo tak ci wygodniej I tyle.
    Nie dorabiaj do tego smutnej historii Jak ty biedna ucisniona MUSIALAS to zrobic bo nie bylo wyjscia.
    Prosze cię.
    Nie masz zadnych powaznych powodow do usuniecia myslisz tylko o swoim wygodnym I wystraszonym tylku.
    Oj I Jak ci jest ciezko zabic swojego dziecko.oh biedna ty.
    Mamy ci wspolczuc?czego?że chcesz zabic swojej dziecko?
    Mogę ci wspolczuc tchorzostwa I dziecinady.
  • danka23333 12.11.15, 13:18
    Rybciu, jak to jest, ty znowu wiesz lepiej. Jacy ci ludzie wszystkowiedzacy, jak szybko sie za ocene biora. Ogarnij swoj mozg, kobieto, i przestan pochopnie oceniac, bo cos ci sie przykrego moze przytrafic.
    Mowiac o rzekomo ,,kilku opcjach" , co masz na mysli? Oddanie dzieciaka do adopcji? O tym juz wyraznie pisalam, ze w zyciu nie oddam.
    Jakby mi chociaz jedna osoba powiedziala, ze jak urodze, to mi troche pomoze (nie oczekuje wielkiej pomocy, non stop), to bym nie usuwala. Proste jak drut i budowa cepa.
    Ale moja mamusia milczy tak samo, jak tatus dziecka.
    Tak wiec, pani madralinska, przystopuj troche.
  • wiara21 12.11.15, 11:22
    wrednanarzeka z tym pozoranctwem, fałszem, obłudą i zdradami w małżeństwie jest dokładnie tak jak mówisz. Wprawieni w kłamstwach i zdradach współmałżonkowie robią to tak perfekcyjnie, bez skrupułów, że drugiej stronie często nie przychodzi do głowy, jak szokująca jest prawda. Szczęśliwe i zgodne małżeństwa po ujawnieniu zdrady okazują się nieraz niewiele warte, bo owe szczęście jest jedynie sprytną, bezduszną grą pozorów.
    wrednanarzeka co do spokoju przy obecności dziecka w naszym życiu, naturalny jest jego brak smile Lecz nie o tego typu spokoju mówiłem w nawiązaniu do Danki. Mówiłem o spokoju duszy, serca, sumienia, spokoju psychicznym. Danka przeżywa niesamowicie stresujący okres, przerażają ją okoliczności związane z ciążą, ewentualnym urodzeniem i wychowywaniem swojego dziecka. Bardzo ciężko wszystko przeżywa w poszukiwaniu najlepszego rozwiązania swojej sytuacji, targają nią wątpliwości. Jaka decyzja zapewni jej spokój, spokój w dalszej części jej życia? Bo przecież nikt nie ma na myśli braku spokoju z powodu porozrzucanych zabawek w pokoju dziecka, złych ocen w szkole, zamieszania powstającego za sprawą niedojrzałych w naszym odczuciu decyzji podejmowanych przez nasze dziecko, itp. Danka pragnie w swoim życiu jak najwięcej wewnętrznego spokoju, a tego też każdy jej na tym forum życzy.
  • wiara21 12.11.15, 11:24
    wrednarzeka z tym pozoranctwem, fałszem, obłudą i zdradami w małżeństwie jest dokładnie tak jak mówisz. Wprawieni w kłamstwach i zdradach współmałżonkowie robią to tak perfekcyjnie, bez skrupułów, że drugiej stronie często nie przychodzi do głowy, jak szokująca jest prawda. Szczęśliwe i zgodne małżeństwa po ujawnieniu zdrady okazują się nieraz niewiele warte, bo owe szczęście jest jedynie sprytną, bezduszną grą pozorów.
    wrednarzeka co do spokoju przy obecności dziecka w naszym życiu, naturalny jest jego brak smile Lecz nie o tego typu spokoju mówiłem w nawiązaniu do Danki. Mówiłem o spokoju duszy, serca, sumienia, spokoju psychicznym. Danka przeżywa niesamowicie stresujący okres, przerażają ją okoliczności związane z ciążą, ewentualnym urodzeniem i wychowywaniem swojego dziecka. Bardzo ciężko wszystko przeżywa w poszukiwaniu najlepszego rozwiązania swojej sytuacji, targają nią wątpliwości. Jaka decyzja zapewni jej spokój, spokój w dalszej części jej życia? Bo przecież nikt nie ma na myśli braku spokoju z powodu porozrzucanych zabawek w pokoju dziecka, złych ocen w szkole, zamieszania powstającego za sprawą niedojrzałych w naszym odczuciu decyzji podejmowanych przez nasze dziecko, itp. Danka pragnie w swoim życiu jak najwięcej wewnętrznego spokoju, a tego też każdy jej na tym forum życzy.
  • rybkka24 12.11.15, 11:14
    Dawno nie slyszalam takiej historii
    Laska usuwa dzieciaka z wygody I zali się Jak Jej z tym ciezko oraz przewiduje że moze tego potem zalowac ale musi to zrobic bo zycie zbyt utrudni Jej to biedne dziecko I on a nie ma wyjscia..phi.
  • panizalewska 12.11.15, 12:18
    Oj Rybka, a mało to takich historii? Te wszystkie niunie co w podskokach dziękują na forach za udany zabieg farmakologiczny? Sama też przecież trzęsłam dupą i łolaboga, bo Trzeci niewygodny natenczas. Moja siostra też była o krok od aborcji. Ale jednak dużo kobiet jej dokonało, bo dziecko by zawadzało. Bardzo smutne, ale niestety nierzadkie.
  • marna_klucha 12.11.15, 13:29
    Rybko, na tym forum jest duzo takich historii. Dlatego to forum jest. Wiekszosc z nas albo stala przed wyborem, albo wyboru dokonala. Czesto wlasnie z wygody, choc bardziej wydaje mi sie wlasciwe slowo strach. Dla kazdej, ktora stoi przed taką decyzją, ciąża wydaje sie gigantycznym problemem, czymś co najpierw utrudni a pozniej zniszczy zycie. Uwierz, ze kazdy mierzy swój problem swoimi silami. Dla jednych bedzie to nic wielkiego, a dla drugich wręcz kilkutonowa sprawa. Skoro dziewczyna tu pisała, to nie oznacza,że pisała z nudów tylko dlatego,że walczyła z różnymi myślami, swoją osobistą sprawą, która ją przerosła. Akurat to bardzo dobrze rozumiem. Żałuję,że chce podjąć taką a nie inną decyzję, bo to niestety może nieść poważne konsekwencje w przyszłości. I żal mi okropnie tego dziecka,bo ono jedno najmniej zawiniło z całej tej historii...
  • rybkka24 12.11.15, 22:55
    Prawda w oczy kole?czyli bardziej strach niz wygoda?
    Potwierdziłas mi to nawet w swoim poście,gdyby mama/facet mi pomogli
    Ile jest kobiet samotnych matek bez pomocy rodziny I faceta?multum.I walcza o dzieci I są dzielne.
    Zwolnienie, potem macierzynski potem zlobek niektóre są nawet od 6 mc opiekunka dorywczo w czasie chorob /moze tez matka się przekona,potem z gorki, przedszkole- swietlica-szkola.z kasa chyba nie bedzie problemow, z lokum też nie?ew.alimenty na opiekunkę skoro się tatuś nie poczuwa.
    Jak się chce to można wszystko.
    Bo z czym jest problem?ze będziesz samotna matka bez pomocy,nie będzie lekko,ale się da.życie nie jest różowe a problemów się nie zamiata pod dywan.będziesz musiała znaleźć porządną opiekunkę z którą będziesz "wspolpracowac po macierzynskim
    Ok.marna kliucho kobiety to przerasta ale niech danka się szczerze przyzna czemu to robi.nie dlatego że nie ma wyjścia tylko ze strachu i wygody.a nie mydli sobie i innym oczy ze musi.
  • rybkka24 12.11.15, 23:03
    Danka takie sa fakty
    Strach i wygoda.
    Strach czyli jak sama sobie poradzę
    Wygoda czyli wszystko mi się pokomplikuje i będę musiała pokombinowac z opieką dla dziecka
    Z adobcja nie skomentuję lepiej zabić,dziwne typowe myślenie.Bo po co moje dziecko ma żyć i być wychowywane przez innych kochających ludzi..
    Przyznaj się przed sobą kobieto
  • danka23333 13.11.15, 15:47
    Masz racje, z kasa i mieszkaniem (na szczescie) nie ma problemu. Finansowo ogarnelabym dziecko i ew opiekunke.
    Od niego nie chce zadnych alimentow. Mialabym brac alimenty od faceta, ktory olewa wszystko? To bylaby paranoja.
    Zabieg jeszcze zawsze moge odwolac, a rozmyslam nad twoimi postami
  • panizalewska 13.11.15, 16:54
    Wiesz jak to mówią: strach ma wielkie oczy. Ja kojarzę, że odpowiedzialność za nowego człowieka, to inny kaliber, niż zapomnienie o urodzinach ciotki, albo zawalenie czegoś w pracy (z wyłączeniem katastrofy lotniczej, powiedzmy tongue_out) no, bo właśnie - będziesz odpowiedzialna za czyjeś życie. Po prostu. Na początku całkowicie, to prawda, ale dość szybko - coraz mniej, serio. I nie ma takiej sytuacji, do której dorosły człowiek nie jest się w stanie adaptować. Dlatego zdobyliśmy tą planetę w końcu. Bo potrafimy. Bo sobie radzimy.

    Zastanawiam się, z czego bierze się w Tobie takie brak wiary w siebie, że nie dasz rady psychicznie / emocjonalnie. Czy to ma coś wspólnego z wychowaniem przez Twoich rodziców? Z brakiem wspierania w dzieciństwie? Motywowali Cię? Mówili, że dasz radę, poradzisz sobie? Czy wręcz przeciwnie? Albo nie mówili nic?
  • emanuela.2 13.11.15, 18:18
    www.aborcja.web-portals.pl/aborcja-sumienie.html
    Myślę, że jak sobie to poczytasz to sama zrozumiesz co chcesz zrobić... Nie interesuje mnie jak mnie nazwiesz, czy mnie lubisz czy nie, bo w obliczu walki o życie twojego dziecka niczym jest wszystko inne.
  • emanuela.2 13.11.15, 18:24
    na tym filmie jest dokładnie pokazane to, czemu tak bardzo chcesz się poddać, chyba drugi filmik... dokładnie pokazane jak z wnętrza matki wyciąga sie fragmenty ciała dziecka, nóżki, rączki, a na koniec tułów.... Gdyby kobiety to widziały wcześniej uciekałyby na drugi koniec świata by uchronić przed tym swoje dziecko. Przecież jesteś matka tego dziecka, jak możesz życzyć śmierci w męczarniach własnemu dziecku? Jak możesz wogle o tym myśleć?
  • emanuela.2 13.11.15, 18:25
    a tu kolejny film...
    www.aborcja.web-portals.pl/aborcja-sumienie.html
  • rybkka24 13.11.15, 23:36
    Jeżeli z kasą i mieszkaniem nie ma problemów a opiekunka jest finansowo do ogarnięcia to naprawdę MASZ wybór i dasz radę.temat alimenty od faceta zostawmy.
    Więc co zostało przeciw urodzeniu?
    Wiesz,strach jest złym doradcą o wygodzie nie wspomnę.
    Masz dużo barier w głowie ale one są bardzo subiektywne.obiektywnie nie masz złej sytuacji.
  • wiara21 15.11.15, 22:12
    rybkka24 zgadzam się. Są pieniądze, warunki mieszkaniowe, opiekunka. Wiele matek marzy o takich warunkach... Ale "otoczka" poczęcia dziecka i konsekwencje płynące z jego narodzin nie są idealne i spowodują pewien czasowy dyskomfort w życiu różnych ludzi, związany co prawda ze zniknięciem z życia zakłamania i zdrad, zmuszając w konsekwencji do uzdrowienia własnej osobowości, do ukształtowania relacji międzyludzkich na bazie prawdy... Rzeczywiście, w tych warunkach całe "zamieszanie" z powodu narodzin dziecka, które to zamieszanie przecież w końcu by ucichło, wydaje się stanowić mniej istotny czynnik decyzji o aborcji, bo przecież wszystkie podstawowe warunki umożliwiające narodziny i wychowanie dziecka są zachowane. Emocje, pośpiech, stres, presja psychiczna powodują jednak, że obraz całej sytuacji jest dla matki mocno zafałszowany, a dopiero po czasie przyjdzie czas na refleksję...
  • rybkka24 15.11.15, 22:27
    Dlatego staramy się na wszelkie mozliwe sposoby odwieść autorkę od pochopnej i nieracjonalnej decyzji.
    Powody są kuriozalne a skutki dla niej będą oplakane bo widać że wrażliwa z niej dziewczyna i uczucia są za dzieckiem.
    Niestety głębokie lęki i schematy silnie u niej działaja,wyniesione z domu sposoby myślenia i stereotypy pchają ją na najkrótszą i najlatwiejsza dla niej drogę,pozbycia się problemu.
    Powody dla niej nie do przeskoczenia dla osoby postronnej są niezbyt istotne.
    Czy się podda/poddała to zagadka.i tak w sumie ona zapłaci za swoje myślenie.
  • calimeczka 16.11.15, 08:48
    Danka, takie mam wrażenie, że usiłujesz cofnąć czas do momentu sprzed ciąży, a być może nawet sprzed zdrady. A tego nie dasz rady zrobić, wiesz o tym? Aborcja nie zmieni tego, co już się stało. I nie przyniesie Ci ukojenia i spokoju.
    Zamiecie sprawę pod dywan, i sprawi, że jeszcze się oddalicie od siebie z Twoim kochankiem. Mentalnie. A Ty oddalisz się od reszty świata.
    Aborcja nie wymaże Dziecka. Tylko je usunie
    Ty już jesteś matką. I już nią będziesz. Z poczuciem że zawiodłaś nawet je - Twoje Dziecko.
    Pomyśl o tym.
  • wiara21 16.11.15, 13:02
    calimeczka, to prawda, bez względu na decyzję Danki jej życie już nigdy nie będzie takie same. Czy wybierze urodzenie dziecka czy też aborcję, konsekwencje będą trwały całe życie. Aborcja może usunąć chwilowy "problem", jednak wygeneruje natychmiast obciążenie psychiczne, którem nie każda kobieta daje radę podołać. Narodziny dziecka to trud, wysiłek, obowiązki, jednak i satysfakcja i wzajemna miłość. To trudne chwile, momenty podejmowania życiowych decyzji...
  • danka23333 17.11.15, 19:12
    Miałam mieć jutro zabieg, ale zrezygnowałam.. Teraz już jestem tego pewna, zdania nie zmienię. Wiem, co mnie czeka w trakcie ciąży, ale biorę to na siebie.
    Kochanek - chyba nie muszę pisać, bo nic się nie zmieniło. Rodzice - też bez zmian.
    Mam i dalej mi się szykuje nawał pracy, więc czasu będę miała mało na wszystko inne. Może to i lepiej.
    I wzięłam sobie jeszcze jedną radę do serca: jakby co, gdybym nie dała rady zaopiekować się dzieckiem, to faktycznie oddam do adopcji. To chyba lepsze, niż aborcja.
    Dzięki za wszystko.
  • rybkka24 17.11.15, 20:48
    😊a napiszesz czy chłopiec czy dziewczynka?
    Odezwiesz się jeszcze co słychać i jak się wszytko toczy?
  • calimeczka 18.11.15, 09:52
    Danka, bardzo bardzo się cieszę. Myślę, że Ty także kiedyś zrozumiesz dlaczego ja się teraz cieszę smile
    Dziękuję Ci że napisałaś jaka decyzja. Wiele osób tutaj myśli o Tobie i trzyma kciuki.
    Myślę, że póki co to może nawet lepiej że będziesz miała nawał pracy.
    Trzymaj się - i jakby coś, to pisz.
    Pozdrawiam
  • sabina211 18.11.15, 13:26
    Gratuluję decyzji. 15 lat temu byłam w bardzo podobnej sytuacji. Dziecko urodziłam, wszystko się poukładało. Dość powiedzieć, że od 10 lat żyję w fajnym małżeństwie, dziś mam 4 dzieci, mąż adoptował syna (wychowuje go odkąd dziecko miało 3 lata). Rodzice byli w szoku, mama wręcz przypłaciła wiadomość o mojej pierwszej ciąży wizytą u psychiatry, ale powoli sytuacja znormalniała, a po porodzie mogłam na nich liczyć. A po kilku latach mama wprost przeprosiła mnie za swoją pierwszą reakcję na informację o wnuku. Więc naprawdę może być dobrze. I jeszcze raz powiem, że bardzo się cieszę, że postanowiłaś, jak postanowiłaś.
    I jeszcze jedno, ja (również za radą rodziców) zupełnie odcięłam się od biologicznego ojca mojego syna. Dla mnie tak było lepiej. Syn wie, że jest dla taty adoptowanym dzieckiem, ale do tej pory (a ma już prawie 15 lat) nie drążył tego tematu.
  • marna_klucha 18.11.15, 14:52
    Danka,jestem myslami caly czas przy Tobie. Wiem,ze u Ciebie raz lepiej,raz gorzej, ale uwierz mi,ze ta hustawka nastrojow kiedys przejdzie. Gdybys chciala w realu pogadac, spotkac sie to pisz i dawaj znac. Caly czas mam nadzieje,ze jednak bedziesz miala w kims oparcie, kiedy najgorsze momenty burzy juz przejda...Sciskam mocno. I odzywaj sie czasem.
  • wiara21 18.11.15, 20:52
    Danka, chciałbym pogratulować Tobie i zacząć skakać pod sufit z radości smile , jednak raz już gratulowałem, teraz będę bardziej powściągliwy smile . Przyznam się, że z drżącym sercem czekałem na Twój jakikolwiek wpis bojąc się, że będzie to wpis po dokonanej aborcji. Bałem się tego, co i jak napiszesz po kilku tygodniach, czy będziesz w stanie to zrobić, czy pogrążona w depresji, z poczuciem winy, będziesz czuła przygniatający Twoje serce ciężar odpowiedzialności za wydarzenia, na których przebieg tylko Ty miałaś wpływ. Jest jednak inaczej smile i bardzo chcę wierzyć, że jest to prawdą - bardzo martwiłem się o Ciebie. Decyzja o urodzeniu dziecka to niejednokrotny stres, trud, kłopoty, ale przecież też tysiące ciepłych, radosnych momentów i... miłość. Cieszę się Danka, daj znać od czasu do czasu, co u Ciebie słychać. Pozdrawiam serdecznie
  • panizalewska 18.11.15, 21:01
    Danka duże uściski ode mnie też smile
    A pracuj dziewczyno, lecz samoloty, na zdrowie! Czasami im więcej roboty i mniej czasu, tym lepiej.
    Daj znać jak będziesz po USG, może będę w stanie odłożyć ubranka czy inne cusie, jeśli będziesz chciała. Jak wiem, że z kasą ok, ale tak jakby co, bo na dziecko można miliardy wydać wink
    Pozdrówka
  • wiara21 18.11.15, 22:17
    Danka, dołączam się z bezinteresowną ofertą pomocy przyszłej dumnej mamie i jej dzidziusiowi smile , pomocą w jakiejkolwiek formie, bo materialnie, jak mówiłaś, sobie poradzisz. Służę radą, wsparciem, pewnym doświadczeniem... Cieszę się i życzę Wam obojgu - Tobie i Twojemu dziecku - wszystkiego najlepszego smile
  • parafianka30 18.11.15, 13:00
    nie wiem czy już nie za pożno ale nie decyduj się na to!!! zajrzyj na stronę twojaparafia.pl/groups/20 zobacz treści przemawiające za nie usuwaniem ciąży!
  • wrednarzeka 18.11.15, 18:04
    Czytaj wątki zanim się podepniesz. Bo tutaj wychodzą pokręcone dyskusje w stylu ratowania ciąży sprzed roku, dwóch.
  • danka23333 25.11.15, 18:55
    Panizalewska, wiara21 - bardzo Wam dziekuje, ale pomoc raczej nie bedzie potrzebna. Fakt, na dziecko mozna mase wydac. Tyle teraz tych dzieciowych rzeczy, ze glowa mala. Jednak ja prawdopodobnie oddam dziecko do adopcji. Zeby znalazlo normalna, pelna rodzine, ktora da mu milosc i wszystko, czego potrzebuje (szacunek, wsparcie). Chcialabym juz wyjac z siebie to dziecko, i przeraza mnie, ze jeszcze tyle miesiecy do porodu.
    Wczoraj bylam na pogrzebie 19-letniego kuzyna, ktory zginal w nocy z piatku na sobote w wypadku. Jak sie mowi: jak juz sie wali, to sie wali wszystko (niestety). Na pogrzebie rodzice w zasadzie nic do mnie nie mowili. Wszystko na chlodno.
    Napisze, jak bede wiedziala, jaka plec dziecka.
  • calimeczka 26.11.15, 08:15
    Cześć, Fajnie że się odezwałaś.
    Trzymaj się przez te miesiące, nie poddawaj się negatywnym emocjom.
    Adopcja nie jest złym rozwiązaniem - czasem może nawet jednym z lepszych.
    Ale daj sobie czas na ostateczną decyzję.
    Póki co - dbaj o siebie i o dziecko.
    Pozdrawiam.
  • panizalewska 26.11.15, 09:45
    Tulimy.
    Dbaj o Was, a co za te x miesięcy się stanie, to będziesz rozkminiać na bieżąco. Jasne, że oddanie do adopcji do jest dobra opcja, dużo lepsza, niż aborcja. Dzieciaki z uregulowaną sytuacją prawną znajdują dom w kilka dni, ludzie czekają latami w kolejce. Także luz, będzie co będzie, będzie dobrze smile
  • wiara21 26.11.15, 11:17
    Danka, adopcja to jedna z opcji korzystnych w tej sytuacji dla Ciebie i dla dziecka. Takie dziecko, nie pochodzące z rodziny obarczonej genetycznymi patologicznymi dewiacjami - jak to niestety nieraz w przypadku adoptowanych dzieci bywa (mam na myśli np. zaburzenia psychiczne, alkoholizm, skłonność do przemocy) - natychmiast znajdzie parę kochających, przybranych rodziców. Ta decyzja powinna jednak zapaść "na spokojnie", jakiś czas po urodzeniu dziecka, gdy będziesz czuła i widziała, jak jesteś emocjonalnie związana z dzieckiem, jakie rozwiązanie jest wg. Ciebie najlepsze dla Ciebie i dla dziecka. Pozdrawiam bardzo, bardzo ciepło, trzymaj się! smile
  • rybkka24 26.11.15, 14:58
    Przyłączam się do powyższych.
    Na kluczowe decyzje jest jeszcze trochę czasu a tymczasem dbaj o siebie,dużo odpoczywaj i się rozpieszczaj😜czas szybko leci.
    Na pewno wszystko się pouklada na plus.
    Pzdr.
  • danka23333 16.12.15, 22:48
    Mialam sie wiecej nie odzywac, ale nie jest dobrze, a w realu dalej nie ma na kogo liczyc. Z rodzicami nadal bardzo chlodne stosunki. Nie wiem, o co im teraz chodzi. Chcialam wtedy byc szczera i dlatego wszystko wygadalam. Nie rozumiem tych ludzi, ale przynajmniej wiem, ze w razie zyciowego bagna nie moge liczyc na rodzicow. Nie jest to mile, bo zawsze myslalam, ze bedzie inaczej.
    Marze i chce, zeby juz byl koniec, zeby mi tego dzieciaka wyjeli i na oczy nie pokazywali. Nie chce go. Teraz juz to wiem. Fizycznie tez nie najlepiej, szybko sie mecze, ciezko mi sie oddycha, glowa w okolicach potylicy boli jak cholera. Nie, nie mam czasu na lekarza.
    Jakby tego bylo malo, zadzwonila zona kochanka, ktora juz o wszystkim wie i zwyzywala mnie od malych, gowniarskich kure...wek, zdzirek, szmat, dziwek. Ze rozwalilam rodzine i gdyby nie to, ze teraz w ciazy jestem, to bym tego pozalowala. O reszcie wole nawet nie pisac. Tak, wiem, mam to na co sobie zasluzylam.
    Tak wiec swieta spedze sama, z niezbyt dobrym stanem fizycznym i psychicznym. Ujowo sie wszystko zapowiada.
    Dla Was: Merry Christmas.
    Panizalewska, mam nadzieje, ze u Ciebie ok.
  • melani5 17.12.15, 12:39
    Jakos musisz sie trzymac, zobaczysz niedlugo bedzie lepiej. A zona kochasia niech ma pretensje do siebie i do meza a nie do ciebie. Cos bylo nie tak w zwiazku ze ta cala sytuacja powstala. Ty bylas wolna a on zajety. Wiec to jego wina ze rodzine rozwalil nie twoja. Mam nadzieje ze przyjda ci cieplejsze uczucia do dziecka, przeciez pisalas ze do ojca tego dziecka mialas pozytywne uczucia. Wiec mozna powiedziec ze dziecko powstalo z milosci. Pewne jest ze oddajac dziecko do adopcji napewno uszczesliwisz przyszlych rodzicow. Na taka mala kruszynke nie jedni czekaja.Zycze sily i pozytywnych mysli. Pozdrawiam
  • wrednarzeka 17.12.15, 22:24
    żona kochanka ma prawo się na ciebie wściekać jeśli wiedziałaś że facet żonaty. Chociaż znając życie ani ty nie jesteś jego pierwszą ani ostatnią kochanką... z moich obserwacji wynika, że faceci zdradzający po prostu to robią.
    Idź z tym bólem do lekarza.
  • panizalewska 20.12.15, 16:26
    Danka Cię tulę i młodzież też. Współczuję telefonu od żonki, no generalnie jeszcze parę żab do przełknięcia pewnie będzie (wiem, nie pocieszam). Ważne są Twoje uczucia TERAZ, a nie co będzie za miesiąc, pół roku, czy ile tam. Więc jeżeli teraz czujesz jak czujesz, to ja też polecam spotkanie z psychologiem, jeżeli koleżanki żyją w innym świecie. Jak chcesz to wbijaj na Facebooka do Pracowni Gekon. Mam otwarte praktycznie cały czas, możemy poczatować na żywo, będzie szybciej i skuteczniej wink
    A z ciążą dziękuję, nieźle. Chociaż też ni cholery nie mam kiedy badań zrobić (glukoza, 2 godziny wyjęte z życiorysu) i padam na twarz, tak do wtorku wieczór tongue_out
  • calimeczka 21.12.15, 08:37
    Danka, trzymaj się! Współczuję telefonu od żonki, no cóż, to wyraz bezsilności z jej strony. Ni dziwię się jej zresztą.
    A ty dbaj o siebie, łykaj witaminy, może to Cię wzmocni nieco. A ciąża nie trwa wiecznie, szybko minie.
    I pamiętaj, że co Cię nie zabije...
    Pisz tutaj nadal. Pozdrawiam ciepło.
  • calimeczka 30.12.15, 09:50
    Witaj Danka, zaglądasz tu jeszcze czasem? Jak tam po Świętach? Jak nastrój?
    Pozdrawiam Cię ciepło.
  • calimeczka 12.05.16, 14:18
    Trzymaj się ciepło. Dbaj o siebie, fizycznie, ale także o swoją psychikę.
    W razie dołka - zaglądaj tutaj czasem.
  • danka23333 07.05.16, 21:42
    Już po wszystkim. Tydzień temu. Trochę za wczesnie, ale i tak 30 tydzień został przekroczony. Nic więcej nie chcę pisać na ten temat, bo było to dla mnie okropne przeżycie. Już teraz jestem pewna na 100% : nigdy więcej ciąży, dzieci. NIGDY.
    Wam dziękuję raz jeszcze za to, że wspierałyscie mnie, jak mogłyscie. W necie dostałam więcej wsparcia niż od własnej rodziny, i tak pozostało..
    Teraz już mogę się z Wami pożegnać. Trzymajcie się.
  • stephanie.plum 11.05.16, 18:05
    szczęśliwego życia Tobie i temu małemu życzę!

    jeśli będzie Ci kiedyś wyjątkowo smutno i źle, to powiedz sobie, że zasługujesz na szczęście, bo jesteś dobrym człowiekiem.
    mimo przeciwności pozwoliłaś Komuś dorosnąć w sobie, pozwoliłaś mu się urodzić.
    dzięki Tobie żyje, ma wszelkie szanse, żeby odkryć co to piękno, radość, szczęście i miłość.

    to wspaniała historia z happy-endem, chociaż może na razie tego nie dostrzegasz.

    --
    niechciana ciąża dwa lata później
  • panizalewska 25.06.16, 21:35
    Danka jesteś bardzo dzielną babką. Tulę Ciebie, młodzież i dobrego życia życzę, w jakiejkolwiek konfiguracji. Tylko nie pakuj się więcej w podobne historie, dobra?
    Pozdrawiam! smile
  • netporadnia 27.07.16, 22:48

    Telefon Zaufania (58) 6 915 915 i Netporadnia www.netporadnia.pl dla osób, które rozważają aborcję oraz tych, które już jej dokonały.
    Godziny kontaktu: codziennie od 17.00 do 24.00

    Oferujemy bezpieczną przestrzeń rozmowy dla osób, które myślą o aborcji. Jesteśmy po to by towarzyszyć i wspierać w poszukiwaniu rozwiązań.

    Osoby, które się z nami skontaktują, uzyskają wiedzę z zakresu:
    medycyny,
    farmakologii,
    procedur wsparcia instytucjonalnego,
    psychologii
    prawa,
    A także wsparcie emocjonalne.

    Swoje działania kierujemy do kobiet, mężczyzn, personelu medycznego oraz wszystkich osób, które doświadczają skutków aborcji.

    Porady w Netporadni są bezpłatne. Koszt rozmowy w Telefonie Zaufania w zależności od operatora, wg stawek na telefon stacjonarny.

    Gwarantujemy pełną dyskrecję.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.