Chyba nikt nie oczekiwał, że będą jakieś twarde dowody? Takie historie zawsze
się kończą "... a potem go zjedli", "... a potem dokumenty spłonęły" ewentualnie
"... a potem próbki zaginęły w tajemniczych okolicznościach". Co oczywiście
szeroka publika traktuje jako kolejne potwierdzenie prawdziwości danej legendy
miejskiej.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.