Dodaj do ulubionych

najdluzsze 120 sekund zycia...

27.10.05, 23:46
...kiedy liczylam, patrzylam w swoje trzesace sie palce u stop i jakos
naiwnie wierzylam, ze na tescie bedzie jedna kreseczka. A potem swiat sie
zmienil bezpowrotnie. Witaj w doroslym swiecie- powiedzial mi niebieski
krzyzyk.
Rozstalismy sie tydzien temu, gdy uswiadomilam sobie, ze nic juz nas nie
laczy, a on woli spedzac czas z kumplami niz ze mna. Za 8 miesiecy wracam do
Polski, zeby tam zaczac zycie od nowa, skonczyc studia, znalec prace i
ukladac sobie zycie. Ta ciaza jest najwieksza katastrofa i kara, jaka
spotkala mnie za moja glupote.
Zyje w kraju, gdzie aborcja jest legalna, wiec do dwoch tygodni powinno byc
po wszystkim. Kazda decyzja bedzie fatalna, ale ja juz przestalam plakac i
postanowilam. Teraz juz nie widze innego wyjscia.
Edytor zaawansowany
  • reniatoja 28.10.05, 01:34
    Kurcze, dziewczyno. Ja tez zyje w kraju, w ktorym aborcja jest legalna, ale to
    nie znaczy, ze z tego bede korzystac. To teraz Ci sie wydaje, ze to najwieksza
    katastrofa. Ale za pare lat bedziesz to oceniac jako najwieksze szczescie.


    Bedziesz tego zawsze zalowala. Jesli urodzisz - nigdy nie bedziesz zalowala.
    Moze bedzie trudniej przez pierwsze lata (studia, praca, dziecko malutkie), ale
    masz przeciez chyba jakas rodzine, mame, tate, na pewno Ci pomoga we wszystkim.
    Nie musisz usuwac tej ciazy. nie rob tego.
  • kizdam47 28.10.05, 12:17
    Nie dodam nic poza tym - Renia już wszystko tu ujęłą, podpisuję się pod tym.
    --
    kizdam47
  • tymczasowa_idiotka 28.10.05, 12:26
    W mojej sytuacji nie ma innego wyjscia. Ciaza w tej chwili zniszczylaby mnie, z
    facetem, z ktorym jestem w ciazy nic mnie juz nie laczy i nawet nie chce, zeby
    sie dowiedzial, ze jest ojcem, choc pewnie poparlby aborcje. Jestem zagranica
    calkiem sama, cala moja rodzina, przyjaciele i ludzie ktorych kocham sa w
    Polsce, wiec zeby otrzymac pomoc od nich musialabym juz teraz rzucic prace,
    ktora uwielbiam, rzucic szkole, ktora koncze za 8 miesiecy i tez kosztowala
    mnie sporo wysilku i po prostu uciec do kraju, gdzie jakos samotna matka z
    dzieckiem jakiegos kolesia, ktorego nikt nigdy na oczy nie widzial jestem
    spalona w naszym katolickim kraju. Moi rodzice wkrotce wyprowadzaja sie na
    wiec, zeby w spokoju wreszcie odpoczac, wiec nie moge ich obarczac moimi
    problemami i prosic, zeby zajeli sie dzieckiem, bo ja musze szukac
    jakiejkowliek pracy, zeby sie jakos utrzymac. Do tego wszystkiego w Polsce jest
    facet, ktorego kocham i o ktorego chcialam wlaczyc po powrocie, a wracajac z
    brzuszkiem moge byc pewna, ze on nawet nie bedzie chcial ze mna rozmawiac.

    Nie ma zadnego, nawet najmniejszego podowu, dla ktorego powinnam zachowac ta
    ciaze. Wzgledy religijne do mnie nie przemawiaja, bo religijna nie jestem. I
    przekonywanie mnie- zobaczysz jak juz bedziesz miala dziecko to bedziesz je
    kochala calym sercem i nie bedziesz sobie wyobrazac, ze mialoby go nie byc- to
    tez mnie nie przekonuje. Owszem, kochalabym i bede kochac, ale wtedy, kiedy
    swiadomie zajde w ciaze z kochajacym mnie mezczyzna i bede wiedziec, ze tym
    samym tworze rodzine.
  • reniatoja 28.10.05, 14:49
    Ok, no to takie pytanie mam wobec tego: skoro ciaza by cie zniszczyla, a
    wzgledy religijne (czy ja lub ktokolwiek tu o takich wzgledach wspomnial????)
    Cie nie przekonuja, skoro nie ma zadnego nawet najmniejszego powodu, bys
    zachowala te ciaza, to po co w ogole ten watek? Czemu tak sie balas tych dwoch
    paskow na tescie? W czym w ogole problem? Idz do lekarza i po prostu usun, nie
    zawracaj glowy ludziom, skoro nie ma zadnego powodu zatrzymywac tej ciazy. A
    gdy uznasz, ze juz jest wlasciwy czas, to sobie zajdz swiadomie w ciaze i wtedy
    kochaj to dziecko, ktore sobie swiadomie splodzisz i urodzisz.


    > W mojej sytuacji nie ma innego wyjscia.

    W Twojej sytuacji sa zawsze dwa wyjscia: Aborcja lub zatrzymanie ciazy.
    Wybralas to pierwsze, mowi sie trudno. Ale nie mow, ze jest tylko jedno
    wyjscie. Niejedna dziewczyna, ktora byla w identycznej czy jeszcze trudniejszej
    sytuacji niz Ty wybrala inaczej i zyje. Ty gdybys wybrala inaczej, tez bys
    przezyla i ciaza by Cie nie zniszczyla, wierz mi.


  • lisica_lesna 28.10.05, 15:02
    Przepraszam wszystkie stałe mieszkanki tego forum, że się wtrącam bo nie
    przechodziłam przez to co wy.
    Ale pomyśl tymczasowa, kochasz kogoś i chcesz o niego walczyć. A to dziecko
    które nosisz kocha Ciebie i ma tylko Ciebie. Zamiast je obronić przed światem
    sama chcesz je skrzywdzic w najgorszy sposób?
    Nie pisze tego, zeby Cię potępić w jakikolwiek sposób. Pamiętam jak ja
    zobaczyłam dwie kreski. Nie cieszyłam się. Zaczynałam dopiero pracę, której
    szukałam pół roku. Mam wrażenie w takim momencie nie myśli się, ze to człowiek -
    że to dziecko, ktore może liczyć tylko na nas. To jest ciąża - problem. Nie
    będzie ciąży, nie będzie problemu. Ale to chyba nie tak, człowiek raz poczety
    żyje już zawsze - tyle że niekoniecznie na tym świecie.
    Czy jeśli nie mialabyś wątpliowści to czy pisałabyś na tym forum? Pomyśl
    jeszcze. Chciałabyś żeby Twoja Mama Cię odtrąciła ( nie mam na myśli aborcji)bo
    w tym konkretnym momencie inne sprawy są ważniejsze?
    Ja nie myślałam o aborcjii. Ale przyszło mi do głowy że może natura sama..
    wiesz , zdaża się. Bo praca! jak ja powiem.. Ale zreflektowałam się. Pomyślałam
    właśnie jak ja bym się czuła gdyby nagle moja Mama mnie nie chciała, nie miała
    czasu, nie chciała ze mną rozmawiac. Po tygodniu zaczęłam się cieszyć a dziś ..
    Malucha ma 15 misiecy. Najpiekniejszy jest moment gdy wieczorem przenosze ją do
    łóżeczka w naszym pokoju. Śpi tak całkiem ufnie, wie że nic jej nie grozi.
    Pisze i pisze, może pomyślisz, że głupoty. Ale zastanów się jeszcze.
    Pozdrawiam. Mam nadzieje że nikogo nie uraziłam.
  • jol5.po 28.10.05, 15:05
    > Nie ma zadnego, nawet najmniejszego podowu, dla ktorego powinnam zachowac ta
    > ciaze.
    no i taki jest werdykt i Twoja sprawa co zrobisz - coś co pływa w Twoim brzuchu nie jest dla nikogo drogie, nie ma jednej życzliwej mu istoty, żadnej życzliwej dobrej myśli przy nim nie ma i nie będzie. Twojej na pewno nie. Inna sprawa, że Ty akurat idziesz w prawo, a to coś - może z centymetrowe akurat przesuwa się w lewo, zalezne, ale i niezależne - własna krew i te sprawy. Wiem, bo akurat jestem w ciąży, wiem, że pełnoprawne jest przypisane do jej początków czarnowidztwo, ale wiem, że tot całkiem odrębne ode mnie. Co dziwne w tej sytuacji, to, że ja wiem, a obok w tramwaju nikt nie wie, nie wie nikt komu nie powiem - do czasu oczywiście. To taka niby moja przewaga, która zdarza się, że jak w Twoim przypadku jest trybikiem kręcącym śrubkami racjonalizatorskimi. Racjonalizacja polegająca na naprawieniu życia. I wierzysz, że posunięcie przyniesie powrót do harmoni. No cóż, nie pytasz a stwierdzasz, więc... nie napiszę powodzenia, bo niestety nie sądzę, żeby sytuacja w której się znalazłaś była przypadkowa. >Witaj w doroslym swiecie< napisałaś. Ależ byłąś w nim, decyzja za decyzją doprowadziłaś do sytuacji zaistniałej. Nie wydaje mi się, że da się odwrócić wszystkiego ot tak. Zabieg, pyk i koniec. Że niczego sobie kończę pracę, wracam do kraju, gdzie mnie wszyscy kochają i walczę o faceta, o którego zamierzałam już dawno zawalczyć, bo go kocham. Coś te plany właśnie niezbyt dojrzałe.
    Acha, no i > samotna matka z dzieckiem jakiegos kolesia, ktorego nikt nigdy na oczy nie widzial jestem spalona w naszym katolickim kraju.<
    ani on taki znowu katolicki ten kraj, ani to nikogo nie ziębi nikogo tutaj, ani grzeje tak naprawdę kto z kim, bo wszyscy zajęci swoimi sprawami i nie wygladają za koniec własnego nosa. Owszem mozna się przejmować, co tam sobie kochani bliźni myślą, ale argument chyba trochę na wyrost.

    Tak więc racjonalizacja Twojej decyzji przednia, jednakże wystawiasz swoją historię na nasz osąd - zamieszczając na forum publicznym. Owszem dużo przeciw, według Ciebie rozwiązanie w zasięgu ręki - więc do czego my (czytelnicy) tutaj potrzebni?? Do poparcia Twojej decyzji, czy zgłoszenia uwag przeciwnych??? Czy tylko czytania i przewidywania dalszego ciągu tej historii, bo myślę, że ona już się zadecydowała. Pamiętaj jakby co, że tam na górze jest link do zamkniętego forum dla kobiet, które nie gładko a bardzo boleśnie odczuły efekt aborcji, bardziej psychicznie, a mniej fizycznie. Co zdarza się i nawet najbardziej zapiekłe przeciwniczki istnienia "syndromu poaborcyjnego" nie mogą zaprzeczyć, że procent kobiet po bardzo cierpi. Wszakże napisałaś, że > Kazda decyzja bedzie fatalna< więc taka znów 100-procentowej pewność, że wszystko będzie grało po tem już teraz nie masz.
  • tymczasowa_idiotka 28.10.05, 18:58
    Weszlam na to forum, gdy zdecydowalam sie na aborcje, bo przeciez nie bede
    czytac forum o szczesliwych mamach, jesli mnie to nie dotyczy. Postanowilam
    opisac swoja sytuacje po pierwsze dlatego, ze to oczywiscie byl dla mnie wielki
    szok i chcialam sie gdzies anonimowo uzewnetrznic, po drugie chyba chcialam
    uslyszec te wszystkie glosy oburzenia osob, ktore beda mnie krytykowac ile
    wlezie. Ja sama kiedys krzyczalam glosno, ze aborcja fuj i be i jak mozna cos
    takiego zrobic, jedna z moich najlepszych kolezanek usunela ciaze kilka lat
    temu i pamietam, jak jej perswadowalam i zloscilam sie, ze ona twardo trzymala
    sie swojej decyzji. Minelo kilka lat, a ona czuje sie dobrze i nadal twierdzi,
    ze nie zaluje swojej decyzji, a ja stanelam przed tym samym wyborem i nagle juz
    nie jestem taka hop do przodu. Bo latwo mowic, gdy samemu ma sie rodzine, a nie
    tylko dziecko. Pewnie gdybym ja teraz miala dziecko z kims, kto wiem, ze sie z
    tego powodu cieszy i maly bedzie mial ojca, wtedy tez z oburzeniem
    traktowalabym kazdego, kto myslalby o aborcji. My, kobiety, zawsze myslimy, ze
    my na miejscu tej drugiej to bysmy zrobily tak czy siak. My bysmy zaraz odeszly
    od meza, ktory zdradza. My bysmy zaraz pozwaly do sadu faceta, ktory bije. My
    bysmy nigdy nie dopuscily do czegos takiego w naszym perfekcyjnym zyciu. Ale
    potem, gdy same jestesmy w tej sytuacji, nagle okazuje sie, ze wszystko jest
    inaczej, niz to wczesniej wykrzykiwalysmy.

    Co do moich dzialan- niezbyt przekonujaca dzialaja na mnie stwierdzenia: bedzie
    ciezko, bedziesz sama z malym dzieckiem, wiadomo, ze na studia na razie nie
    pojdziesz, ze utrzymywac cie beda rodzice przez jakis czas a ty bedziesz plakac
    w poduszke przez kilka miesiecy, a potem, po kilku latach bedziesz patrzec na
    swoje dziecko i bedzie tak super, bo go masz... Tak, ja wiem, ze tak wlasnie by
    bylo, ze kochalabym to dziecko, ale ja nie chce tych kilku lat lez i
    bezsilnosci, samotnosci, bo przeciez tylko facetow po przejsciach interesuja
    kobiety z dzieckiem, zaleznosci od rodzicow, zeby niby sobie udowodnic, ze
    jestem na tyle dojrzala, zeby miec dziecko. Otoz- nie jestem! Nie jestem
    absolutnie przygotowana na dziecko, przede wszystkim psychicznie...

    Dzis juz bylam w Centrum Planowania Rodziny, lekarz mnie zbadal i od razu, gdy
    tylko zobaczyl, ze nie potrafie mowic, bo ciagle powstrzymuje sie od placzu,
    umowil mnie na spotkanie z psychologiem tego samego popoludnia. Spotkalam sie z
    niesamowicie sympatyczny babka i rozmawialysmy bardzo dlugo. Opowiedzialam jej
    o wszystkim, jak wyglada moja sytuacja i ze nie potrafie sobie wyobrazic bycia
    matka. I co? I ona powiedziala, ze to dla mnie najlepsze wyjscie...
    Powiedzialam jej o tym, ze w Polsce jest straszna nagonka na kobiety dokonujace
    aborcji, ze wszedzie krzyczy sie, ze cale zycie bede juz w traumie i ze nigdy
    psychicznie nie dojde do siebie itp. A ona mi na to powiedziala, ze codzinnie
    jest u niej przynajmniej jedna kobieta, ktora chce dokonac aborcji i ona czesto
    widzi sie z nimi jeszcze pozniej, zeby sie upewnic, czy wszystko w porzadku i
    czy dobrze radza sobie z nowa sytuacja. I powiedziala mi, ze wiekszosc tych
    kobiet pozniej czuje juz tylko ulge, wielka ulge, ze ich zycie moze toczyc sie
    dalej, poznaja odpwiednich partnerow i czesto widzi ich w centrum planowania
    rodziny znow w ciazy, ale tym razem tej szczesliwej i chcianej. Przyznala, ze
    zdarzaja sie kobiety, ktore bardzo ciezko sobie z tym radza, ale zazwyczaj sa
    to osoby, ktore mialy problemy psychiczne juz wczesniej, ktore nie byly
    przekonane, ze chca usunac ciaze, ale cos lub ktos je do tego przekonalo, mimo
    ze one byly gotowe na dziecko.
    Ja jestem pewna, ze chce aborcji. I wiem, ze nie bede tego zalowac. Jestem juz
    umowiona na za dwa tygodnie, a poniewaz to wczesne stadium, podadza mi tabletki
    wczesnoporonne.
    I tak zaczne moje zycie od nowa, bo co mnie nie zabije to mnie wzmocni.
  • jol5.po 28.10.05, 19:31
    dlaczego do nas piszesz??
  • mamaanieli 28.10.05, 21:16
    "tak zaczne moje zycie od nowa, bo co mnie nie zabije to mnie wzmocni"

    ... wzmocni mnie to, że zabiję kogoś innego...
    fajne "nowe" życie...
    życzę szczęścia. naprawdę...

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • jasama3 30.10.05, 19:11
    a ja wcale nie życzę szczęścia !
    niechce mi się dalej czytać bo z nerwów zacznę rodzić moje nieślubne dziecko..
    w katolickim kraju.. a do terminu mam jeszcze miesiąc..
    co za paranoja !
    --
    Zobaczcie moje forum
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27853
    MALUSZEK
  • tymczasowa_idiotka 28.10.05, 21:36
    Udzielilam juz odpowiedzi na to pytanie w poprzednim poscie.

    Poza tym wlasnie przeczytalam post pt. 'dwie strony monety' i on dokladnie
    ujmuje to, co ja czuje. Nie kazdy musi przezywac traume i wieczna depresje z
    powodu aborcji i nie rozumiem dlaczego wiekszosc osob probuje na sile wzbudzic
    we mnie jak najwieksze poczucie winy i zalu. Najlepiej by bylo gdybym popadla w
    skrajna depresje i wtedy te wszystkie osoby moglby z radoscia powiedziec: a nie
    mowilam, masz za swoje!

    To jest moj swiadomy wybor i chcialam sie przekonac, czy ktokolwiek bedzie w
    stanie to przyznac i powiedziec: ja bym tak nie zrobila, ale szanuje twoja
    decyzje i zycze ci, zebys przeszla przez to spokojnie i zeby nie dreczylo cie
    to psychicznie. Ale nie, wy predzej zyczylysbyscie mi wszystkiego co najgorsze
    tylko dlatego, ze mysle inaczej niz wy. A to sie nie nazywa inaczej jak
    calkowity brak tolerancji.

    I jeszcze urywek z artykulu, ktory podala ainoa, o tym, jak szerzy sie mit o
    kobietach cierpiacych dozgonne katusze poaborcyjne, kiedy tak naprawde
    wiekszosc z nich cierpi mniej, niz cierpialy by bedac w ciazy z niechcianym
    dzieckiem:
    "wmawianie kobietom, że muszą rodzić za wszelką cenę, bo każde macierzyństwo -
    nawet to niechciane i wymuszone - jest największym szczęściem i jej misją
    życiową, nie uwzględnia różnorodnych doświadczeń kobiet, a w wielu wypadkach
    jest po prostu nieprawdą. Takie tendencyjne podejście do kobiecych wyborów jest
    jaskrawym przejawem przedmiotowego traktowania kobiet i ich funkcji
    rozrodczych. Uświadomienie sobie nieuczciwości i hipokryzji podobnej propagandy
    pomoże kobietom odzyskać prawo do stanowienia o sobie i swoim życiu."

  • michalina7 10.11.05, 11:49
    nie rozumiem dlaczego wiekszosc osob probuje na sile wzbudzic
    > we mnie jak najwieksze poczucie winy i zalu.

    Nikt nie próbuje wzbudzić w tobie poczucia winy i żalu , idiotko, tylko uratować
    życie dziecka, bo ono jest ważniejsze od twojego samopoczucia. No, ale żeby to
    zauważyć trzeba być bardzo zapatrzoną w siebie egoistką.
  • obaja 24.10.06, 19:53
    ja tez niedawno mialam aborcje. czuje sie ok, nie mam wyrzutow sumienia. tak to jest.
  • spokofacet 28.10.05, 21:39
    "I tak zaczne moje zycie od nowa, bo co mnie nie zabije to mnie wzmocni."

    rece opadaja, przeciez wiadomo, ze w klinice aborcyjnej psycholog zrobi takie
    pranie mózgu, zeby wyszlo na to, ze aborcja jest wogóle "najzdrowsza".
    propozycja: poprawi jakosc zycia psychicznego ... przeciez oni z tego zyja,
    jakby nie robili aborcji to by nie zarabiali takiej kasy.

    hej ! tymczsowa_idiotko, po pierwsze nie jestes idiotka, tylko zrobili cie
    idiotka w tej klinice (klinice-tfu!). Masz wyjscie, masz wybór, nie łudź sie ze
    zaczniesz od nowa, chyba ze masz na mysli poczatek koszmaru. poczytaj to forum,
    poczytaj co sadza o swoim czynie dziewczyny, ktore tego dokonaly. i nawet jesli
    przeczytasz ze ktos "poczuł ulge" to wczytaj sie w całość dogłebnie, zobaczysz
    jakie jest tam wolanie o miłość i żal, jak wiele trzeba sobie potem
    racjonalizowac, udowadniac, ukladac, przekładac, z natura ludzka sie nie wygra.
    luknij jeszcze na taka stronke www.aborcja.info.pl/psychika.html

    nie daj sie omamic tym pseudo-wybawicielom aborcyjnym.
  • tymczasowa_idiotka 28.10.05, 22:18
    spokofaceciesmile
    ja nie mieszkam w Polsce, ale w kraju gdzie aborcja jest legalna i bezplatna.
    Od momentu, gdy weszlam do Centrum Planowania Rodziny zostalam otoczona
    profesjonalna opieka, az bylam zdziwiona, ze ktos tak bardzo moze sie
    przejmowac moim losem.
    Pani psycholog, z ktora sie dzis widzialam nie mialam zadnego interesu w tym,
    zeby mnie namowic na aborcje, poniewaz ja za to nie place ani grosza. Zreszta
    rozmawialysmy dlugo i to nie bylo tak, ze ona przekonywala mnie, ze powinnam to
    zrobic. Przedstawilam jej moja sytuacje, fakt, ze jestem calkiem sama zagranica
    a ojciec dziecka mnie olal i bawi sie gdzies zupelnie nie swiadomy tego, co ja
    musze teraz przezywac. Na koniec, gdy ona upewnila sie, ze taka jest moja
    decyzja, przekonala mnie, ze wiekszosc kobiet, z ktorymi ona sie spotyka nie
    zaluje tej decyzji i zebym nie zadreczala sie wizja traumy i wiecznego
    koszmaru, poniewaz to sprawa indywidualna kazdej osoby.

    Nie mysl sobie, ze ja tego nie przezywam. Ja duzo nadrabiam mina, bo przeciez
    nie moge siasc i plakac przez pol dnia dlatego, ze zaszlam w nieplanowala ciaze
    i to akurat wtedy, kiedy tylko przez miesiac nie bralam tabletek, bo nie
    zdazylam sie po nie wybrac na czas. Ja wiem, ze ja bede o tym myslec przez cae
    zycie i ja marze o tym, zeby miec dziecko, ale wtedy, kiedy bedzie obok mnie
    ktos, z kim bede mogla stworzyc rodzine. Wszystkie moje marzenia, plany i cele
    leglyby w gruzach, gdybym zdecydowala sie miec teraz dziecko. Ja wiem, ze to
    decyzja egoistyczna i ze jeszcze nie raz bede plakac w poduszke. I uwierz, nie
    jest mi latwo.
  • jol5.po 28.10.05, 22:46
    to ja już nie rozumiem, raz piszesz:
    >Poza tym wlasnie przeczytalam post pt. 'dwie strony monety' i on dokladnie
    >ujmuje to, co ja czuje. Nie kazdy musi przezywac traume i wieczna depresje z
    >powodu aborcji i nie rozumiem dlaczego wiekszosc osob probuje na sile wzbudzic
    >we mnie jak najwieksze poczucie winy i zalu. Najlepiej by bylo gdybym popadla w
    >skrajna depresje i wtedy te wszystkie osoby moglby z radoscia powiedziec: a nie
    >mowilam, masz za swoje!
    potem zaś:
    >wiem, ze to decyzja egoistyczna i ze jeszcze nie raz bede plakac w poduszke. I >uwierz, nie jest mi latwo.

    I tak dziwnie racjonalnie wszystko masz już przemyślane, jakoś tak mało w tym emocji, rozterek typowych dla tego stanu, inne dziewczyny w podobnej sytuacji pisały inaczej, mniej logicznie, nie tak składnie - i piszę to bez złośliwości, tylko z zastanowieniem

    i naprawdę napisałaś to wszystko dlatego, że:
    >chcialam sie gdzies anonimowo uzewnetrznic, po drugie chyba chcialam
    >uslyszec te wszystkie glosy oburzenia osob, ktore beda mnie krytykowac ile
    >wlezie.
    naprawdę chodzio Ci o to ostatnie???
    czytałaś dokładnie to co było napisane do Ciebie, naprawdę widzisz w tym same głosy potępienia?????
    a co do uzewnętrznienia - jest przecież pani psycholog, opowiadasz jej wszystko, uzyskujesz poradę, ukojenie, a potem jeszcze nam składasz dokładną relację, skąd tak duża potrzeba dzielenia się przeżyciami, tak intymnymi? i to przed osobami przeciwko którym ustawiasz się w kontrze (>chcialam uslyszec te wszystkie glosy oburzenia osob, ktore beda mnie krytykowac ile wlezie<wink?????
  • tymczasowa_idiotka 28.10.05, 23:37
    No tak, a ty najpierw zarzucasz mi, ze juz tego nie rozumiesz, bo raz twierdze,
    ze przejde to bez szoku i rozpaczy, a za chwile mowie, ze bede jeszcze plakac w
    poduszke...a potem mowisz, ze nie ma we mnie rozterek typowych dla tego stanu...

    Wiesz, ja sama jestem zdziwiona, ze juz jakos sie z tym pogodzilam i
    uspokoilam. Wczoraj, gdy zrobilam test przezylam prawdziwy horror, przez chwile
    pomyslalam, ze swiat mi sie zawalil i przeplakalam pol nocy. Ale dzis poszlam
    do lekarza, spotkalam sie z psychologiem i z przyjaciolka i przekonalam sie, ze
    nie jestem sama i mam w kims wsparcie. Poza tym juz mam ustalona date wizyty i
    czuje sie z tym pewniej, spokojniej.
    Jesli masz na mysli to, ze nie brzmie przekonujaco, to coz, pisze to, co czuje.
    Nie bede robic z tego powodu wielkiego halo i z rozpacza wyc, ze swiat mi sie
    wali. Widzisz, moje zycie zawsze bylo poukladane i gdy pojawia sie problem, ja
    od razu podwijam rekawy i mysle, co zrobic, zeby problem rozwiazac i ciezko
    jest mnie zlamac i wymusic na mnie dluga rozpacz. Dlatego teraz tez szybko
    wzielam sie w garsc i mysle o wszystkim logicznie, odsuwajac od siebie emocje,
    bo chyba bym zwariowala, gdybym miala zaczac sie uzalac nad soba i swoja
    sytuacja. Jesli myslisz, ze symuluje i bawi mnie wypisywanie takich rzeczy na
    forum, to coz, mylisz sie.
    Skad potrzeba dzielenia sie intymnymi przezyciami? To jest anonimowe forum, a w
    moim zyciu wiele sie dzieje i wlasciwie mysle tylko o tym, a tu moge napisac to
    wszystko i nikt nie pokaze mnie palcem na ulicy i powie, ze to ta wstretna, co
    ciaze usunela. To chyba normalne, ze ludzie pisza o sobie wszystko w
    internecie, bo potem moga kliknac krzyzyk w prawym gornym rogu i po prostu
    zniknac. Poza tym zdaje sobie sprawe z tego, ze jestem w trakcie tego, co jest
    jjedna z najbardziej kontrowersyjnych spraw w Polsce i chyba czuje jakas
    potrzebe tego, zeby powiedziec innym- ja zrobie tak i myslcie sobie co chcecie.
  • jol5.po 28.10.05, 23:52
    >a potem mowisz, ze nie ma we mnie rozterek typowych dla tego stanu..<
    no własnie, tylko te rozterki dziwne... (dla mnie - nie żadna to obowiązująca teoria)

    ale jeśli wszystko gra, to tylko chyba zostaje życzyć Tobie szerokiej drogi
    i myślę, że nic się więcej już od nas nie dowiesz, ani nie uzyskasz porad czy ewentualnego wsparcia, bo nie prosisz przecież o nie, tam w poradni Twoje wsparcie
    a co do przekonywania w odwrotną stronę, to Twoje życie nie nasze, nas do niczego nie musisz przekonywać
  • tymczasowa_idiotka 29.10.05, 00:06
    moim zamyslem nie bylo przekonywanie nikogo do niczego, bo wiem, ze zdania w
    tak powaznej kwestii nie zmienia sie ot tak. Ciesze sie mimo wszystko, ze
    moglam dowiedziec sie, jak inni sie na to zapatruja... tak wiec pozdrawiam i
    dziekuje.
  • spokofacet 28.10.05, 22:50
    myslisz ze nie wiem?! myslisz ze siedze tu zeby sie ponabijac albo pomadrzyc?!
    ja nie znam nikogo, kto przezylby swe zycie zgodnie z tym co sobie wymarzyl, to
    po pierwsze; ale znam setki ludzi ktorzy dzien w dzien dostaja kopa w dupe i sa
    szczesliwi. a wiesz dlaczego? bo nie kopy w dupe sa najwazniejsze tylko ludzie
    z ktorymi jestes, zyjesz i spotykasz sie. wyobraz sobie ze urodzisz to dziecko,
    w oczach innych bedziesz bohaterka, bo nie poszlas na latwizne i nic ci nie
    ubedzie w kobiecosci, jesli zdecydyjesz sie oddac dziecko do adopcji. pomysl o
    przyszlym mezu i waszych dzieciach, co byloby lepsze: zyc ze swiadomoscia
    aborcji, czy zyc z tym dzieckiem albo po odważnej i zgodnej z macierzynskim
    instynktem, decyzji o urodzeniu dziecka i zapewnieniu mu odpowiedniego
    srodowiska przez adopcje...
  • tymczasowa_idiotka 28.10.05, 23:58
    spokofacet, wiem o czym mowisz, ale ja chyba jednak nie nadaje sie na typ
    bohatera i samo myslenie o takiej opcji mnie przeraza. Ja wybralam wersje
    najszybsza, najbardziej tchorzowska na pewno... ja chce po prostu, zeby jak
    najszybciej bylo po wszystkim, zeby tej calej sytuacji juz nie bylo, zeby za
    miesiac wszystko bylo jak dawniej, zebym mogla zostac tutaj i dokonczyc szkole,
    chodzic do tej samej pracy, w przyszle wakacje wrocic do Polski, pojechac na
    dlugie wakacje, odzyskac faceta, ktorego stracilam wyjezdzajac, wrocic na
    studia i do pracy w Polsce...a jesli utrzymam ciaze musze wszystko poswiecic
    dla szczytnego celu, rzucac szkole i prace tutaj i jechac do Polski (bo
    przeciez nie bede w ciazy tutaj calkiem sama) a tam nie wiem, co dalej...
    Majac te dwie wizje przed soba i dwie decyzje, automatycznie wybieram ta, ktora
    bedzie dla mnie lepsza. Tchorzliwe, na pewno. Egoistyczne, tez. Ale nic nie
    jest w stanie mnie przekonac, zebym zrobila z siebie matke-polke w imie
    wyzszych celow.
  • genepis 29.10.05, 00:14
    tymczasowa_idiotka napisała:

    > Ale nic nie
    > jest w stanie mnie przekonac, zebym zrobila z siebie matke-polke w imie
    > wyzszych celow.

    A matkę-amerykankę? (Nie wiem czy dobrze zrozumiałam skąd piszesz, wydaje mi
    się że z USA) Jak w kraju, z ktorego piszesz, wyglada opieka nad samotnymi
    matkami? Czy bezplatna jest tylko aborcja, czy tez rzad opiekuje sie jakos
    przyszlymi matkami?
    Jak wygladaja procedury oddania dziecka do adopcji? (zaloze sie, ze sa tam
    setki bogatych a bezdzietnych par, ktore o niczym innym nie marza jak o adopcji
    Twojego dziecka.) Moze to zabrzmi dziwnie, ale czy nie bedzie Ci lzej zyc ze
    swiadomoscia, ze Twoje dziecko zyje i ma wszystko, co najlepsze, niz ze
    swiadomoscia, ze nie zyje, abys Ty miala... no wlasnie,co?
    Czy osrodki adopcyjne nie otaczaja opieka dziewczyny, ktora decyduje sie na
    urodzenie dziecka?
    Moze pomoga Ci jednak zostac, moze wcale nie musisz wracac do Polski, moze
    urodzisz tu, a do Polski wrocisz potem i to z "czysta karta"?

    Pozdrawiam serdecznie i licze na odpowiedz

    genepis
  • kasiar74 30.10.05, 09:16
    przeczytałam ten wątek i zastanawia mnie jedno, czemu nie próbowałas
    porozmawiać z ojcem dziecka, nie wiesz jak zareaguje, może jednak spróbuj
  • tymczasowa_idiotka 31.10.05, 22:56
    Z ojcem dziecka rozstalam sie 4 dni zanim sie dowiedzialam, ze jestem w ciazy i
    na pewno nie chce, zeby on o tym wiedzial. Szczerze mowiac nie mam pojecia jak
    on by zareagowal. Ale wiem, ze nie chce jeszcze jego obarczac tym wszystkim i
    przede wszystkim nie chce go juz wiecej widziec, a gdybym mu powiedziala na
    pewno by mnie tak szybko nie zostawil w spokoju.
    Co do aborcji- tu niestety musze was rozczarowac, bo on z cala pewnoscia bylby
    za. Moze dlatego, ze tu aborcja jest na tyle powszechna, ze wlasciwie kazdy zna
    kogos, kto usunal ciaze i nikt nie bulwersuje sie tak, jak nasz katolicki
    narod. Dlatego nie chce jeszcze jego w to wszystko mieszac, tym bardziej, ze
    pracuje z jego kumplem i potem sprawa moglaby sie rozniesc u mnie w pracy i
    wszyscy by mieli temat do plotek. Dlatego wole, zeby on zyl w nieswiadomosci..
  • gls1 02.11.05, 10:46
    sTUDIA I PRACA W POLSCE?? tO NAJGORSZA INWESTYCJA JAKĄ MOŻESZ POCZYNIĆ!! STUDIA
    W POLSCE SĄ NIEZAWSZE HONOROIWANE NA ŚWIECIE A W POLSCE NIE ZAROBISZ NA
    UTRZYMANIE SWOJEJ "WYMARZONEJ RODZINY" O ILE DOSTANIESZ PRACĘ ZA MAX 300
    EUR /MIESIĄC. NAJGORSZĄ ZBRODNIĄ PRZECIW WLASNYM DZIECIOM JEST SKAZANIE ICH NA
    DORASTANIE W POLSCE JEZELI MA SIĘ MOZLIWOŚĆ DO TEGO NIEDOPUŚCIĆ!!! JA TEŻ MARZĘ
    O RODZINIE I DZIECIACH ALE NAPEWNO NIE W POLSCE BO TU MOGĄ ZMARNOWAĆ SOBIE
    ŻYCIE!!! PS- NIE JESTEM DYGNITARZEM A ZATEM CZŁOWIEKIEM Z "UKLADAMI" WIĘC NIE
    MAM SZANS ŻYC W POLSCE NA SATYSFAKCJONUJĄCYM MNIE PIZIOMIE!!! PZDR!!!
  • kasiarokicka 03.11.05, 07:44
    Nie wiem Jak masz na imię , niewiem kim jesteś ani jaka jestes ale wiem jedno
    ze zdecydowac się na dziecko to nie jest bycie matka -polka. Z tego copiszesz
    jak piszesz widać ze jesteś zagubiona, a czy ten psycholog odradzał ci w oglole
    aborcję? Jesli nie powiedził ci o skutkach psychiczny i fizycznych to nie jest
    dobry psycholog. Skutki psychiczne sa katastrofalne, za miesiąc nie bedzie po
    wszyskim , aborcja to dopiero poczatek mek i starsznego zycia i z pewnościa
    zycie się zmieni o 180 stopni - uwierz mi. A skutkami fizycznymi moze być to iz
    możesz nie miec juz sznsy nawet na planowane dziecko - zastanów sie. a co do
    rodziców i dawnej miłości to jak kochaja to beda z Toba a jak nie to pokaz im
    że jesteś silna i sama poradzisz a i tak ja zobacza to będeza Toba. A chłopak -
    ten z Polski jak kocha Cię to będzie z Toba a jak nie to olej go - juz nie
    będziesz sama. Mam nadzieje że podejmniej właściwa decyzję bo ona będzie ważyć
    na Twoim dalszym życiu.
  • spyrogyra 11.04.06, 19:29
    Droga Moja Tymczsowa idiotka,
    Jak czytam te wszystkie odpowiedzi to mi się słabo robi. Wiem, że jesteś chyba
    w UK, tak jak ja.
    Uważam, że Twoja decyzja jest w 100% słuszna. Nie słuchaj dobrych rad w
    moherowych /mocherowych beretach. Pójdz do Family Planning. Podejmujesz słuszną
    decyzję. Nie rujnuj sobie zycia w imię katolickiej martylorogii.
    M.
  • reniatoja 11.04.06, 20:44
    Czasem warto a) rzucic okiem na datę, b) przeczytać faktycznie wszystkie
    wypowiedzi. Sprawa już daaaawno nieaktualna.
    --
    ♫♪♫♫♪mój synek♫♪♫ ♫♪♫ ♪
  • kapitanekt 01.11.05, 15:50
    Wytłumaczcie mi jedną rzecz?? Kto powiedział, że życie jest największą
    wartością?? Tylko nie mówcie, że tak głosi religia. Nie mogę zrozumieć ludzi,
    którzy uważają, że aborcja to morderstwo. To usunięcie płodu! Dlaczego nie
    potępiacie oddania noworodka do adopcji czy do domu dziecka?? Przez jakiś czas
    byłam wolontariuszem w domu dziecka i widziałam jak "ułomne" emocjonalnie są te
    maluchy a potem nastolatki. Dla mnie gorszą zbrodnią jest noszenie w sobie
    dziecka przez 9 miesiecy a potem oddanie go gdziekolwiek niż aborcja. I nie
    trafiąja do mnie tendencyjne bzdury jak film "niemy krzyk", czy łąpiące za
    serca określenia katechetek.
  • dorsie 25.10.06, 11:49
    moja znajoma z malego miasteczka wyjechala do pracy do Francji i tam poznala
    murzyna (czarny jak z buszu)
    i zaszla z nim w ciaze, wrocila do kraju, urodzila to dziecko i choc bylo
    bardzo ciezko (wszyscy przeciwni ona mloda, bez szkoly, on ja rzucil we Francji
    i wszystko pod gore) to teraz wyszla powtornie za maz a jej sliczna czarniutka
    coreczka ma juz 9 lat
    wiec pomyslcie dziewczyny zanim wskoczycie facetom do lozka bez zabezpieczenia,
    nie robcie z siebie slodkich idiotek ze sie zdarzylo raz ...........
    szkoda gadac
  • akiel_idi_farm 30.10.05, 01:18
    W calym tym watku, Idiotko, roztrzasasz jedynie swoja sytuacje, to jak Ty sie
    czujesz, na co Ty jestes gotowa, to jak ciaza wplynie na Twoje zycie, jak Tobie
    to wszystko jest nie na reka.

    Kompletnie zapomnialas zastanowic sie, jakie prawa ma to dziecko, co ono by
    wybralo w tej sytuacji. W koncu rzecz idzie o jego zycie. Czy ono nie ma
    zadnych praw? Bo jest za male, zeby je egzekwowac? A kiedy urodzisz dziecko,
    gdy Ty bedziesz gotowa, to tamto dziecko bedize mialo wszelkie prawa i bedziesz
    sie z nim cackac jak z jajem swieconym, prawda?

    Cholernie mnie wkurzaja takie Idiotki, ktore widza tylko jednego czlowieka i
    jego prawa w sytuacji swojej niechcianej ciazy, w ktora przeciez dobrowolnie
    zaszly - widza tylko i wylacznie siebie. I tak bezwzglednie selekcjonuja sobie
    dzieci - to nie w pore to do kanalu z nim, albo do komina,jego prawo do zycia
    mnie nie obchodzi. A tamto, ktore urodzi sie za pare lat, to jak go pani w
    szkole pociagnie za ucho to do sadu podasz te pania, bo naruszy prawo Twojego
    dziecka do nietykalnosci. A co z nietykalnoscia tego, ktore poczelo sie nie w
    pore? Masz prawo tak selekcjonowac sobie ludzi?
  • zakreta1881 30.10.05, 09:59
    patrzac w stech 1.5 roku jedyna osoba ktora podjela decyzje o nie-aborcji bylam
    ja. i tylko ja.wszyscy byli przeciwni.hm chyba ten isntynkt,milosc
    podtrzymywala ta decyzje.klasa maturalna, z facetem juz nie bylam jakis czas i
    tez uwazal ze aborcja jest jedynym rozwiazaniem. bylam miedzy mlotem a
    kowadlem.na warunkach rodzicow. a teraz jest inaczej. rodzice zajmuja sie malym
    tyle ile moga.ja robie co to dawniej.nie zmienilo sie nic.oprocz tego ze jestem
    mama i mam super syna smile czasem jak patrze na niego i mysle sobie do czego mnie
    namawiano to az mnie sciska i wtedy jego mocno sciskam....choc jest rozbieganym
    dzieckiem, i czasem daje popalic to slowo mamo podnosi mnie do gory . i jestem
    mama i tata bo tate ma tylko na papierku. przeszlam duzo w szpitalu, porod
    ciezki i nawet do dzis jest ze mna nie tak jak powinno to nie chciala bym
    cofnac czasu i zrobic to. ale niektorzy nie maja tak. moja przyjaciolka usunela
    i nie powstrzymala jej od tego. kariera itd.reszta sie nie liczy. moze ja mam
    wpojone inne wartosci. zawsze mysle jakos to bedzie. choc nie zawsze jest
    kolorowo choc by sie chcialo

    pozdrawiam
  • limonka.sweet 05.08.06, 23:24
    Ja mam dwójkę dzieci i powiem Wam że w Polsce dzieci nie mają głosu tak jak
    przysłowiowe ryby. Nie mają żadnych praw, przywilejów. Trudno jest być
    rodzicem, oj trudno. Bywało tak, że oboje byliśmy bez pracy (7 miesięcy, dwójka
    malutkich dzieci na wychowaniu, w tym noworodek) - nie udało nam się uzyskać od
    miasta żadnej pomocy, MOPS odpisał na naszą prośbę o dopłatę do przedszkola, że
    rodzice nam powinni pomagać - nie Państwo!

    Teraz się jakoś ułożyło, ale już nigdy tutaj nie urodzę dziecka, choćby nie-
    wiem-co

    Gdyby w naszym kraju respektowano prawa dziecka NARODZONEGO do godnego życia -
    byłoby mniej aborcji.

  • limonka.sweet 05.08.06, 23:26
    To była odpowiedź na post Akiel.
  • madzia1708 30.10.05, 15:28
    i jak tam Tymczasowa? Co zdecydowałaś?

    a dlaczego taki nick?
    --
    trzeba uważać z marzeniami, bo mogą się spełnić...
    Madzia1708
  • tymczasowa_idiotka 31.10.05, 22:49
    Coz Madzia, ja sie nigdy nie wahalam, nawet przez sekunde... Mam juz ustalone
    wszystkie terminy i bede w ciazy jeszcze tylko przez dwa tygodnie. Szczerze
    mowiac nie moge sie doczekac, az bedzie po wszystkim... Pisze to zdanie ze
    swiadomoscia, ze znow ktos sie zbulwersuje i bedzie twierdzil, ze jak tak
    mozna. Otoz- mozna. Codziennie 150 tysiecy kobiet na calym swiecie podejmuje
    taka sama decyzje jak ja i ich zycie przez to nie zamienia sie w koszmr, ale
    wrecz przeciwnie- dzieki temu moga zyc dalej.
    Oczywiscie, jestem egoistka i nigdy tego nie ukrywalam. Mysle o sobie i o tym,
    zeby mi bylo dobrze w przyszlosci. Mysle o swoich planach, ktorych nie chce
    zniweczyc i mysle o tym, zebym ja byla szczesliwa. Nie kazdy rodzi sie zdolny
    do wielkich poswiecen, a urodzenie tego dziecka byloby dla mnie ogormnym
    poswieceniem. I jak juz mowilam, wiem, ze po urodzeniu kochalabym to dziecko i
    wtedy nie wyobrazalabym sobie, ze mogloby go nie byc, ale tak sie nigdy nie
    stanie. I wy, ktore urodzilyscie dziecko i jakos sobie dajecie rade myslicie,
    ze kazdy tak moze. Owszem, kazdy moze, ale nie kazdy chce. Ja nie chce.
    Osoby, z ktorymi podzielilam sie ta wiadomoscia, zgodnie stwierdzily- ja nie
    moge teraz miec dziecka. Dlatego myslac tylko o swoim wlasnym szczesciu usuwam
    ciaze w przyszlym tygodniu. I zrozumcie, sa kobiety, dla ktorych to jest po
    prostu zabieg a pozniej zycie toczy sie dalej. I teksty w stylu, ze
    zamordowalam wlasne dziecko i cale zycie bede tego zalowac wywoluja u mnie
    najwyzej poblazliwy usmiech.
    Ale wiem, ze wy nigdy nie zrozumiecie mojej dezycji, tak jak ja nie potrafie
    zrozumiec waszego swietego oburzenia...
  • jol5.po 31.10.05, 23:23
    >waszego swietego oburzenia...<????????
    i nic wiecej nie wyczytałaś????
  • demoniczna27 01.11.05, 13:25
    kto jak kto ale my na pewno jesteśmy w stanie zrozumieć podjęcie takiej
    decyzji, bo wiele z nas zrobiła to samo. TEż usunełam ciąże i tez byłam pewna,
    że to słuszna decyzja. Pisałam na tym forum jeezcze przed zabiegiem i też nie
    pomogło czyjeś "gadanie" miałam swoją prawdę. Nie osądzam cię bo zrobiłam to
    samo. Jestem niestety pewna tego że skoro trafiłas tutaj teraz trafisz tutaj po
    zabiegu. Będziesz sama zdumiona tym jaki to bedzie mieć wpływ na ciebie. Tego
    się nie przewidzieć przed, jak w sobie nosi sie niechciane dziecko. Potem się
    za nim tęskni.
  • zurr123 02.11.05, 14:56
    "Potem się
    > za nim tęskni."
    Niekoniecznie-dlaczego większość z was przypisuje swoje emocje i reakcje innym
    kobietom?
    Każdy jest inny -nie ma co uogólniać.




  • reniatoja 01.11.05, 17:07
    Wiesz co, Tymczasowa? Dlaczego w pierwszym poscie napisalas, ze ta ciaza to
    katastrofa? Przeciez to zadna katastrofa - po prostu pojdziesz i usuniesz, za
    darmo, gdzie tu widzisz katastrofe? Ze kazda decyzja bedzie fatalna? Przeciez
    fatalna bylaby jedynie decyzja o pozostawieniu tej ciazy, bo to zniszczyloby Ci
    zycie. Decyzja o aborcji jest, jak sama piszesz, praktycznie zbawcza, uratuje
    Ci zycie, ktore dziecko w tej chwili by zmarnowalo. Czytajac Twoj wpis powyzej,
    trudno mi uwierzyc, ze ktos tak pewny slusznosci swojej decyzji, ktos, kto
    nigdy nie ukrywal, ze jest egoistka, ktos, kto nie potrafi zrozumiec "naszego"
    oburzenia - ze jestes tą samą osobą, która załozyła ten wątek. Jakby to były
    dwie zupełnie inne kobiety. Ta, ktora zalozyla watek byla przerazona, drzaly
    jej palce u stop, dostrzegala katastrofalnosc sytuacji i mowila o braku dobrego
    wyjscia. Teraz jestes taka butna, pewna siebie, nie widzisz zadnego dylematu
    moralnego, wszystko jest dla Ciebie takie oczywiste, nie obawiasz sie niczego,
    bo wiesz, ze wybierasz susznie - jak to mozliwe? Jaka w koncu jestes?
  • e2005 01.11.05, 17:17
    I po co te krzyki? Czas pokaże...jesli to tylko zbawienny zabieg dla Ciebie żyj
    sobie spokojnie i niech Ci się wiedzie jak najlepiej ale jeśli kiedyś okaże się
    inaczej wiedz, że znajdziesz zrozumienie nie u zwolenniczek aborcji ale właśnie
    u tych oto dziewczyn, które łączy aborcja.
  • madzia1708 01.11.05, 19:13
    ale wiem już skąd Twoj nick
    --
    trzeba uważać z marzeniami, bo mogą się spełnić...
    Madzia1708
  • kasiarokicka 01.11.05, 19:53
    Witaj
    Przeczytałam częsc tego co napisałać. Nie wiem ile masz lat ale zachowujesz się
    jak moja 5 letnia córka a nawet gorzej, rozchisteryzowany dzieciak. Nikt ci nie
    kazał iśc do łóżka z byle frajerem, nikt nie mówił ci abyś nie stosowała
    zabezpieczeń, zyjesz w dobie XXI wieku i wiesz co to są środki antykoncepcujne,
    co to seks, ciąża itd. NIe wiem czy ktoś uczył cię i mówił ci o
    odpowiedzialności i ze za swoje błędy trzeba płacic lub je naprawiac. To
    Dzieciątko które jest w Twoim brzuszku nie jest winne temu, że się poczeło, kto
    jest jego ojcem i napewno chce życ bo pewnie juz bije mu serduszko. Chcesz aby
    ono płaciło swoim życiem za Twoje błędy? Ja mam dwie wspaniałe córki i bardzo
    je kocham - naprawdę bardzo. Z moim obecnym męzem mielibyśmy jeszcze jedno ale
    niestety moi rodzice na to nie pozwolili i bum. Teraz ja do końca życia będę za
    to płaciła moimi łzami patrząc jak rosna moje córki i to dziecko które by było
    rosło by tak samo ale go nie ma i nigdy przy mnie już nie będzie. Zastanów się
    co robisz i co jest ważniejsze, szkoła kriera, pieniądze czy tak niewinne małe
    zycie?
  • reniatoja 01.11.05, 22:19
    kasiarokicka napisała:

    > niestety moi rodzice na to nie pozwolili i bum.

    Ubezwłasnowolnili Cię? Nie zyjemy w sredniowieczu, wiesz co to prawo do
    decydowania o sobie, podobnie jak Tymczasowa wie, co to antykoncepcja i seks.
    Za każdym razem, gdy byłaś w ciąży pytałaś rodziców o pozwolenie na
    doprowadzenie do rozwiązania? To ile Ty masz lat, ze rodzice pozwalają lub nie
    pozwalają Ci mieć dzieci z własnym mężem.
  • kizdam47 02.11.05, 09:39
    Rozumiem Cię.
    Za mnie tez w sumie zadecydowali najbliżsi, osoby, które powinny mnie wspierać
    i chyba doradzać inne rozwiązanie.
    Może nie obwiniam ich za to ale mam ogromny żal - przede wszystkim za
    wspomniany brak wsparcia w trudnych chwilach.


    Co do wypowiedzi Idiotki - ktoś słusznie zauważył, że w ciągu bodajże tygodnia
    ich ton bardzo się zmienił, tzn. najpierw drżenie i strach oraz
    tytułowe "najdłuższe 120 sekund życia", a na zakończenie pobłażliwy uśmiech
    skierowany do osób, które doradzają jej utrzymanie ciąży i ostrzegają przed
    skutkami (szczególnie psychicznymi) aborcji- przypuszczam, że to efekt małego
    prania mózgu przeprowadzonego przez psychologa w klinice.

    Tymczasowa idiotko - nie życze Ci przeżywania tego, co ja czy inne kobiety
    przeżywają.

    Pozdrawiam serdecznie.


    --
    kizdam47
  • kasiarokicka 02.11.05, 21:20
    Dziękuję ci bardzo a ta Pani czepiająca się mnie wcześniej powinna wiedzieciz
    wtedy mój mąz nie był moim męzem a ja nie mogłam jeszce decydowac tak do końca
    osobie ( choć teraz wiem że mogłam) bo byłam niepełnoletnia, na garnuszku
    rodziców i zupełnie od nich zależna. Byłam młodziutka, przestraszona - a z taka
    osobą mozna zrobić wszystko. Teraz jest inaczej bo zrozumiałam swój błąd i
    bardzo droga cene za niego płacę, ale jestem teraz silna, madrzejsza i mam dwie
    wspaniałe córki z moim "obecnym" męzem. A Pani idiotka jest dorosła i jak sama
    napisała egoistyczna i jak dla mnie niedojrzała mio swojego wieku do uprawiania
    seksu, podabnie jak ja wcześniej.
  • reniatoja 02.11.05, 23:31
    Ja Cię skrytykowałam, bo potępiającym tonem piszesz do Idiotki, ze nikt jej
    nie kazał iść z frajerem do łóżka, a sama zrobiłaś to samo, wiec jakie masz
    prawo ją za to potępiać? A odczytuje potepienie w Twoich słowach. A to, czy ona
    dzis jest o te dwa czy nawet piec lat starsza, niz Ty byłaś wtedy - nie ma
    najmniejszego znaczenia.

  • olda_2 03.11.05, 01:13
    Rzeczywiście Tymczasowa , chyba przeprowadzono na Tobie pranie mózgu.
    Taki psycholog pomaga podjąc decyzje o aborcji. Ja również otrzymałam podobne
    wsparcie w klinice. "Miła i madra" pani nie próbowała mnie nawet słowem od tego
    odwieść. Jedyne pytanie zadane przez nią to dlaczego chcę to zrobić?
    Przekonała mnie , że to co robię nie jest złe i właściwie zamierzam usunąć
    kilkutygodniowe "coś tam" ... A takim pogłaskaniem po głowie było ,że mam po
    zabiegu bardzo na siebie uważać i odpoczywać kilka dni.
    Jestem bardzo pewna , że w klinice nikt Cię nie ostrzegł przed możliwymi
    skutkami psychicznymi i fizycznymi aborcji!
    Kobietą w ciąży łatwo jest manipulować .

    Życze wszystkiego dobrego i
    Pozdrawiam




  • poleczka2 01.11.05, 20:33
    Dajcie sobie spokój dziewczyny, nic się nie da już zrobić. Idiotka (to
    nawiązanie do nicka a nie wyzwisko) podjęła już decyzję na podstawie rozmowy z
    jakąś tam panią psycholog i tak zrobi. I pewnie nie będzie żałować. A jak
    będzie to pewnie i tak się do tego nie przyzna. Pozdrawiam.
    --
    mama Olusia (12.05.2002) i Nataszy (01.10.2004)i kolejnego syneczka z terminem
    28 luty 2006.
    src="<a href="bd.lilypie.com/w4kJp1""
    target="_blank">bd.lilypie.com/w4kJp1"</a> alt="Lilypie Baby Ticker"
    border="0" /></a>
  • zakreta1881 01.11.05, 22:50
    ten watek byl po to bo byly wachania...tak sadze

    i tak juz pewnie po wszystkim

    ciekawa jestem czy autorka pojawi sie jeszcze w tym watku i czy
    opisze "wrazenia"
  • redudek 02.11.05, 09:32
    Wrzuc sobię na wyszukiwarkę Aborcja i dokładnie obejrzyj!
    Chcesz żyć?,twoje dziecko zostało powołane do zycia nie zabijaj go!Tez chce
    żyć,miec mamę i jej miłosć.Zastanów się dziewczyno,bo będziesz załowac tej
    decyzji do konca życia.Jezeli nie możesz wychowac dziecka to oddaj do adopcji
    jest tyle rodzin które czekają aby pokochac maleństwo.
  • aida19 02.11.05, 10:48
    hej ja cie popieram sama wlasnie stoje przed taka decyzjacrying tez mam straszna
    sytuacje a moze jeszcze gorsza od ciebie tylko nie wiem co zrobic bo jestem
    gotowa na aborcjecryingale nie mam duzo kasy i srodkow jak mozesz to odezwij sie do
    mnie
  • utka 08.11.05, 08:33
    wiesz,
    nie moge przestac myslec o Tobie od kiedy przeczytalam te Twoja historie.
    Nie moge pojac jak mozna pod sercem nosic dziecko i wiedziec, ze za tydzien je
    sobie zabije, bo mi przeszkadza. Kurcze, juz naprawde dlugo zyje na tym
    swiecie, ale pewne rzeczy wciaz sa dla mnie zupelnie niepojete ...
    Codziennie polecam to Twoje malenstwo opiece sw. Gerarda - to patron kobiet
    oczekujacych potomstwa, szczegolny patron ... I codziennie zastanawiam sie, co
    moze byc wazniejsze w zyciu niz milosc, rodzina, dzieci. Juz nie wiem czy
    zyczyc Ci bys sie o tym na wlasnej skorze przekonala Idiotko ...
  • kizdam47 08.11.05, 10:14
    Można tak myśleć, chcociaż uważam, że zawsze towarzyszy temu duży strach i
    wielkie wyrzuty sumienia, chociaż może odezwac sie kilka głosów, że tak nie
    jest.
    Sama tak starałam sie to sobie tłumaczyć - że nie teraz, że to własnie zwykły
    zabieg niewiele różniący się od innych. Może z medycznego punktu widzenia tak
    jest rzeczywiście, ale ta świadomość, że przekreśliło się czyjeś szanse na
    życie tylko dlatego, że pojawił się w niewłasciwym czasie - jest straszna.
    Najbardziej to odczuwam, gdy patrze na moje dzieci - to mogło spotkać któregoś
    z moich żyjących synów.

    Poza tym kilka osób pisało, że fakt wejścia na to forum świadczy o jakichś
    wątpliwościach co do swoich zamiarów lub już dokonanego czynu.

    A Tymczasowa idiotka jest tego najlepszym przykładem - ale po nabiciu głowy
    przez psychologa kliniki aborcyjnej stara się nas przekonac, jak to
    wszechobecna wiara katolicka destrukcyjnie i nienowocześnie wpływa na naszą
    świadomość.

    Ja nie pochodzę z katolickiej rodziny, sama w kościele pojawiam się od
    przypadku, ale zdarzyło mi się kilka razy zostać nazwana moherowym beretem, co
    mnie nie obraża, bo wiem, jaka to wierutna bzdura.

    --
    kizdam47
  • mamaanieli 08.11.05, 20:10
    A czarni spiskowcy: katecheci, księża i zakonnice i świeccy ultrasi, aby
    pognębić "wyzwolone" kobiety, skrycie wymyślili syndrom poaborcyjn...
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • 0ania 08.11.05, 22:30
    Nie będę Cię pouczać, chwalić ani ganić! Jednak nie wiesz jak wielki ból
    towarzyszy bezpłodności! To boli o niebo bardziej niż nie chciana ciąża.
    Zastanów się póki nie jest za poźno! Potem mozesz nie mieć możliwości takiego
    wyboru!!!
  • reniatoja 10.11.05, 14:50
    Żal mi to pisać, ale już na pewno jest za późno na te apele.
    --
    Będę znowu mamąsmile
  • spokofacet 10.11.05, 22:51
    >Będę znowu
    mamąsmile

    nie chce sie narzucać, ale mamą już jesteś!
    pozdro
  • tymczasowa_idiotka 11.11.05, 20:40
    Nie zagladalam tu przez kilka dni, nie chcialam czytac tych wszystkich postow,
    bo wiele z nich bylo dla mnie naprawde obrazliwych i pomyslalam, ze w chwili,
    kiedy moje zycie jest wystarczajaco ciezkie, nie jest mi jeszcze potrzebne
    wysluchiwanie oskarzen i obelg pod moim adresem.

    Juz jest po wszystkim, juz nie jestem w ciazy.

    Jest cala masa rzeczy, ktore chcialabym napisac w odpowiedzi na oskarzenia pod
    moim adresem. Ale chyba to nie ma wiekszego sensu, bo i tak kazdy bedzie teraz
    widzial tylko ten jeden fakt- ciaza zostala usunieta, aborcja dokonana i hop na
    nia z nowymi zarzutami...

    Czuje sie dobrze. Osmiele sie nawet powiedziec, ze czuje sie bardzo dobrze.
    Moje zycie zmienilo sie diametralnie w momencie, kiedy dowiedzialam sie, ze
    jestem w ciazy. Przez pierwsze dni przechodzilam prawdziwa depresje, stad braly
    sie moje skrajne emocje i nieporadnosc. Tym bardziej, ze mieszkam za granica
    calkiem sama i wlasciwie musialam sie ze wszystkim zmagac calkiem sama. Moze
    dlatego weszlam na to forum, zeby uzyskac jakakolwiek reakcje, choc bylo to
    chyba glupie, skoro z gory zakladalam, ze nie uslysze slow otuchy. To jest
    chyba najokropniejsze w tym wszystkim- w momencie kiedy zaszlam w ciaze, ja
    przestalam istniec. Bylo tylko to 'dzieciatko' z bijacym 'serduszkiem', a co
    dalej bedzie ze mna- pal licho. Teraz juz jestem tylko pojemnikiem
    na 'dzieciatko' i mam sie godzic na wszystko, co sie bedzie dalej dzialo i
    przyjmowac to z pokora. Nikt nie pomyslal o tym, ze ja tez jestem czlowiekiem i
    ja tez chce byc szczesliwa. Dlatego moze i jestem egoistka, ale nie jestem
    gotowa na takie poswiecenia, zeby postawic na szale cale swoje dalsze zycie
    dlatego, ze popelnilam blad. Za bledy sie ponoc placi i zapewne aborcja tutaj
    byla moja zaplata, bo gwarantuje wam, ostatnie dwa tygodnie byly najwiekszym
    koszmarem mojego zycia.
    I tutaj chcialam tylko odniesc sie do jednego komentarza, gdzie ktos oskarzyl
    mnie o to, ze ide do lozka z byle frajerem i nie wiem, co to antykoncepcja. Nic
    o mnie nie wiesz, nie wiesz, kim bym dla mnie facet, z ktorym wpadlam, dlaczego
    sie rozstalismy 4 dni zanim sie dowiedzialam, ze jestem w ciazy. Wiec prosze,
    nie oceniaj mojego zwiazku i nie wypowiadaj sie na temat mojej dojrzalosci do
    wspolzycia, jesli nie znasz mnie i nie wiesz w jaki sposob zaszlam w ciaze.

    Usunelam ciaze. I co? I jestem normalna, nie odbilo mi psychicznie. Mimo
    wszystko umowilam sie na spotkanie z psychologiem juz po zabiegu, zeby z kims o
    tym porozmawiac. Ja wiem, ze wy tu widzicie cala teorie spisku i ze pani
    psycholog zrobila mi pranie mozgu, ale to jedna wielka bzdura. Ja przyszlam do
    niej bedac pewna swojej decyzji i gdyby zaczela mnie przekonywac, ze to nie
    jest dobre wyjscie, bo 'dzieciatko' i 'serduszko' to poszlabym sobie szybko i
    nigdy nie wrocila. Ona nigdy nie powiedziala mi, ze powinnam usunac ciaze.
    Powiedziala mi, ze cokolwiek zadecyduje z pewnoscia, ze tego chce, bedzie dla
    mnie dobre. Bo najgorsze to usuwac ciaze, gdy tak naprawde do konca sie tego
    nie chce. Ja to juz mowilam- ja nawet przez sekunde nie pomyslalam, ze moglabym
    urodzic to dziecko.
    Rozmawialysmy dlugo i mowilam jej o wszystkim, a przede wszystkim, ze inni
    ludzie staraja sie we mnie wzbudzic poczucie winy i wiedza najlepiej, co
    powinnam zrobic, rzucajac oskarzeniami i obelgami. A juz najbardziej
    tendencyjne stwierdzenie, to ze bede tego morderstwa zalowac do konca zycia,
    od czego po prostu dostaje juz wysypki... I tutaj powiedziala mi sluszna rzecz,
    ktora i tak wiem, ze obrobicie po swojemu i oskarzycie wstretna pania psycholog
    o pranie mozgu...ale gdyby wszystkie kobiety po aborcji konczyly ze zjechana
    psychika to zawod psychologa bylby najlepiej oplacalnym zawodem na swiecie,
    kliniki roslyby jak po deszczu i musialyby byc otwarte 24h na dobe z wielkimi
    kolejkami. Poniewaz dziennie na swiecie usuwa ciaze setki tysiece kobiet i
    gdyby one wszystkie mialy skonczyc z problemami psychicznymi to bylyby nas
    miliony i bylaby to swiatowa epidemia. I jeszcze powiedziala mi, ze tak
    naprawde wiecej do niej przychodzi kobiet z depresja poporodowa niz
    poaborcyjna. Ja wiem, ze i tak wiekszosc osob to zakwestionuje i powie, ze to
    bzdury. Coz, kazdy z nas wierzy w to, co jest dla niego najwygodniejsze.

    W kazdym badz razie ja usunelam ciaze i zyje dalej. Zmienilo sie kilka rzeczy w
    moim zyciu, wlasciwie wszystko wyglada teraz inaczej niz dwa tygodnie temu. Ale
    nauczylam sie z tego wiele, wyciagnelam wnioski i czuje potrzebe zmian,
    poprawy. Chce isc do przodu i cos robic ze soba i chce byc szczesliwa.

    Ja wiem, ze dla was to i tak jest niepojete. Ale przynajmniej chce, zebyscie
    uswiadomili sobie, ze takich kobiet jak ja jest mnostwo. Dokonujemy zabiegu, a
    potem zycie toczy sie dalej. I nazywajcie sobie mnie jak chcecie, rzucajcie
    obelgami i wyrzutami, ale juz po fakcie, ja usunelam ciaze a w miedzyczasie
    zrobilo to mnostwo innych kobiet. I nic na to nie poradzicie krzyczac, tak jak
    ja nie przekrzycze wam swoich racji.

    Dziekuje za wszystkie komentarze, czy te zwykle, czy te niemile. Sporo
    grzebalam w internecie, zeby dowiedziec sie o abrocji w Polsce i wiem jedno- to
    niesamowite, jak niewiele ludzie o tym wiedza, a czasem wrecz scianajace z nog,
    jakie ludzie maja o tym pojecie. Najbardziej przeraza mnie to, co dzieje sie w
    podziemiu aborcyjnym, te wszystkie piwniczne zabiegi, ktore zagrazaja zyciu i
    zdrowiu kobiet. Bo one beda to wciaz robic tak czy siak.

    Pozdrawiam was wszystkich i przyrzekam, ze jak juz w koncu mi psychicznie
    odwali to przyjde tu, zeby sie pochwalic i zebyscie mogli powiedziec: a nie
    mowilam/em! A masz tu swoja kare za zle czyny!
  • spokofacet 11.11.05, 22:31
    nikt ciebie tu nie potepił i nie potępi; nikt tu nie jest tak odważny, żeby to
    robić, co najwyżej oceniany był twój zamiar aborcji, który stał sie faktem. To
    forum jest bardzo specyficzne. zgodze sie z toba, ze ludzie wiedza o aborcji
    mało, tak samo jak wiedza o płodności. czasami wchodza tu nowicjusze, zobacza
    kilka zdjeć abortowanych płodów, poczytają opinie dziewczyn, które chca zobić
    aborcję i doznaja wielkiego szoku, niekiedy dopisujac cos nieodpowiedzialnego,
    obraźliwego, ale to łatwo można rozpoznać, to mniejszość. Takie osoby bardziej
    okazują w ten sposób swoje uczucia nieprzyjemne niż obrażaja.

    Myśle ze wiekszosć osób piszacych tutaj pro-life, zna dośc dobrze problem
    aborcji, problem niespodziewanej ciązy itd.. to nie jest tak, ze zaslepieni
    ideologia obrażają i walcza dla samej walki.

    tu chodzi po prostu o zycie. TWOJE, moje, moich dzieci, tych dzieci ktore
    dopiero sie poczną... i o wszystkie relacje miedzy ludzmi. ja tez chce byc
    szczesliwy, chce zeby moje dzieci byly szczesliwe, chce zebys ty byla
    szczesliwa. wiem ze to da sie zrobic tylko miloscia, zadna wojna, zadna
    eksterminacja, przemoc nie przyniosla nikomu milosci i szczescia...

    a juz na pewno nikt nie bedzie mial dzikiej satysfakcji, kiedy tu wrocisz w
    jakimkolwiek stanie, bo kazdy z nas jest troche "psychicznie odwalony", w
    koncu, wszyscy ktorym dane jest zyc na ziemi to tylko OCALENI, nieprawdaż ?
  • tymczasowa_idiotka 12.11.05, 01:15
    spokofacet, madrze gadasz, wiesz... ja tylko chce, zeb nikt mnie nie potepial,
    bo to moje zycie i moje czyny, a ja rozumiem, ze sa ludzie, dla ktorych moje
    dzialania sa niepojete... i to przede wszystkim chcialam uslyszec, ze kazdy z
    nas ma swoje grzechy na sumieniu i nie warto negowac innych, gdy samemu ma sie
    trupy w szafie.
  • kizdam47 11.11.05, 22:39
    Szkoda słów...

    Ale najbardziej szkoda mi Twojego dziecka. [*][*][*]

    Przynajmniej nie wchodź tu więcej i nie drwij sobie z cudzych uczuć.
    --
    kizdam47
  • trollolap 12.11.05, 00:12
    tymczasowa_idiotka napisała:

    > Ja wiem, ze dla was to i tak jest niepojete. Ale przynajmniej chce, zebyscie
    > uswiadomili sobie, ze takich kobiet jak ja jest mnostwo.
    > Dokonujemy zabiegu, a potem zycie toczy sie dalej.
    > I nazywajcie sobie mnie jak chcecie, rzucajcie
    > obelgami i wyrzutami, ale juz po fakcie, ja usunelam ciaze a w miedzyczasie
    > zrobilo to mnostwo innych kobiet.
    > I nic na to nie poradzicie krzyczac,
    > tak jak ja nie przekrzycze wam swoich racji.

    Dlaczego od razu krzyczeć?
    Rzadko się zdarza, żeby po popełnieniu jakiegoś czynu życie przestawało się
    toczyć dalej dla tego, kto go dokonał, więc nie ma się czemu dziwić.

    Czy chciałaś w tym swoim długim liście przekazać coś konstruktywnego innym, czy
    napisałaś go, żeby czegoś się dowiedzieć, szukasz porady, itp?

    Pzdr,
    trollołap
  • tymczasowa_idiotka 12.11.05, 01:01
    Hm, napisalam ten podsumowujacy komentarz bo jakby nie bylo to ja jestem
    autorka tego postu i ktos sie nawet dopytywal, czy podziele sie 'wrazeniami'.
    Nawet jesli mialam cos do przekazania to na pewno spadlo to na nieplodna
    glebe... Ja tylko chcialabym, zeby ludzie zrozumieli wreszcie, ze sa tez inni
    ludzie, ktorzy mysla inaczej. I zeby wreszcie zlamac ten idiotyczny mit o
    abrocji, ze my wszystkie konczymy w wariatkowie i nasze zycie zmienia sie w
    koszmar. Ja wiem, czasem sie zmienia. Ale mnostwo, mnostwo razy nie. I tylko
    chcialam, zeby ludzi zdawali sobie z tego sprawe i nie zapodawali tandetnych
    tekstow o morderstwach i koszmarach, ktore beda mnie dreczyc cale zycie.

    Kazdy z nas jest inny. Masa ludzi nie rozumie mnie i tego co ja zrobilam. Ja
    nie rozumiem masy innych ludzi, ktorzy osadzaja mnie i mowia mi jak zyc, kiedy
    ich wlasne zycia sa nieraz o wiele bardziej popieprzone niz moje. Chcialam sie
    dowiedziec, czy ktos potrafi prowadzic dialog, nie klocic sie i obrzucac
    obelgami. Ale do tego nam jeszcze duzo dalej niz blizej.

    Jak dla mnie to byla bardzo duza lekcja tolerancji. I nauczylam sie zbywac pol-
    usmieszkiem osoby, ktore najchetniej wyciagnelyby piesci jako swoj argument. Ja
    patrze na swiat inaczej, wy inaczej, zrozumcie to. Tylko to chcialam osiagnac.
  • trollolap 12.11.05, 08:51
    tymczasowa_idiotka napisała:

    > Hm, napisalam ten podsumowujacy komentarz bo jakby nie bylo to ja jestem
    > autorka tego postu i ktos sie nawet dopytywal, czy podziele sie 'wrazeniami'.
    > Nawet jesli mialam cos do przekazania to na pewno spadlo to na nieplodna
    > glebe... Ja tylko chcialabym, zeby ludzie zrozumieli wreszcie, ze sa tez inni
    > ludzie, ktorzy mysla inaczej.

    Ja myślę, że oni doskonale o tym wiedzą.
    Nie jest na świecie tak, że każdy, kto cokolwiek zrobił dobrego lub złego,
    będzie o tym zawsze pamietał. Wielu ludzi nie pamięta tego, co zrobili dobrego,
    bo uważają, że to, co zrobili jest normalne i nie chcą sobie tym zawracać
    głowy - i wtedy jest to pokora, a wielu innych nie pamięta tego, co zrobili
    złego, bo uważają, że to, co zrobili jest normalne i nie chcą sobie tym
    zawracać głowy - i wtedy jest to buta.
    To są jednak dwie marginalne skrajności. W ogromnej większości ludzie jednak
    nie są aż tak skrajni i większość z nich pamięta o tym, co zrobili - jeżeli
    zrobili coś dobrego, to się cieszą, a jeżeli coś złego, to się martwią.

    > I zeby wreszcie zlamac ten idiotyczny mit o
    > abrocji

    Czy to jest coś dobrego?

    Pzdr,
    trollolap
  • spokofacet 12.11.05, 10:12
    >Chcialam sie
    dowiedziec, czy ktos potrafi prowadzic dialog, nie klocic sie i obrzucac
    obelgami. Ale do tego nam jeszcze duzo dalej niz blizej.

    >Jak dla mnie to byla bardzo duza lekcja tolerancji. I nauczylam sie zbywac pol-
    usmieszkiem osoby, ktore najchetniej wyciagnelyby piesci jako swoj argument. Ja
    patrze na swiat inaczej, wy inaczej, zrozumcie to. Tylko to chcialam osiagnac.

    mysle ze tego nie osiagnelas i nie osiagniesz. prowadzenie dialogu nie polega
    na tym, ze akceptuje sie wszystko po to zeby miec "dobre samopoczucie", w
    dialog wpisana jest takze kostruktywna kłótnia, przekazywanie informacji, ze
    nie toleruje sie jakiegoś czynu itd. powiem ci, ze po twoich doswiadczeniach
    dokonania aborcji i "uswiadamianiu" innych, z calym szacunkiem do twojej osoby,
    nie przybylo mi madrosci, moj stosunek do zycia ludzkiego tez nie zmienil sie.

    w swoich postach ciagle piszesz ze ktos cie obrzuca obelgami, tylko ze ich tu
    nie ma; a wg mnie natomiast obelga jest to jak potraktowalac swoj zlepek
    komorek, przerywajac proces ciazowy i cynicznie nazywajac to bijace serduszko w
    pudelku. co teraz jest w tym pudelku?... czasem w takich sytuacjach trzeba
    powiedziec trudna prawde: koszmarne.

    mimo wszystko z calego serca zycze ci abyc znalazla kogos kto cie pokocha i
    abys ty takze kochala, abys juz nie musiala siebie nazywac idiotką.
  • genepis 12.11.05, 11:51
    spokofacet napisał:

    > w swoich postach ciagle piszesz ze ktos cie obrzuca obelgami, tylko ze ich tu
    > nie ma; a wg mnie natomiast obelga jest to jak potraktowalac swoj zlepek
    > komorek,

    Pisałąm to juz w innym wątku, ale wpiszę i tu:
    Stanowczo protestuję przeciwko nazywaniu dziecka "zlepkiem" nawet w dobrej
    wierze. Jest to merytoryczny błąd ponieważ embriologia w ogóle nie stosuje
    takiego pojęcia. Słownik języka polskiego zlepej definiuje jako: "zlepek m III,
    D. ~pku, N. ~pkiem; lm M. ~pki
    «coś zlepionego z różnych substancji, z różnych cząsteczek»
    Masa była zlepkiem gliny i gipsu."

    Nie ma czegoś takiego jak zlepek komórek. Od samego początku komórki ukladają
    sie według z góry ustalonego wzoru, kazda ma tam swoje miejsce i każda zna
    swoje zadanie. Wiadomo gdzie dana komórka powędruje, ile będzie żyła, jakiej
    tkance, czy jakiemu narządowi da początek. Mówienie "zlepek" świadczy o
    kompletnej ignorancji i niedouczeniu.

    Uważaj na słowa spokofacet. To, jak coś nazywasz, tak jest traktowane. I nie
    jest dobrze przejmować błedną terminologię, bo w ten sposób tylko ją utrwalasz
    a celu (większej zrozumiałosci wypowiedzi) nie osiągasz.
    Co do tymczasowej idiotki - może nieuważnie czytałam wątek, ale nie zauważyłam
    by Cię ktokolwiek obrzucił obelgami. Raczej starano sie potraktować Ciebie z
    wielką delikatnościa, a że się nie zgodzono z Twoją decyzją... Czy akceptujesz
    tylko tych, którzy myślą dokładnie jak Ty?

    genepis
    --
    Różnica między głupim i garbatym polega na tym, że garbaty wie, że jest garbaty
  • spokofacet 12.11.05, 22:19
    no widzisz tymczasowa i ja dostalem opierdziel od genepis. a taki chcialem byc
    empatyczny.

    .... bo ja wogóle nie chce walczyć i przekrzykiwać sie, że dziecko poczęte to
    po prostu male dziecko, które nie może wyrazić swego zdania, wypisywać opinii
    na forach...
    zdaje sobie sprawe z trudności sytuacji: niska świadomość wśród ludzi o
    embriologii, ontogenezie; choć tendencja jest wzrostowa, bo przed wakacjami
    czytalem wyniki badań, iz juz 60% Polaków nie popiera aborcji na żadanie i
    tzw. "względów ekonomicznych". coś w tym jest, nie od razu świat potępił
    niewolnictwo, rasizm. Aby całkowicie zostały potepione takie wynaturzenia jak
    abortowanie dzieci, eutanazja starców potrzeba jeszcze czasu (niestety!).

    ktoś tu kiedyś napiasł, że najważniejsza jest miłość i ja sie z tym zgadzam,
    wszystko bez miłosci sie pierniczy.
  • olda_2 12.11.05, 00:35

    jesli rzeczywiście wyglądała Twoja rozmowa z psychologiem tak jak piszesz i
    jesli powiedziała Tobie : "że cokolwiek zadecydujesz z pewnością , że tego
    chcesz , będzie dla Ciebie dobre . Bo najgorsze to usuwać ciąże gdy tak
    naprawdę do końca się tego nie chce" to przepraszam
    w takim razie to mnie zrobiono pranie mózgu w klinice aborcyjnej
    gdybym ja usłyszała takie słowa i inne rzeczy o których piszesz ,prawdopodobnie
    podjęłabym inną decyzję
    przynajmniej dałoby mi to do myślenia...
    pisałam o tym , że przeprowadzono na Tobie pranie mózgu ponieważ sama tak się
    czuję do teraz , ja tego doświadczyłam
    nie wspominam dobrze tej jedynej rozmowy , która trwała zaledwie kilka minut
    (wieksza połowa to na temat jak zamierzam się zabezpieczać po aborcji) a po
    niej bezpośrednio zabieg (żadnych więcej rozmów z psychologiem)


    tymczasowa
    niech Ci się wiedzie...


  • tymczasowa_idiotka 12.11.05, 00:49
    wiesz, olda, ja sama chcialam porozmawiac z psychologiem po zabiegu i to ja
    mialam mase pytan, a ona wysluchiwala mnie i tylko probowala mnie uspokoic (bo
    przeciez nie od tego ona tam jest, zeby mie jeszcze wyrzucac, ze po cholere to
    zrobilam) i ogolnie rozmowa wplynela na mnie bardzo pozytywnie i kojaco.
    Gdy powiedziala mi, ze najgorsze to usuwac ciaze gdy tak naprawde sie tego nie
    chce, chodzilo o kobiety, ktore potem cale zycie maja wyrzuty i zaluja tego. A
    jak ja to juz napisalam, nie mialam nawet cienia watpliwosci, ze chce usunac ta
    ciaze, dlatego ona powiedziala, ze przekonywanie mnie w tym momencie, ze ciaza
    to najpiekniejsza rzecz na ziemi zadzialalaby na mnie jak plachta na byka i
    tylko bym sie wkurzyla, nic wiecej. Nie bylo takiej osoby na ziemi, ktora
    moglaby mnie przekonac, ze powinnam zrobic inaczej. I nie zaluje swojej dezycji
    ani troche, nie zalowalam jej nawet przez ulamek sekundy. Te dwa tygodnie ciazy
    traktowalam jak chorobe, nie bylo nikogo na swiecie, z kim moglabym sie
    podzielic ta nowina i kto moglby sie tym cieszyc- juz sama ta swiadomosc jest
    okropna i wiele osob nie wie, jak to jest, gdy wychodzic z testem ciazowym z
    ubikacji i jestes sama w domu i wiesz, ze komukolwiek o tym powiesz, kazdy
    bedzie ci tylko wspolczul.
    Ja mialam dosyc tej ciazy, tego, ze plakalam w samotnosci, rzygalam w
    samotnosci i nie bylo nikogo obok mnie, kto moglby mi pomoc. Pewnie tego nie
    zrozumiecie, ale dla mnie to bylo jak powrot do normalnego zycia. I naprawde
    czuje ulge.

    A jesli ktos uwaza, ze bluznie i ranie uczucia innych- to jest moj post i nikt
    nie kaze wam go czytac. Poza tym nikt mnie tutaj nie szczedzil...

    dzieki olda, ja wlasnie chcialam, zeby ktos zauwazyl, ze JA tez biore w tym
    wszystkim udzial.
    Pozdrawiam
  • olda_2 12.11.05, 09:25
    tymczasowa
    a gdybyś miała kogoś na świecie, z kim mogłabyś podzielić sie tą nowiną i kto
    mógłby się tym cieszyć i by Ci nie współczuła... to wtedy może miałabyś cień
    wątpliwości? może zawachałaśby się przez ułamek sekundy??
  • olda_2 12.11.05, 15:32
    no tak nie doczytałam , poprostu "nie było takiej osoby na ziemi , która
    mogłaby Cię przekonać, że powinnaś zrobić inaczej " nie było i nie bedzie bo i
    tak zrobiłabyś to i tak ...

    byłaś pewna , że tego chcesz i już
  • redudek 12.11.05, 08:19
    Szkoda że twoje dziecko(*)nie czuje się już dobrze tak jak ty teraz!
    Wyrzuciłaś je z ciepłego brzuszka gdzie było bezpieczne u "mamy".
    Ile te biedactwo wycierpiało zanim go wyrwali siłą ,płakać się chce.
  • kizdam47 12.11.05, 08:54
    No tak, Redudek, ale nie każdy ma ochotę być "pojemnikiem na dzidziusia z
    bijącym serduszkiem" - słowa autorki wątku.

    Durnie to wszystko jest urządzone, że czasami kobiety są zmuszone są - różnymi
    okolicznościami - do usunięcia ciąży. Ale Idiotka ma rację, że tak po prostu
    jest. I zdaję sobie sprawę - i naprawdę rozumiem, że dla kogoś takiego to tylko
    wielka ulga, ale ze względu na moje przeżycia denerwuje mnie jej kpiący toni
    sugerowanie, że z moim rozumowaniem to kierunek - wariatkowo.
    --
    kizdam47
  • tymczasowa_idiotka 12.11.05, 14:34
    Kizdam, przepraszam jesli urazilam Twoje uczucia. Wiem, ze czasem uzywam za
    mocnych slow i ze czasem nie panuje na emocjami i palne cos, zupelnie nie
    myslac o tym, co ktos inny moze poczuc.
    Rozumiem, ze Twoje przezycia i odczucia po nich sa inne niz moje i ty odczuwasz
    to duzo bolesniej ode mnie. Jeszcze raz przepraszam.
  • tymczasowa_idiotka 12.11.05, 14:41
    Redudek, ja cie prosze, to jest wlasnie to, przy czym mi rece opadaja.
    Doskonale dobrane slownictwo, zeby podkreslic dramatyzm calej sytuacji...
    Zarodek mial 13mm gdy jak to nazwales 'wyrywali go sila' i zapewniam cie, ze
    sie niewiele wycierpial. Jesli chciales tym wzbudzic we mnie poczucie winy, to
    sie nie udalo, ale moze innych to akurat bardzo poruszy...
  • spokofacet 12.11.05, 22:32
    no to mamy pierwszy sukces tego watku! tymczasowa napisala z wlasnej woli o
    zarodku i ze "niewiele wycierpial", czyli jednak cierpial, chocby niewiele.
    (oczywiscie czepiam sie słowek jak kazdy samiec.)

    a wiec to nie był zlepek tylko zarodek, embrion, organizm ludzki. to sie nazywa
    postęp.
    czasami mam wrazenie, przy podobnych watkach, ze to jakas komisja sledcza
    dochodzaca do prawdy. przez chwile sie poczulem jak tomasz nałecz albo roman
    giertych smile
  • tymczasowa_idiotka 13.11.05, 01:13
    spokofacet, jestem zbyt leniwa, zeby przejrzec jeszcze raz moje wszystkie
    posty, ale jestem przekonana, ze ja nigdy nie uzylam slowa 'zlepek'. Jesli sie
    myle, to prosze o cytat, wtedy chetnie przyznam sie do bledu. Ja z tego co
    pamietam, do poczatku mowilam zarodek...

    A dzis wyszlam z domu z zamiarem, zeby sie upic. Tak po prostu, tak jak to
    robilam kilka tygodni temu, ze szlam z kolezankami, wypijalam pare drinkow,
    bylo smiesznie i swiat na ta jedna chwile sie zmienial. A dzis pilam i pilam,
    sama nie wiem, ile tych drinkow wypilam- i nic. Po prostu nie moglam sie upic,
    az w ktoryms momencie po prostu wyszlam i poszlam do domu, bo cala ta impreza
    to byla jakas farsa. To glupie, ale czuje sie inna osoba, slucham opowiesci
    kolezanek o tym, jak to inna tam powiedziala, ze ta ma brzydka spodnice i mysle
    sobie, ja piernicze, jak wy mozecie rozmawiac o takich bzdetach jak na swiecie
    jest tyle powazniejszych spraw niz to...
    Przeraza mnie to, ze nagle wszystko stalo sie niczym w porownaniu do tego, co
    wydarzylo sie z moim zyciu. I do tego wszystkiego juz nawet upic sie nie umiem.
  • mamaanieli 13.11.05, 10:09
    "I do tego wszystkiego juz nawet upic sie nie umiem."

    Och, współczuję Ci serdecznie, Idiotko... Taka strata...

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • tymczasowa_idiotka 14.11.05, 00:21
    A ten komentarz to ni przypial ni przylatal...
    Chyba przeczytalas z mojego tekstu tylko ostatnie zdanie i sie do niego
    przyczepilas. Myslisz, ze ja oczekiwalam od kogos wspolczucia w tak trywialnym
    temacie, jak to, ze sie po prostu nie moglam upic? Nastepnym razem, jak
    bedziesz chciala byc cyniczna, to przynajmniej przyczep sie do czegos, co
    wymaga cynicznego komentarza.
  • akiel_idi_farm 13.11.05, 11:46
    W sumie to co piszesz to jest wlasnie pocieszajace - mimo, ze czujesz sie teraz
    dobrze, jak uzdrowiona po dwoch tygodniach choroby, mimo, ze nie zalujesz, ze
    wiesz iz uczynilas dobrze, to przynajmniej pare rzeczy Ci sie
    przewartosciowalo. Mowie, ze to dobrze, bo sa ludzie, dla ktorych długosc
    spódnicy była i pozostała najważniejszym problemem dnia codziennego - tak przed
    jak i po aborcji. Znam takie osoby. Nie winie ich za to. Po prostu stwierdzam
    fakt, ze tak jest. U Ciebie jest nieco inaczej i to jest dobre.
  • tymczasowa_idiotka 14.11.05, 00:37
    Wiesz, ja sie naprawde wiele nauczylam przez to wszystko i w przeciagu dwoch
    tygodni moje zycie zmienilo sie diametralnie. Bo to jest tak, ze gdy innym
    przytrafialy sie zle rzeczy to ja bylam pelna wspolczucia, ale gdzies tam w
    srodku nie uswiadamialam sobie tego, ze mi tez moze sie to przytrafic i ze nie
    mam jakiegos cudownego amuletu, ktory uchroni mnie przed tym wszystkim. Bo
    jeszcze kilka tygodni temu przez mysl by mi nie przeszlo, ze dokonam aborcji. I
    teraz mysle sobie o tych wszystkich innych rzeczach, o tym, ze mloda kolezanka
    niedawno zmarla na raka, ze maz innej odszedl do kochanki i zostawil ja sama z
    dzieckiem, ze kogos zgwalcili... I teraz wiem, ze mnie to wszystko tez moze
    spotkac, ze nie mam wylacznosci na szczescie, dlatego chce teraz moje zycie zyc
    inaczej. Juz teraz wiele sie zmienilo i wiem, ze to dopiero poczatek. Taki kop
    w zadek spowodowal, ze wzielam rozped...
  • spokofacet 13.11.05, 23:13
    masz racje. nie uzylas slowa zlepek. wiecej, pisalas: "ciąża", "dziecko".

    powiem ci, ze jakies 10 lat temu bywalem w szwecji, wtedy to byl dla mnie raj,
    dobrze mozna bylo zarobic i pożyc w "normalnym swiecie": centra handlowe,
    dyskoteki, multikina, lunapark w Tivoli, ludzie usmiechnieci, kulturalni itd.
    oczywiscie z polakami przebywalem jak najczesciej bo szwedziochy zimni i
    zamknieci. sporo czasu uplynelo zanim zobaczylem wielka pustke w sercach tych
    ludzi - szwedow i zeszwedzialych polakow. moi rowiesnicy tam mieli problemy,
    ktorych nie rozumialem, myslalem ze to ja jestem nienormalny, ze jestem
    opozniony w rozwoju. z czasem docieralo do mnie, ze szwecja to bogaty kraj
    ogromnie kochajaca przyrode, zdrowie, wspierajaca uciemiezonych obcokrajowcow,
    dbajaca o glodujacych afrykanczykow, ale z rozwalonymi wiezami rodzinnymi,
    brakiem milosci, hedonistyczna i tolerancjonistyczna - wlasnie kazdy robil to
    co chcial. i tam tak naprawde spotkalem pierwsze osoby, dziewczyny w wieku 18,
    20 i troche wiecej, ktore mialy na swoim koncie aborcje, czasem kilka.
    widzialem jak wyglada ich zycie, relacje z najblizszymi; na zewnatrz usmiech i
    kulturka a w srodku pustka duchowa. nie wiem jak jest teraz w holandii czy
    szwecji ale pewnie nie lepiej, nie bywam juz za granica.

    nie wiem po co ci to pisze moze tez powinienem sie upic...
  • tymczasowa_idiotka 14.11.05, 00:54
    Hm, zaczelam pisac w tym samym temacie, ale w polowie pomyslalam sobie, ze to
    chyba bylaby hipokryzja. Bo sama wlasciwie nie wiem, czy w jakims stopniu nie
    stalam sie troche tak jak Ci ludzie tutaj, prowadzacy konsumpcyjny styl zycia.

    A z tym upijaniem sie to chyba dam sobie spokoj i przerzuce sie na herbate z
    cytryna.
  • reniatoja 14.11.05, 14:52
    Spokofacet, dlaczego uzywasz takiego pogrdliwego slownictwa: szwedziochy
    (jak "szczochy"), zeszwedzialych (jakbyś mówił "zeszmaciałych") - to zamierzona
    pogarda?
    --
    ~^~***smile***~*~~
  • spokofacet 14.11.05, 23:21
    zadna pogarda. jesli ktos sie poczul urazony to przepraszam! przebywajac w
    szwecji jakos tak sie mowilo wsrod Polakow (byc moze wlasnie troche pogardliwie
    i z gory)i nie zwracalem uwagi na to. moze rzeczywiscie nienajlepiej to wyglada
    w tekscie. stare dzieje i stare nawyki!
    oczywiscie pelen szacunek dla Szwedek i Szwedów!

    felot! jag alskar sverige!

  • kasiunia.fm6 14.11.05, 15:12
    tymczasowa, w Twoich postach widze wielkie rozżalenie, no ale może i ja bym tak
    zareagowała gdybym przeczytało takie komentarze po swoim adresem. To przykre,
    że zdecydowałabys się na aborcje. Rozumiem ludzi którzy oburzają się na to ,
    niejednokrotnie chodzi tu o fakt niesprawiedliwości Bożej (ty nie chiałaś
    dziecka a je miałaś a inne chca a nie mogą), spróbuj ich zrozumieć. Staram się
    też i Ciebie zrozumieć, choc nie jestem zwolenniczką aborcji i nie wiem czy bym
    się zdecydowała na nią, ale jak piszę nie wiem. Nie znam całej Twojej sytuacji
    dlatego Cie nie oceniam. Jest mi poprostu strasznie przykro w
    imieniu "dzieciątka" i "serduszka" o którym piszesz z takim przekąsem. No ale
    cóż nie usprawiedliwiam Cię ale też nie potepiam w swoich oczach. Życze
    powodzenia i obyś więcej tak ważnych błędó jak niechiana ciąża, nie popełniałą.
    Powodzenia!
  • tymczasowa_idiotka 14.11.05, 21:01
    Dziekuje Kasia, ja wlasnie tego chce. Nie tego, zeby osoby przeciwne aborcji
    zaczely przyklaskiwac mojej decyzji, ja rozumiem, ze ich to bulwersuje. Ale to
    nie znaczy, ze musze slyszec komenatarze w stylu redudka- idz, chlej i dalej
    dawaj dupy... dobra, ja zrobilam cos, czego znaczna wiekszosc ludzi nie bedzie
    popierac, ale czy tym samym zasluzylam sobie na pogardliwe traktowanie?
    Ja nie mowie innym jak zyc, bo skad ja do cholery mam wiedziec, skoro sama
    swojego zycia nie moge pozbierac do kupy? I zaloze sie, ze wiele z osob
    krytykujacych mnie tak naprawde ma niezle zwichrowane zycie, ale ja nie bede
    ich za to wyzywac, bo co ja o tym wiem?

    Dziekuje Ci za ten komentarz, bo byl jednym z niewielu bez zlosci i wyrzutow. W
    pelni rozumiem, ze negujesz moja decyzje, ale przynajmniej masz odwage
    przyznac, ze nie kazdy musi myslec tak jak ty, podczas gdy wiele osob mysli, ze
    ma wylacznosc na prawde i jesli tak mysla- to tak wlasnie jest.
  • trautlusia 15.11.05, 15:50
    tymczasowa idiotka powiedz po co wogole pisałas na forum skoro bylas
    zdecydowana na zabieg i po co teraz piszesz? Nie rozumiem jesteś w 100 %
    przekonana że zrobiłas dobrze i ok jak twierdzisz twoje zycie Twoj brzuch -
    masz prawo. To po co nadal tu siedzisz czego szukasz czyzby potwierdzenia ze
    dobrze zrobilaś? Może jednak podśwadomie wcale nie jestes tego taka pewna i
    dlatego Towja obecność tutaj! Jezeli w 100% jestes pewna swojej decyzji to idź
    i żyj dalej tak jak chcesz i nie szukaj na tym czy innym forum potwierdzenia że
    słuszną decyzję podjęłaś, bo po co przecież Twoje egoistyczno-konsumpcyjne
    podejście do zycia "rozgrzeszyło" Cie z tego co zrobiłas po co wspominać nie
    lepiej zapomnieć.
    --
    Trautlusia
  • reniatoja 15.11.05, 17:14
    Ja mysle, ze nie mozna tak upraszczac: JAk wiesz ze zrobilas dobrze to idz i
    zyj dalej a nie pisz tutaj, a jak nie wiesz to tutaj pisz. Mysle, ze nawet
    jesli Idiotka wie, ze zrobila dobrze, to nie bylo jej latwo to zrobic. Nawet
    jesli nas tu przekonuje, ze nie odczuwa zadnego zalu aniwatpliwosci, to
    prawdopodobnie jakies sa, bo nie wierze, ze ktokolwiek moze usunac ciaze i
    naprawde traktowac to jak wyborowanie zeba i zalozenie plomby. NAwet
    najbardziej zlaicyzowany czlowiek, ktory aborcje traktuje jak antykoncepcje, ma
    jakis dylemat z tym zwiazany. Dlatego z pewnoscia Idiotka tu pisze - bo mimo,
    iz wie, ze nie miala innego wyjscia, mimo, iz to bylo dla niej dobre i jedyne
    wyjscie, to nie bylo to rownoczesnie czyms latwym prostym i przyjemnym. Jest
    jej teraz dobrze, jest spokojna, ale pozostala rysa. To oczywiste. Dlaczego
    wiec bronic jej pisac tutaj? Niech pisze. Ubolewam nad tym, ze nie ma szans
    uratowac zadnego dziecka skazanego na aborcje, ze nie udalo sie uratowac i tego
    dziecka, ale z drugiej strony nie widze tez powodu, zeby wyganiac stad kobiete,
    ktora wybrala takie wyjscie. To w koncu forum wlasnie dla niej.
    --
    ♫ ♪♫ ♫ ♪maluteczek mój lala ♫ ♪♫ ♫♪♫ ♪
  • utka 14.11.05, 11:16
    Pewnie jestem jedyna lub jedna z niewielu osob, które oplakuja smierc tego
    malenkiego czlowieka ... a taka mialam nadzieje, ze jednak wezmiesz
    odopowiedzialnosc za to dziecko i wybierzesz MILOSC ............
    Strasznie, niewyobrazalnie mi smutno i przykro .............

    Ps. Szczescia nigdy nie zbuduje sie na cudzym nieszczesciu i krzywdzie.
    Wszystko zawsze będzie tylko pozorne.

    Nie wiem czego Ci zyczyc

    pozdrawiam
  • reniatoja 14.11.05, 15:04
    Nie opłakuję tego dziecka, to prawda. Uderza mnie jednak to, jak jestesmy tu
    niemalże naocznymi swiadkami usuwania ciaży. Na innym forum jest watek kobiety,
    która tez "mysli" o aborcji - tak pisała 9 listopada. Na razie ona milczy,
    myślę, że odezwie się dopiero jak juz bedzie po. Tak jak zrobiła Idiotka. Tak
    jak kiedys zrobiła inna dziewczyna z tego forum. To jest tragiczne - nie ma
    szans powstrzymac kobiety przed aborcją, jeśli ona się na to zdecyduje. Prawo,
    które pozwala na aborcję tez jest tragiczne - traktuje te nienarodzone dzieci
    jak smieci, dopoki sie nie urodza sa po prostu nikim, nic ich nie chroni,
    wszystko zalezy od postanowienia kobiety, ktora jest w ciazy. Moje dziecko tez
    jest tylko pecjalem dla mojego lekarza - nie zadnym czlowiekiem: o ile bede
    miala humor je zatrzymac to bedziemy nad nim skakac i robic mu wszelkie
    badania, zeby miec pewnosc ze jest zdrowe. Jesli zas powiem lekarzowi wie pan
    co, rozmyslilam sie, to bez mrugniecia okiem zrobi mi skrobanke. Czy to nie
    jest przerazajace? Kiedy ten zarodek staje sie wiec czlowiekiem i nabywa prawa
    do takiej samej ochrony jak noworodek? Wczesniaka urodzonego w 19. tygodniu nie
    wolno zabic, czy nawet zostawic na pastwe losu, tylko trzeba ratowac mu zycie
    bez wzgledu na koszty. To samo dziecko, ktore jest w brzuchu mozna bez problemu
    zlikwidowac i nikt nie ponosi za to konsekwencji. Czy zatem to dopiero porod
    daje nam prawo do zycia, ktorego nikomu nie wolno pogwalcic?
    --
    ~^~***smile***~*~~
  • madzia1708 14.11.05, 16:29
    masz rację Reniatoja. Nic nie możemy zrobic, a każda, która palnuje to zrobić
    pisze tu po to, żeby przeczytac chociaz jeden post, ze to jednak nie jest złe i
    ze to tylko zwykły zabieg, taki tam sobie wrzodzik, nikomu nie potrzbny

    Jak Maluszek się miewa? I jak Ty się czujesz?
    --
    trzeba uważać z marzeniami, bo mogą się spełnić...
    Madzia1708
  • spokofacet 14.11.05, 23:56
    prawo jest nieprecyzyjne, sprzeczne i niekonsekwentne. Konwencja o Prawach
    Dziecka mowi ze dziecko to istota ludzka ponizej 18 roku życia. Konstytucja tez
    daje prawo do zdrowia, zycia, ochrony itd. "ustawa o planowaniu rodziny,
    ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży" już
    jest precyzyjniejsza, ale pełna sprzecznosci, juz nawet w samej nazwie. ale
    przynajmniej tam dobitnie jest powiedziane "Art. 1. Prawo do życia podlega
    ochronie, w tym również w fazie prenatalnej w granicach określonych w
    ustawie" . Podobno na 6 ekspertyz wystawionych tej ustawie przed glosownaiem w
    sejmie 4 mowily ze sa sprzeczne z konstytucja. Ale jak wiadomo to
    tzw. "przyzwolenie spoleczne" spowodowalo kompromis i mamy to co mamy. czytalem
    projekt konstytucji PiSu , ale tam nic nie ma o sprecyzownaiu "życia
    ludzkiego", jest tylko ogolnie ze czlowiek ma prawo do życia, nie ma tam tego
    dopowiedzenia "w kazdej fazie: prenatalnej ... poznej starosci". Coz, na razie
    czekamy na tzw. "przyzwolenie spoleczne", a to cale szczescie wzrasta.
  • kasiunia.fm6 15.11.05, 10:11
  • jol5.po 15.11.05, 13:10
    dziecko - matka - dwie strony - "JA tez biore w tym wszystkim udzial", napisała Tymczasowa.
    więc ja z drugiej strony, troche kontynuując post Renitoja.
    Dziwne, nie pierwsze to moje dziecko, nie pierwsza ciąża, ale od momentu dowiedzenia się o ciąży czułam się jakbym czytała książkę - chyba pierwszy raz tak wyraźnie. Jakbym oglądała na filmie całe spektrum odczuć, które towarzyszą tej wiadomości. Początek ciąży - jaka to huśtawka emocjonalna. Czarny tunel, w który wjechałam i przebywałam tam przez półtora tygodnia zmagania się sam na sam z wiadomością. Wcale nie dlatego, że absolutnie nigdy nie brałam pod uwagę faktu bycia mamą jeszcze jednego dziecka - właśnie gdzieś tam brałam go pod uwagę, ale czarny tunel, a wręcz chyba depresja się pojawiły. Trzy nastepne miesiące spedziłam głównie zwinieta w kłębek na łożku - o 11 padałam już na nos ze zmęczenia.
    Dziwnie przy tym czułam się z jednej strony jak uczestnik, a z drugiej bardzo wyraźnie jak obserwator wydarzeń.
    Teraz minęło 3 miesiące, powoli nowa sytuacja jest już moją częścią, a nie czymś zewnątrznym, z czym musze się bolesnie oswajać - czyzby bolesny proces przeobrażania siebie, życia, zmiany planów?
    Trudno to przekazać, ale czuję, wiem, że te zmiany, przechyły emocjonalne, to część procesu, rodzenia się czegoś nowego - nowej osoby - mnie w nowej roli??
    Dużo ma do powiedzenia też głupia fizjologia.
    Do całej skomplikowanej sytuacji dochodzi rola osób trzecich, które mogą wyjątkowo duzo. Mogą też być nie gotowe na zmiany??
    Zajmując się tylko kwestią kobiety (nie dziecka) myślę, że aborcja, to kurczowe trzymanie się stanu przeszłego, tego co było. Próba kontrolowania swojego życia, ale w tak kurczowy sposób, że zamyka się przy okazji na to co mogłoby się pojawić po pierwszych bolesnych doświadczeniawch związanych ze zmianą.
    Jest takie opowiadania Lema, bodaj "Katar", gdzie otwierają się wciąż nowe poziomy danego wydarzenia, nieprzewidywalne dla obserwatora na początku. O coś takiego mi chodzi.

    Chciałam do rozważań zapoczątkowanych historią Tymczasowej dorzucić jeszcze jeden element - bo było dużo o sytuacji zewnątrznej, był element dziecka, jego miejsca, prawa lub nie do bycia i czy wogóle było.
    Ja dorzucam ten element - w jednym ze starszych watków pojawił się pomysł, że to własnie odczucia kobiety mogą być (czy powinny być) decydujące dla zdarzeń. ja twierdzę, że one sa elementem, często całkiem nieprzewidywalnym (bo fizjologia może płatać figle), jednym z. Własnie dlatego, że wchodzi w grę fizjologia - to tak trudno popatrzeć wtedy kobiecie na sprawy nawet nie tyle objektywnie, ale chociaż trochę bardziej optymistycznie niż to co widzi w pierwszym odruchu.

    Cd historii (mojej), pewnego dnia (kilka dni wstecz) zbudziłam się i stwierdziłam, że olewam (ale autentycznie przestało mnie to obchodzić) że otoczenie bardzo przeżywa moje kolejne ciąże, że będę broniła pracy za kilka miesięcy ze sterczącym brzuchem, a cały instytut będzie huczał od plotek, wszak to doktoratwink że nie chce mi się już przejmować i zamartwiać itd., itp.
    I co ciekawe takie przechyły - raz w górę raz w dół towarzyszą całej ciąży - u jednych bardziej u drugich mniej.

    ps. Renia gratulacjesmile

  • mamaanieli 16.11.05, 09:02
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • jol5.po 16.11.05, 10:31
    hmm, typowe (dla mnie), w sumie nie skończyłam myśli - ten czynnik kobiety w początkowej fazie ciąży jest taki niestabilny, tak bardzo nieobiektywny, wystawiony na wszelkiego rodzaju huśtawki emocjonalne. W zestawienou z moją historią chciałam wykazać, że po kilku tygodniach, po oswojeniu się z sytuacją - dokładnie te same warunki mogą być ocenione całkiem różnie, mogą mniej dotykać, może zachodzić przewartościowanie - i dzieje sie to samo z siebie, mimo, że warunki często nie uległy zmianie.

    Agatka - odwzajemniamsmile)
    Oldo kochana, nie pisałam z powodów j.w. czekaj na list, bardzo Cię pozdrawiam
    jola
  • ak30 17.11.05, 17:38
    tymczasowa, napisałam do Ciebie na priv, odezwij się
  • aada100 03.12.05, 22:52
    Idę wtulić się w mojego Łukaszka, który był dzieckiem niechcianym, wpadkowym....


    --
    Ania-Mama
    Kingi (ur. 29.03.2003)
    Łukasza (ur. 01.05.2005)
  • reniatoja 05.12.05, 14:10
    aada100 napisała:

    > Idę wtulić się w mojego Łukaszka, który był dzieckiem niechcianym,
    wpadkowym...
    > .
    >
    >
    Co za ckliwość... Lubisz takie ckliwe klimaty?


    Jestem przeciwna aborcji, ale nie lubię, gdy ktoś jako jedyny argument ma : ide
    wtulic sie w mojeego wpadkowego, a jednak ukochanego syneczka. To cudowne, ze
    go kochasz i jesteś szcześliwa, że nie podjęłaś decyzji o aborcji, ale warto
    również zachować pewien poziom w dyskusji... Bo tak prawde mówic - jaki związek
    z tematem wątku ma Twój "wzruszający" post? I to "Boże, kobieto!" - w tytule
    posta. Same emocje, zero argumentów, a chyba nie o to chodzi w dyskusji na
    forum.
    --
    ♫ ♪♫ ♫ ♪maluteczek mój lala ♫ ♪♫ ♫♪♫ ♪
  • utka 05.12.05, 14:17
    Coz wydaje mi sie, ze temat aborcji jak najbardziej nalezy to tematow
    emocjonalnych, ze sie tak wyraze. Naukowo i na chlodno to sobie mozna
    porozmawiac o za i przeciw usuwaniu 'ósemek', ale o aborcji, to sie tak nie da
    niestety.
    Rozumiem dziewczyne, bo sama jak patrze na swoja coreczke (czy inne malenkie
    dzieci, niewazne ...) i przypominam sobie niektore listy z tego forum to zimny
    pot mnie czasami oblewa .....
  • kizdam47 05.12.05, 17:04
    Czasami nawet o usuwaniu ósemek nie można tak całkiem chłodno i tylko naukowo,
    potrafią człowiekowi nieźle uprzykrzyć życiewink)
    --
    Michał
  • tymczasowa_idiotka 28.12.05, 07:57
    Tak na sam koniec mojego watku... od niemilego zdarzenia minelo kilka ladnych
    tygodni, ile- tego juz nie licze. Stalo sie, jestem jedna z tych dziewczyn,
    ktore maja na swoim sumieniu aborcje. Czasem sama nie moge uwierzyc, ze to mi
    sie naprawde przytrafilo i czasem mam wrazenie, ze to nigdy tak naprawde sie
    nie stalo. Wlasciwie za bardzo o tym nie pamietam i juz rzadko o tym mysle.

    Naczytalam sie tyle, ze hoho. O tych wszystkich strasznych rzeczach, ktore beda
    sie ze mna dzialy. Ludzie rzucali na mnie klątwy i straszyli mnie
    najstraszniejszymi rzeczami na swiecie. A potem nie wydarzylo sie nic.

    Zyje sobie dalej i co wiecej- nigdy nie pozalowalam tego, co zrobilam. Nie
    zaluje tego teraz, bo dopiero co obudzilam sie przy boku tego faceta, ktorego
    tak bardzo chcialam odzyskac i jestem tak strasznie zakochana, ze moj caly
    swiat stanal na glowie. I to nigdy by sie nie stalo, gdybym teraz wrocila do
    Polski w ktorymstam miesiacu ciazy.

    Nie, nie mam sie czym chwalic. Czasem mam ochote wykrzyczec komus z kim akurat
    rozmawiam- ja piernicze, o czym ty do mnie mowisz, ja usunelam ciaze!!!
    Ale to juz sie stalo i jak mowilam, gdybym mogla cofnac czas, zrobilabym to
    samo. Jestem szczesliwa, nawet osmiele sie powiedziec, ze dawno nie bylam tak
    szczesliwa.

    Chyba po prostu jestem pieprzona egoistka. I Boze, wybacz mi, ale tak mi z tym
    dobrze!
  • utka 28.12.05, 09:17
    Mam nadzieje ze facet nie ucieknie za szybko, bo szczescie prysnie ...

  • reniatoja 28.12.05, 21:12
    utka napisała:

    > Mam nadzieje ze facet nie ucieknie za szybko, bo szczescie prysnie ...
    >


    Zastanawiam się, co Tobą kierowało, gdy pisałaś ten post. Jakaś zazdrość, że
    ktoś jest szczęśliwy, a Ty moze nie? Jakieś przemożne pragnienie, zeby Idiotke
    jednak spotkało nieszczęście i kara, jakaś WielkaMądrośćŻyciowa Utki, zwykła
    bezinterna zawiść, czy co to miało być? Po co taki post? Skąd wiesz, ze facet w
    ogóle od niej ucieknie? Moze dożyją razem szczęśliwej starości w zdrowiu i
    pogodzie ducha. Uważaj raczej na swoje życie i swoje szczeście, zeby Ci Utko
    nie prysneło, gdy Ty będziesz zajęta NIEszczerą "troską" o odpowiednią długość
    związków innych ludzi.
    --
    ♫ ♪♫ ♫ ♪maluteczek mój lala ♫ ♪♫ ♫♪♫ ♪
  • spokofacet 28.12.05, 23:11
    utka takie skroty myslowe stosuje i tyle...

    dla mnie zrozumiale: tymczasowa okresla swoj stan "teraz mi dobrze" i jak
    wiekszosc ludzi z twarda dupa wie, ze zycie to nie je bajka, tylko zycie jest
    pelne wyborow. A jesli ktos wybiera rozwiazania "po trupach" czy "szybkie i
    latwe" to wpada sie w pulapke i dostaje sie zawsze wpierdy. czy CHWILA jest
    szczesciem absolutnym???!!! carpe diem jest przerekalamowane - cuchnacy, stary,
    splesnialy bubel filozoficzny.

    utka na pewno nie zazdrosci takiego szczescia tymczsowej i nikomu
    takiego "szczescia" ja nie zycze. Milosc nie jest prezentem, ale ciezka praca,
    zadaniem, nie jest uczuciem ale postawa. i domyslam sie,ze utka zwyczjnie wie,
    ze to uniesienie tymczasowej to obraz idylii, utopii faceta, ktory
    niekoniecznie musi fizycznie uciec, ale obraz ucieknie i wtedy uniesienie-
    szczescie prysnie jak banka mydlana, ot... zycie jest z krwi i kosci a nie z
    telenoweli.
    --
    forum Pro-Life
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35114
  • dwamartaki 30.12.05, 13:51
    Spokofacecie, wysłałam Ci maila z pytaniem trochę od rzeczy, jak możesz to zerknij na skrzynkę.
  • utka 29.12.05, 10:09
    Tak co cos na ksztalt skrotu myslowego – wiem, ze zabrzmialo zjadliwie ...

    Spokofacet – dzieki za rozwiniecie ...

    Sama powinnam była napisac wiecej ...

    Nie, nie chce Tymczasowej dolowac ani jej dokopywac, ani jej niczego nie
    zazdroszcze (bo czego na przykład moglabym ... to akuratnie dla mnie anty-
    przykład na szczesliwe zycie ...) ani nie jestem zawistna, ani msciwa, ani,
    ani ...

    Bardziej niż o sama Tymczasowa chodzilo mi tu prawde mowiac o pojecie
    szczescia – sa szczescia na chwile i sa te szczescia prawdziwe i trwale, które
    w przeciwienstwie do pierwszych ZAWSZE budowane sa na milosci, prawdzie,
    uczciwosci i odpowiedzialnosci.
    Takie szczescie, to nie chwilowe uniesienie, ale, jak napisal Spokofacet,
    mozolna praca i konsekwentne dzialnanie.
    Szczescie Tymczasowej to szczescie hedonistyczne. Chwilowa przyjemnosc
    fizyczna, zadowolenie, stan blogostanu – osiagany po trupach (tu niestety w
    doslownym tego slowa znaczeniu ...) i za wszelka cene nie wydaje się być czyms
    wartosciowym, godnym nasladowania no i nade wszystko nie trwa wiecznie. To
    bardziej postawa uzywania zycia, usuwania wszystkich przeszkod, które w tym
    uzywaniu zycia przeszkadzaja, a uzywanie zycia nie pozostawia miejsca na milosc
    niestety.
    Trwale i prawdziwe szczescie daje dopiero zdolnosc prawdziwego cieszenia się
    zyciem, przezywania, smakowania zycia we wszystkich jego przejawach i
    kolorach, mierzenia się z jego przeciwnosciami, wychodzenia zwyciesko z
    trudnych zmagan z samym soba, brania odpowiedzialnosci (ale rozumianej
    wlasciwie) za wlasne decyzje i postepowanie – to jest wlasnie prawdziwe
    SZCZESCIE.

    Oki na wiecej nie mam czasu, bo robota czeka ...

    ps. a Tymczasowa sama napisala ze jest egoistka i tak pewnie zycie traktuje; no
    i o slowa sie nie bedzie czepiac. I niech sobie zyje gdzies z kims tym swoim
    szczesciem dlugo jak zapragnie i bez wyrzutow sumienia .....
  • direta 04.01.06, 13:43
    Tak się przyglądam całej dyskusji z boku i jedno pytanie mi się ciśnie pod
    palce.
    Czy ten "odzyskany" wie?
    Czy wie, że w tej Ameryce go zdradzałaś, że, mówiąc eufemistycznie, "dokonałaś
    aborcji", zatarłaś ślady i teraz "z czystą kartą" budujesz szczęście z nim?
    Ja nie oceniam - ja pytam.
    Są faceci, którzy potrafią przejść nad tym powyżej do porządku dziennego i "dać
    się odzyskać"
    Ale mało który facet zostanie, jeśli odkryje prawdę zatajoną.
    Więc pytam jeszcze raz: Wie?
  • wanilia3 09.01.06, 15:01
    Nie czytałam wszystkich wypowiedzi, głównie Twoje.....
    Muszę szczerze przyznać (chcąc czy nie chcąc)choć nie sprawia mi to
    przyjemności że tak jest-wiele w tym co pisałaś to prawda.
    Z jednej storny przerażasz mnie racjonalizmem ale z drugiej strony podziwiam że
    napisałaś to co napisałaś.
    Co do tego że jak się już ktoś znajdzie w danej sytuacji to co wczesniej
    krzyczymy rozmywa się... to prawda!!!!!!
    Ludzie lubią oceniać... w grunicie rzeczy jesteśmy egoistami chełpiącymi się że
    komuś jest gorzej... ciesząc sie ze nam sie to nie przytrafiło ...i lubimy
    wtedy radzić... nagle stajemy sie najmądrzejsi.

    Jestem własnie w ciąży i oczekuję malucha... a na forum to zeby zobaczyć co tu
    jest.
    Nie pomyślałam nawet przez sekundę o aborcji, chociaż też nie mam dobrej
    sytuacji życiowej.

  • madzia1708 28.12.05, 09:19
    Że są ludzie, którzy robią złe rzeczy i nie mają (jak twierdzą) wyrzutów
    sumienia....
    --
    trzeba uważać z marzeniami, bo mogą się spełnić...
    Madzia1708
  • spokofacet 28.12.05, 09:57
    a dla mnie jest to tak pokierane, ze stawiam na to ze jest to kolejna sciema
    tego forum, albo rzeczywiscie tak przykre ze tylko pozostaje smutek, zal, ze
    czlowiek tak potrafi sie sam unicestwiac. jestem zdolowany takim obrazem
    czlowieczenstwa , nawet jakby mialaby byc to fikcja "lietacka". jeszcze raz
    zycze wszyskim, mimo wszystko, aby kochali, coz... liczy sie tyko dawanie
    milosci, nic wiecej...

    --
    forum Pro-Life
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35114
  • jol5.po 28.12.05, 11:22
    a jeśli prawda, to

    >Naczytalam sie tyle, ze hoho. O tych wszystkich strasznych rzeczach, ktore beda
    >sie ze mna dzialy. Ludzie rzucali na mnie klątwy i straszyli mnie
    >najstraszniejszymi rzeczami na swiecie. A potem nie wydarzylo sie nic.

    Tymczasowa, gdzie te klątwy, gdzie te najstraszniejsze rzeczy, które miały Ci sie przytrafić?? jeśli niespecjalnie zwierzałaś się gdzieś indziej niż na tym forum - to gdzie klątwy???
    a jesli tak widzisz rzeczywistość, że z taką łatwością te klatwy i straszenia pojawiają się w Twojej głowie, to może masz skłonność do tworzenia takich uproszczonych wizji - a wtedy związek bezproblemowy z tym ukochanym, którego mogłoby nie być, ale na szczęście jest i oto zbodyłas go i lezysz u jego boku i już świat jest Twój, jest także tego typu doznaniem - oby poszło Ci lepiej w dalszym zyciu, oby było mimo wszystko bardziej przyziemnie
    ale prawdziwie
    takie rzeczywiste, wypracowanie szczęścia może nie są takie spektakularne, ale mozna ich dotknąć i nie rozlecą się jak bańka mydlana
    prawda, szczerość to waży i jest ciężkie (chociażby wobec Twojego obecnego), ale na tym mozna coś trwałego zbudować, a tak coś mi się wydaje, że całe to "zakochanie, ze Twój caly swiat stanal na glowie" o kant stołu roztrzaskać

    ale to Twoja droga - pisz czasami gdzie Cię zawiodła

    jola
  • pyska32 28.12.05, 19:24
    Tak naprawdę nikt nie jest w stanie zrozumieć , że kobieta po aborcji , nie
    jest złym człowiekiem . Że nie rosną jej rogi i nie maita z tyłu diabelskim
    ogonem. Że potrafi być w przyszłości dobrą matką i kochającą żoną. Wiem ,że
    przeciwnikom aborcji łatwiej jest znieść myśl o tym ,że kobieta załamuje się i
    sięga dna. Tymczasem niektóre robią to , wychodzą z gabinetu i żyją dalej.
    Każdy jest inny , podejmuje inne ,słuszne tylko dla niego decyzje , kierując
    się SWOIM kodeksem moralnym. Kobiety , które załamują się po aborcji są
    pocieszane i utulane , te które tego nie robią i co gorsza, przyznają się do
    tego , są potępiane i na siłę wmawia im się winę.
  • wanilia3 09.01.06, 15:11
    aaa jeszcze dodam... wydaje mi sie ze właściwe jest tu to-niech rzuci kamień
    ten kto jest bez grzechu.
    Nikt nie jest święty.
    Ja Cię nie oceniam. Nie mam takiego prawa.
  • spokofacet 10.01.06, 09:43
    cenny glos w dyskusji, ale obawiam sie ze nikt tu w tym watku kamieniami nie
    rzucal, i raczej w innych tez nie bylo takich tendencji, choc czasem
    incydentalnie komus nerwy puszczaja. wszyscy skupiaja sie na problemie, czynie,
    zamiarach. oczywiscie czytajac TYLKO posty tymczasowej mozna odniesc wrazenie
    ze uczestnicy dyskusji najchetniej ukamienowaliby grzesznice, ale jest to
    kwestia autodestrukcyjnego podejscia tymczasowej do siebie samej, i ktos mogly
    powiedziec ze to poprostu wynika z syndromu poaborcyjnego, ale dla mnie jest to
    sprawa bardziej zlozona: primo-jej samej, jej histori zycia, wychowania itd. ;
    secundo: mody na filozofie postutylitarne-feminizm, libertynizm, modernizm itd.
    --
    forum Pro-Life
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35114
  • golami 29.01.06, 22:49
    dzisiaj pierwszy raz przeczytałam Twoje posty. Nie mam zamiaru oceniać całej
    sytuacji. Jakoś tak dziwnie zaczęło mnie wciągąć to co napisałaś. Ciekawa
    jestem ile masz lat? Życzę Ci dużo powodzenia, wiesz czego chcesz. Tak
    trzymaj!!!
  • kimono24 29.01.06, 22:52
    krzyżyk na drogę !
  • tymczasowa_idiotka 06.02.06, 13:55
    Coz, przestalam sie juz od pewnego czasu udzielac na tym forum, a teraz mysle o
    zlikwidowaniu swojej poczty na tej stronie po niektorych mailach, jakie mialam
    nieprzyjemnosc otrzymac. Oto jeden z nich, od niezwykle sympatycznej osoby o
    nicku angela216:

    JESTES KURWA!!!!!!!!!.Szkoda mi slow na taka osobe jak
    ty.Nastawialas dziwko dupe a potemn dziecko cierpi przez takie
    prostytutki jak ty.
    Znajdde cie po numerze ip.i wszyscy twoi znajomi ,rodzina i
    chlopak ktorego "kochasz"(wiesz wogole co to znaczy kochac
    pieprzona kreyynka).Wszyscy sie dowiedza o tej aborcji!!!!!!!!!!
    Obiecuje ci to dziwko!!!!!!!!


    Chyba nie warto nawet tego komentowac...
  • jol5.po 06.02.06, 14:20
    sad((((((
  • madzia1708 06.02.06, 14:28
    co za ludzie...... szok normalnie
    --
    trzeba uważać z marzeniami, bo mogą się spełnić...
    Madzia1708
  • golami 18.02.06, 20:19
    Boże miej w opiece takie biedne osoby jak angela126, bo ona naprawdę
    potrzebuje Twojej pomocy. A ty kochana autorko tegoż wątku nie przejmuj się
    takimi nieszczęśliwymi osobami, im trzeba pomóc może np. psychoterapia.
  • sowa_hu_hu 18.02.06, 21:57
    a ja nie moge sie nadziwic ja można nie mieć wyrzutów sumienia...
    patzrąc na zdjęcia z aborcji - na te porozrywane części ciała tych dzieci - nie
    rozumiem...
    nie żebym była przeciwniczką aborcji...
    ale po prostu jest to dla mnie niezrozumiałe , że niektórzy traktuja usunięcie
    ciąży jak usunięcie zęba...(nie wiem czy było tak w tym przypadku czy tez nie
    ale po tym co przeczytałam nasuwają mi sie takie własnie wnioski , choć moge
    sie mylić...)
    moja kolezanka 2 tyg temu usunęła 8 tygodniowa ciąże - nie moge sie z tym
    pogodzic... nie potrafie jej nie oceniać a zwłaszcza jej dziewnego zachowania
    przed i po aborcji... źle mi z tym i boje sie że strace przez to bliską mi
    osobe... chciałabym tak nie mysleć ale to byłoby wbrew mnie...


    --
    Ostatnio też była tu jedna pani (a może nawet dwie!!!), co pod zwierzęcymi
    nikami tropiły pewną ptaszynę-jakieś takie pacynki czy cośsmile
    ledzeppelin3
  • kasia0802 04.05.06, 16:35
    sowa_hu_hu napisała:

    > a ja nie moge sie nadziwic ja można nie mieć wyrzutów sumienia...
    > patzrąc na zdjęcia z aborcji - na te porozrywane części ciała tych dzieci -
    nie
    >
    > rozumiem...
    > nie żebym była przeciwniczką aborcji...
    > ale po prostu jest to dla mnie niezrozumiałe , że niektórzy traktuja
    usunięcie
    > ciąży jak usunięcie zęba...(nie wiem czy było tak w tym przypadku czy tez
    nie
    > ale po tym co przeczytałam nasuwają mi sie takie własnie wnioski , choć moge
    > sie mylić...)
    > moja kolezanka 2 tyg temu usunęła 8 tygodniowa ciąże - nie moge sie z tym
    > pogodzic... nie potrafie jej nie oceniać a zwłaszcza jej dziewnego zachowania
    > przed i po aborcji... źle mi z tym i boje sie że strace przez to bliską mi
    > osobe... chciałabym tak nie mysleć ale to byłoby wbrew mnie...
    >
    >


    --
    -----------------------
    Kasia mama Zosi 6 maj 2000
  • sokka 21.02.06, 02:09
    przeczytałam cały wątek. niezbyt uwaznie. w kazdym razie, odczucia co do poziomu
    dyskusji mam podobne jak t_i. wrogosc, całkowity brak pokory, skłonność do
    wydawania ocen baaardzo pochopnych. no, leniwa jestem, nie chce mi sie cytować,
    ale na pewno t_i sie nie ubzdurało, że spotkała sie tu z brakiem życzliwości i
    zrozumienia ze strony większości forumowiczów (nie wszystkich) - gwoli
    uściślenia - zrozumienie nie koniecznie polega na pochwalaniu cudzego
    postępowania. zaś pytania: po co weszła na forum skoro już się na aborcję
    zdecydowała i skoro dokonała jej i nie żałuję, świadczą o problemach autora z
    czytaniem ze zrozumieniem:

    "ABORCJA – Czym jest i dokąd prowadzi?

    Forum dla osób, które źle się czują ze świadomością dokonanej aborcji…..i chcą o
    tym porozmawiać.
    Również dla osób, które stoją taką przed decyzją….
    i chcą poznać odczucia kobiet, których dotknął syndrom poaborcyjny."

    w takim razie powyższy tekst powinien brzmieć:

    "forum wyłącznie dla kobiet, które źle się czują ze świadomością dokonanej
    aborcji…..i chcą o tym porozmawiać.
    Również dla osób, które stoją taką przed decyzją… i nie będą kontynuować wątku,
    jeśli syndrom poaborcyjny ich nie dotknie."

    piszę wyłącznie o poziomie dyskusji, żeby było jasne, nie jestem fanką aborcji i
    uważam, że kobieta która się na nią decyduje, zazwyczaj jest w skrajnej
    desperacji. ta desperacja nie musi być wynikiem tylko czynników zewnętrznych. ja
    zdecydowałam się urodzić dziecko, mimo że o ciąży dowiedziałam się po rozstaniu
    z ojcem dziecka (faktycznie się później jeszcze zeszliśmy, ale nasz związek nie
    wytrzymał długo). różnica między sytuacją moją a t_i była przede wszystkim
    mentalna. paradoksalnie i wbrew rozsądkowi baaardzo ucieszyłam się z ciąży i
    nawet przez myśl mi nie przeszło by ją usuwać, mimo że były sugerował takie
    rozwiązanie. wbrew pozorom, uważam że to różnica kolosalna. nie jest moją
    zasługą to, że pomimo niesprzyjających okoliczności chciałam tego dziecka i mam
    świadomość, choć mam nadzieję, że los nie wystawi mnie na taką próbę, że nie
    znam się aż tak dobrze, żeby wiedzieć, że NA PEWNO NIGDY nie usunę ciąży... i
    wydaje mi się, choć może popadam manierę 'lepiej wiedzenia' co czują i myślą
    inni od nich samych, no w każdy razie wydaje mi się, że nikt z nas nie zna się
    na tyle dobrze....
    pzdr
  • kizdam47 21.02.06, 09:53
    Dobrze napisanesmile
    --
    kizdam47
  • utka 21.02.06, 11:44
    Ale jest cos takiego jak zelazne zasady moralne, wewnetrzny system wartosci,
    jakis taki 'kregoslup' moralny czlowieka, wg ktorego sie zyje, postepuje,
    ktorym sie czlowiek kieruje. Jesli ktos sobie cos takiego wypracuje, to nigdy
    nie zrobi nic przeciwko sobie i nigdy nie sprzeniewierzy sie swoim zasadom. Nie
    mowie, ze zycie takie jest latwe, proste, przyjemne i uslane rozami, ale
    pozwala isc do przodu z podniesiona glowa.
  • e2005 21.02.06, 14:31
    za dużo "nigdy" w Twoim poście Utka
  • julex 22.02.06, 22:02
    Przeczytalam Wasze wypowiedzi... zaczynajac mialam nadzieje, ze na koncu
    autorka tego watku napisze, ze zrezygnowala z zamiaru usuniecia ciazy, ale tak
    jednak nie bylosad - przerazajace.
    Jesli w tej chwili nie zalujesz jeszcze swojej decyzji to pamietaj, ze jest to
    tylko kwestia czasu - sumienie, jesli w ogole je masz jeszcze Cie ruszy, bo
    zamordowalas wlasne dziecko !!! Pisalas, ze duzo nadrabialas mina w chwilach
    zastanowienia przed podjeciem decyzji, mysle, ze teraz juz po - nadrabiasz mina
    jeszcze bardziej i oszukujesz wszystkich dookola wlacznie z samam soba!
    Zycze Ci wiele roztropnosci i madrych decyzji w zyciu - nie popelniaj nigdy
    wiecej tych samych bledow - kazdy ma prawo zyc, kazdy ma prawo do milosci,
    zwlaszcza te jeszcze nienarodzone malenstwa, ktore ich matki nosza pod sercem
  • julex 22.02.06, 22:12
    Chce jeszcze napisac, ze krytykujac postepowanie drugiego czlowieka powinnismy
    zachowac pewien umiar, kulture, bo zbyt brutalne slowa moga kogos zranic, nawet
    jesli ten ktos popelnil naszym zdaniem wielki zyciowy blad.
    Mam nadzieje, ze autorka tego postu nie bedzie otrzymywac wiecej listow o takim
    charakterze jaki nam przedstawila - jak mozna cos takiego napisac drugiemu
    czlowiekowi?!
    Pozdrawiam wszystkich! bardzo serdecznie - Kasia.
  • horseradish 04.04.06, 15:33
    Bardzo dobrze, ze podjelas decyzje, ze podjelas ja sama i ze jest zgodna z
    Twoim sumieniem! Kazda kobieta ma prawo decydowac o tym kiedy chce miec
    dziecko. Choc ta decyzja moze byc i pewnie jest bardzo trudna, to nalezy na
    szczescie (w kraju, w ktorym mieszkasz) do Ciebie. W Polsce tego luksusu wyboru
    nie mamy. I czytajac to forum widze, ze dlugo jeszcze miec nie bedziemy. Nikt
    na swiecie, nawet najbardziej Cie kochajacy (czego chyba nie mozna powiedziec o
    forumowiczkach) nie moze wiedziec i nigdy wiedziec nie bedzie, co dla Ciebie
    jest najlepsze, jakiego wyboru dokonac "powinnas". Tylko ty mozesz podejmowac
    decyzje w Twoim zyciu i tak wlasnie postapilas.
    A dzieci bedziesz miala kiedy bedziesz tego rzeczywiscie chciala!
    Pozdrawiam i wspieram!!!
  • nela12 23.04.06, 20:03
    ja mam odmienne zdanie-po sie sie te kobiety puszczaja-jak juz to niech sie
    zabezpiecza najpierw!nie bede oceniac ani potepiac poprostu-jest ANTYKONCEPCJA
    na tym swiecie!-pozdrawiam
  • wzr1 27.04.06, 23:36
  • tymczasowa_idiotka 11.06.06, 05:49
    Witam, to znowu ja. Jakos dlugo nie mialam ochoty tu zagladac, glownie dlatego,
    ze wiedzialam, ze spotkam sie glownie z obelgami i niechecia. Od momentu kiedy
    zaszlam w ciaze minelo juz dokladnie 9 miesiecy, czyli teraz pewnie bym
    rodzila. Ale nie rodze. Wlasciwie moj brzuch jest nawet o 6cm chudszy niz byl,
    gdy zaszlam w ciaze. Wiem, co teraz najbardziej chcecie uslyszec. Ze zaluje, ze
    dopadlo mnie to, co polscy psychologowie opisuja jako nieodwolalne, czyli
    depresja, zalamanie w dniu, kiedy dziecko ma sie narodzic, ze popadne w jakies
    nalogi, itp. Tak naprawde po aborcji moje zycie stalo sie lepsze niz
    kiedykolwiek. Wlasnie dzis sie obudzilam w mysla, ze jestem najszcesliwsza w
    moim zyciu. Gdy usunelam ciaze wiele sie we mnie zmienilo. Rzucilam palenie,
    wzielam sie porzadnie za siebie i zaczelam zdrowy styl zycia. Zaczelam walczyc
    o faceta, ktorego chcialam zdobyc od wielu lat i jestemy ze soba i jestem
    szczesliwa i zakochana jak nigdy i wkrotce wezmiemy slub . I wiem, ze nie
    byloby go przy mnie, gdybym za pare dni rodzila. Co wiecej, nikogo by przy mnie
    bylo, bo przeciez to dziecko mialo byc tylko moje. Sklamalabym mowiac, ze nie
    jest mi zal. Jest. Ale to nie byl wlasciwy moment, to nie byl wlasciwy facet...
    W kazdym badz razie chcialam wam powiedziec, ze jestem szczesliwa. Jestem
    bardzo szczesliwa. I mozecie mnie nienawidziec, mam to gdzies. Ciesz sie, ze
    mnie zrobilam z siebie ofiary dla ideii, wiekszosc moich kolezanek jest teraz
    nieszczesliwych w zwiazkach i mowia mi: odeszlabym od niego, ale mam Jasia i
    nie moge...Mialam prawo wyboru i nie zaluje. I chcialabym zeby kobiety mogly po
    prostu miec prawo wyboru. Nie chesz- nie rob tego. Bo jesli bedziesz chciala to
    zrobisz to tak czy siak. Ja wiem jedno, mozna usunac ciaze i zyc normalnie, zyc
    tak, jak sie chce, zyc po swojemu, tak jak chce...
  • reniatoja 11.06.06, 15:02
    Chciałabym cos Ci odpisać, ale nie wiem co. Mam gratulowac? Mam Cie oskarżac,
    że jesteś potworem bez serca, bo nie żałujesz? Nie mam ochoty ani na jedno, ani
    na drugie. Dobrze, ze ułożyłaś sobie życie, że jesteś sczęśliwa. Co nie zmienia
    faktu, zę aborcja to nic dobrego. Nie wiem własciwie kogo chcesz przekonywac i
    do czego - chcesz przekonac te dziewczyny, które załują, że nie ma czego
    załować? Chcesz przekonać tych, którzy Ci mówili, ze będziesz załować, że nie
    mieli racji? Cokolwiek przyświeca Ci, gdy piszesz tu od czasu doc zasu te posty
    z doniesieniami o swoim szczesciu - życzę Ci jak najlepiej, niech Ci sie
    wiedzie w zyciu.


    --
    ♫♪♫♫♪mój synek♫♪♫ ♫♪♫ ♪
  • genepis 13.06.06, 11:04
    Już padło to pytanie na forum - czy Twój przyszły mąż wie?

    Nie oceniam Cię i zyczę Ci jak najlepiej, ale pytam - czy on wie? Jeśli wie, to
    OK, ale jeśli nie wie, to co zrobisz jeśli się kiedyś dowie?
    --
    Różnica między głupim i garbatym polega na tym, że garbaty wie, że jest garbaty
  • spokofacet 15.06.06, 01:02
    ciesze sie ze wierzysz w to ze jestes szczesliwa. gratuluje rzucenia palenia i
    ladniejszego brzuszka! moj niestety ciagle rosnie. tongue_out dobrze ze pamietasz kiedy
    mial sie urodzic twoj dzidzius. wlasnie takie naturalne traktowanie faktow
    deideologizuje cala sytuacje. fajnie ze chcesz zeby kobiety mialo prawo wyboru,
    to szlachetne! ale czy niebylo by fajniej gdyby wszyscy mieli prawo wyboru -
    łacznie tymi najmniejszymi-poczetymi ludzmi, ktorzy nie maja wprawdzie praw
    obywatelskich, ale maja swoja godnosc osoby ludzkiej ? hmm? pozdrawiam i zycze
    najlepszego ! dobrych wyborów w życiu!!!

    --
    forum Pro-Life
  • zachod_slonca 16.06.06, 14:31
    Nie wiem jak zacząć, bo nie jest to forum dla mnie. Nie wiem jak odnieść się do
    tego, co opisałaś, aby nie urazić nikogo. Na to forum trafiłam poprzez
    hasło „aborcja”. Nie wiem, dlaczego i co skusiło mnie do tego, by zobaczyć te
    dzieciątka. Być może chciałam wiedzieć jak wyglądało moje dziecko, które
    zostało usunięte ze mnie. Moje maleństwo umarło. Ja nie miałam nic do
    powiedzenia!!!!, Nie miałam wyboru!!!. Stałam się przez 3 tyg. grobem dla
    własnego dziecka. Potem usunięto ze mnie jego zwłoki i wyrzucono niewiadomo
    gdzie. Nic nie mogłam zrobić. Potraktowano mnie jako jedną z wielu, a moje
    dziecko po kawałku usunięto. Bardzo nie chcę wtrącać się w, to forum. Widzę tu
    cierpienie i smutek, którego żadna siła na świecie nie jest w stanie
    powstrzymać. Czytam listy kobiet, które, mimo, że świadomie pozbyły się
    własnego dziecka cierpią i płaczą. Wiedzą, co zrobiły!!!!!!!!!!. Moje
    cierpienie w porównaniu z ich cierpieniem jest zaledwie odrobiną!!!!!!!!!!!!.
    Nie potrafię nic powiedzieć, poradzić, bo wiem, co to za ból!!!!!!!!!!!.
    Czytając większość twoich listów nie mogłam się pohamować, nie mogłam
    zrozumieć.- DLACZEGO? .Czy ty naprawdę nie zdajesz sobie sprawy z tego, co się
    stało? Jak można pisać, że to normalne, tam gdzie jesteś? Jak można dać
    przyzwolenie na zabijanie?. Czy dziecko ma być traktowane jako „cos”, czego
    można się pozbyć?- Dlaczego więc jest tyle oburzenia w stosunku do kobiet,
    które biją i katują swoje dzieci-, dlaczego? Bo co, bo one się urodziły? Skoro
    dajemy przyzwolenie na aborcję, to nie czepiajmy się tych, które zabijają -
    tyle, że później? Skoro dziecko mi przeszkadza, to mogę je odsunąć? Zabić?.
    Odpowiedz mi. Po co skazuje się ludzi za morderstwo? No, po co? Przecież skoro
    aborcja, tak ładnie zresztą brzmiące słowo pozwala na zabijanie?. Więc co-
    anarchia? Ja noszę, ja mam prawo zabić? Ja, jako człowiek z wolną wolą, mogę?
    Ja decyduję?. Przepraszam wszystkie osoby na tym forum za uniesienie. Ale
    postawa tej dziewczyny jest dla mnie nie do zrozumienia. Chłopak?- jasne. Ale
    patrząc na ciebie nie potrafię pojąć. O jakiej ty miłości mówisz?. Ty kochasz?
    Czy pożądasz i chcesz? Nie pragnę abyś płakał, albo cierpiał. Ale żądam od
    ciebie słowa przepraszam. I nie pisz głupot, bo gdzieś dali ci „ prawo” do
    wyboru „życie za życie”. Na seksie zarabia się dziś ogromną kasę.
    Dzieciaki „dupczą” się po, to by być dorosłe, a jak im coś nie wyjdzie, to już
    takie dorosłe nie są?. Ludzie rozumu!!!!!!!!!!!!! Chcecie wolności, prawa do
    wyboru, zrozumienia i akceptacji, tolerancji- dajcie
    jeWSZYSTKIM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Do osób, które stworzyły to forum. Bardzo cieszę się, że istnieje gdzieś słowo.
    Słowo kobiet „po”. Najbardziej wiarygodne. Przepraszam was za moje uniesienie,
    ale ten temat i autorka tego wątku jest dla mnie niczym więcej, aniżeli osóbką
    ogarniętą i przesiąkniętą wizją chorego myślenia. Aborcja „tak”, a narodzonym
    dzieciakom-„ rodzicu nie dotykaj, nie wolno ci,- bo to człowiek”.
  • szklanka_wody 17.06.06, 16:54
    zachod_slonca wydaje mi się że ta dziewczyna jeszcze jest w szoku. Pewnie
    kiedyś zrozumie co zrobiła i odczuje psychiczne tego skutki. Niektórym kobietom
    potrzeba kilka dni\ miesięcy aby zrozumiały swój błąd, niektórym zaś kilka lat,
    lecz przeważnie wszystkie ŻAŁUJĄ.
  • amoniaaa 04.07.06, 14:26
    Nadal nie wierzę w to co przeczytałam... Twoje życie - Twój wybór. Żal mi tylko
    tego maluszka który już pewnie wtedy miał bijące serduszko, które Cię już mocno
    kochało sad Ja od 10ciu miesięcy staram się o dziecko z mężem i nie jest to w
    niektórych przypadkach takie łatwe... Cholernie Ci zazdroszczę ze tak łatwo
    zaszłaś w ciąże, współczuje natomiast że z nieodpowiednim facetem (ale nikt nie
    kazał Ci z nim sypiać). Mam nadzieję że jak będziecie chcieli mieć potomstwo z
    przyszłym mężem to nie będzie problemów, bo dopiero potem będziesz mogła zacząć
    żałować swojego wcześniejszego czynu... Powodzenia.
  • reniatoja 20.07.06, 11:45
    amoniaaa napisała:

    > już pewnie wtedy miał bijące serduszko, które Cię już mocno
    >
    > kochało sad

    Ludzie, nie uderzajcie w takie struny, to takie rzewne i wzruszające, ale tak
    kompletnie oderwane od realiów. Czy naprawdę wierzysz, ze kilkutygodniowy
    zarodek jest zdolny do miłości, w dodatku "mocnej"? No proszę cie...
    --
    Justynka
    Michałek
  • amoniaaa 18.08.06, 16:29
    o to do jasnej cholery że ja chcę być w ciąży a jakoś nie potrafię w nią
    zajść!!!!! i tu jest ta różnica między nami sad(((
  • madzia1708 02.11.06, 15:20
    no własnie o to chodzi, ze takie jest zycie, to ze tu nahuczysz niczego nie
    zmieni, ja też długo się starałam o dziecko, udalo mi się, myślę, ze i Wam sie
    uda, trzeba czasu i spokoju surprised)
    --
    trzeba uważać z marzeniami, bo mogą się spełnić...
    Madzia1708
  • mamjuzdosc1 19.07.06, 00:37
    nie po usunięciu dziecka - ooo wtedy byłam taka szczęśliwa, że mam Problem z
    głowy - (młoda byłam miałam ze 20 lat). Przez dłuuugie lata miałam spokój mogę
    śmiało powiedzieć że zapomniałam a raczej wymazałam z pamięci zabieg. Wyszłam
    za mąż, urodziłam dziecko i w pewnym momencie - niespodziewanie dla mnie samej
    przygniotło mnie to co zrobiłam, to że zabiłam swoje dziecko, nie dałam mu
    szansy. TO było tak okropne uczucie tak straszne że mało brakowało a bym
    zwariowała. Najgorsze jest to, że to poczucie winy przychodzi w najmniej
    spodziewanych momentach - w chwilach szczęścia, kiedy idę np ulicą, wykonuję
    błahe codzienne czynności. Jakoś staram się z tym walczyć, mój umysł jeszcze
    resztkami sił potrafi spychać obraz samego zabiegu, bólu i poczucia winy gdzieś
    na skraj niepamięci ale tak naprawdę nie wiem jak długo jeszcze będę mogła sama
    sobie z TYM radzić.

    Ja także zaszłam w ciążę z niewłaściwym facetem, w niewłaściwym momencie,
    przyjmowałam antybiotyki (wtedy nie wiedziałam że jestem w ciąży) zabronione
    dla ciężarnych,piłam, paliłam imprezowałam - ale czy to może usprawidliwić fakt
    iż zabiłam swoje maleństwo?
  • luna67 02.08.06, 22:50
    Piszac twoj pseldonim chcialam go zmienic na "....... idiotke", ale sie w jezyk
    ugryzlamsmile

    Wiesz co, ja wiem, ze nie piszesz prawdy. Wiem, ze czytasz nasze wypowiedzi nie
    przyznajac sie do tego, no moze nie zalujesz taaaak bardzo, ale cierpisz z tego
    powodu.

    Nie jestem jasnowidzem, ale powiem tobie jedno: gdy bedziesz w ciazy z drugim
    dzieckiem i je urodzisz to obudzi sie w tobie nagle inkstynkt maciezynski, wtedy
    zawyjesz nie raz patrzac na to drugie dziecko miloscia matki, serce bedzie tobie
    sie sciskalo przytulajac do serca to drugie i nie raz bedziesz myslala o tym
    pierwszym. Naturalnie jak bedzie tobie dane miec jeszcze szanse na zajscie w
    ciaze.

    Nikt od ciebie nie wymaga zebys tej decyzji zalowala, to twoja decyzja i twoje
    zycie, ale troche pokory przydalo by sie tobie (bo nigdy jej chyba nie mialas),
    nie wiesz jak twoje zycie sie dalej potoczy. Czy ten mezczyzna z ktorym teraz
    jestes szczesliwa byl wart aborcji twojego dziecka????? czas okaze...

    i nie pisz:" wiekszosc moich kolezanek jest teraz
    > nieszczesliwych w zwiazkach i mowia mi: odeszlabym od niego, ale mam Jasia i
    > nie moge.."

    bo zycie przed toba, znasz to powiedzenie?: "dzis moje jutro twoje"

    Dziewczyno depresja jest domena kobiet z uczuciami a nie ludzi bez serca.

    Szkoda mi twojego faceta, on ciebie nie zna, i ciekawa jestem co by o tobie
    sadzil jakby przeczytal twoje "zimne" posty.

    Ja osobiscie mialam 18 lat jak zaszlam w ciaze i bylam w gorszej sytuacji niz
    ty, ale roznica miedzy nami jest taka ze ja mam uczucia a ty jestes zimnym
    egoistycznym czlowiekiem i do tego tchorzem ktory wybiera najprostsza i
    najkrotsza droge zyciowa, ktora przeistaczy sie w labirynty.

    Ja zdecydowalam sie na dziecko, moja sprawa jak jest twoja sprawa twoja aborcja,
    moj syn ma juz 20 lat i jestem dumna z niego i z nim szczesliwa. Bez niego nie
    osiagnelabym duzo rzeczy, ja moge powiedzec, ze jestem szczesliwa, on nauczyl
    mnie cierpliwosci, wytrwalosci, milosci i duzo, duzo innych rzeczy czego ty
    nigdy sie nie nauczysz.

    Nie mysl, ze ciebie potepiam, mam tez kolezanki po aborcji, ktore staram sie
    zrozumiec, to bylo twoje dziecko nie moje, ono mnie nie
    obchodzi, ja kocham tylko moje dzieci, i nigdy, przenigdy na swiecie nie dalabym
    im zrobic krzywdy nie mowiac juz o aborcji. Nie chce tez zebys cierpiala, bo nic
    z tego nie mam, to twoja skaza w zyciu, ale w glowie mi sie nie miesci ta twoja
    obojetnosc do twojego nienarodzonego dziecka, zero uczuc...

    Ach i jeszcze jedno; pamietaj, ze klamstwo ma krotkie nogi...

    Zycze tobie duzo szczescia

  • limonka.sweet 05.08.06, 23:49
    tymczasowa_idiotka napisała:

    Bo jesli bedziesz chciala to
    >
    > zrobisz to tak czy siak.

    Otóż to...
  • nowiutkie.konto 01.08.06, 16:22
    Idiotko, przeczytalam caly watek i chcialabym po pierwsze zauwazyc, ze to Ty
    jestes w swoich postach najbardziej nietolerancyjna, a nie Twoi adwersarze,
    ktory w wiekszosci prezentowali wysoki poziom dyskusji. Ty natomiast wszystkim,
    ktorzy maja zdanie inne od Twojego, zarzucasz, jakoby obsypywali Cie obelgami,
    co jest po prostu nieprawda. Co do meritum sprawy - zal mi, ze podjelas taka, a
    nie inna decyzje, ale to Twoja decyzja i trudno, Ty bedziesz zyla z jej
    konsekwencjami. Wszystkimi. Np. z tym, ze Twoj zwiazek z mezczyzna oparty
    zostal od poczatku na klamstwie i nieszczerosci. Nie chce naprawde wykrakac Wam
    nieszczescia, ale moim zdaniem taki poczatek nie jest dobra wrozba. Nie mam
    jakiegos wielkiego doswiadczenia zyciowego moze, mam zaledwie 29 lat, ale juz
    zdazylam nauczyc sie jednego - ze nic, co nie jest budowane na prawdzie,
    uczciwosci i szczerosci, lecz na manipulacji, przemilczeniu i smierci innej
    istoty, nie moze przyniesc i nie przyniesie dobrych owocow, a
    takie "wykradzione" szczescie, czyli zdobyte ze szkoda dla wlasnego sumienia, w
    ostatecznym rozrachunku przyniesie wiecej smutku i goryczy, niz gdyby sie o nie
    w ten sposob nie zabiegalo. Mysle, ze gdyby ten chlopak mial byc Twoj, to
    bylibyscie razem i z tym brzuchem, i z tym dzieckiem. Skoro zas dla jego
    zdobycia musialas klamac i zabijac, to ja w tym dobra nie widze. Oczywiscie
    mozesz - i pewnie tak zrobisz - wykpic te slowa jako bajanie przesadnych bab,
    bo przeciez wiesz lepiej i TERAZ jest Ci wspaniale. Nie zycze Ci zle i nie
    chce, zebys musiala cierpiec, chociaz mysle, ze to nastapi. Chcialabym tylko,
    zebys w przyszlosci czasem o tym pomyslala i postepowala odpowiednio: zle
    drzewo nie wydaje dobrych owocow.
  • reniatoja 06.08.06, 11:03

    Popatrz jak to brzmi. Piszesz:


    nowiutkie.konto napisała:
    Nie chce naprawde wykrakac Wam
    >
    > nieszczescia,


    A nastpnie kraczesz przez pół strony. Bez sensu.


    --
    Justynka
    Michałek
  • tymczasowa_idiotka 07.08.06, 05:23
    Witam ponownie.

    Moje posty juz zdazyly sie zakurzyc i nie bylo mnie tu przez ladna chwile.
    Wracam do rzeczy, ktore ludzie napisali i mysle o tym wszystkim jeszcze raz.
    Normalnie nie mysle wcale, czasem mnie napada taka chwila, ze chce sobie o tym
    wszystkim przypomniec. Nie chce juz sie zloscic i probowac tlumaczyc
    komukolwiek, ze to byla tylko_moja_decyzja i ja jej nie zaluje i nie bede. Nie
    chce sie juz zloscic i udowadniac, ze mozna myslec inaczej niz ogol. Cholera
    no, nie mam czym sie chwalic i nie uwazam, ze nic sie nie stalo. Ale nie
    zaluje, naprawde, chyba nigdy nie bede. Ktos kiedys juz zapytal i ja nie
    odpowiedzialam- nie, moj facet nie wie i nigdy sie nie dowie. I niestety
    okrutna prawda jest taka, ze wcale nie jest powiedziane, ze mi sie cale zycie
    posypie bo ukrywalam prawde. Ja wiem, ze moralem bajek czy filmow jest to, ze
    klamstwo zawsze sie obraca przeciwko klamiacemu, ale powiedzmy sobie szczerze,
    w zyciu niewiele rzeczy jest jak w bajce czy w filmie... Dlatego moje zycie
    toczy sie normalnie, jestem z czlowiekem ktorego kocham niesamowicie i wiem, ze
    nie byloby go, gdybym miala teraz dziecko z tym kolesiem, ktory tak bezczelnie
    zniknal z mojego zycia. I wiem tez, ze gdybym urodzila to dziecko to byloby
    teraz najwazniejszym czlowiekiem w moim zyciu, ale to wcale nie znaczy, ze
    bylabym szczesliwa. Martwie sie i boje sie. Ze juz nie bede mogla miec dzieci,
    ze nawet jesli bede mogla to bede miala trudna ciaze...ale tak czy siak, gdyby
    cofnac czas zrobilabym to samo.

    Czytam te posty i w wiekszosci wypadkow potrafie was zrozumiec. Kazdy ma swoja
    racje i ciezko mu zrozumiec tok myslenia innnych osob. Sa posty, przy ktorych
    mi opadaja rece, ale sa tez takie, ktore mimo ze ewidentnie krytykuja moja
    postawe to jednak maja swoje racje. Dlatego przepraszam, jesli kogokolwiek
    urazilam, niestety jestem typem osoby ktora swoim zachowaniem czesto bulwersuje
    innych, ale tak to juz jest ulozone, ze nie jestesmy wszyscy tacy sami i nie
    wszyscy myslimy tak samo...
  • kizdam47 07.08.06, 12:06
    Wierzę, że jest Ci teraz lepiej i nie żałujesz. Naprawde wierzę. I nie jest
    prawdą, że "ogół" uważa inaczej niż Ty. Sporo jest na tym forum i nie tylko
    głosów opowiadających sie za wolnym wyborem kobiety.

    Napisałas o bajkach i ich morałach, o tym, że życie bajka nie jest i dobrze ( w
    Twojej sytuacji może i rzeczywiście). Jednakże skoro człowiek, którego kochasz,
    jest tak wspaniały (przecież za coś go kochasz) to czym sobie zasłużył na to,,
    żeby być oszkukiwany? Bo przecież jest i bedzie oszukiwany, skoro nie masz
    zamiaru podzielić się z nim tswoją tajemnicą. Nie rozumiem również faktu, ze
    tak wspaniały człowiek, który zasłużył sobie na Twoją miłość w sytuacji, gdy
    urodziałbyś dziecko nie byłby z Tobą. To co to za miłość? Na jakich warunkach?!
    Co to za człowiek, skoro dziecko jego ukochanej dyskwalifikuje ją jako jego
    życiową partnerkę?! Możesz to wytłumaczyć, jesli tu zaglądniesz, jak Ty sama to
    odczuwasz...

    Życzę Ci, abyś mogła byc w ciąży i urodziła dziecko (dzieci), abyś nie musiała
    przeżywać koszmarów związanych z zagrożoną ciążą czy ich późniejszymi
    chorobami. Abyś niue musiała odczuwać, że coś jest karą za to co kiedyś
    zrobiłaś.

    Aha, na pisanie, że nigdy nie bedziesz żałowała swojego czynu jest IMO
    zdecydowanie za wczesnie. Wszak większość życia przed Tobą, kto wie, jak się
    ono potoczy i co Cię w nim spotka. Nie masz jeszcze dzieci, nie wiesz, co to za
    szczescie patrzeć na nie oraz co to za ból mieć świadomość, że odebrałas szansę
    życie komuś tak wspaniałemu im pięknemu jak Twoje żyjące dzieci. Oby Twój
    wspaniały mężczyzna któregos dnia nie uzaleznił bycia z Tobą od innej
    okoliczności, która nie bedzie po Twojej myśli.

    Pozdrawiam, Magda
    --
    kizdam47
  • jol5.po 08.08.06, 00:10
    >Nie chce sie juz zloscic i udowadniac, ze mozna myslec inaczej niz ogol.<
    nie ma ogółu, nawet kilka watków dalej wpisały się dziewczyny, które twierdzą,
    że nie odczuwają wyrzutów
    Tymczasowa, to raczej kwestia tego co się nie stało, jestes w tym miejscu, w
    którym byłaś, a miejsce w którym mogłaś być mając dziecko jest Ci nie znane,
    całe spektrum odczuć jest dla Ciebie tajemnicą, o tym napisała Kizdam
    Ja, co ciekawe, bylam w ciazy równolegle z Tobą, mam dziecko - jakby odwrotny
    wariant. Ale mniejsza o to, to już przeszłość u Ciebie, fakt faktem, że
    logicznie rzecz biorąc bardzo by Ci to dziecko pokomplikowało zycie. Dlatego
    jestem pod wrażeniem cały czas odwagi dziewczyny, która pisała o ciazy mniej
    więcej wtedy kiedy Ty, też na wyjeździe zaszła w ciąże. Wiem, że dziecko się
    urodziło, widziałam zdjęcia. Zostawienie ciąży było ogromnie odwazne w jej
    sytuacji. Wierze, że za taka odwagę dużo się zyskuje
    >I niestety okrutna prawda jest taka, ze wcale nie jest powiedziane, ze mi sie
    cale zycie posypie bo ukrywalam prawdę<
    dlaczego niestety, to dobrze dla Ciebiesmile
    >Dlatego moje zycie toczy sie normalnie, jestem z czlowiekem ktorego kocham
    niesamowicie<
    samotność, to zostało w spadku, ja też nie wierzę w fatum (choc Kizdam wie, jak
    mogą targac duszę takie myśli). To, jak potoczą się dalsze losy zalezy od wielu
    rzeczy, od przeszłości może najmniej, ale paradoksalnie my tutaj, przypadkowi
    czytelnicy Twojej histori, bedziemy znali kawałek Twojego zycia, o którym nie
    bedziesz mogłą pogadać z najbliższym człowiekiem. Może dlatego jestes jeszcze z
    nami, piszesz od czasu do czasu...
    oby to nie stało się ciężarem dla Ciebie. Chociaz pewnie to różnie bywa, różnie
    się odczuwa, teraz nie masz tego problemu, może tak zostanie. Jednak z drugiej
    strony jesteś, piszesz, wątek wedruje do góry, zawierzasz nam swoje tajemnice
    . Chyba najwytrwalej to robisz z dziewczyn rozwiązujących problem i piszacych
    tutaj o tym "na gorąco".
  • ila222 16.08.06, 02:14
    A ja mam takie pytanie.
    dlaczego śmierć jest czymś już nieodwracalnym a dawanie życia może być zależne
    od naszego widzimisię???

    i jeszcze jedno,
    Nie każdy kto szanuje życie i wie jak cenne ono jest, jest od razu zagorzałym
    katolikiem! (oczywiście z całym szcunkim)
    --
    !!!Kocham moją Natalcię!!!
  • karolinka1116 03.11.06, 13:07
    stek nonsenow, nieskladnych zdan i wywodow
    takie ble ble ble

    jestem z tym, z tamtym zaszlam
    tego kocham, tamtego nie
    teraz bede szczesliwa, wtedy nie bylam
    tamto macierzynstwo bylo niechciane, to bedzie ukochane

    mam tylko nadzieje,ze ciaze usunelas odpowiednio wczesnie, a nie tak jak
    wieskzosc idiotek- w nastym tygodniu
    w ogole nie byloby problemu, gdyby nie to, ze wiekoszsc sie 'nie spodziewa'
    i 'dowiaduje sie' bardzo poooooooozno
    ja wiedzialam juz w 4 dniu
    mialam 100% pewnosc, bo.....:
    te dni byly plodne
    odbyl sie pelen stosunek
    bo moje cialo dziwnie w ciagu-doslownie kilkudziesieciu godzin, zaczelo sie
    zachowywac
    jednal na tabletke bylo juz za pozno
    no i teraz spi Niunia, w wozeczku, przykryta kocyczkiem
    nascie dni ma
    tatusia ma
    i w nocy budzi
    i dni przeplakuje
    ale jakos ciazko nie jest

    chciaz tesknie za dniami, gdy jej nie bylo, tesknie za tym, ze moglam na fuul
    sluchac muzyki, ze wychodzilam bez organizowania zastepstwa

    ale ogolnie to: dobrze mi jest i fajnie
  • myszboz 16.11.06, 01:34
    bzdurny, ale jest, Podpisuję sie pod tym co pisze kizdam: w skrócie: jeśli
    tymczasowa nie ma dzieci, nie wie też czym jest ich brak... Ale wszystko przed
    nią...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka