Dodaj do ulubionych

za pierwszym razem mi wyszło

17.08.05, 15:31
i wytrwałam w I fazie, niewiele grzesząc. Zgubiłam 3-3,5 kg
ale już za drugim, trzecim, czwartym...... razem idzie mi kiepsko sad
powiem szczerze, że chyba na zawsze rozstałam się z ziemniakami i rzadko jem
pieczywo, przestałąm słodzić.. ale zazwyczaj moja I faza koncentruje się na
niejedzeniu marchewki, buraczków i owoców. Za to ciasteczka i czekoladki
wcinam jak leci, sałatki z majonezem zagryzam smażonym mięskiem... O, a potem
tęsknię za soczystą brzoskwinią i sałatką z buraczków...
Mam tak od maja, ciągle zaczynam i nie kończę. W sumie trwale zgubiłam 2 kg
(muszę jeszcze ze 3-4), ale jaki to ma sens? Jestem niekonsekwentna, że hej.
Myślę, że to dlatego, że I faza trwa tylko 2 tygodnie i ciągle siebie
przekonuję, że jak nie dziś to jutro, a czas leci...
Muszę chyba publicznie coś obiecać, to wtedy będzie mi wstyd i wytrwam: ale
najpierw muszę zasycić się owocami, poza tym urlop przede mną, a potem chyba
muszę założyć, że daję sobie nie 2 tygodnie, ale 2 miesiące na przestawienie
organizmu na zdrowe nawyki (oczywiście pamiętając o fazach) i może to
pomoże smile
pozdrawiam wszystkie Plażowiczki, te wytrwałe, jak również i te mniej
konsekwentne w swych postanowieniach smilesmile)))
Edytor zaawansowany
  • aneczka114 17.08.05, 17:00
    Ja na pewno naleze do tych mniej konsekwentnych.... I tez za kolejnymi
    podejsciami do 1 fazy nie idzie mi tak latwo jak za pierwszym razem- zarowno w
    sensie utraty wagi jak i wytrwalosci.... Mnie gubi milosc do slodyczy. Moze
    obiecamy sobie nawzajem, ze tym razem bedziemy twarde. moze spotalamy sie na gg
    i bedzie nam wstyd wobec siebie samych grzeszyc?pozdrawiam
  • sonia25 17.08.05, 17:03
    dziewczyny tak jak bym widziala siebie
    ja tez zaczynam 1 faze po raz kolejny i nidgy jej nie moge skonczyc (tez jestem
    slodyczpholiczka)
    niestety jutro wyjedzam na urlop wiec na pewno nawet nie bede probowac plazowac
    ale moze sie znowu bedziemy wspierac we wrzesniu? co wy na to?
  • aneczka114 17.08.05, 17:09
    Soniu, ciesz sie urlopem a we wrzesniu bedziemy sie wspierac!
  • sonia25 17.08.05, 17:20
    postanowione!!! smile do uslyszenia we wrzesniu
  • piaget11 18.08.05, 12:07
    no to i ja muszę coś obiecać! smile
    po urlopie (w połowie września) wracam na plażę choćby nie wiem co. Mam
    nadzieję, że razem nam będzie łatwiej smile)
  • sonia25 18.08.05, 13:45
    no to jestesmy umowione na wrzesien!!!
    milego urlopu wszystkim plazowiczkom smile
  • piaget11 25.08.05, 08:27
    a pewnie, że jesteśmy smile)
    mam nadzieję, że wsparcie pomoże i jak przyjdzie nam ochota na grzeszki, albo
    gorzej: na porzucenie diety dla kilku smakołyków, będzie nam wstyd przed innymi
    i wytrwamy choćby nie wiem co smile
    tego oczywiście i sobie i Wam życzę smile)
  • aneczka114 28.08.05, 15:41
    Hej! Wlasnie wrocilam z urlopu i od jutra, tzn poniedzialku ZNOWU zaczynam.
    Czekam na Was i Wasze wsparcie po waszych urlopach!
  • ejdzeta 29.08.05, 10:31
    Witam,
    Ładnie to brzmi "plażowiczka" bo generalnie to ja plaż unikam sad
    Trzymam kciuki z Was wszystkie/wszystkich i za siebie oczywiście też.
  • piaget11 14.09.05, 14:05
    no i połowa września jest. Ja nadal przed urlopem (już nie wiem, czy jest jakaś
    nadzieja na wyjazd...) i zbieram się do plażowania jak żyd na wojnę... Na razie
    mam big problem żołądkowy (zatrucie pokarmowe) i muszę jeść razowca smile
    mam nadzieję, że już niedługo mi przejdzie i wezmę się za siebie porządnie.
    Jedyna pociecha, że grzecznie, od 1 września, uczęszczam na aqua aerobic, więc
    mogę powiedzieć, że "coś" robię. Może jest dla mnie jeszcze nadzieja... smilesmilesmile
    pozdrawiam cieplutko
  • sonia25 14.09.05, 14:18
    czesc piget
    zgodnie z umowa mialysmy wrocic na plaze z poczatkiem wrzesnia. Mnie tez
    niestety nie wyszlo i zaczelam dopiero w poniedzialek (ale zamierzam sie tym
    razem konskwentnie trzymac bo niestety urlop zaowocowal 2 kilogramami w gore, z
    ktorymi musze sie szybko rozprawic)Mam nadzije ze poczujesz sie lepiej juz
    wkrotce i do mnie dolaczysz
    buziaki i do uslysznia
  • piaget11 14.09.05, 15:35
    czesc soniu!
    zazdroszczę Ci, że najgorsze już za Tobą (dla mnie pierwsze dwa dni) smile
    ale cieszę się, że się zaparłaś. Mam nadzieję, żę niedługo dołączę do Ciebie i
    będzie nam raźniej
    pozdrawiam cieplutko
  • sonia25 14.09.05, 15:39
    no nie wiem czy najgorsze - dla mnie wielka proba sa weekendy !!! mam nadzije
    ze tym razem prztrwam bo zawsze sie konczyla u mnie 1 faza po 5 dniach a od
    piatku wieczorem zapominalam ze plazuje... mam nadzije ze tym razem bedzie
    inaczej
    pozdr i czekam az dolaczysz do mnie
  • aneczka114 14.09.05, 16:32
    Czesc dziewczyny! Ja tez sie z wami umawialam na podtrzymywanie na duchu i teraz
    tego potrzebuje ogromnie. Wlasciwie koncze juz 2 faze( troche ja przedluzylam,
    bo dwa razy zgrzeszylam). Dzielnie opieram sie wszystkim ciastom i ciasteczkom,
    ale efekt mam marny... Poprzednie razy byly bez porownania, a teraz waga ledwie
    drgnela ostatnio! W portkach troche luzniej, ale tylko troche. Wlasciwie boje
    sie przejsc do 2 fazy, ale nie chce jej niebezpiecznie przedluzac. Nie wiem
    dlaczego idzie mi tak opornie!( poza tymi 2 razami nie grzesze absolutnie nic!)
  • sonia25 14.09.05, 17:06
    czesc aneczko
    wiem o czym mowisz bo u mnie tez najlepsze rezulataty byly bo pierwszym razie a
    potem co zaczynalm sb to efekty coraz gorsze niestety - hm moze organizm juz
    sie przyzwyczaja do sztuczki z weglammi i sie opiera. Moze po prostu trzeba
    przeczekac . Ja dam szanse sb po raz kolejny - tzn zamierzam wytrwac te 2
    tygodnie a jesli nie schudne to znaczy ze bede musiala chyba poszukac innej
    diety - oby nie bo ta mi wyjatkowo odpowiada.
    Aneczko a ile juz schudlas teraz i ile jestes na 1 fazie?
    buziaki i trzymam kciuki za wytrwalosc
  • aneczka114 14.09.05, 17:45
    Soniu! W poniedzialek minely 2 tygodnie, schudlam ok.3 kg, ale to nic w
    porownaniu z 1-wszym, czy 2-gim razem. Poza tym nie czuje tego ubytku wagi-
    glownie chodzi mi o brzuch. Przed chwila wlasnie zjadlam sliwke- to takie moje
    wyjscie z 1 fazy-wlacze owoce, bo juz naprawde bez nich nie wytrzymuje. Mam
    jednak zamiar trzymac sie dalej diety, bo bardzo zle sie czuje z ta nadwyzka.Mam
    nadzieje, ze u ciebie zadziala i nie bedziesz musiala szukac niczego nowego.
    Rowniez trzymam za ciebie kciuki, badzmy w kontakcie, BEDZIE DOBRZE
  • sonia25 14.09.05, 17:50
    aneczko 3 kilo w 2 tygodnie to calkiem dobry rezultat - ja bym byla b.
    zadowolona z takiego ubytku.
    W piatek dam znac czy waga drgnela i u mnie choc troche
    pozdrawiam smile
  • asia_dt 14.09.05, 17:59
    Cześć dziewczyny!! Przybywam by was pocieszyć big_grin To nie jest tak moje słońca ze dieta gorzej działa. Po prostu my coraz częściej ja zaczynamy i nietrwamy w niej do końca (notabene reszta zycia). Druga sprawa ze za kazdym razem pozwalamy sobie na większe odstępstwa. Trzecia nie zauwazamy rezultatów bo trudniej jest nam je zauwazyc. Prawda jest tez taka ze jest mało konkretnych "wypasionych" zrodeł w języku polskim na temat SBD. TO forum jest juz troche czasu i odkąd czytam tu posty (chyba od 2004) zawsze powtarzaja sie te same pytania: co wolno a czego nie i w jakich ilosciach. Często nawet osoby posiadajace komplet ksiazek dr Agatstona nie wiedza jak sie za diete zabrac. I jest to norma bo dieta na pierwszy rzut oka nie jest dostosowana do polskich realiow. Jest to dieta stricte amerykanska i dlatego tez najwiecej forow i informacji o niej znajdziemy na amerykanskich stronach. Oczywiscie nie kazdy ma cudowny dar mowienia pisania i czytania wieloma jezykami hihih. Ale po to wlasnie jestesmy zeby sobie pomagac. Napewno są wsrod nas osoby znajace angielski ktore moga pewne rzeczy ze stron amerykanskich przetworzyc na nasza mowe ojczysta. Latwiej nam bedzie jesli znajdziemy sobie tzw. dietbuddy czyli kolezanke-odchudzanke tudzież kolege smile prowadzcie swoje dzienniki, piszcie co jecie (wiele z nas czerpie z tego pomysly na wlasne posiłki). Najwazniejsze podejdzcie do diety bardzo powaznie. To jest wasz sposob na zycie. Będziecie tak jadły do konca zycia (przynajmniej taka jest koncepcja diety). Nie przedłuzajcie niepotrzebnie fazy pierwszej poniewaz przedluzenie stanu ketozy (1 faza) zwykle konczy sie efektem jojo. Jestem na SBD od sierpnia 2004. Wazylam 61 kg przy wzroscie 153. W okresie od sierpnia do grudnia udalo mi się zrzucic ok. 11 kg nie jest to moze duzo, ale odzyskalam z tego jedynie 5 i to glownie w te wakacje z powodu lenistwa i odzywiania sie w fastfoodowych restauracjach. Moj plan na kolejne miesiace to odzyskac dawną wage ok 45/47 kg. Moze to malo ale w takiej czułam sie najlepiej, poza tym naleze do odob ktorym brzuch nigdy nie znika (kwestia zbyt dlugich miesni podłuznych pod brzuchem czy cos takiego). Dziewczyny trzymam za was kciuki napewno dacie rade. To tylko 2 tygodnie wzglednej meczarni. Potem juz bedzie tylko latwiej. Efekty same przyjdą nawet jesli nie zgubicie wymarzonych 10 kilo w pierwszej fazie to nie przejmujcie sie tym i nie przedłuzajcie jej o kolejne 2 tygodnie bo to nic nie da a tylko sprawi, ze bedzie wam trudniej schudnac w fazie drugiej. Nie poddawajcie sie i uwiezcie w siebie. Ja mimo malych potkniec (wieeeelka drożdzówka z serem i posypka a go tego garsc winogron w 3 dniu tongue_out pyszne było) jestem szczęsliwie w 5 dniu fazy pierwszej (niedawno grzecznie wrocilam na plaze). No i trudno stalo sie. Zapewne wplynie to na moja 1 faze ale mimo to ide dalej. I wam tez zycze zebyscie sie nie poddaly. Pozdrawiam
    --
    Nie zmienisz diabła tańcząc z nim... to on zmieni CIEBIE
    --------
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/3;10722;104;1;1/c/55/t/45/s/56/k/13f7/weight.png
  • aneczka114 14.09.05, 18:09
    Dzieki Asia! Masz racje, ze jak dotychczas nie dotarlo do mnie, ze ma to byc
    dieta na reszte zycia. Jestem konsekwentna, ale niestety w powracaniu do zlych
    nawykow- glownie slodyczowych!!! Moze jednak tym razem sie uda... Wiesz, moj
    brzych tez zawsze i od zawsze wystaje, ale po 1 fazie za oierwszym razem
    naprawde go nie bylo! Nie wygladalm tak chyba jeszcze nigdy, ale jak dotad nic
    takiego sie juz nie powtorzylo. A tym razem moje odstepstwa byly naprawde
    malutkie... Jeszcze raz dzieki, trzymajmy sie, zycze ci powodzenia bardzo mocno!
  • aneczka114 14.09.05, 18:11
    Aha, i oczywiscie poszukuje dietbuddy!
  • piaget11 15.09.05, 10:05
    witajcie dziewczynki!
    bardzo mi miło, że coraz nas więcej smile
    dzisiaj wstałam rano i w jedenj chwili podjęłam decyzję: dzisiaj pierwszy dzień
    mojej (kolejnej) I fazy - dołączam do Was, kochane.
    Jak na razie wszystko dobrze serek wiejski i kawka z mlekiem (co prawada 0,5%,
    ale poprzednio też tak piłam i tak też zostanie) Na obiad planuję mięsko
    duszone z warzywami a w międzyczasie (jak mnie dopadnie głód) mam sałatkę ze
    świeżych warzyw. Na kolację zobaczę, albo jajka, albo może bakłażan... Od dziś
    rzucam słodycze!
    pozdrawiam Was mocno i życzę wytrwałości! smilesmilesmile

  • piaget11 15.09.05, 10:11
    soniu, nic się nie martw, tym razem będzie lepiej smile
    dla mnie weekendy nie są aż takie straszne, bo w domu mi łatwiej przygotować
    coś wg zasad SB, a w pracy zawsze się martwię, czy oby na pewno nie będę głodna
    i jakoś mi tak ciężej. Poza tym w pracy mam pełno słodyczy, soków a nawet
    owoce - kuszą niemiłosiernie... Ale co tam, damy radę, w końcu świat nie kręci
    się wokół jedzenia smile
    pozdrawiam smile)
  • sonia25 15.09.05, 10:37
    czesc dziewczyny
    macie racje, trzeba byc konsekwentnym i cierpliwym.
    Wczoraj bylam silna bo moj chlopak przyniosl do domu pyszny ciemny orzechowy
    chlebek ale nie dalam sie skusic. Oby tak dalej.
    Waga niestety nadal stoi w miejscu ale nie zniechecam sie.
    Piget super ze do nas dolaczylas. Buziaki i trzymam kciuki za nasza wytrwalosc.
  • piaget11 15.09.05, 11:16
    słuchajcie, ja sobie popijam jeszcze herbatkę System Slim Figura (spalanie).
    Jest bardzo fajne, bo ŁAGODNIE rozluźnia wink a do tego ma jakieś składniki,
    które sycą. Ma się po niej energię i jakoś tak zapychają żołądek. Polecam, mi
    służy smile)
  • aneczka114 15.09.05, 16:42
    Czesc dziewczyny! Jako ze jestem juz od wczoraj w 2 fazie, poszlam dzis na targ
    i zakupilam mnostwo sliwek, malin, jablek, a nawet maliny i truskawki! Wiem, ze
    troche przesadzilam, ale po tylu dniach mialam ochote na wszystko. Mam nadzieje
    nie zjesc wszystkiego naraz, bo raczej chyba nie powinnam? Czy sa jakies
    ograniczenia w ilosci owocow, poza tymi zdroworozsadkowymi? Ciesze sie, ze
    jestescie juz na plazy i oczywiscie trzymam kciuki za was i za siebie.Pozdrawiam!
  • sonia25 15.09.05, 17:25
    czesc aneczko
    alez ci zazdroszcze tych owockow - ja zanim skoncze 1 faze to i owocki sie juz
    pewnie skoncza.
    Tylko uwazaj z owocami i wporwadzaj je powoli - np. 1-2 sztuki dziennie
    wiekszego owocu typu jablko itp.
    pozdorwienia i smacznego
  • piaget11 16.09.05, 11:15
    kwarantanny dzień drugi, ufff
    dla mnie zawsze najgorszy i tym razem chyba będzie tak samo. Zjadłam już połowę
    tego, co sobie przyniosłam z domu... eh. A jutro ma być grill...
    ale nie poddam się!
    dzisiaj idę na aquę, wczoraj dodatkowo rowerek 40 min. więc szkoda moich
    wysiłków, szkoda by poszły na marne
  • piaget11 16.09.05, 11:19
    w Wam - soniu i aneczko- jak idzie?

    pozdrawiam smile
  • sonia25 16.09.05, 15:28
    czesc dziewczyny
    dzis moj 5 dzien i jeszcze ani razu nie zgrzeszylam, ale czuje sie teraz nieco
    podlamana bo dzis sie zwazylam i nic... nawet 1/2 kilograma mi nie spadlo co
    oczywiscie nie wplywa na mnie zbyt mobilizujaco. Mimo tego mam nadzije ze
    prztrwam wileka probe jaki jest weekend dla mnie.
    Wiecie co w ogole to zauwazam pewne roznice teraz - np kiedy pierwszy raz bylam
    na SB czulam sie jak "slodyczoholik" na odwyku - przez pierwsze 3 dni rece mi
    sie trzesly i ogolnie myslalam tylko o slodyczach i innych zakazanych rzeczach
    a teraz nic takiego nie odczuwam- nie mowie zebym nie zjadla cos slodkiego ale
    juz nie odczuwam tego az tak silnie jak za 1 razem - nie wiem do konca jak to
    interpretowac i czy mozna to powiazac z moimi miernymi wagowymi rezultatami.
    Co o tym sadzicie dziewczyny?
    buziaki
  • aneczka114 16.09.05, 18:35
    Hej Soniu i Piaget! Chyba jednak przesadzilam z tymi owocami, bylo tego wiecej
    niz 2 sztuki... Musze przyznac, ze tez nie ciagnie mnie do slodyczy, a nawet
    sliwki wydaly mi sie za slodkie. Aha, ja co wieczor lykam 1 tabletke chromu
    organicznego od jakiegos juz czasu i moze to stad wlasnie. Soniu, jak juz
    pisalam u mnie tez marny rezultat wagowy, ale uzbrojmy sie w cierpliwosc.
    Piaget, smacznego grilla! Miesko przeciez mozna, gorzej z reszta
    niestety.Podziwiam cie za to, ze cwiczysz- ja jakos nie moge sie zebrac. Jeszcze
    jedna rzecz wczoraj odkrylam wkladajac do sprzatania garazu stare jeansy- mimo
    slabego spadku kg dopielam je bez problemu, wiec moze Soniu sprawdz efekt w
    jakims ciuchu? Pozdrawiam was i TRZYMAJCIE SIE- czego zycze i sobie,pa
  • asia_dt 17.09.05, 18:42
    Cześć dziewczyny znalazłam dla was kilka istotnych informacji dzięki którym napewno zrozumiecie lepiej (no przynajmniej lepiej niz na bazie ksiazkibig_grin) działanie diety BSD oraz innych diet niskoweglowodanowych. Informacje zaczerpnięte sa z róznych serwisów internetowych odrazu muszę dodać że nie propaguje diety Atkinsa choć na to wskazywałyby artykuły. Po prostu dieta Atkinsa jest bardziej rozpowszechniona niż SBD. Tak naprawde te dwie diety róznią się tylko tym, że SBD jest zdrowszy. Dlaczego?? Bo propaguje DOBRE tłuszcze roślinne i zwierzęce, Atkins natomiast pozwala zjadać dowolne ilości wszystkich tłuszczy, przez co dieta staje sie cięzkostrawną i nie moze być stosowana dłuzej niz rok bo grozi to np. miazdzycą (to samo tyczy sie diety dr Kwaśniewskiego). Poza tym SBD nie ogranicza tak drastycznie ilosci wegli na dzien jak AD (chyba 70 g na SBD i 20 g w pierwszej fazie na Atkins Diet). Obie diety są dietami ketogennym (ketozowymi) i wykorzystują ten sam efekt.

    ps. te zlepki artykułów to nie jest naciąganie faktów zeby przekonać kogoś że dieta SBD jest jedyna słuszna forma odchudzania się. W mediach i wsród lekarzy istnieje wieczny spór czy węglowodany tuczą czy nie. W tych artykułach zostało wykazane ze tuczą. Pisze o tym dlatego, żeby ktos po przypadkowym natknięciu się na artykuł Toma Venuto pt. WIELKIE TŁUSTE KŁAMSTWA!!! nie pomyslał własnie ze naciągam fakty. Moja wiedza nt. odżywiania jest zbyt mała by jednoznacznie ocenic czy wegle tucza czy nie jednak sklaniam sie w kierunku teorii ze tluczą. Dlaczego? Z prostej przyczyny: szybciej najadam się np. kiełbaska nawet jak jest niskotluszczowa niz chlebkiem. Po prostu chlebka zjadam wiecej. Jednym z moich ulubionych posilkow jest makaron z bazylią oliwa, czosnkiem oliwkami i zółtym serem. Glownym produktem w tym daniu jest makaron reszta to dodatki w niewielkich ilosciach. W zasadzie to wogole uwielbiam makarony i jem ich ogromne ilosci choc wiem ze ida mi w d... W sumie to po takim obiadku przez jakąś godzine do 1,5 nie jestem glodna a potem to łapie co popadnie przewaznie czekolade. W sumie to przesz cale zycie jadlam ogromne ilosci chleba bułek ziemniakow i makaronów. Wolalam jesc takie rzeczy zamiast mięsa ktore mi poprostu nie smakowalo a dupcia rosła. Dołozyly sie do tego czynniki genetyczne (juz kiedys o tym pisalam taki chrakterystyczny brzuszek i szybkie przybieranie tłuszczu).
    Jesli to was jeszcze nie przekonało to powiem ze w czasach gdy w sklepach nie było słodyczy i generalnie był tylko ocet i musztarda moja ciocia ktora uwielbiala ciasta, ale nie bylo jej na to stac przerzucila sie na bulki. Byla wtedy mloda miala chyba z 20 pare lat. I tak sobie jadla te bulki i jadla i zycia poza bulka nie widziala i w ciagu kilku lat osiagnęła wagę ciezka ok 130 kg. Na szczęscie po jakims tam turnusie leczniczym udalo jej sie schudnąc ale do dzis nie da jej sie przekonac ze chleb i bułki to nie jest odpowiednie dla niej jedzenie. Caly czas liczy kalorie i ma problemy z zaparciami bo rozwalila sobie zołądek tymi bulkami. Mysle ze ona jest najleprzym przykładem na to ze wegle to nie najleprza rzecz do jedzenia.

    I .MECHANIZMY WYKORZYSTYWANE W DIETACH NISKOWĘGLOWODANOWYCH

    Ketoza - sposób na sylwetkę?

    KULTURYSTYKA - Dieta ketonowa - redukcja tkanki tłuszczowej bez utraty mięśni

    Niezależnie od tego, czy przygotowujesz się do zawodów, czy po prostu chcesz schudnąć, znalezienie właściwej dla Ciebie diety może być żmudne. Naturalnie potrzebujesz diety, która pomoże utrzymać właściwy poziom masy mięśniowej i zmniejszyć ilość tłuszczu nie dając przy tym poczucia psychicznego dyskomfortu. Dieta ta ponadto musi spełniać Twoje indywidualne potrzeby biologiczne. Jak zatem znaleźć właściwą dietę odpowiadającą konkretnej fizjologii?
    Przyjrzyjmy się uważnie diecie ketonowej. Okazuje się, że dieta ta pozwala utrzymać masę mięśniową dzięki wysokiej zawartości białka, natomiast tak manipuluje pozostałymi składnikami pokarmowymi, by spalić tłuszcz. Niektórym osobom podczas tej diety nawet przyrastają mięśnie. Jest to szybko odchudzająca dieta do krótkotrwałego stosowania, od kilku tygodni do najwyżej dwóch miesięcy, w zależności od indywidualnych potrzeb metabolicznych i zamierzonych rezultatów.
    A co najważniejsze, jest niezawodna, odkąd można używać Ketostmi - testów paskowych do codziennego oznaczania stężenia ciał ketonowych w moczu i tym samym monitorowanić stan ketozy w organizmie.

    TROCHĘ NAUKI

    Ciała ketonowe są produktem ubocznym przemiany tłuszczów. Mózg, serce i mięśnie potrafią wykorzystywać je jako paliwo, ale w normalnych warunkach, przy prawidłowym poziomie cukru we krwi wolą zużywać do tego glukozę. Gdy glukozy jest pod dostatkiem, wykorzystanie ciał ketonowych spada do minimum i wynosi około 1-2% całkowitej ilości wytworzonej energii.
    Ketoza ma miejsce wtedy, gdy stężenie ciał ketonowych we krwi jest większe niż stężenie glukozy. By zwiększyć ketozę, musi obniżyć się poziom insuliny. Do spadku tego dochodzi podczas całkowitego zmęczenia, intensywnego treningu lub zmniejszenia podaży węglowodanów do mniej niż 50g dziennie. Ciała ketonowe stają się wtedy preferowanym źródłem energii i dostarczają 75% jej całkowitej ilości. Powstawanie ciał ketonowych i wydatkowanie energii znajdują się pod kontrolą dwóch hormonów: insuliny i glukago-nu. Insulina jest uwalniana z trzustki po zjedzeniu węglowodanów. Glukagon, również produkowany przez trzustkę, pobudza proces konwersji glikogenu do glukozy, zachodzący w wątrobie. Glukagon jest obecny jedynie wtedy, gdy stężenie insuliny bardzo się obniży.


    "Większość osób doświadcza stanu zwanego ketozą, kiedy nagle przechodzą z
    diety wysoko węglowodanowej na nisko węglowodanową. Stan ten powstaje, gdy
    cząsteczki ketonów zaczynają krążyć we krwi w większej ilości w porównaniu z
    poprzednią wysoko węglowodanową dietą. Ketoza jest normalnym stanem
    fizjologicznym wywołanym przez normalnie i zdrowo funkcjonujący organizm, w
    przeciwieństwie do mitów, i kłamstw rozpowszechnianych przez wegetarian i
    innych zwolenników diety wysoko węglowodanowej. Ketoza pozwala ciału
    funkcjonować efektywnie i wykorzystywać tłuszcz kiedy trzeba. Ketony nie są
    trucizną, jak by chciała większość ekspertów medycznych i dietetyków. Ketony
    pozwalają organizmowi funkcjonować bardziej efektywnie i są źródłem
    zapasowego paliwa dla mózgu. Te trzy substancje znane jako ciała ketonowe to
    kwas acetooctowy, kwas beta-hydroksybutyrowy i aceton. Ciała ketonowe są
    preferowanym paliwem dla serca, zewnętrznych części nerek i mogą być
    wykorzystywane przez większość obszarów mózgu.

    Kwasica ketonowa natomiast jest stanem zagrażającym życiu występującą w
    cukrzycy typu 1 i nie jest tożsama z normalną ketozą związaną z dietą. W
    obecności insuliny w cukrzycy typu-1 prowadzi do toksycznego wbudowania
    glukozy z krwi powodującego nadmierny rozpad tkanki tłuszczowej i mięśniowej.
    Takie warunki powstają w obecności zbyt dużego poziomu cukru i ciał ketonowych
    jednocześnie. Nie występują natomiast u ludzi zdrowych na diecie nisko
    węglowodanowej, kiedy osiąga się stan korzystnej ketozy. Normalna ketoza
    stabilizuje poziom glukozy we krwi i zapobiega rozkładowi tkanki mięśniowej.
    Ketoza jest stanem normalnym u ludzi (prymitywnych-tak jest w tekście) na
    diecie wysoko tłuszczowej i wysoko białkowej np. u plemion Indian Am. PN i
    Eskimosów.

    Wiele osób błędnie sądzi, że nie mogą schudnąć ponieważ ketony spadają do
    niskiego poziomu. Jednakże spadek wagi zachodzi niezależnie od poziomu ciał
    ketonowych.

    Przy przejściu na dietę nisko węglowodanową, nagle zaczyna brakować paliwa
    czyli stale wykorzystywanej glukozy. Organizm reaguje spadkiem produkcji
    insuliny i wzrostem poziomu hormonu glukagonu. Glukagon uruchamia rezerwy
    tłuszczu i postaci trójglicerydów do wykorzystania przez komórki jako nowe
    źródło energii. Jednak komórki powoli reagują na to nowe źródło paliwa i
    często odczuwa się osłabienie albo brak energii. Oporność na spalania k
  • asia_dt 17.09.05, 20:15
    Oporność na spalania kwasów
    tłuszczowych w celach energetycznych jest cechą indywidualną. Niektórzy czują
    się osłabieni, inni natomiast odczuwają więcej energii niż poprzednio.

    Wątroba zaczyna rozkładać nadmiar kwasów tłuszczowych, które nie są
    wykorzystane przez komórki. Jednakże wątroba nie ma enzymów niezbędnych do
    całkowitego rozpadu. To prowadzi do przesłania cząsteczek ketonów do krwi.
    Dziwny smak w ustach albo zapach z ust wskazują na obecność ketonów. Inne
    komórki potrafią przetwarzać ketony na energię. Mózg potrafi wykorzystywać
    ketony, w przeciwieństwie do mitu, że mózg musi być napędzany wyłącznie
    glukozą; Niektóre obszary mózgu wymagają glukozy, którą organizm sam potrafi
    wytworzyć.

    Nauka i praktyka pokazuje, że w diecie są całkowicie zbędne węglowodany.
    Węglowodany nie są potrzebne żadnej funkcji organizmu. W rzeczywistości im
    niższy poziom węglowodanów w diecie, tym lepsze długofalowo pojmowane skutki
    zdrowotne.

    Autor był na Atkinsie, jedząc w początkowej fazie poniżej 20 g WW przez wiele
    miesięcy. Specjalistyczne 12 godzinne badania krwi wykazały idealny poziom
    glukozy. Organizm potrafi wytworzyć potrzebną glukozę z białek i tłuszczów i
    utrzymać poziom taki jakiego potrzebuje." *

    "Doktor Robert Atkins opublikował w 1972r. dietę niskowęglowodanową, w której zaleca spożywanie głównie tłuszczu (czyli steków, jaj i masła), gdyż to nie tłuszcz powoduje, że ludzie tyją i chorują na serce, ale węglowodany. Dokładnie mówiąc, to rafinowane węglowodany (będące w chlebie, makaronie i ryżu) oraz cukier i syrop kukurydziany (będący w napojach, sokach owocowych i napojach energetycznych).
    Dieta Atkinsa nie została pozytywnie przyjęta przez środowisko medyczne. Ponieważ stwierdzono, że jest dietą "zakamuflowaną", niskokaloryczną. Gdyż, jeśli odrzuci się chleb, makaron i ziemniaki z codziennej diety, to trudno jest zjeść tyle mięsa, sera i jarzyn, żeby zastąpić usunięte kalorie. Po drugie jest dietą, która rzeczywiście hamuje głód. Ten problem zdołali wyjaśnić endokrynolodzy, mówiąc tłuszcz i białko powoduje uczucie sytości, które nie zanika, przy braku węglowodanów i ciągłych wahaniach poziomu insuliny i cukru we krwi. A po trzecie, jest dietą ketonową. Oznacza to, iż poziom insuliny we krwi spada do tak niskiego poziomu, że organizm wchodzi w stan nazywany ketozą, który przytrafia się także w czasie postu i głosowania. Mięśnie i inne tkanki, także mózg, spalają jako paliwo tłuszcz w postaci ciał ketonowych (cząsteczek wytwarzanych przez wątrobę).
    Głównym argumentem przeciwko diecie Atkinsa było to, że ketoza jest stanem niebezpiecznym, którego należy unikać za wszelką cenę, co jest nieprawdą. Ponieważ ketoza jest normalnym stanem fizjologicznym, a ketony, nie stanowią trucizny, lecz sprawiają, że organizm pracuje wydajniej i stanowią zastępcze źródło paliwa dla mózgu, jak mówi Richard Veech, badacz z NIH, który studiował medycynę w Harvardzie. Veech nazywa ketony "magicznymi" i wykazał, że serce i mózg pracuje o 25% wydajniej na ketonach niż na cukrze krwi.
    Prawdopodobnie ketoza była mylona z kwasicą (ketoacidosis), czyli pewnym rodzajem ketozy, który pojawia się u osób z nie leczoną cukrzycą, gdzie może nawet powodować śmierć.
    Robert Atkins po raz pierwszy przeczytał o istnieniu takiej diety w piśmie Amerykańskiego Stowarzyszenia Medycznego w 1963r. Po jej zastosowaniu schudł bez żadnego wysiłku. W niedługim potem, otworzył Klinikę Leczenia Otyłości na Manhattanie, której zalecał swoim pacjentom, żeby jedli tyle białka i tłuszczu, ile im się żywnie podoba, ograniczając natomiast ilość węglowodanów nawet do zera. Mówił, że będą tracić wagę, ponieważ ich insulina będzie na niskim poziomie, nie będą głodni i będą mniej odporni na spalanie własnego tłuszczu. Atkins zauważył także, że produkty skrobiowe i cukier są bardziej szkodliwe, gdyż podnoszą poziom trójglicerydów, a to jest większym czynnikiem ryzyka w chorobach serca niż cholesterol.
    Jednym z jego pacjentów został też Albert Stunkard, który 50 lat walczył z otyłością, a po wypróbowaniu dietę Atkinsa schudł 27 kilogramów. Zapytany dziś, czy zrobiłby to 30 lat temu odpowiedział, że nie, gdyż "Atkins był cwaniakiem, który chciał zarobić". To "odrzucało ludzi i dlatego nikt nie traktował go na tyle poważnie, żeby wziąć się za to, co dziś, w końcu robimy".
    Według Judith Putnam, ekonomistki rolnictwa z USDA, to epidemia otyłości może z pewnością być wyjaśniona tym, że ludzie spożywają więcej kalorii niż kiedykolwiek, a w szczególności węglowodanów.
    Odpowiedź na pytanie: dlaczego ? Proponuje nam Endokrynologia, która twierdzi, że ludzie są po prostu bardziej głodni niż w latach 70-tych, a powód tego jest bardziej fizjologiczny, niż psychologiczny. W tym wypadku, najistotniejszym czynnikiem jest tu sposób, w jaki węglowodany wpływają na poziom cukru we krwi i na insulinę, co zauważył Robert Atkins i wszyscy ci lekarze, którzy zalecali diety niskowęglowodanowe. Jak od dawna wiadomo, główną funkcją insuliny (wytwarzanej przez trzustkę) jest regulacja poziomu cukru we krwi, gdyż bierze ona udział we włączaniu cukru (w postaci cząsteczek glukozy znajdujących się w krwiobiegu) do mięśni i wątroby, jako paliwo na kolejne kilka godzin. To oznacza, że wysoki poziom insuliny powoduje spalanie węglowodanów i odkładanie się nadmiaru kalorii w postaci tłuszczu, a jej niskie stężenie lub brak - spalanie własnego tłuszczu. Należy też pamiętać, że im jesteśmy grubsi, tym więcej insuliny trzustka pompuje przy każdym posiłku. A to może spowodować, że komórki naszego organizmu staną się niewrażliwe na działanie insuliny i będą potrzebne większe ich ilości, aby zapewnić właściwy poziom cukru we krwi. Zatem w miarę tycia, insulina sprawia, że łatwiej magazynowany jest cukier, a trudniej spalany tłuszcz."

    KETOSTIX

    Skąd wiadomo, że osiągnęło się stan ketozy? Aby się o tym przekonać, kup w aptece Ketostix. Badaj nim swój mocz rano, po południu i wieczorem. Ketoza pojawia się wtedy, gdy w moczu pojawia się ślad ciał ketonowych, a pasek zmieni swoje zabarwienie.
    Urok stosowania Ketostixu polega na tym, że czasami czujesz, że potrzebujesz więcej węglowodanów. Badanie moczu powie Ci, czy to Twoje ciało, czy raczej Twoja dusza ich pragnie. Zazwyczaj to Twoja dusza.

    DIETA KETOZOWA PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI

    1) Pij co najmniej 4 i wody dziennie. (impossible - za duza ilośc wody wypłukuje mikro i makroskładniki z organizmu, nie przesadzać z wodą)
    2) Jedz 20-30g błonnika dziennie.
    3) Posifki zawierające białko i węglowodany powinny być oddzielone od siebie dwu-trzygodzinną przerwą. (nie wiem jak to sie ma do siebie chyba dotyczy to tego ze inne enzymy uczestnicza w rozkladaniu węgli a inne w rozkładzie białka i tłuszczów)
    4) Jedz węglowodany o niskim wskaźniku glikemicznym. (im niższy wskaznik tym mniej wegli)
    5) Stosuj dietę niskowęglowodanową przez pięć dni, następnie zrób dwa dni wysokowęglowodanowe (około 4g na kilogram wagi ciała). (nie dotyczy naszej diety)
    6) Podczas dni niskowęglowodanowych przyjmuj lecytynę.
    7) Każdego dnia diety przyjmuj witaminę B5.
    8) Trening siłowy i ćwiczenia krążeniowe pomogą Ci osiągnąć stan ketozy.

    II. DLACZEGO DIETY NISKOKALORYCZNE (GŁODÓWKOWE) SA NISKUTECZNE?

    Naukowcy od lat szukali odpowiedzi na pytanie, dlaczego tyle odchudzających się osób - mimo długotrwałego stosowania diet - zamiast chudnąć, przybiera na wadze. Rzecz w tym, że nasze komórki tłuszczowe pozwalają sobą manipulować tylko w ograniczonym zakresie. Nic dziwnego, natura stworzyła je przecież po to, by chroniły nas przed śmiercią głodową. To dlatego są zdolne powiększać swoją objętość i ilość. Każda kobieta ma około 30 miliardów komórek tłuszczowych (mężczyźni mniej), ale ich liczba może wzrastać nawet do 100 miliardów! Niestety, odchudzanie za pomocą diet niskokalorycznych nasila to zjawisko.

    Jak działa większość diet

    Wszystkie diety polegające na ograniczaniu liczby kalorii działają w ten sam sposób: pobudzają apetyt komórek tłu
  • asia_dt 17.09.05, 20:19
    II. DLACZEGO DIETY NISKOKALORYCZNE (GŁODÓWKOWE) SA NISKUTECZNE?

    Naukowcy od lat szukali odpowiedzi na pytanie, dlaczego tyle odchudzających się osób - mimo długotrwałego stosowania diet - zamiast chudnąć, przybiera na wadze. Rzecz w tym, że nasze komórki tłuszczowe pozwalają sobą manipulować tylko w ograniczonym zakresie. Nic dziwnego, natura stworzyła je przecież po to, by chroniły nas przed śmiercią głodową. To dlatego są zdolne powiększać swoją objętość i ilość. Każda kobieta ma około 30 miliardów komórek tłuszczowych (mężczyźni mniej), ale ich liczba może wzrastać nawet do 100 miliardów! Niestety, odchudzanie za pomocą diet niskokalorycznych nasila to zjawisko.

    Jak działa większość diet

    Wszystkie diety polegające na ograniczaniu liczby kalorii działają w ten sam sposób: pobudzają apetyt komórek tłuszczowych, zwiększają ich liczbę i zdolność do magazynowania coraz większych ilości tłuszczu.
    Gorzej, że spowalniają też przemianę materii. Organizm przestawia się bowiem wtedy na "program oszczędnościowy" i zaczyna spalać coraz mniej kalorii. Dlatego właśnie na początku kuracji zaczynamy chudnąć, ale im dłużej ona trwa, tym trudniej nam zrzucić kolejne kilogramy.
    Radykalne diety zakłócają także pracę enzymów. Kuracja odchudzająca może spowodować wydzielanie większej niż zwykle ilości enzymów odpowiedzialnych za odkładanie się tłuszczu. Jednocześnie zmniejsza się - o połowę! - liczba tych enzymów, które dają komórkom sygnał do jego spalania.
    Co więcej, diety prowadzą do objadania się. Im silniej skupiamy się na tym, czego nie wolno nam zjeść, tym bardziej czujemy się pokrzywdzeni. Zaczyna się rodzić bunt wobec ograniczeń. W rezultacie prędzej czy później sięgamy po zakazaną potrawę i objadamy się nią bez opamiętania.

    "O tym że drastyczne niskokaloryczne diety nie przynoszą trwałych efektów w procesie odchudzania,przekonał sie zapewne każdy,
    kto choć raz na szybko próbował zrzucić kilka kilogramów.Decydując sie na głodówki nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nasze
    nagłe restrykcje żywieniowe są nie tylko nieskuteczne, lecz często wywierają negatywny wpływ na stan naszego zdrowia"

    Kto nie chce być szczupły?
    Każda kobieta stając przed lustrem potrafi dostrzec najmniejszy objaw cellutitu, każda chciala by wchodząc na wage zobaczyć
    iż kreska przesunęła sie o pare kresek w lewo.Co gorsza, wiele z nich chce widzieć wyniki, i schudnąć jak najszybciej tylko
    można.Szukając odpowiedniego sposobu mało kiedy kontaktują sie z dietetykiem.Bo i po co skoro w najnowszym numerze pisma X
    zaraz po ploteczkach ze świata, pomiedzy modą a artykule o tym, jak to mąż zdradził żóne z najlepszą przyjaciółką dostrzegają
    upragniony temat-"O tym jak schudłam 10 kilo w ciagu tygodnia!!!"I to jest to czego szuka każdy- szybko schudne, w końcu kto
    nie chce wyglądać jak modelka?Po przeczytaniu danego artykułu opróżniamy lodówke, zakupujemy jajka i grapefruity- w końcu na
    takiej diecie można szybko stracić wage, skoro pani Maria tego dokonała to czemu nie ja?
    Przez następny tydzień doprowadzamy organizm do wyczerpania, skóra zrobiła sie obwisła i straciła elestyczność, ciało stało
    sie sflaczałe, w dodatku z powodu ciągłego głodu dokucza nam ból głowy,frustracja, po prostu czujemy sie okropnie.

    Dlaczego głodówki są złe?
    Przede wszystkim wszelkie kuracje wymagają wyczucia, odpowiedniej wiedzy na temat odżywiania oraz
    znajomości reakcji naszego organizmu.Każda zmiana w odżywianiu, zmniejszenie liczby kalorii jest odbierane
    przez nasz organizm jako zagrożenie.Dlaczego?O tym niżej.

    Dlaczego tyjemy?
    Przez błedne informacje rozpowszechniane w massmediach 90% osób jest przekonana iż tkanka tłuszczowa tworzy sie ze zbyt dużej
    liczby spożywanych kalorii.Nic bardziej błędnego.W każdej książce medycznej możemy poznać prawdziwy mechanizm powstawania
    tkanki tłuszczowej.
    W rzeczywistości tyje sie nie z tłuszczy-jak sama nazwa powinna wskazywać-lecz z węglowodanów.
    W dużym uproszczeniu- Wiekszość węglowodanów dostarczanych do naszego organizmu to polisacharydy- ww złożone.Są one rozkładane do monosacharydów- cukrów prostych- w większości do glukozy.Glukoza jest dostarczana do wątroby, gdzie ulega przemianie w glikogen.Gdy podaż węglowodanów jest zbyt duża, wątroba przeksztauca glukoze w tłuszcz, i odkłada w tkance tłuszczowej.Dlaczego w tłuszcz?Ponieważ cukry, jak każdy wie, bardzo łatwo rozpuszczają sie w wodzie, co wpływa na ciśnienie
    osmotyczne komórek człowieka-a nasz organizm jest bardzo wrażliwy na zmiane ciśnienia osmotycznego.

    Skoro poznaliśmy już ogólnikowo mechanizm powstawania tłuszczu, zastanówmy sie nad wpływem drastycznego obniżenia spożywanych kalorii na prace naszego organizmu.

    Gwałtowne odcięcie kalorii to jedna z najgorszych i najmniej skutecznych form odchudzania.
    Co prawda, możemy zaobserwować spadek wagi naszego ciała,ale w rzeczywistości poziom tłuszczu jest nie tylko ten sam co przed "kuracją"-może być nawet wyższy!Zdziwiona?
    Kalorie to żrodło energii dla naszego organizmu.Skoro organizm ich nie otrzymuje, znacznie zmniejsza sie ilość energii.A skoro mamy mało energii to po co ją jeszcze marnować?
    Diety głodówkowe wyzwalają określone reakcje, które zwalniają metabolizm oraz zwiększają podatność organizmu na tycie.W odpowiedzi na gwałtowną redukcje energii organizm zaczyna "kombinować".Zmniejsza sie spalanie w motochondriach, stad uczucie chłodu oraz bardzo niskie ciśnienie krwi.
    Organizm zostaje wprowadzony w stan alarmowy- skoro nie dostaje energii niezbędnej do funkcjonowania-spowalnia spalanie tej
    nielicznej ilości pokarmu który dostaje,dłużej przetrzymuje go w jelitach, stara sie jak najlepiej wykorzystać to co dostał.
    A skoro nie ma pewności czy jutro wogóle dostanie jakieś "paliwo" trzeba zgromadzić jak najwięcej na gorsze czasy- niewykorzystana całość zostaje przetransportowana do tkanki tłuszczowej.
    Najgorsze jednak przychodzi po zakończeniu kuracji.Organizm jeszcze przez długi czas pamieta o trudnym,ubogim w energie okresie- dlatego ciagle pracuje na "zwolnionych obrotach" i dokładnie zbiera wszystko co może zostac wykorzystane jako paliwo w przyszłości- wszystko wędruje do tkanki tłuszczowej.Proces ten nazywa sie EFEKTEM JO-JO.

    Ale przecież chudniemy- co gubimy skoro nie tłuszcz?
    Odpowiedż jest prosta- skoro tłuszcz stanowi żródło energii zapasowej, organizm spala mniej ważne dla niego narządy- nasze mięśnie.Co gorsza- w miejsce spalonych mięśni składany jest tłuszcz, co sprawia że wyglądamy...strasznie!
    W tym momencie rzeczywiście możemy zaobserwować spadek wagi, w końcu mięśnie też ważą.Dla wielu kobiet najważniejszym wyznacznikiem jest waga-nie jest ważne czy te 5 straconych kilogramów to tłuszcz czy mięśnie.Ważne że jesteśmy lżejsi.
    Niestety strata mięśni pociąga za sobą coś jeszcze gorszego!Zarówno pokarm, jak i tkanka tłuszczowa jest spalana w mitochondriach-naszych osobistych "piecach".Niestety-mitochondria wystepują w mięśniach.W momencie w którym znaczna ich część została spalona-następuje szok- nie mamy w czym zmieniać tłuszczy w energie,przemiana materii zostaje jeszcze bardziej spowolniona!
    Skoro tłuszcze są spalane w mięśniach, po których został już tylko mały ślad, zaczynają one wędrówke w krwioobiegu.
    Nie mogąc znaleść sobie odpowiedniej ilości "piecyków"- zostają jedynie lekko nadpalone.
    A wędrujące nadpalone komórki tłuszczowe-tzw. kwaśne ciała ketonowe- są przyczyna tragedii- zakwaszają krew,utrudniają prace licznym enzymom, wplywają na prace mózgu i układu nerwowego- zaczynają sie bóle, zawroty głowy, sajemy sie nerwowi i bardzo czesto pojawia sie depresja.

    Wyniszczenie organizmu- i co dalej?
    Powstała sytuacja jest grożna dla naszego zdrowia-wtedy nadchodzi czas na interwencje mózgu.Poprzez wydzielania najróżniejszych substancji pobudza nasze zmysły, powoduje iż widok i zapach jedzenia będzie nie do zniesienia.
    Wydzielana jest duża ilość różnych substancji pobudzających nasz apetyt na cukry- Neuropeptyd Y oraz na tłuszcze-Galanina.
  • asia_dt 17.09.05, 20:21
    A wędrujące nadpalone komórki tłuszczowe-tzw. kwaśne ciała ketonowe- są przyczyna tragedii- zakwaszają krew,utrudniają prace licznym enzymom, wplywają na prace mózgu i układu nerwowego- zaczynają sie bóle, zawroty głowy, sajemy sie nerwowi i bardzo czesto pojawia sie depresja.

    Wyniszczenie organizmu- i co dalej?
    Powstała sytuacja jest grożna dla naszego zdrowia-wtedy nadchodzi czas na interwencje mózgu.Poprzez wydzielania najróżniejszych substancji pobudza nasze zmysły, powoduje iż widok i zapach jedzenia będzie nie do zniesienia.
    Wydzielana jest duża ilość różnych substancji pobudzających nasz apetyt na cukry- Neuropeptyd Y oraz na tłuszcze-Galanina.
    Wszystko jest gotowe do totalnej klęski -efektu JOJO, który jest już nie do uniknięcia.
    Co gorsza- każda, dosłownie nawet najmniejsza porcja pokarmu zostanie zgromadzona w postaci tłuszczu-organizm mimo iż po pewnym okresie wróci do normy, ale jeszcze długo będzie pamiętał co go spotkało.

    III. NA TEMAT CZASY POSIŁKÓW.

    Starożytni mędrcy zauważyli, że w ciągu doby można wyróżnić trzy okresy po sobie następujące, z których każdy trwa 4 godziny (biorytmy).

    PIERWSZY OKRES - od godziny 6.00 do 10.00 – to okres spokoju w którym organizm zaczyna się budzić. Organizm wypoczął podczas snu, nie potrzebuje dopływu energii, dlatego nie ma sensu obciążać go obfitym śniadaniem. Wystarczy na śniadanie wypić szklankę soku owocowego lub warzywnego i zjeść jedno warzywo lub owoc. Każdy pokarm, oprócz soków oddaje swoją energię po 2 godzinach. Rano racjonalniejsze jest spożywanie produktów łatwo przyswajalnych, które są bogate w energię i nie potrzebują wiele czasu na strawienie. Warzywa i owoce lub ich soki są najodpowiedniejszym pożywieniem na śniadanie.

    DRUGI OKRES – od godziny 10.00 do 14.00 – to okres w którym jesteśmy szczególnie głodni i jest w nas najsilniejszy „ogień trawienny”. Wtedy mniej więcej od godziny 11.00 do 14.00 należy zjeść najbardziej obfity posiłek. Najlepiej by to był pokarm skrobiowy z dodatkiem warzyw. Taki posiłek daje nam maksymalną ilość energii, która jest nam niezbędna w drugiej połowie dnia.

    TRZECI OKRES – od godziny 14.00 do 18.00 – to okres największej wydajności w pracy, największej aktywności ruchowej. Zgodnie z biorytmami najlepiej zjeść kolację do zachodu słońca. Odpowiedni pokarm to białko, które jest trawione długo i powoli.
    Następne okresy się powtarzają: 18.00 – 22.00, 22.00 – 2.00 i 2.00 – 6.00 .

    Jak wynika z biorytmów, najlepszy okres do udawania się na nocny spoczynek to czas do godziny 22.00. Jeśli nie położymy się spać w tym czasie, to zaczyna się powtórzenie drugiego cyklu. Człowiek odczuwa głód i „ciągnie go do lodówki”. Spożywanie pokarmu na noc, to prosta droga do kamienicy nerkowej i wątrobowej, bezsenności, osłabienia pracy systemu obronnego, nerwowego.

    IV. NA TEMAT EFEKTU JOJO
    Nieprawidłowo prowadzona kuracja odchudzająca grozi wystąpieniem tzw. efektu jojo. Polega on na tym, że u osoby odchudzającej się następuje przyrost masy ciała, a nie jej spadek. Dzieje się tak w przypadkach, gdy okresy diety są przeplatane okresami wysokiego spożycia. W czasie stosowania diety niskokalorycznej organizm reaguje obniżeniem podstawowej przemiany materii, natomiast po zaprzestaniu diety i powrocie do nadmiernego spożycia podstawowa przemiana materii nie wzrasta do poziomu sprzed odchudzania. Rezultat jest taki, że osoba odchudzająca się w ten sposób tyje, a kolejne diety niskokaloryczne są coraz mniej skuteczne.

    No to by było na tyle mam nadzieje ze artykuł nie zanudził was i dowiedziałyście sie cos z niego. Pamiętajcie tez ze nawet najleprza najskuteczniejsza dieta nie poparta chocby 20 minutami cwiczen dziennie nie bedzie az tak skuteczna jak tego chcemy. Poza tym ruch to zdrowie. Co z tego ze na stare lata unikniemy cukrzycy miazdzycy i innych cudownych chorobsk skoro wejscie na 2 pietro będzie dla nas ogromnym wysiłkiem bo tu nas boli a tu nas strzyka. Kazdą dietę uzupełniamy ćwiczeniami smile Pozdrawiam

    Strony z których zaczerpnięto informacje:
    www.kulturystyka.pl/
    www.sfd.pl/
    www.fbb.pl/
    www.dobradieta.pl/
    www.drnatura.pl/
    --
    Nie zmienisz diabła tańcząc z nim... to on zmieni CIEBIE
    --------
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/3;10722;104;1;1/c/55/t/45/s/56/k/13f7/weight.png
  • asia_dt 19.09.05, 11:40
    Ależ oczywiście! Artykuły nie są mojego autorstwa ja tylko je wyszukałam na necie i oprawiłam w bardziej dogodna formę. Tylko prosze podaj strony z których one pochodzą oki ? smile

    --
    Nie zmienisz diabła tańcząc z nim... to on zmieni CIEBIE
    --------
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/3;10722;104;1;1/c/55/t/45/s/56/k/13f7/weight.png
  • laurka22 19.09.05, 16:23
    Oczywiściesmile)
  • piaget11 19.09.05, 08:53
    witaj Aneczko i Soniu!
    no niestety, grill nie wyszedł mi na dobre: oprócz chudego mięska zjadłam też
    kawałek kiełbasy, kaszanki i kromkę chleba z grilla, a także kieliszek alkoholu
    własnej roboty. Nieładnie. Naprawdę nieładnie... Czyli to, co spaliłam "ponad"
    na ćwiczeniach, zamieniłam na obżarstwo... Wstyd mi. Ale nie poddam się.
    Najwyżej będę dłużej w I fazie (skoro grzeszę, to chyba mogę ją przedłużyć) i
    tyle. A teraz zaczynam poniedziałek jak należy smile)
    Aneczko, a Ty się nie martw, jesteśmy wszystkie podobne. Ja też nie mogłam się
    zmusić do ćwiczeń przez długi czas. A jak się już zmobilizowałam, po miesiącu
    znów zarzucałam ćwiczenia i tak w kółko. Teraz po prostu się zwzięłam, bo już
    nie mogłam patrzeć na te moja fałdki na brzuchu i grudki na udach. Ot co. A
    poza tym namówiłam mamę na aquę, a ona jest bardziej obowiązkowa, i po prostu
    mi głupio powiedzieć: to idź sama, mi się nie chce. Tym bardziej, że dzwoni do
    mnie już dwa dni wcześniej i się umawiamy smile)
    może też powinnaś z kimś się umawiać, to dyscyplinuje, wiem po sobie, hihihi smile
    pozdrawiam cieplutko (na dworze zimnica jak nie wiem) i trzymam za nas kciuki smile
  • sonia25 19.09.05, 10:28
    czesc dziewczyny
    weekend przeszdl bez wiekszych grzeszkow - mowie "wiekszych" bo niestety
    skusilam sie na 2 lampki czerwonego wina i troche kabanosow.
    Ale nie przejmuje sie za bardzo bo dzis sie zwazylam i musze sie pochwalic ze
    ogolny rezulatat 1 tygodnia to -1,5 kg wiec nie jest tak zle jak myslalam.
    Piaget - a jaki jest twoj bilans?

    Asiu dzieki za te artykuly - naprawde b. ciekawa lektura, ktora chyba jeszcze
    bardziej mnie przekonala do skutecznosci naszej dietki.
    Pozdrowienia
  • asia_dt 19.09.05, 12:28
    Hej dziewczyny... skoro juz tak o grzechach mowa to ja zjadłam łyzke kremu czekoladowego wczoraj.... grzesznica ze mnie uncertain .... ale był pyszny mmm smile Waze juz 55,1 a tłuszczyk spadł z 32% na 30,1%. W obwodach tez mi ubyło po jednym cm. Pozdrawiam smile

    --
    Nie zmienisz diabła tańcząc z nim... to on zmieni CIEBIE
    --------
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/3;10722;104;1;1/c/55/t/45/s/56/k/13f7/weight.png
  • piaget11 19.09.05, 13:44
    asiu,
    to super, tak trzymać! a o krem się nie martw, w końcu 75 kcl dziennie jest
    dozwolone smile
  • piaget11 19.09.05, 13:43
    soniu
    mi chyba nic nie przybyło, ale jak na razie 1kg w dół. Niby dobrze (bardzo mnie
    to cieszy), ale po pierwsze jest to kg, który "dorósł" mi ostatnio, więc
    łatwiej go było zgubić, a po drugie pewnie ćwiczenia też pomogły smile
    nie jest źle, ale myślę, że powinnam się zważyć dopiero za kilka dni, żeby
    mówić o sukcesach (oby były!)
    w zasadzie jak tak na nas patrzę, to nie jest najgorzej, ot zwykłe
    słabości... smile)
  • aneczka114 19.09.05, 19:18
    Asiu, artykul bomba, a zdjecia wrecz nieprawdopodobne! Musle, ze kazda z nas
    powinna je zobaczyc a wtedy niemozliwy bedzie brak motywacji. Piaget i Soniu,
    wiecie czego wam zazdroszcze? Tego, ze jestescie w 1 fazie, bo ja w 1 jakos sie
    jeszcze trzymam. Jednak w drugiej, jak juz moge wiecej zaczynam tracic kontrole.
    Postanowilam zmobilizowac sie do cwiczen- zdam relacje, czy rzeczywiscie mi sie
    to udalo, ale Piget-Ty mnie mobilizujesz! Dzieki! Ciesze sie z Waszych sukcesow,
    ja narazie nie mam sie czym pochwalic. Pozdrawiam! Trzymam kciuki!
  • piaget11 21.09.05, 10:51
    no cześć dziewczynki, jak tam? coś nie zaglądacie tu ostatnio... sad
    ja mogę się pochwalić: kolejne 1/2 kg w dół. Powolutku, powolutku, ale zawsze
    coś. I tak jestem zadowolona, bo to jedyna dieta, której efekty widać od razu.
    Na innych zanim coś się ruszy (u mnie najpierw długo długo nic, a dopiero potem
    waga idzie w dół, odwrotnie niż u innych) mija zbyt wiele czasu, a to nie jest
    mobilizujące. A tak sobie powoli chudnę, nie głodząc się i jedząc zrowo (dużo
    warzyw) I w sylwestra na pewno wskoczę w fajną obcisłą sukienkę smile))
    buziaki
  • sonia25 21.09.05, 15:53
    czesc dziwczyny
    ja tez nadal plazuje bez grzeszenia ale niestety waga stoi w miejscu.
    Ale mam nadzije ze jeszze sie troche ruszy. Ostatnio mam problem z kolacjami bo
    wracam do domu dosc pozno i niestety jestem glodna i musze cos zjesc a pora
    jest naprawde "grzeszna" wiec moze to i przez to tak wolno chudne
    buziaki i pozdrawiam
  • aneczka114 21.09.05, 19:07
    Oj, dziewczyny, rzeczywiscie tu nie zagladam, bo mi wstyd!!! Mam ciag
    slodyczowy- za duzo okazji-urodziny, rocznica slubu... Moja silna wola okazala
    sie slaba. Zazdroszcze Piaget Twoich rezultatow, Soniu spokojnie czekaj na
    ubytek kg. A ja coz- rozwazam powrot do 1 fazy chociaz na 1 tydzien, ale nie
    wiem czy moge, przeciez niedawno ja skonczylam? A stracone kg wrocily, ale moge
    miec o to pretensje wylacznie do siebie.Dziewczyny, czy ja jestem beznadziejny
    przypadek??? Pomozcie!
  • piaget11 22.09.05, 09:44
    oj aneczka, nie jesteś, przecież wiesz, że my wszystkie jesteśmy (w mniejszym
    lub większym stopniu) grzesznicami jedzeniowymi smile)
    ja też święta nie jestem, zdarza mi się ciasteczko lub cukierek, niestety...
    ale ja wiedziałam, że mam słabość na tym punkcie. Pewnie bez cukru chudłabym
    szybciej, a tak... jest jak jest.
    Jak chcesz, to wróć do I fazy - na kilka dni, ile wytrwasz, może coś się ruszy.
    Chociaż ja czytałam, że waga może stanąć w miejscu (nawet jak się przestrzega
    diety 100%) nawet na 4 tygodnie... to dopiero demobilizacja!
    ja dzisiaj lecę na aerobic, a jutro może uda mi się na aquę, bo coś trezba
    zrobić z tym mięciutkim ciałkiem smile)
    a mąż mnie dzisiaj poinformował, że na obiad będą kopytka - ehh
    pozdrawiam cieplutko
  • sonia25 22.09.05, 10:38
    czesc dziewczyny
    u mnie tez najlepiej nie jest, waga wacha sie raz pol kilo w gore raz w dol...
    czyli ogolnie rzecz biorac stoi - mam nadzije ze to nie potrwa az 4 tygodnie bo
    wtedy to juz kompletnie strace motywacje. Aneczko nie martw sie za bardzo
    slodyczami - troche pogrzeszylas ale na pewno uda ci sie znowu zrzucic to co
    nadrobilas ale wierz mi ze cie rozumiem bo ja tez jestem zapamietala
    slodyczoholiczka i chyba zadna dieta mnie z tego nie wyleczy - trzeba tylko
    polegac na swojej silnej woli, ktora jak wiadomo jest czasami b. zawodna.
    Trzymajmy sie i buziaczki
  • aneczka114 22.09.05, 17:05
    Dziewczyny! Nawet nie macie pojecia jak mnie podnioslyscie na duchu!Bez was nie
    dalabym rady, a teraz postanowione: zero slodkosci, powrot do 1 fazy na kilka
    dni i pelna mobilizacja! Dzieki serdeczne, wspieram Was duchowo rowniez. Czy
    wiecie moze cos na temat kaszy jeczmiennej, w ktorej fazie mozna ja jesc? Piget,
    uwielbiam kopytka!!! Pa, dzieki jeszcze raz, trzymajcie-my sie!
  • piaget11 23.09.05, 08:41
    no i stało się - wróciłam z aerobiku głodna i zła (przez cały dzień niewiele
    zjadłam, bo organizm już się nie omaga jedzenia smile)) a na stole stały te cudne
    kopyteczka z sosem grzybowym... nie dałam rady, zjadłam małą porcję.
    ALe wiecie co? wcale mi nie żal, pyszne były smile I tak założyłam sobie, że będę
    dłużej na tej diecie, więc te dwa tygonie nie mogą być katorgą ale wstępem do
    nowego życia smile
    a dzisiaj pójdę na aquę i zrzucę te zbędne kalorie
    poza tym muszę się pochwalić, że wczoraj, pierwszy raz od niepamiętnych czasów,
    spojrzałam w lustro na sali i stwierdziłam, że wreszcie nie wyglądam "tłusto".
    Wiadomo, szczupła jeszcze nie jestem, ale już mi się tak nie odznaczają fałdki
    na brzuchu i pośladko-biodrach (takie miejsce nad pośladkami, z boku, pod
    biodrami - zawsze mam tam "polędwiczki wink ) I to mnie zmobilizowało. Powiem
    Wam, kochane, że chyba wdrożyła się w to chodzenie na fitness, bo mi coraz
    łatwiej się zmobilizować - tzn. po prostu CHCE mi się chodzić i to mnie
    cieszy smile
    pozdrawiam gorąco i wciąż trzymam kciuki za naszą wytrwałość w dążeniu do
    celu smile)))
  • sonia25 23.09.05, 09:57
    czesc dziewczyny
    ja tez wczoraj zgrzeszylam bo na wieczor skusilam sie jeszcze na 2
    grefruity ... a dzis mi sie chce lodow i slodkiego i to od samego rana - mam
    nadzije ze mi przejdzie potem - na szczescie w pracy nie mam nic slodkiego pod
    reka wiec mam nadzije ze do wieczora zapomne.
    buziaki
  • aneczka114 23.09.05, 14:53
    Ja natomiast w ramach grzeszkow tylko owoce, wiec nie wrocilam jeszcze do 1
    fazy, ale wroce i bede cwiczyc! Sama tez doswiadczylam tego, ze tak jak Ty
    Piaget, jesli juz zaczne cwiczyc, to ciagnie mnie do tego i robie to regularnie
    co wieczor. Ja cwicze w domu i bez wieczornej porcji ruchu nie moge spokojnie
    usiedziec- tylko najpierw musze w ogole zaczac, zeby sie wdrozyc!!! Nie
    przejmujcie sie swoimi grzeszkami, czasem naprawde warto poprawic sobie humor
    czyms pysznym, najwazniejsze, to umiec zachowac umiar. Ja nie zachowalam i teraz
    musze odpokutowac, ale z Wami mi latwiej- Dziekuje i pozdrawiam Was mocno, pa!
  • zdrowa_zywnosc_ekologiczna 22.01.06, 15:20
    zdrowa żywność
    --
    <a href="<a href="www.zdrowa-zywnosc.org""
    target="_blank">www.zdrowa-zywnosc.org"</a> title="Zdrowa zywnosc"
    target="_blank"><b>Zdrowa zywnosc</b></a>
  • beciuch 25.02.06, 20:53
    cześć !
    jestem po raz pierwszy na tej stronie, ale stosowałam już dietę south beach
    Nawet nie zle mi poszło , ale szybko wróciłam do poprzedniej wagi.
    Teraz mam zamiar znów zacząc tylko nie bardzo mi to wychodzi.
    Czytałam przepisy dziewczyn i wiem już , że moja dieta to była głodówka , nie
    wiedziałam ,że można łączyć tyle składników .
    Może masz jakieś swoje przepisy na szybkie dania ,bo nie mam zbyt wiele czasu
    na gotowanie !
  • magadlena 27.09.05, 20:26
    ano świat nie kręci się wokół jedzenia
    ja to wiem tylko jakoś nie mogę wytłumaczyć bulimii któa wlecze się za mną od
    jakiegoś czasu sad
  • aneczka114 28.09.05, 17:58
    Dziewczyny, dzis 3 dzien 1 fazy i czuje sie swietnie, niestety waze sie
    codziennie ( musze chya wyrzucic wage!) , ale wskazowkw idzie w dol!!!
    Magdaleno, mam nadzieje, ze jestes pod opieka lekarza i dasz sobie rade z
    bulimia- trzymam kciuki i pozdrawiam Was wszystkie. Pa
  • aneczka114 26.09.05, 17:11
    Witajcie Soniu i Piaget!
    Jestem od dzis znowu w 1 fazie i biore sie powaznie za siebie. Jak Wasza walka
    ze zbednym ciałkiem? Pozdrawiam
  • sonia25 26.09.05, 17:31
    hmm poleglam w weekend i sie skusilam na pyszne lody - i to 2 razy wiec
    przedluzam 1 faze i kontynuuja swoja walke
    buziaki
  • weronika25_26 28.09.05, 20:40
    ..ja juz probowalam,..od 1 pazdziernika znow zaczynam,.u mnie najgorsze sa
    owoce..nie umiem bez nich zyc..uwielbiam je..wszystkie, wszysciutkie..i tak
    zaczynam, a 3-ciego dnia wymiekam..i kusze sie na jabluszko,sliweczki,..
  • aneczka114 28.09.05, 20:48
    oj Weroniko, jak ja Cie dobrze rozumiem! Ale ostatnio najadlam sie owocow na
    zapas i teraz bede twarda- nie patrze nawet w strone moich ulubionych wegierek!
    Sprobuj wytrzymac, to w koncu tylko 2 tygodnie, a potem juz sliwki sie skoncza!
    powodzenia!
  • sonia25 29.09.05, 10:07
    czesc dziewczyny
    ja tez sie melduje ale w tym tygodniu na pograniczu 1 i 2 fazy ale od
    przyszlego poniedzialku znowu scisla 1-fazowka przez 2 tygodnie.
    Waga niestety stoi na razie ale nie przejmuje sie poki co bo mysle ze sie w
    koncu ruszy i poprostu trzeba przeczekac
    buziaki
  • piaget11 29.09.05, 13:13
    cześć dziewczyny,
    no i ja też niestety poległam na całęj linii. Wstyd mi, naprawdę. Za dużo
    imprez po drodze - a jak usiądę przy stole, to nie ma przebacz, nie kontroluję
    się wcale. Waga 0,5 w górę, więc dupa blada...
    Gdzieś czytałam (nie wiem, czy na tym forum, czy gdzieś indziej), że jak się
    człowiek odchuda, to potrezbuje - no właśnie czego? Albo magnezu, albo czegoś -
    bo zachodzą takie procesy w metaboliźmie, że ten pierwiastek (tylko który?)
    jest tak zaangażowany w te przemiany, że go zaczyna brakować. A jak go brakuje,
    to organizm nie chudnie, bo brak mu tego czynnika... Kurczę, żebym ja to
    znalazła...
  • cardena 29.09.05, 15:46
    Moje drogie Panie, witam serdecznie i mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do
    swojego grona. Moja DSB po krótce ma się następująco: przez 2 tyg I fazy
    (przełom sierpnia i września) bez większych grzeszków schudłam 3.5 kg. Chciałam
    przejść do fazy II (bo zostało do zrzucenia jeszcze jakieś 5 kg) i .... stało
    się. Od jednej do drugiej nagrody...w każdym razie w ciągu następnych 2 tyg.
    wróciło mi 1,5 kg. Kurcze, sama nie moge ze sobą wytrzymać! smile
    Nic, nie ma co się łamać, trzeba wracać jak najszybciej do fazy I. Z Wami na
    pewno będzie mi łatwiej smile
    Pozdrawiam i powodzenia
  • mil89 29.09.05, 19:23
    Hej Cardenasmile Ja mam dokładnie to samo... schudłam w I fazie 4 kg a teraz...
    Szkoda gadać. A wczoraj zjadłam pączka-toffisad był pyszny... Przez to wszysko
    cały czas myśle o diecie i jem więcej niż przedtem. Wprawdzie staram się nie
    jeść rzeczy zakazanych ale wszystkie wiemy jak to jest... Czasem jak nie
    wytrzymam i zjem np. czekolade to mam takie wyrzuty sumienia... Powodzenia
    dziewczyny! P.S. Ja też chciałabym dołączyć!
  • weronika25_26 29.09.05, 19:40
    ..to ja tu czegos nie rozumiem..a dieta ta podobno nie powoduje efektu jojo?..
    a co druga (wlacznie ze mna)wink , pisze ze no udalo sie te kilka kg zrzucic ,tzn
    ja nigdy jeszcze nie dotrwalam do konca tych 2 tyg...a potem wszystkie pisza
    jak to sie skusily na cos tam..i ze przytyly tyle i tyle..
  • weronika25_26 29.09.05, 19:44

    to tak sobie mysle na glos..moze nie zostana wyrzucona z forum i
    wychlostanawink),..ze po co sie meczyc 2 tyg i nie jesc moich ulubionych owocow
    jak mozna jesc mniej..ale z drugiej strony musze przyznac ze dla zrzucenia
    kilka kg jest efektowna na pewno, tylko chodzi o to co dalej..dlaczego
    wszystkie wracaja do poprzedniej wagi,..
  • aneczka114 29.09.05, 22:02
    Mysle Weroniko, ze odpowiedz jest prosta- Plazowanie sposobem na zycie! A my
    wwszystkie- ja oczywiscie tez- po schudnieciu kilku kg wracamy ucieszone do
    ulubionych slodyczy, nie gardzac frytkami i piwkiem przy grillu... A niestety
    nie tedy droga- chodzi o ZMIANE nawykow zywieniowych. Moja kolezanka z pracy, o
    ktorej pisalam Ku pokrzepieniu serc- schudla w 1 fazie, teraz juz jest w 2 i
    chudnie nadal, ale bardzo jej zasad przestrzega. Zapomniala o slodyczach,
    chociaz wczesniej pozerala je tonami, a co najwazniejsze- nie czuje potrzeby ich
    jedzenia. No ale na to trzeba sobie zapracowac, bo dojscie do tego troche musi
    ptrwac. Zycze wiec wytrwalosci Wam i sobie, bo ja jestem od poniedzialku w 1
    fazie po rza sama nie wiem juz ktory i obawiam sie , ze jak poczuje luzy w
    portkach znowu zacznie sie to samo- slodycze, rozpacz, 1 faza- i w koncu chyba
    psychiatryk... A moze tym razem sie uda? Przy waszym wsparciu i odrobinie
    chociaz wlasnego rozsadku?
  • piaget11 30.09.05, 10:30
    tak aneczko, masz rację. Ja za pierwszym razem schudłam i potem w miarę
    trzymałam się zasad II fazy (bez przesady oczywiście) i przez kilka miesięcy
    utrzymywałam wagę. Nie schudłam już, ale też nie przytyłam. Dopiero jak
    zaczęłam się od nowa obżerać, waga poszła w górę, ale nie wróciłam do starej
    wagi, nadal jestem 2 kg lżejsza. Więc tochyba nie dokońca jo-jo.
  • cardena 30.09.05, 09:25
    Witam. Od dziś wracam na plażę. Oczywiście faza I dzień 1 smile. Droga mil89,
    miło mi bedzie jeśli dołączysz do mnie od poniedziałku. Weroniko25_26,
    Aneczka114 ma w 100% rację. Zbytnia euforia po stacie paru kilogramów sprawia,
    że zaczynamy sobie zbytnio folgować; a na efekty nie trzeba długo czekać.
    Dlatego już sama nie wiem, czy łatwiej jest mi chudnąć (wtedy można się
    zmobilizować i wyeliminować nieodpowiednie jedzenie), czy utrzymać wagę (kiedy
    można pozwolić sobie na małe szaleństwa, tylko apetyt rośnie w miarę jedzenia i
    kończy się to często przeholowaniem). pozdrawiam serdecznie i trzymajmy się
    kobietki smile
  • sonia25 30.09.05, 09:54
    czesc dziewczyny
    ja niestety mialam podobne doswiadczenia. w zeszslym roku tez udalo mi sie
    bardzo ladnie schudnac na DSB ale niestey potem zaczelam sie "nagradzac"
    lakociami i kilogramy powrocily. Teraz co jakis czas zaczynam, zadko kiedy
    koncze i wyniki nie sa az tak spekatkularne. Ale mam nadzije ze mimi wszystko
    uda mi sie zrzucic ten zbedny balascik. Od poniedzialku znowu zaczynam scisla 1-
    fazowke bo neistety weekendy nie sa dla mnie dobrym momentem na rozpaczecie
    jakichkoliwek diet.
    Tak wiec mam nadzije ze tym razem nam sie wszystkim uda.
    pozdrawiam
    Ps. Piaget - przypomnij sobie o ktorym pierwiastku czytalas - to moze byc
    rzeczywiscie czesciowo odpowiedzialne za wolniejszy spadek kilogramow i chetnie
    sama bym skorzystala z twojej wiedzy
  • piaget11 30.09.05, 10:32
    kurcze, muszę poszukać, to może być klucz do sukcesu, przynajmniej połowy smile)
  • piaget11 30.09.05, 10:35
    witam nowe plażowiczki bardzo serdecznie!
    razem na pewno raźniej, ale chyba przydałby się nam ktoś mniej pobłażliwy, kto
    by potzrąsnął nami od czasu do czasu smile
  • aneczka114 30.09.05, 19:33
    Zgadzam sie z Toba Piaget- jestesmy uroczo beztroskie i chetnie grzeszymy...Oj,
    przydalaby sie twarda reka, mnie w pierwszej kolejnosci! Ale musze sie
    pochwalic, ze dzis jest 5 dzien i nie zgrzeszylam ani razu i nawet troche
    schudlam. U mnie zawsze zaczynaja sie schody, gdy przechodze do 2 fazy,
    niestety. Pozdrawiam
  • weronika25_26 30.09.05, 21:53

    ..pewnie macie racje, chodzi o zmiane nawykow zywieniowych...mi np chodzi
    tylko o glupie 5kg ,..ja od wielu kilku lat utrzymuje stala wage, gdy jem
    normalnie, pozwalam sobie na jedno i wiele innych rzeczywink,staram sie jednak
    nie przesadzac,..ale wage utrzymuje, sek w tym,ze chcialabym te 5 kg schudnac,
    i utrzymac to, tylko 5 kg,bo wiem,ze wtedy czuje sie lepiej gdy jestem lzejsza,.
  • mil89 01.10.05, 13:47
    Hej dziewczyny! Od poniedziałku zaczynam II faze ale bez grzechówtongue_out Dopiero od
    poniedziałku bo wiem, że jutro coś nagrzesze. To złe myślenie jak się zakłada z
    góry, ze nie wyjdzie ale cóż... Najgorsze jest to, że jak widze cos pysznego,
    to sama nie wiem czy dieta jest tym czego naprawde chce. Mam wątpliwości, potem
    sobie myśle, że tak naprawde nie jest ze mną tak żle, i jem... A potem żałuje.
    zawsze żałuje. Brak mi takiej motywacji która byłaby zawsze a nie tylko przez 5
    min, albo do zobaczenia słodyczy... Nie wiem jak sobie sama z tym poradze.
    Czytam to forum w każdej chwili gdy mam wątpliwości. To pomaga. Wie się, że są
    osoby mające podobne problemy... Życze wam wytrwałości w weekend- dla mnie to
    najtrudniejszy czas...
  • ja_donka 01.10.05, 18:18
    Cześć dziewczyny!
    napisałyście, że potrzebny wam ktoś kto ostrzej Was potraktuje... niestety,
    musze przyznać, że wątek przerobił się w towarzystwo "glaskania po główce". Nie
    chodzi o to, ze chcę Was zjechać. Wiem co to słabosci... niestety...
    Jednak: jasli chcecie miec rezultaty z DSB, musicie zrozumiec na czym polega
    jej istota. Podobnie jak inne diety niskoweglowodanowe opiera sie ona na
    wytlumieniu nadmiernej reakcji insulinowej, która wytwarza sie na skutek
    nadmiernego jedzenia cukrów prostych (cukier, słodycze, ciasta, ciastka, soki,
    napoje slodzone ale również owoce) i generalnie wysokoprzetworzonych pokarmów
    węglowodanowych. Aby te reakcje wytłumic potrzeba okolo 2 tygodni scislej
    diety - odwyku od jedzenia weglowodanow. TO JEST NIEZBEDNY OKRES!!! wiem o tym,
    bo kiedys zastosowalam z sukcesem diete Atkinsa. Sukcesem nie byl spadek wagi,
    a regulacja reakcji organizmu.
    Rece do gory te dziewczyny, które ciagle sa glodne, chce im sie plakac na mysl
    o niejedzeniu slodyczy, owocow etc. Wiem cos o tym - jak bylam glodna to
    myslalam, ze zemdleje, a glodna bylam caly czas... Dieta Atkinsa byla dla mnie
    bardzo trudna przez pierwsze kilka dni, potem bylo coraz lepiej. Po jej
    zakonczeniu zdziwilam sie niezmiernie- ZERO APETYTY NA SLODYCZE!!! glodna bylam
    tylko kilka razy dziennie i to umiarkowanie (odeszly w niepamiec koszmarne
    napady glodu), zmienil mi sie smak - do ust nie moglam wziac piwa, za ktorym
    przepadalam (a przeciez wiadomo, ze jest tam cukier, ktory prawie natychmiast
    przeistacza sie w tluszczyk...).
    Jakie z tego wszystkiego płyna wnioski - trzeba wytrwac 2 tygodnie, chociaz
    czasami ciezko, i nie wariowac w II fazie, a efekty przyjda. Nie pomyslcie, ze
    sie madrze - znowu mam problem napadow wilczego glodu, bo mam hipoglikemie, czy
    raczej nadmierną reakcje insulinowa - ciagle jestem rozpaczliwie glodna i stad
    moj pomysl na DSB, bo jest chyba zdrowsza i mniej kaloryczna od D. Atkinsa.
    Jezeli chcecie odniesc sukces nie rozgrzeszajcie sie nawzajem, a motywujcie
    pamietajac o zasadach diety i ich uzasadnieniu. Po dwoch tygodniach odwyku jest
    duzo latwiej o sensowne odzywianie.
    Ja zaczynam DSB od jutra - boje sie tego, bo mam bardzo wymagającą prace i
    musze byc przytomna i sprawna intelektualnie, a nie slaniajaca sie na nogach...
    nigdy jednak nie ma dostatecznie dobrego okresu.
    Aha, bym zapomniala - mi w atkinsie niesamowicie pomagal fakt, ze moja
    kolezanka z pracy byla razem ze mna na tej diecie - teraz chyba nie mam takiej
    osoby i to mnie nieco przeraza. Moze bedziemy dla siebie Kolezanki wsparciem??
    Wsparciem, nie rozgrzeszaniem, ze po weekendzie, ze po pryzjeciu, ze po ... czy
    jest ktos chetny do nawiazania kontaktu mailowego lub na gg. W watkach pojawia
    sie rowniez adres do super forum zalozonego przez Malgosie - tam tez radze
    szukac wsparcia... Milego plazowaniasmile
  • aneczka114 01.10.05, 18:36
    I to mi sie podoba! Nie rozgrzeszac, a wspierac! Co prawa bardzo milo jest byc
    rozgrzeszana, ale moze sprobujemy razem troche ostrzej podejsc do swoich
    slabosci? Moje gg 5533452, zapraszam!
  • weronika25_26 02.10.05, 22:49

    wiec od jutra zaczynam ..znow..nie wiem po co to pisze, ale chyba mi lepiej
    gdy pisze,.jesli nie wtrwam tych 2 tyg (znow), to daje sobie definitywnie
    spokoj z wszelikimi dietami, szkoda moich wyzeczen, gdy zycie tak piekne
    jest! smile
  • sonia25 03.10.05, 10:58
    jestem z wami
    od dzisiaj, bez grzechow przez kolejne 2 tygodnie
    i nie ma rogrzeszania!!!
  • piaget11 03.10.05, 14:21
    wronika, świetnie Cię rozumiem, ja też potrezbuję zgubić te głupie 5 kg, które
    nijak nie chce zniknąć. Jak jem w miarę rozsądnie - nie tyję. Jak się
    odchudzam, nie chudnę., Dlatego tak mi ciężko... jedynie na SB widzę efekty,
    ale żeby tak wytrwać...
    ja_donka masz rację, zamiast się wspierać, urządziłyśmy sobie grupę głaskania i
    pobłażania, a tak być nie powinno.
    Dziwczynki, co by tu zrobić, żeby mobilizacja nie uciekła? Dl;a mnie to dobry
    moment, bo od miesąca ćwiczę regularnie i zauważyłam, że ciałko zaczyna się
    kurczyć. Gdybym teraz wytrwała, efekt na murowany ( to ten czas, kiedy widzisz,
    że się coś zaczyna ruszać). Więc chyba zacznę od nowa, po raz kolejny...
  • piaget11 03.10.05, 14:23
    aha, co do tego pierwiastka - za nic nie mogę go znaleźć... nie wiem, gdzie o
    tym czytałam i jakoś ciężko mi natrafić choćby na ślad tego artykułu... a szkoda
  • cardena 03.10.05, 14:36
    Witam moje Panie po weekendzie smile
    dziś to mój 4 dzień I fazy; jak na razie bez większych problemów udało mi się
    zgubić 1,5 kg. Wiem jednak (z doświadczenia sprzed miesiąca), że nie ma co
    popadać w euforię. Na początku te 2 kg leci szybko. Mam tylko problem z piciem.
    Nie lubię i nie potrzebuję płynów. Właściwie to zmuszam się do 4 szkalnek
    herbatki czerwonej dziennie.Jeśli chodzi o wodę, to mdli mnie jak mam się jak
    napić smile, dlatego wciskam trochę soku z cytryny.
    Piaget11- nie myśl za długo tylko dołącz do mnie smile; szkoda Twoich ćwiczeń,
    zwłaszcza, że efekty są już widoczne, zatem jest i motywacja. Razem będzie na
    raźniej!
  • aneczka114 03.10.05, 19:38
    Czesc Plazowiczki! Dzisiaj mija 1 tydzien 1 fazy i jestem zadowolona. Czuje sie
    lzej, w portkach luzniej, na wadze ubylo mi 3 kg, ale naprawde bez grzechow.
    Plazujcie i Wy moje mile, ale dosc poblazania- Nie grzeszyc prosze! ( czy to
    zabrzmialo wystarczajaco ostro?????) Mam nadzieje zgubic jeszcze ze 2-3 kg i
    bedzie super. Niestety jak dotad nie zaczelam cwiczyc- nakrzyczcie na mnie, moze
    pomoze! Cardeno, mam dokladnie taki problem jak Ty- czasem jakbym sobie nie
    przypomniala, ze trzeba pic, nie pilabym caly bozy dzien- moja mama tez tak ma,
    wiec to chyba dzidziczne, a juz woda niegazowana kojarzy mi sie wylacznie z
    kranowka- jak sie napije 1 szklkanke, odrzuca mnie na 2 tygodnie. I coz poczac? Pa
  • millefiori 04.10.05, 09:25
    To ja nakrzycze:
    Aneczka - cwicz! To wcale nie jest takie trudne, znalezc 10 min czasu 2 razy w
    ciagu doby.
    Zaliczam codziennie - zalezy od rozkladu zajec - ranio lub poznym popoludniem
    polgodzinny marszobieg. Polecam cwiczenia izometryczne, genialne dla leniwych
    (mozna cwiczyc prowadzac samochod, przy komputerze, przy garach i przy
    krosnach), a przed telewizorem przechodze w luksus cwiczen rozciagajacych.

    Zapewniam Was, dziewczyny, ze po solidnie odrobionym polgodzinnym marszobiegu
    (zadne czlapanie!) bedziecie pic jak wielblady po tygodniowej przbiezce przez
    pustyniesmile
    A poza tym pijcie, zeby Wam nerki piaskiem a kamieniami nie zarosly!
    --
    Millefiori
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • aneczka114 04.10.05, 14:57
    Dzieki Millefiori! Wstyd mi, dzisiaj pocwicze, slowo! Wiem, ze jak juz zaczne,
    to sie wciagne, musze wiec w kincu zaczac. A co do picia po wysilku, to przeciez
    swieta racja! O, wlasnie sobie uswiadomilam, ze odkad weszlam do domu nie mialam
    kropli w ustach...Ide sie czegos napic... Dzieki pozdrawiam
  • millefiori 04.10.05, 15:23
    Jeszcze jedno: jak sie chudnie, zwlaszcza dosc szybko, to, zaleznie od wieku
    (nizej podpisana 44 wiosny ma na karku i minus 9 kg, na DSB od 10 lipca) to
    zapasy skory zamiast dyndac w formie barokowych fald, musza sie wyrownac i
    powchlaniac. Im skora starsza, tym trudniej...sad( ale cwiczenia pomagaja, a
    plyny - od srodka i kremy nawilzajace od zewnatrz zapobiegaja zmarszczkom. To
    kolejne argumenty, zachecajace do cwiczen i popijaniasmile
    --
    Millefiori
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • weronika25_26 04.10.05, 17:42

    wiec sie trzymam drugiego dnia,.nic nie jem zakazanego,,.wczoraj chyba
    przesadzilam odrobine z orzachami wloskimi,.swierzutkie..pycha..i serem
    mozzarella,..ale za to dzis zadnych przekasek nie jem,zeby wyrownacwink..na razie
    sie nie waze, bez przesadyzmu, toz to drugi dzien dopiero smile
  • ja_donka 04.10.05, 20:06
    hej!
    a ja zawsze pilam i pije bardzo duzo... chyba samo picie nie wplywa na
    chudnięcie wink
    trzy dni na diecie i jest mi ciezko- zawroty glowy, oslabienie, i napady
    apetytu czasem wielkie i trudne do opanowania- jem wtedy to co dozwolone.
    ja sie waze codziennie - jakby nieco waga drgnela w dol... nieco
    Pozdrawiam plazowiczki slonecznie, plazowo smile
  • cardena 05.10.05, 08:47
    Witam w 6 dniu fazy I. Jak na razie rezultat od 2 dni ten sam - 1,5 kg. Wczoraj
    kusiło mnie cały dzień, więc postanowiłam odwrócić uwagę i poszłam do kina
    na "Oliwer Twist" -nowy film Polańskiego-(nota bene trochę przereklamowany- 130
    min. historii, którą można było opiwiedzieć w 40 min.) no i obok mnie siedziała
    dziewczyna i cały film coś jadła (popcorn, M&M-sy, snickers...). Nie powiem, że
    to było miłe i łatwe zwłaszcza, że zapachy dochodziły do mnie bardzo
    intensywnie, ale udało się! Na poprawę humoru po kinie poszłam na zakupy i
    kupiłam spodnie w rozmiarze "36"! (do niedawna nosiłam "40");Po powrocie do
    domku zjadłam plasterek polędwiczki z indyka i położyłam się do łóżeczka. Śniły
    mi się te pyszności smile, ale bardziej przemawia do mnie rozmiar
    spodni.pozdrawiam i życzę wytrwałości w zmaganiach z pokusami
  • sonia25 05.10.05, 10:54
    czesc dziewczyny
    ja sie tez jakos trzymam. Dzis moj 3 dzien ale postanowilam sie zwazyc dopiero
    w piatek . Dam wam znac czy beda jakies rezulaty
    powodzenia
  • piaget11 06.10.05, 14:11
    witajcie kochane
    chyba coś się ruszyło, bo zamiast grzeszyć, widzę tu przekrzykiwanie się
    rezultatach i silnej woli. I tak trzymać! smile
    ja na razie jakby w fazie II - jem owoce i razowca. Przymierzam się z powrotem
    do I fazy - bo rzeczywiście szkoda efektów, ale może wreszcie wyjdzie mi ten
    wyczekany urlop i tak cały czas czekam, przekładam... Ale jak do poniedziałku
    się nie wyjaśni, biorę głęboki oddech i dołączam + moje ćwiczonka, których mi
    już najnormalniej w świecie brakuje smile a przecież ćwiczę od miesiąca
    zaledwie smile)
  • kaszka_jupi 06.10.05, 17:21
    jestem na fazie 1 juz 2 raz.Za pierwszym razem przetrwałam cała ale w 2 fazie
    się rozrzarła i znów jestem na 1.Poprostu pomyslałam -to tylko 2 tygodnie big_grin
  • mil89 06.10.05, 20:47
    Hej Dziewczyny. No to teraz kolej na mnie... GRZESZE!! byłam w I fazie i
    schudłam ok.4,5 kg. Teraz jestem w II i tyjesad Chodzi o to, ze mam teraz
    problemy w rodzinie(mama w szpitalu) i nawał obowiązków. Szkoła, dom,
    odwiedziny... Nie mam czasu na gotowanie, nie mam czasu nawet na jedzenie! Więc
    połykam w locie batony, w autobusie ciastka a w szkole bułki. A waga wraca.
    Tyle pracy na nic! Zaczynając DSB byłam pełna optymizmu i chęci a teraz mam
    wszystkiego dosyć...sad Wiem, że to tylko głupie wytłumaczenia, ze to tylko moja
    wina. Całkiem straciłam już motywacje i zastanawiam się czy to ma sens... W
    nocy sobie to wszystko przemyśle i postanowie co dalej... A wam życze
    powodzenia i wiary, że to czy wam się uda, zależy tylko od was!! żebym tylko ja
    myślała...tongue_out
  • piaget11 07.10.05, 08:31
    mil89
    nic się nie martw, czasem tak nam się w życiu układa, że tracimy kontrolę
    jeśli chcesz mojej rady (a ja sama bez grzechu nie jestem), proponuję, żebyś po
    prostu dzień wcześniej przemyślała swój jadłospis na następny dzień i
    zaplanowała co i kiedy zjesz. Takie planowanie pomaga i może powoli (albo od
    razu) wrócisz na plażę smile) powodzenia
  • millefiori 07.10.05, 09:13
    Pomysl sobie: robisz to DLA SIEBIE I WLASNEGO ZDROWIA! TYLE juz zrobilas, i
    teraz masz to zmarnowac i sie poddac?
    A nigdy w zyciu!
    --
    Millefiori
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • sonia25 07.10.05, 10:37
    czesc dziewczyny
    mam dola nie z tej ziemi bo znow polegalam. Mialam niezmiernie stresujacy
    tydzien i niestety nagrzeszylam jak malo kto. Cos mi nie wychodzi ta 1 faza.
    coz wroce do was znow w poniedzialek - mam nadzije ze tym razem na cale 2
    tygodnie sad
    buziaki
  • mil89 07.10.05, 21:59
    A ja muszę powiedziec, że dzisiaj poszło mi bardzo dobrzesmileJadłospis jak z I
    fazy. Chyba wróce na tydzień znowu do I. To mi dobrze zrobi. Dzięki dziewczyny.
  • aneczka114 09.10.05, 18:14
    Czesc dziewczyny! Dzisiaj koncze 1 faze, od jutra wprowadzam powoli owoce i
    kasze i jestem dobrej mysli. Najwazniejsze, ze od 3 dni nosze swoje jeansy!
    Schudlam 4,5 kg, ale nie grzeszylam nic. Do slodyczy mnie juz tez nie ciagnie.
    Boje sie tylko, ze jak zwykle sukces oslabi moja czujnosc i ........ nieee, nie
    dopuszczam nawet takich mysli. Pozdrawiam Was serdecznie!!!
  • piaget11 11.10.05, 10:32
    aneczka, pięknie - 4,5 kg to naprawdę świetny wynik!
    a Tobie soniu jak idzie?
  • sonia25 11.10.05, 15:54
    hm ostatni tydzien byl niestety porazka zwzg na liczne stresy na ktore niestety
    reaguje nadmiernym obzarstwem i to bynajmniej nie "plazowym" jedzonkiem. Ale
    nie poddaje i sie i teraz od 2 dni znowu jestem na plazy... a ty piaget na 1
    czy 2 fazie?
  • piaget11 11.10.05, 16:11
    oj, ja już chyba w żadnej sad
    mąż mi obiecuje urlop już drugi miesiąc, a ja czekam jak na szpilkach i nie
    przykładam się zbytnio. A szkoda, bo miałabym już to wszystko za sobą i
    mogłabym wypoczywać szczuplejsza, a tak co... czas ucieka a ja stoję w
    miejscu. NAwet karnetu na fit nie kupiłam, bo myślałam, że pojedziemy...
    I wstyd mi. Znowu mi wstyd, że nawet mi się nie chce zacząć, eh
  • sonia25 12.10.05, 09:37
    piaget glowa do gory... w koncu znajdziesz motywacje i wrocisz na plaze.
    Ja mam swietna motywacje bo za 2 tygodnie jade na wesele do mojego brata i w
    dodatku jestem swiadkiem wiec wypadaloby jakos wygladac- tak wiec teraz 2
    tygodnie musze wytrzymac jakos - probuje tez polaczyc montiego z sdb - dam znac
    jak mi idzie bo na razie tylko rozgryzam montiego - (dosc skomplikowane ma
    zasady)
    buziaki
  • piaget11 13.10.05, 11:41
    cześć soniu,
    dzięki za otuchę smile) Ale Ty rzeczywiście masz teraz dobry czas, takie imprezy
    naprawdę motywują. Pomyśl, te 2-4 kg mniej... Fajnie smile Ale z tym montim to nie
    przesadzaj za bardzo, bo nie da się tych dwóch diet połączyć - albo jedna albo
    druga, inaczej to nie ma większego sensu (takie mam wrażenie, bo są podobne ale
    jednak się różnią). I masz rację, ja już trochę czytałam (bo sama się
    zastanawiałam, czy nie łatwiej jest na montim) ale jakoś nie do końca rozumiem
    to komponowanie posiłków. SB jest duuużo prostsza. Szczególnie jak się jest
    weteranem hehhhee
  • piaget11 13.10.05, 11:47
    aaaaa, chcę się pochwalić, że mimo wszystko ja też mam jakieś osiągnięcia -
    moim największym błędem (poza słodyczami oczywiście) było ciągłe podjadanie - a
    już drugi tydzień staram się trzymać posiłków - jem co 3-4 h i nie
    podjadam smile)))
  • piaget11 18.10.05, 12:09
    ojej, co tu tak pusto?
  • anamnezis 18.10.05, 19:04
    Nikt się nie ma czym chwalić tongue_out
  • aneczka114 18.10.05, 19:38
    ja sie pochwale- wczoraj zjadlam paczke delicji i kilka kuleczek rafaello- i
    wyrzutow sumienia BRAK! To chyba z tego zimna tak mnie wzielo! Ale nasycilam sie
    pysznosciami i dzis juz mi przeszlo- mysle, ze organizm tego potrzebowal. Trwam
    w 2 fazie- wlasciwie dodalam tylko owoce, a dzisiaj na kolacje po raz pierwszy 2
    kromki pelnoziarnistego chleba light. Soniu, Piaget, co u Was? Pozdrawiam!!!
  • sonia25 19.10.05, 10:09
    Czesc Piaget
    Masz absolutna racje ze nie da sie tych diet polaczyc. Probowalam ale niestety
    z miernymi skutkami. Jedyna zasade jaka mozna zastosowac to przestrzeganie
    odstepow miedzy posilkami ale wtedy trzeba zrezygnowac z przekasek w dsb.
    Jednum slowem nie wychodzi mi to cholerne odchudzanie i tyle. Ale nie poddaje
    sie i nadal sie staram
    Pozdrawiam was wszystkich
  • maghda81 08.11.05, 15:53
    Witam Soniu!
    Nie wiem czy mnie jeszcze pamietasz, ale znowu wrocilam!Niestety bo wakacyjne
    wojaze=znowu nowy tluszczyk i zero dyscypliny. Tak jak w zeszlym roku, mniej
    wiecej o tej samej jesiennej porze, zaczynam plazowanie a wiec dzisiaj moj
    1.dzien SB. Nareszcie mam staly dostep do netu wiec bede czytala i pisala..smile
    No bo takie codziennie wpisywanie calkowicie mnie motywuje i pomaga mi unikac
    podjadania. Wieczorem zaloze nowy watek z moim jadlospisem.
    Pozdrawiam rowniez Bakalandie, jednak nie wiem czy w ogole plazuje.
    Pozdrawiamsmile
  • sonia25 08.11.05, 16:52
    czesc Madziu
    pewnie ze cie pamietam. Mnie tez niestety przybylo troche po wakacjach ale
    zgralysmy sie idealnie bo dzis rowniez moj 1 dzien (mialo byc wczoraj ale sie
    skusilam na michalka) Mam nadzije ze razem nam bedzie latwiej smile
    buziaki i pozdrowienia
  • basik_cmok 18.10.05, 20:09
    dziewczyny co z wami??!! powiem tak.. smile przeczytalam prawie wszystkie wasze
    wpisy i nie moge uwierzyc... zaczelam diete SB niedawno.. przeszlam 5-dniowy
    okres przygotowawczy, ktory polega na calkowitym wyeliminowaniu tłustych mięs,
    słodyczy, cukru, białego pieczywa, napojow gazowanych i smazonych potraw.
    jestem na jedenastym dniu pierwszej fazy i schudlam 3,5 kg! to nie jest latwe
    ale powiedzcie czy nie jest wam zal jak ulica idzie sliczna dziewczyna o
    szczuplych nogach?? bo mnie wlasnie to najbardziej motywuje! mam 162 cm wzrostu
    i teraz waze 53 kg.. w styczniu studniowka i mam nadzieje ze uda mi sie zejsc
    do 45-47 kg smile po tych kilkunastu dniach poki co, mam czasami ochote na cos do
    jedzenia nie zalecanego w diecie ale moge z czystym sumieniem powiedziec ze od
    rozpoczecia pierwszej fazy nie zjadlam nic slodkiego!! ani pieczywa pszennego
    itp.. poki co jestem zadowolona a to przeciez jeszcze nie koniec smile trzymam za
    was kciuki! zabierzcie sie za siebie pozdrawiem cieplo smile basik
    PS. a swoja droga... nie pijecie soku zurawinowego z siemieniem lnianym?
  • piaget11 19.10.05, 13:19
    cześć aniu, soniu, basik i cała reszta smile
    basik, masz ogromną rację! naprawdę wszystkie (myslę, że mogę się wypowiedzieć)
    patrzymy z zazdrością smile też byśmy tak chciały, a ja to już na pewno. Ale jakoś
    tak brak mi silnej woli...
    soniu, ja jadę wreszcie na ten wymarzony urlop (słońce, plaża), a jak wrócę to
    bezwzględnie zaczynam SB od początku. Po 01.11 - pewnie od 7.11. Przyłączysz
    się? A może jeszcze ktoś? Zapraszam smile)
  • sonia25 19.10.05, 14:35
    czesc piaget
    ja wracam z polski 01/11 wiec jesli ty zaczniesz wtedy to jestem z toba w 100%
    Daj znac na kiedy sie dokladnie umawiamy
    Milego urlopu!!!
    Buziaki
  • mil89 19.10.05, 16:02
    Wiecie co? Ja bym się przyłączyła, ale kurcze... Jak zwykle jestem niezdecydowanasad Nie wiem czy dam rade... Chyba nie mam wyboru. Do świąt niedaleko- już prawie listopad. Święta były moim celem- chude świetatongue_out Od listopada mówicie...? To chyba bardziej motywuje, takie grupowe odchudzanie...
  • piaget11 20.10.05, 09:30
    eeee tam nie dasz... dasz radę, na pewno smile
  • oreganka 21.10.05, 12:55
    hej....chętnie przyłącze się do Was..
    z tym,ze mam wieeelki problem...nie wiem od czego zacząc, czy znacie może
    jakieś gotowe przepisy?
    dzisiaj jestem na 5 dniu diety kopenhaskiej, więc jestem pewna, że po tej
    (głodówce) dieta SB będzie czyms rewelacyjnym...koncze kopenhaska w przyszła
    sobotę( a w niedziele imprezka-więc jakas sałatka na pewno sie znajdzie ) ....
    i chciałabym zacząc od poniedziałku/wtorku...czy mogłaby mi w tym pomóc,któraś
    z Was????prosze...potrzebuję przykładowego zestawu menu na te dwa Isze
    tygodnie...będę wdzięczna za każda pomoc....z góry dziękuje....
  • basik_cmok 19.10.05, 20:05
    ja czuje sie coraz lepiej widzac jak ubywa mi troszke gramow na wadze... big_grin
    trzymam za was kciuki! cmok
  • piaget11 20.10.05, 09:29
    no to co dziewczyny, zaczynamy po świętach i trwamy do gwiazdki, tak?
    A w święta nie będziemy miały wyrzutów sumienia, bo zapracujemy sobie na
    dwudniowe wakacje. A w sylwestra każda sukienka będzie wyglądała na nas
    bosko... Co Wy na to? Zmotywowane?
    buziaki
  • sonia25 20.10.05, 09:48
    to co od 01/11?
    piaget kiedy wracasz z wakacji?
  • mil89 31.10.05, 10:40
    Coś tu pustouncertain Jutro już 1.11... To jak będzie?? Zaczynamy??
  • anamnezis 31.10.05, 11:08
    Ja akurat tez zaczynam (znowu uncertain tongue_out) I chętnie się do Was przyłączę. Ale dopiero od 2.11 bo niestety jutro jeszcze obowiązkowy obiadek uncertain
    Pozdrawiam
  • piaget11 31.10.05, 18:18
    witajcie kochane Plażowiczki smile)
    ja już po wakacjach - na szczęście nie przybyło mi kilogramów smile) (jadłam
    sporo, ale kolacja obowiązkowo z duszonych warzyw, pewnie dlatego wink)
    jutro jeszcze tradycyjny obiadek a od środy ruszam z pierwszą fazą. Zapraszam
    wszystkich chętnych smile
    Na śniadanie planuję ogromną jajecznicę z cebulką i pomidorem, a do tego świeżo
    parzona kawa (przywiozłam sobie świeżo paloną, moco aromatyczną...), a na obiad
    szaszłyki smile Grunt to mieć plan smile)
    pozdrawiam i zapraszam, razem na pewno damy radę, w końcu sylwester tuż tuż smile
  • aneczka114 31.10.05, 19:03
    Ja tez zaczynam ZNOWU! Wprawdzie nie jest tak zle, ale chce, zeby bylo jeszcze
    lepiej! To od srody? Jutro rzecz jasna sie nie da...
  • sonia25 01.11.05, 10:01
    zgodnie z umowa rowniez sie stawiam zwarta i gotowa od srody smile
  • piaget11 02.11.05, 15:10
    no to wspaniale, że tyle nas smile
    ja zaczęłam. do końca tygodnia siedzę w domu, więc postanowiłam wykorzystać ten
    czas na dietę - w domu mi łatwiej coś przygotować smile
    oby tylko nic nie wyskoczyło w weekend, imprez muszę unikać jak ognia smile)
  • piaget11 04.11.05, 12:31
    no co tam dziewczyny? jak idzie?
    mi dosyć ciężko, brakuje mi słodyczy (jeny, to jest okropny nałóg!) i gdyby nie
    to, że jestem w domu, nie dałabym rady. Tak to sobie ciągle coś podjadam
    (dozwolonego oczywiście), a w pracy bym poległa...
    Ale pierwsze efekty już są - 0,7 kg w dół smile)) I to w tej diecie ubóstwiam -
    efekty szybko przychodzą i dodają sił. Oby wytrwać.
    trzymam za nas kciuki smile
  • sonia25 04.11.05, 15:30
    Piaget ja dopiero od poniedzialku sie dolacze bo niestety poki co nie mam
    mozliwosc plazowania. Gratuluje wynikow i trzymam kciuki za dalsze rezultaty
    buziaki
  • mil89 04.11.05, 19:27
    A ja rezygnuje... Wszyskim życze powodzenia, wpadne kiedyś sprawdzić jak wam idzie. Pozdrówka.
  • aneczka114 14.11.05, 19:43
    Czesc dziewczyny! Co u Ciebie Piaget? Dalszy spadek wagi? Ja dzis ponownie
    wkroczylam na dobra droge, mam nadzieje wytrzymac. Dzisiaj nawet niezle mi
    poszlo, ale chyba mnie bierze jakas grypa, bo nie najlepiej sie czuje i nawet
    jesc mi sie nie chce...Pozdrawiam!
  • piaget11 15.11.05, 11:12
    witajcie,
    szło mi całkiem nieźle, aż 6 dnia w nocy było tak: zawroty głowy, mdłości,
    ogólna słabość. Następnego dnia jeszcze jako tako się trzymałąm, ale 7 nocy
    objawy powróciły, doszły duszności i wrażenie, że tracę przytomność. Po
    nieprzespanej nocy wystraszyłam się. Myślałam, że mi cukier spadł, więc zeszłam
    z plaży, zrobiłam badania... Wszystko wyszło ok, cukier w normie, cholesterol
    spadł, a objawy złagodniały, ale nie minęły - w każdym razie to nie od diety.
    Nadal szukam przyczyny, ale nie plażuję, choć bardzo nad tym ubolewam, bo
    byułam już na półmetku I fazy, więc najgorsze było za mną, ale cóż... Jak wrócę
    do I fazy to dam znać smile pozdrawiam serdecznie
  • swieta_1 15.11.05, 13:43
    pewnie wszystko jest ok, trzymaj się ciepło i odezwij się że wszystko ok i wracasz
  • aneczka114 17.11.05, 21:31
    Pozdrawiam Cie Piaget i zycze zdrowka! Daj znac, ze juz jestes ok, moze to
    przemeczenie? Odpoczniesz i wszystko bedzie dobrze! Buziaki, pa
  • piaget11 18.11.05, 11:56
    dzięki dziewczyny za miłe słowo
    na razie wszystko jest ok, uspokoiło się, mam wrażenie, że to zmiany ciśnienia
    tak na mnie podziałały (ze zdwojoną siłą, bo doszła zmiana klimatu - wakacje w
    afryce). Ale zawsze lepiej dmuchać na zimne.
    pozdrawiam cieplutko smile)
  • aneczka114 21.11.05, 22:16
    Czesc Piaget, mam nadzieje, ze juz sie czujesz dobrze. Ja znowu w 1 fazie,
    efekty juz sa- jak zwykle, ale jak zwykle gorzej u mnie z ich utrzymaniem. W
    ogole mam jakiegos dola. Pozdrawiwm Cie serdecznie, zdrowka!
  • swieta_1 22.11.05, 13:10
    Cześć dziewczyny, jestem z tych co to 1-raz i mi wyszło i to jak! Była tu wtedy
    DOBE1 i kilka innych pań, które mocno podtrzymywały na duchu. Teraz znów
    próbuję, ale coś mam mało silnej woli, kończy się na nie jedzeniu chleba,
    ziemniaków, makaronów, aha i do południa jakoś wszystko fajnie, a po południu- w
    domu- a to kawałek kabanosa/drób/, a to kawałek serka pleśnia-3%, a to kawałek
    czegoś i tak zleciał tydzień a waga- chyba nie drgnęła, po ciuchach czuję że
    nic. Łudzę się tylko nadzieją że to przez papieroski, których nie palę 6
    tydzień. Jasna cholerka muszę jakoś się wziąć. Mam nadzieję że tym razem mi się
    uda.
  • piaget11 25.11.05, 10:08
    cześć Kochane,
    ja znów na plaży - dziś 4 dzień i jakoś sobie radzę. Chyba to jest tak: albo
    jest dobry czas na dietę albo nie. I chyba się doczekałam tego właściwego. Nie
    chodzę głodna, nie mam ochoty na węglowodany proste i słodycze. Jakoś tak
    ostatnio sobie pozwalałam na wszystko, że chyba mam po prostu przesyt smile
    I z wymyslaniem dań jakoś mi idzie (obym nie pochwaliła się za wcześnie!), nie
    mam wrażenia, że ciągle jem to samo smile Na razie się nie ważę ( i tu o dziwo nie
    mam ciśnienia, żeby codziennie wpychać się na wagę) - jakoś tak mi się w głowie
    przestawiło, że mam się zdrowo odżywiać, a nie dietować i chyba mi z tym
    łatwiej (choć jak inne o tym mówiły, nie wierzyłam).
  • piaget11 25.11.05, 10:09
    a wczoraj zjadłam pączka (imieniny koleżanki i nie chciało mi się tłumaczyć, że
    jestem na diecie) i wliczyłam to po prostu w straty. A tak od początku nie jem
    deserków ani czekolady (nie miałam w domu), więc mniej więcej się wyrównało.

    pozdrawiam wszystkie plażowiczki cieplutko smile)
  • aneczka114 07.12.05, 21:35
    Witaj piaget? Jak Ci idzie? Mawsz juz mile oku efekty? Ja ostatnio przyszalalam
    ze slodkosciami, jak zwykle ... Jestem beznadziejny, nieuleczalny
    przypadek............
  • piaget11 08.12.05, 11:32
    cześć aneczko
    ja też jestem przypadek beznadziejny... tak dobrze mi szło, wszystko było ok,
    ale jak zaczęłam grzeszyć, to na całego... schudłam 1 kg (ten, co mi tak ciągle
    przybywa nie wiadomo skąd) Staram się trzymać choć II fazy, ale różnie to bywa.
    Miłość do słodyczy jest niestety jednostronna, ja je uwielbiam, one mi
    szkodzą smile
  • sonia25 08.12.05, 15:34
    Czesc Dziewczynki
    To samo u mnie... moja milosc do slodyczy to tez przypadek beznadziejny ...
    trzymajcie sie
  • aneczka114 08.12.05, 18:58
    Piaget i Soniu! Ale mi się smutno zrobiło! Co my mamy począć, biedne
    słodyczoholiczki????
  • piaget11 14.12.05, 11:07
    aneczko, soniu! ja już nie mam siły... a miało być tak pięknie, święta i
    sylwester w "rozmiarze S", eh
    chyba pójdę do psychiatry smile)
  • aneczka114 14.12.05, 16:51
    Dziewczyny kochane! A moze znowu pelna mobilizacja? Do świat jeszcze kawalek,
    jak zaczniemy od jutra.... Co Wy na to????
  • piaget11 15.12.05, 10:10
    aneczko, zaczęłaś? ja mogę od jutra smile w tydzień można zgubić chociaż kilogram
    i pozbyć się brzucha, a jakby się tak zawziąć to i święta można łagodnie
    przejść i w sylwestra zabłysnąć. Jeśli w to wchodzisz, daj znać, od jutra mogę
    być z Tobą smile
  • sonia25 15.12.05, 14:00
    ja tez dzis zaczelam
    na razie idzie mi niezle ale ja juz tak mam zaczynam ale nigdy nie koncze...
    moze tym razem sie uda
    powodzenia dziewczyny
  • aneczka114 15.12.05, 16:37
    Piaget! Jestem zwarta i gotowa-zaczynamy od jutra,tj. piatek!!! Ciesze sie
    bardzo, mysle ze wytrzymamy tych kilka dni. Soniu, tez sie trzymaj!
  • piaget11 22.12.05, 15:42
    no dobra, to ja pierwsza: du...a glt. znowu. tzn nawet nie zaczęłam. A przez
    to, że ciągle unikam ziemniaków, chleba i owoców, nabawiłam się niedoboru
    magnezu i potasu i stąd większość moich dolegliwości smile
    po świętach spróbuję diety niskokalorycznej, takiej 1200-1400 kcal (i tak w
    sumie, chciał nie chciał, na SB ogranicza się kalorie) i przysięgam, koniec ze
    słodyczami wink
    Wesołych Świąt wszystkim, którzy wytrwali i tym, którzy wytrwać chcieli smile
  • aneczka114 22.12.05, 18:06
    No to ja druga- tez nie zaczelam... Od 2 stycznia zaczynam nowe zycie- bez
    slodyczy przede wszystkim. I tym razem juz bede musiala wytrzymac, bo nie
    zmieszcze sie w zadne spodnie ( zakladam ze przez swieta jeszcze przytyje).
    Dziewczyny, do " uslyszenia" w styczniu. Wesolych swiat, Piaget buziaki!!!!
  • piaget11 29.12.05, 09:57
    aneczka, zaczynam z Tobą od poniedziałku
    bardzo mi smutno, że nie będę wyglądać w sylwestra jak zakładałam, ale trudno.
    Precz ze słodyczami!
    Od stycznia warzywka owoce chude mięsko i chleb pełnoziarnisty oraz dużo dużo
    ruchu i zobaczymy co z tego wyjdzie. Jeśli będzie dobrze, na wiosnę I faza DSB
    (będą warzywka tanie i w ogóle będzie nam się chciało lekko jeść). Nic nie
    obiecuję ale nastawiam się psychicznie do tych zmian wink
    przecież to nie może być takie trudne...
  • cardena 29.12.05, 10:49
    dziewczynki, jeszcze ja!!! smile
    ja też zaczynam z wami od pon. Nowy Rok, nowe postanowienia.
    To będzie moje drugie podejście. Za pierwszym razem, we wrześniu, zgubiłam na I
    fazie 4 kg i póżniej jeszcze 2 kg w II fazie. No, ale zachwycona własnym
    sukcesem zaczęłam sobie zbytnio folgować, a na Święta to przeszłam już samą
    siebie. Aż dziwię się, że wróciło mi tylko 3 kg. W każdym razie teraz zamierzam
    spróbować ponownie i cieszę się, że nie jestem sama. Jestem przekonana, że
    razem jest łatwiej. piaget11 i aneczka- pozdrawiam serdecznie
  • aneczka114 29.12.05, 16:28
    Piaget i Cardena! Tak sie ciesze, razem rażniej! Od poniedzialku zaczynam 1-wsza
    faze, bo juz naprawde tego potrzebuje. Wiesz Cardena, ja zawsze " zachwycona
    wlasnym sukcesem " zaczynam pozwalac sobie na slodycze i efekt wiadomy. Ale Nowy
    Rok- nowe zycie! Pozdrawim Was, zycze dobrej zabawy sylwestrowej i melduje sie w
    poniedzialek!
  • funka1979 30.12.05, 12:12
    Czesc! Mam na imie Ania i wlasnie rozpoczynam diete SB (z mala przerwa na
    alkohol w Sylwestra). Chcialam tez wniesc akcent optymistyczny do waszych
    rozmow: Moja przyjaciolka z DSB zrzucila 14 kg w ciagu roku i utrzymuje wage!
    Czy to nie piekne? Jest laska nebeska. W pierwszej fazie zrzucila 6 kg!
    Dziewczyny, do dziela!
    Pozdrawiam!
    Ania
  • aneczka114 01.01.06, 18:45
    Piaget i Aniu! Zaczynam 1 faze od wtorku, bo jutron 1 dzien na jablkach i
    herbatkach TYLKO! Musze sie troche oczyscic i we wtorek juz DSB. Mam madzieje
    ,ze sie powspieramy i DAMY RADE! Strasznie przez swieta sobie pofolgowalam, azmi
    wstyd.... jak zwykle!
  • cardena 02.01.06, 10:37
    Witajcie kobietki smile
    Zgodnie z wcześniejszymi postanowieniami od dziś zaczynam dietę. Na śniadanko
    plasterek szynki z indyczka i jajko na miękko. Mam nadzijeję, że Wy też już
    plażujecie. Czekam na informacje i pozdrawiam serdecznie
  • aneczka114 02.01.06, 15:02
    Czesc Cardena, Piaget i Ania! Ja zgodnie z postanowieniem dzisiaj jem jablka i
    nic poza tym. Jesli dam rade, to jutro tez, jesli nie- wchodze na plaze.
    Potrzebuje takiego owocowego oczyszczenia.Cardena gratuluje, ze
    zaczelas!!!Dolacze, jak sie oczyszcze, pozdrawiam!
  • cardena 03.01.06, 10:44
    witam; dziś to dopiero mój drugi dzień I fazy, więc pewnie nie zdziwi Was, że
    wszystko przebiega bez zarzutów smile. Oby tak dalej. Aneczko- oczyszczaj się
    szybciutko i dołącz do mnie. Pozdrawiam serdecznie
  • piaget11 03.01.06, 15:39
    witajcie kochanieńkie!
    ja raczej nie na plaży, ale wg planu również na diecie. (muszę podciągnąć ten
    magnez w organizmie) Na razie coś jakby faza II smile
    od piątku nie jem słodyczy - małe odstępstwo w Sylwestra na tiramisu - ale
    czekoladki wyrzuciłam z umysłu. Jem co 3-4 godziny i nie pogryzam w
    międzyczasie. Zobczymy, czy coś z tego wyjdzie smile
    pozdrawiam cieplutko wszystkie plażowiczki i wierzę, że nam się uda - presja
    zmalała, do wiosny jest czas smile
  • aneczka114 03.01.06, 16:36
    Czesc dziewczyny! Ja juz na plazy, pelna optymizmu i wiary w sukses- moj i Wasz!
    Piaget, moja ostatnia slodkoscia tez bylo ukochane przeze mnie i wlasnorecznie
    zrobione tiramisu,eh...Ale z tym koniec, no moze w nagrode kawaleczek za jakies
    3 miesiace, co? Cardena, ciesze sie, ze sie trzymasz .Damy rade!!!!
  • cardena 05.01.06, 11:20
    witjacie dziewczynki,
    dziś czwarty dzień I fazy. Na razie wszystko przebiega prawidłowo; bez
    grzeszków i uczucia głodu. Jem głównie sałatki z kapusty pekińskiej z jajkiem,
    serkiem feta light, papryką, ogórkiem i kurczaczkiem. Czuję się bardzo dobrze i
    nie ciągnie mnie do słodyczy (na razie smile ). Od jutra postaram się jeździć co
    drugi dzień na rowerku stacjonarnym ok. 50 min. A co tam u Was słychać?
  • aneczka114 05.01.06, 14:28
    czesc! Ja tez plazuje, jem glownie kurczaka, na sniadanie obowiazkowo
    jajecznica, jutro zrobie kotlety z indyka z pieczarkami i papryka- przepis z
    forum, pycha! Narazie tylko planuje cwwiczenie, ale mam nadzieje sie troche
    poruszac. Powodzenia Cardena, trzymajcie sie Plazowiczki!
  • agibru 08.01.06, 19:16
    witam Was serdecznie, ja tez plazuje, dzisiaj dla mnie dzien 4. Chyba wszystko zgodnie z planem, tzn zadnych grzeszkow ewidentnych: bez cukru i slodyczy, chleba itp....trzy dni spedzilam w domu... zobaczymy jak mi pojdzie w pracy....
    naczytalam sie forum i dostalam kopa motywacyjnegosmile i z dnia na dzien zaczelam. To dobrze, bo jak bym sie chciala nasycac owocami, czekoladkami itp to mogloby sie zle skonczycwink pozdrawiam Was serdecznie i trzymajmy za siebie kciuki!
  • cardena 09.01.06, 11:49
    Witam w nowym tygodniu,
    jestem trochę na siebie zła, ponieważ wczoraj byłam u rodziców i na objad
    zjadłam ziemniaki (nie uwierzycie, ale normalnie zapomniałam, że nie mogę), a
    później nie chciałam zrobić mamie przykrości i wzięłam kawałek ciasta, które
    zrobiła specjalnie dla mnie. Ale wiecie co, nie przejmuję się; zaczął się nowy
    tydzień i w ten weekend nie pojadę do rodziców, więc nie powinno być problemów
    z dietą. Pozdrawiam wszystkie plażujące kobietki i życze powodzenia
  • agibru 09.01.06, 15:21
    a ja dzisiaj przechodz kryzys,nie nie glodowy, ale straaaasznie straaasznie
    boli mnie glowa! ale zakladam, ze to detoks dzialasmile i ze zaraz zacznie sie
    spalac moj tluszczsmile juz dzis dzien piaty i nie grzesze. Na sniadanie troche
    twarozku z papryka, potem jogrut 0%, piers kurczak z grilla w ogorkiem , zaraz
    bedzie trojkacik serka topionego... troche za duzo nabialu i serow... ale w
    pracy nie mam mozliwosci jesc nic innego...
  • aneczka114 09.01.06, 19:35
    Witam Was! Juz 7-my dzien na plazy, ale przyznaje sie- wczoraj tez troche, raz
    zgrzeszylam- pisze to na pocieszenie CardenysmileJednak wyrzutow sumienia brak,
    mysle ze nic sie takiego nie stalo ( byl to kawalek mojego ukochanego tiramisu,
    przyniesionego na pokuszenie przez kolezanke). Juz schudlam, w portkach luzniej,
    wiec trzymam sie dalej i trzymam za Was i siebie kciuki!
  • piaget11 10.01.06, 09:51
    witajcie plażowiczki smile
    strasznie Wam zazdroszczę, że zaczęłyście. Ja niby ograniczam kalorie, jem
    zdrowo, ale żadnych efektów nie widać. Wiedziałam, że tak będzie, na mnie inne
    diety nie działają, tylko SB sad
    kurcze, chciałąbym zacząć SB z powrotem ale martwię się o ten mój magnez... A
    może DSB z włączeniem nutki pomarańczy? smile)

    pozdrawiam i trzymam kciuki
  • agibru 10.01.06, 10:51
    ja juz 6 dzien dzisiaj zaczelam i 3kg mniejsmile ale jakos na ciele nie wydaje mi
    sie zebym opadla za duzo.... chociaz

    A co do diety piaget11, to nie jestem szczerze wielka specjalistka, wlasciwie
    to nie mam pojecia, ale chyba magnezu nie ma w pieczywie, makaronie,
    ziemniakach itp ....

    a co tam, sciagnelam z jakiejs zdrowej strony
    zdrowie.medicentrum.pl/ed/0/do/lifestyle/foods/minerals/?f=mm7
    :
    Źródła magnezu: Zielone warzywa (mozna w DSB), Awokado (mozna w DSB), Banany,
    Czekolada, Ziarno zboża (mozna w pozniejszych fazach w DSB), Orzechy (mozna w
    DSB), Mleko.
    Źródło POTASU: Większość owoców (banany, sok pomarańczowy) Warzywa - ziemniaki
    Nabiał - jogurt, Ryby, Mięso Drób

    wiec wychodzi, ze spokojnie mozesz sie przylaczyc do zdrowego odzywianiasmile
  • aneczka114 10.01.06, 19:23
    Melduje sie, nie grzesze i chyba troche chudnesmile Piaget, a moze przyjmuj Magne
    B6 przez jakis czas? Ja to biore, ale z polecenia lekarza i nie jest to zwiazane
    z dieta.
    Agibru, Twoj wynik jest super! Mysle, ze musi to juz byc widac! Na pewno luzniej
    w spodniach! Trzymaj sie- pozdrawiam Ciebie i pozostale dziewczyny !
  • piaget11 11.01.06, 08:41
    cześć dziewczynki,

    no no, pięknie. Wszystkie plażują jak należy smile to cieszy
    a ja się przymierzam, powolutku, ale zawsze. Już mam dość moich fałdek...
    a magnez biorę, bo mi też lekarz zalecił, ale staram się też uzupełniać dietą.
    Ale w sumie na SB też je się bogate w mgz rzeczy. Agibru, wilekie dzięki za
    wskazówki smile
    pozdrawiam i zbieram siły smile
  • cardena 11.01.06, 09:43
    No, no; widzę, że pełna mobilizacja. Tak trzymać!
    U mnie już też widac pierwsze efekty. Na razie w obwodach a nie w kilogramach
    (tylko 1,5 kg mniej, ale całe 3 cm w pasie i 2 w biodrach). Przyznaję, że
    zdarzają mi się małe wpadki, ale co tam smile. Od wczoraj włączyłam też
    ćwiczenia; 45 min na rowerku stacjonarnym. Trzymam za Was kciuki i za siebie
    też smile
  • aneczka114 13.01.06, 15:28
    czesc dziewczyny! Trzymam sie dzielnie, dzis kupilam serek riccota i czekolade
    0% i mam zamiae zjesc wieczorem pyszny deserek= oczywiscie nie wszystko na raz
    smile. Coraz luzniej w spodniach, ciesze sie i mam zamiar przedluzyc 1 faze o
    tydzien. 1 zawsze idzie mi najlepiej, w 2- latwiej ulegam pokusom... Co u Was?
    Buziaki
  • piaget11 16.01.06, 08:27
    cześć kochane
    powielkich trudach dołączam do Was. Dziś zaczynam drugi dzień. Wczoraj było
    dobrze, dziś będę w pracy, więc nie wiem, ale mam nadzieję, że wytrwam. Mam też
    nadzieję, że ten mój magnez nie zacznie wariować i nie będę zmuszona ześć
    razowca czy kaszy. Wczoraj na kolację zjadłam makrelkę i zasnęłam w spokoju
    (jak brakuje mi magnezu to nie mogę zasnąć bo serce mi szybko bije i mam takie
    niemiłe wew. dreszcze...) Ryby morskie bogate są w magnez, więc może to będzie
    mój sposób na pokonanie wroga...? smile Chcę wytrwać te dwa tygodnie, bo inne
    diety na mnie nie działają . Buziaki smile
    PS jak to jest z tą surową marchewką? Kiedyś była zabroniona, a teraz podobno
    można?
  • aneczka114 16.01.06, 16:16
    Witaj Piaget na posterunku! fAJNIE, ZE ZACZELAS DZIALAC, na pewno Ci sie uda,
    wiosna sie zbliza, fajne ciuszki czekaja... Ja jestem od wczoraj w euforii po
    stanieciu na wage! To naprawde motywuje, wiec trzymam sie dalej. Niestety nie
    wiem , co z ta marchewka, bo nie znosze jej w kazdej postaci!!! Pa
  • agibru 16.01.06, 16:47
    marchewki nie mozna w pierwszej fazie
  • piaget11 17.01.06, 08:52
    dzięki aneczka
    no, rezultaty już są, aż nie mogę uwierzyć! matko, na tej diecie wystarczy
    kilka dni i waga zaczyna spadać, a to motywuje smile
    mówiłam, że tylko DSB na mnie działą, inne odpadają smile
    buziaki
  • piaget11 19.01.06, 08:45
    jaka tam dziewczynki?

    u mnie na razie dobrze, choć zdarza mi się pogrzeszyć (ale to przez ten
    magnez...) ale chodzę na intensywny aerobic i kupiłam sobie steperek. Najwyżej
    przedłużę dietowanie smile
    Najgorsze już za mną (pierwsze trzy dni) więc teraz już z górki. Jak przetrwam
    weekend, uwierzę, że się uda. pozdrawiam smilesmile
  • monka_25 19.01.06, 08:48
    a ja na SB jestem od 04 stycznia z wagą wyjściowa mniej więcej 69-70 kg (waga
    łazienkowa)smile
    12 stycznia waga elektroniczna (zakladam ze nie oszukuje ) pokazala 66,2 kg w
    ubraniu
    a dzisiaj 19 stycznia - 64,7 kg wink (w ubraniu ofkorsssss)
    ciagle jestem na I fazie ale powoli zaczne przechodzic do II
    pozdraiwam i życze wytrwalosci sobie i swojej kumpeliwink
  • aneczka114 19.01.06, 16:27
    Monka, gratuluje, piekny wynik! Piaget, przetrzymaj, masz juz faktycznie z
    gorki. Ja zaczelam wczoraj jesc jablka, a poza tym 1 faza. Waga co prawda
    stanela w miejscu, ale czuje sie lzej. Pozdrawiam!!!
  • suziliu 19.01.06, 21:23
    Witajcie drogie plażowiczki,

    Po pierwsze gratuluję wszystkim wyników i silnej woli. Ja jestm na diecie od 3
    stycznia - ciągle I faza. Wynik póki co średni - 4,5 kg mniej. Chciałabym
    więcej szczególnie że efekty widać głównie na wadze, co jest chyba oznaką, iz
    większość tych kg to woda sad. Niestety dziś skusiłam się na madarynkę, co
    jeszcze spowoli spadek kg. Zobaczymy jak długo wytrwam, a do zrzucenia mam
    sporo.

    Także jeszcze raz pozdrawiam i życze powodzenia
  • aneczka114 22.01.06, 09:34
    Czesc dziewczyny! U mnie tragedia taka,ze az rozpoczelam nowy watek.....Co u Was
    ? Cos optymistycznego?
  • piaget11 25.01.06, 13:13
    zawaliłam SB, weekend mnie zabił sad
    ale ciuszki luźniejsze, zgubułam 1 kg (jak tylko do mnie wraca stosuję dsb, tym
    razem też tak było smile)
    ale luźniej w spodniach i mniej tłuszczyku na boczkach - fitness pomaga smile
  • piaget11 31.01.06, 12:07
    puściutko tu... sad
  • aneczka114 31.01.06, 17:15
    No to sie odzywam- jakos wracam powoli do normy i dalej jestem na plazy. A co u
    Ciebie Piaget? Pozdrawiam
  • piaget11 01.02.06, 11:52
    ja do wiosny chyba basta z SB (tak zresztą zakłądałam na początku, ale skusiłam
    się i niewiele z tego wyszło ) smilesmile
    teraz jem wszystko ale staram się przestrzegać godzin posiłków. ZAczęłam
    intensywnie ćwiczyć, ale pofolgowałam sobie ze słodkościami - dlatego brak
    efektów
    i już sama nie wiem co ze sobą zrobić...
  • aneczka114 01.02.06, 15:10
    Znam to uczucie... Ale trzymam sie SB, postanowilam osiagnac wymarzona wage- nie
    tak przeciez dawno ja mialam- i juz!!!! Najgorsza ta ochota na slodycze- ona mi
    chyba nigdy nie przejdzie, ja po prostu jestem slodyczoholiczka. I jakmjuz raz
    sprobuje, to zaczynam sie nimi objadac nieprzytomnie. Mam jednak zamiar wytrwac
    tym razem, nie nadzieje, ale zamiar! Pozdrawiam Cie Piaget i wszystkie Plazowiczki
  • piaget11 02.02.06, 08:56
    aneczka, trzymam kciuki, postawa jest najważniejsza! smilesmile
    mi znowu przybyło na wadze i nie ma pojęcia skąd to się wzięło. Znó nabieram
    ochoty na SB, ale muszę się solidnie przygotować, bo inaczej.. eh
    a słodycze to zabójstwo, ja nawet jak nie mam ochoty na słodkie to zdarza mi
    się sięgnąć po ciasteczko, ot tak, z nawyku sad muszę pojeść więcej magnezu, mam
    wrażenie, że jak go jadłam regularnie, to mniej mnie ciągnęło do słodyczy
    a słodycze są jak nałóg - trzeba z nimi zerwać raz na zawsze, potem zmienia się
    smak i już tak nie smakują - przynajmniej do czasu, hehehe
    pozdrawiam cieplutko
  • piaget11 09.02.06, 12:23
    no i ja tam dziewczynki?
  • aneczka114 09.02.06, 18:33
    U mnie dobrze,trzymam sie bez grzechow. Waga na razie stanela, ale czekam
    cierpliwie.W spodniach duzo luzniej. Pozdrawiam
  • piaget11 21.02.06, 15:01
    up
  • aneczka114 21.02.06, 17:28
    Hej Piaget! jestem nadal na plazy,w 2 fazie, wczoraj troche
    nagrzeszylam-niespodziewana imprezka, ale ogolnie jestem juz prawie swietasmileChce
    jeszcze zrzucic 1-2 kg, ale przede wszystkim utrzymac to co udalo mi sie
    osiagnac. A najwazniejsze- nie ciagnie mnie do slodkiego. Pozdrawiam, trzymam
    kciuki za Ciebie! A wage tez mam nowa, ale staje na niej z przyjemnoscia i to
    jest wlasnie to!!!!
  • piaget11 24.02.06, 15:35
    ha, aneczka pozazdrościć smile
    ja od poniedziałku wznawiam walkę i mam przeczucie, że będzie dobrze
    poza tym w sklepach tyle fajnych wiosennych ciuszków, że już się nie mogę
    doczekać zmiany garderoby, już jako mniejsza ja smile)
    ostatnio kupiłam taką fajną bluzkę, ale strasznie opina mi się na brzuchu i
    muszę zmniejszyć tę oponkę, żeby już było gud smile)
    czego sobie i Wam życzę smile
  • bebee3 25.02.06, 12:01
    hejkasmile Chcialam sie dolaczycsmile Przeczytalam opis waszej walki i powiem ze byly
    tu moment silnej mobilizacji... ale co sie w koncu dzialo? Jak jedna zgrzeszyla
    to zaraz nastepna. Piaget pomysl... tyle razy juz zaczynalas... jakby zebrac to
    wszytsko do kupy to by ci ponad dwa tyg wyszlo na I fazie ;p Moze warto byloby
    zrobic to raz a porzadnie? Wiem ze to nie latwe, no ale dla fajnych wiosennych
    ciuszkow trzeba sie pomeczycsmile Ja chcialam zaczac od dzis... ale skoro Piaget
    zaczynasz od pon, to moze zaczniemy razem? hm?? Nie wiem jak tam u Ciebie z
    motywacja, ale u mnie na najwyzszym szczeblusmile I z checia Cie opieprze za
    grzeszkiwink i powspieram przy okzaji. No i oczywiscie licze na to samosmile Mysle
    ze milo by bylo zaczac razemsmile Pozdrawiam
  • piaget11 27.02.06, 09:01
    bebee, dzięki za wsparcie
    ja zaczęłam dziś - jestem po śniadanku (kawa z mlekiem i serek wiejski) do
    pracy zapakowałam dwie sałatki (jedna z tuńczykiem, druga ze świeżych warzyw)
    tak na wszelki wypadek, gdybym nie wiedziała co mi się chce smile
    jeśli też zaczęłaś to super, chętnie Cię powspieram w tych bojach o lżejsze
    ciałko. Pozdrawiam serdecznie smile))
  • bebee3 27.02.06, 11:07
    Tak wiec dzis pierwszy dziensmile Moje sniadanko - puszysty omlet z 2 jaj +
    melisa. Obiadek - fasolka z sosem pomidorowym (to dopiero bedziesmile. No to do
    dziela! Plaski brzuszek czeka! smile
  • piaget11 28.02.06, 09:12
    kwarantanny dzień drugi smile
    wczoraj zgrzeszyłam, zjadając ok. 5 szt. winogronek...
    niedobrze, pierwszy dzień i już grzechy wink
    a wieczorem dopadł mnie taki głód, że wciąż coś podjadałam: a to pestki dyni, a
    to plaster sera... w końcu usmażyłam sobie bakłażana i dopiero się zapchałam smile)
    dzisiaj była jajecznica na szynce + kawałek papryki + zielona herbata i jest
    ok. Na obiad przewiduję grillowanego kurczaka z fasolką szparagową, na
    przekąskę mam mozarellę z pomidorkiem smile
    ale jutro będzie najgorzej (3 dzień zawsze dla mnie najtrudniejszy)
    pozdrawiam cieplutko
  • bebee3 28.02.06, 22:10
    Piaget! Wiesz co, to pomysl, ze ten trzeci dzien to w sumie drugi (bo
    pierwszego zgrzeszylas, wiec sie nieliczyltongue_out) A jak minie ten drugi dzien to
    przyjmiemy go za trzeci i w ten sposob ominiesz swoj najtrudniejszy do
    przetrwania dzienwink Rozumiesz? eee... chyba troche zakrecilam.
    Ja jak na razie sie trzymam i ty Piaget tez musisz! Kurcze, bo jak ty
    zaczniesz 'grzeszyc' to ja tez i nici z mojego plaskiego brzuszka!!!
    No nie, nie ma tak. Jak sie odchudzac to odchudzac, a nie tak na lewo!
    Ja musze sie pochwalic - dzisiaj bylam u babci na kolacji i nie tknelam jej
    przepyszniusich faworkow i paczkow. I jadlam tylko to, co dozwolone na dieciebig_grin
    Nie wiem czemu, ale wydaje mi sie ze przytylam po tych 2 dniach zamiast
    schudnac... a przestrzegam dietkiuncertain Kurcze co jest?
  • piaget11 01.03.06, 09:39
    bebee pomocy! tak mi się chce czekoladki nadziewanej, że zaraz zwariuję. I
    ciasteczek jeżyków! wiem, nie mogę nawet powąchać, bo zaraz sobie powiem, że
    jedna czekoladka nikomu nie zaszkodzi, a potem zjem jedną i drugą... buuuuu
    dlaczego mam takiego smaka na słodkie?!
    a Ty się nie przejmuj, nie przytyłaś na pewno - to taka mobilizacja organizmu
    do zrzucenia nadkilogramów smile) ja się czuję lżejsza, ale zważę się w piątek,
    tak dla jaśniejszego obrazu smile
  • bebee3 01.03.06, 13:28
    Dzieki za wsparcie... juz mi lepiejsmile
    A ty ani sie waz nawet myslec o jezykach i takich tam innych! Trzymamy sie
    razem? Mysle, ze taksmile No to jak sie trzymamy to sie trzymajmy! Jak Ci
    slodkiego brakuje to zrob sobie kogel mogel ze slodzikiem - troche inaczej
    smakuje, ale slodkie. Ja tak robie jak mam na 'cos' ochote. Zeby przypadkiem
    nie wszamac czegos z cukrem! Po wczorajszej kolacji u babci leza u mnie w
    kuchni stosy faworkow, ktore mi wcisnela 'na droge' (niewazne ze mieszkam 10
    min od niejsmile Jak na razie sie trzymam, dzisiaj wcisnelam troche kolezance,
    potem wcisne bratu a sama bede zajadac pomidorasy. O wlasnie! Nie wiem jak ty,
    ale ja uwielbiam pomidory, i jak ide ulica i nabieram ochoty na jakiegos
    paczusia to sie kopie w tylek i wchodze do spozywczaka po pomidora. Ludzie
    dziwnie sie patrza jak go wcinam biegnac do tramwaju, ale jakos nie patrza sie
    dziwnie na tych co wpychaja w siebie paczki! Ha!
    No i jeszcze pozostaje galaretka ze slodzikiem... nie wiem jak to smakuje, bo
    jeszcze nie jadlam (dzisiaj sobie zrobie i oceniesmile
    A wlasnie, jak to jest z ta gorzka czekolada? Bo moze, jak tak bardzo nie
    mozesz wytrzymac bez czekolady, to zjedz kostke takiej 70% (80%)? Ale chyba
    lepiej nie... z moich doswiadczen wynika, ze jak sie zje jedna, to do drugiej
    juz niedalekosmile hehehe. Albo wez jakis serek dozowolony serek, doslodz
    slodzikiem i dodaj duuuuzo kakaobig_grin
    A tak generalnie to nie mysl o slodkosciach! Moze poprostu czyms sie zajmij? Na
    pewno masz cos do robotywink A jak nie masz to idz na spacer!
    Buzka i trzymam kciuki! Pamietaj, ze trzymamy sie razem i nie zawiedz mnie!!!
  • piaget11 07.03.06, 08:32
    za pierwszym razem mi wyszło i wygląda na to, że za drugim razem będzie
    podobnie smile
    (hhhee, tylko to nie jest moje drugie podejście ale chyba dwudzieste drugie)
  • aneczka114 08.03.06, 15:15
    Nie wazne, czy drugie, czy dwudzieste drugie, wazne ze wyszlo! Gratuluje Ci
    Piaget, ze wytrzymujesz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka