Witam serdecznie, od dawna zaglądam na te forum i czytam z wielkim
sentymentem Wasze wypowiedzi, ale wciąż ciężko mi było zabrać sie do
napisania czegoś od siebie.Dlaczego z sentymentem? Bo ja też byłam kiedyś na
tej diecie. Zaczęłam ją w czerwcu 2005 roku. To był impuls, zobaczyłam
książkę o diecie w księgarni, weszłam, kupiłam, przeczytałam ją cała w jeden
wieczór. Następnego dnia wyrzuciłam wszystkie niedozwolone produkty ( a
konretniej oddałam dla brata, który oczywiscie smiał sie ze mnie, że pewnie
szybko wrócę, po te paczki z makaronami, ryżami itp), zrobiłam porządek w
lodówce, poszłam na zakupy, kupiłam to co można jeść w pierwszej fazie i
zaczeło sie. Powiem szczerze, ze myślałam, ze bedzie trudniej. Dieta ta
przekonała mnie głównie dlatego, że według jej zasad można jeść tyle ile sie
chce, a nie ważyc, odmierzać, liczyć.... W mojej kuchni pojawiły sie
kalarafiory, brokuły, jajka, chude mięso, słodzik, mleko 0% do kawki, (
nienawidze serków wiec tego nie kupowałąm, bardzo spolszczyłam sobie pewne
przepisy z tej ksiązki)... Powiem szczerze, ze te dwa tygodnie mineły bardzo
szybko, nigdy nie czułam sie głodna, zmęczona, ani nieprzytomna jak to bywało
dość często na innych dietach. Wręcz przeciwnie, spałam dobrze, cera zrobiła
sie świetlista, włosy przestawały stopniowo wypadać. Zaczynałam wtedy od wagi
87 kg. W przeciągu 2 tyg schudłam 6 kg. Według diety powinnam była przejść do
II fazy, ale ja znam siebie i wiem, ze jesli zaczełabym wprowadzac pewne
produkty to popłynełabym na maxa... Zostałam przy I fazie, ale wprowadziłam
warzywka z II fazy i owoce... Nie jadłam nadal chleba, ziemniaków, bułeczek,
makaronów, ryżu itp.. Powiem szczerze ze wcale nie brakowało mi tego
pieczywka, przekonałam sie ze można zyć bez tego.. W ciągu kolenych 4
tygodniu schudłam kolejne 8 kg. W sumie juz 14.. Byłam zachwycona.. Niestety
własnie wtedy musiałam wyjechac na urlop, gdzie nie bardzo dało sie trzymac
tej diety, choc starałam sie jesc tylko to co mi wolno, to pare razy bardzo
zgrzeszyłam i waga staneła, nie chciała nawet zejsc o poł kg w dół... To mnie
załamało.... No i niestety popłynełam...

( Znów wróciły bułki, ryże,
zapiekane ziemniaczki itp... i pojawił sie po jakimś pół roku efekt jojo...
To taka krótka historia na temat mojego zetknięcia z ta dietą... A teraz
teraźniejszość... Wazę obecnie wiecej niz wtedy, ale juz tydzień jestem na
diecie plaż... Mam nadzieje, że tym razem uda sie zakończyc tą nierówną walkę
z kilogramami... Będę pisać o efektach, trudach, radościach, przepisach
itp... Zapraszam serdecznie.. Zycze powodzenia Wam wszystkim i każdemu z
osobna... Buźka.