Emigracja konca lat 80-tych to w wiekszosci oportunisci uciekajacy w Polski
przed siermiega zchylku komunizmu. Wiekszosc kladla na polityke la..ke, chciala
sie lepiej urzadzic w jakimkolwiek normalnym kraju. Zadne idee nie wchodzily w
gre. "Politycznych" bylo tyle co na palcach jednej reki policzyc, reszta
udawala, glownie ci chcacy wyjechac do USA. Wiekszosc wyjezdzala bez ogladania
sie za siebie bo nie bylo na co, za plecami nie mieli nic. Mieszkanie
spoldzielcze, maluch, to byly rzeczy nic nie warte w "Wolnym Swiecie". Latwo
jest sie nie ogladac jesli nie ma na co. Znam do dzis placzacych za "oddanym za
darmo mieszkaniem na jakiejs tam starowce, warte dzis tyle co 20 letni
kanadyjski dorobek delikwenta. Wielu jeczalo, wielu wrocilo na poczatku lat
90-tych. Wielu wrociloby gdyby mialo z czym o do czego. 25% z wyzszym
wyksztalceniem? Hehehe, kolezanka pracujaca w jednej z organizacji w kraju
przejsciowym, rejestrujacych "uciekinierow" by sie z twoich 25-procentowych
statystyk niezle usmiala bo rzeczywistosc byla zupelnie inna. Tlumy srednio
wyksztalconych ludzi, glownie z prowincji. Duze miasta typu Krakow, Warszawa:
rzadkosc.
Dzis wyjezdzajacy maja bo maja wybor, realia i Polski i reszty Swiata sie
zmienily, bariera cywilizacyjna juz nie ta. Jesli ktos ma glowe na karku bedzie
zyl w Polsce duzo lepiej niz ktos tam w USA, Kanadzie czy w UK. Dzisiejsi
wyjezdzajacy maja wybor i "good for them".
--
www.spieprzajdziadu.com/muzeum/images/thumb/c/ce/Teraz_wolska2.jpg/180px-Teraz_wolska2.jpg