Dodaj do ulubionych

Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio?

28.04.09, 09:36
Cześć,
mam pytanie do Pań, które mają jakieś "świeże" doświadczenia z
mińską porodówką. czy można dostać znieczulenie zewnątrzoponowe? Czy
można umówić położną, poród rodzinny? Jak to jest teraz - rodziłam 4
lata temu i zaproponowano mi takie znieczulenie a teraz podobno już
nie podają. Skwitowali moje pytanie jako faneberię.
Edytor zaawansowany
  • inmiki 28.04.09, 21:06
    jeszcze nie rodziłam w MM :), czeka mnie to w czerwcu :) ale wiem na pewno, że
    zzo nie podają :( co do reszty to niestety nie wiem.
  • pierun-ek 28.04.09, 21:56
    Rodziłam dwa miesiące temu znieczulenia nie podają ewentualnie jakieś środki przeciwbólowe. Poród rodzinny oczywiście ja rodziłam z mężem i była przy mnie znajoma położna. Ogólnie wspomnienia mam bardzo miłe a do tego pani która odbierała mi poród okazała się bardzo zdyscyplinowaną i stanowczą kobietą dzięki której parłam kilka minut bez większych męk. Napewno będziesz mile zaskoczona bo na porodówce panuje taka spokojna atmosfera. Życzę szybkiego i w miarę bezbolesnego rozwiązania :)
  • abcde-25 29.04.09, 13:13
    Znieczulenie w Mmz - dobre, ten szpital "zajął" 2. miejsce w Polsce,
    a jest w nim jak w średniowieczu. Odradzam, polecam każdy w
    Warszawie - płacisz za zzo i dostajesz bez łachy!
  • aagata4 30.04.09, 00:21
    rodziłam 2 razy w w-wie - niestety ...

    za pierwszym razem chcialam znieczulenie i zapłacić. .. i ... anastezjolog
    jechal do mnie kilka godzin ... i nie dojechał i znieczulenia nie dostałam ...
    poprosu mnie olali i tyle ...

    kiedy mialam już stosowne rozwarcie pokazali jak przec i kazali mi to robić i
    sobie wyszli do ważniejszego porodu, zosałam sama i przez dwie godziny parłam ze
    strachem ze dzieciak sie stoczy po wysokim łózku na którym leżałam poprzypinana
    do za krótkich przewodów ( z jednej strony oxytocyna sobie lecałaa z drugiej
    strony stało KTG i nie bylam pewna czy ktoś patrzy na to gdzieś w drugim pokoju.
    kable byly krótkie tak,że się nie mogłam ruszać. komórka została w torbie pod
    scianą a na wolanie nikt nie reagował

    dopiero po dwóch godzinach parcia samej, nie będąc pewna czy z dzieckiem jest
    wszysko w porzadku bo ktg co chwila "odskakiwało" o 8 rano jak sie zmieniła
    zmiana ,jak maz dojechal z Minska i przedarł sie przez biurokrację aby sie do
    mnie dostac to przysżła polozna pomagac mi przy porodzie ... To była Karowa
    11,01,2006 roku nocna zmiana a ja mialam ciąze powikłaną po dwóch wcześniejszych
    stratach ciąż .

    z tego co wiem, to w Mińsku takie numery się nie zdarzają ... bardzo chcialam
    rodzić kolejne dziecko w mińsku ale ... poniewaz ciąza była bardzo powikłana -
    odesłali mnie znowy na karową w warszawie.. na szczęście trafiłam na dobrą
    zmianę i było łatwiej ...

    jeżeli patrzeć na porody w mińsku tobym wybała raczej kryterium dobra dziecka
    ... dobry przeciętny personel aly braki sprzetowe i to jest chyba poniżej
    przeciętnej jak sie coś dzieje ... i dlatego bym sie zastanawiała nad mińskiem,
    Zoo - todla mnie zadne kryterium ...

    jeżeli chodzi o opieke nad dzieckiem to Karowa jest rewelacyjna (ale jak
    porodówka nie wykończy dziecka i matki)

    takie opinie sprzed 2 i 4 lat

    pozdrawiam

    Agata
    Agata



    najpierw byłam z tego powodu zła ... ale potem uświadomiłam sobie ze w zasadzie
    od momentu kiedy podaje sie te znieczulenie juz poród tak mocno nie boli jak
    bolał do momentu kiedy sie je podaje (mialam oxytocynę) tak wiec przy drugim
    porodzie doszłam do wniosku ze nie warto sobie głowy zawracac tym znieczuleniem
    i ryzykować zdrowie ...


    wracając do znieczulenia ... wiem wiem, każdy powinien mieć możliwość, każdy kto
    chce ... ale jestem jednak przeciwnikiem nadużywania tej możliwości w tej
    sytuacji ... choc zwykle uważam, ze należy korzystać z róznych dobrodziejstw
    medycyny i takim jest możliwośc znieczulenia



    --
    www.poronienie.pl
  • mama_on_line 30.04.09, 14:56
    czy musisz nawet w tym wątku epatować tym podpisem
    www.poronienie.pl ???
    trochę taktu i wyczucia!!!
  • kaskakarolina 01.05.09, 20:48
    Każdy ma prawo w podpisie umiescic to co chce i w przypadku agaty to
    nie jest to epatowanie ,uwierz mi.I podpis pokazuje się pod każdym
    postem nie ważne w jakim wątku.
    Ciesz się że nie musisz wchodzić na poronienie.pl .

    --
    Kamil 1999
    Bartosz 08.04.2008
    Aniołki Paulinka,Maja i Maciuś (*)
  • aagata4 06.05.09, 22:53
    sorki ale zapomniałam o tym podpisie

    pozdrawiam

    Agata
  • joshima 01.05.09, 12:42
    abcde-25 napisała:

    > Znieczulenie w Mmz - dobre, ten szpital "zajął" 2. miejsce w Polsce,
    > a jest w nim jak w średniowieczu. Odradzam, polecam każdy w
    > Warszawie - płacisz za zzo i dostajesz bez łachy!

    Przepraszam, ale pierdoły opowiadasz. Co z tego, że niema tam pięknych
    nowiutkich kafelków na podłodze? W przeciwieństwie do Warszawskich szpitali jest
    cisza, spokój i co najważniejsze miły i profesjonalny personel, który nie
    pracuje pod presją takiego młyna jakie są w warszawskich szpitalach. Rodziłam
    tam miesiąc temu i wybrałam ten szpital spośród wielu innych, po tym jak je
    poodwiedzałam i zobaczyłam na miejscu jak jest. spokój, miłą atmosferę i
    kompetentny personel przedłożyłam nad piękne nowiutkie kafelki w szpitalach,
    gdzie położne nie mają czasu na zaopiekowanie się pacjentką a za obecność męża
    trzeba słono płacić.

    A poza tym poco płacić za coś co w Mińsku jest za darmo? Owszem ZZO dają tylko
    ze wskazań medycznych, ale może to i lepiej (z tym, że ja nie potrzebowałam to
    może nie wiem co mówię).



    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • abcde-25 03.05.09, 15:24
    Rodziłam na Karowej i uważam, że to najlepszy szpital w Polsce pod
    każdym względem!

    Nie oceniaj mnie, bo mam gdzieś twoje kolory kafelków na podłodze.

    Napisałam swoją opinię, może innym się przyda jako podpowiedź!
  • dysia_1 04.05.09, 13:16
    Cześć,
    no własnie. Super że jest ktoś kto tam rodził. Zastanawiam się nad
    tym szpitalem. Naprawdę polecasz? Można wykupić znieczulenie? A co z
    porodem rodzinnym, czy jest jakoś dodatkowo płatny? A oddział
    noworodkowy? Czy jest duży nacisk na karmienie piersią? Jak położne,
    które pracują przy noworodkach, czy sa przystępne, czy dokarmiają
    dzieci? A co z ubrankami dla dziecka - trzeba mieć swoje czy szpital
    zapewnia je dziecku na czas pobytu w szpitalu ( w Mińsku tak było).
    Może masz jakieś jeszcze spostrzeżenia którymi chciałabyś się
    podzielić z lekko przerażoną przyszłą mamą :)
    Moje obawy dotyczą głównie porodu, nie wyobrażam sobie że miałabym
    nie mieć możliwości otrzymania znieczulenia gdyby dopadł mnie
    kryzys. Ten Mińsk to pod tym względem jednak masakra!
    Z góry dziękuję.
  • abcde-25 04.05.09, 13:22
    Hej! Polecam, wiem, co piszę. Karowa to hotel 7-gwiazdkowy!
    Znieczulenie płacisz 400 zł i dostajesz bez łaski, płatne kartą.
    Rodziłam z mężem za darmo zupełnie, kosztuje tylko sala pojedyncza
    jeśli ma ktoś kaprys. Nie ma nacisku na naturalne karmienie, matki
    same decydują przy porodzie mówiąc. Położne super, jedna zołza tylko
    się trafiła na 5 dni mi. Ubranka i pościel na 1 dobę daje szpital,
    potem swoje. Pieluszki dają, pokarm też sztuczny. Opieka super,
    kąpanie maluszków, co kilka godzin badania. Co 2 godziny na wywiad
    wpadał pediatra, ginekolog, położna. Jest super domowa atmosfera.
    Odradzam Ci MMz, a jeśli jesteś lekko przerażona, to daj spokój
    sobie z naszym "szpitalem".
    Pzdr.
  • dysia_1 04.05.09, 16:11
    Super, bardzo CI dziekuję. Chyba nie będę się zastanawiała nad
    Mińskiem bo to faktycznie jakaś paranoja.
    Mam jeszcze jedno pytanie: czy spotkałaś może dr Wociala? Wiem że
    pracuje na Karowej.
  • abcde-25 04.05.09, 16:49
    Dobry wybór! Spotkałam raz na obchodzie.
  • bubcia75 30.04.09, 20:11
    Rodziłam w marcu. Na znieczulenie nie licz. Po prostu Ci nie dadzą i
    tyle. Mi nie dali. U mnie skończyło się cesarką i od tej pory jestem
    fanką cesarek:)
  • afrikana 01.05.09, 22:06
    Urodziłam kilka dni temu. Generalnie szpital polecam. Jeśli chodzi o
    zzo, niestety nie masz na co liczyć. Ja o nie błagałam, ale niestety
    nie ma możliwości:( Gdyby nie brak możliwości wzięcia znieczulenia,
    wychwalałabym ten szpital pod niebiosa, bo poza tym naprawdę
    wszystko było super. Miły i pomocny personel, sale poporodowe
    poodnawiane. Ale fakt jest taki, że brak znieczulenia w XXI wieku i
    na dodatek w szpitalu, który zgarania nagrody, to jakaś wieeelka
    pomyłka:(( Ja na drugi raz, bez zzo się niestety nie piszę:(
    Pozdrawiam.
  • aagata4 06.05.09, 22:56
    co do nagrody w Mińskim szpitalu to słyszałam, że nie wywiązali się z niej i
    szpital wcale nie dostał tych pieluch ...

    pozdrawiam

    agata
  • sliweke 03.05.09, 09:00
    Ja kilka dni temu urodzilam synka w szpitalu w Minsku i jestem
    zadowolona. Chociaz musze przyznac ze balam sie tu rodzic. Porod
    przebiegal sprawnie, polozna ok, nie mialam znieczulenia, ale nawet
    nie wiem czy bym chciala je miec. Co prawda nie obeszlo sie bez
    naciecia krocza i szycia, ale ogolnie ok. ja rodzilam sama, ale bez
    zadnych problemow mozna rodzic rodzinnie.
  • anna0906 07.05.09, 09:31
    Urodziłam w mińskim szpitalu dokładnie rok temu. Niestety spędziłam tam tydzień
    i w życiu nie dałabym mu tej nagrody, którą rzekomo dostał! Nawet na nią tak
    naprawdę nie zasłużył. Szczegółów może lepiej nie będę opisywać.
  • dysia_1 11.05.09, 09:29
    Cześć,
    Dlaczego tak długo - naprawdę było tak fatalnie. Czy jednak
    zechciałabyś podzielić się ze mną swoimi "doświadczeniami"? Chyna że
    to naprawdę trudny temat dla Ciebie to nie naciskam...

    pozdrawiam
    dysia_1
  • anna0906 12.05.09, 13:26
    Hej,
    Nie chciałabym Cię straszyć, ale jeżeli chcesz to mogę napisać jak wyglądał i
    być może wygląda oddział ginekologiczno - położniczy w mińskim szpitalu. Od
    samego początku ciążę prowadził "sławny" dr. Florczak. Dodam, że to moja
    pierwsza dzidzia więc o wielu rzeczach najzwyczajniej w świecie nie miałam
    pojęcia. Termin porodu miałam wyznaczony na 3 maja 2008. Ponieważ mała zbytnio
    nie spieszyła sie na świat na ostatniej wizycie przed porodem dr. Florczak kazał
    mi sie stawić w szpitalu 9 maja (piątek). Więc ja grzecznie z torbami stawilam
    sie w szpitalu (pomimo sprzeciwu wiekszosci mojej rodziny, ktora caly czas
    uswiadamiala mnie, ze bede lezala do poniedzialku i jezeli samo sie nic nie
    zacznie to mi na pewno porodu nie wywolaja). Jednak ja mialam taka cicha
    nadzieje ze bedzie inaczej, rozmawialam nawet z dr. Florczakiem, zeby mi dal cos
    na wywolanie, zebym jeszcze tego samego dnia urodzila, a on powiedzial, ze
    "zobaczy co sie da zrobic". Jak sie pozniej okazalo to byl ostatni dzien przed
    urlopem Florczaka i nawet do mnie przed koncem zmiany nie zajrzal, tylko
    pojechal do domu. Niestety bylam skazana na czekanie. Jak Florczak poszedl na
    urlop (razem z oddziałową - p. Basią) to dopiero wszystkie zobaczylysmy jak to
    wszystko funkjonuje. Polozne i pielegniarki chodza jak chca, caly weekend
    praktycznie malo ktora do nas zajrzala, tylko podczas rutynowych badan kazdego
    ranka i wieczoru. Potrafily byc bardzo nieprzyjemne. Jedna z dziewczyn ktora
    lezala razem ze mna na sali i miala wedlug niech "nie tak jak trzeba" ulozona
    poduszke potrafily powiedziec, ze jak to wogole wyglada itd. itp., ze ma balagan
    i pieprznik! Lekarze potrafili byc rowniez bardzo chamscy, juz nie wspomne o
    z-cy ordynatora - Hapunowiczu, ktory ma bardzo dziwne i rownie chamskie poczucie
    humoru. Widac, ze skoro Florczaka nie ma to on uwaza sie za nie wiadomo kogo,
    pacjentki ma za nic tak naprawde. Pracuje, zeby odbebnic swoja robote. Pracuje
    tam jeszcze jeden konował - dr. Skóra, ktory wogole powinien miec zakaz
    wykonywania zawodu! Jednej z pacjentek dawal raz kroplowki na wywolanie porodu a
    raz na wstrzymanie. A mnie po 3 badaniach USG + 1 USG 3D u Florczaka na ktorym
    slepy byl zobaczyl ze bede miala dziewczynke, on najpierw powiedzial ze bede
    miala chlopca! A pozniej jak mu powiedzialam ze chyba sobie zartuje i
    wspomnialam o tych USG Skóra powiedzial : o przepraszam, rzeczywiscie
    dziewczynka! I tak wszystkie na sali (u ktorych porod nie rozpoczal sie
    samoistnie, a wszystkie bylysmy po terminie!) przelezalysmy bez zadnej
    interwencji do poniedzialku. W poniedzialek Hapunowicz powiedzial mi ze daje mi
    jeszcze 24 godz. i jak nic sie nie bedzie dzialo to bedziemy wywolywac. Tego
    samego dnia urodzily 2 dziewczyny z mojej sali: i jednej wody plodowe juz byly
    mocno zielone, a u drugiej dziecko mialo 2 razy szyje owinieta pepowina i do
    tego mialo supeł zawiazany. jak sie okazalo bylo podduszone i dostalo tylko 2
    pkt. w skali Apgar! Pamietam, ze porodowka poprostu fruwala jak to zobaczyli!
    Dopiero wtedy zobaczylam jakies wieksze tempo! I oczywiscie jak sie napatrzylam
    na to wszystko to malo mnie szlag od tego czekania nie trafil i balam sie
    jeszcze bardziej. Nastepnego dnia rano po badaniu dr. Hapunowicz (Florczak byl
    caly czas na urlopie!, pomimo ze codziennie ktoras z pielegniarek mowila, ze
    ordynator bedzie w pracy nastepnego dnia) stwierdzil ze trzeba mi zalozyc tzw.
    cewnik Folleya (to taki balonik ktory ma sie powiekszac i spowodowac wieksze
    rozwarcie - ja mialam tylko 2 cm), ktory jezeli mi sam nie wypadnie to mi go
    wyjma za kilka godzin. Na cale szczescie cewnik spowodowal u mnie tez bole i to
    po 20 minutach od zalozenia, mialam wiec nadzieje, ze moze sie cos zacznie. No i
    sie zaczelo, tyle tylko ze bole mialam bardzo nieregularnie, az mi w koncu
    zaczely zanikac. Chcialam wiec widziec sie z lekarzem, zeby mi powiedzial, czy
    to normalne i czy jest juz jakis postep. Moja maz i moja mama ktorzy byli ze mna
    kilkukrotnie chodzili do dyzurki i prosili szanowne panie polozne, zeby ktoras
    poprosila lekarza, zeby do mnie przyszedl. Dodatm ze panie polozne byly w tym
    czasie bardzo rozbawione. Powiedzialy, ze lekarz jest na jakims zabiegu i w tej
    chwili nie moze. I tak minely chyba ze 3 godziny, w koncu moja matka sie
    wsciekla i zapytala co to jest za oddzial, ze jest tylko jeden lekarz dyzurny
    itd., ze corka ma bole i nie wiadomo czy zaraz nie bedzie rodzic a od kilku
    godzin nie mozna doprosic sie o lekarza! Wiec jedna z tych pań zapytala sie
    mojej matki czy ona nie wie jak wyglada porod itd.! A moja matka na to : A musze
    wiedziec?!?! Nie mam takiego obowiazku!!! Poza tym to Panie sa od tego zeby mi
    to wyjasnic! CHyba za cos dostajecie pieniadze nie obiboki! I powiedziala ze w
    tym przypadku dzwonimy do oddzialowej i do ordynatora. Telefon taki oczywiscie
    wykonalismy. Oddzialowa powiedziala ze to juz kolejna skarga tego samego dnia,
    przepraszala (dobrze ze chociaz ona w tym przypadku zachowala sie w porzadku) i
    powiedziala ze jak wroci to sobie porozmawia z tymi paniami. W trakcie
    wykonywania tego telefonu znalazl sie nagle lekarz!!! Jak sie pozniej okazalo
    zadna polozna u niego nie byla! i nie informowala go o o tym, ze ktoras z
    pacjentek chce sie z nim widziec! Jednoczesnie lekarz wyjal mi ten cewnik i
    okazalo sie ze mam juz 5 cm rozwarcia wiec bardzo prawodpodobne ze urodze w nocy
    :/ Dalej wiec chodzilam bez tego cewnika z bolami raz mocniejszymi a raz
    lzejszymi. O 22 polozylam sie spac, a o 23 obudzily mnie mocne regularne bole.
    1,5 godziny spacerowalam po korytarzu, a o 1 w nocy poszlam na porodowke. Panie
    polozne na porodowce zapytaly co ile mam bole - ja ze mam skorcze co 3 minuty, a
    jedna z pan na to, ze to nie sa na pewno skorcze - przy pierwsyzm porodzie to sa
    bole bo my jeszcze nie wiemy co to sa skorcze. I znowu po raz kolejny mnie
    zgasily. Wyladowalam na jednej z sal, po jakims czasie przyjechal do mnie maz,
    no i sie zaczelo. Podlaczyli mi oksytocyne, bolalo jak cholera, przez wiele
    godzin siedzialam na pilce i gdyby nie ta pilka to bym chyba zwariowala! Przez
    ten czas nie wiem dlaczego i jakim cudem przewinely sie kolo mnie ze 4 polozne.
    I na moje nieszczescie na samym koncu zajmowala sie mna najgorsza małpa na calym
    chyba oddziale. Co prawda zagladala do mnie dosc czesto, czesto tez sprawdzala
    rozwarcie, ale nie dala nic na przyspieszenie! Nawet mi nie przebila pecherza!
    Rodzilam wiec praktycznie -NA SUCHO! O czym wtedy jak juz wspomnialam nie mialam
    zielonego pojecia! Pytalam sie tez o ZZO, a ta Pani - nie ma takiej mozliwosci,
    dajemy tylko w przypadku zagrozenia zycia matki lub dziecka, no chyba ze
    dogadacie sie (czyt. dacie w łapę) anestezjologowi...Myslalam ze mnie cos
    strzeli! Na szczescie dala mi kilka czopkow przeciwbolowych, ktore nie wiem czy
    wogole podzialaly. Pozwolila tez na moja prosbe wejsc do wanny, ktora musze
    przyznac bardzo duzo mi dala - pozwolila odpoczac, zrelaksowac sie pomimo boli i
    na chwilke przysnac. Siedzialam w niej prawie godzine, ale naprawde wanne
    polecam wszystkim przyszlym mamom! O 8 rano na obchodzie pojawil sie po urlopie
    Florczak! dopiero wtedy przebil mi pecherz! A ja myslalam ze go dziada skrzywdze
    wlasnymi rekami! Przebicie pecherza jednak naprawde przyspieszylo porod,
    blyskawicznie mialam 10 cm rozwarcia i o 11.45 zaczal sie drugi etap porodu. Ten
    jednak przebiegl bardzo szybko i sprawnie, ta najgorsza polozna na szczescie
    skupila sie na tym zebym szybko urodzila. Zapytala sie tylko czy chodzilam do
    szkoly rodzenia, ja ze nie, a ona ze w takim razie nauczymy sie przec. Widac
    pojetna uczennica bylam ;) bo mala urodzila sie juz po 30 minutach. Na koniec
    zapytala tylko jakimi nicmi szyc, a moj maz na to ze rozpuszczalnymi - ona
    chciala mi zakladac jakies klamry. Przy szyciu powiedzialam tylko ze corka
    bedzie miala na imie Dominika, a ona na to ze dla niej moze sie nazywac
    kunegunda i naprawde nie interesuje jej to jak dziecko bedzie mialo na im
  • anna0906 12.05.09, 13:46
    ie, takie porody to dla niej chleb powszedni! Teraz sobie jeszcze przypominam ze
    w trakcie porodu kiedy mialam najgorsze bole to sie mnie wtedy wypytywala o dane
    do ksiazeczki, a jak nie moglam odpowiedziec to sie zaczynala wsciekac i
    niecierpliwic :( Na sam koniec juz po szyciu (dzeki Bogu ze jednak zszywala mnie
    ona a nie Skora ktory byl na koncu porodu!) zapytala czy sie dobrze spisala!
    Mialam chec jej odpowiedziec, ze nie chcialabym wiecej miec z nia doczynienia i
    niech mi juz najlepiej zejdzie z oczu, ale sie ugryzlam w jezyk. Niestety od
    samego poczatku mialam dosc duzy problem, zeby karmic piersia bo mialam wklesle
    brodawki (pozniej zauwazylam ze w karcie pobytu w spzitalu mialam wpisane ze mam
    wypukle, a nikt sie mnie o to wczesniej nawet nie zapytal jak mnie przyjmowali
    na oddzial). W zwiazku z tym przyszla do mnie jedna z pań od poradni
    laktacyjnej, zeby mi pokazac co i jak. Ona kazala mi bezposrednio przystawiac
    dziecko do piersi. Natomiast kiedy przyszla pielegniarka od noworodkow kazala
    kupic takie nakladki na brodawki, ktore znacznie ulatwia mi karmienie i uwypukla
    brodawki. Kiedy jednak w dniu wypisu przyszla taka mloda lekarz, chyba Niejadlo
    - Samson i zobaczyla u mnie te nakladki to sie na mnie wsciekla i zaczela drzec,
    ze mam karmic bez tych nakladek. Wiec ja powiedzialam ze pielegniarki od
    noworodkow mi te nakladki polecily bo mam problem z wkleslymi brodawkami, a ona
    na to: ze ktore pielegniarki>! ze to niemozliwe! oni wszyscy konczyli jedna
    szkole. Juz mi sie normalnie plakac chcialo i chcialam tylko wrocic juz z corka
    do domu. Gdyby nie ten jeden incydent, to w sumie pobyt na oddziale polozniczym
    wspominalabym dobrze, ale dzieki temu nawet ten oddzial negatywnie zapadl mi w
    pamiec. Tak mniej wiecej wygladal moj pobyt w minskim szpitalu na oddziale
    ginekologiczno - polozniczym. Ja naprawde nie jestem osoba wymagajaca, nie
    zalezy mi na pieknych kafelkach, ani wspanialych lozkach, ale na zwyklej
    ludzkiej atomosferze! Bez docinkow ani nieprzyjemnosci! Rozumiem, ze czasami
    mozna miec zly humor, zle sie czuc itp. ale codziennie 24 h na dobe to raczej
    nie jest mozliwe! Poza tym domagaja sie podwyzki - za co?! Pytam sie za co?! Za
    to ze traktuja swoje pacjentki czasami jak smieci?! Przykro mi to stwierdzic,
    ale przy kolejnym dziecku bede mocno sie zastanawiala czy mam rodzic w Minsku
    czy w W-wie. Pozdrawiam :)
  • joshima 12.05.09, 17:14
    Nie doczytałam bo trochę za długie dla mnie a poza tym rodziłam półtora miesiąca
    temu i mam absolutnie odwrotne niż Ty wspomnienia. A nazwisk nie będę wymieniać,
    bo nie pamiętam albo nie znam. Więc nie wiem kto tam teraz tym wszystkim trzęsie.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • mik5 12.05.09, 14:50
    Ja rodziłam drugie dziecko na początku tego roku i choć nie miałam
    tak drastycznych przeżyć jak poprzedniczka, przyłączam się niestety
    do tych niezbyt pozytywnych opinii o naszej porodówce. Pomijając zzo
    (poradziłam sobie bez niego) brak jest według mnie indywidualnego
    podejścia do pacjentek, co chyba dałoby się zrobić, bo wymaga to
    tylko dobrej woli a nie nakładów finansowych. Położne są może i
    miłe, z pewnością kompetentne, ale schematyczne, mam wrażenie, że
    oksytocyna i piłka to wszystko, co mogą nam zaproponować. Mój poród
    był wywoływany oksytocyną po odejściu wód, i po przeczytaniu takiej
    książeczki dostępnej z gazetą Dziecko pt. "Co to znaczy rodzić po
    ludzku" zastanawiam się, czy to było konieczne? Chyba, że chodziło o
    to, żeby p. położne miały "spokojną noc". A moze powinnam być
    wdzięczna, że urodziłam dość szybko, choć nie do końca "siłami
    natury".

    A odnośnie pierwszego postu, to z porodem rodzinnym chyba nie ma
    problemu, natomiast położnej podobno wybrać nie można.
  • emilkak 12.05.09, 15:35
    sam poród raczej w żadnym szpitalu nie będzie miło wspominany,
    choćby wszyscy dookoła stawali na głowie..
    anna0906 - współczuję (położna niemiła 24h na dobę to możliwe-
    pewnie miała zespół napięcia przedmiesiączkowego:-) ale nie musisz
    zniechęcać wszystkich dookoła. ciesz się, że wszystko jest w
    porządku z dzieckiem bo tylko to się liczy.
    rozwala mnie takie biadolenie... lekarz nie tak się spojrzał, nie
    tak się odezwał, położna się wydarła... oni nie są tam po to, żeby
    trzymać za rączkę (to nie serial "na dobre i na złe") i ładnie się
    uśmiechać do pacjentów tylko po to, żeby w odpowiednim momencie
    postawić do pionu, bo bez tego nie może się udać. zwykłe, ludzkie
    uczucia jak najbardziej miło widziane ale bez przesady...

  • mik5 12.05.09, 18:41
    Ok, ale mimo wszystko pierwszy poród (dawno temu) wspominam dużo
    milej, podczas tego drugiego miałam wrażenie, ze pani położna nie
    nadążała, bo u mnie to wszystko dosyć szybko się toczy + podano
    oksytocynę. Nie o trzymanie za rączkę mi chodzi - od tego jest
    mąż ;) tylko o indywidualne, a nie rutynowe podejście do rodzącej.
    Myślę, że nikt nie chce zniechęcać czy straszyć innych, tylko
    wskazac, co możnaby poprawić.
  • emilkak 12.05.09, 19:55
    jak ktoś się minął z powołaniem to nic nie zmienisz:-)
    zastanawiam się tylko dlaczego nikt nie porusza tematu braku miejsc
    w w-wskich szpitalach. nie wierzę, że problem zniknął
  • anna0906 12.05.09, 20:43
    Nie badz ironiczna i nie pisz ze rozwala Cie takie biadolenie, bo nie bylas na
    moim miejscu i nie wiesz przez z jakim chamstwem i brakiem kompetencji sie
    spotkalam. Ja nikogo nie zniechecam do minskiego szpitala, poprostu opisalam bez
    ogrodek jak to wszystko wygladalo. Ze byc moze nie zawsze jest tak wspaniale jak
    wiekszosc osob mowi. Nie tylko ja z takimi rzeczami sie spotkalam, nie tylko do
    mnie personel sie tak odnosil. Wszystkie dziewczyny, ktore ze mna rok temu
    lezaly mialy takie same odczucia. Wspomnialam tez juz wczesniej, ze zalezy mi
    przede wszystkim na LUDZKIM normalnym traktowaniu, bez nieprzyjemnych docinkow i
    odzywek. Nie na tym to chyba wszystko polega prawda? Ale skoro Ty tego typu
    rzeczy nazywasz stawianiem do pionu to chyba nie mamy o czym rozmawiac. Poza tym
    raczej wszystkie pacjentki gotowe sa wspolpracowac z personelem, zeby tylko jak
    najszybciej urodzic, a moze sie myle? I nikogo chamskim podejsciem nie trzeba
    stawiac do pionu. Ja nie wymagam trzymania za raczke - tak jak juz wspomniala
    jedna z moich przedmowczyn - od tego jest maz. Wymagam tylko, zeby traktowano
    mnie z szacunkiem, tyle sie przeciez teraz o tym mowi?! Poza tym im tez powinno
    zalezec na tym, zeby pacjentka ktora urodzila u nich jedno dziecko, za jakis
    czas wrocila ponownie, a nie poszla rodzic do W-wy.
  • emilkak 13.05.09, 09:17
    tak, nie byłam na Twoim miejscu bo rodziłam w "pięciogwiazdkowym
    hotelu" w w-wie, z super opieką lekarską i świetną położną. tylko
    zanim do tego doszło to najpier odesłano mnie ze szpitala w którym
    miałam rodzić a potem przez kilka godzin były komplikacje. cudem
    wszystko dobrze się skończyło więc tym bardziej takie podejście mnie
    rozwala.
    aż tak do końca nie jest ważne gdzie się rodzi, czy ktoś jest
    chamski czy nie...tylko to, żeby dziecko miało w razie czego
    zapewniony specjalistyczny sprzęt, odpowiednią opiekę lekarską
    itp... nie piszę na temat mińskiego szpitala bo nie mam pojęcia jak
    tam wygląda poród tylko ogólnie.
    masz rację, nie mamy o czym rozmawiać. tylko zanim zaczniesz po kimś
    jechać to zastanów się przez chwilę. niektórzy mieli mniej szczęścia
    i nie obnoszą się z tym na forum
  • anna0906 13.05.09, 21:01
    problem w tym, ze Ty i ja bardzo sie od siebie roznimy i rozne rzeczy uwaza za
    priorytety. Dla mnie oczywiscie dziecko rowniez bylo najwazniejsze, porod na
    szczescie odbyl sie bez komplikacji i problemow, chociaz nie wiem czy by ich nie
    bylo gdyby pecherz zostal przebity pozniej. Ale tak jak wspomnialam wazne jest
    rowniez dla mnie podejscie lekarzy i pielegniarek do przyszlych matek, zeby
    kiedys ponownie tam wrocily i mogly powiedziec "to jest fajny szpital". Piszesz,
    ze nie do konca wazne jest gdzie sie rodzi, bo tak jak sama napisalas rodzilas w
    swietnym szpitalu. Ciekawa jestem jednak czy bys tak mowila, gdybys byla wtedy
    ze mna na sali - watpie mowiac szczerze. Twierdzisz, ze ja jade po Tobie - sama
    sprowokowalas to swoimi zlosliwosciami skierowanymi do mnie, wiec nie miej teraz
    do mnie pretensji. Pozdrawiam :)
  • emilkak 14.05.09, 14:07
    tak, różnimy się jak woda i...olej (to z reklamy). mam nadzieję, że
    nigdy razem nie spotkamy się na żadnej sali. mimo wszystko jestem w
    miarę kumata i zrozumiałam o co Ci chodzi:-) niczego nie prowokuję i
    się nie czepiam więc skończmy już... też Cię kocham:-) pa
  • anna0906 14.05.09, 22:04
    i vice versa kochanie :)
  • luczija74 14.05.09, 00:00
    Kobieto,twoja żółć zalewa cały watek...wszechwiedzące baby to
    najgorsze co może być!!!Nie masz pojęcia jak się rodzi w mińskim
    szpitalu a mądrzysz się!!!Dziewczyna opisała swoje doswiadczenia
    (!!!),więc to uszanuj,bo nie była chamska ani złośliwa tylko po
    ludzku napisała jak rodziła.Oczywiście nie jest istotne gdzie
    rodziła,ale istotne jest jacy ludzie pracuja w naszym szpitalu.
  • anna0906 14.05.09, 13:03
    Dziekuję Ci :) Widzę jednak, że są kobiety, które zrozumiały o co dokładnie mi
    chodziło. Pozdrawiam :)
  • dysia_1 13.05.09, 09:48
    Zupełnie się z Tobą zgadzam. Nienawidzę kiedy leakrze czy
    pielęgniarki odnoszą się do pacjentów jak do intruzuów - w końcu
    płacimy za opiekę i należy nam się normalne traktowanie. Oczywiście
    na pewno można spotkać miłe osoby ale niestety to chyba zdarza się
    nieczęsto. Ja na szczeście przy pierwszym porodzie miałam do
    czynienia z bardzo miłymi położnymi - nie wyobrażam sobie gdyby
    któraś miała wtedy na mnie krzyczeć. Dla kobiety poród jest i tak
    wystarczająco trudny.
    "Ustawianie do pionu" - a czy to wojsko? Każda kobieta rodzi
    inaczej, jest inną osobą i wymaga indywidualnego podejścia. Niech
    pokażą że zasłużyli na tę nagrodę (na marginesie to zupełnie nie
    rozumiem za co ja dostali).
    Pozdrawiam Cię serdecznie i dziekuję że tak wszystko obszernie
    opisałś. Szkoda tylko że pojawiły się jakieś niepotrzebne komentarze
    tzw. "Matek Polek" którym jakoś poszło i myślą że w porządku jest
    krytykowanie innych - szkoda gadać... (mam nadzieję że nie spotkam
    takich na porodówce).
  • anna0906 13.05.09, 21:10
    Ciesze sie, ze w przeciwnosci do Twojej przedmowczyni emilkak zrozumialas o co
    mi chodzilo. Powtorze po raz kolejny, ze nie mialam i nie mam zamiaru nikogo
    zniechecac do tego szpitala, tak jak juz wczesniej wspomnialam, opisalam tylko
    swoje odczucia odnosnie tego oddzialu. Chyba mam do tego prawo? Nie rządałam nie
    wiadomo czego, tylko zwyklego, indywidualnego podejscia, bo tak jak sama
    napisalas, kazda z nas jest inna, a wystarczy, ze porod jest ciezkim i bolesnym
    przezyciem. Ale jak widac niektorzy tego nie rozumieja... Pozdrawiam :)
  • margot_may 14.05.09, 02:40
    > oksytocyna i piłka to wszystko, co mogą nam zaproponować. Mój poród
    > był wywoływany oksytocyną po odejściu wód, i po przeczytaniu takiej
    > książeczki dostępnej z gazetą Dziecko pt. "Co to znaczy rodzić po
    > ludzku" zastanawiam się, czy to było konieczne? Chyba, że chodziło o
    > to, żeby p. położne miały "spokojną noc". A moze powinnam być
    > wdzięczna, że urodziłam dość szybko, choć nie do końca "siłami
    > natury".

    Jak to jest- ja czytałam, że do oksytocyny powinno się podawać środki na
    znieczulenie, bo po niej poród przebiega bardzo boleśnie. A tutaj czytam:
    oksytocyna i oksytocyna, przy jednoczesnej odmowie znieczulenia...
  • joshima 14.05.09, 12:35
    margot_may napisała:


    > Jak to jest- ja czytałam, że do oksytocyny powinno się podawać środki na
    > znieczulenie, bo po niej poród przebiega bardzo boleśnie. A tutaj czytam:
    > oksytocyna i oksytocyna, przy jednoczesnej odmowie znieczulenia...
    Gama środków przeciwbólowych nie kończy się na znieczuleniu zewnątrzoponowym.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • margot_may 14.05.09, 13:28
    Anna0906 napisała, że mińskim szpitalu stosują czopki. Czy to dobre znieczulenie
    po oksytocynie?
  • joshima 14.05.09, 14:08
    margot_may napisała:

    > Anna0906 napisała, że mińskim szpitalu stosują czopki. Czy to dobre
    znieczulenie po oksytocynie?

    Prawdę mówiąc nie sprawdzałam. Nie miałam potrzeby. Wiele kobiet nie potrzebuje
    żadnych środków znieczulających. Pianę z mózgu robią nam kolorowe czasopisma i
    internet :) Przepraszam jeśli ktoś poczuje się urażony, ale takie mam na ten
    temat zdanie.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • inmiki 14.05.09, 14:52
    Czopki nie są znieczulające tylko przeciwbólowe (lub rozluźniające). Nie
    słyszałam co prawda nigdy, że przy oksytocynie powinno stosować się znieczulenie
    i sama go nie dostałam pomimo pompy z oksytocyną, ale może za mało się tym
    interesowałam... W każdym razie głowy do góry dziewczyny, tak czy inaczej damy
    radę i wydamy te dzieciaczki na świat, a one będą śliczne i zdrowe!!! A tak na
    marginesie :) gdzieś czytałam, że jak rodząca jest na coś zła to tę złość
    wyładowuje, żeby szybciej urodzić i podobno mocniej prze. Nie wiem ile w tym
    prawdy, ale może "nasze" położne też to czytały :):):):)
  • anna0906 14.05.09, 22:08
    inmiki napisała:

    > A tak na
    > marginesie :) gdzieś czytałam, że jak rodząca jest na coś zła to tę złość
    > wyładowuje, żeby szybciej urodzić i podobno mocniej prze. Nie wiem ile w tym
    > prawdy, ale może "nasze" położne też to czytały :):):):)


    Hehe to by tlumaczylo dlaczego drugi etap porodu trwal u mnie tak krotko - bo
    bylam zla na caly oddzial :)))
  • joshima 15.05.09, 09:40
    anna0906 napisała:

    > Hehe to by tlumaczylo dlaczego drugi etap porodu trwal u mnie tak krotko - bo
    > bylam zla na caly oddzial :)))
    A ja byłam w świetnym humorze i drugi etap to niecałe 20 minut. Więc albo buba
    albo jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • margot_may 14.05.09, 15:39
    Dlaczego miałabym się czuć urażona? Przecież to co napisałaś to prawda: wiele
    kobiet nie potrzebuje środków znieczulających.

    Ja pytałam się o stosowanie środków znieczulających po oksytocynie.
  • mgo-nia 13.05.09, 06:57
    Rodzić w Mińsku nie rodziłam, ale leżałam tam w tym roku na
    ginekologii. Odczuć zbyt pozytywnych nie mam.
    Duże sale, brudno.
    A to co mnie najbardziej denerwowało to nie równe traktowanie
    pacjentek. Dziewczyny, które chodziły do lekarzy z mińskiego
    szpitala (chyba żaden poza p. Maguza (Siennica) nie przyjmuje na
    NFZ) były traktowane przez nich milej, szybciej udziela się takim
    pacjentkom informacji, szybciej zabiera się je na badania, zabiegi.
    Nie wiem jak jest na porodówce czy oddziale położniczym, ale na
    ginegologię też każda z ciężarna trafić może, więc może warto wziąć
    to pod uwagę i oprócz sali porodowej obejrzeć jeszcze ginekologię.
  • abcde-25 13.05.09, 07:38
    anna0906 jesteś odważna, że rodziłaś w mińskiej "wykańczalni" i
    dziecko żyje!

    Jeszcze raz napiszę - polecam Karową w W-wie i nie ma problemu z
    brakiem miejsc. Jak ja rodziłam było w tym czasie 8 porodów i
    wszystkie mamy miały salę i super ekipę lekarzy do dyspozycji.

    Tam kobieta jest traktowana jak w hotelu, a w MMz nie nazwę tego po
    imieniu...
  • joshima 13.05.09, 10:56
    abcde-25 napisała:

    > anna0906 jesteś odważna, że rodziłaś w mińskiej "wykańczalni" i
    > dziecko żyje!

    Wiesz. Uważam że takie teksty są poniżej krytyki. Wiele kobiet tam rodzi i jakoś
    nie zanotowano dramatycznej umieralności kobiet czy noworodków. Naprawdę ugryź
    się w dłoń nim coś wyklepiesz. Chyba, że masz powód, żeby straszyć dziewczyny i
    wysyłać je do W-wy gdzie po porodzie będą leżeć na korytarzu. Z pewnością
    poczują się bardziej zaopiekowane niż w MM. Bo problem z brakiem miejsc jest.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • abcde-25 13.05.09, 11:18
    Gryzę się w dłoń wedle rozkazu ;)

    Pewnie, rodźcie w Mińsku, bo szpital ma 2. miejsce w rodzić... "po
    ludzku", bez znieczulenia w tym wieku.

    Zapraszam do MMz.! He, he, he.
  • joshima 13.05.09, 11:51
    abcde-25 napisała:

    > Gryzę się w dłoń wedle rozkazu ;)
    >
    > Pewnie, rodźcie w Mińsku, bo szpital ma 2. miejsce w rodzić... "po
    > ludzku", bez znieczulenia w tym wieku.
    >
    > Zapraszam do MMz.! He, he, he.

    Najmądrzej jest się nie wypowiadać o czymś czego się nie zna :)

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • abcde-25 13.05.09, 12:12
    Dobrze napisałaś o sobie zwolenniczko lipnych kafelków na podłodze ;)
    Pewnie, masz rację, we wszystkim, jesteś mądra.
  • anna0906 13.05.09, 21:15
    Poprostu poszlam tam bo wg. opinii wiekszosci kobiet, ktore tam rodzily ten
    oddzial tez mial byc pieciogwiazdkowym hotelem. Zastanawiam sie tylko jakie
    kryterium bylo brane pod uwage przyznawania tych gwiazdek bo jezeli za "mily i
    fachowy personel" to ja podziekuje...
  • agguta 13.05.09, 10:56
    jestem przerażona tym opisem , bo wydawało mi sie ze na Mińskiej
    porodówce, po tych wszystkich czarnych latach jest " po ludzku "i
    humanitarnie.
    Co do reszty szpitala tez miałam w miare pozytywne zdanie, nieco się
    ono natwątliło kiedy w sobotni wieczór, stojac w kolejce w sklepie
    Martusia na przeciwko szpitala, byłam świadkim jak pani pielęgniarka
    w służbowym stroju i białych drewniaczkach kupowała wódkę , colę i
    cytrynę taki imprezowy zestaw na długi nocny dyżur...
  • micia_79 13.05.09, 13:45
    Domagacie się zwykłego, "ludzkiego" traktowania przez personel
    medyczny a sami na tym forum zachowujecie się jak banda buraków.
    Żenada.
    Każdy kto ma choć trochę rozumu na pewno przemyśli wszystkie za i
    przeciw nie sugerując się jakimiś elaboratami.
    Ma być dobrze to będzie, ma być źle to też tak będzie. Nawet jakby
    to miał być hotel 7 gwiazdkowy (chyba w Dubaju).
  • micia_79 13.05.09, 13:48
    Aha, mnie też odesłali z Wawy z kwitkiem z powodu braku miejs
  • abcde-25 13.05.09, 14:23
    Jestem z bandy buraków - było jechać do 7* w Dubaju, chociaż pewnie
    też by Cię nie przyjęli ;)
  • emilkak 13.05.09, 15:48
    tak, to od razu widać skąd jesteś:-) na prawdę gratuluję poczucia
    humoru i w ogóle jakiegokolwiek wyczucia.
  • anna0906 13.05.09, 21:20
    i Ty mówisz o jakimkolwiek wyczuciu?
  • emilkak 14.05.09, 09:34
    anna0906 napisała:
    > i Ty mówisz o jakimkolwiek wyczuciu?

    przepraszam że nie do tematu, ale nie mogę się powstrzymać:-)
    o wyczuciu JAKIMKOLWIEK nie mówie do Ciebie, tylko do dowcipnisi,
    która uważa że śmieszny jest fakt, że odysłają ze szpitala z powodu
    braku miejsc (mircia_79). doprawdy boki zrywać... a - ha - ha

  • anna0906 14.05.09, 13:10
    domyslam sie ze nie do mnie, ale nie wiem czy stosowne jest mowic o czyms czego
    sie samemu nie ma...
  • afrikana 14.05.09, 16:34
    emilkak jesteś naprawdę irytującą osobą. Nie ma z Tobą żadnej
    dyskusji. Wydaje Ci się, że twoja racja jest najtwojsza i jedyna
    możliwa. Żenada. Zero empatii, wyczucia, taktu, zrozumienia i
    tolerancji. Nie mąć już w tym wątku. Daj innym wyrażać swoje opinie
    i opisywać własne przeżycia i odczucia. Każdy ma prawo do własnego
    zdania, a Ty tylko atakujesz tych, którzy mają odmienne od Twojego.
  • abcde-25 14.05.09, 17:16
    za trafny koment! Zamknie twarz ta cała Emilka może w końcu!
  • emilkak 14.05.09, 22:17
    mogę co najwyżej zamknąć usta, Ty pewnie musisz zamykać twarz..
    niektórzy widać że skończyli edukację na poziomie pierwszych pięciu
    liter alfabetu (stąd nick, 25 to za pewne poziom IQ)
    ja się nad sobą nie roztrząsam i dlatego pisałam, że nie jest ważne
    gdzie się rodzi.
    nie jestem żadną matką polką, jak to ktoś napisał.. przy porodzie
    mordowałam się ponad dziesięć godzin (pęcherz miałam przekłuty pod
    koniec) i nic z tego nie wyszło.. okazało się, że główka wstawia się
    zbyt wysoko i nie urodzę sama.. nie miałam już na nic siły i gdyby
    wtedy położna nie stawiała mnie do pionu (nie mówię o wrzeszczeniu)
    to podejrzewam że mogłabym nawet zasnąć z wycieńczenia. możecie to
    nawet nazwać wojskiem..
    znieczulenia nie chciałam od razu, bo stwierdziłam że aż tak nie
    boli, później o nie błagałam ale było już za późno.
    wylądowałam na stole operacyjnym bo to był jedyny sposób zakończenia
    porodu. na szczęście - bo dziecko miało okręconą szyję pępowiną.
    przez cały ten czas lekarze, mimo tego że byłam tam "obca" spisali
    się świetnie. położna również.
    później już nie było tak fajnie.. dziecko od razu mi zabrali, bo
    musiało mieć transfuzję krwi. każdy kto miał cesarkę wie, że przez
    jakiś czas nawet nie można się ruszyć ani kichnąć. mimo to
    potem przywieźli mi dzidziusia w szpitalnym wózeczku, z wenflonem w
    główce a na parapecie poza zasięgiem mojej ręki stała aparatura
    którą miałam wyłączyć jak zacznie "pykać".
    nawet nie byłoby to możliwe, chociaż jeśli coś się dzieje to matka
    nawet po cesarce podejrzewam że jest w stanie zacząć biegać. nikt
    też nie patrzył na to, że mam obie ręcę skłute i nie mam jak wziąść
    dziecka.
    opieka poporodowa przeciętna.. jedna babka kazała mi chodzić zaraz
    po tym jak odzyskałam czucie w nogach a ja nawet nie mogłam usiąść.
    i wiecie co... miałam ją i tych innych ludzi głęboko w...trąbce. dla
    mnie w takich "okolicznościach przyrody" najważniejsze było to, że
    odpowiednio zajęli się moim dzieckiem.
    to było najważniejsze.
    gdzieś mam Wasze docinki.. nie znacie mnie i nie macie prawa
    oceniać...
  • afrikana 14.05.09, 22:29
    ???
    ale za to Ty chyba rościsz sobie prawo, żeby oceniać innych...no
    comment.
  • emilkak 14.05.09, 22:48
    z Tobą nie dyskutowałam.. za to Ty musiałaś walnąć kilka linijek na
    mój temat. gdybyś uważnie przeczytała co napisałam to oprócz słowa z
    biadoleniem (co wynika z kontekstu) nie było nic złośliwego z mojej
    strony. reszta - poza tematem to tylko chamskie odpowiedzi na
    chamstwo:-) dobranoc
  • joshima 15.05.09, 09:42
    Cały ten fragment dyskusji to po prostu żenada i parada najgorszych zachowań.
    Czasem żałuję, że to forum nie jest moderowane.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • mik5 13.05.09, 16:26
    "Każdy kto ma choć trochę rozumu na pewno przemyśli wszystkie za i
    > przeciw nie sugerując się jakimiś elaboratami."

    No własnie, jedni piszą o "za", inni o "przeciw"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.