Dodaj do ulubionych

Zawód - Psycholog

23.12.09, 13:24
A weźcie, powiedzcie, jak to jest mieć taki zawód? Jak Wy oceniacie
te profesję? Czy to jest fajny zawód, ciekawa praca, czy można się
rozczarować? Jak to jest być zawodowym psychologiem?
Wielu ludzi myśli, że psycholog, to ktoś, kto umie czytać w
myślach :D, albo np. popatrzy na człowieka i wszystko wie.
Czy to bardziej zawód, czy powołanie, hobby, pasja? :)
--
academicearth.org/
Edytor zaawansowany
  • nnikodem 23.12.09, 16:43
    Zapewne bardzo podobny zawód jak lekarz, ksiądz, policjant, czy co tam sobie
    wymyślisz. Trzeba lubić pracę z ludźmi.

    Problemem jest, że w tym zawodzie ponad 90% to psycholożki.
    Facet z problemami nie ma do kogo pójść. Kobieta inaczej widzi świat i jak ma
    pomóc mężczyźnie?

    Uwaga! Niektóre panie nie lubią jak nazywać je psycholożka.
  • s.p.7 23.12.09, 17:04
    psyholog powinien miec przede wszystkim (jesli che pracowac jako cos inacej niz
    powielacz wiedzy) inteligencje emocjonalną
    otwartosc myslenia, etc

    Aktualnie na ten kierunek idą kobitki, które sądza ze ich siła jest jakis tam
    dar emocjonalnej otwartosci i manipulacji
    zazwyczaj wiekrzosc ma problemy sama ze sobą

    czyli nei ma polltu.

    najlepszymi psychologami są lduzie pracujacy na emcojach: dziennikarze,
    biznesmeni, tworcy, złodzieje, przywódcy

    pozatym kazdy czlowiek mogl wypracowac w sobie mądrosc emcojonalna ktora
    kilkakrotnie przewyzsza umiejetnosci przecietnego mgr. po stuiach ktory procz
    kilku koncepcji oparten na suchej wiedzy nei ma zadnych kompetencji
  • lukmic 23.12.09, 17:10
    to.niemozliwe napisał:

    > A weźcie, powiedzcie, jak to jest mieć taki zawód? Jak Wy oceniacie
    > te profesję? Czy to jest fajny zawód, ciekawa praca, czy można się
    > rozczarować? Jak to jest być zawodowym psychologiem?

    Jak każdy zawód tego typu, wymaga, odpowiednich predyspozycji. Profesja dobra
    jak każda inna, pieniądze dobre (zależy gdzie pracujesz). Problem w tym, że
    każdy może czegoś oczekiwać od tego typu pracy i np nie spełnić swych oczekiwań.
    Postronni często sądzą, że psychologia jest czymś w rodzaju tajemnej wiedzy,
    którą psycholog (czarodziej) wykrada bogom. Rzecz jasna określenie, że psycholog
    czyta w myślach, nie jest prawdą. Nie ma ludzi czytających w myślach. Są tylko
    dobre teorie opisujące ludzką psychikę, pozwalające określić, co jest normą, a
    co zaburzeniem. Dobry psycholog i naukowiec powinien jednak mieć świadomość, że
    nawet najlepsza teoria zafałszowuje w pewien sposób rzeczywistość, by nie wpaść
    w rutynę.

    > Wielu ludzi myśli, że psycholog, to ktoś, kto umie czytać w
    > myślach :D, albo np. popatrzy na człowieka i wszystko wie.
    > Czy to bardziej zawód, czy powołanie, hobby, pasja? :)

    Mogę powiedzieć, że mając do dyspozycji bogaty materiał teoretyczny i podstawową
    wiedzę o człowieku, po jednym spojrzeniu mogę stwierdzić za pomocą logiki
    dedukcyjnej, co "siedzi" w człowieku i jaka jest tego przyczyna. W
    rzeczywistości potrzebny jest też swoisty wywiad choćby po to, by zweryfikować
    swoje wnioski. Faktem jest, że żeby być dobrym psychologiem, trzeba się też
    interesować innymi dziedzinami wiedzy, jak choćby filozofią, matematyką, ale też
    literaturą i biologią. Szeroki temat, który zależy od tego, jakiego typu
    podejście preferuje człowiek wykonujący zawód psychologa.
  • nnikodem 23.12.09, 17:46
    Psycholog posługuje się pewnymi narzędziami, testami.
    Chcąc zbadać "organike" prosi o narysowanie zegara, wskazówki narysuj tak, siak,
    przerysuj obrazek, odejmuj 7 od 100, powtórz słowa "byk, mur,las" itd. Potem to
    podlicza w punktach i coś mu tam wychodzi. A to zaburzenia poznawcze, bez
    otępienie takiego, czy innego stopnia, a to coś innego.
    I tak testuje człowieka.
    W zasadzie nie potrzeba do tego studiów. Może to zrobić licealista.
    Może cyganka. :)
  • mimose 23.12.09, 19:51
    Jak oceniam?
    Myślę, że tak na oko połowa psychologów nie ma do tego zawodu powołania. Idą, bo
    się nie dostali na inne studia, no ale przynajmniej będą mieć jakiś papierek, nie?

    Wg mnie dobrym psychologiem byłaby osoba (oczywiście nie twierdzę, że tylko taka
    osoba), która nie miała łatwego życia, ale znalazła siłę w sobie, żeby uzdrowić
    swoje życie. Bo będzie autorytetem. Z pewnością bardziej wiarygodnym niż
    psycholog, który innym pomaga, a sam zupełnie nie radzi sobie ze swoim życiem.
    Oczywiście jest wielu psychologów, którzy umieją pomóc innym, ale im też musi
    ktoś inny pomóc. To normalne i ludzkie, że potrzeba wsparcia. I nie zaniżam
    wartości takiego psychologa na korzyść doświadczonego.
    Psycholog powinien umieć słuchać, ale nie tylko słuchać i kiwać głową "yhy, tak,
    proszę dalej", powinien zadawać dużo pytań, powinien być ciekawy przeżyć osoby,
    której zamierza pomóc, a przede wszystkim powinien umieć wczuć się w sytuację
    tej osoby.

    Sama chciałabym studiować resocjalizację. Mimo, że moje życie jest pokręcone,
    chciałabym. Bo wiem, jak wiele wspólnych emocji mam z tymi osobami. Wydaje mi
    się, że taki człowiek bardziej zrozumie uczucia innych, dobrze mu znane, niż
    psycholog, który wychowywał się w szczęśliwej, normalnej rodzinie. Bo on nie wie
    jak to jest, może sobie oczywiście wyobrażać, ale nigdy tego nie odczuje w 100%.
    Oczywiście psycholodzy ze szczęśliwych domów mają mnóstwo siły, pozytywnej
    energii, która też jest ważna. Ale wydaje mi się, że większość ludzi szuka
    przede wszystkim zrozumienia. Wielu jest psychologów, którzy traktują taką
    młodzież jak bandę gó...arzy z którymi są tylko problemy. Szkoda.
  • leda16 23.12.09, 21:19
    mimose napisała:Myślę, że tak na oko połowa psychologów nie ma do tego zawodu powołania. Idą, b
    > o
    > się nie dostali na inne studia, no ale przynajmniej będą mieć jakiś papierek, n
    > ie?


    Mylisz się. W tym roku na UJ było 34 kandydatów na 1 miejsce. Więcej niż na kazdy inny kierunek z wyjatkiem prawa i medycyny. Ostra konkurencja raczej wyklucza przypadkowość wyboru.


    Wg mnie dobrym psychologiem byłaby osoba (oczywiście nie twierdzę, że tylko tak
    > a
    > osoba), która nie miała łatwego życia, ale znalazła siłę w sobie, żeby uzdrowić
    > swoje życie. Bo będzie autorytetem. Z pewnością bardziej wiarygodnym niż
    > psycholog, który innym pomaga, a sam zupełnie nie radzi sobie ze swoim życiem.


    To jest jakieś istotne kryterium bo większośc uznanych sław psychologicznych rzeczywiście nie radzi sobie z własnym życiem rodzinnym a prawie kazdy psychoterapeuta posiada cechy machiaweliczne. Tyle, że w psychologii obszar pomocy ludziom jest b. wąski a jego definiowalność ogólnikowa. Bo czy pomaga człowiek, który za tą "pomoc" pobiera wynagrodzenie? Z pomocą związane jest raczej pojęcie bezinteresowności.


    Sama chciałabym studiować resocjalizację. Mimo, że moje życie jest pokręcone,
    > chciałabym. Bo wiem, jak wiele wspólnych emocji mam z tymi osobami. Wydaje mi
    > się, że taki człowiek bardziej zrozumie uczucia innych, dobrze mu znane, niż
    > psycholog, który wychowywał się w szczęśliwej, normalnej rodzinie


    Mówisz, że lepiej "zrozumiesz" bandziora, mordercę, psychopatę? I co komu z takiego "zrozumienia? Co jemu, co Tobie a co nam - podatnikom, przyszłym sponsorom Twojej pensji? Potrafisz to wytłumaczyć?


    Wielu jest psychologów, którzy traktują taką
    > młodzież jak bandę gó...arzy z którymi są tylko problemy. Szkoda.


    Czemu szkoda? Przecież TYLKO z niedojrzałą społecznie i emocjonalnie młodzieżą są problemy. Z tą dobrze zsocjalizowaną, ambitną, emocjonalnie dojrzałą społeczeństwo i rodzina problemów nie ma. Więc czymż oni są więcej niż bandą gó...arzy?
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mimose 25.12.09, 17:35
    "Mówisz, że lepiej "zrozumiesz" bandziora, mordercę, psychopatę? I co komu z
    takiego "zrozumienia? Co jemu, co Tobie a co nam - podatnikom, przyszłym
    sponsorom Twojej pensji? Potrafisz to wytłumaczyć?"

    Bo przez to, że się ich zrozumie, można do nich dotrzeć. Co z tego, że przyjdzie
    jakaś psycholog, która mówi, że rozumie, że tak tak, a pier...i za
    przeproszeniem formułki z przeczytanych książek, a od siebie zero?
    Jak ja będę zarabiać, to moje podatki też pójdą na tych marnych psychologów,
    albo na lepsze żarcie dla więźniów. I co mam zrobić? Napisać skargę do
    prezydenta, że sobie nie życzę, żeby z moich podatków więźniowie mieli lepsze
    żarcie? Albo studenci, którzy większość swojego życia studenckiego przeznaczają
    na chlanie a nie na naukę? A może bezrobotni, którzy wolą siedzieć na d...e bo
    nie będą robić za 5zł na godzinę?

    "Czemu szkoda? Przecież TYLKO z niedojrzałą społecznie i emocjonalnie młodzieżą
    są problemy. Z tą dobrze zsocjalizowaną, ambitną, emocjonalnie dojrzałą
    społeczeństwo i rodzina problemów nie ma. Więc czymż oni są więcej niż bandą
    gó...arzy?"

    Z takim podejściem u psychologa to od razu można siąść na d...e, następny,
    następny, a wypłata leci. Nie wszyscy są bandą gó...arzy, wśród takich osób jest
    naprawdę mnóstwo inteligentnych i sympatycznych, zdolnych ludzi. Tylko zagubionych.
  • leda16 26.12.09, 10:03
    mimose napisała:
    Bo przez to, że się ich zrozumie, można do nich dotrzeć.


    Może wyjaśnisz swoje ogólniki - co to znaczy "dotrzeć", gdzie "dotrzeć" i po co? I gdzie te bandziory są "zagubione"?


    Co z tego, że przyjdzi
    > e
    > jakaś psycholog, która mówi, że rozumie, że tak tak, a pier...i za
    > przeproszeniem formułki z przeczytanych książek, a od siebie zero?


    Wiedza psychologiczna NIE jest zbiorem formułek. Jest zbiorem bardziej lub mniej udokumentowanych empirycznie zasad, teorii i hipotez na temat ludzkiej psychiki. "Od siebie" to możesz sobie babki z piasku stawiać a w pracy stosować nabytą na studiach wiedzę zamiast kierować się "swoimi" emocjami, stereotypiami, identyfikacją i przeniesieniem. Nie ma nic gorszego niż włączanie tych mechanizmów obronnych w zawodowy profesjonalizm.


    wśród takich osób jes
    > t
    > naprawdę mnóstwo inteligentnych i sympatycznych, zdolnych ludzi. Tylko zagubionych.


    Sadzisz frazesy jak infantylna podfruwajka. I nawet nie zastanowisz się nad tym, co wypisujesz. Przede wszystkim NIE MA ludzi pozbawionych inteligencji na identycznych zasadach jak nie ma ludzi pozbawionych wzrostu. Jeden ma go więcej, drugi mniej podobnie, jak z inteligencją. A zdolnych? No do czego, do bandytyzmu? Masz rację, każdy bandzior jest zdolny do bandytyzmu. Sympatyczni? Rzecz gustu. Mogę na nich zarabiać, ale drzwi mojego domu zawsze będą przed nimi zamknięte. Zresztą, co jest sympatycznego w osobniku, który gwałci, kradnie i morduje? Ale rozumiem, że Ciebie podobnie jak każdą młodocianą buntowniczkę fascynuje etos bandziora, wyobrażasz sobie naiwnie, że swoim "rozumieniem" go zmienisz, skierujesz na dobrą drogę i w anioła przerobisz. Tymczasem swoje "rozumienie" mozesz sobie w odbyt wsadzić, bo w pracy wymagany jest oparty na rzetelnej wiedzy naukowej profesjonalizm. Już na II roku pedagogiki przekonasz się, że to frajerskie podejście, tępione przez kadrę naukową. Albo wcześniej, jak ci "zagubieni" dzieciaka zgwałcą, chałupę obrobią, męża kaleką zrobią, itp. Zobaczymy jak się wtedy będziesz nad nimi rozczulać.
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • to.niemozliwe 26.12.09, 11:33
    Czyli w tym zawodzie empatia może być jedną z metod poznawczych, ale
    nie powinna być wyznacznikiem osądu.. :) Porszechnie uważa się, że
    to taki empatyczny zawód, bo wyobrażają sobie kogoś, kto ich
    wysłucha, pokiwa głową nad problemami, nie wzruszy ramionami, po
    czym uleczy dobrym słowem, najlepiej jakąś zgrabna formułą. Jeszcze
    lepiej, żeby nie wymagało to zmiany własnej postawy, czy sposobu
    działania.
    --
    academicearth.org/
  • mimose 26.12.09, 11:55
    Dla Ciebie mogę sobie wsadzić moje podejście i poglądy w odbyt, a dla mnie Ty
    możesz sobie wsadzić swoje.

    Tak, nie rób nic, nie staraj się, bo i tak się nie uda. Z takim podejściem to
    sobie wsadź palec w tyłek i nic nie rób. Zresztą, Twoje poglądy są znane na
    forum, wystarczy przeczytać. Lekceważenie to cecha, która jak bumerang wraca do
    lekceważącego.
  • mimose 26.12.09, 11:57
    A jak Ci nie pasuje na co wydawane są Twoje pieniądze z podatków, to napisz do
    prezydenta albo się wyprowadź do Afryki na przykład.
  • leda16 26.12.09, 12:25
    mimose napisała:


    > Tak, nie rób nic, nie staraj się, bo i tak się nie uda. Z takim podejściem to
    > sobie wsadź palec w tyłek i nic nie rób.


    Prezentujesz typowe dla laika błędy w myśleniu: wszystko albo nic ale wszystko ma się kręcić wg. Twoich spaczonych wyobrażeń o tym zawodzie.

    Lekceważenie to cecha, która jak bumerang wraca do
    > lekceważącego.


    Wiesz, akurat wcale mi zależy na szacunku bandytów których kiedyś opiniowałam jako biegła sądowa. Natomiast zawsze zależało mi na szacunku moich pracodawców, bo to daje wymierne finansowo efekty. Oczywiście obecności bandziorów w społeczeństwie na pewno lekceważyć nie wolno, o czym przekonują nas liczne prace badawcze psychologów amerykańskich na temat skuteczności technik resocjalizacyjnych. W tej mierze egzaltacja i infantyizm w podejściu do zwyrodnialców jest odwrotnie proporcjonalna do zjawiska recydywy.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • maya_w 26.12.09, 13:44
    o ponad. 60 lat, a bardzo podobne teksty mieli pracownicy w obozach
    pracy, podczas II wojny swiatowej.Im tez nie zalezalo na tej "szarej
    bandyckiej masie" żydów, polaków, czy innych uwiezionych. Ci ludzie
    dawno dla nich stracili swoja twarz, przestali byc ludzmi, a stali
    sie anonimowa masa, bez wartosci,godności, z ktora robi sie to co
    wyzsze wladze, pracodawca, nakaza. Bez zastanowienia nad sensem i
    konsekwencjami swoich czynow.
    Podczas rozpraw sadowych ludzie ci byli bardzo zaskoczeni, nad
    faktem oskarzania ich " No bo przecież wykonywali jak najlepiej
    swoje obowiazki, nadane odgórnie - od pracodawcy." Jednak zostali
    ukarania. Ukarani nie tylko przez myslącysąd bo takie sa, ale
    i przez całe społeczeństwo. Przez narody i ludzi.Za swoją
    bezgraniczną niewybaczalną głupotę i podłość.

    Twój tok myślenia, leda 16, to tok myślenia - psa, którego
    wytresowano, aby skutecznie podołał jakimś tam obowiązkom, w tym jak
    piszesz "Biegłego sądowego!" O zgrozo! Ale pozbawiono skutecznie
    ludzkiego czynnika i humanitarnego stosunku wobec,ludzkich sytuacji
    zyciowych innych ludzi, nawet wobec tych, których tak cynicznie
    nazywasz - bandytami. Psom myślenie i odróżnianie dobra od zła, nie
    jest to potrzebne, psu wystarczy, ze dostanie ochłap.
    I jeżeli gdzieś tutaj szukać błędnego toku myślenia, to 1000 razy
    lepiej jest być młodym i naiwnym, ale ze szczerym sercem, niż podła
    pazerną i usłużną szują. Bez honoru i ludzkiej twarzy!

    Takie jest moje zdanie o tobie "biegla sądowa" w kurzym kurniku!
  • s.p.7 26.12.09, 14:36
    mysle ze jest w tym sporo racji, pod takimi światopoglodowo-osobowosciowymi
    nastawieniami jak leda16 krysy sie najwiekrze szumowiny, i zbrodniarze spoleczni
    w zasadzie juz mozna wg mnie zbrodniarzem nazwac kobeite ktora pastwila sie nad
    swoimi dziecmi, i niszczyla je

    takie osoby jak leda jednak moga chodzic po tym swiecie i nawet prezentowac
    swoje poglady czy prubowac konfrontowac je z pogladami innych

    o ile jakis egocentryczny swiatopoglad mozna zaakceptowac, poniewaz ludzie maja
    do tego prawo
    to jego jakies calkowicie odczlowieczone konotacje polegajace na tym ze np
    dzieci traktuje sie jak wirusy
    gdzies chyba leda16 tak wlasnie psiala o dzieciach (bachorach) jak o wirusach,
    pasozytach (o wlasnyc hdzieciach nawet) czyli mniej wiecej jak Hitler o Zydach,
    z tym ze hitler byl o tyle lepszy ze przynajmniej dla swoich sie staral, a ta
    istota zwana ledą16 najwyrazniej (moze sie myle) dziala w zasadzie tlko dla
    siebie kosztem/przeciw/na wszystkim tym co ja otacza.
    Tworzac w rzeczywistosci cos co jest akurat wirusem we wrzechswiecie bo w
    zasadzie trudno by tu powiedziec ze to wirus tylko spoleczny

    ciekawe jest ze np prezentowanie publicznie poglaow faszystowskich jest zakazane
    a taka leda 16 przentujac poglady 10 razy gorsze od faszystowskich w zasadzie
    moze to robic bezkarnie

    ma to ejdnak swoje zalety chociazby jako przyklad

    ona prezentuje np tutaj rozwiazani ktore sama by zastosowala a ktore w
    wiekrzosci wlasnie są czystą wirusową odmianą egocetryzmu
    przy czym jego sens stara sie chyba znalesc w jakims rodzaju ekonomi zysku wobec
    samej siebie, nawet jesli mialo by to oznaczac npzniszczenie wlasnych dzieci.

    mysle ze kiedys musiala sobie uswiadomic ze robi bardzo zle
    wywlac to musialo silną rekacje i pojsc mogla w 2 trony; albo wyleczyc sie z
    tego albo utwierdzic.
    ja kwidac utwierdza sie w tym zaprzczajac wszelkim uczuciom ludzkim i dochodzac
    w tym do calkowitej skrajnosci w ktorej czlowiek ejst gorzej jak przedmiotem


    co do "bandytow" myslę ze kazdy czlowiek moze sie zmienic i zresoclizowac, nie
    osiaga tego poprzez racjonalnosc lecz poprzez emocjonalna motywzcje i swiadomosc
    tego co jst dobrem a co zlem

    wiekrzosc "bandytow" sama byl mocno krzywdzona, wiec w wiekrzoscui powielaja
    wzocnione zachwoania ktore byly prezentowane przeciw nim samym

    ale czy to ich suprawiedliwia? nie, ale latwiej ich zrozumiec i lepiej im pomagac
  • leda16 26.12.09, 15:24
    maya_w napisała:
    bardzo podobne teksty mieli pracownicy w obozach
    > pracy, podczas II wojny swiatowej.Im tez nie zalezalo na tej "szarej
    > bandyckiej masie" żydów, polaków, czy innych uwiezionych.


    No super, masz czelność porównywać hitlerowskich "pracodawców" z pracodawcami polskiego wmiaru sprawiedliwości, którzy szarą bandycką masę z pomocą biegłych sądowych lokują w kryminałach, a ofiary holokaustu ze słusznie pozbawianymi wolności a w USA nawet życia bandziorami?



    >
    > Twój tok myślenia, leda 16, to tok myślenia - psa, którego
    > wytresowano, aby skutecznie podołał jakimś tam obowiązkom, w tym jak
    > piszesz "Biegłego sądowego!" O zgrozo!



    Wątpię, czy Ty ze swoim tokiem myślenia nawet mopowi byś podołała, skoro zgrozą napawa Cię solidarność z ofiarami bandytyzmu.



    Ale pozbawiono skutecznie
    > ludzkiego czynnika i humanitarnego stosunku wobec,ludzkich sytuacji
    > zyciowych innych ludzi, nawet wobec tych, których tak cynicznie
    > nazywasz - bandytami.


    Ach, dla Ciebie są to pewnie ofiary wymiaru sprawiedliwości :). Szkoda, że w swoich "ludzkich" czynnikach i humanistycznej bezmyślności nie wzruszają Cię przeżycia zgwałconych niemowląt, zakatowanych przez bandziorów mężów i ojców rodzin, okradzionych z całego dorobku życiowego osób. Tylko nad bandziorami pochylasz się z troską, zaprzeczając tym samym temu, co mnie usiłujesz insynuować - umiejętności odróżniania dobra od zła.




    > I jeżeli gdzieś tutaj szukać błędnego toku myślenia, to 1000 razy
    > lepiej jest być młodym i naiwnym, ale ze szczerym sercem,


    Szczere serce, a cóż to takiego? Gdzie dają prawo wykonywania zawodu za "szczere serce", jaki sąd powołuje biegłych ze "szczerym sercem" zamiast z wiedzą, wymaganymi kwalifikacjami i doświadczeniem zawodowym?



    niż podła
    > pazerną i usłużną szują. Bez honoru i ludzkiej twarzy!



    Ha, ha, ha, wykonywanie funkcji biegłego sądowego jest dla Ciebie równoznaczne z szujostwem, podłością, pazernością i usłużnością wobec wymiaru sprawiedliwości, bo Ty wolisz być usłużna wobec bandziorów.


    > Takie jest moje zdanie o tobie "biegla sądowa" w kurzym kurniku!


    Zwykła zawiść przez Ciebie przemawia czyścicielko zachodnich kibli. Ale wierzę, że znając Twoje skłonności do rozczulania się nad bandytami, żaden sąd nawet w tej pracy by Cię nie zatrudnił.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mimose 26.12.09, 18:55
    "Szczere serce, a cóż to takiego? Gdzie dają prawo wykonywania zawodu za
    "szczere serce", jaki sąd powołuje biegłych ze "szczerym sercem" zamiast z
    wiedzą, wymaganymi kwalifikacjami i doświadczeniem zawodowym?"

    A czy jedno wyklucza drugie? Można mieć wiedzę, ale nie stosować jej według z
    góry ustalonych kryteriów, tylko trochę samemu też pomyśleć. Szczere serce na
    pewno nie szkodzi, może pomóc w przeciwieństwie do Twojego lekceważenia.

    "Ha, ha, ha, wykonywanie funkcji biegłego sądowego jest dla Ciebie równoznaczne
    z szujostwem, podłością, pazernością i usłużnością wobec wymiaru
    sprawiedliwości, bo Ty wolisz być usłużna wobec bandziorów."

    Ona pisała konkretnie o Tobie, a nie o ludziach będących biegłymi sądowymi. Taka
    inteligentna jesteś i się wywyższasz, co widać w cytacie poniżej, a nie
    potrafisz zrozumieć kontekstu.

    "Zwykła zawiść przez Ciebie przemawia czyścicielko zachodnich kibli. Ale wierzę,
    że znając Twoje skłonności do rozczulania się nad bandytami, żaden sąd nawet w
    tej pracy by Cię nie zatrudnił."

    Możesz być biegłym sądowym, możesz być premierem, a nawet królową, ale te Twoje
    wysokie kwalifikacje i doświadczenie słomy z butów nie ukryją. Zero kultury,
    zero. Szkoda, że mamy takiego biegłego sądowego.

    Jakbyś nie zauważyła, ktoś tutaj napisał, że wielu z tych jak to piszesz
    "bandytów" miało w domu piekło. Kazirodztwo, alkoholizm, przemoc a nawet zwykły
    brak miłości i faworyzowanie rodzeństwa może stworzyć przestępcę. Naprawdę tak
    trudno to zrozumieć? I nie lekceważyć wszystkich "bandytów"? Człowiek bez
    podstaw wychowania zawsze będzie miał jakieś problemy z sobą.
  • leda16 27.12.09, 20:04
    mimose napisała:
    A czy jedno wyklucza drugie?
    Oczywiście. Wykonywanie każdego zawodu opiera się na rzetelnej wiedzy ZAWODOWEJ a nie infantylnych, egzaltowanych frazesach w rodzaju "szczere serce, szczere chęci, miłość prawdziwa, itp.


    Można mieć wiedzę, ale nie stosować jej według z
    > góry ustalonych kryteriów, tylko trochę samemu też pomyśleć.


    To znaczy, że te z góry ustalone kryteria każdy fachowiec stosuje bezmyślnie a jak kryteria odrzuci to proch wymyśli? Coś z logicznym rozumowaniem masz problemy panienko, ale przypuszczam, że nie chciałabyś jednak trafić pod skalpel chirurga, który operując twój wyrostek robaczkowy, nie będzie stosował z góry ustalonych w podręcznikach chirurgii kryteriów...


    Ona pisała konkretnie o Tobie,

    A z jakiej racji pisała o mnie w sposób tak chamski i obelżywy? Z jakiej racji uważała, że jestem podłą, pazerną szują, a w odpowiedzi na moje poglądy aż się zapluła z zawiści, że ktoś pracuje tam, gdzie ona nigdy nie doskoczy. U osoby z innymi poglądami pewnie by lepszą opinię dla kochanka-bandziora uzyskała, stąd ta wściekłość, epitety, odsyłanie mnie na leczenie psychiatryczne, :).


    i się wywyższasz,


    Moja religia nakazuje dumę ze swoich osiągnięć, twoja i zapewne tej mayi najwyraźniej nakazuje takich ludzi poniżać chamskimi epitetami.


    wysokie kwalifikacje i doświadczenie słomy z butów nie ukryją.


    Słoma w butach to dzisiaj pojęcie historyczne. Szkoda, że nie stać cię na bardziej błyskotliwą ripostę :).


    Zero kultury,
    > zero.

    Następny miałki frazes :).


    Szkoda, że mamy takiego biegłego sądowego.


    To znaczy jakiego?


    ktoś tutaj napisał, że wielu z tych jak to piszesz
    > "bandytów" miało w domu piekło. Kazirodztwo, alkoholizm, przemoc a nawet zwykły
    > brak miłości i faworyzowanie rodzeństwa


    Ach, więc uważasz, że to tych zwyrodnialców usprawiedliwia? Niech gwałcą, rabują, zabijają bo jeden z drugim biduś miał trudne dzieciństwo, do szkoły pod górkę i koń go kiedyś w główkę kopnął :). Wolno go puścić trzeba, zamiast do pierdla wsadzić albo na szubienicę posłać. Roztkliwiać się nad nim należy, rozczulać, dopieszczać, a ofiary niech ziemię gryzą. Oczywiście, ty możesz to robić, drzwi własnego domu i jaspisowe wrota szeroko dla bandziorów otworzyć, twoje dzieci niech się od nich zwyrodnienia moralnego uczą, a ja pozostanę w swoim środowisku, gdzie dla takiego towarzystwa miejsca nie ma. Wręcz przeciwnie - pracownik wymiaru sprawiedliwości, który utrzymuje kontakty towarzyskie z bandziorami, traci pracę i dobrą opinię. Ty i ta czyścicielka zachodnich kibli widać niewiele macie do stracenia.
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • maya_w 27.12.09, 21:20
    Z ciebie taki pracownik sadowy, jak ze mnie czyscicielka kibli. Dla
    mnie i dla wielu, ktorzy mieli ta dosc przykra okazje ciebie
    poczytac, jestes jeszcze jedna wulgarna, chora z agresji baba,
    ktorej wyraznie nerwy wysiadly i lekarstw nie bierze regularnie.
    Czas kiedy jestes na lekach, a kiedy nie, jest bardzo, bardzo
    wyrazny w tresci twoich wypowiedzi, wiec jak pisalam, lecz sie,
    nieszczesna!
  • mimose 27.12.09, 22:24
    Leda16: powiem jedno - lecz się człowieku bez serca.
    Nie będę dyskutować z kimś, kto uważa, że jako jedyny jest w porządku. Gdybyś
    była normalna, już dawno zastanowiłabyś się nad tym, dlaczego tylu ludzi próbuje
    dać Ci coś to zrozumienia. Ale z klapkami na oczach nie da się dyskutować. Do
    Twojego poziomu - jadu - zniżać się nie będę.

    Aha, chamskie epitety koleżanko w Twoich wypowiedziach nietrudno znaleźć. Jak
    widać nie potrafisz odróżnić dumy ze swoich osiągnięć od wywyższania się. Idź do
    psychoterapeuty, on na pewno Ci to pokaże.

  • leda16 28.12.09, 20:52
    mimose napisała:

    > Leda16: powiem jedno - lecz się człowieku bez serca.


    A za kogóż Ty się uważasz, żeby dawać tego rodzaju rady, może za lekarkę, kardiologa? Więc widać urojenia masz jakieś, bo już dziecko z podstawówki wie, że żaden człowiek bez serca nie przeżyje ani sekundy. Za to z małym rozumkiem i ograniczoną wiedzą pożyje dłużej, ale cóż to za życie :).


    > Nie będę dyskutować z kimś, kto uważa, że jako jedyny jest w porządku.


    Nie jestem jedyna, w porządku jest zdecydowana większość społeczeństwa, które uważa, że przestępstwa i zbrodni NIC nie usprawiedliwia a od zgnilizny moralnej reprezentowanej przez bandzioró należy trzymać się z daleka. A dyskutować też niestety nie jesteś w stanie, skoro dotąd nie zauważyłaś, że to Forum dyskusyjne na którym w przeciwieństwie do jarmarku, dyskutuje się z czymś i o czymś, zamiast z kimś, czyli z cudzymi poglądami i o cudzych poglądach.


    Gdybyś
    > była normalna, już dawno zastanowiłabyś się nad tym, dlaczego tylu ludzi próbuj
    > e
    > dać Ci coś to zrozumienia.


    I próbujesz oceniać czy JA jestem normalna, zamiast ocenić, na ile MOJE POGLĄDY są zgodne z aktualnym stanem wiedzy z zakresu etyki, psychologii i resocjalizacji. Również tezą tej dyskusji nie było roztrząsanie jaka ja jestem, tylko na ile zasadny jest mój pogląd odnośnie skuteczności resocjalizacji bandziorów. Poza tym marksizm, gdzie ilość zawsze przechodzi w jakość, nie jest już obowiązującą w Polsce ideologią, więc jeśli np. na forum inżynierów budowlanych zbierze się tłum laików i będą zgodnie "coś dawać do zrozumienia" inżynierowi, co z punktu widzenia jego fachowej wiedzy jest bzdurą, to nie znaczy, że oni mają rację bo jest ich "tylu" a on jeden. Jeśli na dodatek zaczną go przekonywać "argumentami" typu - nienormalny, szuja, bez serca itp. w końcu napisze - spier...barany i będzie miał rację.







    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • maya_w 29.12.09, 19:14
    Skoro już o jakimś tam fachu w Psyhologii tak dużo piszesz, to może weż w końcu i poszukaj sobie forum, gdzie piszą ludzie po psychologii, kuratorzy, psychiatrzy. Tam im rzucaj swoje perły mądrosci, tak garściami jak pszeniczką pomiędzy kurkami, rzuć im również pomiędzy oczęta, te naukowe wywody, te mądrosci jak ocean nie zmierzone. Fachowcy powinni byli umiec to docenić, zwłaszcza jak na poparcie swoich ulubionych doktryn dorzucisz im jeszcze taką wiązaneczkę kwiatową, jaką nam tu rzucasz plebsowi forumowemu, sprzątaczkom kibli na zachodnich wojazach, dziwkom, idiotom, kurewkom, debilkom i całej tej koszmarnej masie potencjalnych bandytów, którzy za grosz nie mają pomyslunku, aby doecenić twój geniusz.
    Rzuć im to pod nogi, a zpawniam cię koledzy po fachu docenią ciebie i te twoje mądrosci, bo tego w żadnych ale to żadnych podręcznikach do psychologii nie wyczytali i nie wyczytają, no bo tego nigdzie nie ma.I nikt w tej branży, o czymś takim nie słyszał. Za to zapewniam cię,że po takim jednym wpisie na forum fachowym i dla fachowców, bedziesz miała państwowe dożywotnie leczenie. Z podatków podatników.
  • maya_w 26.12.09, 19:48
    A jaka głęboka refleksja? Zapewne cios był dość mocny, skoro odwet
    taki ostry. Szkoda jedynie, że nie rozumiesz całego sensu. Ale
    oczekiwać od kogos takiego jak ty zrouzmienia byłoby bezużyteczną
    czynnością.
    Dziwi mnie, że jeszcze cię nie dziwi, dlaczego tyle osób zwraca ci
    uwagę cały czas, a z innego forum wręcz cię usunięto. Nie zastanawia
    cię fakt dlaczego?
    Moja rada dla ciebie- lecz się.
    Psycholog, ci raczej teraz nie pomoże,jedynie lekarz psychiatra i
    leczenie farmaceutyczne, po jakimś ewentualnym roku regularnego
    leczenia, możesz spróbować terapii, wtedy będziesz odrobinę
    wyciszona, nieszczęsna.

  • maya_w 26.12.09, 12:57
    I duzo slusznych uwag, zupelnie nie rozumiem ataku ledy, na kogos
    kto z optymizmem pisze, o jednym z najtrudniejszych zawodow.

    No ale na tym forum dominuje stara zasuszona sliweczka, ktorej
    teskno do wdzieku sily, mlodych i dojrzewajacych gruszek.:=)

    Powodzenia w planach zyciowych!
  • to.niemozliwe 28.12.09, 08:24
    Ja ataku też nie, ale argumenty i tezę tak.
    Leda16 nie możesz się wkurzać, że 20-latka ma idealistyczne poglądy
    w kwestiach na które Ty wypracowałaś swoje zdanie po przypuszczam
    20-stu latach praktyki zawodowej.
    Co do meritum, to podzielam pogląd Ledy16, że mozliwości
    oddziaływania argumentami, odwoływanie sie do emocji, poszukiwanie
    źródeł w dzieciństwie w osdniesieniu do wielu zdemoralizowanych (w
    sensie potocznym osób) jest bezcelowe. To chwilami, tak, jakby kotu
    czytać poezję i wierzyć, że poleguje na naszych kolanach, bo uległ
    jej czarowi, a nie dlatego, że za oknem -15 st. C. :D
    --
    academicearth.org/
  • maya_w 28.12.09, 10:24
    Rzucialam okiem na twoj post. Mam zbyt malo czasu aby sie rozpisywac
    ale wroce do tematu i zajmie sie nim dokladnie, gdy bede naprawde
    wolniejsza.
    Wiec w skrocie. Mylisz sie chlopie. Znam kilka osob w tej branzy.
    Sa to doswiadczeni zarowno psycholodzy z kilkoma kierunkami,
    psychiatrzy, maja doskonale wyniki w pracy.
    Wybitni i znani w kraju czesto w TV i prasie. Maja zapewne tyle lat
    co l-16 a moze wiecej i ogromna ilosc lat praktyki.
    I co ciekawe maja zarowno wiedze, lata, kompetencje i ciagly ogien w
    sercu. Widac mozna o ile sie ma do tego zawodu i talent i powolanie,
    o ktorym w kraju w Polsce, sie z takim wstydem mowi.
    Sorry za nieskladny tekst ale sie spiesze...:=)
  • leda16 28.12.09, 21:25
    to.niemozliwe napisał:

    > Ja ataku też nie, ale argumenty i tezę tak.
    > Leda16 nie możesz się wkurzać, że 20-latka ma idealistyczne poglądy
    > w kwestiach na które Ty wypracowałaś swoje zdanie po przypuszczam
    > 20-stu latach praktyki zawodowej.


    Nie wkurzam się Kolego, tylko szokuje mnie ten bezmyślny, zaściankowy infantylizm. Bo zauważ - dziewczyna chce studiować pedagogikę; kierunek resocjalizację. Na temat swojej przyszłej pracy nie zadała sobie fatygi przeczytania choćby jednego podręcznika. Ale za to już poczuła więź emocjonalną z bandziorami bo...sama w jakiś tam sposób łamała prawo, więc ich "rozumie", Wg.Niej są godni współczucia, usprawiedliwieni w swoich bandyckich czynach. Za to rozumienie, a nie wiedzę fachową i skuteczność w działaniu społeczeństwo ma Jej płacić pensję, oczekuje pewnie, że sutą, bo Ona taka "rozumiejąca" - dopieści, przytuli,łezki powyciera. Tak będzie resocjalizować. Przestępcy padną na kolana powaleni Jej dobrocią...Dla swojego debilnego, nie waham sie nazwać - pasożytniczego infantylizmu znalazła dwie sekundantki, też mające pojęcie o temacie jak jałówki o gwiazdach i ...huzia na Józia. Nie ważne, że Józio ok.15-tu lat w sądach, prokuraturah i aresztach z bandziorami przepracował, one wiedzą lepiej...


    > Co do meritum, to podzielam pogląd Ledy16, że mozliwości
    > oddziaływania argumentami, odwoływanie sie do emocji, poszukiwanie
    > źródeł w dzieciństwie w osdniesieniu do wielu zdemoralizowanych (w
    > sensie potocznym osób) jest bezcelowe.


    Dlatego, że nie ma to dla nikogo najmniejszego znaczenia z wyjątkiem paru rozhisteryzowanych panienek. Ani dla sądu, ani dla poszkodowanych zbrodnią, ani dla prawa. Bowiem jak pokazały wieloletnie badania, prowadzone również w Polsce, żadne z tysięcy dzieci - ofiar niewyobrażalnych dla nas cierpień holokaustu, nie stało się z tego powodu bandytą. Natomiast powszechnie znane życiorysy np. seryjnych zabójców dowodzą, że ich dzieciństwo z reguły było normalne. Zaś debilny infantyl, który wypowiada się na temat resocjalizacji lub wybiera na resocjalizację a nawet jednego "Zeszytu Oświęcimskiego" i "Problemów Kryminalistyki" nie przeczytał i z tego powodu zaprzecza oczywistym faktom z pomocą niewybrednych wyzwisk, jest po prostu żałosny.




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mimose 28.12.09, 22:16
    A Tobie Ledo16 udało się komuś pomóc naprawić jego życie? Czy wynajdujesz w
    ludziach same negatywne cechy, żeby tylko móc ich osądzić jednocześnie
    podbudowując swoje chore ego? Nie? To się nie odzywaj i zatrudnij na czarno,
    skoro Ci nie pasuje na jakie cele idą Twoje pieniądze.

    No tak, bo Ty lepiej wiesz, czy czytałam książki o tej tematyce, i czy złamałam
    prawo.

    LECZ SIĘ, paranoiczko, albo weź tabletki, które masz.
  • mimose 28.12.09, 22:35
    "Za to rozumienie, a nie wiedzę fachową i skuteczność w działaniu "

    Naprawdę jesteś taka ograniczona, że nie potrafisz tego połączyć? Zrozumieć, że
    te rzeczy mogą współistnieć?

    "Wg.Niej są godni współczucia, usprawiedliwieni w swoich bandyckich czynach."

    Nigdzie tego nie napisałam.

    Z "Zeszytami Oświęcimskimi" akurat nie trafiłaś. Interesuję się tym tematem
    (konkretnie wspomnieniami o warunkach życia), dobrze wiem jak wyglądały warunki
    w obozach. Rozumiem, że w ani jednej książce o tej tematyce nie natrafiłaś na
    fragment opisujący zemstę więźniów na swoich oprawcach?

    "żadne z tysięcy dzieci - ofiar niewyobrażalnych dla nas cierpień holokaustu,
    nie stało się z tego powodu bandytą"
    Jesteś pewna? A jak sprawdzano, czy ktoś stał się bandytą czy nie? I co powiesz
    na temat bandytyzmu między więźniami? Gwałtach, kradzieżach, zabijaniu?

    Gdybyś Ty przeczytała jakąkolwiek książkę o DDD czy DDA to też wiedziałabyś, że
    takie wzorce nierzadko się przenosi na swoje życie.

    "Natomiast powszechnie znane życiorysy np. seryjnych zabójców dowodzą, że ich
    dzieciństwo z reguły było normalne."

    Yhy, z reguły.

    Co do debilnego infantyla: stań przed lustrem i to powiedz. Biegły sądowy a
    kulturalnie nie potrafi się wypowiedzieć. W pracy też sypiesz takimi tekstami,
    kiedy nie zgadzasz się z poglądami współpracowników?
    Wymień mi te "niewybredne wyzwiska".
  • maya_w 28.12.09, 23:01
    [iCo do debilnego infantyla: stań przed lustrem i to powiedz. Biegły
    sądowy a
    kulturalnie nie potrafi się wypowiedzieć. W pracy też sypiesz takimi
    tekstami,
    kiedy nie zgadzasz się z poglądami współpracowników?
    Wymień mi te "niewybredne wyzwiska". [/i]

    Ja już na wstępie mojego pisania na froum byłam wyzwana
    od:\dziwek\glupolek\kurw\ bylo tego bez liku ale nie wszystkie
    pamietam. Mam tez i kochanka, do tego bandytę.:-) To i tak wiecej
    niz ja wiem o sobie:-)

    Jak by tych bredni nie czytac, tej dzierlatki z powtorka z matury,
    to slyszalam od innej osoby,ze lubi zagladnac w dane personalne,
    odszukac adres grzebac w prywatnych i anonimowych nickach ludzi
    oraz...wysylac listy do pracodawcy. Tak skarzyla sie przede mna
    pewna kobieta, ktorej to leda16, narobila mase problemow w pracy.
    Tak, ludzie pisza dziwne historie, ale radze sie miec na bacznosci
    wobec tej niezrownowazonej kobiety.
    Ktora klnie jak szewc na forum, ale ty sprobuj zrobic to samo co
    ona, chę:-)

    Tak, wszystko to bardzo ciekawe. A grzebanie w danych prywatnych
    osob jest przestepstwem.
    Przynajniej tu gdzie mieszkam i takie cos pdaje sie na policje. Tu
    na miejscu i stad jest osoba poszukiwana.
  • kobza16 28.12.09, 23:33
    maya_w pierdzielisz! Daj se na luz bo ośiwiejesz. Poza tym kto
    uwierzy w twoje głupie zarzuty? Dowody proszę. Leda16 ma łeb na
    karku i jaja w spodniach. Nie będzie się cackać z takimi słodkimi
    idiotkami. Troche ostrych słów i już wymiękacie, tzn., że cińko z
    wami. Ja np. nie zgadzam się z tym konserwatywnym podejściem ledy16
    co do rodziny - choć i tutaj mi kilkakrotnie oczy otworzyła - ale
    rozmamłane panienki czy inni, którzy nie moga strawić innych
    poglądów mnie po prostu rozśmieszają. Walcie się, to jest forum,
    tutaj każdy może wywalić swoje poglądy na wierzch. Jeśli tak was to
    boli to spadówa!!!I jak to o was świadczy?, że za ch..ja nie umiecie
    pogodzić się z gorzką prawdą? Zajeb..ć tego co inaczej widzi pewne
    rzeczy? Zresztą jest coś na rzeczy z tym, że nawet paskudne
    doświadczenia człowieka nie zabijają jego prawdziwej "natury". Wiem,
    brzmi górnolotnie, ale niektórzy ludzie mają na koncie takie
    przejścia, że wam się nie śniły - a mimo tego psychika
    niezwichnięta. Emocjonalne dzieci powinny bawić się w piaskownicy, a
    nie na forum, gdzie moga od kogoś oberwac łopatką po główce:)))
  • malaiczula 28.12.09, 23:41
    kobza16 napisała:

    to jest forum,
    > tutaj każdy może wywalić swoje poglądy na wierzch.

    Tak, tylko bez wulgaryzmow, bez wyzwisk.
    ale co tam, przeczytaj sama siebie, ..tak, przeczytaj ten swoj post.

    Dziwne...leda16 i kobza16...hmmm

  • maya_w 29.12.09, 11:40

    Emocjonalne dzieci powinny bawić się w piaskownicy, a
    nie na forum, gdzie moga od kogoś oberwac łopatką po główce:)))

    ..................
    I tu sie z toba zgodze kobza,tylko co sie stanie, gdy ktos lopatke
    zamieni na siekierke i cie nia walnie?
  • to.niemozliwe 29.12.09, 08:38
    > Jak by tych bredni nie czytac, tej dzierlatki z powtorka z matury,
    > to slyszalam od innej osoby,ze lubi zagladnac w dane personalne,
    > odszukac adres grzebac w prywatnych i anonimowych nickach ludzi
    > oraz...wysylac listy do pracodawcy. Tak skarzyla sie przede mna
    > pewna kobieta, ktorej to leda16, narobila mase problemow w pracy.
    > Tak, ludzie pisza dziwne historie, ale radze sie miec na bacznosci
    > wobec tej niezrownowazonej kobiety.

    Hej, to już jest poniżej pasa...:) To atak ad personam. W dodatku w
    ogóle nie można tego brać pod uwagę, chociażby dlatego, że ta
    informacja ma typowe cechy plotki. Jej celem jest zdyskredytowanie
    Ledy16, nie ma nic wspólnego z tematem mojego wątku. Ponieważ ja
    oceniam co ludzie piszą i jak się ma do moich spostrzeżeń, to takie
    rzeczy, które wymieniłaś w ogóle nie sa przedmiotem moich rozważań.
    I nawet nie zamierzam zastanawiać się, czy to prawda, czy nie!
    Ty też możesz, jak dla mnie - być wąsatym, zwalistym chłopem, nawet
    jak chcesz, żeby o Tobie pisali ...Maya :)
    --
    academicearth.org/
  • maya_w 29.12.09, 19:23
    Ciebie wszystko szybko szokuje. Taka 'wielka, a taka mała!
    Może powstrzymaj ten swój szok i przestań ludzi obrzucać błotem. Zaręczam ci, że można ludziom pomagać nawet nie czytając tego typu literatury, jest dostatecznie dużo lepszej.

    Co do dzieci z obozów koncentracyjnych, to kompletnie brak ci wiedzy w temacie! Przerażajace jak można być tak durnym!Ale rece opadaja i wchodzić w dyskusję z dyletantką nie bede.
  • to.niemozliwe 30.12.09, 08:38
    To nie jest zaściankowy infantylizm, to jest uznawanie, że inni
    ludzie sa podobni do Niej, to jest spodziewanie się po innych
    zbliżonego systemu wartości podstawowych. To nie jest infantylne, co
    najwyżej błędne mniemanie.

    Argument o ofiarach holokaustu i tym, że się nie zdemoralizowały -
    nietrafny, tzn. nierzeczowy :).
    A własnie - w takim razie - dlaczego się nie zdemoralizowały?
    Dlaczego dzieci, które wyszły z obozu hurtem nie zostały bandziorami?
    Hę?
    --
    academicearth.org/
  • maya_w 25.12.09, 19:06
    Zawod psychologa to zawod ogromnie tworczy i ciekawy, dla kogos kto
    jest w tym kierunku utalentowany.

    Powinno bylo sie wykladac w szkolach psychologie, tak jak robi sie
    to w wielu krajach zachodu, gdzie juz od najmlodszych lat ksztaltuje
    sie ten rodzaj myslenia i talent.

    zawod ogromnie potrzebny, niestety sa jeszcze i tacy, ktorzy zyja w
    ciemnogrodzie i zascianku myslowym, psujac w ten sposob postep i
    cofajac rozwoj.
  • to.niemozliwe 25.12.09, 20:05
    A jak się ma do tego zycie prywatne, czy to pomaga, czy przeszkadza?
    Bo to taki specyficzny zawód, że wiedzę profesjonalną łatwo stosowac
    do spraw prywatnych, inaczej niz np. strażak :D.
    --
    academicearth.org/
  • maya_w 26.12.09, 13:04
    A w czym owa wiedza, jak wysuwam wniosek, 'przeogromna', mialaby
    komu przeszkadzac.
    Sa rozne spojrzenia w temacie, na sprawy czlowieka i zycia.

    Z reguly ktos kto nie nadaje sie do danego zawodu, zwykle wczesniej
    czy pozniej odpada, juz na samym wstepie studiach.
  • klosowski333 26.12.09, 20:18
    Jak to sami psychologowie mawiaja - psychologia to taka sama praca jak kazda
    inna. Zatem nie oczekuj od nich cudow ani szczegolnej kompetencji. Tym bardziej,
    ze psychologowie lubia dodatkowo stwierdzac, ze NIE BIORA odpowiedzialnosci za
    skutecznosc. Natomiast bardzo chetnie biora pieniadze. Dlatego bycie
    psychologiem to fajna praca, bo mozna troche zarobic, pochwalic sie lepszym
    samochodem, i nie trzeba przy tym niczego umiec czy wiedziec, wystarczy udawac,
    ze sie slucha. Na pytanie o jakies rady czy wnioski psycholog odpowie -
    potrzebujemy, drogi panie, kilkumiesiecznego cyklu spotkan. Czytajac miedzy
    wierszami - potrzebuje jeszcze dokonczyc budowe skrzydla swojego domu pod Warszawa.
    Mowi sie, ze zadna praca nie hanbi. Zadziwiajaco duzy odsetek psychologow zdazyl
    sie juz zhanbic. Samo zas srodowisko jest tak odstreczajace i jednoczesnie w
    swym zaskorupialym infantylizmie (ufnym w swoje zdolnosci) zenujace, ze placenie
    im za jakiekolwiek "uslugi" jest dla mnie wielkim nieporozumieniem. Lepiej dac
    biednemu pod kosciolem stowe, niz psychologowi za godzine "rozmowy".
  • leda16 27.12.09, 20:12
    klosowski333 napisał:

    > Jak to sami psychologowie mawiaja - psychologia to taka sama praca jak kazda
    > inna. Zatem nie oczekuj od nich cudow ani szczegolnej kompetencji. Tym bardziej
    > ,
    > ze psychologowie lubia dodatkowo stwierdzac, ze NIE BIORA odpowiedzialnosci za
    > skutecznosc. Natomiast bardzo chetnie biora pieniadze. Dlatego bycie
    > psychologiem to fajna praca, bo mozna troche zarobic, pochwalic sie lepszym
    > samochodem, i nie trzeba przy tym niczego umiec czy wiedziec, wystarczy udawac,
    > ze sie slucha. Na pytanie o jakies rady czy wnioski psycholog odpowie -
    > potrzebujemy, drogi panie, kilkumiesiecznego cyklu spotkan. Czytajac miedzy
    > wierszami - potrzebuje jeszcze dokonczyc budowe skrzydla swojego domu pod Warsz
    > awa.
    > Mowi sie, ze zadna praca nie hanbi. Zadziwiajaco duzy odsetek psychologow zdazy
    > l
    > sie juz zhanbic. Samo zas srodowisko jest tak odstreczajace i jednoczesnie w
    > swym zaskorupialym infantylizmie (ufnym w swoje zdolnosci) zenujace, ze placeni
    > e
    > im za jakiekolwiek "uslugi" jest dla mnie wielkim nieporozumieniem. Lepiej dac
    > biednemu pod kosciolem stowe, niz psychologowi za godzine "rozmowy".

    He, he, cytuję w całości, bo z każdym słowem zgadzam się co do joty. Z jednym zastrzeżeniem: dotyczy to przede wszystkim psychoterapeutów. Psychologom pracującym w reklamie, marketingu, kadrach, wymiarze sprawiedliwości, policji, doradztwie personalnym, show-biznesie,szkolnictwie wyższym, itp. płacą instytucje

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • gadagad 27.12.09, 21:20
    Takie kiwanie główką tetryków nad żarówką.Na co to, świeczka do różańca starczy.
  • maya_w 27.12.09, 21:35
    W niezawodny autorytet i gietkosc mysli "bieglej sadowej"
    uzaleznionej od Internetu, miotajacej przeklenstwa i piszacej
    bzdurne referaty, w formacie A4....Ot zagadka.:=)

  • kobza16 27.12.09, 22:27
    Moja znajoma już ponad 3 lata chodzi do psychoanalityka. Prywatnie.
    Poprawka, teraz ma sesję podtrzymującą - raz w miesiącu. I jak miała
    problemy, tak ma je nadal. Sesja wygląda tak (wtedy miałą spotkania
    3 razy w tyg.): siadają i psychoświrolog przerabia jej różne
    sytuacje społeczne, daje wskazówki, mówi co było źle, jak naprawić,
    co "on" sobie mógł pomyśleć. Prowadzi zeszyt. Jak dla mnie śmiech na
    sali. Baba czasami taki kosmiczny bełkot w nią wkładała, że aż
    chciało się krzyczeć. Koleżanka oczywiście nic nie dała sobie
    powiedzieć i jeszcze chciała innych "naprawiać". Miałam też
    wrażenie, że psychoświrolożka po prostu mówiła jej to, co chciała
    usłyszeć klientka. Ale jak laska głupia, a rodzice kasiaści, to
    czemu nie zbijać na nich kasy?
  • gadagad 28.12.09, 00:12
    A co ma być?Ktoś może mieć problemy z reumatyzmem, no i będzie zawsze chodził do
    reumatologa, by normalnie żyć.Odkrycia prowadzą do zachowań neofitycznych, kiedy
    się każdemu wciska swoje objawienie, normalnemu z czasem przechodzi i już wie
    ,że to do niego i nie musi zbawiać całego świata.
  • nahoff 27.12.09, 22:41
    Witam

    Studia to początek, jeśli chce się być specjalistą z danego zakresu, trzeba
    uczęszczać na dodatkowe szkolenia, superwizję, terapię własną - to wymaga czasu,
    cierpliwości no i pieniędzy ale jest potrzebne.

    Praca z ludźmi wymaga pokory i cierpliwości. Ludzie to nie są marionetki czy
    maszyny a psycholog nie jest Bogiem. Trzeba uważać by przez tę pracę nie
    załatwiać swoich osobistych spraw bo można się nieźle pogubić.

    Wiedza z zakresu psychologii w życiu codziennym na pewno nieraz okazuje się
    przydatna choć moim zdaniem ma to taki "powierzchowny" charakter. Psycholog,
    jeśli chce dokładnie zagłębić się w swoje problemy i rozwój, sam idzie do innego
    psychologa - konieczny jest dystans.
    Polecam serial "In Treatment".

    Pozdrawiam
  • rumianek88 01.01.10, 17:15
    Z punktu widzenia studentki 2 roku:
    Moim zdaniem ciekawy zawód:) Zależy to oczywiście od podejścia. Bo np
    myślenie typu "jaką by tu wybrać specjalizację, żeby tylko szybko
    znaleźć pracę i jakąś kasę z tego mieć", jest moim zdaniem niemalże
    żałosne. Ja nie mam takiego parcia na forsę i pracę, studiuję to, bo
    mi się to podoba a skoro to lubię- to jestem w tym bardzo dobra.
    Pracą się więc nie przejmuję, bo dla naprawdę dobrych w swojej
    profesji praca zawsze JEST.
    No, a teraz do rzeczy:) Bardzo ciekawa jest neuropsychologia,
    psychologia sądowa, psychologia kliniczna. Podoba mi się też
    perspektywa pracy z ludźmi chorymi, np schizofrenikami, ale także z
    przestępcami, z różnego rodzaju patologiami. Tyle, ze takie
    zainteresowania trzeba rozwijać aktywnie, są np dodatkowe kursy nt
    hipnozy, przestępstw na tle seksualnych itp. Bardzo ciekawe,
    uczęszczam :)Naprawdę warto się rozwijać dodatkowo w trakcie studiów
    a nie tylko realizować program (stąd później całe masy
    przeciętnych/słabych lekarzy, psychologów, prawników...)
    Interesujące jest też prowadzenie badań. Sama już miałam okazję i to
    jest naprawdę ogromna frajda. szczególnie, jeśli chodzi o zagadnienia
    z psychologii społecznej, jest dużo fajnych rzeczy do badania:)Studia
    psychologiczne są dosyć rozwojowe i dają mnóstwo możliwości.Można
    pójść w kierunku psychoterapii, jak ktoś chce i lubi ;). Nie podoba
    mi się natomiast tzw psychologia biznesu, reklamy i tym podobne.
    trochę mnie odrzuca na samą myśl o takich kierunkach, kojarzą mi się
    z jakąś płytką psychologią i chęcią robienia kasy (chociaż może
    niesłusznie!;)).
    Jest jednak coś, co mnie martwi- niestety, ani ukończenie przez
    delikwenta studiów medycznych, ani psychologii nie gwarantuje, że nie
    mamy do czynienia z szarlatanem :( Czasem (za sprawą koleżanki)
    wpadały mi w łapy jakieś pisemka wróżbiarskie, "czwarty wymiar" itp.
    Wypisują tam różne bzdury a połowa autorów to lekarze, psychologowie,
    terapeuci. Aż strach pomyśleć, ze tacy ludzie mają wpływ na duże
    grupy osób :/
  • rumianek88 01.01.10, 17:21
    aha, jeśli ktoś nie widzi różnicy między psychoanalitykiem,psychologiem
    i psychoterapeutą- to niech się zlituje i doczyta,choćby w wikipedii,
    albo niech nie wypowiada się wcale ;P
  • leda16 02.01.10, 08:56
    rumianek88 napisała:
    myślenie typu "jaką by tu wybrać specjalizację, żeby tylko szybko
    > znaleźć pracę i jakąś kasę z tego mieć", jest moim zdaniem niemalże
    > żałosne.Ja nie mam takiego parcia na forsę i pracę, studiuję to, bo
    > mi się to podoba


    Wnioskuję, że jeśli TY nie masz na coś "parcia", to jest to niemalże żałosne. Cóż, przesiadywanie w kiblu w sytuacji braku parcia na kiszkę stolcową może i jest żałosne. Niemniej jednak niektórzy to lubią... Co do studiów wyższych, trwają one ZALEDWIE 5-6 lat, natomiast praca za "jakąś kasę" aż do emerytury, czyli lat ok. 30-tu, więc dobrze byłoby, żeby przede wszystkim tą pracę uważać za ciekawą i zarabiać godziwą kasę. Nie?


    bo dla naprawdę dobrych w swojej
    > profesji praca zawsze JEST.


    Rozwieję Twoje infantylne złudzenia Koleżanko. Pracodawca przyjmując Cię do pracy nie wie czy jesteś "naprawdę dobra", bo odnoszę wrażenie, że zaraz po studiach nawet Ty sama tego nie wiesz, a cóż dopiero psychologiczny laik-dyrektor zakładu pracy. Jego ocena Twojej "dobroci" wynika z obowiązujących na rynku pracy faktów, np. opinii Twoich poprzednich pracodawców, doświadczenia zawodowego, itp. Zaś ze wszystkich tych przesłanek na pierwszym miejscu plansuje się fakt bycia krewną lub chociaż koleżanką królika :).


    Można
    > pójść w kierunku psychoterapii, jak ktoś chce i lubi ;)


    I prócz rodziny oraz pracy zawodowej ma jeszcze ciężką kasę i wolny czas na 5-cio letnie studia podyplomowe. Człowiek przezorny najpierw obliczy, kiedy mu się taka inwestycja polegająca na odbieraniu własnym dzieciom chleba od ust się zwróci, dla Ciebie taka kalkulacja okaże się pewnie żałosna.


    ani ukończenie przez
    > delikwenta studiów medycznych, ani psychologii nie gwarantuje, że nie
    > mamy do czynienia z szarlatanem :( Czasem (za sprawą koleżanki)
    > wpadały mi w łapy jakieś pisemka wróżbiarskie, "czwarty wymiar" itp.
    > Wypisują tam różne bzdury a połowa autorów to lekarze, psychologowie,
    > terapeuci. Aż strach pomyśleć, ze tacy ludzie mają wpływ na duże
    > grupy osób :/


    Tyle, że jeden pacjent potrzebuje pastylki a na innego działa placebo. Raczej myślenie, iż przy leczeniu choroby cel nie uświęca środków, jest u psychologa jakimś "płytkim" podejściem.
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • rumianek88 02.01.10, 11:47
    Wnioskuję, że jeśli TY nie masz na coś "parcia", to jest to niemalże
    żałosne. C
    > óż, przesiadywanie w kiblu w sytuacji braku parcia na kiszkę
    stolcową może i je
    > st żałosne. Niemniej jednak niektórzy to lubią... Co do studiów
    wyższych, trwaj
    > ą one ZALEDWIE 5-6 lat, natomiast praca za "jakąś kasę" aż do
    emerytury, czyli
    > lat ok. 30-tu, więc dobrze byłoby, żeby przede wszystkim tą pracę
    uważać za cie
    > kawą i zarabiać godziwą kasę. Nie?


    źle mnie zrozumiałaś, mówię o takim podejściu, że "byle by łapnąć
    pracę', nie biorąc pod uwagę zainteresowań. Byle tylko ciepła posadka
    była. I wszyscy potem uderzają np w tę psychologię reklamy, bo wydaje
    im się, że po tym jest praca. Mam parę takich osób w grupie,
    zaślepionych, zamkniętych na inne możliwości.

    Rozwieję Twoje infantylne złudzenia Koleżanko. Pracodawca przyjmując
    Cię do pra
    > cy nie wie czy jesteś "naprawdę dobra", bo odnoszę wrażenie, że
    zaraz po studia
    > ch nawet Ty sama tego nie wiesz, a cóż dopiero psychologiczny laik-
    dyrektor zak
    > ładu pracy.

    Ja po studiach planuję doktorat ;) wiem, wiem, nie jest doktorantowi
    łatwo, za prowadzenie ćwiczeń nieraz otrzymuje się głodowe
    pensje;)nieadekwatne do włożonej pracy. Ale chcę, po prostu chcę,
    postanowiłam sobie. A po doktoracie, to ja już chyba sama będę
    wiedziała, jak chcę pracować i raczej nie będę się zatrudniać w
    jakimś podrzędnym zakładzie pracy, w którym pracodawca nie ma
    zielonego pojęcia kogo i po co przyjmuje. Oczywiście, po drodze
    pewnie niejeden raz będę pracowała w różnych miejscach (warzywniak
    itepe;)). Ale na pewno stawiam sobie wysokie cele na dalszą
    przyszłość i nie chcę skończyć jako pani pedagog w gimnazjum.

    >Tyle, że jeden pacjent potrzebuje pastylki a na innego działa
    placebo.
    No tak, ale jeśli do takiego szarlatana trafi ktoś z naprawdę poważną
    chorobą, to
  • bajka009 02.01.10, 13:18
    psychologia jest teraz bardzo modna, dlatego tez tylu młodych beznadziejnych
    psychologow sie namnożyło...
  • de-witch 02.01.10, 14:51
    Przeczytaj Ty swój post jeszcze raz. Niby wszystko jest okej, a
    jednak.
    Dużo zaprzeczasz sobie. Piszesz raz tak idealistycznie, ale
    twoje 'dalesiezne' plany pokazuja troche inna osobe.Bardziej
    wyrachowana niz idealistyczna.

    Zareczam ci ze pani uczaca w Gimnazjum tez moze czuc sie szczesliwa
    i spelniona w swoim zawodzie. Wszystko zalezy od czlowieka i jego
    mozliwosci znalezienia we wlasciwej pracy, gdzie jego zdolnosci sa
    dobrze wykorzystane i sluza innym z pozytkiem.
    natomiast takie zaprzeczenia jedno drugiemu tak jak w twoim poscie
    tez cos o sobie mowia.

    Jako student psychologii, powinnas miec cotygodniowe konsultacje z
    innym psychologiem.
    Czlowiek, ktory nie jest sam swiadomy swojego calego JA nie jest
    wstanie pomoc innym, bo sam jest zgubiony w tym ogromnym swiecie.

  • to.niemozliwe 02.01.10, 17:09
    > Dużo zaprzeczasz sobie. Piszesz raz tak idealistycznie, ale
    > twoje 'dalesiezne' plany pokazuja troche inna osobe.Bardziej
    > wyrachowana niz idealistyczna.
    To taki plan B, dosc dalekosiężny. Z założenia nie wiadomo teraz co
    się będzie działo za 2-3 lata.

    > Czlowiek, ktory nie jest sam swiadomy swojego calego JA nie jest
    > wstanie pomoc innym, bo sam jest zgubiony w tym ogromnym swiecie.

    Jakie sa objawy "samoświadomości swojego JA"? Tzn. kiedy można już
    zaprzestać cotygodniowych wizyt u innego psychologa? :)

    --
    academicearth.org/
  • leda16 03.01.10, 09:50
    byle by łapnąć
    > pracę', nie biorąc pod uwagę zainteresowań. Byle tylko ciepła posadka
    > była


    No, po psychologii raczej na ciepła posadkę nie licz, człowiek z tej branży musi być kreatywny i elastyczny, co wyklucza pierdzenie w stołek na poczcie. Ale w Polsce odnośnie psychologów rzeczywistość ekonomiczna jest na tyle dramatyczna, że chcąc nakarmić rodzinę, "łapie się pracę" jak okazję, która może się nie powtórzyć. Chyba, że do 38-tki planujesz bezdzietność.


    Ja po studiach planuję doktorat ;) wiem, wiem, nie jest doktorantowi
    > łatwo, za prowadzenie ćwiczeń nieraz otrzymuje się głodowe
    > pensje;)nieadekwatne do włożonej pracy. Ale chcę, po prostu chcę,
    > postanowiłam sobie.


    Chciejstwo nie jest najlepszą motywacją osiągnięć. Teraz zaledwie liznęłaś tej psychologii, interesuje Cię wszystko po trochu czyli w zasadzie nic, a od obowiązków zawodowych uciekasz w doktorat. A co on właściwie zmieni, da lepsze przygotowanie do pracy zawodowej? Wątpię. Zresztą doktoraty straszliwie się w ciągu bieżących 10-ciu lat spauperyzowały, podobnie jak studia wyższe. Chcesz napisać jakąś odtwórczą prackę z użyciem statystycznej ekwilibrystyki czy kopiowaniem zachodniej literatury?


    raczej nie będę się zatrudniać w
    > jakimś podrzędnym zakładzie pracy, w którym pracodawca nie ma
    > zielonego pojęcia kogo i po co przyjmuje


    Moim jednym pracodawcą jest prezes sądu okręgowego. Widuję go raz na 5 lat przy składaniu przysięgi. Drugim prezes spółki, z zawodu ekonomista. Moje kwalifikacje interesowały go wyłącznie z uwagi na kwestię ile spółka na mnie zarobi, bo np. bez odbycia szkolenia I stopnia z zakresu psychoterapii NFZ nie zapłaci za takie usługi. Pracodawcą koleżanek są szpitale wojewódzkie, gdzie dyrektorzy i menagerowie - ekonomiści, matematycy, absolwenci politechnik o psychologii mają takie pojęcie jak woły o gwiazdach. Tak, że w biznesie nie ma miejsca na naiwność i ckliwy idealizm Koleżanko, dopieszczanie pracownika przez pracodawcę, ochy i achy na temat jego powalających kwalifikacji, doktoratu itp. :). W szkole bywa jeszcze trudniej. Bez specjalizacji z psychologii wychowawczej i - uważaj - bez odbycia specjalistycznego kursu z pedagogiki, nie masz co marzyć o awansie, choćbyś miała 5 doktoratów. Żadna przychodnia pediatryczna i psychiatrii dziecięcej nie zatrudni Cię bez 5-cio letnich studiów podyplomowych z zakresu psychologii klinicznej dzieci i młodzieży. Więc nie ma lekko w sytuacji, gdy w Polsce jest nadprodukcja psychologów a forsy na ich utrzymanie mało. Znam osoby, które 3 lata harowały na wolontariacie zanim się załapały na niziutko opłacany etat.


    jeśli do takiego szarlatana trafi ktoś z naprawdę poważną
    > chorobą, to


    Och, Polska nie stoi na pierwszym miejscu w zakresie statystyk umieralnosci wskutek błedów lekarskich. Zobacz na dane amerykańskie...
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka