Dodaj do ulubionych

nie placze przy Vojcie-dobrze czy zle?

03.05.05, 19:19
Od wczoraj rehabiltujemy synka Vojta.Tylko jedno cwiczenie narazie, 4razy
dziennie po 1 min x2 na strone, czyli w sumie 4min.Wczoraj wyl jak opetany,
dzis rano troche mniej, a po poludniu juz w ogole, tylko tak jakby sie
"skarzyl"....Wiem ze to glupie, ale jak plakal to mialam przynajmniej jakies
poczucie ze dobrze z nim cwiczymy, a jak nie placze, to sie zastanawiamy czy
nie robimy czegos zle....
Na kontrole idziemy za tydzien, nie chcialabym aby ten tydzien byl
stracony.Czy mozecie cos podpowiedziec? jak sprawdzic czy uciskamy NA PEWNO w
dobrym miejscu? A moze moj maly nalezy do tych niewielu wyjatkow, ktore jakos
znosza te cwiczenia?
--
Nasze Szczęście-
Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
Edytor zaawansowany
  • osmag 04.05.05, 06:19
    Generalnie powinien się mniej denerwować. Sam płacz nie jest wyznacznikiem
    prawidłowych ćwiczeń. Rehabilitant pokazał na co masz zwracać uwagę i tego się
    trzymaj.
    Jeżeli chodzi o stracony czas to nawet sama pozycja wyjściowa jest już jakąś
    stymulacją.Cierpliwości.
  • mmala6 04.05.05, 19:14
    Hmmm....jednak placze. Nie wiem od czego zalezy, ze czasem placze a czasem
    nie...Rehabilitantka kazala cwiczyc przed jedzeniem, na glodniaka, bo jak sie
    przycisnie brzuszek, to ...wiadomo co bedzie. Ale jak jest glodny to drze sie
    podwojnie, wiec cwiczmy ok pol godziny przed karmieniem, albo pol godziny po i
    jest lepiej.Dziwnie sie wygina przy tym cwiczeniu, tak jakby chcial uciec spod
    reki i przesuwa sie po calym stole. Nie utrzymam go, bo jeden palec jednej reki
    przyciska punkcik pod brodawka, a druga reke przytrzymuje glowe!Nie wiem czy to
    tak ma byc...jestem pelna watpliwosci...
    --
    Nasze Szczęście-
    Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
  • uma76 05.05.05, 13:44
    Poproś rehabilitanta, żeby dopasował ćwiczenia do temperamentu Twojego synka.
    My ćwiczyliśmy to ćwiczenie siedząc na wersalce (ale wszystko podpowie
    prawidłowo rehabilitant). Mój Piotruś prawie nie płakał kiedy ćwiczyliśmy sami
    w pokoju. Kiedy ktoś był, to wrzeszczał. Zresztą wydaje mi się, że z czasem
    przyzwyczaił sie do ćwiczeń i jak przestajemy teraz ćwiczyć, to jakby mu
    brakowało :-)) Mnie nie brakuje. Cwiczylismy rok i baaardzo sie opłacało!!
    Acha, a z ciekawostek dodam, że mój Pitu prawie nie chorował (to podobno częste
    u dzieci ćwiczonych vojtą: są zahartowane, a krzycząc oczyszczają drogi
    oddechowe!) i bardzo ładnie spał. Życzę cierpliwości i wytrwałości.
    Pozdrawiam
  • mmala6 05.05.05, 13:59
    Uma, dzieki zapodpowiedzi.Narazie wyczailismy ze jest spokojniejszy w czasie
    cwiczen jak jest ok pol godziny po jedzeniu. Ma taki rytm dnia,ze zje, bawi sie,
    spi.Wiec w czasie tej zabawy dajemy mu cwiczenia, potem dalej sie bawi.Dzis byla
    juz dwa razy i dwa razy nie plakal:))Martwie sie tylko tym, o czym pisala Osmag,
    czy aby "jestesmy w strefie" bo czasem nam ucieka...Z rehabilitantka widzimy sie
    we wtorek za tydzien.Ciekawa jestem bardzo co powie, bo jak narazie jestemy
    baaaardzo rzetelni i sumienni w cwiczeniach:)
    --
    Nasze Szczęście-
    Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
  • uma76 05.05.05, 14:08
    My tez ćwiczyliśmy po posiłku. Na początku aż 5 razy dziennie! Makabra! A czy
    Twój malutki ugina nóżki kiedy go uciskasz? Z jaką siłą to robisz?
    Pozdrawiam
  • mmala6 05.05.05, 15:04
    Wiem, ze powinien uginac obydwie nozki naraz, a przeciwlegly do miejsca ucisku
    bark powinien isc do dolu a piastka sie otwierac. Wiec tak: piastka sie otwiera
    bez problemu, bark nie idzie do dolu (chyba ani razu sie nie udalo), nozki
    podkurcza ale nie caly czas. Czasami je prostuje, czasam raz jedna raz druga,ale
    chyba teraz juz czesciej obydwie naraz.No i czasem nam sie przesuwa, a bierze
    sie to od tego, ze pietami "odbija" sie od podloza, podnosi przez to pupke i
    plecki i sie tak przesuwa...nie wiem czy wiesz o co mi chodzi?:)Ale nie jest tak
    za kazdym razem. Czasem przesunie sie minimalnie, czasem w ogole.
    Nie wiem z jaka sila to robimy, trudno powiedziec, zostaje mu zaczerwienienie
    pozniej, niezbyt mocno ale tez niezbyt lekko, chyba....jak to okreslic?:)

    Rozumiem, ze robilas z Piotrusiem to samo cwiczenie? Czy caly czas przez te m-ce
    tylko to jedno czy jeszcze jakies inne?
    --
    Nasze Szczęście-
    Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
  • uma76 06.05.05, 12:07
    Prawidłowość wykonywanych ćwiczeń może ocenić tylko terapeuta, ale powiem Ci,
    że mój Pi też nie zawsze podginał te nóżki (a i z rączkami bywalo róznie).
    Ćwiczenia zmieniają się w czasie, i są dobierane zawsze indywidualnie w
    zalezności od aktualnego stanu i potrzeb dziecka oraz jego temperamentu.
    Ćwiczeń przez ten rok nazbierała się cała masa, ale może wy skończycie szybciej.
    Aluu!!!!
    Rany boskie! Nie do białości skóry!!!! Nie można az tak silnie! Ucisk musi być
    stanowczy, ale miażdżąc punkty stymulacji, rehabilitacji nie skrócisz!
    Najlepiej porozmawiaj z prowadzącym lekarzem lub rehabilitantem (może uciśnie z
    odpowiedznią siłą twoje ciało?).
    Pozdrawiam
  • osmag 05.05.05, 12:25
    powinnaś skontaktować się z rehabilitantem. Mały ucieka Ci podczas ćwiczeń.
    Pewnie trzeba je poprawić. Być moż nie jesteś w strefie.
  • iwpal 24.05.05, 16:24
    Osmag, czy to znaczy, że powinien płakac?
    --
    Pozdrawiam
    IwonaP.
  • aluu 06.05.05, 10:43
    Mmala 6, my robimy podobne ćwiczenie - ucisk pod brodawką przez 1min x 2, palec kładę między żeberkami!!! Ale to dlatego że mały nie odwodzi rączek. Podczas ćwiczeń powinien podnosić przeciwległy łokieć bokiem do góry. I też jest różnie raz płacze raz nie. Łokcie też podnosi z różnym skutkiem. A uciskam aż do białości skóry. Kolejną wizytę mamy u neurologa dopiero po 6 tyg. U nas stwierdził lekarz brak odruchu Moro. Ale dał na razie tylko jedno ćwiczenie... Chyba poszukam rechabilitanta...
  • mmala6 06.05.05, 14:29
    Oj, ja tez tak mocno nie uciskam. I tak mam potem wyrzuty ze za mocno,bo mu
    zostaje takie lekkie zaczerwienienie....
    Nasze ostatnie wiesci z frontu- jednak nie placze.Cwiczymy pomiedzy posilkami,
    ok pol godziny po i jest wtedy w bardzo dobrym humorze, a jak zaczyna marudzic,
    to daje sie latwo zagadac, zabawic. Czasem mam wrazenie ze mu "za dobrze", bo
    podaczas gdy jedna reka "pracuje" druga laduje w buzi a ciamkaniu towarzyszy
    glosne guganie:)
    Takze nie nie jest zle, mam tylko nadzieje, ze beda wymierne efekty:))
    --
    Nasze Szczęście-
    Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
  • sekret.ka 24.05.05, 12:21

    Twój Mały jest tak sprtny jak nasza Natala. On się po prostu nauczyl unikać!
    Jeśli nie płacze i nie ma reakcji prawidłowych czyli rozrzucania rączek ,
    otwierania dłoni i podciągania zgiętych nóżek to znaczy , że się wycwanił.
    On ma to robić co Ty chcesz, a nie to co on.
    Czy robisz pierwszą fazę z głową na wprost czy skręconą? U nas pomógł skręt
    głowy, albo przy wyprostowanej głowie - ucisk na kolec biodrowy.
    Ale wolę ze skrętem, bo ma tak modną ostatnio asymetrię i napięcie głownie w
    prawej ręce.
    Które ćw. Vojty poza I fazą obrotu robisz? My - pełzanie :-((( buuuu

  • ksenia12 26.05.05, 21:43
    od kilku dni też cwiczymy ro ćwiczenie co mmala6 i zauwazylam, że moja córeczka
    nie zawsze macha nogami i nie zawsze rozrzuca rączki. zdażyło się też że jej
    reakcja była zerowa, tzn ssała sobie paluszka i tyle. czy takie reakcje na to
    ćwiczenie się zdarzały Waszym dzieciom i czy jest ona prawidłowa?
    a może cos źle robię?
    Mmała, czy robiłaś też jelonka??
  • sekret.ka 26.05.05, 23:19

    Jeśli dzidzia zachowuje się nietypowo np.: ssie kciuk, wpycha łapki do buzi ,
    podnosi i trzyma w górze nogi, bawi się rączkami, gawoży to może oznaczać dwie
    rzeczy: albo stosuje uniki, bo się wycwaniła i robi dokładnie odwrotnie niż
    powinna, albo faktycznie źle trzymasz.
    Moja mała dostaje szału juz w momencie gdy odwracam jej głowę, ale jak długo
    robiłam 1 fazę w ulożeniu: "nos na pępek" to w końcu zachowywała się tak jak
    Twoja. Nawet ze mną "rozmawiała". Odwrócenie glowy pomogło - kąt prosty
    między ramieniem a głową i "guz czołowy na pępek", ale pomogla też stymulacja
    kolca biodrowego.
    Nie ma sensu robić Vojty gdy dziecko tak reaguje jak Twoje. Trzeba znaleźć
    (rehabilitantka) dodatkowe miejsca stymulacji, bo wlaściwa odpowiedz mięśni i
    reakcja dziecka jest podstawą dobrze wykonanego ćwiczenia.
    A co to jest Jelonek???

    M.
  • ksenia12 27.05.05, 18:27
    jelonek to takie podciagnięcie dzidzi do siadu niby w celu wzmocnienia mięsni z
    przodu. łapiesz dzidzie tak: swój palec wskazujący dajesz do piąstki dzidzi,
    srodkowy palec na wierzch łapki dziecka, a resztą swoich palców obejmujesz
    jeszcze stopke dziecka i tak samo drugą ręką i w tenb sposób podciągsz dzidzię
    do siadu. nie wiele wypowiedzi jest na ten temat, ale ponoć to nie najlepsze
    ćwiczenie, a nawet może więcej zaszkodzić niż pomóc :-(
    och te cwiczenia :-((
    a powiedz mi proszę tak jaśniej o co chodzi z tym "nos na pepek" i "guz czołowy
    na pępek" oraz stymulacja kolca biodrowego, bo nie wiem o co chodzi
  • mmala6 27.05.05, 21:58
    Nie robimy ani Jelonka ani "pelzania", tzn cos robimy ale nie wiem jak sie to
    nazywa.Zaraz opisze.
    Wracajac do tego pierwszego cwiczenia, to maly prawie caly czas podkurcza nozki,
    z tego co wiem to jedna raczke (te przeciwlegla) ma odrzucac do tylu i
    rozwierac- wiec tak robi ale nie caly czas. Natomiast druga lapka, ta wolna,
    jest czasem w buzi,czasem mnie chwyta za ubranie mimo mojego uniku;)Aha, glowa
    pod katem 30stopni. Rehabilitantka powiedziala ze jestem z strefie, tylko
    poprawila ulozenie glowy,poza tym ok. I postepy sa.Dogonil trzeci m-c z tym ze
    biedaczek nie wie, ze on wlasnie konczy CZWARTY i w nagrode dostal nowe
    "fantastyczne "cwiczonko, aby, jak powiedziala p.rehabilitanka "dogonil swoj
    wiek" hehehe.Bo jeszcze m-c temu nie umial sie podeprzec na przedramionach,
    teraz sie ladnie podpiera ale powinien miec juz lokcie wyzej a nie przy
    brodawkach. Czy moje dziecko nie moze byc m-c do tylu???czy musi byc takie jak
    sobie to wymyslil p. Vojta??
    Opisuje drugie cwiczenie: mlodziez lezy na brzuszku na brzegu stolu, bark i
    glowa oparte o moj brzuch, raczka zewnetrzna wzdluz ciala. Moja reka przyciska
    go wzdluz kregoslupa (lokiec przyciska pupcie, dlon trzyma glowe)tak, zeby nie
    wierzgal, glowa w bok zeby nosek i buzka mogly oddychac. Druga reka przyciskam
    jego druga (wewnetrzna) raczke zgieta w lokciu pod katem wiekszym niz 90stopni i
    naciskam na te kostke kolo lokcia (zapomnialam jak sie nazywa). Ma pracowac
    bark.....Bo nasz problem lezy w zbyt wiotkich barkach.
    Fajne, nie??nie dosc ze maly nie lubi lezec na brzuszku, to jeszcze go
    przyciskam, eh!Nie lubie tego cwiczenia i .....nie cwiczymy juz drugi dzien, tak
    strasznie plakal az sie zasmarkal i dlawil:((Jutro sprobuje jak idzie,
    wkurzylam sie tylko jak ta rehabilitantka powiedziala, ze "szybko, nie mamy
    czasu, bo on konczy 4ty m-c" co to konkurs jakis czy co???
    Pozdrawiam Was i dzieciaczki:))
    --
    Nasze Szczęście-
    Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
  • osmag 28.05.05, 09:43
    Oczywiście ,że to nie jest konkurs. Poprostu w odpowiednim czasie powinno
    osiągnąć pewne umiejętności i jeżeli te rączki są pod sutkami to nawet nie jest
    to 3 mies. Pracując z dzieckiem trzeba się do czegoś odnieść, a właśnie tym
    jest znajomość rozwoju dziecki czyli co i w którym miesiącu powinien robić. To
    jest też wyznacznik dla rodziców jak idą postępy.
    Twoje ćwiczenia to to na plecach nazywa się pierwsza faza obrotu, a to drugie
    to pełzanie. Nie powinnaś ich sama przerywać tylko w razie wątpliwości
    skontaktować się z terapeutą prowadzącym.
  • mmala6 28.05.05, 13:23
    Osmag, z calym szacunkiem....wiem ze jest jakis punkt odniesienia i ze dziecko
    "powinno" cos tam umiec w danym wieku.Nie jestem jednak przekonana co do tego
    czy MUSI to akurat TERAZ umiec.Jezeli te a nie inna umiejetnosc nabedzie m-c
    pozniej, to nikomu to nie zaszkodzi, dziecku z cala pewnoscia nie.I jezeli ja
    mam go meczyc tylko po to zeby nie byl m-c do tylu, to wg mnie nie ma to
    sensu.Terapeuta prowadzacy jest wpatrzyony w p.Vojte i dla niej jest oczywiste
    ze jak maly nie pasuje do vojtowego wzorca to trzeba cwczyc i to szybko zeby
    nadgonic.Poza tym rozwija sie swietnie a slaba obrecz barkowa cwiczymy przez
    kladzenia na brzuszku i w wannie.

    Cwiczen nie przerwalam, po prostu na dwa dni odpuscilam.
    Aha, lokcie nie sa pod brodawkami tylko pod katem 90stopni, sorry.
    Pozdrawiam:)
    --
    Nasze Szczęście-
    Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
  • uma76 30.05.05, 10:22
    Ja chciałam tylko dodać, że z tym opóxnieniem to może być tak, że w tej chwili
    jest miesiąc, a potem może sie pogłębiać... niestety. Z nami tak było, ale
    praca praca... i nawet te nielubiane ćwiczenia dają efekt! Acha, a schemat
    rozwoju wg. Vojty moim zdaniem, i tak jest bardzo łaskawy i dla mnie
    najbardziej rzeczywisty!
    Pozdrawiam i sukcesów życzę!
    --
    Pitu
  • mmala6 30.05.05, 16:11
    Dziekuje za dobre rady.Poki co nic sie nie poglebia, wszystko idzie jak nalezy
    tylko po prostu wolniej.Wychodzac z rozumowania ze dzis m-c a jutro dwa m-ce
    opoznienia kazde dziecko cwiczone byloby Vojta profilaktycznie:))
    Dziwne jest to ze wg ksiazki "Pierwszy rok zycia dziecka" moje dziecko rozwija
    sie prawidlowo, wiem ze jest to jedna z lepszych i zdroworozsadkowych pozycji na
    rynku.
    Moj syn w kazdym razie "pelzania" nienawidzi.Po tych cwiczeniach zanosi sie od
    placzu przez 20min. Pojutrze mam spotkanie z rehabilitatka i bede postulowac o
    zmiane cwiczenia.
    Pozdrawiam:))
    --
    Nasze Szczęście-
    Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
  • uma76 31.05.05, 08:01
    Fajnie, że chcesz to skonsultować z rehabilitantem. Podziwiam Cie za spokój i
    zdrowe poczucie rzeczywistści. Ja to chyba jestem straszna schiza i panikara, a
    dziecku bardziej potrzebna rozsądna mama!
    Pozdrawiam cieplutko!
    --
    Pitu
  • mmala6 31.05.05, 11:49
    Uma,
    ja mysle, ze dziecku potrzebna jest po prostu MAMA, obojetnie czy panikara czy
    spokojna:)))
    Powaznie mowiac, moze moj spokoj bierze sie stad ze widze moje dziecko, widze co
    sie z nim dzieje, jak sie zachowuje.Mam wiele kolezanek z dziecmi (tez
    chlopcami) tydzien starszych/mlodszych i mam porownanie.Wiem,wiem...najgorsze
    dla dziecka sa porownania z innymi dziecmi.Ale czym sa "pozycje Vojty"? tez
    porownaniem, tyle ze nie do konkretnego dziecka a do jakiegos wzorocowego modelu.
    Obserwuje malego i nie widze nic niepkojacego, trzy dni temu zaczal sie
    przekrecac na boczki i ladnie sie bawi zabawkami lezac na boczku. Tylko patrzec
    jak przegibnie sie na brzusio. Jak lezy na brzuszku, to fakt- steka i widze ze
    ma "ciezka glowe" ale lapkami siega coraz bardziej do przodu po zabawki ,
    podnosi raczke zeby pacnac lusterko. M-c temu lezac na brzuszku przechylal sie
    na lewo az do obrotu na plecki.Teraz lezy prosto i ani drgnie,w ogole go nie
    znosi na zadna ze stron.Trzymany na rekach potrafi bardzo dlugo sam tzrymac
    glowe sztywno, obracac nia na dwie strony.Gada jak najety, lapie wszystko w dwie
    lapki, smieje sie na czyjs widok z odleglosci kilku metrow....aha i coraz wyzej
    podnosi nozki i czasem, przypadkowo, udaje mu sie chwycic sa swoja lydke.Pewnie
    niedlugo wpakuje sobie stopke do buzi....
    Moze idealizuje swojego malego ale ja naprawde nie widze powodow do niepkoju,
    choc pewnie specajlista znajdzie cos do czego mozna by sie przyczepic.
    Przycisne jutro te rehabilitatke, bo ostatnio mialam wrazenie ze ona kaze
    cwiczyc, bo pani doktor kazala....;)))
    Pozdrawiam:)
    --
    Nasze Szczęście-
    Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
  • uma76 31.05.05, 14:24
    Na prawdę macie szczęście, bo ja nie chciałam porównywać Piotrusia do innych
    dzieci, ale jednak różnice były widoczne tym bardziej, że Pitu jest baardzo
    duży jak na swój wiek i zawsze wszyscy myślą, że jest starszy (więc i
    oczekiwania sa większe). Teraz na szczęście sie to wszystko powoli normuje,
    choć fizycznie jednak jest słabszy od rówieśników. Psyche jednak jest na medal!
    Dużo radości dają takie posty jak Twoje!
    Pozdrówko!
    --
    Pitu
  • mmala6 31.05.05, 16:29
    Moj z kolei jest mniejszy tzn szczuplejszy od rowiesnikow....Na dlugosc sa
    podobni ale jezeli chodzi o mase, to moj jest caly czas 1-1,5kg "do tylu":)Ma
    pucka ale jest taki w sam raz, nie za chudy, nie za gruby:)))A moze to inne
    dzieci sa 1 kg "do przodu"?:)
    Wczoraj spotkalam kolezanke, ktora ma synka tydzien mlodszego i jak mi juz
    wczesniej powiedziala "trzyma mocno glowe i podpiera sie na przedramionach", a
    nas to wlasnie kulalo:( No i wczoraj "pochwalilam sie", ze Matek sie przewraca
    na boczek i zapytalam czy jej synek tez. Na co kolezanka zrobila przestraszono -
    rozczarowana mine i powiedziala, ze jej sie nie przewraca....I po co takie
    porownania? jeden szybciej sie podeprze, drugi szybciej sie obroci, trzeci
    szybciej zacznie gugac....Za pare lat bedziemy siedziec razem w piaskownicy z
    maluchami i nie bedzie miedzy nimi ZADNEJ roznicy:))
    Pozdrawiam Ciebie i Piotrusia:)

    --
    Nasze Szczęście-
    Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
  • ksenia12 31.05.05, 21:57
    święta racja z tą piaskownicą :-)
    umiesz podnieść człowieka na duchu :-)
  • uma76 01.06.05, 08:28
    A skad jesteście, bo może razem w tej piaskownicy sie kiedyś piaseczkiem
    posypiemy...?
    --
    Pitu
  • mmala6 01.06.05, 09:47
    Uma,
    ja z Wroclawia:)ale Twoj Piotrus to duzy chlopczyk (w porownaniu do mojego) wiec
    nie wiem czy sie bedzie chcial bawic piaskiem z takim maluchem:))))
    Zaraz jedziemy do rehabilitantki.....napisze pozniej,co sie dzialo;)

    Pozdrawiam i wszystkiego NAJ dla Waszych maluchow z okazji Dnia Dziecka:)))
    --
    Nasze Szczęście-
    Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
  • mmala6 01.06.05, 12:14
    No coz, pani rehabilitantka powiedziala ze sama nie moze zdecydowac o tym czy
    cwiczenia przestac czy nie.Musze isc do lekarza na konsultacje i on zdecyduje. A
    maly z okazji Dnia Dziecka dostal nowe cwiczonko - IIfaza,I-ej juz mamy nie
    robic.Czyli mamy robic pelzanie (ale jak tego nie chce to moge opuscic ale wtedy
    maly "wieeeele straci")i te nowe. Te nowe wydaje mi sie nienajgorsze, Matek
    zachowywal sie nawet, nawet....

    No i coz, moje przypuszczenia sie potwierdzily.Rehabiltantka powiedziala ze 60%
    dzieci jest cwiczonych Vojta PROFILAKTYCZNIE... "bo nie wiadomo czy samo np
    podniesie glowe/obroci sie/usiadzie itp, czy nie".

    Poki co nadal bedziemy cwiczyc, za jakies dwa tyg ide na te konsultacje do
    neurlogaz NFZ ,ona pewnie zacznie biadolic nad moim synkiem, jaki to on
    "cofniety". A za m-c ide do prywatnego i jak ona powie za moge nie cwiczyc, to
    nie bede.

    Pozdrawiam:))


    --
    Nasze Szczęście-
    Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
  • sekret.ka 05.06.05, 11:20

    Hej!

    Rozbawiły mnie Twoje posty (chociaż to tak na prawedę nic śmiesznego) więc
    pozwalam sobie na priva :-)
    Ja swoją Natalę też ćwiczę Vojtą (I faza i pełzanie). To pełzanie u nas wygląda
    trochę inaczej, ale chyba podobnie. Może Twój malec by to zaakceptował ;-)
    Ćwiczymy bo stwierdzono napięcie kończyn górnych i asymetrię - czyli to co
    teraz najmodniejsze. Inna sprawa, że drugi neuro stwierdził napięcie nózek, a
    że rączki sa OK. Zglupieć można. Wierzę jednak pierwszemu badaniu bo zbadal ją
    i neuro i pediatra - rehabilitant, i zbadał ją tak, ze widziałam ze dziecko
    było badane, a nie tylko oglądane w pozycji na plecach. Oczywiście pierwsza
    para lekarzy jest z przychodni specjalistycznej gdzie luuuubią Vojtę. Lepiej -
    moja ciotka jest tam rehabilitantką :-)))) Cale szczęście że jej bezgranicznie
    ufam :-)
    I faza jest jeszcze znośna. Mała marudzi i pokrzykuje na mnie ale jakoś idzie.
    Pełzanie cudownie nienawidzę,ale ponoć muszę.
    Ja ćwiczę na kocu na podłodze - ciotka pokazała mi ułożenia i to jak trzymać.
    Jest to bardziej spontaniczne (bo ćwiczymy po zabawie w układanie na brzuszku,
    taczanie na wałku, wymachach rączek, obrotach itp.) Mała nie jest goła tak jak
    niektórzy karzą. Ma body i pampersa,a reakcję widzę bo "wystają" z ubrania
    jednak.
    Pozcja wyjściowa na brzuchu tak jak u Ciebie np.
    - głowa po mojej lewej stronie zwrócona w prawo (leży na guzie czołowym -
    chyba, bo raczej trzymam tak by mogła oddychać).
    - ręka prawa podniesiona do góry - łokieć na wysokości ust,
    - ręka lewa ułożona wzdłuż ciała- u nas wyprostowana (choć w czasie ćwiczeń
    zgina się i dłoń rotuje)
    - nogi leżą swobodnie
    - podlewy bark i rękę podkładam zwiniętą pieluchę tak by barki były na tymsamym
    poziomie
    Ja trzymam tak:
    - o prawe kolano opieram lewą stronę dziecka - trzymam kolanem tą lewą rączkę /
    bark
    - lewe kolano wsuwam między głowę a lewe ramię dziecka tak by byl tu kąt prosty.
    - opieram swojelewe ramię na jej głowie - by się nie ruszała i lewą dłonią
    obejmuuję jej prawą rękę - tą co ma do góry. Tu uciskam... kłykieć? tak to się
    nazywa ta kość przy łokciu?
    - Prawą ręką trzymam jej dupcię by nie skakała a ona ma nogami robić żabę.
    - Jeśli nie ma żaby to wtedy mam prawą ręką nie trzymać dupci a zgiąć jej lewą
    nogę (pięta na wysokości jej prawego kolana)i tak trzymać,uciskając piętę w
    kiedunku do biodra.
    Nogę trzymam rzadko.
    Na kocu jest mi sto razy wygodniej niż na blacie bo kolanami lepiej ją trzymam,
    a tak brakło mi rąk.
    II faza obrotu u nas ie wychodziła - ciotka próbowała - ręka na której leżała
    była zgięta a nie wyprostowana

    I czasem też się zastanawiam po co to wszystko...
    Czy moja córka musi siedzieć mając pięć miesięcy ???

    Pozdrawiam
    Monika
  • mmala6 05.06.05, 17:07
    Hej:)dobrze, ze chociaz Ciebie to bawi, bo jak ja o tym mysle, to mnie od razu
    glowa boli;))
    Jak pisalam I-ej fazy nie robimy juz, pewnie dlatego ze Mlody przestal przy tym
    cwiczeniu plakc:))))
    Czy naprawde mozna cwiczyc W UBRANIU????????Boze, bylby to krok milowy w naszym
    podejsciu do tych cwiczen. Moj maly cwanika juz placze przy KAZDEJ zmianie
    pieluszki a przebieraniu nie mowiac.Jak ona ma miec traume na cale zycie z
    powodu tych cholernych cwiczen, to ja wole zeby on byl krzywy niz zeschizowany....
    W kazdym razie, myslalam ze na golaska nie dlatego ze nie widac czy cwiczenie
    dziala, tylko dlatego zeby nic nie uciskalo miesni i nerwow.No ale jezeli Ty
    cwiczysz w ubranku, to ja tez bede. I chyba tez zrobie z tego zabawe....choc na
    stole jest to troche trudniejsze a jakos nie bardzo kapuje jak Ty to robisz na
    podlodze. Poza tym jest pare elementow ktorych my nie robimy np podkladanie tej
    pieluszki. Powiem Ci w sekrecie,ze my nie cwiczymy juz ....5dni. Nie moge sie
    przemoc, choc wiem ze musze....Obiecuje,ze jutro NA PEWNO!!A moze jeszcze
    dzisiaj jak sie lobuz obudzi:)Napislas, ze cwiczysz z Natalka w trakcie zabawy,
    czy to znaczy, ze ona NIE WIE ze cwiczy, w sensie,ze nie placze????
    My mamy jeszcze do robienia II faze.
    Bede sie nadal upierac przy swoim, ze synek rozwija sie niemal idealnie....a to
    ze nie ciagnie lepka do siadu??ma ponoc czas do konca 6go m-ca.Na brzuszku lepek
    ladnie trzyma, raczki wg mnie ok, wg rehabilitantki nie.Wiesz, bylam u kolezanki
    ktora ma synka tydzien mlodszego i jej lezy na brzuszku tak jak moj gdy mial
    jakies 3m-ce.I u niej jest wszystko ok.Poza tym moj sie obraca na boki, a jej
    synek w ogole ani drgnie.I to moj jest rehabilitowany a jej nie.Dziwne nie?

    Trzymaj sie, dzieki ze napisalas;))
    P.S. 5m-cy i ma siedziec???sama???


    --
    Nasze Szczęście-
    Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
  • sekret.ka 05.06.05, 18:42
    Właśnie mała śpi po 3-ciej dziś turze ćwiczeń. ZOstała nam jedna - przed
    kąpielą.
    Odpowiadając na pytania:
    1. ćwiczę w body lub czasem 1 fazę w samym pampersie (ale Ty 1-ej już nie
    robisz). Pełzanie w body bo uciskam łokiec i czasem piętę. Reakcje są piękne:
    żaba nóg i rotacja dłoni oraz grabienie paluszkami po kocu/prześcieradle.
    Gdybym ją miała bez pampersa to nie nadążyłabym z praniem - bączki są
    obowiązkowe, czasem coś razem z nimi wyskakuje, sikanie to norma.
    2. na kocu jest idealnie - spróbuj blokować głowę jednym kolanem (by zachować
    kąt prosty z ramieniem) oraz "całość" drugim (zamiast opierać o siebie na
    krawędzi stołu)
    3. ćwiczę najczęściej zaraz po tym jak ją potrenuję "ruchowo" na kocu. W
    porównaniu do Vojty pierwsza część treningu to zabawa, choć czasem się też
    złości
    4. Przy Vojcie wrzeszczy jakbym ją kroiła w plasterki i soliła dla smaku, potem
    chlipie przez 20 minut (tak dziwnie zaciąga powietrze choć uspokaja się
    natychmiast jak ją biorę na ręce), że muszę odczekać by ją nakarmić bez
    przebojów. A po jedzeniu albo zasypia albo zaczyna się bawić i uśmiechać.

    Ćwiczę w ubranku i pampersie, bo rehabilitantka (jako, ze to ciotka)
    powiedziała, że jeśli mam nie ćwiczyć w ogóle to ona mi pokaże inny sposób niż
    ten na blacie. Łyknęłam natychmiast i jestem systematyczna, choć czasem witki
    mi już opadają. I faktycznie był to krok milowy, ćwiczenia stały się bardziej
    spontaniczne i wprogramowane w rytm dnia. No i najważniejsze - SĄ ROBIONE.
    Ja po kilku dniach pełzania po blacie też je odstawiłam, bo zaczęło mi się
    wydawać, że bardizej szkodzę niż pomagam, poza tym ryczałam razem z nią.
    Tak na marginesie - skąd jesteś?

    O! Młodzież się obudziła i macha w leżaczku nogami pod sufit ciesząc się do
    zabawek... Chyba jednak jeszcze nie ma traumy ;-)

    Z tym siedzeniem, to męża siostrzenica ur. w lipcu została POSADZONA w Wigilię
    na "krzesełku do karmienia" przy stole. Zaczęła chodzić jakieś 3 tygodnie temu.
    Ja się zastanawiam czy ona nie ma ADHD ;-)

    M.

  • mmala6 05.06.05, 23:03
    tak szybciutko, bo zaraz spac ide:)oj, zeby sie dziewczyny nie wkurzyly za te
    prywate na forum:)
    Jak sie obudzil to cwiczylam...przysiegam!!Pelzanie 2x45sek (docelowo 1min) na
    strone. Narazie na stole, jutro sprobuje na podlodze.Aha i w ubranku.Oczywiscie
    Matek plakal tak samo mocno jak wtedy gdy byl golutki, ale przynajmniej nie bylo
    walki i placzu przy rozbieraniu-ubieraniu.U nas pietki nie trzeba uciskac....aha
    i na nogi tez nie kazala zwracac uwagi, pewnie o inne miejsca w naszych
    dzieciach chodzi;)nam chodzi o wzmocnienie obreczy barkowej, wiec lapka
    przycisnieta do stolu ma drapac (tak jak Ty napisalas "grabienie"?)i ma pracowac
    bark od tejze raczki....po skonczonym cwiczeniu glowka ma wrocic do pozycji na
    wprost a lapka niecwiczaca wrocic do gory do podporu. No i wyobraz sobie,ze mimo
    ze nie cwiczylam z nim 5dni, to bylo lepiej niz jak cwiczylam te 5dni
    temu.Wszystko bylo jak nalezy,lacznie z placzem, zasmarkaniem i w ogole wielkim
    zalem do mamy,stolu i wszechswiata. Tylko tatus wyjdzie na tego dobrego, bo tuli
    dziecko po cwiczeniach i daje soczku:)

    A propos "genialnych dzieci",to mam kolezanke, ktorej corka wlasnie skonczyla
    7m-cy. Wyobraz sobie, ze ona nie dosc ze SIEDZI SAMA to jeszcze WSTAJE i CHODZI
    przy lozeczku czy szafce!Widzialam na wlasne oczy!!To jest dopiero ADHD,
    nie?;)Ale kolezanka ma za to inny problem, bo mala nic nie je i wazy tyle co
    moj, czyli niecale 7kg. No ale to juz inna historia.I wiesz, ponoc ta mala nie
    przekreca sie na boki i w ogole nie lezy na brzuszku, wiec i z podporem na
    przedramionach kiepsko.Ja to sie dziwie skad takie male cialo ma tyle sily to te
    wszystkie akrobacje,jest tak chudziutka ze az zal patrzec...

    Dobrze ze takie maluchy maja krotka pamiec, jest nadzieja ze nie beda pamietac
    tego wszystkiego:)

    Aha, jestem z Wroclawia.

    Pa.
    --
    Nasze Szczęście-
    Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
  • aneczka50 05.06.05, 23:49
    Czesc Mmala, pewnie nie powinnam, ale napisze, bo jak Ciebie czytam to jakbym
    siebie sprzed kilku mies czytala. No wiec moj synek przerazliwie płakał przy
    vojcie, wrecz wył, nie można mu też było zmienić pieluszki ani wykąpać. I ja
    też miałam mnóstwo wątpliwości czy to aby nie jest profilaktycznie to
    ćwiczenie, bo przecież się normalnie rozwija. Wszystko i wszyscy mi mówili daj
    sobie spokój i nie ćwicz, oprócz rehabilitantki( piszącej czarne scenariusze),
    a ja ćwiczyłam. Wytrwałam miesiąc i kierowana jakimś wewnętrznym instynktem po
    prostu przestałam ćwiczyć. No i w moim przypadku, chociaż rehabilitantka
    przepowiedziała mu same najgorsze rzeczy, synek rozwija się świetnie, teraz(
    9,5 mies) nawet wyprzedza rówieśników. W wieku 8,5 mies nie siadał sam, nie
    raczkował i tak nagle, bez powodu, w ciągu tego jednego miesiąca, zaczął sam
    siadać, raczkować do tyłu, potem do przodu( teraz tak za mną wszędzie pędzi, że
    do kibelka nawet nie mogę pójść:)) i wstawać. Każde dziecko jest inne i tyle.
    Nie piszę tego, żeby Cię od tych ćwiczeń odwieść, myślę, że metoda vojty sama w
    sobie jest rewelacyjna, tylko nie dla każdego dziecka. Piszę to a dlatego, że
    sama przez to przeszłam i też miałam mnóstwo wątpliwości. Ktoś powie pewnie, że
    zaryzykowałam, że moje dziecko miało szczęście, nie wiem, w każdym razie mnie
    jakiś wewnętrzny instynkt podpowiedział, żeby dać sobie spokój. Życzę dobrych
    wyborów i jeszcze raz do niczego nie namawiam. Pozdrawiam wszystkich
    Ania
  • mmala6 06.06.05, 11:24
    Hej Aneczka:)
    dzieki ze napisalas.Wiesz, ja mam watpliwoscie wlasciwie nie dlatego ze maly
    strasznie placze, tylko ze wlasnie jakis wewnetrzny instynkt podpowiada mi ze
    nie ma potrzeby...Mimo, to od czasu do czasu chwyta mnie jakis wyrzut sumienia i
    cwiczymy...dzis juz raz cwiczylismy, w ubranku:))
    Moj synek robi postepy w oczach, juz sie popiera na wyprostowanych raczkach, co
    prawda idzie bardziej w poziom niz pion,ale to pewnie wina tej nieszczesnej
    obreczy barkowej.I nikt mi nie powie ze to dzieki cwiczeniom, bo jak wczesniej
    pisalam nie cwiczylam prawie tydzien i o dziwo wlasnie w tym czasie zaczal sie
    obracac na boki (juz prawie, prawie na brzuch), podpor na wyprostowanych
    raczkach....
    Aha, no i codziennie kapie sie z tatusiem w wannie i "plywa":))

    Oczywiscie Twoj post natchnal mnie,ze moze jednak mam racje.Ale jak juz nieraz
    pisalam, sama nie zrezygnuje calkowicie z cwiczen, chyba zbyt bardzo sie boje
    konsekwenkcji.
    20lipca mam wizyte u bardzo dobrej neurolog, ktorej opinia bedzie dla mnie
    decydujaca.Mam nadzieje wytrwac do tego czasu:))

    dzieki jeszcze raz i pozdrawiam:))
    p.s. dzieki Tobie nie czuje sie jak wyrodna matka, a moze jednak jest cos
    takiego jak "matczynny instynkt"??:))
    --
    Nasze Szczęście-
    Mateusz Aleksander ur.30.01.2005 godz.14.00
  • aneczka50 07.06.05, 00:08
    To jeszcze raz ja, mam nadzieje, że zostanie nam wybaczony ten priv, chociaż w
    sumie to myślę, że są tu też mamy, które mają podobny problem jak Mmmala oraz
    jaki ja miałam.
    Mnie również nie chodziło o to, że synek płakał, tzn. oczywiście serce mi się
    krajało, ale jak mus to mus! Nie należę do tych użających się nad swoim
    dzieckiem mam. W każdym razie ćwiczyłam z silnym przekonaniem, że trzeba, że to
    dla jego dobra(chociaż coś tam mi w środku cały czas mówiło-daj sobie spokój).
    I pewnego dnia jakoś tak postanowiłam zrobić przerwe, wyszło z tego w końcu 2
    tyg, potem wizyta u rehab, która zaczęła się zachwycać jakie to synek postępy
    robi. I to mnie utwierdziło w przekonaniu, żeby nie ćwiczyć. A co do
    neurologa, a właściwie byłam u kilku, mówili mi że z synkiem wszystko ok, nie
    wymaga, żadnej rehabilitacji, a ja i tak ćwiczyłam. I jeszcze raz napiszę, żeby
    nie było, nikogo tu nie chcę namawiać do zaprzestania rehabilitacji, ja tylko
    opisuję swój "przypadek", a jak wiadomo każde dziecko jest inne. Jeszcze raz
    życzę dobrych wyborów i wytrwałości! I pozdrawiam wszystkich.
    Mmalaa jakbyś miała ochotę i wątpliwości to pisz na priv

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka