Dodaj do ulubionych

Rodzinka w odwiedzinach (dlugie)

27.04.09, 14:36
Moi drodzy! takie pytanko: zbliza sie sezon urlopowy i w zwiazku z tym tez
pewnie i u was przyjazdy rodziny w goscinie krotsza czy dluzsza.

Z mojego doswiadczenia, od kiedy bylam dzieckiem i jezdzilam na wakacje do
rodziny, wygladalo to tak, ze zyli oni swoim zyciem, i glownie sama sie
zajmowalam soba albo siedzialam w domu. Najwyzej raz na miesiac jechalo sie na
basen czy jezioro, albo w odwiedziny do krewnych. Ogolnie domownicy zyli
wlasnym zyciem, kiedy bylam w gosciach, nie bylo mowy o jakims zwiedzaniu, czy
wozeniu po okolicy i zapewanianu ciaglych rozrywek.

Tak samo bylo jak goscili u mnie ludzie - raz czy dwa cos tam sie
zorganizowalo, a poza tym goscie sami zwiedzali czy tez robili inne rzeczy,
albo siedzieli w domu. Mowie oczywiscie o gosciach 1-2 tygodniowych.

W zeszlym roku goscilam u mnie mame, i naprawde przez 2 tygodnie mnie
wymeczyla: ciagle chciala cos robic, na zasadzie np.rano basen, po poludniu
spacer, wieczorem knajpa, i tak codziennie przez 2 tygodnie. Zorganizowalismy
b.duzo wyjsc i zwiedzilismy wszystko co bylo do zobaczenia w promieniu 60 km,
za kazdym razem jak byla w domu 'nosilo ja', a jak miala gdzies pojsc sama to
zarzucala ze sie 'blaka po miescie sama'. Kilka razy chciala wracac do Polski,
krytykowala ze siedzimy z mezem gramy w komputer itp. Ja jeszcze w tym czasie
szukalam pracy i wpominam ten pobyt jako koszmar, ktory w dodatku kosztowal
nas majatek (bilety lotnicze, rozne wejsciowki, opera itp.). W tym roku
przyjezdza znow w odwiedziny, i zapowiedzialam, ze musi sie nastawic na to, ze
nie bedziemy non stop do dyspozycji, i ze musi sie sama zorganizowac. Jest
plaza itp.

Co wy na to? Co robicie jak do was przyjezdza rodzina? Co oni robia? Jak
wtglada ich plan dnia?
Edytor zaawansowany
  • ronja.r 27.04.09, 16:29
    Jesli ktos przyjezdza na weekend tylko to mozna, nalezy mu poswiecic
    caly czas ale nie gdy odwiedziny trwaja dwa tygodnie. Niemozliwoscia
    jest zajmowanie sie, wyszukiwanie atrakcji, placenie na dokladke w
    tak dlugim okresie.
    Jezeli dorosla kobieta tego sama nie rozumie to nalezy ja uswiadomic.
  • ligaturka 27.04.09, 16:44
    No wlasnie tez tak sadze, poki to sa 2-4 dni, to wiadomo, ze sie 'skacze' w kolo
    goscia, chcac mu pokazac wszystkie atrakcje itp. Ale szczerze mowiac liczylam
    bardziej na pobyt taki jak moja babcia dla mojej mame i inne mamy moich
    znajomych na emigracji tzn zycie pod wspolnym dachem, wspolne gotowanie, ogolnie
    mile spotkanie i wspolna pomoc w gospodarstwie domowym. Moja mama twierdzi ze
    inne mamy bawia wnuki, a poniewaz ja nie mam dzieci no to ona po prostu
    przyjezdza na urlop.

    > Jesli ktos przyjezdza na weekend tylko to mozna, nalezy mu poswiecic
    > caly czas ale nie gdy odwiedziny trwaja dwa tygodnie. Niemozliwoscia
    > jest zajmowanie sie, wyszukiwanie atrakcji, placenie na dokladke w
    > tak dlugim okresie.
    > Jezeli dorosla kobieta tego sama nie rozumie to nalezy ja uswiadomic.
  • pia.ed 27.04.09, 18:39

    Jesli mama traktuje to jako URLOP, a nie odwiedziny u corki,
    to niech sie "urlopuje" bez zawracania Tobie glowy ...



    ligaturka napisała:
    ona po prostu przyjezdza na urlop ...
  • ligaturka 27.04.09, 20:17
    Z tym urlopem to moje przekonanie, nie wiem czy tak jest naprawde. Wydaje mi
    sie, ze mama chce 'aktywizowac' ludzi ktorzy lubia spedzac czas w domu, sklonic
    do aktywnego wypoczynku (tak samo zaczela robic u cioci).

    My tez z mezem jezdzimy do cioci w odwiedziny, w atrakcyjnie turystycznym
    miejscu, i wowczas robimy takze zakupy aby odciazyc budzet, i calymi dniami
    jezdzimy rowerami/chodzimy po gorach. Spedzamy wowczas posilki i wieczorami
    gramy we 3 w karty. Ale jesli jade do cioci sama, to nie nastawiam sie na
    towarzystwo tzn jesli nie lubie sama jezdzic rowerem a ciocia nie chce, to wtedy
    siedze z nia w domu i nie uwazam tego za nude, ppo prostu pogadam z nia,
    posmieje sie itp. Mama zas jest naburmuszona i ciagle mam wrazenie ze by chciala
    cos robic, po prostu czuje napiecie w powietrzu.
  • pia.ed 27.04.09, 22:45

    A czy mama jest tak samo aktywna w Polsce,
    czy tylko u Ciebie tak jej "odbija"???
    Znajdz jej polska kolezanke,
    w kosciele czy w jakims klubie,
    to nie bedzie siedziala w domu
    i nudzila sie ...

    Kiedy u mnie byl ojciec, to nie mogl sobie miejsca znalezc,
    bo brakowalo mu codziennej polskiej gazety,
    dziennika wieczornego o godzinie 19 30,
    i regularnego podawania posilkow,
    do czego byl przyzwyczajony w Polsce przez moja macoche.
  • ligaturka 27.04.09, 22:53
    Mama jest aktywna w Polsce jak ktos przyjezdza w odwiedziny. Kiedys taka nie
    byla, po prostu mniej bylo pieniedzy, wiec wystarczyly po prostu rodzinne pogaduchy.

    Powiedzialam mamie, ze w tym roku nie bedziemy non stop gdzies jezdzic, ona na
    to, ze 'jak mam jej jakies warunki stawiac to moze ona nie przyjedzie'.

    Wiem, ze mamie brakowalo ksiazek i polskiej telewizji, no ale my nie mamy
    telewizora, a ksiazek sobie nie przywiozla na wlasne zyczenie. Tu gdzie jestesmy
    nie ma polskiego kosciola, powiedzialam, aby w takim razie przyjechala z jakas
    kolezanka albo kims z rodziny aby bylo razniej-zobaczymy .-)
  • lena-anna 30.04.09, 08:34
    Przykro mi czytac twoja historie, bo wynika z niej, ze Twoja matka
    nie kocha Cie a jedynie jest nastawiona na wykorzystywanie. Mnie sie
    takze przydarzaly takie wakacje i potrzebowalam duzo czasu zeby to
    przetrawic i wyciagnac z tego wszystkiego wnioski.

    Takie wakacje mamusi nie tylko Tobie sie niestety przydarzyly. Ja
    mam podobna matke, jeszcze calkiem mloda, w pretensjach i bardziej
    zainteresowana przyjemnosciami zycia, niz wlasnymi dziecmi. Uwaza,
    ze ma dzieci za granica i musi z tego korzystac, bo bron Boze umrze
    i nie uzyje zycia, jak by chciala.

    Pierwsze jej wakacje u nas byly wlasnie takie, jak sobie ona
    obmyslila, to znaczy my oboje skakalismy wokol niej jak malpy na
    drucie a ona miala bardzo drogie zachcianki. Kosztowaly nas te jej
    wakacje fortune. W drugie wakacje przyjechala w czasie, kiedy ja
    bylam w ciazy z pierwszym dzieckiem i nie najlepiej sie czulam.
    Myslalam, ze mi troche pomoze, zajmie sie domem itd. Alez skad!

    To ja musialam ja obskakiwac, dogadzac kulinarnie itd. Myslalam, ze
    bedzie tak jak to widzialam u kolezanek: Mamy przyjezdzaja, zajmuja
    sie domem, dzieci nie moga sie oderwac od babci, wszyscy ja kochaja
    i nie chca, zeby wyjezdzala. Taka niestety nie jest moja mama.
    Ja bylam chora jak pies a ona byla obrazona, ze nie ma zwiedzania,
    kupowania prezentow i milego spedzania czasu. PO tygodniu spakowala
    sie i wyjechala obrazona. I jaka to byla ulga!!!!!!!

    Mam teraz dwoje dzieci. Moja matka nigdy nie byla zainteresowana
    zadnym z nich!!! Nigdy nie przyjechala odciazyc mnie i zajac sie
    domem i dziecmi i poznac dobrze swoje wnuki. Jest wylacznie
    zainteresowana soba i tym, co chce. Moje dzieci w ogole jej nie
    znaja a ja nie zapraszam jej juz na wakacje, bo mam na co wydawac
    pieniadze. Jezeli mam zaplacic za jej bilet, obskakiwac ja, wydac
    fortune, uwazac, zeby sie nie obrazila, bo jest wyjatkowo
    humorzasta, to naprawde nie potrzebuje takiej matki.
    Jest samolubna starzejaca sie kobieta, ktora chce sobie udowodnic,
    ze jeszcze cos moze. Ale juz nie moim kosztem. Emocjonalnie zupelnie
    sie od niej odlaczylam poniewaz nie warto sie zatanawiac dlaczego
    wlasna matka zachowuje sie w podobny sposob. Na pewno nie byla
    dobrym czlowiekiem i akurat mnie zdarzylo sie miec ja za
    rodzicielke. Nie bede rozdzierala z tego powodu szat ale tez nie mam
    ochoty byc wiecej jej ofiara. Nie chce tez aby moje dzieci mialy tak
    babcie. Cala szczescie, ze dzadkowie ze strony meza sa kochajacy i
    normalni.

    Czasami trudno zrozumiec dlaczego wlasne matki potrafia byc takie
    bezduszne ale niestety jest to wytwor nowej Polski. Paniusie w
    prestensjach nie wazne jakim kosztem osiagnietych.

    Co ci radze, to dac sobie spokoj z mamusia i jej urlopami. Na Twoim
    miejscu poinformowalabym ja, ze wlasnie wyjezdzacie na urlop gdzies
    tam i jak wrocicie, to mozecie ja odwiedzic, skoro sie tak bardzo za
    wami stesknila.
    A jezeli juz mimo wszystko wyladuje u was, to musisz postawic sprawy
    jasno. Nie masz czasu sie nia zajmowac ani nie bedziesz zmieniac
    swoich przyzwyczajen dlatego, ze cos jej sie nie podoba. A jezeli
    nie jest w stanie sie soba zajac i musi byc nianczona jak dziecko to
    juz jej sprawa. Pewnie sie obrazi i wyjedzie. To bedzie dla ciebie
    najlepsze rozwiazanie. Radze w przyszlosci kontakt telefoniczny i to
    za kazdym razem nie dluzszy niz 10 minut.

    Sama to praktykuje juz kilka lat i wystarczy, bo na zadne uczucia
    ludzkie ze strony matki liczyc nie moge.

    Im szybciej sie obudzisz tym lepiej i mniejszego kaca rodzinnego
    bedziesz miala.
    Pozdrawiam.
    lena-anna
  • nissa.fr 30.04.09, 09:10
    Podobnie: ja w 8 miesiacu ciazy skazana na rajdy po butikach w czasie wyprzedazy (tesciowka nie zna jezyka). Dasanie sie, ze jestem zmeczona, ze musze co chwile do toalety ... Ogolnie "udana" wizyta.
  • marguyu 30.04.09, 11:37
    To, ze w latach 80 oplacilam przyjazd mojej matki jeszcze rozumiem,
    bo wtedy roznica w mocy nabywczej byla naprawde duza. Ale zupelnie
    nie rozumiem dlaczego dzieci na dorobku maja oplacac bilety i
    wakacje rodzicom?
    Jeden, jedyny raz ponioslam wszystkie koszty pobytu mojej matki.
    Potem, choc ma dosc przyzwoita emeryture, regularnie wysylalam
    pieniadze wiec uwazalam, ze ma z czego odlozyc.
    No i zle robilam, bo okazalo sie, ze utrzymywalam wszystkich
    nierobow w rodzinie. Skonczylo sie na tym, ze dzis ze mna nikt nie
    rozmawia, bo odwazylam sie rzucic lukratywne zajecie i zaczac zyc
    wlasnym zyciem.
    Na moje oswiadczenie, ze nie mam z czego splacic dlugow
    zaciagnietych przez rodzine uslyszalam, ze przeciez sprzedalam dom i
    samochody wiec powinnam miec.

    --
    photomar.over-blog.com/ No Kill: marfish.pl/

    Plaire à tout le monde, c'est plaire à n'importe qui.
    [Sacha Guitry]
  • figus_us 01.05.09, 04:19
    No dziewczyny, domy starcow w Polsce pekaja w szwach wlasnie od
    takich kochajacych mamus jakie wy posiadacie. Jak myslicie dlaczego
    nikt sie nimi nie zajmuje i dlaczego laduja w placowkach publicznych?

    Zapomnialy kochac swoje dzieci tak jak potrzeba, nie poznaly swoich
    wnukow i tak juz zostalo. Jak Kuba Bogu tak Bog Kubie wiec teraz juz
    jedynie moga liczyc na panstwo a to nie jest w polskim wydaniu zbyt
    szczodre, w placowkach siedzia wlasnie takie same mamusie jak wasze
    ale przed emerytura.

    Jednym slowem, nie ma jak daleko od rodziny.
  • ligaturka 01.05.09, 07:48
    Hej!dzieki bardzo za twoja historie, wydaje mi sie kalka mojej...nie wiem co
    'wstapilo' w moja mame, bo zwykle nieba by mi uchylila i jeszcze 2 lata temu na
    wyjazdach u rodziny byla malo aktywna. Moze po prostu w takim odwiedzaniu sie
    wychodza z worka prawdziwe roznice ktore podczas mieszkania z matka nie wyszly?
    Jak w przeszlosci mnie odwiedzala, to natrzekala na upal i brak klimatyzacji, a
    ja pracowalam i wieczorem po powrocie czekal na mnie goraca kolacja. Teraz tego
    oczywiscie nie wymagam, bo sama gotuje szybciej i poza tym ciesze sie, ze moge
    upichcic jakies charakterystyczne danie gosciom, pokazac nowe smaki itp.
    Tak myslac, doszlam do wniosku, ze moga byc 2 rzeczy: po pierwsze ja nie
    pracowalam podczas poprzedniego pobytu, teraz robie nieplatny wolontariat na pol
    etatu i mama mysli, ze jej przyjazd to dla mnie wielka atrakcja i bede miala
    'zajecie', mysli ze nie pracujac na etat i nie majac dzieci pewnie sie nudze. Po
    drugie: mam meza obcokrajowca i mama nie moze zniesc tego ze nie uczestniczy we
    wszstkich rozmowach, ze ja musze tlumaczyc, ze nie mozemy posiedziec we 3 i
    pogadac, ale musze rozdwajac uwage na 2 osoby i 2 jezyki i to ja strasznie
    stresuje. Mam nadzieje, ze w tym roku bedzie lepiej: nie oplacamy podrozy, ale
    zorganizowalam aby przyjechala z ciocia (swoja siostra), dzieki czemu bedzie
    miala 'pare' aby isc na plaze i poczuc sie jak na urlopie bez mojej obecnosci ;-)
    Przykro mi tak mowic o wlasnej matce, bo zawsze mialysmy swietny kontakt. No ale
    nie dalo sie jej powiedziec, ze w tym roku bedzie inaczej i nie bedziemy
    fundowac wyjazdu, bo zaraz sie obraza, co dla mnie jest nienormaalne. Nie chce
    tu krytykowac ludzi samotnych, ale moze po prostu nie posiadanie partnera przez
    lata powoduje ze normalne dotad mamy robia sie takimi egositkami z wiekiem? Czy
    to po prostu posiadane cechy z wiekiem sie uwypuklaja. Znam tez kolezanki mamy
    tzw 'ciocie', ktore jezdza na caly urlop tylko po to by pomoc corce w zajmowaniu
    sie dzieckiem. Niestety jeszcze nie mamy dzieci, ale taka babcia by mi sie
    marzyla. Teraz mi sie przypomnialo, ze mama 'w zartach' sie odgrazala, ze nie
    bedzie sie zajmowac dziecmi moimi bez zaplaty - moj plan byl taki aby na
    emeryturze jej sciagnac ja do siebie bo nie chcialam, abysmy byly daleko.
    Oczywiscie trzeba by bylo przez 10 lat najpierw 'urabiac' meza ;-) no ale przy
    takim zachowaniu nie ma nawet mowy o 2 miesiecznych wakacjach pod jednym dachem.
    Dobrze powiedzialyscie, ze te relacje trzeba pielegnowac, tzn matka tez powinna
    sie starac, a nie 'spoczac na laurach', np.powinna dbac tez o to, aby ziec ja
    lubil bedac na jego utrzymaniu. Ona zas zachowuje sie, jakby pewne rzeczy
    nalezaly jej sie z definicji i tyle!
  • lena-anna 05.05.09, 05:29
    >nie wiem co 'wstapilo' w moja mame, bo zwykle nieba by mi uchylila
    > i jeszcze 2 lata temu na wyjazdach u rodziny byla malo aktywna.

    Nic w nia niestety nie wstapilo, nasluchala sie od kolezanek jakie
    to one sa nowoczesne, jak aktywnie spedzaja czas i w ogole prowadza
    zycie wyzszych sfer i sama tez zapragnela prowadzic takie zycie za
    granica podczas tzw. urlopu z ta drobna roznica, ze u corki i na jej
    rachunek.
    Ponadto twoja mamusia jest terytorialna, jak koty i psy, tzn. nie
    moze zniesc konkurencji do Twoich uczuc, dlatego zajmuje Cie
    kompletnie podczas pobytu, zeby Ci udowodnic, ze jest najwazniejsza
    w Twoim zyciu a nie tam jakis facet na koszt ktorego zreszta baluje
    poza Polska.
    Na Twoim miejscu poradzilabym jej zeby nauczyla sie jezyka, jezeli
    chce konwersowac ze swoim zieciem, co zreszta okazaloby sie dobrym
    posuniecie i moze troche oslabilo by jej uderzenia menopauzowe.
    Mialaby tez zajecie i na pewno jej wysilki bylyby bardzo mile
    przyjete przez rodzine twojego meza i jego samego!

    Moja droga! Nie trac czasu na analizownie swojej matki. Jaka jest
    taka jest i koniec. Na twoim miejscu staralabym sie jak tylko mozna
    zeby ograniczyc kontakt a ty piszesz " ona pewnie myslala" . Nie ma
    co sie zastanawiac "kon jaki jest kazdy wie" , skup sie na faktach i
    nie "chybaj", bo szkoda czasu. Fakty sa takie, ze wizytuje
    Cie "nadasana primadonna" i rywalizuje o Twoje uczucia, monopolizuje
    Twoj czas i tak prawde mowiac powinnas podziwiac cierpliwosc swojego
    meza..... a Ty zapraszasz druga promadonne, swoja ciocie, nie wiem
    po co, zeby monapolizacja twojego czasu doszla do kwadratu?

    Dziewczyno, jezeli chcesz miec udane zycie malzenskie i szczesliwa
    rodzine, utrzymuj czeste kontakty z mama przez telefon i jak juz ci
    pisala nie rozmawiaj dluzej niz 10 minut! Jezeli bedzie sie
    skarzyla, ze chce Cie zobaczyc jedz do niej w odwiedizny na tydzien
    nie dluzej ale przestan zapraszac do siebie, bo zrujnujesz sie nie
    tylko finansowo ale i emocjonalnie.

    Jak Ci juz pisalam, Twojej mamie nie zalezy na Tobie tylko na tym,
    co ona chce i tu jest cala prawda, zastanawianie sie jakie ona miala
    intencje, co myslala i dlaczego, mija sie z celem.
    Mam nadzieje, ze to zrozumiesz zanim Twoj maz zdecyduje sie na
    rozwod.

    Zacznij byc dojrzala rozsadna kobieta a nie marionetka w rekach
    rodziny.
  • cacao_macauo 06.05.09, 15:45
    lena-anna napisała:

    > Przykro mi czytac twoja historie, bo wynika z niej, ze Twoja matka
    > nie kocha Cie a jedynie jest nastawiona na wykorzystywanie...
    ...i bardziej
    > zainteresowana przyjemnosciami zycia, niz wlasnymi dziecmi. Uwaza,
    > ze ma dzieci za granica i musi z tego korzystac, bo bron Boze umrze
    > i nie uzyje zycia, jak by chciala....
    Wiesz,nie kazdy z nas mial taka matke,rozni sa ludzie na swiecie.
  • starucha_izergiel 30.04.09, 12:28
    Nasi goście organizowali sobie dzień sami, bo my w tym czasie byliśmy w pracy.
    Codziennie przygotowywałam dla nich ciepłą kolację, myłam im łazienkę,
    zmieniałam ręczniki co 2 dzień. Jeden z gości spał na karimacie na podłodze więc
    codziennie myłam podłogę. Ze 2 razy wyszliśmy do knajpy i raz byliśmy w spa i na
    basenie. I tyle.
  • francuska33 30.04.09, 18:29
    Sa rozne rodziny i rozni goscie.Z czescia dosc liczny nie mam specjalych
    problemow.Dogadujemy sie w miare dosc dobrze.Natomiast kilka lat temu (jeszce
    przed wejsciem Polski de Europy)jeden z moich braci bombardowal mnie telefonami
    typu-mam dosc mieszkania tu, zalatw mi cos u was ,chetnie wyjade stad z cala
    rodzina,bo tu nie mozna normalnie zyc...Musze przyznac,ze przejelismy sie jego
    prosbami,zrobilismy wszystko co bylo w naszej mocy,zeby zalatwic jemu i jego
    rodzinie staly pobyt,prace i mieszkanie.Trwalo to ok.1 roku,staralismy sie,zeby
    wszysko przebiegalo zgodnie z tutejszym prawem ale czasami z dusza na ramieniu
    doginalimy prawo do naszych potrzeb modlac sie;zeby nikomu sie nie chcialo
    sprawdzic doglebnie pewnych dokumentow,moglibysmy miec powazne problemy.
    Nastepnie brat przyjechal sam,mieszkal u nas ,pracujac i przygotowujac przyjazd
    jego zony i dziecka.Zajmowalam sie nim tak jak innymi czlonkami rodziny,wiec
    opierunek i wikt mial gratis.Wszystko miedzynami ukladalo sie dobrze.Z moim
    mezem dogadywal sie dobrze,uczesniczyl w zyciu rodzinnym tak jak wszyscy.Po 2-3
    miesiacach jego zona wyrazila chec spedzenia wakacji u nas,jeszcze nie mogla
    zwolnic sie z pracy,wiec na stale miala dolaczy pozniej,teraz chciala zobaczyc
    swego meza, za ktorym ogromnie tesknila,wiec trzeba bylo kupic jej bilet i
    dziecku ,zalatwic transport itd, troszke mnie to zastanowilo,brat dopiero co
    przyjechal,nie mial jeszcze stalej pracy wiec z pieniedzmi nie bylo latwo a ona
    chce juz spedzac wakacje,ale nic nie mowilismy.Przyjelismy ja u nas z
    dzieckiem,nie stanowilo to dla nas poroblemu finansowego pod zadnym
    wzgledem.Problemem bylo to,ze zaczela lekcewazyc mnie we wlasnym domu.Nie
    wymagam,zeby pomagala mi przy robieniu posilkow,inna kuchnia itd,nie
    wymagam,zeby sprzatala stol po posilkach-to dzialka moich dzieci,ale czesto
    czas spedzala zamknieta w ich sypialni,wieczorami po posilkach czesto zamykali
    sie razem i wychodzili ogladac telewizje polska dopiero wtedy gdy my chodzilismy
    spac.Bylismy w trakcie zalawiania jeszcz wielu dokumentow,ktore wymagaly
    obecnosci mojego brata i czesto musialam mu towarzyszyc jako tlumacz,odbywalo to
    sie po jego pracy.Towarzyszyla nam oczywiscie i jesli zalatwianie trwalo za
    dlugo wg jej mniemania strzelala focha bo przeciez ona chce zwiedzac i w ciagu
    dnia jego nie ma bo pracuje a przeciez obiecal jej.., i ona caly czas z
    dzieckiemi.. ona ma tego juz dosyc... i jak wroci do Polski nieopalona,i co
    kolezanki powiedza!!!! I ona tak go kocha, ze nic sie nie liczy-niewazne
    pieniadze bylebym byla z Toba!To Nie bylo mowione wprost przy mnie,ale gdy
    myslala,ze jej nie slysze np w samochodzie, lub gdy byli sami w ogrodzie itp
    Nie zauwazyla,ze my zajmujemy sie ich sprawami,zaangazowani w ich pobyt bylo
    wielu ludzi tutaj,moi znajomi,tesciowie,kazdy chetnie pomagal jesli byla taka
    potrzeba.Bylismy na dwoch przeciwnych biegunach,inne rzeczy byly wazne dla nas i
    inne dla niej.Odjechala, brat zostal,zalatwilismy dokumenty pozwalajace na
    zlaczenie sie rodzinw, dalszym ciagu miedzy nami wszystko dobrze sie
    odbywalo.Brat pojechal przeprowadzic rodzine.W miedzy czasie powtarzalismy
    bratu,zeby jego zona uczyla sie jezyka bo bedzie jej ciezko gdy tu przyjedzie.
    Nigdy tego nie zrobila.Brat posylal jej pieniadze na utrzymanie, ona sama
    pracowala,zatrudniala nianie do dziecka,moi rodzice troczke jej pomagali placac
    za nianie.A ona nie kryla sie,ze lubi czas spedzac w pubach,dziecko czesto
    zostawala na noc a ona wychodzila na dykoteki,do kolezanek.Moj brat nic na ten
    temat nie mowil,dla mnie bylo to co najmniej dziwne.Ale to nie moje
    zycie,chcialam miec z nimi poprawne uklady.,bo z pozostalymi czlonkami naszej
    rodziny moja bratowa pozrywala kontakty.
    Niestety kiedy sie przeprowadzila tutaj po 3 miesiacach zrobila wszystko,zeby
    zniszczyc nasze relacje .Mieszkamy blisko siebie ale lepiej sie dogadywalismy
    kiedy dzielilo nas 2 tys.km
    Teraz po kilku latach pobytu juz nie chce tu byc, bo trudno sie dogadac z
    tubylcami- nie zna jezyka ,nie moze dostac lepszej pracy oprocz
    sprzatania(jezyk!!)w Polsce jest rodzina,tu nie ma, mieszkancy tego kraju sa
    dziwni,nie ubieraja sie tak jak w Polsce,swieta sa inne jak w Polsce,kuchnia
    jest inna niz w Polsce.I w ogole lepiej zyc w Polsce niz tu.
    A ja zastanawiam sie czy jesli wroca do Polski to czy po kilku latach nie
    powtorzy sie schemat z poczatku mojego listu. Czy znajda w koncu ten kraj, swoje
    miejsce na ziemi gdzie bedzie im dobrze zyc?
  • marguyu 30.04.09, 22:18
    Zupelnie tak jakbys opisala ludzi ktorych niegdys znalam. Tamci
    dodawali jeszcze to, ze: Francja to potluczony kraj, zabojady sa
    wredne, system jest glupi itp.
    Na moje pytanie czy zasilki rodzinne i coroczne wyprawki szkolne
    pochodzace z - miedzy innymi moich podatkow, ktore otrzymuja kazdego
    roku tez sa wredne, stwierdzili ze sie czepiam.
    I na moje szczescie obrazili sie.

    --
    photomar.over-blog.com/ No Kill: marfish.pl/

    Les gens qui ne rient jamais ne sont pas des gens sérieux.
    [ Alphonse Allais ]
  • tomek854 26.07.09, 02:43
    Ech, bo z rodziną to tak jest:

    Ja też kiedyś tak wpadłem. Jako że człowiek głupi jest i się nie potrafi nauczyć
    zgodziłem się pomóc
    kuzynce, która się wybierała do Szkocji. Przysłała mi tutaj swojego faceta,
    który od dwóch latach jeździ na TIRach na międzynarodówce. Mówię sobie "dobrze
    niech będzie", postawiłem warunek, że mieszka u mnie tylko trzy dni i
    uzyskałem zapewnienie że mówi po angielsku.

    Przyjechał, się okazało że po angielsku ani w ząb. Ale cóż, trochę go
    popchnąłem w odpowiednie miejsca i strony i tak w ciągu tygodnia miał wynajęty
    pokój w tej samej kamienicy co my i pracę w międzynarodowej firmie
    transportowej. Ale ciągle marudził.

    I tak kasa kiepska. Ja mu tłumaczę: a czegoś ty się spodziewał, to jest firma
    która zatrudnia wszystkich jak leci, sami Polacy, Czesi, Litwini i Węgrzy tam
    jeżdżą, wyrobisz sobie wszystkie brytyjskie papiery to za dwa miesiące
    będziesz mógł sobie znaleźć pracę w normalnej firmie.

    Źle bo kierownica nie po tej stronie. To mu załatwiłem, że pojeździ w trasy po
    autostradach tylko, dopóki się nie nauczy. Ale skrzynia biegów w lewej ręce -
    dostał automat.

    Źle, bo ma odbiornik w kabinie i mu się tam wyświetla gdzie ma jechać. Mówie:
    wolałbyś, żeby Ci przez telefon dyktowali?

    Wszystko źle, aż mi się nie chce gadać. Oczywiście ja osobiście nigdy nie
    widziałem nikogo, kto by tak szczęśliwie w Szkocji wylądował.

    Ale co się okazało: główny problem jest taki, że on mieszka u mamusi na
    poddaszu i on po prostu lubi, że jak wraca z trasy, to mamusia go zaprasza na
    obiadek. I tyle, dlatego mu to nie odpowiada, drugiego dnia rzucił pracę
    (nawet nie popracował tydzień, zeby mu się ta cała eskapada zwróciła) kupił
    pierwszy lepszy bilet i nawiał do mamusi.

    Chłopak 24 lata!!!

    Moja kuzynka oczywiście wku...ona, bo ona chciała tu przyjechać na studia.
    mieli plany, że on będzie zarabiać a ona będzie studiowała.

    No a jeszcze on mi mówi: ja taki już jestem ciota i mam nadzieję że ty to
    zrozumiesz (autentyczny cytat z kolesława!). Mnie trafiło w tym momencie ale
    próbuję jeszcze jakoś i mówię "słuchaj, ja Cię tu nie zaprosiłem dlatego, że
    Cię lubię, tylko dlatego, że jesteś facetem mojej kuzynki i miałeś przygotować
    jej możliwość wyjazdu tutaj, na której jej bardzo zależy. Obaj wiemy jakie to
    jest dla niej ważne, bo mieszkacie w małej pipdówie i ona nie ma tam szans na
    dobrą pracę tymbardziej, jeżeli będzie studiować. A on mi na to "nic mnie to
    nie obchodzi, ja to lubię z rodziną mieszkać" (czytaj - z mamusią).

    A wrrrrrr! Normalnie strasznie mi szkoda tej mojej kuzynki. Mam nadzieję że
    czegoś ją to nauczy. Tymbardziej, że jak on wróci do mamusi a ona wyjedzie na
    studia do Krakowa to i tak się nie będą widywać, jak słusznie zauważyła.
    Tymbardziej, jeżeli on będzie na tych TIRach w PL jeździć - będzie zarabiał
    połowę tego, co tu miał na wejściu i w domu bywać na Boże narodzenie przez 45
    godzin ;-)

    Ja generalnie pomagania unikam jak mogę, bo to róznie bywa, ale czasami jeszcze
    się łamię.

    I tu muszę dodać: ugościłem kiedyś przez tydzień koleżankę koleżanki, której nie
    widziałem wcześniej na oczy. Dziewczyna cały dzień zasuwała po mieście za pracą
    a wieczorem nam jeszcze gotowała (robiąc zakupy z tych paru groszy z którymi
    przyjechała), sprzątała i zmywała chociaż mówiliśmy, że nie chcemy.

    W końcu po tygodniu pojechała z powrotem do PL, bo jej rodzice mieli wypadek...
    Ale tyle dziękowała i mnie chwaliła do wspólnych znajomych że aż mi głupio.
    --
    Orysiowa Pisanina
  • mazda25 01.05.09, 08:03
    Wiesz bardzo bym sie cieszyla gdyby moja mama wykazala tyle
    inicjatywy do spedzenia wolnego czasu.Bo ja sama to bardzo lubie.A
    tymczasem u mnie ,to przedewszystkim lazenie po sklepach i zakupy na
    bazarach.Twoja wersja lepiej mi sie podoba.No ale skoro jestes z
    tego powodu niezadowolana to musisz o tym z mama porozmawiac.
  • kan_z_oz 05.05.09, 06:32
    Hehheheh - droga Ligaturko...chcialabys uszczesliwic 'mamusie'???

    Szczescie wyplywa z wnetrza kazdego z Nas. Ktos jezdzi na zakupy,
    jak szalony, inny siedzi w domu jak 'moron'.
    Inny 'manipuluja' czyli wykorzytuja dzieci jak sie da.

    Nie jestes w stanie zapelnic odczucia pustki w czyims
    zyciu...zakupy, wakacje, wyjazdy...wszystko sie konczy i w koncu
    dochodzi do spotkania w cztery oczy...
    Rodzice zawsze kochaja, ale nie sa chetni do zmian
    wlasnych 'toksycznych' nawykow. Tak wiec, Ty sama musisz ustanowic
    granice - dla Ciebie korzystne, i w tym wykluczajacych rodzine...

    Z milosciom, bez urazy - odcinanie pempowiny - tak to nazywam...

    Pozdrawiam
    Kan

  • ratpole 05.05.09, 09:42
    kan_z_oz napisała:

    > Z milosciom, bez urazy - odcinanie pempowiny - tak to nazywam...

    Nooo, juz sie zaczynalem bac, ze sie nie doczekam Twojej cennej porady hehehehe
    Pozwol, ze zacytuje coby publika wiekszego olsnienia doznala:

    "Ciagle siedzenie komus w glowie, czyli klasyczne zycie problemami
    innych niestety pachnie mi stereotypowa Polska paranoja za wszelka
    cene uzdrawiania innych...
    Tak wiec, ja mam 'shit' typowy i metlik we wlasnej glowie plus
    obsesje wszelakie, ale hej...ludzie, ja wam wyloze, jak zyc...bo
    fakt, ze szczcesliwie przezylisci do tej pory goowno dla mnie
    wielkie znaczy..."

    I znowu sobie punkty nabilas w niebie czy gdzie tam ten Kriszna siedzi hehehe

    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • kan_z_oz 06.05.09, 07:24
    Wpis byl do Ligaturki - to raz.
    Dwa - odnosil sie scisle do mojego ukladu z moja matka.
    Po trzecie - ktore wiaze sie z pierwszym, Ligaturka sama zdecyduje,
    czy to jest 'rada' oraz czy to Jej jest do czegos przydatne...

    A Ty znowu trolujesz.

    Kan
  • ratpole 06.05.09, 09:36
    kan_z_oz napisała:

    > A Ty znowu trolujesz.

    No coz, nie bede ukrywal hehe
    Jednak sprobuj poczytac miedzy wierszami. Nawet najzlosliwszy troll powie czasem
    cos do rzeczy ;-)

    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • pia.ed 06.05.09, 10:49

    Moze ratpole przyjmiesz czasem forme dobrotliwego trolla?
    Naprawde by to nie zaszkodzilo ...



    ratpole napisał:
    Nawet najzlosliwszy troll powie czasem cos do rzeczy
    >
  • ratpole 06.05.09, 13:13
    pia.ed napisała:

    > Moze ratpole przyjmiesz czasem forme dobrotliwego trolla?
    > Naprawde by to nie zaszkodzilo ...

    Przeciez jestem dobrotliwy.
    Tys chyba jeszcze zlosliwego nie widziala hehe
    Ha det grymt!

    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • violi-ravioli 08.05.09, 10:20
    Czasy sie zmienily, cala Europa ma bzika na punckie zwiedzania, jezdzenia,
    fotografowania. Kiedy twoja mama wroci do kraju, to bedzie chciala pokazac
    kolezankom, gdzie byla i co widziala.

    Po kilkunastu latach wychowawczego trudu, chyba jej sie nalezy kilka razy na
    basen albo do opery. Jak za drogo, to wybierzcie tansze rozrywki, pogadajcie o
    kosztach.

    To takie polskie myslenie - babcie ubrac w fartuch, posadzic wnuka na kolanka i
    ma byc szczesliwa. Tak jakby kobiety 60+ nie mialy prawa nic chciec, bo jak chca
    czegos, to nie kochaja, albo sa egoistyczne... Dziwne myslenie.

    Raviolka
  • jednapani 08.05.09, 22:39

    Jak zrozumialam, to mamusi nie chodzi raczej o fotografowanie,
    a o kosztach to nawet
    nie mozna z nia pogadac, bo przeciez jej sie to "nalezy" ...

    Przypomina to postepowanie mojej mamy, ktora jezdzila do siostry
    zagranice i pierwsze czego chciala, to zeby siostra zaprowadzila ja
    do obciecia wlosow, chociaz mogla to zrobic w Polsce za 1/4 ceny, i
    do tego lepiej!
    Przy tym siostrze sie wtedy zle powodzilo, o czym mama doskonale
    wiedziala, ale przeciez po to wychowala corke zeby ona sie teraz jej
    odplacala za wychowanie!




    violi-ravioli napisała:
    Kiedy twoja mama wroci do kraju, to bedzie chciala pokazac
    kolezankom, gdzie byla i co widziala. Po kilkunastu latach
    wychowawczego trudu, chyba jej sie nalezy kilka razy na
    > basen albo do opery. Jak za drogo, to wybierzcie tansze rozrywki,
    pogadajcie o kosztach.
  • lena-anna 09.05.09, 07:59
    >Po kilkunastu latach wychowawczego trudu, chyba jej sie nalezy
    >kilka razy na basen albo do opery. Jak za drogo, to wybierzcie
    >tansze rozrywki, pogadajcie o kosztach.

    Widac, ze nigdy dzieci nie mialas wiec malo wiesz.

    Matce nic sie nie nalezy, wszystko robi z serca i jest sercem dzieci
    oplacana a jak tak uwaza jak ty i ma podobny charakter to konczy
    sama w 4 scianach i dzieci przestaja sie nia interesowac. Tak to
    jest jak sie chce za duzo, to konczy sie z pusta reka. Nie wiesz
    tego bo nie masz dzieci i mieszkasz cale zycie w Polsce wiec w sumie
    nie powinnas zajmowac glosu.

    Prawdziwie kochajaca matka rozumie, ze dziecko mieszkajace za
    granica ma kilkakrotnie ciezsze zycie niz dziecko mieszkajace w
    Polsce i dluzej zajmuje czasu urzadzenie sie i dojscie do dobrego
    zycia. A jak nie rozumie, to znaczy, ze tak naprawde przestala byc
    matka jest tylko baba w pretensjach.

    >To takie polskie myslenie - babcie ubrac w fartuch, posadzic wnuka
    >na kolanka i ma byc szczesliwa. Tak jakby kobiety 60+ nie mialy
    >prawa nic chciec, bo jak chca czegos, to nie kochaja, albo sa
    >egoistyczne... Dziwne myslenie.

    To wcale nie jest polskie myslenie. To jest myslenie kazdego
    dziecka, ktore zaklada rodzine i boryka sie z klopotami, brakiem
    pieniedzy itd. Znam wiele Wloszek, ktore marza o tym aby zajac sie
    wnukami, znam kilka Greczynek i jedna Ormianke. Wszytkie czekaja na
    wnuki gotowe do pomocy dzieciom. Jedna jest nawet lekarka....

    Kobiety 60+ maja prawo chciec ale jezeli maja dzieci, to u kazdej
    matki potrzeby dzieci sa na pierwszym miejscu. Za to wlasnie sie
    kocha matke. Za bezgraniczna milosc i gotowosc do pomocy. A kiedy
    przyjdzie czas taka matka moze liczyc, ze dzieci sie nia zajma kiedy
    przyjdzie na to czas. A jezeli sie nie zajma, to znaczy, ze mamusia
    przyjezdzala na wakacje i za duzo chciala. Takie zycie, kazdy na
    koniec dostaje tyle na ile zasluguje.

    Widac z daleka, ze nie masz dzieci i jestes juz w podeszlym wieku a
    ponadto nigdy nie mieszkalas poza Polska.

    Pewnie z powodu staropanienstwa traktowalas swoja matke jak dziecko
    i spelnialas wszystkie jej zachcianki. Takie odwrocenie rol z powodu
    braku laku. Zdarza sie.


    Nie powinnas zajmowac glosu w sprawie, o ktorej nie masz pojecia.
  • lena-anna 09.05.09, 08:04
    > Czasy sie zmienily, cala Europa ma bzika na punckie zwiedzania,
    > jezdzenia, fotografowania. Kiedy twoja mama wroci do kraju, to
    > bedzie chciala pokazac kolezankom, gdzie byla i co widziala.

    I jeszcze jedno. Europa wcale nie ma bzika na punkcie zwiedzania,
    jezdzenia i fotografowania. Jak bylo tak jest. Kto jezdzil tak dalej
    jezdzi a kto nie jezdzil, to spedza wakacje w domu.

    To buraczana Polska urwala sie z lancucha i teraz kazdej paniusi bez
    rozumu wydaje sie, ze musi byc swiatowa i modna. Europa ma
    serdecznie dosyc polskich burakow.
  • be.e 09.05.09, 18:12
    W wiekszosci zgadzam sie z lenna-anna. Jeszcze bardzo duzo Polakow
    nie przyjmuje, ze za granica zycie toczy sie tak samo ja w Polsce.
    Rachunki wszedzie trzeba placic. Mnie odwiedziny taty kosztowaly juz
    okolo 20 tys dolarow, bo to trzeba i za bilet zaplacic i za
    rozrywki. A wizyty nie byly z racji odleglosci dniowe czy nawet
    tygodniowe, bo to sie oczywiscie nie Polakom nie oplaca. I jeszcze
    musialam ja pracujaca kolo rodzica, nie pracujacego juz kilkanascie
    lat skakac i obslugiwac, bo On oczywiscie na wakacjach byl. Kuzynka
    chciala mi sie zwalic z piecioosobowa rodzina na miesiac nie patrzac
    na moje koszta tej wizyty. Jak juz sprawilam sobie odpowiedni
    samochod, zeby ja z lotniska przywiesc i powiedzialam, ze moze
    przyjechac na dwa tygodnie to sie rozmyslila. Oduczylam sie byc na
    kazde zawolanie gosci i teraz zapowiadam, ze jak nie maja co
    najmniej 10tys $, zeby i mnie poutrzymywali to wizyty nie ma.
    Okrutne? Nie, realistyczne. Ja sie juz nikomu na glowe nie zwalam.
    Raz tylko pobylam u kolezanki w Polsce, to wyplacic sie za to latami
    nie moglam, bo wiecznie bylo malo. Teraz jak mnie nie stac na hotel
    i rozrywki, to wakacje spedzam w swoim ogrodku, a nie wymagam, zeby
    za mnie rodzina placila. No moze raz mieszkajac za granica
    poprosilam o prezent od rodzicow w postaci wakacji. Postawy
    roszczeniowej skutecznie sie oduczylam, bo wreszcie zrozumialam jak
    ciezko sie za granica pracuje, czego i Wam mieszkajacym w Polsce
    zycze (zrozumienia naszej sytuacji).
  • ligaturka 23.06.09, 17:35
    Przyjazd zaplanowany. Okazalo sie, ze w polowie lipca, w srodku planowanego
    pobytu mamy z ciocia, odbedzie sie bardzo wazny egzamin panstwowy, ktorego
    termin podano mi miesiac przed data egzaminu. Bilety jezcze nie sa kupione,
    tylko zarezerwowane, i mialam nadzieje zmienic date pobytu mamy z ciocia we
    Wloszech. Nie udalo sie, mama, na to, ze 'nie bedzie mi przeszkadzac', i ze
    'ciocia wziela juz urlop'. Odmowila mi przeunac termin przyjazdu o 2 tygodnie.

    Poczulam sie urazona - nie potrafie sie uczyc jak w kolo krzataja sie ludzie, na
    ewentulane 'mijanie sie w drzwiach' nie ma co liczyc, bo bedzie trazny upal, i
    oprocz godzin porannych (do 12), nie ma co liczyc na pozbycie sie gosci z domu.
    Poprawka egzaminu - za rok :-(
  • pia.ed 23.06.09, 21:17

    Czy nie masz mozliwosci uczenia sie w bibliotece?

    A swoja droga, to masz rodzinke
    nie do pozazdroszczenia ...
    I swieta cierpliwosc!
    Bo ja po prostu powiedzialabym, ze jezeli nie przeloza daty
    przyjazdu, to niech w ogole nie przyjedzaja!
  • starypierdola 24.06.09, 06:37
    I zdecyduj sie co wazniejsze: egzamin czy mama z ciotka.
    Cos mi sie wydaje ze u Ciebie wszystko tak tradycyjnie, po Polsku: "osiolkowi w
    zloby dano, w jednym sloma w drugim siano..."

    Czlowieka ktorego mozna sobie okrecic dookola palca nikt nie powaza; i nikt nie
    docenia poswiecen (nie ma tego dobrego co by na zle nie wyszlo).

    Jest tez malo prawdopodobne by taki czlowiek osiagnal cos w zyciu, wiec olej
    egzamin i opiekuj sie goscmi po cichu rozczulajac sie nad soba, bo wyglada ze Ty
    takim czlowiekiem jestes: "sucker".

    Psycholog SP
  • tomek854 26.07.09, 02:46
    dla mamy i ciotki egzamin córki powinien być ważniejszy niż ich wakacje...
    --
    Nie jestem kompletnym idiotą! Brakuje mi piątej klepki...
  • starypierdola 26.07.09, 03:38
    ...ze im pewnie nie powiedziala ze ma egzamin, a napewno nie
    powiedziala im ze to dla niej wazna sprawa.

    Wiec moze i ten egzamin nie taki wazny? A moze jest masochistka? Kto
    to moze wiedziec?

    Tylko mi zal jej meza. Pewnie jakis niedojda jak sie nie potrafi
    postawic. A moze mu tesciowa odpowiada (jako kobieta?). I do tego z
    siostra!!

    Realista SP
  • krecik 24.06.09, 13:41
    Przychylam sie do sugestii, zeby postawic rodzinie ultimatum. Urlop
    jest ruchomy - od egzaminu zalezy o wiele wiecej. Moim zdaniem
    wiecej kwasow wyniknie z przyjazdu niz z przelozenia wizyty - mama z
    ciocia sie troche poburmusza i przejdzie im podczas pobytu u ciebie.
    A ty, jesli nie zdasz egzaminu, przez nastepny rok im tego nie
    wybaczysz, nie mowiac o katordze uczenia sie w warunkach niezbyt
    temu sprzyjajacych...

    Ag


    --
    the world in my eyes
    www.flickr.com/photos/jazzwink/
  • pia.ed 24.06.09, 17:15
    CZYSBYS JUZ ZAPOMNIALA, CO PISALAS NA POCZATKU?
    Moze wydaje Ci sie, ze jak bedzie ciocia
    to mama zadowoli sie jej towarzystwem???
    Nie sadze, przeciez bedzie chciala, aby jej siostra TEZ przezyla te
    przyjemnosci ktore mamie zafundowalas w zeszlym roku!
    Znajdziesz na to rzeczywiscie czas???



    "... ciagle chciala cos robic, na zasadzie np. rano basen, po
    poludniu spacer, wieczorem knajpa, i tak codziennie przez 2
    tygodnie. Zorganizowalismy b.duzo wyjsc i zwiedzilismy wszystko co
    bylo do zobaczenia w promieniu 60 km,
    za kazdym razem jak byla w domu 'nosilo ja'
    ... wpominam ten pobyt jako koszmar, ktory w dodatku kosztowal...
    nas majatek (bilety lotnicze, rozne wejsciowki, opera itp."
  • kan_z_oz 24.06.09, 19:05
    ligaturka napisała:

    > Przyjazd zaplanowany. Okazalo sie, ze w polowie lipca, w srodku
    planowanego
    > pobytu mamy z ciocia, odbedzie sie bardzo wazny egzamin panstwowy,
    ktorego
    > termin podano mi miesiac przed data egzaminu. Bilety jezcze nie sa
    kupione,
    > tylko zarezerwowane, i mialam nadzieje zmienic date pobytu mamy z
    ciocia we
    > Wloszech. Nie udalo sie, mama, na to, ze 'nie bedzie mi
    przeszkadzac', i ze
    > 'ciocia wziela juz urlop'. Odmowila mi przeunac termin przyjazdu o
    2 tygodnie.
    >
    > Poczulam sie urazona - nie potrafie sie uczyc jak w kolo krzataja
    sie ludzie, n
    > a
    > ewentulane 'mijanie sie w drzwiach' nie ma co liczyc, bo bedzie
    trazny upal, i
    > oprocz godzin porannych (do 12), nie ma co liczyc na pozbycie sie
    gosci z domu.
    > Poprawka egzaminu - za rok :-(

    ODP: Juz napisalam poprzednio - przeciac pepowine.
    Oznacza to tylko, ze Ty sama musisz zaczac zachowywac sie jak
    dorosla osoba. Oznacza to, ze Twoi goscie przyjezdzaja do Twojego
    domu w terminie, ktory Tobie pasuje.
    Czesc 'mamus' tego nie rozpoznaje i dopoki nie wyrazisz sie jasno, i
    wyraznie...nie ma przyjazdu w ustalownym terminiem, to nie licz aby
    wyszlo to z ich strony. U jednych wychodzi od 'mamusi' i innych
    nie...koniec tematu. Ten model tak ma...

    Sama przecielam, gdy ktoregos dnia po powrocie z pracy zastalam
    wlasna matke przepinajaca mi firanki w moim mieszkaniu - na inne
    podobno ladniejsze...
    Skonczyly sie tego dnia zmiany firanek, robienia mi prania,
    mieszania w szufladach z bielizna oraz zjawiania sie o dowolnej
    porze dnia czy nocy. Kupowania szajsu, ktory bralam i zwracalem za
    niego pieniadze...by mamusia czula sie w ten sposob potrzebna i
    dowartosciowana.
    Na zyciu mojej siostry 'wizyty'mamusi mialy absolutnie negatywne
    skutki. Nie ma tez zreszta zbyt wysokiego z tego powodu o niej
    mniemania - uwaza ja za niedojde...wystarczy Ci??

    Kan
  • black_tangens 24.06.09, 21:31
    Ligaturka sie przestraszyla, ze musi podjac meska decyzje i pogadac z mama i
    zamilkla:-;
  • stonoga150 30.06.09, 01:21
    Ja organizuje swoj czas tak, abym jak najwiecej czasu mogla spedzic z rodzina i
    w jak najwiecej miejsc ich zabrac. Tak samo jest u mnie w domu rodzinnym w
    Polsce. W lutym zabralam do domu mojego kumpla, ojciec nawet wolne z pracy
    wzial, aby mogl nas wozic po calym miescie, w ktorym mieszkalam wczesniej przez
    21 lat :)
  • tow.ortalion 30.06.09, 09:40
    Właśnie zapowiedziała swoją wakacyjną wizytę w lipcu siostra ze szwagrem i dzieciakami.
    Dzwoni nie z tego, ni z owego i melduje, że dostaną urlopy, więc postanowili odwiedzić stary kraj i pokazać go swoim dzieciakom.
    Kurde, teraz wszyscy muszą się do nich dostosować, bo wiadomo będą oszczędzać i spać oraz żywić się u mnie w domu.
    Jeszcze mam im jakiś samochód wypożyczyć, bo wypożyczalnia jest im za droga.
    Dwa tygodnie będą mi siedzieć na łbie i będę musiał im pokazywać ich stare kąty.

    Odwiedziny polonijnej rodzinki - koszmar !




    --
    The less a man makes declarative statements, the less apt he is to look foolish in retrospect...
  • starypierdola 30.06.09, 16:47
    Badz optymista! A nóż Ci się szwagierka spodoba (i vice versa)i coś tego ...no
    ... rozumiesz .... jak brat będzie pijany? Wiec nie żałuj mu gorzałki!

    A jak są z USA to dodatkowa zaleta ze kobieta przy kości wiec mozesz miec duzo
    uciechy :))

    Optymista SP
  • amcapol 01.07.09, 05:16
    Moja Mama byla u nas 3 razy, od 6ciu m-cy do 1 roku.To normalne ze sie
    nia zajmuje bo nie zna jezyka a u mnie nie ma zadnych Polonii, gazet po
    polsku itp
    To jest twoja matka, zupelnie nie rozumiem tqwoich pretensji. Jak
    jestes taka wyrodna corka to jej nie zapraszaj. Ona z siebie duzo
    wiecej dala niz 2 tygodnie opieki . Opiekowala sie toba 20 + lat. Twoj
    egoizm mnie szokuje.
  • ratpoles_tamer 01.07.09, 13:33
    Każden jeden nieudacznik wcześniej, czy później staje wię wyrodny.



    --
    „ Polonia, naród wspaniały, tylko ludzie koorwy ”
    J.P.
  • szeelma 01.07.09, 17:38

    Pewnie w czasie tych 6-miesiecznych i 1-rocznych pobytow Mamy
    bralas wolne z pracy,
    bo ciagle chciala cos robic, na zasadzie np.rano basen, po
    poludniu spacer, wieczorem knajpa, i tak codziennie ...

    Tez masz pelna energii Mame po czterdziestce?



    amcapol napisała:

    > Moja Mama byla u nas 3 razy, od 6ciu m-cy do 1 roku.To normalne ze
    sie
    > nia zajmuje bo nie zna jezyka a u mnie nie ma zadnych Polonii,
    gazet po
    > polsku itp
  • dziewczynazparasolem 01.07.09, 23:34
    Ligaturko, nie rozumiem ani ciebie ani innych wypowiadajacych sie
    podobnie. Uwazasz ze mama absolutnie nie prawa przyjechac do ciebie
    na urlop i ze takie przyjezdzanie jest grzechem? (przestepstwem -
    wstaw wlasciwe :P) To co, ma na roboty do ciebie przyjezdzac? I
    przeciez to jak najbardziej normalne ze chce w ten czas cos
    pozwiedzac? Nie wiem co was laczylo, ale wyglada na to, ze prosty
    stosunek - mama daje a ty bierzesz (ewentualnie dawala - na pewno
    wiecej niz kilka/kilkanascie lat - a ty bralas). Widze ze w druge
    strone jest trudniej??

    Zawsze staram sie umilic mojej mamie czas jak mnie odwiedza.
    Niestety, nie zawsze moge wziac urlop, ale co najmniej w weekendy
    nadrabiam brak czasu w ciagu tygodnia. Uwazam, ze to norma.

    A jezeli wyzyta mamy za duzo cie kosztuje - na pewno mozesz cos
    wymyslic co bedzie i tanie i przyjemne..
  • starypierdola 02.07.09, 03:27
    "...Uwazasz ze mama absolutnie nie prawa przyjechac do ciebie
    na urlop i ze takie przyjezdzanie jest grzechem? ..."

    Ja zrozumialem to zupelnie inaczej: mama zyczy sobie przyjechac i byc
    obskakiwana wtedy kiedy to jej pasuje, bez wzgledu na to czy to corce pasuje,
    czy nie.

    Zasadnicza roznica?

    "Bo w tym caly jest ambaras zeby dwoje chcialo naraz"

    Jeszcze Ci dodam ze jak by moja tesciowa tak zrobila to i tesciowa i corka
    wylecialy by na zbity pysk. Znasz moze jaki dobry kawal o tesciowych dla
    zilustrowania sytuacji??

    Anty-tesciowy SP
  • japoxx 02.07.09, 05:26
    synek - tatusiu, dlaczego babcia biegnie zygzakiem
    ojciec - nie pyerdol szczeniaku, dla jednego babcia dla drugiego tesciowa
    podaj nastepny magazynek

    roznica pomiedzy wizyta a wizytacja
    ty jedziesz do tesciowej - wizyta
    tesciowa przyjezdza do ciebie - wizytacja

    Wraca mąż ze szpitala gdzie odwiedzał ciężko chorą teściową i zły jak
    nieszczęście mówi do żony:
    - Twoja matka jest zdrowa jak koń, niedługo wyjdzie ze szpitala i zamieszka z nami.
    - Nie rozumiem - mówi żona - wczoraj lekarz powiedział mi, że mama jest umierająca!
    - Nie wiem co on tobie powiedział ale mnie, kur*a radził przygotować się na
    najgorsze.

    Umiera teściowa. Spogląda w okno i szepta:
    - Ale zachód.
    Zięć:
    - Niech się mama nie rozprasza.

    Jak długo można patrzeć na teściową z przymrużeniem oka?
    - Aż się muszka zejdzie ze szczerbinką !
    --
    na czym polega patiotyzm wg krapola:
    www.wbv.pl/zdjecie-334_rabaczki.jpg
  • be.e 02.07.09, 15:41
    A ja nie wiedzialam, ze za to, ze rodzice zazyczyli sobie swego
    czasu miec dzieci, trzeba im sie odplacac cale zycie, kiedy tylko
    sobie tego zapragna. Przyplacajac to niezdanymi egzaminami,
    powiklaniami w malzenstwie (jaka cierpliwosc musi miec malzonka/ek
    znosic rodzica wybranki pol roku czy rok). Te polroczne, roczne
    wizyty sa tylko i wylacznie do pomocy w domu czy przy dzieciach. U
    mnie tata jest gosciem dlatego teraz godze sie na wizyty nie dluzsze
    niz miesiac dla dobra nas wszystkich. A wpajanie wyrzutow sumienia w
    zwiazku z oddawaniem za wychowanie dawno wsadzilam do worka.
  • szeelma 03.07.09, 10:21

    To jest oczywiste dla wszystkich, oprocz capole ...



    be.e napisała:
    Te polroczne, roczne wizyty sa tylko i wylacznie do pomocy w domu
    czy przy dzieciach.

  • pia.ed 26.07.09, 10:11

    Tylko ze w tym przypadku wszystko ma sie odbywac tak jak mamma
    sobie zazyczy
    ,
    corka ma niewiele do powiedzenia!
    Ma byc na kazde zawolanie matki, bo inaczej slyszy zarzut, ze
    zaniedbuje matke!
    Przypuszczam, ze te wizyty w operze czy na plywalni, to tez kaprys
    mamusi ...
    Rozrywki "tanie i przyjemne" ma mamusia w Polsce, tutaj chce
    zaszumiec na calego
    za "ojro" i - na koszt corki!




    dziewczynazparasolem napisała:

    > Ligaturko, nie rozumiem ani ciebie ani innych wypowiadajacych sie
    > podobnie.
    ... nie zawsze moge wziac urlop, ale co najmniej w weekendy
    > nadrabiam brak czasu w ciagu tygodnia.
    > A jezeli wyzyta mamy za duzo cie kosztuje - na pewno mozesz cos
    > wymyslic co bedzie i tanie i przyjemne ...
  • sliwkowy 08.07.09, 16:00
    Ja tam nie mam problemów gdy przyjeżdża do mnie rodzinka :) Uczestniczę w programie lojalnościowym Carrefour Rodzinka (nomen omen) i zawsze jestem przygotowany na czyjąś wizytę :D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka