Dodaj do ulubionych

Czy są tu jacyć "Kociarze"?

09.06.07, 20:21
Dopiero teraz zauważyłam, że mamy tu mińskie forum...
Witam zatem...Czy są tu jacyś miłośnicy futrzaków? Ja mam w domu dwie super
kochane koteczki, ciekawa jestem czy w Mińsku są inni kocio-zakręceni?
Bywam często na www.forumm.miau.pl, ale tam jest mało Mińszczan.

Dzisiaj się dowiedziałam od znajomej karmicielki bezdomnych kotów, że okociła
się bezdomna kotka (mamy zamiar ją wysterylizować) i są 2 około 5 tygodniowe
kotki biało-czarne do adopcji. Kotki mieszkają jeszcze "na wolności". Może
ktoś mógłby je przygarnąć, chociaż na czas szukania im własnego domu. Ja
niestety nie mogę z różnych przyczyn (mam wykupione wakacje za 3 tygodnie i
męża niechętnego do takich akcji)...
Edytor zaawansowany
  • bubcia75 10.06.07, 12:43
  • bubcia75 10.06.07, 12:44
    Chciałam zmienić tytuł wątku, bo wdarła się literówka, ale się nie da:(
  • artykul179 14.08.07, 09:10
    Witam
    Mam do oddania małego czarnego kotka. Kotek ma około 7 tygodni. Umie korzystać z
    kuwety. Jest bardzo wesoły i lubi się bawić. Kotek pilnie szuka domu gdyż ja nie
    mam warunków alby się nim zaopiekować.
  • bubcia75 19.06.07, 13:58
    Nie, no naprawdę nie ma tu z kim pogadać o zwierzętach? A liczyłam, że poznam
    tu podobnych zakręconych na punkcie kotów jak ja...
    Można by założyć taki mini internetowy klubik i wymieniać się poradami o
    karmieniu, leczeniu itp. kocich tematach...
    Szkooooooda...
  • szamanka74 19.06.07, 15:36
    jeśli chcesz na temat kotów coś się dowiedzieć to możesz zajrzeć na minskmaz.com
    pl. kącik tematyczny. są porady.a propos "kociarzy" tytuł jest super.
  • bubcia75 20.06.07, 11:46
    Dzięki, zajrzę. Wcześniej szukałam czegoś takiego, ale nie mogłam znaleźć.
  • szamanka74 20.06.07, 14:25
    bubcia75 tam masz podane różne informacje na temat zwierząt. jest również o
    kotach. czytałam wszystkie art. są moim zdaniem ciekawe. nie wie czy tobie będą
    pasowały. warto zajrzeć.
  • bubcia75 20.06.07, 15:17
    Już zajrzałam, poczytałam. Dużo mnie tam nie zaskoczyło, bo ja stara kociara
    jestem, stale czytam www.forum.miau.pl. Ten wątek założyłam, żeby poznać
    mińskich kociolubów, bo mało nas tam:)
  • ptakun 19.06.07, 23:23
    Chętnie dołączę do kociarzy:) Co z kociakami, jeśli trzeba podkarmić to mam
    trochę zbędnej karmy dla maluszków. Chętnie pogadam i pomogę znaleźć domki.
    Pozdrawiam.
  • ptakun 19.06.07, 23:34
    bubcia możesz pisać na cattery@gazeta.pl
  • bubcia75 20.06.07, 11:46
    Hej, napisałam maila:)
  • ptakun 21.06.07, 01:06
    Mińszczanie kochani!
    Może ktoś z was wie o nieszczęśliwych zwierzakach w maszym mieście? Czy są
    takie, które waszym zdaniem natychmiast potrzebują interwencji?
    Może jest ktoś chętny do pomocy?
    Kochani nasze miasto nic nie robi dla zwierzaków, dlatego musimy połączyć siły
    i zrobić to sami!!!!
    Poszukujemy również darczyńców-składkowiczów na sterylizację bezdomnych kotów:)
    Zainteresowanych proszę o kontakt na mail: cattery@gazeta.pl
    W imnieniu zwierzaków z góry dziękujemy za zainteresowanie i ofiarowaną pomoc.
    Dla chętnych przygotowuję śliczne opaski z napisem "Przyjaciel zwierząt". Jak
    będą gotowe - dam znać! Witamy w klubie!
    Pozdrawiam. Lidia
  • bubcia75 21.06.07, 08:44
    Witamy w Klubie...Narazie jest nas dwie, czy trzy?...
  • szamanka74 21.06.07, 10:54
    akcja sterylizacji była już przeprowadzona. jest jedna lecznica w naszym mieście
    , która przystąpiła do tej akcji.co roku bierze udział w sterylizacji. na
    stronie sterylizacja jest wykaz lecznic , które uczestniczą w akcji sterylizacji
    zwierząt.
    kiedyś okrętowałam się czy można znaleźć sponsora. w tedy to było nie
    możliwe.nie wiem jak teraz. ja w 2006 roku sterylizowałam kotkę w akcji i
    zapłaciłam 90 zł.
  • bubcia75 21.06.07, 11:46
    Wiem, że była akcja. A co zrobić teraz, jak jest potrzeba?
  • szamanka74 21.06.07, 16:54
    nie znam nikogo kto by teraz finansował taka akcję.tylko raz w roku można zrobić
    tanio. lub tez dogadać sie z wetem. czy zrobi po niskich cenach i wówczas szukać
    sponsora. wiem, że jeśli ktoś robi dużo takich operacji to można wynegocjować
    cenę.byłam świadkiem takich rozmów. wet umówił się na 26 zabiegów. cena była
    bardzo dobra.jednak zawsze są problemy z kasą. nie wiem czy ktoś sypnie kasą,
    żeby wysterylizować kotki.można przeprowadzić akcję zbiórki pieniędzy. ale nie
    sądzę,żeby o tej porze miała ona sens.wakacje.
  • ptakun 21.06.07, 20:25
    Droga Szamanko i inni!
    Nigdy nie zakładaj, że coś się nie uda, a już na pewno nie na samym początku:)
    Nikt nie mówi tu przecież o wielkiej akcji, malutkie rzeczy też zresztą te
    wielkie tworzą, a uwierz mi bardziej niż pieniędzy potrzebujemy ludzi.
    Pieniądze się znajdą, w tym moja głowa.
    Opieki nad potrzebującymi nie da się zrealizować bez ludzi, którzy mają otwarte
    oczy i nie odkręcają głów.
    Widzisz my już coś osiągnęłyśmy, przynajmniej o tym rozmawiamy, a to więcej niż
    nic. Ty Szamanko też jesteś dobra i mądra kobieta, bo tu wstąpiłaś. Znaczy się
    jesteś wrażliwa i chciałabyś pomóc. Zobaczysz przyjdą i inni. Człowiek został
    stworzony po to żeby żyć z innymi i tak naprawdę nie liczy się to czy ten drugi
    ma czy nie ma ogona:) Tak więc inni też przyjdą. Zobaczysz! Ja w to wierzę.
  • szamanka74 22.06.07, 09:16
    ptakun napisał:

    > Droga Szamanko i inni!
    > Nigdy nie zakładaj, że coś się nie uda, a już na pewno nie na samym początku:)
    > Nikt nie mówi tu przecież o wielkiej akcji, malutkie rzeczy też zresztą te
    > wielkie tworzą, a uwierz mi bardziej niż pieniędzy potrzebujemy ludzi.
    > Pieniądze się znajdą, w tym moja głowa.
    > Opieki nad potrzebującymi nie da się zrealizować bez ludzi, którzy mają otwarte
    >
    > oczy i nie odkręcają głów.
    > Widzisz my już coś osiągnęłyśmy, przynajmniej o tym rozmawiamy, a to więcej niż
    >
    > nic. Ty Szamanko też jesteś dobra i mądra kobieta, bo tu wstąpiłaś. Znaczy się
    > jesteś wrażliwa i chciałabyś pomóc. Zobaczysz przyjdą i inni. Człowiek został
    > stworzony po to żeby żyć z innymi i tak naprawdę nie liczy się to czy ten drugi
    >
    > ma czy nie ma ogona:) Tak więc inni też przyjdą. Zobaczysz! Ja w to wierzę.
    ja tylko napisałam ,że kiedyś spróbowałam coś zrobić i popytałam i nic. może nie
    robiłam to starannie lub tez nie potrafię ludzi przekonac do słuszności akcji
  • bubcia75 22.06.07, 09:59
    Ptakun, zarażasz swoją pozytywną energią:)
    Szamanko, ja rozumiem Twoją sceptyczną postawę. Pamiętam, jak sama chciałam
    pomóc paru kotom w zeszłym roku...Spotkałam się z murem obojętności. Pomogło mi
    wtedy parę dziewczyn z Warszawy, z Łodzi, które poznałam na forum MIAU. W
    Mińsku - totalna obojętność. Nawet moi przyjaciele robili sobie ze mnie
    podśmiechujki, zamiast pomóc, poradzić.
  • szamanka74 22.06.07, 11:08
    chciałam to właśnie wyrazić tylko nie tak dosadnie
  • bubcia75 23.06.07, 11:35
    szamanka74 napisała:

    > chciałam to właśnie wyrazić tylko nie tak dosadnie

    Czy to było do mnie, bo nie bardzo rozumiem, co było w tym dosadnego ?:)))
  • szamanka74 22.06.07, 15:59
    jak można wkleić zdjęcie na forum
  • bubcia75 23.06.07, 11:38
    Możesz wkleić tu i podać linka:

    www.fotosik.pl/
  • mmpio 23.06.07, 13:40
    wyrzucili mnie z innego wątku..., miałem sie stawić na Kociarzach... to chyba tu, to jedziemy;)
    chodzi o sterylizację bezdomnych kotów...
    i wcale nie jest tak, ze nie zdaję sobie sprawy ze przyrost bezdomnych płodnych kotów rośnie geometrycznie... a może i szybciej...
    Mam tylko pytanie czy problem leży w płodności czy bezdomności tych kotów?
    Nie wiem, ale pomysł, sterylizacja i po sprawie jakoś mnie trochę razi...Mała analogia, mamy biedna, zwyczajną ludzka rodzinę, należy wysterylizować bo dzieci też będą biedne? no chyba nie, to czemu z kotami tak?
    Moim zdaniem to jest doraźne łatanie dziury, które tak naprawdę jedynie chwilowo może zmniejszyć skalę problemu, ale problem, tak jak był tak i pozostaje, a tylko kotkom się wytnie to i owo, czego wcale nie uważam za dobry pomysł:]
  • bubcia75 23.06.07, 18:42
    mmpio, witam kolejnego Kociarza:)

    Widzę, że ich los nie jest Ci obojętny. Jeżeli masz lepszy pomysł na
    ograniczenie populacji bezdomnych kotów to zamieniam się w słuch:)

    Ja zajmuję się tym problemem od dawna, wielu kotom pomogłam znaleźć dom, sama
    mam dwie znajdki. Ręce mi opadają jak słyszę, że na rynku są kolejne dwa mioty
    kociąt, a trzecia kotka, która 4 miesiące temu miała małe znowu jest w ciąży.
    Cholernie trudno jest o dom dla kota. Kotom wolnozyjącym w Mińsku nie jest
    łatwo - wspólnoty zamykają okienka piwnic zimą, koty śpią pod balkonami, w
    śmietnikach, chorują, zdychają. Co silniejsze przeżywają do wiosny i się
    rozmnażają. Nieliczi ludzie, którym ich los nie jest obojętny, karmią te koty,
    leczą, próbują znaleźć dom, sterylizować na własny koszt, co jest bardzo drogie.

    Bardzo bym chciała, żeby ktoś powiedział mi jak rozwiązać problem cierpiących,
    gnębionych przez złych ludzi zwierząt. Ja znam na razie tylko jeden sposób -
    czyli wspomniane przez Ciebie łatanie dziury oraz szukanie domu kotom, które
    wykazują szansę na oswojenie.
  • ptakun 23.06.07, 23:54
    Mnie raczej trudno dopatrzeć się analogii między ludzką a kocią społecznością -
    rodziną. Może jedynie w tym, że i jedni i drudzy wymagają opieki i miłości
    silniejszego. W obydwu przypadkach również konstytucyjnej opieki silniejszego,
    czyli państwa. Niestety Polska nasza piękna choć stoi polityką prorodzinną czy
    to ludzką czy to kocią wciąż kuleje. Ot i moje zawiłe przemyślenia.
    mmpio! sterylizacja jak dotąd jest najbardziej skuteczną metodą na ograniczenie
    populacji bezpańskich zwierząt, dużo łatwiej jest wysterylizować niż podawać
    środki antykoncepcyjne. Oczywiście jeśli będziemy tak staranni w sterylizacji
    to za kilka bądź naście lat będziemy musieli wzorem niemców kupywać zwykłe
    dachowce za granicą, inaczej tak nas jak ich zjedzą myszy i szczury.
    Sterylizacja czy kastracja nie jest jednak zabiegiem krzywdzącym, na przykład
    mmpio kotka, która nie rodzi kilkanaście razy w życiu spędzi swe życie
    spokojniej. Kocurek wykastrowany choć wielki nie będzie toczył bojów o
    terytorium.
  • mmpio 24.06.07, 11:04
    tak jak pisałem, w pełni zdaję sobie sprawę ze skuteczności sterylizacji w zwolnieniu lawiny przyrostu bezdomnych zwierząt... ale, jes małe ale...
    Tak jak napisałeś i zwierzęta i ludzie wymagają opieki silniejszego. Postaw się na miejscu wykastrowanego kocurka. Nie wiem czy byłbyś zadowolony gdyby państwo cię złapało i dokonało na Tobie takiego zabiegu, bo uważa że będziesz szczęśliwszy:]
    Zdaję sobie sprawę, że poradzenie sobie problemem z bezdomnymi zwierzętami wcale nie jest takie proste i faktycznie sterylizacja nasówasie sama przez się, ale to nie znaczy ze nie należy kwestionować tej metody skoro gdzieś tam widać jej błędy...
    Skoro taki zabieg to koszt ok 90 zł, to za takie pieniądze można przez dość spory czas utrzymać kotka, może gdzieś tu poszukać metody?
    Swoją drogą ile w MM może być taki bezdomnych kotów?
  • bubcia75 24.06.07, 11:20
    mmpio, za 90 zł to ja utrzymuję kotka przez miesiąc, a nie jakiś czas:)))
    To jest koszt karmy i żwirku.

    A co do tego, że zabraknie kotów i zjedzą nas myszy, nie obawiałabym się aż
    tak. U nas w Polsce jest tyle kotów, że wiele lat kastracji tego nie zmieni.
    Zawsze będzie można przywieźć kotka ze wsi, bo mieszkańcy wsi eksploatują kotki
    maksymalnie. Schroniska pękają w szwach,...
    Kotki tam rodzą po 2-3 razy w roku i po paru latach umierają z wycieńczenia.
    Poza tym ja jestem za tym, żeby kotów było mniej, ale żeby były chołubione,
    cenione i rozpieszczane, a przy tym zdrowe i zadbane. Jest tak, że kotów jest
    mniej, niż chętnych na nie. O myszy się nie boję, i tak większość mieszkańców
    bloków nie wpuszcza kotów do piwnicy, tylko wykłada trutki. Widziałam, jak się
    kiedyś mały kotek męczył po zjedzeniu trutki. Żeby to zrozumieć, trzeba bardzo
    kochać te zwierzęta i mieć trochę empatii.

    Naprawdę, łatwo jest negować problem kastracji, jak się samemu nie dokarmia
    bezdomnych kotów. Ja osobiście wolę wysterylizować dwie dzikie kotki i je
    dokarmiać, niż potem wydawać po 300 zł miesięcznie na karmienie ich potomstwa i
    wnuków, narażając się na szykany mieszkańców bloku, którzy będą gonić
    nawiedzoną kociarę, której pewnie odbiło...
  • mmpio 24.06.07, 11:31
    bubcia, tylko spokojnie:)
    miesiąc to też jest jakiś czas, aczkoliek wydaje mi sie, że przez miesiąc można też utrzymać kotka w bdb warunkach także za mniejsze pieniądze, aczkolwiek nie wiem, sam kota nie posiadam:]
    Nie neguję kastracji, tylko zwracam uwagę, ze nie jest to forma idealna i odradzam pełen entuzjazm dla akcji wykastrujmy wszystko co sie rusza i będzie po problemie. po prostu staram sie poczuć jak taki kot i sie zastanawiam czy chciałbym aby ktoś podejmowaj jakąkolwiek decyzję dotyczącą ingerencji w moje ciało...
    mówiac o szukaniu innych metod, miałem na myśli coś bardziej zorganizowanego niż dokarmianie, bo taka forma jeszcze pogorszyła by sytuację pozwalając przeżyć i rozmnażać się kolejnym partiom kotków...
    Zdaję sobie sprawę że schronisko też nie jest idealną formą opieki, ale chyba już lepszą niż blokowe dokarmianie:]
    Ciekawi mnie ile kosztuje takie "systemowe" miesięczne utrzymanie kotka, i jakiej wielkości liczby by to były w skali naszego miasta:/ Z całym bagażem zastrzeżeń jakei mam do schroniska:]
  • bubcia75 25.06.07, 10:47
    mmmpio, dopiero teraz dokładnie doczytałam Twoją wizję pomocy. Jeżeli miała by
    to być jakaś zorganizowana forma, coś w stylu dobrego schroniska, to i tak nie
    unikniesz tej nieszczęsnej kastracji. Wyobraź sobie, 30 kotek w jednej kupie
    dostaje naraz rujki...Włosy dęba stają. Dopadają je kocurki. Uciechę mają co
    niemiara. Potem każda z tych kotek rodzi od 2 do 7 kociąt...
    Każde schronisko jak dotąd sterylizuje wszystkie koty. Lepsze to od hormonalnej
    antykoncepcji, która powoduje ropomacicze i śmierć kotki.

    Zgadzam się z Tobą, że
    "aczkoliek wydaje mi sie, że przez miesiąc można
    > też utrzymać kotka w bdb warunkach także za mniejsze pieniądze, aczkolwiek nie
    > wiem, sam kota nie posiadam:]"

    Ale kto ma tego kotka utzymać? Sam kotka nie posiadasz...no właśnie...
    (Masz mnie już dość;)?)
  • mmpio 25.06.07, 15:32
    hmmm... szczerze powiedziawszy to nie mam konkretnej wizji rozwiazania problemu... tak tylko głośno myślę co by tu, żeby było dobrze...
    tylko jak sama zapewne wiesz, to wcale nie jest takie łatwe...
    Kastracji nie neguję, ale wiem że rozwiazuje ona problem rozmnażania się bezdomnych kotów, a nie problem bezdomności tych futerkowców;) jako taki. Dobre i to, ale jak sama wiesz, jest to po prostu chamowanie lawiny przyrostu naturalnego, a nie rozwiązanie "systemowe" i wyeliminowanie problemu u źródła...
    Myślę że b wiele zależy też od ludzi i ich podejścia do zwierząt, dlatego też, cieszę się ze założyłaś tu taki wątek, bo może chociaz ktoś przypadkiem tu zajrzy i pomyśli troszkę nad poruszaną kwestią, a jeden "uwrażliwiony" człowiek to już coś i jakiś sukces:)
    hehe, nie mam Cie dosyć, w końcu trafiłem na kogoś, kto nie odpuszcza rozmowy po dwuch zdaniach;) co ważne, zakłądasz: muszę poczytać żeby zrozumieć, <co oczywiście nie znaczy zgodzić się>, a nie nie rozumiem to znaczy ze ktoś pisze głupoty... W związku z tym zachęcam do korzystania też z innych wątków, może tam coś komuś podpowiesz, po to mamy w końcu forum:)
    hmmm kotka nie mam, ale chwilowo nie mogę sobie nawet na to pozwolić, częste zmiany miejsca zamieszkania i takie tam, zresztą, miałem trzy kotki, pierwszy kcórek niestety padła diagnoza: biłaczka:/
    druga, tym razem kotka, hmmm dostawała tabletki i na doświadczalnie się przekonałem, ze to nie jest dobre rozwiazanie:/ - wspominana przez ciebie choroba:/
    i znów kocórek, tym razem zdrowy, ale może tylko dlatego że po miesiącu życia doznał bardzo bliskiego kontaktu z łopatą sąsiada, który chyba nie lubił kotów:/
    po tamtym fakcie w domu rodzinnym mamy małą przerwę od kotów:]
  • bubcia75 25.06.07, 20:19
    MMPIO, współczuję Ci smutnych przejść z kotami. Mam nadzieję, że sąsiadowi nie
    popuściliście, takie rzeczy są w Polsce karalne. Ja bym mu dała czadu po czymś
    takim...
    A co do chorób - wiele z nich da się uniknąć. Od paru lat mam dostęp do
    internetu i zrobiła się ze mnie straszna mądrala:) Na białaczkę można kota
    zaszczepić, ale wcześniej trzeba zrobić test z krwi, czy nie jest nosicielem
    białaczki. Jak jest - nie szczepimy, bo ta szczepionka by kota zabiła.
    Jeden wet z Mińska zaserwował taką wieloskładnikową szczepionkę mojej kotce, w
    tym była białaczka, a nie zrobił wcześniej testu:( Kotka żyje, znaczy się, że
    nie była nosicielką:)))) Niezły eksperyment zrobił...

    Jeżeli chodzi o eliminowanie problemu bezdomności u źródła, to myślę, że tu
    dużą rolę powinni odezwać nauczyciele w szkołach i kościół. Na każdej mszy są
    setki wiernych. Jak by tak ksiądz wspomniał coś na mszy dla dzieci, że warto
    pomagać braciom mniejszym...Nigdy tego nie usłyszałam, tak samo w szkole.

    Chętnie zajrzę i na inne wątki. Poczytałam i mam już swoich faworytów do
    dyskusji:)))
  • szamanka74 25.06.07, 09:09
    bubcia75 napisała:

    > mmpio, za 90 zł to ja utrzymuję kotka przez miesiąc, a nie jakiś czas:)))
    > To jest koszt karmy i żwirku.
    >
    >90 zł za wykarmienie kota to sporo. ja wydaje połowę. mój kotek dostaje bardzo
    dobra karmę . doskonale się czuje . jest sterylizowana ma 8 lat i ma wspaniałe
    zęby i doskonała sierść.
  • bubcia75 25.06.07, 09:52
    Szamanko, pewnie, że można taniej. Wystarczy kupić większe opakowanie dobrej
    suchej karmy, bardziej się opłaca. I dawać tylko suche.
    Ja sobie to wyliczyłam na oko, nie rozliczam moich kotów z każdego kęsa:)
    Kupuję opakowanie żwirku 10 litrów - 17 zł. Zostaje ok. 70 zł. Moja kicia wcina
    codziennie karmę puszkową, np. felix, animonda, mięso wołowe, kurczaka. Do tego
    suchą Acanę lub Royal Canin. Raz wydam więcej, raz mniej. Fakt, trochę
    rozpuściłam te moje sierściuchy, wystarczyło by dawać im suchą karmę i były by
    zdrowe i zadowolone...Piszę to, żeby nie wystraszyć potencjalnych "nowo-
    zakoconych". Na kota tak jak na siebie, można wydać dużo, ale można mądrze
    zaoszczędzić (oczywiście nie kosztem zdrowia).
  • szamanka74 25.06.07, 10:11
    oczywiście masz rację. moja kotka dostaje platinum edition. worek 1,5 kg.
    dostaje 1,5 worka miesięcznie. i to jej wystarcza.
  • bubcia75 24.06.07, 11:23
    mmpio napisał:

    > . Postaw się
    > na miejscu wykastrowanego kocurka. Nie wiem czy byłbyś zadowolony gdyby
    państw
    > o cię złapało i dokonało na Tobie takiego zabiegu, bo uważa że będziesz
    szczęśl
    > iwszy:]
    >

    Domyślam się, że napisał to mężczyzna:) Mężczyźni uważają jaja za swój
    największy skarb. Zwierzęta tak do tego nie podchodzą. Ich życiem rządzą
    hormony. Dopóki mam jaja, to one go napędzają do zapładniania. Jak się mu je
    obetnie, kociak żyje spbie spokojnie niczego nieświadomy. Nie cierpi, bo nie
    zdaje sobie z tego sprawy.
    Poza tym nie wiem, czy ktoś by wytrzymał w mieszkaniu z niewykastrowanym
    kocurem, który posikuje po meblach...
  • bubcia75 24.06.07, 11:24
    "Dopóki mam jaja, to one ..."

    Miało być: Dopóki ma jaja....:)))
  • mmpio 24.06.07, 11:33
    no fakt mężczyzna, ale apisaem o kocurku bo wydawało mi się że ptakun to mężczyzna;) równie dobrze Ty jako kobieta możesz myśleć że państwo dokonuje Ci podwiązania jajników w trosce o Twoją wygodę:)
    Nie wiem jak odbierają to zwierzęta, i chyba nikt tak do końca nie może być pewnym...
    Ps miałem kocurka, nie był wykastrowanyi grzecznie korzystał z kuwety;)
  • bubcia75 24.06.07, 11:56
    Ptakun to kobieta:)

    Nie będę się porównywać do kota, bo jak pisałam, jestem przekonana, że kot NIE
    WIE, nie jest nawet świadom tego, że ma jaja, czy jajniki, czy nie ma.

    Cały czas czekam, co zaproponujesz innego oprócz sterylizacji, bo jak na razie
    zanegowałeś to, nie proponując nic w zamian.
    Ja uważam, że sterylki to mniejsze zło...

    Wierzę Ci, że Twój kocurek trafiał do kuwety, dziwne jest tylko, że od czasu do
    czasu nie znaczył terenu. Kot jak znaczy teren, to robi taki krótki "sik" na
    ścianę. BArdzo to śmierdzi. Może Twój kocurek był jeszcze bardzo młody, albo
    coś z nim było nie tak.Większość nie kastrowanych kocurów znaczy teren.

    Jeżeli masz inny pomysł, jak rozwiązać problem bezdomności kotów, to słucham...
  • bubcia75 24.06.07, 12:04
    Chciałam dodać, że niewysterylizowane kotki często zapadają na ropomacicze
    (śmiertelna choroba) i na różne guzy. Szczególnie te kotki, które są w domu i
    nie są dopuszczane. Częste rujki prowadzą do szaleństwa domowników, a nie
    zaspokojony popęd do zmian hormonalnych, które powodują ropomacicze. Tak więc
    sterylka wydłuża życie kotek.

    Nie są to moje wymysły, tylko wyczytałam to w mądrych książkach:)
  • mmpio 24.06.07, 12:23
    po pierwsze nie neguję sterylizacji, tylko zauważam że nie jest to lek na całe zło...
    po drugie konsekwentne pilnowanie kotka i przenoszenie go do kuwety w momencie gdy próbował znaczyć teren jakoś poskutkowało;)
    po trzecie, jakbym znał rozwiązanie problemu bezdomnych kotków, to myślę, że starał bym się go już realizować, niestety nie znam, zabieram jedynie głos w dyskusji, tak samo jak nie znam metody na rozwiązanie problemów oświaty, ale wyrażam sprzeciw wobec pomysłów typu klasy osobno dla chłopców i dziewcząt:], nie znam, a jak poznam to zaręczam ze od razu sie nim podzielę i przystąpię do działania...
    po cztwarte, jednak wolę określenie jądra, trocę bardziej fachowe;)
  • bubcia75 24.06.07, 18:36
    Mpio, przepraszam, jeżeli uraziłam Twoje uczucia tym słowem na "j":)
    W środowisku kociarzy, których znam, mówimy na kastrację "odjajczanie" i tak
    się osłuchałam z tym słowem, że nie wydaje mi się ono ordynarne czy wulgarne,
    ale powinnam się pilnować, bo jestem na forum publicznym. Nie pomyślałam, że
    mogę kogoś tym urazić, zatem jeszcze raz przepraszam.

    Jeżeli chodzi o sterylki, to zgadzam się z Tobą w jednym - nie jest lekiem na
    całe zło. W idealnym świecie, jaki sobie wymarzyłam, koty są szanowane, zdrowe
    i szczęśliwe. Każdy z nich ma jeżeli nie dom, to chociaż bezpieczne schronienie
    zimą i miskę karmy. Nikt ich nie przepędza i nie ma okrutnych dzieci, które
    bawią się kociętami w żywą pochodnię ani nie szczują psami.
    Rzeczywistość jest jednak jaka jest, a ja próbuję się w niej odnaleźć i nieść
    pomoc zwierzętom tak jak umiem. Ponieważ liczba kotów nie wzrasta
    proporcjonalnie do wzrostu liczby ludzi chętnych zaopiekować się kolejnymi
    kotami, obstaję zatem przy swoim...W każdym razie miło mi się z Tobą
    dyskutowało, bo przynajmniej wiem, że nie są Ci obojętne te zwierzęta:)
  • mmpio 24.06.07, 20:42
    urażony nie jestem, ale przeprosiny oczywiście przyjmuję:) choć niepotrzebne
    Widzisz, w moim idealnym świecie jest dosyć podobnie;)a jako iż jestem idealistą to tak mniej więcej chciałbym żeby wyglądał real:)
    hmmm, dobrze że w realnym świecie prubujesz działać, tak jak Ci sie wydaje najlepiej... i dobrze że nie jest to wizja, pobawmy się w żywe pochodnie na wszystkich, to problem zniknie:/ Dobrze że dostrzegasz sposób i starasz sie go rozwiązać, choć nasze podejście trochę się różni:)
    Innymi słowy wydaje mi się że jakby udało się znaleźć w moim idealnym świecie rozwiązanie możliwe do zastosowania w rzeczywistym... to móglbm liczyć na Twoją pomoc:)
  • bubcia75 24.06.07, 20:53
    Na pewno mógłbyś liczyć na moją pomoc.

    MMpio, cały czas próbuję rozgryźć Twój tok myślenia:) Oj ciężko mi. Będę miała
    o czym rozmyślać przed zaśnięciem. Bo już nie wiem, czy podoba Ci się, że chcę
    wysterylizować te bezdomne koty wokół mnie czy nie...Muszę jeszcze raz poczytać
    co tam napisałeś:)
  • bubcia75 29.06.07, 22:07
    Dzisiaj odebrałam ze sterylki kolejną kocią bidę. Już z mniejszą nadzieją, ale
    pytam: czy ktoś z Was nie zechciał by przygarnąć rocznej koteczki, o miłym
    usposobieniu, aczkolwiek nieco jeszcze strachliwej? Fotki będą, ale nie chcę
    małej świecić fleszem po oczach. Tu jest jej zdjęcie sprzed paru miesięcy, nie
    wiedziałam wtedy jeszcze, że kotka jest oswojona:
    [img]upload.miau.pl/3/17789.jpg[/img]

    Pojutrze kicia idzie do domu tymczasowego do mojej znajomej, ale trzeba jej
    szybko znaleźć dom, żeby zająć się następną rynkową kotką.
    Mam nadzieję, że akcja "odkacania" rynku nie potrwa dłużej jak do sierpnia:)))
    Proszę o kciuki i wsparcie chociaż duchowe:)
  • bubcia75 09.07.07, 08:29
    Zostały jeszcze 2 śliczne, małe kotki: czarny z białymi dodatkami i dymny z
    białymi dodatkami. Jedna parka znalazła dobry domek w MM. Ja wyjeżdżam na 2
    tygodnie od środy więc od tej pory w sprawie kociątek można dzwonić pod nr 0-
    508-290-623 (pani Ewa).
  • bubcia75 26.07.07, 14:33
    Właśnie wróciłam z 2 tyg. wczasów na Krecie, było cudownie:)
    A teraz nowe wieści:
    Te 2 kotki to kocurek i koteczka. Zostały złapane tydzień temu i zamieszkały w
    suszarni w domku jednorodzinnym u mojej znajomej, pani Ewy. Kocurek jest czarny
    z białymi znaczeniami, a koteczka dymna z przebijającymi pręgami i białą plamką
    koło noska. Oba kociątka są prześliczne, od poniedziałku zamieszkają u mnie w
    domu na 10 dni, bo pani Ewa jedzie na urlop. Zainteresowanych zapraszam na
    zapoznanie z małymi. Kotki są jeszcze wystraszone, oswajamy je. Załatwiają się
    już do kuwetki i są prześliczne. Fajnie, jakby ktoś przygarnął od razu cały
    dwupaczek, bo 2 koty są zawsze lepsze od jednego:)
  • bubcia75 01.07.07, 22:39
    Kochani, prezentuję Lusię-Traktorzankę:) Lusia to roczna koteczka, zabiedzona i
    chudziutka, bo jeszcze parę dni temu była bezdomna. Wysterylizowałyśmy ją w
    piątek i teraz czeka u mojej znajomej w domu na swoje szczęście. Może właśnie
    Ty możesz jej je dać?
    Naprawdę warto, bo to wyjątkowa kicia. Myślałam, że jest dzika, bo jak ją
    karmiłyśmy nie podchodziła za blisko, ale w domu zamieniła sie w pieszczocha.
    Jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby kot tak głośno i w sumie bez powodu mruczał.
    Wystarczy ją pogłaskać a już włącza traktorki:)
    Może znacie kogoś, kto mógłby ją przygarnąć...
    To jest filmik, nagrałam jak mruczy, żeby nie było, że ściemniam;) Tylko nie
    zapomnijcie włączyć głośniczków:

    www.youtube.com/v/TD3CmGRS9GU
  • neron6667 13.08.07, 23:16
    Z wielkim zainteresowaniem przeczytaliśmy w naszym podmiejskim kole
    Towarzystwa Miłośników Preparowania Zwierząt Domowych "Ze mną na
    zawsze" dyskusję związaną z możliwościami pozyskania nowych
    eksponatów do naszego, co raz to okazalszego mauzoleum. Nasze koło
    nawiąże ożywioną (no ale, bez przesady) współpracę z osobami, które
    pragną uwiecznić uśmiech swojego ulubieńca i pozwolą cieszyć się nim
    innym osobom! Zapewniamy dyskrecję i profesjonalizm (nikt z rodziny
    nie dowie się, w jakich okolicznościach Wasz ulubieniec
    nagle "zastygł"). Wystawiamy faktury VAT. Przed procesem
    preparowania "Naszego Pachnącego Tłuściocha" możliwe jest wykupienie
    opcji all inclusive tzn. farbowanie naszego "sierściucha", wymiana
    oczek na kolor "yellow bahama" albo "lyla róż" oraz zapobiegawczo -
    lewatywa. Jednocześnie zapraszamy na najbliższą niedzielę na
    kontrowersyjny odczyt doc. Wyciora nt. „Taksydermia: rzemiosło czy
    sztuka?" Po odczycie zapewniamy "zimny bufet" i niezapomniane
    wrażenia na zajęciach warsztatowych. Uwaga, organizator nie zwraca
    kosztów przejazdów.;)
    P.S. Prosimy o zabranie ze sobą ciepłych okryć. Odczyt, jak i część
    praktyczna odbędzie się w miejscowym procektorium,. Gorąco
    zapraszamy, miaaaaaauuuuuuuuuuuuu!;)
  • bubcia75 14.08.07, 10:39
    Czego się nawąchałeś?
  • artykul179 14.08.07, 10:46
    Witam mam do oddania małego czarnego kotka. Kotek ma około 7 tygodni. Umie już
    korzystać z kuwety. Jest wesoły i lubi się bawić. Kotek został znaleziony.
    Niestety u mnie nie może zostać.
  • bubcia75 14.08.07, 13:37
    Hmmm, witaj w klubie, ja mam do oddania małego 3 miesięcznego
    kocurka,czarny z białym brzuszkiem, łapkami, krawatem i noskiem.
    Tutaj już zwątpiłam, mało Mińszczan chyba lubi koty.
    Ogłoś go koniecznie na www.forum.miau.pl, na www.alegratka.pl, na
    www.allegro.pl, oraz tu miau.pl/adopcje
    wklej też jego zdjęcie i kontakt na forum gazety o zwierzętach.
    Wszędzie wklejaj fotki, to zwiększa skuteczność ogłoszenia. Rozwieś
    też jakieś efektowne ogłoszenia w lecznicach i w sklepach
    zoologicznych.
  • artykul179 14.08.07, 19:42
    Dzięki za pomoc. Napisałam już ogłoszenia. Niestety mam tylko kilka dni. Jeśli
    nikogo nie znajdę będę musiała go oddać do schroniska a tego nie chcę.
  • artykul179 15.08.07, 07:29
    Dziś mój kotek idzie do nowego domu. Udało mi się znaleźć.:))))
  • bubcia75 15.08.07, 13:51
    Cudownie!!!! I proszę Cię na wszystko (tak na przyszłość). Nigdy nie
    oddawaj kota do schroniska. Schronisko to umieralnia. Panują tam
    różne choroby, tym bardziej nie wolno oddawać tam niezaszczepionego
    i nieodrobaczonego kota. Trzeba starać się oddać kota za wszelką
    cenę do znajomych, do rodziny, jeżeli przez jakiś czas nie mozemy
    się nim zaopiekować. Znalezienie kotu domu przy pomocy ogłoszeń w
    necie trwa zwykle od 1 dnia do 1 miesiąca, na pewno się uda, a
    oddanie kota do schronu to dla niego wyrok. Pominąwszy fakt, że
    schroniska o tej porze roku i tak nie przyjmują nowych mieszkańców,
    bo są przepełnione.
  • bubcia75 09.09.07, 13:11
    Widzę, że wątek umiera śmiercią naturalną. Mam jednak nadzieję, że
    są tu jacyś miłośnicy zwierząt, bo jak dotąd, widzę, że większą
    popularnością cieszą się dyskusje o mińskch solariach;)

    W Mińsku jest nadal dużo do zrobienia, nie tylko jeżeli chodzi o
    koty...
    Na osiedlu mojej znajomej ktoś podrzucił małego białego pieska.
    Piesek bardzo potrzebuje domu, jest tylko dokarmiany, czy ktoś nie
    zechciał by przygarnąć psiaka, robi się zimno...Jeżeli nikt go nie
    weźmie, to chyba czeka go schronisko. A to najgorsze z możliwych
    rozwiązanie:(

    Bezdomne koty z rynku o których pisałam latem są już bezpieczne, w
    domach. Maluchy znalazły domy, jednego koteczka zawiozłam aż do
    Lublina, bo tam znalazł się domek, dzięki ogłoszeniom na Allegro.
    Jego rodzeństwo znalazło domy w Mińsku.
    Wczoraj pojechały do domu do Warszawy dwie roczne koteczki, też z
    rynku, które były w domu tymczasowym u mojej znajomej. Cieszę się,
    że znalazły wspólny dom, bo się bardzo polubiły.
    Naprawdę warto dać szansę bezdomnym zwierzętom. Nie trzeba
    powiększać domowego stadka na zawsze, wystarczy zabrać zwierzę na
    trochę do domu, odkarmić i poszukać mu domu.

    W ostatniej "Lokalnej" jest artykuł, jedna wrażliwa na los zwierząt
    redaktorka zainteresowała się problemem bezdomnych kotów.
    Dowiadywała się w naszym urzędzie czy przewiduje pomoc kotom
    (odpowiedź negatywna), TOZ obiecał się tym zająć, wpłynąć na nasze
    władze. Narazie osoby pomagające zwierzętom sa pozostawieni sami
    sobie, a weterynarz i sterylizacje są drogie.

    Teraz zwracam się z prośbą o pomoc...Na jednym osiedlu (okolice I
    PLM), starsza pani dokarmia czwórkę małych kotków. Nie czuje się na
    siłach zabrać je do siebie, ma problemy ze zdrowiem i niską rentę.
    Tym kotom trzeba pomóc. Ja nawet nie jestem w stanie na dzień
    dzisiejszy porobić im zdjęć do ogłoszeń, bo zgubiłam w zeszły
    weekend cyfrówkę:( Nawet ich nie widziałam...tylko dowiedziałam sie
    od znajomej o sytuacji. Idzie zima, koty nie mają dachu nad głową, a
    na wiosnę się rozmnożą. W urzędzie, gdzie pani zgłosiła się z prośbą
    o pomoc została spławiona. Niemiły urzędnik powiedział tylko, że
    niepotrzebnie je dokarmiała, że to jej problem. Według niego kotów
    nie trzeba karmić, najwyżej zdechną z głodu i problem się rozwiąże:(
    Ja nie mogę im dać teraz domu tymczasowego, z przyczyn osobistych.
    Naprawdę nie trzeba wiele. Takim malcom - koty mają około 3 miesięcy
    wystarczy dać kawałek podłogi...mały pokoik lub bezpieczny strych.
    Szukanie domu o tej porze roku jest łatwiejsze niż latem. Może to
    trwać od tygodnia do miesiąca...Wystarczą dobre chęci, ogłoszenia ze
    zdjęciami.

    A może ktoś sam by zechciał przygarnąć kotka, jednego, a najlepiej
    od razu dwa, żeby się nie nudziły? Naprawdę zachęcam do adopcji
    takich kotów w potrzebie. Nie warto kupować zwierząt, skoro jest
    wokół nas tyle bied:(

    Bardzo liczę na to, że ktoś z Mińska pomoże...Gdybym tylko mogła, to
    bym bez zastanowienia zabrała maluchy do siebie i na pewno szybko by
    znalazły dom. Większość ludzi woli wziąć kota domowego, już od
    kogoś, ludzie mają opory przed wzięciem kota z ulicy, to chyba
    wynika z niewiedzy i nieuzasadnionych obaw.


  • mminka 10.09.07, 11:20
    Też kiedyś miałam koteczkę, którą niestety musiałam oddać bo brat z
    żoną robili mi straszne awantury że ich dziecko nabawi się
    alergii.... ble ble ble i takie tam głupoty chociaż to moje dziecko
    miało alergię na koty wcale nie odczuwała tego ale co tu dużo się
    rozwodzić największą "alergię" na koty ma mój brat który ich
    poprostu nie znosi. Znalazłam bardzo przyjazny domek dla mojej kici
    i z wielkm bólem serca oddałam kocice. Była jeszcze bardzo młoda
    więc się bardzo szybko przystosowała.
    Teraz mam psa ale nadal bardzo tęsknimy za kotem i chcemy go mieć.
    Czy ktoś z was ma jakieś doświadczenia z oswajania psa z małym
    kotkiem?
    Pomyślałam że może dobrym momentem będzie ciąża i szczeniaki u mojej
    psicy, żeby przy okazji podrzucić jej kociaka, a instynkty wezmą
    górę i suńka zaadoptuje tego kociego szczeniaczka bez większych
    ceregieli.Co wy sądzicie o takim podstępie czy może się to udać?
    --
    wędrówką jedną życie jest człowieka...
  • bubcia75 11.09.07, 09:31
    Współczuję Ci rodziny, jakim prawem wywierali na Ciebie taką presję.
    Akurat badania dowodzą, że jak dziecko od małego ma kontakt z kotem
    i innymi zwierzętami to nabierają odporoności.
    A co do psa i kota. Jak najbardziej się polubią, zwłaszcza jak nigdy
    nie zachęcałaś go do gonienia kota, mam na myśli "szczucie".
    Ale po co chcesz rozmnażac suczkę? Wiesz, ile jest psów w
    schroniskach? Chyba, że masz rasową z rodowodem, to inna sprawa.
    Jeżeli myślisz, że suczka musi mieć chociaż raz młode, to to jest
    mit. Jeżeli nie jest to rodowodowa suczka, to najlepiej ją
    wysterylizować, nie będzie miała urojonych ciąży i cieczki. Poza tym
    strasznie trudno znaleźć dobry dom psu, szczególnie nie rasowemu.
    Ale to tak poza nawiasem.
    Jeżeli Twoja suczka już ma rodzić,bo jest w ciąży, to eksperyment
    może się powieść, kto wie? Nie mam takich doświadczeń. W każdym
    razie zachęcam Cię do wzięcia kotka, w przypadku psa, najlepiej
    młodego, chyba, że ktoś akurat dorosłego oddaje kota, który
    akceptuje psy. Może byś wzięła jednego z tych podwórkowych, one
    bardzo potrzebują domu. Oswoisz go w kilka dni, sama latem miałam 2
    takie prawie dzikie, jednemu znalazłam dom w ciągu 3 dni, drugi
    czekał miesiąc, ale było warto. Teraz dostaję od właścicieli pełne
    zachwytu maile. Koty są cudowne:)
  • mminka 11.09.07, 12:01
    No niestety rodziny się nie wybiera.
    Suczke mam rasową, ale ma problemy hormonalne. Co do mitów, to w
    takie głupoty nie wierzę mam troche znajomych wśród psiarzy i
    weterynarzy.Zresztą sama jestem "stara psiara". Mam wybór usunięcie
    macicy czego na razie wolałabym uniknąć albo jeszcze szczeniaki mogą
    ją uratować. W ciąży jeszcze nie jest, czekam na cieczkę. Psy ze
    schroniska też zabieramy i wśród znajomych szukamy im miejsca.
    Generalnie bardzo kocham zwierzaki i chciałabym mieć ich więcej.
    Z czasem tak będzie (jak w końcu zmianią mi się troche warunki
    mieszkaniowe co mam nadzieję już niedługo nastąpi) a póki co to jest
    na razie moja suńka i czekamy na przychówek i kociaka. Jak ciaża
    będzie zaawansowana to odezwę się do ciebie może będziesz miała
    jakies kociaki do rozdania.
    --
    życie cudem jest...
  • bubcia75 11.09.07, 13:01
    :)Cieszę się, że Ty też wyedukowana. Ja to już jak jakaś misjonarka,
    uświadamiam gdzie się da, bo świadomość naszego społeczeństwa jest
    statystycznie zerowa. Ludzie rozmnażają zwierzęta i rozdają
    bylekomu, lub pozbywają się w inny sposób...

    A co do kotków do rozdania, to źle mnie zrozumiałaś. Ja ich nie
    miewam za często:) Ja po prostu czasem dowiaduję się przypadkiem
    (tak jak większość z nas), że gdzieś-tam okociła się bezdomna kotka.
    Wtedy staram się znaleźć kotom dom. Niestety nie zawsze mogę je sama
    zabrać (dopiero co oddałam dwójkę znajdek i mój mąż chce odpocząć od
    tego,mamy robić remont), dlatego zwróciłam się o pomoc wśród
    forumowiczów, może ktoś by je wziął tymczasowo, a ja pomogę poszukać
    domów. Mam już w tym doświadczenie, wydałam ostatnio w dobre ręce
    parę bezdomniaczków, wystarczą ładne zdjęcia i ogłoszenia w
    internecie.
    Jak się zdecydujesz, to oczywiście napisz do mnie maila, może akutat
    będę miała namiar na koty w potrzebie, ale zachęcam Ciebie, żebyś
    też rozglądała się wokół siebie: może tuż za rogiem błąka się jakaś
    mała kocia bieda?
  • bubcia75 13.09.07, 09:17
    Jeżeli ktoś jest zainteresowany sytuacją bezdomnych zwierząt w
    Mińsku, ma jakieś pomysły, jak poprawić ich sytuację, lub sam
    chciałby pomóc, a nie ma na to środków, ewentualnie wie o
    zwierzętach w trudnej sytuacji w naszej okolicy, to zapraszam na
    spotkanie z panią inspektor Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami,
    chyba ma być też ktoś z jednej z mińskich gazet oraz przedtawiciel
    władz miasta. Wybiera się też kilka osób pomagających zwierzętom.
    Też zamierzam się wybrać. Spotkanie ma na celu m.in. zainteresowanie
    naszej gminy pomocą w sterylizacjach bezdomnych kotów, jest ich
    coraz więcej (na nowych osiedlach tego tak bardzo nie widać).

    Spotkanie ma się odbyć w jednej z sal Gimnazjum im. Jana Pawła II
    (tam koło parku), 21/09/2007 o godzinie 17-tej.
    Gdyby coś się zmieniło co do czasu i miejsca, to dam tu znać.

    Zapraszamy!!!
    Ma

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka