Pomoc domowa,opieka,pielęgniarka... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam serdecznie. Poszukuję pracy w Londynie a bliżej miejscu Derby.
    Poszukuję pracy w charakterze pomocy przy starszej
    osobie,opieki,pielęgniarstwa. Jestem zawodową pielęgniarką posiadającą
    certyfikat wykonywania zawodu w PL i aktywnie pracującą osobą od wielu lat.
    Wadą jest fakt że nie znam języka, aczkolwiek jestem osobą szybko uczącą się.

    Jest to moja pierwsza praca za granicą i proszę o pomoc (każdą).Interesuje
    mnie jak i jakie dokumenty muszę załatwić, koszty i miejsca gdzie mam się
    kierować.

    Za pomoc z góry dziękuję. Wszelki kontakt poza forum: turencjusz@o2.pl
    • Bez znajomosci języka ciezko ci bedzie taką prace znależć.Niestety ale wymagana
      jest znajomość języka angielskiego na poziomie więcej niż podstawowym. Prawo
      angielskie w stosunku do domów opieki zabrania, aby którykolwiek z pracowników
      domu - niezależnie czy to jest opiekunka, sprzątaczka czy kucharka - mógł
      pracować w domu opieki bez znajomości podstaw języka angielskiego. Jest to
      szczególnie ważne w sytuacjach awaryjnych np. wybuch pożaru na terenie domu
      opieki, kiedy to pracownicy musza rozumieć wydawane polecenia dotyczące
      zachowania się w razie niebezpieczeństwa i szybko je wykonywać.Ważną rzeczą jet
      też to ,ze często opiekunki podają leki więc znajomość języka jest podstawową
      rzeczą.
      --
      www.gbritain.net
      -Najlepsza strona dla Polaków w Wielkiej Brytanii
      • eliss2 napisała:

        > Bez znajomosci języka ciezko ci bedzie taką prace znależć.Niestety ale
        wymagana
        > jest znajomość języka angielskiego na poziomie więcej niż podstawowym. Prawo
        > angielskie w stosunku do domów opieki zabrania, aby którykolwiek z pracowników
        > domu - niezależnie czy to jest opiekunka, sprzątaczka czy kucharka - mógł
        > pracować w domu opieki bez znajomości podstaw języka angielskiego. Jest to
        > szczególnie ważne w sytuacjach awaryjnych np. wybuch pożaru na terenie domu
        > opieki, kiedy to pracownicy musza rozumieć wydawane polecenia dotyczące
        > zachowania się w razie niebezpieczeństwa i szybko je wykonywać.Ważną rzeczą
        jet
        > też to ,ze często opiekunki podają leki więc znajomość języka jest podstawową
        > rzeczą.

        Chryste, podaja leki? Jak brzmi tytul takiej opiekunki w oryginale?

        --
        Zalaczam przysiady,

        WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
        • leki sa przygotowywane przez pielegniarki w pojemniczkach wiec nie sposob ich
          polmyslic,poza tym care assistant nie podaje lekow,a jesli chodzi o znajomosc
          jezyka i praca jako care assistant to po angilesku nie trzeba w ogole
          mowic,sama bylam tego dobrym przykladem.Z tym ze jako pielegniarka ,tu juz
          znajomosc jezyka musi byc i to nietylko podstawowa,a poza tym by pracowac tu
          jako pielegniarka z papierami z Polski to trzeba troszeczke sie
          nagimnastykowac,ale warto bo praca lzejsza i lepsze pieniazki.
          --
          naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
          • marlena.k1 napisała:

            > leki sa przygotowywane przez pielegniarki w pojemniczkach wiec nie sposob ich
            > polmyslic,

            To ci sie tylko tak wydaje. W Kanadzie w wielu nursing homes (nie mowiac o
            szpitalach) nikt ponizej Registered Practical Nurse (college 2 lata z
            rozbudowanym kursem i egzaminem z farmakologii) nie ma prawa dotknac sie do
            lekarstw nawet po drodze do pacjenta. Lekarstwa sa przechowywane w specjalnych
            pancerno-elektronicznych szafach z przegrodkami i roznymi guzikami, ktore to
            szafy rejestruja kto wzial lekarstwa, dla kogo, ile i kiedy - wszystko po to
            zeby uniknac mozliwosci pomylki. Dokladnie ci nie opisze bo to moja lepsza
            polowa kiedys z takimi szafami sie mocuje. Dlatego bylem zaszokowany, ze w UK
            podaje je odpowiednik Health Care Aide (nawiasem mowiac, od kilku lat potrzebny
            jest na to certyfikat po kilkumiesiecznym kursie - koszt ok. CAD 5,000 - bez
            tego nie mozna otrzymac tej pracy - przepis panstwowy).

            poza tym care assistant nie podaje lekow,a jesli chodzi o znajomosc
            > jezyka i praca jako care assistant to po angilesku nie trzeba w ogole
            > mowic,sama bylam tego dobrym przykladem.Z tym ze jako pielegniarka ,tu juz
            > znajomosc jezyka musi byc i to nietylko podstawowa,a poza tym by pracowac tu
            > jako pielegniarka z papierami z Polski to trzeba troszeczke sie
            > nagimnastykowac,ale warto bo praca lzejsza i lepsze pieniazki.

            Wiem, misiu, wiem. Moja lepsza jest RN od kilku lat (przedtem byla przez kilka
            RPN) w Kanadzie. Gimnastykowala sie jeszcze zdrowiej. Praca lzejsza i pieniazki
            lepsze, ale odpowiedzialnosci do cholery. W Polsce nawet sie nie sni
            pielegniarkom jaka jest ogromna roznica w zakresie odpowiedzialnosci i wiedzy.
            Akurat moja moze cos na ten temat powiedziec, bo miala ladnych kilka lat stazu z
            Polski. W tej chwili jak opowiada o tym swojej bratowej (pielegniarce w szpitalu
            w Polsce), to tamta sie zegna lewa noga. Z ciekawosci ile zarabia pi razy drzwi
            taka Registered Nurse w nursing home albo w szpitalu w UK na godzine albo rocznie?

            --
            Zalaczam przysiady,

            WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
            • ja oczywiscie pisze jak to wyglada w UK a nie w Kanadzie,jako care assistant tu
              zarobisz od 5.05 do 6.50 na godzine bez doswiadczenia,z doswiadczeniem i
              kursami NVQ troszke lepiej ,a jako pielegniarka stawki zaczynaja sie od 10 na
              godzine.Pracuje sie srednio ok 40 godzin tygodniowo,wiec rocznie nie jest
              trudno wyliczyc.
              Odnosnie lekarstw to spokojnie moze podawac je care assistant,ale jedynie do
              reki pacjeta,do buzi nie ma prawa ich wkladac to prawo posiada jedynie
              pielegniarka.
              Ja zaczynajac prace jako care assistant nie potrzebowalam zadnych przeszkolen i
              wiele osob ,ktorych znam i pracuje w ten sposob tez tego nie potrzebuje.
              --
              naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
              • marlena.k1 napisała:

                > ja oczywiscie pisze jak to wyglada w UK a nie w Kanadzie,

                Wiem, nie przybieram tu zadnych poz, tylko tak sobie dziele sie spostrzezeniami

                jako care assistant tu
                >
                > zarobisz od 5.05 do 6.50 na godzine bez doswiadczenia,z doswiadczeniem i
                > kursami NVQ troszke lepiej ,a jako pielegniarka stawki zaczynaja sie od 10 na
                > godzine.Pracuje sie srednio ok 40 godzin tygodniowo,wiec rocznie nie jest
                > trudno wyliczyc.

                Nie za wiele. Jesli przyjac, ze w GB funty wychodza z kieszeni szybciej niz
                dolary w CA (a mozna - tak jest). W Kanadzie CAD 20/hr (brutto) dla RN to
                wlasciwie minimum przyzwoitosci. Godzin tygodniowo tylez. HCA zarabiaja w
                nursing homes 12-14.

                > Odnosnie lekarstw to spokojnie moze podawac je care assistant,ale jedynie do
                > reki pacjeta,do buzi nie ma prawa ich wkladac to prawo posiada jedynie
                > pielegniarka.
                > Ja zaczynajac prace jako care assistant nie potrzebowalam zadnych przeszkolen i

                Jesli ktoras z was jest zainteresowana stala emigracja, dalej niz UK, do Kanady
                mianowicie, moze warto byloby sie zainteresowac programem live-in caregiver
                dzieki ktoremu mozna uzyskac po 2 latach pracy staly pobyt i w konsekwencji
                obywatelstwo. Z dyplomem polskiej pielegniarki, experience z UK, i pewna
                znajomoscia ang. szanse bardzo rosna.

                Zycze powodzenia tak w ogole.

                --
                Zalaczam przysiady,

                WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
                • Dla ciekawości. Kiedy tutaj przyjechałem znajoma jako Care assistant dostawała
                  11F/godz a prace można było dostać praktycznie od zaraz. Teraz zatrudniają za
                  5.05 /6 F/godz i można sie nie doczekać 'telefonu'. To mówi samo za siebie.
                  • co raz wiecej cudzoziemcow chcetnych podjac jakakolwiek prace i stawka spada do
                    minimum:((
                    A co do Kanady to faktycznie wyglada to duzo bardziej kolorowo niz w UK.
                    --
                    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
                  • To bylo do przewidzenia. Nie chce krakac, ale bedzie jeszcze gorzej. Nie tylko w
                    nursing homes. Cos wam powiem na bazie wieloletniego emigracyjnego doswiadczenia
                    - gdzie Polakow kupa, tam zimna dupa.

                    Dlatego mowie wam, ze te z was ktore sa mlode i maja niezwiazane rece powinny
                    sie przeniesc tam gdzie tlumow nie wpuszczaja i dlugo wpuszczac nie beda -
                    Kanada, US, Australia.

                    --
                    Zalaczam przysiady,

                    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
                    • Zwaz,ze wybierajac kraj do ktorego sie mysli wyjechac na dluzej (lub na stale)
                      bierze sie pod uwage rozne aspekty.
                      Przede wszystkim nie mozna ot tak sobie stwierdzic ze sie jedzie do Kanady,
                      Australii czy USA popracowac i pomieszkac.
                      Nie wdajac sie w szczegoly dochodzi fakt papierowych machinacji przy
                      przedluzaniu legalnego pobytu, ciagle pilnowanie by wyslac odpowiednie papiery,
                      wlasciwie formularze, zeby oplacac na biezaco prawnika, zeby zdazyc z terminami
                      (a zwykle zycie tez by sie chcialo toczyc) no juz nie mowiac o tym ze to suma
                      sumarum pozera ogromne kwoty..
                      W tym czasie zwykle jest sie w imigracyjnej "pulapce" i na dlugie okresy
                      (niejednokrotnie lata) nie mozna opuscic kraju ,tzn mozna ale tylko raz bo nie
                      ma powrotu..
                      A do i z Irlandii czy Wielkiej Brytanii to jednak moze wjechac i wyjechac kazdy
                      Polak. Zawsze mozna sobie w kazdej chwili wrocic, albo 'skoczyc' do Polski na
                      np 3-4 dni i przyjechac z powrotem.
                      Nie ma zadnych oplat za wizy, prawa pobytu, przedluzanie wiz.

                      Nie zebym dyskwalifikowal kraje poza Europa jako emigracyjne cele- przeciwnie,
                      te o ktorych napomykasz sa niemniej ciekawe niz na Wyspach (szczerze mowiac
                      moim zdaniem ciekawsze) ale fakt ze mozesz wsiasc w auto w UK i wysiasc z niego
                      w Polsce pod domem rodzicow daje do myslenia.
                      • to prawda,dlatego tez wybralam uk,mialam okazje dojechac do narzeczonego do
                        us,ale oboje stwerdzilismy,ze troche to za daleko i oczywiscie,nie moglibysmy
                        przed faktycznie dlugie lata wrocic do rodziny:(
                        Fakt faktem w Stanach,Australii czy Kanadzie ponoc zyje sie lepiej,ale tu tez
                        mozna dobrze zyc ,wystarczy miec dobra szkole,bo brytole jak widomo za bardzo
                        nie lubia sie uczyc:)
                        --
                        naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
                        • marlena.k1 napisała:

                          > bo brytole jak widomo za bardzo nie lubia sie uczyc:)

                          Uogolniasz. I chyba pogardliwe jest to wyrazenie: "brytole". :(


                          --
                          Pojawiam sie i znikam...
                        • marlena.k1 napisała:

                          > to prawda,dlatego tez wybralam uk,mialam okazje dojechac do narzeczonego do
                          > us,ale oboje stwerdzilismy,ze troche to za daleko i oczywiscie,nie moglibysmy
                          > przed faktycznie dlugie lata wrocic do rodziny:(

                          To dlatego, ze siedzielibyscie tam nielegalnie. To rzeczywiscie nie ma sensu.
                          Ale moze bysmy tak porownywali jablka z jablkami?

                          > Fakt faktem w Stanach,Australii czy Kanadzie ponoc

                          Nie ponoc. Naprawde.

                          zyje sie lepiej,

                          Duzo lepiej. Dlatego wlasnie w Kanadzie jest duzo Anglikow/Irlandczykow i to nie
                          sprzed 200 lat. A w Stanach jest jeszcze 10-15% lepiej.

                          ale tu tez
                          > mozna dobrze zyc ,

                          Nie ma porownania - na niekorzysc Europy. Ale punkt widzenia zalezy od punktu
                          siedzenia. Z Polski nawet Grecja to atrakcja.

                          wystarczy miec dobra szkole,bo brytole jak widomo za bardzo
                          > nie lubia sie uczyc:)

                          Nie wierz w to. To sa mity rozprzestrzeniane przez Polakow bez pojecia. Szkola
                          tak, ale w szkole jest duzo nauki, a konkurencja ostra. I wszystko na powaznie -
                          polska miarke wyrzuc do kosza. Ty przebywasz wsrod ludzi ustawionych bardzo
                          nisko na spolecznej drabinie. Oni rzeczywiscie nie lubia sie uczyc. Dlatego sa
                          tam gdzie sa.

                          --
                          Zalaczam przysiady,

                          WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
                          • no nie wiem czy przebywam wsrod ludzi,ktorzy sa "nisko ustawieni",zyje tu z
                            osoba ,ktora skoczyla tu studia na czwartym najlepszym wydziale w UK i z praca -
                            bardzo dobra praca ,nie miala problemu,w ofertach moznabylo przebiarac.No a
                            druga sprawa to edukacja z Polski,tez sie tu liczy o ile znasz jezyk,Polacy sa
                            bardzo cenionymi pracownikami,wiec nie jest tu zle zycie-ja sobie osobiscie
                            bardzo chwale. I faktycznie wole UK gdzie jestem legalnie i dobrze mi sie
                            zyje,niz Stany,gdzie bylabym nielegalnie,ale przezde wszystkim przemawia to ,ze
                            jesli mialabym ten standard zycia to i tak wybralabym UK ,bo blisko mam do
                            Polski ,gdzie mieszka wiekszosc mojej rodziny.
                            --
                            naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
                            • Dodadam jeszcze,ze to zalezy duzo od podejscia czlowieka,co chce robic i gdzie
                              chce byc-duzo slyszalam o dobrym zyciu w Stanach,Kanadzie,ale to nie jest
                              powiedziane,ze tu sie zle zyje,sama jestem dobrym przykladem, i na pewno nie
                              wyjechalabym na inne kontynety,no chyba ,ze na wakacje.Wydaje mi sie ,ze duzo
                              zalezy od tego co ci oferuje dany kraj i czujesz sie tam szczesliwy i
                              spelniony,ja na UK nie narzekam,nie narzekam tez na to,ze jest duzo
                              Polakow,moze dlatego ,ze nie mieszkam w Londynie czy innych obleganych miejcach
                              przez naszych rodakow.
                              I moze ciezko w to uwierzyc ,ale naprawde jest tu malo wyksztalconych ludzi,bo
                              wiekszosc po szkolach srednich woli isc do pracy, niz zaciagac kredyty na
                              drogie studia(ktore i tak sa duzo tansze w porownaniu ze studiami w Stanach).Z
                              reszta co sie im dziwic jesli faktycznie praca jest,to po co dalej sie uczyc,
                              zwarzajac na fakt,ze studia tu sa faktycznie trudne,ale przynajmniej ucza
                              pozytecznych rzeczy.I to co pisze to nie sa moje obserwacje przeprowadzone na
                              podstawie innych ludzi zwlaszcza tych "na niskiej drabinie"(czy jak to bylo bo
                              juz nie pamietam),tylko to sa fakty, z ktorymi jestem nacodzien.A poza tym
                              czlowiek,ktory pracuje nawet jako care assistant czy sprzataczka ,tez moze
                              sobie pozwolic na normalne zycie,a nie wegetacje-wiele brytyjek wlasnie tak
                              pracuje-zadna praca nie hanbi...
                              --
                              naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
                      • korkix78 napisał:

                        > Zwaz,ze wybierajac kraj do ktorego sie mysli wyjechac na dluzej (lub na stale)
                        > bierze sie pod uwage rozne aspekty.
                        > Przede wszystkim nie mozna ot tak sobie stwierdzic ze sie jedzie do Kanady,
                        > Australii czy USA popracowac i pomieszkac.

                        Stwierdzic mozna, zrealizowac nie mozna lub bardzo trudno.

                        Totez napisalem, ze to nie sa kraje na saksy ale na osiedlenie - jesli ktos ma
                        to w mysli. Dokladnie odwrotnie niz w UK i Irlandii, gdzie lepiej jechac na
                        saksy, ale na osiedlenie przegrywaja konkurencje.

                        > Nie wdajac sie w szczegoly dochodzi fakt papierowych machinacji przy
                        > przedluzaniu legalnego pobytu, ciagle pilnowanie by wyslac odpowiednie papiery,
                        >
                        > wlasciwie formularze, zeby oplacac na biezaco prawnika, zeby zdazyc z terminami
                        >
                        > (a zwykle zycie tez by sie chcialo toczyc) no juz nie mowiac o tym ze to suma
                        > sumarum pozera ogromne kwoty..

                        Ty ciagle myslisz o saksach - jw. to sie nie oplaca. Jezeli chodzi o tymczasowe
                        pozwolenia na prace jest tak jak mowisz.

                        > W tym czasie zwykle jest sie w imigracyjnej "pulapce" i na dlugie okresy
                        > (niejednokrotnie lata) nie mozna opuscic kraju ,tzn mozna ale tylko raz bo nie
                        > ma powrotu..

                        Nie wiem co masz na mysli majac "imigracyjna pulapke". To co piszesz, nie jest
                        zgodne z prawda. Jesli chodzi o Kanade to kiedys bylo ograniczenie, ze majac
                        tylko staly pobyt nie mozna bylo przebywac poza CA dluzej niz 6 miesiecy
                        nieprzerwanie. Z tym, ze mozna bylo przyjechac na 1 dzien, wyjechac na nastepne
                        6 m-cy. Albo po 6 miechach za granica szlo sie do konsulatu, i placilo $50 za
                        tzw. returning resident permit, co dawalo nastepne 6 m-cy. Wlasciwie w
                        nieskonczonosc.
                        Obecnie nie ma zadnych ograniczen - tyle tylko, ze otrzymanie obywatelstwa sie
                        odwlecze, bo trzeba lacznie spedzic 3 lata w CA w ciagu kolejnych 5 zeby je
                        dostac o czasie. W Stanach z Green Card - nie wiem dokladnie, ale luz jak
                        cholera. Australia pewnie podobna jak Kanada.
                        Jesli chodzi ci o "pulapke imigracyjna" ze wzgledow finansowych - rowniez nie
                        istnieje. Po sezonie bilet z Toronto do PL kosztuje ok. CAD 500 - tyle to mozna
                        lewa reka w byle jakiej pracy zarobic przez miesiac. Z Phoenix, Arizona (spojrz
                        na mape) bilet do PL kosztuje po sezonie USD 500. Smiech na sali.

                        > A do i z Irlandii czy Wielkiej Brytanii to jednak moze wjechac i wyjechac kazdy
                        >
                        > Polak.

                        ... ktorych niedlugo bedzie tam tylu, ze sie zadusicie. Plus reszta wschodniej
                        Europy. Hehe, i to jest wlasnie caly problem. Z tym, ze niedlugo juz mozna
                        bedzie tam nie jezdzic, bo nie bedzie po co. Nie wiem akurat czy tak bedziesz
                        hulal w weekendy samochodem - czas i pieniadze. Zeby bylo smiesznie, po 200 km
                        (1 1/2 h) jazdy samochodem do Toronto i 7 godzinnym locie jestem w W-wie
                        SZYBCIEJ niz kolega ruszajacy samochodem z Liege w Belgii. Oczywiscie to tez nie
                        na weekendy.

                        Zawsze mozna sobie w kazdej chwili wrocic, albo 'skoczyc' do Polski na
                        > np 3-4 dni i przyjechac z powrotem.

                        Oczywiscie - tak dlugo jak sie pracuje w dorywczych bylejakich prackach. I bez
                        przesady, 3-4 dni? Ile godzin samochodem w jedna strone ok. 20 h z takiej
                        Irlandii jesli nie wiecej? Koszt benzyny? Zmeczenie? Przestanmy sie oszukiwac to
                        czysta teoria. Lot samolotem? Hm, ostatecznie to ja moglbym latac co tydzien za
                        swoja place netto i jeszcze duzo by mi zostalo. Ale to wszedzie tak wyglada
                        dopoki sie jest gastarbeiterem. Dodaj do tego rodzine, dzieci, rok szkolny,
                        urlop, mortgage, splate samochodu czy czegos tam innego i sprawy wygladaja
                        totalnie inaczej. Zreszta - jeszcze raz: ty postrzegasz sprawy z perspektywy
                        gastarbeitera, ja z perspektywy normalnego zycia. I napisalem o tym zreszta,
                        wiec nie porownujmy gruszek z jablkami

                        > Nie ma zadnych oplat za wizy, prawa pobytu, przedluzanie wiz.
                        >
                        > Nie zebym dyskwalifikowal kraje poza Europa jako emigracyjne cele- przeciwnie,
                        > te o ktorych napomykasz sa niemniej ciekawe niz na Wyspach (szczerze mowiac
                        > moim zdaniem ciekawsze) ale fakt ze mozesz wsiasc w auto w UK i wysiasc z niego
                        >
                        > w Polsce pod domem rodzicow daje do myslenia.

                        Nie mozesz dyskwalifikowac, bo wy nie emigrujecie - wy jezdzicie do roboty. A ja
                        pisalem do tych, ktorzy patrza dalej niz dzisiejszy obiad. Z zyczliwosci.
                        Ostatecznie takim jak ja najmniej zalezy, zeby Kanada i Stany staly sie obiektem
                        inwazji typu UK.

                        --
                        Zalaczam przysiady,

                        WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
                        • > > Nie wdajac sie w szczegoly dochodzi fakt papierowych machinacji przy
                          > > przedluzaniu legalnego pobytu, ciagle pilnowanie by wyslac odpowiednie pa
                          > piery,
                          > > wlasciwie formularze, zeby oplacac na biezaco prawnika, zeby zdazyc z ter
                          > minami
                          > > (a zwykle zycie tez by sie chcialo toczyc) no juz nie mowiac o tym ze to
                          > suma sumarum pozera ogromne kwoty..
                          >
                          > Ty ciagle myslisz o saksach - jw. to sie nie oplaca. Jezeli chodzi o
                          tymczasowe
                          > pozwolenia na prace jest tak jak mowisz.
                          >

                          Wcale nie mysle akurat to piszac o saksach, nie wiem czemu z czyms takim
                          wyskakujesz.
                          Moj kuzyn osiedlil sie na stale w US. Jest technikiem dentystycznym. Odkad
                          przyjechal do US pracowal tylko w swoim zawodzie. Po ok poltora roku do
                          przyjazdu pracowal juz tylko dla siebie. Zgodnie z prawem US zalozyl w 100%
                          LEGALNA firme gdzie normalnei legalnie placi wszystkie podatki, ale on sam
                          jest....nielegalnym imigrantem, i wciaz placi prawnikom ktorzy prowadza jego
                          sprawe. Zyje dobrze. Poznal inna Polke, niedawno zawarl z nia tam malzenstwo.
                          Choc wyjechal w polowie 2001 roku,do tej pory nie byl w Polsce. Nie Byl w
                          Europie. Nie moze opuscic Stanow Zjednoczonych, jesli chce byc do nich z
                          powrotem wpuszczony. Strasznie chcialby odwiedzic Polske,chocby na kilak dni.
                          Niestety praktycznie nie moze, jest uwieziony w wolnym kraju, mimo ze nie
                          wyjechal na saksy lecz na zawsze.
                          Bedac w Stanach poznalem pewna Bulgarke- poslubila Amerykanina.
                          Mimo to,i mimo to ze na teren US wjechala oczywiscie legalnie (jednak pozostala
                          dluzej niz pozwalala na to wiza) - nie moze opuscic Stanow przez bodajze 5
                          jesli nie 10 lat ! (nie pamietam na 100%). Nie ukrywam,ze byl to dla mnie szok.


                          > Nie wiem co masz na mysli majac "imigracyjna pulapke".

                          Wlasnie to co wyzej napisalem mam na mysli,piszac o imigracyjnej pulapce.

                          > Obecnie nie ma zadnych ograniczen - tyle tylko, ze otrzymanie obywatelstwa sie
                          > odwlecze, bo trzeba lacznie spedzic 3 lata w CA w ciagu kolejnych 5 zeby je
                          > dostac o czasie. W Stanach z Green Card - nie wiem dokladnie, ale luz jak
                          > cholera. Australia pewnie podobna jak Kanada.

                          No jak sie ma greend card to dobrze,tylko ze coz z tego,skoro przygniatajaca
                          wiekszosc Polakow w US nie ma zielonej karty, a bedac w Polsce nie mozna jej
                          sobie 'zalatwic'. Losowanie kart program DV 2007 dla Polakow tym razem w nie
                          przewidziano ani jednej wizy (dla Kanadyjczykow zreszta tez,wiec stamtad tez
                          sie migruje..)

                          > Zeby bylo smiesznie, po 200 km
                          > (1 1/2 h) jazdy samochodem do Toronto i 7 godzinnym locie jestem w W-wie
                          > SZYBCIEJ niz kolega ruszajacy samochodem z Liege w Belgii. Oczywiscie to tez
                          ni
                          > e
                          > na weekendy.

                          Tu tez lataja samoloty :)
                          Napisalem ze z Wysp mozna sie kopnac samochodem do Polski (biorac z soba np
                          250kg bagazu)i ludzie tak robia. Samolotem tez mozna. A z kontynentu z drugiej
                          strony globusa po dotarciu autem do linii brzegowej zaczynaja sie schody.
                          Jestes niekonsekwentny - nie wszedzie stosujesz Twoja wlasna zasade
                          porownywania jablka do jablka a nie do gruszki :)
                          Porownaj czas lotu samolotem z czasem lotu samolotem :)
                          Albo chetnie Cie w tym wyrecze: to jest 1 godzina 55 minut z Londynu do
                          Wroclawia, w porownaniu do 7 godzin lotu z Toronto. To jest ponad 3,5-krotnie
                          dluzsza podroz.
                          Mysle ze pozytywnie sie wykaze przemilczajac dlugosc trwania lotu z Australii
                          lub zachodniej czesci Kanady/Stanow..

                          > Z Phoenix, Arizona (spojrz
                          > na mape) bilet do PL kosztuje po sezonie USD 500. Smiech na sali.

                          Podobny bilet spod Londynu do rozmaitych miejscowosci w Polsce bilet kosztuje
                          50 USD. 10-krotny smiech na sali :)

                          > Oczywiscie - tak dlugo jak sie pracuje w dorywczych bylejakich prackach. I bez
                          > przesady, 3-4 dni? Ile godzin samochodem w jedna strone ok. 20 h z takiej
                          > Irlandii jesli nie wiecej? Koszt benzyny? Zmeczenie? Przestanmy sie oszukiwac
                          > to czysta teoria.

                          Z Irlandii na pewno wiecej. Ode mnei z Southampton na Slask jest okol o 20
                          godzin. Tylko nie wiem czemu sie tak uczepiles tego samochodu, napisalem ze
                          mozna pojechac samochodem, ale to nie znaczy ze praw onakladab taki
                          obowiazek :) OCzywiscie ze na 4 dni lata sie samolotem,duzo osob tak robi.
                          Istny barejowski Ochucki , ktory w kilka godzin zalatwil sprawy w UK i w ten
                          sam dzien byl z powrotem w Polsce.
                          I to zadna utopia, moja dziewczyna 3 tygodnie temu byla na niecale 48 godzin w
                          Polsce zdac zalegly egzamin :)

                          > Nie mozesz dyskwalifikowac, bo wy nie emigrujecie - wy jezdzicie do roboty

                          To sie nazywa stawianie tez bez pokrycia.
                          Nie bardzo wiem na jakiej podstawie...przypuszczam, ze na tej,ze czesc ludzi
                          przyjezdza na jakis czas,ale zapewniam Cie ze mnostwo osob zamierza tu pozostac
                          na stale (skoro biora mortgage'e to chyba nie jest to czcze gadanie?), poczytaj
                          troszke wypowiedzi osob na roznych forach.

                          Nie zrozum mnie zle. Kanada to swietny kraj. Wiele o nim slyszalem, i wiem,ze
                          wiekszosc ludzi uwaza,ze jesli ma sie papiery, jest tam generalnie lepiej niz
                          na Wyspach. I w to nie watpie i to nie podlega dyskusji.
                          Ale to,ze tam jest tak swietnie, nie zmienia w niczym faktow,ktore przemawiaja
                          za Wyspami.
                          Do calej UK przypinasz duzo wywieszek dyskusyjnych, badz po prostu niezgodnych
                          z rzeczywistoscia.

                          Pozdrawiam serdecznie
                          • korkix78 napisał:

                            > > > Nie wdajac sie w szczegoly dochodzi fakt papierowych machinacji prz
                            > y
                            > > > przedluzaniu legalnego pobytu, ciagle pilnowanie by wyslac odpowied
                            > nie pa
                            > > piery,
                            > > > wlasciwie formularze, zeby oplacac na biezaco prawnika, zeby zdazyc
                            > z ter
                            > > minami
                            > > > (a zwykle zycie tez by sie chcialo toczyc) no juz nie mowiac o tym
                            > ze to
                            > > suma sumarum pozera ogromne kwoty..
                            > >
                            > > Ty ciagle myslisz o saksach - jw. to sie nie oplaca. Jezeli chodzi o
                            > tymczasowe
                            > > pozwolenia na prace jest tak jak mowisz.
                            > >
                            >
                            > Wcale nie mysle akurat to piszac o saksach, nie wiem czemu z czyms takim
                            > wyskakujesz.

                            Bo tymczasowa praca za granica w odroznieniu od pobytu stalego to wlasnie
                            nazywamy saksami. Kto przebywa na stale nie potrzebuje zadnych papierow.
                            Przebywanie na stale to imigracja.

                            > Moj kuzyn osiedlil sie na stale w US. Jest technikiem dentystycznym. Odkad
                            > przyjechal do US pracowal tylko w swoim zawodzie. Po ok poltora roku do
                            > przyjazdu pracowal juz tylko dla siebie. Zgodnie z prawem US zalozyl w 100%
                            > LEGALNA firme gdzie normalnei legalnie placi wszystkie podatki, ale on sam
                            > jest....nielegalnym imigrantem, i wciaz placi prawnikom ktorzy prowadza jego
                            > sprawe. Zyje dobrze. Poznal inna Polke, niedawno zawarl z nia tam malzenstwo.
                            > Choc wyjechal w polowie 2001 roku,do tej pory nie byl w Polsce. Nie Byl w
                            > Europie. Nie moze opuscic Stanow Zjednoczonych, jesli chce byc do nich z
                            > powrotem wpuszczony. Strasznie chcialby odwiedzic Polske,chocby na kilak dni.
                            > Niestety praktycznie nie moze, jest uwieziony w wolnym kraju, mimo ze nie
                            > wyjechal na saksy lecz na zawsze.

                            Przepraszam, ale to wielkie nieporozumienie. Twoj kuzyn sie nie osiedlil. A
                            raczej osiedlil sie nielegalnie, bez pytania o pozwolenie. Jak by ci sie
                            podobalo gdyby tysiace Ukraincow lub Bialorusinow zaczelo sie nagle "osiedlac" w
                            ten sposob w Polsce? Twoj kuzyn dopuszcza sie dalszych wykroczen dokonujac
                            roznych machinacji aby nie wydalo sie jego nielegalne "osiedlenie"? A czym sie
                            rozni jego "osiedlenie" od samowolnego "osiedlenia" dziesiatkow tysiecy
                            Meksykanow? Jest wiezniem w wolnym kraju? Przepraszam, ale sam sie uwiezil. Kraj
                            jest jak najbardziej wolny - dla swoich obywateli, legalnych imigrantow i
                            wszelkich innych osob przebywajacych w jakis LEGALNY sposob (sa rozne).

                            > Bedac w Stanach poznalem pewna Bulgarke- poslubila Amerykanina.
                            > Mimo to,i mimo to ze na teren US wjechala oczywiscie legalnie (jednak pozostala
                            >
                            > dluzej niz pozwalala na to wiza) - nie moze opuscic Stanow przez bodajze 5
                            > jesli nie 10 lat ! (nie pamietam na 100%). Nie ukrywam,ze byl to dla mnie szok.

                            Nie ukrywam, ze to co piszesz jest absolutna nieprawda, przy czym nie zarzucam
                            ci klamstwa a tylko nieslychana latwowiernosc. Moge ci na to przytoczyc wiele
                            oficjalnych udokumentowanych argumentow. Twoj kuzyn tez zreszta
                            najprawdopodobniej wjechal legalnie. Jako turysta.
                            >
                            > > Nie wiem co masz na mysli majac "imigracyjna pulapke".
                            >
                            > Wlasnie to co wyzej napisalem mam na mysli,piszac o imigracyjnej pulapce.

                            To co wlasnie napisales nie ma podstaw. Zadnych.
                            >
                            > > Obecnie nie ma zadnych ograniczen - tyle tylko, ze otrzymanie obywatelstw
                            > a sie
                            > > odwlecze, bo trzeba lacznie spedzic 3 lata w CA w ciagu kolejnych 5 zeby
                            > je
                            > > dostac o czasie. W Stanach z Green Card - nie wiem dokladnie, ale luz jak
                            > > cholera. Australia pewnie podobna jak Kanada.
                            >
                            > No jak sie ma greend card to dobrze,tylko ze coz z tego,skoro przygniatajaca
                            > wiekszosc Polakow w US nie ma zielonej karty, a bedac w Polsce nie mozna jej
                            > sobie 'zalatwic'.

                            Chyba totalnie sie nie rozumiemy. A kto powiedzial, ze ma byc mozna? Kazdemu kto
                            zechce? USA, podobnie jak Kanada, Australia, Polska i 1500 innych krajow ma
                            swoje prawo i zezwolenia na osiedlenie sa wydawane tym, ktorzy spelniaja
                            okreslone warunki, sa zainteresowani i przede wszystkim NIE LAMIA PRAWA. Do kogo
                            maja pretensje te tysiace nielegalnych Polakow w USA? Przeciez nikt ich nikt tam
                            nie wwiozl?

                            Losowanie kart program DV 2007 dla Polakow tym razem w nie
                            > przewidziano ani jednej wizy (dla Kanadyjczykow zreszta tez,wiec stamtad tez
                            > sie migruje..)

                            Zapoznaj sie z zasadami jak, dlaczego i dla kogo urzadza sie loterie wizowe.
                            Objasnienia po polsku sa na stronie www.usaemb.pl czy cos takiego. Owszem, z
                            Kanady tez sie migruje - ludzie z powodow rodzinnych, businessowych, i wiekszych
                            mozliwosci wyboru pracy dla osob wyksztalconych i przedsiebiorczych. Z
                            wyksztalcenieniem ponizej college nikt nie migruje.
                            >
                            > > Zeby bylo smiesznie, po 200 km
                            > > (1 1/2 h) jazdy samochodem do Toronto i 7 godzinnym locie jestem w W-wie
                            > > SZYBCIEJ niz kolega ruszajacy samochodem z Liege w Belgii. Oczywiscie to
                            > tez
                            > ni
                            > > e
                            > > na weekendy.
                            >
                            > Tu tez lataja samoloty :)

                            Mowiles o wysiadaniu z samochodu to dostales tekst odnosnie samochodu.

                            > Napisalem ze z Wysp mozna sie kopnac samochodem do Polski (biorac z soba np
                            > 250kg bagazu)i ludzie tak robia. Samolotem tez mozna. A z kontynentu z drugiej
                            > strony globusa po dotarciu autem do linii brzegowej zaczynaja sie schody.
                            > Jestes niekonsekwentny - nie wszedzie stosujesz Twoja wlasna zasade
                            > porownywania jablka do jablka a nie do gruszki :)

                            Nie, ja jestem konsekwentny jak najbardziej. Mowa o legalnym pobycie w Anglii -
                            prosze bardzo vs legalny pobyt w Stanach, Kanadzie, etc. Mowa o "kopaniu" sie
                            samochodem - ja na pewno samochodem sie nie kopne, ale chyba urealnilem nieco
                            twoj pomysl 3-4 dniowej wycieczki samochodem tam i z powrotem?

                            > Porownaj czas lotu samolotem z czasem lotu samolotem :)
                            > Albo chetnie Cie w tym wyrecze: to jest 1 godzina 55 minut z Londynu do
                            > Wroclawia, w porownaniu do 7 godzin lotu z Toronto. To jest ponad 3,5-krotnie
                            > dluzsza podroz.

                            Nie bede sie spieralem sie w tej kwestii, dalem tylko przyklad vs. kopanie sie
                            samochodem. To bylo demagogiczne z twojej strony.

                            > Mysle ze pozytywnie sie wykaze przemilczajac dlugosc trwania lotu z Australii
                            > lub zachodniej czesci Kanady/Stanow..

                            Wykazesz sie tez negatywnie przemilczajac klimat i standard zycia w/w regionow
                            vs bliskie, ale raczej pochmurne i niezbyt ciekawe finansowo UK. Nie mozna miec
                            wszystkiego, ale na dluzsza mete UK przegrywa zdecydowanie jesli chodzi o imigracje.
                            >
                            > > Z Phoenix, Arizona (spojrz
                            > > na mape) bilet do PL kosztuje po sezonie USD 500. Smiech na sali.
                            >
                            > Podobny bilet spod Londynu do rozmaitych miejscowosci w Polsce bilet kosztuje
                            > 50 USD. 10-krotny smiech na sali :)

                            Jak wyzej. I znow podejscie tymczasowego saksiarza. Uwierz mi na slowo - moj
                            kuzyn mieszka legalnie na Wyspach od 7 lat. Byl kilka razy. Nie czuje czestej
                            potrzeby. Jesli sie osiedlisz kiedys gdzies - zobaczysz jak szybko coraz mniej
                            bedzie laczyc cie z Polska i jak malo wazne sa czeste wyjazdy.

                            > > Oczywiscie - tak dlugo jak sie pracuje w dorywczych bylejakich prackach.
                            > I bez
                            > > przesady, 3-4 dni? Ile godzin samochodem w jedna strone ok. 20 h z takiej
                            > > Irlandii jesli nie wiecej? Koszt benzyny? Zmeczenie? Przestanmy sie oszuk
                            > iwac
                            > > to czysta teoria.
                            >
                            > Z Irlandii na pewno wiecej. Ode mnei z Southampton na Slask jest okol o 20
                            > godzin. Tylko nie wiem czemu sie tak uczepiles tego samochodu, napisalem ze
                            > mozna pojechac samochodem, ale to nie znaczy ze praw onakladab taki
                            > obowiazek :)

                            Z twojego postu wynikalo, ze to piece of cake. Teraz wycofujesz sie rakiem.
                            • znam trochę USA i mam tam rodzinę. Pracują na dobrych stanowiskach
                              (inżynierowie, sales), ale nie wiem czy są tak zachwyceni życiem w USA. Planują
                              wrócić na stare lata do Polski. Wysokie podatki, ubezpieczenia, koszty
                              kształecenia dzieći i pracowanie po 6 dni w tygodniu. W UK pracuję po 7 godzin
                              dziennie, mam czas dla siebie i innych, robię co lubię i zarobię tylż że mogę
                              nieżle żyć i odłożyć. Tam jako zwykły emigrant (nawet z zieloną kartą) bym zmywał.
                              • ja_alexander napisał:

                                > znam trochę USA

                                Z tego, co piszesz ponizej wynika jasno, ze nie znasz.

                                i mam tam rodzinę. Pracują na dobrych stanowiskach
                                > (inżynierowie, sales), ale nie wiem czy są tak zachwyceni życiem w USA.

                                To co tam robia? Czy wpadli moze w "pulapke imigracyjna"?

                                Planują
                                > wrócić na stare lata do Polski.

                                Wiesz, wielu tak mowi rodzinie w kraju, zeby jej nie bylo przykro, poniewaz
                                rodzina w kraju wyobraza sobie, ze oni tam, biedni latarnicy, nic nie robia
                                tylko tesknia gorzko po pracy, hehehe. Dlaczego dopiero na emeryture, skoro nie
                                sa zachwyceni?

                                Wysokie podatki,

                                Wlasnie w tym miejsciu udowodniles jak "znasz" USA - wysokie podatki? Skoro nie
                                wiesz o czym piszesz to po co piszesz. Wysokie podatki to sa w Kanadzie, a i tak
                                duzo nizsze niz w krajach zachodniej Europy.

                                ubezpieczenia,

                                Ubezpieczenia czego? Medycznego? Znow widze jak "znasz" USA - jesli pracuja w
                                takich zawodach, jak podales wyzej to na pewno nie musza sie o to martwic - maja
                                full coverage i to zabiegow takich jak w NHS moga sobie pomarzyc.

                                koszty
                                > kształecenia dzieći i

                                Owszem, za studia sie placi? W UK nie? W Polsce sie nie placi i dlatego moze sa
                                tak bylejakie, co widac po uznaniu jakim ciesza sie dyplomy? I co z tego? Bierze
                                sie niskooprocentowana pozyczke i splaca bez problemu na dogodnych warunkach w
                                ciagu paru lat. Wielu zaciagalo i studiowalo jako dorosli, majac rodziny.
                                Popytaj rodziny - jesli naprawde pracuje w takich zawodach na pewno konczyla studia.

                                pracowanie po 6 dni w tygodniu.

                                A ktoz ci naopowiadal takich bzdur? W USA i Kanadzie weeekend to rzecz swieta, a
                                ci ktorzy zgadzaja byc sie na gwizdek wiedza za co to robia - za ciezkie
                                pieniadze zaczynajace sie o "-dziesiat" tysiecy dolarow rocznie. Jesli komus to
                                nie odpowiada, spoko znajdzie sobie prace, w ktorej dyspozycyjny byc nie musi, a
                                i tak bedzie zyl na poziomie o wiele przewyzszajacym korespondujace standardy
                                brytyjskie.

                                W UK pracuję po 7 godzin
                                > dziennie,

                                Ja 9, z godzinna przerwa na lunch i 2 "papierosowkami" po 15 min. z tym, ze nie
                                na dzwonki ale na zaufanie. I za tylez mi placa. Czuje sie okropnie wyzyskiwany.

                                mam czas dla siebie i innych, robię co lubię i zarobię tylż że mogę
                                > nieżle żyć i odłożyć. Tam jako zwykły emigrant (nawet z zieloną kartą) bym zmyw
                                > ał.

                                Domyslam sie, ze status niezwyklego (niezwykle taniego) gastarbeitera w UK jest
                                znacznie lepszy od statusu IMIgranta w USA.Dlaczego - tez bys dostal prace w
                                domu starcow, zapotrzebowanie jest ogromne. Dziwie sie tylko, ze to lubisz.

                                Na koniec mam prosbe - nie pisz o tym o czym nie masz zielonego pojecia ani
                                zadnego innego koloru. Gdyby poczytal nas ktos neutralny jak myslisz czyja
                                opinia wydawalaby sie bardziej prawdopodobna: moja po kilkunastu latach
                                zamieszkania LEGALNEGO w Kanadzie, plus 2 lata LEGALNEJ pracy w Stanach (NAFTA)
                                czy moze twoja z "troche" znaniem Stanow i rodzina na "stanowiskach"? Pisze w
                                cudzyslowiu, bo gdybys mial taka rodzine rzeczywiscie, nie pisalbys tego co
                                napisales.

                                --
                                Zalaczam przysiady,

                                WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
                                • nie wiem kiedy tam byłeś ale przez ostatnie lata zmieniło sie i to sporo
                                  (szczególnie w porównaniu do lat 90). Nie wiem co tam robiłeś ale USA słynie ze
                                  swojego systemu podatkowego. Może miałeś pokryte koszty leczenia przez
                                  pracodawcę ale sprawź ile płaci sie ubezpieczenia. Kosztują nie tylko
                                  uniwersytety ale szkoły średnie też (publiczne są darmowe al do nich dzieci bym
                                  nie posłał).
                                  Rodzina ma obywatelstwo i gdybyn nie chcieli wracać nie kupili by domu w Polsce.
                                  Kiedy poracujesz tam nielegalnie o większoćśći tych żeczy nie masz pojęcia bo
                                  cię nie dotyczą.
                                  W UK nie pracuję w domu starców (i nigdy nie pracowałem) a jako Administrator/
                                  Konsultant IT więc nie mierz każdego swoją miarką. Nie wiem czemu praca w domu
                                  straców może być ujmująca? Twoje sprzątanie jest bardziej wartościowe dla
                                  ciebie?- OK. W UK jeżeli nie podoba ci sie to co robisz możesz piąć sie wyżej,
                                  nic nie stioi na przeszkodzie, w USA jako imigrant nie masz wyboru.
                                  Jeżeli nie podoba Ci sie UK to nikt cie tutaj nie trzyma. Jeżeli chcesz sie
                                  jeszcze powspominać USA i pożalić sie na niedolę na wyspach to zapraszam na
                                  jakieś forum dla Polaków w USA.
                                  EOT
                            • > Kto przebywa na stale nie potrzebuje zadnych papierow.
                              > Przebywanie na stale to imigracja.

                              > Przepraszam, ale to wielkie nieporozumienie. Twoj kuzyn sie nie osiedlil. A
                              > raczej osiedlil sie nielegalnie, bez pytania o pozwolenie.

                              No, jak na moj gust to sie kloci troche samo z soba.
                              Kuzyn wjechal legalnie na polroczna wize turystyczna do US. Potem otrzymal
                              pozwolenie o przedluzenie pobytu o kolejne 6 miesiecy. Potem znow,ale juz nie
                              poszlo tak gladko i od lat oplaca prawnikow - podobnie jak miliony innych
                              imigrantow, ktorzy utrzymuja jego status gdzies pomiedzy statusem nielegalnie
                              przebywajacego a przebywajacego legalnie. Faktycznie mieszka od 5 lat na
                              terenie USA (je tam, pije, oddycha, podlewa kwiatki, chodzi na spacery, jezdzi
                              na torze wyscigowym - po prostu zyje) kupil swoj dom, prowadzi z zona - tam
                              poslubiona- firme.
                              Moim zdaniem kuzyn sie osiedlil.
                              A co do pozwolenia- troche bez sensu,bo bede Ci pisal rzeczy o ktorych
                              doskonale wiesz,no ale to na wypadek gdyby ktos inny to czytal - z tego co
                              piszesz mogloby wynikac ze wystarczylo "spytac o pozwolenie " i sprawa bylaby
                              jasna.
                              Oczywiscie, ze nie ma takiej opcji dla wiekszosci wjezdzajacych. Konsulat to
                              nie sklepik z artykulami wizowymi, gdzie mozna przebierac w wachlarzu wiz i
                              wybrac najlepsza.
                              Znakomita wiekszosc potencjalnych imigrantow ma wybor podobny do tego jaki mial
                              moj kuzyn. Albo zamieszkac w US po przylocie tak jak on , albo w ogole nie
                              emigrowac.
                              Rozwazajac wyjazd na stale (a nie na saksy!) do US dobrze,zeby mial swiadomosc
                              tego,ze najprawdopdoobniej czeka go/ja droga przez prawna meke, straci duzo
                              czasu energi i pieniedzy przez pierwsze lata na prowadzenie swoich spraw zanim
                              dostanie (badz nie) pelnoprawnym mieszkancem nowego kraju.Na Wyspach natomiast
                              ten problem nie istnieje.

                              Napisales w jednym z uprzednich postow:

                              > te z was ktore sa mlode i maja niezwiazane rece powinny
                              > sie przeniesc tam gdzie tlumow nie wpuszczaja i dlugo wpuszczac nie beda -
                              > Kanada, US, Australia.

                              I tu chyba tkwi sek, ja z kolei na to w pierwszym poscie napisalem :
                              " Zwaz,ze wybierajac kraj do ktorego sie mysli wyjechac na dluzej (lub na
                              stale) [...] nie mozna ot tak sobie stwierdzic ze sie jedzie do Kanady,
                              Australii czy USA popracowac i pomieszkac" i caly czas o tym wlasciwie mowie
                              porownujac te kraje do UK.

                              I na to zwracam caly czas uwage.

                              Nie wiem jak to jest z Kanada, wiec nie bede udawal przed wszystkimi ze wiem i
                              sie wypowiadal- Ty wiesz na pewno wiecej i szczera chwala Ci wszelkie
                              sprawdzone informacje i fakty jakie przedstawiasz.

                              > A czym sie
                              > rozni jego "osiedlenie" od samowolnego "osiedlenia" dziesiatkow tysiecy
                              > Meksykanow? Jest wiezniem w wolnym kraju? Przepraszam, ale sam sie uwiezil.

                              No i napisales sama prawde. Smutna ale prawdziwa (prawdziwa prawda... krwiobieg
                              kawy sie domaga). Wybierajac sie do US trzeba sie liczyc z tym,ze bedzie sie
                              uwiezionym, bo to w praktyce by zamieszkac tam NA STALE (A NIE TYMCZASOWO) to
                              jedyna droga. Wybierajac sie do Wielkeij Brytanii / Irlandii TEN problem nie
                              istnieje. I warto miec to na uwadze decydujac ktory kraj wybrac na emigracje.
                              I tyle :)

                              > > poznalem pewna Bulgarke- poslubila Amerykanina.
                              > > Mimo to,i mimo to ze na teren US wjechala oczywiscie legalnie (jednak poz
                              > ostala
                              > > dluzej niz pozwalala na to wiza) - nie moze opuscic Stanow przez bodajze
                              > > 5 jesli nie 10 lat ! (nie pamietam na 100%). Nie ukrywam,ze byl to dla mnie
                              > szok.
                              >
                              > Nie ukrywam, ze to co piszesz jest absolutna nieprawda, przy czym nie zarzucam
                              > ci klamstwa a tylko nieslychana latwowiernosc. Moge ci na to przytoczyc wiele
                              > oficjalnych udokumentowanych argumentow.

                              Troszke nasmiecimy na forum,ale mimo to poprosze. MAsz racje, po prostu
                              uwierzylem jej w to co mowi. Jak dokladnie wyglada jej sytuacja nie wiem. Tak
                              mi powiedziala a ja po prostu w to uwierzylem :)

                              > Chyba totalnie sie nie rozumiemy. A kto powiedzial, ze ma byc mozna? Kazdemu
                              > kto
                              > zechce? USA, podobnie jak Kanada, Australia, Polska i 1500 innych krajow ma
                              > swoje prawo i zezwolenia na osiedlenie sa wydawane tym, ktorzy spelniaja
                              > okreslone warunki, sa zainteresowani i przede wszystkim NIE LAMIA PRAWA. Do
                              > kogo maja pretensje te tysiace nielegalnych Polakow w USA? Przeciez nikt ich
                              > nikt tam nie wwiozl?

                              No i nic tylko przytaknac. To ze ktos chce wyemigrowac do Kanady, USA czy
                              Australii nie oznacza ze to zrobic moze.
                              A na Wyspy wyemigrowac moze w kazdej chwili kazdy Polak (i potem jednak zmienic
                              zdanie,i potem znow to zmienione zdanie zmienic), co nie znaczy ze kazdy chce.
                              To kolosalna roznica. Co do ktorej chyba mamy zgodne zdanie ?

                              > Zapoznaj sie z zasadami jak, dlaczego i dla kogo urzadza sie loterie wizowe.
                              > Objasnienia po polsku sa na stronie www.usaemb.pl czy cos takiego.

                              Znam zasady.
                              Wczesniej pisales ze jesli ma sie zielona karte, to jest 'luz jak cholera'.
                              Tylko jak w praktyce wykorzystac te wiadomosc moze ktos, kto jest teraz w
                              Polsce i mysli o emigracji LEGALNEJ, wiedzac,ze jednym z warunkow na rok 2007
                              jest to,ze nie wolno byc Polakiem by brac udzial w losowaniu, ile z 0 osob
                              bioracych udzial w losowaniu otrzyma green karte nietrudno przewidziec.

                              > Mowa o "kopaniu" sie
                              > samochodem - ja na pewno samochodem sie nie kopne, ale chyba urealnilem nieco
                              > twoj pomysl 3-4 dniowej wycieczki samochodem tam i z powrotem?

                              Facet,alez Ty sie czepiasz i manipulujesz tym co pisalem!
                              Pisalem ze mozna sobie skoczyc na 3-4 dni do Polski i wrocic. Bo mozna i ludzie
                              tak robia !
                              Samochodem nie,oczywiscie ze wchodzi w gre lot,zeby pobyt w Poslce nie
                              sprowadzal sie do odsypiania trasy.
                              Pisalem tez ale w innym konteksie - nie 3-4 dniowej wycieczki tylko ogolnie
                              mozliwosci przemieszczania sie w przestrzeni; otoz powtorze trase UK-Polska
                              mozna pokonac samochodem, juz nawet przegrzebie posty i dokladnie zacytuje
                              siebie : "fakt ze mozesz wsiasc w auto w UK i wysiasc z niego w Polsce pod
                              domem rodzicow daje do myslenia."
                              Bierze sie urlop w Anglii, i jedzie AUTEM do Polski, a potem tym samym AUTEM
                              sie wraca - nawiasem mowiac mozna zboczyc odrobine z drogi i zwiedzic na
                              przyklad Bruksele, Antwerpie, Amsterdam czy Paryz.

                              > Wykazesz sie tez negatywnie przemilczajac klimat i standard zycia w/w regionow
                              > vs bliskie, ale raczej pochmurne i niezbyt ciekawe finansowo UK. Nie mozna
                              > miec wszystkiego, ale na dluzsza mete UK przegrywa zdecydowanie jesli chodzi
                              > o imigracje.

                              Pochmurne to i tak eufemizm. Pogoda to na pewno nie jest cos,co przemawia za
                              Wyspami. A mowie to mimo,ze mieszkam na poludniu UK, czyli w rejonie stosunkowo
                              najciekawsza podogowo jesli chodzi o Wyspy.

                              A finansowo czy ja wiem czy przegrywa.
                              Trzeba by pokusic sie o porownania na wielu plaszczyznach. Na pewno tu jest
                              generalnie drozej niz u Was.
                              Zarobki zalezy dla kogo. Gdyby miara bylo np minimalne wynagrodzenie, to - nie
                              wiem jak Kanada i US - ale Ameryke Wielka Brytania bije na glowe.

                              > Jesli sie osiedlisz kiedys gdzies - zobaczysz jak szybko coraz mniej
                              > bedzie laczyc cie z Polska i jak malo wazne sa czeste wyjazdy.

                              Indywidualna kwestia.
                              Mieszkam w UK i choc jestem tu od blisko dwoch lat, nadal chce czasem skoczyc
                              do "Hipnozy" w Katowicach na piwo z polskimi znajomymi, chce pogonic sie z
                              psami u moich rodzicow, chce czasami poskakac po czeresni u rodzicow w ogrodku
                              a takze widziec rozbabrane centrum nienajpiekniesjzego, ale tego w ktorym
                              spedzilem 25 lat zycia miasta w wiecznym remoncie i moc widziec jak jego wyglad
                              sie zmienia.
                              Jesli dla kogos jest bez znaczenia mozliwosc kilkukrotnych rocznie wizyt w
                              Polsce, to nie bede temu komus wmawial ze tego chce :)
                              Ja osobiscie cenie sobie to,ze taka mozliwosc mam.
                              • Przepraszam, ze dzis nie odpisze. Nie zgadzam sie z Toba w wielu punktach ale
                                szanuje twoj sposob prowadzenia rozmowy, chociaz czasem jestes demagogiem ;-)

                                --
                                Zalaczam przysiady,

                                WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
                                • Witam,,, mam pytanie,,,wnioskując po Twoich komentarzach zorientowałam się że
                                  mieszkasz w Kanadzie,,,mam pytanie,,, jakie warunki musi spełnić osoba chcąca
                                  pracować w zawodzie pielęgniarki w Kanadzie,, Jestem pielęgniarką dyplomowaną
                                  pracującą 10 lat w zawodzie w Polsce oczywiście.
                                  • iustitia1 napisała:

                                    > Witam,,, mam pytanie,,,wnioskując po Twoich komentarzach zorientowałam się że
                                    > mieszkasz w Kanadzie,,,mam pytanie,,, jakie warunki musi spełnić osoba chcąca
                                    > pracować w zawodzie pielęgniarki w Kanadzie,, Jestem pielęgniarką dyplomowaną
                                    > pracującą 10 lat w zawodzie w Polsce oczywiście.

                                    Prawde mowiac, w Kanadzie sytuacja nie jest na dzisiaj ciekawa. Prowincje
                                    Ontario odlicz: jako jedyna jurysdykcja w Ameryce Pln. wymaga czteroletnich
                                    studiow, a roboty i tak nie ma chociaz prasa i rzad twierdza inaczej.

                                    Ambitnej pielegniarce polecalbym USA. Popyt nie z tej ziemi, w placach rozmowa
                                    nie zaczyna sie nizej niz od 25 na godzine, rzadkoscia nie sa signing bonus 5000.

                                    Sciezka krotka, ale ostra. Przede wszystkim znajomosc angielskiego w pismie do
                                    bolu. Dla pielegniarek wyksztalconych poza angielska strefa jezykowa egzamin z
                                    jezyka (TOEFL, IELTS, etc.) na okreslonym poziomie punktowym - nawet nie takim
                                    wyzylowanym. Ale schody jezykowe zaczynaja sie dopiero pozniej - egzamin
                                    NCLEX-RN jest prze.... ilosc pytan w przedziale czasowym, stopien ich
                                    podchwytliwosci wymagaja refleksu i szybkosci rewolwerowca. Podobnie jak zreszta
                                    przy kanadyjskim egzaminie, sa bardzo podobne.

                                    Ale co ja bede sie tu plul. Sprawdz te linki i jak bedziesz miala jakies
                                    pytania, to daj znac.

                                    Ogolne warunki na imigracje do Kanady: www.cic.gc.ca/
                                    College of Nurses of Ontario www.cno.org (ale Ontario odradzam - to wymaganie
                                    studiow), polecam Alberte (b. duzy popyt na wszystko co cos potrafi robic -
                                    nafta) - poszukaj programu sponsorowania przez prowincje, moze maja cos
                                    atrakcyjnego www.nurses.ab.ca/
                                    Na inne prowincje wbij w google.ca college of nurses of ... wybierajac opcje
                                    "pages from Canada only"

                                    Jest jeszcze boczna furtka: na federalnej stronie sprawdz program "live-in
                                    caregiver". Rzecz nie ambitna, ani poplatna, ale furtka na staly pobyt jest.
                                    Poszukaj moich postow na forum praca na wyspach, ktos mial podobne pytanie,
                                    odpowiedzialem dosyc wyczerpujaco. Droga nie jest latwa, ale co dzisiaj jest
                                    latwe. Dodam tylko, ze lepiej zebys byla przed 35, bo czy w US, Kanadzie, czy UK
                                    trzeba mocno drazyc.

                                    --
                                    Zalaczam przysiady,

                                    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
                • 24.03.06, 18:56
                  Chyba nie jestes za bardzo na biezaco z zarobkami RN. wynosza ok.25$/h ( w
                  zaleznosci od prowincji).
                  • mendmir napisała:

                    > Chyba nie jestes za bardzo na biezaco z zarobkami RN. wynosza ok.25$/h ( w
                    > zaleznosci od prowincji).

                    Nie wiem, jak jest w innych prowincjach. W Ontario jest to dol (nursing homes),
                    25 to srednia i wcale nie wszyscy musza ja dostac, zwlaszcza bez experience.
                    Jestem bardzo na biezaco.

                    --
                    Zalaczam przysiady,

                    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
    • a mnie cały czas zastanawia gdzie szukasz pracy: w Londynie czy Derby? bo to
      odległość ok 2 godzinki pociągiem:)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.