• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

witam i pytam! Dodaj do ulubionych

  • 16.03.07, 15:27
    Dostalam ten adres od taniki.
    Stoje przed dylematem. I to wielkim. Jestem w ciazy. 5 dni temu wykryto u
    mojego malenstwa zespol Dawna, do tego nie ma jednej nerki, z sercem tez jest
    cos nie tak, ale moze sie naprawi. Zaproponowano mi aborcje.
    No i wlasnie:
    Z jednej strony nie chce tego dziecka (typowa wpadka, ojca dziecka co prawda
    kocham ale wiem ze z nim nie bede). Boje sie tez obowiazkow, chorob dziecka,
    poprostu boje sie wszystkiego. Z drugiej boje sie ze kiedys bede tego zalowala
    (przyjaciolka przekonuje mnie zebym tego nie robila. Bo moze jednak urodzi sie
    zdrowe).
    Czy zaluje sie takiej decyzji? Zawsze zostaje pietno? Co potem?
    Mam czas do soboty. Nie wiem co zrobic. Jestem rozdarta na dwie rowne polowki.
    pomozcie
    Edytor zaawansowany
    • 16.03.07, 16:43
      Ja Ci odpowiem w ten sposób: znam kobietę, która nie tak dawno urodziła dziecko,
      u którego lekarze zdiagnozowali zespół Downa. Potwierdzały to liczne badania
      USG jak również badania test potrójny i amniopunkcja. Dziewczyna była nastawiona
      na to, że chce urodzić i cóż się stało? Urodziła zdrowe dziecko.

      Drugi przypadek z tego miesiąca: Włochy. Lekarze stwierdzili u dziecka w fazie
      prenatalnej poważna wadę: brak żołądka. W 22 tygodniu ciązy sprowokowali poród -
      co się okazało? Dziecko urodziło się w pełni zdrowe.

      Decyzja nalezy do Ciebie, ale pamiętaj, że decyzja jakąkolwiek podejmiesz zmieni
      całe Twoje życie. Życzę dużo Dobra i Nadziei- trzymaj się. W razie czego mozesz
      napisać do mnie malpolid@gazeta.pl . Nie zostawiam ludzi w potrzebie.
    • 16.03.07, 17:25
      po pierwsze daj sobie trochę czasu. Dlaczego uważasz, że masz czas tylko do
      soboty? Zgodnie z polskim prawem aborcja chorego dziecka jest dopusczalna także
      na późniejszym etapie ciąży. Nawet po 20 tygodniu dokonuje się tzw terminacji
      ciąży. Pośpiech jest złym doradzcą. Zwłaszcza w tak powaznej sprawie.

      Przede wszystkim nie ufaj 1 diagnozie. Na etapie ciąży bardzo często dochodzi
      do pomyłek. Lekarz wydaje wyrok, a dziecko rodzi sie całkowicie zdrowe. Sama
      przerabiałam wielokrotne błędne diagnozy. Więc przede wszystkim idź do innego
      lekarza i posłuchaj jego opinii. Jeżeli drugi lekarz potwierdzi wadę, to
      oczywiście nadal istnieje szansa, że dziecko urodzi się zdrowe, choć jest już
      ona dużo mniejsza. Być może twoje dziecko faktycznie jest chore. Co wtedy?
      Życie z chorym dzieckiem nie jest łatwe. Ja zadam ci tu inne pytanie. A gdybyś
      nie wiedziała, że twoje dziecko jest chore? Gdybyś dowiedziała się o tym
      dopiero po jego urodzeniu, albo nawet kilka lat później? Są różne choroby.
      Można na nie zapaść w każdym momencie. Ty dowiedziałaś się już teraz. W dodatku
      dano ci możliwość podjęcia decyzji. Tylko czy naprawdę masz jakiś wybór? Czy
      będziesz potrafiła żyć z tą decyzją?

      Zespół downa to nie koniec świata.
      Zajrzyj jeszcze tu zanim podejmiesz ostateczną decyzję
      www.zakatek21.pl

      I daj sobie czas. prosze. W pośpiechu podejmuje się dużo złych decyzji. Jezeli
      będziemy ci mogli jakoś pomóc pisz.


      Masz wątpliwości. To zrozumiałe

    • 16.03.07, 17:36
      nie mamy latwych wyborow. ale czasem warto zrezygnowac na krotko z siebie i z
      miloscia potraktowc najblizszych. nie mozna sie opierac definitywnie na badaniu
      ktore zrobilas, bo najczesciej te diagnozy sie nie spradzaja, nie wiemy jakie
      sa szanse przezycia po porodzie. kazdy przypadek jest inny. Ale wiem na pewno
      ze kazdy ma prawo zyc i byc kochanym, nawet jesli natura nie pozwolila byc
      zdrowym. i wiem ze wybor zycia zawsze przyniesie cos dobrego. to moze byc nawet
      to, ze dziecko przezyje 2 minuty po porodzie, ale bedzie ochrzczone, a ty
      bedziesz dumna i szczesliwa, mimo tragedii, ze moglas byc przez te chwile ze
      swoim dzieckiem. a jesli dane bedzie mu zyc dlugo to w swej niepelnosprawnosci
      tez beda chwile szczescia i usmiechu. jest tez mozliwosc oddania do adopcji
      dziecka. i kazdy taki wybor nie stoi w sprzecznosci z powolaniem macierzynskim.
      uwazam ze warto wybraz zycie, a co Bóg czy matka natura z tym zrobia to juz nie
      mamy wplywu. i jeszcze raz podkreslam: czesc badan prenatalnych nie potwierdza
      sie.

      --
      forum Pro-Life
    • 17.03.07, 14:52
      Bardzo Ci współczuję.Czy może być gorsza wiadomość od tej kiedy kobieta w ciąży
      dowiaduje się że prawdopodobnie jej dziecko jest chore? Rozumię Twój strach
      przed chorobą dziecka i przed tym wszystkim co może Cię czekać w
      przyszłości.Napisałaś w swoim wątku że boisz się że kiedyś będziesz tego
      żałowała.Tak.Twoje sumienie, które Ci to mówi, mówi Ci prawdę i chce Cię
      ustrzec przed najgorszym z wyborów jakiego możesz dokonać czyli aborcji. Pytasz
      czy załuje się takiej decyzji.Tak.Bardzo.Co potem? Od momentu spotkania z
      ginekologiem zaczyna się Twoja droga krzyżowa, która skończy się dopiero w
      momencie śmierci.A krzyż kobiety, która poddała się aborcji jest naprawdę
      bardzo, bardzo ciężki.Proszę Cię nie rób tego.Pozdrawiam.
      • 17.03.07, 20:46
        Powiem Wam szczerze, że Wasze posty mnie troche denerwują. Widzę, ze wszyscy
        próbujecie za wszelka cenę, mniej lub bardziej podstępnie przekonać dziewczyne,
        ze powinna urodzic to dziecko. A już gadanie o krzyżu, który zaczyna sie w
        momencie spotkania z ginekologiem,a kończy w momencie śmierci to juz
        przegięcie.


        Nie potrafie szczerze doradzic. Nie wiem. Sama chyba nigdy nie usunęłabym
        ciaży, jednak nigdy nie stanęłam przed wizją chorego dziecka Przyznaję sie, ze
        przez całą ciążę dla mnie największym strachem było to, czy będzeie zdrowe
        dziecko, wizja cieżkiej choroby przerażała mnie zawsze najbardziej. Nie wiem,
        czy potrafiłabym dać sobie radę z takim wyborem.

        Moim zdaniem, o ile sami nie potraficie zdecydowanie powiedziec tak, ja
        zaadoptuję Twoje dziecko, jeśli zdeydujesz isę urodzic i oddac je do adopcji,
        ja dam Ci pieniądze, gdy bedziesz ich potrzebować, na cokolwiek, ja przyjadę i
        zostanę z Twoim dzieckiem, gdy za 10 lat bedziesz już miała dosć wszystkiego,
        ja Ci konkretnie - czynami i materialnie pomogę, a nie tylko gadaniem na forum,
        ze każdy ma prawo do życia - więc o ile nie jesteście w stanie odpowiedzialnie
        złożyc takiej obietnicy, to nie namawiajcie kogos do urodzenia chorego dziecka.
        Nawet jeśli sami jesteście na 100% pewni, zę Wy byście urodzili. O ile nie
        byliście w takiej sytuacji, to wiedzcie, zę wasze 100% można o kant tyłka
        rozbic. Ale nawet jeśli byliście to nie znaczy, że ktoś inny jest takim samy
        człowiekime jak Wy i jest w stanie to unieść.

        Nie chcę być źle zrozumiana, absolutnie nie namawiam Cie do aborcji, jednak
        uważam, że tę decyzję musisz podjąć sama, w pełni świadomie, nie myśl, że masz
        czas tylko do soboty - masz czasu tyle, ile sama go potrzebujesz, by być pewna,
        że podołasz konsekwencjom, cokolwiek postanowisz. Nikt, kto nie stanął przed
        taką rzeczywistością jak choroba dziecka - nie wie, co czujesz, jak bardzo
        jesteś przerażona. Nie mozesz podjąc pochopnej decyzji w tej sprawie, nie
        pozwól, by ktoś Cię do niej przymuszał jakimś ostatecznym terminem, na to
        musisz mieć trochę czasu i spokoju, by pomyśleć. Gdybym była w Twojej sytuacji,
        na pewno nie brałabym pod uwagę zdania obcych osób z forum, jedyny człowiek,
        któremu bym zaufała i którego zdanie mogłoby być dla mnie pomocne i wiążące to
        ktoś naprawdę mi bliski, komu bezgranicznie ufam, kto jestem pewna, że chce
        mojego dobra i mnie kocha - mój mąż, moja Mama, może, moze mój tata. Moze,
        może, może moja najlepsza przyjaciółka. Nikt więcej. Nawet nie mój brat. Bo
        słuchajac czyjejś decyzji mozesz zrobić cos, czego do końca nie będziesz pewna,
        co do końca nie będzie Twoją decyzją, ale konsekwencje tego poniesiesz Ty.
        Dlatego gorąco namawiam Cie, nie słuchaj nikogo z forum, nie daj sie ponaglać
        komukolwiek, lecz słuchaj tylko siebie, swojego serca, sumienia, oraz kogos,
        kto Cie naprawdę kocha, rozumie i chce Twojego dobra, kogoś Kogo sama kochasz i
        komu naprawdę ufasz.

        Bardzo Ci wszpółczuję, ze znalazłaś sie w takiej trudnej sytuacji, życzę Ci
        podjęcia właściwej decyzji.


        Pozdrawiam.
        --
        śliczna sygnaturka
        galeria mojego Michałka
        • 17.03.07, 21:33
          reniatoja napisała:

          > Powiem Wam szczerze, że Wasze posty mnie troche denerwują. Widzę, ze wszyscy
          > próbujecie za wszelka cenę, mniej lub bardziej podstępnie przekonać
          dziewczyne,
          >
          > ze powinna urodzic to dziecko

          Piekło nolinki i innych kobiet zaczeło się, jak ktoś im powiedział, że mają
          wybór. Wybrać to ja mogę szpital w którym chce rodzić. Ale w sprawie życia lub
          śmierci nikt nie dał nam prawa głosu. Ta decyzja nie leży w naszych
          kompetencjach. Tylko, że my chcemy być mądrzejsi od samego Boga. I tu zaczyna
          się dramat.

          możliwość wyboru nie zawsze oznacza wolność.

          Wolna jestem wtedy, kiedy po ciężkim dniu mogę spokojnie zasnąć wieczorem i w
          głębi ducha wiem, że postąpiłam właściwie, nawet jeżeli cały świat mi mówi, że
          się mylę.
          • 17.03.07, 21:43
            nati1011 napisała:

            >
            > Wolna jestem wtedy, kiedy po ciężkim dniu mogę spokojnie zasnąć wieczorem i w
            > głębi ducha wiem, że postąpiłam właściwie, nawet jeżeli cały świat mi mówi,
            że
            > się mylę.


            Dokładnie tego życzę Nolince - zeby mogła tak postapić, ale to ona sama musi
            podjąc decyzję, a nie inni za nią.

            Nawet KK dopuszcza przerwanie ciąży, jeśli zagraża ona życiu matki, więc czasem
            trzeba dokonywać wyborów dotyczących życia i śmierci, Nati.


            --
            śliczna sygnaturka
            galeria mojego Michałka
            • 17.03.07, 22:57
              > Nawet KK dopuszcza przerwanie ciąży, jeśli zagraża ona życiu matki, więc
              czasem
              >
              > trzeba dokonywać wyborów dotyczących życia i śmierci, Nati.


              Tak, i codziennie takie przerwania ciąży są dokonywane. Jeżeli matka ma np
              ciężką gestozę i nie udaje się jej opanować, to ciążę się kończy bez względu na
              szansę dziecka po urodzeniu. Jeżeli dalsze prowadzenie ciąży doprowadziłoby do
              śmierci matki, to należy spróbować je ratować. I nikt nawet nie dyskutuje. A
              lekarzowi nawet nie przyjdzie do głowy sprawdzać, czy jakas ustawa mu na to
              pozwala. Mamy wtedy jednak do czynienia z REALNYM zagrożeniem życia, a nie
              jakąś hipotezą lekarza, któremu wydaje się, że wszystko wie. Przerywa się też
              ciąże pozamaciczne. Przyznasz jednak, że to nie to samo, co obawa, że ciąża
              spowoduje parę żylaków, albo pogorszenie wzroku.

              A nie sądzisz, że nolince byłoby łatwiej pogodzić się z sytuacją gdyby nie
              wiedziała, albo nie miała możliwości wyboru?

              • 18.03.07, 09:40
                Nie wiem, czy Nolince byłoby łatwiej pogodzic sie z sytuacją, gdyby urodziła
                dziecko i dopiero wtedy dowiedziała się, ze jest ono nieuleczalnie chore.
                Mogłąby przeżyc straszny szok po porodzie, poczuć sie niesamowicie oszukana
                właśnie przez to, zę nie miała zadnego wyboru, ze oczekiwała zdrowego dziecka,
                a urodziło sie cieżko chore. Nie wiem - może to, ze ma kilka miesięcy na
                oswojenie sie ze swiadomoscia, ze będzie miała chore dziecko i że ostatecznie,
                jeśli nie jest w stanie, to mimo wszystko ma jakiś tam wybór - może to jednak
                jest lepsze. Poza tym takie gdybanie jest troche pozbawione sensu, bo trudno
                oczekiwać, że medycyna stanie w miejscu, że zaprzestanie się badań prenatalnych
                po to tylko, zeby kobiety nie stawały przed takim wyborem. Ja sama robiłam test
                pap alfa, czy jak on się tam nazywa, ten który wykrywa zespół downa, bałam się
                strasznie, jaki bedzie wynik, - ale jednak go zrobiłam, choć nie musiałam - ale
                chciałam, wiedzieć. Chciałam się przynajmniej oswoic z myslą, jakby co.


                Nie wiem, ja nie potrafiłabym nikomu powiedzieć, ze ma urodzic chore dziecko -
                uważam, ze każdy musi sam zdecydować i podjąc decyzję.


                Strasznie mnie wkurza takie pieprzenie - nie przejmuj sie, zewsze mozesz oddac
                do adopcji. Kurde, tak moze powiedziec tylko ktos kto kompletnie nie potrafi
                sie wczuc w sytuacje kobiety w ciąży. JAsne, ze oddac do adopcji mozna, ale to
                jest cos strasznego, to musi byc cos niesamowicie trudnego dla kobiety, jak
                mozna to tak po rpsotu skwitowac jednym zdaniem - najwyzej se oddasz do
                adopcji. (Nati to nie do Ciebie, bo Ty nic takiego nie powiedziałaś, tylko tak
                ogólnie). Gdyby to było takie proste jak bułka z masłem, to nie byłoby tylu
                kobiet, które poddaja sie aborcji. Czy znacie jakieś kobiety, które żałuja, ze
                usunęły ciąże, bo mogły urodzic i oddac zamiast usuwac? Wiekszosc kobiet
                żałuje, bo mogła urodzic i miec to dziecko, oddawanie własnych dzieci do
                adopcji to nie jest jakieś super rozwiązanie, zastanówcie się ludzie zanim cos
                takiego napiszecie.

                Jasne, ze czesc oddanych dzieci znajdzie rodziny, ale inna cześc nigdy ich nei
                znajdzie, wyrosna w domach dziecka nikomu niepotrzebne, niekochane, niechciane.
                Czy na pewno mamy prawo dla własnego spokoju sumienia (że nie zabiłam, ach och
                jaka jestem szlachetna) po prostu sobie urodzic i nic wiecej nie zrobić dla
                własnego dziecka poza _oddaniem go_ i niech sie inni o nie martwia albo i nie
                martwia? Dla mnie to wszystko nie jest takie oczywiste.
                --
                śliczna sygnaturka
                galeria mojego Michałka
    • 17.03.07, 23:48
      Nie bój się, możesz oddać do adopcji. Odwagi!!
      • 18.03.07, 08:34
        anies821 napisała:

        > Nie bój się, możesz oddać do adopcji. Odwagi!!

        A znasz kogoś kto zaadoptuje TO KONKRETNE dziecko? Sama zaadoptujesz? Kurde, no
        jak można powiedzieć niem bój się, najwyzej oddasz do adopcji - ty sie dobrze
        czujesz???


        --
        śliczna sygnaturka
        galeria mojego Michałka
      • 18.03.07, 08:54
        anies821 napisała:

        > Nie bój się, możesz oddać do adopcji. Odwagi!!


        Jeżeli chodzi o względnie zdrowe dziecko, to każdej dziewczynie mogę obiecać,
        że pomogę znaleźć dobrą rodzinę, która pokocha dziecko jak własne.

        Z chorymi dziećmi jest inaczej. Oczywiście istnieje niewielka szansa, że uda
        sie znaleźć mu rodzinę - najczęsciej za granicą - ale większość tych dzieci
        jest skazanych na przytułki. Taka jest brutalna prawda.

        Ale jest też piękna strona. W Polsce większość chorych dzieci zostaje we
        własnych rodzinach. Latami troskliwie kochane przez własnych rodziców. Choć
        system opieki nad takimi dziećmi mamy naprawdę fatalny. Ale matki stają na
        głowie, by zapewnić swoim dzieciom jak najlepsze warunki. I większość
        organizacji, które wspierają takie rodziny - a jest ich też sporo - to
        inicjatywy własne rodziców chorych dzieci.
        • 18.03.07, 12:25
          • 18.03.07, 14:23
            anies moze masz dobre chęci, ale nie pomożesz dziewczynie wciskając jej kit.

            Prawda jest taka, ze chore niemowle ma znikome szanse na adopcję. Choć są one
            oczywiście zawsze. I nie jest to nawet wina potencjalnych rodziców adopcyjnych
            tylko całego systemu społecznego, który nie potrafi zapewnić odpowiedniej
            pomocy takim rodzicom.
    • 18.03.07, 23:52
      Juz to wiem. Dziekuje wam bardzo za cieple slowa. Nie moge zabic mojej
      kruszynki. Jakos dam rade (przy pomocy rodzicow i przyjaciolki). Kazde dziecko
      ma prawo do zycia, juz to wiem.
      Chodzilam dzis dlugo po okolicy i bilam sie z myslami. Jeszcze rano nie
      wiedzialam co zrobie. To chyba przeznaczenie. Spotkalam matke z synkiem z
      zespolem Downa. Chwilke porozmawialismy i to chyba widok tego malego szkraba,
      takiego bezbronnego sprawil ze zmienilam zdanie. Maluszek ma obecnie 5 lat i
      jest slabo uposledzony. Moze u mnie bedzie podobnie. Dziekuje Wam bardzo.
      Pozdrawiam serdecznie
      • 19.03.07, 00:24
        Ściskam cie Nolinko, znaczy chciałabym Cie naprawdę wyściskac, szkoda, zę to
        nie jest możliwe. jesteś wspaniałą dziewczyną. Cieszę sie bardzo ze podjęłaś
        taką szlachetną decyzję. Chciałabym, zeby okazało sie, że te badania, które do
        tej pory zrobiłaś to pomyłka, ze Twoje dziecko jest zdrowe i może tak sie
        jeszcze okaze, oby!!, jesteś wspaniała. Idę juz spac, to super wiadomość na
        dobranoc, przeczytac Twojego posta, geba mi sie śmieje do monitora smile Dobrej
        nocy.
        --
        śliczna sygnaturka
        galeria mojego Michałka
        • 19.03.07, 09:53
          Boże, jakie to piękne co napisałaś... Ta istotka nie ma nikogo oprócz Ciebie i
          Ty nie widząc jej jeszcze, nie dotykając, wiedząc, że może być chora objęłaś
          swoją opieką. To miłość w czystej postaci. Przez takie osoby jak Ty świat jest
          dobry...smile
      • 19.03.07, 10:34
        Nolinko,
        Ja Ci tez dziekuje. Naprawde. Gdybys szukala jeszcze kiedys wsparcia czy pomocy-
        pisz prosze na priva. Ciesze sie, ze jestes. I ciesze sie, ze masz obok siebie
        kochajace Cie osoby. I ze ta milosc umiesz przekazywac dalej.
        Goraco pozdrawiam.
      • 19.03.07, 10:37

        Cieszę się bardzo nolinko. Także mam nadzieję, że te badania okażą się
        nietrafione. Czy robiłaś wogóle badania genetyczne, czy tylko usg? Pisz proszę.
        Jeżeli będziesz czegoś potrzebować czy bedziesz chciała tylko pogadać. Razem
        zawsze łatwiej rozwiązywać problemy. Skąd wogóle jesteś? Jak mieszkasz gdzieś
        niedaleko, to ja swoją opieką nad dzieckiem w razie potrzeby służę.

        Wiesz - od samego rana dostawałam dziś złe wiadomości. Ale Twoja wspaniała
        odpowiedź sprawiła, ze wszystkie straciły na znaczeniu. Nic już nie będzie
        mogło zniszczyć mojej radości.
        • 20.03.07, 21:41
          ciesze sie ze ucieszyla cie ta wiadomosc. Mialam robione usg normalne, 3d,
          przezpochwowe i jeszcze na jakimssuper sprzecie w szpitalu. Nie wiem jak to
          nazwac. Mam nadzieje ze bedzie dobrze.
          Jestem z okolic Konina ale teraz wyjezdzam do cioci pod Gdansk
      • 19.03.07, 11:00
        To wspaniała wiadomość.Ogromnie się cieszę.Jesteś nadzwyczajną
        kobietą.Dziękuję Ci w swoim imieniu i w imieniu Twojego Dziecka.Obiecuję
        modlitewne wsparcie.Pozdrawiam gorąco.
      • 19.03.07, 12:18
        chylę czoła przed Tobą. Jesteś wspaniałą matką, dobrym i wartościowym
        człowiekiem... nie mam słów....

        Trzymam kciuki, zeby dziecko było zdrowe. Pójdz do innego lekarza, nie mow o
        podejrzeniach poprzedniego. MOże tamten się pomylił... życzę Wam tego z całego serca

        Pozdrawiam goraco
        --
        kAcPeRkIsĄoK ;O)
        Mój osobisty ma już
        • 20.03.07, 21:38
          Niestety bilismy juz u 2 lekarzy. Robione byly przerozne badania. Nie pozwolilam
          tylko wkluwac sie w brzuch
    • 19.03.07, 15:23
      Jeżeli potrzebowałabyś czegokolwiek pisz : malpolid@gazeta.pl
      Oferuję swoją pomoc od ubraneki sprzętów, po obecność przy porodzie.
      • 20.03.07, 21:36
        napisze napewno jak bede potrzebowala cos. Ubranka, wanienke, wozek dostalam juz
        od taniki. Jest ze mna caly czas. Rodzinka tez mi napewno pomoze. Narazie
        dopiero dorastam do tego ze zostane mama. Tak bardzo sie boje, ale z dnia na
        dzien jest lepiej
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.