...to wtrącać sie w nie swoje sprawy. Znasz takie powiedzenie: nie ma tego
dobrego dobrego co by na złe nie wyszło? W moim przypadku jesli mnie ktoś nie
prosi o pomoc, to nie pomagam. Za wyjątkiem zebrakow; tym nie pomagam z zasady.
Ludzie niechetnie mowia o swych problemach i czesto pomaganie na sile powoduje
dziwne reakcje...i wiecej szkody niz pozytku.
No to jeszce jedno. We wczesnych latach 1980's, juz z ladnie zapowiadajacym sie
brzuszkiem, pojechalem turystycznie do Austrii. Tak mnie cos tknęło zeby
odwiedzic Traiskirchen. Spotakalem tam kolege ktory sie zalil ze iles to tam
jeszcze bedzie musial siedziec itd, etc. Wiec zdecydowalem sie go "sponsorowac".
No i rzeczywiscie przyjechal szybko, z rodzina.
Po kilku tygodniach zachecam go aby sie chwycil za jakas prace .... cos wolno mu
szlo ... w koncu mi mowi: ty masz dwa samochody, dwa domy (akurat mialem dwa)
wiec cie stac; i podpisales ze bedziesz nasz wspierac przez iles tam lat
(wiedzial dokladnie ile), wiec nie ma sprawy. No i jak bys nas nie "sponsorowal"
na przyjazd to w koncu dostalibysmy sie tu na jakis program rzadowy; rzad by nas
wspieral i dawal nam to i tamto .... wiedzial dokladnie co, ile i jak by mu sie
nalezalo.
Hmmm.... znalazlem mu tani apartment, zaplacilem czynsz za 3 miesiace, na
jedzenie nic nie dalem poza koszykiem pelnym wiktualow i powiedzialem: skarz
mnie jak Ci sie nie podoba.
Duzo wiecej o nim nie slyszalem tylko dochodzily mnie odglosy z drugiej reki
jaki to ja jestem swinia .... bo mam dwa samochody i dwa domy (mortgage go nie
interesowala). Po jakims czasie podobno wrocil do Pl.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.