Dodaj do ulubionych

co sądzicie o Amerykanach?

27.06.07, 12:30
witam,w lipcu zamierzam wyjechać na 3 miesiące do USA i szukać na własną rękę
mieszkania i pracy. jestem ciekawa wrażeń innych o Amerykanach, ich
uczynności, ewent. pomocy z ich strony, kwestii dogadania się z nimi oraz
możliwości chodzenia do kościoła katolickiego
Edytor zaawansowany
  • Gość: bozka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 12:33
    z moich doświadczeń Amerykanie są bardzo pomocni, jesli bedziesz szukac
    mieszkanaia przez agencje duzo na to wydasz,lepiej spróbuj na wlasną reke. na
    ogół Amerykanie są uczciwi,nie spotkałam sie z oszustami
  • gusia62 27.06.07, 12:38
    a jak jest z czystością mieszkań i ich otoczeniem ?spotkałam sie z opinią ze
    jest strasznie brudno w mieszkaniach które wynajmują
  • Gość: bozka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 12:40
    to zalezy na kogo trafisz. moim zdaniem Amerykanie dbają o czystośc, sami
    wyglądają dosyć schludnie, wydają mnóstwo kasy na ubrania i kosmetyki. a jesli
    chodzi o ich domy to bardzo dbaja o ogródki, często mają jakies pomoce domowe
    wiec i w domu maja czysto i schludnie
  • daria45-net 24.09.07, 21:53
    Gość portalu: bozka napisał(a):

    > to zalezy na kogo trafisz. moim zdaniem Amerykanie dbają o
    czystośc, sami
    > wyglądają dosyć schludnie, wydają mnóstwo kasy na ubrania i
    kosmetyki. a jesli
    > chodzi o ich domy to bardzo dbaja o ogródki, często mają jakies
    pomoce domowe
    > wiec i w domu maja czysto i schludnie



    Ale pleciesz. Amerykanie maja w domach BRUDY. Owszem oni sie myja sa
    czysci choc nie odprasowani ale w domach brudy na pudy!
  • Gość: bozka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 12:47
    a co do pytania co onich sądzeto mysle, ze amerykanie są narodem bardzo pewnym
    siebie i zapatrzonym w siebie. zdają sobie sprawę, że są potęgą świata i tak
    też o sobie myślą. generalnie są niezależni i potrafią sami w jednym państwie
    zaspokoić wszystkie swoje potrzeby
  • Gość: radek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 00:00
    Zgadzam się z Bozką, Amerykanie nie widzą świata poza sobą. Uważają się za
    wielkie imperium, które ma władzę. Zresztą według mnie tak właśnie jest.
    Przecież ich pozycja gospodarcza jest świetna i niepodważalna.nie spotkasz tam
    biedy(może poza gettami:)).każdy kto ma jakiś cel często go realizuje.Świat bez
    Ameryki byłby nudny i szarawy.Przecież cały czas jest o nich mowa w tv czy
    właśnie na forach internetowych, czego jesteśmy świetnym przykładem:). A mówimy
    o nich dlatego, że tak wiele od nich zależy.Mają potężną siłę militarną, o czym
    świadczą akcje w Afganistanie czy Iraku. Są także mozcnym przywódcą NATO. Nie
    dziwne więc, że Amerykanie jako naród uważają się za potęgę.
  • warmi2 29.08.07, 18:19
    To jest raczej obojetnosc niz "uwazanie sie za potege".

    Po prostu wiekszosc Amerykanow zamiast spedzac wieczory przy
    piwie "rozwiazujac" problemy swiata, woli raczej rozwiazywac wlasne
    problemy.

    Inaczej mowiac, mniej jest tam filozofow a wiecej robotnikow.
  • Gość: Marcin IP: *.oc.oc.cox.net 27.06.07, 16:01
    Spotka cie rozczarowanie.
    Nie ma tysuecy psich kup na trawnikach ani wysokiej na metr trawy, ulice sa
    czyste tak jak i samochody ktore z reguly sa w miare nowe a nie zlom sciagniety
    z Europy Zachodniej. Drogi nie maja kolein! Juz nie mowiac o tym ze sa autostrady.
    Ludzie nie smierdza a wrecz odwrotnie.
    Koscioly sa ale kosciol nie wpie.. ci sie w zycie z buciorami.

    Amerykanie nie musze tez gromadnie wyjezdzac do innego kraju zeby pracowac
    nielegalnie sprzatajac cudze mieszkania tak jak ty zapewne skonczysz.
  • Gość: Kama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 23:50
    co sądze o Amerykaninach? jako dziewczyna osobiście uważam ze mezczyzni są
    niczego sobie:p naprawde, faceci są przystojni, o ile nie są grubi:) większość
    z nich ma wyrobione mięsnie, widać ze chodzą na siłownie i dbają o swoje
    ciało...i wielu z nich jest bardzo ładnie opalonych:)
  • Gość: Łuki tuki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 00:10
    Kama, sorry ale nie wiem gdzie Ty ich widziałaś. Może za dużo filmów z Chukiem
    Norrisem i Van Dammem się naoglądałaś. Ogólnie to wszyscy są różni. na ulicach
    jest wręcz kolorowo od różnych styli ludzi itd. ja byłem w Chicago 3 lata temu
    i wygląd zależy tylko i wyłącznie od stylu jaki prezentują.a styli jest multum.
    hipisi(zazwyczaj kudłaci i dredziarze),hip-hopowcy (czarni albo biali i łysi),
    biznesmeni(ulizani bądź łysi jak kolano ze świecącą głową), kobiety generalnie
    otyłe- ciężko jest spotkać jakąś laskę(chyba że cudzoziemkę:)) i setki innych
    odmian ludzi.można ich dzielić na bardzo wiele kategorii.a z tym umięśnieniem u
    facetów to chyba Ci chodziło o mięsień piwny:)
  • warmi2 29.08.07, 18:17
    Ciezko jest spotkac laske ?

    Hehehehe ...
  • abs50 09.09.07, 06:16
    Amerykana spotkac lysego to jak wygrac na loterij,maja bardzo ladne
    zeby,grubych tyle samo co w Polsce.Grubi to latynosi,afroamerykanie
    i polacy.Mieszkanie lepiej wynajajac od kompani ktora ma cale
    osiedla bez umowy i depozytu.Znajac jezyk wszedzie mozesz miec prace.
    --
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 13.09.07, 07:09
    abs50 napisał:

    > Amerykana spotkac lysego to jak wygrac na loterij,maja bardzo
    ladne
    > zeby,grubych tyle samo co w Polsce.Grubi to
    latynosi,afroamerykanie
    > i polacy.Mieszkanie lepiej wynajajac od kompani ktora ma cale
    > osiedla bez umowy i depozytu.Znajac jezyk wszedzie mozesz miec
    prace.
    Pracuje w bardzo duzej firmie, co dziesiaty amerykanin jest łysy
    co drugi jest otyly. W okolicy w ktorej przebywam wszedzie zawiera
    sie umowe i trzeba wplacic depozyt za wynajem .Znajac jezyk mozna
    znalesc prace wszedzie ale niekoniecznie dobra i dobrze płatna.
  • Gość: geek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.08, 15:24
    a ty jesteś idiotką - nie o to pytała
  • Gość: Radek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 23:34
    Generalnie Amerykanie są sceptycznie nastawieni do obcokrajowców, ale możesz
    dorze trafić i będą Cię traktować ok. ja byłem w USA przez pół roku i bardzo
    dobrze wspominam pobyt. Amerykanie to naród ciągle śpieszący się. Ciężko
    znaleźć kogoś kto ma dla Ciebie czas, ale jeśli się przyzwyczaisz to łatwo się
    z nimi dogadasz. Potrafią rozmawiać o konkretach więc jeśli Ty się do nich
    dostosujesz to na pewno będzie dobrze. Polaków traktują coraz lepiej i raczej
    nieprawdą jest, że nami gardzą. Musisz myśleć pozytywnie i pokazać, że chcesz z
    nimi współpracować, a na pewno znajdziesz i pracę i mieszkanie a co
    najważniesze pozyskasz ich zaufanie i sympatię co niewątpliwie Ci pomoże. Życzę
    powodzonka!
  • Gość: Miśka79 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 00:22
    Cześć gusia62.nie przestrasz sie tylko jednego ... broni. zależy jeszcze gdzie
    lecisz ale tam gdzie ja byłam każdy nosił guna przy dupie.na początku byłam
    wystrachana ale potem sie przyzwyczaiłam.na szczęśie nie byłam świadkiem żadnej
    strzelaniny. USA jest ... wystrzałowe :)
  • ciocia_ala 28.06.07, 00:54
    Ta bron to gdzie?? Gdzie sie biega po ulicy z pistoletem? Ciekawa jestem. Moze
    w teksasie albo jakims poludniowym stanie?? Ja nigdzy nie widzialam zadnej
    osoby oprocz policjanta z bronia.
  • Gość: LasVegasMan IP: *.dhcp.embarqhsd.net 28.06.07, 06:40
    ciocia_ala napisała:

    > Ta bron to gdzie?? Gdzie sie biega po ulicy z pistoletem? Ciekawa jestem. Moze
    > w teksasie albo jakims poludniowym stanie?? Ja nigdzy nie widzialam zadnej
    > osoby oprocz policjanta z bronia.

    Z ta bronia to roznie. Rzeczywiscie w poludniowych stanach bron czesciej sie
    nosi przy sobie, tylko dlatego, ze te stany maja wiecej sensu niz polnocne.
    Posiadanie broni przy sobie nie robi nikogo gangstera, tylko gotowego na
    ewentualnosc. Kiedys mieszkalem w Memphis, TN. i mialem bron przy sobie WSZEDZIE
    GDZIE CHODZILEM. Jak ktos Tobie przystawi lufe do skroni, to ma sie inny sposob
    myslenia. Spotkalo mnie to w Memphis. Stad ta bron na okraglo przy pasie. Poza
    tym, w Memphis na 4 domy, 3 sa uzbrojone. To oficjalna statystyka.
  • warmi2 29.08.07, 18:16
    48 stanow daja ludziom pozwolenie na noszenie broni. Wyjatkiem jest
    miedzy innymi Illinois.

    W wiekszosci przypadku pozwolenie jest na twz "concealed carry"
    czyli nosze broni w "ukryciu" ( pod koszula itd) . Pewnie dlatego
    nie widzialas.

  • Gość: barney IP: *.crowley.pl 12.10.07, 15:21
    w NY też nie można mieć broni, a nawet nie można mieć plastikowych imitacji
    ASG. nawet w bagażniku. no chyba że coś się zmieniło w ciągu ostatnich 7 lat.
  • Gość: Wojtas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 00:28
    Gusia, nawet znając perfect angielski bedziesz musiała się przyzwyczauć do ich
    bełkotu. Nawijają jak szaleni. ja wyjeżdżając do Stanów(konkretnie do Miami)
    miałem już zdanego Advance'a , a przez pierwszy tydzień czułem się prawie jak w
    Chinach. często ich język ma mało wspólnego z angielskim.strasznie skracają
    wyrazy, gadają półsłowkami , a to wszystko przez ich ciągły pośpiech.. kup
    sobie superszepta...może pomoże:)
  • ampolion 01.07.07, 15:16
    No cóż, jesli twój angielski wyuczyłas się po polskiemu...
    Ja też tej polskiej angielszczyzny czasem nie rozumiem.
    --
    "Mądrej głowie dość dwie słowie".
    Przepisy kulinarne są dłuższe.
  • Gość: paco IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.08, 15:32
    ale sie wysiliłeś głąbie. ciekawe jak ten twój "wielki angielski " brzmi .
    pewnie jak odgłos pie....lenia
  • warmi2 29.08.07, 18:12
    Hah ... Polak twierdzi , ze Amerykanie nie umieja gadac po angielsku.
  • Gość: LasVegasMan IP: *.dhcp.embarqhsd.net 01.07.07, 06:33
    Gość portalu: gusia62 napisał(a):

    > ale z Ciebie prymityw, o matko.

    Nie nazywaj nikogo prymitywem, skoro prymitywnie sama myslisz. Jezeli chodzi o
    "angielski", to "wyuczony" w Polsce jest on o tyle warty, co mapa duzego miasta
    sprzed 25 lat. Ogolnie przydatny, ale niezrozumialy w angielsko jezycznym kraju.
    Nawet dyplomy jezykowe z polskich szkol, sa raczej satysfacja niz wiedza. Wiedze
    poznaje sie w danym kraju. Jezyk angielski jest dosc nietypowym jezykiem i brzmi
    on zupelnie inaczej w Anglii, Szkocji, USA, Australii czy Nowej Zelandii i
    innych miejscach. Mam na codzien doczynienie z ludzmi z calego swiata, a zdarza
    mi sie, ze po 25 latach uzywania jezyka na codzien uslysze kogos, kogo nie moge
    zrozumiec. Sa rejony na wyspach Brytyjskich, ktorych sami Brytyjczycy ich nie
    rozumieja. Tak sie akurat zlozylo, ze dzis mialem Brytyjczykow, ktorzy mowili o
    innych Brytyjczykach, ze ich nie mogli zrozumiec.
  • Gość: olik IP: *.sferia.net 05.07.07, 17:26
    Fakt, czasem trudno się dogadać. Ja pracuję na międzynarodowym projekcie, z
    dużą ilością Brytyjczyków i z ludźmi z całej Europy; mój bezpośredni szef jest
    Australijczykiem, po angielsku mówię częściej, niż po polsku, a mimo to rozmowę
    telefoniczną z panią z hotelu w Yellowstone wspominam ciężko...
    Ale w Stanach jeszcze nie bylam, jadę dopiero we wrzesniu, więc pewnie po paru
    dniach się osłucham...
    Co myślę o Amerykanach? Hmm, jak się dużo podróżuje i poznaje ludzi z różnych
    krajów, to człowiek raz na zawsze leczy się ze stereotypów...

    OIa
  • Gość: kk IP: 198.36.95.* 02.07.07, 23:01
    generalnie Amerykanie sa wyrozumiali dla bialych pracujacych na czarno
    (niestety etniczne mniejszosci nie maja juz tak dobrze)

    masz szanse spotkac sie z szacunkiem, wdziecznosia i nienajgorsza zaplata za
    sprzatanie czy opieke nad dziecmi. za to jesli zalapiesz sie w jakims
    McDonaldzie to wspolczuje.
  • ampolion 03.07.07, 04:56
    Mają proste i białe zęby!
    --
    "Mądrej głowie dość dwie słowie".
    Przepisy kulinarne są dłuższe.
  • Gość: agg IP: 65.19.56.* 04.07.07, 02:34
    czesc gusia. moim zdaniem (jestem tylko wakacyjnie, wiec nie wiem jak jest przy
    szukaniu pracy} amerykanie sa niesamowicie towarzyscy . ciagle mnie zagaduja-w
    windzie , w hotelach , w kawiarenkach. umiechaja sie i jak slysza jak mowimy po
    polsku to od razu mowia co o polsce wiedza.czasem az mnie to meczy bo ja nie
    chce wciaz zapoznawac nowych ludzi i omawiac np. jakiegos wypadku w glassgow
    ale pobyc ze swoimi myslami.ach i czesto obce amerykanki mowia ze np mam ladne
    ubrania co u nas w polsce sie nie spotyka:)
  • Gość: gosc IP: *.235.249.140.Dial1.Orlando1.Level3.net 20.07.07, 23:34
    wpierw czorty jecza i wyplakuja wize "turystyczna" a nie wiedza nawet gdzie i
    co jest ta "Kalifornia", pozniej tylko "dobra prace" moga podjac a na koniec
    kupowac drogie "tylko" perfumy....do dupy z wami polscy turysci...jedzcie
    zamiast do Lubartowa na wczasy miejskie...
  • joanna.mokosa 24.07.07, 22:36
    Bylismy w Stanach tylko pare dni w drodze do Meksyku. Bylismy w Miami. Musze
    przyznac ze bylam mile zaskoczona ludzmi. Amerykanie byli dla nas bardzo mili,
    zagadywali nas na ulicy, plazy, w autobusie. Opowiadali o miescie. Pytali o
    Polske i co druga osoba miala w Polsce jakiegos przodka:) przynajmniej tak
    mowili. Nasze kolejne wakacje planujemy w Stanach, wiec bede mogla powiedziec
    cos wiecej.
  • Gość: Obser Wator IP: 209.183.16.* 24.07.07, 22:39
    Zgadza sie. W Miami Beach co druga osoba miala przodka, ktory zmarl tragicznie
    w Auschwitz, Birkenau albo innym Belzcu.
  • camel_3d 05.09.07, 09:31
    > Amerykanie byli dla nas bardzo mili,
    > zagadywali nas na ulicy, plazy, w autobusie.

    lo jezu..to po czym poznawali, ze wy obcy?

    --
    BERLIN BERLIN!!!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • Gość: gosc IP: *.hsd1.ga.comcast.net 02.09.07, 22:37
    generalnie 2 rzeczy. w pracy uprzejmi, pomagaja generalnie pozytywnie
    doswiadczenia.
    prywatnie, mieszkam w usa juz prawie 2 lata i nie mam ANI jednego przyjaciela
    amerykanina, prywatnie po pracy kazdy gna do domu, nie mozna nawiazac blizszych
    kontaktow, to nie polska.
  • zpustynii 05.09.07, 07:08
    W USA kazdy zyje tak jak chce i jesli nie jest w stanie znalezc
    sobie towarzystwa poza praca, to znaczy,ze ma glaopujaca socjopatie.

    Ja nie moge sie opedzic od sasiadow, znajomych blizszych i dalszych
    tudziez przygodnych. Wszystko zalezy. Jak ktos jest nadety buc,
    Amerykanie na pewno nie beda zainteresowani ich towarzystwem. Jak
    wszedzie trzeba miec cos do zaoferowania jako kompan do towarzystwa.

    Jesli myslicie, ze pod pozorem kolegowania wykorzystacie Amerykanina
    a w zamian za to bedziecie caly czas opowiadac glodne kawalki o
    sobie i Pierdziszewie, to sie gleboko mylicie. Nikt nie jest
    zainteresowany taka opcja.
  • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.08, 15:49
    po chamsku napisane ale chyba prawdziwie. co nie zmienia faktu że uważam cie za
    kolejnego wrednego , zarozumiałego polaczka ktory psim swedem jakos sobie daje
    rade w usa
  • talkto_menow 04.09.07, 23:31
    www.nowy-jork.com
  • luiza-w-ogrodzie 05.09.07, 07:28
    Nikt nie zauwazyl otwierajacego zdania: "zamierzam wyjechać na 3
    miesiące do USA i szukać na własną rękę mieszkania i pracy"?
    Wyjazd na trzy miesiace wskazuje ze bylby to wyjazd na wize
    turystyczna, z zakazem pracy.
    Czyzby kolejna "wakacjuszka"?
    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    Australia-uzyteczne linki
  • camel_3d 05.09.07, 09:27

    > możliwości chodzenia do kościoła katolickiego




    no to oczywiscie najwazniejsze... ze wszystkiego...



    --
    BERLIN BERLIN!!!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • mala20033 05.09.07, 15:19
    Amerykanie z Poludnia Stanow sa troche inni niz ci z Polnocy(pisze o
    tych z dziada pradziada, a nie o tych nowych obywatelach np. z
    Meksyku).
    --
    fajne forum emigranckiej wiary zbyszek.myfreeforum.org
  • Gość: zchicago IP: 129.230.236.* 07.09.07, 18:33
    chamstwo jest wszedzie

    w chicago amerykan sie usmiecha do ciebie a za plecami krzywde robi

    pracujac w sklepie usa mowili mnie abym sie do wszystkich usmiechach
    i sie musialem spoczatku bylo nawet trudno
    widzialem pare razy jak ze sklepu mowili klientowi aby wypierd@lal
    pare razy w sklepie gosc mnie mowil ze mnie dobije bo nie mogl oddac
    czegos co kupil

    nie mowcie ze w usa sa wszyscy tacy fajni jak w usa jest najwiecej
    morderstw na swiecie

    a jeszcze pewnie nie slyszeliscie o kawalach o Polakach w usa
  • warmi2 01.10.07, 18:10
    Nastepny ktory myslal , ze w USa z niego managera zrobia zaraz po
    przylocie a okazalo sie , ze bedzie musial w sklepie pracowac ... no
    i teraz wszystko jest "be" w USA.
  • Gość: zchicago IP: 129.230.236.* 02.10.07, 16:34
    ja w usa jusz ponad 20 lat
    prawie jak tutaj urodzony

    nastepny cwaniaczek z polski
  • Gość: marcin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.07, 16:54
    bardzo duzo zalezy w jakiej czesci usa bedziesz, sami amerykanie mowia ze np wschod i zachod jest calkowice inny, tak samo jak polnoc i poludnie, na polnocy ludzie sa bardziej otwarci, 'nie olewaja" sobie ciebie, itd. usa jest wielkie, i nie mozna generalizowac ze jest tak a nie inaczej. w nyc spotkasz syf i ubostwo, musisz trzymac sie za kieszenie itd itp, a np kilka h na polnoc w bostonie jest ju zcalkiem inaczej, wszystko czysciutkie ii schludne, ludzie mili itd... to jest niestety temat rzeka i ksiazke mozna o tym pisac :) w te wakacje pracowalem w restouracji na poolnocy usa, gdzie praktycznie nie ma imigrantow, wiec moglem roszke blizej poznac 'prawdziwego' amerykanina. :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.