Dodaj do ulubionych

Mojego ojca historia prawdziwa z TIR-owką

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.01.06, 20:03
11.listopada kazdego roku wioze mojego starszego z Wroclawia w jego rodzinne
strony do Siedlec. 2 lata temu tego dnia byla wyjatkowo nieprzyjemna pogoda:
silnie wialo i padal deszcz ze sniegiem. Przed Grojcem na poboczu stala TIR-
owka w czarnych getrach i neonowo seledynowych szortach. Tato litosciwy
mowi: -
zatrzymaj sie, podwiezmy ja, napewno chce jechac w nasza strone.
Ja na to:
-Alez tato, przeciez to TIR-owka!
- Ale przeciez jest tak zimno, pewnie zmarzla.
- Tato, ale to przeciez "panienka"
- Kto taki?
- No, prostytutka!~
Biedny ojczulek zrobil sie czerwony bardziej niz burak. Pozniej, jak
opowiadalam te historie w Siedlcach tato czul sie bardzo zazenowany i
poprosil mnie, abym tego nie opowiadala innym.
Biedny, nawet w wieku 78 lat nie pomyslal, ze na szosie moga czekac na
klientow uciechowe panienki!.
Edytor zaawansowany
  • janosik6 13.01.06, 20:29
    zamiast zafundowac starszemu panu taka panienke ,ty se jeszcze jaja robisz ..
  • jolantas1955 14.01.06, 14:50
    Mój tato miał lepszą przygodę! Szedł sobie spacerkiem przez las, akurat
    odwiedzał mamę w szpitalu.Trafił na dewizowych myśliwych - Niemców. Od słowa do
    słowa, tata zna język i jest bardzo towarzyski, poprosili go, aby robił im za
    tłumacza., Tata niczego nie podejrzewając zgodził się, a oni zbrali go do
    burdelu!!! Dostał za robotę tłumacza 200 Euro, reszty wolę się nie domyślać!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka