Dodaj do ulubionych

Obiady szkolne w 2015 roku

21.11.14, 14:02
Wybory wyborami, a za chwilę chyba przetarg na obiady szkolne dla naszych dzieci.
Może jakoś się zbierzemy i wpłyniemy na wójta, by obiady były dobre i chętnie jedzone, a nie tylko tanie. Może jakąś petycję w każdej szkole puścimy do podpisania dla rodziców? Trzeba działać, bo znowu będzie za późno w styczniu.

Przy tej okazji chciałam też podzielić się informacją, że na obiady zwycięzcy przetargu skazane są tylko dzieci, których posiłki finansuje gops. Jako rodzice możemy dojść do porozumienia z dyrekcją naszej szkoły i zamawiać obiady u dostawcy alternatywnego, płacąc cała stawkę żywieniową (w tej chwili obiad przedszkolny kosztuje u jednego z takich dostawców 5,50 zł).
Edytor zaawansowany
  • noem-i35 21.11.14, 16:07
    I uważasz, że to w porządku? W jednej stołówce, przy jednym stoliku dwa różne posiłki? Już były w telewizji programy interwencyjne na ten temat.
  • essa_to_ja 21.11.14, 17:04
    noem-i35 napisał(a):
    "I uważasz, że to w porządku? W jednej stołówce, przy jednym stoliku dwa różne posiłki? Już były w telewizji programy interwencyjne na ten temat."

    Tak, uważam, że rodzice powinni mieć wybór i ich dzieci również.
    Jeżeli obiady są ohydne, jedzenie wylewa się do toalety, bo resztek jest tak dużo, że żaden pies ani kura tego nie przeje; jeżeli rodzice protestują, szkoła wysyła pisma do gminy, ale nie można nic zrobić, bo przetarg, to moim zdaniem, nie jest w porządku. Jedynym kryterium w przetargu jest cena, a to wiadomo jak się kończy.
    Nie mam, niestety, wpływu na to co "serwuje" dzieciom gmina (posiłki opłacane przez gops), ale mam wpływ na to co ja mogę mu podać do jedzenia - pora z tego prawa skorzystać. Może i inne dzieci na tym skorzystają, bo pan/pani przetargowa zaczną się starać o innych klientów, byłoby miło.

    Mam wrażenie, że swoje zdanie opierasz na tv, ja natomiast wiem, jak to wygląda w praktyce.
  • farertol 21.11.14, 18:26
    Punk widzenia zależy od miejsca siedzenia. Przypomina mi się tu swietny dowcip.
    Przychodzi baba do lekarza, przygotowana do zabiegu, lekarz pyta:
    -prywatnie czy nfz?
    -nfz
    - aaaaaa kotki dwa....
    czyli selekcjonujemy od dziś dzieci na biedniejsze i zamożniejsze.
    Pomysł zmiany kryterium z ceny na jakość, tak, ale burżuje skoro chcą niech karmią dzieci w domu. Ceniłem cię esso za mądre słowa, zgadzałem się z wieloma, ale pomysł podawania dwóch posiłków jest beznadziejny.
    Pani ze stołówki będzie pytać dzieci czy posiłek z gopsu czy opłacony? To może od razu przyklejmy dzieciom takie nalepki z informacją.
    Nie uważam też, że teraz jedzenie się marnuje, wręcz przeciwnie. Dzieci biorą dokładki.
    Złe posiłki owszem były. Ale potem ta firma nie przystąpiła do przetargu, może ze względu na skargi...
  • kruszyna41 21.11.14, 19:13
    witam ja za to jestem zwolennikiem pomysłu aby w jednej ze szkół otworzyć na nowo pracę kuchni która gotowałaby dla wszystkich podmiotów w gminie. Pomysł jest do zrealizowania łącznie z pozyskaniem środków na remont kuchni . Niestety już w zeszłym roku próbowaliśmy zainteresować tym wójta i nic. Może teraz się uda .
  • essa_to_ja 21.11.14, 19:37
    Kruszyno41,
    trochę za późno - w zeszłym roku przetarg był chyba 19 listopada...
    Jakby nie patrzeć, jesteśmy póki co skazani na jakiegoś dostawcę.

    BTW, czy Twoje dziecko bierze dokładki?
  • noem-i35 21.11.14, 19:53
    Pomysł Kruszyny jest dobry i w Mińsku z powodzeniem jest od ilu lat realizowany. A co do jakości obecnie dostarczanych obiadów, to, "essa", masz prawo, jeśli rzeczywiście coś wiesz na ten temat, wypowiedzieć się i zgłosić do dyrektora swoje uwagi. Nie wiem, skąd opinia, że obiady są ohydne. Przydałaby się większa powściągliwość w wygłaszaniu tego rodzaju uwag, bo mogą być one krzywdzące dla firmy, która je dostarcza. Jeszcze się taki nie urodził, żeby wszystkim dogodził. Z tego, co pamiętam, szkoły przerabiały już temat kilku firm, ale do każdej ktoś zgłaszał uwagi. Pewnie, że trzeba wymagać dobrej jakości jedzenia, bo przecież od tego zależy zdrowie naszych dzieci, ale ferowanie wyroków na podstawie opinii dziecka - niejadka, to już troska zbyt daleko idąca. Kiedyś, "za naszych czasów", szkoły miały własne kuchnie i też były narzekania. Kuchnie zlikwidowała, w ramach oszczędności, panująca nam jakiś czas temu p. HZW, nie dziw się więc, że wójt nie chce wracać do tego tematu. Gmina musiałaby ponosić koszty zatrudniania obsługi takich kuchni.
  • essa_to_ja 21.11.14, 20:09
    noem-i35 napisał(a):
    "Pewnie, że trzeba wymagać dobrej jakości jedzenia, bo przecież od tego zależy zdrowie naszych dzieci, ale ferowanie wyroków na podstawie opinii dziecka - niejadka, to już troska zbyt daleko idąca."

    Za głupia mnie masz? Czyją miarę do mnie przykładasz?
    Nie opieram się na zdaniu dziecka. Dzisiaj kolejny raz rozmawiałam z panią wydającą posiłki. Robię to w miarę regularnie, bo chętnie wykupiłabym obiady dziecku w szkole. Jeżeli po posiłku zostaje wiadro fasolki po bretońsku lub łazanek z kapustą, to trudno tutaj mówić o grymaszeniu pojedynczego niejadka, że o zbilansowanym żywieniu nie wspomnę.

    No nic, nie ma co mielić ozorem i przekonywać nieprzekonanych. Jeśli są chętni do wystosowania jakiegoś pisma do wójta i podejmą się pozbierania podpisów w swojej szkole, to zapraszam. Sądzę, że tylko "zmasowany atak" ze wszystkich szkół da jakiś zauważalny efekt.
  • essa_to_ja 21.11.14, 19:54
    [i]farertol napisał: [/i]
    [i]"czyli selekcjonujemy od dziś dzieci na biedniejsze i zamożniejsze."[/i]

    Dzieci, ale też i ludzie od zawsze są biedniejsi i zamożniejsi. Jedne przynoszą do szkoły na śniadanie kanapki z szynką i danonki, inne z serkiem topionym, a jeszcze inne nie dostają drugiego śniadania z domu. Jedni ludzie chodzą w markowych kurtkach i butach, inni mają bluzki i spodnie ze szmateksu.
    I nie trzeba nalepek - bogactwo lub jego brak widać na pierwszy rzut oka.
    [i]
    "Pani ze stołówki będzie pytać dzieci czy posiłek z gopsu czy opłacony?"[/i]

    [b]Wszystkie posiłki są opłacone,[/b] co więcej, wszystkie są opłacone za nasze pieniądze.
    Przy moim stole często są trzy różne dania na jeden posiłek i jakoś nikt nie robi z tego afery. Nawet w zwykłej stołówce pracowniczej przy jednym stole siedzą osoby, z których jedna je barszcz, a druga ogórkową.
    Ja nie mam problemu z tym, aby moje dziecko jadło dobre jedzenie, a dzieci z gopsu jeszcze lepsze od dostawcy gminnego. Może wtedy też się dołączę.
    Moim zdaniem potulne równanie do dołu szkodzi wszystkim dzieciom, a zwłaszcza tym dla których, teoretycznie, obiad w szkole to jedyny ciepły i obfity posiłek w ciągu dnia.

    [i]"Nie uważam też, że teraz jedzenie się marnuje, wręcz przeciwnie. Dzieci biorą dokładki. "[/i]

    Skąd masz takie informacje? Z moich rozmów w szkole wynika to, co napisałam powyżej.
  • farertol 21.11.14, 20:50
    Moje dziecko to typowy niejadek. Trudno przekonać je do jedzenia w ogóle. Wiem jakie są dania bo próbowałem nie raz.. A ty o nich nie wiesz nic i sugerujesz się opinią pani ze stołówki a nie własną, tu podstawowy błąd. Spróbuj, przekonaj się. Twoje dziecko też nie jadło.
    zapytaj listonoszki, je każdego dnia, powiem więcej, jest zachwycona. Tu mamy rozbieżność... Nie chcę obniżać tego poziomu, źle mnie zrozumiałaś, pisałem że należałoby wprowadzić dodatkowe kryterium jakim jest jakość. Nadal uważam że wyróżnianie dzieci dla których posiłki byłyby opłacane dodatkowo jest nie fair. Nawet nie wiesz co poczułoby takie dziecko, które jadłoby "od gopsu".
    To że rodzice ubierają dzieci modnie, na bogato, tak by się wyróżniało na tle tych biedniejszych, nie znaczy że szkoła to popiera i będzie rozwijać. Przecież po to wprowadza się mundurki, by zrównoważyć ten poziom. Masz małe dzieci (wnioskuję z innych postów). Prawdopodobnie jeszcze nie masz świadomości jak dzieciaki dokuczają sobie na wzajem z powodu biedy... Jeśli masz świadomość (ufam, że jednak masz) to czemu nie dostrzegasz tego tutaj?
    Wiem co mówię, odczuwałem to wielokrotne.
    To się nazywa dyskryminacja.
    Gdyby wójt był skłonny pójść w pomysł z "naszą" stołówką, jestem za.
  • kruszyna41 21.11.14, 21:31
    pomysł na powrót otwarcia kuchni , nie byłby obciążeniem dla gminy ( jeśli chodzi o opłaty za pracowników ) bardziej niż w tej chwili , gmina i tak do posiłków dopłaca . A przynajmniej mielibyśmy posiłki lepszej jakośći . Nikt nie mówi że one są " nie smaczne " bo może i są . Ale to się ma ni jak do zbilansowanej diety jaką mają zapewnić posiłki w placówkach edukacyjnych . Bo o to tu chodzi . Jakość produktu , skład itd. Mało tego mówi się że przetargi publiczne obarczone są " cierpieniem ceny " i tu też jest wyjście z sytuacji . Gmina jako wystawiający przetarg określa jego warunki . i cenę za jaką te warunki trzeba spełnić . I tu trzeba dołożyć starań w wystawianiu przetargu, a nie iść po najmniejszej linii oporu. Jeśli oferta przetargowa będzie dobrze napisana i cena dobrze skalkulowana to jest szansa na lepszego dostawcę . Jest to możliwe tylko wymaga większego wkładu w opis przetargu. Szkoda że gmina się do tego nie przykłada. Poza tym nikt do dyrektora szkoły nie zgłasza swoich wątpliwości ( a należy to czynić na piśmie ) . Pani wydająca obiady ma "swoje" wytyczne, niestety nie zawsze zgodne z prawdą że tak to nazwę. I tu kolejny błąd to żaden nadzór , skoro wydaje posiłki które powinny zostać zawrócone już przy przyjęciu ( lub przynajmniej , powinny być zgłoszone do dyrekcji w celu wyjaśnienia ) . Wchodzimy w sprawy reorganizacji sklepików szkolnych , dlaczego nikt nie zaczął od stołówki szkolnej. To temat który już był poruszany na forum i nic. Szkoda . Każdy ma prawo uczestniczyć w sesjach gminy , składać wnioski. Szkoda że tak mało mieszkańców z tego korzysta a jest to realny wpływ na swoje sprawy. I wtedy można widzieć co tak naprawdę porabiają radni i jak pracują kto faktycznie tam działa na rzecz mieszkańców i potem w wyborach móc się wypowiedzieć na ten temat , a tak do rady trafiają często osoby które niewiele robią i chcą zrobić. Wiem zaraz odpiszecie że pracujecie . Ja też pracuje ( bardzo dużo ) a jednak zainteresowałam się i bywałam . To daje obraz tego co się tam dzieje . Polecam każdemu. A wracając do tematu sprawa jest otwarta i jeśli naprawdę znajdą się osoby chętne do działania to zapraszam . Podam swój adres mailowy i możemy próbować . W grupie siła . :)
  • noem-i35 21.11.14, 22:40
    Ja o tych "wytycznych"dla obsługi stołówki. Pani, która przyjmuje od dostawcy posiłki i, widząc, że są niejadalne /przypalone, źle doprawione/, nie reaguje i nie zgłasza tego natychmiast dyrekcji, tylko bez szemrania przyjmuje, a potem komentuje, powinna zostać zwolniona z pracy. Po prostu źle wywiązuje się ze swoich obowiązków. Nie wyobrażam sobie, żeby toś mógł jej nakazać przyjęcie i wydawanie potraw, które nie nadają się do jedzenia, a zwłaszcza dla dzieci.Jeśli takie będzie podejście nas, dorosłych, biedne będą dzieci.
  • essa_to_ja 21.11.14, 23:52
    noem-i35 napisał(a):

    "Ja o tych "wytycznych"dla obsługi stołówki. Pani, która przyjmuje od dostawcy posiłki i, widząc, że są niejadalne /przypalone, źle doprawione/, nie reaguje i nie zgłasza tego natychmiast dyrekcji, tylko bez szemrania przyjmuje, a potem komentuje, powinna zostać zwolniona z pracy. Po prostu źle wywiązuje się ze swoich obowiązków. Nie wyobrażam sobie, żeby toś mógł jej nakazać przyjęcie i wydawanie potraw, które nie nadają się do jedzenia, a zwłaszcza dla dzieci.Jeśli takie będzie podejście nas, dorosłych, biedne będą dzieci."

    A gdzie to wyczytałaś? Częstym błędem jest przypisywanie własnych stwierdzeń innym, więc proszę nie dopowiadaj sobie tego, co nie zostało napisane.
    Coś nie za bardzo lubisz krytykę obecnego dostawcy - jakiś Twój krewny?, a ucieka Ci sedno czyli, żeby dzieci, większość dzieci, nie były w szkole po obiedzie głodne.

    Przypalone kotlety widziała nawet dyrektorka szkoły, do gminy poszło pismo.
    A teraz powiedz, na jakiej podstawie, pracownik może odmówić wydania dzieciom posiłków zamówionych przez gminę i rodziców? To może drugie śniadania też powinna zabierać, jeśli uzna, że są niezdrowe?
  • noem-i35 22.11.14, 08:15
    'O jakichś wytycznych napisała powyżej "kruszyna41" i tylko to było tematem mojej wypowiedzi. A jeśli dyrektorka widziała przypalone danie, to należało je zwrócić i zażądać dowiezienia innego. Tylko tyle chcę powiedzieć.
  • essa_to_ja 21.11.14, 21:52
    "Spróbuj, przekonaj się. Twoje dziecko też nie jadło."

    I tutaj się mylisz. Mam 3-letnie doświadczenie w obiadach szkolnych, a może 4-letnie. Moje dziecko jadło obiady w 2012 roku (nie powiem, że zawsze, ale zwykle zupa lub drugie mu jakoś podpasowały. Jada również pasjami tanie obiady w barze mlecznym Rusałka przy zoo). Problemy zaczęły się, gdy nastał pan przetargowy w 2013 roku. I to nie dziecko mi powiedziało, że nie je albo, że niedobre, tylko nauczyciel, po trzymiesięcznej obserwacji. W styczniu 2014 próbowaliśmy z ponownym podejściem i ponownym fiaskiem.
    Zobacz - Tobie te obiady smakują, ale to ma być jedzenie dla dzieci. (BTW, zamawiasz sobie porcje w szkole czy jak?) Właśnie mi się przypomniała uwaga, że to jedzenie jest często zbyt ostre w smaku, bywa przypalone - hmmm... dla dorosłego zaleta, ale dzieciak nie ruszy. Rozumiesz? Każde wciągnie pomidorówkę, większość nie ruszy grochówki na boczku.

    GOPS identyfikujesz z biedą i bylejakością - to kwestia podejścia. A może tak: "jakie fajne obiady Franio i Hania dostają w szkole. Jak one super pachną, mamo! Naleśniki dzisiaj były. A w dodatku to oni dostają je całkiem za darmo. Czy ja też tak mogę?".
    Na Marysinie jest jadłodajnia dla bezdomnych prowadzona przez zakon felicjanek. Warto się tam przejść i obejrzeć kuchnię - mi szczęka opadła jak zobaczyłam wielką salę, a w niej super nowoczesne gary z kwasówki, ogromne lodówy itp. Te zakonnice nie robią nic innego, tylko regularnie, chyba co 4 lata składają wniosek do fundacji Hollyday'Inna na jakiś nowy sprzęt. Nie zakładają, że jak bezdomny to może jeść byle co, ugotowane byle jak, no i chyba najważniejsze - nie mają imperatywu, że każdy z kliki musi swoje zarobić.
  • farertol 21.11.14, 22:11
    Masz w takim razie doświadczenie nie byle jakie, gratuluję. Pisałaś że chciałabyś zapisać dziecko, stąd mój wniosek. Wg.mnie najlepszym rozwiązaniem będzie stołówka z pomysłu kruszyny.
    Nie ja postrzegam gops jako "pomoc dla biednych" tylko dzieci tak to odczują. Zdecydowanie nie będą patrzeć na to co mają inne dzieci, tylko powiedzą "Nasi rodzice nam wybrali lepsze a wy jecie to co co wam dają". Niestety z przykrością stwierdzam że dzieci nie są subtelne w tych sprawach. Dzieci nie będą widziały tego jak ty. Będą czuły tylko to że "nasi rodzice nie chcą żebyśmy jedli to co wy, dlatego mamy inne". Tylko o to mi chodzi. Bo chwalić niczego nie zamierzam, ale też nie będę krytykować. Mam nadzieję że teraz mnie zrozumiesz :)
  • essa_to_ja 21.11.14, 23:15
    farertol napisał:
    "Nie ja postrzegam gops jako "pomoc dla biednych" tylko dzieci tak to odczują. Zdecydowanie nie będą patrzeć na to co mają inne dzieci, tylko powiedzą "Nasi rodzice nam wybrali lepsze, a wy jecie to co co wam dają".
    Być może... ale jaki masz sposób na to, żeby wywrzeć skuteczną presję na dostawcę jedzenia? To trochę jak z ośrodkiem zdrowia, pamiętasz może lament, że nie będzie komu nas leczyć? A de facto jest lepiej w obu placówkach.

    Wracając do meritum, po naradzie rodzinnej z mężem...
    Skazani jesteśmy póki co na przetarg.
    W specyfikacji można umieścić wymagania dotyczące jakości posiłków oraz wymagania dotyczące jadłospisu np. wymóg układania planu posiłków przez niezależnego dietetyka (może przedszkole gminne na kogoś takiego) z tygodniowym wyprzedzeniem (wtedy weekendowe resztki nie wylądują w garze dla dzieci). Można również wyrywkowo sprawdzać posiłki i ilości resztek w szkołach np. 2 razy w tygodniu. I tak skonstruować przetarg i umowę, żeby można było ze złego dostawcy zrezygnować. Złym będzie taki dostawca, którego obiady nie będą spełniały wytycznych lub nie będą zjadane przez większość dzieci. Przecież da się pomierzyć ile zupy zniknęło w brzuszkach.
    Tyle tylko, że potrzebna jest dobra wola, chęć i zaangażowanie gminnych urzędników lub radnych.
  • farertol 22.11.14, 00:30
    Jakoś się nam udało dojść do porozumienia 😊
    Teraz nareszcie znowu się z tobą zgadzam 😁
    Wracając do dostawców, to niestety na każdego były skargi to fakt. Szkoda że nikt z naszej gminy nie startuje w przetargu. Zawsze to coś swojego.
  • farertol 22.11.14, 13:28
    Jeszcze poruszę jedną kwestię. Skoro obiad był przypalony to dlaczego nie został od razu zwrócony? Widziała dyrektorka i nie zareagowała? Bywało że trzeba było coś wymienić i zawsze było to robione natychmiast. Przypalone to jeszcze pół biedy, ale gdyby było np. stare, śmierdzące? Nikt nie powinien podać tego dzieciom. Dostawca wymienia to natychmiast, On za to odpowiada i nie ważne jak to zrobi, może nawet w restauracji zamówić, musi wymienić. Bardzo mnie to zdziwiło że coś takiego pozostało bez reakcji...
    A i jeszcze mnie coś dziwi (ale tylko z ciekawości) czemu twoje dziecko nie mówiło ci przez ta długi okres że z jedzeniem jest problem? Ja mam w domu dziecko, które nie lubi jeść, jest bardzo nieufne jeśli chodzi o niektóre potrawy, więc bardzo dokładnie pytamy naszą pociechę w domu, jak to było dziś z obiadem ;)
  • essa_to_ja 22.11.14, 21:52
    farertol napisał:
    "Jeszcze poruszę jedną kwestię. Skoro obiad był przypalony to dlaczego nie został od razu zwrócony?"
    Tego nie wiem, nie wiem też dokładnie jak potoczyła się dalej ta sprawa, chyba skończyło się na skardze do gminy.
    Ja nie jestem w żaden sposób stroną, bo nie kupuję obiadów w szkole, tylko gotuję w domu. W zeszłym roku nosiłam dziecku raz w tygodniu ciepły obiad w lunchboxie do szkoły, miało 5-10 minut na zjedzenie tego na świetlicy wśród innych bawiących się zabawkami dzieci i jechaliśmy na zajęcia do Mińska. Był też taki dzień, że nie miało tych 5 minut luzu i ciągnęło na kanapkach do 17. W tej sytuacji np. obiad szkolny byłby dla mnie wybawieniem. Więc co jakiś czas pytam jak wyglądają posiłki.
    Szczerze mówiąc zbulwersowała mnie informacja, że wiadra jedzenia lądują w toalecie i dlatego napisałam swój post. Jest dostatecznie dużo głodnych ludzi na świecie, żeby tego nie robić.
    Tak samo myślę, że gdyby Rada Rodziców i dyrektor szkoły miał do dyspozycji metodę, którą tak skrytykowaliście - możliwość natychmiastowej rezygnacji z posiłków dla większości dzieci (średnia gops to 20 sztuk na szkołę), to zupełnie inaczej by wyglądała rozmowa z takim dostawcą. Metoda może brutalna, ale lokalna i bardzo skuteczna.

    "A i jeszcze mnie coś dziwi (ale tylko z ciekawości) czemu twoje dziecko nie mówiło ci przez tak długi okres że z jedzeniem jest problem?"
    Ja nie mam niejadka. Nigdy nie było większych problemów z jedzeniem w żłobku czy przedszkolu. W szkole też jakiś czas nie było problemów. Dlaczego nagle mam zacząć szczegółowo wypytywać o coś, co jest w porządku?
    Czasem zajrzałam w jadłospis, czasem zapytałam co było na obiad, choć zwykle nie pamiętała. Że nie je, dowiedziałam się przypadkiem i to w niezbyt miły sposób.

    Tak na marginesie, w mojej szkole w tym roku nie wisi informacja kto dostarcza posiłki. Jak dla mnie to powinna być informacja wywieszona w miejscu dostępnym 24h/na dobę - jak się dzieciaki strują to gdzie wysłać sanepid po próbki?

    W której szkole masz dziecko/dzieci?
  • farertol 22.11.14, 23:21
    Teraz panuje Rońda. Bo tak się chyba nazywa dostawca. Jak się mylę, poprawcie.
    A i SP w Rudzie.
  • farertol 21.11.14, 21:08
    Kolejna sprawa. Co innego kilka dań ugotowanych przez mamę na jednym stole, a co innego coś od "innego dostawcy"...
    Mimo wszystko w tym przypadku za ceną idzie jakość. Dzieci to widzą..
    Chcesz wprowadzić coś, czego gmina nie wybiera. Skoro nie wybiera, znaczy że droższe. Ktoś musi dopłacić.
    Wracając do fasolki po bretońsku, którą uwielbiam i do łazanek z kapustą, których nie znoszę... To są to dania niechętnie jedzone przez dzieci. Oczywiscie o gustach nie dyskutujmy. Zobacz jak są jedzone pierogi, naleśniki czy kotlety... Coś co większość lubi. Jakość obiadów najłatwiej poznać po zupach :)
  • noem-i35 21.11.14, 21:10
    Zawsze zostają resztki, w każdym domu również, nawet jeśli rodzina jest nieliczna. Co do wiader fasolki czy łazanek, to być może jest prawda przy stu lub więcej stołownikach. Pół litra zupy to pewnie za dużo dla niejednego dziecka, podobnie jest z każdym innym daniem; jedno dziecko zje porcję z apetytem, a inne nawet nie trąca, nawet jeśli będzie dostarczone przez najlepszą i bardzo w naszej gminie promowaną firmę. Sprawa posiłków jest mi dobrze znana, zapewniam, że nie z telewizji. A zróżnicowanie dań w domu, czy restauracji, gdzie jedzenie się wybiera, to coś innego, niż twoja propozycja. Dzieci będą podlegać swoistej segregacji.
    Ja też chcę, by moje dziecko jadło dobre jedzenie i wcale nie należę do miłośników fasolki, za to łazanki lubię i dobrze, że ktoś jeszcze porywa się na gotowanie tradycyjnych potraw., bo w domach nikt tak już nie gotuje.Pogadaj z tymi, których dwa lata temu raczono wykwintnymi zupami brokułowymi i szpinakowymi, czy jeszcze innymi, smacznymi głównie z nazwy. Myślę, że wtedy też wiadra były pełne. Przyjdź kiedyś do stołówki w porze obiadowej i poobserwuj. Zamiast zbierać podpisy, zgłoś do dyrektora konkretne uwagi, dotyczące jakości. Zainteresuj problemem radnych, może wyskrobią kasę na ponowne uruchomienie kuchni.
  • ada80 21.11.14, 22:22
    Pozwolę sobie napisać coś od siebie. Wiem z autopsji, że te obiady są naprawdę niesmaczne, ohydnie podane.Wiadomo, ze znajda się i tacy, którzy będą zachwyceni-mają prawo. Ja ze swoich czasów pamiętam naprawdę dobre obiady w stołówkach, w miarę podane. Wiem, że w Wołminie świetnie sprawdza się pomysł wynajęcia stołówki osobie z zewnątrz, która prowadzi stołówkę, na bieżąco widzi czy większość dzieci zjada dany posiłek czy nie i z tygodniowym wyprzedzeniem planuje kolejne omijając te, które nie smakują dzieciom. Kuchnia ta prowadzona jest od ok. 3 lat i sukcesywnie remontowana. Więc może remont naszej na dzień dzisiejszy nie jest konieczny.Osobiście myślę, ze znajdzie się w naszej okolicy -2-3 mamy, które podjęłyby się takiej pracy. Po roku można by zdecydować, czy jest po co remontować kuchnię. Wiem, ze w tej szkole którą opisuję zaczynała kobieta od przyniesionych z domu garnków i patelni, a teraz naprawdę szkoła nie wyobraża sobie zamiany na catering.Dodam, ze obiad kosztuje ok 5 zł.Ja marzę o takiej stołówce.
    Innym rozwiązaniem byłoby zaangażowanie pań ze świetlicy, żeby informowały firmę cateringową o tym, że dany posiłek dzieci kiepsko zjadły i aby więcej nie był dostarczany.
    Można by też stworzyć jadłospis np na 3 miesiące i wpisać do specyfikacji przetargowej.
  • kruszyna41 21.11.14, 22:38
    Moje doświadczenie nie bierze się tylko z tego że moje dzieci jedzą czy nie jedzą obiadów . Taka dyskusja to nie dyskusja . W stołówkach mogą pracować tylko osoby w " zawodzie ". Część osób piszących ( przepraszam ) ale nie bardzo wie co , z czym i na jakiej zasadzie powstają takie jadłospisy . Ale burze mózgów są zawsze najlepszą formą wpadania na świetne pomysły . Moja propozycja padła . Jeśli jesteście zainteresowani możliwością dokonania zmian zapraszam . Tyle pisze się tu o działaniu na rzecz mieszkańców , możliwościach . No to do działania . W taki właśnie sposób rodzice z Wrocławia wystartowali ze swoją działalnością i zmieniają żywienie dzieci w swoim mieście i nie tylko. Do działania . :)
  • ulapacyga 21.11.14, 23:05
    Czyta, czytam i nie mogę uwierzyć, że ktoś chce dzielić dzieci na "normalne" i z "gops-u".
    Jestem absolwentką pracy socjalnej i na praktykach czy nawet w życiu spotkałam się z wieloma ubogimi osobami. Dla mnie propozycja, która padła jest naprawdę przerażająca. To jest stygmatyzacja tych dzieci biedniejszych ok niech to dziecko ma gorsze buty, gorszą kurtę ale jedzenie innych obiadów to coś co nie mieści mi się w głowie. Dla takich dzieci to byłoby traumatyczne przeżycie.
    Jeśli chodzi o stołówkę to w szkole w Pustelniku fantastycznie funkcjonuje. Pamiętam jak walczyli o nią rodzice, ja sama jadłam tam obiady. 10 lat temu płaciło się 1,2zł za obiad. 3razy w tygodniu drugie danie, 2 razy zupy. Nie wiem jak teraz to wygląda jęsli chodzi o dzieci szkolne. Moje dziecko chodzi do niepublicznego przedszkola przy szkole i dania są z tej stołówki i płace 8zł gdzie ma śniadanie, zupkę, drugie danie i podwieczorek, a jestem pewna, że jeszcze coś Pani dyrektor z tego zostaje. Jeśli będą osoby zainteresowane mogę podjechać do szkoły w Pustelniku lub gminy Stanisławów aby dowiedzieć się jak sytuacja wygląda finansowo. Jakie są koszta utrzymania. Może udałby się to jakoś zbilansować koszta. np. obecnie(nie znam dokładnej kwoty) obiad kosztuje 5zł i powiedzmy, ze jest dofinansowany 50 dzieciom(teoretycznie nie znam konkretnych liczb). to jest 250zł, gdyby obiad kosztował 3zł(same produkty) to mamy 150zł, średnio przy 22dniach mamy 2200zł, które można przeznaczyć na prowadzenie stołówki. To tylko taki przykład, który wpadł mi do głowy. Jęsli będą osoby zainteresowane mogę pomóc w tej sprawie na radzie. Tylko trzeba koniecznie zbadać sytuacje, a tak przy okazji trzeba szukać innych korzyści dla gminy. Zatrudnienie osób z gminy, kupowanie produktów w gminie gdzie później podatki wracają do budżetu :)
    Myślę, że można również porozmawiać z Panem Tomaszem Rucińskim, on miał świetny pomysł utworzenia spółdzielni. Jestem pewna, że mimo przegranych wyborów chętnie by się zaangażował w taka inicjatywę, a taka spółdzielnia mogłaby np. gotować obiady :)
  • 2gosia2410 21.11.14, 23:47
    ula_pacyga, Ty jesteś w radzie, Ty możesz złożyć wniosek z takim pomysłem, niekoniecznie od razu z gotowymi wyliczeniami. Dane do wyliczeń na pewno są w gminie (liczba dzieci, stawki za obiady, możliwości dofinansowania, dotacji np. z PFRON zamiast płacenia składki, itp.). Cały urząd powinien Cię wspierać, że chcesz zaoszczędzić pieniędzy w budżecie. Bynajmniej powinien. Wyobraź sobie, że wygląda tak, jakbyś na tym wątku złożyła deklaracje do działania w tej sprawie :-) Może zainteresowani Cię wesprą. Nie jesteś anonimowa, więc może Ty zaprosisz resztę na spotkanie w zespole roboczym pt. Obiady w szkole w 2015 roku :-)
  • 2gosia2410 21.11.14, 23:09
    essa_to_ja, piszesz, że problemem są przetargi w gminie, fakt, wszędzie są problemem... Zdaje się jednak, że umknął Ci całkiem ciekawy pomysł spółdzielni socjalnej (jednego z kandydatów na wójta minionych wyborów, chyba Rucińskiego). W przypadku, gdyby jej założycielem była gmina, nie byłoby przetargów. Pomysł zagospodarowania kuchni i gotowania posiłków dla szkół i przedszkoli w jej kontekście się przewijał. Słusznie piszący zwracają uwagę, że trzeba się na gotowaniu znać, podglądać pomysły chociażby z Wrocławia. Są chęci? Czy tylko znowu szum?
    Trzymam kciuki za czyjąś konkretną deklarację typu: tu Aga, czekam na Was w sobotę o 16tej w knajpie :-)
    Wiecie, szkoda byłoby tej Waszej energii tylko na forum. Fajnie byłoby, żeby z forum przenosić się do realu, czego sobie i Wam życzę.
  • 2gosia2410 21.11.14, 23:10
    PS.
    super grają w Trójce :-)
  • essa_to_ja 21.11.14, 23:59
    Znowu ta gmina, znowu radni, znowu równi i równiejsi, gopsowi i inni, i plany, których nie da się zrealizować z dnia na dzień.
    Teraz wisi nad nami przetarg i może kupą jesteśmy w stanie wpłynąć na jego przebieg.
    Nie otworzymy stołówki, spółdzielni w tydzień. To można planować pewnie na nowy rok szkolny, że o poszukaniu fachowców nie wspomnę.

    Dziękuję pani Pacydze i innym za uświadomienie mnie jaka jestem niemoralna.
    Zwłaszcza za to: "jedzenie innych obiadów to coś co nie mieści mi się w głowie. Dla takich dzieci to byłoby traumatyczne przeżycie." Pani to powie dziecku alergicznemu, gdy rozdają w szkole czekoladowe cukierki. Szerszych horyzontów i więcej doświadczenia życiowego życzę, proszę pilnować naszego przetargu gminie, bo liczymy na obiecana pomoc.
  • 2gosia2410 22.11.14, 00:16
    essa_to_ja, przeczytaj swój pierwszy i ostatni wpis - najpierw namawiasz, a potem mówisz "do widzenia". Chciałaś zbierać petycje po szkołach, a teraz radnej każesz pilnować przetargu. A możesz ją wesprzesz po prostu?
    Przepraszam, że się nie włączę. Mam nadzieję jednak, że albo przestaniesz zaczynać wątki, albo zaczniesz doprowadzać je do końca.
    Problem mnie nie dotyczy, w przeciwnym razie dawno zaczęłabym działać. Moje dziecko jest już dorosłe, więc co niektórzy wiedzą, że studentowi 5,50 na obiad nie zawsze wystarczy. Całe szczęście na siebie pracuje :-)
    essa_to_ja, czasu było dużo na reakcję, tym bardziej, że jak piszesz masz doświadczenie prawie 4 letnie, może nie bezpośrednio w przetargach, ale masz.
  • ulapacyga 22.11.14, 00:17
    "Pacyga" jak juz cos ;) mam alergiczne dziecko ;) ale choroba, a stygmatyzowania przez posiłki to zupełnie cos innego i tutaj zdania nie zmienię. mam wrazenie, ze chyba w lepiej sie nie wypowiadać. Byc jak wszycy radni, którzy sobie cichutko siedzą, na forum sie nie wypowiadają. Jesli beda chętni obiecałam sprawdzic sprawe jak funkcjonuje stołówka w Pustelniku i jak działa to w gminie Stanislawow. Oczywiscie, ze to sprawa na "dłużej". Nigdzie nie wypowiedziałam sie w sprawie "przetargu" gdyż bez dokumentow oraz dokładnej znajomosci tematu ani nie posiadania dzieci w szkole w dębem nie uwazam, ze jestem osoba kompetentna w tym momencie do wypowiada się. :) jeszcze taka jedna sprawa skad skad w ludziach tyle złośliwości :) miłego weekendu :)
  • essa_to_ja 22.11.14, 00:48
    Piszę po polsku, więc odmieniam nazwiska zgodnie z zasadami. Kto: Pacyga - komu: Pacydze.

    Właśnie za radą 2gosi2014 przeczytałam swój pierwszy post. Nie namawiam w nim do dzielenia dzieci, tylko informuję, że rodzic ma taki wybór, a dziecko z gopsu nie ma.

    Namawiam natomiast do tego, by walczyć o taki przetarg, który zagwarantuje jedzenie spełniające odpowiednie kryteria np. dietetyczne w czasie całego okresu dostaw. Jako osoba "spoza władzy" mogę jedynie napisać pismo do wójta, projektu przetargu tez mi nikt mailem nie wyśle i nie weźmie pod uwagę moich uwag.

    Wykasuję ten wątek jeżeli uważacie, że jest niepotrzebny, niech się gosia2014 cieszy.
  • ulapacyga 22.11.14, 00:28
    Na www.bip.debewielkie.pl/index.php?id=99 znalazłam informacje odnośnie ostatniego przetargu
  • essa_to_ja 22.11.14, 00:52
    thx, poczytam jak było i jeszcze ustawę z 2001 r.
  • essa_to_ja 22.11.14, 01:08
    Na szybko:
    SIWZ - 210 zestawów x 182 dni = 38 220 posiłków po 4,54 zł
    Koszt posiłków dla gminy: 173 518,80 pln
    Budżet na w/w posiłki: 200 633, 16 pln, oszczędność 27 tyś.
    W ustalonym budżecie posiłki mogły by kosztować 5,25 zł.
    Nie chcę gminy, która oszczędza na jedzeniu dla dzieci.
  • kruszyna41 22.11.14, 01:10
    essa_to_ja napisała:

    > Na szybko:
    > SIWZ - 210 zestawów x 182 dni = 38 220 posiłków po 4,54 zł
    > Koszt posiłków dla gminy: 173 518,80 pln
    > Budżet na w/w posiłki: 200 633, 16 pln, oszczędność 27 tyś.
    > W ustalonym budżecie posiłki mogły by kosztować 5,25 zł.
    > Nie chcę gminy, która oszczędza na jedzeniu dla dzieci.
    Brawo właśnie o to chodzi . Mogli wybrać lepiej .Dlaczego tego nie zrobili ????
  • farertol 22.11.14, 01:11
    Ja też nie, ale kryterium przetargowe mamy takie jakie mamy.
  • 2gosia2410 22.11.14, 16:41
    essa, nic nie kasuj, tylko działaj. Wiadomo, nie sama. Cieszę się, że udało mi się Cię jednak zachęcić :-) Działaj i nie odpuszczaj :-)
    A radnej pomóż złożyć wniosek. Nawet mailem na urząd z prośbą o dostarczenie do jej rąk lub bezpośrednio Radni są dla nas :-)
  • ulapacyga 22.11.14, 18:07
    Podaje e-mail do siebie ulapacyga@interia.pl ja jestem pod e-mailem praktycznie 24/h :) wiec mozna śmiało sie pisac. Jak uda sie cos wiecej ustalić i znajdziemy eksperta od żywienia, ktory pomógłby dokładnie sprecyzować zmiany wtedy mozemy sie spotkac i cała sprawe omówić w większym gronie :)
  • essa_to_ja 22.11.14, 22:07
    2gosia2014, jaki wniosek? Czego ma dotyczyć?
    Zajrzałam pobieżnie do warunków przetargu, porządnie przeczytam chyba dopiero we wtorek, ale jest tam spora specyfikacja posiłków. Nie wiem jak jest z kryteriami oceny i odstąpieniem od umowy. Mam na razie wrażenie, że najbardziej zawodzi kontrola jakości posiłków.
    Może się ruszycie, przeczytacie papiery z 2013 roku (www.bip.debewielkie.pl/index.php?id=99 ) i pomyślimy co w nich zmienić, żeby było lepiej. Może ktoś dysponuje alternatywną SIWZ, która się sprawdziła.

    Przyszedł mi jeszcze do głowy jeden pomysł - może namówić stołówkę z Pustelnika do udziału w przetargu? Pani Urszulo?
  • 2gosia2410 22.11.14, 22:33
    essa, jak chcecie prowadzić dialog z urzędnikami, nie być odesłanym z kwitkiem, zawsze na piśmie.
  • monika_tkaczyk 22.11.14, 23:02
    Ja co roku pilnowałam tego przetargu ale niestety - zamówienia publiczne kierują się swoimi prawami.
    Proponuję porozmawiać z zastępcą wójta Karolem Chróścikiem on był zaangażowany w ten temat.
    Pozdrawiam,

    --
    Monika Tkaczyk
    Blog Moniki
  • essa_to_ja 23.11.14, 00:20
    Pani Moniko,
    a kto odpowiada potem za realizację kontraktu w ciągu całego roku?
    Napisać przetarg to jedno (na pierwszy rzut oka napisany jest nieźle), a pilnować potem jakości to zupełnie co innego?
    Jakie metody kontroli i nacisku stosowała gmina do tej pory?
  • monika_tkaczyk 23.11.14, 00:38
    Nie musisz tak oficjalnie :)
    Były wytyczne dla szkół żeby zgłaszać każdą nieprawidłowość. Te nieprawidłowości mogły być podstawą do rozwiązania umowy.

    --
    Monika Tkaczyk
    Blog Moniki
  • ulapacyga 23.11.14, 01:06
    Moge oczywiscie zasięgnąć rady w gminie stanisławów w tym temacie, a kolejna sprawa moze zorganizowac spotkanie z Paniem Chróścikiem? Moze on moglby odpowiedzieć ma te wsZystkie wątpliwości.
  • noem-i35 23.11.14, 10:56
    A może zrobić, jak sławna z oceniania jakości posiłków w restauracjach p.Magda Ges.? Wszyscy, którzy chcą wziąć udział w przetargu, przygotowują jakieś danie, a najbardziej "przebierny" dzieciak próbuje i ocenia, co najchętniej by zjadł... No, bo jak inaczej ocenić posiłek i nie stosować, jako głównego, kryterium ceny?
    Jeśli szkoły miały zgłaszać nieprawidłowości, to dlaczego tego nie czyniły? Może nie było podstaw.
  • kruszyna41 23.11.14, 18:15
    To nie takie łatwe . Przygotują super posiłek na próbę a potem bedzie tak jak teraz. Prawdą jest że kontrola w szkołach zawodzi . Nikt nie zwraca uwagi jeśli posiłek jest nie tyle nie smaczny , ale jeśli zrobiony jest nie tak jak powinien być , i tu jest pies pogrzebany bo to samo danie może być smakowo różnie odbierane . Ale jakość powinna być zawsze najwyższa . Mam taki pomysł może najpierw niech każdy przygotuje to co uda mu się zdobyć z dokumentów . I zapraszam na spotkanie do mnie ( a niech tam ) ktoś musi być pierwszy . czekam na odzew chętnych do działania . Zanim spotkamy się z kimś z gminy powinniśmy się dobrze przygotować do dyskusji . chętni ?
  • essa_to_ja 24.11.14, 21:31
    Link do strony "tej promowanej firmy" ;-)
    www.facebook.com/pages/Catering-D%C4%99bianka-Obiadki-dla-przedszkoli/303793386442413
    obiadydlaprzedszkoli.pl/
    Chciałabym, żeby dostawca wybrany w przetargu tez miał takie strony.

    Moje wnioski:
    1. na www jadłospis podany na cały miesiąc, dostępny dla rodzica 24h, (można się dopasować nawet z własna kuchnią czy kanapkami do gustów dziecka, ma się również punkt wyjścia do rozmowy o tym co było na obiad ;-), nie powielamy dań ze szkoły,
    2. na FB fotki potraw przygotowanych - nawet jeśli są "do zdjęcia", to mniej więcej wiadomo czego się spodziewać i czego wymagać,
    3. dostawca z terenu powiatu, lepiej jakby był z terenu gminy,
    4. dobrze byłoby gdyby był dietetyk do układania posiłków i adres sanepidu, któremu podlega zakład,
    5. takie informacje można również umieścić na stronie gminnej np. w zakładce dotyczącej szkół (opcja niskobudżetowa).

    To tak na szybko o tym co mogłoby być punktowane w przetargu z punktu widzenia wygody rodzica i podatków do gminy. Strona mi się nawinęła przypadkiem, zajrzałam na zajęcia z rytmiki w naszym żłobku.

    Jak tam? Osłabliście czy nie? Mam jutro czytać papiery przetargowe czy nie warto marnować czasu?
  • kruszyna41 24.11.14, 22:44
    szukaj, szukaj . Zapytam jeszcze raz ? czy gotowi jesteście się spotkać w tej sprawie.?
  • essa_to_ja 25.11.14, 09:39
    kruszyna41 napisała:
    szukaj, szukaj . Zapytam jeszcze raz ? czy gotowi jesteście się spotkać w tej sprawie.?

    To może inaczej... Potrzebujemy po jednej osobie ze szkoły, która podejmie się prowadzenia sprawy u siebie, a po przetargu będzie co jakiś czas zerkała jakie są obiady.
    Farertol - SP Ruda?
    Essa - SP Górki
    U. Pacyga - okręg 6, SP ???
    Monika - weźmiesz SP Dębe? wiem, że dzieci za duże, ale może kogoś namówisz
    Moje pytania są niezobowiązujące.
  • monika_tkaczyk 25.11.14, 09:44
    Ja jeśli nie sama to z pomocą innych rodziców SP Dębe mogę pilotować :)
    Ta promowana na FB firma ma też siedzibę w Dębem i brała udział w przetargu.
    Pozdrawiam,

    --
    Monika Tkaczyk
    Blog Moniki
  • ulapacyga 25.11.14, 13:21
    Dzieci z naszego okręgu niestety nie podlegają żadnej "Dębskiej" szkole, nasze dzieci chodzą do Pustelnika...
  • essa_to_ja 25.11.14, 13:12
    Szukam, szukam i nic...
    Jak jest w okolicznych gminach? Na razie przejrzałam Bip Halinowa i Stanisławowa, i nie ma tam przetargu na catering. Jak to u nich działa, ktoś to wie?
    Nie mam materiałów porównawczych :/
  • ulapacyga 25.11.14, 13:21
    zaraz zadzwonie do gminy stanisławów i się dowiem :)
  • ulapacyga 25.11.14, 13:35
    Dzwoniłam do Halinowa, i tam... każda szkoła robi oddzielny przetarg i obecnie w każdej szkole wygrała firma, która podnajmuje stołówkę w jednej ze szkół. Pani chyba była średnio doinformowana bo nie umiała podać mi konkretnych informacji. Dzwoniła do szkoły nic się nie dowiedziałam jutro ma być Pani od przetargów.
  • essa_to_ja 25.11.14, 14:13
    "Dzwoniłam do Halinowa, i tam... każda szkoła robi oddzielny przetarg"
    Może się podzielą SIWZ...
    Hmmm... to jak to jest z gopsem w Halinowie?
  • amanada113 25.11.14, 13:57
    Do Halinowa do szkoły posiłki dostarcza Dębianka do wszystkich szkół w gminie Halinów chyba też.
  • 2gosia2410 25.11.14, 16:34
    kruszyna41, napisz do mnie na 2gosia2410@gmail.com

    Ja mogę się spotkać, napisałam też do Uli Pacyga. Czekam od niej na telefon.
  • kruszyna41 25.11.14, 19:07
    Ja mogę również zająć się to sprawą w szkole w Dębem . Uwaga podaję odważną informację . Dalsze gdybanie na forum uważam za mało pomocne jeśli chcecie naprawdę coś zrobić , zapraszam na spotkanie w tej sprawie w czwartek o godz. 18 do pizzerii DREWUTNIA w Dębem . Co wy na to . Zabierzcie ze sobą papiery i informacje które uda wam się zdobyć . :) Mam nadzieje że znajdą się chętni.
  • 2gosia2410 25.11.14, 21:50
    Jak wrócę z pracy, to będę. Jesteśmy w kontakcie mailowym.
  • essa_to_ja 25.11.14, 21:51
    Wpisałam w kalendarz, ale zależna jestem od męża i pkp. Może alternatywnie sobota, bo niedziela znowu w biegu?
  • essa_to_ja 27.11.14, 18:34
    Hmmm...
    no to chyba zostałam sama na stanowisku w tej Drewutni ;-)
    Kruszyna oddzwon do mnie, moj numer pewnie sie zapisal tak o 18.15
  • essa_to_ja 27.11.14, 12:12
    Szukalam karty, ale linkuje cala strone, moze ktos jeszcze cos sobie doczyta, ja juz nie dam rady dzisiaj. Drewutnia aktualna?
    www.szkolnesmaki.pl/dokumenty
    BTW, w karcie jest tez cos o zywnosci sprzedawanej w szkolach, czyli o szkolnych sklepikach - ubawiłam się :-D :-D :-D
  • ulapacyga 27.11.14, 12:39
    Ja odpadam pracuje od dzisiaj do niedziele do 21
  • kruszyna41 27.11.14, 20:44
    No i niestety nie zdążyłam . Strasznie przepraszam essa proszę jeszcze raz o kontakt bo mi gdzieś uciekł numer. Może być i teraz. :)
  • essa_to_ja 27.11.14, 21:14
    Lekki efekt jest:
    " W ramach realizacji umowy, Wykonawca zobowiązany jest do:
    1) przygotowywania na własny koszt i ryzyko posiłków w postaci zup, drugiego
    dania i kompotu, zgodnie z obowiązującymi normami żywieniowymi i
    zasadami racjonalnego żywienia zgodnie z wytycznymi określonymi w §1 ust.
    2,
    2) [b]przygotowania tygodniowych jadłospisów i dostarczenia przed okresem ich
    realizacji[/b] w jadłospisie należy uwzględnić iż posiłki przygotowane z dań
    mięsnych muszą być co najmniej trzy razy w tygodniu, natomiast posiłki
    bezmięsne – dwa razy w tygodniu,
    3) zapewnienia niepowtarzalności potraw w ciągu 10 kolejnych dni,
    4) punktualnego dostarczania posiłków w pojemnikach utrzymujących ich
    właściwą temperaturę (65 stopni C) i gotowych do spożycia po dostarczeniu,
    5) utrzymywania pojemników w których są dostarczane posiłki do szkół w
    należytym stanie higieniczno-sanitarnym.
    6) uzgodnienia z Dyrektorami poszczególnych szkół, kolejności i godziny
    dostawy do każdej ze szkół,
    7) ponoszenia kosztów załadunku, transportu oraz rozładunku wszystkich dostaw
    posiłków w miejsce wskazane w szkołach.
    8) zapewnienia naczyń i sztućców jednorazowego użytku na swój koszt, w
    Szkole Podstawowej w Cygance i Szkole Podstawowej w Górkach"

    To ja jeszcze poproszę o [b]komplet sztućców [/b]w Górkach i Cygance - łyżka, widelec i [b]nóż.[/b]
  • essa_to_ja 27.11.14, 21:16
    Czytam i wklejam na bieżąco...


    § 4 Nadzór
    1. Zamawiający wskazuje do nadzoru nad realizacją niniejszej umowy Dyrektorów
    poszczególnych szkół:
    1. Pana Krzysztofa Rek – Dyrektora Zespołu Szkół w Dębem Wielkim,
    2. Panią Małgorzatę Rudnik – Dyrektora Szkoły Podstawowej w Rudzie,
    3. Panią Renatę Osicę-Duszczyk – Dyrektora Szkoły Podstawowej w Górkach,
    4. Panią Mirosławę Popławską – Dyrektora Szkoły Podstawowej w Cygance. 3
    2. W przypadku nienależytego wykonania umowy Dyrektor Szkoły zgłasza pisemnie
    zastrzeżenia do Wykonawcy, przekazując kopię zastrzeżeń Zamawiającemu.
    3. Zamawiającego zastrzega sobie prawo do kontroli Wykonawcy w dowolnych terminach
    miejsca przygotowywania przez Wykonawcę posiłków, a także prawo do kontroli jakości
    przygotowanych posiłków.
    4. Zamawiający zastrzega sobie prawo do przeprowadzenia ankiety wśród rodziców uczniów
    korzystających z posiłków dotyczących jakości (walorów smakowych, różnorodności,
    temperatury) przygotowywanych przez Wykonawcę posiłków. O wynikach
    przeprowadzonych ankiet Wykonawca zostanie poinformowany przez Zamawiającego.
    5. Dyrektorzy Szkół zobowiązani są do przekazywania pisemnej informacji, o każdej
    nieprawidłowości związanej z należytym wykonaniem niniejszej umowy Wykonawcy
    i Zamawiającemu.
  • 2gosia2410 27.11.14, 22:12
    essa, kruszyna, dopiero wróciłam ze szkolenia
    Z kruszyną jestem w kontakcie telefonicznym
  • essa_to_ja 27.11.14, 22:21
    Spox. Umówimy się w jakąś sobotę. Rozpisano nowy przetarg - jak możesz to poczytaj sobie i zobacz co jeszcze, by tam można usprawnić. Jest nieźle :D
  • essa_to_ja 01.12.14, 19:40
    Hej :-)
    Mam nadzieję, że przeczytałyście/liście SIWZ i umowę. Czy w tej sytuacji spotykamy się jeszcze? Czy składamy jakieś wnioski do gminy?
    Wydaje mi się, że nadal aktualne są dwie sprawy:
    - kontrola posiłków w szkołach przez rodziców/dziadków,
    - sprawa stołówki gminnej. Obie jednak mogą poczekać do nowego roku.
  • 2gosia2410 02.12.14, 00:42
    Słuchajcie, zawsze można zwrócić się do radnego - Ula Pacyga jest w komisji oświaty. Jest info po sesji w wątku Kadencja 2014-2018
  • essa_to_ja 02.12.14, 09:33
    Hmmm...
    W moje szkole aktualny jadłospis pojawił się od dzisiejszego wtorkowego ranka, wczoraj go nie było.
    [b]W czwartek zupa szczawiowa i fasolka po bretonsku z bulka.[/b] Oj, chyba pojde na sesje zdjeciowa, ile tego realnie zostanie. Na moj gust nie zjedza ani zupy, ani drugiego :/
    Moze sie czepiam, ale postanowilam teraz pilnowac na biezaco.
  • ulapacyga 02.12.14, 13:36
    Będziemy mieli w najbliższym czasie komisję oświaty, chyba w następnym tygodniu, więc zapraszamy, ewentualne wnioski do mnie na e-mail, ewentualnie możemy się spotkać lub zostawić w biurze rady.
  • essa_to_ja 02.12.14, 16:46
    Pani Urszulo,

    to ja bardzo proszę w swoim imieniu oraz w imieniu innych rodziców, aby w dni zebrań w szkolach, swietlica dzialala dluzej.
    Prosimy, by swietlica przyjmowala na czas zebran dzieci tych osob, ktore chca byc obecne, a nie maja z kim dzieci zostawic. Wbrew pozorom, jest takich osob calkiem sporo.
  • essa_to_ja 09.12.14, 17:29
    Wklejam bip z otwarcia ofert przetargowych:
    www.bip.debewielkie.pl/upload/pliki/protokol_otwarcia_z_ofert.pdf
    Odkryciem na przyszły rok jest fakt, że cena najtańszego posiłku oferowanego dla naszych dzieci spadła o 5 groszy w porównaniu do 2014 roku.

    Zgodnie z budżetem gmina może wydać w 2015:
    254'000 zł/ 300 zestawów x 182 dni = 4,652 zł za 1 posiłek. W 2014 było to 5,25 zł

    W tej sytuacji do wyboru pozostaje JEDNA, NAJTAŃSZA oferta.

    Na marginesie... zafrapował mnie fakt, iż [u]liczba wydawanych bezpłatnie posiłków[/u] wzrosła o 90 sztuk dziennie - to, bagatela, [u]wzrost o 42,86 % w stosunku do 2014 [/u]roku. Skąd to się wzięło??
  • kruszyna41 06.01.15, 19:03
    www.bip.debewielkie.pl/upload/pliki/Zawiadomienie__ow_yborze_oferty.PDF

    oto link . cena jednostkowa mówi sama za siebie . Smacznego ja już swoje dzieci wypisałam z obiadów . Jakoś sobie poradzę . Nie będę z układu pokarmowego swoich dzieci robiła śmietnika na odpadki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka