• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

"W marcu jak w garncu" - znaczenie? Dodaj do ulubionych

  • 07.03.04, 08:37
    Czy ktos moze mi powiedziec dlaczego tak sie wlasnie mowi? Jak dokladnie
    wyjasnic to przyslowie?

    --
    Biedroneczki sa w kropeczki i to sobie chwala.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: odbiornik IP: *.ip-pluggen.com 07.03.04, 11:55
      To przyslowie jest na temat pogody w marcu.
      Oznacza, ze sie "kotluje" czyli sa zawieruchy sniezne.

      Wiecej nie potrafie powiedziec. Moze sama cos wymyslisz w odniesieniu do slowa
      KOTLUJE SIE.
    • 07.03.04, 11:56
      ja jak bylam mala tak to sobie tlumaczylam: garncu wszystko jest wymieszana -
      tak samo w marcu - rac sloneczko a raz snieg :)

      G.
      --
      młodzi artyści umierają młodo


      Forum Liceum
      • 14.03.04, 01:57
        To mi podpada bardziej pod kwiecień,bo...
        Kwiecień plecień
        raz przeplata
        trochę zimy
        trochę lata.
        --
        pozdrawiam Marek
      • 19.03.04, 20:10
        Ja też zawsze to tak rozumiałam.
      • Gość: marczak IP: 217.153.74.* 21.03.04, 12:29
        ...BO PRZEPLATA TROCHE ZIMY TROCHE LATA - gotuje sie, kipi, stale zmienia, to
        co na dole ,za chwile na gorze itd
    • 14.03.04, 01:54
      W garncu na poczatku jest chłodno,z upływem czasu staje się coraz cieplej.

      --
      pozdrawiam Marek
      • Gość: e IP: *.icpnet.pl 20.03.04, 19:23
        swietne i logiczne wyjasnienie!
        tak na marginesie to moj pradziadek, z kresow, mawial: marzec - kaparzec.
        pozdrawiam dociekliwych ;)
        • 21.03.04, 23:02
          to znaczy ze tak jak w garnku -pusty garnek-zimno na dworze-pelny garnek
          gotujący cos tam -super pogoda :)
    • Gość: oby-do-kwietnia IP: *.hvc.rr.com 22.03.04, 02:49
      W marcu jak w garncu z gotujacym sie kapusniakiem
    • 23.03.04, 09:01
      jak byłam w przedszkolu śpiewaliśmy taka piosenkę:
      "w marcu jak garncu - mówi mój brat
      to pada deszczyk to śnieg to grad
      i w moim garnku jest to i owo
      bo ja gotuję zupę marcową"
      --
      No i co? No i pstro! Nikt się nikomu sie dziwi!
    • Gość: Wicio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 10:43
      W marcu, tak samo jak i w garncu, jest raz ciepło, a raz zimno. Mnie to się wydawało oczywiste...
    • Gość: tb IP: *.chello.pl 23.03.04, 19:24
      Garniec.
      Tak nazywano dawniej każdy garnek gliniany, służący do gotowania. Gdy okazała
      się potrzeba mierzenia płynów i zboża, zaczęto garncami glinianymi średniej
      wielkości mierzyć płyny a dwa razy większymi mierzyć rzeczy sypkie. Stąd
      powstały dwie miary: garniec "piwny," z którego wytworzył się "warszawski" i
      garniec "zbożny," zawierający w sobie dwa piwne. Przez długi czas oba te garnce
      w rozmaitych okolicach i miastach przedstawiały pewne różnice objętości. Statut
      Herburta ustanawia, że 4 kwarty mają czynić garniec, a garncy takich w baryle
      24. Z uniwersału Komisyi skarbowej litewskiej r. 1765 pokazuje się, że 4 garnce
      litewskie równe były 3 garncom koronnym. W zalaceniu zaś sejmowem z r. 1766
      względem ustawy miar i wag jednostajnych dla całego Wielkiego ks. Litewskiego
      widzimy, że garniec litewski prawem przypisany dla wszelkich trunków
      "ma w sobie wnętrze mierzony wgłąb calów 7, ćwierci 2 i ósma część cala, na
      szerz calów 4, ćwierci 3 i takoż ósma część cala; do którego calów mierzenia
      skala położona na tychże garncach i na uniwersałach po Kancelarjach Grodzkich
      rozesłanych i w aktach skarbowych pozostałych wyrażona. W takowy garniec
      wchodzi półgarncówek 2, kwart 4, półkwartówek 8.
      Cechowy zaś do hurtowych przedaży garniec o sowitej (podwójnej) rozciąga się
      proporcyi, t. j. garncy szynkowych 2, czyli cechowy 1, równy wymiar znaczyć
      mają. A takowych garncy cechowych 6 czyli szynkowych 12 do c z a s z y, którą
      się miody przaśne w przedażach mierzą, wchodzić ma."
      Garnce pospolite czyli garnki gliniane do gotowania słynęły na całą Małopolskę
      iłżeckie i łagowskie. Górnicki w "Dworzaninie" opowiada dykteryjkę o jednym z
      dworzan kr. Zygmunta I, że "zmówił się z babą, która pod zamkiem krakowskim
      garnce iłżeckie przedawała." Stryjkowski pisze w XVI w., że "na Żmudzi u ludzi
      sielskich najprzedniejszy skarb, kociołek i garniec miedziany."
      G a r n c a r z zowie się ten, co robi garnki gliniane, t. j. toczy na kole
      garncarskiem, suszy i wypala, zwykle za wsią lub miasteczkiem w ziemnym piecu,
      w pobliżu swego mieszkania, podobnym do kopca z ziemniakami.

      Zygmunt Gloger "Encyklopedia staropolska"

      Pozdr. tb ;)
    • Gość: dokt0r IP: 211.26.42.* 26.03.04, 03:50
      Jednej nocy jest 0 stopni C. i pada deszcz, a kilka dni pozniej jest 43C w cieniu.

      'W Marcu jak w garncu' albo 'W Marcu jak w piecu' :(
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.