Dodaj do ulubionych

Usunięte rodzeństwo.

28.12.15, 21:54
Nie wiem co robić, co myśleć, jak postąpić. Kilka dni temu usłyszałem od siostry mojej mamy, że nie byłem jedyną jej ciążą, że rok po mnie była kolejna i pod bezlitosnym naporem mojej babki i ojca została usunięta. To było 25 lat temu rzekomo. Kocham moją mamę nad życie, przeszliśmy razem bardzo wiele, biede, ośrodek dla matek z dziećmi, mieszkanie w skrajnie nędznych warunkach. Moja matka nigdy się nie poddawała, pracowała po nocach, nigdy nie byłem głodny. Ta kobieta jest dla mnie całym światem. Rodzice rozwiedli się, bo mój ojciec chlał i bił mamę. Po wielu latach wrócili do siebie, ojciec przestał pić, wszystko się ustabilizowało, mama ma spokojne życie, ja się usamodzielniłem, żyjemy raczej dostatnio. Nie potrafię uwierzyć, że mogło coś takiego mieć miejsce. Jest to dla mnie kompletnie nierealne. Nie wiem jak zacząć ten temat z mamą, bardzo się boję, że obudzę w niej bolesne wspomnienia. Na ojca nie mogę patrzeć, a babkę znienawidziłem. Nie obwiniam mamy, miała tragiczną sytuację, we dwójkę mogli ją doprowadzić pod mur, ona jest ofiarą tej sytuacji, jesli to miało miejsce. Nie miała wsparcia z niczyjej strony, babka mowiła jej, że jest nieudolna.Nie miała wsparcia, była najstarszą z sióstr. Nie wiem co mam robić. Proszę o pomoc!
Przepraszam za składnię i pisownię, ale nie potrafię się na tym teraz skupic. Uważacie, że należy mi sie prawda?
Edytor zaawansowany
  • panizalewska 29.12.15, 09:30
    Tulę Cię.
    Na pewno osobom, które namawiały Twoją mamę do aborcji kolejnego dziecka nie należy się żadne usprawiedliwienie. Mogli dać wsparcie, przecież to byli już dorośli ludzie, a nie bezwolni i niedecyzyjni małoletni. A nie dali i nie pomogli. Czy należy Ci się prawda? Jeżeli Ty jej potrzebujesz do pełnego poczucia tożsamości, osadzenia w historii rodzinnej, to lepiej dla CIEBIE, żebyś ją poznał, to prawda. Natomiast nie wiadomo, czy Twoja mama jest gotowa w jakikolwiek sposób na taką rozmowę i jakie ta rozmowa będzie miała konsekwencje. Zwłaszcza, jeżeli rodzice mieszkają razem, a mama z babcią utrzymują jakieś tam stosunki. Absolutnie nie jestem za opcją "święty spokój w rodzinie najważniejszy", ale może spróbuj się do takiej rozmowy przygotować? Z jedno-dwa spotkania z psychologiem (sama byłam, polecam) może Ci uporządkować myśli, pomoże wysłowić się w trudnej emocjonalnie sytuacji.
    Jeżeli macie taki dobry kontakt z mamą, to ja bym ją zabrała na jakąś wycieczkę, w góry, nad morze na kilka dni, żebyście byli sami i np bez możliwości gwałtownej reakcji ojca i babki. Z drugiej strony mama może się czuć osaczona w takiej sytuacji, musisz sam rozeznać, jaka forma i jaki czas rozmowy będą w miarę dobre. Możecie też pójść razem do psychologa i rozmawiać pod jego okiem (nie testowałam tej opcji, tylko głośno myślę)
    Dużo sił Wam życzę
  • bulzemba 16.01.16, 18:23
    Ja proponuje spotkanie z psychologiem nie po to by potem stawiać matkę na szafocie z oskarżeniem "jak mogłaś" tylko by móc służyć jej ramieniem w momencie jeśli się złamie i wysypie.
  • jedynak26 22.02.16, 19:00
    Wybaczcie tak długą absencję i brak odpowiedzi. Nigdy nie miałem zamiaru stawiać matki na szafocie. Wydaje mi się, że mój wpis jasno to pokazywał, że jestem po jej stronie i w moich oczach największą ofiarą jest ona. Jedyne czego chciałem to prawda. Uporałem się z tym wszystkim, postanowiłem zostawić sprawę w takim stanie w jakim ją zastałem. Nie rozmawiałem z mamą i nie będę rozmawiał. Rozgrzebywanie starych ran nic nie zmieni, jedynie przyniesie cierpienie. Cokolwiek by się nie działo, będę wspierał moją matkę. Być może widzi we mnie naszą dwójkę, będę dla niej oparciem za dwójkę. Będę dla niej wsparciem za wszystkich którzy jej go nie dali. Nie wiem czy to wszystko co słyszałem jest prawdą, nie będę tego dociekał. Zadzwoniłem do Cioci i powiedziałem jej, że wszystko powinno zostać tak jak było do tej pory. W momencie kiedy do was napisałem byłem skrajnie załamany, tak na prawdę nie mogłem z nikim porozmawiać, bo bałem się oczerniania mamy. Uporałem się z tym sam, odcierpiałem i wróciłem do normy. Cała ta sytuacja utwierdziła mnie jedynie w tym, że w przypadku ciąży nie dopuszczę do aborcji. Zawsze wiedziałem, że na to nie pozwolę, ale teraz wiem to jeszcze bardziej. Robicie tu świetną robotę, jesteście bardzo potrzebni, ludzie którzy się do was zwracają nie mają szansy na zrozumienie wśród bliskich. Dziękuję wam.
  • panizalewska 23.02.16, 18:03
    Dobrze Jedynaku, że się odezwałeś. Oby Wam się wszystko dobrze ułożyło.
    Mimo wszystko, niezależnie od tragedii mamy, uczulam na "wspieranie mamy za wszystkich i za wszelką cenę". Mając męża jedynaka - tylko tak cichutko nawołuję o zdrowy rozsądek, mama też jest dorosła i podejmuje własne życiowe decyzje
    Pozdrawiam ciepło i trzymaj się smile
  • nati1011 24.02.16, 20:27
    masz rację. Czasem lepiej po prostu przytulić Mamę i powiedzieć jej o swej miłości.

    Cieszę, się, że się z tym jakoś uporałeś. Wszystkiego Dobrego.

    --
    miłość to wybór i wierność wyborowi
  • jedynak26 18.01.18, 22:46
    Wracam do was po latach. Zabawne jest to. że nie myślałem, ze minęło. aż tyle. Dzisiaj zapytałem mamę o to co mnie męczyło od tak dawna. Potrzebowałem tej wiedzy. Przez te dwa lata starałem się budować w niej poczucie stabilności naszej relacji i mojej akceptacji dla aborcji. Generalnie jestem jej przeciwnikiem, ale rozumiem, że osoby które się na to decydują niekiedy mogą się czuć jakby nie miały wyboru. Nie zostałem okłamany przez siostrę mamy. Miało to miejsce, mama usunęła ciążę. Czułem ogromne wyrzuty sumienia, że rozgrzebuję tą sprawę. Nie ma do mnie żalu. Uważa, że ta wiedza mi się należała.

    Robię spację, bo ta część będzie poniekąd niezależna. Pierwszy akapit dotyczył poinformowania was o tym, że się zdecydowałem na rozmowę, czułem się do tego zobowiązany chociażby ze względu na pomoc którą tu uzyskałem. Drugi akapit ma być swoistym postulatem do kobiet które decydują się na ten zabieg. Jak wcześniej napisałem, nikogo nie chcę oceniać i mam świadomość, że każda sytuacja jest inna, chcę tylko napisać co powiedziała mi mama o swoich uczuciach. Nie przyznała mi się do tego, bo bała się, że jej tego nie wybaczę. Nigdy nie przestała o tym myśleć. Nie potrafi sobie tego wybaczyć. Mam nadzieję, że fakt mojego "wybaczenia" (piszę w cudzysłowie, bo w ogóle coś takiego nie mam miejsca, w moich oczach ona jest największą ofiarą, nigdy nie pomyślałbym, że mógłbym mieć do niej żal) pomoże jej w uporaniu się z tym. Opowiedziała jak to wyglądało, wtedy było to legalne, prawdopodobnie był to początek lat '90, miała do podpisania ogromną ilość dokumentacji związanej z zabiegiem, jak sama twierdzi, miało to na celu odwiedzenie jej od tego zamiaru. Jak już została podana narkoza, zaczęła krzyczeć "NIE! NIE!", po uspokojeniu zabieg został wykonany. Mówi, że jak wybudziła się z narkozy to płakała. Prawdopodobnie jak spała to też płakała, płakała cały czas, to jej słowa. Powiedziała "zabiłam Twojego brata, co mam Ci powiedzieć?", powiedziała mi to bez żadnego pytania z mojej strony. Piszę to wszystko, żeby dziewczyny które się wahają ne robiły tego. Minęło ćwierć wieku i moja matka się z tym nie uporała. Dopiero teraz wiem jak bardzo bolało ją jak mówiłem, że zawsze chciałem mieć rodzeństwo, lub jak mówiłem, że nie chcę żyć, bo mnie przerastają problemy. Mam nadzieję, że teraz będzie jej łatwiej ze świadomością, że zawsze może szukać we mnie wsparcia. Mam taką nadzieję, zasługuje na to. Jeszcze raz dziękuję wam za wsparcie które mi dałyście i chciałbym móc się odwdzięczyć, więc jeśli ktoś będzie chciał mnie o cokolwiek zapytać to służę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.