• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

jak byc szczesliwym w zwiazku i zapobiec zerwaniu Dodaj do ulubionych

  • 19.11.09, 13:25
    Mam zle doswiadczenia po poprzednich związkach i panicznie boję sie,
    ze obecny partner także mnie porzuci. Obsesyjnie o tym myslę, tropię
    wszelkie przejawy wątpliwosci z jego strony. Teraz juz przeczuwam,
    że jest źle. Rzadziej się odzywa, przybiera ostry ton. Zresztą łatwo
    odczytuję pozawerbale sygnały. Zbyt łatwo chyba. Jak się wyzwolic i
    mysleć pozytwynie?
    Zaawansowany formularz
    • 19.11.09, 15:03
      zacznij czytać tylko sygnały werbalne i bzykalne.
    • 19.11.09, 17:41
      to myslenie rzyczeniowe
      myslac zle sprawiasz ze staje sie zle poniewaz podswiadomie do tego doprowadzasz
      swoim brakiem zaufania

      zawze js jakies ryzyko
      skup sie na tym by dawac od siebie jak najwiecej i bcy najlepsza jak potrafisz
      oraz zaufaj tej osobie, po co miala by zostawiac kogos kogo dazy pozywtywnymi
      uczuciami?
      • 20.11.09, 11:26
        Tak, masz racje.Takie myslenie podziała jak samospełniajaca się
        przepowiednia. Najgorsze jest to, że jestem tego świadoma, a jednak
        nie umiem się przesatwić na optymizm i nadzieję. Przeczytałam kiedyś
        Twój wpis, w jakimś wątku. Że nie mozna żyć będąc nihilistyczym
        fatalistą. Można. To własnie ja.Cały czas przypuszczam, że nic z
        tego nie wyjdzie. Nic nie może wyjść jesli związek jest nieustanną
        próbą sił, nawet jeśli ma ona miejsce tylko w mojej głowie. Czasem
        czuje się bardziej pewnie i znajduję powody dla których nie
        powinniśmy być razem i że może to ja pierwsza to zakończę. A czasem
        myślę, że to on znajduje takie powody. I wtedy pojawia się myśl, co
        będzie jesli zaraz powie, że to koniec.
        Męczę sie, meczy mnie ta huśtwaka. Chciałabym byc po prostu
        szczęsliwa, bez ciągłego myślenia, analizowania, rozstrząsania, bez
        zmiennych nastrojów, od euforii do skrajnej rozpaczy. Mam juz tego
        po prostu dość. Czemu to wszystko jest takie trudne. Może ja jestem
        po prostu popaprana i się nie nadaję do bycia z kimś.

        • 20.11.09, 11:37
          a bo widzisz ludzie dobór naturalny przegadali i przedrążyli tak,
          ze obsesje mają na ten temat. przyjdź do domu. umyj gary, zjedz coś
          i rozsiądź sie przed tv. nie ma innej opcji. jutro musi nadejść.
        • 20.11.09, 12:00
          a może ty nie jesteś popaprana, tylko to po prostu nie ten facet? skoro nie daje
          ci poczucia bezpieczeństwa, i wyliczasz inne powody, dla których nie powinniście
          być razem....

          czasami jest tak, że gdy pojawią się jakiekolwiek wątpliwości, to tak naprawdę
          nie ma już żadnych wątpliwości
          • 20.11.09, 13:19
            Może masz rację. Tylko, że są chwile, że czuję sie szczęśliwa.
            A druga sprawa, to to, że w każdym z moich związków jest podobnie.To
            znaczy, że nie wiem co mam mysleć i dostaję huśtawki nastrojów. I
            że się męczę, ale najbardziej to chyba sama ze sobą.
            • 20.11.09, 14:00
              Co Ty masz z poczuciem własnej wartości, że rozstanie z partnerem,
              to dla Ciebie totalna katastrofa? NIgdy nie myslisz o sobie w ten
              sposób, że skoro ze mną jest, to jestem tego warta, a jak nie
              będzie, to On ma problem, nie ja?
              Przyznam sie, że nie rozumiem tego mechanizmu samoudręczania się
              (najczęściej kobiet) poprzez uzależnienie się od partnera?
              Dobre pytanie - skąd to się bierze, zwłaszcza, że owo samodręczenie
              się może w ogóle nie mieć wpływu na realny status spraw.
              --
              Gdybym mówił językami ludzi i aniołów (...), gdybym też miał dar
              prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę,
              i wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
              byłbym niczym.
    • 20.11.09, 19:01
      tenesee napisała:

      > Mam zle doswiadczenia po poprzednich związkach i panicznie boję
      sie,
      > ze obecny partner także mnie porzuci

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      jako dymadlo spelniasz swoja funkcje. kazda zabawka znudzi sie
      wczsniej czy pozniej. samochodziki odstawia sie do pudla, wynosi na
      strych...a taka jak ty....kop w dupe i spizdzaj wywloko
    • 20.11.09, 19:59
      psotaraj sie zate mmyslec pozytywnie, nei bac sie, byc gotowa na ryzyko.
      budowac marzenia, optymistyczna przyszlosc, starac sie wierzyć w to ze jutro
      bedzie lepiej.

      Nadmierny optymizm moze doprowadzic do katastrofy.
      Ale czesciej jest tak ze pesymizm sam w sobei jest juz katastrofą.

      Wiec z dwojga zlego lepie jmyslec bardzo optymistycznie, wiezyc ze bedzie
      dobrze, bo dalczego mialo by nie byc? masz jakies powody ny tak nei adzic?
      przeszlosc ci tego nie powie,
      tylko w nioski z niej, postaraj sie widziec co bylo przyczyna ze zostalas
      zostawiona,

      co mozesz wiecej zrobic niz starac sie byc najlepsza?
      - optymizm powazla ci budowac przyszlosc.

      I na tym powinans sie skupiac.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.