kurcze,
ja wyjechalam prawie cwierc wieku temu i po pewnym czasie zauwazylam
to samo zjawisko. Z jednej strony wszystkim wydawalo sie, ze
wszystko tu sie robi samo i wyglada jak na filmach z Alain Delon, z
drugiej czulam, ze "maja mi za zle", ze mi lepiej, bo zyje w
normalnym kraju. Tak bylo na poczatku, jeszcze znosnie ale juz byly
jakies "ale".
Pogorszylo sie od czasu gdy kupilismy dom, skonczylam studia i
mialam dobra prace. Myslalam, ze sprawi im to przyjemnosc, ze daje
sobie rade. Odnioslam wrazenie, ze jest wrecz odwrotnie.
Zupelnie zle zaczelo sie dziac od chwili gdy sprzedalismy dom, auta
i caly dobytak i pojechalismy na drugi koniec swiata.
No jak tak mozna? Jak smialam!
Zamiast regularnie slac pieniadze, choc wszyscy pracowali i mieli
calkiem przyzwoite dochody, osmielilam sie przestac pracowac,
zamieszkac na Tahiti i, co najgorsze, przestac subwencjonowac
pyskatych nierobow.
Od tej pory zupelnie stracilam kontakt, a wlasciwie to oni go
zerwali.
Gdy po powrocie do Europy przyjechalam do pl i przyszlam z wizyta
okazalo sie, ze nie maja czasu, bo musza isc do sklepu po drugiej
stronie ulicy. Teraz i natychmiast. No to poszlismy w cholere i tyle.
Mielismy w planie pomieszkac ze dwa lata w moim rodzinnym miescie
ale tak sie wkurzylam, ze pojechalismy na drugi koniec Polski. Nie
zaluje, bo przez te 20 miesiecy w pl zobaczylam jak sie tam naprawde
zyje i stwierdzilam, ze przez dlugie lata bylam niczym innym jak
dojna krowa do zaspakajania wybujalych fantazji.
W Polsce juz nie mieszkam, nie umialam sie przyzwyczaic do nowej
mentalnosci i wszechwiedzy wspolrodakow, ktorzy, tak jak to juz
napisalas, wiedza lepiej co masz w lodowce niz ty sama.
Jeszcze rok, poltora pomieszkamy w Czechach, a potem znowu
przeniesiemy sie gdzie indziej, bo nam to odpowiada i uwazamy, ze to
najlepszy sposob na poznanie innego kraju i ludzi.
--
www.etvoici.bloog.pl/ |||
photomar.over-blog.com/
No Kill:
marfish.pl/
"Etre raisonnable en toutes circonstances? Il faut être fou..."
[Raymond Devos]