Dodaj do ulubionych

nie rozumiem kobiet z aborcja :/

04.07.08, 21:57
czemu nie chcecie urodzic? tyle kobiet czeka na dzieciatko a nie moga miec uncertain
a wy poprostu usuwacie , nie lepiej oddac do domu dziecka zeby zyło? uncertain ja
jestem dwa miesiace po porodzie i facet mnie zostawil jak uslyszal o
dzieciatku, chcial dac na borcje ale ja nie chcialam wazniejsze bylo
dzieciatko. mowicie ze nie macie na chleb, ja tez nie mam ale mam kogos kto
mnie naprawde kocha smile dostaje zasilek z pomocy spolecznej i da sie z tego
wyzyc smile wiec nie rozumiem was , jak by wasi rodzice chcieli usunac ciaze to
was by nie bylo uncertain
Edytor zaawansowany
  • chocochoco 04.07.08, 23:13
    Niektóre dziewczyny po prostu nie chcą miec dziecka, mają inne
    plany, swoje ambicje, chcą znaleźc miłośc, o którą trudniej jak ma
    się dziecko. Czasem środki antykoncepcyjne zawodzą... Nie można
    potepiac tych dziewczyn ani ich oceniac.
  • mal134 05.07.08, 00:07
    mi chodzi bardziej czemu nie urodza i dadzą do domu dziecka inni rodzice ktorzy
    są bezpłodni wychowają takie dziecko sad to chyba lepsze niz zabic sad wiem po
    sobie ze antykoncepcja zawodzi sama jestem przyklasem zawiodła prezerwatywa i
    tabletki uncertain
  • patrycja855 05.07.08, 01:42
    > Nie można
    > potepiac tych dziewczyn ani ich oceniac.

    A dlaczego nie może, bo ty jej zabronisz, pewnie chcesz zabronić bo
    ocena twojej osoby będzie negatywna
  • chocochoco 05.07.08, 19:08
    Ja nigdy nie byłam w ciąży, ani nie miałam aborcji, weszłam na to
    forum, bo piszę prace na temat przerywania ciąży i mnie to po prostu
    interesuje. Nie może oceniac ten, kto nie wie co ta dziewczyna
    czuje, jaka jest jej sytuacja. Łatwo powiedziec, że musi urodzic,
    ale co potem?? A urodzenie i oddanie też nie jest takie łatwe,
    przecież wtedy wszyscy znajomi, rodzina, zobaczą, że jest w ciąży,
    będą oceniac to , że oddała dziecko, presja otoczenia jest czasami
    bardzo wielka...
  • mamaanieli 05.07.08, 20:36
    bądź pewna że tzw. "usunięcie" jest dużo trudniejsze niż oddanie do
    adopcji. jeśli piszesz pracę, mogę ci dać kontakt do świetnej
    psycholog specjalizującej się w syndromie postaborcyjnym. pisz na
    priwa.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • chocochoco 05.07.08, 23:03
    A to taka mniejsza praca, zaliczeniowa, a nie magisterska i tak
    dokładne informacje nie są mi potrzebne. Niemniej jednak dziękuję za
    chęc pomocy smile.
  • reniatoja 06.07.08, 14:41
    mamaanieli napisała:

    > bądź pewna że tzw. "usunięcie" jest dużo trudniejsze niż oddanie
    do
    > adopcji.


    Nie przesadzajmy. Nie robmy herosek z kobiet, ktore usuwaja ciaze.
    Niestety, ale prawda jest taka, ze wybieraja latwiejsze, a nie "duzo
    trudniejsze" rozwiazanie. Jak zreszta w ogole ludzie - w wiekszosci
    szukaja najlatwiejszych wyjsc z przeroznych trudnych sytuacji.
    Aborcja takim wlasnie wyjsciem jest. Tylko nieliczne kobiety stac na
    HEROIZM urodzenia dziecka i oddania go do adopcji. I to wlasnie jest
    trudniejsze i szlachetniejsze rozwiazanie. Osobiscie nie znam zadnej
    takiej kobiety, a kobiet po aborcji znam wiele - wszystkie poszly na
    latwizne.
  • ankups 08.07.08, 22:53
    "Trudność" to nie synonim "heroizmu".

    --
    ******************************************************************
    Czekamy na Ciebie Kochanie
  • reniatoja 10.07.08, 00:57
    ankups napisała:

    > "Trudność" to nie synonim "heroizmu".
    >

    Znam jezyk polski.Dla mnie heroizmem jest zdolnosc do wybrania
    lepszego rozwiazania wtedy, gdy jest ono nieporownanie trudniejsze
    od tego latwiejszego, choc gorszego. I w mojej ocenie jest zupelnie
    odwrotnie niz napisala kolezanka. Aborcja jest latwiejszym
    rozwiazaniem niz urodzenie i wychowanie dziecka. Wiec sie usuwa. a
    urodzenie i oddanie do aborcji jest najtrudniejszym z wyjsc, jakie
    sobie potrafie wyobrazic. I nie znam osobiscie nikogo, kto dal rade
    taka opcje wybrac. choc ewidentnie z moralnego punktu widzenia
    byloby to dobre,a w kazdym razie lepsze niz aborcja. Ale to wymaga
    wlasnie heroizmu. I ja to rozumiem, ze kobiety nie sa w stanie tego
    zrobic, sama tez chyba bym nie umiala. Nie wiem jak to jasniej
    wytlumaczyc. I nie wiem co Kolezanka miala na mysli piszac, ze
    aborcja jest duzo trudniejszym rozwiazaniem, niz urodzenie i oddanie
    do adopcji. Dla mnie to brzmi jak nieprzemyslany slogan.
  • gabik00 10.07.08, 15:06
    Ja uważam, iż każdy powinien mówić za siebie. Jak można wyżyć z
    asiłku, utrzymac dom i małe dziecko o wielkich potrzebach, keidy
    się ma 1000zł (w najlepszym przypadku) z czego 600zł płaci się za
    wynajęcie mieszkania??zakładając, że na rodzinię nie można liczyć.
    Tak jest u mnie. Gdybym teraz zaszła w ciążę... Nie wiem co bym
    zrobiła... Urodzenie dziecka i oddanie do adopcji, w obce ręce czy
    aborcja w pierszym miesiącu od poczęcia - nie wiem co jest głębszą
    raną psychiczną dla kobiety, chyba to pierwsze. kiedy widzisz
    dziecko, przez 9 miesięcy czujesz jego ruchy, bicie serca, a później
    na zawsze się z nim rozstajesz, nie wiedząc, co się z nim dzieje....
    Rozumiem kobiety, które decydują się na taki krok. Rozumiem też
    matki, które urodziły i dziś wiedzą, że to była słuszna decyzja. Ja
    jednak uważam, iż kobieta ma prawo decydować o sobie
  • wzr1 10.07.08, 22:35
    > jednak uważam, iż kobieta ma prawo decydować o sobie
    O sobie to może ma prawo
    A kto kobietom dał prawo do zabijania dzieci. Czasem na tym forum
    panie żala się że chcą mieć dzieci a nie mogą, czyli kobieta tak
    naprawdę sama nie decyduje czy powstanie nowe życie czy nie, to
    dlaczego może decydować o przerwaniu życia innej osobie?
  • oliwija 13.07.08, 21:07
    wzr1 napisała:

    > > jednak uważam, iż kobieta ma prawo decydować o sobie
    > O sobie to może ma prawo
    > A kto kobietom dał prawo do zabijania dzieci. Czasem na tym forum
    > panie żala się że chcą mieć dzieci a nie mogą, czyli kobieta tak
    > naprawdę sama nie decyduje czy powstanie nowe życie czy nie, to
    > dlaczego może decydować o przerwaniu życia innej osobie?

    tak tak 5 tygodniowy zarodek to osoba... gratuluje wiedzy i poczucia
    humoru.. ubawiłm sie przednio

    --
    Serduszko dziecka male, jak lilia musi byc biale, jak lilia musi byc
    czyste jak strumień górski przejrzyste.
  • reniatoja 11.07.08, 21:23
    gabik00 napisała:

    > Ja uważam, iż każdy powinien mówić za siebie.

    Ja mowie za siebie.

    Jak można wyżyć z
    > asiłku, utrzymac dom i małe dziecko o wielkich potrzebach, keidy
    > się ma 1000zł (w najlepszym przypadku) z czego 600zł płaci się za
    > wynajęcie mieszkania??zakładając, że na rodzinię nie można liczyć.
    > Tak jest u mnie. Gdybym teraz zaszła w ciążę...

    Dlatego wlasnie - nie powinnas zachodzic. I wiesz jak to zrobic. I z
    pewnoscia nie zajdziesz, bo jestes rozsadna. To jest najlepsze
    rozwiazanie.

    Nie wiem co bym
    > zrobiła... Urodzenie dziecka i oddanie do adopcji, w obce ręce czy
    > aborcja w pierszym miesiącu od poczęcia - nie wiem co jest głębszą
    > raną psychiczną dla kobiety, chyba to pierwsze.


    Ja tez nie wiem i tez mysle, ze mozliwe, iz to pierwsze. Dlatego
    wlasnie to pierwsze wydaje mi sie (i zycie na to wskazuje) jest bez
    porownania trudniejsze niz aborcja. Dlatego wlasnie nie zgadzam sie
    ze stwierdzeniem Ze aborcja jest o wiele trudniejszym rozwiazaniem.
    Dlatego wlasnie uwazam, ze kobiety, ktore potrafia zadac sobie taki
    bol, zeby urodzic i oddac dziecko do adopcji, bo nie sa w stanie go
    utrzymac, sa godne podziwu, bo to one wybieraja trudniejsze
    rozwiazanie.


    > jednak uważam, iż kobieta ma prawo decydować o sobie

    Niestety, kobieta, ktora jest w ciazy i wybiera jakies rozwiazanie,
    jakiekolwiek, decyduje zawsze o sobie i dziecku. Nigdy nie decyduje
    tylko o sobie. chyba sie z tym zgodzisz. A gdyby przyjac, ze to
    dziecko ma takie samo prawo decydowac o sobie, jak kobieta? Takie
    samo, identyczne? to co wtedy, mozesz mi powiedziec?


  • oliwija 13.07.08, 21:13
    reniatoja napisała:

    > > jednak uważam, iż kobieta ma prawo decydować o sobie
    >no i świtenie ze tak uwazasz

    > Niestety, kobieta, ktora jest w ciazy i wybiera jakies
    rozwiazanie,
    > jakiekolwiek, decyduje zawsze o sobie i dziecku. Nigdy nie
    decyduje
    > tylko o sobie. chyba sie z tym zgodzisz.


    no sory ale zardek który ma 5-7 tygodni nie jest jeszcze
    dzieckiem.....
    >A gdyby przyjac, ze to
    > dziecko ma takie samo prawo decydowac o sobie, jak kobieta?

    tak to zapytaj płod czy chce dzis lody smietankowe czy malinowe,..
    na pewno ci odpowie.. al;b czy matka ma zalożyc sukienke w kwietki
    czy groszki.. to jest decydoeanbie za siebie.. prawda bo przecieciez
    dziecko ( 5 tygodniowy zarodek czy starzy płod jet wsrodku i moze
    zdecydowac,,,)
    Takie
    > samo, identyczne? to co wtedy, mozesz mi powiedziec?


    co ci poiowm ,.. z eoki co to ja decyduje do jakiej szkoly podzi
    emoje dziecko czy pozowle mu na wyjście w nocy z koelżankaimi na
    dyskotekę... dziekco niestety do penego wieku tak czy siak jest
    uzależnione od rodziców czy tego chce czy nie. i naperawde argument
    ze zarodek ma decydowac sam czy chce zyc i sie rozwijac czy połunąc
    jest żenujący


    --
    Serduszko dziecka male, jak lilia musi byc biale, jak lilia musi byc
    czyste jak strumień górski przejrzyste.
  • reniatoja 13.07.08, 22:23
    Zenujace jest to, co piszesz. to, czy ktos ma piec tygodni czy
    piecdziesiat lat nie moze byc kryterium tego, czy ma prawo decydowac
    o swoim zyciu lub smierci. Ja po prostu wychodze z zalozenia, ze
    kazdy czlowiek ma prawo zyc, nawet jesli jest w fazie
    pieciotygodniowego zarodka. Dziecko dwuletnie, dajmy na to, tez nie
    jest w stanie samodzielnie zdecydowac, czy chce zyc, czy nie. i co?
    Czy matka, ktora podejmuje za nie wszystkie decyzje - ma prawo je
    zabic? Przeciez nie, prawda? Wiec od kiedy uznajesz prawo czlowieka
    od zycia? od porodu? Od czwartego miesiaca zycia? Od ktorego
    momentu? Przeciez nawet dorosly, ktory jest uposledzony, sam nie
    potrafi zdecydowac o sobie - czy ktokolwiek ma prawo go zabic tylko
    dlatego ze ten czlowiek jest niezdolny do samodzielnych swiadomych
    decyzji? Ciekawa jestem od kiedy twoim zdaniem nalezy sie
    czlowiekowi bezwzgledne prawo do zycia, do tego, zeby nikt go nei
    zabijal.
  • oliwija 10.07.08, 19:31
    mamaanieli napisała:

    > bądź pewna że tzw. "usunięcie" jest dużo trudniejsze niż oddanie
    do
    > adopcji. jeśli piszesz pracę, mogę ci dać kontakt do świetnej
    > psycholog specjalizującej się w syndromie postaborcyjnym. pisz na
    > priwa.

    piszesz ze jestes pewna ze usunięcie ciązy jest trudniejsze niz
    oddanie dziecka do asdopcji? g.. wiesz . usunelaś jedno a drugie
    oddałas do adoppcji ze sie wypowiadasz....
    --
    Jestem mamą , to moja kariera.Jestem mamą na zawszeod teraz.to
    premia to awans.
  • angela_5 11.07.08, 16:33
    Poczytałam sobie od początku wszystkie wypowiedzi i widzę, że tutaj również
    pojawiają sie mieszane zdania. Chociaż nie wiem dlaczego, bo aborcja
    jednoznacznie jest zła w sobie itd. i wydaje mi sie, że nie ma takiego
    argumentu, który by usprawiedliwiał kobietę, która dokonała tego czynu na
    własnym dziecku.
    Ja chyba nigdy nie zrozumiem kobiet, które usuwają ciążę. Po co? Bo tak jest
    wygodniej - innego wytłumaczenia nie ma (nie wierzę w te wszystkie wytłumaczenia
    typu: "bo nie miałabym pieniędzy na utrzymanie dziecka" - gówno prawda! Skoro
    takie kobiety mają pieniądze na ten cholerny zabieg to miałyby na wychowanie
    dziecka!).
    Nie można powiedzieć, że oddanie dziecka do adopcji jest trudniejsze od aborcji,
    ale można powiedzieć, że łatwiej oddać niż zabić (to z pewnością). Wg mnie obie
    opcje są straszne, ale oddanie dziecka umożliwia życie itd., a aborcja odbiera
    wszystko nim to dziecko zdążyło cokolwiek zobaczyć i doznać...
  • mamaanieli 11.07.08, 19:13
    nie umiesz dyskutować na poziomie i kulturalnie? współczuję.

    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • mamaanieli 11.07.08, 19:14
    powyższy post był oczywście do subtelnej w wyrażeniach Oliwiji.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • oliwija 13.07.08, 21:15
    mamaanieli napisała:

    > powyższy post był oczywście do subtelnej w wyrażeniach Oliwiji.

    przynajmniej mam swoje zdanie . STAŁE zdanie , którego nie zmieniam
    w zalezności o tego w która strone wiatr zawieje.
    --
    Serduszko dziecka male, jak lilia musi byc biale, jak lilia musi byc
    czyste jak strumień górski przejrzyste.
  • mamaanieli 14.07.08, 08:41
    stale jesteś niegrzeczna, sfrustrowana i największą twoją radochą
    jest to, zeby komuś przyłożyć. współczuję.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • t.oja 15.07.08, 11:13
    ciąza niszczy plany kobiety,
    w danej chwili nie jest gotowa na ciaze
    lub jej wcale nie chce.
    Nie chce dac do adopcji bo presja srodowiska i rodziny.
    Rezygnacja z współżycia nie wchodzi też w rachubę.
    Czy taka istota jest dojrzała?
    Czy można tu powiedzieć, że jest u niej pod kontem psychicznym ok.
    Mowiąc tu o zezwierzęceniu obraziłabym zwierzęta.
    Bardzo skromnie mówiąc jest to egoizm.
  • teres43 16.07.08, 08:30
    Na samym poczatku swojej drugiej ciąży brałam leki, których nie wolno w ciąży
    brac. Oczywiscie nie wiedziałam, ze noszę w sobie maleństwo. KIedy sie
    dowiedziałam o tym ze noszę w sobie dziecko powiedziałam mezowi, a on
    zaproponował aborcję. Mówił ze nie mamy mieszkania itp. rzeczy, które dla mnie
    nie były zadnymi argumentami. Mieliśmy juz wówczas 3letnią córeczkę. Niestety z
    przerażeniem uświadomiłam sobie ze brałam te leki. Byłam u kilku ginekologów,
    którzy mówili mi ze dziecko jest na pewno ciężko chore. Wpadłam w przerażenie.
    Zawsze byłam przeciwna mordowaniu dzieci i starałam sie odwieść od tego inne
    matki. Przerazona poszłam do ksiedza, ale on zamiast dać mi wsparcie spytał sie
    mnie bezmyslnie, czy potrzebuje informacji medycznej. Tylko ze ja miałam już
    informacje medyczną! NIe powiedział ani jednego wspierajacego czy
    pokrzepiajacego słowa. ani nic zdroworozsądkowego tylko ta informacja medyczna.
    Prosiłam kolezanke zeby przyjechała do mnie mówiąc jej co sie stało i ze jestem
    przerazona, ale nie miała dla mnie czasu. Moja siostra tez zostawiła mnie sama,
    bo wolała zająć sie swoimi sprawami. Na koniec poszłam do matki, bo nie miałam
    już wiecej do kogo pójść, która natychmiast zaczęła mnie zdecydowanie
    przekonywać, że dziecko należy jak najszybciej zabić, bo sie meczy i bedzie
    strasznie cierpieć. Kiedy oponowałam, stwierdziła ze nie mam prawa za cene
    swojego absolutnie czystego sumienia skazywac swojego dziecka na takie męki.
    Cały czas byłam pełna miłości do mojego dziecka i strasznie sie o niego
    martwiłam, nie pomyśłałam o sobie, mój interes sie nie liczył. Potem myslałam z
    rozpacza ze gdybym myslała o sobie, to może mój tok myslenia byłby inny a
    dziecko miałoby szanse na przeżycie. Wkrótce po aborcji chciałam wyskoczyc
    przez okno, oddałabym wszystko, zeby móc je ocalic, nawet gdyby miało byc
    strasznie chore.
  • t.oja 16.07.08, 15:38
    Moja sytuacja była podobna, w drugiej ciazy bylam w 1986 roku.
    W pierwszych miesiacach wybuchl wtedy czarnobyl. Miałam problemy z
    donoszeniem ciazy, pierwsza ciaze poroniłam. Druga byla po ciezkich
    staraniach, krwotok potem szew szyjkowy i lezenie przez cale 9
    miesiecy w szpitalu. Aborcje byly masowe, ja nie myslalam o tym.
    Przez caly ten czas ufalam Bogu, oddalam sie w Jego rece, urodzilam
    zdrowe dziecko.
  • iktoto 16.07.08, 18:31
    ilu ludzi jest w stanie zaufać Bogu? niewielu sad(
  • teres43 17.07.08, 07:21
    Swoja pierwsza córkę tez urodziłam po Czernobylu, ale wtedy jakoś się nie bałam
    i ufałam Bogu? Wiedziałam ze wcześniej szłam w tym deszczu, który przyszedł z
    Czarnobyla. ale tym też się nie przejęłam. Może dlatego m.in. że nie pytałam
    lekarzy.
  • liisa.valo 01.01.09, 03:09
    patrycja855 napisała:

    > > Nie można
    > > potepiac tych dziewczyn ani ich oceniac.
    >
    > A dlaczego nie może, bo ty jej zabronisz, pewnie chcesz zabronić bo
    > ocena twojej osoby będzie negatywna

    Zastanawiam się: skąd w was tyle złości? W przesłaniu forum prosicie, żeby was
    nie oceniać, nie obrażać, żeby nie wypowiadać dogmatów na wasz temat... Prawda
    jest taka, że człowiek w ogóle ma kiepskie predyspozycje, żeby oceniać drugiego
    człowieka. Dlatego, że człowiek nie jest Bogiem, nigdy nie wie, co siedzi w
    drugim człowieku.

    I nie jest ważne, czy ktoś żałuje, czy nie żałuje i jaka była jego ostateczna
    decyzja. Po prostu szanujmy swoje uczucia nawzajem. Tak zwyczajnie, ciepło, po
    ludzku.

    (I w związku z tym od razu proszę, żeby też i moje uszanować i nie przypisywać
    mi nigdzie czegoś, czego nie powiedziałam. Ja też nie jestem na tym forum bez
    powodu.)
    --
    Dlaczego walę się młotkiem w głowę? Bo jest mi tak dobrze, gdy przestaję.
  • martishia7 17.07.08, 15:27
    A na przykład dlatego,że boją się porodu. I ja to rozumiem-podstawowy argument,
    dlaczego raczej nie mam ochoty mieć dzieci. Tak tak, wiem kobiety od tysiącleci
    etc. etc. No i niech to czynią dalej-beze mnie.
  • apu14 17.07.08, 16:23
    zabijają dzieci bo boją się porodu??? to już kompletny nonsens.
  • reniatoja 17.07.08, 21:36
    i usunelabys ciaze z powodu strachu przed porodem? Super wymowka,
    naprawde... czegos bardziej idiotycznego nie moglas wymyslec. Dla
    twojej informacji - sa jeszcze cesarskie ciecia - jakbys juz nie daj
    Boze zaszla w ciaze - moze to rozwaz wtedy ewentualnie zanim ze
    strachu przed porodem pojdziesz na skrobanke... Tak tylko na
    wszzelki wypadek podpowiadam, bo przede wszystkim licze na to, ze
    wiesz co to antykoncepcja.
  • t.oja 17.07.08, 22:10
    Pierwsza ciaze stracilam w piatym miesiacu, skrobanke mialam na zywca
    aby usunac lozysko, mimo wielkiego bolu po stracie i szoku powiem ze
    porod jest bezbolesny, a w obecnych czasach podaja srodki
    znieczulajace. Ile potem jest szczescia patrzac na czesc siebie.smile
    Kazda kobieta za pierwszym razem sie boi, to nieuzasadniony lek.
  • martishia7 18.07.08, 14:52
    Nie bój nic, wiem dobrze co to antykoncepcja. I wiem,że zawsze jest ryzyko
    niepowodzenia. Wiem,że jest też cesarka-przeraża mnie tylko trochę mniej niż
    poród. Znieczulenie zewnątrzoponowe-też niekoniecznie-ryzyko paraliżu nieco mi
    nie leży.
    Chodziło, mi raczej o to,że może to być jeden z dodatkowych powodów, wśród wielu
    innych. I raczej o to ,że nie jestem na tą chwile sobie w stanie wyobrazić,że
    mogłabym kogoś kochać tak,że aż zdecydowałabym się żeby mu urodzić dziecko. Tyle.
    Jak ktoś dzieci nie chce mieć, generalnie co do zasady...
  • reniatoja 20.07.08, 17:20
    Znieczulenie zewnatrzoponowe - choc podobno nei ma ryzyka paralizu,
    ja tez jakos sie nei skusilam - mialam ogolna narkoze - spoko.
  • martishia7 21.07.08, 00:27
    smileMoże mało precyzyjnie się wyraziłam.
    W fizjologii chodzenia w ciąży i samego porodu, nie ma niczego podniecającego
    (że sie tak wyrażę) i samo w sobie nie jest żadną przyjemnością, a wręcz
    przeciwnie. Dlatego matka natura wymyśliła miłość- sztuczkę skłaniającą kobietę
    do rozmnażania. Bo tylko miłość (do partnera, bądź do dziecka) jest w stanie
    przekonać kobietę, żeby machnęła na te wszystkie niedogodności ręką.A jak tego
    uczucia nie ma, to argument staje się równie dobry jak każdy inny.
    Chyba argument uczuciowy jest najistotniejszy w tym wszystkim i , tak mi sie
    wydaje, decyduje o ewentualnych późniejszych konsekwencjach emocjonalnych dla
    potencjalnej matki. Tak sobie wyobrażam,że jeżeli kobieta ma stosunek
    emocjonalny do tego co w sobie nosi, a przyjmie argumentację czysto logiczną (że
    szkoła, praca, wiek, rodzice, etc etc), to komplikacje natury psychologicznej ma
    jak w banku.
    Z drugiej strony wierzę, że są kobiety (niewiele, przecież inaczej nasz gatunek
    by wyginął) które tzw instynktu macierzyńskiego nie mają, dzieci mieć nie chcą.
  • achybinska 23.07.08, 20:42
    jestem w drugiej ciąży, obie nieplanowane, ale dały nam szczęście, i
    nie wyobrazam sobie aborcji i tego jak mozna sie po niej czuc. ALE
    nie uwazam zeby 5tygodniowy zarodek byl człowiekiem... i tak, uwazam
    ze kobieta moze DECYDOWAC o sobie, zarodek jest w niej wiec deceduje
    o sobie, o swoim ciele.
    Tyle ze naprawde wątpie czy jakakolwiek kobieta jest zdolna do
    aborcji bez psychicznych skutków ubocznych, ale to wciaz wola
    kobiety!!!
  • reniatoja 23.07.08, 22:22
    Kurcze, no a keidy ten zarodek staje sie czlowiekiem? Na jakiej
    podstawie to oceniasz? Ja nie wiem jak mozna z taka pewnoscia siebie
    twierdzic, ze zarodek nie jest czlowiekiem. Co decyduje o tym, ze
    jest sie czlowiekiem? A czym kurde jest? Dla ciebie zarodek w macicy
    kobiety jest tym samym, czym zarodek w macicy psa, albo nie wiem,
    kozy? tak po prostu ZARODKIEM, niczym wiecej? Zreszta jesli tak by
    bylo, to jaki problem, dlaczego wobec tego kobiety, ktore zarodek
    uwazaja za zarodek, widza jednak COS zlego w tej aborcji, moze nie
    zabojstwo, ale jednak cos zlego - o co chodzi, przeciez to tylko
    zarodek - to co jest wlasciwie zlego w usuwaniu zarodka... Dla mnie
    to nie jest logiczne, bo albo usuwamy zarodek wszak decydujemy o
    sobie i zapominamy o sprawie, albo mamy psychiczne skutki uboczne,
    bo zrobilismy cos naprawde zlego, odebralismy zycie wlasnemu
    dziecku.
  • reniatoja 23.07.08, 22:34
    Ja np wysterylizowalam psa, ktory byl wlasnie w ciazy, bylu zarodki -
    bylo mi przykro nawet wtedy, ze nie zapobieglam (z winy mojego meza
    zreszta) temu, zeby w ogole do tej ciazy nie doszlo, bo po co
    zabijac pieski, no ale dobra, stalo sie, bez przesady, wolalabym,
    zeby nie bylo tych zarodkow, ale po prostu zapomnialam o sprawie,
    zadnych skutkow ubocznych psychicznych nie mialam. To jest wlasnie
    ta roznica miedzy zarodkami. to byly tylko pieski. Moje zarodki to
    sa natomiast moje dzieci, kazdy ssak zaczyna sie od zarodka, co nie
    zmienia faktu, ze zarodek zarodkowi absolutnie nie jest rowny.
  • teres43 23.07.08, 22:31
    Dziecko co prawda w swoich wczesnym okresie rozwojowym przebywa w macicy, ale
    przeciez nie jest częscią ciała kobiety, nawet jezeli jest tez mała kobietą.
    Dlaczego jeden człowiek ma mieć prawo decydować czy zabic drugiego? Niektórzy
    argumentują że w macicy dziecko jest małe i nie mysli tak jak dorośli, nie mówi,
    w ogóle nie jest jeszcze rozwiniete. Ale przecież poza macicą tez przebywaja
    ludzie którzy nie sa wcale tacy rozwinieci czy nie mówią albo nie myślą tak jak
    inni np. nowordki albo ludzie nieprzytomni po powiedzmy wypadku. I jakos nikt
    ich nie morduje z tych powodów. Człowiek cały czas się zmienia i przechodzi
    rózne fazy rozwojowe, ale jest to proces ciągły. Jest zarodkiem, noworodkiem,
    niemowleciem, dzieckiem, nastolatkiem, młodym człowiekiem, człowiekiem w
    srednim wieku, człowiekiem starszym. W tych wszystkich fazach wygląda odmiennie,
    ale cały czas to ta sama osoba. Jeśli ktos zabija dziecko w brzuchu matki, to to
    dziecko nie urośnie i nie stanie sie noworodkiem, niemowlęciem itd. Całe jego
    zcyie zostaje mu odebrane i nie udało sie jeszcze nikomu oddać zamordowanemu
    jego zycia. Kazdy człowiek ma tylko jedno życie. Ile czuje 5tygodniowe dziecko w
    brzuchu matki? Pewnie tyle samo co każde inne 5tygodniowe dziecko w brzuchu
    matki. Czy dlatego ze jest malutkie mamy prawo je zamordować? To samo dziecko za
    około 35 tygodni lub mniej będzie pchało się na świat. Ci wszyscy którzy chcą
    aborcji tez byli kiedyś 5 tygodniowym dzieckiem w brzuchu swojej matki. Ale
    siebie jakoś nie chcą pociąć żywcem na kawałki.
  • reniatoja 23.07.08, 22:47
    teres43 napisała:

    > Dziecko co prawda w swoich wczesnym okresie rozwojowym przebywa w
    macicy, ale
    > przeciez nie jest częscią ciała kobiety, nawet jezeli jest tez
    mała kobietą.

    Dokladnie, ma swoj kod genetyczny, mozna ustalic kto jst jego ojcem,
    nie jest identyczny genetycznie ani z matka, ani z ojcem. Moze
    natomiast byc identyczny genetycnie ze swoim rodzenstwem. Naprawde
    jestem ciekawa czym wg tych osob, ktore uwazaja,z e zarodek nie jest
    czlowiekiem, czym ten zarodek jest. Jaki to gatunek, czy to jakas
    osobna grupa? Bo co to jest, jesli nie czlowiek? Wg tej logiki
    naprawde zarodki wszystkich ssakow musza byc rowne - jako taka
    wlasnie jakas dziwna grupa biologiczna "Zarodki" i wtedy nie powinno
    sie miec zadnych skutkow ubocznych. Ale ci sami, ktorzy pisza, ze
    zarodek to nie czlowiek pisza tez, ze usuniecie ciazy (zarodka) musi
    miec psychiczne skutki uboczne. Jedno przeczy drugiemu. To jest
    jakas hipokryzja, to ja juz wole takich, ktorzy usuwaja ciaze i
    naprawde nie widza w tym nic zlego, bo zarodek to nie czlowiek i
    koniec. Sa tacy ludzie i dla mnie sa oni bardziej w porzadku niz ci
    hipokryci, co zarodek to nie czlowiek, ale skutki uboczne musza byc.


  • achybinska 24.07.08, 09:26
    ja po prostu dopuszczam akt aborcji, bo dla mnie zarodek to na
    poczatku kilko kilka komórek i wiem, ze z tego bedzie dzieckosmile z
    tym, że jestem przekonana, że kobiety, które dokonują aborcji po
    prostu nie maja odpowiedniego wsparcia. Wsparcja z Naszej strony
    jako społeczeństwa. Każemy urodzić bo tak trzeba, bo to "zabójstwo"
    tyle że po tych urodzinach już nikt nie interesuje sie ta kobietą i
    tym dzieckiem, jest pozostawiona sama sobie. Z Bogiem sprawa jesli
    ma wyrozumiałą rodzinę, partnera czy męża, zdecydowanie trudniej
    jesli jest SAMA. Polityka prorodzinna w naszym kraju NIE ISTNIEJE
    mimo ze sie tak o niej szeroko mówi. Zeby dostać jaką kolwiek pomoc
    od panstwa trzeba miec tak niskie dochody ze to po prostu przeraza.
    a jesli sie cos dostanie to 50-100zl. A zatem wierze ze dziewczyna
    pozostawiona sama sobie, decyduje sie na takie rozwiazanie jej
    problemu. Mimo wszystko zdecydowanie łatwiej wydac 2000 niz wychowac
    dziecko. Tym bardziej ze czesto ciezko jest tej kobiecie wyobrazic
    sobie milosc do wlasnego dziecka, bo na razie to tylko dwie kreski
    na tescie.

    nie mozna potepiac ani oceniac kobiet ktore na ta straszna rzecz sie
    zdecydowaly. Zauważcie ze mówię "straszna" bo dla mnie to osobista
    tragedia kazdej kobiety ale wierze ze zakaz prawny tego nie załatwi.
    Trzeba EDUKOWAC i pomagac, dawac szanse tym zrospaczonym i
    przerazonym rzeczywistoscia kobieta.
  • achybinska 24.07.08, 09:34
    MACIERZYNSTWO TO JEDYNA NIESAMOWITA I PRZEPIEKNA RZECZ JAK MOZE
    PRZYTRAFIC SIE KOBIECIE.
    Wracam do swojej ukochanej coreczki bo wola: cho tu mamo... Ma juz
    prawie 2 latka i została poczęta po pół rocznej znajomości, bo
    zawiodła antykoncepcja, tyle ze moj partner, uklęknął z
    pierscionkiem i bukietem kwiatów nastepnago dnia po tym jak mu
    powiedziałam a obie rodziny wycałowały jak sie tylko dowiedziały.
    Wiem, że nie kazda ma takie szczescie i ze milosc w zwiaku wygrywa
    mimo pojawiajacych sie problemów.
    Teraz córeczka bedzie miala siostrzyczke juz w grudniusmile
    Ale wciaz uwazam ze kobieta ma prawo decydowac o SOBIE.
  • reniatoja 25.07.08, 00:21
    Ja nikogo nie potepiam, mylisz sie, jesli tak sadzisz. Jednak jestem
    zwolennikiem mowienia prawdy. Prawda jest taka, ze ten zarodek, te
    kilka komorek (choc zwykle usuwa sie dziecko w 6 - 11 tygodniu to
    juz wcale nie jest kilka komorek) to jest czlowiek w poczatkowym
    etapie swojego zycia. Nie ma czegos takiego jak osobna klasa
    zarodki. I kazda kobieta ma prawo decydowac o sobie, to fakt. Np dla
    mnie decydowaniem o sobie jest nei zachodzenie w ciaze. Gdy sie juz
    zajdzie, to uwazam, ze jest za pozno na tego typu decydowanie o
    sobie, bo to jest juz zawsze decydowanie rowniez o kims drugim. I to
    sa dwa fakty. I tyle i powiedzmy sobie szczerze - aborcja to jest
    odebranie zycia czlowiekowi. I choc nie mamy prawa, czasem to
    robimy. I to jest dramat. I nie oznacza potepienia. Bardzo
    wspolczuje kazdej kobiecie, ktora musi z tym zyc. Ale trzeba nazywac
    rzeczy po rpsotu po imieniu. Przynajmniej to nalezy sie tym
    dzieciom. Uznac ich czlowieczenstwo.
  • totylkoja0 30.07.08, 21:54
    Kazdy ma prawo decydowania o sobie, prawa wyboru kobieta i dziecko.
    Nie wiem czy to tylko komorki jak zostalo wczesniej napisane.
    Ja dosc dlugo nie moglam zajsc w ciaze, a jka juz mi sie udalo
    nie wiedzialam i wracajac z pracy dostalam krwotoku i nie wrocilam
    do domu tylko trafilam do szpitala. Tam lekarz dyzurny stwierdzil
    ciaze pozamaciczna i cala noc bylam przygotowywana do zabiegu.
    Ordynator tego oddzialu mial urlop, ale jakby przeznaczenie pojawil
    sie na chwile na drugi dzien i przebadal wszystkie kobiety przyjete
    dzien wczesniej. Diagnoza okazala sie mylna a ciaza ok. to byl
    poczatek ciazy i po krwotoku domyslilam sie ze to jest ciaza.
    Potem moj synek pozwalal sie dotykac tylko mi i mezowi, przy
    badaniach kontrolnych chowal sie, uciekal przed dotykiem obcych.
    Jedna czesc brzucha zapadala sie a druga unosila do gory, i na
    odwrot. Moze to tylko zbieg okolicznosci, w co ja watpie.
    Jesli to tylko komorki to jak wytlumaczyc zachowanie mojego dziecka
    po tym zdarzeniu? Jakie jest wasze zdanie.
  • t.oja 06.08.08, 18:16
    Aby powstal czlowiek, potrzebna jest kobieta, mezczyzna i reka Boza.
    Komorka jajowa przestaje byc komorka w momencie wnikniecia w nia
    plemnika. Z punktu ezoteryki osoby pracujace z komorkami wiedza iz
    po polaczeniu jest to komorka potomna. To najwazniejsza konstrukcja
    czlowieka od powstania do smierci czlowieka, wychodzacy z niej sznur
    do kosmosu swiadczy o stanie czlowieka. Dzieki tym komorkom potomnym
    czasem mozna sporo wydluzyc zycie czlowieka. Kazdy narzad ma swoja
    komorke potomna, jej uszkodzenie w trakcie operacji konczy zycie.
    Zaplodniona komorka nie obumiera zaczyna zycie, rozwoj. Tu moze byc
    juz wcielona dusza.
  • livian 07.08.08, 13:07
    t.oja napisała:

    > Aby powstal czlowiek, potrzebna jest kobieta, mezczyzna i reka
    Boza.

    Potrzebne jest jajo i plemnik. Nie wiem jak mozesz mieszac
    jakas "reke Boza" z ezoteryka i sznurem do kosmosu.... dziewczyno,
    wszysko Ci sie poplatalo. Zdecyduj sie na jedna opcje.


    > Z punktu ezoteryki

    co to jest ta ezoteryka w ogole?


    > komorka potomna.(...)wychodzacy z niej sznur
    > do kosmosu swiadczy o stanie czlowieka.


    Mozesz wyjasnic o co chodzi w tym zdaniu? O jaki sznur? Do jakiego
    kosmosu? w jaki sposob swiadczy o tym stanie czlowieka??? Sorry, ale
    nic nie rozumiem z Twojej wypowiedzi.

    > Dzieki tym komorkom potomnym
    > czasem mozna sporo wydluzyc zycie czlowieka.

    Gdzies to wyczytala? W jaki sposob wydluzyc? Co to za dziwna
    wiedza???

    Kazdy narzad ma swoja
    > komorke potomna, jej uszkodzenie w trakcie operacji konczy zycie.


    j.w. Prosze o poadnie zrodla tej wiedzy.


  • t.oja 07.08.08, 15:02
    > > Aby powstal czlowiek, potrzebna jest kobieta, mezczyzna i reka
    > Boza.
    czy kazda kobieta jest zdolna miec dziecko?
    wlasne oczywiscie, lub mezczyzna.

    > co to jest ta ezoteryka w ogole?

    Ezoteryka to rozwoj duchowy czlowieka w kierunku dowolnie wybranym.
    Rozwijanie zdolnosci, sa osoby ktore sie z nimi rodza idac przez
    zycie udoskonalaja je lub korzystaja aby skutecznie pomagac innym.
    Widza i czuja wiecej od innych. jedni do tego daza na oslep inni
    maja to od urodzenia to nie jest proste dzwigac wiedze o innych i
    milczec. to duza odpowiedzialnosc.

    > komorka potomna.(...)wychodzacy z niej sznur
    > > do kosmosu swiadczy o stanie czlowieka.

    Zaplodniona komorka dzieli sie, potomna sklada sie z osmiu komorek.
    to fundament czlowieka, nie trzeba tu filofofii. Kazdy wie ze
    czlowiek powstaje z zaplodnionej komorki ktora sie dzieli wiec
    proste ze one sa fundamentem czlowieka. aby wyjsc dalej z wiedza
    trzeba posiadac widzenie pozazmyslowe. To ze nie widac nie znaczy
    nie istnieje. Z tej komorki idzie sznur do kosmosu, energotyp
    czlowieka, z korony idzie enrgia do kosmosu ale tylko u tych ktorzy
    sie rozwijaja, ale sznur jest u kazdego jego wyglad i konstrukcja
    mowi o zdrowiu i zyciu czlowieka. sznur silny zdrowy czlowiek, jesli
    poszarpany zniszczony mowi o zlym stanie zdrowia sznur taki sie
    naprawia laczy zerwane czesci wiec wydluza zycie wzmacnia sie jego
    polaczenie z Bogiem. Komorki sie umacnia bo to nasz fundament.smile

    > Gdzies to wyczytala? W jaki sposob wydluzyc? Co to za dziwna
    > wiedza???

    Nie wyczytalam nauczyla mnie pewna rosjanka, korzystania z tego co
    otrzymalam, wiedze swoja uzupelniam od przewodnikow duchowych.

    > Kazdy narzad ma swoja
    > > komorke potomna, jej uszkodzenie w trakcie operacji konczy
    zycie.

    dokladnie tak jest, lekarze czesto nie wiedza dlaczego pacjent
    odchodzi po udanej operacji, badania kliniczne sa wlasciwe a
    czlowiek odchodzi. Nikt nie wie gdzie sa komorki potomne w danym
    organie, umieszczenie jest rozne. Jedyna widoczna jest ta stanowiaca
    fundament czlowieka.

    Zrodlo jest u Boga smile Proponuje zawiazac kontakt z przewodnikami,
    najlepiej zaczac od kursu jasnowidzenia.smile
  • kot9912 29.12.08, 05:02
    Tak się składa, że pracuję w pomocy społecznej i jeśli uważasz, że z tego da się
    wyżyć to chyba nie wiesz co mówisz
  • twoj_aniol_stroz 29.12.08, 09:34
    Tak się składa, że znam wiele kobiet - samotnych matek, które żyją
    właśnie z zasiłków i sporadycznej pomocy ludzi wokoło i dają sobie
    radę, więc się da smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma
    ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.