Dodaj do ulubionych

czy opłaca sie ta praca taksówkarza w Londynie???

23.02.06, 15:15
odpowiedzieliscie kochani jak tam jest ale czy z tego mogą byc jakies
pieniązki czy mam tam puszcić męża????
Edytor zaawansowany
  • 23.02.06, 15:25
    Zgodnie z tym co znajomy powiedział. Dla starych 'wyjadaczy' może to się
    opłacać. Nowi kierowcy mają ciężko i zarobki bardzo marne. Zanim się nie
    wdrozysz moga być tylko straty.
  • 24.02.06, 21:37
    Tak sie akurat zlozylo ze dopiero co (zdaje sie przedwczoraj) poruszalem z
    kolega w pracy temat swiata taksowkarzy,ale byla to luzna rozmowa dlatego mam
    troche wybiorcze informacje,ale w zwiazku z Twoim postem mam nadzieje nie
    zaszkodzi jesli podzele sie tu tym, on rzekl.
    Wpierw jednak pragne podkreslic przestroge przed blednymi wnioskami tego co
    napisze!
    Wiec :
    Owego kolegi szwagier jest wlasnie taksowkarzem. Mieszka i pracuje w Londynie.
    Jest juz starym taksowkowym wyjadaczem i w swojej dziedzinie nie
    lada 'obcykany',zyje z tego od dawna.
    Zarabia podobno mnostwo pieniedzy, ponoc rocznie nawet do 40 000 GBP (to
    naprawde sa b.dobre zarobki).
    ALE:
    - dzieje sie tak,bo jak wiadomo praca taksowkarza jest praca stosunkowo
    niezalezna, tzn sam decyduje kiedy i jak dlugo bedzie pracowal - on jezdzi
    duzo, glownie wieczorami i w nocy, kiedy chetnych jest nadal duzo, ruch
    niewielki i znacznie szybciej mozna pokonywac dystanse - moze zrobic duzu
    kursow - i tak tez robi
    - jego znajomosc Londynu jest znakomita- mieszka tam od kilkunastu lat(a wiec i
    jezyk bardzo dobry). Podobno w tej pracy nawet najlepszy GPS jest
    niewystarczajacy
    - jezdzi swoim samochodem, nie firmowym
    - od tej kwoty nie ma odliczonych wydatkow napraw, przegladu, wyumiany zuzytych
    czesci
    - praca nie nalezy jak wiadomo do najbezpieczniejszych - o konretnych groznych
    sytuacjach kolega nie opowiadal

    Nie wiem w jakim stopniu te informacje sa pomocne, bo podkresle raz jeszcze- to
    ze jego indywidualna sytuacja jest taka nie oznacza,ze wszyscy taksowkarze tak
    maja,na to wplywa wiele czynnikow, i sytuacja kazdego moze byc bardzo
    zroznicowana - inne miasto, praca dla firmy ktora daje samochod, ilosc godzin
    przepracowanych moze wynosic zarowno 20-kilka jak i np 50, gorsza znajomosc
    miasta-to wszystko razem moze miec kolosalny wplyw na wykonywanie tej pracy.

    Dodam,ze ow znajomy to Wloch, podobnie szwagier nie jest Polakiem.

    Pozdrawiam
  • 25.02.06, 12:24
    to zalezy jaka taksowka.Zeby jezdic czarnym cabem to trzeba miec
    doswiadczenie,znac miasto,zdac egzamin.Mozna jezdzic rowniez normalnym autem
    jako private hire,koszt licencji okolo 500 funtow,zaczynasz jezdzic dla
    korporacji placac jej tygodniowo okolo 100f(nie jestem dokladnie pewien ile),co
    zarobisz powyzej zaostaje u ciebie.Czesto korporacje wynajmuja auta ktorymi
    mozna jezdic i oczywsicie kasuja za to dodatkowo.Najlepiej miec swoje auto w
    miare dobrej kondycji.Mam kilu znajmomych na taxi,sam nad tym myslalem(podoba
    mi sie ze pracujesz kiedy chcesz) Jezeli duzo pracujesz to i duzo zarobisz no
    problem jest w wydatkach,samochod,amortyzacja,a przede wszystkim insurance( w
    moim przypadku 4 tys rocznie!)
  • 25.02.06, 12:56
    Do tego dochodzi chyba (nie jestem pewna) taki przepis, ze na postojach to
    tylko czarne cabs, a inni wylacznie na zamownienie (nie moga z ulicy brac).

    --
    Pojawiam sie i znikam...
  • 25.02.06, 13:00
    Fakt że koszt utrzymania samochodu w UK są dośc wysokie. Ubezpieczenia (czasm
    kilka tysięcy rocznie), podatek (zależnie od pojemności/ emisji spalin) i
    przeglądy ok 40F (jeżeli wszystkio jest OK ). Naprawy kosztują naprawe sporo bo
    ok 45F/ godzinę ( w serwisach 2 lub 3X drożej) +VAT + części(na których nie
    warto oszczędzać). Dlatego często dochodzi do sytuacji że zamiast naprawiać
    samochód lepiej go zezłomować i kupić inny.
  • 27.02.06, 12:11
    Co to za samochody, ze ubezpieczenie kosztuje kilka tysiecy rocznie?
  • 27.02.06, 12:46
    Ubezpieczenie jest liczone nie tylko na pdst. rodzaju samochodu (tzw. insurance
    group) ale też wieku kierowcy, jak długo masz prawojazdy, płci, przebiegu/rok,
    rodzaju użytkowania, sposobu garażowania, modyfikacji itp itd. Z tego łatwo
    wywnioskujesz że za taksówkę zaqpłacisz extra.
  • 27.02.06, 22:54
    Masz racje. Jesli pobierasz jakakolwiek oplate od pasazera w swoim samochodzie,
    to placisz extra insurance. Formalnie, jesli np zabierasz ze soba regularnie
    sasiada w drodze do pracy twoim prywatnym autem, a on dorzuca sie do kosztu
    paliwa, to tez teoretycznie powinienes placic dodatkowe insurance. W razie
    wypadku, sasiad ma roszczenia do ciebie a ty przkazujesz je do Insurance
    Company. Naturalnie malo kto to praktykuje ale jesli pasazer udowodni, ze
    placil za przewoz, to ma spore prawa do kompensacji jesli odniesie obrazenia w
    wpadku. Prawdziwi taksowkarze oczywiscie musza placic ubezpieczenie za
    pasazerow.
  • 28.02.06, 11:19
    Rozumiem, ze taksowka musi miec dodatkowe ubezpieczenie, ale ubezpieczenie
    prywatnego samochodu osobowego na najmniej korzystnych warunkach chyba nie
    wyniesie kilku tysiecy rocznie? Najdrozsze o jakim slyszalam osobiscie to bylo
    ok. 1200 - dziewczyna krotko majaca prawo jazdy, po kilku stluczkach i chyba 20
    lub 21-letnia.
  • 28.02.06, 11:36
    Tak jak pisałem to zależy od wielu czynników i też od firmy gdzie ubezpieczasz.
    Za swój samochód miałem ok 900F rozpiętości zaleznie od ubezpieczyciela.
  • 28.02.06, 14:17
    No ja wiem, ze od ubezpieczyciela zalezy i innych czynnikow, mam tu samochod,
    wiec nie jest to dla mnie nieznany temat, ale naprawde jestem ciekawa tych
    kilkutysiecznych ubezpieczen. Chyba, ze to byla taka przenosnia;-)
  • 28.02.06, 14:55
    Ale ty uparta jesteś :) Powiem ci że za samochód jedną z sum która mi podał
    ubezpieczyciel było 1600F. Samochód jest w 5 grupie (czyli nie wysoko)
  • 28.02.06, 15:08
    :-)
  • 28.02.06, 19:26
    Trzy lata temu moja 18 letnia corka zdala prawo jazdy (w Londynie)i dostala
    uzywane Renault Clio. Za pierwszy jej insurance zaplacilismy £1540. Na
    szczescie kwota ta spada bardzo szybko w nastepnych latach jesli nie ma claims.
    Jej kolezanka dostala w tym samym czasie nowego VWGolfa od rodzicow i za
    insurance zaplacili dobrze ponad £2K. To tak tylko dla przykladu.
  • 01.03.06, 20:02
    Nie mylcie ubezpieczenia zwykłego samochodu osobowego z ubezpieczeniem "private
    hire vehicle" czyli mini-caba bądż po prostu taksówki. Te ubezpieczenia idą
    właśnie w tysiące funtów. Musicie sobie zdać sprawę z tego, że wielu ldzi
    posiada ubezpieczenie obejmujące używanie samochodu tylko dla przyjemności z
    wyłączeniem na przykład dojazdów do pracy (no commuting). Takie ubezpieczenia
    kosztują zwykle kilkaset funtów rocznie. Używanie jednak tak ubezpieczonego
    auta do celów zarobkowych jest praktycznie jazdą bez ubezpieczenia. Jeśli w
    takim przypadku zdarzyłby się wypadek, w którym ucierpiałby pasażer, nie
    chciałbym być w skórze właściciela samochodu.

    --
    Forum LONDYN
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15108

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.