Dodaj do ulubionych

moze mam depresje ale tak chce mi sie wrocic do PL

10.01.10, 10:29

mieszkam w RFN od 10 lat. Przyjechalam tu na wlasne zyczenie, bez
niczego, zaczelam od zera zapisalam sie na studia, zarabialam na nie
ciezko. CZegos tam sie dorobilam, magisterki, paru groszy, swiat
zwiedzilam. Jestem wolna, demokratyczna nauczylam sie tolerancji,
nabralam kosmopolitycznej oglady, pewnosci siebie.

Ale jestem sama. SAMOTNOSC jest przerazajaca. Mam 32 lata i na
swojej drodze spotkalam wielu mezczyzn, wiekszosc egoisci niechcacy
dzielic sie niczym. Idacy wylacznie swoja droga nie patrzacy na nic.
Nie chcialam tak zyc. DOrobilam sie tez czegos tam i nie musialam
chomikowac. Umiem sie dzielic i wiem co to partnerstwo. Ale spotkac
madrego odwaznego Polaka to jak szukanie igly w sogu siana. Bo albo
pracuja nielegalnie i sa na pöl gwizdka. Albo szukaja kochanki bo
dlugo bez zony, albo do szköl nie chodzili i wieczory z piwem przed
telewizorem spedzaja.

Krag przyjaciöl sie przerzedza bo dziewczyny ida za facetami,
wyjezdzaja daleko, kilka z nich wröcilo z amezami, mialy te odwage.
Nie wiem moze to odpowiedni facet byl.
Ale te dziewczyny wyszly za NIemcöw, Ja chce z POlakiem!!!

Jest jeden taki fajny ale mieszka ode mnie 500 kilometröw.
Przyjechal tu na kontrakt i jest od 3 lat. Pracuje w amerykanskiej
firmie. Jest szanowany i zarabia dobrze. Ale on jest z Beskidu
sadeckiego, bez gör zyc nie moze. I ciagle wzdycha i marudzi ze on
do PL wracac chce. CHoc byl na kilku rozmowach nikt do tej pory go
nie chcial. Suma sumarum daja mu kase prestiz i jakosc zycia w
NIemczech a maja go gdzies w PL. Ale on ciagle tam chce....Nie
lepiej we dwöjke tutaj, wziasc kredyt, kupic domek za miastem, tu
tez jest pieknie...On mnie przekonuje bym z nim wröcila do PL: Sam
juz zainwestowal w jedna kawalerke w Krakowie. Teraz mysli o
wiekszym mieszkaniu. Ale przeciez widzi co sie dzieje na rynku
pracy.MAmay waskie specjalizacje i ciezko jest nam obu ot tak po
prostu wröcic do PL....CZy ma sens go przekonywanie? CZy on sam to
musi zrozumiec??--
ich bin allein,allein, allein..allein.....
Edytor zaawansowany
  • pia.ed 10.01.10, 13:14
    kasiazda1977 napisała:
    Jest jeden taki fajny ale mieszka ode mnie 500 kilometröw.
    Przyjechal tu na kontrakt i jest od 3 lat. Pracuje w amerykanskiej
    firmie. Jest szanowany i zarabia dobrze. Ale on jest z Beskidu
    sadeckiego, bez gör zyc nie moze...



    Kiedy skonczy mu sie kontrakt, to wyjedzcie razem w gory ...
    niemieckie,
    skoro on bez gor zyc nie moze.

    Kawalerka w Krakowie przyda Wam sie na wyjazdy weekendowe,
    bo bedziecie mieszkac blizej niej.
  • mala200333 10.01.10, 17:50
    Chyba chodzi o cos wiecej niz te gory. Obym sie mylila..
    Pozdrawiam
  • kadafi72 10.01.10, 18:50
    Najpierw myśl głową potem sercem, pozdrawiam
  • mala200333 10.01.10, 19:17
    Wlasnie mysle glowa...i staram sie zrozumiec kogos, kto wie ,ze nie
    dostanie w Polsce pracy a chce tam wrocic.
    I nie serce a glowa mi mowi, ze ten ktos nie moze zyc gdzie indziej
    jak w Polsce, bo tak teskni za Polska.
    Spotkalam takich ludzi w Kanadzie...
  • kasiazda1977 10.01.10, 20:25

    dzieki kochani za posty. Problem jest wlasnie bardzo zlozony. Ten
    kontrakt to jest obecnie normalna stala praca. Ja tez go troche
    ostudzilam bo powiedzialam mu ze ja z nim nigdzi enie pojade bo ja
    dla siebie tez pracy w PL nie znajde. Mam typowa prace
    admnistracyjna w konkretnej waskiej dziedzinie. I chodz nie zarabiam
    kokosöw to dobrze z tego mi sie zyje. Razem moglibysmy tyle
    zdzialac....ale ja sama musialam jakos dojrzec do tego ze dom jest
    tam gdzie twoje serce. Ale milosci ani wartosci do garnka nie
    wlozysz. A troche lat juz zyje i wiem ile rodzin jest z moich okolic
    rozbitych bo wyjezdzaja za chlebem. I tu sie konczy romantyzm. Tam
    gdzie sie zaczynaja pieniadze.
    Nie wiem czy to po prostu niedojrzalosc...bo jak tak to odchodze. Bo
    przeciz moglibysmy jezdzic do rodziny mojej, jego w urlop itd. I
    dzieci mozna wychowac na ludzi. Ale ja mu tego nie wytlumacze. Bo
    chyba do tego trzeba dorosnac.
    I Jesli dodam na koniec ze mi bardzo na nim zalezy, bo cholernie
    ciezko jest znalezc na emigracji druga polöwke, to przecierpie i
    zapomne o nim jesli bedzie trzeba, bo nie dam rady znosic jego
    cierpienia....

    ich bin allein,allein, allein..allein.....
  • pia.ed 10.01.10, 21:33

    W Niemczech masz ograniczony "rynek malzenski", pojedz wiec do
    Polski
    i sprowadz stamtad kogos, kto nie bedzie tesknil za Polska.
    A jezeli Ty tesknisz za Polska i masz dosyc zycia na
    obczyznie,
    to poszukaj w Polscw meza ktorego bedzie stac Ciebie utrzymac!



    ... spotkac madrego odwaznego Polaka to jak szukanie igly w sogu
    siana. Bo albo pracuja nielegalnie i sa na pöl gwizdka.
    Albo szukaja kochanki bo dlugo bez zony, albo do szköl nie chodzili
    i wieczory z piwem przed telewizorem spedzaja.
  • kasiazda1977 11.01.10, 09:14
    i to jak ograniczony rynek!!! prawie go nie ma...i nic jak usychac w
    samotnosci...ale to jest prawie niemozliwe kogos z PL wziasc, bo
    musial by byc podobny do mnie, gotowy przejac paleczke. Do PL
    pojechac...pewnie w ostatecznosci bede kiedys musiala, chyba ze
    wybiore staropanienstwo. Choc ten Twöj pomysl z niemieckimi görami
    jest genialny. Moze gdyby On n apoludniu znalazl prace, to i ja by m
    za nim poszla. Ja tez bym cos znalazla, i bylby git.....

    --
    ich bin allein,allein, allein..allein.....
  • kadafi72 13.01.10, 00:31
    Ja spotkałem takich ludzi w Anglii, ale wcale nie wracają dlatego, że nie mogą
    znaleźć pracy. Pozdrawiam
  • pia.ed 13.01.10, 01:25

    Ja nie zrozumialam ... Moze wytlumaczysz dokladnie co masz na
    mysli piszac o takich ludziach ;)


    kadafi72 napisał:
    > Ja spotkałem takich ludzi w Anglii, ale wcale nie wracają dlatego,
    że nie mogą
    > znaleźć pracy. Pozdrawiam
  • kadafi72 13.01.10, 09:51
    Jestem zmęczony, ostatnio dużo pracowałem, więc wybacz, ale może napiszę za
    kilka dni. Pozdrawiam Cię serdecznie s.
  • aga_major 11.01.10, 19:04
    To normalne uczucia. Towarzyszą każdemu z nas.
    Poprośo pomoc psychologa. Koniecznie polskiego (nie dawajmy zarabiać
    innym nacjom).
  • pia.ed 12.01.10, 00:17

    Ja bym zadnemu psychologowi nie dala zarobic ...
    Szczegolnie pani psycholog majacej meza, dwoje udanych dzieci
    i ktorej dobrze tam gdzie jest....
    Jak taka kobieta zrozumie kogos z problemami
    o ktorych ona nie ma zielonego pojecia?
    Jest takie powiedzenie: aby kogos zrozumiec, trzeba
    "pochodzic w jego butach"
    .

    Wlasciwie to ja sama po przeczytaniu wpisu tez niezbyt rozumiem,
    o co autorce naprawde chodzi ...

    Nie chce byc sama na obczyznie, a ma mozliwosc wrocic ze swoim
    ukochanym
    do Polski, powinna byc wiec zadowolona :)
    Ma do wyboru pieniadze albo milosc,
    decyzja nalezy do niej!
  • starypierdola 12.01.10, 02:03
    "Osiołkowi w żłoby dano, w jednym słoma w drugim siano ...."

    Kazdy z nas ma w życiu wybory i to jak mu się powiedzie zależny czy wybierze
    dobrze czy źle. W tym przypadku wybór wydaje się być: albo chłopak, albo Niemcy.

    Najśmieszniejsze to to ze niezależnie od tego jaki wybór zrobi, w przyszłości
    będzie żałować.... takie juz jest zycie :((

    A w ogóle to widać ze temu chłopakowi na autorce nie za bardzo zależny. No bo
    jak by mu zależało to by ja zerznął i zarządził co ma zrobić ....

    bo jak chłop baby nie bije to w niej wątroba gnije....

    Obserwator i tłumacz
    SP
  • kasiazda1977 12.01.10, 09:26
    kochani dziekuje za posty, za Wasze przemyslenia, sa bardzo mi
    pomocne.
    Dowje obcych sobie ludzi wyjezdza za chlebem, bo wie ze z jakis tam
    powodöw nie jest w stanie zyc w PL. On jest inzynierem chemii. Byl
    na rozmowach w PL i dawali mu po 8letnim doswiadczeniu 2000 netto.
    Ja mam wyksztalcenie typowo administracyjne. Znam sie na prawie
    neimieckim, na tutejszych sprawach. W PL nigdy nie pracowalam, nie
    mam bladego pojecia co bym miala robic. Ile mamy przykladöw na
    swiecie, ze sie milosc konczy bo nie ma co do garnka wlozyc. Nie
    wyobrazam sobie zeby mi rodzice dawali choc wiem ze tak robia
    tysiace rodaköw. W ogöle nie chce sie dziec na kredytach i dorobku
    bo wyjechalam zeby pracowac by zyc a nie by zyc by pracowac. Cena
    jest potwornie wysoka. Ale jak ktos powiedzial widzialy galy co
    braly. Nie mam o to pretensji. To jak ktos z Was powiedzial kewstia
    wyboru. On przyjechal do Niemiec bo nie mial wyboru. W PL nie bylo
    pracy dla inzyniera chemii. A przedstawicielem handlowym byc nie
    chcial. I ja go rozumiem. Bo ja tez nie chcialam byc nauczycielka
    niemieckiego. Nie mam zdrowia do tego i pasji tez nie.
    Tylko ze möj wybör byl przemyslany i choc nieraz zwatpilam, nie raz
    bylo ciezko, na studiach pieniedzy brak itd. To wiedzialam ze sie
    nie poddam . Trwalo to jakies 5 lat. Nie bylo latwo. Ale wiem ze nie
    dam rady kogos do obcego kraju przekonywac. Nie wiem jak ludzie z
    gör mysla. Od jego znajomych wiem ze on od poczatku na walizkach
    siedzi. Ze wracac chce, tylko nie ma do czego.Dlaczego czlowiek sie
    tak psychicznie wykancza. A jak zostanie tu i bedzie mi cale zycie
    marudzi w nieskonczonosc ze mu zle choc tak naprawde nie jest.
    Pamieta dobrze czasy jak pracowal w PL za grosze i na benzyne go
    stac nie bylo. Dlaczego on nie reflektuje? Nie chodzi tylko o sprawy
    finansowe lecz o zanlezenie swojego srodka zycia, punktu
    odniesienia. Nie wyjade z tad bo mnie tu ludzie bardzo szanuja. Bo
    jestem w panstwie prawa.On tez o tym wie.
    Pröbuje sobie to tlumaczyc tym ze On jest skorpionem a takie to
    strasznie melancholijne i wiecznie niezadowolone. I to prawda. Ja mu
    tez wiecznej milosci po gröb jeszcze nie obiecywalam. Poczekam na
    rozwöj wydarzen. Jesli sie zdecyduje na tutaj to pomoge mu. Jesli
    nie nie mam pomyslu na ten zwiazek. Choc szkoda bo facet jest
    wyjatkowy. Tylko "wyjatkowosci" do granka nie wlozymy i dzieci tym
    nie nakarmimy. Pozdrawiam
    --
    ich bin allein,allein, allein..allein.....
  • starypierdola 12.01.10, 16:55
    "...facet jest wyjatkowy. Tylko "wyjatkowosci" do granka nie wlozymy i dzieci
    tym nie nakarmimy..."

    W sumie prosta sprawa i łatwa decyzja:

    - albo wyjątkowy facet,
    - albo garnek

    Kazda z tych alternatyw wiaze sie z ryzykiem ale tez ma zalety i oferuje rozne
    'opportunities'. I tylko Ty mozesz te ryzyka ocenic; i tylko Ty mozesz podjac
    decyzje. Niestety ani mama ani pani nauczycielka tego za Ciebie nie zrobi.

    Jak pisze wyzej, co bys nie zrobila, bedziez w przyszlosci zalowala. Mysle ze w
    pogoni za 'garkiem' zapedzilas sie w slepy zaulek.

    Powodzenia
    SP
  • mala200333 12.01.10, 17:01

    Moze ten wyjazd w Górki cos zmieni...Oby..
    Też powodzenia życzę..
  • starypierdola 12.01.10, 17:19
    Wiec mam sugestie (ale tylko sugiestie):

    Spojrz prawdzie w oczy
    = Jesli dla niego góry sa ważniejsze niz Ty,
    = a dla Ciebie garnek jest wazniejszy niz on
    To zapomnijcie o sobie bo inaczej napewno bedziecie miec problemy.
    Im wczesniej to zrobicie, tym lepiej i mniej bolesnie.

    Nie trać czasu tylko zacznij sie oglądać za kim innym. I nie badz 'Wanda co nie
    chciała Niemca'

    Ckliwy SP
  • kasiazda1977 12.01.10, 18:51
    dziekuje Ci/Wam za obiektywizm i potraktowanie sprawy powaznie. My
    oboje jestesmy po ciezkich wstrzasach i z czasem czlowiek
    obojetnieje i omija ryzyko wielkim lukiem. Dupa juz za czesto
    zabolala... Ale lepszej syntezy sytuacji z Waszej strony byc nie
    moglo.
    1. Jezeli on woli göry, nie wazne czy sobie zdaje z tego sprawe czy
    nie, to albo nie jestem to Wlasciwa albo nawet gdyby, to facet
    32letni o tak chwiejnej postawie emocjonalnej nie nadaje sie na
    dugotrwaly zwiazek.
    2. Ja po okolo 14 latach perturbacji wole chyba juz wspolne
    zainteresowania i "garnek". Wychowana w domu gdzie nie bylo na gume
    do zucia wiem jak milosc (jesli takowa w ogöle istniala) w obliczu
    braku pieniedzy sie ulatnia. I to w zawrotnym tempie. I jak szybko
    ludzie zapominaja ze sie kochali.
    Zrobilam jednak blad. I tu mnie moze jeszcze raz "stara pie..."
    wyciagnie swoja synteza z bagna. Moj mezczyzna powedzial mi 3
    miesiace temu ze chce byc ze mna i z reszta "jakos sie dogadamy". Ze
    mozemy pozyc w BRD a potem sie namyslec. I ja spanikowalam.
    Ostudzilam jego zapal juz na starcie. Zanim sie dobrze rozkrecil.
    Powiedzialam ze jesli musi wybierac miedzy görami a mna to jest to
    nie fair.

    Nie pozwoliam by sie zwiazek rozwinal, zeby mnie gleboko pokochal,
    wtedy moze jego wybör bylby prostszy. Zabilam to uczucie
    argumentami. Bo sié balam.
    MOze dac mu szanse? I powiedziec jak bardzo mu na mnie zalezy? I pal
    licho, pomieszkamy troche tu, jak nam sie znudzi to wröcimy. Jesli
    on dostanie dobra oferte. To moze ja cos znajde.
    No ale takie cos to bylo by chyba teraz niepowazne co? Tak odwracac
    kota ogonem? Jakby mnie wysmial to bym chyba nie wytrzymala....On
    chcial, ja mu " w pysk" a teraz mu slodze.........eh....Ja juz chyba
    sie starzeje

    ich bin allein,allein, allein..allein.....


  • pia.ed 12.01.10, 23:07

    Zastanawiam sie jak dlugo trwa Wasz zwiazek,
    skoro jeszcze
    nie zdazyl "gleboko Cie pokochac"?
    Po pierwszych wypowiedziach myslalam, ze jestescie z soba sporo
    czasu,
    a on planuje przyszlosc z Toba ....problemem jest tylko miejsce
    osiedlenia.

    Zaryzykuje stwierdzenie:
    Twoj mezczyzna nie dojrzal jeszcze do stalego zwiazku, nie wiadomo
    kiedy dojrzeje, i z kim ;) bo raczej nie z Toba,
    a Ty wzialas jego obiecanki-cacanki i puste slowa na powaznie.




    kasiazda1977 napisała:
    Moj mezczyzna powedzial mi 3 miesiace temu ze chce byc ze mna i z
    reszta "jakos sie dogadamy"... Powiedzialam ze jesli musi wybierac
    miedzy görami a mna to jest to nie fair.
    > Nie pozwoliam by sie zwiazek rozwinal, zeby mnie gleboko
    pokochal ...
    Moze dac mu szanse?



  • starypierdola 13.01.10, 04:39
    ... zeby ci cos "na serio" poradzic. Mopze tylo tyle ze probowac zawsze warto,
    ale tylko do pewnego czasu...

    Podam Ci przykład. Załóżmy ze mieszkam w LV i jestem w kasynie. Aby nie wyjsc
    bez portek, ustawiam sobie pewien limit ile moge przegrac i ile wygrac. Np.
    rzucam gre jak wygram $1,000 albo jak przegram $500.

    Jak przegram te $500 to sie zbieram i ide. Najgorsze co moge zrobic to wyciagnac
    z kieszeni nastepne $500. Jest prawie pewne ze je tez przegram.

    Jak wygram $1,000 to tez sie zbieram i ide. Bo jest tez prawie pewne ze grajac
    dalej je w koncu przegram.

    No wiec jak Cie ciagnie zeby "probowac" to ustal jakies kryteria i czas w ktorym
    musza byc spelnione. I jak minie czas ktory sobie wyznaczylas, to podejmij
    decyzje: rzucam albo nie.

    NA marginesie olbrzymia wiekszosc Polakow, mezczyzn, ktorych znam to takie male
    Hitlerki. Wszystko musi byc tak jak oni chca, zawsze musza miec racje, wszystko
    wiedza ....... Sam tez sie na tym czesto chwytam .... Stad moj komentarz o Wandzie.

    Powodzenia
    SP
  • kadafi72 13.01.10, 09:48
    Mądry i dobry z Ciebie człowiek, napisałbym Ci więcej, ale mam mnóstwo pracy.
    Serdecznie Cie pozdrawiam. s.
  • kasiazda1977 13.01.10, 10:01
    w swej prostolinijnosci....mylse ze Go powoli przekonuje do
    rozwiazan racjonalnych. On sam musi podjac decyzje. to JEGO decyzja.
    Jesli ja podejmie ja pociagne sprawe dalej. Nie obejdzie sie bez
    bölu ale musi zruzumiec ze w PL nikt go nie chcial wiec musi zostac
    gdzie chleb daja. A jak jeszcze zrozumie( tak na 100%, bo na 90% juz
    napewno) jaka fajna ze mnie babka i ze ze mna mozna "konie krasc",
    to pöjdzie wszytsko jak po masle.
    Opowiadalam mu o tym, ze mamy 30 dni urlopu, i wtedy mozemy jechac w
    göry, ze dzieci maja wakacje, ferie i do PL je mozemy zawiesc. Ze ma
    cale zycie przed soba i nie musi sie "nalykac wszystkiego" przed
    40stka. Ze w zyciu trzeba sie uzbroic w cierpliwosc i miec troche
    pokory przed losem.... i takie tam.


    Ale z tymi hitlerkami to ciekawa a zarazem dosc kontrowersyjna
    teoria!?? Bo jak mi opowiada möj 28letni brat mieszkajacy od
    niedawna w Warszawie z przyjaciölmi, wiekszosc jego bliskich lub
    dalszych znajomych, takze z naszej duzej rodziny, to pantoflarze,
    brzuchy im rosna i siedza cicho z zonusiami i nie maja nic do
    powiedzenia. NIe wiem moze dlatego ze pochodze ze wschodniej PL i
    daleko nam mentalnoscia do "pyskatej" Warszawki. MOze tacy sa faceci
    z duzych miast??
    --
    ich bin allein,allein, allein..allein.....
  • pia.ed 13.01.10, 17:04

    Dziwie sie, ze mu musisz tlumaczyc ile macie urlopu
    ze dzieci maja wakacje ;) i ze w Polsce ciezko z praca.
    To jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu,
    ze to niedojrzaly czlowiek,
    skoro nie potrafi sam myslec, i takie podstawowe rzeczy musisz mu
    tlumaczyc...
    No i nie mysli o zwiazaniu sie z Toba,
    a te jego obawy to tylko wymowki.


    Zastanawiam sie jak dlugo trwa Wasz zwiazek,
    skoro jeszcze
    nie zdazyl "gleboko Cie pokochac"?
    Po pierwszych wypowiedziach myslalam, ze jestescie z soba sporo
    czasu,
    a on planuje przyszlosc z Toba ....problemem jest tylko miejsce
    osiedlenia.
    Zaryzykuje stwierdzenie:
    Twoj mezczyzna nie dojrzal jeszcze do stalego zwiazku, nie wiadomo
    kiedy dojrzeje, i z kim bo raczej nie z Toba,
    a Ty wzialas jego obiecanki-cacanki i puste slowa na powaznie.




    kasiazda1977 napisała:

    > w swej prostolinijnosci....mylse ze Go powoli przekonuje do
    > rozwiazan racjonalnych. On sam musi podjac decyzje. to JEGO
    decyzja.
    > Jesli ja podejmie ja pociagne sprawe dalej. Nie obejdzie sie bez
    > bölu ale musi zruzumiec ze w PL nikt go nie chcial wiec musi
    zostac
    > gdzie chleb daja. A jak jeszcze zrozumie( tak na 100%, bo na 90%
    juz
    > napewno) jaka fajna ze mnie babka i ze ze mna mozna "konie krasc",
    > to pöjdzie wszytsko jak po masle.
    > Opowiadalam mu o tym, ze mamy 30 dni urlopu, i wtedy mozemy jechac
    w
    > göry, ze dzieci maja wakacje, ferie i do PL je mozemy zawiesc. Ze
    ma
    > cale zycie przed soba i nie musi sie "nalykac wszystkiego" przed
    > 40stka. Ze w zyciu trzeba sie uzbroic w cierpliwosc i miec troche
    > pokory przed losem.... i takie tam.
  • kasiazda1977 13.01.10, 17:30
    zanmy sie DOPIERO 8 miesiecy, przy czym zdazylismy sie dosyc dobrze
    poznac, bylismy na urlopie itd. Takie poznawanie po 30stce jest
    calkiem inne niz jak mialam 20pare lat. Mialam do tej pory zwiazki
    TYLKo z dlugim stazem po 3-5 lat, i budzilam si ez reka w nocniku,
    bo stwierdzalam ze Tego Pana w ogöle nie znam choc jetsem z Nim od
    kilku lat. Wiec jest to relatywne....Gramy ze soba w otwarte karte
    od pierwzsej rozmowy. To jest to co mi brakowalo w poprzednich
    zwiazkach, z facetami wydawalo mi sie dojrzalymi, zawsze starszymi
    ode mnie, z jakims tam bagazem doswiadczen. Ale nie wiek gra tu role
    lecz inteligencja emocjonalna i umiejetnosc wyciagania wniosköw i
    uczenia sie na bledach.
    Wiem 8 miesiecy nie bardzo duzo, ale wczesnie na tyle by sobie
    wyjasnic wszytsko zanim sie jedno z nas obudzi z reka w nocniku. I
    na tyle wczesnie by od siebie odejsc i poszukac kogos innego. Przy
    czym nie zasypuje gruszek w popiele. Dam temu zwiazkowi szanse bo
    czuje ze oblewajac go na poczatku kublem lodowatej wody poglebilam
    jeszcez bardziej jego niepewnosc. Zobaczymy sie w lutym znowu.
    Zobaczymy co sie bedzie dzialo dalej. Nie zapieram sie, nie
    zabujalam sie jak nastolatka. Patrze trzezwo na zycie i wazny mi
    jest "garnek" i dom jako przystan a n ie miejsce ciaglych klötni.
    Wiec wszystko sie moze zdazyc...
    --
    ich bin allein,allein, allein..allein.....
  • pia.ed 14.01.10, 00:47

    Napisalas ze mieszkacie od siebie 500 km,
    zauwazylam to oczywiscie,
    ale poniewaz jednoczesnie pisalas, ze on jest w Niemczech na
    kontrakcie
    ,
    wiec pomyslalam, ze 500 km dotyczy jego miejsca zamieszkania
    w Polsce!!!


    Dzieli Was 500 km w Niemczech ...to jeszcze bardziej komplikuje
    sytuacje, bo na taka odleglosc trudno sie dobrze poznac. Mimo
    wszystko spotkania sa "od swieta", i nikt nie jest naprawde soba.
    Na urlopie, tez jest sie innym niz na codzien,
    bo jest sie wolnym od klopotow zwiazanych z praca,
    a po kilku drinkach swiat sie do kazdego usmiecha ...

    Nie wiem, czy interesowalas sie kiedykolwiek astrologia, czyli tym
    jak pewne znaki pasuja, lub nie pasuja do siebie.
    Ja sie tym dlugi czas bawilam, i doszlam do takiej perfekcji,
    ze szybko potrafilam okreslic z jakiego znaku jest moj nowy znajomy.
    Skorpion w kazdym razie nigdy mi nie pasowal, a znalam kilka
    osob z tego znaku, ale dla Ciebie moze byc idealnym partnerem.



    kasiazda1977 napisała:
    Zobaczymy sie w lutym znowu.

  • kasiazda1977 14.01.10, 10:18
    ja tez sie interesowalam astrologia, Skorpion-Pan i Strzelec Pani to
    dobry uklad pod warunkiem ze On nie bedzie zaborczy i za bardzo
    marudny (czarnowidztwo, nieufnosc, dystans, niecierpliwosc, w
    goracej wodzie kapany, itd)a Ja dam sie "uwiazac" i bede wierna, i
    tylko dla niego, i musi mi wystarczyc optymizmu ( atego mam do bölu
    duzo) Najgorsze jest to ze trzeba isc za Skorpionem, a mi si to
    troche nie widzi tak do konca bo jako wplny strzelec lubie cos robic
    TEZ "po mojemu". Mam na mysli ze nie lubie oddawac swego zycia w
    czyjes rece, nawet jesli kogos bardzo kocham. Dlatego nigdy w zyciu
    nie moglabym wyjechac z nim, bo On ma dobra prace i zarabia
    pieniadze a ja sobie "cos znajde" i "jakos to bedzie" Wiec jest to
    ciekawy, namietny ale trudny zwiazek. Z reszta sie zgadzam, za malo
    sie znamy bo powiedziec ze reagujemy na pewne sprawy tak i tak. Znam
    go za krötko by sprawdzic go w sytuacjach trudnych ekstremalnych.
    Podoba mi sie to ze möwi mi o swoich przemysleniach, nawet jesli
    jest emocjonalnie rozbity, to uczestnicze w jego swiecie mysli.Jest
    bardzo wrazliwy na cudza krzywde, wiele potrfai z siebie dac i nic
    go to nie kosztuje. To wazne bo mnie do tej pory tylko
    wykorzystywali, a ja mam dosyc szantazöw emocjonalnych. CHce byc
    czyjas partnerka nie mamusia. Nie chce juz udowadniac ze dobrze
    gotuje, prowadze dom czy zarabiam pieniadze. A tak bylo do tej
    pory...ale przynajmniej zrobilam sie realistka mocno stapajaca po
    ziemi... moze to byla moja karma...
    --
    ich bin allein,allein, allein..allein.....
  • pia.ed 14.01.10, 13:20

    Nie sprawdzalam w moich ksiazkach, a juz na biezaco nie jestem,
    ale skoro jestes wolnym Strzelcem,
    to jak sama napisalas,
    zbyt wielkiej przyszlosci ten zwiazek nie ma.

    Mozna byloby sprobowac zamieszkac razem,ale pod warunkiem ze
    bylibyscie
    z tego samego miasta, i ew.zakonczyc zwiazek, gdy nie potraficie
    rozwiazac pierwszych astrologicznych problemow.

    Oczywiscie problemy mozna "przeskoczyc", ale tu mysle o np. dwojgu
    spokojnych, kulturalnych osobach, dla ktorych najwazniejsza jest ich
    praca czy tworczosc.
    Aby byc wlasciwie zrozumiana podam przyklad Marii Curie-
    Sklodowskiej i jej meza Pierre Curie

    Byli tak pochlonieci swoimi odkryciami, ze nawet gdyby ich cechy
    byly tak niezgodne ze soba jak to jest tylko mozliwe, to nawet by
    tego nie zauwazyli.

    Niestety zwyklych zjadaczy chleba to nie dotyczy,
    i tam wczesniej czy pozniej te punkty zapalne
    stana sie przeszkoda nie do przeskoczenia.
    :(
  • pia.ed 19.01.10, 01:53

    No i jak uklada sie miedzy Wami?
  • kasiazda1977 21.01.10, 10:38
    zle. NIby mi sie wydawalo ze go przekonalam, ale mylilam sie.....ON
    jest jednak nie ugiety. Czesto rozmawiamy na Skype, ale ostatnio on
    sie alienuje. Wiem ze ma klopoty zdrowotne, ze bedzie na przegrode
    operowany 01.lutego, ze musi pozalatwaic rözne sprawy bo potem
    bedzie na chorobowym. Umöwilismy sie na druga polowe lutego ze
    odwiedzi mnie tu w hesji...ale az sie boje tej konfrontacji...Nie
    wiem czy mnie rozumiesz/rozumiecie...czlowiek po 11 latach
    przebywania na obczyznie asymiluje sie w pewien sposöb z
    spoleczenstwem, otoczeniem i zatraca kontakt bierzacy z Polska.
    Czytam gazety i orientuje sie ale to nie to.....i jak z nim
    rozmawiam to wracaja stare tematy z przeszlosci, pamietasz to, a
    pamietasz tamto, a jak bylismy w Bieszczadach, ah brakuje mi zapachu
    pomidoröw... it ym podobne. I zgodze sie ze to nie ma wiele
    wspölnego z szara nudna codziennoscia, i ze rzeczywistosc to tu i
    teraz. Ale jest moim jedynym lacznikiem z "domem" ktöry tez jest mi
    b.wazny. No i tak rozbita jestem po kazdej rozmowie z nim, ciesze
    sie przez lzy jesli rozumiecie co mam na mysli....nie umiem ocenic
    czy to dobrze czy zle, ale wiem ze zyje inaczej. Inaczej niz Ci
    ktörych zostawilam w PL. I naprawde zastanawiam sie czy On
    kiedykolwiek osiagnie ten stan "swiadomosci" ktöry ja osiagnelam.
    Tylu Polaköw tu mieszka, tylu ma dzieci, wiekszasc möwi dobrze po
    polsku. Jak sie chce to mozna, tylko on chyba nie chce. Tydzien temu
    powiedzial mi z ezastanawia sie coby nie zainwestowac oszczednosci w
    drugie mieszkanie we Wroclawiu. Wziasc kredyt na 300 tysiecy....aha
    pomyslalam sobie, czyli z nas nic nie bedzie.... A ja jest naiwna
    jak dziecko.. wiem ze mnie kocha, ale co mi po nieszczesliwym
    facecie zyjacym TYLKO przeszloscia i TYLKO Polska?? Ja bym tam mogla
    chyba wszedzie, byle szczesliwa byc.
    Tak czasem patrze na tych mezczyzn na portalach randkowych...."Möj"
    naprawde jest najlepszym ktöry mi sie przydarzyl w ostatnich 10
    latach. Niby niepozorny, nie za atrakcyjny, ale co tam!! Ta puenta,
    ten blysk, ten usmiech i te ogromne serce, cöz wiecej mi trzeba?
    Samotnosc jest okrutna! Cene zaplacilam za zycie po swojemu bardzo
    wysoka. Nie wiem czy przyjdzie mi tego kiedys zalowac....
    --
    ich bin allein,allein, allein..allein.....
  • pia.ed 21.01.10, 13:03

    Jedno jest pewne: skoro ten gosc chce wszystko zainwestowac w
    Polsce,
    to nie masz zadnych szans na jego zostanie w Niemczech,
    chyba ze bedziecie sie tu urzadzac wylacznie za Twoje
    pieniadze.

    Szkoda ze nie masz mozliwosci wziac wolnego z pracy
    i pojechac do Polski na kilka miesiecy ...
    wtedy bys zobaczyla gdzie jest Twoje miejsce!

    Dalej dziwie sie, ze nie pomyslisz o sprowadzeniu meza z Polski.
    Tak robi wiele kobiet tu gdzie mieszkam.
  • kasiazda1977 21.01.10, 21:31
    coraz wieksze watpliwosci mnie biora, chyba nie uda mi sie uciac tej
    pepowiny...

    To calkiem nie jest takie glupie wziasc sobie urlop na 6 miesiecy,
    tylko w praktyce niewykonalne, jako poczatkujaca w zawodzie nie moge
    sobie absolutnie na cos takiego pozwolic, jeszcze nie teraz....ale
    moze kiedys tak zrobie bo to faktycznie chyba jedyna mozliwosc zeby
    sie przekonac co by bylo gdyby...i nie chodzi tu tylko o faceta ale
    tez o szanse na rynku pracy. Rozejzalabym sie co i jak, ale ze mam
    wyksztalcenie typowo administracyjne to kto mnie wezmie w wieku 35
    lat singielke bezdzietna to urzedu??? Ja sie na niczym w Polsce tak
    wlasciwie nie znam. Tylko szkoly jezykowe wchodzily by wrachube albo
    firmy z kapitalem niemieckim, ale möwiacych po niemiecku tez ci u
    nas duzo, a ja jak möwilam w firmie nigdy nie pracowalam...
    2. Taki eksperyment to zrobila moja kolezanka i teraz placze ma 37
    lat i dobre 0 szans na ulozenie sobie zycia. Facet "zlota raczka"
    niby cos tam kumal po niemiecku, ale poszedl za nia, ona studentka
    miala zainteresowania, chciala zyc a on zarabial kase na "cos tam
    kiedys w Polsce" bo tak naprawde to on anie NIemcöw nie trawi, ani
    uczyc sie nie chcial, ksiazki nie widzial, hobby to rybki i piwo..
    A jesli ktos na poziomie to tylko chyba jak ten MöJ na kontrakcie,
    albo na uniwerku, i to sie pytam siebie gdzie bym ja go miala
    znalezc. Bo jak jade w moje strony to wprawdzie kupe ludzi znam ale
    NIKT nie mial by takiej odwagi ani predyspozycji by zrobic to co ja.
    Zainwestowac w mieszkanko w NIemczech? A po co? i tak dalej....
    Na portalach randkowych az roi sie od "zlotych raczek". Taki tez
    znam, Fajni z nich chlopcy. Ale na udane malzenstwo to za malo. Mamy
    zyc obok siebie? On piwo footbol i samochöd, a ja Kino ksiazka i
    wycieczka krajoznawcza? ok to nie ma sensu.
    Wiec przyjdzie mi tu wegetowac samej, nie zdawalam sobie sprawy z
    ceny jaka przyjdzie mi zaplacic. I tak mam stresa juz jak do PL jade
    a tam kazdy po 2-3 dzieci...tu jest po prostu inny swiat...
    Moze kiedys dostane swira i wröce do PL.... ale wiem jedno, w
    NIemczech jest jednak latwiej byc singlem niz w PL, nie jestem
    jedyna, jest nas duzo, nie rzuca sie to w oczy, nikt palcem nie
    pokazuje, nie szydzi, nie straszy, nie nabija sie...a u siebie
    mialabym pieklo, stres i ogromna presje...


    ich bin allein,allein, allein..allein.....
  • mala200333 13.01.10, 17:28

    Moze czegos nie doczytalam..ile ten pan ma lat?
    Mial juz rodzine?

  • kasiazda1977 13.01.10, 17:34
    oboje skonczylismy 32. Jestesmy bez rodzin. On sie tulal po swiecie
    na kontraktach ja dlugo studiowalam w Niemczech. Szukalismy dobra
    dekade swego miejsca na ziemi i swego przeznaczenia. Ja mi sie
    wydaje juz znalazlam. On...sam nie wie....moze mu do tego potrzebnam
    ja? moze On mi? Z samotnosci mi najglupsze zeczy do glowy
    przychodza...Razem bylo by latwiej, i kocham ten jego wisielczy
    skorpionowy humor....przypomina mi lata mlodosci, bo tez taka bylam
    kiedys....
    --
    ich bin allein,allein, allein..allein.....
  • mala200333 13.01.10, 18:00

    Moze on ma depresje?
  • kasiazda1977 13.01.10, 19:53

    MIAL !!.. i to gigantyczna. Nigdy nie ukladalo mu sie w sprawach
    sercowych, choc oczywiscie nie wiemy jak bylo naprawde....ale Mial
    depreche-gigant, sam sie przyznal, zreszta o wszytskim mi zawsze
    möwi wprost i jest tez bardzo otwarty, jak nie skorpion...no ale ja
    nie lekarz psychoterapeuta..nie pomoge mu profesionalnie
    --
    ich bin allein,allein, allein..allein.....
  • tow.ortalion 12.01.10, 21:16
    Bez Polish job experience nie masz szans na dobrą pracę w Polsce.
    Jedynie kasjerka w markecie albo sprzedawca hamburgerów w fast foodzie.


    --
    Dbałość o mężczyznę podkopuje intelekt kobiety.
  • free_bluff 13.01.10, 20:23
    tobie ortalionie nawet phd papiery nie pozwolily na dobra prace w
    Polsce,widocznie miales slaby akcent w tym jezyku.Gdybys wspomnial o dobrych
    plecach byloby too bardziej wiarygodne.
  • kadafi72 14.01.10, 01:17
    :)
  • warcholski 14.01.10, 11:00
    Nieogolonych z broda i wasmi jak tow.lenin nie przyjmuja na
    kasjerke w markecie albo sprzedawca hamburgerów w fast foodzie.


  • rek888 14.01.10, 13:01
    Poradze ci cos:popatrz w lustro i zastanow sie,co z toba jest ,ze
    tak wyjesz z samotnosci.Ale z drugiej strony ,to jest takie
    przyslowie:kazda potwora ,znajdzie sobie amatora (albo na siebie)
  • pia.ed 14.01.10, 13:23

    Powiedzial co wiedzial,
    szkoda tylko ze sie najpierw nie zastanowil
    zanim cos glupiego chlapnal ...



    rek888 napisał:
    > Poradze ci cos:popatrz w lustro i zastanow sie,co z toba jest ,ze
    > tak wyjesz z samotnosci.Ale z drugiej strony ,to jest takie
    > przyslowie:kazda potwora ,znajdzie sobie amatora (albo na siebie)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.