Dodaj do ulubionych

Pomoc domowa,opieka,pielęgniarka...

20.02.06, 19:56
Witam serdecznie. Poszukuję pracy w Londynie a bliżej miejscu Derby.
Poszukuję pracy w charakterze pomocy przy starszej
osobie,opieki,pielęgniarstwa. Jestem zawodową pielęgniarką posiadającą
certyfikat wykonywania zawodu w PL i aktywnie pracującą osobą od wielu lat.
Wadą jest fakt że nie znam języka, aczkolwiek jestem osobą szybko uczącą się.

Jest to moja pierwsza praca za granicą i proszę o pomoc (każdą).Interesuje
mnie jak i jakie dokumenty muszę załatwić, koszty i miejsca gdzie mam się
kierować.

Za pomoc z góry dziękuję. Wszelki kontakt poza forum: turencjusz@o2.pl
Edytor zaawansowany
  • 27.02.06, 11:49
    Bez znajomosci języka ciezko ci bedzie taką prace znależć.Niestety ale wymagana
    jest znajomość języka angielskiego na poziomie więcej niż podstawowym. Prawo
    angielskie w stosunku do domów opieki zabrania, aby którykolwiek z pracowników
    domu - niezależnie czy to jest opiekunka, sprzątaczka czy kucharka - mógł
    pracować w domu opieki bez znajomości podstaw języka angielskiego. Jest to
    szczególnie ważne w sytuacjach awaryjnych np. wybuch pożaru na terenie domu
    opieki, kiedy to pracownicy musza rozumieć wydawane polecenia dotyczące
    zachowania się w razie niebezpieczeństwa i szybko je wykonywać.Ważną rzeczą jet
    też to ,ze często opiekunki podają leki więc znajomość języka jest podstawową
    rzeczą.
    --
    www.gbritain.net
    -Najlepsza strona dla Polaków w Wielkiej Brytanii
  • 15.03.06, 06:26
    eliss2 napisała:

    > Bez znajomosci języka ciezko ci bedzie taką prace znależć.Niestety ale
    wymagana
    > jest znajomość języka angielskiego na poziomie więcej niż podstawowym. Prawo
    > angielskie w stosunku do domów opieki zabrania, aby którykolwiek z pracowników
    > domu - niezależnie czy to jest opiekunka, sprzątaczka czy kucharka - mógł
    > pracować w domu opieki bez znajomości podstaw języka angielskiego. Jest to
    > szczególnie ważne w sytuacjach awaryjnych np. wybuch pożaru na terenie domu
    > opieki, kiedy to pracownicy musza rozumieć wydawane polecenia dotyczące
    > zachowania się w razie niebezpieczeństwa i szybko je wykonywać.Ważną rzeczą
    jet
    > też to ,ze często opiekunki podają leki więc znajomość języka jest podstawową
    > rzeczą.

    Chryste, podaja leki? Jak brzmi tytul takiej opiekunki w oryginale?

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
  • 16.03.06, 00:00
    leki sa przygotowywane przez pielegniarki w pojemniczkach wiec nie sposob ich
    polmyslic,poza tym care assistant nie podaje lekow,a jesli chodzi o znajomosc
    jezyka i praca jako care assistant to po angilesku nie trzeba w ogole
    mowic,sama bylam tego dobrym przykladem.Z tym ze jako pielegniarka ,tu juz
    znajomosc jezyka musi byc i to nietylko podstawowa,a poza tym by pracowac tu
    jako pielegniarka z papierami z Polski to trzeba troszeczke sie
    nagimnastykowac,ale warto bo praca lzejsza i lepsze pieniazki.
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • 18.03.06, 23:19
    marlena.k1 napisała:

    > leki sa przygotowywane przez pielegniarki w pojemniczkach wiec nie sposob ich
    > polmyslic,

    To ci sie tylko tak wydaje. W Kanadzie w wielu nursing homes (nie mowiac o
    szpitalach) nikt ponizej Registered Practical Nurse (college 2 lata z
    rozbudowanym kursem i egzaminem z farmakologii) nie ma prawa dotknac sie do
    lekarstw nawet po drodze do pacjenta. Lekarstwa sa przechowywane w specjalnych
    pancerno-elektronicznych szafach z przegrodkami i roznymi guzikami, ktore to
    szafy rejestruja kto wzial lekarstwa, dla kogo, ile i kiedy - wszystko po to
    zeby uniknac mozliwosci pomylki. Dokladnie ci nie opisze bo to moja lepsza
    polowa kiedys z takimi szafami sie mocuje. Dlatego bylem zaszokowany, ze w UK
    podaje je odpowiednik Health Care Aide (nawiasem mowiac, od kilku lat potrzebny
    jest na to certyfikat po kilkumiesiecznym kursie - koszt ok. CAD 5,000 - bez
    tego nie mozna otrzymac tej pracy - przepis panstwowy).

    poza tym care assistant nie podaje lekow,a jesli chodzi o znajomosc
    > jezyka i praca jako care assistant to po angilesku nie trzeba w ogole
    > mowic,sama bylam tego dobrym przykladem.Z tym ze jako pielegniarka ,tu juz
    > znajomosc jezyka musi byc i to nietylko podstawowa,a poza tym by pracowac tu
    > jako pielegniarka z papierami z Polski to trzeba troszeczke sie
    > nagimnastykowac,ale warto bo praca lzejsza i lepsze pieniazki.

    Wiem, misiu, wiem. Moja lepsza jest RN od kilku lat (przedtem byla przez kilka
    RPN) w Kanadzie. Gimnastykowala sie jeszcze zdrowiej. Praca lzejsza i pieniazki
    lepsze, ale odpowiedzialnosci do cholery. W Polsce nawet sie nie sni
    pielegniarkom jaka jest ogromna roznica w zakresie odpowiedzialnosci i wiedzy.
    Akurat moja moze cos na ten temat powiedziec, bo miala ladnych kilka lat stazu z
    Polski. W tej chwili jak opowiada o tym swojej bratowej (pielegniarce w szpitalu
    w Polsce), to tamta sie zegna lewa noga. Z ciekawosci ile zarabia pi razy drzwi
    taka Registered Nurse w nursing home albo w szpitalu w UK na godzine albo rocznie?

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
  • 19.03.06, 00:26
    ja oczywiscie pisze jak to wyglada w UK a nie w Kanadzie,jako care assistant tu
    zarobisz od 5.05 do 6.50 na godzine bez doswiadczenia,z doswiadczeniem i
    kursami NVQ troszke lepiej ,a jako pielegniarka stawki zaczynaja sie od 10 na
    godzine.Pracuje sie srednio ok 40 godzin tygodniowo,wiec rocznie nie jest
    trudno wyliczyc.
    Odnosnie lekarstw to spokojnie moze podawac je care assistant,ale jedynie do
    reki pacjeta,do buzi nie ma prawa ich wkladac to prawo posiada jedynie
    pielegniarka.
    Ja zaczynajac prace jako care assistant nie potrzebowalam zadnych przeszkolen i
    wiele osob ,ktorych znam i pracuje w ten sposob tez tego nie potrzebuje.
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • 20.03.06, 19:25
    marlena.k1 napisała:

    > ja oczywiscie pisze jak to wyglada w UK a nie w Kanadzie,

    Wiem, nie przybieram tu zadnych poz, tylko tak sobie dziele sie spostrzezeniami

    jako care assistant tu
    >
    > zarobisz od 5.05 do 6.50 na godzine bez doswiadczenia,z doswiadczeniem i
    > kursami NVQ troszke lepiej ,a jako pielegniarka stawki zaczynaja sie od 10 na
    > godzine.Pracuje sie srednio ok 40 godzin tygodniowo,wiec rocznie nie jest
    > trudno wyliczyc.

    Nie za wiele. Jesli przyjac, ze w GB funty wychodza z kieszeni szybciej niz
    dolary w CA (a mozna - tak jest). W Kanadzie CAD 20/hr (brutto) dla RN to
    wlasciwie minimum przyzwoitosci. Godzin tygodniowo tylez. HCA zarabiaja w
    nursing homes 12-14.

    > Odnosnie lekarstw to spokojnie moze podawac je care assistant,ale jedynie do
    > reki pacjeta,do buzi nie ma prawa ich wkladac to prawo posiada jedynie
    > pielegniarka.
    > Ja zaczynajac prace jako care assistant nie potrzebowalam zadnych przeszkolen i

    Jesli ktoras z was jest zainteresowana stala emigracja, dalej niz UK, do Kanady
    mianowicie, moze warto byloby sie zainteresowac programem live-in caregiver
    dzieki ktoremu mozna uzyskac po 2 latach pracy staly pobyt i w konsekwencji
    obywatelstwo. Z dyplomem polskiej pielegniarki, experience z UK, i pewna
    znajomoscia ang. szanse bardzo rosna.

    Zycze powodzenia tak w ogole.

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
  • 20.03.06, 20:38
    Dla ciekawości. Kiedy tutaj przyjechałem znajoma jako Care assistant dostawała
    11F/godz a prace można było dostać praktycznie od zaraz. Teraz zatrudniają za
    5.05 /6 F/godz i można sie nie doczekać 'telefonu'. To mówi samo za siebie.
  • 20.03.06, 23:47
    co raz wiecej cudzoziemcow chcetnych podjac jakakolwiek prace i stawka spada do
    minimum:((
    A co do Kanady to faktycznie wyglada to duzo bardziej kolorowo niz w UK.
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • 21.03.06, 04:54
    To bylo do przewidzenia. Nie chce krakac, ale bedzie jeszcze gorzej. Nie tylko w
    nursing homes. Cos wam powiem na bazie wieloletniego emigracyjnego doswiadczenia
    - gdzie Polakow kupa, tam zimna dupa.

    Dlatego mowie wam, ze te z was ktore sa mlode i maja niezwiazane rece powinny
    sie przeniesc tam gdzie tlumow nie wpuszczaja i dlugo wpuszczac nie beda -
    Kanada, US, Australia.

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
  • 21.03.06, 10:05
    Zwaz,ze wybierajac kraj do ktorego sie mysli wyjechac na dluzej (lub na stale)
    bierze sie pod uwage rozne aspekty.
    Przede wszystkim nie mozna ot tak sobie stwierdzic ze sie jedzie do Kanady,
    Australii czy USA popracowac i pomieszkac.
    Nie wdajac sie w szczegoly dochodzi fakt papierowych machinacji przy
    przedluzaniu legalnego pobytu, ciagle pilnowanie by wyslac odpowiednie papiery,
    wlasciwie formularze, zeby oplacac na biezaco prawnika, zeby zdazyc z terminami
    (a zwykle zycie tez by sie chcialo toczyc) no juz nie mowiac o tym ze to suma
    sumarum pozera ogromne kwoty..
    W tym czasie zwykle jest sie w imigracyjnej "pulapce" i na dlugie okresy
    (niejednokrotnie lata) nie mozna opuscic kraju ,tzn mozna ale tylko raz bo nie
    ma powrotu..
    A do i z Irlandii czy Wielkiej Brytanii to jednak moze wjechac i wyjechac kazdy
    Polak. Zawsze mozna sobie w kazdej chwili wrocic, albo 'skoczyc' do Polski na
    np 3-4 dni i przyjechac z powrotem.
    Nie ma zadnych oplat za wizy, prawa pobytu, przedluzanie wiz.

    Nie zebym dyskwalifikowal kraje poza Europa jako emigracyjne cele- przeciwnie,
    te o ktorych napomykasz sa niemniej ciekawe niz na Wyspach (szczerze mowiac
    moim zdaniem ciekawsze) ale fakt ze mozesz wsiasc w auto w UK i wysiasc z niego
    w Polsce pod domem rodzicow daje do myslenia.
  • 21.03.06, 18:12
    to prawda,dlatego tez wybralam uk,mialam okazje dojechac do narzeczonego do
    us,ale oboje stwerdzilismy,ze troche to za daleko i oczywiscie,nie moglibysmy
    przed faktycznie dlugie lata wrocic do rodziny:(
    Fakt faktem w Stanach,Australii czy Kanadzie ponoc zyje sie lepiej,ale tu tez
    mozna dobrze zyc ,wystarczy miec dobra szkole,bo brytole jak widomo za bardzo
    nie lubia sie uczyc:)
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • 21.03.06, 19:09
    marlena.k1 napisała:

    > bo brytole jak widomo za bardzo nie lubia sie uczyc:)

    Uogolniasz. I chyba pogardliwe jest to wyrazenie: "brytole". :(


    --
    Pojawiam sie i znikam...
  • 25.03.06, 09:59
    Porównaj sobie jakie są opłaty za studia w Polsce i w UK, oraz koszty
    utrzymania. Poza tym to polscy absolwenci zmywają i sprzątają w UK. Ich
    absolwenci robią naprawdę kariery. W Polsce mamy tysiące ludzi po tzw.
    'uniwerystetach' i innych prywatnych tworach którzy z tytułem magistra ledwie
    sznurowadła potrafią zawiazać. Wiem co mówie bo z takimi pracowałem i to nie
    były jednostki.
  • 21.03.06, 19:31
    marlena.k1 napisała:

    > to prawda,dlatego tez wybralam uk,mialam okazje dojechac do narzeczonego do
    > us,ale oboje stwerdzilismy,ze troche to za daleko i oczywiscie,nie moglibysmy
    > przed faktycznie dlugie lata wrocic do rodziny:(

    To dlatego, ze siedzielibyscie tam nielegalnie. To rzeczywiscie nie ma sensu.
    Ale moze bysmy tak porownywali jablka z jablkami?

    > Fakt faktem w Stanach,Australii czy Kanadzie ponoc

    Nie ponoc. Naprawde.

    zyje sie lepiej,

    Duzo lepiej. Dlatego wlasnie w Kanadzie jest duzo Anglikow/Irlandczykow i to nie
    sprzed 200 lat. A w Stanach jest jeszcze 10-15% lepiej.

    ale tu tez
    > mozna dobrze zyc ,

    Nie ma porownania - na niekorzysc Europy. Ale punkt widzenia zalezy od punktu
    siedzenia. Z Polski nawet Grecja to atrakcja.

    wystarczy miec dobra szkole,bo brytole jak widomo za bardzo
    > nie lubia sie uczyc:)

    Nie wierz w to. To sa mity rozprzestrzeniane przez Polakow bez pojecia. Szkola
    tak, ale w szkole jest duzo nauki, a konkurencja ostra. I wszystko na powaznie -
    polska miarke wyrzuc do kosza. Ty przebywasz wsrod ludzi ustawionych bardzo
    nisko na spolecznej drabinie. Oni rzeczywiscie nie lubia sie uczyc. Dlatego sa
    tam gdzie sa.

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
  • 24.03.06, 23:20
    no nie wiem czy przebywam wsrod ludzi,ktorzy sa "nisko ustawieni",zyje tu z
    osoba ,ktora skoczyla tu studia na czwartym najlepszym wydziale w UK i z praca -
    bardzo dobra praca ,nie miala problemu,w ofertach moznabylo przebiarac.No a
    druga sprawa to edukacja z Polski,tez sie tu liczy o ile znasz jezyk,Polacy sa
    bardzo cenionymi pracownikami,wiec nie jest tu zle zycie-ja sobie osobiscie
    bardzo chwale. I faktycznie wole UK gdzie jestem legalnie i dobrze mi sie
    zyje,niz Stany,gdzie bylabym nielegalnie,ale przezde wszystkim przemawia to ,ze
    jesli mialabym ten standard zycia to i tak wybralabym UK ,bo blisko mam do
    Polski ,gdzie mieszka wiekszosc mojej rodziny.
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • 24.03.06, 23:48
    Dodadam jeszcze,ze to zalezy duzo od podejscia czlowieka,co chce robic i gdzie
    chce byc-duzo slyszalam o dobrym zyciu w Stanach,Kanadzie,ale to nie jest
    powiedziane,ze tu sie zle zyje,sama jestem dobrym przykladem, i na pewno nie
    wyjechalabym na inne kontynety,no chyba ,ze na wakacje.Wydaje mi sie ,ze duzo
    zalezy od tego co ci oferuje dany kraj i czujesz sie tam szczesliwy i
    spelniony,ja na UK nie narzekam,nie narzekam tez na to,ze jest duzo
    Polakow,moze dlatego ,ze nie mieszkam w Londynie czy innych obleganych miejcach
    przez naszych rodakow.
    I moze ciezko w to uwierzyc ,ale naprawde jest tu malo wyksztalconych ludzi,bo
    wiekszosc po szkolach srednich woli isc do pracy, niz zaciagac kredyty na
    drogie studia(ktore i tak sa duzo tansze w porownaniu ze studiami w Stanach).Z
    reszta co sie im dziwic jesli faktycznie praca jest,to po co dalej sie uczyc,
    zwarzajac na fakt,ze studia tu sa faktycznie trudne,ale przynajmniej ucza
    pozytecznych rzeczy.I to co pisze to nie sa moje obserwacje przeprowadzone na
    podstawie innych ludzi zwlaszcza tych "na niskiej drabinie"(czy jak to bylo bo
    juz nie pamietam),tylko to sa fakty, z ktorymi jestem nacodzien.A poza tym
    czlowiek,ktory pracuje nawet jako care assistant czy sprzataczka ,tez moze
    sobie pozwolic na normalne zycie,a nie wegetacje-wiele brytyjek wlasnie tak
    pracuje-zadna praca nie hanbi...
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/
  • 21.03.06, 19:23
    korkix78 napisał:

    > Zwaz,ze wybierajac kraj do ktorego sie mysli wyjechac na dluzej (lub na stale)
    > bierze sie pod uwage rozne aspekty.
    > Przede wszystkim nie mozna ot tak sobie stwierdzic ze sie jedzie do Kanady,
    > Australii czy USA popracowac i pomieszkac.

    Stwierdzic mozna, zrealizowac nie mozna lub bardzo trudno.

    Totez napisalem, ze to nie sa kraje na saksy ale na osiedlenie - jesli ktos ma
    to w mysli. Dokladnie odwrotnie niz w UK i Irlandii, gdzie lepiej jechac na
    saksy, ale na osiedlenie przegrywaja konkurencje.

    > Nie wdajac sie w szczegoly dochodzi fakt papierowych machinacji przy
    > przedluzaniu legalnego pobytu, ciagle pilnowanie by wyslac odpowiednie papiery,
    >
    > wlasciwie formularze, zeby oplacac na biezaco prawnika, zeby zdazyc z terminami
    >
    > (a zwykle zycie tez by sie chcialo toczyc) no juz nie mowiac o tym ze to suma
    > sumarum pozera ogromne kwoty..

    Ty ciagle myslisz o saksach - jw. to sie nie oplaca. Jezeli chodzi o tymczasowe
    pozwolenia na prace jest tak jak mowisz.

    > W tym czasie zwykle jest sie w imigracyjnej "pulapce" i na dlugie okresy
    > (niejednokrotnie lata) nie mozna opuscic kraju ,tzn mozna ale tylko raz bo nie
    > ma powrotu..

    Nie wiem co masz na mysli majac "imigracyjna pulapke". To co piszesz, nie jest
    zgodne z prawda. Jesli chodzi o Kanade to kiedys bylo ograniczenie, ze majac
    tylko staly pobyt nie mozna bylo przebywac poza CA dluzej niz 6 miesiecy
    nieprzerwanie. Z tym, ze mozna bylo przyjechac na 1 dzien, wyjechac na nastepne
    6 m-cy. Albo po 6 miechach za granica szlo sie do konsulatu, i placilo $50 za
    tzw. returning resident permit, co dawalo nastepne 6 m-cy. Wlasciwie w
    nieskonczonosc.
    Obecnie nie ma zadnych ograniczen - tyle tylko, ze otrzymanie obywatelstwa sie
    odwlecze, bo trzeba lacznie spedzic 3 lata w CA w ciagu kolejnych 5 zeby je
    dostac o czasie. W Stanach z Green Card - nie wiem dokladnie, ale luz jak
    cholera. Australia pewnie podobna jak Kanada.
    Jesli chodzi ci o "pulapke imigracyjna" ze wzgledow finansowych - rowniez nie
    istnieje. Po sezonie bilet z Toronto do PL kosztuje ok. CAD 500 - tyle to mozna
    lewa reka w byle jakiej pracy zarobic przez miesiac. Z Phoenix, Arizona (spojrz
    na mape) bilet do PL kosztuje po sezonie USD 500. Smiech na sali.

    > A do i z Irlandii czy Wielkiej Brytanii to jednak moze wjechac i wyjechac kazdy
    >
    > Polak.

    ... ktorych niedlugo bedzie tam tylu, ze sie zadusicie. Plus reszta wschodniej
    Europy. Hehe, i to jest wlasnie caly problem. Z tym, ze niedlugo juz mozna
    bedzie tam nie jezdzic, bo nie bedzie po co. Nie wiem akurat czy tak bedziesz
    hulal w weekendy samochodem - czas i pieniadze. Zeby bylo smiesznie, po 200 km
    (1 1/2 h) jazdy samochodem do Toronto i 7 godzinnym locie jestem w W-wie
    SZYBCIEJ niz kolega ruszajacy samochodem z Liege w Belgii. Oczywiscie to tez nie
    na weekendy.

    Zawsze mozna sobie w kazdej chwili wrocic, albo 'skoczyc' do Polski na
    > np 3-4 dni i przyjechac z powrotem.

    Oczywiscie - tak dlugo jak sie pracuje w dorywczych bylejakich prackach. I bez
    przesady, 3-4 dni? Ile godzin samochodem w jedna strone ok. 20 h z takiej
    Irlandii jesli nie wiecej? Koszt benzyny? Zmeczenie? Przestanmy sie oszukiwac to
    czysta teoria. Lot samolotem? Hm, ostatecznie to ja moglbym latac co tydzien za
    swoja place netto i jeszcze duzo by mi zostalo. Ale to wszedzie tak wyglada
    dopoki sie jest gastarbeiterem. Dodaj do tego rodzine, dzieci, rok szkolny,
    urlop, mortgage, splate samochodu czy czegos tam innego i sprawy wygladaja
    totalnie inaczej. Zreszta - jeszcze raz: ty postrzegasz sprawy z perspektywy
    gastarbeitera, ja z perspektywy normalnego zycia. I napisalem o tym zreszta,
    wiec nie porownujmy gruszek z jablkami

    > Nie ma zadnych oplat za wizy, prawa pobytu, przedluzanie wiz.
    >
    > Nie zebym dyskwalifikowal kraje poza Europa jako emigracyjne cele- przeciwnie,
    > te o ktorych napomykasz sa niemniej ciekawe niz na Wyspach (szczerze mowiac
    > moim zdaniem ciekawsze) ale fakt ze mozesz wsiasc w auto w UK i wysiasc z niego
    >
    > w Polsce pod domem rodzicow daje do myslenia.

    Nie mozesz dyskwalifikowac, bo wy nie emigrujecie - wy jezdzicie do roboty. A ja
    pisalem do tych, ktorzy patrza dalej niz dzisiejszy obiad. Z zyczliwosci.
    Ostatecznie takim jak ja najmniej zalezy, zeby Kanada i Stany staly sie obiektem
    inwazji typu UK.

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
  • 21.03.06, 20:55
    > > Nie wdajac sie w szczegoly dochodzi fakt papierowych machinacji przy
    > > przedluzaniu legalnego pobytu, ciagle pilnowanie by wyslac odpowiednie pa
    > piery,
    > > wlasciwie formularze, zeby oplacac na biezaco prawnika, zeby zdazyc z ter
    > minami
    > > (a zwykle zycie tez by sie chcialo toczyc) no juz nie mowiac o tym ze to
    > suma sumarum pozera ogromne kwoty..
    >
    > Ty ciagle myslisz o saksach - jw. to sie nie oplaca. Jezeli chodzi o
    tymczasowe
    > pozwolenia na prace jest tak jak mowisz.
    >

    Wcale nie mysle akurat to piszac o saksach, nie wiem czemu z czyms takim
    wyskakujesz.
    Moj kuzyn osiedlil sie na stale w US. Jest technikiem dentystycznym. Odkad
    przyjechal do US pracowal tylko w swoim zawodzie. Po ok poltora roku do
    przyjazdu pracowal juz tylko dla siebie. Zgodnie z prawem US zalozyl w 100%
    LEGALNA firme gdzie normalnei legalnie placi wszystkie podatki, ale on sam
    jest....nielegalnym imigrantem, i wciaz placi prawnikom ktorzy prowadza jego
    sprawe. Zyje dobrze. Poznal inna Polke, niedawno zawarl z nia tam malzenstwo.
    Choc wyjechal w polowie 2001 roku,do tej pory nie byl w Polsce. Nie Byl w
    Europie. Nie moze opuscic Stanow Zjednoczonych, jesli chce byc do nich z
    powrotem wpuszczony. Strasznie chcialby odwiedzic Polske,chocby na kilak dni.
    Niestety praktycznie nie moze, jest uwieziony w wolnym kraju, mimo ze nie
    wyjechal na saksy lecz na zawsze.
    Bedac w Stanach poznalem pewna Bulgarke- poslubila Amerykanina.
    Mimo to,i mimo to ze na teren US wjechala oczywiscie legalnie (jednak pozostala
    dluzej niz pozwalala na to wiza) - nie moze opuscic Stanow przez bodajze 5
    jesli nie 10 lat ! (nie pamietam na 100%). Nie ukrywam,ze byl to dla mnie szok.


    > Nie wiem co masz na mysli majac "imigracyjna pulapke".

    Wlasnie to co wyzej napisalem mam na mysli,piszac o imigracyjnej pulapce.

    > Obecnie nie ma zadnych ograniczen - tyle tylko, ze otrzymanie obywatelstwa sie
    > odwlecze, bo trzeba lacznie spedzic 3 lata w CA w ciagu kolejnych 5 zeby je
    > dostac o czasie. W Stanach z Green Card - nie wiem dokladnie, ale luz jak
    > cholera. Australia pewnie podobna jak Kanada.

    No jak sie ma greend card to dobrze,tylko ze coz z tego,skoro przygniatajaca
    wiekszosc Polakow w US nie ma zielonej karty, a bedac w Polsce nie mozna jej
    sobie 'zalatwic'. Losowanie kart program DV 2007 dla Polakow tym razem w nie
    przewidziano ani jednej wizy (dla Kanadyjczykow zreszta tez,wiec stamtad tez
    sie migruje..)

    > Zeby bylo smiesznie, po 200 km
    > (1 1/2 h) jazdy samochodem do Toronto i 7 godzinnym locie jestem w W-wie
    > SZYBCIEJ niz kolega ruszajacy samochodem z Liege w Belgii. Oczywiscie to tez
    ni
    > e
    > na weekendy.

    Tu tez lataja samoloty :)
    Napisalem ze z Wysp mozna sie kopnac samochodem do Polski (biorac z soba np
    250kg bagazu)i ludzie tak robia. Samolotem tez mozna. A z kontynentu z drugiej
    strony globusa po dotarciu autem do linii brzegowej zaczynaja sie schody.
    Jestes niekonsekwentny - nie wszedzie stosujesz Twoja wlasna zasade
    porownywania jablka do jablka a nie do gruszki :)
    Porownaj czas lotu samolotem z czasem lotu samolotem :)
    Albo chetnie Cie w tym wyrecze: to jest 1 godzina 55 minut z Londynu do
    Wroclawia, w porownaniu do 7 godzin lotu z Toronto. To jest ponad 3,5-krotnie
    dluzsza podroz.
    Mysle ze pozytywnie sie wykaze przemilczajac dlugosc trwania lotu z Australii
    lub zachodniej czesci Kanady/Stanow..

    > Z Phoenix, Arizona (spojrz
    > na mape) bilet do PL kosztuje po sezonie USD 500. Smiech na sali.

    Podobny bilet spod Londynu do rozmaitych miejscowosci w Polsce bilet kosztuje
    50 USD. 10-krotny smiech na sali :)

    > Oczywiscie - tak dlugo jak sie pracuje w dorywczych bylejakich prackach. I bez
    > przesady, 3-4 dni? Ile godzin samochodem w jedna strone ok. 20 h z takiej
    > Irlandii jesli nie wiecej? Koszt benzyny? Zmeczenie? Przestanmy sie oszukiwac
    > to czysta teoria.

    Z Irlandii na pewno wiecej. Ode mnei z Southampton na Slask jest okol o 20
    godzin. Tylko nie wiem czemu sie tak uczepiles tego samochodu, napisalem ze
    mozna pojechac samochodem, ale to nie znaczy ze praw onakladab taki
    obowiazek :) OCzywiscie ze na 4 dni lata sie samolotem,duzo osob tak robi.
    Istny barejowski Ochucki , ktory w kilka godzin zalatwil sprawy w UK i w ten
    sam dzien byl z powrotem w Polsce.
    I to zadna utopia, moja dziewczyna 3 tygodnie temu byla na niecale 48 godzin w
    Polsce zdac zalegly egzamin :)

    > Nie mozesz dyskwalifikowac, bo wy nie emigrujecie - wy jezdzicie do roboty

    To sie nazywa stawianie tez bez pokrycia.
    Nie bardzo wiem na jakiej podstawie...przypuszczam, ze na tej,ze czesc ludzi
    przyjezdza na jakis czas,ale zapewniam Cie ze mnostwo osob zamierza tu pozostac
    na stale (skoro biora mortgage'e to chyba nie jest to czcze gadanie?), poczytaj
    troszke wypowiedzi osob na roznych forach.

    Nie zrozum mnie zle. Kanada to swietny kraj. Wiele o nim slyszalem, i wiem,ze
    wiekszosc ludzi uwaza,ze jesli ma sie papiery, jest tam generalnie lepiej niz
    na Wyspach. I w to nie watpie i to nie podlega dyskusji.
    Ale to,ze tam jest tak swietnie, nie zmienia w niczym faktow,ktore przemawiaja
    za Wyspami.
    Do calej UK przypinasz duzo wywieszek dyskusyjnych, badz po prostu niezgodnych
    z rzeczywistoscia.

    Pozdrawiam serdecznie
  • 22.03.06, 02:52
    korkix78 napisał:

    > > > Nie wdajac sie w szczegoly dochodzi fakt papierowych machinacji prz
    > y
    > > > przedluzaniu legalnego pobytu, ciagle pilnowanie by wyslac odpowied
    > nie pa
    > > piery,
    > > > wlasciwie formularze, zeby oplacac na biezaco prawnika, zeby zdazyc
    > z ter
    > > minami
    > > > (a zwykle zycie tez by sie chcialo toczyc) no juz nie mowiac o tym
    > ze to
    > > suma sumarum pozera ogromne kwoty..
    > >
    > > Ty ciagle myslisz o saksach - jw. to sie nie oplaca. Jezeli chodzi o
    > tymczasowe
    > > pozwolenia na prace jest tak jak mowisz.
    > >
    >
    > Wcale nie mysle akurat to piszac o saksach, nie wiem czemu z czyms takim
    > wyskakujesz.

    Bo tymczasowa praca za granica w odroznieniu od pobytu stalego to wlasnie
    nazywamy saksami. Kto przebywa na stale nie potrzebuje zadnych papierow.
    Przebywanie na stale to imigracja.

    > Moj kuzyn osiedlil sie na stale w US. Jest technikiem dentystycznym. Odkad
    > przyjechal do US pracowal tylko w swoim zawodzie. Po ok poltora roku do
    > przyjazdu pracowal juz tylko dla siebie. Zgodnie z prawem US zalozyl w 100%
    > LEGALNA firme gdzie normalnei legalnie placi wszystkie podatki, ale on sam
    > jest....nielegalnym imigrantem, i wciaz placi prawnikom ktorzy prowadza jego
    > sprawe. Zyje dobrze. Poznal inna Polke, niedawno zawarl z nia tam malzenstwo.
    > Choc wyjechal w polowie 2001 roku,do tej pory nie byl w Polsce. Nie Byl w
    > Europie. Nie moze opuscic Stanow Zjednoczonych, jesli chce byc do nich z
    > powrotem wpuszczony. Strasznie chcialby odwiedzic Polske,chocby na kilak dni.
    > Niestety praktycznie nie moze, jest uwieziony w wolnym kraju, mimo ze nie
    > wyjechal na saksy lecz na zawsze.

    Przepraszam, ale to wielkie nieporozumienie. Twoj kuzyn sie nie osiedlil. A
    raczej osiedlil sie nielegalnie, bez pytania o pozwolenie. Jak by ci sie
    podobalo gdyby tysiace Ukraincow lub Bialorusinow zaczelo sie nagle "osiedlac" w
    ten sposob w Polsce? Twoj kuzyn dopuszcza sie dalszych wykroczen dokonujac
    roznych machinacji aby nie wydalo sie jego nielegalne "osiedlenie"? A czym sie
    rozni jego "osiedlenie" od samowolnego "osiedlenia" dziesiatkow tysiecy
    Meksykanow? Jest wiezniem w wolnym kraju? Przepraszam, ale sam sie uwiezil. Kraj
    jest jak najbardziej wolny - dla swoich obywateli, legalnych imigrantow i
    wszelkich innych osob przebywajacych w jakis LEGALNY sposob (sa rozne).

    > Bedac w Stanach poznalem pewna Bulgarke- poslubila Amerykanina.
    > Mimo to,i mimo to ze na teren US wjechala oczywiscie legalnie (jednak pozostala
    >
    > dluzej niz pozwalala na to wiza) - nie moze opuscic Stanow przez bodajze 5
    > jesli nie 10 lat ! (nie pamietam na 100%). Nie ukrywam,ze byl to dla mnie szok.

    Nie ukrywam, ze to co piszesz jest absolutna nieprawda, przy czym nie zarzucam
    ci klamstwa a tylko nieslychana latwowiernosc. Moge ci na to przytoczyc wiele
    oficjalnych udokumentowanych argumentow. Twoj kuzyn tez zreszta
    najprawdopodobniej wjechal legalnie. Jako turysta.
    >
    > > Nie wiem co masz na mysli majac "imigracyjna pulapke".
    >
    > Wlasnie to co wyzej napisalem mam na mysli,piszac o imigracyjnej pulapce.

    To co wlasnie napisales nie ma podstaw. Zadnych.
    >
    > > Obecnie nie ma zadnych ograniczen - tyle tylko, ze otrzymanie obywatelstw
    > a sie
    > > odwlecze, bo trzeba lacznie spedzic 3 lata w CA w ciagu kolejnych 5 zeby
    > je
    > > dostac o czasie. W Stanach z Green Card - nie wiem dokladnie, ale luz jak
    > > cholera. Australia pewnie podobna jak Kanada.
    >
    > No jak sie ma greend card to dobrze,tylko ze coz z tego,skoro przygniatajaca
    > wiekszosc Polakow w US nie ma zielonej karty, a bedac w Polsce nie mozna jej
    > sobie 'zalatwic'.

    Chyba totalnie sie nie rozumiemy. A kto powiedzial, ze ma byc mozna? Kazdemu kto
    zechce? USA, podobnie jak Kanada, Australia, Polska i 1500 innych krajow ma
    swoje prawo i zezwolenia na osiedlenie sa wydawane tym, ktorzy spelniaja
    okreslone warunki, sa zainteresowani i przede wszystkim NIE LAMIA PRAWA. Do kogo
    maja pretensje te tysiace nielegalnych Polakow w USA? Przeciez nikt ich nikt tam
    nie wwiozl?

    Losowanie kart program DV 2007 dla Polakow tym razem w nie
    > przewidziano ani jednej wizy (dla Kanadyjczykow zreszta tez,wiec stamtad tez
    > sie migruje..)

    Zapoznaj sie z zasadami jak, dlaczego i dla kogo urzadza sie loterie wizowe.
    Objasnienia po polsku sa na stronie www.usaemb.pl czy cos takiego. Owszem, z
    Kanady tez sie migruje - ludzie z powodow rodzinnych, businessowych, i wiekszych
    mozliwosci wyboru pracy dla osob wyksztalconych i przedsiebiorczych. Z
    wyksztalcenieniem ponizej college nikt nie migruje.
    >
    > > Zeby bylo smiesznie, po 200 km
    > > (1 1/2 h) jazdy samochodem do Toronto i 7 godzinnym locie jestem w W-wie
    > > SZYBCIEJ niz kolega ruszajacy samochodem z Liege w Belgii. Oczywiscie to
    > tez
    > ni
    > > e
    > > na weekendy.
    >
    > Tu tez lataja samoloty :)

    Mowiles o wysiadaniu z samochodu to dostales tekst odnosnie samochodu.

    > Napisalem ze z Wysp mozna sie kopnac samochodem do Polski (biorac z soba np
    > 250kg bagazu)i ludzie tak robia. Samolotem tez mozna. A z kontynentu z drugiej
    > strony globusa po dotarciu autem do linii brzegowej zaczynaja sie schody.
    > Jestes niekonsekwentny - nie wszedzie stosujesz Twoja wlasna zasade
    > porownywania jablka do jablka a nie do gruszki :)

    Nie, ja jestem konsekwentny jak najbardziej. Mowa o legalnym pobycie w Anglii -
    prosze bardzo vs legalny pobyt w Stanach, Kanadzie, etc. Mowa o "kopaniu" sie
    samochodem - ja na pewno samochodem sie nie kopne, ale chyba urealnilem nieco
    twoj pomysl 3-4 dniowej wycieczki samochodem tam i z powrotem?

    > Porownaj czas lotu samolotem z czasem lotu samolotem :)
    > Albo chetnie Cie w tym wyrecze: to jest 1 godzina 55 minut z Londynu do
    > Wroclawia, w porownaniu do 7 godzin lotu z Toronto. To jest ponad 3,5-krotnie
    > dluzsza podroz.

    Nie bede sie spieralem sie w tej kwestii, dalem tylko przyklad vs. kopanie sie
    samochodem. To bylo demagogiczne z twojej strony.

    > Mysle ze pozytywnie sie wykaze przemilczajac dlugosc trwania lotu z Australii
    > lub zachodniej czesci Kanady/Stanow..

    Wykazesz sie tez negatywnie przemilczajac klimat i standard zycia w/w regionow
    vs bliskie, ale raczej pochmurne i niezbyt ciekawe finansowo UK. Nie mozna miec
    wszystkiego, ale na dluzsza mete UK przegrywa zdecydowanie jesli chodzi o imigracje.
    >
    > > Z Phoenix, Arizona (spojrz
    > > na mape) bilet do PL kosztuje po sezonie USD 500. Smiech na sali.
    >
    > Podobny bilet spod Londynu do rozmaitych miejscowosci w Polsce bilet kosztuje
    > 50 USD. 10-krotny smiech na sali :)

    Jak wyzej. I znow podejscie tymczasowego saksiarza. Uwierz mi na slowo - moj
    kuzyn mieszka legalnie na Wyspach od 7 lat. Byl kilka razy. Nie czuje czestej
    potrzeby. Jesli sie osiedlisz kiedys gdzies - zobaczysz jak szybko coraz mniej
    bedzie laczyc cie z Polska i jak malo wazne sa czeste wyjazdy.

    > > Oczywiscie - tak dlugo jak sie pracuje w dorywczych bylejakich prackach.
    > I bez
    > > przesady, 3-4 dni? Ile godzin samochodem w jedna strone ok. 20 h z takiej
    > > Irlandii jesli nie wiecej? Koszt benzyny? Zmeczenie? Przestanmy sie oszuk
    > iwac
    > > to czysta teoria.
    >
    > Z Irlandii na pewno wiecej. Ode mnei z Southampton na Slask jest okol o 20
    > godzin. Tylko nie wiem czemu sie tak uczepiles tego samochodu, napisalem ze
    > mozna pojechac samochodem, ale to nie znaczy ze praw onakladab taki
    > obowiazek :)

    Z twojego postu wynikalo, ze to piece of cake. Teraz wycofujesz sie rakiem.
  • 22.03.06, 09:39
    znam trochę USA i mam tam rodzinę. Pracują na dobrych stanowiskach
    (inżynierowie, sales), ale nie wiem czy są tak zachwyceni życiem w USA. Planują
    wrócić na stare lata do Polski. Wysokie podatki, ubezpieczenia, koszty
    kształecenia dzieći i pracowanie po 6 dni w tygodniu. W UK pracuję po 7 godzin
    dziennie, mam czas dla siebie i innych, robię co lubię i zarobię tylż że mogę
    nieżle żyć i odłożyć. Tam jako zwykły emigrant (nawet z zieloną kartą) bym zmywał.
  • 23.03.06, 05:04
    ja_alexander napisał:

    > znam trochę USA

    Z tego, co piszesz ponizej wynika jasno, ze nie znasz.

    i mam tam rodzinę. Pracują na dobrych stanowiskach
    > (inżynierowie, sales), ale nie wiem czy są tak zachwyceni życiem w USA.

    To co tam robia? Czy wpadli moze w "pulapke imigracyjna"?

    Planują
    > wrócić na stare lata do Polski.

    Wiesz, wielu tak mowi rodzinie w kraju, zeby jej nie bylo przykro, poniewaz
    rodzina w kraju wyobraza sobie, ze oni tam, biedni latarnicy, nic nie robia
    tylko tesknia gorzko po pracy, hehehe. Dlaczego dopiero na emeryture, skoro nie
    sa zachwyceni?

    Wysokie podatki,

    Wlasnie w tym miejsciu udowodniles jak "znasz" USA - wysokie podatki? Skoro nie
    wiesz o czym piszesz to po co piszesz. Wysokie podatki to sa w Kanadzie, a i tak
    duzo nizsze niz w krajach zachodniej Europy.

    ubezpieczenia,

    Ubezpieczenia czego? Medycznego? Znow widze jak "znasz" USA - jesli pracuja w
    takich zawodach, jak podales wyzej to na pewno nie musza sie o to martwic - maja
    full coverage i to zabiegow takich jak w NHS moga sobie pomarzyc.

    koszty
    > kształecenia dzieći i

    Owszem, za studia sie placi? W UK nie? W Polsce sie nie placi i dlatego moze sa
    tak bylejakie, co widac po uznaniu jakim ciesza sie dyplomy? I co z tego? Bierze
    sie niskooprocentowana pozyczke i splaca bez problemu na dogodnych warunkach w
    ciagu paru lat. Wielu zaciagalo i studiowalo jako dorosli, majac rodziny.
    Popytaj rodziny - jesli naprawde pracuje w takich zawodach na pewno konczyla studia.

    pracowanie po 6 dni w tygodniu.

    A ktoz ci naopowiadal takich bzdur? W USA i Kanadzie weeekend to rzecz swieta, a
    ci ktorzy zgadzaja byc sie na gwizdek wiedza za co to robia - za ciezkie
    pieniadze zaczynajace sie o "-dziesiat" tysiecy dolarow rocznie. Jesli komus to
    nie odpowiada, spoko znajdzie sobie prace, w ktorej dyspozycyjny byc nie musi, a
    i tak bedzie zyl na poziomie o wiele przewyzszajacym korespondujace standardy
    brytyjskie.

    W UK pracuję po 7 godzin
    > dziennie,

    Ja 9, z godzinna przerwa na lunch i 2 "papierosowkami" po 15 min. z tym, ze nie
    na dzwonki ale na zaufanie. I za tylez mi placa. Czuje sie okropnie wyzyskiwany.

    mam czas dla siebie i innych, robię co lubię i zarobię tylż że mogę
    > nieżle żyć i odłożyć. Tam jako zwykły emigrant (nawet z zieloną kartą) bym zmyw
    > ał.

    Domyslam sie, ze status niezwyklego (niezwykle taniego) gastarbeitera w UK jest
    znacznie lepszy od statusu IMIgranta w USA.Dlaczego - tez bys dostal prace w
    domu starcow, zapotrzebowanie jest ogromne. Dziwie sie tylko, ze to lubisz.

    Na koniec mam prosbe - nie pisz o tym o czym nie masz zielonego pojecia ani
    zadnego innego koloru. Gdyby poczytal nas ktos neutralny jak myslisz czyja
    opinia wydawalaby sie bardziej prawdopodobna: moja po kilkunastu latach
    zamieszkania LEGALNEGO w Kanadzie, plus 2 lata LEGALNEJ pracy w Stanach (NAFTA)
    czy moze twoja z "troche" znaniem Stanow i rodzina na "stanowiskach"? Pisze w
    cudzyslowiu, bo gdybys mial taka rodzine rzeczywiscie, nie pisalbys tego co
    napisales.

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
  • 23.03.06, 10:02
    nie wiem kiedy tam byłeś ale przez ostatnie lata zmieniło sie i to sporo
    (szczególnie w porównaniu do lat 90). Nie wiem co tam robiłeś ale USA słynie ze
    swojego systemu podatkowego. Może miałeś pokryte koszty leczenia przez
    pracodawcę ale sprawź ile płaci sie ubezpieczenia. Kosztują nie tylko
    uniwersytety ale szkoły średnie też (publiczne są darmowe al do nich dzieci bym
    nie posłał).
    Rodzina ma obywatelstwo i gdybyn nie chcieli wracać nie kupili by domu w Polsce.
    Kiedy poracujesz tam nielegalnie o większoćśći tych żeczy nie masz pojęcia bo
    cię nie dotyczą.
    W UK nie pracuję w domu starców (i nigdy nie pracowałem) a jako Administrator/
    Konsultant IT więc nie mierz każdego swoją miarką. Nie wiem czemu praca w domu
    straców może być ujmująca? Twoje sprzątanie jest bardziej wartościowe dla
    ciebie?- OK. W UK jeżeli nie podoba ci sie to co robisz możesz piąć sie wyżej,
    nic nie stioi na przeszkodzie, w USA jako imigrant nie masz wyboru.
    Jeżeli nie podoba Ci sie UK to nikt cie tutaj nie trzyma. Jeżeli chcesz sie
    jeszcze powspominać USA i pożalić sie na niedolę na wyspach to zapraszam na
    jakieś forum dla Polaków w USA.
    EOT
  • 22.03.06, 11:17
    > Kto przebywa na stale nie potrzebuje zadnych papierow.
    > Przebywanie na stale to imigracja.

    > Przepraszam, ale to wielkie nieporozumienie. Twoj kuzyn sie nie osiedlil. A
    > raczej osiedlil sie nielegalnie, bez pytania o pozwolenie.

    No, jak na moj gust to sie kloci troche samo z soba.
    Kuzyn wjechal legalnie na polroczna wize turystyczna do US. Potem otrzymal
    pozwolenie o przedluzenie pobytu o kolejne 6 miesiecy. Potem znow,ale juz nie
    poszlo tak gladko i od lat oplaca prawnikow - podobnie jak miliony innych
    imigrantow, ktorzy utrzymuja jego status gdzies pomiedzy statusem nielegalnie
    przebywajacego a przebywajacego legalnie. Faktycznie mieszka od 5 lat na
    terenie USA (je tam, pije, oddycha, podlewa kwiatki, chodzi na spacery, jezdzi
    na torze wyscigowym - po prostu zyje) kupil swoj dom, prowadzi z zona - tam
    poslubiona- firme.
    Moim zdaniem kuzyn sie osiedlil.
    A co do pozwolenia- troche bez sensu,bo bede Ci pisal rzeczy o ktorych
    doskonale wiesz,no ale to na wypadek gdyby ktos inny to czytal - z tego co
    piszesz mogloby wynikac ze wystarczylo "spytac o pozwolenie " i sprawa bylaby
    jasna.
    Oczywiscie, ze nie ma takiej opcji dla wiekszosci wjezdzajacych. Konsulat to
    nie sklepik z artykulami wizowymi, gdzie mozna przebierac w wachlarzu wiz i
    wybrac najlepsza.
    Znakomita wiekszosc potencjalnych imigrantow ma wybor podobny do tego jaki mial
    moj kuzyn. Albo zamieszkac w US po przylocie tak jak on , albo w ogole nie
    emigrowac.
    Rozwazajac wyjazd na stale (a nie na saksy!) do US dobrze,zeby mial swiadomosc
    tego,ze najprawdopdoobniej czeka go/ja droga przez prawna meke, straci duzo
    czasu energi i pieniedzy przez pierwsze lata na prowadzenie swoich spraw zanim
    dostanie (badz nie) pelnoprawnym mieszkancem nowego kraju.Na Wyspach natomiast
    ten problem nie istnieje.

    Napisales w jednym z uprzednich postow:

    > te z was ktore sa mlode i maja niezwiazane rece powinny
    > sie przeniesc tam gdzie tlumow nie wpuszczaja i dlugo wpuszczac nie beda -
    > Kanada, US, Australia.

    I tu chyba tkwi sek, ja z kolei na to w pierwszym poscie napisalem :
    " Zwaz,ze wybierajac kraj do ktorego sie mysli wyjechac na dluzej (lub na
    stale) [...] nie mozna ot tak sobie stwierdzic ze sie jedzie do Kanady,
    Australii czy USA popracowac i pomieszkac" i caly czas o tym wlasciwie mowie
    porownujac te kraje do UK.

    I na to zwracam caly czas uwage.

    Nie wiem jak to jest z Kanada, wiec nie bede udawal przed wszystkimi ze wiem i
    sie wypowiadal- Ty wiesz na pewno wiecej i szczera chwala Ci wszelkie
    sprawdzone informacje i fakty jakie przedstawiasz.

    > A czym sie
    > rozni jego "osiedlenie" od samowolnego "osiedlenia" dziesiatkow tysiecy
    > Meksykanow? Jest wiezniem w wolnym kraju? Przepraszam, ale sam sie uwiezil.

    No i napisales sama prawde. Smutna ale prawdziwa (prawdziwa prawda... krwiobieg
    kawy sie domaga). Wybierajac sie do US trzeba sie liczyc z tym,ze bedzie sie
    uwiezionym, bo to w praktyce by zamieszkac tam NA STALE (A NIE TYMCZASOWO) to
    jedyna droga. Wybierajac sie do Wielkeij Brytanii / Irlandii TEN problem nie
    istnieje. I warto miec to na uwadze decydujac ktory kraj wybrac na emigracje.
    I tyle :)

    > > poznalem pewna Bulgarke- poslubila Amerykanina.
    > > Mimo to,i mimo to ze na teren US wjechala oczywiscie legalnie (jednak poz
    > ostala
    > > dluzej niz pozwalala na to wiza) - nie moze opuscic Stanow przez bodajze
    > > 5 jesli nie 10 lat ! (nie pamietam na 100%). Nie ukrywam,ze byl to dla mnie
    > szok.
    >
    > Nie ukrywam, ze to co piszesz jest absolutna nieprawda, przy czym nie zarzucam
    > ci klamstwa a tylko nieslychana latwowiernosc. Moge ci na to przytoczyc wiele
    > oficjalnych udokumentowanych argumentow.

    Troszke nasmiecimy na forum,ale mimo to poprosze. MAsz racje, po prostu
    uwierzylem jej w to co mowi. Jak dokladnie wyglada jej sytuacja nie wiem. Tak
    mi powiedziala a ja po prostu w to uwierzylem :)

    > Chyba totalnie sie nie rozumiemy. A kto powiedzial, ze ma byc mozna? Kazdemu
    > kto
    > zechce? USA, podobnie jak Kanada, Australia, Polska i 1500 innych krajow ma
    > swoje prawo i zezwolenia na osiedlenie sa wydawane tym, ktorzy spelniaja
    > okreslone warunki, sa zainteresowani i przede wszystkim NIE LAMIA PRAWA. Do
    > kogo maja pretensje te tysiace nielegalnych Polakow w USA? Przeciez nikt ich
    > nikt tam nie wwiozl?

    No i nic tylko przytaknac. To ze ktos chce wyemigrowac do Kanady, USA czy
    Australii nie oznacza ze to zrobic moze.
    A na Wyspy wyemigrowac moze w kazdej chwili kazdy Polak (i potem jednak zmienic
    zdanie,i potem znow to zmienione zdanie zmienic), co nie znaczy ze kazdy chce.
    To kolosalna roznica. Co do ktorej chyba mamy zgodne zdanie ?

    > Zapoznaj sie z zasadami jak, dlaczego i dla kogo urzadza sie loterie wizowe.
    > Objasnienia po polsku sa na stronie www.usaemb.pl czy cos takiego.

    Znam zasady.
    Wczesniej pisales ze jesli ma sie zielona karte, to jest 'luz jak cholera'.
    Tylko jak w praktyce wykorzystac te wiadomosc moze ktos, kto jest teraz w
    Polsce i mysli o emigracji LEGALNEJ, wiedzac,ze jednym z warunkow na rok 2007
    jest to,ze nie wolno byc Polakiem by brac udzial w losowaniu, ile z 0 osob
    bioracych udzial w losowaniu otrzyma green karte nietrudno przewidziec.

    > Mowa o "kopaniu" sie
    > samochodem - ja na pewno samochodem sie nie kopne, ale chyba urealnilem nieco
    > twoj pomysl 3-4 dniowej wycieczki samochodem tam i z powrotem?

    Facet,alez Ty sie czepiasz i manipulujesz tym co pisalem!
    Pisalem ze mozna sobie skoczyc na 3-4 dni do Polski i wrocic. Bo mozna i ludzie
    tak robia !
    Samochodem nie,oczywiscie ze wchodzi w gre lot,zeby pobyt w Poslce nie
    sprowadzal sie do odsypiania trasy.
    Pisalem tez ale w innym konteksie - nie 3-4 dniowej wycieczki tylko ogolnie
    mozliwosci przemieszczania sie w przestrzeni; otoz powtorze trase UK-Polska
    mozna pokonac samochodem, juz nawet przegrzebie posty i dokladnie zacytuje
    siebie : "fakt ze mozesz wsiasc w auto w UK i wysiasc z niego w Polsce pod
    domem rodzicow daje do myslenia."
    Bierze sie urlop w Anglii, i jedzie AUTEM do Polski, a potem tym samym AUTEM
    sie wraca - nawiasem mowiac mozna zboczyc odrobine z drogi i zwiedzic na
    przyklad Bruksele, Antwerpie, Amsterdam czy Paryz.

    > Wykazesz sie tez negatywnie przemilczajac klimat i standard zycia w/w regionow
    > vs bliskie, ale raczej pochmurne i niezbyt ciekawe finansowo UK. Nie mozna
    > miec wszystkiego, ale na dluzsza mete UK przegrywa zdecydowanie jesli chodzi
    > o imigracje.

    Pochmurne to i tak eufemizm. Pogoda to na pewno nie jest cos,co przemawia za
    Wyspami. A mowie to mimo,ze mieszkam na poludniu UK, czyli w rejonie stosunkowo
    najciekawsza podogowo jesli chodzi o Wyspy.

    A finansowo czy ja wiem czy przegrywa.
    Trzeba by pokusic sie o porownania na wielu plaszczyznach. Na pewno tu jest
    generalnie drozej niz u Was.
    Zarobki zalezy dla kogo. Gdyby miara bylo np minimalne wynagrodzenie, to - nie
    wiem jak Kanada i US - ale Ameryke Wielka Brytania bije na glowe.

    > Jesli sie osiedlisz kiedys gdzies - zobaczysz jak szybko coraz mniej
    > bedzie laczyc cie z Polska i jak malo wazne sa czeste wyjazdy.

    Indywidualna kwestia.
    Mieszkam w UK i choc jestem tu od blisko dwoch lat, nadal chce czasem skoczyc
    do "Hipnozy" w Katowicach na piwo z polskimi znajomymi, chce pogonic sie z
    psami u moich rodzicow, chce czasami poskakac po czeresni u rodzicow w ogrodku
    a takze widziec rozbabrane centrum nienajpiekniesjzego, ale tego w ktorym
    spedzilem 25 lat zycia miasta w wiecznym remoncie i moc widziec jak jego wyglad
    sie zmienia.
    Jesli dla kogos jest bez znaczenia mozliwosc kilkukrotnych rocznie wizyt w
    Polsce, to nie bede temu komus wmawial ze tego chce :)
    Ja osobiscie cenie sobie to,ze taka mozliwosc mam.
  • 23.03.06, 05:06
    Przepraszam, ze dzis nie odpisze. Nie zgadzam sie z Toba w wielu punktach ale
    szanuje twoj sposob prowadzenia rozmowy, chociaz czasem jestes demagogiem ;-)

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
  • 26.03.06, 20:06
    Witam,,, mam pytanie,,,wnioskując po Twoich komentarzach zorientowałam się że
    mieszkasz w Kanadzie,,,mam pytanie,,, jakie warunki musi spełnić osoba chcąca
    pracować w zawodzie pielęgniarki w Kanadzie,, Jestem pielęgniarką dyplomowaną
    pracującą 10 lat w zawodzie w Polsce oczywiście.
  • 27.03.06, 07:58
    iustitia1 napisała:

    > Witam,,, mam pytanie,,,wnioskując po Twoich komentarzach zorientowałam się że
    > mieszkasz w Kanadzie,,,mam pytanie,,, jakie warunki musi spełnić osoba chcąca
    > pracować w zawodzie pielęgniarki w Kanadzie,, Jestem pielęgniarką dyplomowaną
    > pracującą 10 lat w zawodzie w Polsce oczywiście.

    Prawde mowiac, w Kanadzie sytuacja nie jest na dzisiaj ciekawa. Prowincje
    Ontario odlicz: jako jedyna jurysdykcja w Ameryce Pln. wymaga czteroletnich
    studiow, a roboty i tak nie ma chociaz prasa i rzad twierdza inaczej.

    Ambitnej pielegniarce polecalbym USA. Popyt nie z tej ziemi, w placach rozmowa
    nie zaczyna sie nizej niz od 25 na godzine, rzadkoscia nie sa signing bonus 5000.

    Sciezka krotka, ale ostra. Przede wszystkim znajomosc angielskiego w pismie do
    bolu. Dla pielegniarek wyksztalconych poza angielska strefa jezykowa egzamin z
    jezyka (TOEFL, IELTS, etc.) na okreslonym poziomie punktowym - nawet nie takim
    wyzylowanym. Ale schody jezykowe zaczynaja sie dopiero pozniej - egzamin
    NCLEX-RN jest prze.... ilosc pytan w przedziale czasowym, stopien ich
    podchwytliwosci wymagaja refleksu i szybkosci rewolwerowca. Podobnie jak zreszta
    przy kanadyjskim egzaminie, sa bardzo podobne.

    Ale co ja bede sie tu plul. Sprawdz te linki i jak bedziesz miala jakies
    pytania, to daj znac.

    Ogolne warunki na imigracje do Kanady: www.cic.gc.ca/
    College of Nurses of Ontario www.cno.org (ale Ontario odradzam - to wymaganie
    studiow), polecam Alberte (b. duzy popyt na wszystko co cos potrafi robic -
    nafta) - poszukaj programu sponsorowania przez prowincje, moze maja cos
    atrakcyjnego www.nurses.ab.ca/
    Na inne prowincje wbij w google.ca college of nurses of ... wybierajac opcje
    "pages from Canada only"

    Jest jeszcze boczna furtka: na federalnej stronie sprawdz program "live-in
    caregiver". Rzecz nie ambitna, ani poplatna, ale furtka na staly pobyt jest.
    Poszukaj moich postow na forum praca na wyspach, ktos mial podobne pytanie,
    odpowiedzialem dosyc wyczerpujaco. Droga nie jest latwa, ale co dzisiaj jest
    latwe. Dodam tylko, ze lepiej zebys byla przed 35, bo czy w US, Kanadzie, czy UK
    trzeba mocno drazyc.

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
  • 27.03.06, 23:06
    Dziękuje serdecznie za odpowiedź, napewno będę miała jeszcze jakieś pytania.
    Dziękuję i pozdrawiam.
  • 24.03.06, 18:56
    Chyba nie jestes za bardzo na biezaco z zarobkami RN. wynosza ok.25$/h ( w
    zaleznosci od prowincji).
  • 27.03.06, 08:04
    mendmir napisała:

    > Chyba nie jestes za bardzo na biezaco z zarobkami RN. wynosza ok.25$/h ( w
    > zaleznosci od prowincji).

    Nie wiem, jak jest w innych prowincjach. W Ontario jest to dol (nursing homes),
    25 to srednia i wcale nie wszyscy musza ja dostac, zwlaszcza bez experience.
    Jestem bardzo na biezaco.

    --
    Zalaczam przysiady,

    WHO ELSE WANTS SOUP? NEXT!!!!!!!!
  • 21.03.06, 21:08
    a mnie cały czas zastanawia gdzie szukasz pracy: w Londynie czy Derby? bo to
    odległość ok 2 godzinki pociągiem:)
  • 26.03.06, 20:26
    w Londynie na pewno wiecej pracy,ale jesli szukalabys pracy jako care
    assistant,to warto zainteresowac sie domami opieki bardziej oddalonymi od
    miast,wowczas wiecej placa, a do tego wszystkiego czesto oferuja zakwaterowanie.
    --
    naszeprzygotowaniaslubne.w.interia.pl/

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.