Dodaj do ulubionych

proszę o waszą ocenę syuacji matka-syn-synowa

09.11.09, 22:12
Poproszę Was o ocenę - nie wiem czy psychologiczną, moralną czy jakąkowiek inną. Sama jestem w jakiś sposób zaangażowana w sprawę i nie potrafię sytuacji ocenić obiektywnie.

Było sobie małżeństwo które miało syna, wiodło im się całkiem dobrze aż nastąpił boom, nastał kapitalizm i przestało być dobrze, ojciec popadał w coraz większe długi - żeby je spłacić ich syn sprzedał swoje mieszkanie (które dostał od babci) a żeby ratować co jeszcze zostało zapisali wszystko na syna (który miał z tego powodu mnóstwo spraw w sądach), w tym duże ponad 100-metrowe mieszkanie. Po wielu latach syn się ożenił i założył rodzinę. W prezencie (jako, że syn miał przecież mieszkanie które sprzedał na długi ojca) mieli dostać mieszkanie - ale tak naprawdę mieszkanie wybrała i kupiła na siebie jego mama bo młodzi nie mieli pieniędzy, tłumacząc, że musi się jej podobać, bo ojciec w tym czasie zachorował na raka i wiedzieli, że jego dni są policzone.
Ojciec-senior zmarł a seniorka nadal zamieszkuje wielkie mieszkanie. Młodzi ledwo wiążą koniec z końcem, mają 2 dzieci i nie stać ich na czynsz w tym mieszkaniu, które kupiła jego matka. Jego matce powodzi się finansowo bardzo dobrze. Młoda żona ma pretensje do męża, że cisną się z dziećmi w małym dla ich 4-o osobowej rodziny mieszkaniu (jednak 50 metrów), które mogłaby (zgodnie z własnym wyborem) zamieszkiwać jego mama i poza tym nie stać ich na czynsz w tym mieszkaniu, który razem z opłatami pożera ich jedną pensję. Młody mąż twierdzi, że przecież "nie wypędzi" matki (do ich mieszkania) a poza tym oskarża żonę, że jest "niewdzięczna" bo przecież matka pomaga im finansowo (dając czasami pieniądze na czynsz w mieszkaniu, w którym mieszkają), przy czym w tym jego mieszkaniu zajmowanym przez jego matkę - nie płaci się czynszu. Młoda żona uważa, że to jego rodzice mają dług wdzięczności wobec niego a nie on wobec nich, uważa że jest maminsynkiem i nie potrafi wyegzekwować od matki lepszego bytu dla swojej rodziny.

Ja jestem nieobiektywna bo trzymam stronę dziewczyny i już sama nie wiem - oni strasznie się o to kłócą, ja uważam, że jego rodzice normalnie go finansowo zrobili w konia a jego matka jest samolubna - on twierdzi, że wszystko jest w porządku i powinni być wdzięczni jego mamie za pomoc jaką im daje - no ale... co o tym myślicie?

Edytor zaawansowany
  • ciekawska.beauty 09.11.09, 22:26
    czy nie moga sie po prostu zamienic tymi mieszkaniami...
    Tak naprawde to tez jestem po stronie mlodej zony,ale trzeba zrozumiec sytuacje
    syna (meza) ,ktoremu pewnie jest trudno powiedziec swojej mamie ,zeby sie jego
    samotna mama wyniosla z mieszkania .Moze ktos powinien pomysl o zamianie
    mieszkan grzecznie zasugerowac mamie.Chociaz mowia , ze starych drzew sie nie
    przesadza...
    Zycze wytrwalosci w tym malym mieszkanku i pogody ducha... ja
    Tak na marginesie ,znalazlam ciekawa strone na ktorej mozna sie wygadac -
    www.gabinetzwierzen.pl
  • norma_derm 09.11.09, 22:32
    No dzięki przekażę siostrze.
  • anbale 09.11.09, 22:34
    norma_derm napisała:

    Młoda żona uważa, że to jego rod
    > zice mają dług wdzięczności wobec niego a nie on wobec nich, uważa że jest mami
    > nsynkiem i nie potrafi wyegzekwować od matki lepszego bytu dla swojej rodziny.
    >

    Coś tu jest na głowie postawione. Syn ma od matki egzekwować lepszy byt dla
    swojej rodziny ??
    Moim zdaniem problem jest pogrzebany w tym, że za bardzo się uzależnili od
    rodziców, ciągle gdzieś krążą po ich orbicie i uważają, że coś im się należy.
    Matka, jak każdy człowiek, ma prawo mieszkać gdzie chce. Uważam, że ich
    pretensje są niedorzeczne. To oni powinni wreczcie wziąć swoje życie w swoje
    ręce. A ta wiecznie wypominana pomoc rodzicom- no dzięki za taką pomoc, co potem
    kością w gardle ma komuś stać
  • norma_derm 09.11.09, 22:50
    Oni właśnie nic nie mówią bo... no bo starych drzew się nie przesadza itp. ja też nic nie powiem bo nie będę się wciskać z buciorami w ich sprawy, ale jak już pisałam - ja może jestem za bardzo stronnicza - dlatego pytam o Wasze zdanie.
  • douglas.beauty 13.11.09, 12:31
    > Oni właśnie nic nie mówią bo... no bo starych drzew się nie
    przesadza itp. ja t
    > eż nic nie powiem bo nie będę się wciskać z buciorami w ich
    sprawy, ale jak już
    > pisałam - ja może jestem za bardzo stronnicza - dlatego pytam o
    Wasze zdanie.

    Jestes stronnicza
    Matka ma prawo mieszkac tam gdzie chce
    Dlaczego Twoja siostra zdecydowala sie na dwojke dzieci jesli jej na
    to nie stac?
    50 metrowe mieszkanie nie jest az tak male - ludzie mieszkaja w
    mniejszych
    A jesli jest za male to trzeba zarobic na wieksze (BTW - pomagajac
    rodzicom syn sprzedal mieszkanie babci a nie swoje, niewazne ze
    babcia przepisala)
  • marzeka1 09.11.09, 22:40
    A może młoda żona, zamiast mieć pretensje, sama postarałaby się więcej zarabiać,
    podobnie mąż, by nie musieć się oglądać na teściową?
  • marzeka1 09.11.09, 22:47
    "uważa że jest maminsynkiem i nie potrafi wyegzekwować od matki lepszego bytu
    dla swojej rodziny. "- dodam, od kiedy to matka/teściowa ma zapewniać lepszy byt
    dla rodziny syna? Są dorośli, rozmnożyli się na własne życzenie i panienka
    wykazuje okropnie roszczeniową postawę. Niech jeszcze tupnie nóżką i seksu
    mężowi odmówi, a co. Niech egzekwuje, co jej się należy.
  • de_witch 09.11.09, 22:51

    A jakie bylo duze to mieszkanie, ktore dal rodzicom na splaty?

    Ta synowa to przyklad pazernosci! Niech zakasze rekawy i zarobi
    sobie sama na wygodne zycie i mieszkanie, a nie pogarsza stan zycia
    matki meza. Taka synowa to pogonic jedynie na zbity pysk!
  • norma_derm 09.11.09, 22:53
    On miałby lepszą sytuację gdyby nie spłacał długów swoich rodziców.
  • marzeka1 09.11.09, 23:01
    Ale on cały czas spłaca te długi?
  • de_witch 09.11.09, 22:56

    szczesliwa widzac matke meza pod mostem.Co? Jaka to rodzina, wstyd i
    hanba! Wspolczuc jedynie facetowi.
  • norma_derm 09.11.09, 23:04
    Pod jakim mostem człowieku! Czytać nie umiesz ze zrozumieniem? Mieszkanie 50 metrów dla jednej osoby to pod mostem?
  • marzeka1 09.11.09, 23:12
    A synowa z mężem cały czas spłacają te długi?
  • norma_derm 09.11.09, 23:35
    Nie, nie spłacają już długów on spłacił tym swoim mieszkaniem i przy pomocy swojej żony.
  • s.p.7 09.11.09, 23:08
    JAkiekolwiek "rozczenia" mlodych sa oczywoscie nieuzasadnione.

    Co to moralnosci sytuacji wzorowych:
    Co stoi na przeszkodzie zeby nawet mieszkali razem?
    100 metrów na 1 samotna starsza panią...
    W idealnej sytuacji miedzkali by razem a babcia z czystej checi pomagała by im
    finasowa jak mogła, oddajac mieszkanie
    lub zamieniając sie.
    Ma jakis swoj styl zycia, syn pomagal rodzinie rodzina synowi ale to słabo
    troche wyglda.

    Zona mlodego oczywiscie chce jak najwiecej dal siebie i jej sie nei dziwie ale
    zeby załatawiac to wa taki sposob uzywajac argumentu "walki o rodzine" jest
    zwierzęcyzmem

    Ale to jest problem relacji - i dosc słabych poziomow wzajamnych kontaktow.
    Po co starszemu czlowiekowi, ktory nei ma rodziny peiniadze? zazwyczaj daje sie
    najblizyszym... akurat ma taki kaprys i nie wspomaga jak by mogla ale tak jak
    chce czyli troche...

    generlanie patrzac calkiem neytralnie to zachowanie matki syna jest z punktu
    widzenia zwyczajowych norm rodzinno-moralnych dosc egocentryczne oczywiscie ma
    do tego prawo ale jakis niesmak pozostaje.
    Ale to jej sprawa i je jdobra wola. Jest tej woli pozbawiona i mowi sie trudno.
    zycjemy dalej i sami kombinujemy.

  • norma_derm 09.11.09, 23:46
    Ja widzę, że bardzo ważne są sprawy mieszkaniowe dla oceny sytuacji więc wyjaśniam:
    On oddał rodzicom na spłatę długów swoje mieszkanie które dostał od babci.
    Jego matka wybrała i kupiła sobie mieszkanie, w którym oni mieszkają i gdzie płacą czynsz który pożera jedną pensję.
    Jego matka mieszka w 100 m mieszkaniu bez czynszu (mieszkanie rodziców przepisane na niego).
    Jego żona chciałby żeby matka mieszkała w ich mieszkaniu a oni w czwórkę w jego - tańszym i większym.
    Sprawy mieszkaniowe są teraz chyba jasno przedstawione.
  • de_witch 10.11.09, 00:04
    A najlepiej by bylo gdyby juz ta matka zmarla, taka samolubna
    egoistka.Po co ona zyje i zyje i zawadzana tylko synowej i dzieciom.
    I nic nie daje. Prawda? A moze tak jak w Rosji, wyslac babuszke w
    las ciemny niech tam zamarznie i wprowadzic sie do mieszkania? Aby
    innym bylo wygodnie.

    A tak bez cynizmu, to matka jak zechce, to moze to zrobic, o ile jej
    to odpowiada. Ale to jest juz jej sprawa i nie ma moralnego
    obowiazku was wspierac w tych sprawach.

    --
    hem.bredband.net/b120394/
  • norma_derm 10.11.09, 00:23
    Na szczęście mnie nikt nie musi wspierać - sprawa mnie nie dotyczy o tym też już pisałam :) Ale widzę, że zdania są bardzo podzielone a podejście niektórych z was bardzo emocjonalne - nie mniej od mojego..hihih... A ja pisząc ten wątek chciałam obiektywnej oceny (za tą jedną dziękuję).
    Ale dziwne mi się wydaje wasze podejście, że dzieci jak spłacają długi rodziców to jest wszystko w porządku a jak oczekują czegoś w zamian to są ostatnimi świniami.
    A gdyby tak odwrócić sytuację - syn narobił długów a jego rodzice żeby go ratować sprzedali swoje jedyne mieszkanie. Teraz syn zajmuje 100m bezczynszowe mieszkanie a rodzice (żeby zachować proporcje) - cisną się w 25 m mieszkaniu którego czynsz jest tak wysoki, że idzie na niego cała emerytura jednego rodzica i nie mogą związać końca z końcem. Rodzice chcieliby zamienić się z synem, ojciec ma pretensje do matki, że wychowała syna na egoistę i bufona.
    Czy w takiej sytuacji też powiecie: ojciec jest ostatnią świnią i chamem, uważa, nie ma żadnych praw czgokolwiek się domagać - co za świnia?
  • dyn-ex 10.11.09, 01:26
    norma_derm napisała:

    > Na szczęście mnie nikt nie musi wspierać - sprawa mnie nie
    dotyczy o tym też ju
    > ż pisałam :) Ale widzę, że zdania są bardzo podzielone a
    podejście niektórych z
    > was bardzo emocjonalne

    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

    hahaha.....czego oczekujesz od niedojdy ktora tylko bzdzi calymi
    latami na forach?czego?
  • ciekawska.beauty 10.11.09, 01:32
    ...no i nastala dluga cisza...hahaha
    Ciakawie sie czytalo te wszystkie opinie... nic juz nie maja do powiedzenia
    krytykanci?.Najlepiej tylko krytykowac jak sie nie jest samemu w takiej sytuacji...
  • norma_derm 10.11.09, 02:01
    Nawet zacytuję:
    Ta synowa to przyklad pazernosci! Niech zakasze rekawy i zarobi
    sobie sama na wygodne zycie i mieszkanie, a nie pogarsza stan zycia
    matki meza. Taka synowa to pogonic jedynie na zbity pysk!

    czyli w odwrotnej sytuacji musiałoby brzmieć:
    Ci rodzice to przykład pazerności. Niech zakasają rękawy i zarobią sobie sami na godne życie i mieszkanie, a nie pogarszają stan życia swojego syna. Tacy rodzice to pogonić jedynie na zbity pysk!

    Czy tak?
  • dyn-ex 10.11.09, 02:20
    norma_derm napisała:

    > Nawet zacytuję:
    > Ta synowa to przyklad pazernosci! Niech zakasze rekawy i zarobi
    > sobie sama na wygodne zycie i mieszkanie, a nie pogarsza stan
    zycia
    > matki meza. Taka synowa to pogonic jedynie na zbity pysk!

    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

    to przyglupista ciupaga...nie zwracaj uwagi na kretynke
  • de_witch 10.11.09, 10:57
    Zarzucasz innym,ze są emocjonalni, ale sama wpisyjesz im słowa,
    jakich nie napisali przy tym bedac emocjonalna. Tak jakby sprawa
    jednak ciebie dotyczyla.
    Wielu istotnych rzeczy nie napisalas. Jak sytuacja wygladala od
    strony prawnej.
    Jakiego typu byla darowizna, ile lat minelo od
    czasu otrzymania przez wnuka mieszkania? Wszystko to moze wygladac
    inaczej z punktu prawnej perspektywy, gdzie darowizna traci na
    wartosci w momencie podzialu spadku, wtedy w pierwszej kolejnosci
    maja do mieszkania prawo dzieci, a nie wnuki.
    Jezeli ojcu owe mieszkanie przyslugiwalo to calkiem normalnie i
    prawnie, ze z nim zrobil to co zechcial. Syn mu wielkiej laski nie
    zrobil. Bo prawnie mozliwe ze nie mial i tak prawa do tego
    mieszkania. W kazdym badz razie jedynie 50%.
    O tym jak sprawa wygladala od strony prawnej nie napisalas, ani
    slowa.

    Za to chcialabys abysmy tu pisalai jaka potworna i egoistyczna
    tesciowa jest, bo zyje sama na 100 m a tam rodzina 4 osobowa na 50m
    i kto ma do tego wieksze prawo?!

    Zgroza ogarnia jak czyta sie takich ludzi, skarlowacialaych od kosci
    bez krztyny litosci, morali i wspolczucia dla starszej osoby.
    Przeciez to jest jej dom, z ktorym ona jako sie zzyla. To jest jej
    wlasnosc, z ktora ona ma prawo zrobic to co zechce. Jak mozna
    decydowac o cudzych rzeczach?! Nawet mając tak pazerną synową
    zestarzeć się nie moze tak jak zecche, bo inni będa decydowac za nią
    gdzie jej jest miejsce!

    I tak dobrze zrobila, ze w ogole cos tam synowi kupila. A syn gdyby
    mial madra i inteligentna zone, dawno w willi by mieszkal, a nie
    wysluchiwala uwag durnej dupy, pazernej na mieszkanie.
    Smiechu to warte i wstydu!

    Ludzie bez krztyny ambicji i szacunku, a chciwi jak jasna cholera!
    Skul ogon po sobie i nie pisz do mnie wiecej!
    --
    hem.bredband.net/b120394/
  • norma_derm 10.11.09, 14:16
    de_witch - sorry ale nie da się z tobą wogóle porozmawiać bo piszesz o jakichś rzeczach które bierzesz z księżyca - nie wiem chyba wogóle nie czytasz to co ja piszę - ale cieszę się, że się wypowiadasz i piszesz swoje zdanie bo twoje wypowiedzi do złudzenia przypominają te które przywołuje siostra jak mówi, że nie da się rozmawiać z jej teściową :), jest więc obraz "z dwóch stron".

    Jaka znowu darowizna? Czyja na kogo? O czym ty piszesz? Jakie mieszkanie przysługiwało ojcu? To, które babcia zapisała wnukowi w testamencie? Jakie 50%?
    "bez krztyny litosci, morali i wspolczucia dla starszej osoby." - czego mają współczuć?

    "To jest jej wlasnosc, z ktora ona ma prawo zrobic to co zechce. Jak mozna decydowac o cudzych rzeczach?!" - tzn o których? O tym mieszkniu syna, w którym mieszka jego matka czy o tym jej mieszkaniu, w którym oni mieszkają?

    "I tak dobrze zrobila, ze w ogole cos tam synowi kupila" - a gdzie napisałam, że jego matka coś mu kupiła?

    I taka z tobą rozmowa - nie doczytasz, nie dosłyszysz, porzucasz mięchem (zupełnie niepotrzebnie bo tylko to utrudnia czytanie a na mnie to mięcho nie robi zupełnie wrażenia - więc po co?).

  • de_witch 10.11.09, 16:09

    To pisz do jasnej cholery wyraznie!
    Matka zagarnela mieszkanie syna, ktore dostal w spadku po babce, tak?
    To dlaczego nie poszukaja pomocy prawnej, aby prawnik zbadal te
    sprawe pod katem prawnym?
    Mozliwe, ze tak nie powinno bylo byc.

    Przyznam,ze pazernych matek nie znam. Ale moga byc tez i wyjatki.
  • dyn-ex 12.11.09, 01:58
    norma_derm napisała:

    > O tym mieszkniu syna, w którym mie
    > szka jego matka czy o tym jej mieszkaniu, w którym oni mieszkają?
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

    napisz raz jeszcze...babka babki z ktora jestes skumacona
    zmarla.Zostal sie wnusio bezdomy wraz ze swoja dupa,ktorego babka
    wpuscila pod dach....wiec w czym problem? babka szczesliwa ze
    wnusio ma gdzie mieszkac,druga babka s.p. widzi z gory ze wszystko
    pasi wiec o co chodzi? o te dodatkowe 50 m. roznicy w mieszkaniach?
    A ty nieszczesnico po ktorej stronie stoisz? Reprezentujesz babki,
    tylko ktora bardziej? ta nieboszczkie czy ta ze 100-metrowego
    mieszkania? A moze jestes po stronie wnusia nieboszczki? twoja
    babka jakie ma mieszkanie?a ty jakie? moze ty dasz mozliwosc
    wnusiom tej babki twojej babki zamieszkac u siebie? wnusio z jego
    ropucha beda mieli wiecej luzu dla siebie, ty szczesliwa ze
    pomozesz jemu i spelnisz dobry uczynek dla babki twojej babki.
  • hazzard 12.11.09, 14:58
    a jakim cudem utrzymanie 100m mieszkania jest tańsze niż 50m lub
    25m???????????????????????????
    A za te 100m to kto płaci? Przecież matka nie mieszka tam na krzywy ryj, też
    ponosi opłaty za ogrzewanie, wywóz śmieci, wodę itp.

    Dlatego nie bardzo wiem, czemu czynsz w 100m mieszkaniu po zamianie (czyli matka
    idzie do 50m, a syn z familią do 100m), miałby być znacząco niższy.

    A tak wracając do meritum - niech zapytają matkę, czy zgodziłaby się na taką
    zamianę - bo niby wyjdzie taniej, poza tym mniej sprzątania itp. Jeżeli się nie
    zgodzi, to jej decyzja i jej wybór.
  • s.p.7 10.11.09, 04:47
    czcyli z prawnego punktu widzenia:
    oni mnieszkaja w wmieszkaniu matki
    a matka mmieszka w mieszkaniu syna

    dlaczgo by zwyczajnie nie zweryfikowac prawa i kazdego ustawic na swoim miejscu?
  • norma_derm 10.11.09, 08:37
    No właśnie z tych względów moralnych - starych drzew się nie przesadza, młodzi sami powinni się martwić o siebie itp.
    Dlatego zapytałam - ja mam swoje zdanie na ten temat ale chciałam zobaczyć jak to widzą inni.

    Rozwinę historię bo ciekawe są wasze wypowiedzi:
    To mieszkanie w którym oni teraz mieszkają jego rodzice dali im niby w prezencie ślubnym (jego ojciec jeszcze żył i tak wszystkim chwalili się na weselu że oni dali w prezencie młodym mieszkanie - są na to świadkowie), oni nie mieli kasy żeby kupić sobie mieszkanie ani nie mogli wziąźć tego kredytu z dopłatami dla młodych małżeństw (bo on ma mieszkanie - to w którym mieszka teraz jego matka)- dlatego jego matka kupiła na siebie to mieszkanie, ale to niby było tak tylko "na papierku". Tylko że jak wyjechali na rok do pracy to np. nie zgodziła się żeby je wynająć i dać im tą kasę z wynajmu. Jak przyjechali i chcieli je wyremontować, zrobili wycenę remontu to nie mieli na cały remont i chcieli na resztę wziąść kredyt - to bank nie dał im na ten remont kredytu - no bo mieszkanie prawnie jest jego matki, jak poprosili jego matkę żeby wzięła na siebie formalnie ten kredyt (przecież to jej mieszkania) a oni ten kredyt będą spłacać - to skończyło się to awanturą, że synowa jest właśnie niewdzięczna, pazerna itd. bo chce wyremontować sobie mieszkanie jej kosztem??? - bo przecież chłopak ma mieszkanie i może wziąść na to co ma (tylko jakby bank sprawdził czy zrobił w tamtym mieszkaniu remont to miałby pewnie dym). No a potem pojawiły się dzieci to mieszkanie zrobiło się dla nich ciasne i za drogie.
    Jak poprosił matkę, żeby przepisała jednak na nich ten "ich" prezent ślubny to znowu awantura - że po co nabijać kasę notariuszowi a jak chcą to owszem ale on musi zapisać na nią to swoje 100m mieszkanie. To pytam się gdzie tu prezent?? Jego żona nie zgodziła się na taką zamianę, bo powiedziała że to nieuczciwa dla niego zamiana i to jest skrajnie niekorzystne dla niego - jego mieszkanie jest 3 razy więcej warte niż to matki.
    Można jakoś wyegzekwować ten prezent - bo wszyscy co byli na weselu mogą zaświadczyć, że to mieszkanie to był prezent?

  • ciekawska.beauty 10.11.09, 09:11
    Niezly wniosek z tego wychodzi-Mamusia pana mlodego szybko mysli i niezle
    kombinuje .Odrazu chciala ,zeby przepisal na nia mieszkanie...(oczywiscie to
    wieksze ),ale dlaczego wtedy nie powiedziala -"dobrze ja biore swoje mieszkanie
    ( mniejsze ), a ty bierz swoje ( to wieksze).Prosze sie zwrocic o porade do
    radcy prawnego moze jest jakies wyjscie z tej sytuacji jesli jest udokumentowana
    wlasnosc posiadania przez "pana mlodego " mieszkania w ktorym mieszka teraz jego
    mama.
  • norma_derm 10.11.09, 09:09
    "ustawić na swoim miejscu" - właśnie o to się kłócą ze sobą, bo synowa chciałaby żeby jej mąż jakoś wpłynął na swoją matkę ale on twierdzi, że powinni być wdzięczni matce bo ta im przecież pomaga (bo od czasu do czasu pomaga im - to trzeba przyznać - z tym czynszem na mieszkanie).
  • s.p.7 10.11.09, 10:42
    norma_derm napisała:

    > "ustawić na swoim miejscu" - właśnie o to się kłócą ze sobą, bo synowa chciałab
    > y żeby jej mąż jakoś wpłynął na swoją matkę ale on twierdzi, że powinni być wdz
    > ięczni matce bo ta im przecież pomaga (bo od czasu do czasu pomaga im - to trze
    > ba przyznać - z tym czynszem na mieszkanie).


    "że powinni być wdzięczni matce bo ta im przecież pomaga"
    Chłoptaś ma przez mamuskę niezle mózg wyprany
    ze ona im pomaga?
    pomagałą by tylko wtedy kiedy by:
    Dawałą by czynsz na mniejsze mieszkanie + cos gratis.

    Wiec ona ich w zasadzie okrada zmuszajc do placenia czynszu ktorego placic nie
    powinni poniewaz ich meiszkanie jest wieksze i tańsze.
    A skoro mamuska nie ma problemow finansowych to powinna siedizec w tym
    mieszkaniu prawnie nalezace do niej a w ktorurym teraz gniezdzi sie jej syn - to
    chyba oszywiste

    Mozna by tak sytuacje zrozumeic gdyby matka dwaął np czynsz + cos jeszcze - tpo
    usprawiedliwilo by egzytencje w miejszym mieszkaniu.

    Wg mnie chloptaś boi sie dotknąć starej krowy. Wiec ja bym sie zbytnio nie
    patyczkował - normalna rozmowa o tym wszyskim o przyszlosci o wnukach,
    prspektywahc i winansach - a jesli mamuska jest zbyt tępa pod wzgledem
    intelektualnym czy zbyt zdegradowana moralnie to kopa w dupe przywiazac krowe do
    lancucha i zaprowadzic na swoje pastwisko

    Pozatym skoro mieszkanie mniejsze było prezentem...
    Dlaczego zostało zapisane na nią? I dlaczego to ona je sobie wybrała takie jakie
    jej sie podobalo? O co tu chodzi?

    Mamuska to egocentryczna kombinatorka, głupoia krowa.

    Skro mieszkanie mialo byc prezentem to dlaczego nie przepisala je od razu na syna?
    Bo chce miec arguenty w ręku... do swoich gierek...
    Tu nei ma złudzeń.
    Generalnie to syn powinien miec 2 mieszkania. Jedno 100 metrowe i jedno z
    prezentu slubnego.

    Aktualnie gniezdzi sie w mieszkaniu swojej mamuski placac wysoki czynsz podczas
    gdy ona obsiadla to 100 metrowe, sama, co ona tam schronisko buduje, druga
    violetta villas?

    wypie...c z suką, wredna manipulatorka,
    zadnego prezentu ochoty dac nie chciala, i ja k widac nie chce.
    Wykopac ja z tego 100 metrowego i juz, na jej dobra wole nie ma co liczyc wiec
    trzeba dbac o swoje interesy a nie zyc mrzonkami o dobrej mamuscie wspierajacej
    biedne dzieci bo to bzdura.

    Cala rozmowe zaczał bym od prossby o przepisanie prezentu slubnego formalnie na
    dzieci.
    Oczywiscie spotka sie to z odmową wiec dalej omowic wszystko tak jak napisalem
    szczerze i otwarcie... msyle ze jesli matka ma dobra wole to wezmie swoje
    korzenie w kroki i sie przesadzi.
    Jesli jest tej dobrej woli pozbawiona to trudno... łąncuch i zaciagnac upartą
    krowe w jej miejsce.
  • yoko0202 10.11.09, 10:58
    synowa może by się wzięła np. do roboty, jakiejś lepszej, to by jej się standard
    życia od razu poprawił

    wyszła za chłopaka dla mieszkania, czy z miłości w końcu?

    jakby musieli tak jak wiele innych młodych małżeństw zaczynać od kawalerki i
    kredytu na 30 lat we frankach szwajcarskich to by może wtedy ją oświeciło.

    nigdzie nie jest napisane, że rodzice po przepracowaniu całego życia i
    wychowaniu dzieci, muszą jeszcze dodatkowo latać z walizkami po mieście i robić
    wszystko, żeby dzieciom było jak najwygodniej w życiu
  • norma_derm 10.11.09, 11:53
    To nie takie łatwe kiedy się ma 2 dzieci. Ale nie niemożliwe - synowa ma pracę, którą może wykonywać wszędzie a syn to syn jest związany swoją firmą. Miał lepszą propozycję ale jego matka miała w tej sprawie swoje zdanie i czy tego chcieli czy nie - to je wygłaszała - była strasznie przeciwna bo to było wielkie miasto a koszty utrzymania tam są o wiele większe, że sobie nie poradzą finansowo itp. Chyba podkopała tym zdaniem jego wiarę w sens tych przenosin, w sumie nie udało się. Uciekać jak najdalej - też moim zdaniem tak powinni zrobić.

    Jeszcze mi się przypomniało z tym ich mieszkaniem. Ogromne koszty pochłania ogrzewanie - chcieli wymienić stare grzejniki żeby trochę zmniejszyć te koszty (na to trzeba zgody spółdzielni no i wniosku właściciela - czyli jego matki) - nie zgodziła się na to twierdząc,że grzejniki nie mają nic do rzeczy a optymalna temp. w mieszkaniu to 18 stopni - a taką można uzyskać bez grzania.
    Budynek, w którym mieszkają był ocieplany - ale za to trzeba dodatkowo zapłacić, synowa płakała, że nie stać ich żeby jeszcze płacić za ocieplenie budynku - na co teściowa wspaniałomyślnie powiedziała, że to zaoszczędzi to koszty i ona zapłaci. Tylko, że nie zapłaciła i po roku przyszło młodym zawiadomienie że mają zaległość 3 tys. bo nie były płacone te raty za ocieplenie. Teraz opowiada po znajomych, że młodzi zadłużyli mieszkanie na 3 tys. i nalega, żeby "wyjaśnili tą sprawę".
    To jakiś horror...
  • s.p.7 10.11.09, 12:26
    To eni horror tylko problemy z uswiadomieniem soibei ze matka syna diala przeciw
    jego rodzinie.

    Chiala by pewnie jeszcze by on za nia ten dom wyremontował...

    trzbea sobie uswiadomic ze on ma wypaczony mozg przez tąstarszą panią, zwana
    jego matką. a która jest wredna jedzą i skąpą suką.

  • norma_derm 10.11.09, 12:23
    No i problem w tym, że synowa nie uważa, żeby to była pomoc ze strony jego matki ale że go po prostu zrobili rodzice w konia. On twierdzi, że matka pomaga - o to się kłócą.
    Tak na marginesie to jego mieszkanie mogliby wynająć jakiejś firmie bo jest na Starym Mieście i żyć z czynszu jak pączki w maśle, ale nie wiem czy to ma tutaj jakieś znaczenie.
  • de_witch 10.11.09, 12:29

    Ale to pewnie u was rodzinne.
    Mieszkanie na Starym Miescie? I jeszcze z pretensjami do
    tesciowej,ze nie da sie w dupe zrobic Curwom.

    Widac matka jest przezorna kobieta i wie,ze syn z glupia dziwka sie
    zwiazal.Wiec wziela mieszkanie na siebie, aby zabezpieczyc je przed
    pazernoscia ku...szonow, blakajacych sie po swiecie. Zon to ten
    facet moze miec mnostwo. I oby nie kosztowaly go te rozwody i
    podzialy majatku zbyt duzo!

    I to cala historia. A ta twoja siostra, czy kuzynka niech idzie z
    miseczka i zebrze u swoich rodzicow. To jest ich obowiazek, aby
    zadbac o swoje ciele!


    --
    hem.bredband.net/b120394/
  • s.p.7 10.11.09, 12:43
    intuicyjnie odbierasz w synowej zagrozenie
    jako isoty ktora mgla by przejac wiodąca role matki jako manipulatorki i zaczac
    samej go manipulowac i okrasc z mieszknia...

    hehe
    jednak ten funstein mial racje
    widzisz w niej "Druga amice" w rodzinie i chcesz sie jej pozbyc, zaakceptowala
    byc tylk osamice calkowicie podległa tobie, czyli matce syna, lub jemu samemu

    typowe dbanie o genow w rodzinie...
    tylkoe ze calkowicie spaczone prowadzace do tego ze tesciowa robija rodzine, i
    obniza ich standard egzystencji a wnuki traktuje jako obce twory blziej
    nieokreslone, ktore powinny byc podlegle jej synowi i jej samej.

    to wiza w ktorej podstawowa rola kobiety jest manipulacja w dbaniu o intersy
    wlasncyh genow ale rozumianych na sposob zwierzęcy

    czyli de wich jestes tak sama jak matka teog syna i jednoczesnie typowwa dla
    typowo manipulujacych kobiet
  • norma_derm 10.11.09, 13:32
    Widac matka jest przezorna kobieta i wie,ze syn z glupia dziwka sie
    zwiazal.Wiec wziela mieszkanie na siebie, aby zabezpieczyc je przed
    pazernoscia ku...szonow, blakajacych sie po swiecie. Zon to ten
    facet moze miec mnostwo. I oby nie kosztowaly go te rozwody i
    podzialy majatku zbyt duzo!

    A jak twoim zdaniem wytłumaczyć można propozycję jego matki, że przepisze na nich to małe mieszkanie (czyli wg ciebie na ku...szona co syna chce okraść z majątku i na swojego syna) ale pod warunkiem, że on przepisze na nią swoje te 100m i to, że synowa nie zgodziła się na taką "zamianę" bo jej zdaniem to okradanie go po raz kolejny (chociaż patrząc z twojego punktu widzenia zyskałaby synowa przecież mieszkanie - bo to 100m jest tylko jego?
  • s.p.7 10.11.09, 12:36
    Oczywiscie synowa ma racje.

    MAtka zamnipulowała syna, wypaczajc jego swiadomosc i wiązac ze swoaj wolą,
    opnią, kreujac jakis wizerunek siebie.

    dziecko mysli mozgiem matki manipulujacej - tak jak on tego chce,

    doprowadzajac do tego ze:

    - mieszkanie ktore sama sobie kupiła przedstawiala jako proezent mimo ze
    prezentem nie bylo
    - to mieszkanie oni za nia wyremontowali
    - matka nie tyle robi go w konia co zmanipulowala go tak ze to on placi za nia
    czynsz w drogim mieszkani
    - matka zyje w lepszym i tanszym mieszkaniu ktore nei jest jej.
    - dzici i wnuki egzytuja w trudnych warunkach bytowych i finasowych na rzyczenie
    matki przeciw sobei samym.

    To nei tyle "Zrobienie w konia" co dosc sine wykorzystanie zniewolenia psychicznego.
    On remantujac jej mieszkanie ktore uwierzyl ze dostal w prezencie i oplacajc za
    nia czynsz uwaza ze powinien byj jej wdizeczny... mimo ze jest okradany, z
    lepszego mieszkania i to tanszego,


    Wystarczy uswiadomic mu ze jego matka jest manipulujacym egocentycznym
    samoegzystujacym złoliwym tworzywem z ktorym nie wiele powinno go w tym
    moemencie laczyć.
    jak nie bedziechial opuscic jego mieszknai to wezwac policje i juz...
  • gazetowy.mail 10.11.09, 13:10

    Umiesz liczyć - licz na siebie.

    Moje przemyślenia w tej sprawie oraz zasady stosowane w życiu:
    1. Matka - syn nie mają odciętej pępowiny.
    2. Rodzice wychowali dziecko, dziecko jest wsparciem na ich starość.
    3. Masz małe mieszkanie lub zarobki nie rozmnażasz się
    4. Nie planujesz swojego życia na podstawie myślenia że coś Ci się
    należy, np mieszkanie po baci
    5. Rodzic może ze swoimi rzeczami zrobić co chce - przepisac w
    testamencie na kościół czy schronisko
    6. Żyć i zarabiać tak aby jeśli zostanie się rozwódnikiem lub wdową
    móc się utrzymać oraz wiedzieć jak się poruszać w różnorakich
    instytucjach
  • norma_derm 10.11.09, 13:24

    > 4. Nie planujesz swojego życia na podstawie myślenia że coś Ci się
    > należy, np mieszkanie po baci
    To się "nie należało" tylko było jego mieszkanie po babci bo babcia mu je zapisała w testamencie i umarła. Yum mieszkaniem były zapłacone długi rodziców.
  • bszalacha 10.11.09, 13:55
    matka jest nie w porządku a syn boi się jej reakcji bo jak widać,nie
    łatwo z nią zadzierać,idzie potrupach i nie liczy sie z nikim.
    Synowa ma wg mnie większe szanse,zeby sprawę ruszyć.Musi jednak
    chyba przekonać swego męża,żeby się zgodził najej ruch.Ja tu mam
    pomysł taki,żeby ta dziewczyna zaproponowała meżowi wspólne pójście
    do adwokata.Tam mgą się dowiedziec,czy od strony prwnej coś jest
    mozliwe.Jest jeszcze taka opcja,że jest jakiś przepis prawny mówiący
    o "niegodziwym dziedziczeniu".Miałamz tym kiedyś kontakt,gdy rodzina
    wywinęła numer z zabraniem mi domu rodziców.Tak,czy owak niech
    popytają,co moga zrobić.Bo,że mogą-ja osobiście nie wątpię.
    Pozdrawiam
  • norma_derm 10.11.09, 14:41
    Może i by mogli coś zrobić, gdyby jej mąż nie uważał, że matka im pomaga no a ja to przecież trzymam stronę siostry i nie patrzę obiektywnie :) Dlatego poprosiłam o wasze obiektywne przecież opinie co na ten temat myślicie bo już sama zwątpiłam :)
  • paco_lopez 10.11.09, 15:50
    picu picu nastał kapitalizm i zrobiło im sie słabo. jak ja lubie
    takie uproszczenia. niech sie wprowadza do matki a 50 metrów niech
    wynajmą.
  • norma_derm 10.11.09, 18:32
    Gdyby założyć, że jego matka manipuluje nim - to jaki to ma sens? Po co to robi? I jak można się przed czymś takim obronić - o ile wogóle można tu mówić o obronie bo nie wiem czy ta manipulacja to jakiś rodzaj zagrożenia dla niego (jej syna), dla synowej czy dla nich? To niebezpieczne ?
  • s.p.7 10.11.09, 20:46
    norma_derm napisała:

    > Gdyby założyć, że jego matka manipuluje nim - to jaki to ma sens? Po co to robi
    > ? I jak można się przed czymś takim obronić - o ile wogóle można tu mówić o obr
    > onie bo nie wiem czy ta manipulacja to jakiś rodzaj zagrożenia dla niego (jej s
    > yna), dla synowej czy dla nich? To niebezpieczne ?


    To jest specyficzny rodzaj manipulacji - jest tworzona latami, w mysl ktorej
    matka chce zawsze dobrze dla swoich dzieci jest szlachetna, ma zawsze racje, nei
    mozna jej sie przeciwstawiac itp.

    JAki to ma sens? W rozumieniu kategorami zdrowo ludzkimi nie ma to zadnego
    sensu. Jesli spojrzec na to z punktu widzenia jego matki - to tworzy esn jej
    zycia - jakas forma egocentryzmu skupiona na doznaniach tworzonych nawet z
    niszczenia rodziny wlasnych dzieci.
    KAzda forma szukania w tym sensu u zdorwego czlowieka powinna skonczyc sie
    pukaniem w głowe.
    JA to nazywam forma demonizmu poniewaz zaprzecza to nawet czemus co mozna by
    nazwac zwierzęcoscią poniewaz zwierzeta dbaja zazwyczaj o swoich potomnych.

    Czy to niebezpieczne?
    KAzdy rodzaj manipulacji jest niebezpieczny. Wszystk ozalezy od tego jaki rodzaj
    klamstwa czy wizji forsuje sie w manipulowaną osobę.

    W tym wpadku matka wykorzystujac manipulacje tworzona latami uchodzi za dobra
    wspierajaca kobeite mimo ze nie dala zadnego prezntu slubnego a kupila sobie
    mieszkanie, wmowila im ze to meiskznaie to prezent, nie chce przepisac tego
    mieszkania (potwierdzenie oszustwa), wykorzystuje ich do remontu mieszkania,
    okrada ich z dobrego i taniego mieszkania, wymusza siedzienie w malym i drogim
    mieszkaniu.

    Wzytk ozalezy do czego ta manipulacja posłuzy.
    Jak ta kobieta by sie postarała to pewnie mogla by doprowadzic np do tego ze on
    zostawil by tą kobietę, itp.

    Akurat wykorzystął to do okradzenia swojego syna...
    I okradania go co meisiąc...
    a on i tak wierzy ze ona ich wspiera i to oni powinni byc jej wdzieczni.

    Czyli mozna byc okradanym nie bedac nawet tego swiadomym poneiwaz blokuje
    wszystko wizja "matki"

    Jak z nia walczyc - wystarczy uswiadomic mu ze jego matka to wredna istota ktora
    manipulwoala go, oszukiwała, niszczyła, to istota ktora gorzej niz pzestepca
    wykorzystywalamanipulacje tworzona latami do kontroli jego samego. Uswiadomic mu
    ze jest zla istotą,
    byc moze dlatego ze sama byla wychowaywana wsrod nie najlepszych wartosci.

  • norma_derm 10.11.09, 21:42
    wystarczy uswiadomic mu ze jego matka to wredna istota ktora
    manipulwoala go, oszukiwała, niszczyła, to istota ktora gorzej niz pzestepca
    wykorzystywalamanipulacje tworzona latami do kontroli jego samego. Uswiadomic mu ze jest zla istotą,

    Jak można uświadomić komuś, kto jest "wdzięczny za wszystko" swojej matce że to zła istota? Czy nie odbierze tego jak zamachu na swoją "dobrą matkę"? Bo przecież: "matka chce zawsze dobrze dla swoich dzieci jest szlachetna, ma zawsze racje" - to wydaje się takie naturalne i oczywiste... Nawet jak obiektywnie jest egoistką i manipulantką to - patrz wyżej.
  • s.p.7 10.11.09, 21:49
    masz racje - mnie jwiecej bedzie to odbieral jak oatak na pomnik swoje jmatki
    ktory ona mu w glowie wykuwała.
    Ta pepowina ciagle jest podąłczona - ta pepowine trzbea obciąć

    jak to zrobic - wystarczy mu przedstawic fakty
    on musi miec w sobie podstawowe idealy prawdy i dobra by prawde zaakceptowac
    wiec jesli je ma to jak najbardziej potrwa to krotko

    jesli jest odporny na prawde - mysle ze trzeba mu powtarzac mu podstawowe fakty
    i argumentcje oparta na logice az zrozumie co sie dzieje. Mysle ze powinien
    zrobic to ktos komu ufa, jego autorytet, lub osoba ktora uwaza za mądra.
  • kunegunda123 10.11.09, 21:30
    moja pierwsza myśl - po przeczytaniu tego postu: oczywiście, że jeśli rodzina
    jest normalna i kochająca się to matka by ustąpiła, choćby ze względu na WNUKI.
    dalsze szczegóły - po prostu szkoda gadać.

    czytając takie wątki dochodzę do wniosku, że ludzie są naprawdę chorzy,
    szczególnie taka de_witch - co za żenujący poziom wypowiedzi i myślenia...
  • de_witch 11.11.09, 10:24
    kunegunda123 napisała:

    > czytając takie wątki dochodzę do wniosku, że ludzie są naprawdę
    chorzy,
    > szczególnie taka de_witch - co za żenujący poziom wypowiedzi i
    myślenia...

    .........
    Wielu takich jak ty ludzi, ograniczonych, zyczy mi choroby. Tu sie
    kunegundzio rozczarujesz.Widzę już kundziu, jak łezki zgryzoty lecą
    ci po obfitych, pyziatych licach.


    Natomiast zajmij sie sobą kundzio, bo widzę że coś łatwo popadasz w
    manipulację i egzaltacje emocjonalne. Co świadczyłoby o dość słabej
    psychice mało odprnej na sugestie i stres.

    Dla mnie to co pisze autorka postu od samego początku to zwykły
    szajs zagmatwany i niejasno opisany, w stylu plotkarskim, w gąszczu
    klasyki dramatu i wyciągnięty na światło dzienne, jak tania opera
    mydlana. Bohater pozytywny- synowa, bohater negatywny - tesciowa i
    ten neutralny czyli syn.
    I tylko naiwny kupuje to co widzi, nie zagladajac za parawan.

    Narazie widać jedynie stronę pozytywnego bohatera czyli synowej.A
    jakze taką należy się pokazać światu.

    Ciekawam co by powiedziała na sprawę teściowa, ale sam fakt, że syn
    jest po stronie matki świadczy,że owa "zła, manipulująca" matka nie
    jest aż taka zła, tylko sprawy inaczej się maja i dlatego warto by
    było poznać wypowiedz teściowej, co ona ma do powiedzenia i jak ona
    się ustosunkowuje wobec synowej.

    Prawda moze okazać się ogromnie zaskakująca, no ale od takich
    przydupiastych kaczek jak ty kunegundziu, to ja nawet
    słowa "przepraszam" nigdy nie usłyszę!Pluskaj się dalej w bajorku
    naiwności i pozwól nadal soba manipulować, a napewno w bajorku
    dokończysz żywota.


    Ps.
    A do autorki postu: Słyszałaś kiedyś o Intercyzie i dlaczego ludzie
    ją spisują?



    --
    hem.bredband.net/b120394/
  • norma_derm 11.11.09, 13:46
    Argumenty jego matki to: pomagam im - kupiłam im przecież mieszkanie, pomoagam w płaceniu czynszu. Był jeszcze argument zdrowotny (cios poniżej pasa) - po awanturze z kredytem na remont mieszkania, o który poprosili żeby wzięła jego matka na siebie i oni chcieli spłacać - jak wysunęła wszystkie argumenty o pomocy i że synowa jest taka niewdzięczna - rozchorowała się, serde ją bolało z nerwów, syn się przeraził wtedy, synowa też (że naprawdę może coś się jej stać) więc już nigdy potem nie podejmowali żadnego tematu.
  • s.p.7 11.11.09, 17:09
    -dostane zawału - niezły szantaż emocjonalny
    nie ruszac i nic nei zmieniac bo sie rozchoruje...


    hehe chial by zobaczyc jej mine z wyrokiem eksmisji z tego 100 metrowego
    meiszknai jej syna
  • kunegunda123 11.11.09, 17:43
    "Widzę już kundziu, jak łezki zgryzoty lecą
    > ci po obfitych, pyziatych licach."

    skąd te pyzate lica? czyżby projekcja własnych wad?:)
    w egzaltacje to ty łatwo popadasz kobieto obrażając w bardzo prymitywny sposób i
    zwymyślając ludzi których nie znasz od dziwek i używając wulgaryzmów.

    "no ale od takich
    > przydupiastych kaczek jak ty kunegundziu, to ja nawet
    > słowa "przepraszam" nigdy nie usłyszę!"

    ciekawe za co:)

    bardzo, bardzo przykra i prymitywna z ciebie kobieta.

    PS: ta "malowniczość" wypowiedzi typu "pyziate lica" czy "przydupiasta kaczka"
    przywodzi mi na myśl posty ledy16. czyżby ludzie mieli już dość i trzeba było
    zmienić nick?;)
  • sapalka1 11.11.09, 17:12
    Młodzi niech podziękują za prezent "mamusi" - niech go sobie zabiera. I niech
    wyznaczą mamusi termin opuszczenia ich 100 - metrowego mieszkania (2 tygodnie to
    aż nadto). Synuś niech się zastanowi nad warunkami w jakich żyje jego rodzina, w
    wyniku jego ulegania kochanej mamusi.
    --
    floproject.wordpress.com/about/maria/
    - E-kobiety: macochy, żony, kochanki, matki.
    - Nie w parze: nowa praca, mieszkanie, mąż i...
  • axelred 11.11.09, 21:12
    Pozwol mi sformulowac innymi slowami to, co probujesz w poscie
    napisac:
    - rodzice mieli dlugi, wiec przepisali swoje 100m mieszkanie na syna
    - syn dostal mieszkanie od babci i je sprzedal, zeby pomoc rodzicom
    - rodzice jak staneli na nogi oddali/dali w prezencie synowi
    ekwiwalent mieszkania od babci (ktore syn wczesniej sprzedal, zeby
    im pomoc)

    Rezultat:
    - synowi nalezy sie ekwiwalent mieszkania po babci czyli obecne,
    ktore ma i dostal od rodzicow
    - rodzicom natomiast nalezy sie 100m, bo zawsze ich bylo
    - rodzice i syn powinni uregulowac sytuacje prawna przepisujac
    wlasnosci jak opisane powyzej, beda finansowo rozliczeni, a pepowina
    zaleznosci odcieta
    Na plaszczyznie zaleznosci rodzinnych jest wrazenie, ze syn bardzo
    pomogl rodzicom w trudnym czasie: przepisal mieszkanie rodzicow na
    siebie, a sprzedal po babci (ktore de facto spadlo mu z nieba).
    Zapewne w tym czasie mieszkal z rodzicami i byl przez nich
    utrzymywany, tworzyli jednostke rodzinna, wiec pomagajac rodzicom
    pomagal samemu sobie.
    A wiec nie ma tu silnego zobowiazania, nie ma dlugu wdzieczosci ze
    strony matki wobec syna, zeby ofiarowac synowi te 100-owe (ktore
    jest i bylo jego tylko na papierze). Matka jedynie moglaby, gdyby
    miala taka chec, ale takiej nie wykazuje i ma do tego prawo.
    Synowej pozostaje pogodzenie sie z jej decyzja i szukanie innych
    zrodel podwyzszania statusu majatkowego.


  • norma_derm 11.11.09, 22:44
    Ma to sens, trudno nie przyznać racji. Dla uściślenia jednak:
    - to jego matka twierdzi cały czas, że pomaga
    - no mieszkanie w którym mieszka było prezenem ślubnym od rodziców (czyli od jego matki i ojca razem wziętych - jeszcze za życia ojca). Mieszkanie w którym mieszka skoro było prezentem powinno być jego (chyba?) a gdyby było ekwiwalentem to powinno to było być powiedziane (czyli nie dostał od rodziców żadnego prezentu ślubnego - oczywiście to też święte prawo rodziców nic nie dać, wobec czego nie musi być za nic nikomu wdzięczny);
    - mieszkanie 100m powinno być rodziców a po śmierci ojca - chyba przypada na dzieci jakaś część w spadku? I gdyby ON miał taką chęć to przepisałby tą swoją część na matkę i byłaby to JEGO dobra wola albo nie.
    Czy tak?
  • leda16 12.11.09, 00:09
    norma_derm napisała:


    > - to jego matka twierdzi cały czas, że pomaga


    No bo rzeczywiście pomaga. Idąc na udry, mogłaby nie płacić im ani grosza



    > - no mieszkanie w którym mieszka było prezenem ślubnym od rodziców (czyli od je
    > go matki i ojca razem wziętych - jeszcze za życia ojca).


    Jednak taki stan prawny nazywa się użyczeniem bo na akcie własności figuruje matka, nie małzonkowie.

    Mieszkanie w którym mi
    > eszka skoro było prezentem powinno być jego (chyba?) a gdyby było ekwiwalentem
    > to powinno to było być powiedziane (czyli nie dostał od rodziców żadnego prezen
    > tu ślubnego -

    Dostał MOZLIWOŚĆ MIESZKANIA w tym mieszkaniu razem z rodziną, co w sensie moralnym na pewno było prezentem. Inni nawet tego nie mają, zmuszeni są natomiast wynajmować za cieżkie pieniadze 30m. klitki. Testament babci mógł być podważony w sądzie, jako prawo do zachowku dla rodziców wnuka babci. Że z tego prawa nie skorzystali, to też ładnie o nich świadczy.


    > - mieszkanie 100m powinno być rodziców a po śmierci ojca - chyba przypada na dz
    > ieci jakaś część w spadku?


    Natomiast podział spadku po ojcu (czyli te 100m.) na matkę i syna jest mozliwy zaraz po jego śmierci. Syn roszczeń nie zgłosił w odpowiednim terminie, więc po ptokach.


    I gdyby ON miał taką chęć to przepisałby tą swoją c
    > zęść na matkę i byłaby to JEGO dobra wola albo nie.
    > Czy tak?



    Ale jak widać, dogadywali się zgodnie między sobą, dopóki nie pojawiły się pazerne roszczenia Twojej siostry, wymagające podeptania więzi uczuciowych między matką i synem. Nalezy dodać, że matka nie musiała kupować żadnego 50m mieszkania, lecz zamieszkać w tym 100 m. razem z synem, synową i wnukami. Jednak pewnie liczyła się ze wściekłością synowej z takiego obrotu sprawy


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • axelred 12.11.09, 02:36
    - Jezeli synowej nie podoba sie to, ze tesciowa twierdzi, ze pomaga,
    na to jest proste rozwiazanie - niech synowa nie przyjmuje pieniedzy
    od tesciowej
    - Mieszkanie jest ekwiwalentem; w tym przypadku mozna mowic, ze nie
    bylo prezentu slubnego, zreszta nie ma takiego obowiazku.
    - Wszystkie kwestie spadkowe - patrz post Ledy; w tym kontekscie syn
    moze byc wdzieczy rodzicom lub matce, ze nie podwazyli spadku (w
    zwiazku z tym matka moze to nazywac prezentem slubnym), a matka, ze
    on nie podwazyl jej spadku.

    Relacje miedzy tesciowa a synowa maja szanse normalizacji gdy synowa
    przestanie wyciagac lape po pieniadze od tesciowej i gdy ureguluja
    sprawy wlasnosci nieruchomosci.
    Wydaje mi sie, ze synowa to wie, ale chce to przeprowadzic wedlug
    swojego planu: wprowadzic sie do 100m tesciowej, placic niski czynsz
    i nie musiec potrzebowac wsparcia pienieznego tesciowej.
    Problem w tym, ze synowa nie ma absolutnie zadnego prawa
    wydelegowywac tesciowej z jej 100m (innej niz papierek wlasnosci
    syna, ktorym sie tak zalosnie podpiera).
  • axelred 12.11.09, 02:42
    Aha, wiec synowa bedzie musiala troche poczekac az matka zamknie
    oczy, a syn dostanie w spadku te 100m (no chyba ze jest konkurencja
    w postaci braci i siostr). Synowa moze tez juz zaczac niesmiale
    marzyc o pierscionkach i perlach tesciowej.
  • norma_derm 12.11.09, 08:30
    Aha, wiec synowa bedzie musiala troche poczekac az matka zamknie
    > oczy, a syn dostanie w spadku te 100m

    Mam wrażenie, że to jakieś złośliwe jest, z góry zakładasz, że "ta zła synowa" chce teściową pozbawić majątku - tylko nie wiem skąd te założenie ?

    "no chyba ze jest konkurencja w postaci braci i siostr" - ma jeszcze siostrę i brata ale z innych małżeństw ojca, właśnie po to, żeby nie kłócili się ze sobą po śmierci ojca to ojciec jeszcze za życia porozdzielał jak uważał między nich, ale mówisz, że to można zawsze po śmierci podważyć?

    "Synowa moze tez juz zaczac niesmiale marzyc o pierscionkach i perlach tesciowej"

    To synowa też będzie coś dziedziczyć po teściowej?
  • norma_derm 12.11.09, 08:19
    - Wszystkie kwestie spadkowe - patrz post Ledy; w tym kontekscie syn
    moze byc wdzieczy rodzicom lub matce, ze nie podwazyli spadku (w
    zwiazku z tym matka moze to nazywac prezentem slubnym), a matka, ze
    on nie podwazyl jej spadku.

    Wydaje się, że mądrze piszesz tylko sorry ale nic z tego nie rozumiem.
    syn
    "moze byc wdzieczy rodzicom lub matce, ze nie podwazyli spadku" - skoro matka może zrobić ze swoją własnością co chce to babcia też mogła ze swoją własnością zrobić co chciała - czyli np przepisać na wnuka ?
    "w zwiazku z tym matka moze to nazywac prezentem slubnym" ???
    "a matka, ze on nie podwazyl jej spadku" - jakiego jej spadku?

    W tym wszystkim zagubił się gdzieś ojciec pana młodego, jego prezent, jego mieszkanie (które on też zapisał na syna), rozumiem, że po śmierci wszystko może się zmienić a to co komuś dajemy za życia można po śmierci podważyć...? To straszne... To chyba dlatego powinien być wdzięczny, że jego matka nie podważyła tego mieszkania po babci bo mogła? Czy tak?
  • leda16 12.11.09, 09:19
    norma_derm napisała:

    > -

    > po śmierci wszystko może si
    > ę zmienić a to co komuś dajemy za życia można po śmierci podważyć...? To strasz
    > ne...

    Nie Normo, podważyć można testament, nie darowiznę. Ale w tym wypadku nie ma nawet mowy o podważeniu, skoro pozostali spadkobiercy (matka bądź ojciec w zależności od tego czy była to babka ojczysta czy macierzysta i rodzeństwo matki lub ojca) zrzekli się przed sądem swoich udziałów czyli prawa do zachowku.



    To chyba dlatego powinien być wdzięczny, że jego matka nie podważyła tego
    > mieszkania po babci bo mogła? Czy tak?


    Dokładnie tak Normo. Dzieci spadkodawców mają prawo do tzw. zachowku, jeżeli testament istnieje. Dlatego wejście w nabycie spadku przez pana młodego nie mogło się odbyć bez uczestnictwa wszystkich uprawnionych czyli jego matki bądź ojca w zależności od tego, czy była to babka ojczysta czy macierzysta. Natomiast w przypadku braku testamentu wszystko dziedziczy jej dziecko czyli matka bądź ojciec młodego po równi ze swoim rodzeństwem. Zauważ, że dotąd ta rodzina zgodnie dzieliła się spadkiem a bruździć w niej zaczęła osoba najmniej moralnie do nieruchomości uprawniona, czyli Twoja siostra. A Ty Norma cwanie kombinujesz, żeby Jej teściowa zapisała mieszkanie (już tracę rozeznanie które) na jej dzieci, żeby jako ich prawna opiekunka mogła się tam szarogęsić. Takie są fakty i jakby nie patrzyć synowa chce jej zrobić szkodę - mniejsze i droższe zamienić na tanie i duże. A co będzie, jeśli teściowa dostanie wylewu i moralnym obowiązkiem synowej będzie zmienianie jej pampersów w tym 100 m. mieszkaniu a tamto trzeba będzie wynając lub sprzedać, żeby pokryć koszty opieki i leczenia? Syn na pewno się nie zgodzi na oddanie matki do przytułku. Jak będzie wówczas nim manipulować? W sumie ja też, podobnie jak de witch patrzę z obrzydzeniem na takie wyrachowanie i - wybacz - chamską pazerność dziewuchy, która najwyraźniej prócz młodej dupy nic do tego małżeństwa nie wniosła, inaczej napisałabyś chyba o POSAGU, który dali jej Twoi rodzice. Ach i jeszcze jedno - jeżeli stumetrówkę syn dostał PRZED ŚLUBEM, jest ona JEGO WYŁĄCZNĄ WŁASNOŚCIĄ. W przypadku rozwodu Twoja siostra wyląduje pod mostem. I właśnie w tym leży mądrość teściowej - nie ufać obcej kobiecie o której nic nie wie poza tym, że syn wybrał ją na żonę. Nieżyczliwe, wręcz wredne i pozbawione honoru nastawienie synowej widać jak na dłoni. W miarę upływu czasu będzie ono coraz gorsze.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • norma_derm 12.11.09, 12:06
    leda16 napisała:"W sumie ja też, podobnie jak de witch patrzę z obrzydzeniem na takie wyrachowanie i - wybacz - chamską pazerność dziewuchy, która najwyraźniej prócz młodej dupy nic do tego małżeństwa nie wniosła, inaczej napisałabyś chyba o POSAGU, który dali jej Twoi rodzice. Ach i jeszcze jedno - jeżeli stumetrówkę syn dostał PRZED ŚLUBEM, jest ona JEGO WYŁĄCZNĄ WŁASNOŚCIĄ. W przypadku rozwodu Twoja siostra wyląduje pod mostem. I właśnie w tym leży mądrość teściowej - nie ufać obcej kobiecie o której nic nie wie poza tym, że syn wybrał ją na żonę. Nieżyczliwe, wręcz wredne i pozbawione honoru nastawienie synowej widać jak na dłoni."

    Ale siostra wie o tym. Tylko uważa, że nie ma za co czuć się "wdzięczna" swojej teściowej tak samo jak nie powinien czuć się "wdzięczny" jej mąż - bo nie ma za co.
  • norma_derm 12.11.09, 13:43
    leda16: "A co będzie, jeśli teściowa dostanie wylewu i moralnym obowiązkiem synowej będzie zmienianie jej pampersów w tym 100 m. mieszkaniu a tamto trzeba będzie wynając lub sprzedać, żeby pokryć koszty opieki i leczenia? Syn na pewno się nie zgodzi na oddanie matki do przytułku."

    Myślę, że wtedy synowa powinna troszczyć się o teściową w takim samym stopniu jak teściowa troszczyła się o synową.
  • norma_derm 12.11.09, 09:09
    "Jezeli synowej nie podoba sie to, ze tesciowa twierdzi, ze pomaga,
    > na to jest proste rozwiazanie - niech synowa nie przyjmuje pieniedzy od tesciowej"

    No i jeszcze jedno pytanie - to co z tym czynszem, bo na razie każdy mieszka nie w swoim mieszkaniu i w mieszkaniu w którym mieszka matka czynsz jest 0 zł a w mieszkniu matki w którym mieszka syn z synową czynsz jest 1100 zł - to jak to powinni płacić czy rozliczyć? Syn z synową powinni płacić czy 1/2 na 1/2 z jego matką czy masz jakieś inne pomysły? Pytam raz dla jasności a dwa bo zrobiło się to ich w mieszkaniu teściowej zadłużenie, o którym nie mogli decydować ani wiedzieć?
  • leda16 12.11.09, 09:26
    norma_derm napisała:

    >
    >
    > No i jeszcze jedno pytanie - to co z tym czynszem, bo na razie każdy mieszka ni
    > e w swoim mieszkaniu i w mieszkaniu w którym mieszka matka czynsz jest 0 zł a w
    > mieszkniu matki w którym mieszka syn z synową czynsz jest 1100 zł - to jak to
    > powinni płacić czy rozliczyć?


    Jak sublokatorzy. Podejrzewam, że mieszkanie nie jest własnościowe.

    Syn z synową powinni płacić czy 1/2 na 1/2 z jego
    > matką czy masz jakieś inne pomysły? Pytam raz dla jasności a dwa bo zrobiło si
    > ę to ich w mieszkaniu teściowej zadłużenie, o którym nie mogli decydować ani wi
    > edzieć?


    Za długi właściciel czyli pewnie Spółdzielnia Mieszkaniowa ma prawo wyeksmitować najemcę, zaś najemca podnajemcę czyli syna z rodziną. I nie opowiadaj, że bidusie "nie wiedzieli" bo warunki najmu są jasno określone w statucie każdej SM.Po prostu chcieli mieszkać tam za darmochę a komorne niech pokrywa matka. Nawet nie sprytne, po prostu żałosne.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • norma_derm 12.11.09, 10:46
    Już pisałam ale lubię się powtarzać więc jeszcze raz napiszę - było ocieplenie budynku, na które oni nie mieli kasy i nie chcieli się zgodzić ich teściowa powiedziała, że to zapłaci ale nie zapłaciła tylko jak przyszło wezwanie to dała im te kwity do zapłaty.
  • axelred 12.11.09, 11:22
    Odpowiedz na to pytanie jest moim poscie wyzej. Synowi nalezy sie
    wylacznie mieszkanie male, w ktorym teraz mieszka. To oznacza, ze
    powinien ponosic koszty zwiazane w jego uzytkowaniem.
  • de_witch 12.11.09, 10:51


    Z czyms takim to się nigdy nie spotkałam. 0 moze kosztuje, a i to
    nie zawsze, posesja do rozbiorki, a i sama rozbiorka to jakis tam
    koszt, ktory sie balansuje.
    Czynsze są rózne i różne rzeczy w nie wchodzą, ale żadna
    nieruchomość aktywna nie jest taksowana na '0'. Czym większe
    mieszkanie tym wiecej kosztuje w exploatacji z tzw. 'kosztami
    ruchomymi' jak: woda, energia, ocieplanie, wentylacje, itp.
    Czym wieksza rodzina tym większe koszta ruchome.
    Może się okazać ze owe mieszkanie 'w ruchu' jest drozsze niz, te w
    ktorym mieszka twoja siostra.
    Moze zamiast dupe ludziom na forum zawracac zdobadz sie na chcec i
    poczytaj jak sprawy wygladaja pod katem prawnym.Aby miec o czym
    rozmawiac z prawnikiem.



    porady prawne



    --
    kwiaty
  • de_witch 12.11.09, 10:57
    Sam fakt,ze siostra z rodzina mieszka w mieszkaniu matki ma
    obowiazek placenia calego czynszu, a nie polowy!!!!
    Zgrozo!
    A jak sie nie podoba to niech szuka innego mieszkania,gdzie
    np.wlasciciel dolozy jeszcze z 1000, aby zarobic na mieszkaniu.
    Wtedy dopiero pozna zycie.

    Tak ogolnie sprawiacie: Ty i twoja siostra wrazenie bab z
    Afganistanu, co to po raz pierwszy toalete zobaczyly i nagle
    zrozumialy, ze na nia dupa sie siada, a nie z nogami wchodzi!

    Na jakim wy swiecie zyciecie, co?!



    --
    kwiaty
  • kaa.lka 12.11.09, 11:30
    o wicka:)
    edukowanas w stolycu; cy cus?


  • norma_derm 12.11.09, 11:44
    Koszty eksploatacji takie jak prąd, gaz itp. każdy ponosi ile zużyje we własnym zakresie w mieszkaniu, w którym mieszka.
    Chodzi o czynsz do spółdzielni, którego ogromną część stanowi ogrzewanie - które oni chcieli zmniejszyć wymieniając choćby grzejniki - na co teściowa się nie zgodziła bo powiedziała, że optymalna temp. w mieszkaniu to 18 st. a taką można uzyskać zakręcając grzejniki i nie wyraziła zgody na podpisanie wniosku do spółdzielni na wymianę. To tak dla jasności.
  • norma_derm 12.11.09, 11:57
    Napisałam ale gdzieś się zapodziała moja odpowiedź najwyżej będzie dwa razy:
    Koszty eksploatacji takie jak gaz, prąd, itp. każdy ponosi za siebie tyle ile zużyje. Chodzi o czynsz do spółdzielni, którego ogromna część to ogrzewanie. Oni chcieli ten koszt sobie zmniejszyć wymieniając np. grzejniki w mieszkaniu na co jest potrzebna zgoda spółdzielni i wniosek właściciela (czyli jego matki) a ta się nie zgodziła mówiąc, że optymalna temp. w mieszkaniu to 18 st. a taką można uzyskać nie grzejąc.
    Jakąś tam część z czynszu można też odliczyć od podatku i to też odlicza sobie teściowa (bo to jej mieszkanie), niezależnie od tego kto tam ten czynsz płacił.
    To tak dla jasności.
  • norma_derm 12.11.09, 14:27
    leda16: "A co będzie, jeśli teściowa dostanie wylewu i moralnym obowiązkiem synowej będzie zmienianie jej pampersów w tym 100 m. mieszkaniu a tamto trzeba będzie wynając lub sprzedać, żeby pokryć koszty opieki i leczenia? Syn na pewno się nie zgodzi na oddanie matki do przytułku."
    Myślę, że wtedy synowa powinna troszczyć się o teściową w takim samym stopniu jak teściowa troszczyła się o synową.

    Myślałam, że to ktoś inny pisał – ale obie wypowiedzi są twoje więc powinnam jeszcze dopisać:

    leda16: W przypadku rozwodu Twoja siostra wyląduje pod mostem. I właśnie w tym leży mądrość teściowej

    Czyli o przytułku w zasadzie nie powinno być mowy…
  • leda16 12.11.09, 15:56
    norma_derm napisała:


    > Koszty eksploatacji takie jak gaz, prąd, itp. każdy ponosi za siebie tyle ile z
    > użyje.





    Normo, to NIE są koszty eksploatacji. Koszty eksploatacji w mieszkaniach własnościowych to głównie koszty ogrzewania nie tylko mieszkania ale i klatki schodowej, piwnic, itp. wywóz śmieci (chyba 52 zł od osoby), eksploatacja czyli sprzątaczka,oświetlenie schodów, bramy wejściowej, domofon, fundusz remontowy. Faktycznie w mieszkaniu własnosciowym czynszu jako takiego nie ma, to co się płaci to właśnie koszty używania takiego mieszkania. Ich nie płacenie kończy się eksmisją. Co do grzejników, wymieniać ich nie potrzeba, tylko SM montuje indywidualne "liczniki" zużycia ciepła, ale nie na wniosek jednej rodziny, tylko decyzją Walnego Zgromadzenia Członków. Daje to niewielkie oszczędności i zazwyczaj ci, którzy przykręcają kaloryfery, dzwonia zębami z zimna a klatkę schodową, wejście i piwnice i tak muszą płacić.
    Ale ciekawa jestem, bo jakoś nikt nie zadał tego pytania, czy to 100 m. mieszkanie, klatkę schodową, poddasze, piwnicę, Jechowa boskim chuchem mamusi za darmo ogrzewa?
    I jeszcze jedno - na podstawie jakich przepisów Twoja siostra ten "czynsz" odlicza od podatku dochodowego??? Jakoś dotąd z takim curiosum w Polsce się nie spotkałam, a jestem raczej oblatana w przepisach, z których mam same korzyści.
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • norma_derm 12.11.09, 16:24
    leda16: "I jeszcze jedno - na podstawie jakich przepisów Twoja siostra ten "czynsz" odlicza od podatku dochodowego??? Jakoś dotąd z takim curiosum w Polsce się nie spotkałam, a jestem raczej oblatana w przepisach, z których mam same korzyści."

    Tego to ci nie powiem bo nie wiem ale tak jest. Jego matka prowadzi firmę i może to z tym jest związane.
  • norma_derm 12.11.09, 16:35
    Nie siostra coś odlicza tylko jego matka.
  • de_witch 12.11.09, 16:38
    Zapewne jakis procent odlicza za lokal, elektrycznosc i kilka innych
    rachunkow, itp.Ale nie wszystkie oplaty.


    --
    kwiaty
  • leda16 12.11.09, 19:59
    Może mieszkanie jest siedzibą firmy? Sprytne. Tęgą głowę ma ta jej teściowa ;).
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • norma_derm 12.11.09, 20:37
    Dziękuję wszystkim serdecznie za wypowiedzi – zarówno te pozytywne jak i negatywne. Bardzo mi pomogły w spojrzeniu na tą całą sytuację z różnych perspektyw, myślę, że wasze wypowiedzi bardzo pomogą mi jakoś mądrze wesprzeć młodych.

    Szczególne podziękowania w tym miejscu dla s.p.7, ciekawskiej.beauty, axel red , de_witch, i ledy16 za zaangażowanie w zawiłości sprawy :)Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam a jeśli tak to przepraszam.

    Pozdrawiam i jak dla mnie temat jest wyjaśniony i zakończony, jeśli oczywiście jeszcze ktoś uzna za słuszne dodać swoje zdanie to też chętnie posłucham.

    Jeszcze raz wielkie dzięki.
  • de_witch 12.11.09, 21:17
    Z twojego opisu wyglada tesciowa na bardzo zaradna kobiete. Jedynie
    co radzic synowej, to niech trzyma sztame z tesciowa i uczy sie
    rzeczy od niej, ktore jej samej moga poprawic warunki bytowe.


    --
    kwiaty
  • leda16 13.11.09, 08:16
    norma_derm napisała:
    jak dla mnie temat jest wyjaśniony


    O nie, nadal nie wiemy kto pokrywa teściowej siostry koszty eksploatacji tego 100 m mieszkania a mószą być one co najmniej 100% wyższe niż mieszkania 50 m.
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • norma_derm 13.11.09, 13:11
    Do: ledy16
    Wiesz...mówi się, że "ciekawość to pierwszy stopień do piekła" :)
  • leda16 13.11.09, 21:11
    Je sli tak starannie unikasz wyjaśnień na ten temat to...tu leży pies pogrzebany ;).
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.