Dodaj do ulubionych

Wyjazd do USA czy pozostanie w Polsce?

30.04.09, 13:27
Kończę studia magisterskie, elektroniczne na Politechnice Warszawskiej i
jednocześnie pracuję. W pracy raczej nie zajmuje się projektowaniem układów
(podobno firmy nie stać na zakup Protela hehehe) a jedynie żmudnymi pomiarami,
których mam już dość. Z powodu kończenia studiów chce wrócić do swojego
rodzinnego, dużego miasta na Pomorzu. Mam tam dom, którego prawdopodobnie będę
właścicielem, więc jest po co wracać. Jednocześnie jestem posiadaczem Zielonej
Karty i zastanawiam się nad wyjazdem do USA(posiadam tam bardzo bliską
rodzinę). Sprawę komplikuje narzeczona, która nie chce wyjeżdżać z kraju.

Rozwój kariery elektronicznej, dostęp do nowości technologicznych i przemysł
w USA skłania mnie do wyjazdu tam. Sam nie wiem co wybrać. Czy ktoś z
doświadczeniem mógłby się wypowiedzieć na temat początków swojej kariery w USA?

Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • ratpole 30.04.09, 17:08
    shamotu napisał:

    > Kończę studia magisterskie, elektroniczne na Politechnice Warszawskiej i
    > jednocześnie pracuję. W pracy raczej nie zajmuje się projektowaniem układów
    > (podobno firmy nie stać na zakup Protela hehehe) a jedynie żmudnymi pomiarami,
    > których mam już dość. Z powodu kończenia studiów chce wrócić do swojego
    > rodzinnego, dużego miasta na Pomorzu. Mam tam dom, którego prawdopodobnie będę
    > właścicielem, więc jest po co wracać. Jednocześnie jestem posiadaczem Zielonej
    > Karty i zastanawiam się nad wyjazdem do USA(posiadam tam bardzo bliską
    > rodzinę). Sprawę komplikuje narzeczona, która nie chce wyjeżdżać z kraju.
    >
    > Rozwój kariery elektronicznej, dostęp do nowości technologicznych i przemysł
    > w USA skłania mnie do wyjazdu tam. Sam nie wiem co wybrać. Czy ktoś z
    > doświadczeniem mógłby się wypowiedzieć na temat początków swojej kariery w USA?

    Osiolkowi w zloby dano,
    w jednym Ameryka,
    w drugim dom,
    w trzecim nawleczona,
    a we lbie siano
    hehehe


    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • be.e 30.04.09, 19:59
    Bedzie Ci na poczatku bardzo ciezko. Przede wszystkim, zeby pracowac
    w swoim zawodzie to musisz miec ukonczonych pare klas tutaj, moze Ci
    zalicza dyplom z Polski. Doswiadczenie sie przydaje, ale amerykanscy
    pracodawcy raczej patrza na doswiadczenie tutaj niz za granica,
    chocby dlatego, ze nie moga sprawdzic referencji. Musisz jezyk
    angielski znac dosyc biegle w mowie i pismie, bo bez tego ani rusz.
    Jezeli jestes mlody to aklimatyzacja przyjdzie Ci latwiej. Im
    pozniej tym gorzej. Jest to zupelnie inny kraj kulturowo. Jezeli
    kochasz polska tradycje, to lepiej zostan tam. Tutaj zycie ma tylko
    sens jak sie zintegrujesz z tubylcami. Inaczej mozesz wyladowac z
    deszczu pod rynne (czytaj polskie getto). W Stanach kazdy jest
    skazany niejako na siebie, nie ma zadnej opieki socjalnej, na
    wszystko trzeba sobie zapracowac. Jezeli nie boisz sie zakasac
    rekawow i na poczatku pracowac byle gdzie dla zdobycia praktyki i
    dorabiac sie od zera w gore (na rodzine nie licz), to jest to
    wspanialy kraj do zycia. Nie kazdy jednak na emigracje sie nadaje.
    Sprawdz najpierw przyjezdajac na rok, dwa i nie zamykajac za soba
    drzwi odwrotu. Ja tu mieszkam juz/dopiero 12 lat, pracuje w swoim
    zawodzie (ale szkole konczylam w Polsce i tutaj) i nie zamienilabym
    tego kraju na zadne inne miejsce na swiecie. No moze tylko na
    Kostaryke na emeryturze. Do raptole: what is your problem? Ty
    mozesz, ale inni to juz nie?
  • be.e 30.04.09, 20:00
    Ups, mialo byc ratpole
  • mmis28 10.05.09, 00:07
    Czlowieku ale bredzisz! Po pierwsze Amerykanie bardzo chetnie
    przyjmuja obcokrajowcow i wcale nie trzeba miec doswiadczenia w USA,
    by moc pracowac w swoim zawodzie. Liczy sie to, co umiesz, nie to co
    masz na pismie! Mieszkasz tutaj 12 lat i jeszcze tego nie wiesz?
    Na "polskie getto" sie skazujesz jesli tego chcesz. Jesli mieszkasz
    poza polska spolecznoscia i tesknisz za polskoscia, wystarczy udac
    sie do polskiej dzielnicy. Polskosci w stanach na pewno nie
    brakuje :)
    Z Twojej wypowiedzi widze, ze targaja Toba kompleksy, mam nadzieje,
    ze sie ich pozbedziesz :))
  • be.e 10.05.09, 14:35
    Naprawde uwazasz, ze mam kompleksy? To wlasnie tutaj sie z nich
    wyleczylam. Bez jezyka tez dostaniesz prace w swoim zawodzie?
    Oczywiscie, ze sie liczy co umiesz, niemniej technologie sa wszedzie
    inne. Najlatwiej dostac prace jak sie jeszcze jest studentem na
    zasadzie wymiany. Amerykanie kiedys chetnie przyjmowali
    obcokrajowcow, w dobie kryzysu daja prace swoim. Na polskie getto
    skazujesz sie jak nie znasz dobrze jezyka, bo jak sie porozumiesz z
    innymi. Ja tutaj gdzie mieszkam nie mam zadnych polskich dzielnic,
    zreszta Polakow nie szukam, bo sie sparzylam. Z Twojej wypowiedzi
    wynika, ze nie jestes zintegrowana z Amerykanami (jak w ogole tutaj
    mieszkasz, bo nauczylam sie, ze najwiecej maja do powiedzenia Ci,
    ktorzy tutaj nigdy nie byli), bo bys sie kultury wypowiedzi i
    traktowania ludzi nauczyl/la. Chamskiej polskosci w Stanach to
    napewno nie brakuje, dlatego od niej stronie. Wypowiedzialam sie na
    podstawie wlasnego doswiadczenia i przyjazd doradzilam. Przez takich
    jak Ty, co to gory zlote obiecuja wielu Polakow po studiach pozniej
    placze tutaj, tulajac sie z kata w kat, bo nawet na bilet powrotny
    nie maja. Jedna rozmowa kwalifikacyjna nie udowadnia pracodawcy co
    naprawde umiesz, okazuje sie to juz w trakcie pracy gdzie jestes od
    razu rzucony na szeroka wode i kazde zdanie z twojego resume jest w
    umiejetny sposob sprawdzone. Bedac technikiem geodeta z Polski juz w
    pierwszym tygodniu dostalam instrument do reki i inzyniera, ktory
    sprawdzil czy w ogole wiem z czym sie to je, bo w sprawdzanie
    referencji z Polski nikt tu sie nie bawi. Zeby ktokolwiek Cie
    zatrudnil i dal Ci rozmowe Twoje resume musi wygladac zachecajaco.
    No chyba, ze teraz sie cos zmienilo. A co Ty takiego robisz i na
    jakiej zasadzie to dostales/as, ze mnie posadziles/las o kompleksy.
    No, mieszkam tutaj 12 lat i mam sie calkiem niezle unikajac takich
    co Ci za inne poglady w twarz napluja. Inni moze w mniej wykwintny
    od Ciebie sposob sie wypowiedzieli ale napisali prawde. Nie tylko Ty
    masz monopol na wiedze o Stanach. Dobrze by bylo, zebys podal/la
    chlopakowi swoj adres, zeby w razie niepowodzenia co sie kazdemu
    moze przytrafic (na zasadzie raz czlowiek na wozie raz pod wozem)
    mogl na Tobie oprzec (wikt i opierunek), bo rodzina to jest tylko na
    chwile. Dlatego mlodzi Amerykanie na nikogo nie licza i nie trzymaja
    sie maminej spodnicy. Sa wypychani na szerokie wody bardzo wczesnie.
  • ratpole 30.04.09, 20:11
    be.e napisała:

    > Do raptole: what is your problem?

    My problem? It's his problem hehe

    Nie widzisz, ze mlode ciele by chcialo, zeby (cytujac polackiego rapera)
    "przyszedl ktos, wzial za reke, powiedzial jak zyc".
    Jak ja mialem jego lata to wiedzialem co jest wazniejsze: czy Ameryka, czy dom
    na zapizdziu czy rozkaprysona nawlecona hehe
    Zreszta post smierdzi trolem z daleka... tylko, ze ja lubie trolli :)


    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • be.e 30.04.09, 20:24
    Wiesz co ratpole, dzieki bo sie rozesmialam. Ale wez pod uwage, ze
    nie kazdy jest taki przedsiebiorczy w tym wieku jak Ty. A bajka, ze
    w Hameryce dalej mozna dulary na ulicy znalezc dalej sie ciagnie jak
    wies dluga i szeroka. Tylko w naszych rekach jest uchronic
    niektorych biedakow przed zawalem serca z powodu ogrooooomnego
    rozczarowania, ze po te dolary czasem trzeba sie i schylic lub je z
    drzewa zerwac.
  • ratpole 30.04.09, 20:34
    be.e napisała:

    > Wiesz co ratpole, dzieki bo sie rozesmialam. Ale wez pod uwage, ze
    > nie kazdy jest taki przedsiebiorczy w tym wieku jak Ty.

    Zadasz, zebym kazdego anonimowego trolla uczyl przedsiebiorczosci?
    Przeciez oni tam w dzikim XIX wiecznym kapitalizmie powinni byc bardziej
    przedsiebiorczy ode mnie hehe

    > A bajka, ze w Hameryce dalej mozna dulary na ulicy znalezc dalej sie ciagnie
    jak wies dluga i szeroka. Tylko w naszych rekach jest uchronic niektorych
    biedakow przed zawalem serca z powodu ogrooooomnego rozczarowania

    Do ewentualnego chronienia to ja mam wlasne dzieci, nie cudze hehe
    Troll oczekuje, zeby mu ktos opisal swoja kariere, a on ja wtedy wezmie,
    podstawi swoje imie i juz, to przeciez takie proste hehe
    Zastanawiam sie jak oni beda zyc bez czyjejs podpowiedzi "wdech, wydech, wdech,
    wydech" :)

    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • be.e 30.04.09, 20:57
    Twoje dzieci jak mieszkaja tutaj zadnego chronienia nie potrzebuja.
    Zaraz tam zadam... Ja tam lubie ludziom reke podawac w postaci
    informacji, a co juz Oni z tym zrobia to ich sprawa. Bylam tez juz
    posadzona o wierutne klamstwa, bo szczera prawde powiedzialam o
    zarobkach, a ze sie to mialo nijak do wyobrazen o kraju-raju to mi
    sie niezle oberwalo. No coz, ale prawde glosic bede, bo przy
    klamstwie robie sie wierutnie czerwona na twarzy...
    Jak myslisz, ze oczekuje opisu kariery to mu opisz D. Trumpa, niech
    se tam wstawi swoje nazwisko. Ech, zeby to bylo tak latwo... to i ja
    bym chciala, ale moze Ivanki.
  • be.e 30.04.09, 21:00
    Jeszcze jedno. W Polsce sa ludzie bardzo przedsiebiorczy. Ale tutaj
    za ta "przedsiebiorczosc" prawa bytu by nie mieli, przynajmniej w
    srodowisku w ktorym ja sie obracam.
  • deja.wu 30.04.09, 21:56
    > Jeszcze jedno. W Polsce sa ludzie bardzo przedsiebiorczy.


    >>>> w Polsce przedsiebiorczosc nazywa sie ... zaradnoscia zyciowa , np. twoj chlop Kryska to taki zaradny , pynsje przyniesie , z roboty tyz cosik wyniesie a i na boku dorobi a moj to tylko tom gola pynsje .
  • cccykoria 30.04.09, 23:04
    Z ta rodzina w Hameryce to jest roznie ,mozna sie
    przejechac:)
    Corka mawia "jak Polak nie pomoze to nie zaszkodzi:)

  • polam5 30.04.09, 23:22
    chyba odwrotnie i niestety gorzej "jak polak nie zaszkodzi to na pewno nie pomoze"
  • malkontent6 01.05.09, 20:24
    A ja słyszałem "Jeśli Polak nie zaszkodzi to już dobrze".

    Ale to są stereotypy. Ja akurat ze strony rodaków krzywdy nie
    zaznałem. Ze strony Amerykanów też nie.
  • lena-anna 05.05.09, 05:38
    Ratpole ma racje, jak ten chlopak ma jakies watpliwosci, to niech
    lepiej zostanie w domu pilnowac schedy, bo moze rodzina zapisze komu
    innemu. Jezeli znalazl sobie przy tym leniwa narzeczona bez odrobiny
    inicjatywy w zyciu, ktora nie nadaje sie na emigrowanie, to tez jego
    sprawa. Ale po co pisze tu takie teksty? Czy mysli, ze ktos podejmie
    za niego decyzje?

    Sztrasznie glupia mlodziez rosnie teraz w tej Polsce, obrodzilo w
    mieczaki bez kregoslupow.
  • polam5 30.04.09, 23:21
    To prawda co piszesz. Poczatki sa trudne poniewaz w Stanach liczy sie co umiesz
    a jeszcze bardziej co robiles przedtem. A wiec jest trudno zrobic ten pierwszy
    krok. A naklamc nie radze poniewaz raz zlapany na nawet droobnym klamstwie
    jestes praktycznie przekreslony (wbrew pozorom ten swait jest jak mala wies)
    Trzeba miec solidny punkt zaczepienia. Jak masz rodzine to powinno pomoc. Prace
    dostaje sie glownie poprzez znajomosci i referencje - jak ich ktos nie ma tzn ze
    nie ma wystarczjaco praktyki w zawodzie.
    Dla elektronika zdecydowanie Silicon Valley. Jesli jestes softwerowcem to super
    - z hardwarem gorzej bo wszystko przenioslo sie do Chin. Dolina Krzemowa
    wprawdzie pelna chinczykow i hindusow ktorzy pracuja za polowe tego co inni i
    pracuja 2x razy dluze to zdecydowanie jest tu wiekszy i bardziej otwarty rynek.
    Teraz akurat koniunktura jest kiepska a wiec szanse mniejsze - ale jak zwykle
    wczesniej czy pozniej poleci do gory... Zycie (szczegolnie mieszkania) drogie co
    dodatkowo utrudnia start.
    Opieki zdrowotnej nie ma dla tych co nie pracuja ale jak pracujesz to masz.
    Emigracja wymaga jak Be.be wspomniala ogromenj sily psychicznej - nie ma tu
    przyjaciol - wszyscy sa konkurentami.
    JEsli masz charkter otwarty do ludzi, jestes kontaktowy i uczynny - znajdziesz
    kolo znajomych. Dla zamknietych w sobie, malo przebojowych, sarkastycznych i
    krytukow miejsca tu nie ma.
    Porownuje tutejsze zycie do pedzacego pociagu - wskakujesz w biegu i musisz sie
    mocno uchwycic i mocno trzymac aby nie wpasc pod niego.. I jak sie juz zlapiesz
    i wsiadziesz to mozesz zyc wygodnie ale nie masz wyjscia - musisz pedzic z jego
    predkoscia albo wyskoczyc - nie mozna zmienic tempa. Nie ma tu w Silicon
    Valley (czy tez w "Silly-con Valley" jak ja to nazywam)tez polskich "gett"
    polacy sa ale rozproszeni i zajeci soba. Ale w branzy elektronicznej sa dobrymi
    i szanowanymi pracownikami ale stronia od siebie - na pomoc w znalezieniu pracy
    w polskim srodowisku nie ma co liczyc. Stara zadada ciagle panuje "jak sie daje
    to go dus - jak sie nie da, to go pusc" A reszta jest wspaniala. Ja rowniez nie
    zamienilbym sie na inne miejsce na swiecie chociaz widzialem ich bardzo wiele i
    to z roznych stron. Warto sprobowac ale najlepiej miec osobe bliska - a wiec
    szkoda ze dziewczyna nie chce..
  • malkontent6 01.05.09, 20:31
    Ja też pracuję w IT i znam wielu Polaków w tej dziedzinie. Dlatego
    nie ograniczałbym się do Silicon Valley. Zapotrzebowanie na tego
    typu specjalistów jest generalnie we wszystkich większych miastach.
  • be.e 01.05.09, 20:47
    No wlasnie jak sie ma dobra prace, to ma sie bardzo przyzwoite
    zycie. Jak przyjezdzasz to na dzien dobry nikt Ci nie da zadnych
    pieniedzy ani ubezpieczenia. No, pomocy na pogotowiu nikt Ci nie
    odmowi, ale wiaze sie to z niezlymi kosztami pozniej. Miales
    szczescie, ze trafiles na fajnych rodakow, ja trafilam na
    paskudnych, zawistnych (no nie wszyscy, ale sporo). Ameryka jest
    wspanialym krajem, ale dla pracowitych, na socjalach to siedza
    ludzie w Europie, to z mojego doswiadczenia. I o to mi chodzilo. IT
    branza jest dobra, ale juz chyba nie tak jak kiedys cudowna, po
    prostu jest sporo IT-owcow, ze tak Was nazwe.
  • malkontent6 01.05.09, 21:13
    Zgadzam się, warunkiem powodzenia jest przyzwoita praca. A o tę
    pierwszą zawsze trudno.

    W IT trochę się zmieniło ale nadal warto sie w tę stronę kierować.
  • harlista 02.05.09, 01:02
    SV to tradycyjne miejsce pielgrzymek.
    Dzisiaj przyszlosc lezy w Texasie.
    Silicon corridor to na polnoc od Dallas - Richardson, Plano, Allen az do Mc Kinney.
    Nawet w dzisiejszym kryzysie tam szukaj pracownikow.
    Reszta jak inni powiedzieli-nie dla mieczakow i mamusinych pociech
    Powodzenia

    --
    Memento:
    Nigdy nie wdawaj sie w pyskowke z idiota
    Postronni moga nie widziec miedzy wami roznicy
  • cacao_macauo 06.05.09, 15:00
    harlista napisał:

    > SV to tradycyjne miejsce pielgrzymek.
    > Dzisiaj przyszlosc lezy w Texasie.
    > Silicon corridor to na polnoc od Dallas - Richardson, Plano, Allen az do Mc Kin
    > ney.
    > Nawet w dzisiejszym kryzysie tam szukaj pracownikow.
    > Reszta jak inni powiedzieli-nie dla mieczakow i mamusinych pociech
    Harlista,wszyscy pielgrzymuja do bogatych miejsc,wiedziales to?Przepraszam,ze
    zapytam a co ma Texas do zaoferowania? Pastwiska pelne krow a moze chodzi o tych
    cowboy-ow .Jesli tak to przepraszam,jest tozupelnie inna sprawa.
    Harlista ile ty masz lat i ile jestes w stanach,ze takie rzeczy wypisujesz.
    ,,Nawet w dzisiejszym kryzysie tam szukaj pracownikow.
    > Reszta jak inni powiedzieli-nie dla mieczakow i mamusinych pociech,,
    Z mojej obserwacji,kazdy,dokladnie kazdy,kto moze i chce pracowac, wczesniej czy
    pozniej znajdzie prace,ktora go zadowoli ,oczywiscie jesli nie chodzi tylko o
    pieniadze.
  • malkontent6 06.05.09, 16:04
    cacao_macauo napisał:

    > a co ma Texas do zaoferowania? Pastwiska pelne krow a moze chodzi
    o tyc
    > h
    > cowboy-ow

    To taki sam stereotyp jak ten, że w Polsce widać tylko zaprzęgi
    konne i stare babcie w chustkach na głowach.
  • siachu_oburzynkiewicz 31.05.09, 22:04
    nie, nie stereotyp. reality. wilki pustostan z kilkoma firmami o ktorych myslal
    ten ze szmata na lbie. marzy mu sie wyjazd, najlepiej do dupy gwizdac.
  • cacao_macauo 06.05.09, 14:33

    POLAM ZA JAKIE KARY JESTES W STANACH? Pociag to moze przejechac na przejsciu i
    to szybciej niz ci sie to wydaje.Silikonowa Dolina? Jesli naprawde cos potrafisz
    i masz jakies osiagniecia to przyjezdzaj za konkurentow bedziesz mial glownie
    mlodych i zdesperowanych hindusow a uwierz mi oni wiele potrafia a co
    najwazniejsze nie negocjuja zarobkow.tak !nie negocjuja,biora co im sie daje a i
    tak po paru latach zarabiaja na rowni z innymi,oczywiscie jesli sie wykaza.
  • malkontent6 01.05.09, 20:22
    be.e napisała:

    > W Stanach kazdy jest
    > skazany niejako na siebie, nie ma zadnej opieki socjalnej, na
    > wszystko trzeba sobie zapracowac.


    Nie bardzo wiem co masz na myśli. Jeśli masz przyzwoitą pracę to
    masz ubezpieczenie medyczne itp. Jeśli jesteś bezrobotny to też,
    wbrew obiegowym opiniom, na ulicy nie umrzesz.

    Oprócz tego masz rację. Najtrudniejsze jest znalezienie pierwszej
    pracy. Jesli jesteś dobry w swojej dziedzinie to osiągniesz
    sukces. Amerykanie cenią wiedzę pracownika i nie zwracają większej
    uwagi na to że trochę kaleczysz język angielski. Zwłaszcza jeśli
    pracujesz w IT. Znam to z autopsji. :))
  • polam5 01.05.09, 20:55
    Jesli sie ma podstawy i podejscie to wczesniej czy pozniej prace sie znajdzie w
    i wtedy jest super. Podejscie to znaczy - nie ma wyjscia - trzebe rozpoznac
    reguly gry i sie do nich stosowac. Ci co oczekuja szybkich sukcesow oraz uwazaja
    ze "JA wiem lepiej, jestem madrzejszy a lokalni to debile" nie sa szczesliwi i
    zwykle nie odnosza sukcesow
  • malkontent6 01.05.09, 21:15
    polam5 napisał:

    > Ci co oczekuja szybkich sukcesow oraz uwazaj
    > a
    > ze "JA wiem lepiej, jestem madrzejszy a lokalni to debile" nie sa
    szczesliwi i
    > zwykle nie odnosza sukcesow


    Znam kilku takich. Permanentnie niezadowoleni z życia. :((
  • be.e 01.05.09, 21:59
    Ja jeszcze znam takich co to sie chca nie narobic, ale sporo
    zarobic, a tacy tez daleko tutaj nie zajda. Na poczatku w kazdej
    pracy trzeba sie sporo wykazac wiedza, doswiadczeniem, ochota do
    poglebiana technologii i wtedy Cie cenia. Mnie nauczono w tutejszej
    szkole, ze musze byc bardzo dobra w tym co robie, zeby miec
    przebicie na rynku. Teraz rozumiem dlaczego moje rysunki za kazdy
    najmniejszy blad lecialy do kosza, -rysuje/projektuje na AutoCadowym
    Civil 3D. Wiec niejako jestem Wam dusza pokrewna. Z tym jezykiem
    masz racje, nikt Cie nie wyrzuci za jego niedoskonalosc, ale jakos
    musisz przejsc przez rozmowe kwalifikacyjna. Moja skladala sie z
    pytan ustnych i pisemnego.
  • be.e 01.05.09, 22:05
    I jeszcze, ja tutaj bylam szczesliwa nawet sprzatajac domy, czy
    opiekujac sie dziecmi lub zwierzetami. Czasami nawet z
    rozrzewnieniem wspominam czasy, kiedy nie musialam sie stresowac czy
    nie spartaczylam na papierze milionowego projektu, ktory musi byc
    wybudowany w terenie. Jak ktos sie nie boi zadnej pracy, to ten kraj
    Ci daje wiele mozliwosci rozwoju. A nic nie zastapi tej przyjaznej,
    wyluzowanej atmosfery, w ktorej przynajmniej ja zyje.
  • red.katarynka 01.05.09, 23:46
    lepiej siedz w Polsce,na wyjazd do USa potrzeba chlopa z
    jajami,Ameryka to w dalszym ciagu Dziki Zachod,gdzie trzeba miec
    wielka sile przebicia zeby sie tu ustawic,coprawda kowboji i
    dylizanse zastapily autostrady i Cadillaki ale podejscie do zycia
    pozostalo te same ,wytrzymuja tylko twradzi !
  • polam5 02.05.09, 02:55
    E, chyba nie jest az tak zle...
    ale moze wlasnie ktos bliski jest bardzo pomocny a takiego naprawde bliskiego
    mozna jedynie zaimportowac.
    Widze ze single maja o wiele trudniejszy start niz ci "sparowani"
  • be.e 02.05.09, 03:13
    To tez nie do konca prawda. Ja takiego naprawde bliskiego wlasnie
    tutaj poznalam i tyle co od niego i jego rodziny bezinteresownej
    pomocy dostalam to sie az w glowie nie miesci. Wiec kogos fajnego
    mozna wszedzie znalezc. A zle jest bardzo jak sie na emigracje jest
    kompletnie nie przygotowanym. Widze ciagle takie przypadki w Europie
    i tutaj, niestety. Single maja moze trudniejszy start, ale i tez
    ogromne mozliwosci, bo jak sie nie ma rodziny, to i pracy w roznych
    czesciach kraju mozna poszukac i o tej przyslowiowej bulce wyzyc. Z
    zona/mezem i dziecmi to juz gorzej. Chyba najlepiej wyjechac jak sie
    jest singlem po dwudziestce, bo po trzydziestce to juz troche
    przypoznawo, chociaz mozliwe.
  • shamotu 04.05.09, 14:47
    Dzięki wszystkim za odpowiedzi.

    Obraz pracy w zawodzie jaki mi przedstawiliście wydaje się zachęcający, tym
    bardziej,że znam Amerykę z ciężkiej pracy (budowa domów, piaskowanie potężnych
    zbiorników na paliwa) i takich sobie zarobków. Obraz ten sobie wyrobiłem w ciągu
    ponad 10 lat wakacyjnych pobytów w Stanach i ciężkiej pracy tam.

    Gdybym był sam to postawiłbym na Amerykę, ale będę żył w Polsce a do Ameryki na
    wakacje, no teraz urlopy.

    Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia.
  • ratpole 04.05.09, 17:53
    shamotu napisał:

    > Gdybym był sam to postawiłbym na Amerykę, ale będę żył w Polsce

    Uwazaj, zebys nie spadl na shamot hehe


    --
    "Gott, Ehre, Vaterland"
  • figus_us 06.05.09, 06:19
    >Gdybym był sam to postawiłbym na Amerykę, ale będę żył w Polsce a
    >do Ameryki na wakacje, no teraz urlopy.

    A kto ci powiedzial, ze bedziesz mial te narzeczona do konca zycia.
    Polki to wredne baby.

    Zielona karte dostaje sie zeby zyc w USA i TU PRACOWAC I PLACIC
    LEGALNIE PODATKI, nie jest to przepustka do raju, ktora sie uzywa,
    kiedy sie chce. Jezeli przebywa sie poza USA ponad 6 miesiecy, to
    znaczy, ze nie potrzebuje sie zielonej karty i lepiej sie komus zyje
    gdzie indziej. Taki delikwent zostaje pozbawiony GC. Tego pewnie nie
    wiedziales co???

    Nie pisz juz nam tu tych swoich banialuk. I zanim zaczniesz pisac
    inne bajki zapoznaj sie z tematem.
  • pia.ed 06.05.09, 10:59

    Mnie tez sie wydaje, ze autor tematu cos zmysla ... bo tak jak
    napisal pozniej,
    to byl 10 razy w USA i pracowal na budowach,
    wiec takim nowicjuszem w tych sprawach nie powinien byc,
    a jednak zachowuje sie jak nie majacy o niczym pojecia nowicjusz!
  • shamotu 06.05.09, 16:58
    Na budowach może i znam się. Na temat Stanów też dużo wiem z własnego
    doświadczenia. Nie pisałem wcześniej, że jestem nowicjuszem jeżeli chodzi o
    bycie w Stanach. Pytałem o pracę zgodną z moim wykształceniem, z którą nie
    miałem tam styczności i nie wiedziałem jak podejść do tematu. Pytanie(jedyne
    zdanie ze znakiem zapytania) w pierwszym poście jest prosto sformułowane ale
    więcej pikanterii dodaje wstęp do pytania(co widać po odpowiedziach), na które
    nie oczekiwałem odpowiedzi. Heheheh

    Można się pośmiać...
  • be.e 06.05.09, 17:52
    No to dobrze, ze chociaz Cie rozbawilismy. Tak naprawde to Ameryke
    sie pokochuje tak po okolo 5 latach pobytu na stale. Powroty do
    kraju na urlopy sa juz tylko mordega (przynajmniej dla mnie). Bedac
    po pol roku tu i tu, nigdzie tak naprawde nie jestes u siebie.
    Ciekawa jestem jak laczysz nauke w kraju z praca w Stanach. Majac
    zielona karte zdecydowanie sprobowalabym nauki tutaj, chocby tak
    nawet dla porownania. A czy oprocz ciezkiej pracy poznales Stany z
    innej strony? Ja naprzyklad uwielbiam wsiasc w samochod majac
    poczucie wolnosci, ze sobie moge pojechac gdzie tylko zywnie chce,
    nie martwiac sie o cene benzyny. Przyjaznie tutaj zawierane sa na
    dobre i na zle, a nie na zasadzie co mozesz dla mnie zrobic, jak juz
    nic to zmykaj. Praca w swoim zawodzie, to nie wszystko co sie na
    zycie sklada.
    Do pana co napisal, ze Polki sa wredne. Ja jestem Polka i nie wydaje
    mi sie, zebym byla wredna. Ot, traktuje sie ludzi jak Oni cie
    traktuja.
  • shamotu 06.05.09, 19:07
    Akurat nie pisałem o tobie be.e,że mnie rozbawiłaś ani o nikim, kto odpowiedział
    kompetentnie na moje pytanie. Rozbawiły mnie natomiast posty o "kowbojach na
    dzikim zachodzie". Spotkałem trochę takich "kowbojów i kowbojki"- zdradzających
    żony, dziewczyny czy mężów, chłopaków i afiszujących się z tym. Wielu też mi
    mówiło żebym zapomniał o honorze w Ameryce. I oczywiście te "kowbojskie jaja"
    nie przeszkadzały oszukiwać innych. Dla tych "kowbojów" liczyły się tylko
    dolary. I najczęściej tego typu ludzie mówili mi, że trzeba być "kowbojem na
    dzikim zachodzie". Co oczywiście nie znaczy, że każdy kto tak mówi posiada cechy
    podobne do tych wyżej wymienionych. Chciałbym zobaczyć tych co tak mówią jak
    przechodzą wieczorem przez "czarną lub meksykańską" dzielnicę(bez urazy dla
    meksykanów i murzynów). Widać też, że niektórzy "na emigracji" wyładowują swoją
    frustrację na forach etykietując każdego. W sumie to rozumiem bo nie jest tam
    lekko.

    Kiedyś pracowałem w Stanach ale tylko w wakacje. Teraz jeżdżę tylko na 3
    tygodnie co pół roku. Poznałem wielu fajnych ludzi i Polaków i Amerykanów.
    Zwiedziłem dużo. Stany to piękny kraj z ogromnymi możliwościami.

    Z twojego opisu widać, że człowiek na poziomie i z odpowiednimi kwalifikacjami i
    podejściem da sobie tam radę, jest doceniany no i może sobie pozwolić na wiele.
    W Polsce o wszystko trzeba walczyć ale nie ma się co dziwić, mamy takie warunki
    a nie inne- zabory, wojny i komunizm wytępiły elity w Polsce i został sam
    łatwo-sterowalny motłoch. Z przyjaźniami przyznam tobie rację- w Polsce
    bezinteresownych nie ma.
  • be.e 06.05.09, 21:35
    Wiesz shamotu, naprawde nie jest lekko, ale jak sie ma zielona karte
    to naprawde warto sprobowac, bo atmosfery tutaj nie zastapi nic. A
    narzeczona/dziewczyna jak Cie naprawde kocha, to dojedzie... a jak
    nie to chyba nie masz czego zalowac. W kazdym razie moja rada,
    sprobuj. To tutaj sie nauczylam, ze "nie" to jest tylko "nie", a jak
    sie jest wystraczajaco zdeterminowanym to i "tak" sie czesciej
    przytrafia. Tylko sie dobrze do emigracji przygotuj, a nie bedzie Ci
    zle. Nawet jakbys sie zdecydowal na powrot do Polski, to nie
    bedziesz sobie wyrzucal cale zycie, ze nawet nie sprobowales. Do
    odwaznych swiat nalezy.
  • figus_us 07.05.09, 05:53
    >Spotkałem trochę takich "kowbojów i kowbojki"- zdradzających
    >żony, dziewczyny czy mężów, chłopaków i afiszujących się z tym.
    >Wielu też mi mówiło żebym zapomniał o honorze w Ameryce. I
    >oczywiście te "kowbojskie jaja" nie przeszkadzały oszukiwać innych.

    Nie sadze, ze spotkales, kolego,naczytales sie o
    polskich "turystach" na czarno i teraz powtarzasz, to co inni pisza.
    Nic o tych ludziach nie wiesz. To sa pewnie twoi rowniesnicy w
    poszukiwaniu atrakcji zycia i forsy. Teraz w Polsce to tylko to sie
    liczy.

    >Dla tych "kowbojów" liczyły się tylko dolary.

    Wierze ci, to jacy sa obecnie Polacy w Polsce jest trudno opisac a
    ich pazernosc i chamstwo trudno sobie wyobrazic ale za to wszyscy
    pieja, jacy to Amerykanie materialisci a Polacy niby uduchowieni i
    wszystko tak dla idei robia....

    >Widać też, że niektórzy "na emigracji" wyładowują swoją
    > frustrację na forach etykietując każdego. W sumie to rozumiem bo
    >nie jest tam lekko.

    Kolego, nikt nic tu nie wyladowuje. Sfrustrowany, to moze byc ktos,
    kto dopiero przyjechal ale takich tu nie znajdziesz, bo sa zajeci
    organizowaniem sobie zycia a nie konwersowaniem na necie z
    mitomanami twojego pokroju.

    > Kiedyś pracowałem w Stanach ale tylko w wakacje. Teraz jeżdżę
    >tylko na 3 tygodnie co pół roku. Poznałem wielu fajnych ludzi i
    >Polaków i Amerykanów.Zwiedziłem dużo. Stany to piękny kraj z
    >ogromnymi możliwościami.

    Znowu kolejne banialuki wyciete z jakiegos postu, kogos kto byl w
    USA i troche widzial.

    Powiedz mi kolego, jaki jest sens pisania tych banialuk. To, ze
    nigdy w USA nie byles jest widoczne na kilka lat swietlnych a o GC
    dowiedziales sie dopiero z postow tutaj, bo myslales, ze to
    przepustka do raju a to wylacznie pozwolenie na prace i legalne
    placenie podatkow.

    Spadaj palancie i przestan juz tu pieprzyc!!!!!!!
  • figus_us 07.05.09, 05:26
    No moze sie zle wyrazilem, niektore Polki sa wredne. Te z czasow
    wielkiej emigracji to sa nawet bardzo fajne babki. Niestety jakosc
    spadla teraz do zera i te, ktore obecnie zyja w Polsce to prawdziwe
    raszple liczace tylko forse, przebiegle i paskudne. Uroda tez nie
    grzesza...
    Co zas do Zielonej Karty, to miliony ludzi o niej marzy nie ma wiec
    powodu by posiadal ja ktos, kto bedzie wozil tyulek tam i z powrotem
    na pol roku. Trzeba byc stuknietym zreszta aby to robic.
  • figus_us 07.05.09, 05:28
    Zgadza sie tez z tym, ze pobyty w Polsce to mordega. Po dwoch
    dniach licze godziny do wyjazdu. Ludzie sie tak zmienili na
    niekorzysc, ze nie mam nawet ochoty spotykania znajomych. Zachowuja
    sie stucznie i udaja, ze dobrze im w kraju i ze sa bardzo szczesliwi.
  • shamotu 07.05.09, 08:18
    Nie muszę ci nic udowadniać "kowboju" figus_us i nic mnie nie obchodzi co sobie
    myślisz.

    Uważam temat za zamknięty.

    Pozdrawiam
  • shamotu 06.05.09, 16:50
    Jestem świetnie zorientowany w tym temacie, wbrew temu co myślisz. O białym
    paszporcie pewnie nie słyszałeś?? Na szczęście nie musiałem nigdy z tego
    korzystać. Zwykła, szczera rozmowa z urzędnikiem imigracyjnym na lotnisku w USA
    (jeżeli zapytał) wystarczyła bym "przeszedł" bez problemów. A teraz jestem w USA
    co pół roku, więc też nie ma problemu.
  • cacao_macauo 06.05.09, 15:16
    polam5 napisał:

    > Jesli sie ma podstawy i podejscie to wczesniej czy pozniej prace sie znajdzie w
    > i wtedy jest super. Podejscie to znaczy - nie ma wyjscia - trzebe rozpoznac
    > reguly gry i sie do nich stosowac. Ci co oczekuja szybkich sukcesow oraz uwazaj
    > a
    > ze "JA wiem lepiej, jestem madrzejszy a lokalni to debile" nie sa szczesliwi i
    > zwykle nie odnosza sukcesow,,
    Nie bac sie i nie wstydzic,ze pierwsza twoja prace bedzie zamiatanie.Nawet z
    tego jestes w stanie sie utrzymac.
  • jednapani 07.05.09, 10:36

    Byles w Stanach co najmniej 15 razy, a pytasz sie o prace na Forum???
    Czy nie byloby najprosciej
    zapytac sie tych "fajnych ludzi i Polaków i Amerykanów"?

    Ciekwe kiedy tyle zwiedziles, kiedy od switu do nocy harowales na
    budowie ...



    > "iedyś pracowałem w Stanach ale tylko w wakacje. Teraz jeżdżę
    >tylko na 3 tygodnie co pół roku. Poznałem wielu fajnych ludzi i
    >Polaków i Amerykanów.Zwiedziłem dużo. Stany to piękny kraj z
    >ogromnymi możliwościami."



    figus_us
    Znowu kolejne banialuki wyciete z jakiegos postu, kogos kto byl w
    USA i troche widzial.
    Powiedz mi kolego, jaki jest sens pisania tych banialuk. To, ze
    nigdy w USA nie byles jest widoczne na kilka lat swietlnych
  • mmis28 10.05.09, 00:32
    Proponuje powysylac resume do roznych firm. W Stanach poszukuje sie
    dobrych pracownikow, zwlaszcza z Twoim wyksztalceniem. Jesli jestes
    dobry, na pewno nie bedziesz mial problemow z rozwijaniem kariery w
    USA. I na pewno polubisz amerykanska kulture pracy :) Z narzeczona
    problem musisz niestety sam rozwiazac. Zycze powodzenia i namawiam
    do podjecia ryzyka. USA to kraj wielkich mozliwosci, wystarczy po
    nie siegnac. I proponuje nie sluchac bzdur, ktore przeczytalam w
    ponizszych komentarzach :)
  • kaktuch 13.05.09, 00:23
    Dobry Boshe! Gdybym był w Twojej sytuacji od razu po studiach spakowałbym manaty
    i do Stanów z biletem w jedną stronę. Ryzykujesz coś? Chyba nic. Najwyżej sie
    nie uda i wrócisz do swojego domku na Pomorzu. Ale jak sie uda? Spróbuj bo
    będziesz żałował. A narzeczona jak kocha to przyleci za Tobą... Pozdrawiam :)

    p.s. na Hawajach jest zajebiście! aaaaaaaaaaa
  • siachu_oburzynkiewicz 31.05.09, 22:00
    narzeczona przyleci ale zeby urodzic obywatela USA a potem bedzie placil
    alimennty dla niej do KOzidup Wielkich gdzie zamieszka z potomkiem. A co moze
    zyskac dobry czlowieku? Ze sobie przylepi dykte do plecow z napisem jestem kaziu?
  • siachu_oburzynkiewicz 31.05.09, 21:56
    domyslam sie ze planujesz usmiercic roodzicow, zmudne pomiary to normalna praca,
    protel -- masz stare wiadomosci bo od ok 10 lat nazywa sie juz inaczej. Czy ty
    aby nie pracujesz w muzeum techniki?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka