Dodaj do ulubionych

A moze powrot?

19.09.10, 15:06
a moze by tak wrocic do polski?

Edytor zaawansowany
  • tytus_romek_i_atom 19.09.10, 15:10
    Witam,

    Nie wiem czy czesto pojawiaja sie tego typu pytania na forum,
    ja nie znalazlem zbyt wiele.

    moje pytanie/prosba o rade jest skierowana w przeciwna strone do wiekszosci czytanych watkow.
    W glowie chodzi mi mysl czy nie wracac do Polski...

    Mysle o powrocie nie dlatego ze zle poszlonam poszlo albo ze nam ciezko. Wrecz przeciwnie- w pewnym sensie mozna powiedziec ze oboje z zona osiegnelismy emigracyjny sukces ale..... W zasadzie nie ma tygodnia zebym choc raz nie mowil do siebie" chcialbym miez to zycie w polsce". Po prostu tesknie. za rodzina, ( moi rodzice akurat teraz "odwiedzili" mnie na rok co mnie zreszta sporo kosztuje), za ludzmi, za miejscami.
    Zastanawaim sie tylko czy to nie jest tesknota za jakimis wyobrazeniami w mojej glowie a nie za prawdzimym zyciem w polsce.
    Zastanawiam sie czy po tym czasie (ponad 6 lat) moja glowa nie wyidealizowala obrazu polski i plata mi teraz figle

    Boje sie tylko ze takiego zycia w polsce nie mam szans miec.

  • tytus_romek_i_atom 19.09.10, 15:11

    Najpierw napisze z czego bym tu rezygnowal ( postaram sie opisac to docs sucho aby nie wygladalo jako chwalenie sie a tylko jako informacja dla ewentualnych odpowiadajacych

    6,5 roku temu wyjechalem do Melbourne. mamy po 33 lata
    oboje z zona mamy b. dobre prace i niezle pieniadze. Jestesmy inzynierami i parcujemy w zawodach.
    Moja obecna pozycja jest na poziomie menadzerskim w duzej ( globalnej) firmie ( gdzie od roku jestem odpowiedzialny za stworzenie nowego dzialu od podstaw, za trudnienuiu inzynierow i trechnikow w AU i w Malezji, stowrzenie programu i wdrozeniu ogolnego planu etc.... Obszar odpowiedzialnosci obejmue caly APAC . ( azja pacific). krotko mowiec jestem functional manager- funcka techniczno operacyjna ( w odruznieniu od operational)

    Moim szefem jest dyrektor ktory na stale mieszka i pracuje w czechach.
    To mi daje pelna swobode w pracy zarowno pod wzgledem dzialania jak i "posiadanie wlasnego czasu"- nikt mnie nie rozlicza o ktorej przychodze i wychodze itd.. jesli nie mam nic waznego w biurze to danego dnia nie jade do pracy tylko pracuje z domu.( minimum 2x tyg)

    Sa tez minusy tego rozwiazania. okolo 2 razy na miesiac mam nocne conference calls ( z reguly trwaja 2-3 godziny pomiedzy 10 pm a 1 am.

    Moja zona tez me dosc milo w pracy, zarabia niewiele mniej ode mnie , ma mniej stresu, i krotsze godziny ( 35 h/tyg) pracuje dla firmy ktora, najkroecej mowiac, zajmuje sie networking research, a wiec duzo nowych technilogii itd...
  • tytus_romek_i_atom 19.09.10, 15:13
    1,5 roku temu kupilismy dom ( obecnie zadluzonuny jest w granicach 2/3 wartosci)
    mamy 14 miesieczne dziecko.

    TYle po krotce.
    W polsce nie mamy mieszkania wiec tzeba by cos wykombinowac.

  • tytus_romek_i_atom 19.09.10, 15:14
    Zakladam ze j znajdziemy prace w polsce
    Czy moze sie myle?

    Wiem ze pytam o subiektywne sprawy, niemniej jednak prosilbym bym o wasze opinie.
    MOze ktos zrobil podobny krork w zyciu i moze sie podzielic spostrzezeniami?

    czy polska go nie rozczarowala?

    tytus
  • tytus_romek_i_atom 19.09.10, 15:15
    Przepraszam ale z jakiegos powodu forum nie akceptowalo posta w jendym kawalku
  • bogo2 19.09.10, 16:03
    moze dlatego ,ze nie znosi chwalipietow, robiacych podstawowe bledy ortograficzne...
    odroznic.... pl.wiktionary.org/wiki/odr%C3%B3%C5%BCni%C4%87



    tytus_romek_i_atom napisał:
    krotko mowiec jestem functional manager- funcka techniczno operacyjna ( w odruznieniu od operational)


    tytus_romek_i_atom napisał:

    > Przepraszam ale z jakiegos powodu forum nie akceptowalo posta w jendym kawalku
  • viper39 19.09.10, 18:23
    tytus_romek_i_atom napisał:

    > Przepraszam ale z jakiegos powodu forum nie akceptowalo posta w jendym kawalku

    moze dlatego ze napisales stek bzdur?
    moze dlatego ze konczac szkoly w Polsce kiepsko piszesz po polsku?
    (33-6.5 = 26.5) wiekszosc zycia sepdziles w Polsce...

    no ale powiedzmy co za roznica....

    jesli na forum szukasz odpowiedzi na swoje pytania ktore sa w sumie zyciowymi decyzjami to albo jestes zafajdanym dziennikarzyna ktory szuka tematu albo jestes niedorozwojem ktory szuka ludzi ktorzy za niego podejma decyzje

    twoje / wasze zycie = twoja / wasza decyzja
    nikt z nas was nie zna, wiec na jakiej podstawie sadzisz ze ktos da tobie / wam dobra rade?

    poza tym zajmowanie sie PR czy innymi pierd-&*%$-lami, moge wam utrudnic powrot bo w Polska ma zupelnie inny poglada na rzeczy ktore sa tzw "extra" w firmach
    byc moze nie znajdziedzie pracy... myslales o tym?

    reszty nie ma co komentowac, sadzac po opisie, jezyku uzywanym, wygladasz mi raczej na klienta po sredniej szkole bujajacego w oblokach
    choc ostatnio w Polsce produkuja takich niby "po studiach" ktorzy sa elektoratem "po-papranej" wladzy

    --
    "Socjalizm wszystkim równo nosa utrze, biednych zniszczy dzisiaj, bogatych pojutrze." - Aleksander hr. Fredro

    www.fun.from.hell.pl/2004-08-26/misiu.jpg
    www.fun.from.hell.pl/2005-03-30/wspolczesny-Chelmonski.jpg
  • smutasek.1 24.11.10, 21:26
    Jak ja cie doskonale rozumiem!
    Czuje sie identycznie..Niestety..
    Nie wiem skad sie biora takie mysli. Niby w Polsce bylo mi ciezko i zle. Nie mialam pracy, bieda, nie wychodzilam bo nie mialam za co, przez to tez przyjaciele sie wykruszali. Zreszta kazdy powoli zaczal zakladac rodziny i takie to wszytko bylo bez sensu.
    Wyjechalam, tez jestem tu 6 lat i co?? zamiast sie cieszyc ze mam w konu prace, ze moge normalnie zyc, ciagle ale to ciagle mysle o Polsce. Cagle porownuje i mysle ze yloby mi tam lepiej. I dokladnie tak jak powiedziales, nie wiem zupelnie czy idealizuje czy faktycznie mimo wszystko bylo mi tam lepiej..
    Gdybym potrafila odpowiedziec sobie na to pytanie wiedzialabym czy wracac czy nie a tak nie potrafie podjac decyzji bo dokladnie jak tobie boje sie ze moj umysl mi plata po prostu figle..
  • ratpole 25.11.10, 03:50
    smutasek.1 napisała:

    > boje sie ze moj umysl mi plata po prostu figle..

    Plata, plata. Trust me

    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • elwira.0 19.09.10, 19:00
    Witam,
    Ciesze sie ze zalozyles ten watek bo sama zmagam sie z tymi samymi watpliwosciami..No moze nie dokladnie ymi samymi bo moja stytuacja jest inna ale jednak watpliwosci te same..
    Nie sadze zeby cie to pocieszylo ale czuje sie podobnie..Tez nie wiem zuplnie co robic..Mieszkam w UK i nie mam jeszcze meza ani dzieci. Martwie sie o swoja przyszlosc. Brak mi Polski ale tak jak wspomniales boje sie ze idealizuje i znieksztalcam wspomnienia tylko z uwagi na tesknote. Przeciez z jakies powodu stamtad wyjechalam..Teraz zadreczam sie myslami ze tam bylo mi duzo lepiej, ze moze do tej pory ulozylabym sobie zycie, poznala kogos. NIe zalezy mi na jakims wielkim standardzie zycia. chcialabym po prostu zyc godnie, normalnie..wczesniej w Polsce nie mialam na to szans no i teraz paralizuje mnei strach przed powrote..Nie jestem cwana, nie umiem rozpychac sie lokciami, boje sie tej nieufnosci wobec powracajacyh emigrantow o ktorej slyszalam co nie co..Boje sie po prostu zaczynac wszystko od zera..bede musiala jechac do nowego miasta, poznawac od zera nowych ludzi co jest z jednej storny excytujace ale z drugiej przerazajace bo wieku 30 lat nie wiem czy bedzie z tym tak latwo..nawet jak jade na urlop ludzie sa skupieni tylko na rodzinach i nie maja dla mnie czasu, co bedzie jak wroce? Zastawnawiam sie nad tym wszystkim i martwie strasznie. Tu bedac tesknie za Polska kiedy otaczali mnie znajomi kiedy bylam mlodsza i wszytsko bylo prostsze. Nie wiem jak bylo by teraz gdy wszyscy maja jzu swoje zycie..tesknie za byciem wsrod swoich ale co jesli okaze sie ze ci "swoi" juz nie maja dla mnie czasu? rzuce tu wszytsko co osiagnelam z takim trudem na poczet wspomnien a po powrocie moze sie okaze ze jestem sama jak palec, ze nie stac mnie na wiele rzeczy, na wyjscia wycieczki by nowych ludzi poznac i znow znajde sie w pulapce..
    Tobie zazdrosze przynajmniej tego ze macie siebie..To jest bardzo duzo..
    pozdrawiam
  • marguyu 19.09.10, 20:58
    Zostancie tam gdzie jestescie. Odnosi sie to rownie dobrze do elwiry jak i do zalozyciela watku.

    W 2006 wrocilam po ponad 20 latach, wytrzymalam 18 miesiecy i wyjechalam. Moze dlatego, ze uplynelo zbyt wiele czasu od mojego wyjazdu? Nie wiem, w kazdym razie nie czulam sie dobrze w nowej rzeczywistosci. Na temat pracy i tego czy latwo ja znalezc nie wypowiadam sie, bo oboje nie pracujemy wiec nie bylismy zainteresowani.

    Za to radze wam wyjscie z polskiego sosu i lepsza integracje w spoleczenstwie w ktorym zyjecie. Wtedy i znajomi sie znajda i krag przyjaciol powiekszy.

    --
    Il faut être soi-même pour être quelqu’un. Philippe Bouvard
    /Zeby byc kims trzeba byc soba./
    Et voici...
    La fin du bal
  • bogo2 19.09.10, 21:28
    emigruj do melbourne..bedzie przerazajace, ale sie znajdziesz...potem mildura, albo inne lorne.....w wieku 35 bedziesz miala dwojke dzieci , i albo bedziesz typowa zona z mezem i duzym dlugiem na dom, albo bedziesz samotna matka z dzieci i duzym dlugiem na dom...
    jedno jest pewne....bedziesz wiedziala co masz robic.... i glupie mysli, ci bokiem przejda...

    elwira.0 napisała: .(...)

    >Tez nie wiem zuplnie co robic..Mieszkam w UK i nie mam jeszcze meza ani dzieci. Martwie sie 0 >swoja przyszlosc. .Boje sie po prostu zaczynac wszystko od zera..bede musiala jechac do >nowego miasta, poznawac od zera nowych ludzi co jest z jednej storny excytujace ale z drugiej > przerazajace bo wieku 30 lat nie wiem czy bedzie z tym tak latwo..(...
  • tytus_romek_i_atom 20.09.10, 00:32
    czesc Elwira,

    trafilas w sedno.
    szastanawiam sie czy nie tesknie po prosty za byciem mlodszym bez obowiazkow, gdzie wszystcy znajomi skupiaja sie glownie na imprezach
    Tez sie zastanawiam, ze przecierz "tyle czasu minelo- na pewno jakos bym tam sobie juz ulozyl" itd...

    Moja zona raczej nie mysli o wracaniu. a na moje proby rzomowy mowi ze chyba zwariowalem.
    ja wcale nie mowie ze ja chce juz wracac, tylko ze ciagle mi to po glowie chodzi.


    jesli chodzi o kilka pierwszych postow na pocztku.

    Uwielbiam was - purystow jezykowych, zo wytykaja kazdy blad, jak chcecie to moge jeszce troche porobic zeby wam sie polepszylo.
    Jesli chodzi o edukacje to skonczylem polibude warszawska na b dobrym wydziale.
    ciao

    z przyjemnoscia przeczytam wiecej odpowiedzi


  • starypierdola 20.09.10, 03:25
    Czlowieku, inzynier jestes a liczyc nie umiesz????

    Wytknieto Ci raptem dwa czy trzy, podczas gdy zrobiles ich DUZO, DUZO wiecej. W sumie albo jestes wyjatkowy niechluj, albo twoje opowiastki o studiach to marzenia. Chyba to ostatnie.

    Umiejacy liczyc SP
  • blueberries37 19.12.10, 10:15
    po pierwsze: rzetelnej porady tu nie uzyskasz, otocza cie ujadajace psy, co to i bledy jezykowe wytkna i zarzuca ze sie chwalisz itp
    po drugie: wg mnie( to moja osobista opina) powrot bylby bledem. ja spedzialam w australii tylko 2 lata, zjechalam teraz w grudniu, wierz mi bardzo szybko zapomina sie zime, nieprzejezdne drogi, a to teraz z tym sie zmagam. wrocilam dlatego ze moj maz tak postanowil, ustalalismy ze na troche , a treaz widze ze on do australii nie chce wracac juz. okazuje sie ze mamy inne plany na przyszlosc i w z wiazku z tym malzenstwo nasze praktycznie przestaje istniec, kwestia czasu jest podpisanie papierow.
    Po trzecie: banalnie ale zasadniczo: macie tam prace w zawodzie, wrosliscie w srodowisko.
    czy jestes pewien ze tu w polsce znajdziesz prace godna twoich kwalifikacji. z obiegu bardzo szybko sie wypada. tam macie dom, tu kupicie najpewniej mieszkanie. o roznicach w komforcie zycia i wychowywania dziecka nie bede dodawac. ja nie potrafie zyc juz w bloku. a kiedys tak zylam.
    mnie nie bylo w polsce 2 lata i rzuca sie w oczy ogrom biedy. moze z warszawy tego nie widac, ale ja zyje w dawnym miescie wojewodzkim. i biede widac na kazdym kroku.
    ja powrotu zaluje bardzo, mam nadzieje ze moj maz pozaluje go rowniez i pojdzie po rozum do glowy.
    w zyciu nie chodzi tylko o pieniadze, byc moze twoja sila nabywacza w polssce bylaby taka sama albo i wieksza. mnie dobija tutejszy tumiwisizm, bylejakosc, wrogosc do drugiego. australijskie "hello, how are you" i glupawy usmiech poczatkowo denerwowal nie mniej, ale teraz woel to 100 razy niz te pochmurne miny rodakow, nawet w kosciele przy przekazywaniu znaku pokoju.
    tesknimy za mlodoscia, za tym co bylo. za rodzina( to zrozumiale). ja w australii poza mezem nie mialam zadnej rodziny, maz tez zreszta nie. jedyne co mnie trzyma w pionie to moi rodzice, ze moge przy nich byc. moja mama ktora sie postarzala, chodz przez skypa wydawala mi sie bez zmian. ojciec ktory nagle zaczal dyszec wchodzac po schodach.
    Ja cie rozumiem. ale pamietaj ze z obiegu bardzo szybko sie wypada. tu sie toczy zycie bez ciebie, koledzy poszli w swoja strone, moze sa na wyzszych stanowiskach niz ty. nie warto karmic sie tesknotami. amen
  • blueberries37 19.12.10, 10:29
    i Jeszcze jedno. krotkie przyjzady wakacyjne do polski nie odzweirciedlaja tego jak tu sie zyje. jestesmy wtedy na lluzie, bo wakacje, bo zwykle jest lato.
    wiem ze nie masz mozliwosci przyjzadu na dluzej.bo p[raca i obowiazki. ale wierz mi, to nic by nie zmienilo.
    Ciebie nie ma tu juz ponad 6 lat, mnie nie bylo tylko 2 lata. ale szok mentalny przezywa sie jak najbardziej.
    Ja zylam w canberze, wiec zima byla zima, trzeba bylo wlozyc kurtke i wiadomo. ale to co teraz jest tutaj, rano minus 15 stop, nie mam garazu wiec skrobie szyby, na szczescie auto jeszcze odpala.
    najgorzej stac "w rozkroku", trzeba zamknac drzwi i nie pozwolic teskontom niszczyc umyslu i radosci zycia.
  • starypierdola 20.09.10, 03:20
    Mnie to wyglada ze jestes wyjatkowo dupiata.

    W koncu za kilka funtow mozesz pojechac do PL (na weekend?) i zobaczyc co jest grane, jaka jest sytuacja, czy masz szanse na jakas prace, na bogatego i przystojnego chlopaka....

    Przestan sie tu wyzalac sie i fantazjowac, a zacznij dzialac

    Obserwator SP
  • krecik 20.09.10, 14:13
    Elwira, tak na otrzezwienie - nie da sie wejsc 2 razy do tej samej rzeki.
    NIGDY nie wrocisz do tego, co bylo. Chociazby dlatego, ze ludzie, ktorych znalas, dawno juz sie zmienili, maja swoje zycie i nikt nie bedzie sobie zawracal glowy twoim wielkim powrotem. Co zreszta sama zauwazylas, piszac "ludzie sa skupieni tylko na rodzinach i nie maja dla mnie czasu, co bedzie jak wroce?". Co bedzie? Ludzie zauwaza, ze wrocilas i powroca do swojego zycia.

    Zrob sobie liste plusow i minusow obu opcji. Spojrz na nia obiektywnie i przemysl, co jest dla ciebie wazniejsze - parcie naprzod, czy stanie w miejscu. Jesli podoba ci sie, co masz teraz, rozwijaj to. Jesli chcesz sprobowac na nowo w PRAWIE OBCYM kraju - wyjezdzaj.
    Najgorsze, co mozesz zrobic, to zadreczac sie watpliwosciami, bo w ten sposob nie jestes w stanie ruszyc sie z miejsca, cieszyc sie tym, co osiagnelas.
    Moze zrob sobie jakis plan gry, wyznacz jakis termin, cel i realizuj go.

    Nie zyj przeszloscia - zapomnij o niej. Nie licz na innych, bo sie zawiedziesz. Jestes panem swojego losu. Podejmij decyzje i nie ogladaj sie za siebie...

    Ag
    --
    the world as I see it
    www.flickr.com/jazzwink/
  • elizabeth.ch 19.09.10, 22:24
    Czy ty sie za duzo nie naogladales "Packed to the Rafters" ;-)? hehe
    A tak powazniej.. Jedno zycie,jezeli macie z zona sie zatruwac tesknota za PL non stop, to chyba faktycznie powinniscie cos z tym zrobic. Mi sie wydaje, ze dlugie takie min. np. 2-miesieczne wakacje powinny was uleczyc na amen. Psychoetrapia wskazana.. A moze to zwykla depresja? A moze faktycznie kompletnie sie nie adoptujecie do nowych warunkow i nie powinno sie was "przesadzac" (male prawdopodobienstwo)? Musicie podjac decyzje i poniesc jej konsekwencje. Wziac na poczatek kartke: wypisac plusy i minusy... Tego za was nikt nie zrobi...
    Elwira, znajdz moze sobie miejscowego partnera, nauczysz sie przy okazji porzadnie jezyka w stosunkowo krotkim czasie..
  • starypierdola 20.09.10, 03:28
    Kobieto nie opowiadaj pie... Od tego jestem ja :))

    Przeczytaj jego wpisy. Czy w PL ktos z taka znajomoscia polskiej pisowni ma jakiekolwiek szanse na dostanie pracy? I do tego pracy jako inzynier czy manager??

    Realista SP

  • al-kochol-8 20.09.10, 03:44
    za duzo od niego wymagasz! przeciez on sie wychowal na komiksach ze "swiata mlodych"
  • tytus_romek_i_atom 20.09.10, 04:00
    stary pie...,tylko jeden komentarz do ciebie. jakbys czytal uwaznie to bys zobaczyl ze mieszkam w Melbourne ni w UK.

    a bledy? no coz. zawsze je robilem.
    nie twierdze ze to dobrze, ale jakos nigdy mi to nie przeszkadzalo w karierze.
    jak pisze cos powzniejszego niz forum to poprawaim bledy.

    panowie purysci. przestanie sie czepiac
  • tytus_romek_i_atom 20.09.10, 04:29
    stary pie..., chyba pisales do autorki innego postu wiec sorki
  • elizabeth.ch 20.09.10, 05:19
    teoretycznie "klocku" moze miec np. dyslekcje albo milion piecset piecdziesiat osiem innych chorob, ale tak patrzac sobie na jego wywod logiczny, szczerze mowiac tez raczej nie wierze ze dal rade zaliczyc np. matme na polibudzie..
  • tytus_romek_i_atom 20.09.10, 06:00
    zabawne:

    ale tak patrzac sobie na jego wywod logiczny, szczerze mow
    > iac tez raczej nie wierze ze dal rade zaliczyc np. matme na polibudzie..


    ja nie rozumiem dlaczego wam tak trudno uwierzyc ze ktos skonczyl PW. hehe

    Elizabeth. a ty jakie masz dosweiadczenia z matma na polibudzie i z logika jako nauka ze takie wywody prawisz? a jesli masz to na jakim wydziale- bo na niektorych to matematyka byla na poziomie dobrego liceum.

    nie wiem czy ktos z was kojarzy wydzial FTiMS na PW ( obecnie rozbity na wydzialy fizyki i matematyki )- ci co znaja to nie musze tlumaczyc ze matmy mielismy sporo.



    Anyway...

    niestety watek zbacza na termaty? klotnia/szyderstwo/niedowierzanie itd..

    ja nadal z checia poslucham ludzi ktorzy maja/ mieli podobne dylematy i co o tym mysla.


    PS. nie wiem co to jest "Packed to the Rafters"
  • elizabeth.ch 20.09.10, 06:33
    > PS. nie wiem co to jest "Packed to the Rafters"
    en.wikipedia.org/wiki/Packed_to_the_Rafters
    A wiesz kto jest premierem AU? :-)
  • tytus_romek_i_atom 20.09.10, 06:55
    przykro mi ciebie rozczarowac, ale w telewizji ogladam glownie wiadomosci, na seriale nie mam czasu albo mam ciekawsze sprawy.
  • elizabeth.ch 20.09.10, 09:08
    Myslalm, ze ten tytul/serial zna prawie kazdy Austalijczyk, ale najwidoczniej zle mi sie wydawalo...
  • tytus_romek_i_atom 20.09.10, 09:32
    Kazdy to chyba tylko slyszal o Home and away i Neighbors.
    ale nie wiedzialem ani jednego odcinka wiec nie pogadamy. tylko ciagle spoty widuje
  • elizabeth.ch 20.09.10, 09:47
    spoty widujesz???????????????????????
    dwa posty wyzej pytales sie co to jest !!!!!!!! :-)
    cytyje:
    >PS. nie wiem co to jest "Packed to the Rafters"

    dobra musze spadac..
  • tytus_romek_i_atom 20.09.10, 10:48
    Elizabeth.

    wypominasz mi jakies braki logiczne ale sama nie doczytalas ze spoty widze o home and away away i neighbors a nie o jakims "Packed to the Rafters".

    no ale nie wazne. zastanawia mnie skad u niektorych taka chec udowodnienia ze albo klamie albo jestem debil.
    czyzby to byla wasz proba odpowiedzi ze nie warto wracac do polski bo wszyscy tylko potrafia si klocic i wyzywac?
    trudno uwierzyc ze nie kazdy emigrant zmywa gary albo macha mlotkiem?
    rozbije wasz swiatopoglad jeszcze bardziej. takich co pracuje w zawodach za dobre pieniadze jest calkiem sporo. nie jestem jakims wyjatkiem.

    wiec naprawde nie rozumiem czemy tak trudno uwierzyc ze chcialem spytac czy ktos wracal z emigracji, czy jest zadowolony, czy obraz jaki zastal byl tym czego sie spodziewal itdd..


  • al-kochol-8 20.09.10, 11:18
    nalezysz do zwiazku inzynierow w Australii? ktorego?
  • tytus_romek_i_atom 20.09.10, 11:42
    oo,, kolejny na misji udowadniania ze zmyslam.
    co to ? przeslychanie?
    ale co mi tam, odpowiem.

    nie , nie jestem zrzeszony.
    zadko kto w szeroko rozumianym IT jest w zwiazku inzynierwo bo nie ma po co.
    to sie przydaje dla inzynierow gornictwa, budownictwa, elektrycznosci... czyli tam gdzie musisz miec licencje na pracowanie

    Zawod rozpoznawalem w "Engineers Australia". ale to w celach emigracyjnych a nie zawodowych.

    jeszcze pytania panie sledczy.?

  • marguyu 20.09.10, 12:37
    tytus,
    nie zwracaj uwagi, bo stracisz czas na udowadnianiu, ze wielblad jest garbaty.
    Mieszkam we Francji i nie znam zadnego z gownianych tasiemcow serialowych, bo mam lepsze zajecia w zyciu codziennym.

    Wracajac do tematu - niektorzy dali tobie doskonala rade. Przyjedz do Polski na dluzsze wakacje i wtedy zobaczysz roznice. Nie na kilka dni, bo to niczemu nie sluzy.
    Przez dlugie lata bardzo czesto jezdzilam sluzbowo do Polski i wydawalo mi sie, ze wiem co jest grane. Jednak gdy sobie pomieszkalam czas jakis moja wizja ulegla diametralnej zmianie.

    --
    Il faut être soi-même pour être quelqu’un. Philippe Bouvard
    /Zeby byc kims trzeba byc soba./
    Et voici...
    La fin du bal
  • al-kochol-8 20.09.10, 12:38
    u mnie zaliczyles, IT to mloda dziedzina, a ponadto o malym ryzyku, jesli chodzi o potencjalne ofiary w ludziach, wiec rzadzi sie innymi prawami. Cza tylko znac jezyk komputerowy, czyli angielski na poziomie turystycznym. Nie powinienes wracac do Polski, bo przeciez uciekles od ortografii i gramatyki ;) To cza powyzej to po to zeby zrownowazyc twoje zadko ;)
  • tytus_romek_i_atom 20.09.10, 14:00
    a wiesz ze jak juz napisalem to "zadko" to jakos mi tak dziwnie wygladalo?
    ale juz bylo po wyslaniu
  • marguyu 20.09.10, 12:31
    starypie... napisał:

    > Kobieto nie opowiadaj pie... Od tego jestem ja :))
    >
    > Przeczytaj jego wpisy. Czy w PL ktos z taka znajomoscia polskiej pisowni ma jak
    > iekolwiek szanse na dostanie pracy? I do tego pracy jako inzynier czy manager??


    stary,
    nie szalej!
    W Polsce sa ministrowie, poslowie i innej masci rzadowe i polityczne matoly, ktore porzadnie zdania prostego nie sa w stanie sklecic. Co sie czepiasz inzyniera. Jesli chlopak byl dobry w tym co studiowal to nikt nie zwracal uwagi na to jak pisze.
    Wyobraz sobie, ze dzisiejsze tendencje do 'odpuszczania' dotarly nawet na filologie wiec nie ma o co tu sie szarpac.

    --
    Il faut être soi-même pour être quelqu’un. Philippe Bouvard
    /Zeby byc kims trzeba byc soba./
    Et voici...
    La fin du bal
  • tytus_romek_i_atom 20.09.10, 14:08
    marguyu,

    ja wiem ze przyjazd do polski na dluzszy czas naswietlilby mi sprawe dosc dobrze. tylko ze ja nie mam takiego luksusu.
    niestety zycie wyglada tak ze nie jestem w stanie wyjechac na dluzej do polski z uwagi na prace i dziecko oczywiscie.

    ostatnio tez co roku jestem w polsce sluzbowo ( raz do roku jestem w czechach na spotkaniu z szefemi reszta glrupy ( jak juz wspominalem wczesniej moj szef jest na stale w Brnie) a potem jade do polski na kilka dni. i wtedy jest suppper. . ale zdaje sobie sprawe ze to nie jest zaden wyznacznik zycia w kraju
  • spee-dy62 20.09.10, 15:35
    tytus -chcesz wracac wracaj-chesz zostac zostan-jestes jeszcze bardzo mlodym czlowiekiem,wiec mozesz eksperymentowac...ale piszezsz rowniez ,ze zona jednak wracac nie chce no i praca i dziecko...wracajac pomysl o zostawieniu otwartej furtki..a swoja droga -6 lat to zadna emigracja..hmm to taki pobyt-dluzsze wakacje..dopieo zaczynasz i mam tu na mysli np wychowanie dziecka (dzieci itd )...teskinisz ok ..jesli cie stac na sentymentalizm..masz prawo..ale skoro slysze ,ze praca itd wiec chyba nie jestes na tyle niezalezny finansowo by byc gdzie i jak chcesz..wiec skoro masz takie mozliwosci zrob plan,zarob kase..a potem swiat (i Polska) stoja przed toba otworem
    PS-w ktoryms watku jest opis wrazen pani ,ktora przyjechala z Au do Polski..poczytaj ))
  • pia.ed 20.09.10, 16:11
    Tytus zalozyl temat aby pisac sobie a muzom ...
    a przy okazji pochwalic sie jak mu sie swietnie powodzi.
    Gdyby rzeczywiscie potrzebowal rady
    to sledzilby poprzednie dyskusje na podobny temat,
    bo tam wypowiadaja sie ludzie w roznym wieku i z roznym stazem na emigracji ...

    forum.gazeta.pl/forum/w,209,113524264,113524264,Powrot_do_Polski_po_20_30_latach_na_emigracji.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,209,113563995,113563995,Upadlam_na_glowe_i_wrocilam_do_Polski_zaluje_.html
  • teddy2000 24.09.10, 20:35
    Odpowiedz tej pani z Australii znajdziesz w watku "Powrot do Polski po 20-30 latach". I ten watek i tamten poruszaja wazne dla wielu sprawy, ale niestety znajduja sie tacy cwaniacy i madrale, ktorzy rozmydlaja temat, wypisuja bzdury chociaz to nie do nich skierowany jest temat, no i w koncu nic z tego nie wynika. Ale ja moge Ci jedno napisac (po 27 latach na emigracji): gdybym wiedziala, to co wiem teraz, nigdy bym nie wyjechala z Polski. A co wiem? Wiem na przyklad, ze pieniadze i dobrobyt nie zastapia wigilli z matka i siostra. Wiem ze laleczka Barbi nie zastapi mojej corce milosci babci.Wiem, ze niezaleznie od stopnia integracji w spoleczenstwie na emigracji, zawsze moje polskie serce bedzie rozerwane. Wiem tez, ze juz nigdy nie bede tak naprawde u siebie, niezaleznie gdzie zamieszkam. Z drugiej strony: ciesze sie, ze moje dzieci sie tu wychowaly i wyksztalcily, ze maja wspaniala przyszlosc, ze zwiedzilismy swiat, ze sluzba zdrowia traktuje mnie z szacunkiem, ze pani w okienku usmiecha sie do mnie, a w metrze nikt mnie nie okradnie. Zycze Ci odwagi w podejmowaniu decyzji.
  • ratpole 24.09.10, 22:20
    teddy2000 napisała:

    > A co wiem? Wiem na przyklad, ze pieniadze i dobrobyt nie zastapia wigilli z matka i siostra.

    Za te pieniadze moglas pojechac z dobrobytu spedzic wigilie z matka i siostra i jeszcze im prezentow nawiezc. Juz nie mowiac o zaproszeniu ich do siebie.

    > Wiem ze laleczka Barbi nie zastapi mojej corce milosci babci.

    Te, stara a Barbie, corka ci tak powiedziala?

    > Wiem, ze niezaleznie od stopnia integracji w spoleczenstwie na emigracji, zawsze moje polskie serce bedzie rozerwane.

    Biedactwo! Jednym ruchem karty kredytowej kup bilet w jedna strone i wroc gdzie serce twoje cale bedzie, a brzuch pusty. Takim jak ty powinni zakazywac emigracji, zeby nie denerwowali porzadnych emigrantow hehe

    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • teddy2000 24.09.10, 22:47
    Ratpole, zabierz te swoja "madrosc zyciowa" i oszczedz nam swoich wypocin. Jak nie masz co zrobic z nadmiarem czasu na zasilku, to wez ksiazke do reki - no, chyba, ze nie wiesz co to takiego...
  • ratpole 24.09.10, 23:00
    teddy2000 napisała:

    > Ratpole, zabierz te swoja "madrosc zyciowa" i oszczedz nam swoich wypocin. Jak
    > nie masz co zrobic z nadmiarem czasu na zasilku, to wez ksiazke do reki - no, c
    > hyba, ze nie wiesz co to takiego...

    Zadna ksiazka nie zastapi duchowych uniesien jakich mozna doznac obcujac z wami, subtelnymi patridiotami zza siodmej gory i rzeki.
    Ojczyzne najlepiej sie miluje bedac na jej lonie. Inaczej to typowo polacki kretynizm hehe


    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • pan666 06.10.10, 15:51

    ratpole 24.09.10, 23:00

    czy nielepiej i bez bolu na strychu sie zwazyc ?





    --
    "Properly read, the Bible is the most potent force for atheism ever conceived." (Isaac Asimov)

    "Jak dowodami można obalić coś, w co motłoch uwierzył bez dowodów?" (Nietzsche)
  • marguyu 20.09.10, 21:17
    tytus,
    od kwietnia 2008 do lipca 2010 mieszkalam w Hodoninie lezacym o 50 km od Brna. To wlasnei w Czechach, dokladniej na Poludniowych Morawach osiedlilismy sie po wyjezdzie z Polski.
    I natychùiast zobaczylismy roznice.
    Wiem ze podczas twoich pobytow jest tobie trudno ja zauwazyc. Mialam tak samo - kraj ogladany z okien sali konferencyjnej, hotelu, restauracji, auta czy samolotu rozni sie bardzo od tego, ktory zobaczymy idac na miejscowy rynek czy usilujac zalatwic sprawy w jakimkolwiek urzedzie.
    Teraz przyjezdzasz jako szef projektu, czlowiek na okreslonym stanowisku i ludzie traktuja cie inaczej. Wszystko sie zmieni gdy staniesz sie zwyklym czlowiekiem z ulicy poszukujacym pracy.
    Nie nadarmo porzekadlo mowi, ze punkt widzenia zalezy od miejsca siedzenia.

    --
    Il faut être soi-même pour être quelqu’un. Philippe Bouvard
    /Zeby byc kims trzeba byc soba./
    Et voici...
    La fin du bal
  • bon.zee 21.09.10, 12:02
    Jak wlasna wartosc uzalezniamy od ilosci gwiazek hotelu , w ktorym zjedlismy sniadanie, marki spodni, ktore mamy na tylku, czy fury, ktora jezdzimy, ilosci facetow pozerajacych nas wzrokiem to faktycznie nagla strata pracy/zmiana pracy/ zla passa wlasnego biznesu /starzenie najprawdopodniej konczy sie najczesniej alkoholizmem,a moze nawet i gorzej. Autor watku wybral Australie, ktora wyjakowo malo lansersko wypada na tle innych krajow. I szczerze mowiac po 6 latach pobytu nie brzmi "australijsko". Jak tak sie zachowuje w miejscu pracy jak tu na watku, to pewnie jezdza po nim jak po starej kobyle.
    Do autora: wyobraz sobie, ze wychodzisz dzisiaj z pracy, wpadasz pod samochod i do konca zycia jezdzisz na wozku inwalidzkim. Horror. Zgoda. No to docen to, ze masz dwie nogi i idz sobie pobiegaj na pieknej, australijskiej plazy przy zachodzie slonca.
  • bon.zee 21.09.10, 12:35
    www.pudelek.pl/artykul/27317/w_willi_pienkowskiej_stanie_zloty_budda/
  • bon.zee 21.09.10, 12:45
    typwi mentalnie, nie portfelowo oczywiscie: loga gdzie sie da, zloty posag przed chalupa :-)
    ivpytanie za 100 punktow, do ktorego kraju pasuje bardziej autor watku: do lansiarskiej Polski czy prowincjonalnej Australii?
  • marguyu 23.09.10, 20:38
    bon.zee,
    do kogo ty to piszeszN Mozesz sprecyzowac?

    Jak wlasna wartosc uzalezniamy od ilosci gwiazek hotelu , w ktorym zjedlismy sniadanie, marki spodni, ktore mamy na tylku, czy fury, ktora jezdzimy, ilosci facetow pozerajacych nas wzrokiem to faktycznie nagla strata pracy/zmiana pracy/ zla passa wlasnego biznesu /starzenie najprawdopodniej konczy sie najczesniej alkoholizmem,a moze nawet i gorzej.

    Jesli do mnie, to badz tak uprzejmy i powiedz mi jak wygladaja twoje sluzbowe wyjazdy?
    Sypiasz pod mostem i jadasz z gazety? A rozmowy z handlowymi partnerami przeprowadzasz pod chmurka albo w barze mlecznym? Pewnie na dodatek przemieszczasz sie pieszo, zeby nikt nie posadzil ciebie o snobizm i nowobogackie narowy?

    Jesli tak, to wybacz, ale ja niestety poszlam na "latwizne" uznajac, ze hotele sa dla ludzi a nie dla psow, restauracje takze, a o interesach lepiej jest dyskutowac w wygodnej sali konferencyjnej lub podczas kolacji niz w barze pod chmurka.

    Naprawde az tak bardzo sie tobie w zyciu nie udalo, ze wszedzie widzisz zlo i glupote?
    Nawet tam gdzie zycie toczy sie normalnym trybem?

    --
    Il faut être soi-même pour être quelqu’un. Philippe Bouvard
    /Zeby byc kims trzeba byc soba./
    Et voici...
    La fin du bal
  • bon.zee 23.09.10, 22:10
    jak tak pisze bo pisze ;-), nie bierz nic personalnie
    Pilam do tego fragmentu:
    >Teraz przyjezdzasz jako szef projektu, czlowiek na okreslonym stanowisku i ludzie traktuja >cie inaczej
    Prawda jest taka,ze ludzie nas widza (tarktuja) takimi, jakimi my siebie postrzegamy (mamy o sobie mniemanie). Osobiscie nigdy nie czulam sie lepsza jak pracowalam w londynskim City czy biegalam korytarzami w BBC i nie czulam sie gorsza jak szukalam pracy miesiacami. Moim skromny zdaniem to jest bardzo zdrowe podejscie..
    Implikujac tak samo szanuje bezdomnych jak i bardzo majetnych ludzi...
  • ratpoles_tamer 21.09.10, 11:50
    do kraju.
    Polska nie lubi, nie potrzebuje i nie chce więcej oglądać swoich spierdzielantów.
    Przekona się o tym szybko w kraju każdy nawrócony emigrant, w zakładzie pracy, w knajpie, na ulicy, wszędzie!

  • tytus_romek_i_atom 21.09.10, 13:02
    W sumie to sie ciesze ze zalozylem ten watek.

    za te 15-20 % wypowiedzi ktore byly na temat bardzo dziekuje.

    czesc byla jakims dziwnym zjawiskiem pt: "ale klamca"
    inne byly nie na temat
    jeszcze inne byly praktykami niedoszlych detektywow
    nawet quiz o serialach australijskich sie trafil

    Za te posty tez bardzo dziekuje. w zasadzie bardzo mi pomogly zrozumiec ze wiekszosc rodakow albo nie rozumie slowa pisanego ( nawet tego z bledami) albo jest zawistna, albo jest w tak ciezkiej dupie ze nie jest w stanie uwiezyc ze ktos ma sie calkiem niezle tylko, ze cos mu po glowie chodzi.
    suma summarum moje pragnienie powrotu zmalalo po poczytaniu tych odpowiedzi wiec wielkie dzieki.

    tata
  • ratpoles_tamer 21.09.10, 15:36
    tytus_romek_i_atom napisał:

    > suma summarum moje pragnienie powrotu zmalalo po poczytaniu tych odpowiedzi wiec wielkie dzieki.
    >
    > tata


    I ja jestem kontent, szczególnie za trafną konkluzję. Gratuluję właściwej decyzji.
    Zawsze to o jednego malkontenta - polonusa w Polsce mniej.
    Ech, gdyby tak wszyscy rozsądnie myśleli, nie walałoby się tylu spierdzielantów po naszym pięknym kraju.

    Pozdrawiam
  • bogo2 23.09.10, 18:20
    zalezy, ile ma na koncie... !
    jezeli, ma to, co ty,to rzeczywiscie dupa jest....!!!!


    ratpoles_tamer napisał: (...)
    > Przekona się o tym szybko w kraju każdy nawrócony emigrant, w zakładzie pracy,
    > w knajpie, na ulicy, wszędzie!
  • bea.tissima 24.09.10, 10:26
    Ja wróciłam do kraju po 5 latach pobytu za granicą, i nie żałowałam tego ani chwili. Więc jeśli czujesz, że tego właśnie chcesz - idź za głosem serca. Czasem emigracja uświadamia nam dobitnie, z perspektywy, co mieliśmy i że nie było wcale źle! a wręcz przeciwnie. :)
  • mariuszrel 12.11.10, 16:43
    Przeczytałem połowę wątku i widzę, że dyskusja rozwinęła się jak zawsze w tym temacie ;) Zainteresowanym powrotem do Polski polecam serwis społecznościowy www.Powroty.pl, można tam podyskutować z innymi wracającymi do kraju.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka