Dodaj do ulubionych

studia w usa/kanadzie

08.07.07, 21:00
Witam, jestem absolwentką Politologii 5 letniej i studiów podyplomwych z HR,
w grudniu bede miała 25 lat. czy mam jeszcze szanse na jakieś studia w USA
albo Kanadzie, z wyjątkiem doktoranckich oczywiście bo aż taka zdolna nie
jestem.
Może ktoś ma jeszcze jakieś propozycje jak moge wyjechać do USA na stałe?
Edytor zaawansowany
  • Gość: witek IP: 207.134.94.* 08.07.07, 21:06
    W twoim wypadku jedyna rada, to zamazpojscie za obywatela USA......

    Studia, ktore ukonczylas sa z punktu widzenia zatrudnienia na rynku
    amerykanskim ...bezwartosciowe, zreszta nie tylko w USA ale wszedzie.....

    Nie masz szans na studia doktoranckie radze wiec podjac studia, ktore wyposaza
    cie w konkretne umiejetnosci. Teraz zdaje sie najlepsze bylyby studia
    pielegniarskie. Wtedy nasz 100% szanse na przyjazd i prace w USA.
    Oczywiscie musisz sie BIEGLE poslugiwac angielskiem.
  • rala 08.07.07, 21:36
    dzięki za rada, o tym że studia są nieprzydatne już wiem.. ale w służbie
    zdrowia raczej umijętności nie nabęde. raczej myślę może o studiach
    prawniczych.. ale mam wątpliwości czy w moim wieku (?) jeszcze mnie przyjmą.
    oczywiście chodzi o studia zaoczne bo jakoś na siebie bede musiała zarobic..
    zamążpójscie jest raczej wykluczone, aż tak zdesperowana nie jestem , w końcu
    zawsze pozostaje anglia.:) z ang. nie mam problemu byłamm jakies 2 lata w uk i
    ire na stażu. poki co mam dobrę prace w Polsce, ale kusi mnie żeby spóbować
    jeszcze gdzieś indziej..
    a co z opcją wyjazdu jako pracownik wykwalifilkowany do HR albo admin po jakiś
    4 latach doświadczenia??może tu jest wyjście..
    wielkie dzięki
  • Gość: witek IP: 207.134.94.* 08.07.07, 22:41
    Na studia prawnicze w USA nie przyjmuja ludzi dlatego, ze tego chca.

    1. Trzeba zdac LSAT - Law School Aptitude Test. To jest ogolnoamerykanski
    (USA/Kanada) test sprawdzajacy przydatnosc do zawodu prawniczego. Ci co maja
    nawyzsza punktacje moga sobie wybrac uniwersytet, gdzie chca studiowac.
    Oczywiscie nie beda studiowac za darmo. Reszcie, tym co maja niska punktacje
    pozostaja jedynie ochlapy, najgorsze uniwersytety i tylko jak tam sa miejsca.

    2. Studia prawnicze w USA i Kanadzie to studia drugiego stopnia. To znaczy
    trzeba miec juz ukonczone inne studia uniwersyteckie aby podjac studia
    prawnicze.

    3. Oplaty za te studia sa wyyyyyyyyyjatkowo wysokie wystarczy wejsc na strone
    obojetnie jakiego uniwersytetu i sie dowiedziec.

    4. prawo przewaznie studiuje elita amerykanska, ktora na brak pieniedzy nie
    narzeka.

    5. prawo moze studiowac kazdy, kto ma dobry wynik w LSAT i intelektualne
    mozliwosci do tego bez wzgledu na wiek.

    6. Studia w Ameryce USA/Kanada nie sa limitowane wiekiem i moze je pojac nawet
    osoba 99 letnia.

    7. Seniorzy, czyli osoby,ktore chca studiowac w Ameryce sa przewaznie zwolnieni
    z oplat za studia (na niektorych uniwersytetach trzeba miec ponad 60 lat)i moga
    sobie uprzyjemniac zycie chodzac na zajecia z mlodzieza.
    Sa oczywiscie ewaluowani jak wszyscy inni studenci wiec lepiej zeby wszystko
    zaliczali i zdawali egzaminy inaczej sa wyrzucani z uczelni jak wszyscy inni
    leniwi studenci.

    8. Jedyna profesja, ktora stawia bariere wieku to medycyna.
    Na wiekszosci uczelni aby rozpoczac studia medyczne trzeba miec nie wiecej niz
    39 lat. Jezeli sie wezmie pod uwage, ze na takich studiach spedza sie sredni 10
    lat wiec dopiero 49 letnia osoba zaczyna pracowac jako lekarz. To juz bardzo
    pozno.
  • Gość: witek IP: 207.134.94.* 08.07.07, 21:12
    Studia w Kanadzie kosztowac cie beda w wypadku pielegniarstwa okolo 200 tysCAD.
    W USA bedzie to jeszcze wieksza suma. W USA ponadto aby studiowac na
    uniwersytecie prywatnym musisz legitymowac sie corocznie kontem na ktorym
    posiadasz oplate za czesne za caly rok. I jest to suma rzedu 30- tys. USD.

    Mozesz tez pojechac turystycznie, zapisac sie na uczelnie ubiegac sie o wize
    itd. ale i w tym wypadku musisz pokazac uczelni pieniadze, z ktorych masz
    zamiar sie utrzymywac. Bardzo sliska, ciezka i nawet niebespieczna sprawa.

    Wybor nalezy do ciebie.
  • Gość: Dosia IP: *.brnt.cable.ntl.com 08.07.07, 21:38
    Witek, o co chodzi z tym pielegniarstwem? Dlaczego akurat takie studia? Serio pytam.
  • Gość: witek IP: 207.134.94.* 08.07.07, 22:18
    Pilegniarstwo jest objete w USA sopecjalnym statusem emigracyjnym. Tj. osoby
    posiadajace ten zawod sa zalatwiane w pierwszej kolejnosci, jest do tego
    stworzona specjalna komorka emigracyjna i praktycznie zadnej pielegniarce nie
    odmawia amerykanskiej wizy pracowniczej.
  • Gość: witek IP: 207.134.94.* 08.07.07, 22:26
    P.S.
    Oczywiscie najpierw trzeba sobie w USA znalezc szpital, ktory chce zatrudnic
    pielegniarke z Polski. Troche zachodu ale do zrobienia zwlaszcza, ze internet
    jest pod reka.
  • Gość: witek IP: 207.134.94.* 08.07.07, 22:52
    Tobie dosia studia pielegniarskie bardzo by sie przydaly. Nie tylko dlatego, ze
    znalazlabys zatrudnienie ale przede wszystkim zobaczylabys prawdziwe zycie a
    nie zylabys w we wlasnych wymyslach i wyobrazeniach jakie to zycie
    jest....zwlaszcza w Ameryce.
  • d.o.s.i.a 08.07.07, 23:39
    Dzieki, wole byc pozostac "SAP-owcem" :) Troche chyba wieksze pieniadze i
    calkiem niezle zycie w Ameryce. Ale dzieki za rady.
  • sylwek07 08.07.07, 21:43
    www.cic.gc.ca/english/index.asp
    ta strone poczytaj i zobaczysz co i jak.
    --
    "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 09.07.07, 04:13
    twoje studia sa wazne, teraz nie mam czasu ale jutro ci napisze
  • dis_and_dat_kid 09.07.07, 04:20
    czekamy w napieciu

    mam tylko nadzieje ze post nie rozwali mi monitora jak sie zaladuje

    --
    The sidewalk was in trouble, and the bears were in trouble, and I broke it up
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 09.07.07, 06:32
    >mam tylko nadzieje ze post nie rozwali mi monitora jak sie zaladuje
    Badz ostrozny! Niech lepiej obcy monitor sie rozwali. Po co Ci balagan w domu?
    A moze zreszta ona ma racje? Polska politologia jest b. ceniona w USA. Powaga!
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 09.07.07, 20:44
    tylko tyle masz do powiedzenia na ten temat? hmm mało , nie wiesz co
    powiedziec to szczekasz
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 09.07.07, 20:42
    witam juz jestem, a wiec twoje studia sa tu wazne jak wszystkie inne zrobione
    w Polsce. Zrob ewoluacje dyplomu , podlicza ci kredyty i zalicza odpowiadajaca
    im ilosc semestrow tu. Studia 5 letnie i tytul mgr w Polsce daje tu
    odpowiednik 4 letnich i tylul bachleor. Wtedy mozesz skladac papiery na 2
    letnie lub sa tez 1 roczne master . W taki sbosob uzyskasz tu wyzsze
    wyksztalcenie i tytul Master. Powodzenia
  • dis_and_dat_kid 09.07.07, 20:46
    drobiazg w postaci 40 k na tuition fees i inne drobiazgi nie jest wart niczyjej
    uwagi, hau, hau, hau

    --
    We are the boys who take delight
    in smashing Bristolian lamps at night
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 09.07.07, 20:57
    wiesz co tu jest tyle szkol, ze jest w czym wybierac a wcale nie musi wybierac
    najlepszej i najdrozszej. zreszta to sa tylko 2 lata lub nawet rok wiec nie
    bedzie to takie kosztowne jak zaczynanie od 0. moze sie tez starac o
    dofinanswowanie z uczelni. na twoim miejscu (czyli autorki) przyjechalabym tu
    jako au pair i wtedy zlozylabym podanie o zmiane wizy , zrobila ewaluacje
    dyplomu a jako osoby sponsorujace studia mozesz podac rodzine u ktorej bys byla
    opiekunka. oczywiscie sama bys pracowala i oplacala szkole.
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 09.07.07, 20:58
    to co napisalam jest realne do wykonania ale oczywiscie
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 09.07.07, 21:04
    ale oczywiscie mozna zrobic tak jak ten co tu szczeka, przyjechac na
    turystycznej , zostac nielegalnie i sprzatac
  • dis_and_dat_kid 09.07.07, 21:27
    mozna tez jak Sinooka zalatwic sobie wize za pomoca doopy,
    czemu nie, wszystko jest mozliwe, eh?

    --
    sine ira et studio
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 10.07.07, 00:11
    no widzisz a ty dajesz swojej i nikt nie chce brac
  • dis_and_dat_kid 10.07.07, 01:16
    Nie oceniaj innych wlasna, sponiewierana miarka Sinooka.

    Co poniektorzy ciesza sie powodzeniem, i to niekoniecznie wsrod pan w wieku
    balzakowskim

    latka leca a tluszczu na tylku przybywa?
    Usmiechnij sie lepiej do Doctora, bo niezadlugo lifting i odsysanie tluszczu
    trzeba bedzie aplikowac

    --
    sine ira et studio
  • ontarian 10.07.07, 13:49
    dis_and_dat_kid napisał:

    > Usmiechnij sie lepiej do Doctora, bo niezadlugo lifting i odsysanie tluszczu
    > trzeba bedzie aplikowac
    cos ty, przeciez ona ma tylek jak hipopotam
    zadne odsysanie juz jej nie pomoze

    --
    maszeruje bonczek, maszeruje
    i radosnie skorkom wymachuje
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 10.07.07, 21:02
    tak sie cieszy jeden z drugim , niestety pudło bo jestem chuda jak patyk, taka
    jestem od zawsze i z wiekiem nic mi nie przybywa, wiec wy mnie nie osadzajcie
    wedlug siebie i waszych tusz
  • dis_and_dat_kid 11.07.07, 02:46
    nigdy nie zwracalem uwagi na kobiety pozbawione jakicholwiek atrybutow
    kobiecosci (nie dosc ze klotliwa, to i bez biustu), ale zdradz mi Sinooka gdzie
    te podstawy do milosci wlasnej, bom ciekaw niezmiernie

    --
    The sidewalk was in trouble, and the bears were in trouble, and I broke it up
  • ontarian 11.07.07, 15:02
    dis_and_dat_kid napisał:

    > kobiecosci (nie dosc ze klotliwa, to i bez biustu),
    no cos ty! ma!
    taki jakby dwa razy na deske plunal, hehe

    --
    bonczek z maciorom tak szaleje
    az cala wies sie z niego smieje
  • Gość: sinooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 12.07.07, 00:00
    czy ja tobie musze tlumaczyc jak dla dziecko wszystko ze szczegolami, czy ty
    nie wiesz ,ze mozna byc szczuplym i miec duzy biust? no wlasnie to juz wiesz ,
    wiec mi tu nie marudz
  • dis_and_dat_kid 12.07.07, 02:23
    mozna, bez ochyby,

    czy bede zbyt natretny jesli zapytam ile malzonek zaplacil za implanty?

    --
    The sidewalk was in trouble, and the bears were in trouble, and I broke it up
  • Gość: Kacze Bajdy IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 16.07.07, 20:44
    Jestes "dis-and-dat" nie tylko natretny ale i - calkiem zwyczajnie - prostacki!
    Czy tego nie dostrzegasz?
  • dis_and_dat_kid 17.07.07, 07:26
    eh?

    no i co z tego?

    --
    The sidewalk was in trouble, and the bears were in trouble, and I broke it up
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 09.07.07, 20:46
    pisalam oczywiscie o USA
  • rala 09.07.07, 22:13
    Hej, no to juz jakaś nadzieja:) sorki ze tak pozno odpisuje ale tak pracuje ze wcxzesniej nie miałam szansy,
    Ale wielkie dzięki:) spróbuje tak zrobić
  • dis_and_dat_kid 10.07.07, 01:36
    Rala, jesli jestes powaznie zainteresowana kariera naukowa, i nie boisz sie jej
    poswiecic pare lat, sprobuj zaaplikowac na studia doktoranckie. Obawiam sie ze w
    tym roku jest juz za pozno, ale na nastepny rok jak najbardziej.

    Nie potrzebujesz MA/Msc, wystarcza BA jak w Twoim wypadku, jako ze po drodze
    robisz Masters.
    Plusem w tym wypadku jest to ze Masters normalnie kosztuja naprawde nielicho,
    zwlaszcza na Ivy League, zas na programach doktoranckich mozesz dostac bardzo
    przyzwoite dofinansowanie. Moj kolega z grupy z Bristolu jest juz obecnie w
    Cambridge, MA, chociaz poczatkowo marzyl co najwyzej o Berkeley, CA, tak wiec
    jesli Twoja aplikacja bedzie dobra, mozesz mierzyc wysoko.

    Jesli pojdzie Ci dobrze, to mozesz uzyskac stypendium ktore pokryje Ci tuition
    fees, i byc moze koszty zycia. Te kwestie roznia sie na roznych uni, wiec radze
    pogooglac, porozsylac maile z konkretnymi pytaniami, i rezultat moze byc
    satysfakcjonujacy.

    Pomysl juz teraz czy masz jakis dokument potwierdzajacy Twoje kwalifikacje
    jezykowe, amerykanskie unis preferuja TOEFL'a. Nawet jesli mowisz po angielsku
    bardzo dobrze, pamietaj ze egzaminy jezykowe maja swoja specyfike

    --
    We are the boys who take delight
    in smashing Bristolian lamps at night
  • dis_and_dat_kid 10.07.07, 01:49
    poza tym Gazeta ma forum "Studia za granica", znajdziesz tam ludzi ktorzy
    istotnie studiuja w US of A, a nie rozne Sinookie, u ktorych ambicje przerastaja
    mozliwosci

    --
    We are the boys who take delight
    in smashing Bristolian lamps at night
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 10.07.07, 21:07
    ambicja przerasta mozliwosci?? i kto to pisze, przeczytaj jeszcze raz co sam
    napisałej, ja jej opisałam najszybsza droge do uzyskania wyzszego wyksztalcenia
    a ty na doktoranckie ja wysylas
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 10.07.07, 21:12
    i jeszcze jedno , piszesz na przykladzie znajomych i " innych ludzi" a moze
    napisz o sobie co ?? no co jaka szkole skonczyles? podstawawa i kurs spawacza?
    wiec nie wyskakuj mi tu z tymi innymi ludzmi , bo sam mi do piet nie dorastasz
  • dis_and_dat_kid 11.07.07, 02:38
    ona juz ma wyzsze wyksztalcenie moja sliczna, jesli nie udalo Ci sie tego dostrzec.

    Wyzwanie przyjmuje bede mial sporo zabawy;-)

    zacznij od siebie prosze, grzecznie ustepuje miejsca plci pieknej (no powiedzmy
    ze pieknej w ciemnym zadymionym pubie, po 8 lagerach i 2 szkockich)

    --
    sine ira et studio
  • Gość: sinooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 11.07.07, 23:58
    ma wyzsze mgr ale w Polsce tu niestety po ewulacji bedzie to bachleor, tez
    wyzsze ale zeby miec master bedzie musiala go dorobic. a zreszta ona chciala
    isc na studia od 0 bo jej pieknie doradziliscie ,ze jej polskie wyksztalcenie
    sie nie liczy. wiec napisałam ,ze jezeli chce isc tu na studia to lepiej
    dorobic juz te ktore ma skonczone w Polsce by cos tu znaczyły niz zaczynac od
    0. a wiec ja mam wyzsze wyksztalceniei tytul mgr w Polsce a teraz bede robila
    tak samo jak doradzalam autorce postu a ty?????
  • dis_and_dat_kid 12.07.07, 02:31
    Gość portalu: Zielonooka napisał(a):

    >ja mam wyzsze wyksztalceniei tytul mgr w Polsce

    aha, z tem ze to niewiele znaczy, bo trzy literki przy nazwisku ma teraz co
    drugi 25 latek.

    Owszem, jesli te trzy literki byly przyznane decycja rektora UJ, SGH,
    Warszawskiej Politechniki czy UW (mojej alma mater), to niesie to pewien ciezar
    gatunkowy. W przeciwnym razie pozostaje tylko przechwalanie sie mgr, i pomijanie
    miejsca studiow wstydliwym milczeniem

    Poza tym studiowalem podyplomowo w Danii, a obecnie czekam na dyplom z Uni of
    Bristol, uczelni skromnie dodam znajdujacej sie w pierwszej setce najlepszych
    placowek edukacyjnych na swiecie (mniej wiecej na tym samym miejscu co Dartmouth
    College, choc nie przepuszczam by ta nazwa cokolwiek Ci mowila)

    Zycze przyjemnego wieczoru Zielonooka, i wiecej skladu w pisaniu postow

    Uklony, caluje w raczke

    --
    We are the boys who take delight
    in smashing Bristolian lamps at night
  • Gość: sinooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 13.07.07, 21:32
    pisac ,ze mozesz co chcesz ale z twoich postow niestety widac co innego
    azbesciarzu
  • dis_and_dat_kid 14.07.07, 02:35
    w Bristolu nie mamy azbestowych dachow, wiec w tym fachu panuje zastoj.

    Ale w innych branzach interes sie kreci: jesli za Oceanem Ci nie wyjdzie, to
    sluze pomoca w UK: w moim neibourhood jest dwugwiazdkowy burdel, po drodze do
    speak-easy, jesli chcesz napisze Ci letter of recommendation

    --
    Certainty?
    In this world nothing is certain but God and the United States
  • Gość: Kacze Bajdy IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 16.07.07, 20:49
    Czy "University of Bristol" przyjmuje teraz takich prostaczkow bozych jak "dis-
    and-dat"? Coz to sie z tak zacna uczelnia "porobilo"!
  • dis_and_dat_kid 17.07.07, 07:31
    ha, wiem ze zal doope sciska, jako ze wyzsza edukacja winna byc ograniczona do
    wyzszych sfer, z odpowiednim rodowodem i poswiadczona homofilia

    przeklenstwo naszego wieku, eh?
    a moze byc jeszcze gorzej

    --
    sine ira et studio
  • dis_and_dat_kid 14.07.07, 02:40
    no i co Zielonooka, napiszesz cos wiecej o swoich osiagnieciach edukacyjnych,
    czy tez schowasz ogon pod siebie?

    --
    The sidewalk was in trouble, and the bears were in trouble, and I broke it up
  • Gość: sinooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 14.07.07, 03:51
    a co mam ci jeszcze napisac kundlu po zaocznej podstawowce??? ogon to swoj
    schowaj buraku a w burdelu to cie zrobili
  • dis_and_dat_kid 14.07.07, 04:00
    zlosc pieknosci szkodzi Zielonooka, a poza tym czy taki styl wypowiedzi przystoi
    damie?

    widze ze nie chcesz mnie pognebic swoimi edukacyjnymi przewagami, a tak na to
    liczylem:-(

    --
    You went out six hours ago to buy a money counter and you come back with a
    semi-conscious Gloria and a bag of fertilizer. Alarm bells are ringing Willie.
  • dis_and_dat_kid 14.07.07, 04:21
    Gość portalu: Zielonooka napisała:

    > a co mam ci jeszcze napisac kundlu po zaocznej podstawowce???

    moze gdzie uzyskalas swoj dyplom magistra, i w jakiej dziedzinie wiedzy

    mozesz zdradzic tez jak karala Cie Twoja polonistka z Liceum (Liceum istotnie?)
    za liczne czyny nierzadne jakich dopuszczalas sie na ojczystym jezyku

    --
    sine ira et studio
  • rala 12.07.07, 19:20
    Naprawde super dzięki za rade. Myśle że w tym roku jeszcze sie nie zdecyduje choćby z kwesti finansowych- nie dam rady odłożyć pieniędzy któe byłyby mi potrzebne, zeby jechać i nie martwić sie że gdzieś z głodu padne..:)
    sprawdze te uczelnie w necie no i fakt przydał by sie jakis certyfikat z jezyka bo to zawsze lepiej no i na to tez z pół roku potrzebuje..
    dzieki za porada, i do napidsania
  • smiglostopy 09.07.07, 23:26
    rala napisała:

    > Witam, jestem absolwentką Politologii 5 letniej i studiów podyplomwych z HR,
    > w grudniu bede miała 25 lat. czy mam jeszcze szanse na jakieś studia w USA
    > albo Kanadzie, z wyjątkiem doktoranckich oczywiście bo aż taka zdolna nie
    > jestem.

    z tym wiekiem to sie nawet nie wyglupiaj;) rozpoczynajac np studia prawnicze w
    stanach, bylabys jedna z mlodszych na roku...
    poczytaj sobie ta strone. znajdziesz tam wiele pomocnych informacji:
    www.pso-usa.org/Polish/PSO-pl.htm
    w lecie sa organizowane spotkania/wyklady na temat studiow, ktore odbywaja sie
    w konsulacie w NY. jak masz czas to wpadnij. dowiesz sie wszystkiego od osob,
    ktore przez studia juz przeszly.

    na dodatkowa zachete dodam, ze od 2 lat prowadze wyklady na temat studiow
    prawniczych i w tym roku byc moze tez bede zaproszony, wiec jest dobra okazja,
    zeby sie poznac:D

    zachecam wszystkich studentow z polski do podjecia nauki w stanach. jest to jak
    najbardziej wykonalne. niech was nie przestrasza wysokie czesne, angielski czy
    jeszcze inne "przeszkody".

    zyczylbym sobie, zeby wiecej bylo takich watkow. moze za pare lat w polskich
    gazetach w dziale z ofertami pracy, obok pomocnika spawacza i pomocy domowych,
    bedziemy widzieli "specjalistke od human resources z bieglym jezykiem polskim"
    czy "bankowca poszukuje";)

    p.s.
    studia w zaden sposob nie daja ci "stalego pobytu" w usa. jesli nie masz
    zielonej karty, dostaniesz wize J, albo F. ta ostatnia daje ci dodatkowo rok na
    praktyki po skonczonych studiach. w tym czasie mozesz sie starac o wize H na
    3+3 lata.

    p.p.s.
    > z wyjątkiem doktoranckich oczywiście bo aż taka zdolna nie
    > jestem.

    wiecej wiary w siebie. jesli ukonczylas 5 letnie studia na dosc wymagajacym
    kierunku to na pewno jestes bardzo zdolna...
  • d.o.s.i.a 10.07.07, 00:10
    To po prostu niemozliwe, aby ktos udzielil tak uprzejmej porady na TYM forum!
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 10.07.07, 03:25
    >>z wyjątkiem doktoranckich oczywiście bo aż taka zdolna nie jestem.

    >wiecej wiary w siebie. jesli ukonczylas 5 letnie studia na dosc wymagajacym
    >kierunku to na pewno jestes bardzo zdolna...

    Smiglostopy! Rozumiem Twoja zyczliwosc i (wyjatkowa) uprzejmosc, ale nazywanie
    studiow politologii "dosc wymagajacym kierunkiem" jest jednak duzo na wyrost.
  • ontarian 10.07.07, 13:51
    smiglostopy napisał:

    > najbardziej wykonalne. niech was nie przestrasza wysokie czesne,
    dosyc ciekawe podejscie
    to niby za co maja studiowac? za wszy?

    --
    maszeruje bonczek, maszeruje
    i radosnie skorkom wymachuje
  • Gość: Dosia IP: 195.33.121.* 10.07.07, 14:09
    No najlepiej, zeby w ogole nie studiowali - przeciez czesne takie wysokie...
  • ontarian 10.07.07, 14:35
    najlepiej to sie w ogole o nic nie martwic
    w sumie czesne mozna zaplacic
    tak jak sinooka za mlodu egzaminy zdawala

    --
    maszeruje bonczek, maszeruje
    i radosnie skorkom wymachuje
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 10.07.07, 21:15
    a ty co skonczyla sie praca przy azbescie i bezrobotny zostales tylko meksykom
    d.. dajesz za taco
  • ontarian 11.07.07, 15:05
    zamiast bzdety pisac
    to sie robieniem lodow dla hindusow zajmij
    napewno lepiej ci to wychodzi

    --
    bonczek z maciorom tak szaleje
    az cala wies sie z niego smieje
  • Gość: sinooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 12.07.07, 00:13
    najlepiej wychodzi to tobie wiec nie bede konkurencji robic bo nie mam szans w
    tym fachu przy tobie
  • Gość: Kacze Bajdy IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 16.07.07, 20:54
    Czytam kolejne posty i... zastanawiam sie czy to uczniowie z "zawodowki",
    lub "przyzakladowki" tutaj pisza? Skad tutaj bierze sie tyle buty,
    zadziornosci i calkiem pospolitego chamstwa? Skad??
  • dis_and_dat_kid 17.07.07, 07:40
    mnie zastanawia cos innego: co koles ktorego przeraza zwykla forumowa pyskowka
    robi na Florydzie?

    Poludnie nigdy nie uchodzilo za miesce wypelnione po brzegi wrazliwymi
    intelektualistami - moze nalezy pomyslec o przeprowadce do CA, ew. MA (wiem, w
    MA pogoda gowno warta, ale to stan postepowy i homoseksualisci moga zawierac
    zwiazki malzenskie)

    --
    The sidewalk was in trouble, and the bears were in trouble, and I broke it up
  • smiglostopy 10.07.07, 17:21
    ontarian napisał:

    > > najbardziej wykonalne. niech was nie przestrasza wysokie czesne,
    > dosyc ciekawe podejscie
    > to niby za co maja studiowac? za wszy?

    oczywiscie studia trzeba oplacic i nie jest to maly wydatek. jak juz ktos
    wspomnial, rok kosztuje w granicach $30k.

    studenci zagraniczni maja o tyle latwiej, ze jest mozliwosc zaliczenia czesci
    kredytow z kraju. do tego, calej sumy nie trzeba wplacac od razu. nie ma
    problemu ze splatami w ratach. oplaty za ksiazki i utrzymanie tez mozna
    zredukowac do minimum. oczywiscie placic trzeba, ale uwierz mi, ze student z
    polski, przy odpowiednim "podejsciu do sprawy" jest w stanie studia skonczyc.

    polecam historie studentow na wspomnianej wczesniej stronie pso. ja sam jestem
    przykladem na to, ze mozna (a nie jestem bogaty z urodzenia;). przy obecnym
    kursie dolara jest to jeszcze latwiejsze...

    kwestia finansowania to temat na odrebna dluzsza dyskusje. nie czuje sie
    kompetentny w doradzaniu jak sie z tym uporac, ale wiem, ze przy odrobinie
    przedsiebiorczosci i samozaparcia "da sie zrobic".
  • ontarian 10.07.07, 17:51
    smiglostopy napisał:

    > oczywiscie studia trzeba oplacic i nie jest to maly wydatek. jak juz ktos
    > wspomnial, rok kosztuje w granicach $30k.
    do tego nalezy doliczyc koszty utrzymania

    > studenci zagraniczni maja o tyle latwiej, ze jest mozliwosc zaliczenia czesci
    > kredytow z kraju.
    to prawda, tylko, ze dochodzi im jeszcze doksztalt i/lub egzamin z angielskiego

    > do tego, calej sumy nie trzeba wplacac od razu. nie ma
    > problemu ze splatami w ratach.
    niemniej jednak na te raty tez skads trzeba wziasc
    a to bedzie ok. 2500/m

    > oplaty za ksiazki i utrzymanie tez mozna zredukowac do minimum.
    mozna, ale w dalszym ciagu to dodatkowe jakies 800-1000 na miesiac
    tak wiecy mamy ponad 3000/m

    > oczywiscie placic trzeba, ale uwierz mi, ze student z
    > polski, przy odpowiednim "podejsciu do sprawy" jest w stanie studia skonczyc.
    oczywiscie, ze jest w stanie skonczyc jesli mowa o samym studiowaniu
    ale niewielu stac jest na to finansowo

    > polecam historie studentow na wspomnianej wczesniej stronie pso. ja sam
    > jestem przykladem na to, ze mozna (a nie jestem bogaty z urodzenia;).
    no to moze jakies konkretniejsze rady bys zamiescil dla tych
    ktorzy ani kasy, ani bogatych rodzicow nie maja

    > przy obecnym
    > kursie dolara jest to jeszcze latwiejsze...
    jaki by ten kurs nie byl
    to 8-10 tys. zeta/m to chyba nie jest tak latwo zdobyc

    > kwestia finansowania to temat na odrebna dluzsza dyskusje. nie czuje sie
    > kompetentny w doradzaniu jak sie z tym uporac,
    no wlasnie, i tu jest pies pogrzebany
    bo ja sobie nie wyobrazam, zeby ktos z PL bez zadnego sponsora
    mogl sobie na to pozwolic

    > ale wiem, ze przy odrobinie
    > przedsiebiorczosci i samozaparcia "da sie zrobic".
    teoretycznie wszystko sie da
    gorzej z praktyka

    --
    maszeruje bonczek, maszeruje
    i radosnie skorkom wymachuje
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 10.07.07, 19:00
    ontarian napisał:

    > do tego nalezy doliczyc koszty utrzymania

    oczywiscie.

    > to prawda, tylko, ze dochodzi im jeszcze doksztalt i/lub egzamin z
    > angielskiego

    moim zdaniem majac jedynie podstawy angielskiego mozna sobie poradzic na
    studiach. to wlasnie studia sa swietna szkola jezyka. jesli uczylismy sie 5 lat
    angielskiego na studiach w polsce i zdalismy toefl na wymagana ilosc punktow to
    wystarczy do podjecia nauki. koszt egzaminu to $140.

    > niemniej jednak na te raty tez skads trzeba wziasc
    > a to bedzie ok. 2500/m

    tak cos kolo tego, $2-2,5k.

    > > oplaty za ksiazki i utrzymanie tez mozna zredukowac do minimum.
    > mozna, ale w dalszym ciagu to dodatkowe jakies 800-1000 na miesiac
    > tak wiecy mamy ponad 3000/m

    ksiazki mozna kupic bardzo tanio od studentow konczacych rok. utrzymanie w
    zaleznosci od miejsca. ja np. placilem $200 za miesiac... tu pojawia sie
    pierwszy problem do rozstrzygniecia, gdzie studiowac. dla tych co nie moga
    sobie pozwolic na szkoly z pierwszej 10tki, proponowalbym bardzo dobre szkoly
    na mid-west. koszty utrzymania sa o wiele nizsze, a warunki studiowania i
    wrazenia o wiele lepsze (to na podstawie rozmow z bezposrednio zainteresowanymi)
    niz w srednich szkolach w NY. tu ranking:
    tinyurl.com/3brby5
    wlasciwie jest to bardzo dobre miejsce do rozpoczecia poszukiwan szkoly...

    > oczywiscie, ze jest w stanie skonczyc jesli mowa o samym studiowaniu
    > ale niewielu stac jest na to finansowo

    nie bede tu opisywal swojego przypadku bo to nie czas na prywatne opowiesci,
    ale prawdopodobnie wielu ze studiujacych tu polakow nie jest zbyt zamoznych. po
    raz kolejny odsylam do licznych w internecie historii studentow.

    > no to moze jakies konkretniejsze rady bys zamiescil dla tych
    > ktorzy ani kasy, ani bogatych rodzicow nie maja

    bardzo chetnie podziele sie radami. zapraszam na spotkanie w konsulacie.

    > to 8-10 tys. zeta/m to chyba nie jest tak latwo zdobyc

    napewno nie jak sie wypisuje na forum zamiast pracowac. autorka watku juz
    zniknela wiec chyba jest na dobrej drodze;)

    > bo ja sobie nie wyobrazam, zeby ktos z PL bez zadnego sponsora
    > mogl sobie na to pozwolic

    mysle, ze po roku wytezonej pracy (ja np pracowalem codziennie po 14 godzin i
    schudlem 15 kg, hehe) mozna. mozna wziac kredyt (np u rodziny), napisac kartke
    imieninowa do cioci w ameryce;), itp, itd... oczywiscie nie mowie, ze kazdy
    moze sobie na studia pozwolic. szczegolnie, jesli zalozy od razu, ze jest to
    niewykonalne.

    > teoretycznie wszystko sie da
    > gorzej z praktyka

    wlasnie na odwrot. nie znam przypadku studenta, ktory zaczal tu nauke i nie
    skonczyl. wiele jest za to teoretyzowania na temat niemoznosci sfinansowania
    studiow...
  • Gość: Dosia IP: 195.33.121.* 10.07.07, 20:41
    > wiele jest za to teoretyzowania na temat niemoznosci sfinansowania
    > studiow...


    I wlasnie w tym Ontarian bryluje. Dla niego wszystko jest niemozliwe, prawie
    niemozliwe, albo niewykonalne. Do tego najlepiej siasc i zaplakac, bo i tak sie
    nie uda. A jezeli choc przez chwile ludzisz sie, ze sie uda, to dlatego zes
    glupi i lepiej do Ameryki nie przyjezdzaj, bo to nie miejsce dla Ciebie. I
    generalnie popukaj sie w czolo jesli myslisz, ze cokolwiek jest mozliwe.
    Oczywiscie teoria ta wzmocniona jest odpowiednia liczba epitetow, ktorych, jako
    dziewcze dobrze wychowane, nie przytocze.
  • Gość: ontarian IP: *.cgitmsmdc.ca 10.07.07, 20:55
    primo: nigdzie nie napisalem, ze jest to niemozliwe
    secundo: jesli dla ciebie prawie 10 tys. zeta miesiecznie
    przez powiedzmy 4 lata, nie jest tak trudno "wykombinowac"
    to moze ty i studiow nie potrzebujesz

    postaraj sie tak logicznie zastanowic
    ilu mlodych z PL moze sobie na cos takiego pozwolic
    bo na zarobienie tej kasy w trakcie studiow, to raczej nie licz
    chyba, ze dupe na lewo i prawo rozdawac bedziesz

    --
    bonczek z maciorom tak szaleje
    az cala wies sie z niego smieje
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 10.07.07, 21:23
    no i spoko mysl tak dalej, nie wszyscy musza konczyc szkoly, gdyby nie tacy
    jak ty to kto by przy azbescie robił
  • Gość: Dosia IP: *.brnt.cable.ntl.com 10.07.07, 22:30
    To chyba logiczne, ze nie majac pieniedzy nie da sie studiowac. Problem w tym,
    zeby od razu nie zalamywac rak, bo jest drogo i "przeciez w zyciu nie bedzie
    mnie stac", tylko zastanowic sie jakie sa mozliwosci. Chodzi o to, zeby na
    starcie nie zrazac sie, tylko spokojnie pomyslec. Wielu ludzi od razu machnie
    reka, bo nie warto sie starac, nie warto nawet sie zastanawiac, bo wiadomo, ze
    za drogo. A jednak wielu znam ludzi, ktorzy w USA studia pokonczyli - moze nie
    od razu prawo na Harvardzie, ale np. ktorys z college'y CUNY. I w ten sposob
    zrozumialam posta kolegi powyzej - a nie jako zachete do studiowania bez
    pieniedzy...
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 11.07.07, 09:29
    I dlatego, ze jestes taka sprytna, to juz po roku twej szumnej amerykanskiej
    kariery wywialo cie z USA? Au-pair wizy nie udalo sie przedluzyc, dosiu???
  • Gość: Dosia IP: *.brnt.cable.ntl.com 11.07.07, 09:41
    Wiza to sprawa drugorzedna - trzeba jeszcze patrzec na mozliwosci zawodowe. W
    moim zawodzie wiecej na razie zdzialam w UK, bo Dolina Krzemowa na razie jeszcze
    poza moim zasiegiem... Ale za pare lat, kto wie...? Poza tym nie usmiechalo mi
    sie czekac rok na wize i pracowac za polowe stawki - bo takie sa czesto realia
    pracy na zalatwionej wizie HB. Ja kieruje swoja kariera bardziej rozwaznie,
    kierujac sie zasada, ze nadmierny pospiech czasem szkodzi.
    Ale dziekuje za troske.
  • Gość: Kacze Bajdy IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 16.07.07, 21:02
    "ontarianie"... w USA istnieje bardzo rozbudowany system
    stypendialny. Praktycznie KAZDY, kto studiuje tu na
    przywoitym poziomie jest w stanie otrzymac
    pewne stypendium!

    P.S. I nie trzeba rozdawac d... "na lewo i prawo".
    To tylko wymysly twojego niezbyt
    skomplikowanego mozdzku!
  • Gość: Kacze Bajdy IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 16.07.07, 20:57
    Zazwyczaj studenci dysponujacy wiza "F" moga pracowac legalnie - do 20 godzin
    tygodniowo...
  • pendecha 11.07.07, 01:02
    Bez sensu sa te wasze klotnie , przeciez wiadomo,ze warto studiowac , nawet w
    2 letnim collegu. Dosia ma racje nie trzeba od razu isc na najlepsze i
    najdrozsze uczelnie. Mozna tez uczyc sie wieczorowo czy zaocznie i pracowac.
    Mozliwosci jest wiele i nie mozna tak sie zniechecac.
  • Gość: witek IP: 207.134.93.* 11.07.07, 06:23
    Od razu widac, ze nigdy nie studiowalas w Ameryce, pendecha. O jakim
    studiowaniu zaocznym mowisz???? Ameryka, to nie Polska. Ukonczenie okreslonego
    kierunku studiow wymaga srednio 100 kredytow.
    Kazdy rok szkolny ma 2 semestry. Osoba pracujaca jest w stanie brac maximum 2
    przedmioty, ktore sa wykladane od 18:30 do 22:00 powiedzmy 2 razy w tygodniu
    (po 3 godziny). Tym sposobem jest w stanie zgromadzic 12 kredytow, zakladajac,
    ze jeden przedmiot srednio daje 3 kredyty.
    Rachunek jest wiec prosty:
    2 przedmioty x 2 semestry = 4 przedmioty w ciagu roku
    4 przedmioty x 3 kredyty kazdy = 12 kredytow rocznie

    Do ukonczenia studiow srednio potrzeba 85-100 kredytow.

    100:12= 8.4
    Czyli bawiac sie popoludniami w studenta, ukonczenie studiow zajmie 8 i 1/2
    roku.

    W Ameryce nikt nie zatrudni kogos, kto studiowal 8 lat. Zreszta zadna uczelnia
    na to nie pozwoli. Maximum studiowania na kazdym kierunku to 5 lat a pozniej do
    widzenia, jesli nie jestes mentalnie wyposazony w mozliwosc ukonczenia studiow
    w tym czasie, musisz zaczac myslec o robieniu czegos innego niz studiowanie.

    Przecietny student studiow dziennych w Ameryce bierze minimum 4 przedmioty na
    semester czyli zyskuje 24 kredyty rocznie a wielu bierze 6 przedmiotow i
    zyskuje 36 kredytow. W wiekszosci collegow panstwowych w USA i Kanadzie nie ma
    innego wyjscia jak brac 6 przedmiotow, to minimum.
    Pomijam takze to, ze w Ameryce istnieja tzw. szkoly letnie, gdzie w
    przyspieszonym tempie mozna zrobic przedmioty objete programem i zamiast
    chodzenia na przyklad przez 5 miesiecy 3 razy w tygodniu na zajecia chodzi sie
    codzienne po 5 godzin przez 2 miesiace. Oczywiscie kosztuje to duzo drozej niz
    normalna oplata za przedmiot w ciagu roku szkolnego nie mozna tez oczywiscie
    niczym innym sie zajmowac latem jak studiowaniem.....



  • Gość: Kacze Bajdy IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 16.07.07, 21:09
    A skad to "Witku" wziales informacje, ze w USA "maximum studiowania na kazdym
    kierunku to 5 lat"? Moze podasz zrodlo tejze informacji??

    p.S. W USA nie ma czegos takiego jak "collegow panstwowych". Prawdopodobnie
    chodzilo ci o stanowe uczelnie wyzsze...
  • Gość: witek IP: 207.134.93.* 11.07.07, 06:26
    A tak swoja droga zastanawiam sie skad sie u was bierze to oszukiwanie samych
    siebie i wymyslanie, ze mozna zrobic to czy tamto.
    Zycie nie polega na czczym opowiadaniu ale na czynach ... codziennych.
    Radze brac zycie takim, jakie jest naprawde a nie udawac, ze jest takie jak wam
    sie wydaje, bo zle na tym wyjdziecie.
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 11.07.07, 08:52
    >A tak swoja droga zastanawiam sie skad sie u was bierze to oszukiwanie samych
    >siebie i wymyslanie, ze mozna zrobic to czy tamto.
    To sa ich wielkie marzenia o Ameryce, o emigracji. Bez marzen ludzie wariuja.

    >Zycie nie polega na czczym opowiadaniu ale na czynach ... codziennych.
    Na tym polega zycie za Oceanem. W Polsce "zycie" polega na nadziei, ze "jakos
    sie uda". Ze studiujac politologie bedzie sie mialo zawod, prace, utrzymanie.
    Autorce watku "zycie" juz zweryfikowalo jej mzonki.

    >Radze brac zycie takim, jakie jest naprawde a nie udawac, ze jest takie jak wam
    >sie wydaje, bo zle na tym wyjdziecie.
    Twoja rada jest przednia, Witek. Nie wiemy tylko, ilu z niej potrafi skorzystac.
  • Gość: Dosia IP: *.brnt.cable.ntl.com 11.07.07, 09:44
    Czyli co radzisz? Siasc i plakac, bo jestesmy przegrani na starcie? To ja z
    dwojga zlego wole wishful thinking, bo wszystkie sukcesy w zyciu odnosi sie
    najczesciej wlasnie "na przekor". Nic nie robiac nie osiagnie sie nic. Czekanie
    na lut szczescia, i rezygnowanie przed najmniejsza przeszkoda to glupota.
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 11.07.07, 12:22
    Wierzysz w takie amerykanskie kariery dosiu? To dobre bylo w bajakch z XIX w...
    Dzis sa mozliwosci studiowania za pomoca: sponsorship/scholarship/grant. Aby je
    dostac NIE mozna jednak legitymowac sie studiami o Marynie - typu polska
    politologia, polonistyka, anglistyka, nauczanie przedszkolne czy nawet - prawo.
    Jesli ktos mysli o uznaniu jakichkolwiek kredytow z PL - w gre wchodza kierunki
    z uczelni politechnicznych, medycznych, biologicznych, computer science /
    programming (wymieniam przyklady).
    Uwazam, ze piszacy tu rozmarzeni studenci to mitomani, ktorzy mysla, ze im
    kariery spuchna za Oceanem, bo "latwo wyjechac na program au-pair, work &
    travel czy na wymiane Erasmus do EU". Studia w USA i Kanadzie sa drogie i
    traktowane jako produkt rynkowy. Nie wyobrazam sobie dosiu, ze przyjdziesz do
    dealera samochodow i powiesz: "Nie mam wprawdzie pieniedzy ani mozliwosci
    financingu, ale do odwaznych swiat nalezy i wybieram to auto." Co mi odpowiesz?

    >wszystkie sukcesy w zyciu odnosi sie najczesciej wlasnie "na przekor". Nic nie
    >robiac nie osiagnie sie nic. Czekanie na lut szczescia, i rezygnowanie przed
    >najmniejsza przeszkoda to glupota.
    Tak sie mozna pocieszac, ze sie zdobedzie caly swiat. A potem wrocic do UK...
  • Gość: Dosia IP: 195.33.121.* 11.07.07, 14:40
    > Wierzysz w takie amerykanskie kariery dosiu? To dobre bylo w bajakch z XIX
    w...
    >


    Wiesz, nie kazdy mysli, ze sukces to jedynie bycie milionerem. Dla mnie sukces
    polega na tym, ze robisz dokladnie to czego chcesz, cos co sprawia Ci
    przyjemnosc, a jednoczesnie mozesz z tego normalnie zyc, tak jak chcesz. Sukces
    to bycie szczesliwym po prostu. A kazdy ma inne miary szczescia. I nie
    koniecznie musi byc to kariera od pucybuta do milionera. I owszem wierze, ze
    jezeli masz plan i zalezy Ci na czyms to zawsze jakos wydreptasz ta swoja
    sciezke i to zdobeciesz - raz wolniej, raz szybciej. Ale trzeba probowac.
    Przegrac na starcie bo sie nie sprobowalo? Zadne rozwiazanie.


    > Jesli ktos mysli o uznaniu jakichkolwiek kredytow z PL - w gre wchodza
    kierunki
    >
    > z uczelni politechnicznych, medycznych, biologicznych, computer science /
    > programming (wymieniam przyklady).


    Tu sie z Toba zgodze. Jednoczesnie sa to kierunki, w ktorych bardziej mozna
    sprecyzowac dalsza sciezke kariery i sposoby finansowania. Nawet bedac na wizie
    studenckiej latwiej znalezc lepiej platne fuchy i jakos wiazac koniec z koncem.

    > Tak sie mozna pocieszac, ze sie zdobedzie caly swiat. A potem wrocic do UK...

    A coz w tym zlego? Nie istnieje tylko jedna droga dazenia do celu. Trzeba byc
    elastycznym.
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 11.07.07, 17:32
    > Uwazam, ze piszacy tu rozmarzeni studenci to mitomani, ktorzy mysla, ze im
    > kariery spuchna za Oceanem, bo "latwo wyjechac na program au-pair, work &
    > travel czy na wymiane Erasmus do EU". Studia w USA i Kanadzie sa drogie i
    > traktowane jako produkt rynkowy.

    doktorze, 5 lat temu przyjechalem do ameryki na wakacje bedac jeszcze studentem
    prawa w polsce. przypadkiem trafilem na wyklad o mozliwosci studiowania w
    ameryce. w tamtym momencie opowiesci o karierze prawnika wydawaly mi sie czysta
    abstrakcja. skomplikowany proces rekrutacyjny, "specjalistyczny" angielski,
    strasznie kosztowne studia... pomyslalem, ze nie bede wstanie tego przeskoczyc.
    przede mna byl jeszcze rok studiow w polsce. mieszkalem z rodzicami. na
    praktykach w kancelarii w warszawie zarabialem 800 zl miesiecznie. do tego,
    moja owczesna nazeczona, a obecna zona miala podobne plany do moich. rowniez
    chciala studiowac prawo w stanach. niektorzy pukali sie w glowe. mowili, ze
    szkoda zachodu i pieniedzy. w perspektywie mielismy probe zdania na aplikacje w
    polsce, albo dalsze studia prawnicze w usa. wybralismy to drugie...

    dzis, po kilku latach od momentu, gdy pierwszy raz uslyszelismy o mozliwosci
    studiowania tu, moja zona jest adwokatem. pracuje w niezlej firmie na
    manhattanie. ja w zeszlym roku zdalem bar. teraz czekam na przysiege, ktora mam
    nadzieje miec w tym miesiacu.

    musicie uwierzyc mi na slowo, nie bylismy (jestesmy?;) szczegolnie zamorzni. w
    polsce jezdzilem 6 letnim cinquecento;), ktore zreszta zostalo sprzedane na
    poczet studiow. przez rok przed wyslaniem aplikacji odkladalismy kazdy grosz,
    pracujac po kilkanascie godzin na dobe. uzbieralo sie ponad polowe wymaganej
    kwoty. zona dostala 2 granty. troche pomogla rodzina. jakos wystarczylo na
    wykazanie zdolnosci oplaty studiow.

    w trakcie roku mozna minimalnie dorabiac. ja np uczestniczylem w platnych
    eksperymentach na wydziale psychologii:), zona pracowala w uniwersyteckim
    przedszkolu, byla mozliwosc pracy w wydzialowej bibliotece i roznych
    jadlodajniach. oczywiscie zarobione w ten sposob pieniadze wystarczaly jedynie
    na pokrycie biezacych kosztow, ale wystarczylo na mieszkanie, jedzenie i drobne
    przyjemnosci. na czesne trzeba miec wieksza czesc zapewniona.

    trudno doradzic jak zdobyc pieniadze, gdybym mial zlota recepte pewnie zamiast
    tego posta pisalbym jakis poradnik warty miliony;) wydaje mi sie jednak, ze w
    tym momencie, przy obecnym kursie dolara i mozliwosci pracy na wyspach,
    odlozenie rownowartosci $30k przez rok dla mlodego polaka jest jak najbardziej
    wykonalne. inna sprawa, czy warto studiowac w stanach zamiast w uk...

    chcialem troche zmotywowac mlodych polakow. jesli juz tu jestesmy to dajmy cos
    z siebie. wiekszosc z nas kilka lat tkwi w swojej pierwszej robocie. przegapia
    termin wygasniecia wizy i juz tak dalej ciagna. niektorzy sobie chwala, calkiem
    niezle im sie powodzi. mamy dosc dobra opinie jako kontraktorzy (spora kasa) i
    pomoce domowe (juz mniejsza). problem jest w tym, ze mlodzi emigranci skazani
    sa praktycznie na prace fizyczna. wielu mlodych zdolnych, ktorzy maja szanse na
    porzadny zawod, konczy jako pomocnik spawacza, nie ma prawa jazdy, nie jezdzi
    na wakacje i wszystko co zarobi placi "adwokatowi" ktory zwodzi zalatwieniem
    papierow na fikcyjne malzenstwo...

    z wlasnego doswiadczenia wiem, ze rzeczywiscie perspektywa trudnosci moze
    zniechecic przed podjeciem studiow. nie pomagaja w tym rowniez deprymujace
    podpowiedzi. wiem jednak takze, ze nie taki diabel straszny jak go maluja.

    chetnie odpowiem na jakiekolwiek szczegolowe pytania (oprocz tych, jak zdobyc
    pieniadze;). jesli ktos jest zaawansowany w procesie rekrutacyjnym, moge
    napisac list rekomendacyjny do szkoly.

    naprawde warto sprobowac. nic nie stracicie.

    p.s.
    jesli juz ktos zdecyduje sie na studia to polecalbym szkoly raczej lepsze niz
    gorsze. oplaty sa porownywalne, a perspektywy po ukonczeniu sa troche lepsze.
    proponuje zdecydowac sie na jedna ze szkol z pierwszej 30-50tki rankingu.

    p.p.s
    no i nie studiujcie literatury rosyjskiej;) ktos bardzo dobrze podpowiedzial
    studia pielegniarskie. gdyby nie udalo mi sie to co zaplanowalem, sam bym
    poszedl...
  • pol-prawnik 12.07.07, 04:26
    To kiedy splacisz te wszystkie granty???? Przed emerytura?
    A na razie zarabiasz na polskich studentach i sprzedajesz im sny o potedze??
  • Gość: smiglostopy IP: *.nycmny.east.verizon.net 12.07.07, 05:07
    > To kiedy splacisz te wszystkie granty???? Przed emerytura?
    > A na razie zarabiasz na polskich studentach i sprzedajesz im sny o potedze??

    ja niestety, zadnego grantu nie dostalem. zona dostala bezzwrotne.

    co masz na mysli, mowiac ze zarabiam na polskich studentach? prawdopodobnie
    odnosisz sie do fragmentu o liscie rekomendacyjnym, hehe. moze trudno to sobie
    wyobrazic, ale nie przyszlo mi do glowy, ze mozna za to wziac pieniadze.
    nieskromnie powiem, ze kilku osobom w ten sposob pomoglem. jedna z nich dostala
    sie na uniwersytet, ktory ja skonczylem. zreszta jest to dosc powszechny i
    bardzo mily zwyczaj, gdy absolwent danej uczelni pisze list rekomendacyjny.

    jesli wydaje ci sie, ze ktos za to moze wziac pieniadze, to na swojej drodze
    musiales trafic na bardzo malych ludzi.

    hmm, tak dla dolania oliwy do ognia dodam, ze gdyby ktos byl zainteresowany, to
    moge rowniez pomoc w zredagowaniu zyciorysu i listu intencyjnego. tak, tez za
    darmo;)

    p.s.
    dzis sie dowiedzialem, ze przysiege adwokacka bede mial dopiero we wrzesniu.
    zostaje wiec jeszcze troche czasu na pisanie na forach, hehe. jak zostane
    wpisany na liste adwokatow to podam linka do strony;). jesli jednak koniecznie
    ktos musi zweryfikowac moj status, to mam zeskanowana strone z "law journal" z
    lista osob, ktore zdaly bar. jest tam moje nazwisko;) nie jestes pierwsza
    osoba, ktorej ciezko w to uwierzyc wiec nawet sie tak bardzo nie dziwie...

    p.p.s.
    pol-prawniku, mam nadzieje, ze wkrotce skrocisz swoj podpis i bedziesz bardziej
    wyrozumialy i otwarty;)
  • pol-prawnik 12.07.07, 04:38
    musicie uwierzyc mi na slowo, nie bylismy (jestesmy?;) szczegolnie zamorzni

    Kolego, zamożny pisze się w języku polskim przez samo ż.

    Za moich czasow prawnicy polscy to był kwiat polskiej inteligencjii wielu było
    pisarzami, intelektualistami po prostu.
    Nie do pomyślemia było aby prawnik nie wiedzial, jak pisac a już robienie
    błedów ortograficznych nie mieściło się w głowie. Jakiż z pana prawnik kolego
    skoro w ojczystym języku robi pan podstawowe błędy ortograficzne?

    Zaczynam powątpiewać we wszystko, co pan napisał. Poza tym jak sie informuje
    ludzi nie pisze sie ogólnikami ale pisze się konkrety,
    Niech pan poda adres wyślę panu slownik otograficzny.
  • Gość: smiglostopy IP: *.nycmny.east.verizon.net 12.07.07, 04:48
    przepraszam za blad ortograficzny. na usprawiedliwienie powiem, ze nie jestem
    polskim prawnikiem;)

    na temat konkretow juz sie wypowiedzialem. jak zadasz konkretne pytanie,
    postaram sie udzielic konkretnej odpowiedzi.

    po twoim podpisie wnioskuje, ze skonczyles studia prawnicze. nie chcialbym byc
    zlosliwy, ale za moich czasow kwiat polskiej palestry byl mniej arogancki.
  • pol-prawnik 12.07.07, 05:25
    Czy wytkniecie komus nieuctwa jest arogancja? Chyba nie. A pan panie kolego
    zdaje sie takze studiowal w Polsce prawo, jak sie nie myle? A szkole srednia to
    gdzie pan skonczyl w NYC?

    Pisze pan ogolnikami, nic nie wyjasnia i malo sie rozni od tej tu dyzurnej
    Dosi. Dobrze, ze skonczyl pan prawo w USA ....za darmo. Musi pan bys super
    zdolny i pokonal pan wszystkich amerykanskich "geniuszy" w wyscigu do grantow
    itd....oczywiscie tych bezzwrotnych, no bo jakze by inaczej.

    W miedzyczasie podczas studiow prawniczych ciezko pan pracowal...
    Prosze pana ja studiowalem prawo i accounting w USA wiem jak takie studia
    wygladaja. Nie ma sie czasu nawet na zycie rodzinne pomijam jakas prace.....

    Ale pan ciesze sie jest genialny.... wiadomo z Polski.
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 12.07.07, 16:46
    mowiac o arogancji mialem na mysli ton twoich postow. wszelkie konstruktywne
    uwagi na swoj temat przyjmuje z pokora i staram sie pracowac nad bledami.
    dzieki za wytkniecie, choc w niektorych kregach publiczne strofowanie uchodzi
    za malo eleganckie...

    nie chcialbym, zeby ten watek przeksztalcil sie w dyspute o tym jak ja (nie:)
    skonczylem studiow. proponuje pozostawic go w obecnym ksztalcie. nie da sie v.
    przy odrobinie samozaparcia spokojnie mozna skonczyc.

    p.s.
    odpowiem bo wydaje mi sie, ze mamy troche inne podejscie do zycia

    > Musi pan bys super
    > zdolny i pokonal pan wszystkich amerykanskich "geniuszy" w wyscigu do grantow
    > itd....oczywiscie tych bezzwrotnych, no bo jakze by inaczej.
    > W miedzyczasie podczas studiow prawniczych ciezko pan pracowal...

    jak juz powiedzialem wczesniej, NIE DOSTALEM ZADNEJ POMOCY FINANSOWEJ. moja
    zona dostala BEZZWROTNA doplate do studiow w wysokosci kilku tysiecy dolarow.
    rzeczywiscie musi byc bardzo zdolna bo pomoc od tych organizacji dostalo
    jedynie 10 osob. jak sie pozniej dowiedzielismy, aplikacji wplynelo ponad 100.

    co do mojej pracy podczas studiow to nie byla wcale ciezka. wczesniej napisalem
    jaki to rodzaj "pracy". naprawde nie rozumiem dlaczego tak mnie atakujesz? na
    pewno jestes fajnym kolesiem. zakladam, ze to roznica odleglosci miedzy nami
    sprawia, ze rozmowa jak na razie przebiega w malo uprzejmym atmosferze;)

    proponuje przyjac jakis wspolny, bezsporny punkt, na ktorym moglibysmy oprzec
    dalsza dyskusje. moze przyjmijmy (tak hipotetycznie:) ze obaj dostalismy sie
    jakos na te studia. bedzie latwiej rozmawiac.

    > Prosze pana ja studiowalem prawo i accounting w USA wiem jak takie studia
    > wygladaja. Nie ma sie czasu nawet na zycie rodzinne pomijam jakas prace.....

    w takim razie nie bardzo rozumiem dlaczego tak bardzo zniechecasz ludzi do tego
    pomyslu? udalo ci sie skonczyc te studia? jak sie dostales? czy wiedzac o
    wszystkich przeciwnosciach sprobowalbys jeszcze raz? napisz cos wiecej.
    bedziemy mogli skonfrontowac nasze doswiadczenia. moze ktos skorzysta.

    kiedys, na jednym ze spotkan z potencjalnymi studentami, o swoich studiach
    prawniczych opowiadala absolwentka prawa. z jej opowiesci wynikalo, ze jest to
    niemal nieludzki wysilek (choc sama skonczyla;). swoja historia zapewne
    zniechecila wielu. dalo sie wyczuc troche obawy o konkurencje...

    ja skonczylem szkole prawa z pierwszej 30tki rankingu. moje GPA 3.75. okres
    studiowania zapamietalem jako jedno z milszych doswiadczen. zero stresu. nauka
    sprawiala mi przyjemnosc. niemal zawsze moglem sie skontaktowac z profesorem.
    wszystko wokol ciebie stworzone zostalo, aby zapewnic jak najlepsze warunki
    studiowania. spokojnie mozna bylo wygospodarowac czas na prace na pol etatu...
    dodam, ze na UW nie bylem orlem. skonczylem studia z srednia ponizej 4.0.

    w ameryce studiuje sie bardzo latwo! dopiero jednak "bar exam" kosztuje
    naprawde sporo wysilku i wlasciwie dopiero po zdaniu tego egzaminu mozna mowic
    o trudnosciach zwiazanych z zostaniem prawnikiem. ok, moze trzeba sie troche
    wysilic na same "a", ale to tez jest do zrobienia (mi troche zabraklo...)

    zaznaczam, ze sa to moje osobiste doswiadczenia. kolezanka, ktora studiowala w
    NY (tez prawo) nie byla tak bardzo szczesliwa;) narzekala na wyscig szczurow.
    ciezko bylo nawet dostac notatki z wykladow od innej osoby. nie chodzi tu nawet
    o "jakosc" szkoly (jej jest nizej w rankingu od mojej;). wydaje mi sie, ze to
    bardziej kwestia podejscia ludzi i specyficznego miejsca jakim jest NY. nie
    sadze, aby ktos z jej kolegow zaoferowal ci bezinteresowna pomoc :)

    p.p.s.
    > Ale pan ciesze sie jest genialny.... wiadomo z Polski.

    w sieci panuje zasada mowienia sobie na "ty". nie mialbym nic przeciwko temu.
    do geniuszu jeszcze troche mi brakuje. zreszta nigdy nie mialem takich
    aspiracji. wystarczy mi, ze jestem najlepszy w tym co robie;)
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 12.07.07, 17:06
    Smiglostopy, odpowiedz mi na pytania:
    >jak juz powiedzialem wczesniej, NIE DOSTALEM ZADNEJ POMOCY FINANSOWEJ.
    Jak mogles zarobic lekka i malo czasu wymagajaca praca na studia prawnicze? Kto
    w USA chce placic duze pieniadze (studia prawnicze kosztuja duzo) za nic???

    >moja zona dostala BEZZWROTNA doplate do studiow w wysokosci kilku tysiecy
    >dolarow. rzeczywiscie musi byc bardzo zdolna bo pomoc od tych organizacji
    >dostalo jedynie 10 osob.
    Samo bycie zdolna to za malo. ZA CO twojej zonie przyznano doplate? Co to bylo?
    Badania naukowe czy podpisala zobowiazujacy ja po studiach morderczy kontrakt?
  • smiglostopy 12.07.07, 17:54
    Gość portalu: Doctor napisał(a):

    > Smiglostopy, odpowiedz mi na pytania:
    > Jak mogles zarobic lekka i malo czasu wymagajaca praca na studia prawnicze?

    plz przeczytaj wszystko co wczesniej napisalem. mysle, ze wyjasniloby to wiele
    nieporozumien.

    > Samo bycie zdolna to za malo. ZA CO twojej zonie przyznano doplate? Co to
    > bylo? Badania naukowe czy podpisala zobowiazujacy ja po studiach morderczy
    > kontrakt?

    w tym wypadku chyba samo bycie zdolna (byc moze jeszcze jakas nadprzyrodzona
    sila;) co roku, kilka polskich organizacji przyznaje BEZZWROTNA;) pomoc
    finansowa dla kilku studentow (chyba w nowym dzienniku sa publikowane
    ogloszenia - na pierwszej stronie). zeby dostac taka pomoc nalezy jedynie
    napisac list motywacyjny, zaprezentowac wczesniejsze osiagniecia naukowe i
    wyjasnic w jaki sposob przyczyni sie do rozwoju srodowiska polakow w usa.

    ja mimo, ze takiej pomocy nie dostalem staram sie pomoc polakom planujacym
    studia jak tylko moge. dziwie sie, ze spotyka sie to z antagonizmem na forum...
    -------------------------------------------------------------------------------
    Organizacje pomagające studentom
    Fundacja Edukacyjna Pulaskiego
    475 Park Ave. South, Ste. #3301
    New York, NY
    Tel. 212-532-8200
    Fundacja dzialajaca od 6 lat co roku przyznaje 10 stypendiow naukowych
    studentom polskiego pochodzenia uczacym sie w pelnym wymiarze godzin na
    studiach bakalarskich. Stypendysci wybierani sa na podstawie osiagniec
    akademickich, dzialalnosci pozaszkolnej oraz zaangazowania w spolecznosci
    polonijnej.
    Organizacja Studentow Polskich w Nowym Jorku
    333 West 38th Street New York, NY
    (budynek Nowego Dziennika)
    Tel. 646-269-8432
    www.pso-usa.org
    Sluzy informacjami, jak studiowac w USA, nostryfikowac swoj dyplom czy robic
    kariere naukowa.
    Polish Scholarship Fund, Inc.
    P.O. Box 2025
    Syracuse, NY 13220
    Tel. (315) 687-1076
    www.polishscholarship.com
    Polski Fundusz Stypendialny dziala od 50 lat. Pomaga studentom w rozwiazywaniu
    klopotow finansowych przez program stypendialny.

    www.polonia.net/niezbednik-imigranta/polonia-w-USA.cfm-------------------------------------------------------------------------------
    co prawda napisane jest, ze fundacja pulaskiego pomaga w studiach undergrad,
    ale zona dostala na podyplomowe...moze cos sie zmienilo.
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 13.07.07, 13:33
    Smioglostopy, nie tylko jestes malo wiarogodny, ale po prostu SMIESZNY:
    >w trakcie roku mozna minimalnie dorabiac. ja np uczestniczylem w platnych
    >eksperymentach na wydziale psychologii:)
    To sa naprawde ZADNE pieniadze. Myslisz, ze nikt z nas nie byl na stypendium
    naukowym? Zyje sie z tego b. skromnie, nie ma mowy o odlozeniu na studia. Caly
    czas wiec NIE PODAJESZ konkretnie Z CZEGO OPLACILES swoja szkole prawnicza.
    Popre moim przykladem: dostalem skromne stypendium, pracowalem 2 lata na
    uniwersytecie w researchu. W tym czasie zaoszczedzilem JEDYNIE na ksiazki i
    oplate egzaminow USMLE, aby nostryfikowac dyplom. Chwala Bogu, ze nie musialem
    powtarzac szkoly medycznej, bo $30-40K/rocznie nie mialbym po prostu skad wziac.

    >zona pracowala w uniwersyteckim przedszkolu, byla mozliwosc pracy w
    >wydzialowej bibliotece i roznych jadlodajniach. oczywiscie zarobione w ten
    >sposob pieniadze wystarczaly jedynie na pokrycie biezacych kosztow, ale
    >wystarczylo na mieszkanie, jedzenie i drobne przyjemnosci. na czesne trzeba
    >miec wieksza czesc zapewniona.
    No wlasnie! CO TAKIEGO zrobila twoja zona, ze dostala bezzwrotny grant na
    studia? Wystaczylo, ze byla przedszkolanka czy bufetowa? Musiala cos zaoferowac
    sponsorowi, a nie podajesz ZADNYCH konkretow. Zona po prostu byla zdolna???

    >trudno doradzic jak zdobyc pieniadze, gdybym mial zlota recepte pewnie zamiast
    tego posta pisalbym jakis poradnik warty miliony;)
    Rozumiem, ze nie zdobyles zadnych pieniedzy, a mimo to ukonczyles w USA szkole
    prawnicza (dobra szkole - jak sam podkreslasz). Cos tu nie gra...

    >wydaje mi sie jednak, ze w tym momencie, przy obecnym kursie dolara i
    >mozliwosci pracy na wyspach, odlozenie rownowartosci $30k przez rok dla
    >mlodego polaka jest jak najbardziej wykonalne.
    Nigdy nie czytalem wiekszej bzdury: Jaki mlody Polak zarabia w UK tyle, ze
    bedac niewykwalifikowanym pracownikiem (bo wciaz jeszcze nie jest prawnikiem)
    moze odlozyc $30K/rocznie, a na cale studia musi odlozyc MINIMUM $120-140K?
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 13.07.07, 16:27
    > Caly
    > czas wiec NIE PODAJESZ konkretnie Z CZEGO OPLACILES swoja szkole prawnicza.

    strasznie ciezko sie z toba rozmawia bo albo nie chcesz przeczytac tego co
    napisalem, albo nie przyjmujesz tego do wiadomosci. prosze, przeczytaj moje
    wczesniejsze posty (moze wiecej niz dwa) bo dalsza dyskusja nie ma wiekszego
    sensu. nie bede cytowal samego siebie...

    co do konkretow, chcesz zebym ci podal pracodawce, adres i ile wyciagalem
    tygodniowo i jak oszczedzalem?!

    > Nigdy nie czytalem wiekszej bzdury: Jaki mlody Polak zarabia w UK tyle, ze
    > bedac niewykwalifikowanym pracownikiem (bo wciaz jeszcze nie jest prawnikiem)
    > moze odlozyc $30K/rocznie, a na cale studia musi odlozyc MINIMUM $120-140K?

    szkoda, ze nie mozna sobie swobodnie pogadac. bylo by duzo przyjemniej i moze
    ktos jeszcze by sie wlaczyl...

    nigdy nie bylem w anglii, ale z tego co mozna przeczytac na forach, stawki
    godzinowe sa tam w granicach 8-10 funtow dla niewykwalifikowanych pracownikow.
    mysle, ze spokojnie przez rok mozna odlozyc, jesli nie 15k (funtow) to
    przynajmniej 10k.

    studia prawnicze uprawniajace do zdawania "bar exam" dla kogos, kto ma magistra
    prawa z polski kosztuja w granicach 30-40k!

    wszelkie nasze nieporozumienia wynikaja zapewne z twojej ogolnikowej wiedzy na
    temat studiow prawniczych w stanach. zamiast sie zacietrzewiac, wystarczy po
    prostu zapytac.
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 13.07.07, 16:43
    > Smioglostopy, nie tylko jestes malo wiarogodny, ale po prostu SMIESZNY:

    o przeoczylem to;)
    chcialoby sie napisac, ze jestes strasznie arogancki, ale to po prostu wynik
    twojej ignorancji. szkoda, ze schodzimy do tego poziomu. choc moze tak musi
    byc? nie popieram strajku lekarzy :)

    > No wlasnie! CO TAKIEGO zrobila twoja zona, ze dostala bezzwrotny grant na
    > studia? Wystaczylo, ze byla przedszkolanka czy bufetowa? Musiala cos
    > zaoferowac sponsorowi, a nie podajesz ZADNYCH konkretow. Zona po prostu byla
    > zdolna???

    to staje sie powoli irytujace. czy tobie trzeba napisac cos 3 razy (bylo
    napisane 2) zebys zrozumial? w tym wypadku jednak powtorze:

    TAK, TAK, TAK...WYSTARCZY, ZE BYLA ZDOLNA (SREDNIA ZE STUDIOW W WARSZAWIE OK
    4.0, CZLONEK ORGANIZACJI STUDENKICH, DOSWIADCZENIE ZAWODOWE Z POLSKI +
    UMIEJETNOSC PRZELANIA TEGO NA PAPIER + ZDOBYCIE SIE NA WYSLANIE APLIKACJI). czy
    tym razem wystarczajaco jasno napisane? mam wkleic link jeszcze raz (tamten sie
    troche zle wkleil)???

    nie wspomnialem nic o bufetowej i przyjmuje to jako kolejny wyraz bezpodstawnej
    napastliwosci.

    szkoda, ze zamiast rzeczowej dyskusji stara sie ode mnie wyciagnac gdzie i za
    ile pracowalem? swoja droga, spotkalem kilka osob, ktore to pytanie zadaja
    zaraz po tym jak sie przedstawia;)
  • bugsior 13.07.07, 16:59
    > TAK, TAK, TAK...WYSTARCZY, ZE BYLA ZDOLNA (SREDNIA ZE STUDIOW W WARSZAWIE OK
    > 4.0, CZLONEK ORGANIZACJI STUDENKICH, DOSWIADCZENIE ZAWODOWE Z POLSKI +
    > UMIEJETNOSC PRZELANIA TEGO NA PAPIER + ZDOBYCIE SIE NA WYSLANIE APLIKACJI).

    Zgadza sie -- podobnie skonczylem studia w USA bazujac glownie na stypendiach
    merit-based i need-based. USA to piekny kraj w ktorym taki system dziala i jak
    sie chce to mozna znalezc wiele zrodej finansowania co w polaczeniu z pozyczka
    i dorywcza praca pozwalaja na w pelni samodzielne sfinansowanie studiow.


    > szkoda, ze zamiast rzeczowej dyskusji stara sie ode mnie wyciagnac gdzie i za
    > ile pracowalem? swoja droga, spotkalem kilka osob, ktore to pytanie zadaja
    > zaraz po tym jak sie przedstawia;)

    Tobie smiglostopy chcialem tylko powiedziec ze dobrze ze zyczliwie pomagasz i
    doradzasz forumowiczom -- bezinteresowna i konkretna informacja jest dzis na
    wage zlota.

    Pzdr.!

    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 13.07.07, 18:43
    > Tobie smiglostopy chcialem tylko powiedziec ze dobrze ze zyczliwie pomagasz i
    > doradzasz forumowiczom -- bezinteresowna i konkretna informacja jest dzis na
    > wage zlota.

    dzieki za wsparcie. moze przy odrobinie dobrej woli kazdy napisalby cos od
    siebie. widac, ze sporo osob studiowalo. takie info byloby bezcenne.

    pozwolmy zainteresowanym ocenic co z tego jest smieszne, co jest bzdura, a co
    moze sie przydac. ja wiem jak przebiega rekrutacja na studia prawnicze. doctor
    studiowal medycyne. pol-prawnik ksiegowosc. ty bugsior z tego co przeczytalem,
    chyba tez cos ciekawego studiujesz. mysle, ze warto byloby sie podzielic
    doswiadczeniami.

    moim zdaniem najlepiej zaczac od wyboru szkoly. jesli mamy dyplom prawa z
    polski sa dwie mozliwosci kontynuowania nauki w stanach: studia jd (3 letnie) i
    llm (1 roczne). dla tych osob, ktore beda mialy trudnosci z uzbieraniam ponad
    100k na studia jd, llm jest wspaniala mozliwoscia do relatynie taniej drogi do
    zostania adwokatem.

    skoncentruje sie moze najpierw na llm bo ta droge wybiera wiekszosc polskich
    studentow. jest to program podyplomowy. to znaczy, moga do niego przystapic ci,
    ktorzy juz maja dyplom prawa (np jd z usa, albo innego kraju. mgr z polski sie
    kwalifikuje).

    w zaleznosci od szkoly do skonczenia potrzebne jest nam od 24 do 27 kredytow co
    przeklada sie na 1-1.5 roku studiowania. warto wspomniec, ze aby przystapic do
    ny bar exam tzeba miec co najmniej 24 kredyty z "aba approved law school".
    wiekszosc amerykanskich szkol (i wszystkie z pierwszej 100tki) sie kwalifikuja,
    ale nie zaszkodzi potwierdzic.

    pierwszym i jednym z wazniejszych krokow powinien byc wybor szkoly. zwykle, ci
    co skonczyli proponuja wyselekcjonowac 6-10 potencjalnych uniwersytetow i po
    sprawdzeniu wymagan wyslac 6-8 aplikacji. nie wszedzie sie dostaniemy wiec
    warto miec tzw rezerwowa liste, zeby nie stracic roku do nastepnego "naboru".
    ja np. dostalem sie do 2 z 6 szkol. co ciekawe, odrzucilo mnie np. 90te w
    rankingu san diego, a dostalem sie do lepszych uniwersytetow. tak wiec nie ma
    regoly i nie oceniajmy sie zbyt nisko. warto mierzyc w najlepsze programy.
    nabor do szkol z pierwszej 10tki konczy sie zazwyczaj w okolicach grudnia-
    stycznia. "normalnie", okres rekrutacji to marzec-maj...

    nie bede dalej przynudzal. jesli pojawi sie jakiekolwiej zainteresowanie ze
    strony forumowiczow, postaram sie wiecej napisac.

  • ziemiowziety 13.07.07, 20:41
    jak sie ma dyplom prawa z zagranicy: dwuletnie JD (zagraniczny dyplom przelicza
    sie na rok studiow). Tak jest chyba na Northwestern University. Sprawdz to
    smiglostopy - jezeli zajmujesz sie doradzaniem na stale, powinienies miec
    obcykane wszystkie opcje
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 13.07.07, 21:00
    ziemiowziety napisał:

    > jak sie ma dyplom prawa z zagranicy: dwuletnie JD (zagraniczny dyplom
    przelicza
    > sie na rok studiow). Tak jest chyba na Northwestern University. Sprawdz to
    > smiglostopy - jezeli zajmujesz sie doradzaniem na stale, powinienies miec
    > obcykane wszystkie opcje

    to co piszesz jest bardzo interesujace. mam kilku znajomych, ktorzy studiowali
    na northwestern, nic nie wspominali o opcji zaliczania dwuletnich studiow jako
    dodatkowe kredyty. mozesz napisac cos wiecej? jak to wyglada w praktyce? ktore
    przedmioty sa zaliczane? prawdopodobnie to dyplom z ktoregos z panstw common
    law, wtedy na pewno jest latwiej.

    z regoly, szkoly nie sa skore do zaliczania kredytow (szczegolnie z systemu
    prawa cywilnego). wyjatkiem jast np. univ of florida, ktory ma umowe z UW. po
    skonczeniu szkoly prawa amerykanskiego w warszawie zaliczona zostaje czesc
    kredytow. do tego, kilku najlepszych studentow ma obnizone czesne (bodaj po
    stawkach rezydentow). inna szkola ktora znam jest indiana univ. ponoc od
    zeszlego roku tez maja podobna umowe. warto sprawdzic, czy rodzima uczelnia ma
    jakies kontakty z amerykanskimi uniwersytetami. moze sie okazac, ze zaplacimy
    troche mniej.

    p.s.
    juz dajcie spokoj z tym doradzaniem na stale i braniem pieniedzy;) po prostu
    sie wciagnalem w watek. o pilce potrafie pisac jeszcze wiecej, a nie jestem
    agentem zadnego z pilkarzy, ani dyrektorem sportowym;)
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 13.07.07, 23:44
    wow, super sprawa! niedawno musieli to wprowadzic. tak jak pisza sa nowatorami
    w tej dziedzinie, znasz inne szkoly z podobnym programem?
  • bugsior 14.07.07, 15:05
    > ty bugsior z tego co przeczytalem,
    > chyba tez cos ciekawego studiujesz. mysle, ze warto byloby sie podzielic
    > doswiadczeniami.

    Skonczylem ekonomie-matematyke i stosunki miedzynarodowe w USA wlasciwie tylko
    i wylacznie dzieki stypendium. Jesli chodzi o roznego rodzaju egzaminy i
    uprawnienia, nie ma tutaj wielkiej filozofii jak w przypadku medycyny, prawa,
    czy ksiegowosci -- innymi slowy nie ma zadnych egzaminow czy uprawnien do
    zdobywania ktore bylyby niezbedne do pracy w zawodzie.

    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -
  • Gość: Dosia IP: *.brnt.cable.ntl.com 13.07.07, 21:08
    > Tobie smiglostopy chcialem tylko powiedziec ze dobrze ze zyczliwie pomagasz i
    > doradzasz forumowiczom -- bezinteresowna i konkretna informacja jest dzis na
    > wage zlota.

    Ja rowniez nie moge sie nadziwic, jak to mozliwe, ze Smiglostopy jeszcze
    zachowuje cierpliwosc i z taka determinacja i kultura osobista odparowuje ataki.
    Nie wiem jaki interes maja pewne osobniki, zeby wpierac Smiglostopemu, ze to mu
    sie przydarzylo, to ino sen byl, a nie rzeczywistosc... Nie wiem jakich dowodow
    genialnosci, inteligencji i nieprawdopodobnego szczescia oczekuja od
    Smiglostopego, skoro on sam mowi, ze nie jest wyjatkowy.
    Smiglostopy. A ja mysle, ze jednak jestes wyjatkowy. Naprawde podziwiam Twoja
    cierpliwosc i kulture, bo mnie juz by cos trafilo. Szkoda, ze jeszcze wielu
    ludzi mysli wlasnie w kategoriach "niemozliwe to, niemozliwe tamto, na pewno
    jestes geniuszem, albo miales bogata ciotke w Ameryce". Fajnie, ze Ty ten
    stereotyp burzysz i pomagasz ludziom. Ja nawet zaluje, ze nie jestem prawnikiem ;)
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 13.07.07, 21:14
    bez przesady...maja troche racji;) znowu mi sie byk ortograficzny trafil :/
    walcze z tym, ale to jak walka z wiatrakami. chyba w koncu, po latach, bede
    musial ortograficzne regUlki na pamiec wyklepac. rozumiem, ze czytanie czegos
    takiego moze byc dla bardziej wrazliwych troche irytujace.
  • Gość: Dosia IP: *.brnt.cable.ntl.com 13.07.07, 21:19
    > Nigdy nie czytalem wiekszej bzdury: Jaki mlody Polak zarabia w UK tyle, ze
    > bedac niewykwalifikowanym pracownikiem (bo wciaz jeszcze nie jest prawnikiem)
    > moze odlozyc $30K/rocznie, a na cale studia musi odlozyc MINIMUM $120-140K?

    Nie znam sie na oplatach za studia w Stanach, ale Smiglostopy pisze o koszcie
    studiow podyplomowych w granicach 40 tys. dolcow (poprawcie jezeli sie myle).

    Nie sa to pieniadze nie do zdobycia. Oczywiscie nie kazdy je zarobi, ale tez nie
    jest tak, ze jest to kwota zawrotna.
    Przy obecnym slabym kursie dolara 40 tys. dolcow to nie cale 20 tys. funtow.
    Mysle, ze polowa tej kwoty to suma, ktora bez problemu mozna odlozyc przez rok
    pracujac w UK nawet w restauracji - to nawet nie tysiac funtow miesiecznie.
    Zatem wystarcza 2 lata pracy w UK aby wyjechac na studia do Stanow. Przez ten
    czas mozna pocwiczyc jezyk. Rzecz zatem do zrobienia. Kto ma lepsza prace odlozy
    wiecej, sprzeda Cinquecento (jak to zrobil Smiglostopy) i swiat stoi otworem.
    Poza tym, jezeli ktos ma plan to juz studiujac w Polsce moze zaczac odkladac
    potrzebna kwote. Przez piec lat mozna naprawde sporo uzbierac. Skromne 500 zl
    miesiecznie przez 5 lat to 30 tys zl - jakby nie bylo 10 tys. dolcow. A to juz
    cos. Bedac zdolnym studentem prawa mozna zalapac sie na dobrze platna posade w
    jednej z lepszych kancelarii.

    Zgadzam sie, ze piecioletnie studia za 150 tys. dolcow to inna broszka, wiec
    moze niech Doctor sie pochwali w jaki sposob tego dokonal. Mysle, ze wielu
    ludzi, przerazonych taka kwota, byloby wdziecznych za pare rad, jak dokonac tej
    sztuki.
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 13.07.07, 21:43
    >Zgadzam sie, ze piecioletnie studia za 150 tys. dolcow to inna broszka, wiec
    >moze niech Doctor sie pochwali w jaki sposob tego dokonal. Mysle, ze wielu
    >ludzi, przerazonych taka kwota, byloby wdziecznych za pare rad, jak dokonac tej
    >sztuki.

    Pisalem, ze NIE powtarzalem szkoly medycznej, gdyz w Ameryce nie jest to
    wymagane. JEDYNE za co placilem to podreczniki i egzaminy. Obce wyksztalcenie
    medyczne jest uznawane pod warunkiem zdania USMLE:
    >Popre moim przykladem: dostalem skromne stypendium, pracowalem 2 lata na
    >uniwersytecie w researchu. W tym czasie zaoszczedzilem JEDYNIE na ksiazki i
    >oplate egzaminow USMLE, aby nostryfikowac dyplom. Chwala Bogu, ze nie musialem
    >powtarzac szkoly medycznej, bo $30-40K/rocznie nie mialbym po prostu skad
    wziac.
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 13.07.07, 21:49
    > Pisalem, ze NIE powtarzalem szkoly medycznej, gdyz w Ameryce nie jest to
    > wymagane. JEDYNE za co placilem to podreczniki i egzaminy. Obce wyksztalcenie
    > medyczne jest uznawane pod warunkiem zdania USMLE:

    a jak sie nostryfikuje dyplom medyczny? jak sie dostales na "rezydenture"?
    slyszalem, ze z tym ostanim sa powazne klopoty dla nie-amerykanow.
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 13.07.07, 21:55
    >a jak sie nostryfikuje dyplom medyczny?
    Zdaje sie USMLE.

    >jak sie dostales na "rezydenture"?
    Po zdaniu USMLE wchodzi sie w NRMP.

    >slyszalem, ze z tym ostanim sa powazne klopoty dla nie-amerykanow.
    To b. zle slyszales. Bardzo zle.
  • d.o.s.i.a 13.07.07, 22:01
    >slyszalem, ze z tym ostanim sa powazne klopoty dla nie-amerykanow.
    > To b. zle slyszales. Bardzo zle.

    O, jak sie dobrze watek rozwija. Kolejna falszywa opinia zdementowana...
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 13.07.07, 22:13
    > O, jak sie dobrze watek rozwija. Kolejna falszywa opinia zdementowana...

    Z forum usmle.pl:
    "Kandydatów ubiegających się o miejsca w programach kojarzy z miejscami w
    programach system komputerowy NRMP (National Residency Matching Program),
    wyczerpująco opisany na stronach internetowych.
    Ponieważ ILOSC MIEJSC w programach jest WIEKSZA od ilości amerykańskich
    absolwentów, programy przyjmują obcokrajowców (zob. raporty NRMP). Stanowią oni
    1/4 wszystkich specjalizujących się w USA, a w niektórych stanach blisko 1/2
    (New York, New Jersey, Florida, Illinois). Najwięcej FMGs pochodzi z Azji (40%
    z 3 krajów: Indii, Pakistanu i Filipin). Polska jest poza pierwsza dwudziestką
    krajów, z których lekarze przyjeżdżają na szkolenia podyplomowe."

    Podaz miejsc jest wieksza niz popyt. Smiglostopy pisze zas mocne bzdury:
    >slyszalem, ze z tym ostanim sa powazne klopoty dla nie-amerykanow.
  • d.o.s.i.a 13.07.07, 22:30
    > Podaz miejsc jest wieksza niz popyt. Smiglostopy pisze zas mocne bzdury:
    > >slyszalem, ze z tym ostanim sa powazne klopoty dla nie-amerykanow.


    Po pierwsze napisal, ze slyszal, a nie ze wie napewno, po drugie nie jest
    lekarzem, wiec nie musi sie chyba specjalizowac w doradzaniu przyszlym lekarzom...?
    Po trzecie, od tego sluzy forum, zeby wymieniac sie informacjami i prostowac te
    nieprawdziwe.
    Po czwarte, wystarczy, ze sprostujesz nieprawdziwa informacje. Nie musisz sie
    oburzac, ani uzywac sformulowan typu "bzdury".
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 13.07.07, 22:44
    > Po czwarte, wystarczy, ze sprostujesz nieprawdziwa informacje. Nie musisz sie
    > oburzac, ani uzywac sformulowan typu "bzdury".

    Bo tak na mnie Dosiu nakrzyczalas, ze zaraz sie rozplacze zalosnie...
  • d.o.s.i.a 13.07.07, 22:59
    I tu sie mylisz. Bo nikogo nigdy bym nie zbila, ani nie wstawila do kata.
    Wiec mozesz juz z niego wyjsc...
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 13.07.07, 23:40
    > Ponieważ ILOSC MIEJSC w programach jest WIEKSZA od ilości amerykańskich
    > absolwentów, programy przyjmują obcokrajowców (zob. raporty NRMP).

    ponoc niektore specjalizacje lepiej robic w danych szpitalach i tam jest trudno
    sie dostac. moze o to chodzilo. cytuje "w wisconsin nie ma problemu" ;)

    jak dziala ten system doboru. wydaje sie to byc dosc ciekawe. mozesz napisac
    cos wiecej? ponoc jest to cos w rodzaju rankingu ze strony szpitala i lekarza,
    ktorzy wzajemnie sie dobieraja. czy to oznacza, ze mozna trafic gdziekolwiek?

    czy aby praktykowac w danym stanie trzeba w nim zdac egzamin (i czy jest taki
    sam), czy wystarczy jeden na cale stany?
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 14.07.07, 07:38
    >ponoc niektore specjalizacje lepiej robic w danych szpitalach i tam jest trudno
    >sie dostac. moze o to chodzilo.
    Zawsze sa lepsze/gorsze miejsca specjalizacyjne. Znane sa wielkie rankingi dla
    kazdej specjalizacji. Lepsze moze byc KSZTALCENIE rezydenta, praca, placa,
    lepiej ustawiane grafiki on-call, lepiej wyksztalcone pielegniarki, lepsza
    lekarska kadra nauczajaca... Lepsze beda szpitale Ivy League uniwersytetow
    od "szpitala na peryferiach" czy nawet szpitala w downtown Detroit lub Los
    Angeles. Oczywiscie, ze do najlepszych miejsc najtrudniej sie dostac.

    >jak dziala ten system doboru. wydaje sie to byc dosc ciekawe. mozesz napisac
    >cos wiecej? ponoc jest to cos w rodzaju rankingu ze strony szpitala i lekarza,
    > ktorzy wzajemnie sie dobieraja. czy to oznacza, ze mozna trafic gdziekolwiek?
    Nie trafiam gdziekolwiek, ale TYLKO w jedno z tych miejsc, gdzie aplikuje. Np.
    aplikuje do 10 programow rezydenckich. Po wszystkich interviews wiem jak tam
    bedzie wygladala moja praca i wydaje im moja ocene. Wchodzac w NRMP wprowadzam
    w komputer moj nr. USMLE i wybieram: 1st choice, 2nd choice... 10th choice.
    W tym samym czasie program rezydencki poznawszy mnie na interview daje mi tez
    ocene, czyli ich choice. Match polega na dobraniu 2 najwyzszych ocen kandydata
    i programu. Jednoczesnie moj wlasny 1st choice szpital nie musi mi dac wysokiej
    oceny. Moze mi taka ocene dac moj "3rd lub 5th choice". Wtedy dostaje sie tam,
    gdzie mnie najlepiej ocenili, choc ja sam moglem nie-najlepiej ocenic to miejsce

    > czy aby praktykowac w danym stanie trzeba w nim zdac egzamin (i czy jest taki
    > sam), czy wystarczy jeden na cale stany?
    Egzamin USMLE jest jeden. W pojedynczych stanach zdobywa sie zas licencje -
    paperwork, ktora nie ma nic wspolnego z egzaminami, ale z administracja. Tak
    jak z prawem jazdy: zdajesz w NYC, ale po przeprowadzce do Ohio musisz pojsc do
    Motor Vehicle Dept. by wydano ci nowa Ohio license - dokument administracyjny.
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 13.07.07, 22:16
    > >a jak sie nostryfikuje dyplom medyczny?
    > Zdaje sie USMLE.

    domyslam sie ze jest to jakis koncowy egzamin. czy posiadajac dyplom medyczny z
    jakiegokolwiek kraju mozesz do takiego egzaminu podejsc?

    > >jak sie dostales na "rezydenture"?
    > Po zdaniu USMLE wchodzi sie w NRMP.

    lekarze chyba bardziej sa zorientowani w tych skrotach. ok, nie mecze cie juz.

    > >slyszalem, ze z tym ostanim sa powazne klopoty dla nie-amerykanow.
    > To b. zle slyszales. Bardzo zle.

    noga mnie troche boli, chyba wczoraj naderwalem sobie miesien grajac w pilke.
    ze sluchem chyba wszysko w porzadku;)

    maz adwokat, ktora ze mna pracuje jest zagranicznym lekarzem. owa adwokat
    opowiadala mi, ze mial on klopot ze znalezieniem szpitala bo jest ograniczona
    ilosc miejsc i z pewnych wzgledow (nie wiem dokladnie o co chodzi, ale zwiazane
    jest to z finansowaniem) w pierwszej kolejnosci przyjmowani sa amerykanie.
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 13.07.07, 22:32
    >domyslam sie ze jest to jakis koncowy egzamin. czy posiadajac dyplom medyczny z
    >jakiegokolwiek kraju mozesz do takiego egzaminu podejsc?
    Do USMLE mozna podejsc z dyplomem kraju, ktory jest na liscie akceptowanej
    przez USMLE. Nie mozna podejsc z dyplomem "z jakiekolwiek kraju".

    USMLE (United States Medical Licensing Examination) licencjonuje lekarza, czyli
    jest odpowiednikiem twojego Bar Exam. Po zdaniu mamy prawo ubiegac sie o
    rezydenture, czyli aplikowac do NRMP. National Residency Matching Program is
    set up to match a program with a resident.
  • d.o.s.i.a 13.07.07, 21:59
    Dzieki za wyjasnienie. Zle przeczytalam Twoja wypowiedz.
  • pol-prawnik 15.07.07, 09:57
    Zgadza sie Doctor. Ogolnikii adresy do organizacji polonijnych.....
    Nie lubie, jak dzieci mowia mi na ty, jestem przed emerytura i nie lubie byc
    tykany przez dzieci w wieku moich wnukow.
    Ja skonczylem prawo dlatego, ze pracowala na mnie cala rodzina mojej zony +
    zona....dokladnie: zona i jej dwoch braci. Ja bylem ambitny i chcialem byc byc
    tax lawyer i zostalem. Pozniej byla zmiana:Ja zasuwalem jak dziki osiol + dwoch
    braci mojej zony a studiowala moja zona. Pozniej byla kolejna zmiana itd.

    Wszyscy sie wyksztalcilismy. Zarabiamy dobrze i mamy we krwi pomaganie sobie.
    To znaczy ja sie nauczylem od rodziny mojej zony. To sa Macedonczycy z bylej
    Jugoslawii: uparci, z programem na zycie. Dobrze trafilem i dobrze sie
    nauczylem. Skonczylem studia bez proszenia kogokolwiek o jalmuzne,wylacznie
    dzieki kooperacji rodzinnej. Nie bylo obijania sie, nie bylo udawania.
    Dzis jestesmy 3 prawnicy i jeden physioterapeuta. Kazdy ma juz dorosle ablo
    prawie dorosle dzieci i dobrze ustawione zycie.

    P.S
    Moj syn juz pare dni tmu pojechal juz 3 raz do Iraku, podobno na rok ale pewnie
    bedzie dluzej. Dlatego troche jestem rozdrazniony.
  • Gość: smiglostopy IP: *.nycmny.east.verizon.net 15.07.07, 19:49
    no i prosze...watek rozwija sie w dobrym kierunku;)

    obok zaproponowanych wczesniej mozliwosci sfinansowania studiow, mamy kolejna:
    wzenic sie w rodzine macedonska.

    idac ta droga zaproponuje chyba jeszcze pewniejszy sposob - mozna zostac
    czlonkiem rodu kennedy'ch (choc to akurat nie gwarantuje szybkiego zania
    egzaminu adwokackiego. niektorzy z rodu zdawali po 4 razy;).
  • Gość: witek IP: 207.134.85.* 16.07.07, 04:25
    Chyba lepsze wzenienie sie w dobra rodzine, niz chodzenie po prosbie do roznych
    organizacji????
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 16.07.07, 16:19
    Gość portalu: witek napisał(a):

    > Chyba lepsze wzenienie sie w dobra rodzine, niz chodzenie po prosbie do
    > roznych organizacji????

    oczywiscie. ja nawet posunal bym sie dalej i zaryzykowal stwierdzenie, ze
    mercedes jest lepszy od bmw, wielkanoc jest lepsza od bozego narodzenia, ty
    jestes lepszy ode mnie...

  • Gość: witek IP: 207.134.87.* 19.07.07, 01:34
    Widze kolego, ze masz o sobie wyjatkowo dobre mniemanie. Radze troche
    zastopowac, bo moze sie okazac, ze ci ktos tak utrze nosa, ze bedziesz to
    wspominal do konca zycia. Nie ma co sie przechwalac, ze jakas tam organizacja
    cos ci tam dala za darmo, gdzies cos tam zalatwiles itd. To o niczym innym nie
    swiadczy jak o tandecie ludzkiej...no i o zaradnosci oczywiscie. Ile ty jestes
    latek w tym USA?

    A czy ja jestem lepszy od ciebie pomysl i sam ocen.
    studia:
    Szkola Wawelberga & Rotwanda (do 51 roku tak nazywala sie Politechnika
    Warszawska)
    Ecole Politechniquede Mons (Belgia)
    McGill University, Montreal (Kanada)
    Rice University, Huston (USA)

    Nigdy nie wzialem z ani grosza zapomogi z zadnej organizacji, inna sprawa, ze
    mialem i mam bardzo szczodra rodzine, ktora zawsze pomagala mi w moich
    naukowych przedsiewzieciach naukowych.


  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 19.07.07, 17:33
    ...a ja widze kolego, ze nie dosc, ze nie potrafisz obronic nie do konca
    przemyslanej tezy, to uciekasz sie do bardzo tanich chwytow. wiekszosc tego co
    piszesz to populistyczny belkot. nie chce mi sie wierzyc, ze po tak starannej
    edukacji nie potrafisz wyciagac logicznych wnioskow...

    dziwie sie ze zarzucasz mi "wysokie o sobie mniemanie". do tej pory to ty
    pisales, ze skonczenie studiow graniczy niemal z cudem i nie warto nawet sie
    starac. co znamienne, sam jak twierdzisz, studia skonczyles! kto tu ma o sobie
    wysokie mniemanie?

    chcialbym rozmawiac z toba normalnie, ale widze, ze jedyne co masz do
    zaoferowania to swoj wiek i szkoly jakie skonczyles. jesli to wszystko
    przekladaloby sie na sens tego co piszesz bylo by wspaniale.

    czekam na jakies sensowne wytlumaczenie wyzszosci samofinansowania studiow (tak
    jak ja to zrobilem...) nad stypendium. do tego czasu z mojej strony eot bo nie
    chce mi sie marnowac tuszu na klawiaturze wdajac sie w bezsensowne przepychanki.
  • Gość: witek IP: 207.134.85.* 19.07.07, 21:07
    O jakiej tezie teraz mowimy? O tym, ze studia prawnicze w USA duzo kosztuja?
    Ano duzo kosztuja. Nie sa darmowe, to prawda. Mozna to sprawdzic wchodzac na
    jakakolwiek strone internetowa dowolnego uniwersytetu. Nie jest tez rzecza
    codzienna cwaniaczek chodzacy po prosbie po roznych organizacjach a pozniej
    opowiadajacy na necie, jak to latwo skonczyc studia prawnicze za darmo w USA.

    Skoro tak latwo powinien pan napisac co i jak robic, wtedy inni z tego
    skorzystaja ale skoro pan nie pisze ale za to wychwala sie, to naraza sie pan
    na posmiewisko innych.

    >dziwie sie ze zarzucasz mi "wysokie o sobie mniemanie". do tej pory to ty
    pisales, ze skonczenie studiow graniczy niemal z cudem i nie warto nawet sie
    starac. co znamienne, sam jak twierdzisz, studia skonczyles! kto tu ma o sobie
    wysokie mniemanie?<

    Radze siebie przeczytac kilkakrotnie... moze zrozumie pan co w tym nie gra.

    Nikt tu z dyskutujacych nie kwestionuje tego, ze studia mozna skonczyc, nie
    jest to cud jak sie ma odrobine inteligencji, powtarzam odrobine( wystarczy
    popatrzec na ciebie!). Caly problem polega jednak w wypadku emigrantow na
    spawach finansowych. Kazdy doskonale o tym wie. A nie kazdy z emigrantow
    polskich jest super-cwaniaczkiem jak ty.
    Ja studia skonczylem dlatego, ze mam dosc uprzywilejowana rodzine, ktora podala
    mi reke w Belgii i zajela sie mna. I tyle, na cala reszte zapracowalem sam bez
    ogladania sie na organizacje charytatywne.

    Demagog pan jestes i to w bardzo zlym guscie, a na dodatek nerwowy. Zaden z
    pana bedzie adwokat skoro nie potrafi pan dyskutowac, przeinacza prawde i nie
    laczy logicznie faktow.
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 19.07.07, 22:52
    > O jakiej tezie teraz mowimy?

    no stary, jesli nie wiesz o czym mowimy...to o czym my rozmawiamy?
    zdaje sobie sprawe, ze niektorym ciezko moze byc ogarnac watek ponad 50
    postowy. dodatkowo, sprawe komlikuje dlugosc wypowiedzi. to jest zrozumiale.
    nie widze jednak powodu, zeby wdawac sie w dyskusje nie bedac do konca
    zorientowanym o co chodzi.

    co dziwniejsze, to ty wysunales niezrozumiala dla mnie teze i pograzasz sie
    dalej.

    > Nie jest tez rzecza
    > codzienna cwaniaczek chodzacy po prosbie po roznych organizacjach a pozniej
    > opowiadajacy na necie, jak to latwo skonczyc studia prawnicze za darmo w USA.

    rozumiem, ze ten cwaniaczek to ja. jak na zupelny brak zrozumienia tematu
    dyskusji, nie jest to taki najgorszy epitet. zastanawia mnie tylko fragment o
    rozpowiadaniu na necie o tym "jak mozna latwo skonczyc studia za darmo".
    skladam to na karb twojego wieku. moja babcia tez czasem myli seriale z
    rzeczywistoscia.

    > Skoro tak latwo powinien pan napisac co i jak robic, wtedy inni z tego
    > skorzystaja ale skoro pan nie pisze ale za to wychwala sie, to naraza sie pan
    > na posmiewisko innych.

    napisac po raz czwarty w jednym zdaniu, zebys w koncu przeczytal? mysle, ze jak
    ktos jest zainteresowany studiowaniem, a nie wypisywaniem jakie szkoly skonczyl
    poradzi sobie z tym co zostalo wczesniej napisane.

    > Radze siebie przeczytac kilkakrotnie... moze zrozumie pan co w tym nie gra.

    mistrz.

    > Nikt tu z dyskutujacych nie kwestionuje tego, ze studia mozna skonczyc, nie
    > jest to cud jak sie ma odrobine inteligencji, powtarzam odrobine( wystarczy
    > popatrzec na ciebie!).

    nie wypada mi z tym dyskutowac. jedyna w miare obiektywna ocena mojej
    inteligencji bylby wynik jakiegos standardowego testu. jak mniemam, nie masz do
    takiego wyniku dostepu wiec jak wiekszosc z tego co piszesz jest to kolejny
    belkot. dodatkowo, widzac chwiejnosc swoich tez i absolutny brak argumentow
    probujesz odwrocic kota ogonem.

    szokujace jest to, ze po kilku dniach wymiany zdan, o sposobie finansowania
    studiow piszesz dokladnie to co ja i starasz sie (wplatajac w miedzyczasie
    aroganckie wyzwiska) z tym dyskutowac:) mam nadzieje, ze chociaz nie bijesz sie
    z wlasna reka...

    > Caly problem polega jednak w wypadku emigrantow na
    > spawach finansowych. Kazdy doskonale o tym wie. A nie kazdy z emigrantow
    > polskich jest super-cwaniaczkiem jak ty.

    teraz sie zupelnie zaplatales...

    na domiar zlego nazywasz najzdolniejsza czesc studentow cwaniakami. po raz
    kolejny wychodzi twoja ignorancja. proponuje skorzystac z jakiegokolwiek linku
    na temat stypendiow, moze dotrze do ciebie, ze aby je dostac trzeba wykazac sie
    ponadprzecietnymi zdolnosciami w danej dziedzinie.

    po czesci jednak rozumiem twoj strach przed programami stypendialnymi. ja tez
    bym sie nie porywal na walke z tysonem. trzeba mierzyc sily na zamiary.

    > Ja studia skonczylem dlatego, ze mam dosc uprzywilejowana rodzine, ktora
    > podala mi reke w Belgii i zajela sie mna. I tyle, na cala reszte zapracowalem
    > sam bez ogladania sie na organizacje charytatywne.

    gratulacje, ale to juz piszesz drugi raz. uwierz mi. do wiekszosci trafilo za
    pierwszym razem.

    uwazasz, ze ten sposob jest lepszy, ok. napisz jeszcze dlaczego i bedzie
    wszystko jasne.

    > Demagog pan jestes i to w bardzo zlym guscie, a na dodatek nerwowy.

    wiem, ze chciales sie odgryzc. musialo zabolec;) szkoda, ze jak zwykle trafiles
    kula w plot.

    > Zaden z
    > pana bedzie adwokat skoro nie potrafi pan dyskutowac, przeinacza prawde i nie
    > laczy logicznie faktow.

    zenujaca riposta. pisales, pisales i jedyne co z tego wyszlo to stek bredni i
    oszczertw. naprawde bede konczyc bo nic ciekawego (oprocz faktu, ze rodzina
    zaplacila za twoje studia) sie od ciebie nie dowiem. ba, nawet nie potrafisz
    odpowiedziec na proste pytanie. mowi sie, ze nie ma szans w dyskusji z
    czlowiekiem uzywajacym nie logicznych argumentow (albo zadnych) bo najpierw
    sprowadzi cie do swojego poziomu, a pozniej zniszczy doswiadczeniem...

    ...aha, dzis sie dowiedzialem, ze 25 lipca mam zaprzysiezenie:)
  • zpustynii 23.07.07, 02:46
    Poszol won do Pierdziszewa gnoju jeden, prawnik sie znalazl od siedmiu bolesci.
    Nowojorski prawnik- nie potrafi nie tylko dyskutowac na necie ale jeszcze ludzi
    obraza gnojek jeden. Mlodziak sie znalazl, poczekaj, bedziesz i ty stary.

    Chocbys nie wiem jakie dyplomy porobil dupku to tak bedziesz zwyklym dziadem,
    ktory siedzi pod polskim kosciolem z czapka w rece i prosi. Jak ty myslisz, czy
    jest jakas roznica miedzy takim siedzacym prod kosciolem dziadem a toba? Nie ma
    zadnej! Ty tez po prosbie chodzisz, bos taki nowoczesny dziad. Ale raz dziad
    cale zycie dziad. Sloma z butow nawet w NYC wylazi.

    Poszol won i nie obrazac tu ludzi gnojku jeden!
  • Gość: Kacze Bajdy IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 16.07.07, 21:28
    Wciaz nie moge zrozumiec skad w niektorych ludziach piszacych na tym forum
    bierze sie tyle zolci i tyle agresywnosci? Czyzby to ci, ktorym
    ze studiami cos nie wyszlo??
  • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 12.07.07, 16:59
    > Pisze pan ogolnikami, nic nie wyjasnia i malo sie rozni od tej tu dyzurnej
    > Dosi.

    napisze to jeszcze raz. jesli dostane konkretne pytanie, postaram sie udzielic
    jak najbardziej konkretnej odpowiedzi. na poczatek proponuje rzucic okiem na
    ranking szkol podany we wczesniejszym poscie. sa tam linki do stron
    uniwersytetow. od tego nalezy zaczac przygotowania. ja wybralem 6-8 szkol,
    dokladnie sprawdzilem jakie maja wymagania i ile kosztuja studia. jesli wtedy
    pojawia sie jakies pytania to z mila checia podpowiem co ja zrobilem w podobnej
    sytuacji.

    porownanie do dosi przyjmuje jako komplement. wydaje sie ona byc bardzo mila
    osoba:)
  • pol-prawnik 12.07.07, 04:20
    Masz racje Doctor.

    Cala ta dyskusja jest jednak zupelnie czcza, poniewaz delikwenci nie posiadaja
    i nie zanosi sie na to aby posiedli amerykanskie papiery .....legalne.
    Wiec po co to powiadanie,ze mozna studiowac w USA itd.
    First things first. Przyjezdzcie do USA z zielona karta a pozniej pogadamy, na
    razie nie ma o czym.

    Przy pobycie legalnym istnieje mozliwosc skonczenia jakiejs pomnijszej szkoly
    czy uniwersytetu zakladam oczywiscie, ze osoba jest wyjatkowo zdolna i
    zdeterminowana i jest w stanie zupelnie poswiecic 3-4 lata zycia. Dokladnie.
    Studiowanie w USA to codzienne zasuwanie rano w pracy wieczorami w szkole a
    nocami uczenie sie. Nie kazdy jest to w stanie wytrzymac a biorac pod uwage
    pracowitosc Polakow generalnie, to bardzo rzadka opcja w tym narodzie, chociaz
    zdarza sie.

    Oczywiscie mozna studiowac w USA jezeli sie jest milionerem. Ale wtedy tak czy
    inaczej zycie jest zupelnie latwiejsze. Dzieci milionerow nie marza o karierze
    naukowcow ...zwlaszcza polskich milionerow. Bo w Ameryce czesto sie zdarza, ze
    duze pieniadze poparte tez sa normalnymi dziecmi, ktore zyja jak Pan Bog
    przykazal.
  • Gość: smiglostopy IP: *.nycmny.east.verizon.net 12.07.07, 05:18
    > Cala ta dyskusja jest jednak zupelnie czcza, poniewaz delikwenci nie
    posiadaja
    > i nie zanosi sie na to aby posiedli amerykanskie papiery .....legalne.

    pomocna, ale w zadnym razie nie konieczna rzecz. po przyjeciu na uczelnie kazdy
    dostaje wize studencka. klopot moze sie pojawic w przypadku przegapienia daty
    wygasniecia wizy.

    > Przy pobycie legalnym istnieje mozliwosc skonczenia jakiejs pomnijszej szkoly
    > czy uniwersytetu zakladam oczywiscie, ze osoba jest wyjatkowo zdolna i
    > zdeterminowana i jest w stanie zupelnie poswiecic 3-4 lata zycia.

    naprawde przykro mi, ze jest taka mala wiara w narodzie. jesli to co napisalem
    wydaje sie byc malo wiarygodne, proponuje skontaktowac sie z jakakolwiek
    organizacja studencka w stanach. wiele osob konczy bardzo dobre szkoly nie
    bedac milionerami. dosc powiedziec, ze na kursie przygotowawczym do egzaminu
    adwokackiego w zeszlym roku, byly dwie dziewczyny z polski (zreszta moje
    wczesniejsze znajome), a to tylko jeden kierunek.
  • Gość: Joca IP: 89.125.98.* 13.07.07, 01:51
    witam ,
    od jakiegos czasu zagladam na to forum w poszukiwaniu informacji na temat
    studiowania w USA.Ciesze sie, ze natknelam sie na Twoje posty Smiglowy.

    Zamierzam aplikowac na studia podyplomowe w USA w 2009r , wybralam juz
    programy i skontaktowalam sie z uniwersytami. We wrzesniu bede zdawac GRE i
    TOEFL. W miedzy czasie przygotowuje inne papiery potrzbne do aplikowania.

    Wszystkie informacje o studiach posiadam z amerykanskich zrodel a przyznam
    szczerze, ze przydalyby mi sie info o doswiadczeniach Polakow studiujacych w
    Stanch.
    Jednak nie latwo znalezc osoby, ktore udzilaja obiektywnych i rzeczowych
    informacji popartych doswiadczeniem. Dlatego tez z wiekszym zainteresowaniem
    czytalam twoje posty Smiglowy.

    Ciekawe jest to co piszesz na temat studiownia w Stanch. Czy mozesz podac
    swoj kontakt na e-maila w razie gdybym miala pytania w sprawie mojej aplikacji.

    pozdrawiam,
  • Gość: Joca IP: 89.125.98.* 13.07.07, 01:54
    Sorry za blad mialam na mysli Smiglostopy
    pzdr
  • Gość: smiglostopy IP: *.nycmny.east.verizon.net 13.07.07, 03:45
    a juz myslalem, ze sie ze mnie nabijasz;)

    jak masz jakies pytania to najlepiej pisz na forum. jesli to cos tajnego:
    smiglostopy@op.pl
  • Gość: joca IP: 89.125.98.* 14.07.07, 13:07
    dzieki ... nie mam nic "tajnego" zeby ci wyslac ;) pytam sie o maila bo
    wspominales, w ktoryms z postow, ze bedziesz mial egazamin BAR we wrzesniu i
    zapewne nie bedziesz mial czasu zagladac na to forum.

    pzdr
  • Gość: smiglostopy IP: *.nycmny.east.verizon.net 14.07.07, 18:34
    bar juz zdalem. egzaminy w ny sa w lutym i lipcu. ja zdalem lipiec 2006. wyniki
    sa okolo listopada. po tym, musisz wyslac aplikacje o przyjecie do bar i po
    kilku nastepnych miesiacach zaproszony jestes na rozmowe przed komisja etyki.
    ta rozmowe zaliczylem w maju. w miedzyczasie musisz jeszcze zdac egzamin z
    etyki zawodowej (mpre). teraz zostaje mi tylko przysiega, ktora mialem nadzieje
    miec w lipcu, ale niestety bede mial dopiero we wrzesniu...
  • Gość: Joca IP: 89.125.98.* 15.07.07, 00:21
    "dzis sie dowiedzialem, ze przysiege adwokacka bede mial dopiero we wrzesniu.
    zostaje wiec jeszcze troche czasu na pisanie na forach,"
    Faktycznie to byla przysiega ....

    Skupilam sie bardziej na czasie niz na fakcie zdania przez ciebie egzaminu.
    Korzystajac z tego,ze do wrzesnia mozna bedzie cie widziec na tym forum
    zaczne juz teraz zadawac pytania;)

    Do tej pory wybralam 4 uczelnie, ktore tak napawde mnie interesyja ze wzgledu
    na program jaki oferuja i lokalizacje. Wspomne, ze chce kontynuowac studia
    Architektury i projektowania Urbanistycznego. Kompletnie inny kierunek niz ty
    wybrales ale mysle, ze niektore problemy sa te same albo chociaz podobne np
    listy rekomendacyjne.

    Moze zdziwi Cie to, ze dla mnie najwiekszym problemem w calym procesie
    aplikacyjnym jest zdobycie dobrych Listow rekomendacyjnych.
    Uczelnie , do ktorych chce aplikowac wymagaja 3 listy i 2 z nich powinny byc
    od wykladowcow uniwersyteckich. Studia skonczylam 6 lat temu i nie mam kontaktu
    np z moim promotorem. Tez nie kazdmu sie chce wysylac np 6 listow
    rekomendacyjnych w przypadku gdy wybiore 6 uczelni (to jest Europa). W jaki
    sposob ty poradziles sobie z tym problemem i co bys mi doradzil?
  • Gość: smiglostopy IP: *.nycmny.east.verizon.net 15.07.07, 05:32
    > Moze zdziwi Cie to, ze dla mnie najwiekszym problemem w calym procesie
    > aplikacyjnym jest zdobycie dobrych Listow rekomendacyjnych.
    > Uczelnie , do ktorych chce aplikowac wymagaja 3 listy i 2 z nich powinny byc
    > od wykladowcow uniwersyteckich. Studia skonczylam 6 lat temu i nie mam
    > kontaktu np z moim promotorem. Tez nie kazdmu sie chce wysylac np 6 listow
    > rekomendacyjnych w przypadku gdy wybiore 6 uczelni (to jest Europa). W jaki
    > sposob ty poradziles sobie z tym problemem i co bys mi doradzil?

    wcale mnie nie dziwi twoj problem. bylem w podobnej sytuacji. ja rozwiazalem to
    w ten sposob, ze poprosilem kogos z rodziny, aby poszedl na uczelnie i zapytal
    profesorow czy nie napisaliby rekomendacji (podczas skladania aplikacji bylem
    juz w stanach). oczywiscie wiazalo sie to z kilkugodzinnym czekaniem przed
    gabinetem w czasie dyzuru.

    okazalo sie, ze listy moga podpisac, ale nie napisac;) tak wiec musialem
    napisac je sam (!) i wyslac rodzinie. profesorowie wydrukowali ja na papierze
    uczelnianym, opieczetowali i wyslali bezposrednio do szkoly. mysle, ze nie
    powinnas miec problemu z dostaniem 6 kopii tego samego listu.

    ja nie musialem miec listu od promotora. po prostu wybralem osoby, o ktorych
    wiedzialem, ze beda sprawiac najmniej klopotu;) i tak zaden z nich mnie nie
    pamietal (ponad 1000 osob na roku)... jesli beda chcieli cie sprawdzic to
    sekretariat wyciagnie teczke, zeby zweryfikowac czy rzeczywiscie studiowalas.
  • dis_and_dat_kid 15.07.07, 05:49
    skad ja to znam, eh
    --
    sine ira et studio
  • dis_and_dat_kid 15.07.07, 05:50
    dodam ze z osobistego doswiadczenia, zeby nie stwarzac niedomowien ktore moga
    byc dowolnie zinterpretowane

    --
    Certainty?
    In this world nothing is certain but God and the United States
  • Gość: joca IP: *.dhcp-ripwave.irishbroadband.ie 18.07.07, 21:18
    Dzieki za odp ,ja tez nie musze miec listu od promotora wspomnialam o
    promotorze bo ten chyba najlepiej bedzie mnie i moja prace pamietal i wtedy
    latwiej nawiazac kontakt ...no nic mam juz pomysl jak je zdobyc b. mi pomogles
    pzdr
  • Gość: Kacze Bajdy IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 16.07.07, 21:39
    Szanowny "pol-prawniku"... Otoz wiekszosc, zdecydowana wieksosc ludzi, ktorzy
    przyjezdzaja do USA studiowac NIE posiada "zielonej karty". Sa specjalne wizy
    dla studentow (np. F, czy J) ale... widac, ze "pol-prawnik" nie ma o tym
    (zielonego nawet) pojecia!
  • Gość: Kacze Bajdy IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 16.07.07, 21:17
    Opowiadasz bajeczki "Doctorze"... Stypendia, czy granty mozna takze dostac (w
    USA) studiujac kierunki, nazwijmy to "humanistyczne". Mozna tez miec uznane
    kredyty z Polski w zakresie "humanities"!

    P.S. Osobiscie znam osoby z Polski, ktore w USA ukonczyly, np. bibliotekarstwo
    oraz socjologie.
  • dis_and_dat_kid 17.07.07, 07:48
    post wiele wyjasnia,

    moze niekoniecznie to co autor wyjasnic zamierzal

    --
    Certainty?
    In this world nothing is certain but God and the United States
  • piss.doff 19.07.07, 01:40
    bardzo wiele, np mnie. Zyjac od lat w USA dowiedzialem sie ze ,oze istniec
    kierunek 'bibliotekarstwo' i ze nawet ktos takie cos osmielil sie studiowac.
  • dis_and_dat_kid 19.07.07, 06:30
    powaga Piss.doff,

    myslisz ze ci goscie ktorzy przerzucaja tomiska w Bibliotece Kongresu studiowali
    botanike?

    --
    The boy has never wept, nor dashed a thousand kim
  • ziemiowziety 21.07.07, 09:05
    nie medrkuj tak zawziecie, jezeli Twoja wiedza jest tak limitowana. Studia w
    "library science" sa calkiem szacowne. Daja niezly zawod, choc mami Cie tylko
    zileony kolor banknotow, to pewnie tego nie zauwazasz.
    I jeszcze choc to juz do kogos innego, to wcale nie sa studia humanistyczne, ich
    istota polega na przygotowaniu do zarzadzania i organizacji udistepniania
    informacji.
  • zpustynii 23.07.07, 02:48
  • piss.doff 19.07.07, 01:39
    Chcesz wyjsc za maz? Jezeli tak to sluze swoja kandydatura i biletem wjazdowym
    do raju.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka