Dodaj do ulubionych

Sprawa sądowa-jak długo trwa?

10.12.09, 13:57
Proszę o pomoc osoby, które złożyły do sądu prośbę o umieszczenie w
szpitalu psychiatrycznym osoby bliskiej bez jej zgody. Chciałabym się
dowiedzieć, jak długo trwają takie sprawy? Uzyskałam informację, że
dwa miesiące, ale sprawa z mojego powództwa trwa już prawie 2
miesiące i bardzo chciałabym wiedzieć jak długo jeszcze? Jest na
takim etapie, że do sądu poszła opinia drugiego psychiatry. Jaki
finał mają takie sprawy? Tzn. jak fizycznie odbywa się umieszczenie
takiej osoby w szpitalu? Bo sama chętnie na własnych nogach nie
pójdzie, to pewne. I gdzieś będzie miała nakaz sądu. Bardzo proszę o
pomoc, moja mama jest bardzo chora a ja nie mam już sił się nią
zajmować.
--
O smutku
Obserwuj wątek
    • leda16 Re: Sprawa sądowa-jak długo trwa? 11.12.09, 07:37
      agnieszka_7828 napisała:

      > moja mama jest bardzo chora a ja nie mam już sił się nią
      > zajmować.


      A na co choruje Twoja mama? I czy biegli stwierdzili, że FIZYCZNIE zagraża sobie lub otoczeniu? Bo bez tych dwóch spraw nie ma szans na przymusowe umieszczenie w szpitalu.


      --
      Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
      • agnieszka_7828 Re: Sprawa sądowa-jak długo trwa? 11.12.09, 13:24
        > A na co choruje Twoja mama? I czy biegli stwierdzili, że FIZYCZNIE
        zagraża sobi
        > e lub otoczeniu? Bo bez tych dwóch spraw nie ma szans na przymusowe
        umieszczeni
        > e w szpitalu.

        Tak, mama fizycznie zagraża sobie. Nie je, albo mało, jest
        wychudzona, nie wychodzi z domu, ma urojenia i nie chce się leczyć.
        Bierze leki na epilepsję, bez żadnej kontroli, mam podejrzenia, że
        bierze je jak chce, niezgodnie z zaleceniami lekarza. Wywołuje u
        siebie biegunki, oskarżając mnie o dodawanie jej jakichś leków do
        posiłków. Obaj biegli stwierdzili, że należy ją jak najszybciej
        poddać hospitalizacji. Problem polega na tym, że ja wyprowadzam się z
        wynajmowanego mieszkania w jednym mieście (do którego zabrałam mamę)
        w styczniu do innego miasta. Ona nie chce wracać do siebie do domu i
        grozi, że pójdzie na ulicę. Nie mam jej jak zabrać ze sobą tam, gdzie
        się wyprowadzam. Chcę tylko, żeby się leczyła. Już raz była
        hospitalizowana po próbie samobójczej. Nie chodzi mi o
        ubeswłasnowolnienie czy zamknięcie jej w jakimś ośrodku na stałe, a
        jedynie o przymuszenie do leczenia.
        --
        Blog o moich problemach
        • leda16 Re: Sprawa sądowa-jak długo trwa? 11.12.09, 21:34
          agnieszka_7828 napisała:
          Nie je, albo mało, jest
          > wychudzona, nie wychodzi z domu, ma urojenia i nie chce się leczyć.


          No wiesz, ja tu nie widzę zagrożenia życia. Raczej szukanie pretekstu do pozbycia się mamy z domu, jak kłopotliwego balastu.


          Problem polega na tym, że ja wyprowadzam się z
          > wynajmowanego mieszkania w jednym mieście (do którego zabrałam mamę)
          > w styczniu do innego miasta.


          No więc to Ty masz problem, nie mama.


          Nie mam jej jak zabrać ze sobą tam, gdzie
          > się wyprowadzam.


          Niesamowite! Gdyby to był Twój pies, ciepnęłabyś go do schroniska, nie troszcząc się o jego uczucia, dziecko - do przytułku. Nie dziwota, że swoją mamę chcesz wepchać do szpitala. Wszak na PDPS musiałabyś czekać 5-6 lat. Masz nadzieję, że tu będzie szybciej ;). Ale i krócej pannico. Góra miesiąc. Potem musisz mamę zabrać DO SIEBIE, skoro jest psychicznie chora i opiekować się nią. Choroby psychiczne są nieuleczalne jak byś nie wiedziała.


          oskarżając mnie o dodawanie jej jakichś leków do
          > posiłków.


          A nie robisz tego? Powinnaś, skoro tak Ci na jej zdrowiu zależy i chcesz by się leczyła.


          Chcę tylko, żeby się leczyła.


          Leczyć może się też ambulatoryjnie. Nie leczyła się i jakoś dotąd Ci to nie przeszkadzało. Ale skoro córuś jak tchórz, w drzwiach przekręca klucz, i walizki ma spakowane już...


          Już raz była
          > hospitalizowana po próbie samobójczej.


          Więc Ywoim zdaniem na pewno już wtedy ześwirowała i etykietkę na całe życie jej przykleiłaś. Osoba zdrowa psychicznie nie ma żadnych prób samobójczych, prawda?

          Chcę tylko, żeby się leczyła


          Och, chcesz przecież tak niewiele...A czego ona chce, wiesz chociaż?
          --
          Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
          • agnieszka_7828 Re: Sprawa sądowa-jak długo trwa? 14.12.09, 13:48
            leda16, czytając Twoja odpowiedź, trochę żałuję, że tu napisałam, ale
            ok, to mój problem. Tak czy siak, kompletnie nie masz pojęcia o czym
            piszesz. Nie znasz mnie, ani moich intencji. Nigdy nie skrzywdziłam i
            nie chcę skrzywdzić mojej mamy. Ona nie chce się leczyć
            ambulatoryjnie, jestem atakowana przez nią codziennie, zaczyna
            cierpieć na tym moja córeczka. Nie mam własnego mieszkania do którego
            mogłabym zabrać mamę, własna matka mnie go pozbawiła i m.in. wpędziła
            w ogromne długi. Od stycznia nie będę też miała żadnych dochodów. Nie
            chcę się jej pozbyć, gdybym chciała, to właśnie bym nic nie zrobiła -
            niech idzie przed siebie i zamarznie, tak?? Z tonu Twoich wypowiedzi
            wnioskuję, że chyba sama jesteś osobą chorą którą bliscy opuścili.
            Tak czy inaczej współczuję Ci, bo atak na innych jest dla Ciebie
            jedyną formą obrony. Życzę powodzenia w życiu.

            Nie prosiłam o analizę mojej sytuacji, chciałam jedynie dowiedzieć
            się jak długo trwają takie sprawy.
            • lifeisaparadox Re: Sprawa sądowa-jak długo trwa? 14.12.09, 14:40
              Wiesz Angieszka nie przejmuj się sytuacją nie ma co się ponaglać i denerwować
              jak to tak schodzi długo. Też nie ma sensu tracić nerwów nikt cię nie zmusza do
              opiekowania się matką która opieki nie chce ani leczyć się nie chce, niech sobie
              radzi i robi to co CHCE.

              Najlepiej odrazu zacznij postępowanie o ubezwłasnowolnienie matki jeśli masz ku
              temu jakieś podstawy z rodzaju np. przymusowe umieszczenie w psychiatryku
              postawione już wcześniej. Naprawdę nie ma sensu cackanie się z matką jak
              szajbuje, nie leczy się i jest napastliwa. Nie da się z nią żyć, okej, niech się
              z nią męczą instytucje. Więcej jak ty nie zdziałają. Niech się nią zajmie opieka
              społeczna. Nie wejdziesz w jej ciało i umysł i nie ułożysz jej życia, a z
              zewnątrz jest to równie niemożliwe -np. przemówienie jej do rozsądku.
              Pewnie i tak po tym szpitalu będzie chwilę dobrze a potem znowu powtórka z
              rozrywki. Nie ma sensu.
            • leda16 Re: Sprawa sądowa-jak długo trwa? 15.12.09, 06:54
              agnieszka_7828 napisała:
              Tak czy siak, kompletnie nie masz pojęcia o czym
              > piszesz. Nie znasz mnie,


              I nie mam najmniejszej ochoty Cię poznać.

              ani moich intencji.

              Ależ oczywiście, Twoje intencje są tak finezyjne, że trudno je poznać. Nie mam pojęcia, że chcesz się matki POZBYĆ a jej utrzymanie zwalić na kark podatników. Nie mam pojęcia, że opieka społeczna zgłosi sprawę na policję a ta w try miga odszuka córeczkę wałęsającej się bez opieki starszej, chorej pani, którą wystawiła za drzwi bo...się wyprowadza, bo matka codziennie uciążliwa, bo wnuczusia "cierpi" przy despotycznej babci, bo nie wywianowała jak należy a na własnej rencie pasożytować córci bez dochodów nie da. Tych "bo" jest zbyt wiele dla czystości Twoich intencji. Tylko frajer by w nie uwierzył. Mnie do frajerstwa daleko. A propos - gdzie ta mamina renta będzie kierowana podczas jej pobytu w szpitalu, na Twój nowy adres? No i jeszcze jedno - za pobyt w PDPS płaci rodzina, za szpital my wszyscy. A co z Waszym dzieckiem mamuśko "bez dochodów"? Z czego zamierzasz je utrzymać, gdzie ciepnąć, do bidula, do kasy MOPS-u łapy pchać, czy może oddać ojcu, przy którym będzie miała wszystko?


              trochę żałuję, że tu napisałam,


              A na co liczyłaś, na wsparcie w pozbyciu się chorej matki z domu, na rozczulanie się nad Twoją córeczką pozbawioną przez Ciebie ojca i normalnej rodziny? Jej nie współczujesz? Szkoda, bo to ona najbardziej tego współczucia potrzebuje. A ja jeszcze jedno podejrzewam - skoro odmienne od Twoich poglądy są dla Ciebie równoznaczne z "chorobą", to pewnie matka zdrowsza od Ciebie...
              --
              Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
              • a_sinka Re: Sprawa sądowa-jak długo trwa? 26.07.18, 11:31
                Niestety tacy jak Ty lądują na utrzymaniu podatników. Na moje oko jesteś co najmniej toksyczna/y o ile już nie przeobraziłaś/eś się w narcyza. Zamilkniej człecze, bo nie wiesz, o czym mówisz. Jeśli masz dzieci to już im współczuję bo za parę lat będą mieć dokłądnie takie same dylematy jak agnieszka_7828. Przyjmij do wiadomości, że obowiązkiem dziecka jest ZAPEWNIENIE opieki rodzicom, a to nie jest równoważne z tym, że dziecko ma się opiekować upierdliwą staruchą. To po 1. A po 2 rencina czy emeryturka jest kasowana przez zakłady opiekuńcze, a na dodatek niejednokrotnie jeszcze dzieci muszą dopłacać do tego interesu. Czyli nawet jeśli rodzic krzywdził swoje dziecko od najmłodszych lat, to jeszcze na stare lata oprócz spłacania długów po takim wrzodzie, musi również płacić za komfortowe warunki na starość takiej łajzy. Tyle. A Tobie życzę jak najlepszego zdrowia, a Twoim dzieciom siły i wytrwałości, a jednocześnie im współczuję.
        • md65 Re: Sprawa sądowa-jak długo trwa? 15.12.09, 10:11
          A z cyklu: porady Przyjaciółki: walnij głową w ścianę, tak by poszła
          krew, zadzwoń po policję i powiedz ze Cię mamusia pobiła i JEST groźna-
          będzie szybciej zabiorą ją, pewnie klucze i finał.
          --
    • lifeisaparadox Re: Sprawa sądowa-jak długo trwa? 11.12.09, 08:04
      To jest strasznie pokrzaczona sprawa, ja załatwiałem przymusowe umieszczenie w
      domu opieki jakieś pół roku i to w trybie poruszania nieba i ziemi.
      Ubezwłasnowolnienie w nieskończoność się ciągnęło.

      Takie jednorazowe umieszczenie to właściwie jest możliwe w bardziej
      ekstremalnych sytuacjach, np. jak matka jest agresywna i atakuje, są świadkowie
      albo i niezbyt, trzeba się nie patyczkować i dzwonić po pogotowie z
      uzasadnieniem agresywności, albo po policję.

      Psychiatra którego się radziłem twierdził że trzeba umiejętnie kłamać bo prawnie
      i moralnie jest to zbyt problematyczne. Raczej musi być zagrożenie życia bądź
      zdrowia dla otoczenia/chorego...

      ... pomyśleć ile razy rodzina musi być w zagrożeniu własnego życia i jak dlugo
      żyć w strachu żeby w końcu doszło do takiego pogorszenia zdrowia, żeby doszło do
      upragnionego incydentu kiedy chora osoba w końcu chwyci za ten nóż, siekierę czy
      co tam jest pod ręką i rzuci się w furii na rodzinę. Bardzo dobrze pomyślane
      jest to prawo...
        • leda16 Re: Sprawa sądowa-jak długo trwa? 15.12.09, 13:49
          A swoją ścieżką, jak tym psychiatrom udało się mamuśkę zbadać, skoro do ambulatoriun dowlec się nie da? I uczciwie delikwentce powiedzieli, że po to to badanie, bo córuś jej ubezwłasnowolnienie szykuje? A walić łbem o ścianę będzie mogła wtedy, gdy sąd po wysłuchaniu matki alimenty jej od kochającej córusi przysądzi.
          --
          Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka