Dodaj do ulubionych

Przed decyzją

14.07.16, 23:24
Witam. Mam nadzieję że ktoś zareaguję, bo już na prawdę nie wiem co robić. Zmieniam zdanie 20 razy dziennie.
Moja sytuacja: mam 19 lat, świeżo zdaną maturę, walczę o dostanie się na wymarzone studia... i nagle dowiaduję się że jestem w ciąży. Z chłopakiem jestem jakieś 1,5 roku i bardzo się kochamy. Zawsze uważaliśmy - na seks bez zabezpieczenia pozwalaliśmy sobie tylko kiedy byliśmy pewni, że jest bezpieczny. Oboje nie wiemy jak do tego doszło, ale wiadomo kobiecy organizm czasami wariuje. On od razu pomyślał o aborcji, będzie teraz na ostatnim roku studiów. Ale szanuje moje wątpliwości i odkąd o nich wie zastanawia się razem ze mną.
Mam nadzieję, że akurat tutaj nie zostaniemy od razu zwyzywani od najgorszych. Doskonale uświadamiam sobie z czym to się wiąże i dlatego się waham. Nie chce zabijać nawet takiego maleńkiego płodu. Boję się że później załame się psychicznie, albo że ukochany będzie mi przypominał o tej tragedii( i odwrotnie ) i nasz związek nie wytrzyma. Tyle że ja nie nadaje się kompletnie na matkę. Nie mam środków żeby utrzymać to dziecko. Moi rodzice ledwo wiążą koniec z końcem, muszą utrzymać braci. To może egoistyczne ale nie chce wywoływać sensacji, jaką jest młoda matka w małej miejscowości oraz w samej rodzinie, wiem że wszystkich zawiodę. Czy jest jakieś dobre wyjście?
Edytor zaawansowany
  • czeneke 15.07.16, 04:22
    Przypominasz mi mnie kiedy zaszlam w ciążęsmile Również byłam młoda, zakochana z planami na przyszłość. Wszystko skończyło się po potwierdzeniu ciąży . Chłopak kazal wyprowadzić się z mieszkania . Było mi tak wstyd że nie przyznalam się rodzicom i przez jakiś czas trzymałem rzeczy u znajomych i w samochodzie. Rodzice zawiedzeni ,mama wprost powiedziała ,że nie chce żebym urodziła. Znajomi jeden po drugim z zazenowaniem doradzanie metody jak pozbyć się problemu . I w tym świecie bylam tylko ja jedyna która chcialam tego dziecka . Sama podziwiam siebie sprzed lat . Zawzielam się pracowalam do ostatniego miesiąca ciazy . Dzisiaj syn jest moja największa dumą. Nie ma wazniejsze osoby na świecie od mojego dziecka i on chyba to czuje bo zawsze mi to powtarza . Każdy podziwia nasza miłość i szczególną więź. Momentami bylo naprawdę ciężko ale dalam radę i jestem dumna że mimo młodego wieku i glupich decyzji te najważniejsza podjęłam słusznie . Życzę wam powodzenia i glowa do góry macie siebie nawzajem dacie radę napewno .
  • panizalewska 15.07.16, 10:15
    Danka, może to dziwnie zabrzmi, ale gratuluję smile Stworzyłaś ŻYCIE dziewczyno. Wiem, że trawa bardziej zielona, gdzie nas nie ma i to złośliwość losu, że jedni chcą, a nie mogą, a inni nie chcą, a są wiatropylni. Ale teraz tak: życie już jest. Możesz je zabić i tylko TY będziesz wiedziała, jak to jest nosić w sobie życie i nagle go nie nosić. Może poczytaj trochę to forum, relacje dziewczyn po aborcji. Wiele z nich nie podnosiło się z tego LATAMI. Podpowiadam, że po rodzinie, znajomych, może nawet chłopaku, aborcja spłynie jak po kaczce. Bo przecież nie w ICH organizmach dłubią, tylko w Twoim, nie?

    Jeżeli się wahasz - bardzo dobrze. To znaczy, że jesteś normalną DOBRĄ dziewczyną, tylko tak a nie inaczej życie Ci się ułożyło. Dobrym wyjściem jest po prostu urodzenie i oddanie do adopcji malucha. Niemowlaki z uregulowaną sytuacją prawną znajdują domy szybko. Możesz dać temu małemu człowiekowi szansę, żeby KONTYNUOWAŁ to życie, żeby został kimś ważnym w życiu innych ludzi. Nie musisz być sama z wychowaniem i łożeniem na to dziecię. Ktoś inny, kto nie może, a bardzo chce mieć dzieci - może dzięki Tobie mieć szansę. Możesz po pierwsze uratować życie dziecka, swoją duszę i stworzyć komuś rodzinę, której tak bardzo pragnie smile

    Ja mam 3 dziecię nadprogramowe, możesz poczytać, jaka walka się tu toczyła. Młoda ma teraz prawie 4 miesiące i nie oddałabym nigdy w życiu. Czysta słodycz, najspokojniejsze dziecko ze wszystkich. Mnóstwo dobrych rzeczy mi się przytrafiło od porodu. Nawrócenie, spokój, rozwijam sie w pracy, choć po nocach głównie. Robię więcej, niż z dwójką, niż z jednym.

    Trzymaj się, dawaj znać co u Was, pozdrawiam!
  • bma567 15.07.16, 20:24
    Danusia to że masz wątpliwości znaczy że kochasz to maleństwo. Wiesz że dziecko to największy skarb. Wiesz ile kobiet cierpi po aborcji latami, to najgorsza rzecz w życiu bardzo zła. Jeśli chcesz porozmawiać, to daj znać. Będziesz bardzo szczęśliwa gdy zobaczysz maleństwo. Pomodlę się za Was i wierzę że razem z dzidziusia stworzyć ie kochająca rodzinę.
  • danka0901 16.07.16, 13:35
    Wczoraj nagle dostałam obfitego krwawienia, aż poplamiło porządnie spodnie. Miłam przy tym bóle brzucha. To nie była sama krew. Była taka galaretowata, potem jeszcze trochę krwawiłam. Dzisiaj jeszcze nic. Czy poroniłam?
  • panizalewska 16.07.16, 20:40
    Biegiem do lekarza dziewczyno. Czy brałaś tabletki poronne?
  • danka0901 17.07.16, 14:57
    nic nie brałam
  • zuzi1985 18.07.16, 13:35
    Czy ja mogłabym z kimś porozmawiać? nie zakładałam tego wątku ale widzę ze jest w swieży. Dokonałam aborcji. Cierpię jak nigdy. Opiszę swoja sytuację. Nie chcę usprawiedliwienia, chciałabym ukamienowania, chciałabym aby każdy pluł na mnie z daleka, abym kiedys mogła umierać w najgorszych cierpieniach za to co zrobiłam....

    Mam 31 lat. W tamtym roku od marca 2015 zaczęliśmy z mężem planować drugie dziecko. Mamy już synka najcudowniejszego na swiecie. Najpierw zaczęłam się dobrze odżywaiac, brać kwas foliowy żeby móc we wrześniu przystąpić do realizacji planów. Mam dobrą pracę- finansowo, ale okropnego szefa który od kiedy wróciłam do pracy po pierwszej ciąży mówił mi że druga nie wchodzi w grę. Oczywiście olewałam to i kiedy mój synek miał skończyć 3 latka mieliśmy na urodziny miec dla niego niespodziankę iz zostanie starszym bratem. Wszystko szło zgodnie z planem. We wrześniu zaszłam w ciążę. Jaka była moja radość jak zobaczyłam dwie kreski na teście. Pierwsze podejście i od razu udane. Szczeście potrwało kilka dni bo zaczęłam bac sie "jak powiem szefowi?", nagle stał sie w tej panice najlepszym szefem swiata, a praca którą mam jedyną jaką moge dostać w Warszawie. Moje myslenie odmienilo sie o 180 stopni. Nagle z silnej kobiety stałam sie nic nie warta dziewczyną, bez mozliwosci dostania innej pracy niz ta obecna, liczylo sie co powie szef i koledzy z pracy (przeciez nikt nie ma w mojej pracy dwojki dzieci- tylko na jednym konczą albo nie mają wcale). Mąż który jest cudownym facetem, i dwa razy udalo mu sie powiedziec "co ty wygadujesz?" nagle zmienil zdanie i stwierdzil, ze skoro jestem nieszczesliwa to trzeba cos z ta ciążą zrobić. A kiedy ja widzialam ze on nie walczy o to dziecko to i ja nie mialam motywacji je zatrzymac. Zakupilam tabletki poronne. Ale tak strasznie balam sie ich wziac, wiedzialam ze nie bedzie odwrotu. 2 tygodnie lezaly w szafce a ja bilam sie z myslami. Bo niby szef mnie zabije ale z drugiej strony to moje dziecko zaplanowane, nie wpadka. W koncu zazylam chyba nie majac do konca swiadomosci tego co robie. Leżą, zapłacilam spore pieniadze to niech bedzie z nich uzytek. Kiedy poleciała krew dopiero cos pękło we mnie. Dopiero oprzytomniałam co robie. Szybko pojechalam na pogotowie, ale bylo juz za pozno. Juz prawie rok mija a ja lecze sie u psychiatry, u psychologow i zaluje tego jak niczego innego. Myslalam kiedys ze nic nie jest w stanie mnie złamać, że nikt mnie nie zniszczy, a zniszczylam sie sama. Nie potraie z tym zyć. Tak bardzo chcialabym przytulić moje malenstwo, wziac jego raczki i calowac, wąchać jego spięknie pachnącą skórę, pogłaskać po głowce. Pamietam przeciez jak moj synek byl malutki. Oddalabym wszystko zeby moc cofnac czas. Wszystko. Moje malzenstwo sie rozpadlo, niby mieszkamy razem ale nie rozmawiamy ze sobą. Mąż ma zal do siebie ze nie byl dla mnie wsparciem, a ja mam zal do niego i do siebie za to co zrobilam. Bezpodstawnie. Codziennie modle sie za mojego maluszka, i przepraszam go ze zabralam mu życie, ktore dawalam mu z tak wielka nadzieją. Co we mnie wstąpiło? dlaczego to zrobiłam? nie wiem.... spanikowałam, wpadlam w szok, nie potrafie tego wytlumaczyc.....
  • czeneke 19.07.16, 03:24
    Czasami tak jest ,ze w zyciu popelniamy glupie bledy ,ktore okazuja sie tragiczne w skutkach . Kazdy kierowca ktory zabil na drodze ,matka ktora nie dopilnowala swojego dziecka i inne wypadki z winy i bezmyslnosci ludzi pozostawiaja wyrzuty sumienia nieraz do konca zycia . Musisz poprostu nauczyc sie z tym zyc . Nie ma usprawiedliwienia dla aborcji ale jesli nie wybaczysz sobie i mezowi to zniszczy ciebie i twoja rodzine . Pozostawcie te zle uczucia za soba i nie myslcie o przeszlosci bo to nie wroci czasu . Znajdz w sobie sile do zycia i stawiania czola swojej niedoskonalosci . Jestesmy ludzmi popelniamy bledy wazne zeby czegos nas nauczyly .
  • meringue92 20.07.16, 15:26
    Danka- Daj znać co z Tobą.

    Zuzi- wiem co czujesz.. Ja mam 24 lata. 3 lata temu dokonałam aborcji(wpadka) z mężczyzną którym byłam i jestem nadal..i chcę być. Kochamy się bardzo a to co zrobiliśmy...życie nas do tego zmusiło, nie chcę na razie rozwijać się na ten temat. Wiem jak boli ta strata, nie daje spać.. Tęsknota jest bardzo duża, i ta pustka. Przez tą sytuację boję się zajścia w ciążę, zabezpieczamy się cały czas ale wiadomo, że różne rzeczy się zdarzają a ja boję się swojej reakcji..
    Ty jesteś w tej lepszej sytuacji ponieważ masz już jedno dziecko, sama powiedziałaś, że to najukochańszy synek - więc ciesz się tym, nie rozpamiętuj tego co było bo nie warto.. nawet nie spostrzeżesz jak przez te ciągłe myślenie odsuniesz od siebie to dziecko które JEST i BĘDZIE i dla którego Ty jesteś całym światem..
  • zuzi1985 21.07.16, 11:29
    Dziękuje za odpowiedzi. Mój synek ma juz 3 latka i widzi co sie dzieje ze mną i ciągle powtarza "mamusiu nie płacz" a wczoraj mając iść do przedszkola powiedział "mamo, będę sie martwił o ciebie, jak bedziesz sama w domku". Wiem o co chodzi. On juz nie jest głupi i widzi ze mama od niemalże roku nie usmiechnęła sie, tylko płacze po kątach, oglądam zdjęcia usg dziecka które usunęłam. I ciągle zadaje sobie pytanie "co mnie do tego popchnęło?" Przeciez zawsze byłam przeciwna aborcji, znam dziewczynę która tego dokonała lata temu i nie mogłam jej sie nadziwić a sama zrobiłam to jakbym miała serce z kamienia. A tak nie jest. Kocham dzieci. Mamy warunki na wychowanie dziecka jeszcze niejednego, po co mi było takie doświadczenie które teraz nie opuści mnie az do smierci? Z mężem już nawet nie rozmawiamy, nasza rodzina sie rozpadła, ciągniemy to jeszcze dla synka i chyba samobójstwa jeszcze nie popełniliśmy tylko dziki niemu bo co z nim wtedy by było? nie ma sekundy zebym nie myslala o tym co narobiłam. Chodzę do psychiatry, psychoterapeutów i nic to nie daje, nie widze sensu w niczym. Nie cieszy mnie NIC! A moj synek mimo ze jest dla mnie najwazniejsza istota na Ziemi nie ma już mamy. Oglądam zdjecia i filmiki chocby z tamtego roku i widzę jacy bylismy szczesliwi a teraz to juz tylko wspomnienie, boje sie co bedzie dalej. Nie potrafie już zyc. Tak strasznie zaluje i nie umiem zamknac tamtego rozdzialu bo przeciez tamto dziecko nie pchało sie samo na ten swiat, bylo zaplanowane od najmniejszego szczególu a potem wyprosilam je z wlasnego zycia bez powodu....
  • meringue92 21.07.16, 12:24
    Popatrz na to co przed chwilą napisałaś.. przeczytaj to i przemyśl- nie znam Cię a mimo to widać, że jesteś mądrą i odpowiedzialną osobą. Sama powiedziałaś, ze dziecko było zaplanowane więc nie jesteś jakąś gówniarą i to nie była jakaś tam wpadka. Napisałaś też jak to przeżywasz i przede wszystkim jak odbija się to na WASZYM synku! nie pozwól na to! tamtego dziecka już nie ma i nie zmienisz tego. Wszystko co teraz przeżywasz jest cięzkie ale jest zależne od Ciebie- Tylko Ty możesz to zmienić!
    Bo kwestia spostrzegania zależy od punktu widzenia! Jak cały czas rozpamiętujesz, oglądasz zdjęcia usg i płaczesz to oczywiste że nie przestaniesz o tym myśleć! MUSISZ IŚĆ DALEJ! Nie wiem jak będzie z Twoim małżeństwem ale masz największy skarb który jest wpatrzony w Ciebie i czuje/widzi co się dzieje. Nie pozwól na to! Zrób wszystko żeby za kilkanaście lat wspomnieniem jego dzieciństwa była silna, uśmiechnięta mama która zawsze przy nim była i do której to ON mógł się wypłakać a nie na odwrót!!
    Czasu nie cofniesz, nikt z nas nie cofnie, ale to co mogę Ci poradzić-to co sama zrobiłam to porzucić wszystko co się z tym kojarzy! Wyrzuciłam ciuchy w których byłam na zabiegu, ponieważ nie mogłabym ich ubrać..czułam zapach tego gabinetu(miałam aborcję chirurgiczną), omijam to miejsce i co najważniejsze SPALIŁAM ZDJĘCIE USG!! już go nie ma!! jeśli bym tego nie zrobiła do końca życia wyciągałabym je z szafki i oglądała/płakała, a to już nie ma sensu!!! Jesteś jeszcze młoda i nigdy nie wiesz co się w życiu przydarzy, jak nie z Twoim mężem to może z kimś innym.. Paradoksalnie może to być początek czegoś bardzo ważnego w Twoim życiu..
    Głowa do góry i posłuchaj mnie..
  • zuzi1985 21.07.16, 15:22
    Tylko że tamto jest silniejsze ode mnie. Nie potrafie przestac myslec o tamtym dziecku, rozmyslam kim by bylo, jakie mialoby oczka, ze w tym momencie mialoby juz 2 miesiace i usmiechalo sie do mnie. Mój synek jest dla mnie ważny ale faktycznie nie potrafie byc juz silna mamą dla niego, czasami wolę zeby siedzial i ogladał bajki bo ja nie potrafie juz sie z nim bawić jak dawniej. Nie chce go krzywdzic a jednak krzywdzę bo myśle o tamtym dziecku. Nie spalę zdjęć usg bo jestem mamą też tamtego, mam dwoje dzieci z tym że jedno nie zyje. Jestem w mega depresji, i raczej sie z niej nie podniose. Dziękuje za wsparcie, nawet nie wiesz jak bardzo pomagasz mi nawet w taki sposob bo o aborcji nie wie nikt procz mnie i meza, no i psychologa który jakoś niewiele daje, bo nie jest takim potworem jak ja i nie wie do konca co przezywam. Jestem osobą ktora nie skrzywdzilaby nikogo, nie przejde obojetnie obok żebraka, jak widze kogoś płaczącego to serce mi pęka a potrafiłam zrobić cos takiego- jakby w tamtym czasie ktoś zamroził mi serce, zaczarował. A cały czar odszedł kiedy zobaczyłam krew na bieliznie i zrozumialam dopiero co ja robie. Kocham mojego synka ale kocham rowniez tamto dziecko i nie moge doczekac sie kiedy sie z nim spotkam tam na gorze i je przytulę i bede mogla przeprosic. Czasami mysle ze synkowi juz nie jestem potrzebna a chęć przytulenia tamtego jest tak ogromna ze z chęcia odebralabym sobie zycie, ale wiem ze mój synek nie zaśnie beze mnie i to tylko trzyma mnie przy zyciu....
  • meringue92 22.07.16, 10:59
    Smutne jest to co mówisz.. naprawdę, i bardzo mocno Ci współczuje.
    Powiedz mi w którym tygodniu ciąży to się stało?
    Ja też to zrobiłam z tym że nie mam dziecka 'żyjącego' i myślę że jestem w gorszej pozycji. Naprawdę to teraz jesteś tak jakby za taką grubą szybą. Po jednej stronie stoisz Ty ze swoim nie narodzonym dzieckiem, którego po prostu nie ma a po drugiej stronie jest Twój synek który bardzo Cię potrzebuje, kocha i Ci ufa i być może Twój mąż, któremu w tej sytuacji jest napewno cholernie ciężko i który w jakimś stopniu stracił swoją męskość.
    Tylko Twoja siła może zbić tą szybę i być razem po tej JEDNEJ stronie.
    Zrób wszystko/daj z siebie wszystko aby zebrać tą siłę bo od tego co zrobisz nie zależy jedno życie(jak w przypadku aborcji) a aż 3. Twoje, Twojego synka i Męża - a kto wie może w przyszłości jeszcze kogoś?
    Mogę pomóc Ci spróbować małymi krokami znaleźć tą siłę.
    i podchodząc egoistycznie do tej sprawy- na pewno mi też zrobi się lepiej.
    Jesteś naprawdę mądrą i dobrą osobą. " Jestem osobą ktora nie skrzywdzilaby nikogo, nie przejde obojetnie obok żebraka, jak widze kogoś płaczącego to serce mi pęka " - czy to o tym nie świadczy?Sama to napisałaś...
  • meringue92 22.07.16, 11:01
    A i jeśli możesz napisz mi skąd jesteś.
  • zuzi1985 28.07.16, 14:28
    Dziękuję ze odpisujesz. Zrobiłam to w 8 tygodniu ciąży. Brakowało mi 3 dni zeby przekroczyc 9 tydzien i nie móc juz wziąć tych tabletek. 3 dni.... Jestem z Warszawy. Nie wiem, czy jestem w lepszej sytuacji czy w gorszej. Mam mojego synka cudownego i 4 lata temu byłam bardziej dojrzała kiedy nie wiedziałam nic o macierzyństwie niż rok temu kiedy wiedziałam że macierzyństwo to najlepszy zawód pod słońcem. Pragnęłam tamtego dziecka. Nie wiem co sie stało. Jakiś szok, jakiś zły duch we mnie wstąpił, nie wiem, nie potrafię tego wytłumaczyć do dziś. Jestem dobrym człowiekiem.. I dlatego jest mi tym bardziej ciężko, bo wiem że nic mi nie zastąpi tamtego, nie potrafię machnąć ręką i powiedzieć "nie to dziecko to następne". Boję się o swoje zdrowie, o życie. Bo naprawde niewiele dzieli mnie od samobójstwa. Jedynie mój synuś trzyma mnie przy zyciu. Jeszcze....
  • meringue92 28.07.16, 15:09
    Ciesze się że się odezwałaś bo już się martwiłam. Ja zrobiłam to w 10 tygodniu.
    No to daleko mamy do siebie jak jesteś z Warszawy..
    Musisz przełamać w sobie tą barierę strachu i nauczyć się żyć dalej bo od nowa jest ciężko..
    Nie możesz myśleć w ten sposób!!! Nie możesz też machnąć ręką jak to powiedziałaś, tylko pogodzić się z tym. Być może minęło jeszcze za mało czasu? Trzymaj się Kochana..
  • zuzi1985 28.07.16, 18:01
    Napisałam maila dzis do Klasztoru Dominikanów. Może spowiedź przed taką osobą pomoże mi oczyścić moje serce. Nie zapomne ale może jak dowiem się że Bóg mi wybaczył to będzie mi lżej? nie wiem.... Już łapię się wszystkiego. Nie potrafie przestać myśleć o moim Aniołku, może byłby tak samo dobrym człowiekiem, może ktoś by go kochał, i byłby cudownym rodzicem dla swoich dzieci a moich wnuków... Gdybym mogła tylko cofnąć czas....
  • meringue92 28.07.16, 19:36
    Ja jestem osobą nie wierzącą, ale może Tobie to pomoże - trzymam kciuki za Ciebie!
    Zrób cokolwiek żeby było Ci lżej i żebyś mogła poradzić sobie w tej sytuacji.
    Jeśli chcesz możemy wymienić się adresami e-mail. Może będzie tak łatwiej rozmawiać niż tutaj. ?
    Kochana a próbowałaś może zmienić otoczenie? wyjechać gdzieś z synkiem i mężem na parę dni chociaż ?
  • zuzi1985 28.07.16, 19:56
    mój mail zuzi1985@wp.pl Ja nie mam ochoty nigdzie jeździć, wychodzić, nawet na przyjęcia rodzinne nie wychodzimy bo ja nie mam ochoty siedzieć choćby z rodziną i mysleć o czymś innym, patzreć jak inni kochaja swoje dzieci mając ich po kilkoro, mając gorszą sytuację życiową a ja wiem że nie dorastam im nawet do pięt....
  • calimeczka 29.07.16, 13:11
    Kilkakrotnie już czytałam Twoje wypowiedzi tutaj.
    To że źle zrobiłaś, to już wiesz. I cierpisz za to - Ty i Twoja rodzina.
    Ale teraz już czas, żebyś się pozbierała i zaczęła żyć od nowa - z piętnem tej tragedii, już nie będzie tak samo, ale czas już zamknąć tamten etap, pozbierać się, wybaczyć sobie i iść dalej. Tamta aborcja może Cię paradoksalnie popchnąć do czegoś dobrego, ale może być także początkiem innych złych rzeczy w Twoim życiu. Tamtego dziecka już nie uratujesz, ale możesz uratować inne - swojego synka przed samotnością i zagubieniem, możesz swoim świadectwem uratować inne dzieci.
    Z tego co zrozumiałam - jesteś wierząca. Zanurz się w Miłosierdziu Bożym, ono jest niezgłębione. Uwierz w to, że to co zrobiłaś, może zostać wybaczone, i że możesz wybaczyć samej sobie.
    Nie jestem psychologiem, ale moim zdaniem to Twój największy problem - nie możesz usprawiedliwić siebie i nie możesz sobie wybaczyć.
    Ale do stracenia masz jeszcze dużo - i może być jeszcze gorzej. Czasu nie cofniesz. Nie ma takiej możliwości. Możesz uratować przyszłość.
    Uratuj przyszłość dla siebie i swojej rodziny.
  • zuzi1985 01.08.16, 15:08
    Dziękuję Calineczko za piękne ostatnie zdanie. Będę je sobie powtarzać z dnia na dzień mimo że łatwo nie jest oswoić się z tym że tamtego dziecka już nie ma. Zrobiłabym wszystko żeby je mieć przy sobie, głaskać po główeczce i całować. Tak strasznie żałuję że nie dałam mu szansy. Sobie samej nigdy nie wybaczę, gardzę sobą.
  • calimeczka 02.08.16, 21:10
    Zuzi, nie zapominaj nigdy o Twoim dziecku. Nadaj mu imię, porozmawiaj z nim na osobności, przeproś je... I poproś aby było Aniołkiem Twojego synka i całej Waszej rodziny. Spal albo pochowaj gdzieś symbolicznie zdjęcie z usg... Pomyśl o duchowej adopcji dziecka poczętego - aby uratować inne zagrożone aborcją życie. Możesz to robić każdego roku... To takie rzeczy,które mnie przyszły do głowy. A może Ty masz inny pomysł aby przeżyć swoją żałobę? Spróbuj znaleźć swój sposób, aby przez to przejść. I pójść dalej. Nie stój dalej w miejscu -idź do przodu.
    Trzymaj się...
  • meringue92 03.08.16, 08:11
    Zuzi- Napisałam emaila do Ciebie.

    Calineczka - Wybacz ale ja jako osoba która już 3,5 roku walczy z konsekwencjami zabiegu muszę powiedzieć, że nie cierpię jak ktoś tak pisze.
    Czytałam wiele wypowiedzi osób które były po zabiegach jak i tych którzy chcieli pomóc i najgorsze jest wciskanie w to wszystko Boga.
    Nadając imiona dziecku itp. można popaść w schizofrenie.. Poważnie.
    Rozumiem co mogłaś mieć na myśli ale to zły pomysł.
    Jeśli chcesz to możesz pomodlić się aby znaleźć siły aby poradzić sobie w tej sytuacji ale nic poza tym.
    Trzeba na trzeźwo i racjonalnie zrozumieć tą całą sytuację bo tylko tak można sobie z tym dać radę.
    Wspominając całe życie te dziecko nigdy się z tym nie będzie można się pogodzić. Nie można w ten sposób być szczęśliwym bo nawet jak będzie jakaś taka sytuacja (dla przykładu) - Zuzi gdzieś pojedzie z synkiem i z mężem, pogodzą się będą się przytulać, śmiać się - zaraz przypomni sobie 'o nie, nie! nie mogę się cieszyć, przecież skrzywdziłam moje nie narodzone dziecko' - i to do niczego nie prowadzi.
    Uwierz mi że wiem co mówię.
    Pozdrawiam.
  • netporadnia 27.07.16, 22:50

    Telefon Zaufania (58) 6 915 915 i Netporadnia www.netporadnia.pl dla osób, które rozważają aborcję oraz tych, które już jej dokonały.
    Godziny kontaktu: codziennie od 17.00 do 24.00

    Oferujemy bezpieczną przestrzeń rozmowy dla osób, które myślą o aborcji. Jesteśmy po to by towarzyszyć i wspierać w poszukiwaniu rozwiązań.

    Osoby, które się z nami skontaktują, uzyskają wiedzę z zakresu:
    medycyny,
    farmakologii,
    procedur wsparcia instytucjonalnego,
    psychologii
    prawa,
    A także wsparcie emocjonalne.

    Swoje działania kierujemy do kobiet, mężczyzn, personelu medycznego oraz wszystkich osób, które doświadczają skutków aborcji.

    Porady w Netporadni są bezpłatne. Koszt rozmowy w Telefonie Zaufania w zależności od operatora, wg stawek na telefon stacjonarny.

    Gwarantujemy pełną dyskrecję.
  • helllove 15.08.16, 22:55
    Gdybym ja mogła cofnąć czas podjęłabym decyzje o dziecku będąc w Twoim wieku. Problemy zdrowotne sprawiły że po wielu latach starac urodziłam dziecko w wieku 40 lat. Nie rezygnuj, zawalcz. warto. Ale jeśli podejmiesz decyzje o aborcji podejij ja świadomie, nie ze wstydu czy strachu.

    --
    6 lat starań teraz InviMed Wrocław,
    24.03.14 transfer, 4.04.14 sad26.02.15 transfer, 10.03.15 sad
    14.09.15 transfer, 13.10.15 bije serduszko smile
  • meringue92 17.08.16, 12:44
    bardzo mądre podejście i słowa.
    A brakuje tu takich.. Pozdrawiam!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.