Ja na szczescie na samotnosc nie narzekalam, bo od razu po slubie
i przyjezdzie do kraju meza,
bylam tak zachwycona nowa sytuacja,
ze rzucilam sie od razu w wir przystosowywania sie do tego kraju
poprzez intensywna nauke jezyka,
uczestniczenie w kazdym "egzotycznym" dla mnie obchodzie, a w tym
kraju jest ich mnostwo.
Mieszkancy lubia sobie urozmaicac zycie przy kazdej nadarzajacej sie
okazji, a wiec rozne festiwale,
swieto nadejscia wiosny, swieto narodowe, swieto rakow, swieto
srodka lata itd itp.
Kontakty z ludzmi mialam na kursach jezykowych a potem zawodowych,
wiec po przyjsciu do domu
wystarczylo mi kilka slow zamienionych z mezem w obcym dla mnie
jezyku
i patrzenie na telewizje, z ktorej uczylam sie jezyka poprzez
ogladanie programow dla dzieci!
Ewa, jesli tylko masz mozliwosc, to wychodz ile tylko sie da z domu,
to odpadnie chociaz problem samotnosci,
a przede wszystkim bedziesz miala "siatke ochronna" innych ludzi w
razie ewentualnego rozwodu.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.