Dodaj do ulubionych

pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie

26.08.08, 22:17
Jestem od tygodnia w Warszawie i jutro juz lece do Londynu ...
i dalej do domu.

Pobyt prawie dziesieciodniowy.... to i tak za dlugo oraz za duzo
wrazen....
ale jakos dzieki najblizszej rodzinie wytrzymuje.

Polska, Warszawa to juz nie na nasze nerwy.
Styl zycia na "wariata" to juz ponad nasze sily oraz nerwy.
Tak wysoko podniesionej "andrealiny" jaka sobie stawarzaja kazdego
dnia rodacy BEZ POWODU- chyba malo gdzie sie spotka.

Powracajac do poprzedniej kiedys prowadzonej dyskusji na temat
Warszawy-
to z perspektywy innych stolic...
Warszawa to mala prowincjonalna miescina z "pretensjami"...
nie mniej duzo widzimy bardzo pozytywnych zmian.

I tak:
Starowka, Krakowskie Przedmiescie ladnie odnowione....
ale wydaje mi sie, ze za dwa lata bedzie trzeba na nowo dokonac
GENRALNEGO REMONTU, tak jak to sie robi w Polsce...
przy wszelkich pracach publicznych.

Po godzinie 21:30 - miasto zamiera, gasnie i cisza na ulicach..
Warszawa juz spi !

Ulice- pelno samochodow, ulice zatkane, miasto dusi sie w ruchu
samochodowym.
Duza ilosc dobrze rozwiazanych drog przelotowych przez srodek miasta-
nie mniej korki.
Wine klade na zla synchronizacje swiatel oraz jednak duza ilosc
dalej niesprawnych pojazdow....oraz brak umiejetnosci prowadzenia...
fantazja kierowcy a umiejetnosc to dwie odmienne sprawy
kiedy jest mowa o prowadzeniu samochodu.

I najwazniejsze!
Ludzie zaczynaja byc bardzo uprzejmi.
Slyszy sie dziekuje i prosze.
Kierowcy sa uprzejmi dla siebie.
Rodacy zrozumieli, iz przepisy drogowe to ulatwienie,
a nie "stampede" z pod swiatel:)))
Oczywiscie znajdzie sie jakis "kawalerzysta" za kierownica- ale to
juz odosobniony wypadek..a jeszcze 3 lata temu to byla tragedia pod
tym wzgledem na krajowych drogach.

Zycie na codzien?

Holendarnie DROGIE, dla przecietnego rodaka.

Nasz amerykanski dolar czy to praktycznie DWA PLN zloty.
Co to znaczy?
Ze 100.00 dolarow wymienionych na 200 zloty znika w ciagu kilku
minut na nic.
Doslownmie na nic.
Kupilismy juz ponad 25 kg ksiazek (bo tak musimy liczyc-gdyz
wysylamy poczta)
za ponad 1300.00 PLN zlotych.
Przecietna dobra ksiazka kosztuje ponad 40 zloty (20 USD)..a jedna
paczka ktora wazyla 16.5 kg wysylka kosztowala 175 zlotych!!
Kupujemy tylko wydawnictwa krajowe
(wolimy czytac oryginal niz tlumaczenia), wybor raczej b. dobry,

ale trzeba szukac, gdyz nie wszystko mozna dostac w jednej ksiegarni.

Zywnosc b. droga w stosunku do miejscowych-krajowych zarobkow..
i ludzie jedza b. duzo...
My tak duzo nie umiemy jesc...zreszta widac to po ulicy Wartszawy.
Wiekszosc kobiet - to otyle osoby...nawet stosunkowo mlode
(okolo 60 lat) uzywa ...LASKI!!!
Kobiety chodza kiwajac sie jak kaczki---
czyli daleko posunieta osteroporoza...

Kobiety zaslaniaja swoje nogi ubierajac w dlugie spodnice-
dziwny to widok w okresie lentim przy duzych upalach
jakie panuja w Warszawie!!!

Mezczyzni - ogolnie zaniedbani..malo kto jest wysportowany...
Duzo, b. duzo placzy ...i zeby ludzie maja okrutne!

Mlodych nie widzi sie, gdyz pracuja w pracy lub sa obecnie na
urlopach...

Duzo rozmawiamy z ludzmi spotkanymi na ulicy...
poprostu zaczepiam i rozmawiam...

Mentalnosc to nie dla nas..nie do przyjecia...
truja o jakis "farmazonach" patriotycznych...
kiedy na ich oczach robia im na kazdym kroku pranie mozgu
i kazdy na swoja mode ciagnie w swoja strone.

Tak jak bylo za czasow PRL-u z przed 40 laty
tak i dzisiaj obecnie w 2008 roku.
Moze zlotowka mocno stoi w stosunku do dolara...
ale dalej jest to pieniadz bez wartosci w stosunku do zarobkow
krajowych oraz kupowanych towarow...
nie mowiac juz jakosci uslug czy tez innych serwisow.

Czyli...dla przykladu:
w 1970 roku kiedy wyjechalem z kraju-
kiedy to moja ostatnia pensja byla rowna wartosci okolo 600 litrow
benzyny. (litr 5 zloty).
Dzisiaj prawie to samo zarabia przecietny rodak!

Uwazam, iz benzyna jest najlepszym przelicznikiem.
Obecnie srednia pensja krajowa wynosi podobno 2500 lub 3000
zlotych.
Litr benzyny lub oleju napedowego okolo 4.7 zl .
Wielu napotkanych mowi, ze pracuja po 12 godzin -
gdyz musza byc w 100% dyspozycyjni dla prywatnego pracodawcy.
Prawo pracy - taka koncepcja trudna jest dla zrozumienia.
Czyli - NIC SIE NIE ZMIENILO!!

Uwazam, ze srednia pensja w Polsce,
aby zyc NORMALNIE oraz liczyc na USTABILIZOWANE codzienne zycie
(tak jak zyje sie w USA)
nalezy zarabiac minimum 15 000.00 zloty miesiecznie!!!

Takie sa realia krajowe..
Jednym slowem...tylko jeszcze nam zostalo doslownie 22 godziny od
wylotu do powrotu to zycia w normalnym swiecie.

Jest rowniez wielu, ktorzy zyja na poziomie "super duper' i
zarabiaja POTEZNE SUMY.
Sa to ludzie z GLOWA NA KARKU, Z POLOTEM I WIZJA, MAJA WSPANIALA
SMYKALKE DO BUSINESSU.
Pracuja ciezko i uczciwie placa podatki!

Jest ich duzo - bo widzi sie ich na okolo...
rowniez z takimi rozmawiam i chetnie dziela sie swoimi uwagami,
obserwacjami!
Poznalem mnostwo takich wlasnie ludzi oraz ich srodowiska.

Wszyscy pracuja bardzo ciezko.

Nerwy oraz andrealina podniesiona do niewiarygodnego poziomu.
Pokonywanie idiotycznej biurokracji w prowadzeniu busnessu wprost
zapawa na satyre...
oraz zycie w kraju BEZPRAWIA czy tez "widzi mi sie" skorpumpowanych
urzednikow... stawia wszystko do groy nogami!..
ale dla przecietnego rodaka to wyglada jako NORMALNE ZYCIE!

Natomiast ja inaczej widze sprawy krajowe w Polsce po krotkim
pobycie w Warszawie!

Widze to jako rozkladanie Polski od srodka.
Zalezy obcym sluzbom, aby Polske udupic, sklocic.
Ludzi zniechecic do wszelkiej inicjatywy i zrobic im "papke" z
mozgu..
ale najbardziej to smutne, ze to widac z rozmow z ludzmi,
ktorzy nawet nie zdaja sobie sprawy co wokol sie nich dzieje...
Czy to beda ksieza, "patriotyczni" oraz bogobojni sluchacze Radio
Maryja prowadzonego przez "ksiedza Dyrektora:))))
czy tez ludzie o niby "szerokich" horyzontach"...
Spotkalem kilka osob naprawde swialtych, znaiepokojonych w podobny
sposob jak obserwuja i widze...ale to GARSTKA!

Ludzie naprawde z inicjatywa nie chca sie pchac na stolki...
i zajmuja sie swoimi businessowymi sprawami.
... dlatego tyle jest nie-udaczniakow
( czytaj - chetnych/latwych na branie bialych kopert) w urzedach...

To tyle na dzien dzisiejszy ...takie sa moje obserwacje...
Czesto zadaja napotkani znajomi czy chcielibysmy powrocic do
kraju???? :)))

Zmeczeni jestesmy tym pobytem...
ale co pewien czas nalezy powrac do...korzeni:)))
sam nie rozumiem po co mi potrzebny jest ten masochizm!

Juz wiele razy nasze dzieci po kazdym powrocie z krotkich wizyt w
Polsce czy tez w Europie zawsze nam dziekuja za stworzenie im
zycia na ternei Ameryki Polnocnej!


To tyle na dzisiaj....dobranoc

Obserwuj wątek
    • Gość: hmmmm Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie IP: *.pools.arcor-ip.net 27.08.08, 09:48
      Fajne podsumowanie. Tez nie wiem skad ten masochizm sie u mnie
      bierze. Czeka mnie niebawem tez 2 tygodnie mocnych wrazen. Tak raz
      na dwa lata sobie funduje. Jest cos niebezpiecznego w tych pobytach,
      czego w ciagu tygodnia moze nie chwytasz. Noooo po 2 tygodniach
      zaczyna byc ciut niebezpiecznie, zaczynam sie przyzwyczajac do
      nonsensow, zwlaszcza, ze komfort posiadania wiekszej gotowki
      dyspozycyjnej znieczula bol codziennosci.
    • beatrycze123 Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 28.08.08, 18:45
      dawno tylu bzdur nie czytałam. Nie wiem, co mogłoby usprawiedliwic wyniosły ton,
      z jakim oceniasz Warszawiaków. To, ze akurat tobie nie udało się w kraju nie
      znaczy jeszcze, że jest to kraj ludzi brudnych, chorych, z osteoporozą,
      słuchających radia m. i ubierajacych sie niemodnie.

      Warszawa to nie jest mała mieścina, mieszka tu 1,5-2 miliona ludzi, a więc
      więcej niż np. w Kopenhadze (to też zapyziała mieścina?). Skoro odnowiono
      Starówkę to niby dlaczego piszesz , ze zaraz trzeba bedzie znów remontu? To jest
      właśnie radiomaryjny styl myślenia ("ja mam rache i swiętą rację, i moja jest
      mojsza niż twojsza") Mozna by tu dług polemizować, na co nie mam czasu, ale
      najbardziej mnie uderzył kropny "tatusiowy" ton, z jakim opisujesz Warszawę.

      A, co do finansów, to może życie jest drogie dla przeciętnego Polaka, ale nie
      dla przeciętnego Warszawiaka.
    • walkie1973 Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 06.09.08, 14:19
      Urodzilem sie w tym miescie, ale po roku zycia w Belgii coraz
      mniejsza ochote mam tam wracac. Nie wyjechalem dla kasy ale chcialem
      zyc spokojniej, nabrac dystansu i doswiadczen. Tu jest normalnie i
      przewidywalnie tam ciagla nerwowka i bieg. Kasy ciagle malo i malo...
      Boje sie ze jak pojade tam na urlop to po tygodniu bede chcial
      wracac do mojego malego mieszkanka w Antwerpii. Bedzie jak w tym
      temacie... I to po roku tylko.:/
      • Gość: czytelnik Re: Czlowieku, nie wracaj nawet na urlop IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.08, 22:23
        walkie1973 napisał:

        > Urodzilem sie w tym miescie, ale po roku zycia w Belgii coraz
        > mniejsza ochote mam tam wracac. Nie wyjechalem dla kasy ale
        chcialem
        > zyc spokojniej, nabrac dystansu i doswiadczen. Tu jest normalnie i
        > przewidywalnie tam ciagla nerwowka i bieg. Kasy ciagle malo i
        malo...
        > Boje sie ze jak pojade tam na urlop to po tygodniu bede chcial
        > wracac do mojego malego mieszkanka w Antwerpii. Bedzie jak w tym
        > temacie... I to po roku tylko.:/

        Nawet nie wiesz jakie rozczarowanie budzi ten kraj- Polska dla ludzi
        ktorzy wracaja tutaj po dluzszej nieobecnosci. Nawet sobie nie
        wyobrazasz. Przepasc, lata swietlne za cywilizacja. Nigdy nie mysl o
        powrocie. Powodzenia
              • Gość: jerry Re: IP: *.magma-net.pl 07.09.08, 15:42
                Najbardziej spodobał mi się ten fragment opisujący tłum grubych
                ludzi na polskich ulicach-no tak, Polska wszak słynie z grubasów...

                W USA jest przecież zdecydowanie lepiej pod tym względem, wszyscy
                jedzą tylko organiczne jarzynki (owoce nie, bo tuczą), a te fest
                foody to tylko wredne szkaluzje zazdrosnych Europejczyków...

                Polecam program "The biggest loser"-w Polsce nigdy nie widziałem tak
                otyłych osób...
                • ilonka45 Re: 25.11.08, 14:35
                  Pewnie Ci sie wydaje, ze inteligentnie cos napisales??? Musze cie
                  rozczarowac... Po pierwsze: tak spasonych i tepych ludzi jak w
                  Hameryce to w Polsce nie spotkalam nigdy i te kobiety po 60 takie
                  schorowane???? Moja matka ma 84 i biega wszedzie, sasiadka w
                  Warszawie skonczy 100 za pare miesiecy i pamiec nadal swietna.
                  Krytykujesz wszystko i wszystkich, swiadczy to tylko o kompleksach,
                  ktorych sie pewnie nabawiles w USA pracujac na zmywaku, bo naprawde
                  nie rozumiem po co przyjezdzasz??? Ale chyba zrozumialam...Kiedys
                  jak dolar byl 1-100 i ludzie nie mieli mozliwosci podrozowania to
                  mogles im zaimponowac, teraz kazdy podrozuje i zarabia lepiej w
                  Polsce. Kretynskie jest tez wychwalanie ludzi, ktorzy bardzo duzo
                  zarabiaja, podkreslasz uczciwie, no nie kazdy i wymyslanie
                  innym "przecietnym" od nierobow i nieudacznikow. Moze zarobki nie sa
                  jeszcze najlepsze, ale to kwestia polityki a nie lenistwa Polakow,
                  ton twojego postu jest patronising i to mnie wkurza najbardziej.
                  Gratuluje tez wychowania dzieci.... Moj syn bardzo lubi jezdzic do
                  Polski, jego narzeczona, Angielka jest Polska i Polakami oczarowana,
                  ciagle mnie prosza o ugotowanie czegos polskiego, kazdy nasz wyjazd
                  jest radoscia ze spotkan z rodzina i przyjaciolmi, nie narzekaniem
                  na wszystko co polskie jak w twoim przypadku, wstyd.....
                  • ratpole Re: 07.12.08, 23:49
                    ilonka45 napisała:

                    > Moj syn bardzo lubi jezdzic do
                    > Polski, jego narzeczona, Angielka jest Polska i Polakami oczarowana,
                    > ciagle mnie prosza o ugotowanie czegos polskiego, kazdy nasz wyjazd
                    > jest radoscia ze spotkan z rodzina i przyjaciolmi, nie narzekaniem
                    > na wszystko co polskie jak w twoim przypadku, wstyd.....

                    No, tylko jest jeden szkopul... kolejna pinda kocha Polske na odleglosc hehehe
                    Wroc i zyj tam to wtedy pogadamy


                    --
                    "Money can't buy happiness, but it sure can make misery easier to live with."
                    img522.imageshack.us/img522/9910/sbasphq1.jpg
                    • ilonka45 Re: 13.01.09, 14:48
                      Chamstwem skonczonym jest nazywanie kogos pinda...Zle zrozumiales
                      moj post, nie naleze do Polakow, ktorzy uwazaja, ze wszystko co
                      polskie najlepsze, jestem swiadoma tego co sie dzieje w Polsce, wiem
                      doskonale jak sie zyje w Anglii, doceniam to co lubie i mi sie
                      podoba w obydwu krajach, nie siedze i narzekam. A co do powrotu
                      do "kraju" to akurat mialabym problem, tak samo mnie ciagnie do
                      Polski jak i na Wegry, gdzie mieszkalam przez pare lat... Moja
                      kolezanka wrocila z rodzina z NY po 25 latach do Warszawy i bardzo
                      dobrze sie odnalazla. Myslalam, ze kazdy moze sie wypowiedziec na
                      forum, bez wzgledu na to gdzie mieszka...........
      • Gość: Pendlare Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie IP: *.telia.com 16.09.08, 19:22
        Warszawa to nie jest mała mieścina, mieszka tu 1,5-2 miliona ludzi,
        a więc
        więcej niż np. w Kopenhadze (to też zapyziała mieścina?).

        Mierzac miara Londynu ,Paryza,Frankfurtu...Kopenhaga jest zapyziala
        prowincjonalna miescina-to tak na marginesie pytania w jednym z
        postow.A wracajac do tematu: byc moze jest to pisane na zywo,byc
        moze przez emigranta z USA. Wyobrazam sobie ,ze to stary zgred,ktory
        zrzedzi i udaje swiatowca.Widocznie nie jest zbyt zamozny lub
        emerytura malutka.Ceny go zadziwiaja i starcza chciwosc sprawia ,ze
        dokladnie wylicza co i ile kosztuje.Reszta to standardowe
        wydziwiania ,Polaka ,ktory sam sobie chce wmowic ,ze wcale nie tak
        duzo sie zmienilo i utwierdzic ,ze dobrze zrobil wyjezdzajac X lat
        temu.Nic orginalnego nie pisze,takie pitu ,pitu,ktore kazdy moze
        napisac nie ruszajac sie z Warszawy lub Kutna.
      • elielieli Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 20.09.08, 11:33
        Jak ktos wam prawde powie, to sie zaraz obrazacie. Warszawa
        to...Nazywajac warszawe wiocha, obrazamy wioski!Warszawa to kloaka
        zalepiona afiszami reklamowymi z produktami, na ktore przecietnego
        Polaka nie stac i nigdy stac nie bedzie.Boli mnie tez to, ze
        warszawiacy uwazaja sie za cos bliskiego nadrasie("moze Polaka nie
        stac, ale warszawiaka tak...) a pamietacie jeszcze jak po
        wojnie "odbudowano" warszawe? Nawieziono choloty z calej Polski a
        teraz juz nawet ona uciekla, zostali tylko chopi bezrolni, ktorzy
        dzisiaj palaja sie do swoiscie pojmanego "buissnesu", ktory jest
        wolna interpretacja slowa, za ktorym kryje sie przedsiebiorczosc (
        w oryginale) ale w Polsce uzyskalo konnotacje chamstwa i
        zlodziejstwa oraz zycia z wykorzystywania innych.
        Podziwiam tego Pana, ze jeszcze po tylu latach przyjezdza do
        warszawy. Polecam Trojmiasto, Poznan, Wroclaw lub...ladna, zdrowa
        polska wies na Roztoczu. To przynajmnie nie zmarnowane pieniadze.
        • elielieli Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 20.09.08, 11:48
          Zobaczylismy na tym forum, ze przecietny warszawiak mieszka w
          grojcu, lub pochodzi z zadupia, w dupie byl, gowno widzial i na nim
          buduje swoj swiatopoglad, ktorego za to zaciekle po pieniacku, jak
          staropolska szlachta broni. Ten swiatopoglad, wedlug (pseudo)
          warszawiakow stawia ich na poziomie mieszkancow innych stolic
          europejskich (tylko zamoznych i tylko mlodych...jak moglismy sie tu
          przekonac) ale tak naprawde ten swiatopoglad nie moze odpowiadac
          rzeczywistosci mieszkancow innych stolic. A to dlatego, ze nie ma
          odpowiednika przecietnego warszawiaka (tego typu z naszego forum)w
          innych panstwach. Ludzie na swiecie juz dawno otworzyli oczy i
          coraz czesciej mlodzi ludzie wybieraja formy zycia alternatywne,
          zrozumieli ze w zglobalizowanym swiecie stalismy sie niewolnikami
          pienadza, ktory nawet nie wiemy do kogo nalezy. Nawet nie wiemy kto
          tak naprawde pociaga za sznurki.
          Pisal pan o "obcych sluzbach".Wg Pana, kto mial by interes aby
          sterowac tymi lbami, skoro oni i tak juz sa zmanipulowani?
          Mowi Pan, ze kobiety w Polsce maja osteropeoze. A maja, bo to
          przypadlosc, ktora rzadko kogo oszczedza, a leki na te chorabe nie
          sa refundowane, co znaczy ze przecietna kobieta oszczedza na
          woreczek mleka i kawalek chleba a do apteki juz nie ma z czym sie
          pchac.Porozmawiajmy o zyciu starszych ludzi, bo zarobki mlodego
          buissnesmena na top-ie to nie wyznacznik zamoznosci krajowej.
          Jakosc zycia w danym panstwie ocenia sie po trudnosciach na jakie
          napotykaja osoby slabsze- emeryci, kobiety z dziecmi, inwalidzi.
          • bonzee32 Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 20.09.08, 12:17
            > Porozmawiajmy o zyciu starszych ludzi, bo zarobki mlodego
            > buissnesmena na top-ie to nie wyznacznik zamoznosci krajowej.
            > Jakosc zycia w danym panstwie ocenia sie po trudnosciach na jakie
            Obrazek ze sklepu mini Europa na Saskiej Kepie:
            Starsza, bardzo wolno poruszajaca sie kobieta (widac,ze schorowana
            jak diabli) pcha przed soba koszyk z dwoma litrami mleka i paroma
            bulkami. Podjezdza do jednej ze sprzedawczyn z sposba przywolania
            kierowniczki sklepu. Zjawia sie kierowniczka kolo 40. Staruszka
            prosi ja aby mleko i bulki dala jej na kreche. Babsko odmawia, bo ta
            pani wziela juz wczoraj bulki na kreche, a dzisiaj znowu cos chce
            przy czym drze ryje tak glosno, ze wszyscy w sklepie slysza co sie
            dzieje... Nikt nie reaguje, nikt sie ni odzywa, totalna obojetnosc..
            • archivario Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 20.09.08, 15:17
              Zobaczylismy na tym forum, ze przecietny warszawiak mieszka w
              grojcu, lub pochodzi z zadupia, w dupie byl, gowno widzial i na nim
              buduje swoj swiatopoglad, ktorego za to zaciekle po pieniacku, jak
              staropolska szlachta broni.

              Elieli slicznie to ujela...Wyglada na to ,ze sam/a wlasnie tam byla
              i gowno widziala. 2 posty skladajace sie glownie z infantylnego
              belkotu.I tez prostackiego.Ale czego mozna sie spodziewac po kims
              tak piszacym.
              Mr bonzee 32,zgadzam sie ,ze przykry to widok i zachowanie obslugi
              sklepu odrazajace.Wierz mi na slowo,w kazdym kraju swiata mozna taki
              obrazek zobaczyc i Polska nie jest wyjatkiem.Takie jest zycie i tacy
              sa ludzie.
    • Gość: do Mopeda Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net 26.09.08, 17:01
      Moped napisal:
      "Uwazam, ze srednia pensja w Polsce,
      aby zyc NORMALNIE oraz liczyc na USTABILIZOWANE codzienne zycie
      (tak jak zyje sie w USA)
      nalezy zarabiac minimum 15 000.00 zloty miesiecznie!!!"

      Moped krytykujesz Polske, ale czy ty sie zastanowiles nad tym co
      napisales. Prosta matematyka mowi mi ze 15000 zl miesiecznie
      (zakladajac ze dolar kosztuje 2 zlote) to $ 7500 miesiecznie a
      rocznie $ 90000. Prosze Cie nie pisz takich rzeczy , bo w Stanach
      srednia krajowa jest okolo $ 50000 rocznie i napisz mi ile ludzi
      zarabia $ 90000 rocznie - maly procent . Oczywiscie wielkich
      agromelacjach mozna zarobic 100, 200 tys i wicej ale sa to pozycje
      kierownicze ale my mowimy sredniej krajowej. Nie rozumiem , jezeli
      malzenstwo zarabia po $ 50000 kazdy -majac, dzieci, dom , samochody
      to USTABILIZOWANIa oni nie zyja ( $ 100000 brutto przed
      opodatkowaniem). Wiem ze mozesz zaraz wskoczyc z argumentem ze w
      Polsce samochody , benzyna itd jest drozsza. Ale nie zapominaj takze
      o fakcje ze mowimy o normalnym zyciu wiec mysle ze chcesz wyslac
      dzieci do dobrej szkoly a to sa W Stanach znaczne wydatki (
      szkolnictwo wyzsze), zazwyczaj oznacza zadluzenie na lata. I tak
      jeszcze dla porownania dobre ubezpieczenie zdrowotne dla rodziny
      kosztuje $ 992.32 ( PPO deductible $ 500). Napisz mi jaki to jest
      procent Zarobkow przecietnej rodziny, I mieszkajac tutaj to wiesz ze
      w razie jakies powazniejszej choroby bedziesz i tak dostawal czesc
      rachunkow do pokrycia.
      Wiec nie krytykuj tak bardzo Polski i Europy , bo powinienes
      wiedziec ze ten kraj ma wiele dobrego, ale i wiele zlego.

      • Gość: do mopeda Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net 26.09.08, 17:54
        o ,zapomnialam dopisac ze ubezpieczenie na rodzine $ 992.32 jest
        miesieczne czyli rocznie $ 11 907.84!!!!!!!!!!. Lepiej zeby
        pracodawca pokrywal wieksza czesc i zazwyczaj tak sie dzieje , ale i
        tak w dobrej sytuacji z kieszeni musisz wylozyc okolo $260
        miesiecznie czasami pokrywaja wszystko, ale zadko.Nie bede juz sie
        rozpisywac o swiadczeniach socjalnych W stanach , co tez jest
        beznadziejne w Polsce ( to juz opinia ze slyszenia).

        I jeszcze mam do Ciebie pytanie odnosnie czesci Stanow gdzie
        mieszkasz bo mowisz ze w Polsce sa same grubasy ...a co ty
        podrozujesz po Stanach z zamknietymi oczami?
        W Stanch jest powiedzenie ktore jest stereotypem , ale ma w sobie
        duzo prawdy " Otylosc czlowieka swiadzy o jego niskiej sytuacji
        finansowej. I jeszcze raz podkreslam ze te stereotyp ale czesto sie
        sprawdza. Tak i tylu otylych ludzi jak W Stanach Zjednoczonych nie
        spotyka sie nigdzie , choc juz zaczyna byc tendencja w Europie do
        otylosci, ale i tak Europa jest w tym w tyle.hahahaha
        Generalnie ludzie lepiej zarabiajacy/ bogatsi maja na uwadze swoj
        wyglad ale dotad mnie zastanawia widzac na silowni tych samych ludzi
        jak oni to robia ze cwiczac 3-6 razy w tygodni ale ich sylwetak jest
        ok ale nie super. Za to moje polskie kolezanki wygladaj jak
        wyrzezbione przy takiej samej ilosci wysilku. Myslalam ze to moze
        zwyczaje jedzeniowe i napewno ma to duze znaczenie a do tego chyba
        geny . POLKI TAK TRZYMAJCIE.
        Ubior- niesamowite ze niektore Polki potrafia dobrze wydladac za
        male pieniadze( nie mam na mysli laseczek ze sztucznymi szponami i w
        miniowkach plus wysokie szpile paradujace w srodku dnia po starowce)
        Niestety ten drugi typ to Polka ktora rzuca sie w oczy za granica w
        negatywmnym tego slowa znaczeniu.
        • polam5 Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 26.09.08, 23:43
          W ktorym to miejscu moped probowal porownywac Polske do Stanow?
          Napisal to co widzial i to co czuje. A to zeby zyc na uczciwym poziomie w Pl to
          trzeba zarabiac wiecej niz w USA nie jest chyba takie dziwne? Czy to znaczy ze
          jak w Stanch jest wiecej grubasow to w PL ich nie ma?

          Ciekawe ze my polacy tak bardzo lubimy wszystkich i wszystko krytykowac ale sami
          tej krytyki przyjac nie mozemy....

          W sumie to co napisal pokrywa sie z obserwacjami innych
          • Gość: gosc Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie IP: *.drb-bsr1.chi-drb.il.cable.rcn.com 27.09.08, 01:59
            odpowiedz na moj poprzedni post. Zamiarem moim nie byla ktytyka
            Stanow ale po przeczytaniu swojego postu, stwierdzam ze tak to moglo
            zostac odebrane. I nie chodzilo mi tyle o wytkniecie zlych stron
            Stanow a naswietelnie ze wcale tam nie jest az tak rozowo - moim
            zamiarem bylo bylo raczej uswiadomienie ze to nie jest kraj idealny,
            zreszta jak zaden inny .Po tym co napisal moped ( jego odczucia i
            spostrzezenie) nie odebralam tego jakos tego pozytywnie, i pewnie
            tak jak ja nie mial zamiaru krytykowac ale niechcacy to zrobil,
            podreslajac ze jest wdzieczny ze ani on ani jego dzieci tam juz nie
            mieszkaja. Podjal wlasciwa decyzje o wyjezdzie i najwazniejsze ze
            sie z tym dobrze czuje.
            Stany sa pieknym, bogatym krajem, ale moga bys paskudne,
            niebezpieczne, jest tutaj duzo biednych ludzi, ale i niesamowicie
            duzo milionerow, sredni zarabiajacemu pracownikowi powodzie sie
            lepiej niz w Polse ale nie rozowo. Raczej moim celem bylo
            uswiadomienie ze tam ludzie borykaja sie z innymi problemami i
            ktokolwiek tego nie doswiadczyl powinien to miec na uwadze bo kraj
            ten daje mozliwosci ale tez musisz sie liczyc z wieloma
            przeciwnosciami do ktorych nie jestesmy przyzwyczajeni w Polsce,
            mozy byc warto a moze nie ,zalezy juz od jednostki.
            Piszac o grubych ludziach nie powiedzialam ze ich w Polsce nie ma ,
            sa wszedzie ,ale jednak tutaj jest to zauwazalne na wieksza skale,
            czasami szokujaca i mam nadzieje ze Polska nigdy Stanow w tym nie
            dogoni.
            Mieszkam W Stanach i odwiedzajac Polske w zeszlym przez dwa tygonie
            mialam poztytywne wrazenie, z czego sie bardzo ciesze. Czytajac
            wiele forum spotkalam sie z tyloma przeciwnymi wypowiedziami ze az
            mnie to przeraza: ci co nie wyjechali oskarzaja emigrantow o
            zarozumialosc i zapominanie o polskosci, ci co nie wyjechali a im
            sie dobrze powodzi oskarzaj emigrantow o nieudacznictwo, ze nie
            umieli sobie w kraju poradzic i zmywaja gdzies naczynia lub
            sprzataja za pare groszy. Ci co wyemigrowali bluzgaja na Polske i
            Polakow ze tez nieudacznicy i siedza Polsce . Kazdy powiniem
            pezanalizowaz sutuacje postawic za i przeciw, powiniem byc w miare
            swiadomy co zyskuje i kosztem czego, kazdy przypadek jest inny zaden
            kraj nie jest idealny, prawie jak cos za cos. Zarobki PRZECIETNEGO
            pracownika za granica beda na pewno diametralnie inne niz
            PRZECIETNEGO CZLOWIEKA W Polsce ( niestety wyglada na to ze
            przecietnosc w polsce oznacza prawie biede)i jak do tej pory to
            napedza cala emigracje ta przecietnosc. Ale powiedzmy ludzie ktorze
            nie maja az tak zle i chca sie decydowac na emigracje powinni juz
            wziasc pod uwage co maja do stracenia- i o tym byl moj poprzedni
            post - tam az tak rozowo nie jest dla przecietnego czlowieka jezeli
            w Polsce nie bylo Ci bardzo zle . Ja uwazam ze powinno sie niczego
            idealizowac ani krytykowac , trzeba byc tylko swiadomym pewnych
            sytuacjii roznic.
            Mozna siedziec i wyliczaj negatywna strony kazdego kraju Europy
            Zachodniej , Polski, Stanow i uwiezcie ze ta lista byla by dluga
            przy kazdym kraju. Zasadnicza roznica jest ze zycie srednio
            zarabiajacego Polaka nie jest na poziomie sredniego standardu
            Europejczyka czy Amerykanina , zycie ich jest lepsze ale nie bez
            problemow, nie idealne.
            Moja cala rodzina jest w Polsce i jak do tej pory nie slyszalam
            nikogo ktoby zrzedzil jak tam jest beznadzijenie,nie zarabiaja
            kokosow ale radza sobie dobrze i nigdy nie poprostu jest inaczej
            musi zajsc jeszcze duzo zmian , ale mam nadzieje ze ze pewne rzeczy
            zachowaja swoja polskosc(mam nadzieje ze te pozytywne a nie
            negatywne). Dlaczego usprawiedliwiam troche Polske, a to z tego
            powodu minelo okolo 20 lat od komunizmu , inne kraje mialy setki lat
            zebu uksztaltowac perfekcyjny system i im sie tez nie udalo, bo
            czegos takiego nie ma . W Polsce zejdzie jakis czas.
            Zawsze cos sie znajdzie do krytyki: jedni beda narzekac ze jadac w
            Polsce po drodze krowa im moze wpasc na maske, albo mafiosa rozbic
            szybe i ukracs samochow, a inni w Stanach mozna sie znajsc w srodku
            strelaniny na zablokowanej ulicy i prawie byc postrzelonym w
            rozliczeniach gangow. Czy jest to mozliwe -pewnie czy jest duze
            prawdopodobienstwo ze Tobie sie to przytrafi , nie za bardzo, ale
            musisz sobie z tego zdawac sprawe.
            • Gość: gosc Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie IP: *.drb-bsr1.chi-drb.il.cable.rcn.com 27.09.08, 03:12
              Nie wiem dlaczego ale przerazaja mnie ludzie ktory widza jedynia
              wlasny czubek nosa i nie umieja spojrzec na sytuacje obiektywnie
              oceniajac wszystko jedynie i wylacznie ze swojego punktu widzenia.
              Mam jedna zasade ktora stosuje za kazdym razem ktos mnie odwiedza z
              Polski lub Europy, a mianowicie sama nie moge narzekac na poziom
              zycia, samochod , mieszkanie w bardzo dobrej dzielnicy
              duzego,amerykanskiego miasta , fajne restauracje, dobra praca ,
              fajni znajomi .za kazdym razem gdy wychodzimy z ktorejs trendy
              restauracji gdzie czasami mozna spotkac gwiazdy ,po kolacji biore
              ich na przejazdze a mianowicie do tzw amerykanskiego getto. Uwiezcie
              mi ze robi wrazenie: z miejsca gdzie panuje widac pieniadze na
              kazdym kroku do miejsca ktore wyglada jakby bylo na innej planecie:
              narkotyki , brod , smrod i ubustwo ,przemoc ( nie wysiadamy z
              samochodu ani nie wjezdzamy wglab osiedla), Niepozwolilabym aby moja
              rodzina wracajac do Polski opowiadala historie ze tu jest samo
              bogactwo i ludzie zyja jak w raju a jaka tam przestepczosc to tylko
              na filmach, albo ze tu jest tylko i wylacznie syf i przestepczosc a
              zamki widzi sie w telewizji - a jeszcze pomiedzy jest przecietny
              John ktorych jest wiekszosc.
              Kazdy powinien znalezc swoje miejce : moj znajowy Anglik jest
              obecnie dyrektorem w IBM przeniosl sie tutaj ze wzgledu na wieksze
              mozliwosci zawodowe a takze z powodu mentalnosci ludzkiej,i okropne
              ceny w Angli/ Londyn, znajomy Niemiec nigdy by tutaj nie zalozyl
              rodziny ze wzglenu na wartosci rodzinnne i wyjechal z poworotem do
              Frankfurtu ( pracowal nad projektem Donalda Trumpa), znajomy Polak
              pracujac dla wielkiej miedzynarodowej firmy na stanowsku dyrektora
              stwierdzil ze on sie przenosi z powrotem do Polski i tam zaczyna
              biznes, twierdzi za w Polsce ma wiecej mozliwosci.Kolezanka z Polski
              nawet nie mysli o emigracji i jezdzi na wakacje czesciej niz
              przecietny amerykanin, znajomy Grek bardzo madry naukowiec na
              pytanie dlaczego przyjechal na studiach w stanach odpowiedzial, " No
              to jak nie tutaj, to gdzie?" , na jego mozliwosci nie mial duzo
              wyboru ( pracuje w jedny z najlepszych instytutow naukowych ,
              znajduje sie w grupie swiatowych naukowcow ktorzy pracuja nad
              proteza poruszana za pomoca fal z mozgu). Grecja nie dawala mu
              takich mozliwosci ale nigdy nie powiedzial ze jego kraj jest 100 lat
              za murzynami, pokazujac mi zdjecia naprawde PRZECIETNYCH plaz byl
              zachwycony ich pieknoscia i to mi sie podobalo. Niemiec stwierdzil
              ze styl wychowywania dzieci i wartosci rodzinne nie odpowiadaja mu
              tutaj wiec wraca do swojego kraju aby byc blisko rodziny: nic nie
              napomknal o zepsuciu amerykanskich egoistycznych dzieci i zepsuciu
              amerykanskich rodzin. Anglik przenoszac sie do Stanow nie wymyslal
              jakie sa chore ceny w Londynie i jak bardzo konserwatywna jest
              Anglia ( duzo polakow stwierdziloby by ze zacofana/ niepostepowa),
              stwierdzil tylko ze tutaj stac go na lepszy styl zycia za mniejsze
              pieniadze a w Lodnynie nie i kwita. Zadnego biadolenia, jaki ten
              swiat okropny. Znam paru cudzoziemcow ktorzy przeniesli sie do
              Polski i stwierdzaja ze trzeba sie przyzwyczaic ale jest ok.
              Kolezanka z Polski przez tyle lat rozmow nigdy mi nie biadolila jak
              ja potraktowali w urzedzie, albo ze drogi sa za waskie, Smiejemy sie
              obydwie i z ameryki i z polski. Polska ma wiele mankamentow i jest
              trudnym krajem ale staje w jej obronie jezeli slysze jak ktos nie
              jest obiektywny i pisze tylko krytyczne uwagi nie napominajc takze
              ze kraj w ktorym zyja ma wiele mankamentow i nie jest idealny....ale
              Polsce sie zawsze dostanie.
              • elielieli Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 27.09.08, 16:45
                "Depresja jest potwornym cierpieniem ale w upalny dzien znosi sie
                je duzo lepiej w mercedesie z klimatyzacja."
                Jezeli ty siedzisz w domu i jezdzisz tylko z rodzina i znajomymi do
                restauracji a maz na to wszystko pracuje, to co ty mozesz o tym
                kraju powiedziec?
                probowalas kiedys cos zrobic w Polsce, otworzyc wlasny buisness? To
                by ci sie smiac odechcialo, i twojej kolezance tez.
                • Gość: gosc Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie IP: *.chcgilgb.covad.net 27.09.08, 20:20
                  Elielieli a czy my sie znamy?
                  Nie obrazaj pan w klimatyzowanych mercedesach ktore nie musza
                  pracowac posadzajac je o depresje , bo gdybym nia byla to bym sie
                  obrazila.
                  Jak bede potrzebowala jakis informacji o ludziach to sie z Toba
                  skontaktuje ( oczywiscie za wynagrodzeniem), Twoje zdolnosci
                  telepatyczne sa imponujace i powinnas/ powinienes moze rozkrecic
                  jakic biznes i je w jakis sposob wykorzystac. Oczywiscie przemysl
                  gdzie ten biznes chcesz otworzyc, gdyby jednak padla decyzja na
                  Polske to bardzo chetnie skontaktuje Cie z paroma osobami, ktorzy
                  prowadza dzialalnosc gospodarcza i moze udziela Ci pare wskazowek,
                  gdyby jednak to nie dzialalo to zapraszam do Stanow, ( jezeli Cie tu
                  nie ma)
                        • elielieli Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 28.09.08, 11:30
                          To znaczy ze chcesz mi podkreslic ze twoja kulture to ty z domu ze
                          soba wynioslas? Tak? Ok, ciesze sie. Ja nie poprzestalam na tym co
                          wynioslam z domu, tylko dales sama sie uczylam.
                          Wybacz ale ta twoja wypowiedz to brzmi jak wyjeta z ust aktorki
                          Desperate Housewives, tylko tyle ze polskiego pochodzenia.
                          Zero wlasnego doswiadczenia zyciowego: zero watku zwiazaneo z
                          praca, szkola a nawet zdrowiem. Tak troche uposledzone przez zycie
                          tylko i wylacznie jako zabawka meza i jego sluzaca.
                          Moi znajomi to, mam znajomych ze tamto.
                          ja tez mam znajomych, i CO Z TEGO.
                          Jedyna wypowiedz ktora cos moze wniesc to oparta na TWOIM
                          DOSWIADCZENIU ZYCIOWYM.
                          Siedziec w knajpie to nie doswiadczenie zyciowe. Nam sie tez
                          czasami zdarza po pracy.
                          • majka_le Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 20.10.08, 11:08
                            Po przeczytaniu tego całego wątku na temat beznadziejności miasta w
                            którym żyję, ciśnie mi się jedno zdanie- WRACAJ skąd przyleciałeś-
                            poprostu żałosne.

                            Warszawa może nie należy do najpiękniejszych miast Polski, ale to co
                            "zaobserwował" autor wątku mnie nie tyle co rośmieszyło co
                            zażenowało--- gdzieś ty chłopie widział kobiety z osteoporoza (
                            rengenta masz w oczach czy co..??),albo lepiej bardzo otyłych ludzi--
                            haha przejrzyj sobie statystki-- 65% Amerykanów cierpi na otyłości.

                            "Po godzinie 21:30 - miasto zamiera, gasnie i cisza na ulicach..
                            Warszawa juz spi !"--- a gdzie się zatrzymałeś-- na Białołęce??

                            "Nasz amerykanski dolar czy to praktycznie DWA PLN zloty.
                            Co to znaczy?
                            Ze 100.00 dolarow wymienionych na 200 zloty znika w ciagu kilku
                            minut na nic."-----HaHA co ty myślałeś, że tutaj za darmo sie żyję.
                            Jak nie mam żadnych problemów żeby dwa razy w roku polecieć na
                            wakację, pójść na imprezę co tydzień i ubrać się porządnie, a
                            zarabiam w złotówkach, więc ciekawi mnie co ty gości tam robisz, że
                            tak strasznie narzekasz na ceny??

                            "Duzo rozmawiamy z ludzmi spotkanymi na ulicy...
                            poprostu zaczepiam i rozmawiam..."---WTF??

                            "Uwazam, ze srednia pensja w Polsce,
                            aby zyc NORMALNIE oraz liczyc na USTABILIZOWANE codzienne zycie
                            (tak jak zyje sie w USA)
                            nalezy zarabiac minimum 15 000.00 zloty miesiecznie!!!"------
                            BREDNIE!!!!!!!!!!!!!!

                            To tyle. Nic dodać nic ująć amerykaninie:) Wracaj jak najszybciej, bo
                            miedzyczasie bank mógł ci już zabrać dom!!!!
                            • wami41 Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 20.10.08, 20:08
                              >
                              > To tyle. Nic dodać nic ująć amerykaninie:) Wracaj jak najszybciej,
                              bo
                              > miedzyczasie bank mógł ci już zabrać dom!!!!


                              radze ci nie martwic sie o dom "amerykanina" da sobie rade. Ceny w
                              Warszawie mnie nie martwily i nie denerwowaly kiedy kawa podana w
                              wyszczerbionej filizance kosztowala $.50. Wq... zostalem do granic
                              wytrzymalosci kiedy w tej samej wyszczerbionej filizance musialem
                              zaplacic za kawe 9 zl. czyli prawie $4.00. Problem w Polsce jest
                              taki, ze ceny macie wyzsze niz na zachodzie a poziom uslug jak na
                              dalekim wschodzie.Wam sie wydaje, ze jestescie juz, juz w szerokim
                              swiecie a to nieprawda. Jestescie lata swietlne za swiatem.
                              • majka_le Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 21.10.08, 10:13
                                > radze ci nie martwic sie o dom "amerykanina" da sobie rade. Ceny w
                                > Warszawie mnie nie martwily i nie denerwowaly kiedy kawa podana w
                                > wyszczerbionej filizance kosztowala $.50. Wq... zostalem do granic
                                > wytrzymalosci kiedy w tej samej wyszczerbionej filizance musialem
                                > zaplacic za kawe 9 zl. czyli prawie $4.00. Problem w Polsce jest
                                > taki, ze ceny macie wyzsze niz na zachodzie a poziom uslug jak na
                                > dalekim wschodzie.Wam sie wydaje, ze jestescie juz, juz w szerokim
                                > swiecie a to nieprawda. Jestescie lata swietlne za swiatem.

                                Hmmm nie wiem za bardzo czy powinnam się śmiać czy płakać---może ty
                                sobie pomyliłeś warszawę z jakimś innym miastem, albo piłeś tą kawę w
                                jakieś spleunie... proszę napisz mi gdzie to było to poświęce czas i
                                pójdę zobaczyć te poszczerbione filiżanki:)

                                Zgadzam się, że w Polsce jest coraz drożej i uwierz mi nikt nie jest
                                z tego szczęśliwy, ale ty chyba nie byłeś na Zachodzie jeśli uważasz,
                                ze u nas jest drożej...



                            • polam5 Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 20.10.08, 20:41
                              A dlaczegi sie tak wsciekasz? Prawda w oczy kole?

                              Komentujesz fragmant"

                              "Uwazam, ze srednia pensja w Polsce,
                              aby zyc NORMALNIE oraz liczyc na USTABILIZOWANE codzienne zycie
                              (tak jak zyje sie w USA)
                              nalezy zarabiac minimum 15 000.00 zloty miesiecznie!!!"------
                              BREDNIE!!!!!!!!!!!!!!


                              Gdzie te brednie?
                              Zanim stwierdzis ze to brednie zadaj sobie pytanie jak jest definicja obu stron
                              co mozna nazwac NORMALNYM i USTABILIZOWANYM zyciem?

                              "Nornalnosc" jest pojecie wzglednym.

                              Ale chyba komfort zycia mozna miec wtedy kiedy nasze oczekiwania i mozliwosci
                              spelniania sa takie ze mozemy miec to co potrzebujemy (ilosc i jakosc) i nie
                              musimy sie zastanawiac czy mnie na to stac ale najwyzej czy tego potrzebuje....

                              A wiec niestety w PL nie da sie tego osiagnac za 3500 czy nawet 7000 PLN aby nie
                              potrzebowac spraawdzac ile sie ma koncie czy nie palnowac urlopu i nie
                              oszczedzac na to dwa lata.. taka jest rzeczywistosc
                              Co nie znaczy ze nie mozna sobie zycia tak ulozyc aby moc w tej sytuacji zyc w
                              miare wygodnie ale to jeszcze nie ten komfort do ktorego dazymy....

                              A ten komentarz o banku zabierjacym dom to juz czysta oznaka zazdrosci... w
                              ameryce aby kupic dom - w normalnym procesie kwalifikacji - powinno sie wydawac
                              nie wiecej niz 30% swoich dochodwo na splaty i oplaty.. Pomysl co w PL mozesz
                              miec za tak cene a co chcialabys?
                              • majka_le Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 21.10.08, 10:06
                                Autor wątku i jak Ty ( przyjanamniej takie mam wrażenie ) nie
                                mieszkacie w Polsce od kilku dobrych lat, dlatego śmieszą mnie
                                komentarze tego typu--- nic nie wiecie jak się żyje na codzień w
                                Polsce, tak jak nie wiem jak wam się żyje czy w USA czy w Kanadzie
                                czy gdzieś tam.

                                "Zanim stwierdzis ze to brednie zadaj sobie pytanie jak jest
                                definicja obu stron
                                > co mozna nazwac NORMALNYM i USTABILIZOWANYM zyciem?
                                >
                                > "Nornalnosc" jest pojecie wzglednym."--- więc właśnie.... mieszkam
                                i pracuję w warszawie--dwa razy w roku stać mnie żeby polecieć do
                                Kanday na wakację i święta + mogę sobię pozwolić, żeby pojechać np.
                                do Krakowa czy Pragi na weekend raz na jakiś czas. Mam co jeść i mam
                                kasę, żeby się dobrze ubrać itp. A nie zarabiamy z mężem 15k
                                miesięcznie--dlatego są to brednie, a sumę autor wyssał z palca!!!!!!

                                potrzebowac spraawdzac ile sie ma koncie czy nie palnowac urlopu i
                                nie
                                > oszczedzac na to dwa lata.. taka jest rzeczywistosc --odp masz
                                wyżej-- jeszcze nic nie planowaliśmy 2 lata naprzód zazwyczaj 2
                                miesiące przed!

                                > A ten komentarz o banku zabierjacym dom to juz czysta oznaka
                                zazdrosci..--nie ma za bardzo czego patrząc na ogólną sytuację w USA.

                                meryce aby kupic dom - w normalnym procesie kwalifikacji - powinno
                                sie wydawa
                                > c
                                > nie wiecej niz 30% swoich dochodwo na splaty i oplaty.. Pomysl co w
                                PL mozesz
                                > miec za tak cene a co chcialabys?---zgodzę się z Tobą, że
                                nieruchomości są dużo tańsze w Kandzie cz USA, ale to nie znaczy, że
                                połowa Polaków mieszka pod mostem w warszawie bo nikogo nie stać.

                                > nie wiecej niz 30% swoich dochodwo na splaty i oplaty.. Pomysl co w
                                PL mozesz
                                > miec za tak cene a co chcialabys?--- a wy się nie kredytujecie na
                                35 lat?? Pewnie, że każdy chciałby mieć wypasiony domek, ale ciekawa
                                jestem czy USA cz w Kanadzie tak mieszkacie, bo z tego co widziała
                                hmmm to słabo!!!

                                AHA i ten komentarz... > A dlaczegi sie tak wsciekasz? Prawda w oczy
                                kole? rozbawiłaś mnie... polemizuję bardziej, bo nie ma o co się
                                wściekać:)

                                Pozdrawiam
                                • polam5 Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 21.10.08, 20:10
                                  Masz racje - nie mieszkam w PL ale odwiedzam i mam rodzine i znajomych w
                                  roznych miejscach na roznych poziomach socjalnych... Mam pojecie ile co
                                  kosztuje. Ceny w PL a szczegolnie w W-wie sa takie juk u nas a czesto nawet
                                  wyzsze - chyba najczesciej wyzsze. Mowie o porownywalnej jakosci (rzczywistej
                                  czy tez domniemanej). A wiec
                                  nie ma cudow. Zgadzam sie ze majac dochody ponizej 15k mozna zyc na rozsadnym
                                  poziomie ale ciagle twierdze ze wymaga to kompromisow. Nie twierdze ze
                                  mieszkanie w bloku jest czyms zlym ale moje preferencje sa inne. No wiec i
                                  wyjazd do Kanady 2x w roku to tez nie wielki wydatek - zwlaszcza kiedy to jest
                                  jedyny wydatek bo zatrzymujesz sie u rodziny czy znajomych i koszty utrzymania
                                  tez zwykle so "pokryte"
                                  Mam bliskich znajomych w PL - ona lekarz - wlasciciel wlasnej przychodni - on
                                  pracownik administracji (Wojt sredniej wieklosci Gminy) Dochody maj dosc duze -
                                  podejrzewam zeponad 15k/miesiac. Powodzi im sie bardzo dobrze na lokalne
                                  standarty I uwazaja ze zyja na wysokim poziomie I maj to co chca.
                                  Maja dom (zbudowany za czasow komuny i splacony jedna pensja ).. Jezdza co rok
                                  na jedna albo dwie tury wkacyjne. Maja dwoje dzieci - po studiach - ale ciagle
                                  im musza pomagac... Nasze sa absolutnie samodzilne od poczatku – po prstu
                                  pensja wystrcza im na dostatnie zycie a wiec pomocy nie potrzebuja.
                                  Ale bedac tam - widze ze np kupili TV LCD - 32 cale firmy Philips 720. Dla
                                  mnie to kompromis jako ze ja wybralbym np 52 cale Sony XBR - poniewaz jest to
                                  marka i jakosc i wielkosc ktora nie ma w sobie kompromisu.. .Samochody maja na
                                  jakie ich stac ( Maja 2 samochody (Malego VW i sredniej wielkosci SEata) a marza
                                  im sie inne jak Audi, SUV i inne na ktore nie maj pieniedzy - musieliby zmienic
                                  styl zycia albo odlkladac. Wyjazdy na urlopy to - raz w roku na Wybrzeze Morza
                                  srodziemnego - spia w kampingach, przywoza ze soba jedzenie.. Dla mnie to
                                  kompromis – na urlopie nie ma gotowania i preferujemy raczej restaracje gdzie
                                  jest super a nie tylko OK. Przyjechali do nas w odwiedziny - od razu
                                  powiedzieli nam (i to dobrze ) ze maja ograniczony budget wydatkow. Oj.. ile
                                  musilam nalgac w czasie wyjazdow jak spedzalismy noce w 5* hotelach ze to
                                  darmowe aby nie czuli
                                  sie zle..... a rachunki w restauracjach placilem po cichutku...poniewaz dla nich
                                  $100/osobe nie ma absoltnie racji bytu.... Na drugi urlop w roku do Grecji
                                  pojechali
                                  autobusem - chyba 18 godzin podroz - a samolot za drogi.... W domu maj trunki
                                  podobnego rodzaju co my - lubimy whisky ale oni maja no
                                  .. nic dziwnego ze robia z nich drinki....u nas byli zaskoczeni tym co
                                  jest u nas w barku...Nic super ale cos co moznan pic z przyjemnscia bez
                                  rozcienczania I dodawania 7-up.
                                  Usiedlismy kiedys i porownalismy ile co kosztuje... i
                                  niestety zycie kosztuje drozej w PL zdecydowanie. Paliwo, Energia, Artykuly
                                  przemyslowe, gospodarstwa domowego. Moze jedzenie jest porownywalne – jedzenie
                                  mowie Stek typu Filer mignon, Ribye, czy dobra baranina (nie wiedzieli co to
                                  jest dobra baranina az nie spradzili tego tutaj)
                                  Nie mogli sie nadziwic jak mozna miec tak wygodne lozka… jakie mozna jesc owoce
                                  I warzywa
                                  Patrzac na to na co nas stac an co ich - a dochody bezwzgledne mamy
                                  porownywalne to niestety my trwonimy wg nich mase peiniedzy a wg nas oni musze
                                  niestety oszczedzac I co tu ukrywas zadowlaja sie nizszymi standartami doslownie
                                  wszedzie ..... A wiec gdybym
                                  chcial w PL zyc na takim samym standarcie jak tu to rzeczywiscie 15k PLN jest
                                  konieczne. Chyab ze zadowolilbym sie VW zamiastst BMW ( a jesli juz to nie z 5
                                  litrowym silnikiem bo oszczedny), na urlopie mieszkalbym u znajomych czy w 2*
                                  hotelach, jadlbym na urlopie tam gdzie taniej, TV mialbym 42 cale marki LG,
                                  pilbym whisky za 50PLN za butelke, etc.... Czy to zle? Absolutnie nie ale ....
                                  Jeszcze jedno mamy z tymi przyjacolmi porownywalne dochody - ale oni pracuja
                                  oboje a ja sam..... zona ma swoje hobby i dom i tak jest lepiej....
                                  • majka_le Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 21.10.08, 22:29
                                    Zgodze sie z Toba w paru punktach, ale w niektorych to pojechales po
                                    bandzie:)


                                    No wiec i
                                    > wyjazd do Kanady 2x w roku to tez nie wielki wydatek - zwlaszcza
                                    kiedy to jest
                                    > jedyny wydatek bo zatrzymujesz sie u rodziny czy znajomych i koszty
                                    utrzymania
                                    > tez zwykle so "pokryte"-----

                                    Raczej slabo. Oczywiscie mieszkamy u rodziny , ale za wszystkie
                                    przyjemnosci placimy sami. Spalilabym sie ze wstydu jakby musieli
                                    meza rodzice placic.


                                    Maja dwoje dzieci - po studiach - ale ciagle
                                    > im musza pomagac... Nasze sa absolutnie samodzilne od poczatku – po
                                    prs
                                    > tu---- Czy Twoje dzieci sa po studiach? Jesli tak to zapomniales
                                    wspomniec, ze w takim razie maja na karku kilka tys $ do spalcenia
                                    kredytu:)


                                    > pensja wystrcza im na dostatnie zycie a wiec pomocy nie
                                    potrzebuja.... my rowniez,a zyjemy tutaj:)

                                    widze ze np kupili TV LCD - 32 cale firmy Philips 720. Dla
                                    > mnie to kompromis jako ze ja wybralbym np 52 cale Sony XBR -
                                    poniewaz jest to
                                    > marka i jakosc i wielkosc ktora nie ma w sobie kompromisu..
                                    .Samochody maja na
                                    > jakie ich stac ( Maja 2 samochody (Malego VW i sredniej wielkosci
                                    SEata) a marz
                                    > a
                                    > im sie inne jak Audi, SUV i inne na ktore nie maj pieniedzy -
                                    musieliby zmienic styl zycia albo odlkladac....

                                    --- Totalnie bez znaczenia, zaden wyznacznik.

                                    Wyjazdy na urlopy to - raz w roku na Wybrzeze Morza
                                    > srodziemnego - spia w kampingach, przywoza ze soba jedzenie.. Dla
                                    mnie to
                                    > kompromis – na urlopie nie ma gotowania i preferujemy raczej
                                    restaracje g
                                    > dzie
                                    > jest super a nie tylko OK..... hmmm mowisz, ze zarabiaja 15k i nie
                                    mieszkaja w wawie i dalej ich nie stac na samolot? Obecnie bielty
                                    autobusowe sa porownywane do lotniczych, wiec sorry, ale to co
                                    napisales totalnie nie trzyma sie kupy:)


                                    Przyjechali do nas w odwiedziny - od razu
                                    > powiedzieli nam (i to dobrze ) ze maja ograniczony budget wydatkow.
                                    Oj.. ile
                                    > musilam nalgac w czasie wyjazdow jak spedzalismy noce w 5* hotelach
                                    ze to
                                    > darmowe aby nie czuli
                                    > sie zle..... a rachunki w restauracjach placilem po
                                    cichutku...poniewaz dla nic
                                    > h
                                    > $100/osobe nie ma absoltnie racji bytu------------15K i nie maja
                                    100$. Wow dobrze sie pobawili na wasz koszt:) Prosze przestan pisac
                                    mi takie niedorzecznosci. Ile oni u was tam byli 2 miesiace?

                                    mowie Stek typu Filer mignon, Ribye, czy dobra baranina (nie
                                    wiedzieli co to
                                    > jest dobra baranina az nie spradzili tego tutaj)---Jezu to gdzie ci
                                    twoj znajomi mieszkaja?? Baranina byla w Polsce od wiekow znana, wiec
                                    ...


                                    A TYM TO MNIE ZABILES. Smialam sie chyba 20 min:

                                    > Nie mogli sie nadziwic jak mozna miec tak wygodne lozka… jakie
                                    mozna jesc
                                    > owoce
                                    > I warzywa---- Jesli twoj znajomi nie wiedza co to warzywa i owoce,
                                    a zarabiaja 15k i podrozuje po swiecie to niezle was wkrecili.... CO
                                    to za brednie z tymi wygodnymi lozkami. Czy oni spia w piwnicy na
                                    drewnianej desce---WTF??

                                    Podsumowujac masz racje, ze pewne rzeczy, badz uslugi sa drosze, ale
                                    bez przesady. Tak naprawde obojetne gdzie jestes to Ty masz byc
                                    szczesliwy:)( tak trosze pozytywniej.

                                    Poprostu w niektore rzeczy, badz "fakty" ktore opisales sa
                                    niedorzeczne i maja z rzeczywistoscia tyle co nic.

                                    Pozdrawiam
                                    • majka_le Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 21.10.08, 22:43
                                      AHa dodam jeszcze do tego, ze w/w podany przyklad twoich znajomych to
                                      zaden wyznacznik. Moj maz jest kanadyjczykiem. Ma wielu znajomych w
                                      Kanadzie z racji tego i nie wielu z nich moze sobie pozwolic na
                                      przylot do Polski czy do Europy. Nie stac ich zeby wadac 1500$ na
                                      bilet+ szlenstwo tutaj. Podany przez ciebie przyklad niestety nie
                                      ukazuje rzeczywistosc:), ani nie pokazuje standartu na jakim dany
                                      spolecznosc zyje.
                                      • polam5 Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 21.10.08, 23:19
                                        No wiec wszedzie sa ludzi zarabiajacy mnie czy wiecej. Kanadyjczyk jadac do PL
                                        nie planuje ani sie zatrzymywac u znajomych ani liczyc ze ktos za niego
                                        cokolwiek zaplaci - liczy ze bilet bedzie go kosztowal $1500 plusz dzienne
                                        wyzywienie $100 na osobe + hotel $200 za dobe a wiec 2 i 2 osoby tygodnie beda
                                        kosztowac $7000 -8000. Do tego planuje prezenty kiedy zostanie zaproszony na
                                        kolacje do domu.... I dlatego jest to drogo.
                                        Ale jesli on zarabia 7 -8 tys na miesic to chyba jest to tylko kwestia
                                        priorytetow i wyborow..
                                        I jedna uwaga - nie uwazam ze kazdy amerykanin ma lepiej niz kazdy polak - nic
                                        dalszego od prawdy.... Dyskusja jest ze Polska jest bardzo drogim krajem gdzie
                                        placi sie wiecej za dobra i uslugi niskej jakosci niz tutaj za wysokiej i
                                        dlatego aby nam sie zylo tam NORMALNIE - to trzeba miec b wysokie dochody
                                        • majka_le Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 22.10.08, 10:47
                                          Tak jak wcześniej napisałam nie mi osądzać gdzie jest lepiej, badź
                                          gdzie lepiej się zarabia/żyje. Mogę się zgodzić z tobą, że pewne
                                          rzeczy są tutaj droższe.

                                          > Ale jesli on zarabia 7 -8 tys na miesic to chyba jest to tylko
                                          kwestia
                                          > priorytetow i wyborow.. ---wcześniej nazywałbyś to kompromisem:)
                                          jeśli pisałbyś o Polakach. Badź obiektywny!

                                          Pomijając fakt, iż każda osoba która, by nas odwiedziała spałaby u
                                          nas i nie byłoby z tym żadnych problemów.Mamy bardzo prostą
                                          matematykę. Przypuszczając, że przyjeżdżasz na 7 dni( tak jak autor
                                          wątku:)) dziennie "potrzebujesz" 120 zł ( jeśli obiady jesz w
                                          resturacji i kolację), więc daję nam to 850 zł/ os + 600 na imprezy i
                                          zakupy. Masz 1450 tys zł na cały tydzień więc jest to raptem 630 $:).
                                          A jeśli się rzeczywiście chcą spać w hotelu to doliczmy 1300$ za
                                          tydzień. Wszystko wychodzi ok 1930$ x 2= 3860$.!!!!!!, a bez hotelu
                                          650 $ za osobę:) no dobra doliczmy jeszcze 150$ na coś tam--są to
                                          śmieszne pieniądze:). 1500$ za bilet to tak z górnej półki
                                          obiektywnie 1100-1200$ w sezonie letnim, bądź świątecznym....

                                          Nie próbuję tutaj nic udowanic, ale pewne rzeczy jakie opisał tutaj
                                          autor wątku jak i Ty są poprostu zabawne. Nawet podając przykład
                                          wygodnych północno ameykańskich :) łóżek, bądź owoców czy warzyw---są
                                          to jakieś wolne żarty:). Możesz mi wierzyć, badź nie banany,
                                          zmieniaki czy pomarańcze smakują tak samo:)ja przynajmniej nie
                                          zauważyłam żadnej różnicy. A jeśli twoi znajomi rzeczywiście
                                          oniemiali faktem warzyw, bądź łożek w USA, badź w Kanadzie to
                                          proponuję zmienić znajomych ( bez obrazy).
                                    • polam5 Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 21.10.08, 23:09
                                      Moze te fakty dla Ciebie sa niedorzeczne - nie wiem, przytaczam fakty

                                      >Czy Twoje dzieci sa po studiach? Jesli tak to zapomniales
                                      wspomniec, ze w takim razie maja na karku kilka tys $ do spalcenia
                                      kredytu:)

                                      Nie , zadnych kredytow zwiazanych ze studiami. Studia zostaly oplacone na
                                      biezaco bez zadnych pozyczek. Studia stanowe sa tanie. Oh, zapomnialbym tak
                                      maja kredyty na wlasne mieszkania ale to juz ich prywatna sprawa - moga
                                      wynajmowac wybrali wlasnosc. I do tego nie musieli robic kompromisow typu Rower
                                      zamiast solidnego auta (nie mowimy tu o Toyocie Carolla).



                                      >> -- Totalnie bez znaczenia, zaden wyznacznik. (chodzilo o tzw dobra materilane
                                      typu auto i wyposazenie domu)

                                      Wlasnie - Dla Ciebie bez znaczenia a dla mnie ogromne poniewaz nie stac mnie na
                                      rzczy kiepskiej jakosci... I potwierdzam to raz jeszcze - dla jednych to moze
                                      miec znaczenie a dla innych nie. Zwykle nie ma znaczenia dla tych co ich nie
                                      stac ale w momencie kiedy sie ta mozliwosc pojawi na horyzoncie - to wskakuja
                                      natychmiast. Dla mnie w PL kiedys tam wrecz glupota bylo wydawanie pieniedzy na
                                      MB poniewaz Fiat 125p byl zupelnie wystarczjacym pojazdem... Pokaz mi jednego
                                      czlowieka ktory kiedy milaby mozliwosc bez komromisow i ograniczen siegnac po
                                      towary z tzw "gornej polki" powiedzialby Nie potrzebuje....??




                                      > hmmm mowisz, ze zarabiaja 15k i nie
                                      mieszkaja w wawie i dalej ich nie stac na samolot? Obecnie bielty
                                      autobusowe sa porownywane do lotniczych, wiec sorry, ale to co
                                      napisales totalnie nie trzyma sie kupy:)

                                      - Nie znam cen a wiec nie bede dyskutowal - na pewno nie bylo ta tak proste bo
                                      ludzie nie wciemi bici i byc moze byl to charter czy wynajety za tanie
                                      pieniadze.... pisze to co slyszalem i zaobserwowalem a wiec cos w tym jest.
                                      mieszkai tez tam w wynajetym hotely gdzie w pokoju nie bylo klimatyzacji..
                                      Nie naleza do skapych ale widocznie na wszystko nie starcza.

                                      >
                                      -15K i nie maja100$. Wow dobrze sie pobawili na wasz koszt:) Prosze przestan pisac
                                      mi takie niedorzecznosci. Ile oni u was tam byli 2 miesiace?

                                      Nie byly tylko 1.5 misiaca i praktycznie oprocz biletow nie ponosili zadnych
                                      innych kosztow - to nasz wybor a wiec nie trraktuje tego negatywnie.
                                      Nie chodzi o jedne $100 - jeden obiad to $200 a jak pomnozyc to wychodzi ciut
                                      wiecej. Nie oczekiwalem nawet ze beda placic i wiem ze byliby w stanie - maja
                                      karty kredytowe tak jak my ale sam fakt byl szokujacy bo kto tyle wydaje? Nic
                                      to nie znaczy jedynie to ze osczedzaja i komromisy na kazdym kroku (kompromisy
                                      wg mnie)

                                      > mowie Stek typu Filer mignon, Ribye, czy dobra baranina (nie
                                      wiedzieli co to
                                      > jest dobra baranina az nie spradzili tego tutaj)---Jezu to gdzie ci
                                      twoj znajomi mieszkaja?? Baranina byla w Polsce od wiekow znana, wiec
                                      ... Jesli twoj znajomi nie wiedza co to warzywa i owoce,
                                      a zarabiaja 15k i podrozuje po swiecie to niezle was wkrecili...


                                      TAk i steki baranina w PL jest - roznica w tym ze steki (dobre a nie po prostu
                                      steki bo moze byc roznica nieba i ziemi ) sa w PL bardzo drogie. Ogilnie w PL
                                      trudno dostac dopbra wolowine - nie wiem dlaczego ale wiem ze jest to fakt?
                                      A baranina jest tylko ze nie tej jakosci - po prostu ja czuc.... Mozna ja dostac
                                      w najlepszym gatunku w W-wie w dobrych restauracjach ale tam trzeba zostawic
                                      srednia polska pensje
                                      Owoce sa ale nie w tym wyborze jesli chodzi o radzje gatunkow, jakosci itp...

                                      >
                                      . CO
                                      to za brednie z tymi wygodnymi lozkami. Czy oni spia w piwnicy na
                                      drewnianej desce---WTF??

                                      Nie, nie spia w piwnicy ale na lozkach z IKEI czy temu podobnych wersalkach
                                      - i ma nich spalismy. Nie widzialem aby materace jakie my tu mamy (2 to mniej
                                      wiecej 50-70 cm grubosci i mowie o tych znowu z gornej) polki byly w PL
                                      popularne. Teraz wiem ze "planuja sobie cos takiego kupic" a wiec znowy musza
                                      zaplanowac.

                                      Raz jeszcze powtarzam ze w PL jest wszystko i to w najlepeszych gatunkach ale
                                      nie dla przeciatnych ludzi i ceny sa niewspolmierne do zarobkow wiec ludzie
                                      zadowalaja sie podrzednym jakosciami a do jakosci jak sie przywyknie to trudno
                                      na kompromis.
                                      Oczywiscie podbnie jak Ty wiekszosc mowi ze to na co ich nie stac nie jest
                                      wazne. I to jest to co nas rozni.
                                      Chcac mieszkac w PL i zyc na codzien tak jak tu - musialbym zarabiac 15k... bo
                                      wtedy moglbyn zyc tam NORMALNIE tzn podbnie jak tu.. i chyba to zalozyciel tego
                                      watku mial na mysli


                                      - No i w koncu moze to i lepiej ze ludzi czuja sie dobrze w warunkach jakie sa
                                      im dostepne bo coz warte jest zycie bez marzen....
                                      • majka_le Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 22.10.08, 11:05
                                        > Moze te fakty dla Ciebie sa niedorzeczne - nie wiem, przytaczam
                                        fakty---- a je trochę prostuję:)

                                        > Nie, nie spia w piwnicy ale na lozkach z IKEI czy temu podobnych
                                        wersalkach
                                        > - i ma nich spalismy. Nie widzialem aby materace jakie my tu mamy
                                        (2 to mniej
                                        > wiecej 50-70 cm grubosci i mowie o tych znowu z gornej) polki byly
                                        w PL
                                        > popularne. Teraz wiem ze "planuja sobie cos takiego kupic" a wiec
                                        znowy musza
                                        > zaplanowac---- jeśli bardzo chcesz to zabiorę twoich znajomych w
                                        wawie i im pokaże gdzie można kupić takie materace bez wydawania
                                        fortuny:)

                                        TAk i steki baranina w PL jest - roznica w tym ze steki---zgodzę się
                                        ze stekami ( sama nie jem mięsa), ale mój mąż stwierdził, że steków
                                        to nie umiemy robić:)

                                        Reasumując wcześniej pisałeś, że w PL trzeba zarabiać 15K, aby żyć na
                                        podobnym poziomie na jakim ty żyjesz w US. Kolejno podajesz przykład
                                        swoich znajomych którzy +,- tyle zarabiają, a opisujesz ich jakby
                                        byli od pługu odciągnieci. Śmiem twierdzić, że te 15k to za mało.
                                        Twoim tokiem myślenia powinniśmy my Polacy zarabiać 30k/m jeśli byśby
                                        chcieli żyć na Twoim poziomie?!:)

                                        • polam5 Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 22.10.08, 18:15
                                          Whow.... a wiec powoli zblizamy sie do zakonczenioa tej dyskusji...

                                          Zostal jeszcze jedne maly paragraf

                                          >Reasumując wcześniej pisałeś, że w PL trzeba zarabiać 15K, aby żyć na
                                          podobnym poziomie na jakim ty żyjesz w US.

                                          - Tak to mialem na mysli i to jak mi sie wydaje bylo podstawa dyskusji gdzie
                                          bylo stwierdzenie ze aby zyc NORMALNIE....nalezaloby zarabiac 15 tys...
                                          Ja jedynie zdefiniwalen te "normalnosc" jako widzina z tej strony oceanu.

                                          >Kolejno podajesz przykład
                                          swoich znajomych którzy +,- tyle zarabiają, a opisujesz ich jakby
                                          byli od pługu odciągnieci. Śmiem twierdzić, że te 15k to za mało.
                                          Twoim tokiem myślenia powinniśmy my Polacy zarabiać 30k/m jeśli byśby
                                          chcieli żyć na Twoim poziomie?!:)


                                          A tutaj to nie koniecznie sie zgadzam poniewaz powiedzialem ze oni ciagle musza
                                          "pomagac" swoim dzieciom a to pozera pewnie znaczna czesc dochodow. Byc moze
                                          rowniez duzo odkladaja i albo musza albo poprostu zadowalaja sie nizsza
                                          jakoscia.... i tutaj nie bede sie upieral bo tu moge sie wplatac w tzw
                                          materialistyczne podejscie do swiata.... a wiec pozostaje przy 15 tys :)
                                          • majka_le Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 24.10.08, 11:55
                                            :)

                                            > - Tak to mialem na mysli i to jak mi sie wydaje bylo podstawa dyskusji gdzie
                                            > bylo stwierdzenie ze aby zyc NORMALNIE....nalezaloby zarabiac 15 tys...
                                            > Ja jedynie zdefiniwalen te "normalnosc" jako widzina z tej strony oceanu. ---- żeby żyć " NORMALNIE" w warszawie 2 osoby powinny zarabiać 10 tys. Spokojnie starczy im na każdą zachciankę + fajne mieszkanie:) To jest moja opinia z tej strony oceanu:). Autor wątku był zaledwie 10 dni w Wawie, więc bardzo ciężko naprawdę jest oszacować ile potrzeba na dostanie życie. Ja na przykład będąc w Kanadzie nie jestem w stanie stwierdzić ile musiałabym zarabiać, żebym miała taki sam/ podobny standart życie jak tutaj. Tego się dowiadujesz od ludzi mieszkających w danym kraju.

                                            > A tutaj to nie koniecznie sie zgadzam poniewaz powiedzialem ze oni ciagle musza
                                            > "pomagac" swoim dzieciom a to pozera pewnie znaczna czesc dochodow----- no jeśli oni każdego miesiąca przeznaczają na dzieci 7 tys to się zgodzę, że mogę mieć finansowe probemy:). Jednak sposób w jaki ich opisałeś przeraził mnie trochę:)

                                            tutaj nie bede sie upieral bo tu moge sie wplatac w tzw
                                            > materialistyczne podejscie do swiata.... a wiec pozostaje przy 15 tys :)--- życzę ci abyś 5 razy tyle zarabiał gdziekolwiek będziesz!!!

                                            Pozdrawiam
          • majka_le DO elielieli 21.10.08, 21:15
            > Majka wlasnie tak zarabia na kolejne wakacje, przekonujac
            > emigrantow ze (idioci) uciekli z Raju i czas wracac.Tylko ciekawe
            > kto to sponsoruje?

            Wow poprostu wow--- kolezanko proponuje lekcje czytania ze
            zrozumieniem--- w ktorym miejscu napisalam, ze zle wybrali, ze
            wyjechali, badz ze powinni wracac??

            Prostowanie niektorych wypocin nie jest naklanianiem do powrotu!!!!!!

            Nie zasmiecaj forum jak nie masz nic madrego do napisania.

            Pozdrawiam goraco
            • elielieli Re: DO elielieli 21.10.08, 21:18
              "Nie zasmiecaj forum jak nie masz nic madrego do napisania".
              A ja myslam, ze w Polsce to juz wolnosc slowa panuje. Jednak nie,
              smieciom z emigracji nie wolno sie wypowiadac, bo ten piekny
              wizerunek popsuja.
              Gratuluje tych madrosci, napisz cos jeszcze, to moze sie troche
              poducze, kultury lizne, zobacze jak w *prawdziwym* swiecie sie zyje.
              • majka_le Re: DO elielieli 21.10.08, 21:29
                elielieli napisała:

                > "Nie zasmiecaj forum jak nie masz nic madrego do napisania".
                > A ja myslam, ze w Polsce to juz wolnosc slowa panuje. Jednak nie,
                > smieciom z emigracji nie wolno sie wypowiadac, bo ten piekny
                > wizerunek popsuja.
                > Gratuluje tych madrosci, napisz cos jeszcze, to moze sie troche
                > poducze, kultury lizne, zobacze jak w *prawdziwym* swiecie sie
                zyje.

                No nie ukrywam zeby ci sie przydalo...

            • majka_le Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 21.10.08, 21:30
              elielieli napisała:

              > Otoz to, dokladnie tak nam to zabrzmialo. Twoje wypowiedzi sa tak
              > naiwne, ze tylko miedzy bajki wlozyc.


              Chyba ci juz pisalam zebys nie zasmiecala forum. Jak masz problem ze
              zrozumieniem podpowiem ci, ze to byla ironia.

              Szkoda mi czasu na durne pisanie z toba. Wole konstruktywna polemike.

              Pozdr
              • elielieli Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 24.10.08, 00:08
                Zwracam ci uwage ze jest to forum o emigracji. Moped opisal to co
                zauwazyl w Polsce a czego wczesniej nie dostrzegal zyjac w kraju,
                inne osoby opisaly swoje wrazenia.
                A co kogos obchodzi co *ty* o tym myslisz i ile razy jezdzisz na
                wakacje. To *ty* nie zrozumialas ironii, nie obchodzi mnie ze twoj
                maz zauwazyl ze faktycznie stekow w Polsce nikt nie robi dobrych,
                to ze masz telewizor i samochod tez nikogo nie obchodzi. *Ty*
                nikogo tu nie obchodzisz, to forum dla emigrantow o emigracji,
                jesli nie masz nic do powiedzenia na ten temat, to nie zasmiecaj
                innych tematow.*Twoje* opinie sa tu nie na miejscu i bez znaczenia.
                • majka_le Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 24.10.08, 11:38
                  Czy ktoś ci kiedyś powiedział, że milczenie jest złotem?? Kolejny raz poszczekałaś, poszczekałaś i nic z tego nie winikło! Jak masz coś mądrego do napisania, bądź się ze mną nie zgadzasz to z dziką rozkoszą możemy polezmizować. Nie atakuj mnie koleżanko bo to o tobie świadczy nie najlepiej.

                  > Zwracam ci uwage ze jest to forum o emigracji.----- zwracać uwagę to sobie możesz swoim rodzicom/ dzieciom, a nie mnie.

                  > zauwazyl w Polsce a czego wczesniej nie dostrzegal zyjac w kraju,
                  > inne osoby opisaly swoje wrazenia.--tak, kobiety z osteoporozą --hahaha o czym ty piszesz? coraz bardziej mnie bawisz.Jak bym brała ciebie jako przykład emigranta to jedno ci powiem--- cieszę się, że wyemigrowałaś mniej przygłupów w PL, ale naszczęscie nie każdy emigrant jest na twoim poziomie!!!!

                  nie obchodzi mnie ze twoj
                  > maz zauwazyl ze faktycznie stekow w Polsce nikt nie robi dobrych--- wow-hehe!

                  to ze masz telewizor i samochod tez nikogo nie obchodzi--- dla twojej info z wyboru nie mam TV, bo nie chce zniżyć się do twojego poziomu!!!

                  to forum dla emigrantow o emigracji---hmm pokaż mi gdzie jest napisane, że tylko emigranci mogę się tutaj wypowiadać.

                  > jesli nie masz nic do powiedzenia na ten temat, to nie zasmiecaj
                  > innych tematow.--- mam więcej niż myślisz, a jak poczytałam twoje inne wypowiedzi to proponuję ci zastosować to co wyżej napiałaś do samej siebie.

                  *Twoje* opinie sa tu nie na miejscu i bez znaczenia.--- ????? żal mi ciebie:(
                  • elielieli Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 24.10.08, 11:49
                    Mi jest zal ciebie, poniewaz nie zeozumialas gdzie sie znalazlas i
                    jak sie zachowac. Szczekac to moga psy albo ty, bo nie maja innych
                    argumentow. My tu sobie rozmawiamy o emigracji i zwiazanych z nia
                    nowych perspektyw spojrzenia na niektore sprawy, wiec opinie ludzi
                    ktorzy w najlepszym wypadku wyjechali poza swoja rodzinna gmine nie
                    sa tu absolutnie na miejcu. Nikt tu sie nie pyta co mieszkajacy w
                    Wa-wie mysla o swoim miescie, z tego co pisze Moped on tez jest
                    Warszawiakiem, ale od dwudziestu paru lat ma tez inny punkt
                    widzenia na to miasto.
                    "Jak masz coś mądrego do napisania,
                    > bądź się ze mną nie zgadzasz to z dziką rozkoszą możemy
                    polezmizować".
                    Nie ma z kim, jak juz dalas to wielokrotnie do zrozumienia.Rozmowy
                    pomiedzy wieloletnimi emigrantami i Polakami, ktorzy wyjezdzaja z
                    Polski na kilka dni w roku mijaja sie kompletnie z sensem. *Ty* nie
                    znasz innego sposobu zycia, myslenia, mowienia, oddczuwania wlasnej
                    polskosci, wlasnego stosunku do Ojczyzny (ktory z czasem staje sie
                    problemem, jak wiele osob opisuje-kazdy inaczej, ale kazdy ujmuje
                    to w kluczu problematycznym).
                    Wiec jeszcze raz zapraszam do zmienienia forum np. na "Plotki a
                    Warszawy" gdzie znajdziesz sie wsrod ludzi o twojej kulturze, twoim
                    poziomie umyslowym, doceniona i zrozumiana.
                    eli
                    • majka_le Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 24.10.08, 12:18
                      To *ty* nie zrozumialas ironii--- ??? że co proszę?? Podam ci
                      definicję, żebyś lepiej zrozumiała i wiedziała o czym mówisz:
                      Ironia – sposób wypowiadania się, oparty na zamierzonej
                      niezgodności, najczęściej przeciwieństwie, dwóch poziomów wypowiedzi:
                      dosłownego i ukrytego, np. w zdaniu Jaka piękna pogoda wypowiedzianym
                      w trakcie ulewy. W klasycznej retoryce ironia stanowi jeden z tropów.
                      W rozumieniu potocznym ironię utożsamia się z zawoalowaną kpiną,
                      złośliwością, wyśmiewaniem, dystansem.


                      > Mi jest zal ciebie, poniewaz nie zeozumialas gdzie sie znalazlas i
                      > jak sie zachowac-- Przepraszam!!!!:( ---buhahaha. What do u mean??
                      :)

                      Szczekac to moga psy albo ty, bo nie maja innych
                      > argumentow--- zacytuj mi twoje agrumenty w całym wątku--ani
                      jednego. O czym ty piszesz?? Jak narazie to tylko coś tam bęłkoczesz
                      pełna agresji!!!!!!

                      Nikt tu sie nie pyta co mieszkajacy w
                      > Wa-wie mysla o swoim miescie, z tego co pisze Moped on tez jest
                      > Warszawiakiem, ale od dwudziestu paru lat ma tez inny punkt
                      > widzenia na to miasto---- Tutaj się z tobą zgodzę, że nikt nie
                      pyta. Ale bzdury jakie opisał autor wątku na temat Wawy nie mają nic
                      wspólnego z rzeczyswistością-- w jezyku polskim nazywamy to
                      prostowanie ( wiem ciężko ci będzie zapamiętać, ale wierzę w ciebie).
                      Weź przeczytaj jeszcze raz cały wątek,a może zrozumiesz--- aha
                      zapomniałam, ze masz problem z czytaniem ze zrozumieniem-- bardzo mi
                      przykro.

                      *Ty* nie
                      > znasz innego sposobu zycia, myslenia, mowienia, oddczuwania wlasnej
                      > polskosci, wlasnego stosunku do Ojczyzny (ktory z czasem staje sie
                      > problemem, jak wiele osob opisuje-kazdy inaczej, ale kazdy ujmuje
                      > to w kluczu problematycznym).----- a skąd ty to możesz wiedzieć
                      "EMIGRANTKO"-- a jeszcze zapytam ile jest lat na emigracji:)!!????

                      > Wiec jeszcze raz zapraszam do zmienienia forum np. na "Plotki a
                      > Warszawy" gdzie znajdziesz sie wsrod ludzi o twojej kulturze, twoim
                      > poziomie umyslowym, doceniona i zrozumiana.--- W przeciwieństwie do
                      ciebie nie poszukuję tutaj, ani zrozumienia, ani rozwiązywania
                      problemów. Masz rację, ze powinnam zmnienić forum, bo z takimi
                      "mądrościami jakimi można się tutaj spotkać" raczej nie ma nigdzie, a
                      ty przodujesz---BRAVO, co mnie bardziej jeszcze bardziej przeraża, że
                      takie " inteligentne osobowości" jak ty nasz reperezentują za
                      granicą--SMUTNE ALE PRAWDZIWE.

                      • elielieli Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 24.10.08, 20:47
                        Ty jeszcze nie zrozumialas co my mamy na mysli mowiac koszty
                        *zycia*. Ty nam opowiadasz o twojej smutnej zapyzialej
                        malomiasteczkowej egzystencji, ktora uwazasz za uniWersalny
                        standard.Problem w tym ze twoj sposob myslenia nie jest ani taki
                        uniwersalny jak myslisz ale tez i nie taki rzadki u twoich rodakow
                        mieszkajacych w kraju.
                        Napelniasz mnie glebokim smutkiem bo potwierdzasz jednoznacznie to
                        co ja mysle o rodakach w kraju.A juz myslalam ze cos sie w ludzkiej
                        swiadomosci zmienilo.
                        Nie przejmuj sie, ciebie na pewno nie reprezentuje i nie
                        obnosze "godnie" mojej polskosci tak jak to robia turysci z
                        Polski.Wrecz przeciwnie, pracuje ostro nad akcentem, bo mam juz
                        powyzej nosa ze ludzie jeszcze sa w stanie odkryc ze jestem
                        rodaczka Gabrowicza.Jak juz ktos jednoznacznie zrozumie skad
                        pochodze to zawstydzona tlumacze ze jestem Zydowka polska, tak dla
                        zmylenia przeciwnika.
                        To tyle, ale mnie pocieszylas ze sie wynosisz na inne bardziej ci
                        stosowne forum. Resztki rozsadku jeszcze zachowalas
    • ksg06 tydzien :-) Kazdego roku 2 miesiace spedzaja w PL 18.11.08, 03:58
      moje dzieci. Mieszkamy w USA.
      I kazdego roku nie chca tu wracac. Przechodzi im po 2 miesiacach. A
      potem znow czekaja na lato w Krakowie.

      Odnosnie rozmiarow - chetnie wkleilabym zdjecia moich amerykanskich
      i polskich (stad i z Polski) kolezanek. Bylyby potwierdzeniem
      statystyk, ze przecietnie Amerykanki sa nizsze od nas 7 cm i ciezsze
      35 Lb (ok. 12 kg).

      Ceny sa nizsze w USA, to prawda.
      Ale skad u Amerykanow kompleks Europy? Zazwyczaj drozej jest tam,
      gdzie zycie atrakcyjniejsze.

      itd, itp
      • polam5 Re: tydzien :-) Kazdego roku 2 miesiace spedzaja 19.11.08, 19:41
        A w "jakim USA" mieszkacie?

        Inaczej swiat ocenija dzieci a inaczej dorosli....a nas poglad dzieci nie
        interesuje.


        "Zazwyczaj drozej jest tam,gdzie zycie atrakcyjniejsze."

        Chyba nic bardziej blednego.. Drozej jest tam gdzie ludziom mniej zostaje w
        kieszeni na zakupy - tzn tam ludzie mniej zarabiaja i gdzie podatki sa wyzsze.

        Nie mow ze zycie w Szwecji jest "atrakcyjniejsze" niz w USA??? Chyba ze masz
        specyficzna definicje atrakcyjnosci
        • nad_oceanem Re: tydzien :-) Kazdego roku 2 miesiace spedzaja 20.11.08, 00:59
          "polam5 napisał:

          > A w "jakim USA" mieszkacie?
          >
          > Inaczej swiat ocenija dzieci a inaczej dorosli....a nas poglad dzieci nie
          > interesuje.
          >
          >
          > "Zazwyczaj drozej jest tam,gdzie zycie atrakcyjniejsze."
          >
          > Chyba nic bardziej blednego.. Drozej jest tam gdzie ludziom mniej zostaje w
          > kieszeni na zakupy - tzn tam ludzie mniej zarabiaja i gdzie podatki sa wyzsze.
          >
          > Nie mow ze zycie w Szwecji jest "atrakcyjniejsze" niz w USA??? Chyba ze masz
          > specyficzna definicje atrakcyjnosci"


          To zalezy co dla ciebie jest atrakcyjne.
          Jak atrakcyjne moze byc zycie na amerykanskim suburbiu?
          A suburbia a nie nowojorska 5th Ave to przeciez ta prawdziwa Ameryka.
          W suberbiach zyje sie latwo ale czy "atrakcyjnie"?
          To chyba ostatnie slowo jakie mozna uzyc.
          Po drugie Szedzi pracuja o 1/5 mniej w roku niz Amerykanie.
          Atrakcyjniej spedziec pare tygodni w Egipcie zamiast w robocie?
          Chyba tak. ;).

          Sadzenie "atrakcyjnosci" w kategoriach drozej, taniej jest dosc prymitywna.
        • majka_le Re: tydzien :-) Kazdego roku 2 miesiace spedzaja 07.12.08, 22:57
          > Chyba nic bardziej blednego.. Drozej jest tam gdzie ludziom mniej zostaje w
          > kieszeni na zakupy - tzn tam ludzie mniej zarabiaja i gdzie podatki sa wyzsze. ----- absolutnie sie nie zgadzam. Pomiedzy podatkami a zarobkami musimy byc odpowiedni balans po pierwsze. Po drugie nie mozna generazlizowac, gdyz jest to niesamowice skompliowany sprawa na ktora wplywa wiele czynnikow!!!!!

          > Nie mow ze zycie w Szwecji jest "atrakcyjniejsze" niz w USA??? Chyba ze masz
          > specyficzna definicje atrakcyjnosci---- Polam5 jak nie wiesz co piszesz to lepiej nie pisz!!!! Szwedzki przyklad jest chyba najgorszy jaki mogles podac. Obywatele Szwecji sa jednymi z najlepiej zarabiajacych czyt.najbogatszych obywateli na swiecie. Placa podatki okolo 40-50% wiec to co wyzej napisales ma sie jak piesc do nosa!!!!! Jeden Szwed moglby kupic Ciebie twoja rodzine, twoj dom i pol twojego osiedla, a potem zabawic sie w najlepszej knajpie. Oprocz tego ich system socjalnem jest skierowany na tylko na obywatela i jest jednym z najlepszych na swicie (chyba tylko Norwegia ich wypszedza)-- USA jeden raczej odwrotnie. Szwecja jest jednym z krajow gdzie sie najlepiej zyje:)!!!!!!!
          • majka_le Re: tydzien :-) Kazdego roku 2 miesiace spedzaja 07.12.08, 23:19
            Jeszcze jedno mi przyszlo do glowy--wczesniej narzekales,ze w Polsce jest tak drogo i takie tam. Powiem ci, ze jezeli w Pl bylo dla ciebie z drogo to w Szwecji nie stac cie byloby nawet na piwo, a juz nie juz o jedzeniu nie mowiac!

            Ciekawa jestem czy wogole byles kiedy w Szwecji, badz masz jakos podstawowa wiedze na temat tego kraju?
      • majka_le Do ilonka 45 07.12.08, 21:58
        Dzieki kolezano:), bo juz myslalam, ze to ja zwariowalam czytajac wypociny elielie czy jak jej tam. Niestety nie ma tutaj z kim za bardzo madrze podyskutowac, bo niektorych wyobrazenie o PL (np. autor watku ,badz wyzej wspomniana pani) nie maja nic madrego do powiedzenia.

        Z drugiej strony duzo smiechu mialam jak poczytalam jak Polska sucked:)

        Pozdr
    • rsobczuk Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 13.01.09, 15:59
      Co za stek bzdur... same głupoty. Po co zatem przyjeżdzać było do Warszawy,
      skoro jest tam tak źle?
      Najgorzej jak ktoś najeżdza na Warszawe, a nie porówna tego, co jest w innych
      krajach. Tłuste kobiety? U nas są kobiety, a w UK są tłuste dzieci - nie chcę
      mówić co będzie za 40 lat, kiedy te dzieci dorosną... o ile wogóle dożyją, bo z
      przeżarcia pękną.
      Kultury na drogach może i brak w Polsce, ale nie wszystko jest idealne, chociaż
      wydaje mi się, że zmierza wszystko w dobrą stronę.

      Chwiejące się panie... w UK to na porządku dziennym kiedy gibają rękami do
      przodu i do tyłu. Zeby ominąć lub iść za taką osobą, trzeba zostawić conajmniej
      2 metrową przerwę, żeby ową gibającą się ręką nie dostać.

      Stare i rozwalające się samochody??? To domena UK także. Tu nikt nie dba o swoje
      auta. Jak na dostępność cenową jak i materialną samochodów ludzie w UK jeżdzą
      złomami!!!

      Dublin to też mieścina? Nie mają nawet linii metra... Warszawa to normalne
      miasto w którym da się normalnie żyć. Z pracy do domu przejechać nawet w 40 min
      (od centrum do dowolnego miejsca nawet na obrzeżach - nie samochodem), a nie w
      Londynie... z centrum gdziekolwiek - półtorej godziny (strata czasu).

      Benzyna? W Polsce jest najtańsza... - dużo tańsza niż w UK. Zarobki w Polsce...
      są już prawie na poziomie UK... trzeba tylko się wykształcić i zdobyć dobry
      zawód. W UK za 1000L które pewnie zarabiasz też nic nie zdziałasz. Pewnie
      mieszkasz z innymi w jednym domu i zajmujesz pokój dzieląc kuchnię i łazienkę.

      Skoro ci tak źle w Warszawie... trzeba było te 2 tygodnie spędzić na nartach lub
      lecieć do Californi, gdzie ciepło.

      Pozdrawiam
    • axxxa Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 16.01.09, 13:38
      w wielu punkatach masz racje

      ale z tym jedzeniem to przesadziles, ja wprawdzie mieszkam w
      londynie ale bywam w stanch od czasu do czasu i to tam po raz
      pierwszy zobaczylam ludzi ktorzy musza siadac na dwoch krzeslach w
      restauracji albo w metrze zajmuja cale dwa miejsca
    • pomdetersote Re: pisane na zywo podczas pobytu w Warszawie 01.02.09, 19:02
      > Po godzinie 21:30 - miasto zamiera, gasnie i cisza na ulicach..
      > Warszawa juz spi !

      Mieszkając w jednej z europejskich stolic wracałam po dwunastej w nocy do
      siebie. Przechodziłam obok restauracji wypełnionych po brzegi, ostatnim metrem,
      bez duszy na ramieniu, przed drzwiami swojej kamienicy minęłam patrol żandarmerii.
      Nie ma takiej dzielnicy w Warszawie, gdzie bez obaw mogłabym sama spacerować o
      dwunastej w nocy.

      > I tak:
      > Starowka, Krakowskie Przedmiescie ladnie odnowione....
      > ale wydaje mi sie, ze za dwa lata bedzie trzeba na nowo dokonac
      > GENRALNEGO REMONTU, tak jak to sie robi w Polsce...
      > przy wszelkich pracach publicznych.
      Dokładnie.
      Najbardziej szokują te brudne i nieodnowione chodniki.

      > Ulice- pelno samochodow, ulice zatkane, miasto dusi sie w ruchu
      > samochodowym.
      > Duza ilosc dobrze rozwiazanych drog przelotowych przez srodek miasta-
      > nie mniej korki.
      > Wine klade na zla synchronizacje swiatel oraz jednak duza ilosc
      > dalej niesprawnych pojazdow....oraz brak umiejetnosci prowadzenia...
      > fantazja kierowcy a umiejetnosc to dwie odmienne sprawy
      > kiedy jest mowa o prowadzeniu samochodu.
      Jedna linia metra i ciągłe remonty robią swoje.
      Prócz tego ludzie kupują samochody nawet jak mieszkają 15 minut od swojego
      miejsca pracy.
      Chorość.

      > Zycie na codzien?
      >
      > Holendarnie DROGIE, dla przecietnego rodaka.

      Kawa w Warszawie kosztuje 10 pln!

      > I najwazniejsze!
      > Ludzie zaczynaja byc bardzo uprzejmi.
      > Slyszy sie dziekuje i prosze.

      Jasne, tramwajarz raczej specjalnie zamknie drzwi przed nosem niż poczeka
      widząc, że ktoś biegnie.
      Szczególnie po 16.00
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka