13.05.08, 16:44
Sprawa nastepujaca. Zaktywizowaly sie blonkoskrzydle i bzykaja radosnie
wokolo, czesc bzyka na tarasie, a jedna w okolicy krzesla. Pojawia sie, znika.
Popatruje nadciagajacym dzwiekiem zwabiona - a tu pszczola wlatuje w dziurke w
metalowej poprzeczce krzesla, wylatuje, wraca, znow ... i wyglada na to, ze
gniazdo pszczola-samotnica zaklada... Co robic? Oflagowac krzeslo i nie uzytkowac?
--
"...Biegła w rozwianym boa, a sobolowe ogonki galopowały za nią po schodach."
Wizualizacja
Wydawnictwa i ich obyczaje
Edytor zaawansowany
  • brezly 13.05.08, 16:46
    Plastelina, tasma jaka, czym tam przytkac, jak jej nie bedzie.
  • greta.garbon 13.05.08, 16:53
    Pani Fiori ma przynajmniej wątpliwości, no bo:
    nie piszę współżyć, bo zaraz Olo się odezwie w nieprzyjazny sposób, piszę; a
    współegzystować nie można?
    --
    szkodzą
  • brezly 13.05.08, 16:55
    Do wspolegzystowania to musza byc dwie strony chetne :-9
  • millefiori 13.05.08, 16:56
    Ja bym tam koegzystowala, omijajac i sie nie wtracajac, ale sa wspoluzytkownicy
    tarasowi.
    --
    "...Biegła w rozwianym boa, a sobolowe ogonki galopowały za nią po schodach."
    Wizualizacja
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • millefiori 13.05.08, 16:55
    Juz rozejrzalam sie za oferta gniazda zastepczego...
    www.ho.haslo.pl/article.php?id=1675
    Dziekuje, tez tak mysle, bo jak znam zycie, to na pana M padnie natychmiast
    ofiara. Ide poszukac lepiszcza. I sie zaczaje. To wszystkie krzesla na tarasie
    tak musze...
    --
    "...Biegła w rozwianym boa, a sobolowe ogonki galopowały za nią po schodach."
    Wizualizacja
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • brezly 13.05.08, 16:56
    Znaczy Nkorho
  • drzejms-buond 13.05.08, 17:12
    1. wystawić krzesło na dwór
    2. wywiercić w nodze krzesłowej dziurkę, od spodu.
    3. czekać
    4. kupić słoiki
    5. do słoika miód wlać, przez dziur oddolny
    6. iść na targ ,miód sprzedać, mieć dutki na nowe krzesło
    7. kupić krzesło
  • greta.garbon 13.05.08, 17:31
    Na 7 pkt drzejms-buonda 2 słowa + samogłoska mego taty:
    "skrócić i wyrzucić"
    --
    szkodzą
  • millefiori 13.05.08, 17:35
    Panie Drzejmsie, krzeslo od poczatku stoi na dworze, znaczy, na tarasie, a
    dziurka jest od spodu. Takie fi, ze akurat pszczole pasuje. Ewentualnego udoju
    samemu nie mozna zuzytkowac?...
    --
    "...Biegła w rozwianym boa, a sobolowe ogonki galopowały za nią po schodach."
    Wizualizacja
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • brezly 13.05.08, 17:36
    Na ile wiem to Dzimi jest bardzo doswiadczony, Zmagaczem_Sie_Z_Natura :-9
  • greta.garbon 13.05.08, 17:41
    Bez uszczerbku na zdrowiu i psychice ukończył szkołę przetrwania?
    --
    szkodzą
  • brezly 13.05.08, 17:43
    Specyficznie rozumiana. Jego raporty o zmaganaich z roslinnosciach moznaby pisac
    na blogu pod tytulem "Z pola walki".
  • greta.garbon 13.05.08, 17:49
    To jednak muszę się chyba przełamać.
    Podpowiedź, gdzie zajrzeć, mile widziana. :)))
    --
    szkodzą
  • brezly 13.05.08, 17:53
    To Drzejmsa pytac, bo mnie to sie tak sklada z jego opowiesci.

    A Drzejmsa blog jest tu:
    drzejms.blox.pl/html
    A Drzejmsa froum to apni w Drzejmsa wizytowce znajdzie.
  • millefiori 13.05.08, 18:17
    immanuela napisała:

    > tak mi się Panin taras zwizualizował, o!
    To perspektywa pszczelarska, pani Immanuelo. Jeszcze roze, laur, lawenda,
    rozmaryn i pelargonie, a, i malinowy chrusniak dookola:)
    --
    "...Biegła w rozwianym boa, a sobolowe ogonki galopowały za nią po schodach."
    Wizualizacja
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • immanuela 13.05.08, 18:26
    rozmaryn i lawendę, dzięń dybry Pani Fiorciu, mam, róże takoż, pelargonii z
    racji zapachu to nie, nigdy nie, chruśniak, a jakże! pod płotem jest, gorzej z
    laurem. A przydałby się, coby sobie skronie czasem, dla poprawy samopoczucia,
    prawda?
    --
    Immer Imma
  • olo53 13.05.08, 21:04
    pani tym Asnykiem od rana?
  • greta.garbon 13.05.08, 18:11
    Niezgrabnie wyszło. Miałam na myśli blogi jako takie. Nie wiedziałam, że pisze
    Pan bloga. Teraz wiem i z przyjemnością Pana odwiedzę.
    --
    szkodzą
  • millefiori 14.05.08, 09:36
    Wiec tak: wczoraj odczekalam, az blonkoskrzydla opusci poprzeczke krzesla.
    Zalepilam dziurke, przy okazji odkrywajac, ze jest ich az 4. Zalepilam
    wszystkie. Nastepnie zajelam krzeslo, pszczola dolatywala, a ja jej
    perswadowalam, zeby sobie poszla gniazdowac gdzie indziej, oferujac w zamian
    poprzeczki bambusowe przy rozach. Dzis - wlasnie dobieglam i przedzierzgnelam
    sie w szaty domiastowe - patrze, a tu krazy bzykacz wokol krzeslowej poprzeczki.
    I tu sie zalamalam: moze tam juz siedza pszczele dzieci glodne???!!!
    --
    "...Biegła w rozwianym boa, a sobolowe ogonki galopowały za nią po schodach."
    Wizualizacja
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • brezly 14.05.08, 09:43
    Nie nie, blonkoskrzyle tak myslo. Gdzies mam opis jak badano inteligencje osy.
    Pogrzebie to podesle. To jest nawyk do nawykow.
  • millefiori 14.05.08, 09:47
    To juz mam nie rozpaczac, plastrow z krzesla nie odlepiac i szat miastowych
    letnich nie rozdzierac?
    --
    "...Biegła w rozwianym boa, a sobolowe ogonki galopowały za nią po schodach."
    Wizualizacja
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • greta.garbon 14.05.08, 10:23
    Pan to musi zaraz ze szkiełkiem naukowo. Ważniejsze co się myśli niż co jest.
    Pewnych (przecież nie wiem, że są urojone) myśli bym nie zniosła.

    Np. czas pojęcie względnym ponoć jest. Ale zawsze myślę jak długi jest czas
    cierpienia raków wrzucanych do ukropu, bo w/g pojęcia naszego czasu, one ponoć
    natychmiast (tu się szyderczo, nawet jeśli to kobiecie nie wypada) śmieję.
    --
    szkodzą
  • brezly 14.05.08, 11:06
    greta.garbon napisała:

    > Pan to musi zaraz ze szkiełkiem naukowo. Ważniejsze co się myśli niż co jest.

    Hmmm, ale wtedy "chcialem dobrze" usprawiedliwia :-D



    > Pewnych (przecież nie wiem, że są urojone) myśli bym nie zniosła.
    >
    > Np. czas pojęcie względnym ponoć jest. Ale zawsze myślę jak długi jest czas
    > cierpienia raków wrzucanych do ukropu, bo w/g pojęcia naszego czasu, one ponoć
    > natychmiast (tu się szyderczo, nawet jeśli to kobiecie nie wypada) śmieję.

    Pani Greto. Wg Wikipedii rak szlachetny moze dozyc do 25 lat. Zatem jego czas
    plynie 3-4 szybciej niz nasz. Zakladajac ze zeby sie na smierc w ukropie
    ugotowal w trzy minuty to by odpowiadalo naszemu doswiadczeniu od 9-12 minut.
    Jak zadzialaja endorfiny, czyli to co nasz mozg pod koniec masowo wydziela,
    przez co wspomnienia smierci klinicznej blogie bywaja, to jeszcze jako tako. Ale
    jak znam swego pecha fizjologicznego, to mnie akurat nie zadzialja.

    Sie zgadzam, nie jest to mila perspektywa.
  • drzejms-buond 14.05.08, 10:57
    greta.garbon napisała:

    > Niezgrabnie wyszło. Miałam na myśli blogi jako takie. Nie wiedziałam, że pisze
    > Pan bloga. Teraz wiem i z przyjemnością Pana odwiedzę.


    eee, tam. Zaraz- PISZE! kiedys, gdy działałem "na-bardzo-prężnym-forum"
    potrzebne było miejsce gdzie będzie się wrzucac
    zdjęcia "a propos"
    i tak już zostało
    czasem coś dorzucę, KU PAMIĘCI
    ...ale pamięc juz nie ta


    co do walki z przyrodooo, to uprzejmie donoszę
    że walka trwa!
    nie obyło się bez ofiar.
    po obu stronach frontu!
    jak to pawlak powiedział?...
    "koalicja trwała i trwa mać"
    to ja powiem
    walka z przyrodą trwała i trwa mać!!!
  • lira_korbowa 14.05.08, 11:18
    u mnie trwa, i przegrywam z kretesem.
    Dlatego tak mało i smętnie piszę.
    Lira u kresu.
    --
    Nun ist die Welt so trübe, der Weg gehüllt in Schnee...
  • kanuk 14.05.08, 14:19
    a wczoraj widzialem zabe/ropuche. bedzie mokre lato ?
  • millefiori 14.05.08, 14:50
    Opcje:
    1. Jak usilowala sie dostac do piwnicy - bedzie suche lato.
    2. j.w., - w ramach globalnego ocieplenia idzie ostra zima
    3. a moze zakleta ksiezniczka to byla?
    --
    "...Biegła w rozwianym boa, a sobolowe ogonki galopowały za nią po schodach."
    Wizualizacja
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • kanuk 14.05.08, 14:56
    w trawie ,za domem,uniknela kosiarki odskakujac niemrawo.
    3. z Ksiezniczka w Nowe Zyto pojsc !
  • millefiori 14.05.08, 15:09
    Znaczy, zaspana zaba byla, albo zziebnieta.
    O, wlasnie, a tu juz jutro: Świeta Zofija kłosy wywija, ze madrosc przyslowia
    ludowego przywolam.
    --
    "...Biegła w rozwianym boa, a sobolowe ogonki galopowały za nią po schodach."
    Wizualizacja
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • kanuk 14.05.08, 15:12
    Niestety,Zosia samosia. Madra byla. Od Siewierza.
  • millefiori 14.05.08, 15:23
    ...jechal woz. Widac w Zoske grali, to poszla po rozum do glowy.
    PS. Wykloszone zyto klujace jest, wiec sie i spieszyc nalezy, nieprzyjazne
    okolicznosci przyrody majac na wzgledzie.
    --
    "...Biegła w rozwianym boa, a sobolowe ogonki galopowały za nią po schodach."
    Wizualizacja
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • drzejms-buond 14.05.08, 16:04
    a u mnie na tarasie wylegiwała się jaszczura
    to znaczy ze - ciepło!
    a zośka jak była zimna tak jest!
  • millefiori 15.05.08, 09:05
    Dzieki Opatrznosci, panie Drzejmsie, trzech ogrodnikow mamy juz za soba. To
    mozna odetchnac, do przyszlego sezonu.
    --
    "...Biegła w rozwianym boa, a sobolowe ogonki galopowały za nią po schodach."
    Wizualizacja
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • millefiori 15.05.08, 09:06
    DALLAS - In what sounds like a really low-budget horror film, voracious
    swarming ants that apparently arrived in Texas aboard a cargo ship are invading
    homes and yards across the Houston area, shorting out electrical boxes and
    messing up computers.
    ADVERTISEMENT

    The hairy, reddish-brown creatures are known as "crazy rasberry ants" — crazy,
    because they wander erratically instead of marching in regimented lines, and
    "rasberry" after Tom Rasberry, an exterminator who did battle against them early on.

    "They're itty-bitty things about the size of fleas, and they're just running
    everywhere," said Patsy Morphew of Pearland, who is constantly sweeping them off
    her patio and scooping them out of her pool by the cupful. "There's just
    thousands and thousands of them. If you've seen a car racing, that's how they
    are. They're going fast, fast, fast. They're crazy."

    The ants — formally known as "paratrenicha species near pubens" — have spread to
    five Houston-area counties since they were first spotted in Texas in 2002.

    The newly recognized species is believed to have arrived in a cargo shipment
    through the port of Houston. Scientists are not sure exactly where the ants came
    from, but their cousins, commonly called crazy ants, are found in the Southeast
    and the Caribbean.

    "At this point, it would be nearly impossible to eradicate the ant because it is
    so widely dispersed," said Roger Gold, a Texas A&M University entomologist.

    The good news? They eat fire ants, the stinging red terrors of Texas summers.

    But the ants also like to suck the sweet juices from plants, feed on such
    beneficial insects as ladybugs, and eat the hatchlings of a small, endangered
    type of grouse known as the Attwater prairie chicken.

    They also bite humans, though not with a stinger like fire ants.

    Worse, they, like some other species of ants, are attracted to electrical
    equipment, for reasons that are not well understood by scientists.

    They have ruined pumps at sewage pumping stations, fouled computers and at least
    one homeowner's gas meter, and caused fire alarms to malfunction. They have been
    spotted at NASA's Johnson Space Center and close to Hobby Airport, though they
    haven't caused any major problems there yet.

    Exterminators say calls from frustrated homeowners and businesses are increasing
    because the ants — which are starting to emerge by the billions with the onset
    of the warm, humid season — appear to be resistant to over-the-counter ant killers.

    "The population built up so high that typical ant controls simply did no good,"
    said Jason Meyers, an A&M doctoral student who is writing his dissertation on
    the one-eighth-inch-long ant.

    It's not enough just to kill the queen. Experts say each colony has multiple
    queens that have to be taken out.

    At the same time, the ants aren't taking the bait usually left out in traps,
    according to exterminators, who want the Environmental Protection Agency to
    loosen restrictions on the use of more powerful pesticides.

    And when you do kill these ants, the survivors turn it to their advantage: They
    pile up the dead, sometimes using them as a bridge to cross safely over surfaces
    treated with pesticide.

    "It looked like someone had come along and poured coffee granules all around the
    perimeter of the rooms," said Lisa Calhoun, who paid exterminators $1,200 to
    treat an infestation of her parents' home in the Houston suburb of Pearland.

    The Texas Department of Agriculture is working with A&M researchers and the EPA
    on how to stop the ants.

    "This one seems to be like lava flowing and filling an entire area, getting
    bigger and bigger," said Ron Harrison, director of training for the big
    pest-control company Orkin In
    --
    "...Biegła w rozwianym boa, a sobolowe ogonki galopowały za nią po schodach."
    Wizualizacja
    Wydawnictwa i ich obyczaje

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka